Wpisy z tagiem: Carter

poniedziałek, 08 marca 2010

Niektórzy zawodnicy Magic zachowywali się tak, jakby był to mecz nr 7 finałów NBA. Chyba  bardzo wczoraj chcieli, chyba bardziej niż Lakers. Dlatego tak się cieszyli po co bardziej udanych i widowiskowych akcjach, po udanych prowokacjach (Barnes vs. Kobe, Howard vs. Pau), dlatego wreszcie tak byli podekscytowani ostatecznym rezultatem:

Szczęśliwy Dwight Howard po meczu szczekał w szatni, przedrzeźniając Lakers, którzy nazywali zawodników Magic szczeniaczkami. Nie szczeniaczki ale straszliwe brytany: “Alpha dogs usually have the big bark. But since we’re so-called puppies, we won’t bark as loud.”

Mecz nie był może najpiękniejszym widowiskiem - ale to zdaniem Dwighta Howarda, z uwagi na zwierzęce podteksty: You got a team full of Pitbulls and a team full of Cane Corsos, and that’s what happens. We’re the Pitbulls. Pitbulls are a little bit shorter, and Corsos are a little bit bigger. But, hey, we got the job done.”

Jakby ktoś nie wiedział, cane corso wygląda tak:

Jak wygląda pitbul - pewnie wszyscy wiedzą. My chyba wolimy cane corso:

Matt Barnes też nie stronił od porównań myśliwskich: “We can’t be the hunted any more. We got to be the hunters. We got to go at people and take it at people, no matter who it is.”

A tako rzecze podjarany Vince Carter: “You could see it in everybody’s faces and everybody’s demeanor. Everybody on that floor wanted to win that game. It wasn’t just, ‘Yeah, OK, whatever.’ It was, ‘Let’s go get it.’ That game was Game 7.

Obejrzeliśmy wczorajszy mecz, jako patrioci kibicowaliśmy Marcinowi Gortatowi, bardzo nas ucieszyła jego Play of the Day, ucieszył nas też końcowy wynik.

Co nie zmienia faktu, że obawiamy się, że od ubiegłego roku nic się nie zmieniło. To nie był mecz nr 7. Magic w bezpośredniej konfrontacji nie mają z Lakers szans. Ba - nie mają też szans na doprowadzenie do meczu nr 7.

Dlaczego?

Bo liderom drużyny, najlepszym wykonawcom rzutów wolnych - Jameerowi Nelsonowi i Vince'owi Carterowi, w decydujących momentach drżą ręce. Obaj panowie nie byli w stanie trafić obu wolnych w decydujących sekundach.

Bo skoro chory Kobe, rzuca Magic bez specjalnego wysiłku 34 pkt. - to ile rzuci, jak będzie zdrowy? W końcówce, jak już Kobe wziął sprawy w swoje ręce, to poza ostatnim rzutem był bezbłędny. Robił co chciał, trafiał jak chciał.

Bo Vince'owi Carterowi siły starcza dziś co najwyżej na jedną kwartę. Przez pierwsze 12 minut Vince był fantastyczny. Potem go nie było.

Bo Magic mozolnie budowali przewagę a Lakers za każdym razem z dziecinną łatwością odrabiali dystans.

Bo wczorajszy mecz powinien był być przez grających na własnym parkiecie Magic, prowadzących przed ostatnią kwartą 10 punktami wygrany w cuglach. A jednak losy ważyły się do ostatniego rzutu Bryanta. Kto wie, co by było, gdyby Kobe zdecydował się w końcówce pójść na całość i rzucił za 3 a nie za 2...

Bo Lakers zagrali wczoraj słaby mecz i mimo to mogli go w ostatniej akcji wygrać.

Gdyby to był mecz o stawkę - Lakers by go nie przegrali. A jeśli by przegrali - to wygraliby serię.

Jeśli więc chcemy emocji w finale NBA, lepiej będzie, jeśli nie dojdzie w nim do powtórki zeszłorocznego finału.

PS. A tak w ogóle to bardzo fajny występ Gortata. Jeśli ktoś jeszcze nie widział Play of the Day - to voila.

PS2. Kiedy Ron Artest przychodził do Lakers, bardzo chcieliśmy w nim widzieć nowego Dennisa Rodmana. Wczoraj okazało się, że chce tego również sam Artest.

Nie tylko my mieliśmy wczoraj deja vu. Phil Jackson: "The first time I kind of looked out there on the court, I thought he was Dennis Rodman — his shoulders and hairdo and whatnot."

Nowa rodmanowska fryzura i tajemnicze napisy na głowie Artesta mają mu pomóc odzyskać umiejętności defensorskie, które trochę w Lakers zatracił. Artest nie chciał powiedzieć, co to za napisy: "Take a picture and look it up. Ask your wife. Or just google it, and find out.''

Tajemnicę zdradził Phil Jackson - to defense w trzech różnych językach - japońskim, hebrajskim i hindi. Jackson jest z nowej fryzury zadowolony: "If he gives us what's on his head, then we'll be in great shape." Wczorajszy debiut w nowej fryzurze (8 pkt., trafione 2 z 10 rzutów, bez bloków i bez przechwytów) nie był zbyt udany.

REKLAMA