Menu

Supergigant

Założony w 2006. NBA, piłka nożna i inne błyskotliwe obserwacje sportowe. Obecnie aktualizowany od wielkiego dzwonu.

Rekreacje Supergiganta

Pierwszy Maraton Supergiganta

mrpw

Ten drugi, co ze mną kiedyś blogował, od dawna praktycznie nie bloguje. Ale od niedawna - biega. Przebiegł trzy półmaratony (ten pierwszy bodaj w swoje czterdzieste urodziny), zrobił kilka razy dziesięć kilometrów. Jakiś czas temu postawił sobie nowy cel. Przebiec maraton. 

Trenował przez trzy miesiące. Ciężko trenował i dużo trenował. Zmagał się z kontuzją biodra. Zmagał się z lenistwem. W swojej ostatniej notce na swoim miniblogasku na Polska biega, napisał:

Schudłem 6 kilo (tadaam)!

Zrobiłem "życiówkę" na 5 km - 23:55.

I na 21 km (półmaraton Tarczyn) - 2:03:13

Przebiegłem od 1 lipca 424 km. 

Najwięcej w tygodniu od 12 sierpnia - 63 km. Najmniej - dwa tygodnie później, tylko 5 km (biodro).

47 zaplanowanych treningów (w tym kilka startów) - 35 zrobiłem zgodnie z planem, 3 skróciłem, a 9 opuściłem. 

Gdyby to była szkoła, mógłbym liczyć na mocną czwórkę.

I mam poczucie, że jeśli z nogą wszystko będzie OK, to powinienem do mety dotuptać.

No właśnie - jeśli...

Dwa tygodnie temu ten drugi pojechał do Tarczyna i przebiegł półmaraton. Zajął 530. miejsce. Wyglądało to tak:


Jutro pobiegnie w Maratonie Warszawskim.

Może zabrzmi to pretensjonalnie ale jestem z niego naprawdę strasznie dumny. Idę jutro na Przyczółkową mu kibicować.

Run, Paweł, run!!!

Rekreacje Supergiganta

mrpw

Drodzy czytelnicy!

W siedmioletniej historii naszego blogaska ta notka jest przełomowa.

Po raz pierwszy (chyba?) zajmiemy się nie sportem, który oglądamy - ale sportem, który uprawiamy. Ściślej mówiąc: sportem, który uprawia połowa z nas - czyli ja.

No więc - werble! - mam zamiar wystartować we wrześniowym 35. Maratonie Warszawskim :)

[Tu: jęk zawodu czytelników i masowy odpływ do dyskusji między the_truth i panem przecinkiem pod notka o lebronie]

Zgłosiłem się do drużyny "Polska Biega", mam trenera, specjalnie rozpisany plan treningowy, a nawet osobnego biegowego bloga. 

Motywacja?

Nie trzeba daleko szukać. Jak zauważył gość Aronek w swoim błyskotliwym komentarzu do jednego z ostatnich wpisów:

"Drodzy czytelnicy bloga nie przejmujcie się tym hejterstwem i buractwem panów MRPW. Wystarczy przecież spojrzeć na zdjęcie poniżej i od razu widać z kim mamy do czynienia. Dwóch grubasów w okularach co na wfie pewnie najczęściej ściany podpierało gdy koledzy grali w koszykówkę." 

Ja Ci Aronku dam grubasa podpierającego ścianę!

Zadanie nie jest jednak łatwe. I w bieganiu i w pisaniu zdany będę wyłącznie na siebie, ten drugi który ze mną bloguje ma pasje z bieganiem nie mające nic wspólnego, choć też bardzo fajne.

Na szczęście nie startuję tak całkiem od zera.

Kilka lat temu - w czasach największej świetności i aktywności Supergiganta - rzeczywiście 100% mojej sportowej aktywności sprowadzało się do włączania / wyłączania pilota, a prawdziwym wyczynem było zejście do Żabki po fajki. Ale jednak krok po kroku zacząłem się znów ruszać. Zaczęło się od rolek, później udało mi się rzucić palenie i - walcząc z nieuchronnym przyrostem kilogramów - zacząłem biegać. Na 40 urodziny poszedłem sobie do Lasu Kabackiego i przebiegłem półmaraton. W zeszłym roku wystartowałem w dwóch startach na "dychę". 

Ale brakuje mi regularności: miesiące w miarę regularnych treningów przetykane są długimi okresami bezczynności. Lepiej, częściej i skuteczniej mi się biega. Maraton wydał mi się kolejnym logicznym krokiem, a trening w drużynie - dodatkowym motywatorem. 

Dystans +42 km jest oczywiście abstrakcyjny, ale póki co bardziej przeraża mnie perspektywa czterech treningów tygodniowo. Tyle jeszcze nigdy nie biegałem.

Jeśli macie jakieś rady / wskazówki - napiszcie. A może ktoś z Was też planuje start w maratonie warszawskim?

Dla bardziej wkręconych w biegackie tematy, linki do dalszych notek na "Polska Biega":

"Nie truchtamy po wewnętrznej" - jak przeżyłem pierwszy sprawdzian.

"We need guns. Lots of guns" - czyli o biegowych zbrojeniach.

"Paluszek i główka" - pierwsza kontuzja...

I fotka naszej drużyny:

© Supergigant
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci