Menu

Supergigant

Założony w 2006. NBA, piłka nożna i inne błyskotliwe obserwacje sportowe. Obecnie aktualizowany od wielkiego dzwonu.

Gole babole

Najgorzej strzelane karne ever

mrpw

Piętnaście Dwadzieścia pięć lat temu obejrzeliśmy jeden z najnudniejszych finałów Ligi Mistrzów (a właściwie Pucharu Europy, bo tak się wtedy te rozgrywki nazywały, choć to wtedy grywali w nich tylko mistrzowie kraju).

Faworyzowana Barcelona grała ze Steauą Bukareszt, przez 120 minut biła głową w rumuński mur, nie potrafiła strzelić bramki, po czym jak już przyszło do wykonywania rzutów karnych, to też nic strzelić nie umiała. Bohaterem tamtego meczu był niejaki Helmuth Ducadam, wąsaty bramkarz Steauy, który obronił cztery karne z rzędu (!) i zyskał przydomek Króla Sewilli.

Myśleliśmy wtedy, że nigdy więcej nie będzie nam dane zobaczyć gorzej strzelanych karnych. Myliliśmy się.

W 2000 roku w półfinale Holandia grała z Włochami. I Holendrom udało się przebić tamtą Barcelonę, której piłkarze przynajmniej w bramkę trafiali. Pomarańczowi najpierw nie strzelili dwóch karnych w czasie regulaminowym (De Boer i Kluivert),

skończyło się na 0-0, a potem jeszcze spudłowali w 3 z 4 kolejnych prób w karnych (znów De Boer, Stam i Bosvelt).

Holendrom udało się wtedy w sumie nie strzelić 5 karnych z 6. Też wielki wyczyn. Do czasu, kiedy nie obejrzeliśmy, jak karne strzelają Brazylijczycy - w niedzielę wieczorem.

Można trafić na wybitnego bramkarza, albo na natchnionego specjalistę od karnych, który w dodatku akurat ma dzień konia (Ducadam w Sevilli, Sergio Goycoechea na Mundialu we Wloszech, Toldo w Amsterdamie, Dudek w Stambule). Ale Brazylijczycy w meczu z Paragwajem strzelali, a Pan Bóg kule nosił. Można nawet nie trafić w bramkę (słupek Kluiverta w tamtym meczu z Włochami), ale żeby pudłować tak fatalnie? Murawa na stadionie nie była najlepsza, ale zdaje się, że Paragwajczycy wykonywali swoje karne z tej samej murawy.

Już lepiej byłoby strzelać tak, jak niejaki Theyab Awana, napastnik Zjednoczonych Emiratów, w niedawnym meczu z Libanem. Piętką:

Co ciekawe - Awana, który stał się chwilowo bohatarem internetu (jego gol był linkowany na na setkach blogów i sportowych serwisów a'la zczubowych), może mieć w związku ze swoim wyczynem poważne problemy.

Za swoje antysportowe, upokarzające i pogardliwe dla rywali zachowanie dostał żółtą kartkę, zaraz potem został za karę zdjęty z boiska przez trenera ZEA, Srecko Katanca, który przeprosił za zachowanie podopiecznego i zapowiedział ukaranie go:

"This is not respect, Okay? I am unhappy. My reaction was normal: I took him out. (...) There are many forms of punishment. We could send him away from the team. We could make him pay a fine."

PS. Ale jeśli chodzi o najgorzej strzelane karne przez pojedynczego piłkarza w jednym meczu, to Martin Palermo może spać spokojnie - nikt go nie przebije.

Trzy babole w jednym

mrpw

Miłośnicy rubryki Gole Babole zauważyli prawdopodobnie, że babole można podzielić na trzy kategorie - babol defensywny, babol bramkarski oraz babol ofensywny.

Babol defensywny: obrońca niefrasobliwie i niezbyt celnie podający do bramkarza.

Babol bramkarski: bramkarz niefrasobliwie i niezbyt sprawnie się kiwający z napastnikiem.

Babol ofensywny: napastnik niefrasobliwie i niezbyt celnie strzelający do pustej bramki.

Zobaczmy fragment meczu Katar - Uzbekistan, podczas Asian Games:

Trzy babole w jednej akcji - widzieliście kiedyś coś takiego?

Z kronikarskiego obowiązku odnotujmy, że bramkarz Uzebistanu to niejaki Temur Jurajew, napastnik Kataru to osiemnastolatek, niejaki Khalfan Fahad. Nie udało nam się ustalić nazwiska niefrasobliwego obrońcy Uzbekistanu, od którego wszystko się skończyło (mógł wybić piłkę na aut - ale wtedy nie byłoby tak wesoło), ale też nie przesadzajmy - widywaliśmy gorsze babole defensywne. Np. to, co zrobił w ostatni weekend Ashley Cole:

Albo Thilo Leugers z Twente Enchede w ostatniej minucie meczu z NAC Breda, przy remisie 1-1:

To Ci dopiero babol

mrpw

Zawsze kiedy myślimy, że już żaden babol nie jest w stanie nas zadziwić, trafiamy na coś takiego, jak to:

Czytelnikowi darkcore dziękujemy za linka.

Babol niemiecki

mrpw

Z komentarzy pod jedną z poprzednich notek dowiedzieliśmy się, że wciąż są czytelnicy, którzy pamiętają, że jesteśmy fanami goli baboli. Ba - niektórzy wchodzą na naszego blogaska w nadziei, że na jakiegoś nowego babola natrafią. Oto więc babol niemiecki, piątkowy. Druga Bundesliga, mecz FC Augsburg kontra Union Berlin.

Bramkarz Unionu nazywa się Jan Glinker. Strzelec, kapitan Augsburga - Uwe Moerhle. Pan Glinker został ostatecznie pognębiony w 90. minucie, kiedy wpuścił drugiego gola, już nie babola, po którym Union przegrał 1-2.

One babol to rule them all

mrpw

Wydawałoby się, że w świecie goli baboli widzieliśmy już wszystko. A jednak.

Wydawałoby się, że przy wykonywaniu rzutu karnego bramkarz babola zaliczyć nie może. A jednak.

Bramkarz nazywa się Khalid Askri i jest Marokańczykiem, gra w FAR Rabat. Dwa tygodnie temu podczas serii rzutów karnych zrobił coś takiego:

Wydawałoby się, że nic gorszego już pana Askriego spotkać nie może. A jednak.

Mijają dwa tygodnie, kolejny mecz, kolejny babol - i tym razem pan Askri już tego psychicznie nie wytrzymuje:

Dennis Rodman zapowiadał kiedyś, że w ostatnim meczu w karierze zamierza zejść z boiska nago. Nie udało mu się. Jeśli Askri - tak jak zapowiada - zakończy po tym babolu karierę, to można powiedzieć, że jemu się przynajmniej częściowo udało.

Błagam, Pepe wróć (na ławkę)

mrpw

Panie i Panowie, Pepe Reina, najbardziej nieprzewidywalny bramkarz na świecie, we wczorajszym meczu Hiszpanii z Argentyną:

To już drugi taki solidny babol Reiny w tym sezonie. Na inaugurację Premiership podarował punkt Arsenalowi. O tak:

Cały Pepe, cały on.

Babol tygodnia

mrpw

Bohaterem był pan Bill Hamid, niespełna dwudziestoletni bramkarz DC United z ligi amerykańskiej MLS.

Młody jest, więcej się tak w polu karnym bawić nie będzie.

Proszę Państwa, oto Ogmundur

mrpw

Niedziela, 11 lipca, cały świat czeka na wieczorny finał Mistrzostw Świata. Cały, poza 350 kibicami w dalekiej Islandii, którzy przyszli na drugoligowy mecz pomiędzy Thotem Akureyri i HK Kopavogur. Przyszli, pośpiewali i nie pożałowali - gospodarze wygrali 6-3 a pierwsza bramka okazała się hitem porównywalnym z bramką Iniesty.

Bramkarz nazywa się Ogmundur Olafsson a w cywilu na facebooku wygląda tak:

Bramkarz strzelił gola w Argentynie

mrpw

A konkretnie - w tamtejszej drugiej lidze, w ostatnią sobotę. Filmik obejrzało już prawie milion ludzi, pokazała zczuba, więc jest szansa, że znacie. Jeśli nie - to warto.

To była 94. minuta meczu, strzał rozpaczy, bo drużyna CAI Comodoro Rivadavia przegrywała 0-1. Bohater nazywa się Dario Capogrosso. Nie udało nam się ustalić jak nazywa się jego vis-a-vis.

Bramkarze z ADHD, część czwarta

mrpw

Edycja ćwierćfinałowa, nietypowa. Jeśli chodzi o babole, to zaliczali je raczej obrońcy i sędziowie, nie bramkarze. Brawa zwłaszcza dla Geremiego Nijtapa, kameruńskiego bohatera meczu z Egiptem.

Ale miało być o bramkarzach z ADHD. Stali czytelnicy naszego bloga wiedzą, że uwielbiamy rzuty karne. Jeśli akurat w wykonywaniu jedenastek nie biorą udziału bramkarze tacy jak Chilavert, czy Butt albo seria jedenastek wyjątkowo się nie przedłuży albo nie jest to mecz rozgrywany przeze mnie na Playstation, to rzadko się zdarza zobaczyć bramkarza wykoującego rzut karny. W ćwierćfinale Nigeria - Zambia zobaczyliśmy aż dwóch. I to w najważniejszej - piątej serii jedenastek. Poniżej decydujące czwarta i piąta seria - enjoy:

A na deser bramkarz Algierii, Chaouchi. 106. minuta, dogrywka, Algieria prowadzi 3-2 z Wybrzeżem Kości Słoniowej a ten w niegroźnej sytuacji pod własną bramką, przy dwóch napastnikach rywala, zagrywa raboną. Skutecznie zagrywa.

Jutro półfinały. I pewnie też będzie wesoło.

© Supergigant
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci