Wpisy z tagiem: Nash

poniedziałek, 24 maja 2010

Najpierw był tweet Nasha po półfinale z Barceloną:

Inter's XI for final: Butt, Yashin, Banks, Zoff, Maier, Tomaszewski, Zubizarreta, Scmheichel, Clemens, Higuita, Chilavert.

(BTW - Nash kojarzy Janka Tomaszewskiego! Ciekawe, czy pan Janek kojarzy Nasha.)

Potem była odpowiedź Mourinho:

He was saying that Inter could play that game with 10 goalkeepers. Fortunately, he plays basketball. He understands nothing about football.

I riposta Nasha (jeszcze przed finałem i PRZED madrycką deklaracją Jose):

Oops I must've hit a nerve. Don't worry Jose Mourinho I'll bring you a case of wine to Madrid next season and we can make up!

Uwielbiamy Steve'a Nasha.

A przy okazji - zapraszamy na naszego facebooka - wrzuciliśmy montaż, który Nash zrobił po starciu z Timem Duncanem. Starciu, które twittowal tak:

A 3 year old at the park just asked me why I have a bandaid on my face. Me: I bumped into someone's elbow. Kid: what was his name? Me: Tim.

poniedziałek, 10 maja 2010

Rondo all the Rage.

Taki tytuł wisi dziś na czołówce działu sportowego Boston Globe.

"MVP! MVP!" skandowała pod koniec meczu bostońska publiczność. Nie dla Pierce'a, nie dla Garnetta, nie dla Raya Allena, no i nie dla LeBrona. Statsy Rajona Rondo z dzisiejszej nocy rzeczywiście powalające - 29 pkt., 18 zb. i 13 as.

Tylko dwukrotnie w historii NBA odnotowano wcześniej w playoffach porównywalne triple double. Oba 40 kilka lat temu. I oba nazwiska są bardzo imponujące. Oscar Robertson 32/19/13. I Wilt Chamberlain 29/36(!)/13.

Nawet Król jest pod wrażeniem i chce w następnym meczu bronić Rajona: "He's kind of the engine that really gets them going. He does everything for them. His performance was unbelievable. Rondo was definitely the difference maker."


Allen i Garnett też zrobili swoje (obaj 18 pkt.). Garnett: We viewed this like it was Game 7. In Game 3 we were complacent, we sat back and waited for them to throw punches. This time we punched first. We were firm and we were aggressive.’’

Celtics wygrali, mimo że na wielki występ Paula Pierce'a (9 pkt., trafił 3 z 8 rzutów, w całej serii zdobywa średnio niespełna 12 pkt., na skuteczności 32%) jeszcze przyjdzie nam poczekać. Choć jeśli LeBron na serio odgraża się, że zamierza przejąć w defensywie Rondo, to możemy czekać krócej niż nam się wydaje.

Shaq zrobił swoje - 17 pkt. - ale kluczowe momenty czwartej kwarty, kiedy Celtics odjechali - przesiedział na ławce. Łokieć łokciem, ale Cavs potrzebują w tej serii jeszcze dwóch wielkich meczów LeBrona. I skoro aż tak się męczą ze skazywanymi na pożarcie staruszkami z Bostonu, to strach pomyśleć, co będzie się działo w Finale Konferencji, gdzie naprzeciwko staną głodni sukcesu Magic.

Anyway - zważywszy na skuteczność naszego typowania dziś w nocy (Cavs i Spurs), obstawianie pozostawiamy mądrzejszym od siebie. Napiszemy tylko, że jutro w nocy mecz kluczowy - kto wygra G5 - wygra całą serię.

Tymczasem Suns prowadzeni prze bezokiego po zderzeniu z łokciem Tima Duncana Steve'a Nasha pozamiatali serię z San Antonio. Pokażcie mądrego, który widział Phoenix w Finale Konferencji, pokażcie mądrego, który przewidział wynik 4-0 ze Spurs.

Suns się cieszą, ale Spurs też się tak bardzo nie martwią. Gregg Popovich: "I couldn't be happier for a class, class, class guy. I hate him, but he's classy." I Tony Parker: “Obviously I’m very sad and very mad that we lost, but at the same time I’m happy for Nash and Stoudemire. Because every year they played hard against us and it never went their way. This year, it went their way.”

Wzajemny szacunek, klasa zwycięzców i klasa pokonanych.


It feels great, but the past is the past. It’s definitely rewarding to beat the Spurs. For me personally, it feels great. I have a tremendous amount of respect for this franchise.” - dodaje Nash (9 as. i 20 pkt., z czego 10 pkt. w czwartej kwarcie grając już bez oka).

czwartek, 06 maja 2010

Spurs - największa miłość, a jednocześnie największy koszmar Steve'a Nasha.

Pięć lat temu Steve Nash przeżył dzięki Spurs jeden z najlepszych dni w swoim życiu. Nie wszyscy wiedzą, że Nash - poza tym, że jest wybitnym rozgrywającym, dwukrotnym MVP NBA, który w wieku 36 lat przeżywa drugą młodość - jest też  zagorzałym fanem londyńskiego Tottenhamu Hotspurs. Chciałby na starość zostać właścicielem klubu, ale zdaje sobie sprawę, że to mało prawdopodobne: "I would love to own Spurs, but I don't have a spare $300million in my back pocket, so it's not going to happen. When my career is over I would love to think there might be the chance of being involved with the club in some capacity".

I właśnie 5 lat temu władze Tottenham Hotspurs zaprosiły go na trening drużyny i mógł z bliska poglądać swoich ukochanych piłkarzy: "Watching Spurs train was a complete dream come true for me. It was an excellent day and something I will never forget."

Wczorajszego dnia Nash też prędko nie zapomni.

Steve ledwo zdążył ochłonąć po nocnym meczu hokejowym pomiędzy San Jose Sharks i Detroit Red Wings. Sharks, w barwach którego gra Hindus Manny Malhotra, prywatnie mąż Joanny Nash, szwagier Steve'a, przegrywali na 13 minut przed końcem 1-3, żeby ostatecznie wygrać po dogrywce 4-3. W serii best of 7 prowadzą już 3-0. A tymczasem na boisko w Manchesterze zaraz miały wybiec walczące o czwarte miejsce, premiowane awansem do eliminacji piłkarskiej Ligi Mistrzów, drużyny Manchesteru City i ukochanego przez Nasha Tottenhamu.

Pierwszą połowę Steve częściowo obejrzał, drugą wyłączył - za bardzo się stresował a musiał się jeszcze przespać, bo za kilka godzin miał sam wybiec na parkiet na drugi mecz z - też ze Spurs, ale z tymi, których lubi trochę mniej niż tych z White Hart Lane. Z odwiecznymi rywalami z San Antonio, którzy już sześciokrotnie w karierze eliminowali go z playoffs.

Obudził się po godzinie, włączył telewizor. Tottenham wygrał 1-0 i po 48 latach zagra w Lidze Mistrzów.

Trener Harry Redknapp i piłkarze Tottenhamu chyba się ucieszyli.

Nash też się ucieszył ale na świętowanie czasu nie miał. Obowiązki wzywały.

Suns wybiegli na parkiet w koszulkach Los Suns, w hołdzie latynoskim mieszkańcom Arizony i w prosteście przeciwko nowym rządowym stanowym przepisom imigracyjnym w Arizonie, krytykowanym również przez prezydenta Obamę. Do inicjatywy chcieli się przyłączyć koszykarze San Antonio ale koszulki Los Spurs nie zdążyły dojechać na czas.

Większości kibiców inicjatywa się spodobała.

Niektórym nawet bardzo.

Dwa dni wcześniej Nash (33 pkt. i 10 as.) poprowadził Suns do zwycięstwa i przełamania klątwy meczu nr 1, w których zazwyczaj to Spurs byli górą. Zwycięstwo w meczu nr 2 było już efektem ciężkiej pracy całej drużyny. Nash: "I can’t remember really being a part of a team that’s had so many guys step up and play well.”


Amare Stoudemire: 23 pkt., 11 zb. Jason Richardson: 19 pkt.

37-letni Grant Hill: 18 pkt. - Alvin Gentry: Grant Hill never ceases to amaze me. There’s a 37-year-old—he hates when I say that. Here’s a guy who plays on our team that’s been in the league for a long, long time. He just does a good job. Everything we ask him to do, never complains. He’s always on the best perimeter player. He never complains. He just plays. He’ll forever be my favorite player. He really will.” Hill odpowiada, że Gentry zawsze będzie jego ulubionym trenerem.

Channing Frye: 15 pkt. z 5 celnych rzutów za 3 na 6 prób. Mimo, że był kryty. Gregg Popovich: He might have had one that was open, but the rest were contested. When he does that, they’re very, very difficult to guard.”

Jared Dudley: 11 pkt. i ciężka praca na tablicy - znowu Popovich: “I thought in the first half that Jared Dudley changed the whole game. He came in and and he was a monster. He was committed to the boards and it became infectious.

Nash oczywiście też swoje zrobił - 19 pkt. i 6 as. Pytany, czy jest zadowolony z wczorajszego dnia, odpowiada: "Not complaining."


Suns objęli prowadzenie 2-0 i wyjeżdżają na dwa mecze do Teksasu.

Ale ta rywalizacja jest daleka od końca. Jeśli ktoś jest w stanie wrócić ze stanu 2-0, to z pewnością San Antonio Spurs. Jeszcze raz Nash: "We know they're not going away. Even if they are frustrated they're going to come out and give us a heck of a time in Game 3 and Game 4."

REKLAMA