Menu

Supergigant

Założony w 2006. NBA, piłka nożna i inne błyskotliwe obserwacje sportowe. Obecnie aktualizowany od wielkiego dzwonu.

Piłka nożna

Bułgarom zawsze wiatr w oczy

mrpw

19 sierpnia 2010. Węgierski Debrecen gra u siebie w ostatniej rundzie eliminacji do Ligi Europy z bułgarskim Litexem Lovech. Wygrywa bez większych problemów 2-0.

26 sierpnia 2010. W rewanżu w Bułgarii do przerwy wynik jest bezbramkowy. Sędziuje Polak, Robert Małek. W drugiej połowie Węgrzy przypieczętowują awans, w 81 min. bramkę na 2-1 dla Debrecenu strzela niejaki Czvitkovics. Ale w końcówce meczu na boisku pojawia się nieuprawniony zawodnik z Debrecenu, Peter Mate.

Walkower? Nie. UEFA karze Debrecen karą 15 tysięcy Euro, Debrecen awansuje do fazy grupowej Ligi Mistrzów, gdzie przegrywa 5 z 6 meczów.

Uzasadnienie UEFA brzmi tak: "Debrecen had no interest in fielding this player for the three last minutes of additional time, when the score was so clearly in its favour".

Sierpień 2014. Historię znamy. Walkower dla Celtiku. Ale wbrew pozorom stratna na tym jest nie tylko Legia. Dzięki decyzji UEFA, Celtic będzie losowany jako drużyna rozstawiona. Legia by rozstawiona nie była. Czyje miejsce zajął Celtic? Ludogoretsu Razgrad, czyli mistrza Bułgarii...

Losowanie wkrótce, ale Bułgarzy już wiedzą, że nie zagrają nie tylko z Legią, ale i nie ze słoweńskim Mariborem, nie ze szwedzkim Malmoe, nie ze słowackim Slovanem, nie z duńskim Aalborgiem. Zagrają z Red Bulls Salzburg, ze Steauą, z Apoelem, z BATE Borisov, albo z Celtikiem.

To tak dla pocieszenia, że decyzja UEFA zmartwiła nie tylko Polaków.

Ale czytając tamto uzasadnienie UEFA, czekam, czy tym razem argumenty będą brzmiały analogicznie: "Legia had huge interest in fielding this player for the four last minutes of the game, as the score was not clearly in its favour".

Sztandar wyprowadzić

mrpw

Zanotujcie sobie tę datę. 13 maja 2014.

Tego dnia odbędzie się (prawdopodobnie) towarzyski mecz Niemcy - Polska w Mainz. Mecz z początku nie zapowiadał się szczególnie porywająco - odbędzie się jeszcze przed finałem Pucharu Niemiec, przed finałami Ligi Europy i Ligi Mistrzów. Jak dobrze pójdzie, to najlepsze niemieckie drużyny - Bayern i Borussia - będą jeszcze w trakcie sezonu. A jeśli Borussia, to w trakcie sezonu będą też najlepsi reprezentanci Polski. Nie wspominając o tym, że ostatnia kolejka Ekstraklasy odbędzie się 31 maja.

Niemcy potraktują ten mecz pewnie rozbiegowo - najlepsi nie zagrają albo będą grali krótko. W pierwszej rundzie Mundialu Niemcy zagrają z Portugalią, w drugiej być może z Rosją, więc jakieś tam warianty będą mogli w meczu z Polską zacząć ćwiczyć. I pewnie jak zwykle skończy się naszą przegraną.

Ale dziś okazało się, że ten mecz może być meczem historycznym. TVP przegrała z Polsatem wyścig o eliminacje Euro 2016, turniej finałowy Euro 2016 a nawet eliminacje do MŚ w Rosji 2018. A to oznacza, że przez najbliższe pięć lat na mecze reprezentacji Polski będą nas zapraszać powracający na wielką scenę po pięciu latach Mateusz Borek na spółkę z Bożydarem Iwanowem i Romanem Kołtoniem.

