Menu

Supergigant

Założony w 2006. NBA, piłka nożna i inne błyskotliwe obserwacje sportowe. Obecnie aktualizowany od wielkiego dzwonu.

Mundial 2010

Co zapamiętamy z tego Mundialu

mrpw

Jabulani.
Wuwuzele.
Roberta Greena.
Sędziego Larriondę.
Sędziego Rosettiego.
Howarda Webba.
93. minutę Donovana.
Pokonaną Koreę Północną.
Niepokonaną Nową Zelandię.
Beckhama.
Micka Jaggera.
Ośmiornicę Paula.
NieRooneya.
NieCristiano.
NieMessiego.
Trzy karne w dwie minuty bez goli.
Bezradność Maradony.
Smutek Dungi.
Melodramat Melo.
Główkę Sneijdera.
Główkę Puyola.
Petardę Van Bronckhorsta.
Petardy Forlana.
Włochów NieWłochów.
Niemców nieNiemców.
Holendrów nieHolendrów.
Hiszpanów nieHiszpanów.
Poprzeczkę Gyana w 120.
Poprzeczkę Forlana w 90.
Zawijasa Suareza.
Rękę Suareza.
Finał Howarda Webba.
Podanie Fabregasa.
Podkoszulek Iniesty.
Robbena i Casillasa.
Łzy Casillasa.
Buziaka Casillasa.
Szczęście Casillasa.

No i fiestę dzień później.

Wbrew naszemu początkowemu marudzeniu, od fazy pucharowej był to całkiem fajny Mundial. Zatęskniliśmy za nim już wczoraj, jak przez chwilę przyszło nam oglądać potyczkę Lecha z Interem Baku w jakiejś odmiennej dyscyplinie sportu.

Za parę lat kibice rozwiązujący Trivia Quizy nie będą się mogli nadziwić, że jedyną niepokonaną drużyną byli na nim Nowozelandczycy. Ciekawe, prawda?

Jak ktoś chce sobie przypomnieć analogiczne zestawienie sprzed 4 lat, to zapraszamy tutaj. A sprzed dwóch lat - tutaj.

Do zobaczenia za 4 lata. Na Maracanie - bo na blogasku na pewno wcześniej.

H&H

mrpw

No to gramy!

Po 45 minutach: gdyby przyznawano punkty za styl, Urugwaj już świętowałby wicemistrzostwo świata.

Najgroźniejsza akcja Holendrów: podanie-oddanie. Ciekawe, czy gdyby piłka przeleciała nad Casillasem i wpadła do bramki, w ramach fair play wkopaliby sobie swojaka?

Jeszcze bardziej zdumiało nas to, że de Jong po akcji "Karate Kid 4" pozostał na boisku.

2 połowa

Dariusz Szpakowski nauczył się, jak wymawiać nazwisko Kuyt ("kojt") i to już jest jakaś korzyść z tego finału.

54 min. Xavi z wolnego obok bramki. Jako właściciel przydomowego trawnika stwierdzam, że trawka w Soccer City bardzo ładnie posiana.

W żółtych kartkach górą pomarańczowi.

60 min. Szpakowski mówi że nie takiego finału się spodziewał. A przecież to podobno już dziewiąty jego finał. Mógłby sobie przypomnieć, że mecze finałowe zazwyczaj są beznadziejne.

OMG! "Święty Iker" - pisał kilka dni temu Michał Pol o Casillasie i wygląda, że była to notka prorocza.

69 min. W zmarnowanych okazjach 1-1, Villa zablokowany z 3 m.

Już najwyższy czas na kartkę czerwoną.

75 min. Pamiętam dwa beznadziejne finały MŚ, które w ostatnim kwadransie zaczęły się rozstrzygać. W 1990 Rudi Voeller upolował karnego i Niemcy wygrały. W 2002 Kahn wypuścił piłkę z rąk i Niemcy przegrały.

Teraz Niemcy nie grają. Dogrywka?

Z cyklu: finały beznadziejne - najgorszy był chyba ten z 1994 roku, Brazylia-Włochy 0-0. Roberto Baggio przestrzelił karnego. Prócz tego, nic nie pamiętam.

82 min. Replay akcji Robbena! Sytuacja równie wyborna, tym razem Casillas nie odbija, lecz łapie piłkę. Za trzecim razem złapie i strzeli gola.

Tymczasem w kartkach żółtych 6-3. Ostatnie kartki jednak za pyskówki, a nie za faule. To chyba postęp?

Po 90 min. Dogrywki w finałach MŚ pamiętam dwie, w 1994 i 2006 roku. Obie były dość fatalne, choć cztery lata temu za sprawą interakcji panów Zidane'a i Materazziego coś się jednak zdarzyło.

Dawno temu, w 1978 roku w dogrywce były gole i emocje - a więc teoretycznie to możliwe. Ale po takiej żałosnej kopaninie?

Dogrywka. "Złoty gol" to był jeden z najdurniejszych przepisów w historii futbolu, ale na ten jeden mecz można by go przywrócić.

Ochhhhhhhh! Fabregas! Ależ by to było fantastyczne, gdyby Cesc strzelił. Ale w ogóle nie powinien był strzelać. Tuż obok biegł Villa chyba, wolny jak taczanka na stepie...

Achhhhhhhh! Iniesta chce chyba wjechać z piłką do bramki.

105 min. W większości Mundiali i Euro kibicowaliśmy Hiszpanom i Holendrom. Zazwyczaj z nieszczególnymi efektami. Dziś więc powinniśmy być w siódmym niebie. A jednak dzisiejsze widowisko pozostawia, hm, lekki niedosyt.

Schodzi Villa, wchodzi Torres. Nie żeby to tamto, ale kolesie wpuszczani w II połowie dogrywki zazwyczaj potem przestrzeliwują karne.

109 min. Doczekaliśmy się czerwonej kartki. To może i gola dożyjemy?

... zabrakło dziś Hiszpanom Diego Forlana.

Ale jest......

INIESTA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Król dryblingów i magicznych podań.

Dziś zmarnował mnóstwo sytuacji, a czarował głównie padami na murawę.

Znalazł się - w 117 minucie.

W żółtych kartkach 8-5 dla Holendrów, Hiszpanie nadrabiają. Iniesta, Xavi... już nie zdążą.

Koniec!

1-0, 1-0, 1-0, 1-0. Co za seria Hiszpanii.

A tymczasem Bild...

mrpw

Nie pisaliśmy przed meczem, kim jesteśmy, żeby nie zapeszyć. Nic to nie dało.

Tak wygląda teraz www Bilda. Krótko i konkretnie.

Zero czy Hero?

mrpw

Odpieprzcie się od Suareza. Cytując klasyka oczywiście :-)

Bardzo nas bawi całe to gadanie o tym, jak to Suarez zachował się jak ostatnia szuja, oszust, parszywiec, szubrawiec, łajdak, itd. Jak on mógł postąpić tak niezgodnie z przepisami, jak on mógł zatrzymać ręką piłkę lecącą do bramki, jak on mógł zagrać niezgodnie z zasadami fair play. No jakżesz on mógł?


Obrońca Ghany, John Pantsil: "The referee should have awarded a goal. There is no chance that any of us Ghana players would have used our hand to stop the ball - no way."

Po pierwsze - gdyby sędzia uznał w takiej sytuacji bramkę, okazałby się największym kretynem mistrzostw. Fatalna pomyłka z meczu Anglia - Niemcy, to przy takim babolu byłby minipikuś. Przepis jest przepis - bramkę można uznać, kiedy piłka przekroczy całym obwodem linię bramkową, a nie wtedy, kiedy sędzia uznaje, że tak by było sprawiedliwiej, albo fajniej.

Po drugie - niech najpierw pan Pantsil znajdzie się w analogicznej do Suareza sytuacji w 120. minucie dogrywki, a potem kategorycznie mówi, kto by się jak zachował, albo nie zachował. Zaryzykujemy stwierdzenie, że pan Pantsil zachowałby się w analogicznej sytuacji identycznie. W końcu pan Pantsil też nie zawsze traktuje przeciwników fair, co widać na załączonym klipie.

Bawią nas przy okazji żądania zmiany przepisów - np. na na wprowadzenie przepisu piłkarskiego "goaltending", czyli uznania w analogicznej sytuacji bramki dla Ghany. Pytamy zatem - czym się różni zachowanie Suareza od faulu bramkarza w sytuacji sam na sam z napastnikiem. Napastnik mija bramkarza, który łapie go za nogę. Gdyby nie faul - napastnik zostałby sam z pustą bramką i byłby gol. Dlaczego wówczas też sędzia miałby nie wskazywać na środek boiska? Albo co z sytuacją, kiedy obrońca zatrzymuje ręką piłkę lecącą do bramki, w której stoi bramkarza? Gol, czy niegol? A jeśli niegol, to dlaczego - przecież nie ma gwarancji, że bramkarz by to obronił?

Dyskusja o bohaterstwie vs. podłości Suareza jest bardziej absurdalna niż przedmundialowa dyskusja o postępku Thierry'ego Henry - wtedy przynajmniej oszustwo zostało niewykryte a drużyna osiągnęła wymierną korzyść - strzeliła bramkę i awansowała na Mundial. Tym razem niezgodne z przepisami zagranie zostało błyskawicznie przez sędziego rozpoznane i - zgodnie z przepisami - natychmiast ukarane.

Suarez dostał czerwoną kartkę, w półfinale nie zagra, no i był karny, który powinien był zakończyć tę absurdalną dyskusję, tak jak - słusznie przez Was przypomniany w dyskusji pod poprzednią notką - karny Zidane'a po analogicznym zagraniu ręką Abela Xaviera w końcówce dogrywki półfinału Francja - Portugalia na Euro'2000. Tyle, że Xavierowi (i Portugalii) się wtedy raczej współczuło, niż go linczowało jako nieuczciwego szubrawca.

Nie znamy się na tyle na przepisach, ale może Wy się znacie lepiej - chwilę wcześniej w tej samej akcji, jak zauważył quentiin, dwóch Ghańczyków znalazło się na pozycji spalonej, dzięki czemu jeden z nich, Stephen Appiah, mógł zaraz potem oddać strzał, po którym Suarez wybił piłkę z linii bramkowej po raz pierwszy (wtedy jeszcze nogą). Czy sędzia powinien odgwizdać spalonego Appiah, czy nie? A jeśli tak, to dlaczego nie mamy pretensji do Appiah, że nie podbiegł do sędziego i nie wołał: "panie sędzio, proszę nie karać Suareza, ja wcześniej byłem na spalonym, akcja powinna zostać wcześniej przerwana".

Wczoraj wszystko potoczyło się zgodnie z duchem gry. Sędzia odgwizdał przewinienie, ukarał sprawcę czerwoną kartką a Ghana dostała swojego meczbola. Co zabawne, zanim doszło do robinsonady Suareza, jego kolega z drużyny, Jorge Fucile, próbował zrobić to samo, ale na swoje nieszczęście (bo on po wcześniejszej drugiej żółtej kartce i tak w półfinale nie zagra) minął się z piłką.


I tu dochodzimy do sedna - Suarez zachował się instynktownie. W analogicznej sytuacji prawie każdy zachowałby się tak samo. Jeśli by się tak nie zachował - znaczyłoby to tylko tyle, że ma spóźnioną reakcję. Suarez jest Bogiem Urugwaju.

Tako rzecze trener Urugwaju, Oscar Tabarez: "When there is a handball in the penalty area there is a red card and the player is thrown out of the game. (...) I think it was instinctive. The player instinctively reacted and was thrown out of the match and he can't play the next match. What else do you want? Is Suarez also to blame for Ghana missing the penalty? We try to be dignified and if we lose a match we look for the reasons for it. You shouldn't look to third parties. This is football. There are consequences to that handball and he didn't know that Ghana was going to miss that penalty."

Ano właśnie - to nie Suarez spudłował tego karnego. Zrobił, to co zrobił, poniósł karę. Cieszmy się, że przepisy się zmieniły i nie jest już tak, jak w pierwszym wspomnieniu mojego życia - bodajże czerwiec 1978, Polska przegrywa z Argentyną 0-1 w drugiej rundzie MŚ i przy analogicznej sytuacji, nie ma nawet chyba nawet żółtej kartki dla obrońcy (to był chyba Tarantini), Deyna fatalnie strzela karnego, Fillol broni i kończą się marzenia o tytule Mistrzów Świata dla Polski.

Ale chwała również serbskiemu trenerowi Ghany, Milovanowi Rajeviciowi, który nie płacze i tanich usprawiedliwień nie szuka: "All I can say is this is football. We had the historic opportunity to reach the semi finals. We had a penalty but you saw it all. We had the penalties shoot out and the opponents had the psychological advantage. They knew how to seize the opportunity. Looking back now, it seems like everything was directed by someone else."

Nasze zdanie już znacie. Ale ponieważ nasz blogasek jest demokratyczny, oddajemy werdykt w Wasze ręce.

PS. A tak w ogóle to - tak się bawi, tak się bawi URUGWAJ!

PS2. Żeby było jasne - byliśmy za Ghaną, ale tak jak napisaliśmy w poprzedniej notce - jak ktoś nie wykorzystuje takiego meczbola, to nie zasługuje na to, żeby grać w półfinale Mundialu.

Jak się nie wykorzystuje takiego meczbola...

mrpw

To się odpada z Mundialu.

Dlatego nie szkoda nam Ghany, chociaż to jej kibicowaliśmy i chociaż przez większość meczu grała ładniej. Nie szkoda, choć na pewno byłoby w tym coś urokliwego - pierwszy w historii półfinał dla Afryki, na kontynencie afrykańskim. Nie chcemy słuchać, że futbol jest okrutny i niesprawiedliwy a rozstrzyganie meczów za pomocą rzutów karnych to najgorsze z możliwych rozwiązań.

W życiu nie widzieliśmy czegoś takiego jak wczoraj. 120. minuta meczu, potworne zamieszanie pod urugwajską bramką, piłka raz po raz wybijana z linii bramkowej, w końcu Suarez zagrywa nieczym Paweł Zagumny...

120. minuta meczu, facet broni piłkę ręką na linii bramkowej, dostaje oczywistą czerwoną kartkę i jest karny. I ten karny zostaje spudłowany.

Football World Cup: where amazing happens.

Asamoah Gyan strzelał na tym Mundialu 4 karne. Spudłował raz, akurat w tym najważniejszym w życiu momencie. Oddałby wszystko, żeby strzelić w tej 120. min. tak, jak strzelił chwilę później - w pierwszej serii jedenastek. Suarez drugi raz z rzędu (po tym, jak strzelił dwie bramki Koreańczykom), został bohaterem narodowym Urugwaju. W półfinale niestety nie zagra. Podobnie jak kontuzjowany Diego Lugano. Czy możemy już witać upojoną wyeliminowaniem Brazylijczyków Holandię w finale Mistrzostw Świata?

Równie dramatyczny finał dogrywki widzieliśmy tylko raz w życiu. Dwa lata temu, w ćwierćifinale Euro, Chorwaci strzelili w 119. minucie zwycięską (jak się wydawało) bramkę, ale w 120. minucie Turcy desperacką akcją i strzałem rozpaczy wyrównali.

I tak jak wtedy byliśmy pewni, że Chorwaci już się po tym ciosie nie podniosą, tak samo wczoraj kiedy Gyan spudłował, wiedzieliśmy, że to Urugwaj zagra w półfinale. Zdania nie zmieniliśmy nawet, kiedy Urugwajczycy spudłowali jednego karnego. Dzieła dokończył panenkowym karnym Sebastian Abreu.

Ghana nie miała szans się podnieść po nokaucie ze 120. minuty. Jak się nie wykorzystuje takiego meczbola, to się nie zasługuje na półfinał Mistrzostw Świata.

Koniec Brazylii, jaką znamy

mrpw

Pierwszej połowy nie obejrzeliśmy, pędziliśmy z pracy, żeby zdążyć na drugą.

Wpadliśmy do domu w przerwie. Było 1-0 dla Brazylii, ze skrótu wynikało, że Brazylijczycy grają swoją sambę, panowie w studiu też raczej naśmiewali się z Robbena i spólki i skazali Holandię na odpadnięcie.

Po czym zaczęła się druga połowa. Kapitalna druga połowa, wybitny Sneijder, fantastyczny Robben, bezradna Brazylia. Przyznajemy bez bicia - kibicowaliśmy Holandii :-)

Za 4 lata będzie pewnie inaczej, będziemy kibicować Brazylii. Gospodarzom.

To na pewno będzie inna drużyna. Dunga już zasugerował, że odchodzi, zresztą trudno sobie wyobrazić, żeby po takiej porażce (dla Brazylii każdy wynik poza złotym medalem jest porażką), Dunga kontynuował pracę jako trener reprezentacji. Ale i większość gwiazd ekipy Dungi będzie za 4 lata po 30-tce.

Bramkarze - Julio Cesar i Doni - po 34.

Lucio - 36.

Maicon - 32.

Juan - 35.

Dani Alves - 31.

Gilberto - 38.

Elano - 33.

Gilberto Silva - 37.

Kaka - 32.

Luis Fabiano - 33.

Robinho - 30.

A Ronaldinho - 34.

Sam Alexandre Pato (będzie miał 25 lat) wiosny nie uczyni. Nowego trenera reprezentacji Brazylii czeka bardzo ciężkie zadanie.

© Supergigant
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci