Wpisy z tagiem: Rondo

czwartek, 17 czerwca 2010

Już za 12 godzin...

ONE GAME TO RULE THEM ALL

Bill Plaschke, LA Times: "Game Seven. Game Heaven. Game Hell."

Kobe Bryant: "Life or death... But not that extreme."

Lamar Odom: "It's what we live with around here. It's what you expect. It's what makes us."

Andrew Bynum: “It’s the last game. I just got to go out and give the best effort.

Phil Jackson: “I can’t imagine myself going through this again. It’s not only a lot of fun, but it’s a lot of stress and pain and anxiety, etc. But it’s something you get acclimated to. The job has to get done.

Big Baby Davis: "I love it. This is what it's all about. It's what you guys are going to talk about for years. You guys are going to remember this moment. You're going to remember Thursday forever. I can't wait. I can't wait to step up on the floor and win here in L.A. We've got a Game 7. This is not faith. This is free will. We've got to go get it. You can't pray to God and say, 'Oh God, help me' and hope that we win. That's why I say you've got to go get it."

Ray Allen: ”That’s where we’re supposed to be. When it comes to Game 7, it's like this is what we were born to do. It's like if we were born, [and] our mothers said we would be in Game 7 of the NBA Finals some day and nobody would blink an eye because we would say that's where we're supposed to be.'

Rajon Rondo: "It’s Lakers-Celtics, the biggest rivalry in NBA basketball – seven games.”

Paul Pierce: I just love the pressure, truthfully, man. I love the fact that I get to play against the Lakers in a Game 7 on the road. I love the fact that if I don’t win multiple championships that I probably won’t be mentioned amongst the other guys in Celtic history that’s done it before. That type of stuff motivates me. That type of stuff, I think, helps me play at my best when I’m put to that type of test. To win another championship would be the best thing that can ever happen.’’’

Rasheed Wallace: “Other guys have been in Game 7s, but it’s that know-how. Every possession counts.’’

Kendrick Perkins (zerwał dwa więzadła, nie zagra dziś w nocy) "It's the last practice of the season, the last game of the season. My teammates, my coaches, I wanted to be around these guys, especially after a tough loss like last night."

Doc Rivers: "This is the ultimate player game. It's the game that all the things you've worked on all year, you have to do it and execute it and trust and play. You know, there's going to come a time maybe where a timeout is important and an adjustment may be important. Chuck Daly always said it's the make/miss game. It comes down to makes and misses. And on the misses, on their misses, make sure they don't get another opportunity to have a make, and that's what they come down to."

Chris Broussard, ESPN: "It's all so perfect. The historic franchises. The incomparable star power. The great competitiveness."

Magic Johnson: The world stops on Thursday because it’s Game 7. You look so forward to it. You know everybody’s watching. You know every possession is a big possession. You know every shot is a big shot. You know every free throw is a big free throw. You know every rebound is a big rebound. You just look forward to being in a game like this because this is something that you talk about for the next 40, 50 years.

Kevin McHale: “It’s going to come down to heart, soul and the team that wants it the most.

Cedric Maxwell: Your emotions are so high and so raw that it’s almost like cutting into a thousand-volt line. You hook yourself into it, you wet your fingers and you touch it.”

John Havlicek: "You’re going on adrenaline because you can’t wait to get started.’ You want to come out of this game saying you’ve done everything you possibly could have done.’ It’s black and white. There’s no gray here."

Bob Ryan, Boston Globe: "Game 7. The pinnacle, the ultimate. This will be a great night in the history of one of these teams. Whoever gets the job done will be wearing the hats and drinking the champagne."

Mike Breshanan, LA Times: "The losers are forgotten. History is kinder to the winners."

I Plaschke raz jeszcze: "Game Seven. Raise your voice. Hold your breath."

środa, 16 czerwca 2010

1. W Finałach NBA było dotychczas 16 meczów nr 7. Gospodarze wygrywali 13 razy. Goście ostatnio wygrali finałowy mecz nr 7 ponad 30 lat temu. Czyli mistrzem będą Lakers.

2. W Finałach NBA 25 razy po czterech meczach było 2-2, po czym zwycięzca meczu nr 5 sięgał po tytuł 19-krotnie. Czyli mistrzem będą Celtics.

3. Drużyny prowadzone przez Phila Jacksona 47 razy obejmowały w playoffs prowadzenie 1-0. Zawsze potem wygrywały. Czyli mistrzem będą Lakers.

4. Celtics w tegorocznych playoffs w każdej serii wygrywali dwukrotnie na wyjeździe. W Finałach - póki co tylko raz. Czyli mistrzem będą Celtics.


5. Doc Rivers 6 razy w karierze prowadził drużynę w Game 7. Trzykrotnie przegrał, z czego 2 razy u siebie. Na wyjeździe grał Game 7 raz. Przegrał. Phil Jackson prowadził swoją drużynę w meczu nr 7 ośmiokrotnie. Wygrał 5 razy, przegrał 3 razy. U siebie na 4 razy nie przegrał nigdy. Czyli mistrzem będą Lakers.

6. Celtics przed dzisiejszą klęską tylko dwukrotnie w tegorocznych playoffs przegrywali mecz różnicą ponad 20 punktów. Mecz nr 3 z Cleveland i mecz nr 5 z Orlando. Ale w obu przypadkach kolejny mecz już wygrywali. Czyli mistrzem będą Celtics.

I być może jedyna statystyka, która ma sens:

Każdy z 6 meczów finałowych wygrywała drużyna, która lepiej zbierała. Ciekawe, prawda?

PS. Dzisiejszy 67-punktowy występ to najgorszy pod względem liczby zdobytych punktów mecz Celtics w historii ich meczów finałowych.

PS2. Phil Jackson wygrał dziś swój 224. mecz w playoffs. Żaden trener, nie tylko w NBA, ale w żadnej innej lidze zawodowej, nie ma na koncie więcej zwycięstw.

PS3. Chcieliśmy siedmiu meczów - i jest siedem meczów. Nie wiem, czy się zgodzicie, ale naszym zdaniem jesteśmy w 6/7 najlepszych finałów od 1998 roku (co zabawne - rozgrywanych równolegle z najgorszym Mundialem od dwudziestu lat). Najbardziej zaciętych, najbardziej emocjonujących, najbardziej nieprzewidywalnych, najbardziej hitchcockowskich, z największą ilością zwrotów akcji, oczekiwanych i nieoczekiwanych bohaterów, a jednocześnie z udziałem najbardziej ekscytujących drużyn i gwiazd. Aż szkoda, że nie można przyznać dwóch tytułów mistrza NBA.

PS4. Klucz do meczu nr 7 ma na imię Rajon i boli go broda. Jeśli zagra wielki mecz - w czwartek będzie zielono. Jeśli zagra, jak przez 5/6 tej serii - będzie purpurowo złoto.

PS5. Chociaż cholera wie - a może ten klucz jest gdzieś indziej?

PS6. 8 miesięcy grania w koszykówkę średnio co drugi dzień, setki godzin spędzonych na treningach ponad 100 długich meczów, hektolitry potu wylane na treningach, poobijane łokcie i kolana (a czasem nawet brody), zwiotczałe mięśnie, powykręcane stawy i kostki, siniaki, guzy, strupy, zwichnięte kończyny. Ale o tym, kto przejdzie do legendy zadecyduje dyspozycja dnia przez 2 i pół godziny w jeden jedyny czwartek 17 czerwca. I jak tu nie kochać sportu?

poniedziałek, 07 czerwca 2010

Po pierwszym meczu finałów powróciła ta sama mantra, która kazała wątpić w zwycięstwo Celtów nad Miami, potem nie dawała im szans w starciu z LeBronem, aż wreszcie wytypowała ich jako kandydatów do piewrszej drużyny w historii, która roztrwoni przewagę 3-0. Celtics są za starzy.

Doc Rivers mówił: "Whenever we lose a game, we're too old, and whenever we win a game, we won because we have great experience. I tend to lean on the second part of that more than I do the first part."


Dziś Celtics są drużyną z doświadczeniem.

Nie wiemy, jaki jest bilans Doca Riversa w playoffs, kiedy wygrywa mecz nr 2. Może komuś się będzie chciało policzyć, myśmy sprawdzili w ostatnich 3 latach. 7-1. Też niezły.

Bill Simmons: Pierce tonight: 2 for 11, 10 pts. KG tonight: 2-5, 6 points. And the Celtics WON?


Kibice Lakers pocieszają się, że Ray Allen (32 pkt. i 8 trójek - rekord finałów NBA) już takich zawodów w tegorocznych finałach nie zagra. Owszem - pewnie nie zagra. Ale Garnett i Pierce też już takich zawodów chyba nie zagrają, nieprawdaż? I Bynum (21 pkt. i 8 zb.) chyba też nie. Co do Rondo (pierwsze triple double w finałach od 7 lat) - już byśmy się ni odważyli zakładać.

Na tym polega problem z Celtics: nigdy, przenigdy nie wiesz, z której strony Cię zaatakują. Nie siedzi Pierce'owi? No problem - świetnie gra Allen. Gorszy dzień ma KG? Za to z ławki zaszaleją Rasheed Wallace i Glen Davis (dziś w sumie 15 pkt. i 14 zb.). Musiał chwilę odsapnąć Rondo? Nate Robinson rzucił 7 pkt. w 6 min.

To było nawet łatwe do przewidzenia - jeśli Jackson zdecyduje się postawić Kobego na Rondo, to Ray Allen eksploduje. W pierw i Rajonszym meczu miał problemy z faulami, ale eksplodował dzisiaj. I to jak eksplodował. Doc Rivers: “Teams have done that all year. So it’s nothing new putting a big guy on Rondo and a small guy on Ray. And every time we do that we feel we can give Ray shots, and that’s what happened.”

Pamiętamy doskonale trójki Kenny Smitha z Orlando i Michaela z Portland. Allen też pamięta: “I do remember that, and Mike, I’m going to tell him that his were a lot easier. He wasn’t running off screens. He was just shooting the ball and had it going. As a child, those were some of my favorite memories, being a fan of MJ and the things he did in the playoffs and the Finals. That’s something that’s going to stand out in my mind for the rest of my life.’’

Fajnie tak przejść do historii. Tako rzecze sam bohater: “It’s great to be able to look back on it and say I did that. This is definitely the time. This is definitely our time.”


Jeszcze rada dla tych kibiców Lakers, którzy winią za dzisiejszą porażkę sędziów - spójrzcie na liczbę wykonywanych rzutów wolnych. Lakers 41. Celtics 26.

Zaczynamy od nowa, tyle ze teraz to Celtics mają home court advantage. Ale do rozstrzygnięcia jest jeszcze baaardzo daleko. Tak naprawdę mecz nr 2 to było must win dla Celtów. Trudno nam sobie wyobrazić, że Lakers przegrają w Bostonie trzykrotnie.

Ale równie trudno jest nam wyobrazić, że Celtics nie będą w stanie wyrwać jeszcze jednego meczu w LA.

Na koniec raz jeszcze Bill Simmons: Consolation for Laker fans: Phil Jackson's teams are 12-0 after Game 2 losses following Game 1 wins in which Phil then had sex with the owner's daughter after the game.

niedziela, 30 maja 2010

Czasem pisaliście, że brakuje Wam Fruwając pod koszem w niedzielne popołudnia. A zatem, w spóźnionym prezencie na Dzień Matki, albo przedwczesnym na Dzień Dziecka, albo bardzo wczesnym na Dzień Ojca. Enjoy :-)

Finał Wszystkich Finałów

Jest! Ziścił się. Trochę nieoczekiwanie - bo przecież Finałem Marzeń miał być wielki, wyczekiwany od zeszłego roku pojedynek Kobe vs. LeBron. Albo ewentualnie wielki rewanż za finał zeszłoroczny. Na powtórkę finału sprzed dwóch lat nie stawiał nikt przy zdrowych zmysłach.

Ale smaczków i tak będzie aż nadto.

1. Wielki rewanż za finał sprzed dwóch lat

Lakers zostali wtedy upokorzeni i z pewnością to upokorzenie doskonale pamiętają - byli faworytem finału, przegrywali wygrane mecze, pudłowali decydujące rzuty. Kontuzja i comeback Paula Pierce'a w meczu nr 1. Przypadkowy bohater Leon Powe w meczu nr 2. Zmarnowana gigantyczna przewaga w meczu nr 4. I wreszcie wielka 40-punktowa masakra w meczu nr 6. Cały zeszły sezon grali z kompleksem Celtów. Cały sezon pałali żądzą rewanżu (przypomnijcie sobie mecz bożonarodzeniowy). Zdobyli tytuł, ale Celtów nie pokonali. Boston przegrał wtedy z kontuzją Kevina Garnetta. Kobe: "Now is a chance to see how much we've grown."


2. Magiczna historia podstarzałego zielonego kopciuszka

Przed rozpoczęciem playoffs nie wierzył w nich nikt poza najbardziej zagorzałymi fanami. W sezonie zasadniczym przegrali nawet z New Jersey a w końcówce bez walki oddali trzecie miejsce na Wschodzie Atlancie. W playoffach mieli przegrać już z Dwyanem Wadem. Potem mieli polec z LeBronem. Przegrać z Dwightem Howardem. Mieli wreszcie zostać pierwszą drużyną w historii NBA, która przegrała serię, mimo że wygrała pierwsze 3 mecze. Teraz mają przegrać z Kobe Bryantem i spółką. Don't ever underestimate the heart of a champion...

3. Powrót do przeszłości

To już dwunasty taki finał. Russell kontra Baylor. Magic kontra Bird. Dziś Kobe kontra Ray. Pau kontra KG. Dwie najbardziej wszechstronne i kompletne drużyny w NBA. No i Jax kontra Doc. Bill Plaschke z LA Timesa: "Them again. The ugly uniforms, the obnoxious fans, the chippy players, and that damn cigar. Love it and loathe it, the Lakers are once again going green."


4. The Rondo

Dwa lata temu był tylko nieopierzonym młokosem, dodatkiem do Wielkiej Trójcy. Dziś jest Wielki Kwartet a Rajon Rondo stał się MVP Boston Celtics i jednym z najwybitniejszych obrońców w NBA, najlepszą maszynką od triple double wśród rozgrywających NBA. Derek Fisher nie da rady, więc może Jackson puści na niego Bryanta albo Artesta? Tylko kto wtedy powstrzyma Raya Allena i Paula Pierce'a?

5. Home court advantage

Dwa lata temu to Celtics grali z przewagą własnego parkietu. Teraz jest odwrotnie, choć Lakers przed playoffs pogodzili się, że będą w finale zaczynali od meczów wyajzdowych (mieli gorszy bilans i od Cavs, i Magic). Będzie dużo gadania o statystykach. Phil Jackson nigdy nie przegrał, kiedy wygrywał mecz nr 1 (na 40 kilka prób). Chyba tylko raz przegrał (finał 2004 z Detroit), gdy jego klub grał z przewagą własnego parkietu. Lakers wygrali w tym sezonie wszystkie playoffowe mecze u siebie... Dla odmiany Celtics wygrywali mecze wyjazdowe w każdej rundzie. Z Orlando rozpoczęli nawet od dwóch zwycięstw. Z punktu widzenia dyskusji nt. statystyk kluczowy może się okazać już mecz nr 1.

6. Kobe w swoim siódmym finale NBA

Właśnie przeskoczył Michaela Jordana. Wow. Ma szansę na piąty pierścień - wciąż mniej niż Michael, ale już tylko o oczko. Miałby tyle, co Jabbar. I w pojedynku z LeBronem objąłby prowadzenie 5-0: "A championship's a championship. It'll be my fifth ring if I'm fortunate to get it." Trzeci z rzędu finał, drugi z rzędu tytuł mistrzowski - można byłoby spokojnie ogłosić nową dynastię.

7. Czapeczka z napisem XI

Gdzieś tam schowana czeka sobie cierpliwie na Phila Jacksona. W zeszłym roku ta z X była najbardziej chodliwym towarem po decydującym zwycięskim meczu finałów. Kontrakt Jaxa się kończy po tegorocznym sezonie, Jerry Buss podobno zaproponował znaczącą obniżkę. Czapeczka z XI byłaby bardzo dobrym argumentem negocjacyjnym przy rozmowach o ewentualnym przedłużeniu. A w najgorszym razie piękną pamiątką na emeryturze.

8. RonRon

Po tym jak dobitką w meczu nr 5 i 25 punktami w meczu nr 6 zabił marzenia Phoenix Suns, nikt już go nie pyta o Trevora Arizę, ani o ten kretyński niecelny rzut za 3, który oddał kilkadziesiąt sekund przed gamewinnerem. Między decydującymi został ukarany grzywną, bo spóźnił się na trening. Cały Ron. Nie było go w Lakers podczas finałów 2 lata temu, kiedy Lakers nie mogli sobie poradzić z wszechstronnym atakiem Celtów. Dziś ma jedyną w karierze szansę, żeby stać się ogniwem decydującym.

9. Killer Instinct

Lakers często spotykają się z krytyką. Tak jak w zeszłym roku krytykowano ich po męczarniach z Houston, tak teraz doubters powtarzają - Lakers nie mają instynktu zabójcy. Dwukrotnie ich rywale wyciągali z 0-2 na 2-2. Męczyli się i z Oklahomą, i z Phoenix, choć w obu przypadkach byli zdecydowanymi faworytami. Pomagało im szczęście (dobitka Gasola, dobitka Artesta). Mieli łatwą drogę do finału, łatwiejszą połówkę. Groźniejszych potencjalnie rywali (Denver, Dallas, Spurs) eliminowali za nich inni. Dla odmiany droga Celtics do finału to prawdziwa droga przez mękę. Miami, Cleveland, Orlando. Ale Celtics nie męczyli się specjalnie z nikim. Z Miami i Orlando szybko i niespodziewanie łatwo odjeżdżali i obejmowali prowadzenie 3-0. W najtrudniejszym boju z Cleveland, w kluczowym wyjazdowym meczu nr 5 przy stanie 2-2 zmasakrowali rywali 120-88.

10. The Team

Pierce, Allen, Pierce, Rondo, Allen, Rondo, Allen, Garnett, Rondo, Allen, Garnett, Allen, Pierce, Davis, Pierce, Wallace, Pierce. To liderzy strzeleccy Boston Celtics w kolejnych meczach tegorocznych playoffs. A Lakers? Kobe, Kobe, Kobe, Gasol, Gasol, Kobe, Kobe, Kobe, Kobe, Gasol, Kobe, Gasol, Kobe, Kobe, Kobe, Kobe. Celtics są nieprzewidywalni. 6 liderów, z czego żaden dwa razy z rzędu. W Lakers dwóch, z czego jeden dwunastokrotnie, drugi - cztery razy. Lakers są drużyną Kobe Bryanta. Celtics są Drużyną.

Kronika towarzyska

Carmelo Anthony się żeni. Szczęśliwą wybranką jest Lala Vasquez, wesele odbędzie się we wrześniu. Melo chyba pozazdrościł Lamarowi Odomowi zainteresowania mediów jego ubiegłorocznymi zaślubinami z Khloe Kardashian, więc jego ślub odbędzie się w konwencji reality show. Pięć odcinków dokumentujących przygotowania, kupowanie sukni ślubnej i tortu, sam ślub i wesele. Transmisja na żywo z nocy poślubnej nie jest przewidziana. Na razie.

Nie LeBron. Nie Derrick Rose. Nie Rajon Rondo. Na okładce NBA 2k11 będzie sam... Michael Jordan. "Będzie można nim być?" - zapytał mój syn. Podobno będzie można. Nareszcie.

Podczas meczu nr 5, Alvinowi Gentry zaszkodziła sałatka ze smażonego awokado.

Kiedy dziennikarze powiedzieli mu, że wszystko się nagrało, odpowiedział: "Just tell everyone that it was Kobe making me sick."

Free Darko uważa, że The Klaps przejdzie do historii NBA, tak jak The Shrug Michaela Jordana.

Tako ćwierka Shaq

"To change is difficult. Not to change is fatal. Not everything that is faced can be changed But nothing can be changed until it is faced"


Ciekawostki


To dwunasty taki finał. Pierwsze 8 wygrali Celtics. Dwa kolejne - Lakers. Ostatni - znowu Celtics.

Celtics są siedemnastokrotnymi mistrzami NBA. Lakers - piętnastokrotnymi. I to mimo, że Lakers mają na koncie o 10 występów w finale NBA więcej niż Celtics.

Te 32 tytuły Celtics i Lakers to ponad połowa z 63 tytułów mistrzów NBA.

Pięciokrotnie finały z udziałem Lakers i Celtics kończyły się wynikiem 4-2. Czterokrotnie 4-3. Raz było 4-1 i raz 4-0.

W sezonie zasadniczym obie drużyny spotykały się 272 razy. 152 razy wygrywali Celtics, 120 razy Lakers.

39-punktowe zwycięstwo Celtics w szóstym meczu finałów przed dwoma laty to najwyższe w historii NBA zwycięstwo w finałowym meczu kończącym.

W sezonie zasadniczym Lakers i Celtics spotkali się dwukrotnie. W Bostonie wygrali Lakers. W Los Angeles - Celtics. W obu przypadkach o wyniku zadecydował jeden punkt. Ciekawe, prawda?

Złota myśl

"In the playoffs last year, I ran into Paul Pierce in a complex . . . in L.A., I said, 'Get it back, we want to meet you in the Finals.' So here it is." - Phil Jackson.

PS. W przyszłym tygodniu w kioskach nowe MVP, a w nim tekst "Królestwo za Króla", z którego fani naszego supergigantowego LeBron watcha dowiedzą się, gdzie naszym zdaniem osiądzie latem Król.

poniedziałek, 24 maja 2010

Fragment trzeciego meczu Boston - Orlando.

Rajon Rondo: “I just wanted it.” Pewnie miał jeszcze w pamięci inną akcję, sprzed pół roku.

Akcja Rondo (powinna przejść do historii NBA jako The Dive) budzi powszechny zachwyt.

Ray Allen: “One of the toughest defensive plays I’ve seen in my career. It’s one thing to have the ball and make something miraculous happen, but not having the ball and making something miraculous happen?”

Kevin Garnett: “The play of the playoffs. Pure hustle … pure I want-it-more-than-you. Shorty, he’s in a zone. He’s showing the world what he’s made of. The future is scary.”

Paul Pierce: "It was a great play just to be a part of. Me and my friends were talking about that play. You're going to see them replaying that hustle play throughout all the NBA commercials, I think, for the next 20, 25, 30 years. That's how great that play was."

Brian Scalabrine: “Maybe the most incredible play, beginning to end, that I’ve ever seen in the NBA,”.

Doc Rivers: “If that doesn’t give your whole team energy, nothing will.’

Glen Davis: “He’s from Mars".


Eksperci powszechnie uważają, że Boston Celtics grają podczas tegorocznych playoffs lepiej niż dwa lata temu, kiedy zdobyli tytuł. Rondo jest tego główną przyczyną.

środa, 19 maja 2010

Gdyby Fruwając pod koszem wciąż istniało, w tym tygodniu poświęcilibyśmy je Tomowi Thibodeau.

Chata Wuja Toma

Jest Wielka Czwórka: Rondo, Allen, Pierce i Garnett. Jest trener Doc Rivers. Ale cichy bohater Boston Celtics nazywa się Tom Thibodeau:

Niektórzy trenerzy są zwolennikami tezy, że najlepszą obroną jest atak. Thibodeau uważa, że zarówno najlepszą obroną, jak i najlepszym atakiem - jest obrona. Najwybitniejszy specjalista i macher od defensywy w NBA. Nikt nie uczy bronić lepiej niż on. Nie dzieli koszykarzy na lepszych i gorszych obrońców, uważa, że każdy jego koszykarz może być dobrym obrońcą. Nie, nieprawda. Nie każdy może. Każdy musi.

W NBA pracuje od ponad 20 lat. Na 20 sezonów, które spędził w NBA, drużyny które współprowadził, 17 razy znajdowały się w Top10 najlepiej broniących w lidze. Aż dziwne, że jest wiecznym asystentem.

W drugiej połowie lat 90-tych współtworzył z Jeffem Van Gundy wybitną defensywę New York Knicks. Knicks stali się wtedy najlepiej broniącą drużyną w NBA, pobili wszystkie swoje defensywne rekordy (m.in. 33 razy z rzędu nie pozwolili rywalom rzucić 100 pkt.) a raz nawet awansowali do finału NBA. Thibodeau uczynił defensywne monstra z Latrella Sprewella, Larry Johnsona, a nawet z Alana Houstona. Potem przeniósł się wraz z Jeffem Van Gundy do Houston, nauczył bronić samego Yao Minga (tak się zaprzyjaźnili, że Yao zabierał go ze sobą latem do Chin) i to Rakiety stały się najlepiej broniącą drużyną w NBA i pobiły wszystkie swoje historyczne defensywne rekordy (średnia liczba punktów zdobywana przez rywali, procent skuteczności rywali).

Latem 2007, po zwolnieniu Van Gundy'ego, dał się namówić staremu znajomemu z Nowego Jorku, Docowi Riversowi, na przeprowadzkę do Bostonu. Kiedy odchodził z Houston, wśród najlepiej broniących drużyn w NBA, Celtics byli na miejscu 24 (liderowali oczywiście Rockets). Nie trzeba dodawać, na której pozycji we wszystkich statystykach obronnych wylądowali odnowieni Celtics - z Garnettem i Rayem Allenem, ale przede wszystkim z Thibodeau na ławce. Garnett został wybrany najlepszym obrońcą, w finale Celtics zniszczyli atak Lakers a Kobe Bryant mówił o Thibodeau: "He's awesome. I've been facing his defenses here for some time and they're tough - very, very tough. Every single team he's been on has had great strategies and physical defenses."

Zresztą sam Bryant się z Thibodeau dobrze zna - na początku lat 90-tych, jeszcze jako czternastoletni młokos, trenował czasem z Philadelphia 76ers, gdzie pracował wówczas Tom. Swoją wiedzę o młodym Bryancie, Thibodeau wykorzystał podczas finałów. "He has an unfair advantage. He started drilling me, NBA basketball drills, when I was 14. So he kind of has inside information on what I like to do because he taught me most of the stuff." - wspominał wtedy Kobe.

Thibodeau jest prawdziwym obsesjonatem defensywy. Trener Doc Rivers: "That's all Tom wants to do, every day - coach defense. He lives it, breathes it. He has an energy. We haven't changed a lot of our coverages, but we have more detail to them. Tom pays a greater attention to detail. And it was needed." Każdą akcję drużyny przeciwnej strasznie przy linii bocznej przeżywa. "He is real animated. He's real emotional. He's real energetic. That's what type of defense we try to go out and have. It's an energetic, consistent defense. It's a talkative defense, and when you see him on the side, those are the things that he's put in for us to try to go and carry over to the court." - mówi Kevin Garnett.

Jest pracoholikiem. Kendrick Perkins: "Thib is at the gym from 6 in the morning to 9 at night.  He really knows the game and understands it. Sleeps, eats … basketball." Część z tych pozostałych 9 godzin, których nie spędza w hali, tylko w domu,  przesiaduje przed telewizorem, analizując fragmenty meczów. Wierzy w to, co robi, wiara udziela się zawodnikom, nawet wielkim gwiazdom, które nie wchodząc w dyskusje, robią to, co każe. Paul Pierce: "Once you put in a system, if you get all the guys to believe in it and trust in it, it means everything. We trusted in Tom's system from Day One and we all committed to him."


Eksperci są zgodni, że po 3 latach pracy Thibodeau w Bostonie, podczas tegorocznych playoffs Celtics bronią jeszcze lepiej niż podczas zwycięskich playoffs 2 lata temu. Thibodeau i Rivers zrobili z Rajona Rondo jednego z najwybitniejszych defensorów w lidze. Ale siłą obrony Celtics jest wspólny wysiłek i agresja całej przebywającej na parkiecie piątki. Nie zostawiają rywalom wolnego milimetra, nie dają chwili oddechu, uganiają się za nimi po całym boisku, momentami stwarzając wrażenie, że jest ich na parkiecie więcej niż atakujących rywali. "Są bezlitośni" - mówi zrezygnowany Vince Carter.

Przed rozpoczęciem serii z Orlando przez dwie doby studiowali zwycięskie serie Magic. Nie mogli pojąć, dlaczego obrońcy Bobcats i Hawks tak delikatnie poczynali sobie z Dwightem Howardem. Nikt go nie próbował przepchnąć, uderzyć - ba, rywale bali się go dotknąć. W meczach z Bostonem odpychany pemrnanentnie od kosza Howard nie jest sobą. Rasheed Wallace: "You've got to be physical.  We're definitely going to fight him, we have a lot of fouls. I have my six, so do Baby [Glen Davis], Perk [Kendrick Perkins], Shelden [Williams], Kevin [Garnett]."


W pierwszym meczu Celtics skupili się właśnie na uprzykrzaniu życia Howardowi: “What they’re trying to do is frustrate me and get into my head. They want me to wrestle and fight with them. That takes me off my game.” I uprzykrzali skutecznie - trafił tylko 3 z 10 rzutów, zdobył tylko 13 pkt., 7 razy stracił piłkę. W drugim meczu Howard radził sobie już dobrze, za to reszta drużyny spudłowała ponad 2/3 rzutów. Bo uwijający się jak w ukropie gracze Celtics skutecznie wytrącili Magic z rąk również ich drugą najskuteczniejszą broń - rzuty za 3 po wycofaniu piłki na obwód przez Howarda. W meczu nr 1 Magic trafili tylko 5 z 22 trójek. W meczu nr 2 było już ciut lepiej (7 z 18), ale i to nie wystarczyło.

I przy tych wszystkich sukcesach Thibodeau nie sposób zrozumieć, dlaczego jeszcze nikt nie zaproponował mu posady pierwszego trenera. Bywał wymieniany jako kandydat, ale koniec końców zazwyczaj nie dochodziło nawet do interview. Jeff Van Gundy: "You want to hire people as assistants who are better than you. He's better." Jest poniekąd ofiarą własnych sukcesów - dziś trenera szukają np. Hawks, Nets i Bulls, zaraz zwolni się posada w Cleveland, ale tak jak to miało miejsce dwa lata temu, przed zakończeniem playoffów management Celtics z pewnością Thibodeau na żadne interview nie puści.

Ale w końcu ktoś się skusi i Thib zostanie pierwszym trenerem. A wtedy... Jeff Van Gundy: "It's come down to someone willing to take a chance. And when they do it will be a home run."

Kronika towarzyska

To był jeden z najgorszych sezonów w historii Washington Wizards. W listopadzie zmarł wieloletni właściciel klubu Abe Pollin. W grudniu wybuchła afera z bronią, po której Gilbert Arenas został zawieszony do końca sezonu. Potem władze klubu podjęły decyzję, że z obecnym składem niczego już nie osiągną i rozpoczęły wyprzedaż pozbywając się najpierw Carona Butlera, a potem Antawna Jamisona. Wizards zakończyli sezon z 26 zwycięstwami (czwarty najgorszy wynik w NBA) ale dziś w nocy fortuna się odwróciła. W loterii draftowej wylosowali numer 1 (mieli na to 10% szans) i za miesiąc pewnie wybiorą w drafcie rozgrywajacego Johna Walla.

Na sali była Irene Pollin, żona zmarłego Abe'a - na palcu miała ostatni pierścień mistrzowski Wizards (nazywali się wtedy jeszcze Bullets) z 1978 roku, który przez ponad 30 lat codziennie nosił na palcu Abe. "I didn't think of it as a lucky charm. I just know that he never took this off. I figured, I wanted a part of him here today." - powiedziała wdowa i podziękowała mężowi: "I do feel somehow, he helped us out." Menedżer Wizards, Ernie Grunfeld nie ma wątpliwości: "It was the ring. It was the ring that did it."


Tako rzecze Shaq

Po przedwczesnym wypadnięciu z playoffs, Shaq nic nie rzecze. Po decydującym meczu z Bostonem powiedział tylko, że wypełniał wszystkie swoje boiskowe zadania i że zamierza pograć do 40-tki. Teraz czeka na propozycje pracy i nawet na twitterze zamilkł.

Ciekawostki

W 13 kolejnych meczach tegorocznych playoffs żaden z zawodników Boston Celtics nie był najlepszym strzelcem swojej drużyny dwa razy z rzędu. To trzecia najdłuższa taka seria w historii NBA - wcześniej przytrafilo się to Seattle Supersonics w 1978 (15 meczów) i Detroit Pistons w 1989 (13 meczów).

Pierwszy raz w swojej historii udało się Boston Celtics wygrać dwa pierwsze mecze serii playoffs na wyjeździe. Ciekawe, prawda?

Niezłe numery

Kobe Bryant w pierwszym meczu z Phoenix rzucił 40 pkt. po raz jedenasty w karierze w playoffs. Z aktywnych koszykarzy tylko Shaq ma więcej playoffowych występów 40-punktowych (12).

Złote myśli

"I won't stop believing. And I won't let my teammates stop believing." - Dwight Howard

"Unfortunately we have a month off before the next game, so we have to keep it together. For four days we're going to hear how great we are. I wish we could take them to Alcatraz for four days and be on the island all by ourselves." - Doc Rivers

"From a throne somewhere in Cleveland: 'See! See! It wasn't just me.'" - LeBron James (według ESPN)

środa, 12 maja 2010

Istnieje całkiem spore prawdopodobieństwo, że LeBron James rozegrał dziś w nocy swój ostatni mecz w Cleveland jako Kawalerzysta.

Jeden z najważniejszych, jeśli nie najważniejszy mecz w karierze.

Spudłował pierwsze siedem rzutów.

W sumie trafił 3 rzuty na 14 prób.

Oddał 4 rzuty za 3 - wszystkie niecelne.

15 pkt., 6 zb., 7 as. i 3 straty.

I masakra piłą bostońską 88-120.

Król jest nagi? Będzie musiał w czwartkową noc wznieść się na absolutne wyżyny, żeby wybronić meczbola na parkiecie w Bostonie.

Kevin Garnett nie chce wracać do Cleveland: We cannot come back here. We have to think this is our Game 7 coming up and we cannot afford to have the best team in the league have a Game 7 on their floor. Just not possible.”

LeBron: “Our backs are against the wall. We’ve won on that floor before and we’ve got to get it done.

W Celtics tym razem nie było pojedynczego bohatera. MVP był cały team.

Rondo 16 pkt. - wszystkie w drugiej połowie, z czego 12 w decydującej trzeciej kwarcie, w której Celtics odjechali. Ray Allen 25 pkt. (6 na 9 za 3, z tego 2 trójki na otwarcie drugiej połowy, po których Boston osiągnął dwucyfrową przewagę, której już nie oddał). Przełamał się wreszcie Paul Pierce - 21 pkt., 11 z., 7 as. Garnett 18 pkt. Glen Davis 15 pkt. z ławki.

Doc Rivers: “We are who we are. We don’t need anyone to play hero basketball. We have to be a team. We’re good when we’re a team.”

A jednym, który nie zawiódł Cavaliers w tym meczu był staruszek Shaq - 21 pkt., 4 zb. i 4 bl. w 26 min.: “We’ve got to win two in a row. We’ve got to man up. I’ve been in this situation before.”

Mecz nr 6 (ostatni?) w nocy z czwartku na piątek. Mamy nadzieję, że C+ będzie go transmitować, bo ostatnio się niespecjalnie starali. Ciekawe, czy po meczu Król poda rękę rywalom.

poniedziałek, 10 maja 2010
Rajon Rondo zainspirował nas do odgrzania kolejnego starego kotleta z cyklu Fruwając pod Koszem. Blisko półtora roku temu popełniliśmy tekst pt. Rondo 1.

Fruwając pod koszem: Rondo 1

Choć takich dwóch jak ich trzech, nie ma ani jednego - dopiero dzięki temu czwartemu mają piątkę na szóstkę.

Jeśli Boston Celtics (bilans 25-2, 17 zwycięstw z rzędu) wygrają u siebie z Nowym Jorkiem i Filadelfią, zaliczą najlepszy start w historii NBA. A z Wielkiej Trójki robi się pomału Wielka Czwórka. Tym czwartym muszkieterem, który dołączył do Pierce'a, Allena i Garnetta, jest młody rozgrywający Celtów, Rajon Rondo.

Jeszcze rok temu eksperci mówili, iż to właśnie słabość na "jedynce" jest piętą achillesową Celtów. Drużyna z mistrzowskimi aspiracjami musi mieć porządnego rozgrywającego, a nie jakiegoś 22-letniego gołowąsa. Przezorni Celtics zatrudnili więc w ostatniej chwili doświadczonego Sama Cassella, by w ogóle mieć kogoś, kto w ważnych momentach nie straci głowy i będzie umiał uspokoić grę.

Ale Rondo okazał się być bardzo poukładanym młodzieńcem. Już w debiucie w play ofach rzucił Hawks 15 punktów i miał 9 asyst. Z każdą serią czuł się na boisku coraz pewniej, a Cassell coraz dłużej wysiadywał na ławie. Zakończył sezon kapitalnym występem w szóstym meczu finałów (21 punktów, 7 zbiórek, 8 asyst, 6 przechwytów).
W tym roku takie wyskoki zdarzają się Rajonowi coraz częściej, i do przeszczęśliwych fanów Celtics zaczyna docierać, iż mają jednego z najbardziej obiecujących point guardów NBA. Rondo jest siódmy w tabeli najlepiej podających w NBA i drugi w rankingu przechwytów.

3 grudnia w meczu z Indianą Rondo zdobył swoje pierwsze triple-double: 16 punktów, 13 zbiórek i 17 asyst (rekord kariery). "Grał niesamowicie" - chwalił go potem Kelvin Garnett. - "Tak jakby było go trzech. Był wszędzie".

15 grudnia, w spotkaniu z Utah, zdobył 25 punktów (rekord kariery) i prawie wyłączył z gry rozgrywającego rywali, Derona Williamsa.

Cztery dni później, gdy przeciw Chicago Rondo do 15 asyst dorzucił 5 zbiórek, Kevin Garnett po meczu narzekał: "Miałem tylko jedną zbiórkę? Jedną? W tej drużynie, z Perkinsem i Rondo, człowiek nawet zbiórek nie może zaliczyć. Pozbędą się mnie "

Na mecz Bostonu przyszedł tego dnia najszybszy człowiek świata, Usain Bolt. "Dyskutowaliśmy w szatni, kto wygrałby wyścig: Bolt czy Rondo" - żartował trener Celtów, Doc Rivers. - "Bolt, nie ma sporu. Ale gdybyśmy dodali kozłowanie, to myślę że mielibyśmy szanse".


Bo faktycznie, na parkietach NBA nie ma chyba gościa szybszego i zwinniejszego, niż szczuplutki (185 cm, 77 kg) Rondo. "Wpada i sieje spustoszenie. Jest jak smuga, jak mały Speedy Gonzalez" - mówi o swym rozgrywającym Paul Pierce.

O tym, że nie stawiamy jeszcze Rajona Rondo na równi z Chrisem Paulem i Tonym Parkerem, decyduje jeden - maleńki, drobniusieńki - szczegół: rzut. Jest to coś, czego Rajon prawie nie posiada. Niemal wszystkie punkty zdobywa z kontrataków, wejść pod kosz, ekwilibrystycznych layupów - czy z rzutów wolnych, które wykonuje nieszczególnie (celność 65%). Ale już półdystans to dla niego strasznie daleko, a za trzy punkty Rondo trafia raz na cztery próby.

Zresztą gdyby nie ta ułomność, Rondo w ogóle nie grałby w Bostonie. W drafcie wybrali go wszak Phoenix Suns, ale trener D'Antoni orzekł, że na nic mu rozgrywający, który nie potrafi rzucać.

Doc Rivers twierdzi jednak, że Rondo już i tego się nauczył. Ma podobno zabójczy rzut z wyskoku, nie do powstrzymania, którym katuje kolegów na treningach. Na meczach jeszcze tego nie widać. "To kwestia pewności siebie" - mówi Rivers. - "To przyjdzie. A gdy przyjdzie, będzie po wszystkim".
Kronika towarzyska

Specjalizujący się w ubraniach dla dużych i bardzo dużych ludzi elegancki sklep odzieżowy, Casual Male, wytoczył proces centrowi New York Knicks, Eddy'emu Curry. Dwa lata temu Eddy zakupił tam ubrania na łączną sumę 41 tys. dolarów ale do dzisiaj nie zapłacił ani centa. Najwięcej (22 tys.) Curry wydał na gustowne garnitury ale nie wzgardził też np. kaszmirowym sweterkiem za 1400 dolarów.

Niespełna rok temu właściciel Dallas Mavericks, Mark Cuban, żeby pozyskać Jasona Kidda, oddał do New Jersey młodszego rozgrywającego, Devina Harrisa. W piątek Mavericks przyjechali do New Jersey a podwójnie zmotywowany Harris rzucił 41 pkt., zaliczył 13 asyst i poprowadził Nets do wysokiego zwycięstwa. A publiczność skandowała "Dziękujemy Ci Cuban!"

W świat poszła plotka, że w nadchodzącym tygodniu Michael Jordan ożeni się po raz drugi. Szczęśliwą wybranką Michaela jest kubańska modelka Yvette Prieto, wcześniej narzeczona Julio Iglesiasa juniora. Można ją obejrzeć na naszym blogu.
Dikembe Mutombo nudzi się na emeryturze i zastanawia się nad powrotem do NBA. Podobno jest już po słowie z Boston Celtics.

Stephon Marbury nadal ma zakaz stadionowy i nie może przychodzić na mecze New York Knicks. Pojechał więc do Los Angeles i za 2,5 tys. dolarów kupił sobie bilet na mecz Lakers - Knicks. Zasiadł w jednym z pierwszych rzędów, pogawędził ze Spike'm Lee, Knicks w ostatniej kwarcie zmarnowali wypracowaną wcześniej przewagę i minimalnie przegrali, Steph nie wyglądał na zmartwionego: "Zarabiam nic nie robiąc. Bardzo mi się to podoba. Jeżdżę po Stanach, wypoczywam, kuruję się - dzięki temu będę mógł pograć 2-3 lata dłużej."

Marbury twierdzi, że otrzymuje mnóstwo telefonów od przedstawicieli klubów zainteresowanych jego usługami. Podobno będziemy w szoku jak już się wszystko rozstrzygnie i dowiemy się, z jakim klubem podpisze nowy kontrakt.

Tako rzecze Shaq

"O Boże - Alvin jest naszym trenerem! Czyli my jesteśmy Clippersami! Czyli ja jestem Michaelem Olowokandi! O Nieeeeee!" - na treningu, na którym trenera Terry'ego Portera zastąpił asystent Alvin Gentry, były trener Clippers.

"Mógłbym wciąż zdobywać średnio 27 punktów i 10 zbiórek. Na luziku. Z zamkniętymi oczami. Nawet mając 50 lat."

Ciekawostki

Chris Paul po raz 106. z rzędu rozegrał mecz, w którym zaliczył przynajmniej jeden przechwyt. To rekord NBA.

Seria Paula rozpoczęła się w lutym 2007, w meczu z Denver. Chris odebrał wtedy piłkę Allenowi Iversonowi.

W nadchodzącym tygodniu Shaq spudłuje swój pięciotysięczny rzut wolny w NBA.

Dla porównania - kolega Shaqa, Steve Nash spudłował w karierze 250 kilka wolnych. Żeby dogonić O'Neala, musiałby grać jeszcze ponad 200 lat. Ciekawe, prawda?

Niezłe numery

168 milionów dolarów - tyle kosztował zeszłoroczny rozwód Michaela Jordana z Juanitą. Ciekawe czy tym razem Michael spisze intercyzę.

Złota myśl

"Chciałem się przebrać za Świętego Mikołaja ale przecież ona ma nadwagę i jest bez formy. Ja nigdy nie jestem bez formy." - Dwight Howard.

Rondo all the Rage.

Taki tytuł wisi dziś na czołówce działu sportowego Boston Globe.

"MVP! MVP!" skandowała pod koniec meczu bostońska publiczność. Nie dla Pierce'a, nie dla Garnetta, nie dla Raya Allena, no i nie dla LeBrona. Statsy Rajona Rondo z dzisiejszej nocy rzeczywiście powalające - 29 pkt., 18 zb. i 13 as.

Tylko dwukrotnie w historii NBA odnotowano wcześniej w playoffach porównywalne triple double. Oba 40 kilka lat temu. I oba nazwiska są bardzo imponujące. Oscar Robertson 32/19/13. I Wilt Chamberlain 29/36(!)/13.

Nawet Król jest pod wrażeniem i chce w następnym meczu bronić Rajona: "He's kind of the engine that really gets them going. He does everything for them. His performance was unbelievable. Rondo was definitely the difference maker."


Allen i Garnett też zrobili swoje (obaj 18 pkt.). Garnett: We viewed this like it was Game 7. In Game 3 we were complacent, we sat back and waited for them to throw punches. This time we punched first. We were firm and we were aggressive.’’

Celtics wygrali, mimo że na wielki występ Paula Pierce'a (9 pkt., trafił 3 z 8 rzutów, w całej serii zdobywa średnio niespełna 12 pkt., na skuteczności 32%) jeszcze przyjdzie nam poczekać. Choć jeśli LeBron na serio odgraża się, że zamierza przejąć w defensywie Rondo, to możemy czekać krócej niż nam się wydaje.

Shaq zrobił swoje - 17 pkt. - ale kluczowe momenty czwartej kwarty, kiedy Celtics odjechali - przesiedział na ławce. Łokieć łokciem, ale Cavs potrzebują w tej serii jeszcze dwóch wielkich meczów LeBrona. I skoro aż tak się męczą ze skazywanymi na pożarcie staruszkami z Bostonu, to strach pomyśleć, co będzie się działo w Finale Konferencji, gdzie naprzeciwko staną głodni sukcesu Magic.

Anyway - zważywszy na skuteczność naszego typowania dziś w nocy (Cavs i Spurs), obstawianie pozostawiamy mądrzejszym od siebie. Napiszemy tylko, że jutro w nocy mecz kluczowy - kto wygra G5 - wygra całą serię.

Tymczasem Suns prowadzeni prze bezokiego po zderzeniu z łokciem Tima Duncana Steve'a Nasha pozamiatali serię z San Antonio. Pokażcie mądrego, który widział Phoenix w Finale Konferencji, pokażcie mądrego, który przewidział wynik 4-0 ze Spurs.

Suns się cieszą, ale Spurs też się tak bardzo nie martwią. Gregg Popovich: "I couldn't be happier for a class, class, class guy. I hate him, but he's classy." I Tony Parker: “Obviously I’m very sad and very mad that we lost, but at the same time I’m happy for Nash and Stoudemire. Because every year they played hard against us and it never went their way. This year, it went their way.”

Wzajemny szacunek, klasa zwycięzców i klasa pokonanych.


It feels great, but the past is the past. It’s definitely rewarding to beat the Spurs. For me personally, it feels great. I have a tremendous amount of respect for this franchise.” - dodaje Nash (9 as. i 20 pkt., z czego 10 pkt. w czwartej kwarcie grając już bez oka).

wtorek, 04 maja 2010

Cavaliers przegrali z Celtics.

Przegrali 86-104, a mogło być jeszcze gorzej, bo po katastrofalnej trzeciej kwarcie, przegrywali w pewnym momencie różnicą 25 punktów.

Cavs zdobyli potem 13 pkt. z rzędu, doszli na 10 pkt., ale nie dali rady. W pierwszym meczu comeback się udał, ale nie można za każdym razem mieć nadziei na udane comebacki.

Mike Brown: “We did not fight back until late. We’ve gotta decide if we’re going to take the fight to them and take these games. Nothing is going to be given to us at all. Ain’t a … damn thing going to be given to us at all in this series. Coming from behind in the first game, coming from behind in the second game, that’s not good enough. That’s not good enough for me or anybody in that locker room. If we expect to win that series, we’ve gotta bring more of a sense of urgency than what we brought tonight. Plain and simple they kicked our behinds."


19 asyst Rondo, Garnett double double, Rasheed się przebudził - 17 pkt. z ławki, wszyscy starterzy Bostonu zaliczyli double figures. Cavs nic nie bronili.

Łokieć LeBrona łokciem LeBrona ale to nie LeBron (24/7/4) przegrał ten mecz.

Mo Williams trafił 1 rzut z 9. Anthony Parker 2/7. Delonte West 1/4. Nie rozumiemy też, dlaczego Mike Brown grał Shaqiem (9 pkt., 1 faul) tylko przez 18 min. Zydrunas - ani minuty.

Ale LeBron nie panikuje: “There’s no panic for me. This is a long series. I’ve been in these situations before. I understand we need to play with more sense of urgency. The series is tied 1-1.”


REKLAMA