Co to oznacza? Być może to, że 13 maja 2014 pożegnamy się z nieodżałowanym Dariuszem Szpakowskim. Brytyjski Szpakowski, John Motson, zakończył karierę komentatora w wieku 63 lat. Szpakowski skończy 63 lata za rok, w 2018 będzie już statecznym 67-latkiem. I nawet w ramach nowego systemu emerytalnego będzie emerytem.

Dziwnie jest z tym Szpakowskim. Nie jesteśmy w stanie go słuchać, opowiada straszne pierdolety i kocopały, bez przerwy myli zawodników (ale potrafi z tego wybrnąć, mówiąc np. Lewandowski... (a kiedy okazuje się, że to jednak nie Lewandowski) czeka na podanie), jest do bólu pretensjonalny (zobaczyć Neapol i umrzeć, zobaczyć Neapol i pożegnać się z Italia'90, ze stadionu w Neapolu żegna państwa Dariusz Szpakowski), komicznie przekręca nazwiska (szira, runi, pirsi, szyltyn, desłoker, podanie do desłokera), rozpoczyna te swoje żałosne podsumowania na pół godziny przed końcem. A jednak kiedy Basałaj go odsunął od prowadzenia meczów kadry w TVP, to było jakoś dziwnie.

No i jednego nie można mu odmówić. Fenomenalnie się jara. Wrzasków przy bramkach Polaków w eliminacjach Euro 2008 nie zapomnimy nigdy :-)

Ze Szpakowskim oczywiście nigdy nic nie wiadomo. Bohdan Tomaszewski komentuje Wimbledon w wieku 90 kilku lat. Ale jakoś trudno nam jest wyobrazić sobie 70-letniego starszego pana podróżującego na Mundial do Kataru. No chyba, że takim pożegnaniem byłby finał Ligi Europy w 2015 na Stadionie Narodowym...

Wielka Improwizacja Dariusza Szpakowskiego

mrpw

"Może nie pytanie,
ale parę razy
byłem na tym
stadionie starym
i minęło całe pokolenie
odkąd komentuję
nasze porażki
na tym stadionie.

Myślę,
że choć te eliminacje
już są dla nas
zakończone,
to wszyscy
życzymy Wam
jak najlepiej.

Życzę Kuba,
żebyś wreszcie
trafił,
bo boisko znasz.

W bramce będzie stał
trochę inny bramkarz,
niż Neuer.

Życzę,
żebyście napisali
nową historię,
na nowym Wembley.

Do Brazylii
nie pojedziemy,
ale jest jednak okazja,
abyśmy napisali
nową historię

Jeśli uda nam się
zatrzymać Anglię,
to będzie musiała
grać w barażach.

Myślę,
że jest to takie przesłanie
od nas wszystkich
dziennikarzy."

Panie Darku, co my bez Pana zrobimy, jak już Pan przejdzie na zasłużoną emeryturę?

PS. Apel Szpakowskiego odnaleziony na interia.pl

Supergigant powraca po przerwie

mrpw

I to bynajmniej nie z finałem NBA. Przecież, pomimo cudownego rzutu Tony Parkera w końcówce meczu numer jeden, wiadomo, że wygrają Miami Heat. Zdajemy sobie też sprawę, że pisząc tę notkę narażamy się na komentarze: aleście się wysilili, co za żenująca notka. Trudno, przyjmujemy to z pokorą, wiemy, że moglibyśmy postarać się bardziej. Czekaliśmy na właściwy moment i jak zobaczyliśmy to video, to po prostu musieliśmy się nim podzielić na Supergigancie.

Nie powracamy również, żeby podzielić się refleksjami z meczu Mołdawia - Polska albo wkleić bramkę Błaszczykowskiego. Kilka osób pytało nas jeszcze przed meczem, jaki będzie wynik i zawsze odpowiadaliśmy, że 1-1. Wszak w dzisiejszej piłce nie ma już słabeuszy.

Światowe media nie zwróciły uwagi na pojedynek z Mołdawią bo nie był zbyt ciekawy. Za to na serwisie 101greatgoals.com natrafiliśmy bardzo ciekawy polski akcent po wczorajszym meczu B-klasowym.

Piszą tak: Brilliant comedy footage has emerged from an amateur match last weekend in Poland between Grom Prace Małe and GC United Gassy. Gassy went down 2-1 in a match played in an abysmal thunderstorm, however the visitors enjoyed their consolation goal scored in the first half by Trykacz Jarosław. After Jarosław lashed the ball home on the waterlogged surface, a Gassy teammate celebrated by leaping into the air and crashing down on his back into a giant puddle. Two other Gassy players then executed Klinsmann dives into the swimming pool.

Całe zdarzenie wyglądało tak:

A złośliwi komentatorzy już dopytują, dlaczego dach nie został zasunięty.

Frajerstwo wszech czasów revisited

mrpw

Stali czytelnicy naszego blogaska być może pamiętają jedną z naszych ulubionych notek, zatytułowaną Frajerstwo wszech czasów. Opisywaliśmy wtedy wrażenia z meczu z Kazachstanem, podczas którego zgasło światło i z którego wyszliśmy z synem, nie doczekawszy wznowienia meczu.

Tak, tak, w tej notce nie będzie suspensu, nie będzie długich wstępów. Byłem jedną z pięćdziesięciu kilku tysięcy osób wczoraj na Stadionie Narodowym. Żałuję tylko, że nie byłem tym panem, choć z drugiej strony - podobno grozi mu do trzech lat wiezienia:

Od dziecka dorastałem w legendzie dwóch meczów. Pierwszy - mecz z Anglią, zwycięski remis na Wembley, dokładnie 39 lat temu. I drugi - mecz na wodzie w Monachium, przegrany pojedynek z Niemcami podczas Mistrzostw Świata w 1974.

Oba mecze są przywoływane przy każdej okazji. Ten na Wembley przy okazji każdego z Anglią a było ich za mojego życia przynajmniej kilkanaście. Ten w Monachium przy okazji każdego meczu w deszczu.

Wczoraj pojawiła się szansa, żeby oba te mecze naprawdę przeszły do historii. Niestety, zamiast tego zobaczyliśmy niemecz na wodzie.

Podczas gdy wszyscy rozpisują się o dachu, ja chciałbym zacząć od innego drobiazgu, który dość dobrze obrazuje, w jak przemyślany i mądry sposób został zaplanowany wczorajszy mecz.

Kiedy w końcu przemoczeni na wskroś, zmęczeni i zestresowani, dotarliśmy wczoraj z synem w ulewie pod Stadion, skierowaliśmy się do swojego sektora G12. Pewnie nie wszyscy czytelnicy byli już na Stadionie Narodowym, więc trzeba dodać, że jest on dość duży. Jak się okazało - sektor G12 znajdował się po drugiej stronie, stadion trzeba było więc okrążyć. Zapytałem grzecznie jakiejś miłej pani z obsługi, gdzie mamy się udać. Pokazała w lewo. Szliśmy, szliśmy, szliśmy, aż w końcu doszliśmy do sektora G9. Naszym zdziwionym oczom ukazał się płotek i kordon ochroniarzy, którzy poinformowali nas, że sektory G9-G11 są zarezerwowane dla kibiców drużyny gości, w związku z czym, żeby dostać się do swojego sektora, musimy... raz jeszcze obejść cały stadion naokoło.

Wszystko rozumiem - środki bezpieczeństwa, itp. Choć podczas Euro, kiedy organizatorem była UEFA, tego typu zabezpieczeń nie było. Ale dlaczego nikomu nie przyszło do głowy, żeby wywiesić jakiś komunikat albo uprzednio wysłać informację (choćby mailem, tak jak to miało miejsce dziś w nocy - informacja od kupbilet.pl przyszła o trzeciej nad ranem) kibicom, którzy kupili bilety np. w sektorach G12-G25, że sektory G9-G11 będą ogrodzone barierkami i żeby się kierować do swojego sektora od drugiej strony? Prawda, że proste? Ale dla organizatorów, dla PZPN, widocznie za trudne.

Jadąc na stadion, szukając miejsca do zaparkowania, załamywałem się swoją bezmyślnością. Że jestem w polarze, że nie wziąłem kurtki przeciwdeszczowej, że będę musiał maszerować Mostem Poniatowskiego w strugach deszczu, że przemoknę i się przeziębię. Tyle, że za tę bezmyślność miałem cierpieć tylko ja a nie 50 tysięcy ludzi z całej Polski i 2 i pół tysiąca Anglików. Kiedy około 17 zaczynało padać, pomyślałem sobie, że wreszcie się ten dach naprawdę przyda i że wreszcie (w przeciwieństwie np. do meczu z Grecją) zostanie zamknięty z sensem. Do głowy mi nie przyszło, że pozostanie otwarty. Żyjemy w XXI wieku, każdy smartfon ma wbudowaną prognozę pogody, z dokładnością do godziny. Ja sam doskonale wiedziałem, kiedy zacznie padać, kiedy przestanie, kiedy wyjdzie słońce.

Teraz np. wiem, że do 17 będzie w Warszawie słońce, niebieskie niebo, ani kropli deszczu. Dzisiaj, przy słonecznej pogodzie, dach będzie zamknięty, wczoraj, przy deszczowej, był otwarty. Ciekawe, prawda?

Nie kupuję tłumaczenia, że drużyny nie chciały grać przy otwartym dachu. Nawet jeśli tak było, to organizator - w trosce o bezpieczeństwo zawodników i o zachowanie terminu meczu - powinien podjąć decyzję o zamknięciu dachu. Na własną odpowiedzialność. Tak jak UEFA zdecydowała się zamknąć dach podczas meczu otwarcia, bo trochę popadało przed jego rozpoczęciem. Było trochę marudzenia, że duszno, że gorąco, że po co.

Ale tamten mecz nawet przez moment nie był zagrożony.

Za Daily Mailem: Agnieszka Olejkowska, the Polish FA media officer, said: 'We knew there would be rain but we could not 100 per cent predict the downpour.'

Czego nie mogli w 100% przewidzieć????


Byłem w maju w muzeum na kortach Wimbledonu. Jest tam koleś, który codziennie rano wstaje o piątej, kładzie się po północy i zajmuje się tylko sprawdzaniem prognozy pogody i jej potencjalnym wpływem na wimbledońską trawę. Kiedy zaczyna padać, kort zostaje w ciągu kilkunastu sekund przykryty, dach zostaje rozsunięty, suszenie kortu centralnego i włączenie klimatyzacji trwa do 45 minut. Potem mecz zostaje wznowiony.

Podczas zawodów Formuły 1 zawodnik dostaje na bieżąco informacje - kiedy zacznie padać, jak długo będzie padać, jak silne będą opady, kiedy się skończą. Wszystko z dokładnością do minuty. Zmiany opon na deszczowe, na slicki, itp. (na F1 lepiej zna się ten drugi, co ze mną bloguje), są planowane z chirurgiczną precyzją.

Niepojęte jest dla mnie, że tego, co się wydarzyło wczoraj nikt nie przewidział.

Kibice wykorzystywali wielkie biało - czerwone karty, przygotowane przed meczem do złożenia samolocików, które potem leciały w kierunku murawy. I skandowali "Złodzieje! Złodzieje!". Bez sensu skandowali. To nie są złodzieje. PZPN umoczy na wczorajszym skandalu kupę kasy, będzie musiał zwrócić pieniądze za bilety zawiedzionym kibicom, którzy nie pójdą dziś na mecz, nie będzie miał szans na ponowną sprzedaż biletów, być może pojawią się jakieś roszczenia o odszkodowania.

Dużo bardziej na miejscu byłoby skandowanie haseł nawiązujących do poziomu intelektualnego osób odpowiedzialnych za to, co się wczoraj wydarzyło. To nie złodzieje, to głupki. Po prostu głupki. Chyba po prostu ktoś nie pomyślał, komuś nie przyszło do głowy.

Napisał do mnie ktoś, kto miał dziś rano spotkanie służbowe z jakimś Anglikiem. Anglik strasznie się z tego kogoś śmiał. Wstyd, wstyd, wstyd.

Przejrzałem komentarze angielskich internautów. Wstyd, wstyd, wstyd.

Polish jokes nigdy nie miały się lepiej. Próbka z Guardiana:

*insert generic funny joke about all the Polish builders being over here* Then remember it's not funny.

Stadium with a roof and match called off due to water logged pitch. Bloody brilliant.?

Strange, because they're top roofers the Poles.?

A roof that can only be closed when its not raining? genius!?

We had a polish friend round to watch the match with us... he just spent an hour and a half looking apologetic and kept saying "Only in Poland!" (which isnt strictly true of course....)?

Message from the Polish FA: Look, Poland couldn't close the roof because any Pole that is good with their hands left the country years ago.?

?Have they ever heard of checking the weather forecast??

Excellent- i had to work tonight but have a day off tomorrow! Perhaps i should e-mail over the bbc weather forcast for Poland to their FA.

?Thank God we only got Poles to help with construction during the Olympics. Imagine if they were giving responsibility for running it!?

Whats Polish for "Couldnt organise a pissup in a brewery"? Think they need to take back some of their plumbers and sort their pitches drainage system out.


Jeszcze jeden wątek na koniec. Kiedy o 21 na murawę wyszło dwóch smutnych panów i zaczęli rzucać piłką w różne części boiska, dla wszystkich obecnych na stadionie było jasne, że mecz zostanie odwołany. Mimo to pojawił się komunikat, że decyzja o dalszych losach meczu zostanie ogłoszona o 21.45. Ale pomny historii z meczu z Kazachstanem, postanowiłem nie wychodzić. Żeby się znowu nie sfrajerzyć.

I tak oto doszło do frajerstwa wszech czasów nr 2.

Expose Antoniego Piechniczka

mrpw

Na początku z ust Antoniego Piechniczka padło takie zdanie:

Wybór jest taki, a nie inny, więc proszę go nie kwestionować.

Potem było już tylko ciekawiej. Byliśmy świadkami jednego z najwybitniejszych, najbardziej błyskotliwych i inspirujących epitafiów w historii polskiej piłki.

Przeklejone z bloga Rafała Steca, sprawdziłem - przepisane wiernie za Antonim Piechniczkiem. Wszystko zostało naprawdę powiedziane, nikt niczego nie dopisał, nikt nic nie zmanipulował. I o PGRach, i o hutnictwie, i o Górniku Knurów, i o 49 województwach, i o świętej pamięci koledze Mętraku to też prawdziwe cytaty.

Pozwoliłem sobie tylko na wprowadzenie akapitów i wyboldowanie co bardziej znaczących kawałków.

Chciałbym przypomnieć grzecznie,
a pan ma pamięć doskonałą,
że pierwszy medal,
złoty medal olimpijski
w grach zespołowych
zdobyli piłkarze w 1972 roku,
a dopiero w 76
siatkarze w Montrealu,
za kadencji trenera Wagnera.

Chciałbym też przypomnieć,
iż piłka nożna
ma trzy medale olimpijskie,
jeden złoty i dwa srebrne.
I w tej konkurencji
nie mamy żadnych kompleksów,
powiedziałbym wręcz,
że sukcesy piłkarzy i siatkarzy
rozkładają się na zasadzie sinusoidy
.

Raz oni są wyżej,
a my niżej,
i czasem odwrotnie.

I my naprawdę
ani nie mamy kompleksów,
im nie zazdrościmy,
wręcz przeciwnie
,
bardzo się cieszymy,
zdajemy sobie sprawę,
że teraz czas najwyższy,
żeby nasza reprezentacja
odnosiła sukcesy,

przypomnę też o dwóch medalach
zdobytych na mistrzostwach świata.
I chciałbym też powiedzieć,
iż ciężar gatunkowy
medalu olimpijskiego w piłce nożnej
niż medalu zdobytego na mistrzostwach świata,
a dlaczego,
to nie muszę pana przekonywać,
bo doskonale pan o tym wie
.

My,
jeżeli chodzi o trenerów zagranicznych

nie mamy zbyt, że tak powiem,
dobrych wspomnień

i uważamy,
że jesteśmy w stanie
polską piłką wyprowadzić
na szersze wody,
na lepsze wody
przy pomocy polskich trenerów.

Gdyby pan popatrzył na to
przez pryzmat tych szesnastu drużyn,
które grają w mistrzostwach Europy -
a to doskonale panowie wiecie,
ja tu nie będę nikogo pouczał
-
to tylko w trzech przypadkach
pracowali trenerzy zagraniczni,
ze skutkiem,
powiedzmy sobie,
miernym.

Gdyby w Polsce pracował taki trener,
jak w reprezentacji Hiszpanii,
w wieku powyżej 60 lat
,
to dla wielu byłby za stary,
a jego filozofia
by nie pasowała,
bo wszyscy by mówią tak...
Trener Busquet mówi tak:
„Ja jestem najpierw nauczycielem,
ja uczę grać w piłkę,
ja robię wszystko,
by oni grali lepiej,
a że przy okazji odnosimy sukcesy,
trzy razy z rzędu wygrywamy najwyższe imprezy,
to jest to pochodna”.

Oczywiście, że pięknie to brzmi,
można tylko przyklasnąć
i jednocześnie powiedzieć,
że dobrze, że tak się stało,
że po drodze są
te wielkie, liczące się sukcesy.

Krótko mówiąc,
drogi dojścia do tego wielkiego wyniku
są różne

i proszę mi wierzyć,
że przyjdzie również czas dobry
i lepszy dla polskiej piłki.

Państwa kolega,
św. pamięci Mętrak
,
napisał kiedyś
w takim felietonie
mniej więcej takie słowa:
„20 lat bicia głową w mur.
25 lat kompleksów nieudanych,
porażki były częste,
a sukcesy chwilowe.
I nagle
znalazło się pokolenie
nowych, młodych piłkarzy,
którzy wyprowadzili polską piłkę
na wyżyny.
To było pokolenie Szarmacha,
Laty,
Żmudy,
Tomaszewskiego,
Deyny przede wszystkim,
Lubańskiego,
a potem kontynuacja
w postaci Bońka,
Buncola,
Młynarczyka
i innych.
To było dziesięć lat wspaniałych.
A wiecie, dlaczego to się stało możliwe?
To się stało
przy pomocy polskich trenerów.

A po drugie to się stało,
że mecenas państwowy był w piłce.
Podzielono nasz kraj
na 49 województw
i każde województwo
miało aspiracje,

aby mieć drużynę
na poziomie
co najmniej drugiej ligi.
Aby pokazać się
na tej piłkarskiej mapie.
I stąd ci wielcy piłkarze
typu Szołtysik,
którzy kończyli kariery
grali w takich małych klubach
jak Górnik Knurów,
uczyli innych grać
i nagle nastąpiła
eksplozja talentów.

Trener Fornalik,
którego wypowiedzi
z wielu względów śledzimy,

powiedział,
że bałagan,
który powstał w ekonomii
po transformacji
najbardziej uderzył
w sport wyczynowy,
nie tylko w piłkę,
ale w ogóle
w sport wyczynowy.
My wszyscy
przyzwyczailiśmy się do tego,
iż mówimy tak,
transformacja położyła
na łopatki
przemysł ciężki,
hutnictwo przestało
odgrywać taką rolę,
co odgrywa,
a już najbardziej
po kościach,
przepraszam,
dostały PGR-y.

A dla mnie
najwięcej po kościach
dostał sport wyczynowy,
bo z dnia na dzień
wszystkich wyrzucono
na ulicę.
Pozbawiono ich -
słusznie -
lewych etatów
w zakładach pracy
,
ale zapomniano,
co w zamian.

I dzisiaj,
proszę mi wierzyć,
sukcesy będą odnosiły
te kluby,
nie tylko te,
które płacą po 100,
150 tysięcy
miesięcznie piłkarzom,
tylko te,
które będą płaciły,
aby szło z godnością z tym żyć.

I gdzie wy mówicie
o systemie szkolenia młodzieży,
przepraszam,
się rozgadałem,
jedno zdanie...

Jeśli powstało tyle orlików,
to ja też
chętnie bym pracował,
gdybym miał
40 lat mniej,
na orliku,
nigdy by mnie
nie wyprowadzili
z orlika
inaczej jak
z nogami do przodu.

Pod jednym warunkiem.
Dwa plus trzy.
Ja muszę tyle zarobić,
aby utrzymać rodzinę
składającą się z trójki dzieci.
A jak facet,
który pracuje na orliku,
dostaje 500 złotych,
to ja mówię,
słuchaj, ty,
tobie na paliwo
nie wystarczy.

I to jest jedną z przyczyn,
niezależnie od wielu błędów,
o których mówicie,
piszecie,
macie sto procent racji.
Ale to jest jedna z przyczyn,
która często wam ucieka
z pola widzenia”.


Supergigant Power Ranking 2.0

mrpw

Patronem dzisiejszego podsumowania - power rankingu po ćwierćfinałach - jest Wielki Cytatowiec.

16. Irlandia. “If you don’t stick to simplicity, you’ll die a horrible death.”
15. Polska. “Like my good friend Eminem the rapper says, you only get one shot.”
14. Rosja. “Before I became the ‘Great Test of the West,” I was the ‘Beast of the East.’”
13. Holandia. “In the seven or eight years we were together, we were never together.” 
12. Dania. It’s not how you start the date; it’s how you finish the date. A lot of people can bring flowers, but if you don’t close the deal on the date, then the date wasn’t much of a date, now, was it?”
11. Chorwacja. “If you don’t like me, there must be something wrong with you.”
10. Szwecja. If I have to be the bad guy sometime, I’ll guess I’ll take that.  That’s what a leader and a general and a chief of police does. Everybody is not going to like it, but I don’t care if they like or not. I’m Bush, so if they don’t like it resign.”
9. Ukraina. “They shot the ball well early. What comes out of the microwave hot doesn’t always stay hot. I know, because I eat bagels in the morning.”

8. Czechy. “Like I’ve always said, what’s hot must go cold.”
7. Grecja. “If you’ve got a Corvette that runs into a brick wall, you know what’s going to happen."
6. Francja. “Now we can sit back, curse each other out a little, and turn it on.”
5. Anglia. “Probably a lack of concentration. I always hit them during practice. I just need to concentrate."
4. Hiszpania. “The Big Aristotle” was coined the day I won the MVP last year. I stole a quote from that Greek philosopher cat: “Excellence is not a singular act, but a habit.  You are what you repeatedly do.”
3. Włochy. “We’re focusing on the whole pie, not a slice. A slice is good, but it’s not good enough to get you fat. We’re trying to get fat.”
2. Portugalia. “My thing back then was, it was always gonna be my fault if we don’t win, so we’re gonna have to do shit my way. When I was with Orlando, we was doing it everybody else’s way — and I always got blamed. So I just got it in my head, Fuck it, if I’m gonna get blamed, I’m gonna do it my way. Period, point-blank.”
1. Niemcy. “Our offense is like the Pythagorean Theorem. There is no answer.”

PS. Przypominamy, że trwa konkurs - na mrpw@gazeta.pl można nadsyłać zdjęcia kibiców z 5 Stadionu. Z pokorą i zrozumieniem przyjęliśmy Wasze krytyczne komentarze, że nie ma szału, jeśli chodzi o nagrody ale z drugiej strony - zadanie chyba też dość proste. Pierwsze zgłoszenia już są, liczymy na kolejne. Bo inaczej sami wypijemy to piwo...

Pora na obiecany konkurs

mrpw

Kilka tygodni temu obiecywaliśmy Wam konkurs, związany z kampanią Tyskiego, 5 Stadion. Pora na szczegóły.

Konkurs nosi tytuł: "Ja na na 5 Stadionie"

Zapraszamy Was, drodzy czytelnicy - nadsyłajcie na adres mrpw@gazeta.pl zdjęcia lub filmiki, cokolwiek, co wyda się Wam interesujące a jest związane z kibicowaniem na 5 stadionie. Czyli w domu, w pracy, w pubie, na ulicy, itp.. Gdziekolwiek.

Może to być cokolwiek - oryginalne przebranie, malunek na twarzy, przyśpiewka, wesoły transparent, wyskandowanie jakiegoś hasła, taniec, bratanie się z kibicami innych nacji, cokolwiek, co kibice uznają za stosowne.
Ważne, żeby było fajne :-) No i żeby było Wasze (tzn. zdjęcia / filmiki muszą być zrobione przez Was). Zwycięskie prace opublikujemy, więc ewentualne matactwa i tak wyszłyby na jaw. Przykład zdjęcia, które by się nadawało (Hiszpanie na 5 stadionie) ale nie może wziąć udziału w konkursie, bo ja je zrobiłem (a ja nie biorę udziału w konkursie), był w poprzedniej notce. Nakręciliśmy też mnóstwo filmików z kibicami Hiszpanii śpiewającymi polskie przyśpiewki kibicowskie - też byłyby jak znalazł. I jeszcze jeden przykład - już nie nasz (Irlandczycy na 5 stadionie):

Komisja w składzie Supergigant i Tyskie wybiorą prace najbardziej kreatywne, oryginalne, najfajniejsze, najweselsze. Najbardziej supergigantowe.
Ważne: udział w konkursie oznacza zgodę na publikację w przypadku nagrodzenia danej pracy i jest równoznaczny z deklaracją, że uczestnik konkursu jest autorem danej pracy.

Pełna dowolność - możecie korzystać ze zdjęć / filmików, które już macie albo wybiec na ulice Gdańska dziś, ulice Warszawy w środę, czy kiedykolwiek. Bawimy się do 1 lipca.

Najlepsze prace opublikujemy i nagrodzimy. Mamy do rozdania 10 tzw. zestawów kibica (czteropak Tyskie, 3 szklanki z wizerunkami Bońka, Figo & van Bastena, flaga, otwieracz i smycz) tak:

Z przyczyn oczywistych w konkursie mogą wziąć udział tylko osoby pełnoletnie. Będziemy to weryfikować na etapie przyznawania nagród.

Sponsorem konkursu i fundatorem nagród jest oczywiście producent piwa Tyskie.

Trzy godziny przed...

mrpw

Polska - Andora, Polska - Grecja, Hiszpania - Włochy. Trochę pochodziliśmy na mecze, trochę pochłonęliśmy przed Euro i w trakcie Euro. Jesteśmy szczęśliwi i dumni, że dożyliśmy takiej imprezy. Cholernie dużo tych wrażeń i dosyć nieuporządkowanych, ciężko wszystko spisać przed dzisiejszymi meczami.

Póki co żyjemy tylko tym, co za 3 godziny. Najważniejszy mecz polskiej piłki nożnej od 30 lat, od meczu Polska - Związek Radziecki na Mistrzostwach Świata w Hiszpanii. My dziś przed telewizorem ale ci, którzy idą na stadion...

W sporcie wszystko jest możliwe. Nawet kiedy stoimy na teoretycznie przegranej pozycji, nawet kiedy gramy z Rosją... Gruszka w 8.30:

© Supergigant
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci