Wpisy z tagiem: Big Baby Davis

piątek, 11 czerwca 2010

Rondo, Allen, Pierce, Garnett? Gdzie tam.

Czterej wielcy Celtowie to dzisiaj zupełnie inna historia.

Ten pierwszy, 18 pkt. (z czego 9 w czwartej kwarcie), 7/10 z gry, 4/4 z wolnych, właściciel najszerzej otwartej buźki świata, autor najfajniejszych cieszynek w całej NBA. Basketballfiend: "The Big Baby Shake has officially replaced the Big Baby Lip Smack as my favorite postseason celebration." I jeszcze Blake Griffin na swoim twitterze: "The giant infant coming up big for the celtics!"

Ten drugi, 12 pkt., 4/8, dwie trójki, dwa wejścia w obronę Lakers jak w masło w czwartej kwarcie, wulkan kipiący energią, który marzy, żeby zostać zapamiętanym nie tylko z uwagi na Konkursy Wsadów, dla którego nie ma straconych piłek. Wielki mały człowiek, po meczu powiedział: "I'm real big on trying to do the little things. We're like Shrek and Donkey."


Ten trzeci, cichy bohater, człowiek, który przez 9 minut i 9 sekund czwartej kwarty udanie powstrzymywał Kobe Bryanta. Kobe zaczął znowu trafiać dopiero wtedy, kiedy on usiadł na ławce.

No i ten czwarty, który wprawdzie w całym meczu czterokrotnie spudłował, ale jak trzeba było w decydującym momencie trafić trójkę, żeby odjechać na bezpieczną odległość, to trafił. Jedyny człowiek w NBA, który złość na sędziów demonstruje sprintem przez pół boiska. No i charakterystyczną mimiką twarzy. I tylko ta bezczelna mina, co doprowadza ich do szału.

Kiedy na czwartą kwartę, przy dwupunktowym prowadzeniu Lakers, wybiegła piątka w powyższym składzie plus Ray "przedwczoraj spudłowałem 13 rzutów z rzędu, ale chyba się powoli odblokowuję" Allen, można było podejrzewać, że Doc Rivers oszalał. Kiedy ta piątka zrobiła w 3 minuty 12-2 run, obejmując ośmiopunktowe prowadzenie, można było się cieszyć, że ma facet nosa, no ale dość tych szaleństw. Rondo na parkiet. Pierce na parkiet. Garnett na parkiet! Ale Doc Rivers czekał, czekał, czekał... A druga Wielka Czwórka plus Ray trzymała wynik.

Rivers opowiada: "I don't think guys really care and that's why we're here, it really is. [Rajon] Rondo and the rest of them, they were begging me to keep guys in. 'Don't take them out! Don't take them out!' It was great. That's the loudest I've seen our bench, and it was the starters cheering from the bench. I thought it was terrific."

Nate: “We just knew we had to bring our energy, that’s the main thing for us. The more energy we bring, the better offensively we are and the better defensively we are.

I Big Baby: "Just will, that's all it is. This is what legends are made of, this is where you grasp the moment. ... Just play in the moment."

Rondo (31 min.), Pierce (36) i Garnett (26) wrócili na parkiet dopiero na 2.50 przed końcem przy utrzymanym ośmiopunktowym prowadzeniu, na wymęczonych totalnie Lakers (Gasol 44 min., Kobe 43, Artest 42) i dokończyli dzieła. Pierce trafił chyba 3 razy, Rondo zaliczył steal of the series i było po zawodach.

2-2, wszystko zaczyna się od nowa, wciąż wiadomo, że nic nie wiadomo. Nie, jedna zagadka się rozwiązała. Zobaczymy jeszcze w tej rywalizacji Jacka Nicholsona.

Ale póki co - delektujemy się innym widokiem. Shrek and Donkey.


REKLAMA