Menu

Supergigant

Założony w 2006. NBA, piłka nożna i inne błyskotliwe obserwacje sportowe. Obecnie aktualizowany od wielkiego dzwonu.

Discovery Channel

Dowcip roku - uwaga, wulgarny!

mrpw

Aby rozluźnić trochę atmosferę, która wywiązała się pod postem z wypowiedziami Jana Tomaszewskiego i zapobiec dyskusji nt. wątku Maora Meliksona, wklejamy staroangielski dowcip opowiedziany przez Wojciecha Manna.

Złota tyczka

mrpw

Kiedy Paweł Wojciechowski z ostatniego dwunastego miejsca awansował do finału skoku o tyczce, podszedł do nie Australijczyk Steve Hooker, legenda skoku o tyczce, Mistrz Świata i Mistrz Olimpijski i powiedział:

"Dostałeś drugie życie. Nie zmarnuj go!". 

Hooker wiedział co mówi - on sam w eliminacjach odpadł.

A Wojciechowski odpowiedział:

"Mam nadzieję nie zmarnować."

No i nie zmarnował.

Ma młody człowiek charakter - kiedy zrzucił 5.85, przeniósł drugą i trzecią próbę na 5.90.

Kiedyś w podobnych okolicznościach Artur Partyka stracił złoto w Atlancie. Dziś dzięki podobnej strategii Paweł Wojciechowski swoje złoto wygrał.

5.90 w najważniejszych zawodach sezonu. A przecież jeszcze rok temu jego rekord życiowy wynosił 5.60.

Narodził się mąż stanu

mrpw

Czas na...

Kiedy wydaje nam się, że w świecie wielkiej polityki nic już nas nie zaskoczy, zawsze okazuje się, że mamy ograniczoną wyobraźnię.

Zdaje się, że pora umierać.

Dług

mrpw

Ostatnio czuję się jak bohaterowie filmu "Dług":

W ciągu tygodnia odebrałem w pewnej sprawie jeden bardzo stanowczy i nieprzyjemny (mój cytat: "ale przecież to jest śmieszne", odpowiedź windykatora: "Panu się to może wydawać śmieszne, ale ja tu muszę wpisać datę, do której zobowiązuje się pan zapłacić") telefon (były kolejne, ale numer się wyświetlał, więc już na wszelki wypadek nie odbierałem), dostałem kilka równie nieprzyjemnych smsów oraz otrzymałem kilka ostrych, identycznie brzmiących maili. Oto screen z jednego z nich:

"ograniczeniem możliwości swobodnego funkcjonowania na rynku konsumenckim lub prowadzenia działalności gospodarczej, nawet do 10 lat." - aż strach się bać Polsatu Cyfrowego. Ich klientem jestem od ok. 5 lat, dotychczas żadnych zadłużeń nie było. Ale najwyraźniej nie ma to znaczenia - bezlitosna machina ruszyła, dłużnik to dłużnik, trzeba windykować, straszyć i nękać, nękać, nękać. I ważna zasada: im więcej wykrzykników, tym lepiej, bo groźniej!

Pomyśleć, co będzie jak już podliczą - jak Gerard z Długu - poniesione przez siebie koszty. Anyway, spróbuję ich przetrzymać, a może będę spłacać w ratach. Trzymajcie kciuki, kto wie jak się ta sprawa zakończy.

Prawie jak w Desperate Housewives

mrpw

Uwaga, notka z magla rodem. Kto nie chce, niech nie czyta, a jak przeczyta, to niech potem nie marudzi w komentarzach, że to plociuchowanie. Ale za to przynajmniej plociuchowanie z pogranicza NBA.

Na początek przyjrzyjmy się tegorocznym niezłym numerom Tony'ego Parkera:

18,6 punktów - najlepiej od 3 lat.

3,3 zbiórki - najlepiej od 4 lat.

7,6 asyst - najlepiej w karierze.

2,0 przechwyty - najlepiej w karierze.

52,4% z gry - najlepiej od 5 lat.

81,0% z wolnych - najlepiej w karierze.

9-1 bilans Spurs - najlepszy w NBA (ex aequo z Hornets).

4-0 bilans Spurs na wyjeździe - najlepszy w NBA.

Pierwsze 10 meczów zapowiada jeden z najlepszych sezonów w karierze Tony'ego Parkera. Przynajmniej na parkiecie.

Bo - jak się okazuje - najlepsze numery kręcił Tony Parker poza parkietem.

Do tej pani powyżej za chwilę powrócimy.

Bomba wybuchła wczoraj, kiedy Eva Longoria złożyła papiery rozwodowe i 15 godzin temu napisała na swoim facebooku:

"It is with great sadness that after 7 years together, Tony and I have decided to divorce. We love each other deeply and pray for each other’s happiness."

Jeszcze miesiąc temu zachwycaliśmy się nową wakacyjną rezydencją państwa Parkerów, nad Jeziorem Genewskim. W najdroższym i najbardziej ekskluzywnym apartamentowcu w całej Szwajcarii, Du Parc Kempinski Private Residences w samym sercu Alp - jak twierdzili oboje zakochani - z najpiękniejszym widokiem z okna, jaki widzieli w życiu. Jeśli ktoś jest zainteresowany - na pewno zostanie zaraz wystawiony na sprzedaż.

Jeszcze dwa tygodnie temu, kiedy Tony przedłużał kontrakt ze Spurs do 2015 roku (50 mln dolarów za 4 lata), deklarował, że największy wpływ na jego decyzję miała żona, która uwielbia San Antonio i chce tam mieszkać do końca kariery Tony'ego. Potem oboje mieli się przeprowadzić do Francji i razem zestarzeć. Eva: "I feel at home when I go to France. So for me to actually be there is always a joy. I have been learning a lot of French and I cook a lot of French food."


Nawet tydzień temu nic nie zapowiadało katastrofy a Eva ekscytowała się na swoim facebooku: "wow you guys! we are over 1 million fans on Facebook! thank u all very much! i love you guys!!!"

Po czym znalazła w komórce Tony'ego setki lubieżnych smsów. Zarówno odebranych, jak i wysłanych. Tony przyznał, że nie skończyło się na smsach. Wszystko wskazuje na to, że autorką i adresatką smsów była ta pani:

Też ładna. To Erin Barry, rówieśniczka Evy (35 lat, najwyraźniej 27-letni Tony woli starsze). Zbieżność nazwisk nieprzypadkowa, Erin jest żoną ex-kolegi Tony'ego z drużyny, Brenta Barry, od roku na emeryturze. Obie pary nawet się ze sobą kumplowały. Wspólne kolacyjki, wspólne wyjazdy, wspólnie pozowane zdjęcia i takie tam.

Grunt to mieć takich kumpli jak Tony. Cytując klasyka: "Bo ty gnoju świętości nie umiesz uszanować, a żona przyjaciela jest święta, rozumiesz? (...) Żony są w domach, a kurwy za płotem i trzeba być człowiekiem, a nie ścierką!"

Państwo Barry też są już podobno w trakcie rozwodu (być może Brent też odczytał smsy), ale ponieważ Erin nie jest gwiazdą Hollywood, media tego aż tak nie śledzą. Teraz pewnie zaczną.

Brent Barry był pierwszym chłopcem Erin. Dwa lata temu jedna z lokalnych gazet pisała o niej jako o przykładnej housewife: "For Erin Barry, home is where you live right now. Married to San Antonio Spurs guard Brent Barry, she’s followed her husband as his basketball career has placed him on five different teams in 11 years. With each new city, she’s determined to cultivate the sort of stability that makes their lives more grounded, less nomadic. She makes their home the sort of heaven that, once you walk in the door, you know you’re home, no matter which city happens to be on the other side of that threshold."


Erin z nostalgią wspominała wtedy początki ich znajomości. Oboje chodzili do sąsiadujących ze sobą liceów katolickich. Brent zaprosił Erin do kina: “We went to a movie, National Lampoon’s Christmas Vacation — that tells you how long ago it was! I remember looking at him in the theater, and at that moment, Cupid drew back his bow. I was 16 years old and I just knew he was the one I wanted to be with. That was it.” Potem poszli razem na mecz koszykówki, gdzie się okazało, że Erin nie ma pojęcia, kto to taki Rick Barry - legenda NBA, mistrz NBA, król strzelców, ośmiokrotny uczestnik Meczu Gwiazd, uznany za jednego z 50 najlepszych koszykarzy w historii, prywatnie ojciec Brenta.

Erin wydawała się idealną amerykańską Housewife, na pewno nie Desperate. Zakochaną w  mężu, wierną i oddaną. Podkreślała, że spotkanie Brenta to najlepsze, co mogło jej się przydarzyć: He still makes me laugh, and he makes me feel special. We get the biggest kick out of each other; I just enjoy his company. After all these years, he’s my best friend. I want to be with him all the time.”


Realizowała się w akcjach charytatywnych i w zajmowaniu się domem: I’ve created a place where we’re happy to be home. I love to cook, and I’m good with uncomplicated dishes. I have to follow a recipe — I can’t make it up as I go or just throw a bunch of things together and have it taste good. Brent loves Italian food, and I try to make a lot of his favorites. When Brent is home, we always eat as a family.

Nie mamy pojęcia kiedy i w jakich okolicznościach doszło do metamorfozy. Jak to się stało, że schludnie odziana katoliczka, idealna pani domu, przykładna matka i żona, zamieniła się w Gotową na wszystko roznegliżowaną kipiącą seksem romansującą femme fatale. Kiedy Erin Barry stała się Desperate Housewife.

Kilka lat temu jeden z koszykarskich blogów, nieistniejący już yaysports, dostał od państwa Barrych pocztówkę bożonarodzeniową:

Autorzy bloga skomentowali to wówczas tak: "What a nice family they are. Before you ask, we have no idea what that PS is about. There’s no way we would even imagine having a hot, torrid affair ripped right from the scripts for Desperate Housewives with Erin Barry. We wouldn’t even think about it. We swear."

Minęło kilka lat i słowo stało się ciałem. Gorący romans z Erin Barry, wyrwany żywcem z kart scenariusza Gotowych na wszystko.

Historia pewnego negatywa

mrpw

To nie będzie notka sportowa. Będzie za to trochę o niesportowym zachowaniu przeciwnika. A może wcale nie - zresztą to Wy wybierzecie zakończenie tej historii. Historii mojego (MR) pierwszego w życiu negatywa na allegro. Ba - nie jednego, a dwóch negatywów hurtem.

Historia jest prosta - kupiłem na allegro u tego samego sprzedawcy dwa przewodniki. Zapłaciłem, przesyłka przyszła, jedna pozycja ok, problem był z drugą.

Podróże Marzeń Kostaryka. Niby się do Kostaryki (przynajmniej na razie, Estadio Nacional de Costa Rica jst w budowie i wybuduje się dopiero w przyszłym roku) nie wybieram, ale lubię sobie poczytać o fajnych egzotycznych miejscach. Może kiedyś pojadę.

A teraz przyjrzyjcie się uważnie powyższemu obrazkowi. Czy wszystko się zgadza? Ktoś coś dostrzegł? Ano właśnie. W paczce była inna książka. Podróże Marzeń Korsyka.

Na Korsyce też nie byłem, też podobno fajna, całe nieporozumienie mnie niespecjalnie zmartwiło, ba - nawet trochę mnie rozbawiło, przewodnik kosztował 12 zł plus przesyłka, więc też nie majątek, ale pomyślałem, że napiszę do człowieka, z prośbą o wyjaśnienie.

Nawet uśmieszek dałem. Ale trafiłem na ostrego przeciwnika. Następnego dnia przyszła odpowiedź, której obcesowość mnie zaskoczyła.

Szanowny Panie, w opisie aukcji podalem PODROZE MARZEN KOSTARYKA, a na zdjęciu zamiescilem PODROZE MARZEN KORSYKA (prosze sobie zrobic podglad aukcji). Pomylka jest ewidentna, ale pomylka taka samo Pana, jak i moja. Powinien Pan bowiem przed zlicytowaniem zadac mi mailem pytanie, co wystawiam Kostaryke czy Korsyke. Pan tego nie zrobil – pomylil sie Pan tak samo, jak pomylilem sie ja. W tej sytuacji nie moge uwzglednic reklamacji. Z powazaniem

Owszem, na dole aukcji widniało zdjęcie Korsyki. Ale tytuł aukcji brzmiał Podróże Marzeń Kostaryka.

Mój błąd polegał na tym, że nie zescrollowałem aukcji w dół, żeby zobaczyć zdjęcie. I faktem jest, że jak kupuję książkę, to zazwyczaj tego nie robię, bo niespecjalnie mnie interesuje jak ona wygląda - kupuję, żeby poczytać, a nie żeby postawić na półce.

Myślę sobie - 12 zł, może nie warto zachowywać się jak pieniacz. Ale z drugiej strony - w imię zasad nie mogę tego tak zostawić. Poza tym będzie okazja sprawdzić, jak w takiej sytuacji działa allegro.

Założyłem więc tzw. "kartę sporu". Opisałem całą historię, powołałem się na regulamin:

Art. 5.5
Opis Towaru powinien być rzetelny i kompletny oraz nie może wprowadzać w błąd innych Użytkowników, w szczególności co do właściwości Towaru, takich jak: jego jakość, pochodzenie, marka czy producent. Opis Towaru powinien być zgodny z wymogami prawa, w szczególności powinien zawierać wymagane w określonych okolicznościach informacje, w tym informacje wskazane w obowiązujących przepisach dotyczących ochrony konsumentów. Użytkownik ponosi pełną odpowiedzialność za treści umieszczone przez siebie w opisie Aukcji, w tym jest odpowiedzialny za wszelkie błędy lub nieścisłości takiego opisu.

Przedstawiłem stanowisko swoje i Sprzedającego, przeforwardowałem wymianę maili.

Allegro rozstrzygnęło spór na moją korzyść, odesłało do swojego biura prawnego, poradzili tylko, żebym przed skierowaniem pisma do prawników (porada jest bezpłatna), poinformował o tym Sprzedającego.

Uprzejmie informuję, że zakończona aukcja w świetle prawa jest umową cywilną pomiędzy Sprzedającym a Kupującym. W przypadku naruszenia przez którąś ze stron warunków owej umowy osoba poszkodowana ma prawo zgłoszenia sprawy do organów odpowiednich do rozpatrywania takich skarg (sądów powszechnych lub wcześniej policji). Proszę raz jeszcze wysłać wiadomość do Sprzedającego, tym razem informując o chęci podjęcia takiego kroku. Świadomość ewentualnych sankcji prawnych, a także samego postępowania w sprawie, działa bardzo często mobilizująco na unikających kontaktu kontrahentów.

Tak też zrobiłem.

Sprzedający nie odpisał, więc po kilku dniach wystosowałem pismo do kancelarii prawnej Allegro. Odpowiedź otrzymałem po kilku tygodniach. Prawnicy również przyznali mi rację i poinformowali o przysługujących mi prawach.

W obecnym stanie faktycznym powinien Pan złożyć Sprzedającemu oświadczenie woli o uchyleniu się od skutków prawnych umowy. Oświadczenie to musi zostać dokonane w formie pisemnej a jego treść musi być jasna i jednoznaczna (dostatecznie ujawniać wolę Kupującego). Ze względów dowodowych rekomendujemy przesłanie oświadczenia listem poleconym za potwierdzeniem odbioru.

Itd., itp. - potem postępowanie sądowe, listy polecone, opłaty sądowe, koszty. Nawet w imię zasad, nawet gdyby chodziło o więcej, niż te nieszczęsne 12 zł, to moje pieniactwo aż tak daleko nie sięga - szkoda zachodu. Ale stwierdziłem, że sforwarduję opinię sądu do Sprzedającego, zobaczymy jak zareaguje.

I uwaga. Pan na to tak:

Jak widzicie z Pana pisanego z dużej litery z pierwszego maila zmieniłem się w obłudnego i zawistnego pana, wymagającego leczenia psychiatrycznego i pisanego z małej litery. Sprzedający groźbę spełnił. Następnego dnia pieniądze znalazły się na moim koncie. Razem z dwoma obiecanymi uprzednio negatywami na allegro.

I teraz mam dylemat. Bo choć trochę trwało, to jednak pieniądze co do grosza odesłał (ba - nawet nie każąc odesłać książki), więc powinienem mu teoretycznie wystawić Komentarz Neutralny. Negatywy też mnie specjalnie nie zabolały - to pierwsze takie komentarze, a poza tym nigdy nic na allegro nie sprzedawałem, tylko kupuję. Ale z drugiej strony - wystawił mi dwa komentarze negatywne, w tym jeden za Bogu ducha transakcję, więc powinienem mu zgodnie z jego logiką wystawić dwa odwetowe negatywy. Facet wysyła mnie do psychiatryka, ubliża mi ("jest pan osobą wyjątkowo zawistną i obłudną"), w dodatku kompletnie bez sensu, bo gdzie tu widać zawiść, gdzie obłudę? Najwyżej można mi zarzucić pieniactwo.

No ale czy proste wystawienie dwóch mściwych negatywów nie będzie małostkowe? Może bardziej wychowawcze będzie co innego?

Poradźcie :-) Postanowiłem sobie, że decyzja będzie demokratyczna. Zrobię to, co Wy zdecydujecie.

© Supergigant
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci