Menu

Supergigant

Założony w 2006. NBA, piłka nożna i inne błyskotliwe obserwacje sportowe. Obecnie aktualizowany od wielkiego dzwonu.

Vancouver

Steve Nash i inni ćwierkali o hokeju

mrpw

Kapitalny finał na zakończenie igrzysk.

Końcówka meczu i dogrywka na Twitterze w wykonaniu różnych znanych wyglądały tak:

ApoloOhno

Come on BOYS!!! Pushh!!!! Down 2-0 everything you've got!! (screaming)!! about 3 hours ago via TweetDeck

ApoloOhno

Yesss!!!!!! We believe!!!! Yess!! about 3 hours ago via TweetDeck

EvanLysacek

At the Gold Medal Hockey Game. C'Mon USA!! about 3 hours ago via Tweetie

the_real_nash

Can't believe I'll be in the air for the rest of the hockey game. Man it's nerve racking being a fan! Go Canada. about 3 hours ago via Echofon

sportsguy33

Win or lose, let the record show that Canada's crowd sounds T-E-R-R-I-F-I-E-D right now. A moral victory for Team USA! about 2 hours ago via web

lindseyvonn

At the USA vs. Canada hockey game! Go USA!!!!!!!!! http://yfrog.com/4fwa7aj about 2 hours ago via Tweetie

ApoloOhno

Come on boys!!! Last min to play your heart out! No regrets!!! about 2 hours ago via TweetDeck

sportsguy33

Gooooooooooooooooooooooooooooooooooooooal!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! about 2 hours ago via web

BasketballFiend

YESSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSS about 2 hours ago via TweetDeck

EvanLysacek

Jack Parise ties it up or US with 24 seconds to go about 2 hours ago via Tweetie

hoopshype

If the Raptors traded Chris Bosh for second-round picks right now, do you think anyone in Canada would notice? about 2 hours ago via web

lindseyvonn

Goal!!!!!!!!!!!!!!!!!! Over time here we go! Let's go USA!!!!!!!!!!! about 2 hours ago via Tweetie

ApoloOhno

Wow...USA! You guys inspire me!!! All heart! Like a lion!! Chilling upstairs with Lindsay Vonn and friends http://tweetphoto.com/12861842

insidehoops

These hockey players would score easier if they'd simply pick the puck up with their hands and dunk it into the goal about 2 hours ago via web

BasketballFiend

Ah! Dammit, Crosby! You just had to go and ruin Miracle 2 didn't you? about 2 hours ago via TweetDeck

lindseyvonn

Ah darn it! Good job Canada and really nice effort USA! http://yfrog.com/auqlbhj about 2 hours ago via Tweetie

ApoloOhno

USA mens Hockey team played like warriors. Proud. Stand tall! Glad I could be here to experience this...you guys are all champions! about 2 hours ago via TweetDeck

celskeet

so sad right now about 2 hours ago via web

sportsguy33

That game broke 2 hockey laws: 1) scrappy team with hot goalie always wins in OT, and 2) the best player never scores the OT winner. about 2 hours ago via web

the_real_nash

Congrats USA on a great tourney. Thank u Canadian team 4 getting it done. So proud but worst flight of my life. Sid the Kid?What can u say?! 3 minutes ago via Echofon

Justyna, kochamy Cię!

mrpw

Cztery lata temu na młodziutkim, dwutygodniowym blogasku Supergigant, po biegu na 30 km, napisaliśmy notkę "Brąz, który jest jak złoto", w której po raz pierwszy wyznaliśmy miłość Justynie Kowalczyk:

Kochamy Cię Justyno Kowalczyk, jesteś wielka, jesteś boska, przepraszamy za to, żeśmy bzdury pisali o Twoim niepowodzeniu na koronnym dystansie. Pies trącał tych wszystkich, którzy pisali, że nie umiałaś podbiec pod górę i którzy wbijali Ci szpilki. To nie ludzie, to wilki. Jesteś cudowna, jesteś wielka, jesteś boska.

A za 4 lata skopiesz tyłki tym wszystkim nojmanowym, czepałowym i smigunowym. Naprawdę w to wierzymy!

Wspominaliśmy tę notkę podczas tegorocznych igrzysk kilkakrotnie. Neumanova zakończyła karierę w 2007. Czepałową w ubiegłym roku zdyskwalifikowano za doping. Smigun wyszła za mąż za pana Vahla, urodziła dziecko, wróciła na igrzyska i nawet zdobyła srebro na 10 km łyżwą, ale to już nie była ta dwukrotnie złota Smigun z Turynu. I myśleliśmy sobie, że może szkoda, że tej nieświadomej klątwy nie rzuciliśmy wtedy jeszcze na dziewczynę z Norwegii, która w Turynie zajęła dwa czwarte miejsca, jedno osiemnaste, a jedyny medal - srebrny - zdobyła na 10 km klasykiem.

Miłość wyznaliśmy Justynie Kowalczyk również po ubiegłorocznych MŚ w Libercu:

Justynomanię czas zacząć. Vancouver już za rok.

15 lutego (poniedziałek) 10 km. 19 lutego (piątek) bieg łączony. Pewnie jakoś pod wieczór naszego czasu więc nie trzeba się będzie urywać z pracy. A na deser, 27 lutego (sobota) - maraton.

Justyno, kochamy Cię. Jesteś fantastyczna. Dziękujemy i prosimy o jeszcze.

Przy okazji Tour de Ski przerobiliśmy dla Justyny wiersz.

Pora wyznać po raz trzeci, na pewno nie ostatni.

JUSTYNO, KOCHAMY CIĘ!!!

Bardzo nam się nie podobało to, co się działo wokół Justyny podczas tych igrzysk.

Jak przeróżni mądrale mówili, że te igrzyska to porażka Kowalczyk, ża zawodzi, że nie zdobyła srebra i brązu, tylko przegrała dwa złota (a piąte miejsce na 10 km łyżwą to klęska), że popełniła z trenerem błędy w przygotowaniach, że trzeba było nie startować w Tour de Ski, albo w sztafecie, albo na 10 km łyżwą, że nie miała prawa krytykować whistlerskich tras, że łatwe, że wypowiedź, że zdrowa przegrała z chorymi na astmę, była niedpuszczalna.

Patrzyliśmy, jak szczere, prostolinijne i - OK - nie zawsze przemyślane wypowiedzi Justyny nagłaśniano i nadinterpretowywano na tysiące sposobów i opatrywano komentarzami pełnymi moralnego oburzenia.

Trafiła nam się sporsmenka wybitna, w dyscyplinie, w której tradycji nie mamy żadnych, a jednocześnie w dyscyplinie bardzo prestiżowej - i w dodatku ta wybitna sportsmenka jest kimś tak fajnym, tak normalnym, tak bezpretensjonalnym, tak szczerym, tak charakternym, tak pełnym radości życia.

Mamy nadzieję, że nieprzyjemne doświadczenia z mediami (Justyna podkreśla, że pozasportowo te igrzyska będzie wspominać z niesmakiem), nie zabiją w niej tej szczerości i bezpośredniości - i że wywiady Justyny pozostaną pełne wdzięku i otwartości - jak ten dzisiejszy wywiad Roberta Błońskiego i Jakuba Ciastonia (kawałek o Irenie Szewińskiej i autografie - genialny) albo ta wypowiedź dla TVP (ja wygrałam Tour de Ski, a Marit nie).

Ale ta otoczka sprawiła, że jeszcze bardziej nam wczoraj zależało, żeby Justynie się udało. Żeby tę Norweżkę, przegonić, żeby wyrwać jej to zwycięstwo z gardła, wyszarpać, wbrew tym trasom, wbrew krytykom, wbrew tej genialnej Marit Bjoergen, która była na tych igrzyskach w formie Simona Ammanna.

Różne były momenty w tym biegu. Scenariusz niesamowity. Spokojne 20 kilka km. Kilkunastoosobowa grupa, nawet z Kornelią Marek. Potem ten atak Bjoergen. Tracąca trochę dystansu Justyna. Przyznajemy - wtedy zwątpiliśmy po raz pierwszy. Kiedy widzieliśmy, jak Bjoergen łatwo odjeżdża rywalkom, Justyna niby jest jedyną, która dotrzymuje jej kroku, ale jednak traci - 3 sekundy, 4, 5, 6... Potem była euforia, jak widzieliśmy, że ten dystans się zmniejsza. W myślach liczyliśmy sobie te sekundy, które Justyna traci i było ewidentne, że jest ich coraz mniej. Pięć sekund. Cztery sekundy. Trzy sekundy. Zrzuciła gogle. Dwie sekundy. Sekunda. Już jadą razem... Znowu uwierzyliśmy. Wyprzedza. Wychodzi na prowadzenie. Oglądaliśmy w kilkanaście osób, wszyscy na stojąco, wszyscy wrzeszcząc. Ostatni podbieg. Ostatni zjazd. Stadion. I wtedy był moment, kiedy - przyznajemy - zwątpiliśmy po raz drugi. Kiedy tuż przed ostatnią prostą Bjoergen z każdym odepchnięciem kijków, zaczęła się do Justyny zbliżać. Ostatnia prosta, Bjoergen prawie najeżdża Justynie na narty, zmienia tor, zrównuje się z nią, chyba ją wyprzedza...

Nie wyprzedza, wcale nie wyprzedza. Nie wczoraj, nie na 30 km, nie Justynę. :-)

Justyna, kochamy Cię!, Justyna, dzięki!

Za jeden z najbardziej emocjonujących sportowych wieczorów w naszym życiu.

Za pierwszego zimowego olimpijskiego Mazurka Dąbrowskiego w naszym życiu.

Za ten szczery, najpiękniejszy uśmiech w polskim sporcie i rząd białych zębów na podium.

I za to, że jesteś zawsze sobą.

To pieśń o królowej!

mrpw

W wykonaniu pierwszego barda biało czerwonych w Vancouver, Tomasza Zimocha

A oto zapis. Kawałki, naszym zdaniem, na poziomie Turka.

***

Ależ emocje, ależ walka, ależ fantastyczny jest to wyścig
Królowe, królowe nart
Damy, już nie mają tak ciasno na parkiecie jak kiedy rozpoczynała się taneczna rywalizacja
Już tylko dwie najwytrwalsze zostały, ale tak to jest często na zabawach, na wielkich balach, gdy do rana tempo wodzireja wytrzymują tylko najwytrwalsi

Gdzieś narty zaplątały się kiedy był zakręt, ale szybko ładnie włożyła je w te śnieżne ratrakowe tory i podąża za Marit Bjoergen


Justyna Kowalczyk na podbiegu, mija Marit Bjoergen
Justyna, Justyna na stadionie
Biało czerwone flagi
Pięć metrów przewagi
Marit Bjoergen się broni

Justyna Kowalczyk - teraz być może ona decyduje się na atak
Ona wie że musi być pierwsza na zjeździe na stadion
Ona wie że ten zakręt śmierci musi pierwsza się gdzieś tam złożyć całym swoim ciałem
Ona wie, że wtedy musi być na prowadzeniu

Marit Bjoergen gdzieś dziesięć metrów za Polką
Justyna zdecydowanie przyspiesza. Płasko i teraz pracuje mocno rękami
Kijki wbija w tę śnieżną biel, tysiące razy, miliony razy, to jest wszystko wyćwiczone

Odbicie mocne, silne ma także Marit Bjoergen i już jest tuż za Polką.
Ostatni podbieg na tej trasie
Osiemset metrów do mety
Justyna Kowalczyk a za nią Marit Bjoergen

Per ardua ad astra - przez cierpienie do gwiazd
Dla dwóch zawodniczek, Justyny Kowalczyk i Marit Bjoergen, niezwykłe emocje
Wszyscy są jakby w transie, Justyna Kowalczyk na prowadzeniu
To ostatnia prosta przed stadionem
To już teraz trzeba będzie decydować się na ten być może ostatni atak
Marit Bjoergen zniwelowała niezbyt wielką jednak przewagę naszej zawodniczki


Podbieg...
Norwegowie jak sprinterzy obok Marit Bjoergen, ale także i mnóstwo Polaków obok Justyny Kowalczyk


Trzy, cztery metry przewagi

Podbieg i Justyna Kowalczyk pięknie pracuje, sunie tymi nartami.

Teraz jakby prawa narta gdzieś zginęła w tych rowkach, jakby się pośliznęła, ale to tylko złudzenie

Bjoergen chytra, Bjoergen przyczajona, Bjoergen niższa zostaje nieco w tyle ale może to tylko złudzenie
Nie! Widzę wyraźnie - wyraźnie widzę jak Bjoergen coraz trudniej łapie oddech, jak Bjoergen już nie jest tak lekka, tak zwinna, tak fantastyczna...
... choć być może znów przełamie swój kryzys

Musisz odkryć swój skarb!
Czytałaś to wielokrotnie w "Alchemiku" ale do tego skarbu musisz znaleźć ten klucz
Może właśnie teraz, w tym momencie?!

Pięć metrów przewagi - i teraz kto silniejszy?
Czyje ręce będą mocniej pracowały?
Sześć metrów przewagi i to teraz na zjeździe
Justyna Kowalczyk za chwilę będzie na stadionie
Twarz rozpromieniona, czerwona, rozgrzana,
Jakby łyk pigwówki - jaki to łyk pigwówki?
To łyk wielkiego bólu, łyk cierpienia!

Zakręt śmierci!
Zamknijcie państwo oczy!
Wytrzymała!

I teraz jest przedostatnia prosta!
Już na stadionie, już kończy zjazd
I teraz ile sił w rękach

Marit Bjoergen likwiduje przewagę
Marit Bjoergen tuż za Polką
Marit Bjoergen za chwilę przejdzie na inny tor
Justyna Kowalczyk i Marit Bjoergen
Finisz będzie pasjonujący!
Jak to wszystko wytrzymać???
Doping polskich kibiców, ale doping i Norwegów
Za chwilę ostatni wiraż
Justyna Kowalczyk a za nią tuż tuż Marit Bjoergen
Gdzie te pięć-sześć metrów przewagi?
Gdzie to było?
To było przed chwilą, a teraz niemal równo!


Justyna! Królewicz to dzisiaj medal ale nie jak w bajce królewicz po Ciebie
tylko Ty musisz po tego królewicza biec
Ty musisz się ścigać

Marit Bjoergen równo
Teraz obok rywalizacja
Bark w bark
Narta w nartę
Ślizg Justyny Kowalczyk chyba lepszy!

Justyna wytrzymaj to!!!
Jeszcze 30 metrów!
Wyskakuje z ?, wiązań, z butów
JUSTYNA KOWALCZYK!!!!!
JeEEEST!!!!!!
JESTEŚ WIELKA, JESTEŚ FANTASTYCZNA!
UCAŁOWAŁAŚ ŚNIEG BO TO TAKŻE TWÓJ KRÓLEWICZ Z BAJKI!

...choć wydaje mi się że chyba poczekajmy na ostateczne rozstrzygnięcie, bo chyba o wszystkim będzie decydował fotofinisz... ależ cudowna walka!

Uporem, zaciętością wygrałaby z armią Napoleona
Teraz czy wygra z filmem? Czy wygra z fotokomórką?
Justyna Kowalczyk mistrzynią olimpijską!!!
To już pewne! To więcej niż pewne! Szczypmy się w policzki!
Wojciech Fortuna już nie jest sam!

Justyna Kowalczyk! Królewna! Dzisiaj dobiegła po królewicza, po złoty medal, i jak go ucałuje, odmieni się!

Ale to nie bajka, to rzeczywistość! Cudowna, wspaniała!

Pomarańczowe Polsporty sprzed lat, gdzieś w jej rodzinnej Kasinie, to był jej pierwszy sprzęt narciarski, a teraz cudowne narty, nartki... Jesteś mistrzynią!!!

Królowo! Masz Ty charakter, ale masz charakter przede wszystkim do sportu!
Siebie nazywasz kaktusem, bo potrafisz ukłuć, ale kaktus potrafi i pięknie kwitnąć!

Studiowałem godzinami o rodzinie kaktusów i echinocactus cinnabarinus kwitnie tak pięknie jak ty dzisiaj pięknie wyglądasz na trasie!


***

PS. A dla tych, którym wciąż malo - blisko pół godziny Zimocha w montażu MacDaca.

Justyna Kowalczyk i Tomasz Zimoch from macdac on Vimeo.

Królowa

mrpw

Jak w temacie.

Jeśli macie siłę - FPISÓJCIE KOMENTKI!!!!

My chwilowo nie mamy siły :-) Ale fajnie było, prawda?

Jaka klapa, jaka klęska, jaka kompromitacja?

mrpw

Medialnego olimpijskiego pompowania balona przed i przesadzonej reakcji po ciąg dalszy.

Tym razem dostało się trzem skoczkom narciarskim (prócz Małysza).

Najpierw od soboty trwała zażarta kampania pt. "Medal drużynowy na wyciągnięcie ręki" - ktoś zsumował wyniki konkursu indywidualnego, ktoś inny przypomniał ubiegłoroczne zawody w Planicy, inny prześledził progres lat ostatnich (w Sapporo piąte, w Libercu czwarte, w Vancouver...), jeszcze ktoś inny przejrzał wyniki treningów. No i argument najważniejszy - nie będzie skakał Simon Ammann.

Wyszło, że z Austiakami przegramy, z Norwegami może też - ale reszta jest zdecydowanie w naszym zasięgu.

A jak już zajęliśmy to nieszczęsne szóste miejsce, to zaczęła się jatka:

GW: Gdyby nie Adam Małysz, polska drużyna skoczków skompromitowałaby się.

Rz: Na plecach Małysza.

Polska: Klapa w konkursie drużynowym.

PS: Mamy Adama Małysza i trzy pary nart.

W porannych wiadomościach TokFM też słuchaliśmy o klęsce polskich skoków.

Trudno oczywiście popadać w triumfalizm z szóstego miejsca - ale nie demonizujmy go. Znowu tak jak poprzednio - porównajmy to ze wszystkimi lokatami polskiej drużyny od rozpoczęcia kariery przez Adama Małysza. Również w tych latach, kiedy Małysz odlatywał rywalom średnio o kilkanaście metrów (wczoraj tak nie było - w decydującej serii dalej skakali i Kasai, i Uhrmann, i Jacobsen, i Schlierenzauer, a i we wcześniejszych seriach zdarzały się znakomite skoki, w okolicach 140 m).

1997 Trondheim: 10. miejsce

1998 Nagano: 8. miejsce

1999 Ramsau: 9. miejsce

2001 Lahti: 5. miejsce

2002 Salt Lake City: 6. miejsce

2003 Predazzo: 7. miejsce

2005 Obertsdorf: 9. miejsce

2006 Turyn: 5. miejsce

2007 Sapporo: 5. miejsce

2009 Liberec: 4. miejsce

2010 Vancouver: 6. miejsce

Trochę nas pewnie zmyliły ostatnie 3 imprezy (Turyn, Sapporo, Liberec), kiedy było ciut lepiej. Ale wczoraj też byliśmy o włos od 5. miejsca, tyle że 38-letni Kasai zamiast skoczyć te kilka metrów mniej od Adama, pofrunął w ostatniej serii na 140 m.

Otóż w zeszłym roku zajęliśmy czwarte miejsce - bo znajdujący się wtedy w kryzysie totalnym Niemcy nawet nie awansowali do drugiej rundy, a Finom zawalili skoki Kalle Keituri i Ville Larinto. Wczoraj skoku nie zawalił żaden z rywali (może poza Martinem Schmittem).

W Sapporo byliśmy oczko wyżej niż wczoraj, bo tam też Niemcy skakali fatalnie. A w Turynie udało nam się o 1 (jeden) pkt. wyprzedzić Japończyków. Oto wielka tajemnica tych lepszych miejsc niż wczoraj.

Wczoraj po żadnym skoku Polaka nie było nam wstyd. Nie było żadnego skoku na bulę. W przeszłości takie skoki się zdarzały w prawie każdym konkursie drużynowym (pamiętamy dziesiątki takich skoków Skupienia, Matei, Bachledy, Pochwały, Żyły, młodego Tajnera). Hula i Rutkowski wyskakali dokładnie tyle, ile umieją. Hula z najlepszym w swojej serii Loitzlem przegrał średnio o 10 m. Bo o tyle mniej więcej jest od niego gorszy. Rutkowski z Koflerem - średnio o 12 m. Jak wyżej. Stoch pewnie rzeczywiście mógł w pierwszej serii skoczyć kilka metrów dalej (w drugiej serii z najlepszym Morgensternem przegrał tylko o pół metra). Ale medalu (34 pkt. straty) by nam to nie przyniosło. Nawet o piąte miejsce (11 pkt. straty) byłoby ciężko.

3 lata temu w Sapporo Robert Mateja spadł na bulę i dostał od Daiki Ito i Harrego Olli w drugim skoku po ok. 40 m. Przegrał medal. Wczoraj na ten medal po prostu nie było szans.

Andreas Wank skoczył wczoraj 139 m, Michael Neumayer - 137 i 136,5 m. Tom Hilde - 139 m. Jacobsen 140. Janne Happonen 139. Poza Małyszem nie mamy póki co skoczków, którzy byliby w stanie tak daleko skakać - sorry.

Mieliśmy, mamy i pewnie będziemy mieć gorszych skoczków narciarskich niż Austria. I niż Norwegia. I Niemcy (o ile nie są akurat w kryzysie). I Finlandia. Sorry. Czasem możemy wygrać z Japonią. A tak to poziom polskich skoków wyznacza walka o miejsce szóste z Czechami, czasem Rosjanami, czasem Francuzami, czasem Szwajcarami.

A jak odejdzie Małysz, to pewnie wrócimy tam gdzie byliśmy, zanim przyszedł. Do walki o honorowe miejsce ósme. Ba - tera i tak jest lepiej - bo przed czasami Małysza (ktoś pamięta takie nazwiska, jak Jan Kowal, Alojzy Moskal, Bogdan Papierz?) rzadko udawało nam się skompletować skaczącą czwórkę.

A czasem zabieraliśmy na zawody mistrzowskie takich orłów, jak Krystian Długopolski, który na igrzyskach w Nagano dokonał nie lada wyczynu (za nonsensopedią) - skoczył bliżej niż zajął miejsce - po skoku na 61 metrów został sklasyfikowany na 62 miejscu.

I żeby było jasne - nie jesteśmy minimalistami, nie uważamy wczorajszego miejsca za sukces, wcale nie jesteśmy z tego powodu szczęśliwi. Takie są po prostu fakty.

Leki na astmę - pomagają, czy nie pomagają?

mrpw

Tako rzecz polski lekarz, Marek Kowalski:

Astmatyk-sportowiec może je przyjmować jedynie w formie wziewnej. Żadnych tabletek, żadnych zastrzyków. Badania wykazały, że leki wziewne nie mają najmniejszego wpływu na wydolność sportowca.

Tako rzecze lekarz polskiej kadry, Jarosław Krzywański:

Najnowsze badania pokazały, że lekarstwa na astmę nie poprawiają znacząco zdolności do wysiłku fizycznego.

Pogooglaliśmy i znaleźliśmy w sieci jeszcze jedną wypowiedź:

"With the new medicine is, the airways are kept more open. Marit gets more oxygen and her muscles are thus better."

Tako rzecze... lekarz reprezentacji Norwegii, Hans Peter Stokke, jeszcze przed igrzyskami.

I bądź tu mądry.

Dla nas z tymi lekami na astmę jest jak z zaświadczeniami o dysleksji przed maturą - nie zaszkodzi a może pomoże. Stąd epidemia astmy wśród biegaczek narciarskich.

Byle do Soczi?

mrpw

32 lata. To sporo jak na skoczka narciarskiego. 36 lat - to już zazwyczaj emerytura.

Jeszcze tydzień temu wszyscy byli przekonani, że to są ostatnie igrzyska Adama Małysza. Sam Małysz śmieje się z dziennikarzy, którzy tak jak 4 lata temu, po nieudanym Turynie, próbowali wymusić na nim deklarację, że odstawi narty, tak teraz próbują go namówić na trwanie jeszcze przez 4 lata - do igrzysk w Soczi.

Sprawdziliśmy wiek wszystkich medalistów ostatniego trzydziestolecia, od Lake Placid.

I tak:

1980, Lake Placid - Jouko Tormanen 26, Jari Puikkonen 21, Hubert Neuper 19, Toni Innauer 22, Manfred Deckert 19, Hirokazu Yagi 20

1984, Sarajevo - Matti Nykaenen 21, Jens Weissflog 20, Pavel Ploc 20, Puikkonen 25

1988, Calgary - Nykaenen 25, Erik Johnsen 23, Matjaz Debelak 23, Ploc 24, Jiri Malec 27

1992, Albertville - Toni Nieminen 17, Martin Hollwarth 18, Hein Kuttin 21, Ernst Vettori 28

1994, Lillehammer - Weissflog 30, Espen Bredesen 26, Andreas Goldberger 21, Lasse Ottessen 20, Dieter Thoma 24

1998, Nagano - Jani Soininen 25, Kazuyoshi Funaki 23, Andreas Wildhoelzl 21, Masahiko Harada 30.

2002, Salt Lake - Ammann 21, Hannawald 27, Matti Hautamaeki 21

2006, Turyn - Lar Bystoel 27, Hautamaeki 25, Roar Ljoekelsoey 30, Thomas Morgenstern 19, Andreas Kofler 22

2010, Vancouver - Ammann 29, Małysz 32, Gregor Schlierenzauer 19.

Małysz jest w tym gronie weteranem absolutnym - najstarszym medalistą, ba - jest w tym gronie jedynym 30-latkiem (trójka Harada, Weissflog i Ljoekelsoey zdobywali medale tuż przed 30. urodzinami). Medale olimpijskie zdobywają zazwyczaj 20-kilkulatkowie.

Ale przecież wyjątki się zdarzają. 62 lata temu srebrny medal olimpijski zdobył 37-letni Birger Ruud. A wczoraj ósme miejsce zajął blisko 38-letni Noriaki Kasai. Skoro 38-letni Kasai potrafi wskoczyć do dziesiątki, to przecież nikt nam nie powie, że 36-letni Małysz nie będzie w stanie wskoczyć na podium.

Nie wiemy, jaką decyzję podejmie Adam Małysz. Ale na pewno będziemy go w niej z całego serca wspierać.

Dopóki skakanie sprawia mu przyjemność - niech skacze.

Forever young

mrpw

Wzruszamy się. Więc nim poskładamy myśli - piosenka która nam przyszła do głowy po drugim skoku Adama. Równie modna, jak wąsik naszego mistrza.

Apoloniusz Tajner już życzy Adamowi, aby dotrwał do Soczi, a może i ewentualnych MŚ w Zakopanem w 2015 roku.

Dziś taki dzień, że wolno marzyć :)

O czubeczek butka

mrpw

Ależ to był niesamowity bieg. Najpierw smutek, że odjechała Bjoergen a wraz z nią złoto. Potem szok, że kiedy realizatorzy pokazywali na stadionie triumfującą Bjoergen, nagle znikąd (jak to się stało? kiedy?), zza pleców, wyłoniła się Haag i zabrała nam srebro. I załamanie, kiedy Justynę wyprzedziła też Steira - i wydawało się, że zabrała nam nawet brąz.

Dygresja: mój 8-letni syn brał wczoraj udział w szkolnych zawodach narciarskich. Zajął czwarte miejsce (na 21 startujących). Podium przegrał o 0,26 sekundy. Długo był załamany, a ja długo tłumaczyłem mu, że to wspaniały wynik, że sukces, itp. Wieczorem cieszyliśmy się z piątego miejsca Weroniki Nowakowskiej. Rano obudził się i powiedział, że przemyślał sprawę i że jednak jest z czwartego miejsca zadowolony, bo przecież Weronika była piąta i szczęśliwa (przy okazji - wielkie dzięki dla pani Weroniki). Kiedy dziś, na ostatnich metrach emocjonowaliśmy się niesamowitym finiszem i zrezygnowani mruczeliśmy pod nosem "nic z tego nie będzie, tylko czwarte miejsce", syn powiedział przytomnie: "nic nie szkodzi, ja też wczoraj byłem czwarty, to dobry wynik."

Po czym nastąpił ten genialny finisz. Justysi prawa stopa była ciut większa niż Steiry malutka lewa stópka.

Gdyby to był bieg lekkoatletyczny, Justyna by medal przegrała. Steira finiszowała piersią, Justyna finiszowała butem. W właściwie czubkiem buta. Czubeczkiem. To był wykop genialny, wykop rozpaczy, wykop zwycięski. Wyrzuciła nogę hen do przodu i wygrała. Bjoergen jest lepsza, to ona już jest królową tych igrzysk - ma 2 złote medale i brąz. Justyna - widać, że jej te trasy nie leżą, widać, że się straszliwie męczy, widać, że jest jej ciężko. W przedolimpijskiej asekuracji nie było w ogóle kokieterii. I tym bardziej - Justyno, jesteś wielka.

To był jeden z najpiękniejszych brązowych medali w naszym życiu. Justyna go wyszarpała - wbrew tej okropnej trasie, wbrew temu jak się ten bieg nie układał, wbrew tym podobno nienajlepiej dobranym (nie znamy się - powtarzamy po ekspertach, choć czasem mamy wrażenie, że i oni się nie znają) smarom.

Po meczu Justyna się popłakała - i chyba pierwszy raz widzieliśmy pomieszanie płaczu szczęścia z wyszarpanego medalu z płaczem złości, że tutaj naprawdę nie jest w stanie osiągnąć więcej. Potem dowiedzieliśmy się, że w tych łzach bylo jeszcze trochę wściekłości na widomo niesprawiedliwej dyskwalifikacji (Jury zauważyło, jak podczas biegu klasykiem użyłam kroku łyżwowego. Wszystkie zawodniczki tak robią, ale ja nie umiem tego za bardzo ukryć). Czyż ona nie jest urocza?

Justyna Kowalczyk ma na tych igrzyskach dwa medale - srebrny i brązowy. Za tydzień pora na trzeci. Mamy nadzieję, że będzie to medal, który dopełni kolekcję.

Justynie się to naprawdę należy.

PS. Ktoś może nam wyjaśnić klucz dobierania celebrytów do relacji olimpijskich w TVP? Dlaczego np. dziś był Karol Strasbourger, który raczył nas takimi światłymi uwagami jak: "Ależ ona sobie poradziła na tak trudnej trasie" (Justyna wielokrotnie podkreślała, że jak na warunki olimpijskie - ta trasa jest zdecydowanie za łatwa, przygotowana dla turystów, a nie dla zawodników). Albo: "Mam nadzieję, że to smarowanie będzie dobre" (to przed biegiem na 30 km)?

Albo dlaczego przez studio olimpijskie przewinęli się akurat tacy wybitni specjaliści od sportów zimowych, jak Magda Schejbal, Pawel Pochwała, Krzysztof Hołowczyc, Jacek Wszoła, Tomasz Majewski, Szymon Kołecki, czy (sic!) Cezary Żak. Rozumiemy, że chodzi o to, że musi być celebryt. I że zaproszenie go bynajmniej nie oznacza, że musi mieć coś ciekawego do powiedzenia na temat komentowanej dyscypliny. Dlaczego zatem nie zaproszą np. Dody? Albo Jana Rokity? Maryli Rodowicz? Łukasza Fabiańskiego? Zbyszka Bońka? Seweryna Krajewskiego? Janusza Gajosa? Jerzego Urbana? Andrzeja Wajdy?

PS2. Trzy medale na igrzyskach, i to przed półmetkiem? Nie przyzwyczajajacie się - takiej Olimpiady zimowej chyba jeszcze nie było. Za naszego życia - na pewno nie.

Był brąz, jest srebro, będzie...

mrpw

Ale fajna ta Justyna.

Jeszcze nie jesteśmy nawet w połowie igrzysk a już są to dla nas najlepsze zimowe igrzyska ever.

Lata 80-te i 90-te pamiętamy jako cień nadziei i potem ewentualnie radość z miejsca punktowanego. Gwiazdami polskich sportów zimowych bywali Erwina Ryś - Ferens, Grzegorz Filipowski, Piotr Fijas, siostry Tlałki, Anna Rechnio, Stanisław Bafia, Jaromir Radke i Małgorzata Ruchała. Aha - był jeszcze niejaki Jarosław Morawiecki i barszczyk z krokietem i testosteronem.

Na początku nowego wieku eksplodował Adam Małysz. Kiedy jechaliśmy do Salt Lake City - był on i Sikora. I Małysz nie zawiódł - przywiózł 2 medale, srebrny i brązowy.

Cztery lata później było podobnie. Do Małysza i Sikory doszusowała Justyna i po fatalnych 12 dniach igrzysk, nastąpił piekny koniec. Znowu 2 medale, tym razem Kowalczyk i Sikora, znowu srebro i brąz.

Teraz mamy już dwa srebra. And counting. Jesteśmy dziwnie spokojni, że to jeszcze nie koniec.

Jedynego złota w historii igrzysk zimowych nie pamiętamy. Ten drugi, co ze mną bloguje, miał 2 i pół miesiąca, mnie nie było na świecie, kiedy w Sapporo na Okurayamie stanął Wojciech Fortuna.

Może...

Czy dziś była szansa na złoto? Chyba nie. Owszem - Justyna popełniła błąd na ostatnim wirażu. Ale na ostatniej prostej Bjoergen i tak jej odjechała. Była mocniejsza.

Co nie zmienia faktu, że to wyczyn niebywały - Justyna, jak sama słusznie zauważyła, w ciągu roku stała się ze specjalistki od maratonów - specjalistką od sprintów.

Gdyby rok temu ktoś nam powiedział, że będzie medal w sprincie, to chyba byśmy nie uwierzyli.

I nawet jeśli byli jacyś, którzy się zżymali, że srebro jest gorsze od złota, to po obejrzeniu wywiadu z Justyną, na pewno zżymać się przestali. Bo jak tu się zżymać, jak królowej nart tak się gęba śmieje, tak się oczy cieszą, i jak mówi, że musi się jeszcze trochę nauczyć biegać na nartach.

Justynko, dziękujemy i prosimy o jeszcze.

PS. I prawie na równi ze srebrem Justyny ucieszył nas brąz Petry Majdić. Straszny pech, fatalnie wyglądał ten upadek w przepaść, fatalnie wyglądała po eliminacjach, jeszcze gorzej po ćwierćfinale, tragicznie po półfinale, kiedy Justyna narzuciła zbyt ostre tempo, Petra przybiegła czwarta i była przekonana, że odpadła. Awansowała z czasem i zdobyła medal. Wyglądała po finale koszmarnie ale jak jutro rano się obudzi, będzie przeszczęśliwa. To są jej ostatnie igrzyska, to była jej jedyna szansa na medal. I wbrew losowi tę szansę wykorzystała, bohaterka. Z całego serca życzymy tego samego w sobotę Janne Ahonenowi.

© Supergigant
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci