Menu

Supergigant

Założony w 2006. NBA, piłka nożna i inne błyskotliwe obserwacje sportowe. Obecnie aktualizowany od wielkiego dzwonu.

Michael Jordan. Życie.

mrpw

Jedna ósma sezonu za nami. I tak jak mozna sie było spodziewać - jest dziwnie. Przed rozpoczęciem sezońu wspominalismy, ze kandydatów do tytułu jest pewnie z kilkunastu. Ze najlepsi w latach poprzednich sie posypią.. Ze łatwiej powiedzieć, dlaczego ktos miałby nie zdobyć tytułu, niz dlaczego miałby go zdobyć. Spurs - bo moze w końcu okażą sie za starzy. Heat - bo stracili LeBrona. Thunder - przez kontuzje. Pacers - bo stracili Stephensona i Paula George'a. Cave - bo nawet LeBron mówi, ze jeszcże za wcześnie. Btw - niedługo minie pierwszy miesiąc, ale jak ktos jeszcze tego nie zauważył, to Przegląd Sportowy wydał po wielu latach Skarb Kibica NBA. MVP tez sie postaralo - a myśmy napisali artykuł o Powrocie Króla.

No i jak sie patrzy na tabele, to widac, ze nikt sie nie pali do zdobycia tytułu. Na czele poszczególnych konferencji... Raptors i Grizzlies. Na końcu... Thunder, Lakers i Knicks. O Sixers nie wspominamy, bo Sixers zdecydowali zeby w tym sezonie zrobić przerwę.

Ale ta notka, pisana gdzieś na końcu swiata (stad literówki, za co przepraszam), miala byc o czym innym. Miała byc o życiu. Jak juz wspominałem, przez ostatnie miesiące dzielnie tłumaczyłem biografie Michaela Jordana. Tłumaczyło sie fantastycznie, ze wszystkich dotychczasowych książek, w których tłumaczeniu brałem udział - Shaq, Rodman, Dream Team, Phil Jackson - zdecydowanie najfajniejsza.

Plan był taki, zeby zdążyć przed Gwiazdka, udało sie szybciej. Na Mikołajki. Albo nawet na Święto Dziekczynienia. W księgarniach bedzie juz za tydzien.

Jesli wiec chcecie dowiedzieć sie:

- dlaczego Pat Ewing nie zagrał z Michaelem na jednej uczelni

- dlaczego ojciec Michaela, James Jordan wcale nie był takim fajnym gościem, jak myśleliśmy

- dlaczego Michael tak nienawidził Jerry'ego Krause

- co najbardziej motywowalo Michaela przez cała kariere

- dlaczego po przeczytaniu ksiazki znacznie mniej lubimy Phila Jacksona

- co zrobił Horace Grant, kiedy Scottiemu Pippenowi zdechł kot i jak zareagowali na to trenerzy Bulls

- dlaczego Michael był takim samotnikiem

- i dlaczego był takim mobbujacym kolegów tyranem

- kto wygrał pojedynek 1 na 1 Worthy - Jordan

- co zaszkodziło Michaelowi przed flu game

- dlaczego nie lubili sie z Billem Cartwrightem

- dlaczego dokuczał Kukocowi

- ile pieniędzy potrafił przegrać w golfa

- co zakonczylo karierę Muggsy Boguesa

- dlaczego poza dwoma ostatnimi sezonami Jordan zarabiał tak malo

- jak to sie stało, ze poza parkietem zarobił tak duzo

- jak wyglądał jego mecz z żołnierzami armii amerykańskiej stacjonującymi w Niemczech

- kim był Sonny Vaccaro i co mu zawdzięcza Michael

- kim by, Richard Esquinas i dlaczego lepiej by było, zeby go Michael nie spotkal

- jak koncertowo dał sie Michael wydymac w Waszyngtonie najbardziej poczciwemu właścicielowi w nba

- jak wiele mu wszyscy zawdzięczają - nba, właściciele klubów, zawodnicy, kibice, reklamodawcy, stacje tv

- dlaczego będę bardzo Michaelowi kibicować, zeby w Charlotte tez kiedyś sięgnął po tytul

- i dlaczego przy ostatnich akapitach siem wzruszyłem do łez...

to sięgnijcie po te książkę. Na pewno po jej przeczytaniu mozna lepiej zrozumieć fenomen Michaela Jordana. I to, ze drugiego takiego jak on, juz nigdy nie bedzie.

jordan-tw-front-1000px

I tradycyjnie - jest oferta dla czytelńikow Supergiganta. Pierwsze egzemplarze juz sa, jeszcze ciepłe. Wystarczy wejść tutaj:

http://www.labotiga.pl/jordan

Wystarczy wpisać kod SG_JORDAN. I mozna bedzie dostać książkę zanim dotrze na polki, no i o 25% taniej. 

Polecam z czystym sumieniem, nie będziecie żałować.

 

Komentarze (5000)

Dodaj komentarz
  • user_formerly_known_as_lukasz

    Dobrze ze została oryginalna okładka, co się ostatnio raczej nie udawało czyt. Phil Jackson.

    Ja swój egzemplarz będę mieć dzisiaj po 20 :) pozdrawiam

  • czarny.eminem

    Nigge szostygracz.pl/wp-content/uploads/2014/11/demarcus-cousins-smile.png

  • wielmozny.pan.przecinek

    "fenomen Michaela Jordana" ? :]

    nie ma czegoś takiego.

    Jordan to po prostu kolejny przypadek doskonałego połączenia talentu, genu waleczności rywalizacji z cięzką pracą i całkowitym poświęceniem swojej misji.

    Jordan nie był jedynym w historii NBA. Jabbar, Russell, Bird, BRyant, częściowo Magic Johnson, który uśmiech miał dla celów promocyjno-medialnych, poza tym w ogole go nie używał... o wszystkich z nich można powiezieć dokładnie to samo, co o Michaelu. też samotnicy, nieprzyjemni dla innych, momentami ocierający się o socjopatię. i dziwnytm trafem wszyscy oni dominowali na parkietach NBA. gdyby otrzeć pozłotko z wielu innych biografii zwycięzców i mistrzów, to dostalibyśmy ten sam wynik poszukiwań.

    Jordana nigdy nie zrozumie ktoś, kto nie czuł pasji i oddania dla gry. to drugie. tacy ludzie nie powinni w ogole takich książek czytać, bo to strata czasu dla nich.

    i coś, co naprawdę tylko garstka zrozumie - instynkt gry jaki miał Jordan, i jaki mają wszyscy najwięksi. instynkt, który trudno zrozumieć samemu nie posiadając go w choćby cząstkowym wymiarze. coś co sprawia, że gra omija myślenie i planowanie, dzieje się to samo z siebie, nie popełnia się błędów, nie podejmuje nietrafnych decyzji, co najwyżej czasami materia stawi opór. cos w rodzaju natchnienia, które pomija całkowicie komponent intelektu. czysta intuicja. to tak jakby puścić kierownicę auta, przestać patzreć na drogę, a mimo to jechać prosto, skręcać bezpiecznie i bez kolizji.

    właściwie najlepszą możliwą ksiązką o wybitnych postaciach NBA byłaby taka, w której zebrano by kilkunastu ludzi mających dokładnie te same cechy co Jordan i napisano o uniwersalnych przepisie na wybitnośc i mistrzostwo w NBA.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Lodzia

    wypierdalaj.... :]

  • ufo_blox

    "właściwie najlepszą możliwą ksiązką o wybitnych postaciach NBA byłaby taka, w której zebrano by kilkunastu ludzi mających dokładnie te same cechy co Jordan i napisano o uniwersalnych przepisie na wybitnośc i mistrzostwo w NBA."

    Ciekawy pomysł. Jednak ja przyczepię się do jednej rzeczy - wszyscy wymienieni przez ciebie, tworzyli swoje legendy w wielkich firmach - lakers, celtics, bulls. Stąd już na starcie mieli sporą przewagę nad graczami pokroju - james, malone, czy choćby teraz anthony davis. Wielkie firmy, wielkie tradycje, ogromne parcie na bycie cały czas w czubie. Magia LA, magia Boston Garden, to działało jak magnes na wybitnych zawodników, którzy tam tworzyli niepowtarzalne teamy. Sam wielokrotnie pisałeś o kulturze wygrywania, ja posunę się do stwierdzenia, że kultury wygrywania zawodnik musi się nauczyć. Nie uda mu się ta nauka na prowincji, gdzie nie ma ani nauczycieli, ani odpowiedniego klimatu do wielkich zwycięstw. [generalnie cały ten mój wywód rypie się na sprawie bulls, którzy przecież nigdy wcześniej przed jordanem nawet nie ocierali się o wielkość, a jednak, oprócz tego o czym piszesz, te wszystkie cechy, warto jednak pochylić się nad pewnym pierwiastkiem szczęścia który mieli wówczas bulls. to że jordan kształtował ten team i motywował to jedno, ale przypływ naturalnego talentu w postaci pippena, granta, paxona, rodmana, kukoca, cartwrighta itd. to druga istotna sprawa].

    nie wchodząc dalej w szczegóły bo i nie ma po co, to całkiem nieźle napisane - to do Przecinka, nawet nadawałoby się to na wstęp. a i może kiedyś powstanie taka książka, która w jednym tomie 'rozprawi się z wielkimi świata sportu'.

  • the-truth

    Wykorzystac ksiazke o Jordanie do robienia loda Bryantowi, co za fantazja :)))

    Misja Bryanta polega na wyciagnieciu jak najwiekszej kasy i graniu z ofermami, ktore nie beda sie dopominac o pilke zeby ciulac punkcioszki do indywidualnego rekordu w zespolowym sporcie.To "troche" inna parafia niz wygrywanie...

  • user_formerly_known_as_lukasz

    ufo poruszył świetny temat. Chciałbym zobaczyć Bryanta jak rozlewa swój liderszip w Charlotte... Bylby jak cicha trusia i skończyłby albo jak t mac albo na plutonie. Nie zgodzę się natomiast ze Bulls do była świetna organizacja bo nie była. Totalnie przed Jordanem bez sukcesów.

    Jordan był kamieniem węgielnym dynastii w organizacji KTÓRA NIE MIAŁA doświadczenia w budowaniu zwycięskich teamów.

    Lakers? Celtics? Można to od razu wykreślić. W czasach kiedy rekrutowało się na dziko a system placowy pozwalał na wiele, można było łatwo monopolizować rynek.
    Oczywiście przypływ naturalnego talentu to kwestia bardzo ważna. Nikt normalny nie będzie negować ze Jordan nie miał godnej siebie ekipy. Bez dwóch zdań miał i to swietną.
    Jednak nie było mowy o robieniu jakiś "superteamow" jak teraz gdzie kilku koleżków się dogaduje za plecami macierzystych organizacji lub gdzie gm staje na pałce by pościągać superstarow którzy teoretycznie gwarantują mistrzostwo. Tego nie bylo.

    Lodzia niestety nie rozumie na czym polegał choćby ekonomiczny fenomen Jordana, na dodatek postanowił być nadal tępym ignorantem i książki nie czytać. Może nie umie lub/i go nie stać (skoro nie stać go było na bilet to na książkę?) ale będzie jeszcze przez tydzień wyjeżdżać z Jabbarami, Russelami którzy grali w trampkach i za skrzynkę piwa. Lub gościem którego zwycięstwo przejawia się w drenowaniu klubowej kasy.



  • user_formerly_known_as_lukasz

    ps: a i to ze teraz postrzegasz Bulls jako wielka firmę to tez m.in zasługa Jordana.

  • wielmozny.pan.przecinek

    @ufo blox
    wg ciebie, organizacje tworzą wybitnych graczy ?

    wg mnie, w ogóle nie. owszem, ci których wymieniłem w znacznej większości grali dla tych samych klubów, ale to nie zrobiło z nich zwycięzców. to raczej kluby miały szczęscie, albo/i umiejętności przyciągania o których napisąłes, że zdołali ich zwerbować.

    jaasne, Boston Garden czy kanarkowe stroje Lakersów, wszystko ma swoją historię, jasne że fajnie być częścią wielopokoleniowej tradycji mistrzowskich organizacji, ale to nadal nie czyniło z Birda czy Magica tych ludzi i osobowości, jakimi się objawili widowni. byliby tacy sami w każdym innym wariancie przynależności klubowej. tak jak Jordan w Bulls. organziacja bez historii i sukcesów, właściwie Jordan "powinien" tylko czekać aż nadarzy się okazja i uciec do KNicks, Celtics albo Lakers. tak samo byłoby z innymi, gdyby trafili w zupełnie "prowincjonalne" miejsca.

    mnie chodzi przede wszystkim o typ osobowości, która lepiej nadaje sie do wygrywania niż inne, a w połączeniu z talentem i cięzką pracą tworzy mistrzów.

    nie wierzę w "naukę" takiego charakteru i podejścia do rzeczy. albo to masz albo nie masz. może później z ciebie wylezie, ale wylezie w końcu. Jordan został mistrzem koszykówki, ale gdyby nie było koszykówki byłby mistrzem w czymś innym. musiałby gdzieś skanalizować swoją energię.

    nie widzę żadnej przewagi Birda czy Magica nad Jamesem czy A.Davisem. ci drudzy mają podobne warunki, co kiedyś Jordan czy Bill Russell. przecież potęga Celtów, dynastyczne rody Lakersów albo wielkość Bulls nie wzięły się ot tak sobie znienacka. ktoś zaczął je tworzyć. a kontynuowanie szczytnych tradycji to wcale nie taka prosta sprawa, przeciwnie - duża odpowiedzialność i presja, a także świadomośc, że jest się częscią historii, a nie twórcą całkowicie nowego rozdziału. idąc do Bulls zawsze masz obciążenie, że będziesz drugim po Jordanie, że będziesz do niego porównywany i to najczęsciej na własną niekorzyśc, a jesli będziesz wygrywał i bił rekordy, to tylko jako "godny następca". Shaq miał to w Lakersach - cień Wilta i Jabbara, Bryant miał cień Westa, Baylora czy Magica.

    ofk, sprawność organizacji to osobny temat, ale sprawnośc organizacyjna nie determinuje mistrzowskich osobowości. to zwykle te osobowości są najpierw, a potem dopiero powstają z nich legendy klubów.

    dlatego Anthony Davis ma wielką szansę tworzyć coś własnego. jak kiedyś Bill Russell w Bostonie. może własnie z tej perspektywy widać jaką robotę wykonali w historii NBA niektórzy zawodnicy, nadający organizacjom status wybitnych.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Ojaaaasne, organizacje nie maja żadnego znaczenia dlatego Kevin Garnett z Minnesota wygrał tak wiele, bitch please.

    Antyczni Celtics i Lakers to nie jest temat do porównań, bo organizacyjnie w porównaniu z obecna liga to tak jak gierki na klepisku w bierutowie a finaly nba.

    No nie widzę lepszego przykładu na sile organizacji jak śmierć Dr Bussa. Widać co ze scheda w DWA lata zrobił synalek. Boston tez sie trzymał dopóki zasady nie zaczęły być sprawiedliwe dla ligi. Pytanie dlaczego nie mogli pójść taka droga jak Lakers? Otóż właściciele byli dużo mniej rozgarnięci.

    Kolejny przykład to pierwszy pobyt Lebrona w Cavs, gdzie granie ze scrubami wystarczyło na jeden finał jedynie i to na wschodzie który słabuje od lat. Trzeba było dopiero woli Mickiego Arisona i talentów Rileya by skompletować supertrio które wygrało dwa tytuły, żeby Dan Gilbert przejrzał na oczy i zrozumiał ze po kosztach się nie da.

    I najbardziej znamienny przykład na koniec, wielki rynek, wielkie miasto a w nich Clippers 30 lat klepiący biedę bo właściciel kutwa i rasista. I wyobraźmy sobie ze bożyszcze Lodzi trafia do takiej organizacji. Oczywiście zdobywa tytuł już w trzecim roku nie dlatego ze ma najlepszego centra dekady (bo nikt mu nie zapłaci) najlepszego coacha over (bo po co), GM znającego ligę od 40 lat (szkoda kasy), i najwybitniejszego właściciela w profesjonalnym sporcie tylko dlatego ze jego wola i liderszip jest tak ogromny jak liczba jego spudlowanych rzutów przy potrójnym kryciu.

    No drodzy Panstwo spróbujcie sobie wyobrazić Bryanta w Clippersach, hehehe.
    W NBA także mieć szczęście, szczęściem Lakers/Bryanta był Jerry West, którego wiedza pozwoliła na wyciągniecie z przeciętnego klubu przyszłej gwiazdy rozgrywek która pomogła zdobyć trzy i z nie?wielka pomocą zdobyła kolejna dwa tytuły dla organizacji.

  • the-truth

    "dlatego Anthony Davis ma wielką szansę tworzyć coś własnego. jak kiedyś Bill Russell w Bostonie" Co za brednie, Russell byl otoczony przyszlymi famerami mial jedna z najbardziej gwiazdorskich druzyn w historii NBA w ktorej jego dwie lewe rece sluzyly glownie do blokowania opadajacych pilek kurduplom w brylach.

    Bryant pozostanie po prostu jednym z "paru" Lakersow, nie ma tego legendarnego legacy jakie dali Lebron, Jordan czy Duncan ktorzy cos zbudowali z niczego albo buduja i kojarza sie z najwieksza osobowoscia w historii klubu, James w zasadzie juz w dwoch...

    Jego kariera bez gry u sutka Shaqa- najbardziej dominujacego centra ever na pewno bylaby mniej kolorowa.Realia w NBA sa ciezkie i tacy chlopcy bez odpowiedniej obstawy i charakteru jako liderzy sa po prostu gwalceni w NBA www.youtube.com/watch?v=ZSe80qSgXVA

  • czarny.eminem

    Lebron, Jordan czy Duncan ktorzy cos zbudowali z niczego

    bueheheh dobry żart. Lebron z podkulonym ogonem opuścił pokład, żeby dossać się do cycka mistrza Wade'a i trzeciego superstara Bosha, a gdy już do cna wykorzystał mistrzowski mental jednej gwiazdy oraz spolegliwą kompatybilność drugiej gwiazdy, przy pierwszym niepowodzeniu znowu podkulił ogon i uciekł ponownie - tym razem pod pretekstem ratowania swojego podupadłego PR'u i "odkupienia". Ale żeby było milej, to do odkupienia dokooptował sobie kolejne dwie gwiazdy, żeby było miło i ciepło pod kloszem. To tyle jeśli chodzi o budowanie czegoś SAMEMU przez Lebrona. Niestety jako, że już jest past prime, to skończy się na dwóch tytułach w karierze. Chyba, że któraś z gwiazd mu uratuje tyłek, ale to już po jakichś kolejnych transferach chyba.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    No to chyba jasne ze Jordan to osobna polka... cala reszta jest na polkach niżej...
    Lebron ze trzy niżej :]

  • the-truth

    Mistrz Wade przez jakies pol dekady zapomnial sobie co to jest 2runda PO i stal sie takim Kobe wschodu i dopiero przyjscie Jamesa odratowalo jego kariere, nic dziwnego ze oglosil Jamesa liderem tego zespolu. "Pierwsze niepowodzenie" po 4latach, kto by nie chcial miec tak zajebistego legacy ? :))))

    Przed nim Cavs gowo znaczyli, z nim najlepszy okres w historii klubu, odszedl znowu gowno, przyszedl znow pachnie finalami.Jordan potrzebowal wielu lat na budowanie czegos, co James moze zbudowac w rok, dwa.Dlatego, ze James to wiecej niz zawodnik to czlowiek renesansu: gracz,GM, coach :) mtc.cdn.vine.co/r/videos/21874D65081147030099624144896_3e56d618653.0.1.10172193499426819553.mp4?versionId=Tiu1AhfE9kUb6qBY8voVLm5p_vZ8MqDV
    Jordan to czlowiek jednego talentu jako grajek, fajtlapa jako GM i marny wymachiwacz kijem. James do 40stki bedzie grac o tytul jest po prostu zbyt inteligentny by marnowac czas ze scrubami, zeby srubowac statystyki bo gra o pierscien a nie o najwyzszy kontrakt w lidze wiec bez problemu przebije wiele rekordow Majka.

  • czarny.eminem

    no chyba cie pojebalo

  • nani0

    Prawdziw, doszedłeś? :)

    poważnie to się tego skomentować nie da.

  • the-truth

    Ciebie to bez chyba ale na pewno pojebalo jak po 4meczach oglosiles, ze James jest PAST teraz juz sie tylko tego trzymasz a nawet przebijasz sam siebie wyskakujac z Boshem superstarem :)

    @Nani
    nie umiesz, nie komentuj smyku :)

  • the_gruzin

    ja tam chciałbym zostać takim fajtłapą jak Mike. Siedzę w domu 15 lat po zakończeniu kariery i nadal zarabiam lepiej niż najlepszy obecnie gracz NBA w swoim prime :D

    Organizacja ważna ale nie pod względem historycznych tradycji, ale obecnie posiadanego materiału ludzkiego na kierowniczych stanowiskach + franchise player.
    budowanie teamu który kończy z kilkoma pierścieniami to jest trudna i złożona sprawa, w której niesamowite znaczenie ma ów pierwiastek szczęścia i dotyczy to prawdopodobnie wszystkich mistrzowskich teamów w nowożytnej NBA. Wystarczy jednak spojrzeć na mistrzów z ostatnich 15 lat. Choć każda z historii jest inna, to moim zdaniem można je połączyć klamrą - wszystkie teamy zostały zbudowane wokół gościa wybranego w drafcie, który był ze swoją organizacją na dobre i na złe (gwiazdka przy Detroit, ten zespół wygrał na swój własny sposób). Oczywiście pamiętamy wyprawy na Plutona, oraz super tria w Bostonie i Miami (o Heat za chwilę). Więc jeśli dało się zbudować mistrzowską ekipę i w SA i w Miami i w Dallas (a wcześniej nie było tam wielkich tradycji, podobnie jak w Bulls) to można i gdzieś indziej, pewnie nawet w NO.
    IMO potencjalna gwiazda z draftu (fakt, trzeba mieć masę szczęścia by na taką trafić) + odpowiedni właściciel/GM i ogarnięty coach na ławce, to przepis który może się udać nawet na prowincji USA. Tutaj jednak pojawia się pytanie ile klubów (ilu właścicieli) w NBA tak naprawdę chce wygrywać???

    Co do Heat i Jamesa. Ja się bardzo cieszę że James wrócił do Cavs. Jest tam alfą i omegą. To tam wokół niego wszystko się zaczyna i na nim się kończy. W końcu pracuje na swój własny rachunek, nikt już mu nie powie że szatnie trzyma mu Wade, że za jego plecami stoi Riley. jest niekwestionowanym liderem tego zespołu i to zespołu naprawdę niezmierzonego talentu. James dyryguje i w ataku i w obronie i na ławce. Pewnie z nim uzgodnią transfery. I to tutaj moim zdaniem dopełni się jego legacy. I teraz bardzo ciekawa teza: jeśli Lebron wygra dla Cavs kilka pierścieni to stanie zaraz za Jordanem w historii koszykówki, może nawet stanie zaraz obok Mike'a, może nawet stanie przed nim. Jeśli jednak ten projekt polegnie to Lebron nie przeskoczy Kobego.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Przed nim Cavs gowo znaczyli, z nim najlepszy okres w historii klubu,

    No chyba jednak nie do końca. Owszem Cavs zagrali w finałach ale na przełomie lat 80-90 był team który 8 razy z rzędu grał w PO w tym w finale konferencji gdzie przegrał z BUlls. A było to za czasów Gundów. Owszem za czasów Gilberta takich sukcesów nie było, bo być nie mogło, gdyż Botox Dan nabył team w 2005 roku.

    Jordan to czlowiek jednego talentu jako grajek.

    wut? #stopnarkotykom

  • czarny.eminem

    Na chwilę obecną, a niewykluczone, że do końca sezonu, na największego faworyta tego cienkiego jak dupa węża wschodu wyrastają Wizards. Mają zbilansowany skład - jeden z najlepszych backcourtów (co najmniej top 3) w lidze, co najmniej niezły frontcourt, sporo młodości, trochę doświadczenia typu Pierce i obronę z top 10 ligi (choć to akurat pewnie spadnie, po konfrontacji z zachodem). Przydałaby się jakaś strzelba z ławki i lepszy trener, ale wobec cienizny wschodu mogą spokojnie postawić krok dalej i dotrzeć do finału konfy, gdzie zmierzą się z drugimi faworytami - Toronto Raptors, którzy też są fun to watch. W Cavs jakoś niespecjalnie wierzę - Lebron jest past prime (wczoraj Paul Pierce go wyłączył na 1/8), Waiters jest na wylocie, bo go Lebron nie lubi, Love się nie może odnaleźć i nawet jak w ataku zaskoczą, to znajdzie się drużyna, która narzuca im więcej. W Bullsach do kontuzjowanych dołączył dzisiaj Gibson. Correct me if I'm wrong, ale od czasów Rose'a chyba tylko raz przeszli przez PO względnie zdrowi. Thibodeau oprócz talentu obronnego, wykazuje spory talent do zamęczania swoich graczy, a to nie lata 90te i koszykarze dzisiaj delikatni są static.businessinsider.com/image/5091225f69beddde1e000012/image.jpg

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Shot selection niezwyciężonego lideryzmu

    i.imgur.com/P1rHveu.jpg

    #6secondontheshotclock #30footer #airball

    :D

  • ufo_blox

    Może nie stricte tworzą wybitnych graczy, ale na pewno mają ogromny wpływ na to jak dany zawodnik będzie się rozwijał. Przede wszystkim, uznana organizacja to automatycznie gwarancja, że prędzej czy później będzie tam i klimat i odpowiedni roster na walkę o pierścień. Choćby Lakersi - teraz jest tam niezły rozpi... ale mają odpowiednie atuty aby w sezonie następnym i kolejnym, już z nowym salary, zapolować na największe gwiazdy. Mają największy rynek w NBA, magię nazwy klubu, wielką historię, do tego LA, plaża i Hollywood. Nie zgodzę się też z wieloma osobami tutaj, że tylko Kobe jest winien temu, że Lakers mogą tradeować ale co najwyżej Boozera. Jeden nieudany eksperyment z Howardem to nie żaden dowód. Tym bardziej, że Howardowi przydałby się szkolny psycholog bo wykazuje się kompletną niedojrzałością. Nigdy nic nie osiągnie jako samodzielny lider Rockets, choć oczywiście jakiś wpływ na niego miała seria kontuzji.
    I chociaż cenię The-Truth jako znawcę z najwyższej półki na tym blogu, to kompletnie nie zgadzam się z jego oceną Howarda i generalnie sytuacji w Houston. Co nie znaczy, że uważam Hardena za lidera - co najwyżej pseudolidera.

    Wracając - dobrze zarządzana organizacja - z tradycjami, to warunek konieczny. Odrzućmy nawet tradycję - dobre zarządzanie obecnie jest sine qua non walki o tytuł. Miami - świetny Riley i działający z rozmachem właściciel, Spurs - genialny zarząd + świetnie dobrana zgrana paczka ludzi godzących się grać za 10mln$ gdy mogliby wołać o 20. Dallas - wiadomo. I jak tu zestawić z tym to co się wyprawiało w Cavs za czasów pierwszej ery Lebrona. Totalny chaos, transfery na łapu capu, brak jasno nakreślonej strategii, przepłacanie scrubów, a na koniec piękny popis właściciela, który jak dziecko, któremu zabrano lizaka, po prostu się popłakał. To nie jest klasowa organizacja. W tym wypadku mamy proces odwrotny - to James ma za zadanie zrobić z Cavs klasową, wiarogodną firmę.

  • the-truth

    Oklahoma bez Westbrooka siegnela dna, jak mozna miec gorszy bilans niz LA?Ano mozna jak sie ma blogoslawienstwo szpeca z bierutowa :) Ci ktorzy stawiali na wygrana dywizji PTB po przyjemnym kursie 3.6 w obliczu kontuzji tego wysmienitego guarda moga zaczac juz zacierac rece.

    Kelner i Thompson do odstrzalu, nie daja Cavs wlasciwie niczego.Born to flop chlopaki.A.Bradley,Sefolosha,C.Lee,GeorgeHill,Affalo to sa gracze ktorymi Cavs sie powinni zainteresowac.

  • the-truth

    Byc moze Howard jako samodzielny lider nie wygra tytulu bo w koncu nie jest mistrzem ofensu ale jego nieszczescie polega na tym, ze nie trafil nigdy do druzyny Jamesa, Duranta czy jakiegos defensywnego teamu a`la Pacers czy Bulls gdzie jego walory bylyby bardziej widoczne a ciezar odpowiedzialnosci bardziej rozlozony.

  • dannygd

    @Ufo
    Może nie zawsze się zgadzamy, ale nigdy nie schodziłeś poniżej pewnego minimum. Jednak po przeczytaniu "I chociaż cenię The-Truth jako znawcę z najwyższej półki na tym blogu..." to mam wrażenie, że ten sam lekarz przepisał wam pigułki... Odstaw je natychmiast! ;)

    @truth
    czarny już najlepiej opisał Twoje "wyczyny": "no chyba cie pojebalo" ;)

  • dannygd

    Książka zamówiona! Liczę na to, że marketing nie wziął góry nad prawdziwymi emocjami.

    "Nie zgodzę się natomiast ze Bulls do była świetna organizacja bo nie była. Totalnie przed Jordanem bez sukcesów."

    Zgadzamy sie co do tego, że CHI nie miało wielkich tradycji i doświadczenia, ale to nie Jordan zbudował te drużynę jako team na boisku i jako organizację... Skończmy te niedomówienia i "budowanie" całego sukcesu CHI na bazie talentu młodego Jordana.
    TO NIE JEST PRAWDA!

    Za rozwój Bulls zarówno sportowy jak i organizacyjny odpowiada nie kto inny, jak świetny finansista Jerry Reinsdorf. To jego wiedza i doświadczenie zdobyte w jednej z lepszych organizacji w profesjonalnym baseballu (White Sox) dały podstawy do sukcesów CHI i rozwinięcia klubu do rangi jednej z największych organizacji w NBA.

    Tak jak on był odpowiednikiem Bussa w LA, tak kolejnym milowym krokiem było zatrudnienie Jerry Krausa (niech będzie odpowiednikiem Westa z LAL), który swoje doświadczenie zdobywał nie w lasach Minnesoty ale w największych organizacjach NBA: 76'ers i... Lakers.

    To on (oczywiście razem z Reinsdorfem) był głównym "budowniczym" zespołu, to on "wyciągnął" Pippena i Granta, to on wytrejdował Rodmana czy znalazł Kukoca... To nie Jordan zatrudnił Phila i nie on był "twórcą" tej drużyny. Co więcej już pisałem na tym blogu jak wyglądały "sukcesy" MJ i CHI przed przyjściem Jacksona... i było wielce prawdopodobne, że bez świetnie już zarządzanej organizacji pod koniec lat 80-tych i świetnego zespołu z trenerem, skończyłby jak wiele utalentowanych gwiazd przed nim - bez sukcesów.

    MJ był/jest i będzie jednym z najlepszych koszykarzy w historii, u mnie na pewno top 5 All Time (a dla niektórych nr 1), ale przestańmy z niego robić postać, którą nie był i przypisywać mu sukcesy - które nie były jego udziałem...

  • the-truth

    Daunny rozumiem twoja frustracje, wciaz nie mozesz sie pogodzic ze dostales w dupe w lidze s-giganta to jeszcze twoj idol znow daje kolejny popis robiac 6-22 a jego team traci 140pkt, zamiast zamawiac ksiazke lepiej zamow u lekarza rodzinnego tabletki na bol dupy :)

  • ufo_blox

    W kontekście Howarda jako trzymającego defensywę i ograniczającego się do zbiórek tudzież punktów z ponowienia - zgoda. Gdyby trafił do drużyny, która swoją kulturą gry gwarantuje dobry defence i zespołowy atak, myślę że mógłby wiele osiągnąć.
    Pomijając już czy był spór z Kobe czy nie - tamci Lakers to była drużyna wybitnie nie dla Howarda. Wydaje mi się, że idealni dla niego są Spurs, może Bulls, ale żeby tam trafił musiałby zdecydowanie obniżyć wymagania finansowe co już jest raczej niemożliwe. A szkoda. Bo o ile mam wiele zastrzeżeń co do coacha Thibodeau, to w projektowaniu defensywy wokół wysokiego ma niewątpliwie spore talenty. Wymiana Noah + Gibson nie do pogardzenia dla trenera który będzie umiał zmaksymalizować talenty Howarda. Bo tych negować też nie można. Zbiórka, blok, dobrze antycypuje wejścia, niezła pomoc... Ale ta głowa, ta psychika jest podejrzana. Bardzo podejrzana.
    Coach Pop idealnie by się nadawał aby wytłumaczyć Dwightowi na czym ta gra polega i jak ma się zachowywać. Do tego mentor Duncan i może jeszcze byłyby ludzie z niego (mowa oczywiście o "ludziach" na poziomie mistrzostwa nba, hof itd. bo mimo swoich wad Howard to na dziś top 10 wysokich).

    Danny, nie wiem o co ci chodzi, jako stały bywalec powinieneś zauważyć (po odrzuceniu całej niechęci wynikającej z zupełnie różnych poglądaów na kluczowe sprawy vide Kobe i Lebron), że The-Truth i Przecinek mają porównywalną, bardzo dużą wiedzę o baskecie i właśnie negowanie tego mogłoby być wskazaniem do przyjmowania jakiś tabletek.

    Mit Jordana kwitnie, jeszcze kilkanaście lat i nikt nie będzie pamietał o tym co piszesz. A wszystko sprowadza się do sprawnego zarządzania. Niby wydaje się proste, a jednak mało to idiotów za sterami klubów NBA?

  • wielmozny.pan.przecinek

    @ufo blox
    nie myl wiedzy z poglądami. poglądy może mieć każdy, wiedzę mam ja :] posiadaczom poglądów, których do mnie próbujesz porównywać, możesz co najwyżej doradzić, żeby nie ustawali w staraniach o jak najlepsze uzasadnienia swoich poglądów. samo ich wygłaszanie nie jest równoznaczne ani z "posiadaniem wiedzy", ani z czymkolwiek bardziej znaczącym.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Loooooo powiało znowu....
    #wiedzazklepiska
    #ekspertbezbiletu
    #miernota

  • user_formerly_known_as_lukasz

    BrakRozumieniaCzytanegoTekstuGD
    A z czym właściwie sie nie zgadzasz? Z tym ze Jordan był kamieniem węgielnym sukcesów?
    Moze nie rozumiesz pojęcia kamień węgielny?

    W którym miejscu odebrałem Reinsdorfowi udziały w wielkim sukcesie? Czy nie wymieniłem ze Jordan miał świetna ekipę wspierająca?

    No nie mów guanoGD ze pisałeś jak wyglądały sukcesy Bullsow przed Jacksonem. Dziękujemy ci za to napewno było to mądre i pouczające zwłaszcza ze nikt o tym nie pamięta :]

    A kto dla ciebie guanoGD jest koszykarzem nr 1?

    No po co ja pytam przecież to Kobe... :D jak nic

    Musisz daunny zrozumieć (choc nie wiem czy to możliwe): organizacja jest od stworzenia fundamentu, ale to nie Jax ani Jerry1 nor Jerry2 wygrywali Flugame i nieśli team na swoich barkach. Dlatego teraz miliony noszą Jordany a nie Reinsdorfy na swoich nogach.

    To sport zespolowy gdzie każde ogniwo jest ważne. Ale jak juz wszystkie elementy sa dopasowane ktoś musi oddać THESHOT. I właśnie ten KTOŚ jest najważniejszy w tym biznesie.

  • raul333

    dawno nie bylem a tyle fajnego sie dzieje :)

    the truth

    pojechales po bandzie. jordan to geniusz. oczywiscie wplyw na jego wielkosc mialy rozne czynniki. miedzy innymi urodzil sie w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie. zna go caly swiat bo gral w czasie gdy nba otwierala sie na caly swiat czyt. dream team I. zawsze bedzie juz postrzegany jako ten najwiekszy. wprowadzil nba w inny wymiar- globalny.
    wywolywane sa do tablicy nazwiska Reinsdorf, Krause. zrozumcie, ze gdyby nie jordan nikt by o nich dzis nie mowil. mieli szczescie, ze mj stanal w jakis magiczny sposob na ich drodze. gdyby nie oni, byliby inni. to mj jest wspolnym mianownikiem. porownywanie go do kobiego czy jamesa to jakis ponury zart. mj to inna liga. ci dwaj zeby zaistniec musieli dostac zawodnikow all star. mj takich zawodnikow tworzyl. grant bylby zawodnikiem jednym z wielu w nba, ale mial to szczescie ze gral u boku mj. gdyby jordan nie przechodzil kryzysu wieku sredniego mialyby co najmniej 6 pierscieni. i tak ma ale mialby z rzedu. niestety zachcial mu sie robic kariere w baseballu. truth obejrzyj sobie film jak mj sobie tam radzil. byl na idealnej drodze zeby tam zaistniec. ale wtedy zachcialo mu sie znowu grac w nba. pamietam dwie definicje jordana. uno: jordan mial taki dar ze jakby poswiecil sie siatkowce to bylby gwizda siatkowki, gdyby od poczatku zajalby sie baseballem bylby gwizda baseballu. wybral kosza. due: byl takim fenomenem, ze gdyby nawet tylko cwiczyl osobiste przy 40 watowej zarowce to i tak hala pekalaby w szwach. magia...

  • raul333

    przecinek

    pamietasz twoje wywody na temat kroosa i xabiego. ostatnie wypowiedzi tego drugiego sprawily ze balon pekl. gosc jest rozzalony na mxa. chcial grac w realu, ale jak zobaczyli jaki skarb udalo im sie zdobyc nie mogli zagwaranotowac mu minut. jak to pisales? ze w bayernie bedzie rotowal, zeby wytrzymac sezon? haha gra w kazdym meczu. dlatego tam poszedl. nie po to zrezygnowal z reprezentacji zeby rotowac. teraz wylewa zolc. ale przy okazji zolci wymienia kroosa jako jednego z 5 najlepszych pomocnikow swiata. przypadek? nie! musi to robic, zeby nie umniejszyc swjoej wielkosci. takze racji nie miales. nie pierwszy i nie ostatni raz.
    ps od lewego, na twoje nieszczescie, pep zaczyna ustalanie skladu :]

  • raul333

    czy w ksiazce cos jest o charlsie oakley`u i charlsie barkley`u? osoby dosc wazne w zyciu mj.

  • the-truth

    @ Raul
    Nazywanie sportowcow geniuszami jest smieszne, szczegolnie w tak prostym jak budowa cepa sporcie jak koszykowka.Przeciez zanim urosl 10cm.to sie nawet nie dostal do szkolnej druzyny...

    Jordan bez Pippena gowno znaczyl druzynowo, jakby sobie robil sam all-starow to by pewnie wczesniej sobie wystrugal takiego Pippena zamiast odpadac notorycznie w 1rundach.Do tego gral w czasach kiedy NBA ledwie raczkowala i dostep do ligi byl reglamentowany jak mieso za komuny.Nie mozna powiedziec, ze James bez all-starow gowno znaczyl bo wszedl do finalu kiedy nikt sie tego nie spodziewal.Wczesniej niz Jordan.

    "gdyby jordan nie przechodzil kryzysu wieku sredniego" troche wczesnie przed 30stka na ten kryzys, ale jak widac jakie czasy taki kryzys :)

    Fakty sa brutalne James depcze Jordanowi ostro po pietach i w jego wieku ma DOKLADNIE TYLE SAMO MISTRZOSTW i 1WIECEJ MVP RS, nie zanosi sie na przerwe na machanie kijem ani wczesniejsze konczenie kariery przy dzisiejszej medycynie i dbaniu o siebie mozna grac spokojnie o tytul do 35-40stki o ile nie ma sie siana we lbie.Prawda dla fanboyow Majka, ktorym lzy splywaja po policzkach czytajac z wypiekami na twarzy w 10kolejnej ksiazce ckliwe historyjki z jego zycia , ktore maja tak naprawde wydupczyc ich z kasy na wypadek gdyby geniusz Jordana poza boiskiem okazal sie rownie blyskotliwy co Scottiego a 7 rozwod i alimenty zrownaly majatkiem z A.Walkerem jest brutalna kiedy biora kalkulator i "robia matematyke", James moze przeskoczyc Jordana w osiagnieciach jesli jego eskapada do Cleveland bedzie nieco bardziej udana niz wypad do South Beach.

    Niech Jordan udowodni jakim jest uniwersalnym geniuszem i ugra choc jeden mecz w PO z Lebronem jako GM :)))www.youtube.com/watch?v=ZfIJEyWYTdE

  • dannygd

    @truth
    bierz dalej te tabletki...

    @ufo
    proszę odstaw te tabletki, o jakiej wiedzy truth Ty piszesz? pokaz mi choć jedna jego wypowiedź podpartą faktami, analizą... Tylko po co ja to piszę jak Ty wstawiasz Howarda do SAS pisząc " idealni dla niego są Spurs". Żeby grać u Popa trzeba mieć iloraz inteligencji przynajmniej powyżej tresowanej małpy - Howard musiałby wznieść sie dwukrotnie ponad obecny stan. Do Spurs idealnie pasował P.Gasol ale sie spóźnili, teraz powalczą o jego młodszego brata. Z innych zawodników mógłby tam wiele osiągnąć LMA, Bosh czy B.Lopez.

  • dannygd

    @dno
    "A z czym właściwie sie nie zgadzasz? Z tym ze Jordan był kamieniem węgielnym sukcesów?"

    Z tym kretynie, że Jordan nie miał odpowiedniej organizacji. Miał i to bardzo dobrą, ona jedynie nie miała historycznych sukcesów. Równie dobrze można napisać, że Twin Towers czy MIA Wada było słabą organizacją bo nie miało sukcesów wcześniej... - jak nie zrozumiałeś co napisałem, to Twój problem.

    "W którym miejscu odebrałem Reinsdorfowi udziały w wielkim sukcesie?"

    Ano pisząc niedorozwoju "Nie zgodzę się natomiast ze Bulls do była świetna organizacja bo nie była."

    "(...) pisałeś jak wyglądały sukcesy Bullsow przed Jacksonem. Dziękujemy ci za to napewno było to mądre i pouczające zwłaszcza ze nikt o tym nie pamięta :]"

    Jak nie pamiętasz to poszukaj - dla przypomnienia zacznij od "ctrl+f", a jak już poprawiasz innych "Miodku od siedmiu boleści" to naucz się jak się pisze NA PEWNO.

    "A kto dla ciebie jest koszykarzem nr 1?
    No po co ja pytam przecież to Kobe... :D jak nic"

    Jak poszukasz to znajdziesz, podpowiem Ci, że nie jest to ani KB, ani MJ...

    "organizacja jest od stworzenia fundamentu"

    NIGDY, W ŻADNEJ ORGANIZACJI FUNDAMENTEM NIE JEST ZAWODNIK/PRACOWNIK. Poczytaj, może pójdź na studia (ale co ja mówię, najpierw zdaj maturę), to zrozumiesz jak buduje się organizację... ZAWSZE zaczynasz od strategii, organizacji, zarządzania, finansów, zaplecza, a dopiero na końcu są trenerzy i zawodnicy, którzy wygrywają sportowo.

    "ale to nie Jax ani Jerry1 nor Jerry2 wygrywali Flugame i nieśli team na swoich barkach. Dlatego teraz miliony noszą Jordany a nie Reinsdorfy na swoich nogach."

    Oczywiście - tu pełna zgoda, ale wybitne organizacje pokazują, że w dobrze zarządzanym teamie prędzej czy później sukces (nie zawsze będzie to mistrz, bo w NBA masz kilka świetnie zarządzanych teamów, ale tylko jeden tytuł) powtórzysz, znajdziesz kolejnych trenerów czy zawodników którzy będą stanowili o sile teamu.

    "To sport zespolowy gdzie każde ogniwo jest ważne. Ale jak juz wszystkie elementy sa dopasowane ktoś musi oddać THESHOT."

    Oczywiście, ale oddających THESHOT było wielu - nawet w CHI MJ-a...

    " I właśnie ten KTOŚ jest najważniejszy w tym biznesie."
    Tak Ci się tylko wydaje... KTOŚ jest po prostu najbardziej znany i lubiany/lub nie - to nie jest tożsame z NAJWAŻNIEJSZY ;) Nawet Jordan się przekonał nie raz o tym, że najważniejszy w CHI nie był on... ale tego dowiemy się więcej z książki.

  • ufo_blox

    To jest jasne, że organizacja w klubie to podstawa. Chociaż można tu wyróżnić dwa zupełnie różne modele, bo o ile organizacje typu LA czy Celtics bazują w dużej mierze na tym co wypracowały w czasach zamierzchłych i nawet nieudolność (czasowa) osób zarządzających nie jest w stanie zniweczyć 'dobrego imienia organizacji', to mamy też drugi typ - kluby będące tak naprawdę na dorobku. Kiedyś można było zaliczyć do nich CHI czy Spurs, a obecnie Heat czy Mavs. To są solidne firmy oparte o dobry zarząd i wsparte przez oddanych sprawie właścicieli.
    Chicago było zespołem świetnie zarządzanym a do tego trafił im się brylant, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Jednakże, po paru latach dołączył kolejny, a potem kolejni, no może nieco mniejszego kalibru. Tylko zespoły z jasno wytyczoną ścieżką rozwoju, budowane w jednym celu mają szanse sięgnąć po tytuł. I tak byli budowani Bulls. Nie było rewolucji kadrowych po wtopach z Pistons. Nie było nerwowych ruchów, wymian na dzikich zasadach. Był spokój, poparty jedynie kosmetycznymi zmianami w składzie. Core drużyny z 1990 to dokładnie ta sama grupa graczy, która rok później sięgnęła po tytuł. A w 1990 było sporo znaków zapytania.
    Łukasz - jaki the shot? Przecież za czasów Jordana siłą CHI było właśnie to, że nawet jak Jordanowi nie szło, to drużyna była w stanie trzymać wynik świetną defensywą a do tego mieli za każdym razem w składzie jakiegoś cichego zabójcę pokroju Paxona czy Kerra. Ile meczów Bykom wygrał Pippen to pewnie najwięksi fanatycy nie zliczą. A gdzie tu jeszcze miejsce dla wybitnych Rodmana, Kukoca (!!!) czy Granta...
    Danny dobrze pisze - sukcesy są konsekwencją świetnego zarządzania. Rzadko bywa na odwrót (Lebron ma szansę coś takiego zrobić w Cavs, ale czy mu się uda - sprawa wątpliwa póki co...). O tym też pisałem w odpowiedzi na post Przecinka - Klasowe organizacje wychowują i uczą potencjalnych superstarów. Kobe koronnym przykładem ostatniego 20-lecia. Kultura, tradycja, ZAWSZE dobre zaplecze w postaci najlepszych coach'ów, ZAWSZE perspektywa walki o najwyższe cele.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    NIGDY, W ŻADNEJ ORGANIZACJI FUNDAMENTEM NIE JEST ZAWODNIK/PRACOWNIK. Poczytaj, może pójdź na studia (ale co ja mówię, najpierw zdaj maturę), to zrozumiesz jak buduje się organizację... ZAWSZE zaczynasz od strategii, organizacji, zarządzania, finansów, zaplecza, a dopiero na końcu są trenerzy i zawodnicy, którzy wygrywają sportowo.


    hahaha może u ciebie guanoGD w twoim psim korpo tak jest ale na pewno nie w profesjonalnym sporcie a zwłaszcza na takim poziomie mistrzostwa które reprezentował Jordan. Organizacja rzeczą bardzo ważną, ale to jeśli chcesz wygrywać to musi to byc sport zawodników nie księgowych.

    Oj tak najlepiej porównać Reinsdorfa (kupił Bulls w 85) i Krausego do dr Bussa żeby choć trochę podciągnąć pod wózek Kobasa. Danny twoje intencje sa tak czytelne ze nawet Stevie Wonder po kilku sekundowym zapoznaniu pamiętał by je na blache.

    Tymczasem prawda o Reinsdorfie jest taka ze prawie spuścił Pippena ze względów finansowych, a Jordanowi nigdy nie zapłacił tyle ile rzeczywiście był wart. Dobrze ze Mike nie miał parcia na kasę Kobego bo inaczej nie mielibyśmy dynastii. Bo ogólnie to Jerry R opinie kutwy miał - bo kutwa byl. A juz jego ból dupy gdy Jordanowi trzeba było wyrównać straty w jego ostatnich 2 latach jest legendarny. Tak, guanoGD, tak żywcem Jerry Buss wschodu :]

    Jerry "I don't care if it's 82-and-0 this year, you're fucking gone" Krause za wyjątkiem 2 transferow i 1 zwolnienia czym się zapisał? Mieszał w teamie jak w swoim żydowskim sztamie.

    Jakie cwiercinteligencieGD odnieśli sukcesy Ci panowie po odejściu Jordana. No co nagle stracili wizje i misje rozwoju? Nie zaczęli od "strategii, organizacji, zarządzania, finansów, zaplecza"? hehehe. Ano zaczęli od zatrudnienia znajomego Krausego na stanowisku coacha. Obiło ci się nazwisko Floyd o uszy.
    Prawda debiluGD była taka ze to dwaj panowie J zakończyli ta dynastie w 98 roku...

    Czyli jednak nie zrozumiałeś co to znaczy kamień węgielny... rozumiem twoja fLustracje hehehe

  • raul333

    truth

    widze ze milosc calkowicie mydli ci oczy:). ale po kolei.

    `Jordan bez Pippena gowno znaczyl druzynowo, jakby sobie robil sam all-starow to by pewnie wczesniej sobie wystrugal takiego Pippena zamiast odpadac notorycznie w 1rundach.`
    tak sie sklada ze w pierwszym sezonie odpadl, w drugim prawie w ogole nie gral przez kontuzje stopy. i dostal pippena. to kiedy mial tych all starow wychowywac?

    to wlasnie wychowal pippena, granta.

    `Nie mozna powiedziec, ze James bez all-starow gowno znaczyl bo wszedl do finalu kiedy nikt sie tego nie spodziewal`

    inteesujesz sie nba to wiesz sam final gowno znaczy. liczy sie tylko mistrz.

    `Fakty sa brutalne James depcze Jordanowi ostro po pietach i w jego wieku ma DOKLADNIE TYLE SAMO MISTRZOSTW `

    mylisz sie. jordan mial 3 mistrzostwa a james ma 2. i na razie perspektyw na wiecej nie widac. nastepna sprawa. jordan przyszedl do nba w wieku 21 lat. jeden sezon przepadl z powodu kontuzji. czyli przez 8 lat gry zdobyl 3 mistrzostwa. lebron przyszedl do nba w wieku 19 lat. grajac 11 lat, 3 dluzej niz mj, ma ich dwa. i w tym sezpnie perspektyw na majstra brak.

    `"gdyby jordan nie przechodzil kryzysu wieku sredniego" troche wczesnie przed 30stka na ten kryzys, ale jak widac jakie czasy taki kryzys :)`

    dokladnie. facet osiagnal wszystko co bylo do osiagniecia w zawodzie ktory uprawial. zbieglo to sie ze smiercia ojca. takze mogl miec kryzys...

    `nie zanosi sie na przerwe na machanie kijem ani wczesniejsze konczenie kariery przy dzisiejszej medycynie i dbaniu o siebie mozna grac spokojnie o tytul do 35-40stki o ile nie ma sie siana we lbie.`

    to juz tylko teoria ale postura lebrona sprawi, ze moze i bedzie gral do 40, ale bez znaczacych sukcesow. zaczal wczesnie, 19 lat, jest ciezki, obciazenia. w koncu kolana odmowia posluszenstwa. nawet medycyna malo pomoze.

    `Niech Jordan udowodni jakim jest uniwersalnym geniuszem i ugra choc jeden mecz w PO z Lebronem jako GM :))`

    widzisz fakty sa takie, ze mj juz nic nie musi udowadniac. za to przed lebronem jeszcze bardzo daleka droga, a latka leca. juz 30 na karku a tu jeszcze trzeba zdobyc co najmniej 4 pierscienie. mission impossible.

    jak kiedys pisalem nie lubilem mj, ale go szanuje za to zrobil. lebrona mozesz porownywac do kobiego, duncana, ktory z nich jest lepszy. spierajcie sie ile chcecie:). jesli chodzi o mj dyskusja sie tyczy czy jest najlepszym sportowcem w historii ameryki czy swiata. inny wymiar.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    @ufo
    Nie było rewolucji kadrowych po wtopach z Pistons. Nie było nerwowych ruchów, wymian na dzikich zasadach. Był spokój, poparty jedynie kosmetycznymi zmianami w składzie. Core drużyny z 1990 to dokładnie ta sama grupa graczy, która rok później sięgnęła po tytuł.

    NO rzeczywiście starzejący się Pistons mieliby rzeczywiście wymusić nerwowe działania. buhehehe
    Po za tym co najmniej od 89 roku Bulls mieli lepsza ekipę niz Pistons. Niestety mentalnie nie byli gotowi na spotkanie z ta bandyterka, która metodami z getta przechodziła nad Bullsami. Gdyby sędziowano na dzisiejszych metroseksualnych zasadach które premiują takie monstra jak Lebron. Bulls mieliby 1 tytul więcej.

    Łukasz - jaki the shot? Przecież za czasów Jordana siłą CHI było właśnie to, że nawet jak Jordanowi nie szło, to drużyna była w stanie trzymać wynik świetną defensywą a do tego mieli za każdym razem w składzie jakiegoś cichego zabójcę pokroju Paxona czy Kerra. Ile meczów Bykom wygrał Pippen to pewnie najwięksi fanatycy nie zliczą. A gdzie tu jeszcze miejsce dla wybitnych Rodmana, Kukoca (!!!) czy Granta...

    Niezliczeni fanatycy Pippena na pewno pamiętają jak strzelił focha i zszedł z boiska bo Jax rozpisał ostatnia akcje na Toniego... Ale żeby wyjaśnić. NIE NEGUJE ze Bulls mieli zajebista druzyne a THE SHOT potraktowałem jako symbol. Symbol tego ze jeden zawodnik czasem wygrywa spotkania mimo słabszej dyspozycji teamu i takiego grajka warto miec w teamie. I kims takim byl Jordan. Nie neguje defensywy Bulls, bo Jordan byl jednym z tych ktory pracował w niej najciężej. Nie neguje ze Pippen wygrał dużo meczów w PO, ze czasem trzeba było podać do Kerra/Paxona. Ja poprostu wskazuje ze na mistrzowska zdolności podejmowania trafnych decyzji/szczęściu Jordana polegala ta cala zabawa. I tak się tez tworzą legendy.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    @the truth

    Fakty sa brutalne James depcze Jordanowi ostro po pietach i w jego wieku ma DOKLADNIE TYLE SAMO MISTRZOSTW i 1WIECEJ MVP RS, nie zanosi sie na przerwe na machanie kijem ani wczesniejsze konczenie kariery przy dzisiejszej medycynie i dbaniu o siebie mozna grac spokojnie o tytul do 35-40stki o ile nie ma sie siana we lbie.

    trzeba było co prawda mieć tych all starów i zmienić team żeby je zdobyć ale co tam....

    Mnie jednak bardziej zastanawia jak James sobie poradzi z obecna sytuacja w Cavs bo ewidentnie nie ma żadnego wpływu na team, a jego gadki w mediach robią sie z dnia na dzień coraz bardziej żenujące. Malo tego uważam ze przez te medialne płacze blisko mu już do Bryanta. Dodatkowo sam gra bardzo slabo jak na swoje możliwości.
    Na 36minut/ mniej pts, tbs, fta, stl i skuteczność o 10% słabsza.
    No i gra dluzej co juz z tego co czytałem spotkalo sie z jego werbalnym protestem

  • czarny.eminem

    O ile zgadzam się z The Trollem, że Jordan nie był żadnym bogiem, a łzawe spuszczanko nad nim co niektórych tutaj doprowadza mnie do śmiechu, o tyle do śmiechu doprowadza mnie gadanie, że James depcze mu po piętach.

    Ustalmy dwie rzeczy - Jordan to nie ten, co umarł na krzyżu za nasze grzechy, trzeciego dnia zmartwychwstał, a z gliny i własnych łez ulepił sobie Pippena. To po prostu wybitny koszykarz, jeden z najlepszych w historii, najlepszy w swoich czasach, które nota bene były mu sprzyjające (posucha wśród PG itd.), który dodatkowo miał multum szczęścia i mocną drużynę.

    Lebron to koszykarz wybitny, można go śmiało w jednym rzędzie stawiać z Davidem Robinsonem, D. Wadem, a może nawet z samym Shaqiem, jeśli chodzi o miejsce w historii (choć do tego ostatniego jednak jeszcze mu trochę brakuje), ale jednak daleko mu do osiągnięć i historycznego wpływu Jordana.

    I żeby deptać mu po piętach musiałby być na fali wznoszącej, tymczasem jego forma, skuteczność wyraźnie spada razem z szybkością i dynamiką, która go przez lata cechowała. Trudno go za to winić, w końcu jest tylko człowiekiem, a wiecznie młodym być nie można. Można się jedynie przyczepić, że nadal jest dość surowy technicznie, czasami jak rzucić cegłą, to ma się wrażenie, że dziurę w tablicy zrobi, jego spin moves, fadeaways wyglądają pokracznie i ciężko liczyć na to, że nagle stanie się technicznym wirtuozem.

    Jego obecna drużyna przegrała czwarty mecz z rzędu, ich obrona to porażka, a on sam nie broni już tak jak dawniej. Kiedyś wyłączał z gry D Rose'a w PO, a teraz jakiś Lou Williams bierze go na wrotki www.youtube.com/watch?v=toY9Qf4fgWs#t=102 przy obręczy Lebron kończy w tym roku na skuteczności 59%, jeszcze rok temu z tego samego miejsca kończył na 75%.

    A co gorsze nie pomaga mu drużyna, która jest nie zgrana, miękka, niepotrafiąca bronić, a w tym wszystkim słabo rokująca na przyszłość. Dlatego, mimo iż nie uważam Jordana za boga, a jedynie wybitnego koszykarza z top 10 w historii, to jednak mówienie, że Lebron depcze mu po piętach, to narażenie się na gromki, nieskrępowany śmiech. Żeby tak było Lebron musiałby być w kwiecie wieku - ze 4 lata młodszy i mieć dobry, zbilansowany team. O ile ten drugi warunek można spełnić, o tyle młodszy już nie będzie. Mało tego, spełnienie drugiego warunku wiąże się z upływem czasu, którego Lebron ma coraz mniej. On sam doskonale wie o tym, czas to jego przeciwnik - właśnie dlatego świńskim truchtem czmychnął z Miami. Nie wiedział jednak, że zamienił siekierkę na kijek. Karma seems to be a bitch again.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Jordan to nie ten, co umarł na krzyżu za nasze grzechy, trzeciego dnia zmartwychwstał, a z gliny i własnych łez ulepił sobie Pippena.

    AMEEEN. :-)

    Tak swoja droga czarny którego grajka uważasz za najwybitniejszego w historii bo rozumiem ze nie Jordana?



  • wielmozny.pan.przecinek

    dla zabawy.

    salary Bulls :

    z 96-97
    Jordan 30,1 mln
    Rodman 9 mln
    Kukoc 3,9
    Harper 3,8
    Longley 2,7
    Pippen 2,2

    97-98
    Jordan 33 mln
    Harper 4,6
    Kukoc 4,6
    Rodman 4,5
    Pippen 2,7

    wygląda na to, że Bulls 2 tytuły z 3-peatu zrobili na dysporrcji płacowej, przy któreej dzisiejsze salary Lakersów [with Kobe 23 mln] wygląda na wzorzec równości i sprawiedliwości z Sevre pod Paryżem.

    Scottie Pippen grał za 10 razy mniejsze pieniądze niż Jordan.

    czy dzisiaj jakiegoś second banana stać na taki heroizm ? narzekał, biadolił, ale grał i to JAK. dzisiaj byle Jeremy Lin potrafi czniać swoje liczne miliony i marudzić, że nie dostaje dostatecznej ilości piłek i przez to czuje się wyobcowany. dlatego stale mówię o mentalności tamtej ligi i tej ligi. kiedyś Pippen case był możliwy, dziisaj jest opowieścią z krypty. żaden zawodnik w NBA nie zgodzi się grać przy np. Kobem za 10 razy mniejsze pieniądze. przy innym liderze też. ostatni przykład to Klay Thompson.

    pytanie brzmi : dlaczego tylko Jordan albo Bryant mają rezygnować ze swoich pieniędzy ? dlaczego nie zrezygnują ci, którzy nie przynoszą organizacji żadnego zysku biznesowego ? Pippen umiał, chciał wygrywac. odkuł się finansowo w Rockets i Trailblazers. tam nie chodziło już o wygrywanie, a o kasę.

  • the-truth

    @Raul

    To raczej tobie milosc mydli oczy.Jordan mial jednego multi all-stara i to nie dlatego, ze on wychowal Pippena, ale glownie dlatego ze to Pippen byl tak dobry i mial taki potencjal.

    Final moze i gowno znaczy jak sie do niego przystepuje jako zdecydowany faworyt a nie jak sie robi piekny run w PO jako underdog.

    Fakt 1mistrzostwo wiecej Majka, kolosalnej roznicy nie czyni, nic czego nie mozna odrobic.James przyszedl do ligi wczesniej bo byl bardziej utalentowany, nie jego wina.

    Na razie to nie widac sladu tego, zeby kolana odmawialy posluszenstwa.

    "4 pierscienie. mission impossible" Hahah jak to moze byc niemozliwe skoro w 4lata zdobyl 2z Heat grajac bez sily podkoszowej i dobrego PG ? To jest trudne, w ch,j trudne ale przy 10letniej jeszcze karierze do zrobienia, zreszta juz przy 5tytulach mozna sie zastanawiac w przypadku goscia co rokrocznie gra w PO, nigdy nie odpadl w 1rundzie i nigdy nie dostal sweepa poza 1finalem.

    "jedynie wybitnego koszykarza z top 10 w historii" Buahah czarna lodzia jedzie po bandzie, nie uwzglednianie Jordana w top3, top5 ever jest po prostu skandal i blazenada, no ale gdzies trzeba przeciez zrobic miejsce dla Kobyego :) Zreszta skoro James dla wielu fachowcow typu Rick Carlisle albo ja.A raczej ja i Rick jest w top5ever a Jordan jest ponoc "tylko z top10" to jak mu ma nie deptac, skoro pol kariery przed nim ? LOL, aha zapomnialem to jest rzad D.Robinsona i Billupsa :)))))









  • the-truth

    Pippen czyli wzor biznesmena w NBA, skoro on dal sie ruchac na kasie to niech inni tez tak robia, tylko ze uwaga zamiast mistrzostwa ktos inny grajac z Bryantem moze liczyc glownie na baty w 1,2 rundzie PO.

    bleacherreport.com/articles/1085063-the-9-most-financially-irresponsible-players-in-nba-history/page/8

  • wielmozny.pan.przecinek

    @eminem

    o jakich "sprzyjających czasach dla Jordana" i "posusze wsród PG" mówisz ?

    1] ja rozumiem, że dla współczesnych kibiców tacy zawodnicy jak Tim Hardaway, Kevin Johnson, Rod Strickland, young Kidd, Isiah Thomas, Mark Jackson, szybkostrzelny Mark Price czy facet z komputerem zamiast mózgu John Stockton albo jeden z 3 najlepszych obrońców na PG w ostatnich 25 latach Derek Harper [sam Allen Iverson nazwał go "najlepszym obrońcą [przeciw sobie]", z racji upływu czasu i rosnącej ignorancji tzw. fanów, to są nazwiska poślednie przy współczesnych Pgs, którzy w większości nie mają pojęcia o rozgrywaniu piłki, a myslenie na boisku i np. mid range game to dla nich czarna magia, ale w ten sposób nie da się zmienić historii.

    ówczesni PGs nie ustępowali współczesnym szybkością, zwrotnością czy opanowaniem piłki - po prostu mieli inne zadania, bo wtedy jeszcze obok niskich biegali klasowi wysocy, którym trzeba było podać piłkę, ustawić akcję etc. PG był wtedy PG, dziisaj jest combo. o ile tamci PGs świetnie by się odnaleźli dzisiaj, mogąc sobie pykać jeden na jeden bez handchecku, o tyle ci dzisiejsi nie byliby w stanie przejąć ich zadań z tamtego okresu.

    poza tym, to jest zawsze kwestia dojrzałości i wiedzy, co się bardziej ceni na "jedynce" - nogi Westbrooka i Walla czy głowę Stocktona i Kidda.

    zatem, Jordan wcale nie miał łatwiej. dodaj jeszcze przepisy, które znacząco się rózniły od obecnych. poza tym, co tu dużo kryć - tamta liga posiadała większość ilośc mądrych, twardych zawodników oraz teamów, a dzisiaj co i rusz ktoś jest "pussy", a jak się tak dobrze przypatrzeć, to i "dumbass" nie brakuje.

  • nani0

    Truth, jak na wielkiego znawce to zajebałeś babola jakich mało. James przyszedl po HS do NBA bo MÓGŁ. W czasach Jordana nie można było trafić do NBA po HS. O ile mnie pamięć nie myli Garnett był pierwszym po HS, który trafił do NBA.

  • czarny.eminem

    Oczywiście tam wyżej chodziło o posuchę wśród SG, a nie PG.

    @Łukasz - dlatego go dałem w top 10, bo nie chcę rozstrzygać. Zrobiłem to dla świętego spokoju, nie dlatego, że neguję talent i osiągnięcia Jordana, tylko dlatego, że trudno to mierzyć, gdy spojrzy się szerzej - na czasy, na okoliczności, na skład drużyny, przeciwników itd. W takich bezwgzględnych wartościach pewnie dałbym go na top 1, mimo że nie pałam do niego sympatią, bo Michał Dżordan to król i bóg Januszy z całego świata.
    A co do tego tam niżej - Kobego nie dałbym powyżej Jordana, głównie z racji tego, że Jordan ma lepsze stats, osiągnięcia i miał lepsze warunki do koszykówki. I się tak nie wzniecaj, bo to żadna wojna i naprawdę nie moja wina, że twój bożek się kończy w oczach :)

    www.youtube.com/watch?v=cBa43v_HTHQ Radzę nie sugerować się tytułem, tylko posłuchać całości. Jest tam dokładnie opisane, czemu Lebron zrobiłby kupę w majty.

  • wielmozny.pan.przecinek

    @raul333
    zacytuj mnie, jesli masz mi coś do zarzucenia.

    1] Xabi gra, to jest pierwsza runda sezonu, musi się zwąchać z kolegami. poza tym, nie gra Martinez i nie może grać Alcantara. to powoduje, że Xabi jest właściwie niezastąpiony. dodatkowo, Lahm złamał nogę i też go nie będzie przez dłuższy czas.

    przykro mi bardzo, ale nie jestem jasnowidzem i kontuzji eliminujących graczy na pół roku nie przewiduję podczas pisania previews.

    2] o Tonim Krossie pisałem tyle, że jest młodszy od Alonso, więc to jest bardzo dobry moment na zastąpienie go w Realu i a Madrycie podjęto słuszą decyzję.

    nie wiem zatem, o co masz pretensje i w czym widzisz znów, ze "nie mam racji". mam wrażenie, że uprawiasz jakąs obsesję na tym punkcie.

    tymczasem rzeczywistość jest taka, ze kompletnie nie masz pojęcia o tym, co się dzieje w Bayernie MOnachium. kontuzje Martneza, Alcantary i Lahma przeszły ci koło nosa.

    bodajże Alaba także nie gra, a w ostatnim czasie operował w drugiej linii, więc właściwie Guardiola jest skazany na granie Xabim. i w którymś momencie będzie musiał dać mu odpocząc. zapewne Xabi nie pogra w róznych "pucharach niemiec" i innych pierdołowatych konkursach. najważniejsze by był w formie i kondycji na wiosenne mecze Ligi Mistrzów.

    Bundesligę Bayern już de facto wygrał, więc właściwie rzecz polega na tym, by w meczach o ligowe punkty, ofk wygrywając te mecze, sprawdzać najlepsze możliwe warianty ustawienia i taktyki przed, jak już wspomniałem, playoffami LM.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    @ czarny

    Michał Dżordan to król i bóg Januszy z całego świata.
    no niestety jest to prawda.
    Biorąc pod uwagę cały zbiór obiektywnych danych nie ma innej możliwości jak wybór kogoś innego niż Jordan na GOAT. To jest zwyczajnie niepoważne.

    I się tak nie wzniecaj, bo to żadna wojna i naprawdę nie moja wina, że twój bożek się kończy w oczach :) ale tego to nie rozumiem, really. ???

  • wielmozny.pan.przecinek

    @eminem

    do znakomitych PGs ofk zapomniałem dopisać Gary'ego Paytona. nie wspomniałem także o niesamowitym Pennym Hardaway, bezwzględnie zawodniku, który gdyby nie kontuzje miał szansę zostać kimś naprawde wyjątkowym - Jordan w swoim stylu przypomniał mu, kto jest najlepszy, podczas rewanżowej serii playoffs w 96.

    a propos SG, no to znów się mylisz.

    Joe Dumars to wg ciebie lipny SG ?
    Reggie Miller ?
    Clyde Drexler ?
    przecież to są zawodnicy o statusie [już albo wkrótce] HoF. wybitne postaci swoich czasów, a może nawet ponadczasowe.

    John Starks to był obrońca i strzelec, który naprawdę kosztował Jordana mnóstwo zdrowia w playoffs.

    Jeff Hornacek wyglądał jak pierdoła, ale w koszykówce wygląd nie gra roli. jak Hornacek łoił tyłek wyskakanych Lakersów, to nikt nie pamiętał, że ma głupi wyraz twarzy.

    myślisz, że krycie Hornacka to była bułka z masłem ? facetowi nie można było zostawić metra, bo zaraz wbijał ci podręcznikowy long range. w playoffs Hornacek nie pilnował Jordana dłużej niż kilka minut w meczu; zajmował się tym głównie Bryon Russell.

    tych graczy było sporo. zwłaszcza, że w NBA 90's wymiennośc pozycji była spora, Bulls grali trójką 2-metrowych swingmanów i właściwie nie raz zdarzało się, że Jordan krył albo był kryty przez SF, a np. Pippen brylował w obronie przeciw PGs.

    przede wszystkim zaś, nawet gdyby backcourts były wtedy mniej imponujące niż dziisaj [co jest ofk nieprawdziwym twierdzeniem], to frontcourts były bardzo mocne i tak jka dzisiaj ich słabośc ułatwia grę guards, tak samo ich siła utrudniała ją wówczas.

    weźmy sezon 95-96
    Bulls po kolei trafiają na Mourninga, Ewinga, Shaqa i w Finals na zabójczego Shawna Kempa. dla ich obrony to było wyzwanie, ale i dla Michaela nie mniejsze. pod koszem king kongi, a jak masz piłkę na obwodzie, to kryje cie po kolei Starks/Derek Harper, Penny/Nick Anderson i najlepszy w lidze Gary Payton. łatwy trip ? lol...

  • raul333

    przecinek

    `bodajże Alaba także nie gra, a w ostatnim czasie operował w drugiej linii, więc właściwie Guardiola jest skazany na granie Xabim.`

    nie gra i nie pogra kolo 3 miesiecy. czesciej pep stawial go w obronie jako jednego z 3 srodkowych. a stawia go w obronie zeby robic miejsce xabiemu. o tym tez pisalem juz w sierpniu. oczywiscie na poczatku probowal go w srodku ale chyba zdal sobie sprawe ze wiecej pozytku bedzie mial z niego jako obronca.

  • czarny.eminem

    Clyde Drexler to poziom Vince'a Cartera. Reggie Miller to poziom Raya Allena, choć Allen był akurat lepszy fizycznie, bo Miller to był tylko paralityk z zajebistym rzutem. Tego trzeciego znam tylko z imienia i nazwiska. A ja co nie widzę jakichś meczów Jordana, to krycie go tam często polega na bieganiu wokół niego jakichś beztroskich sarenek. Sam tu kiedyś wrzucałem taką kompilację.

    Centrzy byli lepsi to nie ulega wątpliwości. Ale ja znam te twoje tezy, że koszykówka nie posunęła się w rozwoju. Ja wiem jedno - nikt wcześniej nie miał takich warunków jak Lebron, takiego wzrostu i skilli jak Durant, takiego rzutu jak Curry. Widział ktoś kogoś z lepszym rzutem?

  • raul333

    przecinek

    wypada jeszcze wymienic swietnego bialego mullina z gs czy mistza wsadow d. wilkinsa z atlanty.
    a sam jordan mowil ze najtrudniej mu sie gralo przeciw richmondowi z sacramento. switny defensor.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Lodzia znowu próbuje wypolerować Bryantowi, to się staje żenujące.

    Ze co ze chłopaki brali mniej kasy? Przy Bryancie nikt nie będzie rezygnować z pieniędzy bo Bryant mistrzostwa nie gwarantuje. Jordan to gwarantował w największym możliwym stopniu. Przypominam ze Rodman chciał grac w Bulls za darmo nawet byle by być częścią tej organizacji.
    Pytanie kto chciałby grac za free i znosić te ceglaste występy Bryanta i jeszcze być przy tym regularnie yebanym w mediach?

    Ze niby Jordan zarabiał dużo względem teamu. Bitch please.

    Gość był niedopłacony przez cala karierę. Jego średnie salary z Bulls sprzed wyrównania to 2,5 miliona $ co zwykle stanowiło 25% salary capu. Średnie wynagrodzenie Bryanta to 16 milionów 400 tysięcy co średnio przekłada się na 36% salary cap w tym okresie. Jedno winshare Jordana sprzed wyrównania to 282 tysiące dolarów. Jedno winshare Bryanta to 1milion 600 tysiecy. Przyjmując Bryantowskie standardy przepłacenia to Jordana w ostatnim sezonie powinnien zarobić 65 milionów

    Teraz możesz spuścić głowę ze wstydu wszarzu :]

  • raul333

    czarny

    joe dumars to jeden ze slynnych bad boys, ktorego mj tez stawial na podium przeciw ktorym najtrudniej sie mu gralo. taka rekomendacja wystarczy.

  • wielmozny.pan.przecinek

    btw, Cavaliers zbierają po tyłku w meczach z czołówką Eastern, ale to dopiero listopad, dlatego nie ma sensu ferowac wyroków odnośnie playoffs. to co pewne i jasne na dziś, to tylko to, że czeka ich mnóstwo pracy nad komunikacją i koncentracją w grze na własnej połowie. w ataku mają tyle talentu, że wkrótce to się samo ułoży. tyle że mistrzostwa, nawet w tak przeciętnej konferencji jest tegoroczna Eastern, nie da się wygrać samym ostrzeliwaniem kosza przeciwników.

    LeBron James jest poniekąd ofiarą tego, co mu przypisują od lat jego apologeci. a to "nie wypada stawiać przeciw LeBronowi", a to "mają LeBrona, więc pojadą wszystkich", "gdzie LeBron tak win" itd. absolutnie zapominano o tym, że nawet tak inteligentny, a nade wszystko dominujący fizycznie w lidze która spacyfikowała fizyczną obronę, zawodnik sam nie wygrywa meczów i serii.

    i to się mści w takich właśnie momentach. Cavs przegrywają ? no jak to, przecież "gdzie LeBron tam win". a tutaj taka niespodzianka. to moze być kluczowy zawodnik zespołu, jego zalety moga być jezykiem u wagi w meczu albo serii, ale w tej lidze nikt sam nie wygrywa i nigdy dośc przypominania tej banalnej prawdy. nawet LeBron potrzebuje mieć doskonale złożony zespół, fit, defense i coaching też by się czasami przydał.

    porażki, kiepskie okresy powinny uczyć wiernych klakierów LeBrona, że koszykówka to coś wiecej niż im się wydaje, a zwycięstwo w NBA zalezy od znacznie większej ilości czynników niż sądzą przy swojej znikomej wiedzy.

  • wielmozny.pan.przecinek

    @eminem
    bronisz własnej opinii, rozumiem to, ale dobór argumentów masz fatalny.

    DRexler to "Vince Carter" ? mistrzowski tytuł przy Olajuwonie, samodzielny liderszip dla
    Finals'92 Blazers. to ma być resume porównywalne do Cartera ? nie porównuj samych stylów gry, bo daleko na tym nie ujedziesz.

    Miller to Ray Allen ?
    what ?
    znów porównanie stylu gry, bo obaj byli strzelcami z obwodu głównie, ale jak chodzi o jakość i funkcjonalność to strzelasz kulą w płot.

    Ray Allen był tylko raz primary scorer w playoffs. w Bucksach George'a Karla.
    Miller był 1st scorer przez wiele lat w Indianie, grał w Finals, rywalizował z Bullsami, Knicksami. Ray Allen nigdy nie dosięgnął takich wyzwan. stylowo może i byli podobni, ale Miller to półka wyżej.

    Ray Allen przejdzie do annałów nie za swój prime, a za swój past prime, będzie siedział tam obok Dereka Fishera i Roberta Horry'ego. dopiero jako 3rd option albo jako bench scorer Allen pokazał swoją wartość. wygląda na to, że po prostu to było jego miejsce.

    wygrał swoje pierścienie, chwała mu za to, ale trudno porównywać klasowego role playera z tytułami do 1st option, choćby nawet tylko z jednym Finals app.

  • wielmozny.pan.przecinek

    "nikt nie miał takich warunkow jak..."

    możemy mówić o warunkach w sporcie, w którym determinują one wyniki, ale nie w koszykówce. tutaj warunki wpływają w decydujący sposób wtedy, kiedy drużyna 2-metrowców gra przeciw drużynie 160-cm. wtedy tak. ale nie o takim przypadku mówimy.

    wymieniasz jakieś pojedyncze nazwiska, ktore mają dowodzić postępu ligi. to nonsensowne podejście.

    równie dobrze mozna wymienić Wilta i powiedzieć,że od lat 60-tych nic się nie zmieniło, bo żaden środkowy nie dysponuje dzisiaj taką siła, wzrostem, zasięgiem, a nawet techniką jakimi imponował Chamberlain. to będzie kolejny absurd, bo wiadomo,że się coś jednak zmieniło, nawet jesli Wilt dzisiaj nadal byłby nie do zatrzymania.

    to są dyskusje, w których należy być ostrożnym w doborze uzasadnień.

    Kevin Durant ma 206, dobrze się rusza i rzuca z obwodu. to jest wyjątkowość warunkowo-techniczna ? nie mam nic do Duranta, ale nie bardzo rozumiem, dlaczego jego wzrost połączony z jumpshoptem miałby być taki wyjątkowy, że aż "dzisiaj jest lepiej niż kiedyś" ?

    Larry Bird miał tyle samo wzrostu i skillset nie gorszy, a nawet lepszy. przepraszam bardzo, ale Bird nie pozwoliłby żeby 5-11 Chris Paul zatrzymał go w decydujących minutach kluczowego meczu playoffs.

    Stephen Curry - to samo. naprawde nie znasz żadnego wcześniejszego guarda który miałby dobry rzut ? :]

    poza tym, znam koszykówkę doskonale od tej strony, więc doceniam sprawnośc techniczną Stephena, wiem ile się na takie efekty pracuje, ale mimo wszystko - 42 % w playoffs, to jest shooting na dośc przeciętnym poziomie, nawet jesli Stephen składa się i oddaje rzuty w sposób podręcznikowy. za wrażenia artystyczne punktów się w koszykówce nie dodaje. najwyżej można sprzedać trochę więcej biletów na mecze.

    LeBron James, owszem, specimen, nie było wcześniej takiego połączenia dynamiki, siły i technicznej biegłości przy tym wzroście.
    niemniej, czy LeBron James to większa "baba z brodą" niż 206 cm Magic Johnson na PG ? albo Wilt wspomniany ? albo Malone rozgrywający picki, rzucający z obwodu i idący do kontry ? czy nawet młody Shaq ? zjawiska były i będą w tej lidze, ale nie one determinują
    ocenę jakości całej koszykówki w tamtym czasie. nie są też probierzem tejże jakości.

  • raul333

    eurosport.onet.pl/koszykowka/nba/rafal-juc-polak-ktory-robi-furore-w-nba/vkh1c

    a to nie jest czasem o naszym blogowym miszczu ;>?

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Za mało lat doświadczenia, poza tym Lodzia to "spec" od kobiecej.... :D

  • dannygd

    Wiesz co Lukasz, gdybyś nie był tak zaślepiony Majkiem, jak prawdziwek Bronkiem, to może byś zrozumiał co napisałem. A tak napinasz się dalej, niepotrzebnie i próbujesz udowadniać coś co MJ nie jest potrzebne.

    po kolei - KB to nie jest mój GOAT. Pisałem wiele razy, że dla mnie NAJLEPSZYM zawodnikiem w historii NBA był Magic, który gdyby nie choroba mógłby z LAL namieszać CHI nie raz... LBJ ma podobne warunki, ale styl gry, inteligencja i głowa to dwa poziomy niżej.

    KB to wg mnie najlepszy indywidualnie zawodnik w NBA, o którym nie raz sam MJ mówił, że miał lepsze UMIEJĘTNOŚCI od niego. I nie chodziło tu o kurtuazję, bo jakoś o innych tak nie mówił... Niestety dla samego KB jak i LAL nie zawsze przekładało się to na zespół. 5 tytułów to i tak ogromny sukces, a dla wielbicieli MJ to dobrze, że 6 czy 7 nie zdobył, bo byłaby to katastrofa dla obrazków z Waszej młodości.

    teraz wracając do CHI i MJ:
    "Organizacja rzeczą bardzo ważną, ale to jeśli chcesz wygrywać to musi to byc sport zawodników nie księgowych."
    Oczywiście, że sport jest dla zawodników, ale bez dobrej organizacji nawet najlepsi NIC nie osiągają

    "Oj tak najlepiej porównać Reinsdorfa (kupił Bulls w 85) i Krausego do dr Bussa żeby choć trochę podciągnąć pod wózek Kobasa. Danny twoje intencje sa tak czytelne ze nawet Stevie Wonder po kilku sekundowym zapoznaniu pamiętał by je na blache."

    Jakie intencje - przecież ja odpowiadałem na Twoje stwierdzenie dot. tego, że Kobas bez dobrej organizacji nic by nie osiągnął (PRAWDA), ale tak samo MJ... który wiele osiągnął bo miał świetną organizację. Porównywanie Reindorfa i Krausego do Bussa czy Westa, dotyczyło tylko roli w organizacji, a nie sposobu jej prowadzenia. Dobrze zarządzany klub nie musi być zarządzany IDENTYCZNIE - zrozum to w końcu.

    "Tymczasem prawda o Reinsdorfie jest taka ze prawie spuścił Pippena ze względów finansowych, a Jordanowi nigdy nie zapłacił tyle ile rzeczywiście był wart. Dobrze ze Mike nie miał parcia na kasę Kobego bo inaczej nie mielibyśmy dynastii. Bo ogólnie to Jerry R opinie kutwy miał - bo kutwa byl. A juz jego ból dupy gdy Jordanowi trzeba było wyrównać straty w jego ostatnich 2 latach jest legendarny."

    Yep, pomyśl trochę i odpowiedz sobie na pytanie: Czy gdyby Reinsdorfnie nie był "kutwa" to CHI mieliby przez tyle lat tak świetny team? Moim zdaniem gdyby dał MJ i Pippenowi taką kasę jak chcieli, to 2-3 tytuły byłby ogromnym sukcesem...

    "Jerry "I don't care if it's 82-and-0 this year, you're fucking gone" Krause za wyjątkiem 2 transferow i 1 zwolnienia czym się zapisał? Mieszał w teamie jak w swoim żydowskim sztamie."
    To tylko Twoja opinia...

    "Jakie odnieśli sukcesy Ci panowie po odejściu Jordana. No co nagle stracili wizje i misje rozwoju? Nie zaczęli od "strategii, organizacji, zarządzania, finansów, zaplecza"? hehehe."
    Każda przebudowa zespołu (szczególnie jak prawie cały team trzeba było tworzyć od podstaw) trwa. Jak dla Ciebie 3 sezony pod rząd najlepszy bilans w lidze albo osiągnięcie finałów EC i porażka z MIA to, żaden sukces - to przyjmijmy, że ta organizacja ich nie ma.

    "Ze co ze chłopaki brali mniej kasy? Przy Bryancie nikt nie będzie rezygnować z pieniędzy bo Bryant mistrzostwa nie gwarantuje. Jordan to gwarantował w największym możliwym stopniu. Przypominam ze Rodman chciał grac w Bulls za darmo nawet byle by być częścią tej organizacji."
    Tym mnie rozbawiłeś... Po pierwsze porównujesz 32 letniego Jordana w prime, do 37 letniego Bryanta post i do tego po 2 kontuzjach, gdzie niewielu w ogóle by wróciło do gry. Piszesz o Jordanie który zarabiał więcej niż reszta teamu, ba więcej niż ówczesne SC, a Rodman tak chciał grać za darmo, że dostawał ponad 30% SC i 3x więcej od Pippena.

    Prawda jest taka, że ta dyskusja do niczego nie prowadzi, ani Jordan, ani Bryant, ani ich ekipy nie staną się przez to lepsze czy gorsze. Problem polega na tym, że wg Ciebie tylko Twoja opinia "napewno"jest jedyna...

  • the-truth

    MVP idzie na kolejny legendarny rekord :)
    sports.cbsimg.net/images/visual/whatshot/112214_WorstDefensesEver.jpg

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Problem w tym danny ze intelektualnie i merytorycznie nie dorosłes do tej dyskusji...
    Juz lepiej jak polerujesz Kobasowi lub zachwyczasz sie Bucks, bo to jest choc pocieszne.
    Dobrze ze Bulls dostali prezent od losu w postaci Rose'a a mieli na to chyba 1% szans, ze by twój Jerry West wschodu mógł odnieść sukces. A i znowu wszystko odbyło sie w oparciu o grajka. :]
    Ewidentne nie czytałeś Sama Smitha, co nie dziwi bo z tego co piszesz przedziera sie obraz czegoś co wogole nie czyta.
    No i sam widzisz glOMbieGD ze Kobe past prime jest grubo przeplacony a i w primie tez dostawał za duzo kasy.

  • czarny.eminem

    Dzisiaj Kobe 1/8 w crunchtime sam, osobiście i we własnej osobie przegrał mecz Lakersom. Cziiiz nigdy nie pojmę tego człowieka, ale nie przestaje mnie on fascynować, może ma bipolar disorder?

  • wielmozny.pan.przecinek

    Kobe, Kobe, jakby nie było innego tematu. good Kobe or bad Kobe - Lakersi są poza kontekstem mistrzowskim w tym sezonie, kogo to może w ogole ciekawić...

  • wielmozny.pan.przecinek

    za to Grizzlies deklasują Clippersów i są najlepsi w lidze.
    od 3 lata konsekwentnie mówię o nich jako o "top3 w Western", ale że aż do tego dojdzie...

    świetna obrona obwodzie, kotwica defensywna Gasola, dobra halfcourt game, scoring wysokich, konsekwencja, intensywnośc, niezgorsza głębia - bardzo dobrze tłumaczą się na wymagania playoffs. byle teraz nikt ważny [Marc Gasol zwłaszcza, w kontekście ew. deja vu] nie złapał jakiejś na długo eliminującej kontuzji, bo znów wszystko się rozsypie i w playoffs zagrają bez hca, na którym im bardzo zależy.

    jesli Spurs dojdą do normalnej dyspozycji na playoffs, a Grizzlies jej nie postradają, to możliwy showdown między nimi zapowiada się - z dzisiejszej perspektywy - naprawdę dobrze. w poprzednich playoffs, Grizzlies byli jedynym zespołem, który w serii mógł sie postawić San Antonio. niestety, wcześniej wpadli na szybkich, lubiących przejścia z open court i strzelających Durantem na połowie Thunder, z którymi matchupowali się najgorzej. mimo to : w bad matchup doprowadzili do g7, który przegrali niekoniecznie ]tylko] na boisku. podobnie jak zaciekła walka w Western Finals'13 takie sytuacje określały/ją ich potencjał.

  • dannygd

    Łukasz, jakiej dyskusji, skoro Ty nie potrafisz merytorycznie odpierać zarzutów - a jedynie obrażać. Kiedy ktoś Ci wytknie błąd, kończy się merytoryka, a jedyne co Ci zostaje to poklask za "lodzie" i inne podobne określenia od użytkowników tj "truth"czy "anonim...", którzy nie wnoszą nic do dyskusji, poza powielaniem... Kuriozalnie większość z nich, nawet nie zauważa, że masz ich za delikatnie mówiąc "laików", a niektórzy z nich (np. truth) nawet nie zauważyli, że ich olałeś i dalej biją brawo.

    Ode mnie poklasku nie dostaniesz, a przynajmniej nie za idiotyzmy które od dłuższego czasu wypisujesz. Już kiedyś napisałem, że nie toleruję pisania nieprawdy/niedomówień i będę na to zwracał uwagę, bo od Truth nie oczekuję, że napisze coś mądrego, ale od Ciebie już tak. Dlatego nie będę pozostawiał tekstu, że Jordan miał kiepską organizację to sam wygrywał, a Kobas miał świetną to wygrała cała organizacja.

    Pisząc, że CHI "kolejny sukces, którego nie było", zawdzięcza Rosowi, też jest głupotą... CHI to świetnie zarządzany team, w którym na każdej pozycji grają nieprzypadkowi zawodnicy. To, że przytrafił się Rose to jedno, ale to nie tak, że on im wszystko wygrał, a MVP w mojej ocenie dostał niesprawiedliwie... Zresztą popatrz na Twoje ulubione statystyki:
    sezon 08/09 to odpowiednio dopiero 6-7 PER, 12-13 WS48 (0,078) w ekipie CHI a w PO (porażka z BOS 3-4) 10 ws48 (0,002)
    09/10 to 7 pozycja WS48 (0,100) w RS i 7 (0,034) w PO
    dopiero w roku 10/11 WS48 skacze do 0,208 (pierwszy w CHI tuż przed Noahem) i 0,164 w PO, które niestety Rose nie udźwignął...
    potem mamy juz kontuzje, pomimo których CHI grając bez Rosa, cały czas mają świetny bilans i grają w PO, gdzie brakuje im siły ofensywnej. Śmiem twierdzić, że gdyby Rose zakończył karierę z powodu kontuzji, to CHI pozyskałoby innego zawodnika, który gwarantowałby im walkę o Finały.

    BTW. Nigdzie nie pisałem od bardzo dawna, że KB jest w prime... zanim coś skomentujesz, to znajdź podstawę do tego. A pisanie, że Kobas w prime zarabiał za dużo, bo MJ mial szefa kutwe i zarabiał mniej, to dobry żart... Ciekawe co maja powiedzieć Jabbar, Magic, Bird itd... ;)))

  • dannygd

    @,
    "Kobe, Kobe, jakby nie było innego tematu"

    A o czym mają pisać, jak nie potrafią nic poza hujterką??? Smutne ale prawdziwe... ;)

  • user_formerly_known_as_lukasz

    DebiluGD
    Gdzie napisałem ze Jordan miał kiepska organizacje? Pokaz mi to tepybucuGD.
    Rose MVP, tyle w temacie. Poza tym. Co Chicago takiego wygrało? Sukces to bynajmniej nie mistrzowski.

    DebilGD a ty o czym innym piszesz?
    W dodatku nawet nierozumiesz co czytasz?
    Matka wie ze jestes idiota?

  • the-truth

    Kabaret trwa w najlepsze, najpierw czarna lodzia mamrocze ze Kobe musi rzucac ile wlezie bo nikt inny nie umie teraz po kolejnej klesce zwyciezonego liderszipu twierdzi, ze jednak rzuca za duzo :)Fachura z bierutowa, ktora wrzucala Bryanta do kazdego mozliwego tematu i porownywala go z kim sie dalo, bo to przeciez jest MVP i wydarzenie sezonu juz z opuszczonymi rekami i fujarka czy cokolwiek tam ma nie chce juz nawet patrzec na te zalosne wygibasy.Jest i Daunny czyli chlopak ktory tez by chcial zapomniec bo w koncu z wlasnego kieszonkowego chcial sie dorzucic do pensji Bryanta, ktory przeciez zasluzyl na kontrakt bo ktos mu go zaproponowal, dal mu zielone swiatlo na cegly bo mial tylko kilkanascie tygodni na przygotowanie do sezonu ale tez juz powoli ma dosyc :) Wolalby sobie poczytac o przyszlej potedze ligi Bucks, Wolves albo genialnej inteligencji GOATA Magica ktora jednak nie wystarczala na zakladanie kondoma podczas meczow wyjazdowych ani nie uchronila przed wpierdolem ze strony Bulls w finale NBA.

  • czarny.eminem

    Legendarny ból dupy detected, bo zaślepiony swą elton-dżonowską miłością do swojego bożka LeBrożka nie potrafisz pojąć, że inni, nawet jak przejawiają do jakichś drużyn czy zawodników sympatię, są w stanie dostrzegać ich wady i skrytykować, jeśli jest za co.
    Twój LeBrożek niestety ma ciężkie dni i słabe mecze, a tobie miłość na krytykę nie pozwoli, więc nosisz w sobie złość i frustracje. To normalne, że próbujesz odreagować. Dlatego po wielkopańsku ci wybaczam :)

  • the-truth

    Kto byl zaslepiony elton miloscia kazdy tu widzi, ten co kazal jeszcze tydzien temu rzucac ile wlezie i dopiero otrzezwial po11porazce w 13meczach i powiela truthizmy, ktore juz dawno zostaly tu napisane.

    James 16pkt. i 4asysty po 1kwarcie, jak dobrze jest byc PAST prime :))

  • ufo_blox

    "Clyde Drexler to poziom Vince'a Cartera. Reggie Miller to poziom Raya Allena"
    "Dzisiaj Kobe 1/8 w crunchtime sam, osobiście i we własnej osobie przegrał mecz Lakersom. "
    "Każdy kto oglądał jakiś mecz Lakers widzi, że tam nie ma komu rzucać, jak się patrzy, jak piłka grzęźnie w rękach to jednego, to drugiego, to aż się prosi, żeby Kobe i po 50 rzutów oddawał. "

    Zaburzenia dwubiegunowe to masz ty, co dobitnie pokazują cytaty nr 2 i 3. Numer 1 wyklucza cię z dyskusji, doczytaj, wróć, w międzyczasie rzuć jakimś dennym filmikiem z youtube'a.

  • wielki.wizjoner

    Luźne uwagi:
    1. W tym sezonie jest 7 drużyn zdolnych zdobyć mistrzostwo, tzw. 'kontenderów'. 5 na Zachodzie oraz 2 na Wschodzie. Mowa naturalnie o Spurs, Mavs, Thunder, Grizzlies, Warriors, Cavs i Bulls. Do tego na Wschodzie, ze względu na niepewność Cavs i Bulls, konferencję wygrać mogą także Wizards, ale nawet jeśli ten cud by się wydarzył, to nie mają szans w Finałach z ekipą z Zachodu. Nie wierzę i nie widzę żadnej możliwości aby wygrać mogła jakaś inna drużyna spośród tych siedmiu.

    2. Dlaczego? Wschód: 3 inne drużyny są całkiem dobre - Raports, Wizards, Heat. Nie są to jednak ekipy zdolne zdobyć mistrzostwo. Toronto ma świetnego trenera Caseya, który robi znakomitą robotę, ale w Kanadzie po prostu brakuje talentu, który wyjdzie w najważniejszych chwilach playoffs. Przydałby się jeszcze jeden klasowy gracz pod koszem. Raptors będą groźni dzięki obronie i świetnemu backcourtowi, to fakt, lecz brak talentu to brak talentu. Wizards? Bardzo ciekawa, zbilansowana ekipa, ale za młoda i ze zbyt słabym trenerem. Wittman nie rozumie tej gry, zbyt sztywno trzyma się schematów, za mało wykorzystuje Nene i Gortata, a za dużo pozwala na hasanie z piłką Wallowi. Pod względem talentu Wizards biją na głowę Raptors i są na podobnym poziomie co Cavs i Bulls, będą bardzo groźni jeśli Cavs i Bulls będą mieli problemy zdrowotne, lecz nawet cudowne przejście Wschodu zakończy się sweepem w Finałach, bo bardzo łatwo jest obnażyć braki Wizards - wyłączenie z gry Walla sprawia, że Wizards się sypią, bo Wittman nie uczy ich innych rozwiązań. Bardzo rzadko z piłką grają Pierce i Beal, o wysokich nie wspominając. Zostają Heat, czyli rzetelna obrona plus Wade i Bosh. Jeśli Wade będzie zdrowy to ja nie skreślałbym tak łatwo Heat. Wbrew pozorom podrażniona ambicja plus Luol Deng mogą im bardzo pomóc przeistoczyć się w trudny do pokonania, atletyczny zespół, grający bardziej zespołowo niż za LeBrona. Oczywiście w ostateczności brak LeBrona wyjdzie w Heat tak jak brak Jordana w Bulls 93/94, ale mogą być groźni i nie zdziwiłbym się gdyby pokonali np. Bulls. Tylko, że najbardziej prawdopodobne jest to, że Wade się jak zwykle połamie a sam Bosh nic tu nie zdziała. Zresztą Shawne Williams jako starter? To się nie może udać.

    3. Zatem Cavs i Bulls. Obejrzałem wszystkie 12 spotkań Cavs i na razie wyglądają tragicznie, fatalna obrona, zerowy ruch piłką w ataku, beznadziejnie wykorzystywany Love, hero-ball Waitersa i najgorszy start sezonu LeBrona od bodaj 2005 roku. Wiadomo jednak, że to się zmieni i spokojnie zakończą sezon w top4 a w playoffs sam LeBron sprawia, że Cavs będą piekielnie groźni. Blatt jak na razie wydaje się być marionetką, James nawet go nie słucha na timeoutach, źle szafuje minutami swoich gwiazd, a i 'legendarny' coaching ataku nie istnieje. Ja tu widzę co najmniej jeden niezbędny trade a mianowicie wymianę bezużytecznego Waitersa za świetnego obrońcę na piłcę z rzutem za trzy punkty. Może Sefolosha, może Lee. Przydałby się też defensywny center. Jednak nawet bez tego Cavs szybko się zgrają, LeBron zacznie grać na normalnym poziomie, a Irving współpracować z Love. Cavs są dla mnie faworytem nr 1 do Finałów, choć to tylko pokazuje jak słaby jest Wschód. Głównym rywalem są Bulls, którzy.. no właśnie, ciężko coś przewidywać skoro ich lider nie gra w co drugim meczu. Ze zdrowym Rosem Byki będą ciężkim matchupem dla Cavs, zwłaszcza przez tercet Noah - Gasol - Gibson. Świetna obrona Thibodeau, rozwój Butlera, Miroticia, to wszystko wskazywałoby, że Bulls are for real, tylko co z tego skoro przyjdzie kwiecień i Rose złamie sobie paznokieć. Bez niego nie zdołają pokonać nawet Raptors. Tak więc wcześnie, i biorąc poprawkę na multum zmiennych, przewiduję, że Wschód wygrają Cavs, choć nie zdziwię się, jeśli zrobią to Bulls ze zdrowym Rosem, a nawet Wizards.

  • czarny.eminem

    No widzisz, Lebrożek sobie statsy podbił na Orlandu i już mniej jadem plujesz :) Genialne! Jeszcze jakaś Philadelfia i może wyjdą na dodatni bilans na tym pożal się Boże wschodzie, to może nawet mamie kwiaty kupisz.

    Ten drugi co ci się zza dupy wychyla chyba mocniejszych wrażeń potrzebuje, bo humor dalej nietęgi, no to już nie poradzę. Nie rozróżnia przygłup, oddawania głupich rzutów od brania gry na siebie, gdy sytuacja tego wymaga.

    Pewnie nawet należał do chóru piejących o tym, że "wymień Bryanta na Cartera, a Lakersi z Shaqiem będą mieli 5 tytułów z rzędu, bo 3 zrobią miękkim hooyem, a dwa dorzucą, bo się nie pokłócą przez tego węża, Bryanta". A od tego już prosta konstatacja, że Drexler był nie tylko lepszy od Cartera, ale i Bryanta. Czyli właściwie drugi Jordan.

    Reggie Miller to HoF, Ray Allen to HoF. I to ten sam poziom. www.landofbasketball.com/player_comparison/a/ray_allen_vs_reggie_miller.htm nie chce być inaczej.

    Dobrze, że mnie przygłup wykluczył z dyskusji, przynajmniej wiem, że obok mojego komentarza przejdzie bokiem i nie będzie się więcej do dupy przyczepiał.

    Denny filmik na pocieszenie: www.youtube.com/watch?v=KlZH3YBb_30

  • wielki.wizjoner

    4. Zachód. Kogo odrzucam? Darujmy sobie słodkie gadanie o 'faworytach' Clippers i Rockets. Prędzej Marcin Gortat zostanie MVP niż któraś z tych dwóch drużyn kiedykolwiek cokolwiek wygra. Najpierw Clippers, czyli najbardziej przereklamowany zawodnik ligi plus niezwykle przereklamowany trener. Myślicie, że mam na myśli Griffina? Nie, mam na myśli Chrisa Paula. Koleś jest uznawany za 3. najlepszego koszykarza w NBA, a może ktoś wreszcie zauważy, że on gra 10-ty sezon w lidze a największym jego osiągnięciem jest 2. runda playoffs? To jego Hornets dostali największy blowout w playoffs przy stanie 1-2, w kluczowym meczu z Nuggets w 2009, to on zawiódł w meczu nr 7 ze Spurs w 2008, to on w Clippers trzy razy dostawał szybki wylot, rok temu wręcz kompromitując się z Thunder. Tak, Chris Paul to bardzo dobry zawodnik, ale nie jest to świetny zawodnik. System gry oparty na trzymaniu piłki w rękach przez 20 sekund akcji nie może przynieść sukcesu, zwłaszcza jeśli trenerem jest świetny motywator i marny taktyk Doc Rivers. Clippersom brakuje też odpowiedzi na Duranta, Leonarda, Nowitzkiego, brakuje rzetelnej obrony, brakuje zbiórek. Nie ma mowy, nie wiem jak ktoś może widzieć w tej ekipie faworyta.

    Tak samo z Rockets. Nie wiem jak ktoś może widzieć faworyta w drużynie prowadzonej przez typa, któremu ewidentnie nie zależy na wygrywaniu a tylko na dobrej zabawie oraz drugiego, który nie wie co to obrona i zaufanie do kolegów z drużyny. Howard to dobry defensor, ale duże dziecko upośledzone ofensywnie. Harden to najgorszy SG w obronie, który mówi jasno, że liczy się tylko on i Dwight a reszta to śmieci. Ariza? Beverley? Dobrzy role-players, ale nawet gdyby byli bardzo dobrzy to nic nie poradzą na mentalną niepełnosprawność swoich liderów. Do tego McHale, świetny gracz, dobry komentator, słaby trener, nie potrafiący robić adjustments, uparcie trzymający się schematów i myślący, że zawojuje NBA rzutami za 3 punkty. Rockets tak jak Clippers robią szybki exit w 1. rundzie z lepiej zbilansowaną, poukładaną drużyną. Na Zachodzie są jeszcze Blazers, którzy do playoffs wejść powinni, ale nie widzę ich w starciu ze Spurs, Mavs, Grizzlies, czy Warriors (bo Thunder raczej też będą poza top4). Niby jest bardzo dobry duet Lillard-Aldridge, są dobrzy role-players Batum, Lopez, jednak słabo obsadzona pozycja SG, słaba ławka rezerwowych i obrona pozbawiają ich nadziei na mistrzostwo. A szkoda, przyjemna do oglądania ekipa. W Suns, Pelicans czy Kings nie wierzę i nie ma co ich opisywać w kontekście mistrzostwa, choć oczywiście warto w kontekście playoffs.

  • wielki.wizjoner

    5. Faworyci Zachodu. O Spurs nie trzeba nic pisać. Zachowali skład, jeśli będą zdrowi to będą dalej grać jak maszyna i to pomimo past prime Duncana i Ginobiliego, ale za to z coraz lepszymi Leonardem, Greenem i Diawem oraz najlepszym trenerem w historii koszykówki. Są faworytem nr 1 a oglądanie ich ataku to prawdziwa przyjemność.

    O Grizzlies też nie trzeba, od lat niedoceniani, a od lat bardzo mocni, z najlepszą podkoszową parą, najlepszym obrońcą-obrońcą Allenem plus wybornym defensorem Princem, bardzo dobrym rozgrywającym Conleyem i kilkoma ciekawymi graczami z ławki. Właściwie nie widać w tej ekipie żadnych słabości, i powstrzymać ich może tylko po prostu jeszcze lepsza ekipa lub kontuzje.

    Mavs? Czarny koń sezonu, dodanie Chandlera i Parsonsa będzie strzałem w dziesiątkę, co już widać. Carlisle jeden z najlepszych trenerów, jest ciągle świetny Dirk, jest Ellis, który zmienia się pod okiem Ricka z jeźdźca bez głowy w dobrą 2. opcję, jest mocna ławka, jest najlepszy atak w lidze i dobra obrona. Powinni zaskoczyć w playoffs.

    No i Warriors, kolejny czarny koń, niedoceniany team a też ma wszystko co potrzeba do mistrzostwa. Top5 zawodnik ligi Stephen Curry, dwóch bardzo dobrych, jednych z najlepszych na swoich pozycjach Thompson (świetny closer) i Bogut plus masa dobrych role-players (Green, Barnes, Iguodala, Barbosa) no i Steve Kerr który od początku było wiadomo że będzie dobrym trenerem, wszak jest bardzo inteligentnym człowiekiem i uczył się od Jacksona i Popovicha. Już po 12 spotkaniach widać jak bardzo poprawił obronę i ruch piłką w ataku. Myślę, że Warriors mogą wygrać 60 spotkań i wygrać Zachód w sezonie regularnym o ile Bogut będzie zdrowy. Tylko, że przez to mogą wpaść na Thunder..

    A Thunder do playoffs wejdą, spokojnie. Westbrook wraca za 3 dni a Durant za 2 tygodnie. 10 spotkań do odrobienia nie będzie zadaniem niemożliwym do wykonania, zwłaszcza jak będą tak zmotywowani. Właściwie te kontuzje mogą wyjść na plus bo ogra się bardzo dobry Reggie Jackson, do tego duże minuty grają Lamb, Adams i Morrow. Thunder mają dobrą obronę, mają lidera, dodali świetnego grajka za 3 punkty (Morrow) i w playoffs będą bardzo groźni dla każdego, na czele ze Spurs, którym zawsze sprawiają problemy. Kandydat do tytułu, no chyba, że trafią na potworną drabinkę (Warriors, Grizzlies, Spurs).

    6. MVP może dostać tylko jeden z tych pięciu graczy: LeBron James, Stephen Curry, James Harden, Marc Gasol, Anthony Davis. Z tym, że właściwie należy wykluczyć Gasola, który musiałby poprowadzić Grizzlies do bilansu 68-14 aby wygrać nagrodę, oraz Davisa, który obecnie gra jak MVP, ale Pelicans nie wejdą raczej do playoffs. Kwestia nagrody rozstrzygnie się między LeBronem, Currym a Hardenem i decydować będzie bilans, statystyki oraz... sympatia głosujących a ta jest zdecydowanie za LeBronem. Wygra tę nagrodę piąty raz, chyba, że Cavs nie wygrają nawet 50 meczów.

    7. Rookies to na razie taka sama kpina jak rok temu. Miał być najlepszy draft od 2003 roku a na razie jest tragiczny, choć to niby tylko 12 spotkań. Andrew Wiggins i Jabari Parker to jak na razie Harrison Barnes bis, czyli przez lata słuchaliśmy jaki to nadchodzi nowy LeBron James a jak przychodzi co do czego to się okazuje, że dostajemy wystraszonego dzieciaka, atletycznego, ale bez rozumu. Najciekawiej na razie prezentują się Payton, Exum i Noel, ale nikogo nie porwali swoją grą. Wielka szkoda kontuzji Randle'a, a przede wszystkim Embiida, który zapowiada się naprawdę wybornie.

  • wielki.wizjoner

    PS Oczywiście zapomniałem wymienić Davida Lee w Warriors oraz wspomnieć o kluczowym pozyskaniu przez Grizzlies Cartera jako lidera drugiego unitu, który dodaje rzut za 3 i wejścia pod kosz, coś czego brakowało Memphis rok i dwa lata temu.

    8. Zatem kto wygra Zachód? Nie mam pojęcia, któraś z tych 5 ekip. Jeśli wszyscy będą zdrowi to mam dziwne wrażenie, ale bardziej wrażenie, przeczucie, niż pewność, że Zachód wygrać mogą Mavs lub Thunder. Dallas już rok temu, jeszcze bez Parsonsa i Chandlera narobiło ogromnych problemów Spurs i jako jedyne doprowadziło do 7 meczów, a teraz mają tą dwójkę plus Bareę. A kto jak kto ale Mavs potrafią wygrywać ze Spurs. Właściwie najcięższym rywalem dla nich wydają mi się Warriors, choć najchętniej obejrzałbym ich w matchupie z Grizzlies, to by były bardzo ciekawe mecze. Wrażenie, że Spurs po mistrzostwie mogą być syci, pewnie okaże się złudne i w playoffs będą grać tak jak rok temu, ale czy naprawdę są w stanie 3 razy z rzędu wejść do Finałów? Nie wiem, chyba nie. No i są ci Thunder, na pełnej kur.wie z wypoczętymi Durantem i Westbrookiem mogą być nie do powstrzymania. Tak na luzie stawiam właśnie na nich, a w dalszej kolejności minimalnie Mavs przed Spurs a ci minimalnie przed Warriors i Grizzlies. To po prostu będą bardzo dobre playoffs na Zachodzie.

    9. Anthony Davis. Jak oglądam NBA od lat to nie pamiętam takiego PF od czasów Duncana. Davis ma wszystko - niesamowite warunki fizyczne, pewność siebie, niezły jumper, kondycję, świetnie gra w obronie, wysokie boiskowe IQ, mistrz bloków, przechwytów i zbiórek. Pewny faworyt do DPOTY, ale co ważniejsze, za 2-3 lata będzie toczył z Durantem boje o to kto jest najlepszym zawodnikiem ligi. On już teraz zalicza 26 pkt, 12 zb, 4 bl, 2 stl a ma dopiero 21 lat. Prawdziwa bestia. A warto też wspomnieć na rozwój mentalny Cousinsa (bo koszykarsko od 2 lat gra bardzo dobrze) i utalentowanych Drummonda, niewiadomego Embiida i Okafora za rok. Czyżby powrót do dobrych wysokich graczy? Nareszcie.

  • wielmozny.pan.przecinek

    @wielki wizjoner
    w wielu miejsach twoich wywodów dostrzegam nawiązanie do moich własnych poglądów i opinii, co mnie cieszy niewątpliwie :]

    ad 2
    i ja widzę problem Wizards z Wallem, ale widzę go w jego mid range game, pull up game i generalnie dośc dyskusyjnym zasięgu rzutu w akcjach na połowie. w serii playoffs co lepsze defensywy nie wpuszczą go pod kosz, postawią na wariant, w którym John dostaje wolne miejsce na półdystansie, ale za to jego partnerzy są ściśle pilnowani i on musi rozstrzygać kolejne posiadania w takiej formie w jakiej robić tego nie lubi alias nie potrafi. dobry gracz, ma dobry sezon, ale playoffs mogę być znów problematyczne. i tutaj wg mnie jest duża rola dla coacha Wittmana, aby ustawił hco pod w.op wariant defensywy przeciwników. na plus na pewno ciągła poprawa Wizards w grze defensywnej. to niebagatelny atut. jeśli Wittman ustawi 2-3 niezawodne zagrywki w ataku i obrona utrzyma stabilny poziom w serii, to Wiz są gotowi na duże rzeczy w tym sezonie.

  • ex-em

    tak naprawde trudno polemizowac, zgadzam sie wlasciwie w 100%
    jedynie co, to w moim przeczuciu kluczowe na zachodzie w tym roku bylo posadzenie Kerra na lawce, z teamu ktory gral ladnie dla oka, zrobil ekipe ktora powaznie moze myslec o tytule
    Curry nie dosc ze dorasta do roli lidera ktory pociagnie team w trudnych seriach, to dodatkowo ma obok Thompsona, ktory moze go odciazyc w waznych momentach

    rzeczywiscie zastanawiajaca jest postawa rookie, Davis jest kosmiczny, zawodnik jaki trafia sie na lata, ale trudno nie zauwazyc ze kolejny rok nie wchodzi do ligi nikt z przytupem, wzasadzie mozna mowic jeszcze tylko o Lillardzie ze od 1 meczu zaczal grac jak zawodowiec, reszta to mniej lub bardziej bennetty

  • doogee

    @wielki.wizjoner
    Ciekawe prognozy z dużą szansą na sprawdzenie. Chociaż nie wymagające raczej bycia wielkim wizjonerem :) Ale, że Harden kandydatem na MVP?! :)

    A tak w ogóle, jeżeli nie jesteś kolejnym wcieleniem usera o nicku również zdradzającym lekki egocentryzm, to witaj w supergigantowej społeczności :)

    Musisz wiedzieć, że tutaj szczególnie szanuje się poglądy adwersarzy, a w cenie są jedynie merytoryczne wypowiedzi. Kultura osobista userów aż bije po oczach, a poziomem dyskusji mogliby zawstydzić profesorów z Harvardu. Ataki ad persona są incydentalne, a nawet jak się raz w roku coś takiego zdarzy to atakujący po chwili kajając się i płonąc ze wstydu prosi o wybaczenie.
    A jak by się nawet ktoś pomylił w swoim predykszyn to na pewno by się do tego przyznał.
    Chociaż dotychczas nie miało to miejsca bo jeszcze nikt się nie pomylił.

  • wielmozny.pan.przecinek

    ad 3
    zdecydowanie. na dziś Bulls biją w serii Cavs. w 6 meczach. ale Cleveland ma sporo czasu na poprawę i dopięcie szczegółów. LeBron James próbuje odgrywać lidera, pokrzykiwać, surowo ochrzanić, ale wykazuje raczej zdenerwowanie niż cokolwiek uzyskuje w ten sposób. byłem ciekaw jak sobie poradzi z samodzielnym liderszipem, bez Dwyane'a Wade'a, i jak widać, póki co, nie myliłem się wieszcząc mu kłopoty. mam wrażenie, ze to nie jest typ vocal lidera. umie zrobić na boisku, co trzeba, ale sprawdzać się w samej grze, to jedno, zaś robić za "grającego coacha", to inna para kaloszy. zwłaszcza że sam LeBron popełnia liczne lapsusy w obronie i być może lepsze efekty osiagnie dając przykład właśnie na boisku i grając agresywnie, taranując rywali ofensywnymi wejściami i robiąc stopsy na własnej połowie.

    pokrzykujący typ liderszipu w stosunku do, jakby nie było, gwiazd ligi [Kyrie Irving, Kevin LOve], to niezbyt szczęsliwy pomysł. Irving latem został MVP mistrzostw świata, ogromnie to podniosło jego prestiż i samoocenę. traktowanie MVP mistrzostw świata jak dzieciaka, to nie jest droga do nauczenia go czegokolwiek, ale do zrażenia go do siebie.
    poza tym, like I said - żeby wygrywać w playoffs Cavs bedą potrzebowali Irvinga i Love'a przez 40 minut na boisku. pytanie brzmi : czy jakość gry obronnej Cavs, z Irvingiem i Lovem w takich ilościach, jest w stanie uzyskać wymagany poziom ? wg mnie, bardzo do tego daleko. ci gracze nie tylko nie są przyzwyczajeni do poświęcania dużej energii na defensywne usiłowania, ale nade wszystko - nie są technicznie dobrymi obrońcami, bo przez całą karierę nikt od nich tego nie wymagał, a jak wymagał, to mogli go spokojnie olać mając status franchise players.
    Irving miał szansę coś zrozumieć w Duke, niestety rozegrał tam zaledwie 10 spotkań, więć Krzyżewski nie zdązył mu wpoić odpowiednich nawyków.
    Love się rozpuścił w marazmie Wolves.

  • doogee

    *ad personam, oczywiście.
    Poprawiłem swój błąd pomimo, że nikt by mi go tutaj nie wytknął. Wot kultura!

  • wielmozny.pan.przecinek

    ad4
    serio ? i ty widzisz Chrisa Paula jako zawodnika overrated ? :] ruszyła lawina, hehe. nikt nie broni CP3.
    wg mnie, on jest po prostu za niski na to, by pełnić taką rolę jakiej Clippers teraz potrzebują, od któregoś ze swoich zawodników. Isiah Thomas czy Bob Cousy mieli wsparcie w kompetentnych wysokich oraz all time team-defense. Chris Paul nie ma ani jednego ani drugiego, więc na dystansie serii okazuje się po prostu za krótki na klasowych rywali. gdyby był tylko playmakerem - w porządku. jako scorer i jedyny clutcher nigdy nie podciągnie zespołu na ten najwyższy poziom.
    może to zrobić dla Clippersów tylko Blake Griffin.

  • wielmozny.pan.przecinek

    ad 5
    POpovich "najlepszym trenerem w historii koszykówki" ? :] ciekaw bym był twoich argumentów za tą tezą, przeciwko paru innym trenerom, którzy też budowali świetne, wygrywalne systemy.

    ofk, Thunder powinni wejśc do playoffs, o ile do końca sezonu nie połamią się znowu liderzy, a nade wszystko Durant. w/o Westbrook są w stanie wygrywac, w/o Durant - nie sa w stanie.
    wg mnie, w tym trudnym momencie wykazał sie coach Brooks, który mając do dyspozycji samych role players postawił na całkiem dobrą defensywę i okazało się, że drużyna grać ją potrafi. do zwycięstw ofk brakowało liderów ofensywy, ale i tak wyszło nieźle. wielu graczy z pewnością udowodniło swoją przydatnośc i zyskało niemało pewności siebie.

    ofk, Thunder na dziś nie mogą pozbyć się Westbrooka, bo nie mają żadnej gwarancji, że Durant nie odejdzie, a lekkomyślna utrata obu gwiazd nie wchodzi w rachubę. gdyby jednak DUrant został, to wg mnie powinny wytrejdować Westbrooka w zamian za jakieś dobre puzzle i dać piłkę Reggiemu Jacksonowi.
    ma on 2 przewagi nad Westbrookiem, kluczowe wg mnie w kontekście fitu dla zespołu i KD jako primary option :
    1] Jackson ma większy zasięg rzutu niż Russell
    2] Jackson jest bardziej naturalnym point guardem

    największą zaletą Westbrooka jest dynamika w open court i FTA zarabiane w hco. ważne rzeczy, ale przewagi Jacksona nie tylko ja balansują, ale nawet dają plus na stronie Reggiego, zwłaszcz zważywszy na to, że Russell swoimi akcjami często dezorganizuje ustawienia ofensywne, cały zespół wrzuca w improwizację. system neutralizuje jego zalety, a jednocześnie maksymalizuje zalety Duranta. to nie jest tylkko kwestia tego, czy Westbrook może się zmienić. zapewne może, ale wtedy Thunder nie zyskają nic na jego obecności boiskowej.

    Westbrook wyrósł na gwiazdę ligi, ludzie chętnie go oglądają, kibice kochają - Presti i Brooks będą mieli twardy orzech do zgryzienia.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    @wielki wizjoner

    no same niby oczywistości ja to bym chciał poznać twoje zdanie na temat Lakers.
    hhehe

  • wielmozny.pan.przecinek

    ad 6
    w tym momencie panuje bezkrólewie i NBA będzie miała problem z wyborem ewentualnego MVP, jak tak dalej pójdzie.

    Marc Gasol ? ma szanse, ale to by było najmniej "medialne" nazwisko od czasu Billa Waltona z 77-78. Davis ma za słaby team, więc odpada. Cousins podobnie. Wall - no way. itd.

    dlatego myślę, że spore szanse będzie miał Dwight Howard, o ile Rakiety zameldują się w top4.

    ad 8
    wszystko w playoffs zależeć będzie ofk od matchupów, czyli korespodencji stylów, charakterów i taktycznych zestawień zespołów.
    wydaje mi się, że o ile dziś możemy wstępnie mówić o tym, kto się stylowo, taktycznie i mentalnie "tłumaczy" na język playoffs, o tyle za wcześnie by zestawiać konkretne zespoły. ale że będzie interesująco, to pewne. Eastern też nie wygląda źle, aczkolwiek
    na pewno zabraknie zespołów tak mocnych sportowo jak MIami Heat i Indiana Pacers w ostatnich sezonach.

    ad 9
    Anthony Davis jest niesamowitym talentem. świetnie się adaptuje w NBA i już teraz ma swoje przewagi. a przede wszystkim jego postać dowodzi jak ta liga się zmieniła na gorsze od NBA sprzed kilkunastu lat.
    bo, powiedzmy to wprost, Davis jest niezwykłym graczem, ale bryluje w lidze także dlatego, że jest ona uboga w zawodników podkoszowych. mówimy o paru jasnych punktach na mapie, ale są to zawodnicy albo aspirujący dopiero albo już ustalający swoją pozycję jako bardzo dobrzy, ale nie aż tak wpływowi jak to niegdyś bywało. aż trudno sobie wyobrazić skalę dominacji Hakeema Olajuwona albo Davida Robinsona, gdyby dzisiaj wchodzili do ligi.

    tak naprawdę Davis czy Cousins prawdziwy test przejdą w playoffs. na razie grają mecze pod dośc znikomą presją. nikt nie oczekuje od ich zespołów zwycięstw, a jak są, to traktuje się je z pełną admiracją. nie są na cenzurowanym. grając bez obciążeń psychicznych spisują się bardzo dobrze. jak będzie przy zwiększonym bagażu w głowie ? jak mawiał klasyk John Milton z "Adwokata diabła" : "PResja. ona wszystko zmienia, jednym podcina skrzydła, innych inspiruje do rzeczy wielkich".

    btw, Cousins za dużo fauluje. w RS Kings jakoś z tym żyją. w best of 7 każdy rywal będzie bił w Cousinsa i sadzał go na ławkę, przez co zawsze zespół będzie osłabiony. w serii jest to spore obciążenie. ta drużyna nie wytrzyma podobnego scenariusza wydarzeń. Cousins nie jest technicznie biegłym obroncą. jest atletyczny, ma niesamowity zasięg, ale reszta, czyli sfera wyszkolenia i behawioryzmów, pozostawia sporo do życzenia.

  • ex-em

    Rownie dobrze mozna mowic ze liga jest tak mocna ze rookie potrzebuja czasu na dostosowanie sie

    Ja nie deprecjonowalbym Davisa

    Generalnie temat rookie jest zlozony i wArto by bylo przesledzic jak gwiazdy z lat 90tych wchodzily do ligi jakie byly te poczatki

  • the-truth

    " wykazał sie coach Brooks, który mając do dyspozycji samych role players postawił na całkiem dobrą defensywę i okazało się, że drużyna grać ją potrafi. do zwycięstw ofk brakowało liderów ofensywy, ale i tak wyszło nieźle" Wyszlo zajebiscie wrecz 3-12 :))

    "dać piłkę Reggiemu Jacksonowi.
    ma on 2 przewagi nad Westbrookiem, kluczowe wg mnie w kontekście fitu dla zespołu i KD jako primary option :
    1] Jackson ma większy zasięg rzutu niż Russell
    2] Jackson jest bardziej naturalnym point guardem" Brandon Knight ma te same zalety, niestety clutch lay-up lezy no ale musi byc i tak lepszym fitem dla Duranta :))

    @Wielki wizjoner
    Ciekawi mnie czy zostaniesz na blogu tak dlugo jak np.eltonegro ? :))
    Jak sie widzi w Paulu 3top ligi to trudno zeby nie byl przereklamowany.Najpierw jedziesz po Hardenie a pozniej piszesz o nim jako kandydacie pelna geba na MVP, zabawa w "dobra obrone" Howarda tez jest pocieszna, nie wiesz ze to jest klucz do zwyciestw w PO ? Jest juz tutaj rozdwojony eminem i to powinno wystarczyc...

  • wielki.wizjoner

    the-truth:
    Jadę po Hardenie a potem wymieniam go w gronie faworytów do tytułu MVP i nie widzę w tym sprzeczności. Harden to jest bardzo dobry ofensywny gracz, wygra sporo meczów dla Houston, jest liderem tej ekipy a jeśli spojrzymy na zbilansowane drużyny bez lidera (Spurs, Mavs) oraz brak Duranta przez kontuzję to w kwestii ewentualnego MVP nagle pojawia się przed brodaczem ogromna szansa, tyle. W normalnych warunkach nie jest to top5 gracz ligi, ale co innego top5 gracz ligi a co innego nagroda MVP, na którą brodacz przy dobrym bilansie, słabym LeBronie będzie miał szansę.

    user_formerly_known_as_lukasz
    Lakers zakończą sezon jako jedna z trzech najgorszych ekip na Zachodzie, nie mam co do tego wątpliwości. Można by stwierdzić, że posypali się przez kontuzje Randle'a, Nasha i Younga, ale to by było pójście na skróty. Moim zdaniem po raz pierwszy od 10 lat w Lakers brakuje po prostu talentu a problemem jest także fatalny defensywnie trener. Carlos Boozer druga opcja? Pozdrawiam. Sam Kobe, zwłaszcza, że jest past prime, po kontuzji, nic tutaj nie wskóra. Najłatwiej byłoby obarczyć jego winą za wyniki Lakers, tylko, że rok temu Kobego nie było a Lakers grali taki sam piach jak teraz. Scott to jakaś farsa, większa niż D'Antoni, nie dość, że Lakersi biją rekordy impotencji defensywnej to jeszcze Scott wpadł na genialny pomysł nie rzucania za 3 punkty, zapominając, że jest rok 2014 a nie 1974. Jak traktować poważnie drużynę z takim trenerem? Po prostu trzeba zapomnieć o Lakers i playoffs, póki na ławce nie zasiądzie dobry trener a Lakers nie sprowadzą dobrego podkoszowego gracza.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    @wielki wizjoner
    No chyba jednak lepiej grali bo jak na razie to maja .214 a w poprzednim sezonie 0.329. Dodatkowo znacznie lepiej bronili w poprzednim sezonie. Co wpisuje się w moja tezę ze większość problemów z defensywa Lakers bierze się od Bryanta. Jeśli oglądasz mecze to wiesz o czym mowie...

  • wielki.wizjoner

    doogee:
    Wbrew pozorom nie znajdziesz ciekawszego miejsca w polskim internecie na dyskusje o NBA, zatem się zameldowałem. Co do Hardena to już odpisałem w poście niżej - nie przepadam za nim, śmieszny obrońca, ale biorąc pod uwagę okoliczności ma szansę na nagrodę.

    ex-em:
    Tak czy siak kluczem do sukcesu Warriors niezmiennie pozostaje Bogut i jego zdrowie. Bez niego sypie im się cała obrona, zostaje potworna dziura w pomalowanym, inaczej wygląda ofensywa. Curry i Thompson swoją drogą, lecz MVP tej drużyny jest chyba pocieszny Australijczyk.

    wielmozny.pan.przecinek:
    3. Pełna zgoda, ale czy sądzisz, że w obecnym składzie są zdolni wygrać mistrzostwo? Czy LeBron i Blatt nauczą Waitersa używać mózgu, czy Varejao i Haywood będą odpowiednim zabezpieczniem obręczy? Nie mam przekonania.

    4. Od lat uznaję, że CP3 jest przereklamowany i dodatkowo oburza mnie fakt, że każdy w kontekście przereklamowanych wrzuca oczywiste nazwisko Anthony'ego, podczas gdy o Paulu złego słowa powiedzieć nie można, bo 'to wojownik, artysta', a fakty są takie, że Melo bądź co bądź WCF osiągnął, w przeciwieństwie do Krzysztofa.

    5. Co do Westbrook/Jackson to piszesz ciekawie, z tym, że nie podałeś konkretnych graczy, którzy mieliby przyjść do Thunder w zamian za Westbrooka. Z jednej strony faktycznie Westbrook jest problemem przez zabieranie rzutów Durantowi, niskie boiskowe IQ i małe dzielenie się piłką, ale z drugiej strony Durant z Jacksonem grali raz w playoffs bez Westbrooka i skończyło się to ciężkim łomotem od Grizzlies. Sprawa nie jest tak oczywista, że Russell to po prostu 'cancer'. Podaj jakąś ciekawą wymianę za Westbrooka.

    Popovich? Cóż, zdaję sobie sprawę, że wielu powie, iż najlepsi są Jackson, Auerbach, Riley, rozumiem argumentację, lecz ja stawiam na Grzegorza z prostego powodu - nie trenował Jordana, Pippena, Shaqa, Kobego, Russella, Cousy'ego, Magica czy Kareema, nigdy nie miał zespołu gwiazd, indywidualności, które same wygrywały mu mecze a mimo to wygrał 5x mistrza, raz był w Finałach i 4 razy w WCF. Popovich to niesamowity system gry oparty na zespołowości, a do tego równie dobra obrona jak u w/w. 17 lat z rzędu wygrywać 50 meczów w RS i 17 lat z rzędu być contenderem? Rzecz niespotykana w historii koszykówki, a przecież gdyby nie szereg kontuzji kluczowych graczy to lista sukcesów Popa byłaby znacznie dłuższa. Dokonał tego wszystkiego z jednym zawodnikiem porównywanym do w/w czyli Duncanem. Robinson był już past prime, a Parker i Ginobili, mimo że uwielbiam tego drugiego, są o szczebel niżej. Popovich to mistrz wyszukiwania i dopasowywania koszykarzy do systemu gry, wyciągania z nich tego co mają najlepsze, robi świetne adjustments, znakomicie potrafi obnażyć słabości rywala w playoffs i moim skromnym zdaniem jest to lepszy trener niż Riley, który miał najlepszy duet w historii koszykówki, niż Auerbach, który w tamtych czasach korzystał z możliwości i tworzył sobie prawdziwy Dream Team oraz nawet Jackson, który trenował 3 koszykarzy z top10 w historii, choć podkreślam - naprawdę rozumiem jeśli ktoś wymieni tych trenerów. Dodałbym tu jeszcze Larry'ego Browna, który sukcesów za wiele nie ma, bo 1x mistrz i 2x Finały, lecz był to znakomity defensywny trener, który podobnie jak Pop (zresztą był jego mentorem) wyciskał z podopiecznych wszystko co mógł. Moim zdaniem jednak Pop jest znacznie lepszym trenerem ofensywnym niż zasłużony Larry.

  • wielki.wizjoner

    6. Howard? Nie no, chyba przesadziłeś. Howard musiałby rozegrać sezon życia aby przykryć Hardena, bo jak na razie to przeciętny głosujący z przeciętnym IQ jeśli będzie miał do wyboru oddać głos na Hardena lub Howarda to stosunkiem głosów 80-20% pójdzie na brodacza za fajne statystyki i 'leadership'. Nie, Dwight jest bez szans.

    9. Davis jest niezwykle młody, nie pamiętam aby wysoki w wieku 21 lat wygrywał mistrzostwa, ma przed sobą jeszcze 2-3 lata aż będzie można wymagać sukcesów. O Olajuwonie to aż prychnąłem pod nosem, bo gdyby Hakeem zawitał do tej ligi to średnie na poziomie 30-15-5 osiągałby nawet się nie pocąc, ale co począć, takie mamy czasy od jakichś 10 lat.

    user_formerly_known_as_lukasz:
    Lakers rozegrali 14 spotkań, więc porównywanie do 82 na razie trochę mija się z celem, poczekajmy do połowy sezonu to porównamy wyniki. A czy Jeremy Lin i Carlos Boozer w obronie robią coś więcej niż Kobe?

  • the-truth

    Harden nie dostanie MVP bo nie jest nawet liderem swojego teamu co dobitnie pokazal w PO, w najlepszym przypadku glosy sie podziela miedzy nim a Howardem jak ktos bedzie chcial ROX nagrodzic za bilans co w obliczu problemow zdrowotnych DH i tak jest watpliwe.

    "Co do Westbrook/Jackson to piszesz ciekawie, z tym, że nie podałeś konkretnych graczy, którzy mieliby przyjść do Thunder w zamian za Westbrooka" Juz podal dawno temu glownie: Jarret Jack i True Holiday...

    Wizjonerze a jaka jest twoja opinia na temat legendarnego liderszipu Bryanta ?
    www.youtube.com/watch?v=DHN8zWiZEa0 Czy widzisz jakas wine Kobyego w obecnym stanie rzeczy, czy tylko winni sa wszyscy inni dookola a zwlaszcza Howard, ktory uciekl bo przestraszyl sie szansy zdobywania tytulow z Kobe ? Jak oceniasz jego gre w obronie(albo jej brak) co myslisz o jego kontrakcie ?

  • dannygd

    "Gdzie napisałem ze Jordan miał kiepska organizacje?"
    @user_formerly_known_as_lukasz 2014/11/21 14:08:22
    "Nie zgodzę się natomiast ze Bulls do była świetna organizacja bo nie była."

    "Rose MVP, tyle w temacie."
    Na pewno zostałby MVP w kiepskiej organizacji... a może już przykład KG zapomniałeś?

    "Co Chicago takiego wygrało? Sukces to bynajmniej nie mistrzowski."
    Dokładnie napisałem co ja uważam za sukces w ich przypadku. W NBA nie grają 2 ekipy, żeby sukces/porażkę oznaczało zawsze mistrzostwo. Inaczej należałoby uznać 29 ekip za kiepskie organizacje bez sukcesów co roku...

    "a ty o czym innym piszesz?"
    Poczytaj to może zauważysz, choć z takim nastawieniem - nie sądzę.

    "W dodatku nawet nierozumiesz co czytasz?"
    "NAPEWNO" "NIEROZUMIEM" - keep going dude...
    Robisz za "pseudomiodka" to może, to może słownik najpierw sam poczytaj - najlepiej z samozwańczym anonimanonimowym profesorem Bralczykiem .

    "Matka wie ze jestes idiota?"
    Tylko idiota "szuka" czyjejś (tu mojej) matki, żeby się odgryźć... Żałosne to było Łukasz i dobrze o tym wiesz.

  • dannygd

    @doogee
    Twój komentarz na powitanie kolegi - bezcenny. Nic dodać, nic ująć! ;)))

  • dannygd

    @wielki.wizjoner

    1.Witam!
    2. Ciekawe dyskusje toczą się też na e-nba, sznurowce czy zaspanym, choć nigdzie nie jest tak rodzinnie jak to doogee zauważył ;)
    3. W EC myślę mocno nie doceniasz MIA, które powoli uczy się jak grać bez Wade (podobnie jak CHI bez Rosa), ale jest jednym z lepiej zbilansowanych teamów. Całkowicie pomijani są Pacers i mało kto zauważa, że grając ciągle bez 3-4 (jeśli nie 5) graczy z pierwszej 5, sa na pozycji PO. CO będzie jak wróci Hill i West? Jak obwodowi shooterzy jak (Miles, Watson) czy wchodzący pod kosz Stuckney zaczną grać? Przecież momentami IND grała nawet nie rezerwami a graczami będącymi nr 3 czy 4 na swojej pozycji... No i pytanie czy Lance poczuje, że od niego zależy teraz czy CHA wejdą na poziom wyżej, czy spadną do roli sprzed kilku lat...
    4. W WC mamy 4 doświadczone i silne ekipy (SAS, MEM, DAL i... OKC), które jeśli nie dopadną je kontuzje to powinny sobie poradzić z GSW, POR, HOU czy LAC. Tu może się jednak okazać, że NOP czy PHX wypchną ich z PO, bo w SAC jakoś trudno mi uwierzyć jeszcze w tym sezonie.

  • anonimanonimowy

    Gadaj sobie co chcesz, ale ja słownika nie potrzebuję. I po co brniesz? Były byki? Były.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    @debilGD
    gdybyś wiedział jak wyglądała sytuacja w Bulls przed przyjściem Jordana to nie pisałbyś takich głupot. Nawet za Reinsdorfa porównanie jej z Lakers 80's i C's 80's to parodia.
    Symptomatyczne jest to ze twój Jerry Buss wschodu kupił drużynę po tym jak wybrali w drafcie Jordana. Wyczul pismo nosem. Później całymi latami oszczędzał licząc na wybory w drafcie, choć z odpowiednim wsparciem weteranów mógł wygrywać wcześniej, ci jednak kosztowali.
    Rose sobie MVP wybiegał, podczas gdy Reinsdorf ledwo podnosił się z fotela... musisz z tym żyć kmiocie :] Dodam ze Lebron w makabrycznie słabej organizacji był MVP wiec twój argument jest tyle wart co ty czyli NIC. Dodam jeszcze Nasha i chowasz się pod ziemie dziecino... hehehe
    Dauuny lepiej spożytkuj energie ze się już nie fLustrowac, hehe
    Akurat ty i twoja matka to mnie nie obchodzą daunny, to był temat dla ginekologa ale się przedawnił jakieś 30 lat temu

  • user_formerly_known_as_lukasz

    @wielki wizjoner

    A czy Jeremy Lin i Carlos Boozer w obronie robią coś więcej niż Kobe?

    a czyli jednak meczów LA nie oglądamy, hehe
    Bo gdybyś oglądał tobyś wiedział ze LIn i Boozer to marni obrońcy ale przynajmniej starający się pracować w obronie, ale sa zbyt marni niestety. Bryant nie kryje nawet na radar, kolesie uciekają mu po trzy, cztery metry i rzucają przypominam prawie 60% z pola na jego starej dupie. Za 3 tej jest dobrze bo blisko 50% te corner three do których Bryant nawet nie stara się podbiec bo zmarnowałby energie na kolejnego fadeawaya z 6 metrów na potrójnym kryciu...

    Lakers rozegrali 14 spotkań, więc porównywanie do 82 na razie trochę mija się z celem

    No dlatego pokazałem odsetek % ale jak chcesz po 14 pierwszych meczach poprzedniego sezonu Lakers mieli bilans 7-7. Przyzwoity przyznasz. Lakers od dawna lepiej wypadają bez Bryanta który nie pozwala żadnemu coachowi na normalna prace. Nie jest to jednak świadomy sabotaż. To ego

  • ceglomiotacz

    Wielki wizjoner to drugie konto przecinka. Podobny styl pisania, nadużywanie anglojęzycznych określeń (pokażę jakim jestem kozakiem, polski jest fe), rzucający się w oczy sposób formatowania tekstu.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    @ceglomiotacz
    No i zepsuł zabawę hehe

  • anonimanonimowy

    Moim zdaniem styl wcale nie jest taki podobny, więc albo się maskuje, albo to nie on.

  • hedin

    tymczasem jak zwykle Sacramento na przekór zaczęło wygrywać, kiedy zostało ogłoszone, że prawdopodobnie do końca listopada będą mieli bilans <50%

  • czarny.eminem

    Nie dość, że mamy kreta na forum, to jeszcze aktywnie działający kontrwywiad! Jak dobrze być tego częścią! headlinedigest.com/wp-content/uploads/2013/04/Paraoid-America.jpg

  • czarny.eminem

    Nie dalej jak wczoraj czytałem, że Rose wrócił. Wchodzę na nba.com - D-Rose leaves game with tight hammy. To już przestaje być zabawne, ten murzyn jest z Pascalowej trzciny.

  • wielmozny.pan.przecinek

    @wielki wizjoner
    ad 3 - co do szans Cavsów na mistrzostwo, będę się wypowiadał wiążąco podczas playoffs. wtedy na bieżąco będziemy mieli szansę to sondować. tak działają zespoły składane ad hoc, w ciągu jednego lata, wobec których oczekiwania są tylko maksymalne, nawet jesli sami zawodnicy je studzą.

    ad4
    no to sie nie zgadzamy.
    ja nie uważam Chrisa Paula za "przereklamowanego". uważam zaś, że jakkolwiek znakomitym jest graczem, to nie spełni roli, w jaką każą mu się wcielać jego kolejne zespoły. ofk, jeśli ktoś istotnie oczekuje od niego takich rzeczy, jeśli sądzi że CP3 ma wnieśc to czego nie dodaje DeAndre Jordan czy Blake Griffin, albo tego czegoś brak wyrównać jakimś ekstra-effortem, to ofk ma pełne prawo określać go jako "overrated". wg mnie, jest to błędna diagnoza.

    ad5
    w trejdzie za Westbrooka Thunder powinni szukać dobrego 3 & D na pozycji SG plus dwóch vetsów na ławkę, po jednym na front- i backcourt. nie mam doskonałego rozeznania w salaries i sprawach kontraktowych poszczególnych zawodników w ich klubach, więc nazwiskami na razie cię nie zasypię.
    ale, jak mówię, to i tak jest tylko teoria, bo Thunder Westbrooka nie oddadzą, przynajmniej do momentu, w którym będą mieli pewnośc, że Durant zostanie w Oklahomie.
    moje uwagi dotyczą przede wszystkim stylu w jakim Thunder powinni grać, aby maksymalizować swoje szanse na mistrzostwo.

  • wielmozny.pan.przecinek

    @wielki wizjoner
    ad Popovich

    nie zgadzam się z twoim punktem widzenia.

    wg mnie, wcale nie jest łatwiej wygrywać with superstars niż mając system wokół przysłowiowego Duncana.

    zresztą, Jackson udowodnił, że w/o Jordan też potrafi. w 93/94 wygrał 55 gms i w ESF był o włos od pokonania potężnych Knicksów. Bulls grali bardzo dobrze. poza tym, przed Jacksonem byli na dobrej drodze do zostanie następnym loserem, który zawsze na kimś sobie połamie zęby w playoffs. to Phil wprowadził system.

    to samo zrobił w Los Angeles. zanim ich objął mieli dominującego siłą i atletyzmem Shaqa, supertalent w postaci Kobego, ale nie mieli zespołu. to Phil ich poskładał. b2b i 3 finals in a row, to też były jego sukcesy.

    Pop jest ofk doskonałym coachem, jego system chwaliłem sto razy, nie będę się w tym powtarzał. rzecz w tym, że okresliłeś Popa jako "najlepszego w historii", a ja osobiście miałbym problem z nazwaniem jakiegoś coacha, zespołu czy zawodnika w tak kategoryczny sposób, dlatego się zainteresowałem.

    rozumiem twoje argumenty, ale nie uważam by trenowanie zespołu w/o dominant stars było trudniejsze. może nawet jest odwrotnie. żeby trenować dominant stars trzeba mieć jednak ogromne wyczucie i odpowiednie podejście. a żeby już narzucić im jakiś system gry, jak to umieli zrobić Riley Jackson czy Auerbach, nie sposób obejśc się bez autorytetu. żeby ten system był zwycięski, już trzeba być mistrzem w swoim fachu.

    podejrzewam, że Popovich nie umiałby poprowadzić tak dobrze Shaqa z Kobem albo Jordana z Pippenem. myślę, że miałby problem, bo to są zawodnicy charakterologicznie i osobowościowo kompletnie nie pasujący do jego konceptów. a to już, wg mnie, podważa pogląd, że "inni mieli łatwiej".

    wg mnie, nie istnieje "łatwiej" czy "trudniej". istnieje tylko rzeczywistośc, a więc : ktoś wygrał w takim układzie, a ktoś inny - w tamtym układzie. układ jest zwycięski albo nie. komu było łatwiej ? nie sposób, wg mnie, tego ustalić. dlatego bliżej mi do "grona [zwycięskich i wybitnych trenerów, teamów, zawodników" niż do "ten był najlepszy".

    "jeden zawodnik porównywalny"
    indywidualnie może i tak, ale przecież grają zespoły. duża ilość ego i talentu sprawdza się wtedy, kiedy te klocki pasują do siebie i tworzą sprawnie działający mechanizm. kiedy nie pasują - żadna skala talentu nie uratuje układanki przed rozpadem.

    wg mnie, to jest trenerska wirtuozeria, jesli umie swoją pasującą układankę stworzyć z jak najbardziej utalentowanych zawodników. to nie ich talent determinuje jej wygrywalnośc, tylko to jak trener ten talent róznych zawodników połączy, ustawi i zintegruje. dlatego też nie sądze, że Jackson miał łatwiej, a Popovich trudniej.

    "Jackson trenowal 3 koszykarzy z top10 w historii"
    być może, ale czy bez Jacksona [i ofk jego pomagierów] byliby to koszykarze "z top10" ? może to Jackson ich takimi uczynił ? a zatem, może i oni w tym "top 10" są zbędni, bo przecież z takim trenerem było im łatwiej niż np. Parkerowi i Ginobiliemu z Popovichem ? a może po prostu istnieją wygrywalne i niewygrywalne układy ?



  • wielmozny.pan.przecinek

    ad 6
    Harden ?
    myślisz, że NBA zaakceptuje TAKĄ twarz jako MVP ? ;]

    a serio - od kiedy ktoś wreszcie ją zauważył, a potem stała się ona jednym z memów NBA, kiepska gra obronna w wykonaniu Hardena skutecznie odbiera mu szanse na nagrody sezonowe. może all-NBA za ppg, ale wydaje mi się, że jesli Howard dociągnie do 20-10 i zaliczy ze 2 bloki per game, a Rockets zameldują się w top4 - Howard może dostać być bardziej doceniany. w istocie byłoby to zgodne z realiami, bo w Rockets jednak Howard jest zawodnikiem ważniejszym. piszę to, zachowując nieodmiennie, krytycyzm wobec jego niedojrzałości.

    ad9
    ja od Davisa nie wymagam "mistrzostwa". jasne, że jest za wcześnie na takie oczekiwania.
    na razie są one zawężone do zakwalifikowania się do playoffs.

    pisałem o nim w kontekście twojej idei, że mógłby to być kandydat na MVP. wg mnie - nie ma na to szans, dopóki jego drużyna nie zacznie grać wysoko. nawet Kevin Garnett doczekał się laurów dopiero wtedy, gdy Minnesota wygrała 58 gms. są pewne reguły, których nie da się przeskoczyć. i bardzo dobrze. nie wyobrażam sobie nagród indywidualnych oderwanych od zespołowych osiągnięć. sytuacja, w której MVP przysługuje tym, którzy prowadzą zespoły do zwycięstw, jest najzdrowsza z możliwych. ofk, mozna utyskiwać, że naprawdę najlepszy gracz nie dostaje się do race z powodu słabości partnerów i organizacji, ale lepsza taka "niesprawiedliwość" niż bagatelizowanie wygrywalności.

  • wielmozny.pan.przecinek

    "wielki wizjoner to drugie konto przecinka"

    jakie "drugie" ?
    sześćset dwudzieste ósme, wg moich obliczeń.

    lol...

  • user_formerly_known_as_lukasz

    sześćset dwudzieste ósme, wg moich obliczeń.

    no właśnie lodzia co u eltoronegro słychać? :D

  • user_formerly_known_as_lukasz

    hahaha
    kiepska gra obronna w wykonaniu Hardena skutecznie odbiera mu szanse na nagrody sezonowe

    no a Bryant bylby MVP gdyby Lakers bronili mimo ze sam broni gorzej niz Harden...

    Gdzie jest psychiatra :D

  • eltoronegro

    @lukasz
    jestem, jestem, pozdrawiam z drugiego szeregu :)

    to, ze sie nie udzielam, nie znaczy, ze nie czytam. Zrobilem sobie mala przerwe, bo a) wiecej zajec b) malo wnoszaca wymiana inwektyw moze byc na poczatku smieszna, ale w dlugim okresie robi sie nuzaco-nudna, a poza tym c) raczej nigdy nie zasypywalem forum lawina postow.

    Mimo wszystko wydaje mi sie, ze ostatnio jest lepiej, skonczyliscie wreszcie z @przecinkiem temat lodowo-wyjazdowy i od tego czasu mam wrazenie, ze wiekszosc bywalcow jest bardziej ogarnieta, plus dla was. Moze poza jednym prawdziwym wyjatkiem, ale szkoda klawiszy na ten temat.

    Uczciwie przyznaje, ze uwazam twoje posty i @przecinka za najciekawsze tutaj, oczywiscie po oczyszczeniu z niepotrzebnych dodatkow. Rozumiem jednak, ze to @przecinek narzucil pewien styl, a reszta sie po prostu dostosowala. Ostatnio tez @wielki.wizjoner wniosl powiew swiezosci, ciekawe posty i bez wrzucania nikomu. Najgorsze, ze chyba zarazilem sie forumowa paranoja, bo tez przeszlo mi przez mysl, ze to drugie konto @przecinka :)) przy okazji pozdro @doogee, zgadzam sie z @dannym, twoj post do @wizjonera najlepszy off-topic od dluzszego czasu :)

    Troche bardziej merytorycznie, jesli chodzi o MVP to stawiam w tym roku na Curry'ego, chociaz wolalbym, i mysle ze nie byloby to zadna niesprawiedliwoscia, widziec na tronie Wielka Brew. To byloby jednak mozliwe chyba tylko w przypadku, gdyby utrzymal statsy na obecnym poziomie i dodatkowo przeszedl pierwsza runde w PO. Najpierw jednak trzeba tam w ogole dotrzec, a potem jeszcze kogos pokonac.

    Jesli chodzi o final, to bedzie to IMHO ktos z zestawu CHI/CLE - MEM/GSW, przy czym jest to, oczywiscie, na tym etapie wrozenie z fusow. CHI, bo maja gleboki sklad, jesli nikt sie wiecej nie bedzie lamal (oprocz D-Rose'a ofk), moga byc tylko lepsi - Mirotic, Noah nie wszedl jeszcze na swoj poziom, po Gasolu chyba malo kto sie spodziewal takiej gry, Butler, jak juz ktos pisal, murowany faworyt do MIP (obok chyba Fourniera?), graja duzo bez Rose'a, wiec beda przygotowani na wszystkie mozliwosci. CLE moga grac tylko lepiej i wg mnie to jest kwestia czasu i drobnych poprawek. Poza tym nie bardzo ma im kto popsuc zabawe na wschodzi. Zachod to oczywiscie osobna kwestia i tutaj typowanie to raczej zabawa w eliminacje, ale o tym bylo juz walkowane x razy przez y osob.

    Za nami prawie 20% RS, o MVP juz pisaliscie, jakie macie typy na MIP, ROTY, Best 6th Player'a i pozostale indywidualne nagrody? Pierwsza piatka rookies (bo druga to chyba ciezko bedzie sklecic..).

    Pozdro wszystkim

  • the-truth

    Co za szejm tyle wczesniej mial wolnego czasu, tak sie nim chwalil, ze az go zabraklo :)))
    Nie zapominaj przynajmniej o najwazniejszym dla siebie.
    data1.cupsell.pl/upload/generator/30086/640x420/538933_print-trimmed-1.png

  • sbaldrick

    ja czekam na ksiazke o dopingu w nba, bo nie chce sie do konca wierzyc ze chlopaki w latach 90 bez chocby sterydow sie obywali

    sa takie ksiazki o kolarstwie (po tym jak lance okazal sie koksiarzem), moze jakis koszykarz sie wygada

  • doogee

    @sbaldrick
    A o czym tu pisać jak to jest tajemnica poliszynela? Chyba, że wierzysz, że Gortat zrobił w ciągu roku 11 kg czystego mięcha na twarożku i jogurciku :)

    Tym razem już serio. Oświadczam uroczyście, że kładę tzw. lachę czy ktoś pisze czy nie pisze z więcej niż jednego konta. Mam nadzieję, że utrzyma się poziom dyskusji prezentowany tutaj przez bez mała ostatnie dwa dni. Bo trzeba przyznać samokrytycznie, że sprowadziliśmy to forum (jedni mniej, inni bardziej gorliwie) do poziomu szamba, a paru userów mogłoby spokojnie pobić rekord świata na 50 metrów kraulem w gównie.
    Może już czas na to, żeby wróciła tutaj merytoryka bo większość z Was ma naprawdę dużą wiedzę i talent do pisania o NBA. Spierajmy się, toczmy wojny na słowa ale na litość, róbmy to na jakimś poziomie! Nie ma chyba innego forum w całym Internecie, którego bywalcy tak się nienawidzą, a jednocześnie są od siebie uzależnieni :)
    Dużo się przez ostatnie lata popsuło ale wierzę, że supergigant jest do uratowania. Czego sobie i Wam życzę.

  • czarny.eminem

    Michał Dżordan brał najwięcej sterydów.

  • ex-em

    ale trzeba przyznac ze to sa dodatkowe smaczki, te domysly kto ma ile kont i po co :)
    te wszytkie sytuacje gdy wchodzi sie tu tuz po tym jak kobe rzucal 8-28, lewandowski trafil, Ronaldo dopchnal, Arsenal robi kolejne kroki po mistrza itd

    tak czy inaczej fajny sezon

  • the_gruzin

    @eltoronegro

    MIP raczej na pewno dla Butlera co nie wrozy dobrze Chicago bo bodajze zadan MIP nie wygral mistrzostwa :) ROTY to chcialbym zeby poszlo do Paytona, 6th to jest dla mnie zagadka na chwile obecna, natomast na COTY duza szanse maja Kerr oraz Casey.

    Swoja droga zgodze sie z opinia ktora ktos tutaj wczesniej przytoczyl, ze rookies ktorzy w ostatnich naborach wchodza do ligi sa strasznie slabi. Chodzi o przygotowanie techniczne, warsztat. Wiekszosc wyroznia się tylko dynamika, praktycznie o zadnym nie mozna powiedziec ze wplywa w jakis imponujacy sposob na zespol. Ok, za nami dopiero miesiac rozgrywek ale poki co slabo to wyglada.

  • dannygd

    @lukasz
    "gdybyś wiedział jak wyglądała sytuacja w Bulls przed przyjściem Jordana to nie pisałbyś takich głupot. Nawet za Reinsdorfa porównanie jej z Lakers 80's i C's 80's to parodia.
    Symptomatyczne jest to ze twój Jerry Buss wschodu kupił drużynę po tym jak wybrali w drafcie Jordana. Wyczul pismo nosem. Później całymi latami oszczędzał licząc na wybory w drafcie, choć z odpowiednim wsparciem weteranów mógł wygrywać wcześniej, ci jednak kosztowali."
    Wszystko prawda, tylko co to ma wspólnego z "kiepską" organizacją? Przecież to co napisałeś, wręcz świadczy o dobrych i przemyślanych decyzjach właściciela/zarządu, a gdybyś jeszcze doczytał historię Bulls, to może byś się domyślił, że Reinsdorf miał wpływ na wybór MJ jeszcze przed zakupem drużyny... Tylko skąd Ty możesz o tym wiedzieć, skoro czytać się nauczyłeś w latach 90-tych... a pisać dalej nie potrafisz. Dla Ciebie młody MJ ganiający za sławą i dupami, był głównym organizatorem i zarządzał Bullsami! Rozumiem, że to Twój idol w koszykówce, ale nie przeginaj...

    "Rose sobie MVP wybiegał, podczas gdy Reinsdorf ledwo podnosił się z fotela... musisz z tym żyć kmiocie :]" No fakt, starość i choroby szefa, to dowód na słabą organizację klubu! keep going...

    "Dodam ze Lebron w makabrycznie słabej organizacji był MVP wiec twój argument jest tyle wart co ty czyli NIC. Dodam jeszcze Nasha i chowasz się pod ziemie dziecino...hehehe"
    Yep, PHX to najgorzej zarządzana organizacja NBA (szczególnie w latach 90 i 00), a Jerry Colangelo czy Robert Sarver to imbecyle zarządzania organizacją i finansami... Normalnie schowałem się pod poduszką - tam mnie nie znajdziesz, ziemię zostawię Tobie - w końcu dno to Twój rewir. Co za kretyn z Ciebie, weź poczytaj o organizacji i zarządzaniu, o finansach i ludziach, którzy są uznawani za najlepszych w branży...

    "Akurat ty i twoja matka to mnie nie obchodzą daunny, to był temat dla ginekologa ale się przedawnił jakieś 30 lat temu" - przeczytaj swojej matce co tu napisałeś i w poprzednich postach.

    "Bo gdybyś oglądał tobyś wiedział ze LIn i Boozer to marni obrońcy ale przynajmniej starający się pracować w obronie, ale sa zbyt marni niestety. Bryant nie kryje nawet na radar, kolesie uciekają mu po trzy, cztery metry i rzucają przypominam prawie 60% z pola na jego starej dupie."

    Gdybyś oglądał te mecze i to byś zauważył, że KB ma 37 lat i 19 sezonów i to nie on MUSI być filarem obrony. Lin i Boozer są koszmarni, a pisanie, że się starają jest komiczne. Tylko na bazie meczu z DAL (akurat te widziałem z LAL ostatnio) taki kurdupel Nelson robił jednym kozłem z Linem co chciał i chinol wyglądał w obronie jakby się zgubił i nie wiedział co robi na boisku (szczęście, że w ataku coś grał), a kilka lata starszy (od Carlosa) Dirk, był 3x szybszy. Kobe pierwsze 6-8 min bronił całkiem nieźle młodego Parsonsa, który nie jest łatwym celem dla 37 latka po kontuzjach... ale po kilku akcjach Dirka i Nelsona, patrząc dodatkowo na koszmarną grę Wesa i Hilla w obronie, to NIKOMU by się nie chciało biegać. To oni mają po 20-30 lat i są w swoim PRIME, żeby zapierda..ć na boisku, a nie weteran ma biegać za 20 latkami i patrzeć jak inni dupy dają. Dla mnie po tych kontuzjach Kobas jest w zadziwiającej formie i sprawności fizycznej - to, że niepotrzebnie forsuje rzuty i gra pow. 35 min to inna bajka. W całej historii było niewielu graczy z 18 sezonami, wieku pow 35 z PER pow. 15... bkref.com/tiny/udQrV i żaden z nich nie wracał po 2 tak koszmarnych kontuzjach i grał w tak koszmarnej drużynie...

    Dawanie przykładów, że LAL w zeszłym sezonie grali lepiej nie ma sensu - równie dobrze można powiedzieć, że to wina Lina (patrz HOU nękane kontuzjami z tego sezonu vs poprzedni w niby lepszym składzie), czy Boozera (patrz jak wygląda obrona i gra CHI w tym i poprzednim sezonie). W zeszłym sezonie w LAL bronił Gasol, Hill i Wes, w tym pierwszego nie ma, a drugi praktycznie nie broni, a trzeci... broni gorzej od Kobasa. O czym tu dyskutować?

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Daunny
    przeczytaj swojej matce co tu napisałeś i w poprzednich postach.

    pokazałem i przyznała mi racje, tez twierdzi ze jesteś debilem który nie ogarnia tematu... hehe ale tyle tytułem wstępu...

    wręcz świadczy o dobrych i przemyślanych decyzjach właściciela/zarządu, a gdybyś jeszcze doczytał historię Bulls, to może byś się domyślił, że Reinsdorf miał wpływ na wybór MJ jeszcze przed zakupem drużyny...

    nie wiem co bierzesz człowieku i po co wymyślasz historie które nie miały miejsca.... zwłaszcza ze Thorn planował wybranie z 3 Sama Bowie. Reinsdorf: In college, he was an outstanding player, but not a franchise player.
    Daunny ja wiem ze koniecznie chcesz odczytać z moich postów ze Bull byli organizacja kiepska i Jordan nimi zarządzał ale tak nie bylo... ZROZUM TO WRESZCIE, tłumaczenie ci tego po raz kolejny jest żenujące a ty sam powinnaś się wstydzić ze nie rozumiesz prostych zdań.
    Bulls byli dobrze zarządzana organizacja, żadną tam wybitna, mieli tez mnóstwo szczęścia. Jednak decyzje personalne podejmował zakompleksiony palant który w 87 roku uznał ze wymiana Jordana na 6 numerów draftu z Donaldem Sterlingiem i jego rasistowskimi Clippers ma sens. Malo tego Reinsdorf nie pokusił się tylko dlatego ze obawiał się wściekłości mieszkańców Chicago. Krausemu wyszly wybory w drafcie (co nie dziwi byl skautem) i jeden deal (Cartright Oakley) reszta jego działań byla raczej w mniejszym lub wiekszym stopniu porazka lub nie przyniosła teamowi oczekiwanej poprawy

    Yep, PHX to najgorzej zarządzana organizacja NBA (szczególnie w latach 90 i 00), a Jerry Colangelo czy Robert Sarver to imbecyle zarządzania organizacją i finansami... Normalnie schowałem się pod poduszką - tam mnie nie znajdziesz, ziemię zostawię Tobie - w końcu dno to Twój rewir.

    no nie yep tylko raczej YEBniety jestes. Po pierwsze Colangelo zrezygnował w 2004 roku wiec z sukcesem Nasha nie miał nic wspólnego. Owszem mial w przeszłości trafne deale (K.JOhnson, Barkley) i ogólnie jest jednym z lepszych w tym biznesie, ale nie on wtedy odpowiadał za decyzje personalne. Sarver kupił klub w kwietniu 2004 roku i jakoś dotąd nie odniósł spektakularnych sukcesów. Pewnie dlatego ze nie ma franchise'a.

    Gdybyś oglądał te mecze i to byś zauważył, że KB ma 37 lat i 19 sezonów i to nie on MUSI być filarem obrony.

    hahaha. Jak to ku/rwa nie musi? Gdzie liderszip legendarny? Gdzie przykład płynący z góry?
    Kogo to obchodzi ze ma tyle lat dostaje ciężka kasę i ma zapierd/alac. To chyba jasne daunny nie? Twoj szef robi ci taryfę ulgowa i głaszcze po głowie jak masz okres daunny i zawalasz robotę? :D

    Powtórzę raz jeszcze bo nie rozumiesz widocznie: LIN i BOOZER są FATALNI, ale przynajmniej nie zostawiają swojego grajka "luzem". Bryant to robi. Zacznij oglądać mecze ze zrozumieniem a rece czyms zajmij: trzymaj na koldrze/biurku, jedz chipsy czy co tam lubisz :D

    W całej historii było niewielu graczy z 18 sezonami, wieku pow 35 z PER pow. 15... bkref.com/tiny/udQrV i żaden z nich nie wracał po 2 tak koszmarnych kontuzjach

    I co mam się popłakać ze wzruszenia? Żaden tez nie byl tak masakrycznie przepłacony i tak egoistyczny w swoich poczynaniach. Żaden tez nie przejawiał takiej pogardy dla umiejętności kolegów (czarny.eminem cytował).

    Lakers z Bryantem ja gorszy bilans niz w poprzednim sezonie. Kropka. Sezon zakończa z gorszym bilansem. Kropka. Możesz się szamotać fanboyuGD w rozpaczy ale nic nie zmienia twoje dziewczęce łzy. KObas u zmierzchu swojej kariery to cancer myślący już tylko o rekordzie punktowych. Gdyby za pieniądze które mu dają Lakers kupili 3 przeciętnych grajków mieliby lepszy bilans i team. Teraz maja marketing i fontanny nasienia januszow co o NBA wiele nie wiedza ale tak bardzo się starają. Tak daunny o tobie tu mowa. :]

  • user_formerly_known_as_lukasz

    @the gruzin

    ze rookies ktorzy w ostatnich naborach wchodza do ligi sa strasznie slabi.

    a jak maja nie być słabi skoro nic ich sie nie uczy na uniwerkach. Ida tam z myślą żeby przeżyć ten jeden smutny rok i dorwać sie do kasy co im się podobno należy.
    Same uczelnie tez wiedza o co chodzi wiec nikt nie buduje teamow w oparciu o grajkow których zaraz nie będzie i kolo sie zamyka. NBA musi się tym zając bo grozi to sporym obniżeniem poziomu. Jak dla mnie idealne byłoby wprowadzenie trzyletniego okresu przejściowego. Złożonego z 2 lat na uczelni +1 w lidze zawodowej certyfikowanej przez NBA tj o odpowiednim poziomie lub 3 lat na uczelni. Dobry przyklad: Lillard - cztery lata na malej Weber State ale od pierwszego meczu grający jak zawodowiec.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    w 2006 roku Suns zagrali w finalach konferencji w z ówczesnym MIP Diawem. Bulls muszą mieć tylko zdrowie i będą w finałach. Jesli dopisze im szczęście mogą nawet zgarnąć tytuł

  • wielmozny.pan.przecinek

    wszyscy, którzy chcą dyskutować o Lakers, powinni sobie zadać pytanie : dlaczego najpierw Knicksi, a potem Rockets pozbyli się takiego kozaka jak Jeremy Lin, a Bullls w końcu nie wytrzymali i pokazali drzwi Carlosowi Boozerowi ? Lakers obłożyli Bryanta samymi spadami, które poza Los Angeles nie znalazłyby pracy w NBA. wyniki zatem nie dziwią, trudno wygrywać mając kompletnie przypadkowy zespół.

    możliwe, że było tak : Lin miał zostać backupem Nasha, a Boozera w starting 5 zastąpić miał w połowie sezonu Julius Randle. wtedy ta cała zabawa miałaby jakaś sens. nie zmienia to jednak faktu, że jest to co widać.

    ktoś gdzieś niedawno napisał bardzo ciekawą rzecz : że Lakersi wprawdzie nie wygrywają, ale showtime mają nadal na poziomie ligowej czołówki. dlaczego ? bo mają Bryanta, który gra swoją własną grę - przeciw rywalom, przeciw lidze, przeciw mediom, przeciw historii, przeciw własnej drużynie nawet. z tym ostatnim się nie zgadzam, ale faktem jest - jak dalej pisał autor - że widownia kompletnie ma w nosie wynik meczu Lakersów. oni kibicują Byantowi albo są przeciw niemu. wynik jest nieważny. BRyant jest bohaterem, który odsuwa w cień rywalizację zespołową.

    słyszeliście, jak publika reaguje na jego celne rzuty ? nie tylko na te cyrkowe jumpery, które są po prostu techniczną maestrią, ale na regularne trafienia. ostatni raz takie zachowania, takie "wow" przechodzące przez widownię słyszałem, gdy Jordan wbijał kosze dla Wizards. co nie znaczy, że Bryant jest w równie schyłkowym okresie kariery. dowodzi raczej statusu Bryanta w NBA.

    zatem, Lakersi przegrają ten sezon i to sromotnie, ale jednocześnie nadal będą na czołówkach mediów i w kibicowskiej świadomości. teraz każdy może sobie zadać pytanie : czy widownia kupowałaby bilety i siadała przed TV dla Dirka Nowitzkiego [i Mavs], gdyby znalazł się w takim położeniu ? dla Tima Duncana ? dla Kevina Garnetta ? nie wspominam już o tych graczach z obecnego prime. czy zasiadłaby dla LeBrona Jamesa ? Kevina Duranta ? wątpię.

    i na tym ten biznes polega. jesli wygrywasz - wygrywaj z biglem, bo inaczej twoje zwycięstwo nikogo nie obejdzie [pamiętacie casus Spurs ? ich tytuły interesowały tylko lokalsów teksańskich i grupkę zagorzałych fanów poza Ameryką; reszta albo tego nie oglądała albo chciała zapomnieć jak najszybciej to co zobaczyła - w Ameryce liczy się show, zresztą w Europie też - np. Fabio Capello wspaniale prowadził Real Madryt, ale został zwolniony, bo wygrywali w sposób nieładny dla oka]. jesli przegrywasz - rób to kolorowo i daj kibicom zabawę, nie przegrasz wszystkiego, a może nawet zarobisz.

    Lakersi przetrwają zatem na Kobe show do kolejnego bogatego we FAs rynku, na którym znajdą jakiejś nowe instrumenty, na których parę dobrych melodii zagrają.

  • wielmozny.pan.przecinek

    @the gruzin
    "rookies z ostatnich naborów są technicznie słabi"

    niekoniecznie. większość ofk ma duży kłopot z przejściem na zawodowe warunki gry.
    1] poziom gry jest dużo wyższy
    2] weteranów trudno zaskakiwać numerami z HS i 1-3 lat na Uni
    3] 90 % z nich musi się przestawić z [dominant] star status na role player status, co jest cholernie cięzkie i wymaga, nierzadko, wypracowywania od nowa całego stylu gry, nie mówiąc o mentalnej pracy jaką taki dzieciak musi wykonać
    4] shot selection, obrona zespołowa, indywidualna, istnienie w systemie gwiazdorskim jako role player albo w systmie team-ball przechodząc z systemu gwiazdorskiego, w którym samemu było się tą gwiazdą... wszystko to spowalnia, a czasami nieodwracalnie hamuje, rozwój tej młodzieży.

    rzecz jednak w tym, że pomijając tych 2-3, może 5 ready now graczy, cała reszta powinna być oceniana pod względem potencjału jaki wykazuje. dzisiaj nie będą świetni i dopasowani do swoich zespołów, może zmienią kilka klubów i wrócą za 5 lat jako pełnoprawni zawodnicy. najważniejsze czy jest z czym pracować.

    zaryzykowałbym opinię, że w ostatnich 3 naborach takich graczy można znaleźc całkiem sporą liczbę.

    zawodnicy, którzy od razu mogą być franchise, to rzadkość. w ostatnich 3 naborach, poza Anthonym Davisem, nie było nikogo takiego. trudno jednak, wg mnie, całą populację draftową wyceniać podług tej miarki.

    już np. z draftu 2012 można wyłowić szereg graczy, którzy zdobyli sobie mocną pozycję w klubach, a tacy jak Damian Lillard czy Bradley Beal - nawet w całej NBA i mieli dobre występy w playoffs. trudno tych zawodników posądzać o słabośc jakąkolwiek w kwestiach technicznych. opierając się na tych przykładach, i parunastu graczy mniej eksponowanych z powodu odgrywania ról nieco bardziej "w cieniu", można przyjąć założenie, nieco odbiegające od twojej oceny - mianowicie : że zawodnicy z ostatnich naborów rozwijają się w dośc szybkim tempie.

    ofk, nie znaczy to, że nagle stwierdziłem, że liga jest cudowna i pełna przyszłych HoFemerów i all timerów, ale poniżej pewnego poziomu przyzwoitości, jak chodzi o zasób talentu i umiejętności, nie schodzi. że mogłoby być lepiej ? no pewnie, że mogłoby :] tyle że to już temat na osobny wątek.

  • wielmozny.pan.przecinek

    @eltoronegro
    "od kiedy skonczyliscie temat lodowo-wyjazdowy"

    ja skończyłem :] wygrywam i kończę - to moja dewiza.

  • wielmozny.pan.przecinek

    Cavs ostry rewanż na Wizards i co wiemy tak naprawdę ?

    dokładnie NIC.
    czy Cavs tłumaczą się na best of 7, czy te nagłe zrywy i piękne zwycięstwa są typową regularseason fanaberią ?
    tego tak naprawdę nie sposób dzisiaj rozstrzygnąc.
    ich problemy są widoczne, trudności określone i zdefiniowane.
    a właśnie na tym polega pierwszy okres kształtowania się zespołowej tożsamości - gramy, dostajemy manto i wyciągamy wnioski. jeśli psycha nam nie siądzie od tego początkowego lania, to za dwa miesiące będziemy już tylko lepsi.

    to samo dotyczy Brooklyn Nets, którzy pod Lionelem Hollinsem muszą dostać jeszcze 10-12 tygodni dyspensy, bo to jest coach z konkretnym programem, musi do niego zawodników przekonać, nauczyć systemu, co proste nie jest i zawsze są jakieś problemy. potencjał możliwości niezaprzeczalny jest, może najwyżej nie być chemii albo, otóz właśnie, psycha komuś siądzie i rozwali drużynę, trzeba będzie zmieniać pod niego albo jego zmieniać.

    to są dwa zespoły o bardzo dużych możliwościach ale na początlku długiej drogi. warto dać im szansę i krytykować z zastrzeżeniem, że w przyszłości stać je na dużo. skreślanie ich dzisiaj, albo odbieranie szans, byłoby nieroztropne.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    No Lodzia wygrałaś ale swoje nowe imie, a tak sie kozaczyłeś ostro przecież ale kij z tym bo tak naprawdę nie jest to wazne tak jak to ze odpowiadasz sam sobie z innego loginu.
    hehe

    W kwestii Memphis ostatnio zainteresował mnie nagły wysyp fanów Memphis na tym skromnym blogu. Abstrahując ze prawdopodobnie jest to tylko jeden fan powiem ze ten zespół jest i może bardzo solidny i grający przyzwoita obronę, niestety w żaden sposób nie przełoży się to na ich szanse w PO. Moze gdyby grali na Wschodzie to prędzej. Zachód jest dla nich zbyt silny. Regularnie obijanie leszczy fałszuje ogólny obraz tego teamu na tle ligi. Bo i z kim wygrali? Z fałszywymi kontenderami Rockets, Clippers? No litosci. Poczekajmy na zwyciestwa z SA, OKC z pełnym składzie i to na zwycięstwa w marcu, kwietniu. A nie w listopadzie gdzie większość teamów jeszcze dojrzewa. Na poczatek proponuje GSW i Portland po tym bedzie mozna mowic jak silna jest druzyna z miasta Elvisa.
    Poza tym. Gdy przyjdzie do roztrzygniec to skończy się jak zwykle. Memphis nie ma go to guya i oczekiwanie ze Conley, czy Gasol, czy coraz grubszy Randolph przejma mecz w crunchu i wygrają serie to myślenia ściętej głowy. To sie do tej pory nie zdarzyło i już sie nie zdarzy. Najlepszy dowód to seria z przed paru lat z San Antonio gdzie blisko przegrali każdy mecz właśnie dlatego ze nie mieli kogos takiego. Otoz miski nie maja jaj a żeby wygrać mistrzostwo to jajek trzeba miec sporo.

  • wielmozny.pan.przecinek

    chyba nikt nie zauwazył doskonałego początku Blazersów.
    12 wygranych z pierwszych 15 gms.

    widziałem ich vs Warriors na wstępie sezonu i zaciekawiło mnie, że zaprezentowali się jako zespół, który lepiej broni niż atakuje, mimo że posiada zawodników umiejących to drugie robić na poziomie conajmniej b.dobrym.

    coach Terry Stotts wydaje mi się być dużym talentem trenerskim. nieźle izolował w halfcourt offense atak Warriors, skutkiem czego nie wymieniali swobodnie podań i mieli problemy z rozgrywaniem picków, przedostawali się pod kosz Blazers głównie z kontrze albo wczesnym ataku, a na obwodzie spotykali się pressingiem i wysoko ustawionymi skrzydłami, które niwelowały margines błędu niskich zawodników. coach Kerr spał i nie korzystał z zagrań za plecy, w środku zupełnie nie sprawdził wariantów z Bogutem, ale
    i tak Stotts zaimponował.
    Blazers przegrali ten mecz, co nie zmienia faktu, że pokazali dobry basket. w serii to miałoby szanse powodzenia.

    atak Portland ma dwie zalety. poza niezłą kreacją na obwodzie, swobodnym przerzucaniem cięzaru gry z post up na dribble drive.
    1] Lillard doskonale przechodzi z jedynki na off guard mode i błyskawicznie potrafi się w tym odnaleźć. uważacie, że to proste ? nic bardziej mylnego. kto grał ten wie, że takie śmiałe i skuteczne! skakanie między rejestarami wymaga dużych umiejętności, doswiadczenia i inteligencji, którą nie zawsze ma się od kołyski, czasami trzeba na nią solidnie popracować, rozegrać wiele meczów, aby się podobnych rzeczy nauczyć.
    Lillard to potrafi, co sprawia że prowadzony przez niego atak łatwo zmienia postać.
    to są umiejętności które mieli znakomici poprzednicy Lillarda w tej lidze. Kevin Johnson, Rod Strickland czy Gary Payton.

    2] Wesley Matthews z dwójki jest w każdym momencie gotów do przejęcia gry na siebie, oddawania rzutów, kreowania. jest duży, silny, nieźle rzuca i wywiera presję na obronę. zdecydowanie częściej powinien szukać drogi pod kosz, ale i tak wypadł dobrze, a przede wszystkim, jak wspomniałem, ważne jest to, że stać go na podłączenie się do gry w każdym momencie. dzięki temu 1st option Blazersów nie jest zabawką z którą umierają albo żyja. mogą wygrywać mecze bez wybitnego scoringu Aldridge'a.

    gdyby mieli tylko offense, to bym powiedział, że w serii zależa jednak od 2 meczów Aldridge'a na wysokim procencie i liczbie pts. ale przy tej obronie i komforcie psychicznym, że mają kilka żądeł gotowych atakować z pozycji 1st opt - są groźniejsi niż rok temu.

  • da_real_kowal

    "Wprowadzony przez Ciebie kupon rabatowy jest nieprawidłowy lub został już użyty."
    czyżby cały nakład już się sprzedał?

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Dopoki nie znalazlem sie na tym blogu myslalem ze trzeba ogladac mecze by mowic o nich. Historia Lodzi "wyprowadzila mnie z bledu".
    Mozna owszem oglądać skróty z nba.com i mądrzyć się w temacie Lakers i innych teamow nie ma to jednak zadnego znaczenia dla faktow.
    Udawanie ze w Lakers wszyscy sa problemem za wyjatkiem Bryanta to lodziarstwo typowe Januszom co skroty oglądają w telexpresie.
    I później zadają sobie pytanie czy to ze Lin nie dostal nowego kontraktu w Knicks nie jest dowodem ze w Lakers zle sie dzieje. Bitch please, lub jak mowil klasyk Lodzia przestań!
    LIn owszem nie dostał nowego kontraktu w Knicks głownie dlatego ze zaczął medialnie przerastać Carmelo, który jest nieporównanie lepszym grajkiem niz Lin, zgoda Knicks na ten fakt oznaczałaby zdeprecjonowanie zasad które w NBA sa świętym kodeksem. Lin nie miał szans w Knicks z powodu nieuzasadnionego zachwytu pobratymców. Nie mial prawa w NYK być gwiazda.
    Houston podpisało Lina liczac po trochu na cale to marketingowo szaleństwo, częściowo dlatego ze nikogo innego nie mogli dostac. Czy liczyli na sportowe wystepy z Knicks? Jesli tak to jednak kierowało nimi frajerstwo. Lin nie jest w stanie byc gwiazda w tej lidze.

    Carlos Boozer dziecko systemu Jazz, wykreowany razem i nierozerwalnie z Deronem ktory tak jak i Carlos jest cieniem swoich glory days w Salt Lake City. Nawinie podpisany jako wzmocnienie dla Bulls, naiwnie bo przecież Derrick nie specjalizuje sie w pickach i ogólnie bylo wiadomo ze karmic go nie będzie. Bulls wtedy potrzebowali strech-4 wzieli Boozera i jego fatalna obronę ktora Thibsowi udawało sie przez lata maskować w doskonałym systemie.

    Julius Randle nie gotowy nawet by grac w D-League niestety mial na tyle pecha ze sie połamał. Ja jednak twierdze ze nawet jeśli byłby zdrowy w systemie Scotta nie rozwijałby sie w ogole. Bo Scott nie ma systemu, nie wprowadza korekt, nie poprawia ustawień. Boi sie. Pseudolidera teamu. Na tyle ze toleruje kompletne sabotowanie obrony. Bryant ma w dupie indywidualne krycie i gdyby sędziowie mieli więcej jajec wygonili by go z pomalowanego przynajmniej 3-4 razy w meczu.

    I właśnie taki będzie ten sezon. A właściwie byl bo właściwie ten sezon dla Lakers sie skończył. Bedzie podnietka zblazowanej publisi, bedzie hypik, beda wytryski, LOdzia z Daunnym zsikają sie tutaj jeszcze nie raz z podniecenia.
    Ale prawda jest taka ze Kobe fuckin Bryanta już nie ma, zostal Kobe "nie gram w obronie, rzucam ceglami Bryant. Scott nawet nie bedzie probowal tego zmienic.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    o i kolejny gniot by Lodzia typowy dla oglądania skrótów z NBA.com.
    Najlepszy dowód. Ani słowa o ławce która jest prawdziwa sila Portland w tym sezonie. Piatka gra tak swietnie jak w poprzednim, w ktorym lawki nie bylo.
    Nic o swietnej grze Blake, ktore Lakers tak łatwo sie pozbyło, ani mru mru o tym jakie daje przywództwo z ławki i pokazuje młodziakom ze potrafi być twardym skurwielem. Nic o świetnej grze Kamana, którego Lakers za latwo sie pozbyli, o tym jaka pewnosc w nosi w ataku.
    A najlepsze jest to ze Lodzia nagle stała sie fanka Lillarda z którego jeszcze rok temu sie śmiała (moze dlatego ze ja doceniałem tego grajka, kto wie). Tak czy inaczej nie martw sie Lodzia jakoś sie Lillą podzielimy nie bede mojego ulubieńca na PG hejtowal tylko dlatego ze Czlowiek bez Biletu zapala do niego miłością. :D

  • user_formerly_known_as_lukasz

    @eltoronegro

    "od kiedy skonczyliscie temat lodowo-wyjazdowy"

    No i bardzo milo :) również ciesze sie z tego ze przejdę do historii jako osoba która utemperowała Przecinka (imię zmienione na potrzeby tego wpisu) i sprawiła ze wreszcie próbuje pisać merytorycznie (choc na podstawie skrótów głównie - ale dobrze ze próbuje) To mnie czytelnicy mogą zawdzięczać ze Przecinek (imię zmienione na potrzeby tego wpisu) wreszcie przestał personalnie wyjeżdżać do innych użytkowników, przestał złośliwie przekręcać loginy innych użytkowników, przestał udawać rentiera, dziwkarza i człowieka którego stać na bilet. Chociaż nie odbierałbym mu tez własnych zasług w tej przemianie, która nastąpiła kiedy ostatecznie, choć z bólem, zaakceptował imię które mu nadałem.
    To imię właśnie reprezentuje ta zmianę wizerunkowa, głęboko wierze w to ze uświadomiło tez samemu Przecinkowi (imię zmienione na potrzeby tego wpisu), to kim jest naprawde, ba! moze nawet pomoglo mu pogodzic sie z tym faktem. :D

  • ceglomiotacz

    Przecinek, ale debiutanci zawsze musieli się dostosowywać do warunków NBA (tj. porzucenia statusu gwiazd jakie mieli na uniwersytetach, stania się zadaniowcami), nie jest to rzecz nowa, więc nie ma powodu by szukać tutaj dla nich wymówki. Teraz skokszony 2-metrowy murzynek (który, jakby nie NBA zamiatałby pewnie ulice, jak to słusznie zauważyłeś), jest radosny jak da z góry, albo popisze się innym "hajlajtem" i żwawo zgłasza swoją kandydaturę do draftu. O poszerzenie warsztatu się nie martwi, bo "po co mi rzut, jak mogę wejść na kosz".

    Najlepiej to widać po centach - taki DeAndre Jordan czy Andre Drummond to przerośnięte latające kołki, które polegają na warunkach fizycznych a nie faktycznych umiejętnościach (chociaż Jordan się trochę poprawił, czytaj przeszedł z koszykówki ciosanej do krzesanej). Mało jest obecnie wysokich z rzeczywistym repertuarem zagrań podkoszowych - Monroe, Cousins, A.Davis (patrząc tylko na młodych)?

  • ex-em

    Blazers kibicuje od 89 wiec trudno zebym nie zauzalyl co graja w tym roku
    I jak tu juz zostalo napisane ze duza w tym zasluga Blakea ktory gra sezon zycia i Kamana ktory jest lepsza wersja Gortata
    A wszystko to sredniej formie Batuma i dobrej ale bez szalenstw grze Aldridga

    Tez zespol juz w tym roku moze namieszac z szansami nawet na west finals przy dobrym ukladzie

  • user_formerly_known_as_lukasz

    W temacie rookies to ewidentnie spada poziom
    tnij.org/kr6sts2
    W pierwszej dekadzie nowego milenium tylko 2 graczy miało PER równe lub wyższe 20.
    W latach 90: 5 graczy, 80: 6 graczy 70: 7 graczy w 60 i 50 po 5 graczy.
    Optymistyczne ze w nowej jest już 3...

  • wielmozny.pan.przecinek

    so funny :]
    jak widać, ktoś tu próbuje mnie wciągnąc w rivalary na argumenty, zapominając, że w poprzedniej rivalary jedynie się ośmieszył płciowo :"]] i jak widać nie umie "skończyć", co dowodzi, że przegraną tę czuje głęboko w... wszyscy wiecie CZYM.

    so funny II

    własne uwagi dot. Portland Trail Blazers, Los Angeles Lakers czy dowolnego innego zespołu wpisywane ze świętym oburzeniem na mnie, że ja ich nie wpisałem za tego kogoś, są doprawdy komiczne.

  • wielmozny.pan.przecinek

    @ceglomiotacz
    absolutnie nie szukam wymówek dla debiutantów. nic z tych rzeczy. wskazuję na to co, wg mnie, w jakiś sposób ich ogranicza czy spowalnia w rozwoju. owszem, są to rzeczy rutynowo doskwierające" rookies od zawsze.

    wg mnie, nieco przesadzasz. stricte dunkerzy nie przebijają się do NBA. muszą jeszcze coś umieć. bronić, ścinać pod kosz, zbierać... coś muszą umieć.

    "poszerzenie warsztatu" to już jest czasami kwestia być-albo-nie-być, a uwierz mi - w NBA ten moment pojawia się bardzo szybko. zresztą, w necie są filmy z pre-draft workouts, większość tych chłopaków ma co trzeba.

    problemem dla nich jest to, co wymieniłem w podpunktach w poprzednim poście, a także sprzedanie tego co umieją w warunkach meczowych. to różnica, kiedy w NCAA masz 16 rzutów i możesz pierwsze 4 potraktować jak wejście w rytm. w NBA dostajesz 5 i albo od razu wrzucasz albo robisz kilka meczów na 25 % i zapach twojej krwi czują inni, a trener zastanawia się nad tobą. Jimmer Fredette dobrym przykładem jest. niby warsztat jest, zna techniki defensywne, umie rzucać, ale w NBA kompletnie mu nie idzie, nie umie grać jako back up i trafiaj-od razu-albo-siadaj-na-lawke. podobnie niespecjalnie się znajduje Thomas Robinson, który w collegu miał naprawdę świetne występy i doskonałą prasę.

    wszystko wymaga czasu. czasami jakiś gość wyskakuje nagle w swoim 5 albo 6 sezonie i jest wow! jak on gra. potrzebował tcyh 5 lat, żeby wyrobić nowy skillset, zmienić mentalność, zaakceptować swoje nowe obowiązki i myśleć o sobie zupełnie inaczej niż wcześniej. kto w NBA nie umie dojrzeć i dorosnąc w tempie ekspresowym, ten odpada na lata. czasami proces ten działa w kierunku odwrotnym, ale to tylko u Dwighta Howarda ;]

    owszem, DeAndre Jordan czy Drummond mają atletyzm i na razie niewiele ponadto, ten pierwszy hamuje w ten sposób rozwój swojego zespołu, dla tego drugiego jest nadzieja, bo ma szczęście współpracować z dobrymi trenerami, którzy nie tylko "grają", ale i uczą młodzież - latem pracował z Mike'em Krzyżewskim, teraz ze Stanem Van Gundym. jesli Drummond nie odleci z powodu pieniędzy i bycia next big thing, to ma spore szanse na bycie lepszym zawodnikiem od Jordana i Pistons o tym dobrze wiedzą.

    ogarnięcie techniki gry kotwicy defensywnej, to nie jest banał. nie wystarczy mieć zasięgu i skoczności. znacznie ważniejsze są zalety intelektualne, talent analityczny, zdolność myślenia i prawidłowego podejmowania decyzji. Marc Gasol czy Andrew Bogut są daleko w tyle za Jordanem i Drummondem, jak chodzi o atletyzm, ale za to wyprzedzają ich jak chodzi o ww. cechy wyszkolenia. to potwierdza w pewien sposób twoją tezę.

    niemniej, NBA działa swoiście. 7-footer, który skacze głową do obręczy, ma zasięg, biega swobodnie i się nie przewraca, a nawet umie własnymi palcami rąk dotknąc własnych palców u nóg... ilu takich chłopaków produkuje matka natura ? skauci NBA szukają po całym świecie, grzebią w każdym śmietnisku i na każdym podwórkowym boisku na każdym gettcie filipińskim i znajdują może dziesięciu w ciągu 5 lat.

    każdy taki gość jest cholernie dużo wart. najpierw go bierzemy, a potem patrzymy, ile da się go nauczyć. nie zawsze da się tego atletę wyszkolić. ale zasadą jest, że wtakich wypadkach się ryzykuje. DeAndre Ayton, Harry Giles czy Karl Towns, to są następni, którtzy będą brani w ciemno. jak masz wysokich z takimi zdolnościami koordynacyjnymi, to nie zastanawiasz się. guardów znajdziesz, ale tacy wysocy są jak czterolistna koniczyna znaleziona na łące. zrywasz i maasz nadzieję, że przyniesie ci szczęscie.

    ile zdołasz ich nauczyć ? cóż, potencjał fizyczny i motoryczny nie zawsze idzie w parze z potencjałem umysłowym i analitycznym. chociaż, czasami warto poczekać... pamiętasz Tysona Chandlera, z okresu gdy zaczynał w NBA ? niewiele z niego było pożytku. skakał, biegał, ruszał się sprawnie, ale poza tym - nic specjalnego.

    parę lat później był podstawą mistrzowskiej kampanii Mavericks.
    zatem, warto inwestować w tych chłopaków.
    kto wie, czy De Andre Jordan i Drummond nie pójdą śladami Tysona. pytanie brzmi - jak cięzko chcą pracować.

  • wielmozny.pan.przecinek

    @ex em
    są rzeczy ważne i ważniejsze.
    nie zamierzam polemizować w sprawie znaczenia ławki Blazers, Steve'a Blake'a i Kamana. są to rzeczy oczywiste.

    niemniej - wg mnie, rozwój Lillarda, który jeszcze w ub sezonie miał problemy ze swobodnym łączeniem ról i przechodzeniem z sekwencji zagrań scoringowych do organizaacyjnych i odwrotnie - jest dla mnie nieco istotniejszy, bo to on w playoffs będzie kluczowym zawodnikiem zespołu.

    podobnie Wesley Matthews, którego też nie da się zastąpić kimś innym. backup fajnie mieć, Blake czy Kaman są potrzebni, głębia też jest istotna, niemniej - Blazers zajdą tak daleko, jak zaprowadzą ich zawodnicy startujący. starając się oglądać rózne czołowe zespoły, najchętniej w meczach o jakimś cięzarze gatunkowym, a nie w RS-owej "pykaninie", w meczu Blazers-Warriors zauwazyłem to, co najważniejsze, wg mnie.

    ofk, pisząc o zespołowej defensywie, jak najbardziej miałem też na myśli rezerwowych, hehe ;]

  • user_formerly_known_as_lukasz

    LOdzia...
    skoro czujesz się zwycięzcą to po co te płacze...
    pisałem do eltoro (no chyba ze przyznajesz ze JEDNAK do ciebie) :D
    po co te płacze odnośnie Blazers... wszyscy tu wiedza ze nie oglądasz NBA bo sam się chwaliłeś...
    piszesz bzdury po obejrzeniu skrótów i czytaniu ESPNu - to oczywiste bo zostałeś kilka razy przyłapany...

  • ceglomiotacz

    @Przecinek.

    Co do debiutantów (przytoczyłeś przykład J.Fredette) - takie są realia. Dostajesz szansę i musisz ją wykorzystać. Brutalne ale prawdziwe. Tak było zawsze.

    Co do draftów to jeszcze jedna rzecz rzuca się w oczy - na ogół obwodowi zawodnicy są lepiej przygotowani do wniesienia natychmiastowego efektu aniżeli wysocy (kondycyjnie są lepiej przygotowani) - dlatego, też wybiera się takich surowych gości, którzy mają jednak świetnie warunki fizyczne, aby ich ociosać (taki Drummond na przykład, jest świetnym atletą, napakowanym a jednocześnie bardzo mobilnym i dlatego Pistons tak w niego inwestują). Wiadomo w drafcie wybiera się częściej potencjał niż aktualne umiejętności (zjawisko to zanika wraz z kolejnymi numerami, które są wywoływane podczas ceremonii).

  • wielmozny.pan.przecinek

    "Lin nie dostał kontraktu w Nowym Jorku bo medialnie zaczął przerastać Carmelo" :]]

    tyle o kompetencjach piszącego takie rzeczy osobnika.

    idąc tym tropem [albo tripem, bo bardziej na to wygląda] mozna dopisac, ze w Rockets zaczął medialnie wygryzać Dwighta Howarda i Hardena, a w Los Angeles niebawem Jack i Kim zaczną chodzić w jego koszulkach na mecze i Lin zagwarantuje Lakersom dochód z biletów, merchandisingu i telewizyjnych ratingów.

    w zasadzie, dyskusja z takimi rzeczami jest kompletnie zbyteczna.

    za to uwag, ktore ja podrzucam, nie da się ani wyssać z brudnego palca albo wyczytać w ESPN czy dowolnym innym medium. wiecie dlazcego ? bo żeby pewne rzeczy zrozumieć i zobaczyć w grze, trzeba 25 lat studiować grę - CZYNNIE :]

    nie siedzę nad statsami pół dnia, nie zaglądam na twitter i nie czytam amerykańskich grubasów, którzy sami nie grali nigdy w życiu, ale oceniają grę, której ni grzyba nie umieją zrozumieć, startując do tego z podobnych pozycji.

    a jesli ktoś mi zarzuca, że "oglądam tylko skróty", to ja mu mogę odpowiedzieć tylko tyle, że nawet gdyby tak było, lol, to z jednego skrótu zrozumiałbym więcej i napisał sto razy ciekawiej niż on po obejrzeniu wszystkich meczów sezonu i przeczytaniu wszystkich statsów, a nawet na dokładkę przestudiowaniu wszystkch blogów grubasów z US :]

    rzeczy o których ja piszę najczęsciej nie da się nigdzie znaleźć. jestem niepowtarzalny, jednorazowy i oryginalny. jesli kopiuuję, to tylko w punktach kserio, gdy ktoś powiela kogoś, uwazam go za zero. mówie prawde szczerą, bo nie lubie gdy ktoś kłamie. mam własne zdanie i szereg racji, niezmienny niezależnie od miejsca czasu i akcji" ;]

    zresztą, DannyGD pamięta doskonale, i pewnie paru innych userów również, jak to User Formely Jakostamdalej za swoją największą zaletę poczytywał sobie fakt, że "zgadza się z ekspertami" :]

    a w rozmowie o wolności napisał, że "wolnośc oznacza podporządkowanie"

    cóż, człowiek podporządkowujący się zdaniu ekspertów, nie ma prawa nikogo oceniac, zwłaszcza kogoś takiego jak ja, człowieka wolnego i całkowicie polegającego na własnym zdaniu i własnym doświadczeniu.

    o tym, kto ma odpowiedni background do wygłaszania jakichkolwiek ciekawych opinii, widać od razu. u Usera Formarly widać tylko tyle, że ma otwartych kilka kart ze statsami, kilka blogów "ekspertów", natomiast wiedza własna, znajomośc gry i niuansów jest zerowa. dlatego żadnych oryginalnych opinii, ani zajmujących poglądów wzbogacających wiedzę innych, tworzących nowe punkty widzenia, nie ma co oczekiwać.

    dyskusja, polemika jest dobrą rzeczą. polemista nie powinien być wrogiem, raczej kimś kto pomaga w rozwijaniu tematu, dzięki komu można samemu produkowac coraz lepsze rzeczy. niestety, niektórzy nie rozumieją tego w podobny sposób. widać tam zacietrzewienie i próby nie dyskusji, a forsowania.

    niektórzy tutaj "polemizują" dokładnie w takim stylu, jaki krytykują w grze Kobego Bryanta :]

    a jak przestają zamulać statsami i zrzynkami od "ekspertów", i próbują napisać coś sami... no to mamy kwiatki pod tytułem "Lina wyrzucili z Knicksów, bo medialnie zepchnał w kąt Carmelo" :]

    cóż, ces't la Vie, sp Stanisław Lem już takich gagatków doskonale opisał.

  • wielmozny.pan.przecinek

    @ceglomiotacz
    w istocie tak jest, chociaż bywają odstępstwa od tej zasady. Anthony Davis to jedna z nich. zwykle jednak wysoki gracz potrzebuje więcej czasu, żeby się znaleźć w takim ustawieniu, w jakie zwykle się go wrzuca. uczenie się defensywy, kotwiczenia, lock down defense, na poziomie NBA jest zajęciem wymagającym sporo czasu, inteligencji i odpowiedniej mentalności. wysocy są także narażeni na większe kłopoty z faulami, dźwigają na sobie znaczną odpowiedzialnośc za team defense i w ataku muszą się dzisiaj odnaleźć pomiędzy stylami zakładającymi przede wszystkim nacisk na ruch piłki, picki i scoring guards game. to wymaga zupełnie nowych umiejętności. w NCAA jednak ciągle rzadko gra się piłkę odpowiadającą wymaganiom NBA, które muszą przyjąc rekruci. czasami to trochę dziwnie wygląda, kiedy zawodnicy potencjalnie mniej utalentowani na poziomie Uni, w NBA robią znacznie lepsze wyniki niż ich koledzy, wyżej wybierani albo lepiej projektowani. każda liga jest specyficzna.

    ale i tak trzeba przyznac, że w tym sezonie wysokich mających wpływ na grę jest więcej niż w kilku poprzednich sezonach. nie jest to wpływ na miarę tego, który mogliby wywrzeć Olajuwon albo Robinson, gdyby się dzisiaj znaleźli w NBA. dla nich te nowe style gry trzeba by było zmienić, aby takich potencjałów nie przegapić. niemniej, paru chłopaków się świetnie odnajduje i trochę balansuje ten przechył w stronę obwodu jaki mieliśmy okazję obserwować od paru sezonów.

  • dannygd

    "pokazałem [mamie] i przyznała mi racje"
    A tata pogłaskał Cię po głowie, "a świstak siedzi i zawija je w te sreberka..." Jest coraz lepiej, chyba tabletki już Ci nie pomogą - możesz je odstawić. ;))

    "Bulls byli dobrze zarządzana organizacja"
    Dziękuję, długo zajmuje Ci przyznanie się do błędu i okrasić musisz to kilkoma inwektywami - ale zawsze to jakiś postęp.

    "zwłaszcza ze Thorn planował wybranie z 3 Sama Bowie"
    Tak? No wg mnie i dostępnych informacji nie do końca tak było... Wtedy każdy chciał C i nagrodą w drafcie był Hakeem. Thorn na kilka długo draftem wiedział, że po zmianie picków, Hakeem pójdzie do HOU, a POR wezmą Bowie. Zresztą CHI zrobiło miejsce na SG jeszcze w trakcie sezonu 1983/84 "During the season the Bulls deal away Reggie Theus creating the need for a solid shooting guard, which they hoped would be filled by a 6'6" guard from North Carolina named Michael Jordan who the Bulls selected with third overall draft"
    Więc po co te teksty, że Thorn celował w Bowie? To po kiego jeździł co chwilę na uczelnię i HS? Thorn od początku skupił sie na Jordanie, doskonale wiedzieli kogą biorą. Wiedział to także Reinsdorf, który nie bał się podjąć ryzyka.

  • dannygd

    dla chętnych ciut więcej info o tamtym pamiętnym drafcie i tym jak to Thorn i CHI chcieli Bowie... "Thorn said then he wanted Olajuwon, and Jordan was his next choice. Some claimed it was Bowie, which Thorn denies." ;))))
    articles.chicagotribune.com/2007-06-26/sports/0706260072_1_bulls-draft-pick
    www.nba.com/bulls/news/jordanhof_thorn_090908.html
    thedpost.com/Thorn--Bulls-knew-they-were-gett

    "Reinsdorf: In college, he was an outstanding player, but not a franchise player."
    możesz dodać też: "Michael couldnt have done it by himself, said Bulls Chairman Jerry Reinsdorf of the teams dynasty in the 1990s. The rest of the players and Michael would not have been enough. It took Scottie to put us over the top those six times.
    więcej: www.nba.com/bulls/history/pippenhof_reinsdorf_100806.html

    "Reinsdorf knew Jordan was good. (...) It was his will to win that Reinsdorf saw in Jordan, a trait that Reinsdorf believes drove Jordan to be the best of the best: There probably have been players with similar skills to his, although I doubt there has ever been a player as good offensively and defensively as Michael, Reinsdorf said from his U.S. Cellular Field office. The thing that separated him from all the other athletes Ive ever seen was his desire to win. "I think if the old owners realized what they had, they certainly would not have sold."
    Oczywiście ostatnie zdanie to typowa kokieteria. Znał się z Wirtzem juz wcześniej i zakup Bulls (oraz Sox) był częścią jednego wielkiego planu rozwoju sportu w CHI (Writz skupił sie na NHL). To oni zbudowali nową halę, boiska, marketing, szkółki młodzieżowe, dotowali szkoły itd... articles.latimes.com/2007/sep/27/local/me-wirtz27

    Podsumowując Reainsdorf wiedział co kupuje (można nawet rzec, że wzięcie Jordana to był jeden z elementów kluczowych dla podpisania umowy), wiedział co, jak i z kim chce rozwijać i MJ powinien być jemu i Krausowi wdzięczny za dobre prowadzenie - szczególnie w młodości, kiedy z innym zarządem i kiepską organizacją mógł nic nie osiągnąć.
    articles.chicagotribune.com/1986-04-03/sports/8601240496_1_jerry-reinsdorf-and-vice-dr-john-hefferon-bulls-practice
    Ale o tych i innych smaczkach poczytamy w książce ;)

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Brawo dauuny
    Pięknego cytaty szkoda ze żaden nie popiera tej bzdury ktora spłodziłeś:

    Reinsdorf miał wpływ na wybór MJ jeszcze przed zakupem drużyny...

    Szukaj na to cytatu, hehe

    To ze Reinsdorf wiedział co kupuje to jest oczywiste Ameryki nie odkryłes.

    No szkoda danny ze dalej sie za książkę nie wziąłeś bo bys wiedział ze Thorn wziął Jordana bo "centrzy juz sie skończyli"
    Ba nawet jej w rękach nie miałeś, bo ten wielki cytat jest na tyle polskiego wydania. I co chciałeś zgrywacie inteligenta i wyszło jak zwykle hehe

  • dannygd

    "Po pierwsze Colangelo zrezygnował w 2004 roku wiec z sukcesem Nasha nie miał nic wspólnego. Owszem mial w przeszłości trafne deale (K.JOhnson, Barkley) i ogólnie jest jednym z lepszych w tym biznesie, ale nie on wtedy odpowiadał za decyzje personalne. Sarver kupił klub w kwietniu 2004 roku i jakoś dotąd nie odniósł spektakularnych sukcesów."

    My rozmawiamy o DOBREJ ORGANIZACJI i JEJ ZARZĄDZANIU - a taką było za Colangelo/jest za Sarvera PHX. Pierwszy odbudował klub z ruin, a jego dobre decyzje były potem podstawą dla funkcjonowania wielu zespołów i samej NBA. Drugi po prostu ją świetnie zarządza, a dzięki obu tym Panom PHX grało w finałach, regularnie w PO, miało świetne bilanse w RS czy wykreowało wielu świetnych zawodników - w tym MVP. Jak tego nie rozumiesz, to trudno.

    "Kogo to obchodzi ze ma tyle lat dostaje ciężka kasę i ma zapierd/alac."
    No więc pomijając fakt, że KB zapewne chciałby jeszcze osiągać sukcesu - to wg mnie i wielu innych NIE MUSI. Wiedzą to wszyscy (Ty również), że on może sobie dograć te dwa sezony - jakby grał we własnym teamie i nawet jak LAL nic nie osiągną (ani PO, ani dobrego wyboru w drafcie) to NIKT nie będzie miał do niego pretensji. www.forbes.com/sites/tomvanriper/2014/11/11/kobe-bryant-has-made-hundreds-of-millions-for-lakers-let-him-do-what-he-wants/
    Natomiast Lin, Hill, Wes, Boozer powinni zobaczyć jak ich mentor bronił w ich wieku i zacząć edukację krok po kroku... youtu.be/QBu28UwDzps youtu.be/aG7Mj5Mifqs Niestety idiota trener im nie pomoże.

    "Żaden tez nie byl tak masakrycznie przepłacony i tak egoistyczny w swoich poczynaniach. Żaden tez nie przejawiał takiej pogardy dla umiejętności kolegów."
    Naprawdę? Jamison, Arenas, Rose, Lewis, Amare, Okur, Gordon itd itd... Żaden nie grał w tak kiepskim teamie, żaden nie miał aż, takiego idioty trenera, żaden nie miał takiej (-ich) kontuzji jak on, żaden tyle nie osiągnął... - możemy tak do bólu.

  • dannygd

    Thorn wziął Jordana bo "centrzy juz sie skończyli" - to słowa Jordana znane od... prawie 30 lat. Rozumiem Tobie książka była potrzeba, żeby się o tym dowiedzieć... Oczywistym było, że każdy chciał Hakeema - KAŻDY, Bowie miał problemy zdrowotne (niektóre nawet zataił prze lekarzami - a pamiętajmy, że kiedyś nie było tak nowoczesnego sprzętu do diagnostyki jak dziś) i nie był na serio brany pod uwagę przez Bulls. Reinsdorf miał zasadę, że póki 3 ekspertów/lekarzy nie potwierdzi stanu na dana chwilę, to nie brał tego pod uwagę - Blazers na ich nieszczęście nie byli aż tak szczegółowi no i mieli Drexlera, więc mogli zaryzykować wszechstronnego PF/C. Poczytaj czy Thorn wielokrotnie jeździł, zaprzyjaźniał się z trenerami/nauczycielami Bowie - tak jak to zrobił z Jordanem. Ale po co ja Ci to piszę, skoro dla Ciebie jak Majk napisał, że go nie chcieli - to znaczy, że trafił do Bulls przez przypadek...

    PS. Nie wszyscy muszą przeczytać książkę MJ śliniąc się i z pind..em w ręku jak Ty. Wyluzuj chłopie, bo żyłki Ci pękną i nie zdążysz doczytać do końca.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Hahaha LOdzia tłumaczy sie nieporadnie jak to jest oryginalna i niepowtarzalna hehehe.
    Kto w to uwierzy użytkownicy dobrze pamiętają jak to LOdzia zgrywała inteligenta po czytaniu artykułów w wyborczej a także jak CZYNNIE ukryła swoje typy na blogu dla mleczarek obawiając sie sie kompromitacji, hehehe.

    LOdziu przestań wszyscy pamiętają ze dostajesz ode mnie pod dupie w każdym temacie który wymaga logicznego myślenia...

    no to mamy kwiatki pod tytułem "Lina wyrzucili z Knicksów, bo medialnie zepchnał w kąt Carmelo" :]

    Lodzia najlepszy dowod ze z klepiska w bieruszicie wiedzy o nba nie nabędziesz:
    business.time.com/2012/02/13/the-linsanity-effect-ny-knicks-guard-jeremy-lins-surprise-success-leads-to-sold-out-arenas-jerseys/
    business.time.com/2012/07/18/these-prices-are-linsane-fire-sale-begins-for-jeremy-lin-knicks-merchandise/
    usatoday30.usatoday.com/sports/basketball/nba/story/2012-02-14/Lin-carrying-Knicks-and-creating-a-14-million-brand/53092494/1
    www.thepostgame.com/blog/dish/201202/jeremy-lins-no-17-jersey-nbas-top-seller
    www.businessinsider.com/carmelo-anthony-jeremy-lin-2012-7
    www.nytimes.com/2012/07/17/sports/basketball/jeremy-lins-future-with-new-york-knicks-is-dividing-fans.html?pagewanted=all&_r=0

    Zwyczajnie ktos pomyślał w Knicks i stwierdził ze na Linie to oni sportowo nie dojada donikąd. Carmelo zawszy byl priorytetem. Co Knicks ostatecznie pokazali podpisując go za ta wielka kase.

    nie zaglądam na twitter i nie czytam amerykańskich grubasów, którzy sami nie grali nigdy w życiu, ale oceniają grę, której ni grzyba nie umieją zrozumieć,

    Dumny z bycia ignorantem - typowy janusz z browarem i kielbasa z biedry hahaha

    mozna dopisac, ze w Rockets zaczął medialnie wygryzać Dwighta Howarda i Hardena, a w Los Angeles niebawem Jack i Kim zaczną chodzić w jego koszulkach na mecze i Lin zagwarantuje Lakersom dochód z biletów, merchandisingu i telewizyjnych ratingów.

    Nie wiem Lodzia kto kto jest Kim, bo Jacka to znam o ile chodzi ci o Nicholsona. Nie interesują mnie twoi wspolfani z januszolandii. :]

    Houston pozbyło sie Lina robiąc miejsce w SC. Pamiętam jak daunny płakał i upierał się ze deal Asika nie jest oficjalny bo nie jest i tupał smutnie nóżką z rozpaczy. A ja wtedy twierdziłem ze LIn będzie następny hahahahahah. Lodzia jak Rockets czyścili roster pewnie głowę miała zajęta czym innym co stawia ja w hierarchii tępoty pod daunnym (a myślałem ze to niemożliwe). Przy was obu glupi i glupszy to profesorowie MITu.




  • user_formerly_known_as_lukasz

    Thorn wziął Jordana bo "centrzy juz sie skończyli" - to słowa Jordana znane od... prawie 30 lat.

    "We wish he were 7 feet, but he isn't," Bulls General Manager Rod Thorn said, acknowledging the team's need for a center. "There just wasn't a center available. What can you do?"

    wypieraj wypieraj daunny, logikę i myślenie juz wyparłeś z własnego ekosystemu może uda ci sie i to, hehehe.

    a jak skończysz to znajdź mi ten cytat ze Reinsdorf miał wpływ na wybór MJ jeszcze przed zakupem drużyny... BO TAK TWIERDZISZ

    Nie wszyscy muszą przeczytać książkę MJ śliniąc się i z pind..em w ręku jak Ty.

    no nie żartuj daunny to jednak nie zachęcałeś czytelników do czytania biografii? hehe.
    Masz rozdwojenie jazni?

    Kogo obchodził jak Bryant bronil... czy to pomaga drużynie teraz? Nie pomaga to chyba jasne (wybacz daunny ale muszę sie upewnić ze to rozumiesz). Obecnie Bryant jest przyczyna defensywnej padaczki Lakersow. Możesz twierdzić ze nie, ale to tylko dowód ze albo nie rozumiesz co oglądasz, albo nie oglądasz, albo trzepiesz kapucyna na meczach Lakersow. Obstawiam ze trzecia opcja jest najbardziej prawdopodobna. :]

    Phoenix to nie jest zadna uznana organizacja. Nic nigdy nie wygrali. Jedyne co ich wyroznia to 2 przegrane Final na przestrzeni 20 lat. SUUUUUUUkces jak CHUUUUUUUUUJ.


  • user_formerly_known_as_lukasz

    Daunny
    Ale po co ja Ci to piszę, skoro dla Ciebie jak Majk napisał, że go nie chcieli - to znaczy, że trafił do Bulls przez przypadek...


    dla twojej wiadomości nie Jordan pisał swoja "biografie" ignorancie tylko Roland Lazenby hehehe

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Is Bryant the greatest NBA player who ever lived? Again, no. People debate superstars from different eras all the time, but advanced NBA metrics such as win shares show that the estimated 10.1 wins per year Kobe has added to the Lakers totals, while outstanding, lags quite a bit behind those of Micheal Jordan, LeBron James, Wilt Chamberlain and Kareem Abdul-Jabbar, among other all-time greats. James, in fact is right on Kobes heels in the franchise value department: the numbers show hes boosted Cleveland and Miami above the league average at nearly the same annual rate that Bryant has boosted the Lakers. But LeBron has done it over a far shorter period of time were about to find out how well he fares as a 30-something player.

    No i wyszło ze jednak Lebron jest złotą kura która w dodatku nie potrzebuje Szaka i Zen Mastera by zwiększać wartość organizacji dla której pracuje. Sam juz sobie tak pieknie nie poradzil

    Tymczasem w porównaniu do 2005 roku Lakers nawet nie są liderami w nabieraniu wartości
    i.imgur.com/KsObgXb.png
    Teza Forbsa jest mocno na wyrost biorąc pod uwagę ze zespoły na wsi zyskały niewspółmiernie do potencjału rynku dzięki m.in Durantowi i Westbrookowi, a Brooklyn Nets to chyba dzięki ruskowi i nowej hali.

    Ciekawa rzeczą wynikającą z tego zestawienia widać ze szybciej rosną wielkie rynki.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    no to moze jescze dol tabeli:
    i.imgur.com/WLm5WAW.png

    Widać jak to Suns zyskują na "Znakomitej Oganizacji". Proste jak cep nie ma frnachise'a nie ma sukcesów.

  • dannygd

    "nie Jordan pisał swoja "biografie""
    wow, dzięki, że mi napisałeś...
    "We wish he were 7 feet, but he isn't," Bulls General Manager Rod Thorn said, acknowledging the team's need for a center. "There just wasn't a center available. What can you do?"
    Sprawdź w słowniku słowo "kurtuazja" i przeczytaj to jeszcze raz. Potem jeszcze raz to: Thorn: I think most people today, given the choice of a quality big player or a quality 6-6 guy, usually you're going to take the quality big guy, "Thorn said then he wanted Olajuwon, and Jordan was his next choice. Some claimed it was Bowie, which Thorn denies.", potem to "During the season the Bulls deal away Reggie Theus creating the need for a solid shooting guard, which they hoped would be filled by a 6'6" guard from North Carolina named Michael Jordan who the Bulls selected with third overall draft" i na koniec to: "Thorn said they were concerned about Kentuckys Sam Bowies leg, and felt Auburns Charles Barkley may have been undersized."
    a teraz jeszcze mały smaczek: The 76ers offered the Bulls their pick, which they used for Charles Barkley, All-Star guard Andrew Toney and a big man for the rights to Jordan. The Bulls, with some hesitation as the story goes, refused."
    Jeśli to w Twoim odczuciu oznacza, że chcieli Bowie... to współczuję Ci czytania ze zrozumieniem. Mogli wziąć Perkinsa, Barkleya, a nawet Thorpa czy Willisa. Mogli zrobić deal z 76-ers (który był świetną ofertą), ale tego nie zrobili. Bo dla nich były tylko 2 opcje Hakeem i Majk. Gdyby nie wypaliły, wzięli by Perkinsa - co też byłoby dobrym wyborem...
    PS. Czytanie biografii a ekstaza w Twoim wykonaniu, to nie to samo. Nie myl pojęć.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Daunny
    Grzebanie w słowniku pozostawiam tobie zacznij od B pózniej od F.
    Zajebista kurtuazja deprecjonowanie zawodnika którego wybrało sie w drafcie.
    Danny wiem ze bardzo sie starasz przekonać mnie ze jestes idiota ale wierz przekonałas mnie dawno temu. Wywazasz otwarte drzwi. :]
    Porównywanie Jordana do Perkinsa dowiodło tego poraz kolejny.

    PS: gdzie cytat potwierdzający twoja żenująca tezę z Reinsdorfem, krowko? :D

  • dannygd

    Ja nie potrzebuję cytatu na (jak sam zauważyłeś) moją tezę o wpływie Reinsdorfa na decyzje, które zaważyły o jego przejęciu klubu (lub nie). Ty na wszystko potrzebujesz wypowiedzi innych - bo sam swoich nie masz. Trudno je mieć bez jakiejkolwiek umiejętności dedukcji, logiki, a o analizie jakieś zaawansowanej - nie wspominając.

    Dlatego jeśli uważasz, że taki sprawny zarządca i negocjator jak Reinsdorf (czy Wirtz) będzie w książce opisywał swoje historie - w tym negocjacje przejęcia Bulls oraz wpływu na ich funkcjonowanie - to sam jesteś idiotą. Jak kiedyś będziesz obok jakiejkolwiek transakcji przejęcia klubu, spółki, organizacji - to zrozumiesz o czym mówię.

    "Zajebista kurtuazja deprecjonowanie zawodnika którego wybrało się w drafcie."
    Widzę, że charakterologicznie to bliżej Ci do "twardziela Howarda" niż Twojego idola Majkela...

    Porównywanie Perkinsa do Jordana ma taki sam wymiar jak Twoje twierdzenie, że chcieli Bowie... i tylko w tym kontekście to pisałem.

    Swoją drogą warto zwrócić uwagę na kilka ciekawostek i pytań:
    1. pierwsze 4 sezony MJ w CHI to 3 porażki w pierwszej rundzie PO i jedna w drugiej i bilans 158-170
    2. pierwsze 4 sezony Perkinsa w DAL to 2 porazki w 1r, 1 w 2 i 1 w 3 (WCF) bilans 196-132
    3. Co osiągnął MJ bez Pippena?
    4. Co osiągnął MJ i KB bez Jacksona?
    5. Co osiągnął Pippen bez MJ i PJ?
    6. Co osiągnął Phil bez Kobasa i Majka?
    7. Co osiągnęliby DAL z MJ?
    8. Czy CHI miałoby szanse na tytuł z Perkiem, Scottim i Philem?

  • user_formerly_known_as_lukasz

    @daunny
    Nie masz źrodła bucu... twoja opinia nie ma znaczenia, zwykle domysły prostaczka o umyslowosci doga niemieckiego. Nie podałeś zadnych dowodów na to ze Reinsdorf kazał wybrać Jordana.
    Logika i ty daunny to ciała sobie obce... Czekam na podanie źródeł.
    Jordan to postać kultowa gdyby tak było jak twierdzisz sprawa by wypłynęła. Nikt nie potwierdza twoich bredni, co nie dziwi bo powstały w chorym umyśle.

    Reszta twoich wybredzin to skrajny debilizm. Mozesz sobie odpowiedzieć na te pytania podczas brania leków na swoją psychoze.
    Przy okazji wyszło waflu ze nie wiesz co to kurtuazja. Haha Biznes to ty widziałeś jak ci bossu śmieciowke wypisywal

  • the_gruzin

    @danny

    Fajne pytania postawiles, tyle tylko ze kazdy odpowiadajac wg wlasnego widzimisie moze dopowiedziec sobie taki scenariusz do wydarzen jaki mu tylko pasuje. Faktem jest ze Jordan nie byl traktowany jako franchise gdy wybierano go w dtafcie. Wtedy szukano wysokich i wokol nich budowano wielkie teamy. To on swoja postawa na parkiecie pokazal i udowodnil ze warto wokol niego budowac zespol. To dla niego trybuny w Chicago zaczely sie zapelniac (bo z jakiego innego powodu). Jordan byl zjawiskiem w NBA. Nie bylo tak ze to Reinsdorf wytyczyl ta sciezke i dostosowal do niej swoj wybor w 84. To MJ swoja postawa na parkiecie wytyczyl sciezke ktora potem podazyli Bulls. Przyczepianie sie ze nie przeszedl 1 rundy w swoich pierwszych sezonach w NBA? Daj spokoj. Zasluga MJa jest to ze dzisiaj rozmawiajac o NBA pojawiaja sie nazwiska Reinsdorfa i Krause'a a takze bardziej rozgarniety kibic NBA wiec kto to byl Cartwright, Paxson, Longley, Buchler, BJ, Harper itp. Dowodem na to gdzie byliby Chicago bez niego sa sezony po jego pierwszej emeryturze. Bardzo dobry pierwszy RS i porazka w PO (Oczywiscie mozna sie spierac czy slusznie przegrali czy nie, fakt jest jednak ze polegli). I sezon 94/95 w ktorym Bulls tak naprawde stoczyli sie w role przecietniaka.

    Jordan mial ekipe (dwukrotnie) godna swojego talentu. Nie ulega to.najmniejszej wątpliwości. Jednak nawet majac taka ekipe ostatnie slowo musisz postawic na parkiecie. A Jordan mial to szczescie (nienajlepsze slowo ale niech zostanie) ze najlepsze mecze gral wlasnie wtedy gdy wymagala tego sytuacja.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    @the gruzin
    większość tych pytań jest niedorzecznych na tyle by się nimi w ogolę nie zajmować. Ale daunny wymyślił je po to żeby wpleść w watek swój podmiot liryczny Kobe Brick Bryanta.

    Przychodząc do ligi ze swoim pakietem umiejętności której publika dotąd nie widziała, z wyjątkową osobowości, wola walki oraz pozycja marketingowa (kontrakt z Nike) Jordan zdefiniował ja na nowo. Jego występy z Bulls zapełniały nie tylko Stadium ale tez hale wyjazdowe. I wszystkim po prostu wszystkim się opłacał ten wzrost. Lidze, zawodnikom, mediom, Nike, biznesowi w ogóle. Owszem we wzroście pewnie pomogła rozwijająca się po kryzysie gospodarka nie mniej to Jordan pozostał symbolem rozwoju NBA. Obecność D Sterna i wizja rozwoju owszem była podstawa rozwoju w latach późniejszych, gdy wszyscy już wiedzieli kim Jordan jest a kim jeszcze mógłby się stać (globalna ikoną). Wątpię jednak by taki poziom wzrostu byłby możliwy bez Jordana na pewno nie odbyłby się na taką skale. Żeby ugruntować pozycje potrzebował jedynie mistrzostwa, swoistego sportowego dopełnienia do biznesowego i marketingowego sukcesu.
    Jest dla mnie oczywiste ze Jordan mógł zbudować taka pozycje marketingowo biznesowa w każdym większym mieście (LA, NYK, Boston, Houston, Dallas, Miami gdyby miało wtedy klub)
    Może nawet mając menadżera bardziej sprawnego niż Krause byłby w stanie wygrywać wcześniej. Kto wie. Krause podjął mnóstwo chybionych transferów, wybierał zawodników gorszych niż mógłby wybrać. i tak naprawdę jedynym jego sukcesem było załatwienie dealu z Sonics by pozyskać Pippena oraz trade z Knicks by pozyskać Cartwrighta.

    I tutaj mała dygresja. Zawsze lubiłem te głodne kawałki na temat jak to Jordan nic nie wygrał bez Pippena, ble, ble, ble itp. Zadawanie tego pytanie zwyczajnie świadczy o tym ze nie ma się pojęcia o Bulls. Pytanie czy mówilibyśmy o Pippenie w kategoriach best ever perimeter defender gdyby nie trafił do Bulls i nie musiał zmagać się z atakami Jordana. Co byłoby gdy Jax tak podstępnie ich na siebie nie napuszczał :D. Wątpię żebyśmy w ogóle rozmawiali o Pippenie. Zasady Jordana były proste dla kolegów z drużyny: masz dawać z siebie wszystko, nie dawałeś rady, znajdowałeś miejsce w innym teamie (Sellers case).

    Reinsdorf kupując Bulls za 9 milionów $ sępił od początku kasę na weteranów którzy mogli przyspieszyć sukces, lub kupował po przecenie graczy skończonych (Gilmore, Gervin). Ostatecznie momentem kluczowym bylo mianowanie Jaxa na HC, który dość sprawnie zamknął praktyki charakterystyczne dla NBA lat 80 i stworzył bazę pod sukces.

  • wielmozny.pan.przecinek

    "wtedy szukano wysokich i wokol nich budowano teamy"

    cześciowo tak, ale prawdziwa era wysokich nastąpiła nieco później. owszem, kilku w NBA było także w czasach gdy startował i dojrzewał Jordan, ale jednak najważniejszymi koszykarzami ligi byli Magic Johnson, Julius Erving i Larry Bird. w istocie, to oni trzej, wraz z Larry O'Brien-, a później David Stern-crew, postawili NBA na nogi. wcześniej było paru innych zawodników, którzy cieszyli się renomą i statusem, któremu później Jordan również tylko dorównywał. mówię o np. Earlu Monroe.

    wszystko sprowadza się do pytania : kim byłby Jordan bez 6 pierścieni.

    jak się chce czytać, to trzeba czytać więcej niż tylko to, co panowie z Supergiganta [za co im chwała] przetłumaczą, lol.

    np Jim Naughton w swojej książce wspomina dośc często o tym, że Jordan był nieufnie traktowany przez widownię. owszem, od początku przykuwał uwagę jego styl gry, ale w Ameryce musisz jeszcze zacząc wygrywać. inaczej spełniasz się tylko połowicznie.

    przecież Michael był "Air" już w North Carolina Tar Heels. ofk, kto zna się na rzeczy, ten wie, że u Deana Smitha nie miał okazji rozwinąc skrzydeł, bo ten coach preferował dyscyplinę taktyczną, dzielenie się piłką i starał się, aby żaden zawodnik nie wyrastał ponad innych.

    wybór Jordana z nr 3 był w istocie zaskoczeniem, ale... z punktu widzenia późniejszych dokonań. w tamtym drafcie nikt nie miał prawa krzyczeć o sensacji in minus. może nawet przeciwnie. wybór Sama Bowie'ego był czymś normalnym.

    Jordan miał za sobą przede wszystkim dobry program, który przeszedł, zwycięstwa i Dean Smith brand. nikt go wtedy nie projektował na zawodnika, który "zmieni NBA". to już kwestia jego rozwoju w Bulls. wybór dyktował im przede wszystkim fakt, że Jordan obcował z kulturą zwyciężania, dumy i najlepszych tradycji, a Bulls tego właśnie najbardziej potrzebowali w tamtym momencie.

    kto inny im pozostawał ? Olajuwon nie poszedł do Rockets tylko dlatego, że był wysoki. mało kto pamięta, ale ten facet w 4 sezonach w NCAA 3 razy prowadził swój team do FF. to był winner. Sam Bowie - bardzo dobry środkowy, niezły upside. każdy by go wolał niż Jordana, po którym nie wiadomo było czego się spodziewać, Dean Smith system nikogo nie ujawniał do końca. równie dobrze Jordan mógł być zawodnikiem, który poza systemem NC się nie odnajdzie.

    ale - kogo innego Bulls mieli wziąć ? nikt nie miał odpowiedniego przewyższenia". w jakiś sposób wybór Jordana przez Bulls nie był wyborem pt "ale trafiliśmy brylant !", ale "bierzemy go, bo to jedyny rozsądny wariant w naszej sytuacji".

    na ile stać Jordana Bulls tak naprawdę dowiedzieli się na campie przed sezonem, kiedy świeżak kompletnie zdominował vetsów. wtedy się ucieszyli. pre draft workouts, jakieś gierki z innymi dzieciakami, to nie to samo, co przyjechać na obóz, stanąć przeciw facetom, którzy w NBA grają za pieniądze, o byt i pomyslność swoją i swojej rodziny, a potem im odebrać chęć do gry, sprawić że boją się wyjśc na boisko do niego, tak jak jeden forumowicz do innego na solo.

    byli oni wtedy tak słabi, że w zasadzie nic nie stało na przeszkodzie, aby Jordan się rozkręcił i mógł robić dosłownie wszystko na co ma ochotę. gdyby trafił w jakieś inne miejsce, do jakiegoś lepszego zespołu - nikt nie zagwarantuje, że w NBA byłby innego typu zawodnikiem.

    Jordan miał mnóstwo szczęścia, był dzieckiem chwili, ery video - nagle można było inaczej pokazywać grę, kreować postaci w nowej "rozdzielczości". a on pasował tam jak ulał. w dodatku, w Polsce ludzie wpadli na NBA w sezonie 92 i poszło...

    ja miałem więcej szczęścia i oglądałem już od '88 roku. wtedy Jordan był tylko fajnym chłopakiem, którego opisywano jako wirtuoza powietrznych ewolucji, ale nikt nie mówił o nim jako o zwycięzcy. NBA kręciła się wokół tych, którzy wygrywają. zawsze tak było.

    bez tytułów Jordan zostałby "Air" i nic poza tym. pokażcie kogoś, kto zostaje icon bez wygrywania. nie ma takich sportowców. no dobrze, Anna Kurnikowa ;]

  • czarny.eminem

    www.cbssports.com/nba/eye-on-basketball/24844411/mark-cuban-has-a-plan-for-nba-conference-realignment

    Co sądzicie? Moim zdanie ma rację. Sytuacja z dysproporcją staje się już absurdalna, a ta propozycja wydaje się rozsądniejsza niż wybór do PO 16 najlepszych ekip bez względu na wybrzeże.

  • wielmozny.pan.przecinek

    czy tutaj w Polsce ktokolwiek by wielbił Jordana, gdyby w '92 nie zobaczył Finals ? a potem tych legendarnych '93's ? nie sądzę.

    tyle, że ocenianie z perspektywy wypierdzianego fotela na polskim osiedlu miasta ściany wschodniej, to za mało, żeby zrozumieć rzeczywistość.

    w Ameryce ludzie kupowali bilety na niego, ale wcześniej kupowali też na innych zawodników. opad kurtyny, boom technologii video przypadł na moment, kiedy w świecie niewielu kojarzyło ww. Birda, Magica i Doktora. w Ameryce Jordan przejmował po nich schedę, ale w świecie era NBA dla masowej widowni zaczyna się od MJ.

    w '88 nikt nie grał w koszykówkę :] poza mną i paroma kumplami, dziwnymi typami, którzy zamiast ganiać za futbolówką wolą rzucać egzotycznie wyglądającą piłką do zardzewiałej obręczy. kto wtedy wiedział, kim są Pistons, Celtics, Lakers, nawet Bulls... owszsem, Jordan był przedstawiany, ale nie był zawodnikiem o takim wpływie jak się dzisiaj przedstawia. zza Oceanu nie dochodziły aż takie przekazy [w sensie "Jordan był bożkiem"] jak to się dzisiaj przedstawia. ale wiadomo... z perspektywy 6 tytułów wszyscy inaczej widzą jego początki, dojrzewanie i dochodzenie do tych osiągnięć.

    miał swoich fanów, ludzie go kochali za styl, pełny sukces.

    czy nie największy sukces marketingowy Jordan odniósł u schyłku kariery ? ależ owszem. jako gośc, który już nie kręci "beczek" przed wsadem i nie fruwa wokółł kosza. magiczne było to, że posiadł tajniki wygrywania. to te 6 pierścieni sprawiło, że widownia szła na niego, kiedy grał w Wizards i był już raczej hobbystą niż łowcą rekinów.

    dziwi mnie, że są tacy, którzy nie dostrzegają tej samej drogi u Bryanta. jego też się dzisiaj tak sprzedaje i kupuje, bo wygrywał. to nagroda za sukcesy. wygrywałeś, dochrapałeś się ikonografiki - jesteś fetowany już zawsze.

    zatem, wyłączanie czynnika zwycięskości z sukcesu biznesowego postaci MJ jest błędem.

    jak kończą zawodnicy, którzy odnieśli sukces promocyjny, zyskali fanów, ale nie zdołali nic wygrać, jest przypadek Allena Iversona.

    kiedy Iverson był u szczytu wartości rynkowej ? w 2001 roku, kiedy szedł do Finałów. ani wcześniej ani później widownia nie miała na niego takiego "oka". nie pamiętam jaki, ale jakiś ceniony magazyn, umieścił go wśród, bodaj "dwudziestu", ludzi, którzy "zmieniają świat', obok naukowców, polityków, wynalazców itp. szajba luz. nigdy wcześniej i nigdy później Alllen nie doczekał aż takiego hypu.

    Iverson mówił na początku, że chciałby aby zapamiętaano go w jednym zdaniu z Magicem i Jordanem. ktoś go wymieni ? chyba tylko wyjątkowo zaślepieni fani. czego mu zabrakło ? może tak na oko 5-6 sygnetów mistrzowskich na palcach zamiast tego łańcuszka na szyi :]

    Jeremy Lin ? u niego trwało to kilka tygodni. dlaczego ? bo biedny skośny dzieciak wskoczył do piątki Knicksów ? Nie, do cholery :] - bo wygrywał ! wskoczył i wygrywał. gdyby KNicksi nie mieli wtedy passy zwycięstw, to pies z kulawą nogą by nie kupił tej story.

    zatem, podkładka, styl, sposób, haczyk - wszystko to jest niezbędne, inaczej można wygrywać przez całe życie i kupować Nike czy Reeboki z własnych pieniędzy, jak Tim Duncan ;] ale jak już się TO ma, to jednak trzeba wygrać. nie wygrać "dla formalności". nope. to nie jest "dopełnienie". to jest kluczowa rzecz.

    gdyby Kobe Bryant nie wygrał 5 tytułów, to dzisiaj nikogo by specjalnie nie zajmowała jego sytuacja. tak jak nikogo by zajmował Jordan w Wizards, gdyby nie był to TEN Jordan który wygrał 6 tytułów. dlaczego ? bo Ameryka to kraj dwóch rzeczy : widowiska i rywalizacji. jesli umiesz robić widowisko, to naucz się wygrywać. wtedy jesteś na właściwej drodze.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    o tak Lodzia ocenianie z perspektywy wypierdzianego fotela z bieruszicie na pewno niosło ze sobą dodatkowa wartość poznawcza hehehe. Lodzia chyba musialabyc chyba podłączona bezpośrednio do anteny... hehe

    dziwi mnie, że są tacy, którzy nie dostrzegają tej samej drogi u Bryanta. jego też się dzisiaj tak sprzedaje i kupuje, bo wygrywał. to nagroda za sukcesy.

    moze dlatego nie dostrzegaja bo nie sa milosnikami lodzenia czarnym sportowcom. Porownywanie kariery Bryanta do Jordana to najwieksza popelina w pisaniu o NBA. Zadufany gnojek z collegu bez wykształcenia koszykarskiego grający ogony z ławki, second banana dla Shaqa w legendarnym teamie w porownaniu do zwycięzcy Final Four, wykształconego w antyegoistycznym systemie four-corners offense Deana Smitha w zafajdanej organizacji.
    Tylko szaleniec uzna ze to mozna porownywac.

    jak kończą zawodnicy, którzy odnieśli sukces promocyjny, zyskali fanów, ale nie zdołali nic wygrać, jest przypadek Allena Iversona.


    practice? we talk about practice? hahahaha i wszystko w temacie. Iverson byl debilem ktory podobał sie gettciarskiej młodzieży. Biala klasa średnia uważała go za śmiecia.
    Sportowo świetny, niestety mentalnie dno, moze dlatego Lodzia mu kibicowałeś widząc podobieństwa. Pewnie tez byles koszykarskim bogiem na zafajdanym klepisku za lokalnym GSem w czasach gdy komunizm zdychal a ty razem z nim (znamy te historie z biletem)

  • user_formerly_known_as_lukasz

    w temacie podzialu na konferencje. To jestem zdania żeby nie dzieli tego geograficznie tylko pod względem bilansu z poprzedniego sezonu czyli 1,3,5,7,9,11,13,15,18,20,22,24,26,28,30 jedna konfa. 2,4,6,8,10,12,14,16,17,19,21,23,25,27,29 w drugiej konfie. Byloby sprawiedliwie podział następowałby co 3-4 lata i problem by zniknał

  • wielmozny.pan.przecinek

    przekomiczne, jak to niektórzy nie dostrzegają rzeczywistości :]
    rzeczywistości.
    kibice w każdej sali NBA chantują Bryantowi przy każdym zdobytym koszu, a przy tych ładniejszych - aż szum idzie po widowni, nie mówiąc o tym jak się niektórzy podrywają mimowolnie z miejsca.
    tu nie trzeba nic samemu 'porównywać", tu porównanie następuje w rzeczywistości.
    nie my porównujemy czy odmawiamy porównania, ono istnieje samo w sobie i można się o tym naocznie przekonac. nie trzeba nawet przechodzić przez godzinne oglądanie całego meczu, wystarczy obejrzeć same tylko Fgs Bryanta.

    jak to mówią, jak bozia chce się z kogoś pośmiać, to mu rozum odbiera. jak można negować istniejącą formę rzeczywistości ? niepojęte.

    Jordan i Bryant są traktowani w amerykańskich halach dokładnie to samo. Bryant w wieku 36 lat jest tak samo fetowany i chantowany jak było to w przypadku Jordana. Michael grał o mistrzostwo, Kobe gra o nic, ale reakcja widowni jest taka sama. nie umieć przyjąć reakcji tej widowni do wiadomości... no cóz, nie pierwszy to raz obserwujemy brak męskości i dojrzałości u niektórych komentujących na tym blogu.

    Bryant zdobył 5 tytułów.
    bez Shaqa by nie wygrał.
    a Jordan nie wygrałby bez Pippena.
    kto bardziej bez kogo by nie wygrał ?
    odpowiedź brzmi : wszysccy byli tak samo od siebie zależni.
    wszyscy mieliby ZERO na koncie bez siebie nawzajem.

    a może mieliby inne ilości pierścieni ?
    gdybacja.
    bez sensu i bez szans na konstruktywne wnioski.

    warto zawsze przypominać, ze Shaq przed Kobem odpadał brutalnie sweepowany. nawet obecnośc takiej perły jak Penny Hardaway nie czyniła z Shaqa zwycięzcy. takie są fakty. KObe wygrywał i z Shaqiem i bez niego. Shaq bez Kobego zdołał być już tylko very second very banana dla Wade'a. cóż, takie są fakty. co z tego wynika ? tylko to, że lepiej dać sobie spokój z grzebaniem w tych zależnościach, bo są one tak nie do przeskoczenia. wszyscy byli od siebie nawzajem zależni.

    BRyant tak samo zależał od kogoś w swoich 5 mistrzowskich rajdach, jak Jordan w każdym ze swoich 6.

    jak widać, niektórzy chcą tutaj zabierać głos, a powinni wyłącznie sprzątać pokoj po wyjściu innych dyskutantów :] mowa o tych, którzy uważają, że Allen Iverson to wyłącznie "getto cred" i "practice". cóż za nonsens.

    można się spierać a'propos jego stylu gry, shooting too much i tego, czy nie zmarnował talentu, sam to robiłem nieraz i czasami krytykując tego gracza, ale popatrzcie na sytuację.

    ja wspominam o Iversonie wyłącznie w kontekście relacji między jego wynikami, a brandem, a forumowy 12 Człowiek Z Końca Ławki Rezerwowych :] od razu ma paroksyzm histerii i to zupełnie ad personam :]

    zauwazyliście to zapewne. człowieczek wyraźnie ma hormonalny zjazd. zachowuje się jak kobieta w ciązy. albo w zaawansowanym stadium menopauzy. a ja mu proponowałem męskie rozrywki pod tytułem fight club... ;]

    kogo w ogóle obchodzi NCAA Michaela i HS KObego ? kogo to w ogóle może interesować w kontekście ich sukcesów w NBA ? :] trzeba mieć odchył menopauzalny, żeby w ogole brać to pod uwagę , w momencie w którym wiemy, ile w NBA wygrali i jakiej renomy się dorobili. obaj.

    niestety, 12 Człowiek Na Ławce Supergiganta zachowuje się jak struś. wsadza łeb w piasek i głośno gulgocze mając nadzieję, że w ten sposób rzeczywistość nagnie do własnych kompleksów.

    dlaczego w halach NBA nikt nie wygwizduje Bryanta, a wszyscy mu klaszczą ? czy Twelve Years As A Moron się nad tym zastanowi ? nie, bo żeby się zastanawiać, trzeba mieć nawyk myślenia. zadawania pytań. a nade wszystko -= rozpoznawania i akceptowania rzeczywistości.

    jak było z kontraktem Bryanta ? Co mówił MarK Madsen tego forum - "Nie nalezy mu się". czy to rozpoznanie rzeczywistości ? :] bzdura. rozpoznaniem rzeczywistości było pytanie "Dlaczego tyle mu dali ?".

    Mark Madsen tego forum nie rozumie świata. jak można rozumieć bojąc się wyjść z domu, niczego w życiu nie przeżywając, z jedynie bąblując w wirtualu ? ten człowiek nie ma oprogramowania, żeby rzeczywistość wszelaką móc oceniać.

  • wielmozny.pan.przecinek

    taki człowiek nie zrozumie skąd się biorą najprostsze zjawiska, a co dopiero te bardziej złozone.

    sam sobie strzela w nogi.

    pyskując i sliniąc się nieprzystojnie porównuje mój skillset do skillsetu Iversona, mimo że nie widział nigdy mojej gry :] miło mi. nie on pierwszy znajduje we mnie porownanie do stylu The Answer, chociaż miałem innych zawodników, których starałem się podpatrywać. właściwie wszyscy wielcy byli na moim radarze, aż wreszcie wypracowałem własną grę. jak można oceniać coś, czego sie nie zna ? zapytajcie tego urodzonego komika.

    produkcja róznic między Bryantem, a Jordanem, a niezauważanie, że między nimi jest więcej podobieństw niż dysonansów - kolejny dowód na to, że ten człowiek nie umie myśleć.

    Bryanta i Jordana łączy ten sam drajw, ta sama stachanowska pracowitość, ten sam rodzaj niezłomności w dążeniu do celu, ta sama żadza wygrywania i nawet ten sam nieprzyjemny stosunek do kolegów z zespołu. być może są to dwaj najwięksi competitors ostatnich 30 lat. ich się powinno widzieć siedzących w tej samej ławce, a nie silić się na ssanie z palca róznic pomiędzy nimi, bo są one całkowicie nieistotne.

    to ten sam typ gracza, człowieka, kolegi z zespołu. i ten sam typ zwyciezcy. w tym roku pytano już kilku graczy NBA o porównanie MJa i Kobego - co ciekawe, zarówno Nick Young jak i Brandon Jennings wyżej postawili BRyanta. po zdobyciu przez niego 5 tytułu dla Lakersów - ktoś ważny w organizacji okreslił Bryanta jako "best Laker ever".

    nie wnikam, nie podpisuję się pod nie swoimi okresleniami i ocenami. ale warto zwrócić uwagę, że w mikrokosmosie NBA widownia jest z Kobem, nie przeciwko niemu. czyżby kibice koszykówki nie znali przeszłości ? nie wiedzieli, że podobno Kobe "zarzyna" drużynę ? że "bezczelnie" próbuje się zamachnąc na pozycję i status Jordana [all time] ? zapewne wiedzą, a jednak nie ma hejterów. są kibice i chanterzy.

    ktoś mądry zadałby sobie te wszystkie pytania i spróbował na nie sobie odpowiedzieć, zanim zacząłby klepać te swoje krytykanckie [w odróżnieniu od krytycznych] bezsensy. ale cóz, bądźmy łaskawi, pewni ludzie po prostu nie przeskoczą swoich imposybilizmów :]

    [standing ovation, legenda pozdrawia widownię, schodząc powoli i ściskając dłonie]

  • user_formerly_known_as_lukasz

    ak to mówią, jak bozia chce się z kogoś pośmiać, to mu rozum odbiera.

    Lodzia nie miej bozi za zle ze z ciebie polewa... sorry takie masz geny... :]

    Bryant zdobył 5 tytułów.
    bez Shaqa by nie wygrał.
    a Jordan nie wygrałby bez Pippena.


    hahahaha. Nie wydaje mi sie żeby gra z Bryantem uczyniła Shaqa lepszym zawodnikiem :]
    Gra z Shaqiem uczyniła Bryanta lepszym zawodnikiem to fakt. Od zasmarkanego wannabe do samodzielnego mistrza który swoja wartość udowodnił dopiero gdy Shaqa nie byli już w teamie (potrzebował Gasola ale każdy przecież w NBA kogoś potrzebował).
    Tymczasem granie z Jordana bardzo wpłynęło na sposób gry i cala karierę Pippena. Poniekąd prawda jest ze to Jackson i Jordan uczynili Pippena zawodnikiem takim jakim go pamiętamy.

    kogo w ogóle obchodzi NCAA Michaela i HS KObego ? kogo to w ogóle może interesować w kontekście ich sukcesów w NBA ? :]
    uncoachable by Phil Jackson. To chyba bylo o Bryancie, nieprawdaż Lodzia. Gdyby szczeniak w młodych latach dostał pasterza przychodząc do ligi bylby lepszym koszykarzem. Wtedy można byłoby mówić o jakichkolwiek analogiach do Jordana. Bryant to niestety dwie polki nizej.

    Iverson zmarnował sobie karierę bo myślał ze jest nieśmiertelny i nie musi się szanować, biznesowo po 2 lata po zakończeniu kariery byl bankrutem. Wymienianie kogos takiego w jednym szeregu z Jordanem jest idiotyzmem.

    dlaczego w halach NBA nikt nie wygwizduje Bryanta, a wszyscy mu klaszczą z tego samego powodu dlaczego oklaskują Harlem Globetrotters? zwykły Janusz w LA nie ma pojęcia ze Bryant nie broni. A Bryant to właśnie idol januszow całej ameryki, gości którym w życiu nie wyszło i musieli mieć boga swojego.

    LOdzia ja nie porównałem cie to Iversona. Jest pewne ze włosy łonowe Allena wygrały by z tobą 1 na 1. Porównałem to ze tak jak on byl krolem dryblingu w NBA tak ty byleś królem klepiskowej odmiany świńskiego basketu w Bieruszicie :]

    o tak produkcja róznic między Bryantem, a Jordanem, a niezauważanie, że między nimi jest więcej podobieństw niż dysonansów - kolejny dowód na to, że ten człowiek nie umie myśleć.
    bo Jordan aresztowany za gwałt na nastolatce powiedział śledczym ze Pippen to takim laskom płaci za milczenie i wszystko jest OK... bitch please. Jordan to lider Bryant to kundel. Mentalne płaczliwe dziecko które wymyśliło sobie ze bedzie kolejnym Jordanem. Niestety Fail, choć większość januszow tego świata jest przekonana ze tak właśnie jest. Niestety dla całej mistyfikacji istnieją jeszcze ludzie którzy potrafią myśleć...

    Bryanta i Jordana łączy ten sam drajw, ta sama stachanowska pracowitość, ten sam rodzaj niezłomności w dążeniu do celu, ta sama żadza wygrywania

    true! z tym ze Jordan był w pełni świadomy swoich braków, tego co musi poprawić. Bryant jest nieświadomy i ile pod pewnymi względami przewyższa Jordana (ma lepszy rzut) tak ta właśnie nieświadomość własnych braków nigdy nie pozwoliła stać mu się kimś choćby zbliżonym do Jordana. To właśnie ta nieświadomość sprowadza go na manowce w clutchu. To właśnie ta nieświadomość powoduje ze zwycięstwo musi być jego udziałem, jeśli tak nie jest to tym gorzej dla zwyciestwa. Jordan zwyczajnie chciał wygrać. Nie pamiętam by Bryant podał komuś pile w akcji decydującej (Paxson, Kerr) o sezonie.

    co ciekawe, zarówno Nick Young jak i Brandon Jennings wyżej postawili BRyant

    hahahaha. Lodzia czyżbyś wspomagał sie opinia "tępych murzynków którzy odbijają piłeczkę"
    ale smutny zal. może poszukaj jeszcze kilka takich smakowitych cytatów na twitterze czy skąd tam ścigasz...

    PS: Jestem pod wrażeniem tych wszystkich określeń mojej skromnej osoby które wyplodziles. Na próżno: zmarnowałeś pokłady kreatywności które miały wystarczyc ci do końca tego dziesięciolecia. :] ale przynajmniej uśmialiśmy sie z babcia przy wieczornym budyniu :D

  • user_formerly_known_as_lukasz

    a tymczasem wypłynęły informacje ze Carmelo był blisko do podpisania kontraktu Bulls. Lakers nie wybrał bo byli za słabi.
    No jak to Kobe za slaby, no jak to? jak to? :D

  • czarny.eminem

    Nie chce mi się nawet czytać do końca, bo po pierwszych kilku zdaniach można na pstryknięcie wymyślić 10 kontrargumentów, każdy z innej parafii, a na 10 kontrargumentów kontrdyskutant może wymyślić 10 swoich, tego samego sortu. Nie trudno zatem przewidzieć do czego ta dyskusja doprowadzi. Przebajtowujecie internet!

    Jedno jest pewne i w tym się zgadzam z przecinkiem - Bryant ma status legendy, ikony. Nikt w tej lidze nie ma takiego. Lebron jest drugi, ale jest gdzieś w połowie drogi. Nie tylko jeśli chodzi o wygrywanie. Bo samo wygrywanie (casus Duncana) nic nie daje. Ikona, legenda to wypadkowa zwycięstw, osobowości, wirtuozji boiskowej. Z tych wypadkowych Lebronowi brakuje wszystkiego po trochu, choćby był skuteczniejszy i lepsze cyferki kręcił niż Jordan i Bryant.

    Nie da się ukryć, że Lebron ma też trudniej. Każda kolejna gwiazda ma trudniej. Raz że internet, który zblazował publiczność, a dwa że taka gwiazda musi się mierzyć z wyidealizowanymi obrazami swoich poprzedników i kolejnych pokoleń wychowanych na tych poprzednikach, którzy na starość, z sentymentu, na myśl o swoim idolu z czasów młodości, robią pod siebie na brązowo - stąd mówi się na nich brązownicy.

    Kobe to legenda tej ligi. Jego obecny chhujowy sezon jest legendarny, jego chuujowa skuteczność jest legendarna. I będzie się o tym mówiło - jego egocentryzm, absurdalny momentami egoizm to emanacja jego osobowości. Osobowości, która w równym rzędzie z 5 tytułami, osiągnięciami indywidualnymi, przyniosła mu ten status. To, że jemu klaszczą Janusze jak kiedyś Jordanowi skądś i z czegoś wynika. Być może za 5, 10 lat będą tak klaskać Lebronowi, choć żaden z niego wirtuoz koszykówki, żaden artysta tej dyscypliny.

    Ze swojej strony, radziłbym Kobemu marketingowo tylko dwie rzeczy - zamienić się w facilitatora dla tych gównianych grajków - obok gwałtu, kłótni z Shaqiem, 5 tytułów, 81 punktów, 6-24 w Game 7, byłaby to kolejna wielka historia w jego karierze. I wyluzować z tym pieprzeniem o tym, że zawsze się wychodzi wygrywać i walczyć o mistrzostwo, bo w obecnym kontekście to śmieszne, a od wielkości do śmieszności jeden krok.

    Lepsza byłaby gadka, że jestem już stary, ale kocham koszykówkę, jestem koszykówką, koszykówka jest mną, więc gram nadal. Kocham też piniondze, więc gram za dużo piniondzów. Grałbym za darmo, ale tyle mi dali, to wziąłem.

    www.youtube.com/watch?v=2IMkfFh4dLs#t=43


  • user_formerly_known_as_lukasz

    Nikt nie mówi ze Bryant nie ma statusu legendy. Drugiego sortu ale jednak

  • czarny.eminem

    Od czasów Michała Dżordana nie było większej legendy.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    @czarny
    amen może jakaś czarna nuta na okoliczność? nie? good :]

  • czarny.eminem

    Masz polską balladę dla brudasów w przetłuszczonych kudłach www.youtube.com/watch?v=OVXdDxm8JL4&feature=youtu.be

  • dannygd

    @lukasz
    Kolejna Twoja wypowiedź w stylu - zero merytoryki, rzucę parę bluzgów, obelg, napiszę, że MJ był bogiem - i pisząc to myślisz, że jesteś równie "zajebisty". Otóż wyprowadzę Cię z błędu - zajebisty to "NAPEWNO" nie jesteś, a jak NAPRAWDĘ pokażesz mamie swoje posty to nie będziesz nawet dla niej...
    I możesz sobie pisać tutaj co zechcesz - i tak nie zmieni to faktu, że jesteś zwykłym zakompleksionym pozerem z Rzeszowa, który nie ma nawet swojego zdania, a którego "WIEDZA" i opinia opiera się tylko na BR i opublikowanych tekstach. Nie potrafisz poprzeć swojej tezy na fakt chęci wyboru Bowie poza jednym pośrednim cytatem, ja załączyłem ich kilkanaście, załączyłem linki do artykułów (w tym z tego, gdzie była załączona przez Ciebie i wybrana z kontekstu wypowiedź Reinsdorfa oraz Thorna) z których wynika dlaczego wybrali MJ.

    I jak już coś cytujesz - to sprawdź co napisałem, bo "Reinsdorf kazał wybrać Jordana" to Twój wymysł. Ja twierdzę, że w trakcie trwających wiele m-cy negocjacji, zanim podpisał umowę NA PEWNO miał wpływ na wybór w drafcie.

  • dannygd

    @gruzin
    "Jordan nie byl traktowany jako franchise"
    Oczywiście - pełna zgoda, ale był wybrany w wyniku dokładnej wielomiesięcznej analizy (głównie Thorna) i pieprzenie, że Reinsdorf i Thorn "chcieli" Bowie jest totalnym bezmózgowiem.

    " Jordan byl zjawiskiem w NBA." Pełna zgoda!

    "To MJ swoja postawa na parkiecie wytyczyl sciezke ktora potem podazyli Bulls."
    I tu się nie zgodzimy - Reinsdorf, a później Phil mieli główny wpływ na to kim stał się Jordan, a nie na odwrót. Oczywiście wola walki, determinacja, profesjonalizm boiskowy przekładały się na grę kolegów i lepsze wyniki zespołu - o czym zarówno Reinsdorf jak i Phil nie raz mówili.
    "Przyczepianie sie ze nie przeszedl 1 rundy w swoich pierwszych sezonach w NBA?"
    Ja tylko opisuję fakt, bo to pokazuje tylko jak bardzo musiał ewoluować MJ i jak organizacja musiała go wspomóc, żeby te wszystkie sukcesy osiągnąć. Wchodząc do NBA nie był pierwszym z takimi umiejętnościami na SG....

    "Dowodem na to gdzie byliby Chicago bez niego sa sezony po jego pierwszej emeryturze. Bardzo dobry pierwszy RS i porazka w PO."
    Czyli byli tam gdzie Jordan bez Phila i Pippena? No właśnie... a dodajmy do tego, że łatwiej znaleźć/wymienić permiter defendera niż... MJ-a, prawda? ;)))

    Lukasz na przykłąd nie rozumie dlaczego "Reinsdorf kupując Bulls za 9 milionów $ sępił od początku kasę na weteranów którzy mogli przyspieszyć sukces, lub kupował po przecenie graczy skończonych (Gilmore, Gervin).". Odpowiedź jest nader prosta: bo team/organizacja nie był gotowy, bo dokonywali restrukturyzacji (min. kosztów), bo MJ nie był gotowy, bo rynek (CHI) nie był gotowy... itd. I tak sukces przyszedł szybciej, niż powstała właściwa (nowoczesna) dla niego hala (budowana zresztą z Writzem) ;)))

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Dauuny

    Wystraszyłas sie i spierdzielasz rakiem? Hahaha. Co za kmiot.
    Gdzie cytat? Ja moge rozmawiać o faktach a nie o twoich fantazjach. O tym mozesz rozmawiać z psychiatra.

    Reinsdorf nie płacił bo zwyczajnie był kutwa, chciwym kolesiem ktory myślał tylko o kasie. Poczytaj daunny jaka mieli technikę negocjacyjną razem z Krause a pózniej wróć do szkoły po naukę logicznego myślenia.

    Druga kwestia jest taka ze Reinsdorf kupił Bulls (o ile dobrze pamietam 58,5 % pakietu od 4 współwłaścicieli, 3 nie sprzedało) jako bufor w przypadku gdyby nie wyszło mu z Sox, którzy wtedy byli jedna wielka dziura finansowa. Tak przynajmniej twierdzi Sam Smith m.in w Jordan Rules.

    No i znowu sie skompromitowałeś hehe

    A i na te bzdety tez poproszę źrodła:
    bo team/organizacja nie był gotowy, bo dokonywali restrukturyzacji (min. kosztów), bo rynek (CHI) nie był gotowy

    Bitch Please (czyt. Daunny przestań) rynek nie był gotowy haha. 150 milionów $ ze sprzedanych butów w ciagu trzech lat. Kontrakty reklamowe jakich nie widziano dotychczas w sporcie, wielka baza fanów. Jordan zapełnił hale w 3 sezonie. A tu menda ci napisze ze rynek nie jest gotowy.
    Jesli jakiś rynek nie jest gotowy to napewno rynek pracy, nie jest gotowy żeby przyjąć takiego debila jak ty daunny. :]

    Szkoda daunny ze chronologicznie nie ułożyłas tych cytatów wtedy wyszło by ze z perspektywy 20 lat wszystko wyglada inaczej. Ja zacytowałem reakcje Thorna po drafcie. Tyle. Chcieli wysokiego. Bowie nie był wysoki? Gdyby nie był to mógłbyś biadolić ze nie chcieli ale był. Wiec co jest nieprawdziwego w moim zdaniu?

    Jak wrócisz z cytatami to mozna to kontynuować.

    To danny z czego robisz cnotę tak naprawde jest dowodem twojej ignorancji. Bo tym jest gloryfikowane "własne zdanie". Bez wiedzy o faktach to tylko fanaberie zaczadzonego umysłu.
    Czytanie daunny nie boli, używanie Google tez nie. Moze obie czynności przerastają twoje możliwości ale z tym juz nie do mnie tylko do rehabilitanta :]

  • the-truth

    Statment game w West, kto jest wiekszymi pizdami Wolves czy Lakers.Jednak LA :))
    Zach LaVine robi 11/14.Haha jak zwykle mialem racje piszac, ze chlopak ma papiery na granie w LA i powinien uczestniczyc w przebudowie zespolu zamiast tragicznego lidera ktory doklada dzis kolejnego buzzer-losera do kolekcji mimo jednego z najlepszych meczow w ostatnich 5latach :))) A tym ktorzy osadzaja od czcci i wiary ten draft po 1miesiacu rozgrywek radze wziac tabletki i wegiel na wstrzymanie bo jest wielu utalentowanych ale bardzo mlodych zawodnikow, a ze liga jest pare razy mocniejsza niz w latach 90tych nie znaczy, ze wszyscy od razu beda blyszczec, no chyba ze graja przeciw Lakers :)

    Powrot szefa Westbrooka, bylo wiadomo jak to sie skonczy- blowout, OKC wracaja do swiata zywych, a Westbrook pokazuje jak sie wraca po kontuzji.Pelna profesura.

  • ex-em

    Dodam tylko budowanie napiecia i celowe nietrafienie 2 osobistych w koncowce zeby miec szanse na The Shot
    A szkoda
    Juz widze te tytuly - KB znowu wielki! Zwycieski rzut przeciw druzynie posiadajacej 2 pierwsze numery w drafcie!

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Prosze nie spoilowac. Jeszcze nie widziałem tego starcia gigantów :D

  • wielmozny.pan.przecinek

    kogo tak naprawdę może obchodzić mecz zespołów, które w NBA się nie liczą nawet w race o pierwsze puste miejsce za playoffami ?

    atak Lakers działa dobrze, fatalna obrona jest przyczyną problemów. ci, którzy marnują czas oglądając ich wieczór w wieczór - powinni popatrzeć na to jak źle wygląda ich team defense... ale rozumiem, że Kobe jest ciekawszym tematem niż jego beznadziejni koledzy :]

    w 2001 roku Allen Iverson rzucał tak samo jak Bryant. Sixers wygrywali seriami i zaszli aż do Finals.

    ktoś kiedyś powiedział, że to Iverson "sam" poprowadził "CBA squad" do tych Finals. ten ktoś wówczas był niespełna rozumu i nic się do dziś dnia nie zmieniło.

    Bryant 2014-15 === Iverson 2000-2001

    inne jest tylko otoczenie obu zawodników w rzeczonych sezonach. amenus.

  • wielmozny.pan.przecinek

    Thunder pokonali jeszcze słabszych od siebie Knicksów i to w/o Carmelo Anthony :]

    Russell Westbrook wybrał doskonały moment na powrót do gry. KNicksi są słabsi niż ten chłop, którego ostatnio wypunktował 62-letni Mickey Rourke z butlą tlenową na plecach.

  • wielmozny.pan.przecinek

    jedyne co warto odnotowac z ostatniej nocy w NBA, to zwycięstwo Grizzlies nad POrtland. i to wyraźnie, z 53 % skut. z gry. niestety, obawiam się, że Portland to jest zespół, który w swojej ofensywie ma jeden słaby punkt - ciągle za wiele zależy tam od mid range i long range shots. ale jak to wygląda przeciwko Grizzlies, na dziś dzień, będę więcej wiedział po zobaczeniu tego meczu z odtworzenia. jesli vs Grizzlies D Blazers nie mogą się przebić z atakiem pod kosz, to w serii będzie to jęzor u wagi ich możliwej porażki. tak czy inaczej, Grizzlies są numero Uno i to już bez najmniejszych wątpliwości. listopad to był ich miesiąc. w którymś momencie będą musieli zwolnić, bo to jednak nie jest team na 65 wins, pytanie zatem - na ile są w stanie kontrolować pace przez cały sezon i na ile rywale będą w stanie skautować ich po AllStar break, kiedy wszyscy wchodzą już w semi-playoffs mode.

  • wielmozny.pan.przecinek

    co za akcja... 12 Człowiek z Ławki Supergiganta nie rozumie najprostszych pojęć. nie rozumie na czym polega zależność zarówno Kobego i jak i MJa od innych zawodników i że w efekcie nieistotne jest kto od kogo i kiedy. kompletne pominięcie faktu, że przy Bryancie Pau "0-12 w playoffs jako lider Grizzlies" Gasol nagle zdobywa 2 tytuły, 3 razy gra w Finals i z Softy Paulie przeistacza się w zawodnika o niekwestionowanej twardości mentalnej i boiskowej.

    Pippen uczył się od Jordana. Kobe nie uczył się od Shaqa, bo czego miał się nauczyć ? odpadania co roku z wynikiem 0-4 ? słabe wzorce. olewania RS ? gromadzenia tkanki tłuszczowej niczym miś na zimę ? przyjeżdzania na camp z 20 kg nadwyżki ? Kobe uczył się tylko od Jordana.

    wiecie dlaczego Shaq nie wygrał mając Penny'ego Hardawaya, Nicka Andersona i HOrace'a Granta ? ba !, nie chodzi nawet o to, że nie pokonał Byków czy Rockets. chodzi o to, że NIE UGRAŁ NAWET JEDNEGO MECZU :]
    wiecie dlaczego ? bo wspaniały Penny Hardaway [pisze bez przekąsu] to nie był twardziel i fanatyk koszykówki a'la Kobe Bryant.
    Penny umiał wszystko na boisku, ale nie miał drajwu i siły woli Kobego. yes, młodego Kobego.
    Shaq nie podnosił wartości Hardawaya, gdyby ją podnosił - Orlando Magic nie odpadaliby w sposób tak okrutnie jednoznaczny. Shaq w ogóle nie podnosił niczyjej wartości grając w Magic. mimo że miał partnerów dobrych i bardzo dobrych. coach Brian Hill. ok, postać średniej jakości, ale litości - jesli LeBron James robi dwa pierścienie z Erikiem Spoelstra, to o czym my mówimy...

    po odejściu Shaqa Bryant wygrywa 2 tytuły i 3 razy z rzędu Western. jakieś pytania ? przecież to jednoznaczne potwierdzenie jego umiejętności.

    co zatem mamy ?
    lets see :
    Shaq + Penny - nul.
    Kobe + Gasol - 2 tytuły.

    i nikt mi nie wmówi, że Penny był dla Shaqa gorszym fitem niż Gasol dla Bryanta.

    mając to wszystko na względzie, jak można twierdzić, ze Shaq uczył Kobego i Shaq mu wygrał 3 tytuły ? Shaq nie wygrał Penny'emu, a wygrał Bryantowi ? radzę zażyć zimną kapiel, bo szklanka wody może tutaj jednak nie pomóc :]

    Lakersi wygrali 3peat, bo Bryant > Penny, przede wszystkim w sferze mentalnej. i Bryant nie obawiał się łamać schematu i czasami zostawiać Shaqa na drugim planie.

    o ile Penny Hardaway starał się zawsze, by O'Neal był najszczęśliwszy, i nie umiał się z nim spierać o przywództwo, o tyle Kobe od początku widział wady Shaqa, a siebie samego postzregał jako zawodnika lepszego. był lepszy ? nie wiem, ale jestem przekonany, że tak było. i dzięki tej postawie Bryanta Lakersi wygrali kilka meczów, które decydowały o tym ich 3peat. jak sweepowali rywali, to wszystko szło jak w zegarku, kiedy były problemy - Kobe robił effort, który przewazał szalę na stronę jego zespołu. robił to, czego Penny nigdy nie umiał.

    dlaczego Kobe to robił ?
    bo był bucem ?
    możliwe.

    ale jego bucowatość", jesli już ktoś tak chce nazywać pewność siebie i wiarę we własne możliwości, uczyniła z Lakersów 3-krotnych mistrzów.

    Shaq wiele razy powtarzał, że on swoje robi, a reszta niech robi swoje, poza tym - nic go nie interesuje. liderszip ? chyba liderszit. Shaq nigdy nie wygrałby pierścienia bez Bryanta. próbowano tam dopasowywać rózne warianty : Tracy mcGrady, Vince Carter, Allen Iverson... wszyscy oni przy Shaqu skończyliby jak Penny Hardaway, a Shaq jak przy Pennym.

    dlatego, wypadałoby skończyć opowiadać brednie, jak to Shaq przyniósł Kobemu na srebrnym półmisku 3 sygnety.

    ja ich traktuję jak świetnie dopełniający się duet zawodników najwyższej klasy. to byli No 1 i No 2 w lidze. dwóch najlepszych w jednym zespole i w idealnym ustawieniu. który był który ? whatever. jedno też dla mnie nie ulega wątpliwości - mentalnie Bryant przerastał Shaqa o klasę. a na najwyższym poziomie mental factor, to jest rzecz odróżniająca prawdziwych mistrzów od moralnych zwycięzców.

  • wielmozny.pan.przecinek

    czytam tutaj, że BRyant "byłby lepszym koszykarzem, gdyby..."

    wtf, ladies and gentelman ? :]

    5-krotny mistrz, 7 krotny conference champion, no 4 na liście scoringowej, wielokrotnie nagradzany zawodnik "mógłby być lepszy". mówimy o gościu z Olimpu historii, radzę ponownie zażyć tabletki, bo niektórym menopauza uderza do głowy. jakby to powiedział bohater Koterskiego : mają wściekliznę macicy.

    Wściekła Macica z Rzeszowa nie rozumie także tego, że to, co się stało z Iversonem po zakończeniu przez niego występów w NBA ma zerowe znaczenie w kontekście, który był przedmiotem sprawy, a zatem jego wpływu na NBA, na jego status NBA icon. niezrozumienie kontekstu dyskwalifikuje intelektualnie. ale wiadomo... menopauza :]

    ja mówię o osobowościach koszykarskich, a Histeryczna Macica o jakimś "płaceniu za gwałt", o jakimś "płaczliwym dziecku"... dżizus, Houston mamy problem. stawiam 10 koła, że ten z Rzeszowa, to baba.

    "Bryant był nieswiadomy swoich braków"
    ladies and gentelman, zawodnik z 5 tytułami, przez szereg lat jeden z naj obrońców NBA, no 4 na liście najlepiej punktujących w historii - zrobił to wszystko "nieświadomy własnych braków". facet pracujący najciężej w historii, obok Larry'ego Birda i samego Michaela Jordana [zapewne było wielu zawodników nieco mniej elitarnych, ktorzy także poświęcili koszykówce mnóstwo czasu, zdrowia i intelektualnej energii, ale wymieniam tych którzy mieli największy wpływ na swoje zespoły, a te zespoły zdobywały po kilka mistrzowskich tytułów i zapisały się jako drużyny dominujące w pewnych okresach czasu].
    gracze all time umieją wszystko. nie ma tam "braków", ani tym bardziej "nieświadomości" tychże. przy ocenianiu takich zawodników można brać pod uwagę przeróżne kategorie - moment historyczny, niuanse dotyczące pojednczych meczów czy serii w playoffs, mental issues w danych warunkach etc., ale kuźwa - "braki" ?

    "nie pamietam zeby Bryant podal komus pile w akcji decydujacej o sezonie"
    a o które akcje konkretnie chodzi ?
    bo pamiętam, że w Finals 09 Derek Fisher parę dobrych piłek na swoje daggery dostał od Bryanta. zreszta, nie zawsze rzecz dotyczy stricte asyst, ale tego jak zespół korzysta z obecności i stylu danego zawodnika w szerokiej perspektywie.
    trudno podważać opinię, że Lakersi 08-10 korzystali pełną gęba z Bryanta. on robił swoje, a oni budowali z tego własną grę. efekty ? 3 Finals i 2 tytuły.

    tyle, że wtedy za budowanie gry w otoczeniu Bryanta odpowiedzialni byli Derek Fisher, Pau Gasol, Ron Artest i paru innych chłopaków. dzisiaj Jeremy Lin, Carlos Boozer i Wesley Johnson. to mniej więcej tak jakby Lewis Hamilton przesiadł się z bolida F1 na furmankę, a jakiś półgłówek śmiał się z niego, że przestał wygrywać wyścigi Formuły 1 [tak, wiem, jestem błyskotliwy].





  • wielmozny.pan.przecinek

    Carmelo nie wybrał Lakers, z powodu o którym już dawno temu napisałem.

    on i Kobe to ten sam typ zawodnika na połowie ofensywnej, czyli tej na której wywierają najważniejszy wpływ na zespół. grając w jednym zespole dublowaliby się i żaden by się nie maksymalizował, a przeciwnie - obniżali by swoje indywidualne wartości ze szkodą dla zespołowej produkcji.

    to są koledzy, trenują razem, Anthony uważa BRyanta za swojego idola, mistrza i mentora. sugerowanie, że Carmelo nie podpisał z Lakersami, bo nie lubi Kobego jest przejawem braku rozumu.

    oni obaj doskonale zdawali i zdają sobie sprawę z tego, że wspólna gra zakończyłaby się klopsem, z powodu niekompatybilności stylów [taki paradoks, w NBA symilarne style są zawsze niepasujące do siebie].

    mógł wybrać Bulls, ale to też jest pytanie, czy taktyka pomieściłaby mid range & post game Carmelo, z inside threat Gasola i jeszcze została piłka dla np. Jimmy'ego Butlera i na ile Derrick Rose byłby w stanie odgrywać rolę dyrygenta zawiadującego takim atakiem, a nie jest to urodzony point guard. w sumie, Anthony jest zawodnikiem kłopotliwym, który potrzebuje raczej cięzko pracujących kolegów i swobody twórczej niż zejścia się z innymi "gwiazdami".

    zespoły "gwiazdorskie" wkrótce będą passe, o ile już nie są.

  • ex-em

    wszystko to pieknie
    i oczywisice mozna sie z toba zgodzic
    ja sam jestem zdania ze shaqa trudno stawiac w grupie najwiekszych, wole pozycje gdzie wazniejsze sa umiejetnosci niz czysta sila wizyczna

    fakt jest faktem ze cala dyskusja nt Kobego wynika z tego ze przypisujesz mu kolejny MVP sezon i razem z tym drugim kobefanem nie potraficie przyznac ze koles jest bardzo past

    a nic zlego byc past, takie sa realia
    tylko trzeba umiec sie z tym pogodzic i dac liderowac innym

    mysle ze niejeden by chcial zeby lakersi byli teraz oparci na duecie Howard, Anthony + profesor Kobe

  • user_formerly_known_as_lukasz

    czytam tutaj, że BRyant "byłby lepszym koszykarzem, gdyby..."

    wtf, ladies and gentelman ? :]

    5-krotny mistrz, 7 krotny conference champion, no 4 na liście scoringowej, wielokrotnie nagradzany zawodnik "mógłby być lepszy".


    no oczywiście ze byłby lepszym koszykarzem. Jakos 5 tytulow to nie olimp, 7 razy conference chapion również, nr 4 na liscie skoringowej to tez bitch plliz. na litosc potrzebował na to aż 19 sezonów. Sa tacy ktorzy osiągnęli dużo więcej to jest olimp. Bryant jest dwie polki nizej. BEZ WĄTPIENIA BYĆ MOŻE NAWET TOP 10 ale to nie ta sama polka niz Jordan. Kiedys tutaj nawet wrzuciłem porównanie, które spowodowało u Lodzi uwiąd fiuta, ból dupy i histerie na blogu. :D Dzisaj tego nie zrobię bo porównywanie Bryanta to Jordana pod względem osiągnięć w NBA to obraz dla tego drugiego. :]


    nie ma tam "braków", ani tym bardziej "nieświadomości" tychże. no dlatego skakał jak dziecko gdy mu z Oklahoma piłki nie podano? to dlatego ma żenująca skuteczność w clutchu? Bryant zwyczajnie nie wie kiedy kończą się jego możliwości. To właśnie przesadna wiara w w swoje umiejętności sprowadza go na te manowce.

    stawiam 10 koła Lodzia od wozu chyba, ktorym złom wozisz do skupu. Tys widziOŁ taka kasę hehehe

    [tak, wiem, jestem błyskotliwy]. jak psie jaja :D

    bo pamiętam, że w Finals 09 Derek Fisher parę dobrych piłek na swoje daggery dostał od Bryanta. really? to może jakieś linki z youtuba. czy były to ostatnie akcje meczów? wszyscy wiemy ze nie. :]

    Carmelo nie wybrał Lakers, z powodu o którym już dawno temu napisałem.

    no i popatrzmy jaki z Lodzi debil, Carmel nawet dokument skręcił a tu Lodzia twierdzi ze jednak Carmel kłamie, to chyba tez skłamał dla ESPN, hehehe

    sugerowanie, że Carmelo nie podpisał z Lakersami, bo nie lubi Kobego jest przejawem braku rozumu. ja zwyczajnie napisałem ze Carmel uznał ze Bryant nie gwarantuje wsparcia wystarczającego by wygrywać. Sympatia nie ma tu nic do rzeczy. Biznes.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    mysle ze niejeden by chcial zeby lakersi byli teraz oparci na duecie Howard, Anthony + profesor Kobe
    oczywiście, możne nawet i sam Bryant by chciał bo wiedzę ma niebagatelna, no ale przecież ściga Jordana który nigdy nawet nie był second banana nie mówiąc już o third. Wszyscy do tej pory chca byc jak Mike a Bryant pragnie to najmocniej.
    Chociaż dzisiaj widząc go w końcówce meczu z Minny nie moglem oprzeć się wrażeniu ze już mu nie zależy ze chodzi juz tylko o kase.
    Ego. z tym Bryant przegrywa. Gdyby miał mentalność i pragnienie zwycięstwa Jordana miałby osiem tytułów i spora szanse w dyskusji o GOAT, teraz nawet nie ma tematu który Lodzia tak desperacko stara się podtrzymać przy życiu....

  • user_formerly_known_as_lukasz

    I was playing against my childhood idol, LaVine said of Bryant,

    While LaVine spoke, his teammate Corey Brewer shouted, Hes the biggest Kobe fan and he beat his ass tonight.

    Do czego to doszło żeby tak przeciętny grajek kosił Lakers na takiej skuteczności.

  • czarny.eminem

    www.youtube.com/watch?v=yATjJEU5Dus

  • the_gruzin

    @danny

    Mocno przeceniasz dokonania Reinsdorfa. Jest on właścicielem w NBA jakich było i jest wielu, jest to typowy liczykrupa który stara się nie wydać więcej ponad to co musi. Jest biznesmenem dla którego liczą się przede wszystkim pieniądze. Przecież hali też nie zbudował bo miał taki kaprys. Chicago Stadium była przestarzała, jej obsługa pochłaniała sporo koszty. Widząc komplety przychodzące na MJa, na pewno wszystko policzył i chciał po prostu więcej zarabiać na tzn. "dniach meczowych". A nowy obiekt bez problemu mu się zwrócił. Reinsdorf po prostu dobrze zarządza organizacją, ma ona solidne podstawy finansowe ale nie byłoby to możliwe bez Jordana, którego każdy kojarzył z logiem Bulls na piersi. Trafiła mu się kura znosząca złote jajka i dobrze to wykorzystał. I to on zawdzięcza Jordanowi więcej bo bez MJa Bulls nie byliby organizacją znaną tak szeroko jak Lakers, Celtics i Knicks. Dobrze prowadzonych organizacji w NBA jest sporo, po prostu nie wszędzie trafia się w drafcie taka perełka.

    Memphis grają znakomicie, jednak ja mam póki co deja vu z zeszłoroczną Indianą, którzy też na początku RS wyglądali znakomicie a z biegiem czasu zaczynali blaknąć. Brakuje tam go-to-guya i w PO będą na tym cierpieć. Finał konfy to będzie dla nich maks, a mogą polecieć już wcześniej trafiając np. na Thunder z niższego miejsca. I to Ohlahoma jest dla mnie głównym faworytem do finals na zachodzie, a kontuzje Russa i Duranta tylko im w tym pomogą.

  • wielki.wizjoner

    @dannygd:
    Naprawdę doceniam Miami, ale ja rozpisywałem Wschód przez pryzmat szans na Finały, a tych nie bardzo widzę w ekipie z Miami a tym bardziej w Indianie czy Charlotte. Ja uszeregowałem na Zachodzie pięć ekip a Ty cztery, pomijając GSW. Dlaczego? Czego wg Ciebie brakuje GSW w porównaniu do DAL, MEM, SAS czy OKC?

    @user_formerly_known_as_lukasz:
    Przeczytałem Twoje wpisy i tak się zastanawiam czy masz jakąś awersję do Bryanta, bo co drugi post to wbijanie szpilek w Kobe. Ktoś już Ci to napisał, ale wypada najwyraźniej powtórzyć: Kobe ma prawie 37 lat i za sobą potworną kontuzję, a Ty krytykę fatalnej obrony Lina i Boozera obracasz w 'Kobe jest jeszcze gorszy w obronie'. Nie wiem czy jest gorszy, moim zdaniem wszyscy trzej w tych 15 dotychczasowych spotkaniach grają w obronie na podobnie marnym poziomie. Z tym, że ciężko mi jest wymagać aby Kobe zapier.dalał w defensywie jak 15 lat temu, za to mogę wymagać aby Lin i Boozer w kwiecie wieku mogli to robić. Mało kto zwraca na to uwagę, ale przecież obecna sytuacja Kobe jest chyba bez precedensu w historii NBA, bo czy był inny koszykarz, który ma w nogach 18 lat zawodowej gry i mając na karku prawie 37 lat powrócił po drugiej możliwej najgorszej (oprócz więzadeł) kontuzji dla sportowca? To i tak jest naprawdę cud, że Bryant wrócił po czymś takim i gra na takim poziomie. Oczywiście, rzuca z fatalną skutecznością (swoją drogą taką samą ma np. brodacz), ale problem w tym, że Lakers ten sezon i tak spisali na straty, więc kibice będą przede wszystkim bulić pieniądze aby pooglądać Kobe w pogoni za rekordami. Nikt tu nie wymagał od Kobe i Lakers mistrzostwa, walki o mistrzostwo czy nawet playoffs, bo ich roster jest za cienki w uszach, a trener to pośmiewisko. Powtarzam, Bryant jest stary, zużyty i po okropnej kontuzji a i tak gra zaskakująco dobrze. Warto w tym momencie przypomnieć jak sobie np. radził jedyny lepszy w historii SG niż Kobe, czyli Jordan. I jak ten Jordan grał w Wizards mając 38 i 39 lat? Ano na takim poziomie jak gra obecnie Kobe. Zaraz ktoś powie, że Jordan miał wtedy 38 i 39 lat, ale Jordan wszedł do ligi mając 21 lat i jeszcze zrobił 2 lata przerwy, podczas gdy Kobe zasuwa od 18. roku życia, więc zużycie 'materiału' i tak jest na niekorzyść Kobe. Po prostu trzeba patrzeć na Kobe jako gracza past prime, bijącego rekordy strzeleckie i zapewniającego Lakers fortunę, a nie jako gracza który ma doprowadzić w tym sezonie Lakers do czegokolwiek lepszego niż 27 zwycięstw.

    @the-truth:
    Jak wyżej, Kobe jest stary, zużyty, past prime i nie ma co od niego za wiele wymagać, bo w tym wieku po takiej kontuzji nikt w NBA sam niczego nie osiągnął. Nie jest jednak tak, że winni są wszyscy dookoła, bo jednak ja mam jedno zastrzeżenie do Kobe, a mianowicie ten kontrakt o którym wspomniałeś. Wziął za dużo, usztywnił salary Lakers, uniemożliwiając budowę mistrzowskiego zespołu (inna sprawa, że nikt się nie kwapił by tam grać), to prawda. Nie zrobił tego czego zrobili Duncan czy Nowitzki. Tylko, że można na to patrzeć z innej strony - to nie Kobe powiedział 'chcę 24 mln rocznie albo odchodzę' tylko to Lakers mu tyle dali, doskonale wiedząc, że to i tak śmieszne pieniądze w porównaniu do tych jakie zarabiają na Kobe. Tę sytuację można rozpatrywać z dwóch stron, ale jednak ja tutaj krytykuję Bryanta, bo on zarobił w tej lidze tyle pieniędzy co mało kto i mógł na 'starość' popuścić niczym Duncan i Nowitzki.

    @wielmozny.pan.przecinek:
    Rozumiem Twoje podejście, ja generalnie lubię wszelkiego rodzaju rankingi, dlatego nie wymieniam kilku najlepszych a jednak tego jednego. Co do sprawy Howard & Harden to dalej się nie zgadzam, bo zapominasz, że przeciętny głosujący jest raczej laikiem niż wnikliwym znawcą koszykówki i postawi na Hardena za 25-6-6 niż 20-10 Howarda, ale tak czy siak to jałowa dyskusja bo żaden z nich MVP nie dostanie. Co do Westbrooka to ja też nie jestem zorientowany w salary, tak więc ten temat trzeba zostawić, choć 3 typy graczy jakich wymieniłeś to coś godnego rozważenia.

  • wielki.wizjoner

    @eltoronegro:
    MEM/GSW, a czemu skreślasz SAS, DAL i OKC?
    Moje typy na inne nagrody są takie:
    MIP: zdecydowanie Jimmy Butler
    6th Man: walka rozegrać się powinna między Isaiah Thomas a Lou Williams
    ROTY: za wcześnie by roztrząsać, naprawdę ciężko kogoś wskazać, pewnie wygra Parker bo Bucks mają szansę na playoffs
    COTY: za wcześnie, na ten moment Casey, Kerr, może Joerger.

    Sporo osób pisało tutaj o szansach Blazers w playoffs, a moim zdaniem ta ekipa nie ma większych szans na sukces. Owszem, dobrze grają Blake, Kaman, Matthews, ale to nie przechyli szali na korzyść Blazers w seriach z SAS, OKC czy MEM. Blazers dobrze pasują do rywalizacji z DAL lub GSW i takie serie byłyby ciekawe, zapewne zacięte i z szansą dla nich na 2. rundę, ale wątpię by Portland utrzymało 80% zwycięstw i zakończyło sezon w pierwszej czwórce. Rok temu też wyskoczyli jak z procy a potem zdychali na finiszu o mało co nie załapując się do playoffs. 1. runda jeśli będą poza top4.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    @wielki wizjoner...
    sluchaj to czy mam awersje to kwestia drugoplanowa. Pierwszoplanowa jest taka czy potrafisz merytorycznie obalić fakt ze Bryant nie broni. Bo to ze nie broni to fakt. Lakers nie bronią to fakt Wiec nie wiem o co ci chodzi, drażni cie to ze opisuje faktu? drażni cie to ze opisuje jak chłystki rzucają mu w twarz trojki na 50% i za dwa na 60%? Jaki jest cel twojego wpisu? Chcesz walczyć przeciwko faktom?.
    Bryant jako lider tego teamu nie daje przykładu a za 23 miliony które zablokowały pozyskanie talentu koniecznego by wygrywać, powinien zaoferować organizacji chociaż swoje doświadczenie i liderszip. Niestety nie oferuje nawet tego. Jest trochę młodych chłopaków co mogliby z tego skorzystać...

    No widzę ze powtarzasz za Lodzią, tak jak on powtarza za innymi członkami Curch of Kobe... i jeszcze te porównania do Jordana w Wizards. Proszę cie stary, nie wiem czy jesteś fanbojem czy nie i nie obchodzi mnie to, tak jak nie obchodzi mnie czy jesteś kolejnym loginem Lodzi mającym utwierdzić czytelników ze więcej osób myśli tak jak on. TO JEST NIEISTOTNE.
    Istotne jest to byś się na chwile zatrzymał i przyjrzał sytuacji. Głęboko wierze ze cie stać na taki wysiłek. Jordan w Wizards grał za 1 milon które przekazywał na cele charytatywne, nie oszukiwał ze gra dla czegokolwiek innego niż dla "miłości do gry", nie był już wtedy Michaelem gwarantującym zwycięstwa. Ot starszym już panem grającym za darmo dla przyjemności. Bryant jest przepłaconym, kozaczącym się kolesiem który ostatnio stwierdził ze właściwie to i tak mało zarabia a jednocześnie udający ze chodzi w tej zabawie o coś więcej niż tylko o kasę. To hipokryzja. To śmieszność. To rozmiana legacy na drobne. Ja zwyczajnie mam wymagania na miarę wysokości jego kontraktu. Place za LP i mam ochotę oglądać Lakers zwycięskich, hehe

    to nie Kobe powiedział 'chcę 24 mln rocznie albo odchodzę' tylko to Lakers mu tyle dali, doskonale wiedząc, że to i tak śmieszne pieniądze w porównaniu do tych jakie zarabiają na Kobe. nie do końca tak było, ale to już musisz sobie poszukać w necie.

    Problem w tym ze przyjmując ta kasę przyznał ze nie jest w stanie rywalizować o tytuł. Zrozumiał ze jest już za slaby? To ze nikt się nie kwapił tam grac to tzw Howard-effect.
    Za dwa lata wspomnisz moje słowa. Do końca kontraktu Bryanta żaden szanujący się FA do Los Angeles grac nie przyjdzie.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    @czarny

    super video :) ale jak to mówią tylko stuprocentowy facet może sobie pozwolić na takie manewry, bo jest siebie pewny.
    Mnie to śmieszą ci co to panicznie reagują na samo słowo gej... podejrzewam ze są siebie niepewni, hehehe
    www.youtube.com/watch?v=SBNaK7QMQs8

  • dannygd

    @lukasz "No i znowu sie skompromitowałeś hehe "

    Cieszę się, że w końcu napisałeś o sobie... W żadny zdaniu nie obalasz moich tez, faktów - wszystko co piszesz jest poboczne, tak samo jak pisałeś o EBIT w kontekście "nie zarabiania KB na siebie", tak samo jak zszedłeś na poboczne tematy jak "LBJ never in CLE" itd...

    Jak kiedyś dorośniesz do merytorycznej dyskusji i zrozumiesz, czym jest własne zdanie - to wrócimy do dyskusji. Na razie pisząc jeden cytat w odp. na "naście" moich - masz się za "wygranego" (choć nie wiem czego), a nie zauważasz, jak bardzo se po raz kolejny kompromitujesz. A więc czekam na dalsze obraźliwe określenia, bo co Ci zostało biedny pozerze...?

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Daunny

    gdzie cytat...? no gdzie misiu kłamliwy puchaty?

    Własne zdanie można mieć danny ale trzeba to podeprzeć faktami a nie bajkami tak jak ty to zrobiłeś. wtedy łatwo można wyjść na idiotę... co ci sie znowu udalo :]

    Prosty cytat z Sama Smitha rozlozyl cie na lopaty....

  • dannygd

    @lukasz
    co najmniej 1/3 moich cytatów (popierających moje twierdzenie i na które uciekasz się od odpowiedzi) była od Sama Smitha... doczytaj cały artykuł dokładnie, to może zrozumiesz.

    Twój największy problem polega na tym, że nie rozumiesz faktu bycia w NBA wielu świetnych graczy, których min. 10-12 może być kandydatem do GOAT. Jest to symptomatyczne, że szczególnie w naszym kraju dla większości MJ to 1-2 półki wyżej niż inni... Odpowiedź jest prosta - większość wychowała się na pierwszych tytułach MJ z hej hej nba i do dziś to pokutuje. W stanach czy innych krajach koszykarsko rozwiniętych, są oczywiście rankingi najlepszych, ale nie ma nigdzie takiej stronniczości jak w Polsce.

    Dlatego najczęściej mówi się o 10-12 best ever, z których 5-6 to kandydaci do GOAT. Tam nie ma problemu z tym kto jest 1,2 czy 5, bo to bardzo subiektywne oceny. Nigdzie jednak nie spotkasz się z taką nienawiścią w przypadku stwierdzenia, że MJ nie jest najlepszy ever jak u nas... Ciekawe prawda? Ciekawe jest też, jak wielki to problem dla Ciebie, że ktoś uważa inaczej...

  • dannygd

    @gruzin "Mocno przeceniasz dokonania Reinsdorfa. Jest on właścicielem w NBA jakich było i jest wielu"

    Absolutnie nie przeceniam. To, że przez kilkadziesiąt lat na kilkadziesiąt teamów znajdzie się wielu dobry prezesów/właścicieli to prawda, ale znajdzie sie drugie tyle jak nie więcej, bogatych właścicieli, niby niezłych zarządzających i świetnych teamów z niezłym trenerem, które nigdy nic nie osiągnęły... Pamiętaj, że ja pisałem w kontekście wypowiedzi Lukasza dot. organizacji, a nie ekipy na boisku. Nie mylmy pojęć.

  • dannygd

    @wielki.wizjoner

    To nie tak, że pomijam GSW, są świetni, możliwie najlepszy ogień ofensywny w lidze i kiedy tylko wszyscy są zdrowi, mogą pokonać każdego! Ale po pierwsze nie wierzę w ich zdrowie do PO, a po drugie ofensywą nigdy nikt mistrzostwa nie wygrał no chyba, że będą pierwsi! Pamętajmy, że w dużej mierze za def blok w GSW odpowiada Bogut - nie ma Boguta, nie ma obrony pomalowanego, a Bogut rozegrał może 30% tego co powinien w ost 3 sezonach ;)

  • user_formerly_known_as_lukasz

    A cytatu jak nie było tak nie ma :]
    Jest panika i rozpacz :]
    Pisałeś daunny nie o organizacji tylko o genialnym Reinsdorfie co to wybrał Thornem se Jordana w drafcie. A pózniej jeszcze ze gdyby nie ten bruklinski geniusz to Jordan by nie wygrał czy cos. I to wszystko ze ślepej miłości do Kobego.
    Gdzie masz źrodła na poparcie tych bzdetów?

  • wielmozny.pan.przecinek

    @ex em
    ofk, że Kobe jest past, ale co z tego, jesli past-Kobe nadal jest na tyle dobry, żeby władować najlepszej obronie ligi 44 pts i zranić ją na 16 FTA ?

    stosowanie jednokierunkowej intepretacji, wedle której Lin, Boozer, Wesley Johnson i Jordan Hill, to jest paka na playoffs i jakby Kobe im podawał i poświęcał się dla nich w obronie, to Lakersi byliby dzisiaj w playoffs race - jest : a] niepoważne, b] głupie, c]nie ma żadnego związku z rzeczywistością

    ja bym się raczej zastanowił, na ile Kobe byłby lepszy, mając kompetentnych partnerów w zespole.

    "dac liderowac innym [trzeba]"
    what ?
    komu, na ten przykład ?
    Jeremy'emu Linowi ?
    Carlosowi Boozerowi ?
    w lidze nie ma żadnej porównywalnej do Bryanta osobowości, o tak sprawdzonych walorach liderszipowych [5 tytułów, 7 razy w Finals], o takim doświadczeniu, i wciąz
    wysokiej formie sportowej.
    liderszip się zdobywa, a nie dostaje.
    dlaczego Dwight Howard nie przejął liderszipu w Lakersach ?
    bo był za słaby. bieganiem do ojca na skargę, że starszy kolega go mobbinguje i zjadanie ciastka z własnego czoła, nie zdobywa się uznania kolegów.
    zaręczam ci, że gdyby Howard przekonał do siebie szatnię, to byłby liderem i zobaczylibyśmy to wszyscy.
    a on zrezygnował, bo :
    a] Kobe był silniejszy
    b] szatnia za nim nie poszła
    c] organizacja wolała Kobego od niego

    Howard ofk mógłby grać second banana i po prostu robić swoje : czyścić deski, kotwiczyć obronę, wbijać dunki i mieć parę isos na post.

    wiesz, dlaczego nie kupił tej wersji ?
    [mimo że w Rockets ostatecznie właśnie tak gra i jakoś mu to nie przeszkadza, LOL]

    nie kupił jej dlatego, bo codziennie musiałby się spotykać z presją i naciskiem ze strony lidera zespołu. to by go wykończyło nerwowo, bo od pewnego czasu, niestety, Dwight nie lubi być pod jakąkolwiek presją.
    jak mówiłem, to nie jest zawodnik o mistrzowskim podejściu do tematu. wszyscy wielcy grali pod presją i ona ich mobilizowała. wyobraźmy sobie, że Pippen i paru innych zachowują się jak Dwight, bo Jordan i paru innych a'la Bird czy Magic Johnson [niezłe sku.rwysyny w szatni i na treningach, kto zna temat, ten wie o czym mówię] "wywierają na nich mobbingującą presję" - co wtedy ? łatwo to sobie wyobrazić... Nie mamy kilku dynastii.

    shit... Pau Gasolk wytrzymał z Kobem 3 sezony na najwyższym poziomie. w Grizzlies nie umiał unieść ciśnienia oczekiwań. w Lakersach jeszcze większe ciśnienie uniósł i to pod nieustannym "mobbingiem" Bryanta. jesli Howard jest słabszy psychicznie od Gasola, to o czym my w ogóle mówimy ??

    koniec tematu.

    zachęcam wszystkim, abyśmy się poruszali w obrębie faktów i tylko faktów. wtedy dopiero te wszystkie rozmowy będą miały jakiś sens.

  • wielmozny.pan.przecinek

    niektórzy naprawdę próbują zasłużyć na miano nadwornego błazna... gdyby tylko nie mieli wścieklizny macicy :]

    jak mozna jednocześnie widzieć Jordana i Bryanta w "top10 all time" i pisać "to są inne półki" ? jak mozna trąbić o "brakach" w grze Bryanta, a potem ani jednego nie opisać z uzasadnieniem ?

    jak mozna pisać, ze "Bryant nigdy nie podał nikomu piłki w akcji decydującej o losach sezonu", a potem nie umieć wymienić ani jednego przypadku akcji-decydującej-o-losach-sezonu-w-ktorej-Bryant-nie-podal-[komus]-pilki ?

    zostają tylko epitety, których posiadacz wściekłej macicy nie umie wydukać inaczej, jak przez sieć. duże lol i właściwie szkoda czasu na tak słabego dyskutanta.

  • wielmozny.pan.przecinek

    @wielki wizjoner
    czyżby miał to samo zdanie o dziennikarza z Ameryki oddających swoje głosy na MVP ? :]
    witam w klubie, hehe.

  • wielmozny.pan.przecinek

    "23 mln Kobego zablokowały pozyskanie talentu"

    kiepski dowcip, nawet jak na autora tych wypocin

    Knicksi płacą 24 mln Amare i 22 mln Carmelo - czy ktoś w NYC dostrzega w tym przyczynę niepowodzeń Knicksów w tym sezonie ?

    Dwight Howard bierze 21 mln, a jednak Rockets umieli ściągnąc TRevora Arizę.

    LeBron James bierze 20 i jakoś nie było problemu z pozyskaniem Kevina LOve'a, Shawna Mariona.

    Joe Johnson bierze 23, a Deron Williams 19 - czy problemy Nets ktokolwiek utożsamia z faktem, że na tych dwóch zawodników klub wykłada 42 mln ? nie słyszałem o takich cudach.

    Derrick Rose 18 mln, ale na Paua Gasola starczyło.

    kłopot właśnie w tym, że kiedy inni ściągali Gasolów, Arizów i Love'ów - Lakersi brali Linów, Boozerów i inne spady z pańskich stołów.

    przypomnijcie sobie salary Bullsów z ostatnich dwóch sezonów drugiego 3-peat.
    Jordan był 30 mln, a reszta po 2-9. i jakoś wszyscy grali. kto wie, może wtedy chodziło jednak o to by wygrywać.

    Lakersi niestety szukali niewłaściwych stylowo zawodników. ci których zakontraktowali, po prostu nie są w stanie rtobić fitu dla Kobego. koniec, kropka.

    ale, jak mówię : możliwe, że plan wyglądał tak, że grę miał prowadzić [rzekomo zdrowy] Steve Nash, a na skrzydle bujnie się rozwijać Julius Randle i kontrakty Boozera i Lina poszłyby w jakimś dobrym trejdzie.

    jakkolwiek, w tym momencie salary Lakersów obciązają nie 23 mln KObego, ale 24 mln jakie Lakersi muszą płacić Nashowi który nie gra oraz Linowi i Boozerowi, ktorzy nawet jak grają, to tak jakby nie grali.

    Minnesota wrzuciła Lakersom 57 % z gry i 120 pts.
    czy niektórzy tutaj naprawdę majną raka mózgu i nie dostzregają, że słabsza obrona jednego zawodnika nigdy nie generuje takich strat.

    czy Kobe broni gorzej od Hardena ?
    nie broni gorzej.
    to niemożliwe, bo nikt nie broni gorzej od Hardena.

    czyt Rockets WITH bad bad defense Hardena są słabsi w obronie od Lakersów z bad defense Kobego ? NO NO NO.

    a zatem, jak można jednego gracza obarczać winą za to, ze team ma najsłabszą obronę w NBA ? :]

    z każdego punktu widzenia jest to czysty absurd.

    porównanie do Jordana in Wizards, w sensie czysto boiskowym, są niepoważne, żeby nie powiedzieć, że idiotyczne.

    przypominam mecz Bryanta vs Warriors.
    Warriors mającym najlepszą obronę w NBA.
    Bryant spuścił ich po brzytwie 44 punktami i 16 FTA.
    i to było dwa dni po tym, jak zasugerowano, że Bryant nie wytrzymuje tempa sezonu.
    już Mark Cuban powiedział, że KObemu nie wolno niczego sugerować, a zwłaszcza słabości, bo podpisuje się na siebie wyrok, a on go wyegzekwuje.

    czy Jordan w Wizards, był w stanie uszkodzić w ten sposób najlepszą defensywę w NBA ?

    "do konca kontraktu Bryanta zaden szanujacy sie FA do Los Angeles grac nie przyjdzie"

    Lakersom nie trzeba "szanujących się FA", tylko zawodników, którzy stworzą dobry fit dla Bryanta, który wciąz potrafi prowadzić zespół, ma skill, umie atakować i jak dostanie graczy, a nie Lina z Boozerem, to i podawać będzie chętniej. Pau Gasol, Ron Artest, TRevor Ariza, nawet Andrew Bynum - wszyscy ci zawodnicy mają swoje pierścienie i career highlights właśnie dzięki grze u boku Bryanta. nie przestraszyli się, nie płakali o "mobbing", nie narzekali, tylko zakasali rękawy i pracowali tak cięzko jak sam Bryant. efekt ? 2 sygnety, 3 z rzędu Western titles.

    jesli nawet dzisiejszy Bryant już nie jest zawodnikiem na b2b, to zawodnikiem, który jest w stanie nawigować i prowadzić zespół grający o semis - z pewnością nadal jest.

    zmieniło się jednak otoczenie. Lin i Boozer to są gracze z kabaretu. nikt w lidze, zaden zawodnik z tzw. wysokiej półki, nie ugrałby z nimi więcej od Bryanta. i to chyba każdy rozumie, a przynajmniej ci, którzy są w stanie, i mają czym, myśleć.

  • wielmozny.pan.przecinek

    celnie @danny zauważył, ze w Polsce ludzie kojarzą i rankingują graczy NBA zawsze mając kompleks Jordana i Bulls, którzy byli na czele boomu na NBA jaki mieliśmy od 92 roku.

    heh, i ja byłem w tym temacie, ale zacząłem znacznie wcześniej niż te dzieci i wnuki Jordana, Bykow i Finals'93. może dlatego nie jestem tym syndromem obciązony, poza tym zawsze szanowałem Jordana, ale wolałem podpatrywać innych zawodników i od nich czerpać styl, więc tym bardziej nie podlegałem temu zaczadzeniu.

    ludzie nie znają historii. Jordan i Bulls ofk zapisali wspaniałą kartę, ale NBA nie zaczęła się w 91 roku. wcześniej było mnóstwo znakomitych zawodników. może było mniej zespołów niż dziisaj, ale o tytuł grało ich dokładnie tyle samo, co dzisiaj. mamy zawsze kilku contenderów i szare tło. wtedy szare tło było po prostu mniej liczne.

    NBA przed Jordanem była także w innym przed-. przed obaleniem żelaznej kurtyny. dopiero Barcelona'92 była symbolicznym aktem wejścia NBA w świat szeroki. wcześniej to była liga totalnie inside i co najwyżej dla zagranicznych fanatyków koszykówki, nielicznych. sportem masowym stała się dopiero jak wylądowała w telewizorach przeciętnego zjadacza chleba. shit... w samerj Ameryce rewelacyjne Finals'82, w których zapierający dech w piersiach Julius Erving, potężny Darryll Dawkins i reszta kompanii Sixers stanęli naprzeciw Lakersów, prowadzonych przez młodego wirtuoza Magica Johnsona i króla skyhooka Kareema Jabbara, były... retransmitowane! w środku nocy. YIKES! retransmitowano coś, co dzisiaj pachniałoby rekordem oglądalności all time.

    sama Ameryka nie ma świadomości historycznej NBA. jak może mieć, skoro w końcówce lat 80 NBA obsługiwała garstka dziennikarzy jeżdząca na mecze klekotami ?

    jak amerykańska widownia, i krytyka sportowa, może docenić to wszystko co było przed Jordanem ? dla nich masowa świadomość NBA datuje się od Celtics-Lakers rivalary, kiedy w lidze pojawili się Larry Bird i Magic Johnson, a na scenie byli jeszcze tacy wspaniali zawodnicy jak Erving, Jabbar, Moses czy Gervin. nawet połączenie NBA z ABA i możliwość oglądania Ervinga nie było [wcześniej] magnesem do poważnego zainteresowania ligą, albo też zainwestowania w nią. bo ci gracze byli niefajni ? shit... :] byli wspaniali. czasy były inne.

    dzisiaj liga odcina kupony właśnie od tego, co zaczęło się wówczas. a to co zaczęło się wówczas też psu spod ogona nie wyskoczyło.

    w takich warunkach, widzenie NBA od momentu wygrania przez Bulls pierwszego tytułu w 91 roku i klasyfikowanie all time forując ten zespół i jego lidera - jest dowodem ignorancji.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Lodzia
    jak mozna jednocześnie widzieć Jordana i Bryanta w "top10 all time" i pisać "to są inne półki" ? jak mozna trąbić o "brakach" w grze Bryanta, a potem ani jednego nie opisać z uzasadnieniem ?

    jak mozna pisać, ze "Bryant nigdy nie podał nikomu piłki w akcji decydującej o losach sezonu", a potem nie umieć wymienić ani jednego przypadku akcji-decydującej-o-losach-sezonu-w-ktorej-Bryant-nie-podal-[komus]-pilki ?

    ale bedziesz jakos merytorycznie to uzasadniam czy dalej bedziesz obciagac Bryantowi? daj znac kiedy final?

    Sama Lodzia tu napisał ze podczas finałów 09 podal Fisherowi - to oczywiście kłamstwo i dowód ze LOdzia nie ma pojęcia o NBA.

    Oczywiscie ze Bryant to nie ma sama polka co Jordan:
    www.landofbasketball.com/player_comparison/b/kobe_bryant_vs_michael_jordan.htm

    LOdzia nie masz argumentow zostaje ci tylko polerka galeczki :D

  • user_formerly_known_as_lukasz

    kolejny dowod 'wiedzy' Lodzii w tematach NBA...
    Knicksi płacą 24 mln Amare i 22 mln Carmelo - czy ktoś w NYC dostrzega w tym przyczynę niepowodzeń Knicksów w tym sezonie ?
    Dwight Howard bierze 21 mln, a jednak Rockets umieli ściągnąc TRevora Arizę.
    LeBron James bierze 20 i jakoś nie było problemu z pozyskaniem Kevina LOve'a, Shawna Mariona.
    Joe Johnson bierze 23, a Deron Williams 19 - czy problemy Nets ktokolwiek utożsamia z faktem, że na tych dwóch zawodników klub wykłada 42 mln ? nie słyszałem o takich cudach.
    Derrick Rose 18 mln, ale na Paua Gasola starczyło.


    KOntrakt Amare blokuje pozyskanie przez Knciks wartosciowych grajkow. Ten stary podpisany przed laty kontrakt to wrzod na dupie tej organizacji.
    Houston sciagneli Arize za pieniądze Chandlera Parsonsa i wyczyszczone z linow i Asikow salary.
    Marion gra za waciki, a Love za kase Denga i scrubow ktorych spuscili.
    Johnosn i Williams stare kontrakty. Polityka kadrowa Netsow to ogolnie parodia, ktora drenuje kase. Gasol jest za kase boozera ktory zostal zamnestionowany.
    i znowu lodzia dostałaś po swojej spracowanej dupie a dostaniesz jeszcze przecież w spracowany pysk...

    No to chyba jasne ze obrona jednego zawodnika nie generuje takich braków. Nie wiedziałaś o tym Lodziu. Problem w tym ze Bryant jako lider drużyny, powinien spinać chłopaków. Ale jak przykładem ma być ktos kto sam ma w dupie indywidualne krycie. a w końcówce nie jest sobie poradzic z kryciem szczyla wigginsa

    czy Kobe broni gorzej od Hardena ?
    nie broni gorzej.
    to niemożliwe, bo nikt nie broni gorzej od Hardena.


    i teraz będzie w ten wspomniany pysk lodzia...
    Harden pozwala na rzucanie sobie 25,8 % za 3 i 47,8 % za 2 Bryant tymczasem 44% za 3 i 60% za 2. I tak to właśnie jest z wiedza lodzi: wytarta i cala w gównie jaki jego barłóg w bieruszicie :D

    Nie ma mowy o jakim tragicznej defensywy Hardena i nawet kiedy odpuszcza za nim stoi koles ktorego z LA najświętszy lideryzm wwpedzil.

    ojojoj wielki występ w GSW na 44 punkty. Lodzia przypomnij wynik. Po pierwszej kwarcie to byl garbage. Z reszta w pierwszej Dubs grali tak na luzie ze nie przejmowali się ze emeryt może im rzucić 60 punktów i tak wygrali ten mecz. Natomiast Danny Green i Cory Joseph wystarczyli żeby zrobić dziadkowi z dupy jesień średniowiecza. Nikt Bryanta nie traktuje poważnie.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Lodzia
    to może jeszcze napisz ze oglądałeś nba od lat 70 a najlepiej pokaz w którym miejscu cie stara podpinała do anteny bys mógł w pelni poznawczo doświadczyć bad boysow....

    nie no z ameryka to wiadomo nie ma swiadomosci historycznej dlatego nie pamieta o baseballistach sprzed wieku, o Wiltcie, Russellu, Magicu i Birdzie... dla wszystkich wspolczesnych liga rozpoczela sie od Jordana tacy sa tepi....
    teorie by Lodzia to zawsze gwarancja usmiechu niezaleznie od pogody.
    Polecam biblioteke na poczatek bys cokolwiek Lodziu poczytal. Macie w bieruszicie? czy tylko sa koscioly jak na filmie promo? :D

    Prawda jest ze medialnie rozwój ligi spiął sie z Jordana początkiem kariery. Nowy kontrakt telewizyjny był już owocem hypu który Jordan wywoływał. No nikt nie będzie twierdził chyba ze Magic a zwłaszcza Bird byli bardziej medialni choc tłukli sie w finalach co rok. O bad boys nie wspomnę bo sam Stern chciał ukrocic ta patologie z mo-town. Jordan byl w Europie przed DT i byl witany jako supermega gwiazda. To on jest odpowiedzialny za niezwykla popularnosc NBA.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    lodzia
    czy Jordan w Wizards, był w stanie uszkodzić w ten sposób najlepszą defensywę w NBA ?

    nie chce cie doprowadzać do łez :D ale Jordan w ostatni dzień roku 2001 wrzucił najlepszej defensywie nba ( Def Rtg: 99.5 (1st of 29) 45 punktów. Rok później powtórzył to osiągniecie rzucając 43 pts Def Rtg: 98.1 (1st of 29) mila wtedy 40 lta.

    i co teraS Lodzia? :D

  • the-truth

    Lo(L)dzia znow bije rekordy lodzenia, dziwie sie ze jeszcze nie zostal ukarany za uprawianie nierzadu w miejscu publicznym...
    Pretensje do Howarda o to, ze w swoim 1sezonie w nowym klubie nie sabotowal starego lidera tego teamu i nie robil buntu w szatni ? Buahha kto tak w ogole robi ? James przejal role lidera w Miami ale stalo sie tak za zgoda Wade'a, ktory byl swiadomy swoich slabosci i oddal paleczke.Bryant do dzis tego nie jest swiadomy, ale majac swoich slepych wyznawcow ktorzy melduja sie codziennie by zrobic mu loda to w sumie nawet nie dziwi.Howard wypial sie na Bryanta, Gasol tez sie na niego wypial nawet tracac kase.Wiedza, ze Bryant jest skonczony.Nikt z talentem i ambicjami nie chce z nim grac.

    "past-Kobe nadal jest na tyle dobry, żeby władować najlepszej obronie ligi 44 pts i zranić ją na 16 FTA "
    "czy Jordan w Wizards, był w stanie uszkodzić w ten sposób najlepszą defensywę w NBA ?"
    Ciezka jazda bez gumy, okazuje sie ze wystarczy zagrac jeden niezly mecz okraszony ceglami nawet z rzutow wolnych w sezonie by wzbudzic poklask.
    Bryant w wieku 36lat 39% z gry, Jordan w wieku 39 44%. , do tego Jordan gral o PO a nie o bycie najwiekszym posmiewiskiem ligi obok Sixers.

    Jordan w wieku 39lat nie dawal dupy w obronie, ba byl jednym z najlepszych obroncow w zespole tak samo Grant Hill,ktory u kresu kariery byl top obronca w klubie, co stoi na przeszkodzie zeby Bryant nie byl defensywna dupodajka ? Tylko to, ze jemu nie chodzi o wygrywanie a o rzucanie.

    Bryant oczywiscie nie jest najwieksza osobowoscia w sensie liderszipu w NBA.Kolejna bzdura, jedzie daleko z tylu maluchem za Duncanem czy Lebronem, ktorzy dubluja go swoimi ferrari.



  • wielmozny.pan.przecinek

    ciekawa rzecz, gostek odpowiada na moje posty, ale ciągle zwraca się do swojej babci czy matki ["Lodzia", to przedwojenne imię, więc pewnie do babci]. postępująca schiza :]

    popatrzcie na resztę, tu dopiero wesoło się robi.

    nie wymienił dotąd ani jednego meczu-w-ktorym-Bryant-nie-podal-pilki-na-rzut-decydujacy-o-sezonie mimo, że wcześniej zarzucił Bryantowi, że takich podań nie ma w swojej karierze.
    czekamy wciąż na sformułowanie aktu oskarżenia. cięzar dowodu spoczywa na proukraturze. obrona nie odnosi się do bredni, tylko do faktów. a faktów jak nie było, tak nadal nie ma. i zapewne nie będzie, sądząc z doświadczenia.

    popatrzmy dalej.

    niech mi ktoś powie, po co ten nieszczęśnik opisuje jakieś głupoty odnośnie kontraktów, a nie odnosi się do kontekstu ?

    kontekst był narysowany tak przystępnie, że nawet gimnazjalista komfortowo by go rozpoznał. jak widać, nawet tak niskie progi są ciągle za wysokie na niektóre nogi.

    Amare & Anthony kosztują Knicksów 46 mln. Kobe Bryant kosztuje LA 23 mln.
    czy ktoś w NYC pisze o tym, że te 46 mln utrudnia Knicksom cokolwiek ?
    jeśli nie, to jakim trafem 23 mln Bryanta mają Lakersom szkodzić ? :]

    i ani słowa odnośnie 24 mln marnowanych na wypędka Lina, out of season Nasha i NBA worst defensive 1st Boozera. ani słowa :]
    pewnie Linowe 14 mln w ogole nie obciąza budżetu, a co dopiero 9 mln emeryta Nasha - to są dopiero wspaniale wydaje pieniądze.

    reszta to właściwie ten sam shit braku zrozumienia sensu słowa pisanego.

  • wielmozny.pan.przecinek

    kolejny przykład ciemnoty i zakłamania.

    popatrzmy.
    Harden "daje sobie wbijać...", a Kobe "daje sobie wbijać więcej".

    w taki sposób do koszykówki może podchodzić tylko ktoś, kto jej nie rozumie.
    Harden ma za plecami Howarda, a obok siebie Arizę i Patricka Beverleya.
    Kobe ma... puste pole dookoła, że okiem sokolim nie zmierzysz.

    jak można porównywać defensywne cyferki anchorowanego Howardem Hardena i
    Kobego, który w obronie jest zdany sam na siebie ?

    jak można porównywać wskaźniki defensywne abstrahując od zespołowego otoczenia danego gracza ? jak w ogole liczone jest "daje sobie wrzucać" ? statsami swojego vis a visa ? no to jeszcze śmieszniej się robi.

    tak czy owak, w obu wariantach decyduje zespołowe otoczenie. ktokolwiek czyta statsy, ten takie rzeczy musi rozumieć, inaczej w ogóle nie powinien siadać do takich analiz.

    jak jest prawda ? banalna.
    Harden broni gorzej niż Kobe, ale po prostu ma dookoła siebie lepszych zawodników, dzięki czemu jakaś część jego błędów uchodzi mu na sucho z powodu lepszej pomocy od kolegów albo trudniejszych rzutów które musi wybierać rywal, jako że pod koszem czyha Howard i przeciw Rockets przez 35-40 minut wszyscy perimeter players optują w rzuty z wyskoku, które z reguły obniżają skuteczność.

    jak to mówią, dał w mordę swojej babci, ale nie zauważył, że nadział się przy tym na mojego glana :]



  • wielmozny.pan.przecinek

    tego to już żaden racjonalny umysł nie dogoni :]

    kiedy Bryant rzuca 44 i zarabia 16 FTA na naj defensywie ligi, to "garbage".
    kiedy ma słabszy dzień - zawsze mecz jest o "najwyższą stawkę" :]

    to tak prymitywny hejteryzm, że tylko i wyłącznie demaskuje intencje hejtera i merytorycznie jest to po prostu cios we własny nos.

    zabawne, ze Bryant na te 44 pts potrzebował 31 minut :]
    Klay Thompson i Steph Curry grali wtedy po 29 min, a z ławki wychodzili tacy "drugorzędni obrońcy' jak Iguodala :]

    komiczne jest odnoszenie się do wyniku Bryanta vs Spurs.
    wszyscy wiedzą, że przed meczem był chory, w trakcie meczu był chory, i jego słabszy występ nie był spowodowany żadnym "Dannym Greenem", tylko jego własną zdrowotną niedyspozycją. ale cóż - jak ktoś nie ma argumentów, to się brzydko chwyta.

  • wielmozny.pan.przecinek

    oho, gorzkie żale zakompleksionej dziewicy :] mam nadzieję, ze jego babcia Lodzia jest głucha, bo jesli nie, to od tych opowieści zwiędną jej uszy.

    cóz, nie wszyscy w latach 80-tych mieli kontakty. jedni z zachodu dostawali paczki z prawdziwą czekoladą i świerszczykami, a inni dostawali koszykówkę w najlepszym wydaniu. a jak było mało, to mozna było oglądać w TVP :] tak, NBA była w TVP w końcówce lat 80-tych, kto nie wierzy - niech sprawdzi u źrodła. nieregularnie, ale była. a nawet dodatkowo programy, np. kiedyś puszczono półgodzinny program o :gwiazdach NBA", wtedy wszyscy chętnie mogli poznać np. Clyde'a Drexlera, zanim w ogole ktoś pomyślał, że ten chłopak może w 92 roku zagrać w Finals. Także Barkleya, Malone'a, Stocktona itd. ofk takzę MIchaela Jordana, wówczas jeszcze tylko [hehe] "Air" Jordana.

    tyle że wtedy nikogo nie interesowały takie dziwactwa. dopiero jak zaczęto pokazywać NBA regularnie oraz nocą, a także ASGs i inne historie - wszyscy odjechali. Boom-neło, bo musiało boomnąć. ale nie dla mnie i tej garstki, która od 87 czy 88 siedziała w tym biznesie. heh, nie mówiąc o nazwiskach takich jak Marczulonis, Sabonis czy KUkoc, o których wielu dowiedziało się parę lat za późno. dlatego, co mi tu będzie podskakiwał jakiś podskakiewicz, który NBA zna od paru lat i to co najwyżej od strony statystycznej, a i to jak udowodniłem powyżej - bardzo słabo.

    bez Magica i Birda, rywalizacji Celtów z Lakersami, nie byłoby gruntu dla Jordana.
    symbolem jest to, o czym napisałem - fenomenalne sportowo i cholernie atrakcyjne z uwagi na clash ERvinga i Dawkinsa z Magicem i Jabbarem [nie wymieniam innych nazwisk, chociaż roiło się tam od świetnych postaci] były RETRANSMITOWANE nocą.

    zresztą, kto chce niech poczyta autobiografię Magica.
    on wie najlepiej jak było, w paru akapitach wspomina swoje dzieciństwo i to, że dostęp do NBA w tiwi był utrudniony, paradoksalnie łatwiej szło zobaczyć zawodnika na żywo niż na ekranie tiwi, lol.

    jak mówię, świadomość historyczna tutaj, i takzę w US, jest dośc skąpa. większość w ogóle nie rozumie, skąd się wzięli. datują wszystko od MJ, a najczęściej nie umieją odcedzić blichtru od rzeczywistości. triumf video i telewizji trafiły idealnie w moment dla MJ i jego stylu. potem DReam Team i zaczęło się. po 89 lepsza dostępność amaerykańskiego sportu dla całej wschodniej Europy, większość POlakow dopiero wtedy poznała ligę i ofk od razu poznali ją z MJ w roli głównej.

    tymczasem, kluczowe były lata 70 i 80-te, Knicksi, Earl the Pearl aka Jesus, kluczowa była fuzja NBA i ABA, Dr J, Lakersi vs Celtowie, Magic vs Bird, Jabbar itd. to były strasznie trudne lata, koszykówka w Ameryce była sportem ulicznym, a nie medialnym i telewizyjnym. wtedy NBA stars grali regularnie na ulicznych boiskach. nie dla medialnego sznytu, ale dlatego, że szacunek zdobywało się na ulicy. legendarna jest wizyta Ervinga na Ruckerze. innych zresztą też.
    każdy niemal czołowy zawodnik regularnie grywał na ulicy.
    tu i tam można spotkać wspomnienia ludzi, którzy doskonale pamiętają jak Magic przyjeżdzał na mecze uliczne, bez bodyguardów, bez obstawy. normalna rzecz. MAGIC !
    dzisiaj żaden tak nie robi. po co ? za dużo pieniędzy można stracić w przypadku jakiejś kontuzji. ryyzko ograniczane do minimum.

    tak wyglądała kiedyś NBA, blisko ludzi i fanów. tak przetrwała NBA. z tego się wzięły "jordany" i inne wynalazki. przy całym uznaniu dla MJa, on sam mówił, że jest tylko spadkobiercą tego, co przed nim wnieśli do koszykówki Baylor, West czy Erving.

    Ameryka hipokryzją stoi. niby wspominane są, przy okazjachg ASG etc., postaci graczy sprzd lat, Barry, Petitt, Russell czy Cousy, ale to pajacowanie. świadomość jest nikła, o czym świadczy m.in proklamowanie Jordana jako bezdyskusyjnego no1 w historii, mimo że ta historia ma trochę więcej lat niż Jordan i było w niej niemało doskonałych zawodników i zwycięskich zespołów.

  • wielmozny.pan.przecinek

    radziłbym też dowieśc, że ci, którym Jordan wrzucił - byli w istocie W MOMENCIE wrzucenia "najlepsi w NBA [defensywnie]".

    objaśniam i pokazuję, kociarstwu : na BR - drtg za 2001-02 jest za cały sezon, a nie za pierwsze 2 m-ce, lol.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    LOdzia nie stresuj się bo ci żyłka pęknie. Wiem ze się próbujesz wykręcić od imienia na które zapracowałeś nieustannym obrabianiem pały Bryantowi, ale musisz z tym żyć bo to się nie zmieni. Zresztą w ogóle miałeś się do mnie nie odzywać, bo czułeś sie zwycięzcą. to cie się stało ze łzy lejesz? :D

    To ze Bryant nie ma obok siebie obrońców, wynika z jego ch.ujowego charakteru, miał Howarda do obrony kosza to wolał sabotować starania organizacji o przedłużenie z nim kontraktu. jego wola wiec... przestań płakać jak dziecko.

    Harden to Harden tamto... normalnie jak dziecko w przedszkolu pt. "Plose Pania a Harden to.... Bryantowi w ryj rzucaja bo stoi jak ciota w polu trzech sekund i nie nie pilnuje krycia. Nie chce mu sie :]

    23 miliony szkodzą ale bardziej szkodzi opinia Bryanta jako osoby z ktora sie nie da grac zwłaszcza ze juz żadnych zwycięstw nie jest w stanie zapewnić. Nie jest tez w stanie choćby poprawić losu drużyny. Ktory FA będzie sie pchać do takiego g/ówna. Toz inni pieniądze na stole zostawiali zeby moc grac w organizacjach które nie tolerują takich menelskich zachowań. Zeby wymagać od innych samemu trzeba byc bez skazy, Bryant nie broni inni poszli za jego przykładem.

    a co dopiero 9 mln emeryta Nasha - to są dopiero wspaniale wydaje pieniądze.
    no i wyszło ze znowu nie komusz bazy liga przyznała refund na blisko 5 ban do zagospodarowania

    Kogo obchodzi 44 punkty w meczu ktory Lakers przeyebali? Lodzia to ze ty na tym trzepiesz konia do babcinego budyniu, nie znaczy ze ludzie co sie znają maja tez uczestniczyć w tym żenującym pokazie januszostwa :]

    mam nadzieję, ze jego babcia Lodzia jest głucha, bo jesli nie, to od tych opowieści zwiędną jej uszy. znaczy sie ze jestes moja babcia Lodzia.... odważny coming out LOdziu :] brawa :D

    A jak GSW będą na 5 miejscu w DRTG na koniec sezonu to będziesz płakać? Jordan zayebal Nets jako 40 latek mecz na 60% skuteczności nie na jakis farfoclach jak twoj wirtualny kochanek z LA. Musisz zrozumiec zapłakany fanboju ze to co Bryant zrobił i zrobi zostało już przez Jordana zrobione szybciej i lepiej i wcześniej. :]

    nie wymienił dotąd ani jednego meczu-w-ktorym-Bryant-nie-podal-pilki-na-rzut-decydujacy-o-sezonie mimo, że wcześniej zarzucił Bryantowi, że takich podań nie ma w swojej karierze. lodzia ja rozumiem ze byleś gwoździem robiony i to tepym, ale ze az tak?
    tluku nie wymieniłem tych spotkań bo zwyczajnie ich nie bylo. Żadnego. Można brac pod uwagę podanie do Horrego ale Bryant byl wtedy zawodnikiem 2 planu. PO Shaqu nie zdarzyło sie to nigdy :] ty żenująco postanowiłeś dowodzić ze niby w finałach 09 podawał do Fishera, co okazało sie typowym lodziowym kłamstwem. :]

  • user_formerly_known_as_lukasz

    lodzia, to gdzie cie stara podłączała do tej anteny w końcówce lat 80? pod wacka?
    tak lodzia, tak byles pionierem szkoda tylko ze ostatecznie zabrakło ci na bilet.

    o tak kluczowa była koszykówka lat 70 i 80 gdzie w wielu drużynach gwiazdy grały z gośćmi z pod ciemnej gwiazdy i narkomanami. tak tak lodzia. weź leki.

    nikt nie przeczy ze w latach 70 bylo sporo talentów w tym w konkurencyjnej lidze ABA której połączenie z NBA negocjował nie kto inny tylko David Stern. Samo NBA zyskało sportowo na połączeniu a Julius stal sie jedna z największych gwiazd jeszcze przed Magiciem i Birdem.
    oczywiście ze nie sposób odmówić kontynuacji, bo przecież tak jak Bryant wzorował sie na Jordanie tak Jordan wzorował sie na Dr J i Thompsonie. To naturalne.
    Jednak to Jordan pchnął lige w rejony w ktore ani magic ani bird ani tym bardziej dr J nie byli w stanie popchnąć. Biznesowe Eldoroado stalo sie za sprawa Micheala. chociaz to magic i Bird mieli przeciez sportowe sukcesy duzo wczesniej :]

  • user_formerly_known_as_lukasz

    świadomość jest nikła, o czym świadczy m.in proklamowanie Jordana jako bezdyskusyjnego no1 w historii, mimo że ta historia ma trochę więcej lat niż Jordan i było w niej niemało doskonałych zawodników i zwycięskich zespołów.

    haha największy bzdet i klisza jaka można usłyszeć... szkoda tylko ze nie padły nazwiska, ale podpowiem za LOdzie: RUSSELL.
    Koleś który zdobył 11 tytułów. Kropka. Nikt nie pamięta ze w lidze która liczyła od 8 do 12 zespołów. W organizacji która cwaniacko zdobywała najlepsze talenty na rynku. W lidze gdzie nie było SC i draftu w uczciwej formie. W lidze kiedy talenty sprzedawano za kasę. Boston z tego korzystał. Ale Lodzia powie i zapłacze: RUSSELL, największy z wielkich i nie ważne ze liga nie miała poziomu a polowa organizacji była półamatorska. RUSSELL.
    Everybody repeat after me: RUSSSSSSEEEEEELL.
    Celtics: team gdzie w jednym sezonie w pierwszej piatce gralo 5 hall of famerow. Teraz takich teamów nie ma, bo talent jest dywersyfikowany.
    Ale RUSSELL.... ktoremu oczywiscie trzeba odac ze byl wielkim koszykarzem, ale tez ofensywnym drewnem epoki ktora bez pomocy kolegów wygrała by 1-2 pierscienie. Zwłaszcza gdyby rozgrywki liczyły 30 drużyn.

    Kto mam jeszcze... Monroe.... tak...tak JEDEN tytul po przyjściu do nowego jorku. Świetne umiejętności, ale nie tak eksplozywny i dominujący jak Mike... zatonął w narkotycznych latach 70' jako jeden z wielu...

    Kto tam jeszcze moze Wilt? w czasach kiedy białe sikorki rywalizowały w czarnym olbrzymem. Dopóki utrzymywał fizyczna dominacje to rządził, gdy szanse sie wyrównały zgasł jak niedopałek w kałuzy...

    To ze ta liga wyglada tak jak obecnie to zasługa Jordana.

  • the_gruzin

    @przecinek

    nie przesadzałbym że cały ciemny lud w naszym kraju uważa Jordana za bożka dlatego że na początku lat 90 zobaczyli go w kolorowym telewizorze. Zazwyczaj jest to opinia osób, która NBA liznęła podczas skrótów w Teleexpresie. To jest ten sam typ "kibiców", którzy dzisiaj o NBA wiedzą tyle co przeczytają na sport.pl lub onecie, lub obejrzą skrót po wiadomościach. Dzisiaj w dobie YT, dostępu do szerokiego archiwum meczów z ostatnich 25-30 lat, każdy może sobie spokojnie prześledzić jak wyglądała kariera MJa, i co on pokazywał na parkiecie. Kilkanaście postów wyżej ktoś napisał że pięknie kwitnie mit MJa niepokonanego itp. Że za chwilę nikt nie będzie pamiętał że Jordan kiedykolwiek przegrał. Otóż Jordan nie jest GOAT dlatego że ma sześć pierścionków, niezliczoną ilość rekordów, masę indywidualnych nagród itp. Nie jest nawet GOAT bo wygrywał. Jest GOAT bo wygrywał w WIELKIM STYLU. W stylu, który dla innych był i nadal jest po prostu nieosiągalny. Prześledziłem sobie jego mecze w PO, takie które remisowały serię lub przełamywały ją na prowadzenie, były eliminatorami. Nie znajdziesz tam ŻADNEGO słabego występu MJa. Nawet w latach przed pierwszym mistrzostwem.
    Pierwsza wygrana przez Jordana seria w PO ??? śr. 45 pkt, 5,4 zb, 4,8 as na 56 % z gry.
    Rok później i również seria z Cavs, 5 mecz zakończony THE SHOT - 44 pkt, 9 zb, 6 as, 53 % z gry.
    W tym samym roku seria w NY w ECSF - śr. 35.7 pkt, 9.5zb, 8.3 as na 55% z gry.
    Detroit byli jeszcze wtedy za mocni ale już w ECF'90, co prawda przegranych po 7 meczach ale:
    - mecz nr 3 (na 1-2) - 47/10/4, 53%
    - mecz nr 4 (na 2-2) - 42/4/9 , 50 %
    - mecz nr 6 (na 3-3) - 29/10, 55%
    - mecz nr 7 przegrany - 31/8/9, 48%

    PO 91 i finały z LA (wcześniej Chi nie napotkało na poważniejsze przeszkody)
    - mecz nr 2 (na 1-1) - 33/7/13 na 83 % z gry!!!!
    - mecz nr 3 przełamujący moim zdaniem serię (na 2-1) z OT - 29/9/9
    PO 92:
    - mecz nr 7 ECSF z NY - 42/6/4 na 51 % z gry
    - game 5 z Portland przełamujący serię na 3-2 - 46/5/4 na 60 % z gry
    PO 93:
    - game 3 ECF z NY na 1-2 - tutaj sławetne 3/18 z gry a mimo to 22/8/11
    - game 4 na 2-2 - 54/6/2 na 60% z gry
    - game 5 przełamujący serię na 3-2 - 29/10/14
    Finały z PHO - śr 41/8,5/6,3 na ponad 50 % z gry

    Przy drugim 3-peacie takich meczy było mniej ale:
    - PO 97 i game 5 z Utah i Flu Game - 38/7/5
    - game 6 z Utah - 39 /11/4
    - PO 98 i game 7 z Indy - na słabej skuteczności ale 28/9/8
    - game 2 z Utah na wyjeździe na remis w serii 1-1 - 37/5/3
    - game 6 z Utah - Final Shot oraz 45 pkt

    A mówimy o samych meczach w PO, które tak naprawdę określają legacy. Oczywiście do każdego z tych występów cegiełkę dokładali inni. To Pippen zrobił swoje w obronie i dorzucił pkt, to BJ z ławki miał wejście smoka itp itd. Ale jak przychodziło co do czego to MJ przejmował spotkanie. Nikt w historii nie wygrywał sam, pełna zgoda. Ale też nikt nie przejmował tylu spotkań, nie miał tylu bardzo dobrych występów właśnie wtedy kiedy wymagała tego sytuacja. Dlatego jest GOAT.

    Amen.

  • czarny.eminem

    Pewnie, że pięknie kwitnie mit niepokonanego Michała Dżordana, skoro sam jego nieudane występy skrzętnie pomijasz, by zaraz potem napisać, że nie było żadnego, a nawet ŻADNEGO słabego występu Jordana w statement games. Dlatego właśnie pisze o brązownikach i wyznawcach.

    Jak Święty Michał rywalizował z Bad Boys, to miałem 2-3 lata, ale twoje szczegółowe zestawienie statystyk z jednych serii i zbicie mimochodem innych zdaniem "Detroit byli jeszcze wtedy za mocni" podkusiło mnie, żeby sprawdzić.

    Po pierwsze jak to kurrwa byli za mocni? Na Świętego Michała Dżordana? To się nie godzi! Przecież on nie miał słabych występów w statemant games! W 89 Bulls wygrali pierwszy mecz z Detroit na wyjeździe, by ulec w drugim. Po powrocie do domu wzięli mecz nr 3, prowadzą 2-1 w serii i dochodzi do meczu nr 4, które na moje oko jest ciężkim statementem, bo albo będzie 3-1 albo 2-2. Michał Dżordan w 43 minuty zdobywa 23 punkty, na pożal się Boże skuteczności 33%, oddaje mało rzutów z gry, ratują go tylko osobiste.

    Potem już idzie gładko, bo statement game okazał się changerem serii i po nim Bullsi biorą w pizzdę w kolejnych meczach, zamieniając prowadzenie 2-1 na porażkę 2-4. Następny, piąty mecz, przy stanie 2-2, Michał gra na 18 punktów w 46 minut. Oddaje w meczu 8 rzutów, a to Lebron podobno bywa pasywny w statements. W eliminatorze Michał gra dobry mecz, na 32 punkty, ale już na linii rzutów wolnych rączki mu drżą i z 12 osobistych aż 7 nie trafia! Punkty te mogły doprowadzić do ścisłego crunchtime, ale niestety, dla Pistons poszło gładko.

    Teraz przenieśmy się rok później, do serii, którą już skwapliwie, statystycznie opisujesz mecz po meczu. Od razu w oczy rzucił się brak meczu nr 5. Jest 2-2 w serii, przychodzi mecz nr 5, który da którejś drużynie prowadzenie i komfort przed eliminatorem. Piszesz o statementach i pomijasz ten mecz? Podejrzane. Czy nie jest to statement game? Szybkie googlanie mówi nam, że w tym meczu Niepokalany Michał Dżordan w 39 minut zostaje wyciszony na 22 punkty przy marnej skuteczności 36% i patrzy jak Bad Boysi gładko odjeżdżają na 14 punktów.

    W meczu nr 7 gra dobrze, ale jakimś trafem jego drużyna przegrywa 19 punktami, może dali mu porzucać i skupili się na reszcie? Nie wiem. Ale Michał Dżordan jako goat nie potrzebuje chyba brązowników i ich przekłamań. Nie mit kwitnie, to kwitnie religia.

  • czarny.eminem

    Amen.

  • ufo_blox

    Kobe szaleje, widownia skanduje MVP, nikt nie siedzi, komentator zaraz zejdzie na zawał. Czy to 7 mecz finałów? Atmosfera co najmniej playoffowa.

  • hedin

    i tylko szkoda ze bilans 4-13 :)

  • nani0

    Eee tam bilans. Najważniejszy bilans to na dziś 32 000 pts i 6000 ast :) Co by nie mówić duży szacunek.

    BTW DeRozan is out of season? Jesli tak to po Toronto, a przy aktualnych transformacjach na wschodzie na prawdę mieli szansę pograć wysoko.

  • eltoronegro

    Po szybkim porannym przejrzeniu statsow na Nba Game Time:
    a) kto jest najstarszym grajkiem, ktory osiagnal triple-double, pytanie bez podtekstow, nie ogladalem meczu

    b) czy statline Zacha LaVine vs. Portland to blad w programie czy jego czysta zlosliwosc w kontekscie punktu a) oraz opinii "znafcuw" na temat roli, jaka powinien pelnic w LAL?
    10 min, 0-3 FG, -15 +/-, 2 PF, 1 ST, 2 TO

    @przecinek -czy opisujac role Shaqa obok Penny'ego y Kobe'ego wziales pod uwage czynnik wieku? Ile lat dzielilo te finaly?

  • eltoronegro

    Piszac o wieku, chodzilo mi o kwestie wiekszej dojrzalosci Shaqa a i Penny'ego, ktorzy mieli 22/23 lata a naprzeciw siebie ekipe starych wyjadaczy.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    po pierwsze jak to kurrwa byli za mocni? Na Świętego Michała Dżordana? To się nie godzi! Przecież on nie miał słabych występów w statemant games! W 89 Bulls wygrali pierwszy mecz z Detroit na wyjeździe, by ulec w drugim. Po powrocie do domu wzięli mecz nr 3, prowadzą 2-1 w serii i dochodzi do meczu nr 4, które na moje oko jest ciężkim statementem, bo albo będzie 3-1 albo 2-2. Michał Dżordan w 43 minuty zdobywa 23 punkty, na pożal się Boże skuteczności 33%, oddaje mało rzutów z gry, ratują go tylko osobiste.

    Tak czarny nie ma sie czemu dziwić. Oglądanie Pistonsow na YT jest w miarę dostępne wiec możesz nadrobić. Zresztą chciałbym poznać twoje zdanie w temacie tego rodzaju koszykówki. Prawda jest taka ze Pistons byli w stanie zgnoić każdego. Owszem Jordan położył mecz nr 4 rzucajac ze słabą skutecznością, oddal tylko 15 rzutów i pojawił sie temat ze zbyt dużo forsował. w kolejnym meczu mial 9 z 16 asyst Bulls i tylko 8 rzutów. Tez bez powodzenia. Pistons mieli po prostu bardzo dobra technikę na powstrzymywanie Michaela pt Jordan Rules, a Bulls zwyczajnie w 89 nie mieli wystarczająco talentu i mentalności by przebić sie prze ta brutalna sile.

    Później tez miał podobne występy m.in z Knicks a i występ w finale z Sonics tez nie wypadł okazale bo Karl postanowił na czas finałów zatrudnić Brendana Malone'a jednego z twórców zasady która stosowali Pistons. Ale nawet ta słaba seria finałowa jest poza zasięgiem dla większości: 27,3/5.3/4.2. Niestety przy 41%.

    Ale Michał Dżordan jako goat nie potrzebuje chyba brązowników i ich przekłamań. Nie mit kwitnie, to kwitnie religia.

    Nikt tu nic nie przekłamuje, Mike miał słabe mecze, ale tez wyciagal takie których nikt inny by nie wyciągnął.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    a) kto jest najstarszym grajkiem, ktory osiagnal triple-double, pytanie bez podtekstow, nie ogladalem meczu

    spokojnie - znowu się nie udało. Najstarszy Karl Malone: 40-127, Bryant z Toronto na miejscu 9. Sugeruje nauczyć się obsługi indeksu na b-r.com :]

  • eltoronegro

    @lukasz
    thx, to bylo z czystej ciekawosci, jak pisalem bez podtekstow, ma Marca.com przeczytalem, ze jest najstarszym, ktory zrobil 30+10+10 (i wyszlo, ze trzeba czytac ze zrozumieniem :) ), a wolalem sprawdzic w bardziej wiarygodnym zrodle (tak, tak, plus dla tu obecnych).

  • user_formerly_known_as_lukasz

    najstarszym, ktory zrobil 30+10+10

    akurat prawda. Bird był dokładnie rok młodszy gdy robił 49-14-12

  • user_formerly_known_as_lukasz

    kilka slow o Lowrym i Toronto.
    Ja rozumiem ze strata rzucającego 35% Deroznana może zabolec ten team ale teksty o jakichkolwiek szansach Toronto na wschodzie nawet z Demarem można włożyć miedzy bajki. Jesli nie potrafią wygrać z niebroniącymi Lakers i trafiać open lookow to nawet na koszmarnym wschodzie szans nie maja. Zwłaszcza ze są dowodzeni przez jeźdźca bez głowy.
    W decydujacej chwili posypia sie jak jenga układana przez niewidomego.

    Lakers wygrali 3 mecze ze wschodem. Obecny podzial na konferencje przestaje miec sens.

  • wielmozny.pan.przecinek

    pozdro dla Babci Lodzi z Rzeszowa. Babcia żyje sto lat, bo jak nam Babcia Lodzia z Rzeszowa zejdzie, to jej rzeszowski wnusio zapłacze się na amen :]

    ale Babcia nie karmi wnusia tym przeterminowanym budyniem, bo to co ten wnusio wypisuje, to istne horrenda.

    popatrzcie, jak to jest biedne merytortycznie...

    podaje wnusio Babci Lodzi, że Harden ma lepsze indywidualne statsy defensywne od Bryanta. ja mu zwracam, z pełną gracją [czyli, z glana, z glana], uwagę, że Harden gra w jednym z najlepiej broniących zespołów NBA, a Bryant w najgorzej broniącym i trzeba koniecznie zwrócić uwagę na to w jakim otoczeniu te statsy powstają. Poza tym, każdy wie, że na boisku obrona 'jeden na jeden" istnieje tylko w pojedynczych przypadkach. GROS zdarzeń defensywnych w meczu ma związek z obroną zespołową. rotacja, help defense, dwójkowa/trójkowa/piątkowa obrona na picku itd. Jak za plecami masz Howarda i dobrą pomoc ze skrzydeł, to twój rywal automatycznie nie będzie cię nękał tyloma próbami minięć, co w sytuacji kiedy za plecami i do pomocy masz Nikogo.

    każdy kto choć odrobinę zna się na koszykówce - rozumie takie banalne rzeczy. a tutaj - prosze, mamy wnusia który przejadł się babcinym budyniem i kompletnie przestał cokolwiek rozumieć.

    jaka jest reakcja wnusia na moje merytoryczne uwagi ?
    jakieś nowe sensacyjne statystyki ?
    żadnych. same histerie.
    chciał wnusio "po pysku" dawać, a sam dostał, aż się nogami nakrył. i tak ma szczęście, że w wirtualu, ale wiemy wszyscy, ze w realu nie zapyskowałby nawet babci. klozetowej też.

    o, proszę.
    rejteradę mamy :]

    najpierw "hamowały rozwój Lakersów i kupno superzwycięskich zawodników" - "23 mln dla Bryanta".

    po moim druzgocącym kontrataku mamy zmianę linii Samoobrony. teraz wnusio z Samoobrony twierdzi, że nie "23 mln", a "opinia" jaką ma Kobe "szkodzi Lakersom" :]

    zabawne, Paul George wymienia Kobego jako swojego idola. Carmelo Anthony trenuje z nim, ma go za swojego "jordana" i mentora. cóż, jeśli ci gracze nie podpisali z Lakersami, to przypuszczenie, że "opinia" Bryanta miała z tym coś wspólnego jest tutaj ostatnim z prawdopodobnych powodów takich decyzji.

    zresztą, powstaje ciekawe pytanie : czy Kobe Bryant podpisałby z Bulls albo Wizards, gdyby jego idol Jordan go chciał w swoim zespole ?
    nie wierzę w taki obrót spraw. niektórzy zawodnicy po prostu chcą mieć SWÓJ team i nie chcą u kogoś robić za second banana i "adepta pod nadzorem mistrza".
    dlaczego niektórzy podejrzewają, że decyzja o sparowaniu się z inną "gwiazdą" jest dla star players wyborem tak radykalnie oportunistycznym ?

    haha, teraz opinia o 44 pts i 16 FTA w 31 min vs best def Warriors brzmi "i tak Lakersi przegrali tamten mecz".

    proszę, nieważne że się facet starał, dał z siebie wszystko, że zagrał świetny mecz przeciw najlepszej drużynie ligi samemu będąc w najgorszej. przegrać można w dobrym stylu. nie każdy w NBA to potrafi.

    haha, Jordan grał wtedy w Wizards, którzy mieli 16-14 :]
    Kobe wychodzi ze skóry, a Lakersi mają... to co mają.

    no i nadal nie ma dowodu, ze w momencie kiedy Jordan rzucał im te 40 pts - Nets byli najlepszą def drużyną ligi.

    no i wiśnia na zakalcowatym torcie.

    1 - "Kobe nigdy nie podał nikomu asysty na rzut decydujący o sezonie"
    moja odpowiedź - podaj przykłady takich sytuacji.
    2 - "nie ma takich przykładów, bo nie było takich sytuacji"

    to jest kabaret w wykonaniu Budyńmistrza z Rzeszowa.

    a zatem - Kobe nie podał nigdy asysty na rzut decydujący o sezonie, bo nigdy nie był postawiony w sytuacji takiego wyboru.

    ale liczy się, że "nie podał" :]
    logika poszła w las i radziłbym Budyniowi z Rzeszowa się udać w jej poszukiwaniu. weź Babcię Lodzię za rączkę i ruszaj w poszukiwaniu straconego rozumu.




  • wielmozny.pan.przecinek

    o proszę, może spytamy wnusia Babci Lodzi o tych "narkomanów" z lat 70- i 80-tych ? jakieś nazwiska, jakieś spektakularne zawieszenia, jakieś masowe łapanki ?

    "goscie spod ciemnej gwiazdy" - kilka nazwisk wypada podać, bo bez nich jest to tylko czcza gadanina.

    "Jordan pchnal lige w rejony w ktore ani magic ani bird ani tym bardziej dr J nie byli w stanie popchnac"

    Budyńmajster znów raczy banialuki pleść.

    po primo, Bird, Magic i Doktor wyciągali ligę z zapaści i niszy. Jordan "odziedziczył" po nich ligę w kompletnie innym stanie niż oni ją zastali.

    takie postaci jak George Gervin, Earl Monroe czy Julius Erving ocaliły NBA, kiedy nawet w telewizji amerykańskiej była ona pomijana i lekceważona, a mecze transmitowane głównie w stacjach [bardzo] lokalnych.

    najważniejsze jest w tym wszystkim to, że ww. zawodnicy działali w SWOICH czasach, w takich warunkach w jakich mogli działać. Jordan wbił się w erę boomu technologicznego, viideo, telewizji, opadu żelaznej kurtyny, dopływu kasy z kieszeni sponsorów do sportu który zyskiwał na znaczeniu od połowy lat 80-tych. miał absolutnie sprzyjające warunki do zostania ikoną. Nike zainwestowała w niego mnóstwo szmalu. zwróciło się jej, widownia to kupiła,, brawo.

    jak mówię - Jordan nie podnosił NBA z niszy, Jordan nie dbał o to by NBA nie utonęła, Jordan przyszedł w idealnym momencie. zasługi Jordana są niekwestionowane i jego status też, ale NBA przetrwała, a potem wyszła w morze pod pełnymi żaglami zanim MJ się w ogóle zdązył przyczynić do tego powodzenia.
    można mieć inne zdanie, i warto mieć, ale niech będzie ono zgodne z faktami i logiką.
    Celtics-Lakers rivalary ocaliła NBA, a wcześniej kultowy status widowiskowych graczy o nietuzinkowej osobowości z ABA [i NBA].

    kluczowe jest to, że najpierw NBA musiała przetrwać w samej Ameryce, żeby potem Janusze w Polandzie mogli w ogole poznać takiego Jordana i resztę wesołej kompanii.

  • the-truth

    Buahahha eltonlodzia wciaz nie moze wybaczyc Zachowi, ze spuscil wpierdol Kobyemu i teraz codziennie bedzie sledzil jego statsy, jakby LA mieli lepszych debiutantow w druzynie i lidera ktory gwarantuje PO i jeszcze nieudana proba z lodzikiem i triple-double :)

    Tymczasem produkt Lewandowskiego Klopp prowadzi zespol do ostatniego miejsca w Bundeslidze(tacy Lakers Zachodu), biedny Jurgen ze Stuttgartu kolejna ofiara zlotego pierdykszyn fachuli z bierutowa, ktory znow pewnie zacznie robic to co lubi najbardziej czyli spusci glowe w dol i zacznie lodzic swojemu panu zamiast przyznac wokol kogo w Dortmundzie sie naprawde wszystko krecilo.

  • wielmozny.pan.przecinek

    ale stek... budyniowych MOndrości :]

    Bill Russell case.
    11 tytułów w, streszczając podane argumenty - w "ch.jowej" lidze, w której Celtics bili kogo popadnie, bo mieli przepastną przewagę talentu, ale sam Russell "bez pomocy kolegów wygrałby najwyżej 1-2 tytuły".

    3 potęzne argumenty przeciwne.

    1] w 11 sezonach mistrzowskich with Russell - Celtowie zagrali 25 serii playoffs. 24 serie best of 7 i 1 serię best of 5.

    wygrane 3-2 - 1
    wygrane 4-0 - 2
    wygrane 4-1 - 7
    wygrane 4-2 - 5
    wygrane 4-3 - DZIESIĘĆ !

    ladies and gentelman, Celtowie w aż 11 seriach z 25 musieli zagrać MAKSYMALNĄ liczbę meczów [10 7-meczowych i jedna 5-meczowa].

    taka to była "łatwa" liga dla Bostonu i spacerkiem zrobione mistrzowskie pierścienie.

    2] zmieniali się gracze obok Russella, a on ciągle wygrywał i Celtowie wygrywali. zaczęli przegrywać, ba - w ogole nie weszli do playoffs - kiedy Russell odszedł. Od razu :]

    3] "Russell bez pomocy kolegow wygrałby 1-2 tytuły"
    po pierwsze, "co by było gdyby" nie ma wartości argumentacyjnej, bo nie odnosi się do faktów.

    po drugie, nawet gdyby wygrał tylko 1-2 pierścienie, to i tak o 1-2 więcej niż Jordan, który bez swoich partnerów a'la Pippen, Grant czy Rodman w ogole nie wszedłby do Finals. jak to wyglądało, kiedy Jordan był już w prime, ale oni ciągle się rozwijali, a Pistons nie byli jeszcze starzy ? wszyscy wiemy.

    Michael, przy całym moim szacunku dla niego, nigdy nie miał rivalary. Russell miał - bił się w Wiltem Chamberlainem, najsilniejszym srodkowym swoich czasów i być moze w historii. wygrywał te matchupy albo nie przegrywał, a w każdym razie na tyle limitował Wilta na ile zespół tego potrzebował by pokonać rywala.

    Russell nigdy nie miał lepszych warunków niż Wilt, a także Shaq. miał utalentowanych partnerów, ale nie na tyle, żeby grać większość serii w playoffs w pełnym wymiarze meczowym.

    zatem, łatwo nie było, a oprócz tego - Celtowie mogli zmienić Cousy'ego na Havlicka i nadal wygrywać, i to z miejsca. why ? bo mieli Russella.

    mozna opowiadać o tym, że Russell nie miał ofensywnej dominacji na poziomie Shaqa i Wilta, ale wygrał 11 razy i nie sposób tego kwestionować. a łatwo nie było.

  • wielmozny.pan.przecinek

    no proszę - "doskonałych zawodników przed Jordanem" Budyńmajster wymienia zaledwie 2 Russell, Wilt, MOnroe.

    Baylor, Petitt, Jabbar in his prime, Jerry West, Rick Barry, Cousy, Magic, Bird, Erving, Moses, OScar, Havlicek, Gervin, żeby wymienić tylko część.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Lodzia
    pozdro dla Babci Lodzi z Rzeszowa. Babcia żyje sto lat, bo jak nam Babcia Lodzia z Rzeszowa zejdzie, to jej rzeszowski wnusio zapłacze się na amen :]


    hahahahah wiem ze desperacko probujesz odwrocic sie ogonem ale siurkiem Kobyego w ustach jak tylko slysze twoj jek :]

    abawne, Paul George wymienia Kobego jako swojego idola. Carmelo Anthony trenuje z nim, ma go za swojego "jordana" i mentora.

    no i na co to ma byc dowod? moze jescze kilka rozpaczliwych cytatow zeby podperzez swoja gowniania opinie

    1 - "Kobe nigdy nie podał nikomu asysty na rzut decydujący o sezonie"
    moja odpowiedź - podaj przykłady takich sytuacji.
    2 - "nie ma takich przykładów, bo nie było takich sytuacji"


    hahahah normalnie powtórka z wpierdolu który dostałeś przy okazji garbage . Moja wina ze nie podalem skoro nie było żadnych... To co miałem podac cos co nie istnieje :D LOdzia od tego ciągnięcia pały uszkodziły ci sie komorki.

    proszę, nieważne że się facet starał, dał z siebie wszystko, że zagrał świetny mecz przeciw najlepszej drużynie ligi samemu będąc w najgorszej. przegrać można w dobrym stylu.

    hahaha blowout -21 i dobry styl i brak obrony GSW wygrana w dobtym stylu bitch please :]

    haha, Jordan grał wtedy w Wizards, którzy mieli 16-14 :]
    Kobe wychodzi ze skóry, a Lakersi mają... to co mają.
    nie tyle wychodzi co ty mu Lodzia codziennie ja zsuwasz swoja plugawa morda :D
    najpierw niech zacznie bronic, później będzie można określić starania.

    no i nadal nie ma dowodu, ze w momencie kiedy Jordan rzucał im te 40 pts - Nets byli najlepszą def drużyną ligi. byli lodzia w momencie meczu mieli drtg 97,9. GSW w momencie meczu byli 5 najlepsza defensywa ligi, wiec możesz już zacząć płakać, heheh.

    o proszę, może spytamy wnusia Babci Lodzi o tych "narkomanów" z lat 70- i 80-tych ? jakieś nazwiska, jakieś spektakularne zawieszenia, jakieś masowe łapanki ?

    hahaha musieliby zwolnic chyba polowe ligi. Dodatkowo NBA nie miala procedury dyscyplinarnej na takie przypadki. Tylko w debituanckim sezonie Jordana Dailey i Wooldrige mieli problemu z dragami.

    "goscie spod ciemnej gwiazdy" - kilka nazwisk wypada podać, bo bez nich jest to tylko czcza gadanina. cala drużyna Knicks objęta śledztwem FBI w sprawie ustawiania meczów w tym Micheal Ray Richardson ktory dodatków zostal dożywotnio zdyskwalifikowany za dragi.

    Doucz sie Lodzia bo dostajesz po dupie. Jak na pioniera co mial wacka podpiętego do anteny by lepiej przyswajać gre Pistons - straszna bieda hahahahah

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Lodzia
    wygrane 3-2 - 1
    wygrane 4-0 - 2
    wygrane 4-1 - 7
    wygrane 4-2 - 5
    wygrane 4-3 - DZIESIĘĆ !

    ladies and gentelman, Celtowie w aż 11 seriach z 25 musieli zagrać MAKSYMALNĄ liczbę meczów [10 7-meczowych i jedna 5-meczowa].


    no to byl zajebisty ze w lidze 8 zespolowej musial sie katowac majac po kilku HOF zeby wygrac tytul, hehehe

    Baylor, Petitt, Jabbar in his prime, Jerry West, Rick Barry, Cousy, Magic, Bird, Erving, Moses, OScar, Havlicek, Gervin

    oh really? cousy? celtics case. Pettit ile tytułów? west 1, Baylor chyba nic, barry podajze 1 Roberston - zero, Havlicek - bitch please, Gervin - zero tyle w temacie.
    Tacy kurrrwa zwycieszcy jak i ty lodzia, z tym ze oni mieli na bliet. Przypominam ze grali w lidze ktora imprezowala na okraglo i wciagala co sie dalo czym sie da.... konkurencja jak u ciebie lodzia na klepisku...

  • wielmozny.pan.przecinek

    @the gruzin
    "Jordan jest goat bo wygrywal w wielkim stylu"

    problem polega na tym, że 99 % dzisiejszych komentatorów i innych obserwatorów NBA nie ma pojęcia o tym, jak wygrywali inni zawodnicy o statusie all time.

    wiedzą tylko o stylu MJa, bo tylko tyle widzieli. myślisz, że ci ludzie z chęcią wgryzają się w historię NBA, żeby dokonywać jakichś weryfikacji własnych wyobrażeń ? :]

    ładna wyliczanka i skoro tak ci wyszło, to nie będę z tym polemizował.
    zawsze jednak jest kwestia skali trudności.
    czy Magic miał łatwiej w 82 kończąc serię, która zawisła na włosku, po tym jak kontuzjował się Jabbar ?
    czy Russell miał mniejsze wyzwanie wygrywając 11 meczów nr 7 w swoich 11 mistrzowskich kampaniach ?
    no i kwestia obszaru wpływu - procenty rzutowe, wszystko fajnie, ale można też dominować inaczej. np. Magic nie zawsze dominował liczbą asyst, czasami panował nad grą w sposób, którego nie da się liczbami wyrazić. Russell podobnie, nawet zacne średnie zbiórek nie oddają stylu, w którym oddziaływał na mecze i serie.

    co mówiąc, wcale nie dąże do wykazania, ze Jordan nie był "goat", albo coś. mnie to po prostu nie zajmuje. uważam, że jest Olimp koszykówki, na którym nie ma Zeusa. Panteon. a kto tam od kogo jest "lepszy'... tego tak naprawdę nie da się wykazać, wg mnie, dlatego lepiej się czuję w dyskusjach o tym, czy ktoś do tego Panteonu należy czy nie, niż dotyczących wewnętrznych jego hierarchii, bo wg mnie takowe nie istnieją, nie sposób ich określić.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Lodzia
    po drugie, nawet gdyby wygrał tylko 1-2 pierścienie, to i tak o 1-2 więcej niż Jordan, który bez swoich partnerów a'la Pippen, Grant czy Rodman w ogole nie wszedłby do Finals. jak to wyglądało, kiedy Jordan był już w prime, ale oni ciągle się rozwijali, a Pistons nie byli jeszcze starzy ? wszyscy wiemy.

    hahaha ale bzdety. Toz Jordan potrzebował 1 HOFa w drugim 3 peacie zeby zdobyc tytul ba 6 tytułów dziwko! musisz z tym żyć :D w lidze zlozonej z 29 zespolow w czasach kiedy liga nalezala do centrow :D

    i tak jak przeciwdziałem teraz bedzie Russell na ustach, RUUUUUUUssssseLLLLL,
    kolejny lodzi klient do obciągania,
    Lodzia wiedziałem ze jesteś tania ale ta gerontofilia mnie zaskoczylas :D

  • eltoronegro

    @truth
    po pierwsze, nie ogladalem meczu, wiec nie wiem, czy krycie bylo w parze Zach-Kobe, smiem watpic, w zwiazku z czym mowienie o spuszczeniu wpierdolu wydaje mi sie naduzyciem

    po drugie, to prawda, sledzilem jego statsy od dawna, mnie wiecej od momentu, kiedy zobaczylem jego scout video przed draftem - efektowne, super wysokok + duzo pracy przed soba, idealny kandydat do podniecania sie na juz dla prenumeratora Bravo Sport + material do sledzenia, czy rozwinie swoj niewatpliwie duzy potencjal w przyszlosci dla kogos majacego pojecie o grze.
    Poza tym, przyznaje, zaczalem troche uwazniej sledzic po tym, jak usmialem sie z komentarzy jak to juz jest gwiazda. I bylem pewien, ze po tym jednym wyskoku bedzie twoj komentarz :) nie zawiodlem sie :) jeszcze kilka takich meczow, i Zach przekroczy 6PPG, czego szczerze mu zycze, bo bedzie to milowy krok w drodze do zastapienia kulawego, slepego dziadka zaliczajacego przypadkiem TD :)

  • wielmozny.pan.przecinek

    @eltoronegro
    Shaq i Penny mieli, owszem, staż krótki, ale frycowe zapłacili już w 95 przeciwko Pacersom. w 96 już byli na tyle dojrzali, że zbili Bulls [może troche zdekompowanych powrotem Jordana, który był daleki od szczytowej formy, ale ambitny jak zawsze], a potem dali piękny rewanż Indianie nokautując ją w game7. Finals z Rockets to była klęska, ale twierdzę konsekwentnie, że nie przegrali z braku doświadczenia, ale z powodu takiego, że Rockets po prostu mieli lepszy system i górowali nad nimi pewnością siebie i zaufaniem do jego wydolności. Magic byli zwyczajnie słabsi taktycznie.

    w 96, o man..., to już był zespół absolutnie ukształtowany.
    60 wins w sezonie, szli jak burza w playoffs i zgasili ich Bulls.
    ofk, znam tę wersję, że zdecydowała kontuzja Horace'a Granta, ale wtedy i 18 lat później będę bronił wersji, że o ile GRant był niezmiernie ważny, to na pewno nie kluczowy w kontekście wyniku 0-4.

    Magic mieli dwa doskonałe matchupy - Shaqa na środku i Penny'ego z piłką. pokonali wtedy Orlando przerywając połączenia między tym duetem. zagrali wybitną serię, jak chodzi o ideę taktyki defensywnej i jej realizacje. wg mnie, to było wielkie zwycięstwo Phila Jacksona. ofk, nie jedyne.

    nie doszukiwałbym się w tych porażkach czynnika braku doświadczenia. Shaq i Penny zyskiwali je bardzo szybko. być może, ba - na pewno, przydałby się im wtedy lepszy trener, ale to już temat na inny wątek.

    porównując, jestem zdania, że Kobe Bryant był w wieku tych 22-23 lat zawodnikiem mocniejszym mentalnie od Penny'ego Hardawaya. Hardaway był jednak bardziej fundamental, bardziej Shaq-first, bardziej "ułożony", nie miał tej bezczelności Bryanta. Penny grał równo, linia ciągła. Bryant miał momenty fatalne, ale miał też chwile absolutnego wzlotu. i o ile Lakersi matchowali jego słabsze dni, o tyle nie wygraliby nic bez jego A-days. kto wie, może właśnie A-days Penny'ego brakowało Magic w tamtych sezonach, aby wygrać chociażby jeden mecz z Rakietami i Bulls ?

  • user_formerly_known_as_lukasz

    w 96, o man..., to już był zespół absolutnie ukształtowany.
    60 wins w sezonie, szli jak burza w playoffs i zgasili ich Bulls.
    ofk, znam tę wersję, że zdecydowała kontuzja Horace'a Granta, ale wtedy i 18 lat później będę bronił wersji, że o ile GRant był niezmiernie ważny, to na pewno nie kluczowy w kontekście wyniku 0-4.


    o tak to wielki wstyd przegrać z NAJWIEKSZA DRUŻYNA W HISTORII DO ZERA, grajac bez podstawowego zawodnika....

    tymczasem w porownaniu do potencjalow czasow Russela a czasow Jordana to nie ma porowania.
    winshare powyzej .150 mialo 14 grajkow w tym 4 z Bostonu. w Latach Jordana 26 i tylko 2 z Chicago. Celtics mieli najmocniejsza paczke w 8 zespołowej lidze gdzie zwyczajnie nie bylo konkurecji.

  • the-truth

    @Negro
    Krycia nie moglo byc tak czy siak bo Bryant i tak nie kryje...
    Musisz pokazac te komentarze swiadczace o tym, ze Zach juz jest gwiazda.

    "Michael, przy całym moim szacunku dla niego, nigdy nie miał rivalary" No i prosze tyle lat wbijalem lolcinkowi do glowy, ze potyczki z Johnem Starksem, R.Millerem czy B.Russellem /Hornackiem to zadna rywalizacja dla Jordana byla, tyle lat twierdzenia jak bardzo zajebisci i wymagajacy to byli rywale az w koncu wyszlo szydlo z worka :)))

  • user_formerly_known_as_lukasz

    hahaha

    "Michael, przy całym moim szacunku dla niego, nigdy nie miał rivalary" No i prosze tyle lat wbijalem lolcinkowi do glowy, ze potyczki z Johnem Starksem, R.Millerem czy B.Russellem /Hornackiem to zadna rywalizacja dla Jordana byla, tyle lat twierdzenia jak bardzo zajebisci i wymagajacy to byli rywale az w koncu wyszlo szydlo z worka :)))

    Lodzia tak się zamotała w swej walce na wielu frontach ze przyznała Truthowi racje, 3 dni wcześniej dowodząc jaką to olbrzymia konkurencje miał Jordan na pozycji SG.

    hahahaha, LOdzia musisz ciągnąc fiutki po kolei na dwa naraz :]

    Tymczasem najbardziej ciężką dla Jordana była rywalizacja z Dumarsem i być może z obecnej perspektywy wydaje się ona dla niektórych śmieszna to Joe naprawdę nieźle radził sobie z Jordanem a jego Pistons z Bulls ale o tym to już chyba było...

  • eltoronegro

    @Truth
    "Krycia nie moglo byc tak czy siak bo Bryant i tak nie kryje... " - dobre jako bon mot, nawet sie usmiechnalem. Ale tylko jak bon mot, bo odpowiedzi merytorycznej nie dostalem, Kobe nie-kryl Zacha i vice versa czy jednak nie nie-kryl go?

    "Musisz pokazac te komentarze swiadczace o tym, ze Zach juz jest gwiazda."
    rzeczywiscie, blizej bylo tego, ze Bryant moze pakowac manatki i powinno sie postawic na Zacha, a nie na skonczonego cancera Kobe'ego. Wszystko sie zgadza oprocz rzeczywistosci. Zaraz, moge ostatecznie przyznac, ze Zach na razie "wygryzl" Rubio :) zostal mu do przeskoczenia taki gwiazdor jak Mo Williams i wtedy bedzie juz mogl rzucic sie na dziadka :) a lepiej skoczyc, to mu jak na razie lepiej wychodzi :)

  • user_formerly_known_as_lukasz

    lodzia i jej nonseny
    arden ma lepsze indywidualne statsy defensywne od Bryanta. ja mu zwracam, z pełną gracją [czyli, z glana, z glana], uwagę, że Harden gra w jednym z najlepiej broniących zespołów NBA, a Bryant w najgorzej broniącym i trzeba koniecznie zwrócić uwagę na to w jakim otoczeniu te statsy powstają. Poza tym, każdy wie, że na boisku obrona 'jeden na jeden" istnieje tylko w pojedynczych przypadkach. GROS zdarzeń defensywnych w meczu ma związek z obroną zespołową. rotacja, help defense,

    no i slusznie tym bardziej ze Bryant jako zgnile jablo defensywy przekłada sie na reszte performancu.

    I tymczasem chwalony przez Lodzie Ariza, nie broni. Pozwala rywalom na skuteczność o 8% większa niz maja zwykle. Beverly zmniejsza zwyczajowa skutecznosc rywali o 4%, Harden o 4,4%. Howard o 3,3%. Widac ze Ariza to najslabsze ogniwo. Czyli co Lodzia pochwali to napewno padaka. hehee
    Tymczasem Lakers: Hill pozwala na 6,9 % wiekszej skutecznosci, Lin 3,7%, Boozer 3,1%. A Bryant? 6,1%. No to chyba wychodzi ze jednak i Lin i Boozer lepiej bronia od Bryanta, nie? u Wesleya i Davisa ten wskaznik to odpowiednio 0,1, 0,2.

  • czarny.eminem

    Z Bryantem jest ten problem, że nie to, że on źle broni, tylko w ogóle nie broni, bo mu się nie chce. Chodzi o obronę gracza bez piłki. Kobe zawsze stoi jakieś 2-3 metry od niego, może oni śmierdzą? Nie kąpią się na matchupy z Bryantem?

    Właściwie nie wiadomo, co to ma na celu, bo Bryant stoi zwykle między swoim vis-a-vis a miejscem gdzie obecnie rozgrywana jest piłka. Tu i tu niby jest blisko, ale jak przychodzi co do czego, to się okazuje, że tu i tu jest za daleko. Z tej "pomocy" niewiele przychodzi, a zwykle bywa tak, że piłka jest odgrywana i jego gracz rzuca mu tróję prawie sprzed ryja (prawie, bo zwykle nie zdąży się tym ryjem na tyle zbliżyć), albo czeka aż Bryant dobiegnie i wtedy go z łatwością można minąć.

    Wczoraj w ataku zagrał jak profesor (wiem, bo widziałem na żywo - ogólnie to mam szczęście do meczów Bryanta, bo drugim w tym sezonie widziałem i drugi raz wyglądał jak mvp), ale w obronie to mu się zwyczajnie upiekło, kiedy jego gracz nie trafiał open looków, także w crunch time.

  • czarny.eminem

    I tu już nie chodzi o to, żeby on nie wiadomo co w tej obronie robił, tylko zwyczajnie krył swojego gracza bez piłki, nie zostawiał go na wolnej pozycji. Ani to bardziej męczące, ani co, a on i tak tego nie robi. Rozumiem, że trener go nie spyta o to, bo się go boi, ale dziennikarze? Ja jako kibic, jakbym miał okazję z nim rozmawiać, spytałbym go właśnie o to. A w NBA to jest jakaś tajemnica poliszynela.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    czarny

    dokładnie.

  • tyler666

    Tymczasem Dopychacz dorzucil 2 asysty i ma najwiecej goli (20, 2x wiecej niz kolejny) i asyst w lidze.

  • the_gruzin

    @czarny

    domyślałem się że padnie ten zarzut :) oczywiście masz rację, gdyby majkel wyciągnął również te mecze to pozostałoby jego wyznawcom tylko zamknąć się w lesie i składać hołd wielkiemu Jordanowi od rana do wieczora :D
    Pewnie że przegrywał i może trochę się zagalopowałem z tym że w ŻADNYM nie zawiódł. Ty mówisz o micie "niezwyciężonego", a ja raczej dostrzegam fakt że po latach od zakończenia przez niego kariery neguje się jego osiągnięcia. A to że świetna organizacja, świetny zespół, świetny trener, wszystko och i ach, nic tylko wygrywać Zapomina się że przychodziły takie momenty że zwycięstwo trzeba było wyszarpać bo zespołowi najzwyczajniej nie szło i Jordan z reguły grał wtedy wielkie mecze. W historii było wiele zespołów, które miały niby wszystko by osiągnąć sukces i zgarnąć pierścionki a jednak czegoś brakowało. Chicago też podczas trwania swojej dynastii miało kilka momentów krytycznych i też już się wydawało że powinni polec, a oni jednak to wyciągali i to zazwyczaj za sprawą gościa z nr 23 na koszulce.

    @przecinek
    o NBA z lat wcześniejszych niż 80 mam dość mgliste pojęcie, dlatego nie za bardzo chciałbym się w ten temat zagłębiać. były to trochę inne czasy, inaczej budowane zespoły, zupełnie inna liga. Nie sposób odmówić wielkości Russelowi, jednak tamtejsi Celtics to był taki trochę All-Star Team i jednak trochę łatwiej (moim zdaniem) można było wtedy wygrywać niż chociażby w samych już latach 80. Oczywiście Magic (jak zresztą każdy z uznawanych za all-time great) miał niebagatelny wpływ na losy swojego zespołu, przyznasz jednak że nawet on trafiając prosto z draftu do ukształtowanego już zespołu miał trochę krótszą drogę na szczyt.

    "Ja jako kibic, jakbym miał okazję z nim rozmawiać, spytałbym go właśnie o to. A w NBA to jest jakaś tajemnica poliszynela. "
    Bo Kobe jest tam już trochę traktowany jak weteran, zachodząca gwiazda, raczej nikt od niego nie oczekuje że będzie zapierdzielał po obu stronach parkietu. Stąd i mniejsze oczekiwania wobec jego osoby. No i również to, że Amerykanie są cholernie poprawni politycznie.

  • dannygd

    Uwielbiam takie smaczki "Bulls zwyczajnie w 89 nie mieli wystarczająco talentu i mentalności". A więc kogo/czego brakuje? Jordan, Pippen, Grant, Cartwright, Paxons, Perdue, Hodges... hmmm pewnie autor miał na myśli B.J. Armstronga! ;)

    Oczywiście tym talentem. brakującym ogniwem był Phil i jego wpływ na zmianę pewnych zachowań, gry MJ. HOWGH

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Daunny
    Znowu zapomniałaś o cytatcie :]

  • wielmozny.pan.przecinek

    pozdrowienia dla Babci Lodzi z Rzeszowa. rzeszowski wnusio bardzo babcię kocha, co widać, słychać i czuć. co tam między babcią, a wnusiem jest - nie wnikam, ale coś być musi :] babciny budyń wnusia "czymie" i nie puszcza. co Babcia do niego dodaje ?

    patrząc sobie z, obiektywnego, boku na wypociny wnusia z Rzeszowa, nie sposób się nie roześmiać w paru miejscach i nie zostać przyprawionym o kilka facepalmów.

    1] pytanie jest proste : czy Kobe kiedykolwiek był w sytuacji, w której MÓGŁ podać asystę na rzut-decydujący-o-sezonie, ale NIE zrobił tego ? jesli tak - chcę poznać konkrety. jesli nie - jak można mu zarzucać, że tego nie zrobił ?

    wnusio nie umie myśleć :] pewnie dlatego ciągle grzebie w statach i grasuje na twitterze - inni muszą mu powiedzieć, co ma sądzić o tym czy owym.

    2] chcecie faktów ? dam wam fakty.
    KObe 2014-15
    vs best in the west Warriors - 44 pts i 16 FTA
    vs best in the east Raptors - piękne okrąglutkie triple double na 31 pts

    to mówi o KObem wszystko.

    3] nie wierzę w Babci Lodzi Wnusia "zapewnienia". jak wnusio pisze o ranks bez podania konkretnych zestawień, to jak mu można wierzyć, wiedząc że to mały, prowincjonalny pinokio ?

    4] śledztwo w spr ustawiania meczów ?
    sędzia Tim Donaghy, dobry znajomy FBI, mówi to co wnusiowi ?
    zawodnik OJ Mayo, dobry znajomy dragów, mówi to coś wnusiowi ?
    zawodnik Roy Tarpley, mówi to coś wnusiowi ?

    cóż, może po prostu w latach 70-tych i 80-tych Mayo by wyleciał z ligi, a dzisiaj dostaje 10-meczowe zawieszenie. zmieniła się polityka.

    btw, oczekiwałem od wnusia jakichś ton faktów, przecież NBA wtedy była "ściekiem", a dzisiaj jest "kryształem" - a tutaj... taki zwiędłe kwiatki... i w dodatku analogiczne do tego, co mamy dzisiaj. chociaż... kto wie - sędzia ustawiający mecze, i w dodatku w końcu się do tego przyznający, to jednak kaliber sprawy przebijający wszystko, co było wcześniej.

    można by jeszcze dodać sprawę Sterlinga, która wstrząsnęła NBA, ale - wnusio i tak już jest na krawędzi rozpaczy, więc darujmy mu.

  • wielmozny.pan.przecinek

    kotynuujmy tę wędrówkę po surrealnym świecie budyniowych tripów :]

    5] no proszę.
    Budyń pisze, że Russell "miał łatwo w ch.jowej lidze".
    okazuje się, że ani łatwo nie było, ani liga ch.jowa, skoro mocni Celtowie musieli rozegrać aż 11 serii w pełnym wymiarze meczowym.

    co na to Budyń ? że Celtowie byli, w takim razie, "słabi" :]

    tak, ja też jestem rozbawiony, rozumiem was doskonale.

    6] ja mówię o zawodnikach, którzy ciągnęli NBA przez lata, a Budyń patrzy na ilośc ich pierścieni.

    ja o zupie, a on o... swojej babci.
    ofk, mozna odmówić klasy i zasług takim graczom jak Jerry West, Wilt Chamberlain czy Oscar Robertson, ale po co ?

    poza tym, wcześniej sam wymienia Earla Monroe, jako jednego z tych ważnych zawodników, i sam dopisuje, że Monroe wygrał jeden pierścień. przy np. Petticie już mu to nie pasuje. hipokryzja z hipotermią.

    uwaga, Boc Cousy nie był wybitnym graczem, bo przecież grał w Celtics.
    a oni mieli "łatwo" w "ch...wej lidze".
    no chyba, że jednak w mistrzowskich kampaniach musieli 11 razy w 25 seriach grać maksymalną liczbę meczów.
    a to znaczy, że to oni byli "ch.jowi"
    :]]
    oto logika w wykonaniu Budynia Rzeszowskiego.

    nic dodać nic ując.
    jeszcze macie ochotę czytać te jego wypociny, widząc jak mało w nich sensu, a jak wiele zwykłej ludzkiej głupoty i prostackiego zacietrzewienia ?

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Lodzia
    ciagnij ciągnij, az milo... co ci zostalo skoro nie masz argumentow. :]

  • wielmozny.pan.przecinek

    ale cóz, jedźmy dalej, jak skopać to tak, żeby się nie ruszało :]

    7] kogo obchodzi, że za Jordana liga miała 29 zespołów, skoro rywalizowało o tytyuł zaledwie kilka. 3-4 góra ? dziisaj jest inaczej ? kiedykolwiek było ?

    za czasów Jordana 100 % talentu ligowego rozkładało się na 29 teamów, dlatego 25 statystowało, żeby NBA przynosiła odpowiedni dochód z dostatecznie dużej ilości rozegranych meczów.

    za czasów Russella taka sama ilość talentu skupiała się w 10 zespołach, dlatego statystowało 6, a nie 25. dzisiaj jest to model biznesowo nieefektywny. za mało eventów, za mała kasa. NBA sterują biznesmeni, telewizja, media, ustawiacze. zwłaszcza przy NFL, która gra krótko i mało. gdyby nie NBA, a nade wszystko MLB, pismaki i kasiarze poszliby z torbami, bo nie mieliby o czym pisać i w co ładować brudnej kasy :] shit, musieliby chyba popełnić mezalians z soccerem, żeby przeżyć.

    8] "Jordan potrzebowal 1 HOFa w drugim 3 peacie"

    ale którego ?
    Rodmana czy Pippena, bo nie wiem którego porwali kosmici, którzy cię później przelecieli zbiorowo i stąd twoja ignorancja z głupotą.

    "[za Jordana] liga należała do centrów"
    no i co z tego ?

  • wielmozny.pan.przecinek

    9] Bulls "najwieksza druzyna w historii"
    po '94 ?
    nie sądzę.

    przed 94 ?
    również nie sądzę.

    drużyna wybitna, ale takich zespołów było conajmniej kilka.
    w mythical matchups Bulls nie wyglądają przeciw nim tak dobrze jak przeciw starym Pistonsom, Blazersom czy radosnym no-defense Phoenix Suns albo nawet Jazzmanom.

    10] "w lidze Celtics [Russella] nie było konkurencji [dla Celtics]"

    powtarzam :
    w 11 mistrzowskich kampaniach Celtów with Bill Russell - Celtowie zagrali 25 serii - 11 z tych serii rozegrali w PEŁNYM wymiarze meczowym - 10 serii best-of-7 kończyli w meczu nr 7, 1 serię best-of-5 kończyli w meczu nr 5.

    jeden z tytułów wygrali JEDNYM punktem w g7. yikes !
    innych nie sprawdzałem, bo to już ma wtórne znaczenie.

    TO !! bezsprzecznie dowodzi, że konkurencja za czasów Celtów i RUssella była znakomita.
    ten argument bije na głowę wszystkie próby dyskredytowania tamtej ligi i tytułów Bostonu z Russellem.

    wiem, wiem, że niektórzy cierpią z tego powodu, że TAKIE SĄ FAKTY i te fakty przesądzają o tym, że JA mam rację, ale cóż... widać nie znali reguł panujących w dyskusjach z moim udziałem :] odbierają teraz surową lekcję pokory.

  • wielmozny.pan.przecinek

    widze, że kochankowie Babci Lodzi z Rzeszowa mają kolejny problem.

    tanecznym krokiem zmierzam do uspokojenia wszystkich czytających - to znów jest ich problem z ich własną niezdolnoscią do czytania ze zrozumieniem.

    pokazuję i objaśniam, co pisałem nt. Jordana i rivalary.

    padła kiedyś teza, że Jordan "nie miał przeciw komu grać na pozycji shooting guarda i stąd te jego 6 tytułów".
    głupie, sami przyznacie.

    potem padła druga teza - że Jordan nie pokonał żadnego klasowego zespołu.

    moja riposta była szybka.
    1] Jordan rywalizował z kilkoma wysokiej klasy SG - Drexler, Miller, Dumars, Starks itd. dzisiaj te nazwiska dzieciarnia traktuje per noga, ale w swoim czasie to byli zawodnicy cenieni i szanowani.

    czy to była rivalary ?
    NIE.
    nie ma rivalary pod tytułem Michael Jordan versus John Starks

    rivalary, to Magic Johnson vs Larry Bird, Wilt Chamberlain vs Bills Russell. to jest rivalary.
    a zatem, w porównaniu Russella z Jordanem - Russell miał rivalary, a Jordan nie miał.

    ERGO : teza o tym, jakoby Jordan "nie miał nigdy klasowych rywali na SG" jest kłamliwa, ale to że Jordan ich miał nie dowodzi, że miał dzięki temu rivalary na poziomie Russella.

    proste, czytelne, cudownie logiczne.

    2] dopełnię formalności i dopiszę, ze teza jakoby Bulls nie pokonali nikogo dobrego też jest kłamliwa, bo pokonanie Knicksów, Pacersów, Jazzmanów i paru innych teamów absolutnie LEGITYMIZUJE mistrzowskie pierścienie Bulls i Michaela.

    ale jednocześnie próby dowodzenia, że była to rivalary a'la np. Celtics-Lakers, Lakers-Pistons, KNicks-Lakers czy Pistons-Celtics jest po prostu działaniem obliczonym na zmarnowanie czasu dowodzącego i czytających, ponieważ z góry pozbawionym szans na dojście do prawdy.

    a zatem, zachęcam do czytania ze zrozumieniem.

    dla niektórych, niestety, nadziei już nie ma. ale sami przyznacie, że ich głupota i organiczna ciemnota przydaje się na tym forum... ot, choćby jako pretekst i paliwo dla moich efektownych kontrataków :]

  • user_formerly_known_as_lukasz

    LOdzia
    pieciu HOf w w pierwszej piątce to rzeczywiście norma w obecnej lidze, hehehe.
    LIga miała 8-12 zespołów gdyby miala 16 i czytelne zasady dokonywania nabory. Miala by w tej piatce 1 może dwóch HOFow. Skoro Russell potrzebował pomocy az 4 HoFow to z pomocą jednego miałby jeszcze ciężej. Pytanie czy zdobyłby tytuly? Pewnie tak ale nie 11, to rzecz pewna.
    Ponial, robiony tępym gwoździkiem lodziarzu.
    Czy powtarzamy bo cie przerosło?
    Oczywiście ze liga była slaba byla 3-4 mocne zespoły w tym dwa dominujące. I wśród tych teamow rozbijała sie walka o tytul. No nawet tak tepe scierwo jak ty jest w stanie pokojarzyc te fakty...

    1] pytanie jest proste : czy Kobe kiedykolwiek był w sytuacji, w której MÓGŁ podać asystę na rzut-decydujący-o-sezonie, ale NIE zrobił tego ? jesli tak - chcę poznać konkrety. jesli nie - jak można mu zarzucać, że tego nie zrobił ?

    hahaha w sytuacji ponizej 24 sekund to tie or lead Lakers w PO Bryant odal 24 rzuty. Trafił 6. W tym czasie ozostali Lakers mieli skuteczność 8-14 = 57%
    Znalazłem 2 asysty Bryanta: jedna do Gasola na 86-86 11.7 do końca przy stanie 2-0 dal LA z Utah (ostatecznie ten mecz Lakers przegrali) oraz wspomniana wcześniej asystę do Horry'ego gdzie Lakers prowadzili z Portland 2-0 i wygrali ten mecz 92-91.

    Podsumowując Lakers oddali w sytuacji to tie or take the lead under 24 second 38 rzutów. Trafili 14. Bryant odpalil 63% tych rzutow i NIGDY NIE PODAŁ PILKI DO KOLEGI W RZUCIE DECYDUJĄCYM O SEZONIE mimo ze jego skuteczność w clutchu to smutne 25%

    Dotarlo tepaku? :D

  • user_formerly_known_as_lukasz

    9] Bulls "najwieksza druzyna w historii"
    po '94 ?
    nie sądzę.

    przed 94 ?
    również nie sądzę.


    no nie ma to jak merytoryczna odpowiedz jhahahah, ciagniesz Lodzia ciagniesz :D

  • user_formerly_known_as_lukasz

    nie no Lodzia to jasne Bulls Pistons to nie bylo rivalary, ani troche... hahahaha

    teraz już możesz wziąć leki

  • wielmozny.pan.przecinek

    11] o prosze, "Lakersi bronią najgorzej w lidze, bo Bryant jako "zgnile jablko przeklada sie na reszte performancu"

    ofk, jest to teza wysoce publicystyczna, o ile ktoś lubi smarować brudnym palcem po ścianie kabiny szaletu miejskiego.

    żaden zawodnik pojedynczo nie przekłada się na "resztę performancu".
    dowodem na to jest James Harden w Rockets.
    broni słabo, często w ogóle unika zaangażowania, regularnie nie kontestuje rzutów i lubi spóźniać rotacje. nie szkodzi to jednak zespołowi.

    jesli zespóół broni dobrze, to słaby effort jednego zawodnika nie zaszkodzi mu specjalnie.
    jeśli zespół broni źle, to nawet najlepszy effort jednego gracza specjalnie mu nie pomoże.
    takie są zasady i podstawy w tym sporcie.
    kto tego nie rozumie [oraz wielu innych rzeczy, jak już dowiodłem na przykładzie Budynia Rzeszowskiego] powinien zmienić zainteresowania.

    z Bryanta np. na MLB, tam znacznie więćej można udowodnić za pomocą statsów, cyferek i innej pinokiady.

    "Ariza pozwala na skutecznosc 8 % wyzsza"
    może po prostu na SF Ariza ma trudniejszych rywali, zawodników którzy z reguły rzucają skuteczniej niż gracze na pozycji Hardena. a

    zresztą, popatrzmy na przykładową sytuację.
    Harden kryje gościa, który rzuca 8-20.
    8 razy robi Hardena jak chce i zdobywa punkty.
    5 razy uwalnia się łatwo, ale pudłuje.
    7 razy pomagają koledzy i gość nie trafia.

    Harden "pozwolił" na 40 %

    Ariza kryje SF, który rzuca 2-3 z gry.
    2 razy rywale rozgrywają szybki atak, gość ustawia się na czystej, dostaje piłkę z przewagi jednego gracza i łatwo punktuje. Ariza nie zdąża za nim, ale jak wiemy w transition game nie obowiązuje krycie indywidualne.

    Ariza "pozwolił" na 67 %.

    rozumiecie już, jakim guanem są statystyki, którymi was tutaj Budyń Rzeszowski raczy ?
    ja już pomijam fakt, że poza kilkoma procentami zdarzeń - GROS epizodów defensywnych odbywa się w ramach TEAM DEFENSE.

    innymi słowy : w obronie każdy zawodnik zależy od partnerów w daleko większym stopniu niż od samego siebie.
    ERGO : statsy indywidualne w daleko większym stopniu uwzględniają właśnie czynnik help defense, team defense niż iso defense. iso defense to są zdarzenia na poziomie 10-15 % z całości w których uczestniczy dany zawodnik.

    Harden jest obrońcą bardzo słabym. Ariza bardzo dobrym.
    jesli ktokolwiek rozumie i widzi jak Ariza ustawia się w obronie zespołowej, w jaki sposób pomaga, czyta grę, utrudnia rywalom egzekwowanie zagrywek, hasanie po weak side, cuts... ten wie o czym mówię. tyle że takich rzeczy nie nalicza się na JEGO OSOBISTE KONTO. takie rzeczy widać w TEAM DEFENSE stats, jako zasługę całego zespołu.

    a Harden na tym korzysta.
    grając w Lakersach i nie mając obok siebie Howarda, Arizy czy Beverley'a - Harden byłby kandydatem do miana najgorszego obrońcy w historii. wtedy chciałbym zobaczyć te jego "indywidualne" statsy :]]

    dzisaiaj mnie one nie ruszają, bo jesloi są lepsze od np. Bryanta, to wiem, że jest to zasługa team defense, która łagodzi i neutralizuje słabości Hardena.
    żeby to wiedzieć - oglądam mecze.

    jak widzicie, niektórzy inni tak nie umieją. oni może i coś oglądają, ale żeby się dowiedzieć, co zobaczyli, biegną do NBA Stats, bo inaczej mecz NBA byłby dla nich taką samą czarną magią jak czytanie Joyce'a po chińsku :}]

  • wielmozny.pan.przecinek

    @the gruzin

    jesli uważasz, ze Celtics Russella to był ALl Star Team i w ogole liga "dziwna" była...
    jak zatem wytłumaczysz fakt, że w 11 mistrzowskich kampaniach Celtics with Bill Russell rozegrali 25 serii z czego aż 11 z maksymalną ilością meczów ?

    to świadczy, że :
    a] albo liga była silna i Celtowie mieli mocną konkurencję
    b] albo że Celtowie byli tacy słabi

    nie zazdroszczę wyboru którtegoś z w.op wariantów :}

    2] lol...
    naprawdę uważasz, ze 20-latek, który od 1 sezonu w NBA musi wygrywać i udowodniać, że jest lepszy od reszty ligi, aby sprostać oczekiwaniom organizacji, kibiców, kolegów i mediów, "ma krótszą drogę na szczyt" ?

    bo wg mnie, to jest zadanie NAJTRUDNIEJSZE z możliwych.
    nawet jeśli mówimy o Magicu Johnsonie.

    na takiej "krótszej drodze" można się nabawić nerwicy i zmarnować cały talent.

    spokojne dojrzewanie w słabym zespole a'la JOrdan czy LeBron James, to jest rzecz znacznie lepsza dla młodego zawodnika. trzeba mieć naprawdę mocną osobowość i wysokie umiejętności, żeby podołać wyzwaniu, przed którym stanął Magic już od swojego rookie season.


  • user_formerly_known_as_lukasz

    zresztą, popatrzmy na przykładową sytuację.
    Harden kryje gościa, który rzuca 8-20.
    8 razy robi Hardena jak chce i zdobywa punkty.
    5 razy uwalnia się łatwo, ale pudłuje.
    7 razy pomagają koledzy i gość nie trafia.

    Harden "pozwolił" na 40 %

    Ariza kryje SF, który rzuca 2-3 z gry.
    2 razy rywale rozgrywają szybki atak, gość ustawia się na czystej, dostaje piłkę z przewagi jednego gracza i łatwo punktuje. Ariza nie zdąża za nim, ale jak wiemy w transition game nie obowiązuje krycie indywidualne.

    Ariza "pozwolił" na 67 %.

    LOdzia a jak przy rozbijaniu picka panowie zamienia sie kryciem to komu zalicza probe?

    hahahaha. Poczytaj lodzia o SportVU i jak zrozumiesz to wróć po naukę do mnie.
    nie tak sie to liczy, ale co ty możesz o tym wiedzieć gwizdku :]

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Ariza pozwala na skutecznosc 8 % wyzsza"

    o i tępaka popisów ciąg dalszy. Rywale Arizy maja skuteczność wyższa o 8% na nim niż maja zwykle. Ponial? To nie znaczy ze ma trudniejszych rywali. To znaczy ze nie broni.

    Przyjdź tu do mnie Lodzia, ja cie uczyć każe :D

  • the-truth

    Teza nr 1 lata 90te byly w chooj bogate w talent, dzisiejsza liga sie do nich nie umywa, Magic,Malone,Stockton,Barkley,R.Miller,Olajuwon to byli genialni zawodnicy nie to co dzisiejsi mazgaje.

    Teza nr 2 "Jordan nigdy nie miał rivalary" bo ogrywanie w finalach Barkleya,Malone`a& Stocktona, Magica,Paytona&Kempa, w konfie R.Millera i Pacers, Knicsk Ewinga w RS Olajuwona czy Robinsona to przeciez zadna rywalizacja :)))))

    Pieknie Loldzia zatoczyla tragiczna petle a przy okazji widac, ze lekcje ode mnie nie poszly na marne :)))

    "konkurencja za czasów Celtów i RUssella była znakomita" Znakomite sa jedynie twoje lody tutaj, a konkurencja byla mniej wiecej taka jak miedzy Bostonem z Garnettem,Piercem,Allenem, Rondo i Atlanta Hawks w 7meczach, albo Lakers vs Houston Chucka Hayesa rowniez po 7meczach :)))))

    A`propos Hardena to Lo(L)dzia juz zapomniala, ze Bryant gral z Howardem za jego plecami i rowniez wygladal jak pol dupy zza krzaka w obronie, tonacy brzydko sie chwyta :)))

  • czarny.eminem

    Pożal się Boże obrońcy na Jordana albo chudy paralityk Reggie Miller jako klasowi rywale. Dobre sobie. Nawet te słynne rzuty nie pozostawiają złudzeń. Tu na przyklad taki Russell, najpierw się prawie dał minąć jak psie gówno na deptaku, a potem po prostym crossoverze mało sobie zębów nie wybił jak ostatnia sierota www.youtube.com/watch?v=vdPQ3QxDZ1s Na takiej obronie to Bryant robił 81 punktów :)

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Nie no conajmiej 100 by miotał. BP :/ Przypomnij czarny rekord Bryanta sprzed zniesienia hand checkingu :]

  • czarny.eminem

    Podobno prądu w Detroit nie ma, ale Kobe Bryant rozświetli miasto swoim talentem. Ma też po raz pierwszy w tym sezonie przyjść więcej niż 30 osób na mecz. U mirin? www.youtube.com/watch?v=dt8SdaDLQlc

  • the_gruzin

    @przecinek
    ad1. nie za bardzo chce się zagłębiać w ligę z tamtych czasów, ponieważ tak jak napisałem mam o tym dość słabe pojęcie. Być może ogarniała ich w PO jakaś dziwna niemoc?
    ad.2 Magic był zawodnikiem gotowym na NBA. Był nad wiek dojrzały, opanowany na boisku, miał wysokie IQ. Zawsze górował nad przeciwnikami sprytem i inteligencją. Nikt nie ma łatwo przychodząc do NBA. Magic był prospektem na którego bardzo liczono i dźwignął tą odpowiedzialność. Pasował do tamtych LA, zarówno do zespołu jak i do miejsca jakim jest to miasto. Szybko się odnalazł. Z jego kulturą gry być może gdyby trafił do jakiś Golden State to by miał tam ciężko, ale to tylko gdybanie. Fakt jednak, że trafił do zespołu średniej półki z niezłym składem, spokojnie robiącego PO. ale dowodzi też mocnej odporności psychicznej Magica.

  • user_formerly_known_as_lukasz


    Cegieł w Detroit nie brakuje choc nikt nic nie remontuje

  • eltoronegro

    Widzę z rana, że Kobe wszedł na TDMode :)

  • wielmozny.pan.przecinek

    co tu się dzieje, aż nie wierzę własnym oczom...

    ja piszę posta, a w międzyczasie jeden z userów pisze do swojej babci Lodzi, żeby mu, cytuję "ciągnęła". wiedziałem, że moja argumentacja i styl różne wywołują reakcje ludzkie, ale że aż takie... normalnie, czuję się jak piąty Beatles ;]

    ale popatrzmy, co spłodził ten wirtualny babcisynek.

    1] każdy myślący człowiek wie, że HoFem zostaje się PO! skończonej karierze, a nie przed albo w trakcie.

    a zatem, jesli Celtowie z czasów Russella zameldowali pięciu graczy w HoF, to wyłącznie dlatego, że ci gracze tworzyli niezrównanie zwycięską drużynę na przestrzeni tych 11 sezonów. i nie trzeba być wybitnym analitykiem basketu, żeby wiedzieć, iż to Bill Russell był głównym powodem dla którego jego koledzy tych zaszczytów po skończonej karierze dostąpili.

    2] "3-4 mocne zespoly w tym dwa dominujace"
    za czasów Bulls było tych zespołów tyle samo, 3-4. zwycięstwa Bulls i Celtics niczym się nie róznią, w kontekście zawartości ligi w jakiej się dokonały. mała róznica, to taka że Celtowie wygrali 2 razy więcej pierścieni.

    jak widzę nadal zero odniesień do tego, że z 25 serii jakie rozegrali Celtics w drodze do tych 11 pierscieni, aż w 11 rozegrali max ilość spotkań. ale rozumiem - jak się dostaje takiego gonga, to lepiej przemilczeć. nawet budyń Babci Lodzi rzeszowskiego drugoligowca nie stawia na nogi, lol.

    3] zawsze mnie dziwi, jak to ludzie opisują rzecz, której nie zdołali wcześniej zdefiniować.

    co to znaczy "rzut decydujący o sezonie" ?
    co mnie obchodzą inne kategorie ?
    najpierw ma być definicja czym jest "rzut decydujący o sezonie", a potem jakieś próby dowodzenia, że BRyant nigdy nie podał takiej piłki.

    KIEDY Lakers "oddali 38 rzutów" ? w tym roku ? gdzie jest jakaś wiarygodna tabelka ?

    gdzie są opisy tych sytuacji ? chętnie bym się z takim zestawieniem zapoznał, bo pytanie podstawowe brzmi : czy Bryant bvył w sytuacjach, w których POWINIEN podawać, ale nie podał.
    jesli nie było takich sytuacji, to jak można mu zarzucać, ze tych podań nie wykonywał ?
    sam na sam z koszem tej miał odgrywać, żeby zaliczyć asystę ?
    w ostatniej sekundzie akcji miał szukać podania ?
    mając dobry look też miał oddać piłkę ?
    itd.

    albo konkretne zestawienie z opisem wszystkich sytuacji, albo zmiana zainteresowań

    zatem :
    a] definicja "rzutu decydującego o sezonie"
    b] konkretne zestawienie akcji
    c] odpowiedź na pytanie : ile razy POWINIEN podać, ale nie podał ?

    wykonać. na jednej nodze.

  • wielmozny.pan.przecinek

    no proszę, zjadł budyń i domaga się merytorycznej" odpowiedzi na swoją uwagę, której merytoryczność polega na rzuceniu bełkotliwego hasła. równie dobrze zalany w trupa menel bredzący w krzakach może się domagać polemiki.

    "Bulls Pistons to nie bylo rivalary"

    jesli było, to Jordan je przegrał.

    a prawda jest taka, że o rivalary mozę mówić wtedy, kiedy oba zespoły, obaj gracze, są w prime. wcześnym, właściwym czy późnym - byle to było prime.

    kiedy Pistons bili Bulls - Bulls nie byli w prime.
    kiedy Bulls zbili Pistons - to Bad Boys byli już past.

    jaka zatem "rivalary" ?
    zjedz budyń i powiedz coś śmiesznego.

  • wielmozny.pan.przecinek

    4] rywale Arizy maja na nim skuteczność"

    co to znaczy "na nim" ?
    bierze się po prostu SFa z przeciwnego zespołu i jego wynikami obarcza Arizę ?

    a kto gwarantuje, że Ariza krył go w każdej z sytuacji ?
    switch defense jest dzisiaj powszechną rzeczą w NBA.
    nie tylko w konkretnych posiadaniach ale i w defensywnych ustawieniach całego zespołu.

    gdzie są jakieś konkrety ? ile razy Ariza naprawdę zawinił przeciw swojemu rywalowi i ile akcji defensywnych wykonał przeciwko swojemu REAL matchup, a nie NOMINAL matchup ?

    jak LeBron James krył Derricka Rose'a w Eastern Finals, to dobre akcje deefensywne LeBrona szły na kontro Mario Chalmersa, tak ? no to kutwa pięknie, pomieszanie z popierdywaniem.

    idź do Babci Lodzi na budyń, bo twoja ślepota i brak znajomości koszykówki są po prostu godne politowania.

    jesteś tępym zjadaczem chleba, któremu się wydaje, że dostęp do jakichś rzędów cyferek daje mu jakąkolwiek wiedze. tymczasem te cyferki, już zwłaszcza advanced, zwyczajnie fałszują rzeczywistość.

    już pomijam oczywisty fakt, który rozwinąłem w poprzednich postach - gros zdarzeń defensywnych dla pojedynczego zawodnika rozgrywa się w kontekście team-defense. na boisku nie toczy się jednocześnie pięć pojedynków jeden na jednego z osobną piłką dla każdego. zawodnicy w obronie zależą od siebie nawzajem. abstrahowanie od tego jest dowodem zawstydzającej ignorancji jak chodzi o znajomość tej gry i jej prawideł, natury.

    ja to piszę z perspektywy ponad dwóch dekad nieustannego grania, ale takie rzeczy tak naprawdę wie się po rozegraniu pierwszych 30-40 meczów. od razu wiesz, ile znaczy zespołowa współpraca w obronie. w ataku można się wykazać w solowych akcjach, niekiedy to solista pracuje bardziej na zepsół niż zespół na solistę. bywa. ale nigdy w obronie to się nie zdarza. w obronie zależysz od drużynowej współpracy. cała reszta też. ktokolwiek pomija ten fakt, jest po prostu koszykarskim kretynem.

  • wielmozny.pan.przecinek

    jakiś jołop pisze, ze jednorazowe ogranie przez Jordana Barkleya czy RS-owe spotkania z Olajuwonem, to była "rivalary" :]]
    niech ktoś da mu budyniu.

    dobre, niezłe jaja.

    ja piszę, że róznica między Bryantem i Hardenem, jak chodzi o wpływ ich defense, jest taka że Bryant nie ma znikąd pomocy, a Harden gra w b.dobrym obronnym zespole. a jakiś ktoś pisze, że "Bryant jak miał Howarda, to też słabo bronił".
    a ja gdzieś napisałem, że dzisiaj broni świetnie ? :]
    a skoro Bryant i Harden bronią tak samo mając za sobą Howarda, to w czym problem, gdzie tu kontra wobec mojej opinii ?

    rzecz polega na tym, że jakiś knot napisał, że Bryant afektuje na całą defense Lakersów.
    jesli zatem Bryant tak robi, to dlaczego Harden nie afektuje na defense Rockets ?

    odpowiedź już podałem : bo liczy się team defense. Lakersi bronią słabo jako zespoł [chociaz, ostatnie 2 mecze przyniosły opp FG na poziomie 43 i 36 % i od razu 2 zwycięstwa]. Rockets bronią dobrze jako zespół.

    jak mówiłem :
    w słabej obronie nawet dobry obrońca zniknie.
    w mocnej obronie neutralizowane są słabości pojedynczego słabego ogniwa.
    ofk, gdyby Harden bronił lepiej, Rockets tylko by skorzystali, ale jego słabość
    nie zmienia faktu, że jest to dobry team defensywny.

    jeśli ktoś możę afektować obronę, to przede wszystkim wysocy gracze. ale nawet oni
    nie sa w stanie osłonić całego zespołu broniącego słabo. a jesli drużyna broni świetnie na całym terenie, to nawet z Lucem Longleyem albo Joelem Anthonym można iść po tytuły mistrzowskie.

  • wielmozny.pan.przecinek

    @eminem
    przesadzasz.
    dzisiaj nazwiska ówczesnych matchupów Jordana nie brzmią okazale, ale to byli b.dobrzy zawodnicy. poza tym, Jordan nigdy nie grał przeciw jednemu zawodnikowi. zawsze
    gra się przeciw całej drużynie. na Jordanie pomagała w gros przypadków cała obrona, zamykając mu spoty, penetracje, czasami podwajając, reagując na jego ruchy, odcinając mu zespoł od gry etc. poza tym, MJ zawszse był pod niesamowitą presją i niezwykle często wychodził obronną ręką z takich sytuacji. to naprawdę mistrzostwo niekwestionowane. nie da się tego podważyć "paralitykiem Millerem" ani jednym poślizgnięciem się Bryona RUssella. to za mało, żeby obniżyć rangę zawodnika z Panteonu największych w historii.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    ja piszę posta, a w międzyczasie jeden z userów pisze do swojej babci Lodzi,

    nie mow Lodzia ze zostalas bacia graylacje kto jest wnukiem frankenstein? :D

    KIEDY Lakers "oddali 38 rzutów" ? w tym roku ? gdzie jest jakaś wiarygodna tabelka ?

    basketball-reference... szukaj Lodzia szukaj :]

    gdzie są opisy tych sytuacji ? chętnie bym się z takim zestawieniem zapoznał, bo pytanie podstawowe brzmi : czy Bryant bvył w sytuacjach, w których POWINIEN podawać, ale nie podał.

    opisuj sobie ile chcesz. Bryant zawłaszczył 63% rzutów mimo ze skuteczność reszty teamu w takich momentach była ponad dwukrotnie większa. Ale tu trzeba pomyśleć, to jest słabość Bryanta o której pisałem. Ciebie nie prosze Lodzia o myslenie bo nie masz czym....

    o tak Dumars byl Past a Jordan byl przed prime...
    Napisz Lodzia jak definiowac teamy ktore sa w prime a ktore juz nie, hehehe
    biegiem marsz.

    rywale Arizy maja na nim skuteczność"

    co to znaczy "na nim" ?
    bierze się po prostu SFa z przeciwnego zespołu i jego wynikami obarcza Arizę ?


    no jednak najpierw musisz pokonac janusza w sobie, potem sie musisz douczyc, hehee. wiem ze nie czytałeś od podstawówki ze zrozumieniem, ale powalcz... SportVU o tym masz poszukać informacji, później wróć i jako młody adept przyjmiesz naukę... :D

    a kto gwarantuje, że Ariza krył go w każdej z sytuacji ?
    switch defense jest dzisiaj powszechną rzeczą w NBA.


    j/w... przestan sie kompromitowac hehehe

    gdzie są jakieś konkrety ? ile razy Ariza naprawdę zawinił przeciw swojemu rywalowi i ile akcji defensywnych wykonał przeciwko swojemu REAL matchup, a nie NOMINAL matchup ?
    j/w przestan sie kompromitowac...

    idź do Babci Lodzi na budyń

    ze niby do ciebie... a co wyciśniesz z majtek? sorry Lodzia takie klimaty mnie nie interesuja...

    esteś tępym zjadaczem chleba, któremu się wydaje, że dostęp do jakichś rzędów cyferek daje mu jakąkolwiek wiedze. tymczasem te cyferki, już zwłaszcza advanced, zwyczajnie fałszują rzeczywistość.

    już pomijam oczywisty fakt, który rozwinąłem w poprzednich postach - gros zdarzeń defensywnych dla pojedynczego zawodnika rozgrywa się w kontekście team-defense.


    rozwinąłeś nowa płaszczyznę ignorancji jedynie... teraz będziesz po niej hasał jak jeleń po lasach :]

    a to piszę z perspektywy ponad dwóch dekad nieustannego grania, ale takie rzeczy tak naprawdę wie się po rozegraniu pierwszych 30-40 meczów.
    w Bieruszicie na klepisku? ciulu nie miałeś na bilet nawet z kim ty mogłeś grac z kółkiem różańcowym z jednego licznych w bieruszicie kościołów, z menelami spod GSu?

    w obronie zależysz od drużynowej współpracy jasna sprawa ale kontestowanie rzutow to druga. jakos Davis i Wesley maja zerowe współczynniki, a Bryant i Hill ujemne... no Hilla jescze można wytlumaczyc tym ze jak Lin i Bryant zostaną minięci jak dzieci to co ma zrobic... (taki mały hint dla tępaka, może załapie)

    O sile Celtics i jej dramatycznej przewadze nad liga świadczy SRS. Za czasów Bulls czy obecnie nigdy nie bylo takich dysproporcji... Z top 10 zawodników oni mieli 6 reszta teamow wspólnie miała 4

  • wielmozny.pan.przecinek

    @the gruzin
    ad 2
    zalety Magica jako debiutanta są bezsprzeczne.
    niemniej, wg mnie to tylko część prawdy.
    wejście w taki zespół, takie oczekiwania, taką presję - to było wyzwanie, któremu Magic podołał z jednego zasadnicznego powodu... bo był Magicem.

    o, to na pewno. Warriors czy jakaś mało zborna organizacja zapewne by mu ten start opoóźniły albo w ogole uniemożliwiły. to możliwe, aczkolwiek nie mówimy w tym momencie o faktac, więc każdy scenariusz można podłożyć.

    mnie chodzi o to, żeby - przy całym uznaniu że lepiej startować w Lakersach 81-82 niż np. dzisiejszych Wolves - krytycznie podchodzić do teorii takich jak : "Magic jako rookie miał komfort i luzik" albo "Phil Jackson miał łatwo bo miał Shaqa, Bryanta, Jordana i Pippena", albo "Russell wygrał 11 razy, bo Celtowie grali wtedy przeciwko samym słabeuszom".

    takie stawianie sprawy trąci tworzeniem negatywnej mitologii. nagle się okazuje, że wybitni mistrzowie "mieli łatwiej", a ci co przegrali, przegrali tylko dlatego, bo los im nie sprzyjał. bądźmy poważni - ani Magic jako rookie nie miał luzu i komfortu, ani Phil nie miał łatwiej, bo trenował superstars, ani Russell nie zwycięzył 11 razy w słabej lidze. wszystko to są mity. podparłem do argumentami, więc w tym momencie nic nie będę już dodawał do tego, co zostało powiedziane.

  • wielmozny.pan.przecinek

    John Wall zaczyna przypominać new or better vers. Derricka Rose'a.

    oby Rose'owi zdrowie sprzyjało, ale ktoś kiedyś profetycznie okreslił Johna Walla jako
    "Derrick Roise with swagger".

    podobne style, podobne braki boiskowe [nieregularny rzut z obwodu, ciągle niedoskonałe umiejętności organizowania gry na połowie], i zasadnicza róznica - Wall ma stabilniejsze kości.

    i możliwe, że nigdy nie stanie przed wyzwaniami ponad jego siły, jak to spotkało Derricka Rose'a, ktory w swoim MVP season musiał ciągnąc całą ofensywę Bulls w playoffs. dla 6-3 guarda bez pewnego rzutu z wyskoku - zadanie karkołomne, zwłaszcza przeciw takim zespołom jak Miami Heat.

  • wielmozny.pan.przecinek

    Cavs potrzebuję 38 FTA i high pct scoring game całej swojej [offensive] Big 3, żeby wydrzeć wygraną Bucksom.

    nie tłumaczy się to dobrze na best of 7.
    ale drużyna wciąż w budowie. dobre mecze z Bulls, Wizards - coś się dzieje. niestety dla Cavs, na tym etapie sezonu, a etap to wczesny bardzo, ich pachnie konsekwencją stosowania i skutecznością w przełożeniu na warunki playoffs.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    O
    Znowu analiza z boxscoru,
    Lodzie nie stać na league passa?

  • czarny.eminem

    To, że Jordan był przed prime w rywalizacji z Pistons to mocno karkołomna teza. To były lata jego prosperity, jeśli idzie o punkty na mecz i o skuteczność. W 89 miał też najwięcej przechwytów w swojej karierze, a także najwięcej zbiórek i asyst. Po prostu niektórym ciężko się pogodzić, że Jordan w swoich najlepszych latach 2 razy poległ przed silniejszym rywalem :)

  • czarny.eminem

    a docczytałem, że chodzi o bulls a nie o samego jordana, to zwracam honor :)

  • dannygd

    Kur..wa jaki niepoprawny klucz komentarza?

  • dannygd

    Przecinek nie przesadzaj bo "rivalary"z DET było, choć szkoda, że jedyne na wschodzie w karierze MJ. Nawet potyczki z NYK czy IND to już nie był ten poziom intensywności. Najlepiej świadczy o tym - jak grało się źle MJ z DET w ich prime i początkowo bez Phila na ławce:
    Pierwsze 7 sezonów MJ w CHI vs DET to 22 porażki na 35 meczy RS oraz 12 z 22 w PO, choć warto pamiętać o zawyżającej średnią PO serię 4-0 z 1991 roku, gdzie moim skromnym zdaniem kosmiczne zawody (szczególnie w obronie i pierwszych 3 spotkaniach) zagrał Scottie "fukin" Pippen! Nawet w pierwszych meczach widać było, że on bierze ciężar gry na siebie, bo MJ miał po prostu DET dosyć... dopiero przy 2-0 w serii grało mu się lepiej - choć i tak polecam wszystkim do obejrzenia. Można by wręcz rzec, że to tutaj Scottie pokazał MJ, że można wygrać z tłokami... obroną - a nie na odwrót.

  • dannygd

    co do obrony Kobasa to już bym nie przesadzał, jest trochę lepiej niż w pierwszych meczach - co nie znaczy, że będzie dobrze, albo bardzo dobrze. Po prostu 18 sezonów i 2 kontuzji, braku ogrania i kiepskiego teamu nie da się pominąć. Nie jest już najgorszy - polowa składu LAL broni obecnie tak samo lub gorzej niż on ;)

    Ważne, że mniej rzuca, więcej podaje to i ma więcej sił na obronę - może jeszcze coś wygrają... ;)

    PS. Ja bym się tu raczej skupił na w pełni zdrowym, ze świetną ekipa, prime LBJu! Pomimo 4 wygranych Król dalej nie zachwyca - szczególnie ostatnie 2 mecze słabe. W 4 wygranych nie ma ŻADNEGO BLK,i 7 STL przy aż 15 TO, skuteczność znów spadła, a w kocówce prawie zadziałała taktyka "hack a Bron" i gdyby MLW nie spudłowało jednej 3 to mam obawy czy LBJ nie spudłowałby więcej wolnych...
    Najgorzej jednak jest to - że LBJ słabo gra w obronie! Najgorszy Drtg w karierze (107 - 9 w CLE, z kluczowych tylko Irving jest gorszy), DWS i OWS najniższe w karierze, a Ortg najniższy od czasów rookie... Ciekawy jestem,czemu Truth się o tym nie rozpisuje? ;)

  • czarny.eminem

    www.wedkuje.pl/foto_galeria/lin_x6070.jpg

  • ex-em

    kamien z serca - Kobe powiedzial ze nie licza sie rekordy tylko walka o tytul
    i nie wyklucza przedluzenia kontraktu

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Bedzie grać za milion?

  • ex-em

    Nazywam się Milijon bo za miliony kocham i cierpię katusze

    a dzis legendarne 8-22 i -30

  • wielmozny.pan.przecinek

    haha :] tak rzeszowskiego małego tchórza jego Babcia Lodzia nakarmiła budyniem, że aż nie wie co i do kogo pisze.

    ale popatrzmy na kolejne budyniowe tripy.

    1] tak jak się spodziewałem. żadnych konkretów odnośnie "czy Bryant w jakiejś akcji-decydującej-o-sezonie powinien podawać, ale jednak nie podał ?". zero konkretów. nalał wody i to spod pierogów. niech babcisynek zacznie oglądać mecze, to może będzie w stanie cokolwiek uargumentować.

    2] pytanie o Arizę i "robienie NA NIM statystyk" - zero odpowiedzi. znów punkt dla mnie.

    typowy z babcisynka idiota, który dorwał się do stron ze statsami,. bo to teraz modne i na czasie, i w ogole meczów nie ogląda, tylko czyta te statsy, żeby za ich pomocą opisywać grę. śmiech na sali. chce dyskutować o seksie, chociaż nigdy gołej baby nie dotykał, ale za to pasjami ogląda w sieci :]

    dalsze akapity są już kompletnym bełkotem. zabiłem trolla.

    o Celtics świadczy to, że w playoffs 11 mistrzowskich sezonów zagrali 25 serii, z czego 11 z max ilością spotkań.

    równie dobrze można powiedziec, ze Usain Bolt nie ma się z kim dzisiaj ścigać. owszem, ma, znakomitych rywali.
    problem tych rywali polega na tym, że Bolt jest po prostu historycznie najlepszy.

    tak samo z Celtics.
    można wygrać b2b bazując na słabej lidze i własnej sile.
    można.

    ale nie można wygrać 11 razy i zawsze mieć słabą ligę przeciw sobie. zwłaszcza wobec powyższych faktów.

    typ mówi o indywidualnej defensywie na podstawie statsów...

    pytanie zasadnicze : dlaczego wszyscy Lakersi mają ch.jowy DRTG per 100 poss ? dlaczego w ch.jowo broniącym zespole wszyscy mają ch.jowy drtg ?
    a w Warriors wszyscy mają b.dobry analogiczny DRTG ?

    każdy myślący człowiek wie, że dlatego, bo decyduje team defense, która podnosi drtg wszystkich zawodników w zespole.

    indywidualna obrona zależy od zespołowej obrony.

    dlatego naj w LA Ed Davis ma 111, a najgorszy w GSW Shaun Livingston 102.
    co kogo ku.rwa obchodzi dlaczego Davis ma 111, a Kobe ma 115 ?
    obaj mają chu.jowy DRTG, bo zespoł broni ch.jowo i wszyscy mają zaniżone wskaźniki.
    co z tego, że ktoś ma bardziej ch.jowe, a drugi ciut mniej ch.jowe, skoro obaj mają
    ch,jowe maksymalnie, bo zespół jest ch.jowy w obronie ?

    wbij to sobie do głowy, synu i więcej d,py nie zawracaj swoimi pedalskimi pretensjami.

    jeslio Celtics mieli kilku HoFamerów w swoim składzie, to NIE mieli ich W TRAKCIE wygrywania. oni się stali HoFamerami BO!! wygrywali. babcisynkowi pop...doliła się chronologia zdarzeń. ale nie dziiwę się, po przyjęciu takiej ilości budyniu można stracić
    kontakt ze światem, lol.



  • wielmozny.pan.przecinek

    @dannyGD
    jesli było rivalary, to na korzyśc Pistons.

    ale dla mnie jej nie było.
    nie ma rivalary między prime a past prime.

    Bulls weszli w prime w momencie gdy zaskoczyły trybiki u Pippena i Granta, a Phil przepracował przynajmniej ten symboliczny jeden sezon. Pistons w tamtym momencie byli wciąż nieźli, więc na pewno skalp jaki im zdarli Bulls można traktować poważnie.
    tyle że do rivalary już nie sposób tego zaliczyć, bo to inna kategoria niz legitymizacja.

  • wielmozny.pan.przecinek

    Kobe again ?

    a tutaj Rockets w/o Howard biją Grizzlies.
    w sumie, w NBA mecz wart obejrzenia zdarza się raz na 3-4 dni. 2-3 w tygodniu. po co komu LP, skoro i tak komentują za pomocą statsów, których sami nie rozumieją ?... no i zwłaszcza w kontekście faktu, że nie mają na bilet do Bierutowa ?

  • dannygd

    "He said after the game that he's not sure if he'll play next season or not, and it's clear nothing about the game is fun for him right now." KB

    Obejrzałem live wczorajszy mecz LAL-WAS i mam wrażenie, że ławka trenerska w LAL nie istnieje... Kilka spostrzeżeń:
    1. Czemu KB krył młodego i szybkiego Beala, skoro Wes nadaje się do tego o niebo lepiej... I tak w pierwszej połowie nie było źle, ale w 4kw to już masakra... Z WAS krył Kobasa Pierce i Butler/Wall na zmianę (Beal sie nie nadawał i trener to widział).
    2. Kto kazał Linowi grać 1/1 z Wallem? Z góry był skazany na porażkę.
    3. Dlaczego Boozer (trener? Davies?) pozwolił na 20 zbiorek Krisa?
    4. Czemu więcej nie grał z KB mający świetny dzień Young, skoro Kobas był podwajany i potrajany i pozostawało mnóstwo czystych pozycji/otwartego boiska?
    5. Ktoś zaraz powie, że Kobe nie podawał - świetnie rozprowadzał grę, sporo szybkich podań po obwodzie, podania pod kosz, ale koledzy po prostu nie trafiali. Do połowy praktycznie on sam + ławka trzymali wynik (a nawet prowadzenie).
    6. Końcówka to było zabieganie LAL, którzy zmęczeni po OT z TOR i meczem z DET po prostu odstawali kondycyjnie. Kuriozalnie to chyba Kobas chyba jako jedyny miał chęć walki w końcówce - co niestety bez wsparcia ekipy wyglądało bardzo źle,przekładając się na straty i pudła... Szkoda bo mieli szanse wygrać.
    7. Pomimo porażki widać, że LAL grają lepiej jako zespół, gdyby jeszcze trener nie bał się wstawiania Eda Daviesa w pierwszej 5 i przesunięcia Boozera na ławkę...

    PS. Świetna chemia jest w WAS. Gortat gra najlepiej w obronie i świetnie a ataku, a powrót Beala i brak Nene, daje mu mnóstwo swobody. Keep going POLISH HAMMER!

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Przecinek (imie zmienione na potrzeby tego zdania poniżej)

    Żeby uleczyć twoje problemy z prawidłowym odczytem, to pisze do ciebie per Lodziu :]
    Poniał? hehe... dobrze ze fantazjujesz o babciach i budyniu, zawsze to bardziej zabawne niż te wszystkie pozbawione logiki bełty które tu wyrzygujesz.

    "czy Bryant w jakiejś akcji-decydującej-o-sezonie powinien podawać, ale jednak nie podał ?".
    nie oddal. TAKIE SĄ FAKTY. Twoje zakochane w Bryancie serduszko ciezko to znosi? Trudno, takie jest życie.

    pytanie o Arizę i "robienie NA NIM statystyk" - zero odpowiedzi. znów punkt dla mnie.
    a doczytałeś na czym polega liczenie statystyk SportVU? NIE.
    Lodzia nawet tak genialny nauczyciel jak ja nie jest w stanie nauczyć takiego ekstremalnego tępaka jak ty jesli nie będziesz chciał choćby poznać elementów.

    pytanie zasadnicze : dlaczego wszyscy Lakersi mają ch.jowy DRTG per 100 poss ? dlaczego w ch.jowo broniącym zespole wszyscy mają ch.jowy drtg ?
    a w Warriors wszyscy mają b.dobry analogiczny DRTG ?


    ale po co zadajesz pytania, na które odpowiedz jest oczywista?
    Tak team defense, masz racje, ale o efektywności team defense decyduje effort poszczególnych graczy. I tak jak zawsze indolencja Boozera wypłynęła w systemie Bulls, tak indolencja Bryanta wpływa na proces tworzenia systemu Lakers.
    Scott mówił z dwa tygodnie temu ze nie jest zadowolony z defensywy Lakers i do tej pory nic z nim zrobił. Dlaczego? Boi się?. Przecież nie jest aż tak ślepy żeby nie widzieć ze Bryant nie kryje.


    co kogo ku.rwa obchodzi dlaczego Davis ma 111, a Kobe ma 115 ?

    no na pewno nie takiego wyżartego glina z klepiska w bieruszicie Janusza jak.
    Tu i Feftysiac lat doświadczenia nie pomoże, hehehe.
    Otóż lepszy DRTG Davisa wynika z prostego faktu: stara się w obronie, kontestuje rzuty, ma bloki, zmusza rywali do większego wysiłku, w przeciwieństwie do znakomitej większości Lakers w tym Bryanta, rywale nie nabijają na nim swojego rzutowego %.

    eslio Celtics mieli kilku HoFamerów w swoim składzie, to NIE mieli ich W TRAKCIE wygrywania. oni się stali HoFamerami BO!! wygrywali. babcisynkowi pop...doliła się chronologia zdarzeń.


    wut? No z tego co wiadomo nikt nie ma HoFów w trakcie wygrywania... twój argument jest tak błyskotliwy jak glut na chodniku....
    No jak mieli nie wygrywać jak tworzył dream team. To tak jakby w 96 roku, Jordan obok Pippena i Rodmana miał w drużynie Shaqa, Karla Malone'a i Stocktona.
    Tak jak Russell miał Heinsohna, Havlicka, Cousego i Jonesa (najczęściej)

    Ota taka właśnie dyla przewaga Bostonu nad ówczesna liga....

  • user_formerly_known_as_lukasz

    po co komu LP, skoro i tak komentują za pomocą statsów

    LOdzia nie projektuj na innych i przede wszystkim nie wstydź się swojej biedy. Nie każdego musi być stać. Walcz z tym torrentami jak do tej pory lub pros "kumpli" by ci na "magnetowidzie nagrywali". Cywilizacja i postęp juz dawno cie wypluły, wszyscy do wiemy.
    Margines: tacy ludzie tez musza zyc :]

  • the-truth

    Truth sie nie rozpisuje o Jamesie, bo pisanie o jego wyczynach juz sie staje po prostu norma i jest nudne, 4zwyciestwa z rzedu, gracz tygodnia East, najwiecej asyst na parkiecie w 5ostatnich meczach, lacznie 46.Przyklad doskonalego lidera, ktory dobrze wie co robi zeby druzyna grala lepiej.

    Z drugiej strony mamy Kobyego, ktory daje dupy po calosci i dobrej gry starcza mu na kwarte, a The Truth gwalci go pod koszem, albo mija na dystansie i smieje sie w twarz a w koncowce KB gotuje sie jak pensjonarka na stazu.

    Jordan nie mial rywalizacji z Pistons,Magiciem, Birdem, Olajuwonem,Drexlerem,Barkleyem, Shaqiem itd. bo rywalizacje to mial B.Russell :))) Niech ktos zabierze stad zwloki denata z bierutowa:)

  • user_formerly_known_as_lukasz

    1. Czemu KB krył młodego i szybkiego Beala, skoro Wes nadaje się do tego o niebo lepiej... I tak w pierwszej połowie nie było źle, ale w 4kw to już masakra...

    hahaha... no ja bym tego kryciem nie nazwał... jesli w I połowie było tak fatalnie to zaraz obejrzę 4q. Przypominam stanie w okolicach pomalowanego to nie jest krycie...

    Do połowy praktycznie on sam + ławka trzymali wynik (a nawet prowadzenie).

    Poważnie? ławka zrobiła na 10 punktowe prowadzenie bez Bryanta na boisku, gdy wszedł, Washinghton odpowiedział runem.

    Dlaczego Boozer (trener? Davies?) pozwolił na 20 zbiorek Krisa?

    wut? 4 orb w 30 minut Humphriesa po jednej w kazdej kwarcie. 16 drb to cegły...
    Davis mial 3 w 22 minuty. W pierwszej kwarcie Lakers mieli 9 SCP mi.in dzięki Davisowi

    jakbyś miął jeszcze jakieś januszowate pytania, to sobie daruj...

  • user_formerly_known_as_lukasz

    o Swaggy zmniejszył do 5 :D

  • czarny.eminem

    Dzisiaj Beal kompletnie sobie nie radził z Bryantem, który robił z nim co chciał w ataku. Dopiero od drugiej połowy przylepili mu plaster w postaci dużo wyższego Pierce'a. Jeremiasz Lin był tragiczny, w Sparcie by go zrzucili ze skarpy i zalali szambem. To była jedna z tych nocy, kiedy się prosi, żeby to Kobe wszystko robił.

  • czarny.eminem

    Gdyby Bryant nie był tak wielką legendą z plemienia półbogów, to tutaj czepiano by się takiego Carmelo, który gra w żałosnej konferencji, z którą Lakersi mają bilans 4-1 i byliby tam w Play Offach, bo przegrali tylko z drużyną, która jest faworytem całego wschodu, mającą na koncie takie "tuzy" wschodu jak Miami Heat i Cavs. I o ile Kobego czy Lebrna niesprawiedliwie jest się czepiać, bo wszelkie znaki na ziemi i niebie mówią, że są post prime, o tyle Carmelo jest w kwiecie wieku, ma lepszych partnerów, a jego drużyna to dno dna. Wstyd dla Polaków.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Dzisiaj Beal kompletnie sobie nie radził z Bryantem, który robił z nim co chciał w ataku. Dopiero od drugiej połowy przylepili mu plaster w postaci dużo wyższego Pierce'a.

    Znaczy sie ze będąc starym można bronic, legendarne fadeawaye na poziomie 0 na 7, skutecznie? Co ja tam mowie wystarczy biegać w miarę konsekwentnie za swoim kryciem i są efekty. Można tez przy tym rzucić 17 punktów na 40% skuteczności.
    Ale to wymaga pogodzenia sie z tym ze twoja stara dupa nie jest jak wino i z wiekiem nie szlachetnieje. Czy o to ci chodziło, czarny.eminemie?

  • user_formerly_known_as_lukasz

    W temacie Carmelo: gdyby byl z plemienia samozwańczych demiurgów jak Bryant, toby olał system który Knicksi próbują wdrożyć i w pojedynkę wygrał by kilka pojedynków na tym go.wnianym wschodzie. Carmel jednak uznaje autorytet młodego coacha, lub bardziej jego zwierzchnika i stara się wpasować.
    #maindifference
    #coachable
    #theresonlyonebasketballgod;)

  • czarny.eminem

    Gdyby Carmelo był jakimkolwiek Demirugiem, to miałby choć jeden tytuł, nie mówiąc o pięciu jak Kobe Bryant. Melo może słuchać nawet mnie, bo jest ciepła kluchą lub, jak to mawia młodzież, miękkim chuujem robiony i właściwie na niczym mu nie zależy, raz w życiu pokazał, że miał jaja jak się postawił Garnettowi, psioczącemu na jego żonę. Bo jak wiadomo Garnett to kawał złamasa, cham z getta i rasowy chhujogłowiec.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Gdyby Carmelo był jakimkolwiek Demirugiem, to miałby choć jeden tytuł, nie mówiąc o pięciu jak Kobe Bryant.

    czarny ile tytułów miałby Kobye gdyby wylądował w Nuggets?
    a tego się nie dowiemy, niestety :D
    a szkoda... Bryant chuuja wie o budowie dynasty od podstaw... podpięty pod dupę Shaqa i Jacksona w początkowych latach miał TO szczęście ze w młodym wieku mógł zdobyć te 3 tytuły, a później mógł korzystać z działań Jerrego Westa na szkodę dla własnej organizacji. Ten koleś przez własna grę nie uczynił nikogo lepszym zawodnikiem. I moSZna się spuszczać nad legacy na które wpłynęło 80% szczęścia i genialnego managementu oraz mądrości właściciela... Nikt mu 5 tytułów nie zabiera ale trzy są z GWIAZDKA w tym dwa z taką co przesłania te tytuły...

    Demiurg, hehe...1 MVP RS, 2Finals...Taki Havlicek z większą etyka pracy i na sterydach/dopingu co mu się bez swego Russela tylko 2 tytuły zdobyć udało...

    Ale racja obecnie obaj maja wspólna cechę: liczą na duża kasę... z tym ze Anthony przynajmniej nie udaje ze kiedykolwiek chodziło mu o tytuł (którego i tak nie jest w stanie wygrać w NYK).

  • the-truth

    Skoro mentorem dla Melo jest Bryant, na nim sie wzoruje i z nim trenuje to chyba logiczne, ze taki pajac usatthebiglead.files.wordpress.com/2014/11/melo-hat.png?w=1023 nigdy tytulu nie powacha :)

  • czarny.eminem

    Buehehe ile to już lat mija, kiedy marni hejterzy powtarzają jedno i to samo. i45.tinypic.com/2rrxpps.jpg Mentor zdobył 5 tytułów, więc kto się na nim wzoruje, nie zdobędzie żadnego? No, zajebiście logiczne.

  • czarny.eminem

    A z takich dużych nazwisk to Kobe fucking Bryant lepszym uczynił: najpierw Shaqa, któremu pokazał, co to znaczy mieć jaja i parcie na Win, czyli coś, czego nie pokazał mu Hardaway. Potem Bynuma, Odoma i Gasola. Jeden jako padawan Bryanta zdobył 2 tytuły, dzisiaj nie ma dla niego miejsca, drugi po zdobyciu dwóch tytułów rozstanie z Bryantem przeżył tak bardzo, że w Mavs stał się cieniem samego siebie, zaczął palić crack i obecnie mieszka gdzieś pod mostem. Gasol dostał od swojego pana pozwolenie na opuszczenie tonącego okrętu i wykorzystuje to, czego się nauczył na królewskim dworze, pokazując jak się gra chłystkom z Bulls. Obecnie Nick Young eksplodował ze swoim talentem, a podania pod kosz do Jordana Hilla z D-Leaugowca zrobiły z niego kolesia na double double. A to tylko wierzchołek góry lodowej :)

  • user_formerly_known_as_lukasz

    z Bryantem przeżył tak bardzo, że w Mavs stał się cieniem samego siebie, zaczął palić crack i obecnie mieszka gdzieś pod mostem

    a ja to myślałem ze się na Kupchaka obraził czy tam wżenił w Kardashianow, wiec nie ma co się dziwić ze ocipiał :D

    Obecnie Nick Young eksplodował ze swoim talentem, a podania pod kosz do Jordana Hilla z D-Leaugowca zrobiły z niego kolesia na double double. A to tylko wierzchołek góry lodowej :)

    Jakby to powiedział klasyk z nadwaga, lemme tell you something, first of all: True story, bro :) zwlaszcza ze Swaggy wrócił a z nim zwycięstwa...

  • czarny.eminem

    Swaggy jak ma stabilną pozycję, to rzut ma bardzo dobry, bo podpatrywał mistrza Bryanta, niestety podpatrywał go za dużo, przez co ma tendencje do fancy rzutów, co się kończy airballami jak w przypadku fucking Bryanta A.D. 1998, kiedy pokazywał Shaqowi, co to znaczy mieć jaja.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    www.youtube.com/watch?v=iltb2YSfQ_I

    my favourite :D

    choc nie tak spektakularne jak to

    vine.co/v/OJ0u5zMiKwF

  • the-truth

    "A to tylko wierzchołek góry lodowej" Gora lodowa to byla na pewno, Bryant jako lider bez silnych osobowosci obok, bez najlepszego frontcourtu w lidze, ktory dobijalby i zbieral jego cegly, bez klasowego coacha po prostu sobie nie radzi i robi za tlo nawet dla Gortata.

  • czarny.eminem

    Patrzcie na tę poezję, te kocie ruchy, tę techniki, powab i styl. www.youtube.com/watch?v=RyKgaeAoa-g I porównajcie to z jakimś siermiężnym Lebronem na sterydach buehehe, to jak słuchać symfonii Beethovena na kwasie, a potem puścić Rycha Peje Solówkę na zjeździe z fety. www.youtube.com/watch?v=lpOLcS2M9uM

  • user_formerly_known_as_lukasz

    No nikt nie mówi, czarny, ze nie... Chociaż Lebron to mi bardziej pasuje do Wagnera, Rychu Peja to taki jak mu tam Smush Parker :D

    PS: załączone video przypomniało mi dlaczego tak bardzo gardzę polskim hip-hopem...

  • eltoronegro

    Sadząc po ilości postów poświęconych KB w porównaniu od innych potencjalnych kandydatów do miejsca za/obok Jordana na szczycie wydaje się oczywista. Trochę to smutne, bo przecież chodzi o gościa past prime/bardzo past prime, 40% z gry, 36 lat na karku, słaby team - a za plecami pustki.

    W kwestii "legendarnej" słabej/nieistniejącej obrony KB - na 18 (a raczej 17) sezonów 9 x AllDefensive 1st Team + 3 x 2nd. Obecnie gość ma 36 lat, jest po 2 ciężkich kontuzjach odniesionych na późnym etapie kariery, więc IMHO NIKT rozgarnięty nie mógł oczekiwać, że będzie w tym momencie dokonywał cudów.

    KB może irytować, można uważać go za egoistę, ale nie można zaprzeczyć, że odcisnął na lidze największe piętno od czasów Jordana - to była przez długi czas jego liga, potem Bronka, któremu jednak, zdaje się, niewiele czasu zostało. Powoli odchodzi Gwiazda zostawiając za sobą tylko gwiazdki :) Nigdy nie byłem wielkim fanem KB (jestem z kościoła MJ23), ale respect jest. Taka postać może więcej i może odchodzić na swoich prawach. Wydaje mi się też, że ten sezon mógłby dla Lakersów wyglądać o wiele lepiej gdyby nie pech z kontuzjami i lepsze ruchy managmantu (team+trener).
    Last but not least, dlaczego zawsze jak zaglądam na nba.com to właśnie Kobe jest na czele NBA Pulse :) ?

    Jeszcze w kwestii supportu Jordan w pierwszym threepeat - wydaje mi się, że określanie gościa takich jak Cartwright, Paxson, nawet B.J. Armstrong jako jakiegoś niewiarygodnego supportu to lekka przesada. W tym okresie Cartwright to był gość znany głównie jako idealny przykład jak nie należy mieć ułożonego rzutu (Marion to przy nim czysta finezja), rola Paxsona jest wyolbrzymiana przez jedną trójkę, a pgs jak Armstrong było wielu.

  • ex-em

    czeste (wlasciwie co mecz) pisanie nt Kobego jest na tej samej zasadzie co wpis po kolejnej bramce dopychacza, po kolejnym swietnym meczu coraz lepiej wpasowanego Roberta "nie nadaje sie do systemu pepa" Lewego..

    wszystko to po to zeby na koniec sesonu nie uslyszec po raz kolejny ze Bryant gral sezon na miare MVP

    a ze przy okazji ogladania meczu lakersow widac niespotykane wrecz w historii ligi krycie na dystans minimum 2-3 metrow to warto o tym wspomniec jako ciekawostke, bo do liczacych sie rzeczy w lidze to co dzieje sie w lakers nie nalezy

  • the-truth

    Swego czasu duzo sie pisalo i zartowalo z Rasiaka rozumiem, ze to oznaka tego ze byl najlepszy obok Pele i Maradony :))) Bryant nie jest tuz obok Jordana, jest daleko za nim.Nie ma go jak widac w top5ever.
    1.Jordan 6mistrzostw+11MVP=17 truth points
    2.Jabbar 6+8=14
    3.Magic 5+6= 11
    4.Duncan 5+5=10
    5.Lebron 2+6=8
    6.Shaq 4+4=8
    7.Bird 3+5=8
    8.Bryant 5+3=8

    Oczywiscie nie bralem pod uwage kolka z lat 60tych ze skillsetem na poziomie Perkinsa kiedy liga raczkowala i lapal opadajace pilki po rzutach bialasow nizszych o glowe, choc jakby sie uprzec to tez by go mozna przed Bryantem wrzucic :) O miejscach miedzy 5-8 decydowal poziom supportu jaki gracz mial przez cala kariere, no i to jak czesto dal dupy nie wchodzac nawet do PO :) Mozna robic Bryantowi lody dowoli, ale truth ranking jest dosc brutalny i weryfikuje rzeczywistosc w ktorej miedzy Jordanem a Bryantem jest przynajmniej z 5innych zawodnikow w tym rzecz jasna James, no ale nie moze byc przeciez inaczej skoro ma z nim kolo70% zwyciestw w karierze.

    PS.Obrona Bryanta zawsze byla przereklamowana, ale teraz to zwyczajnie opierdala sie i odpuszcza a to nie ma nic wspolnego z wiekiem i kontuzjami tylko z tym ze gra, zeby rzucac a nie zeby wygrac.Dlatego Jamesa juz nie przeskoczy, nie to nasienie.





  • eltoronegro

    Bardziej chodzilo o to, ze jest Gwiazda i ze 36-letni gosciu niewalczacy o tytul i bedacy past prime jest bardziej zajmujacy niz James, Anthony, Durant, czyli cala zgraja, ktora powinna o ten tytul walczyc i byc z racji tego bardziej na topie.

    Twoja klasyfikacja oznacza, ze np. Nash = Garnett > Barkley, Dr. J, Shaq > Olajuwon, a to sa tezy co najmniej mocno dyskusyjne.

    Dlaczego obrona KB byla zawsze przereklamowana? Jaki argument na poparcie? Tyle razy byl to bledny wybor? Czy innych tez to dotyczy, np. Jamesa, ktory zalapal sie 6 razy? Moze Jordana - 9 razy? To moze wiele razy tu wpsominanego Bowena - 8 razy. Wydaje mi sie, ze nie rozumiesz, ze umniejszanie roli i osiagniec KB w zadne sposob nie wplywa na postrzeganie osiagniec twojego idola z Ohio.

  • nani0

    Truth points?! Hehe czego to się nie robi, żeby wykazać, że 2 to więcej niż 5. To może policzmy jeszcze MVP ASG? Aaaa nie, bo znowu wynik byłby niekorzystny:)

    @ElToro
    Faktycznie o wielkości Bryanta świadczy tez to ile czasu poświeca mu się na tym forum. Zupełnie jakby był rok 2010.

    A że Kobe opierdala się w obronie 95% czasu to fakt i nie ma o czym tu dyskutować.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Dlaczego poświęca się tyle czasu?
    No cóż, widocznie niektórzy z Was ni są świadomi ze głównie wynika to z opozycji do wyznawców Church of Kobe i ich bezkrytycznego ubóstwiania idola. Gdyby był Argentyńczykiem miałby oficjalny kult, hehee.
    I tak jak niektórzy tutaj próbują odbrązowić Michaela (całkiem zresztą słusznie i niekiedy trafnie) tak i tutaj walczy się z mitami. A ponieważ jest tutaj spora grupka oszołomów wielbiących starca z LA, to trudno się dziwić ze częstotliwość wpisów jest duża.

    Bardziej chodzilo o to, ze jest Gwiazda i ze 36-letni gosciu niewalczacy o tytul i bedacy past prime jest bardziej zajmujacy niz James, Anthony, Durant,

    na Jamesa i Duranta przyjdzie pora gdy Bryant będzie juz na rybach. Ci goście będą grali w maju/czerwcu. Listopad/Grudzień to nie jest ich czas.
    Gwarantuje ze będzie sie tez pisać o Spurs i o Splash Brothers, w temacie ktorych kilka słów wiecej.
    Nie wiem czy niektórzy widzieli końcówkę meczu z Magic, proszę koniecznie obejrzeć. :0

    Jesteśmy świadkiem przełomowego sezonu Warriors i przełomowego sezonu Curryego.
    Oczywiście efekt końcowy zależy od sukcesu w PO i tego jak sam Stefek w nich zagra, tak czy inaczej jest w tej chwili obok Davisa i Lebrona w trojce najlepszych grajków w lidze.
    Oczywiście Warriors maja kilka rzeczy do poprawy, przede wszystkim skuteczność Barnesa, przede wszystkim produkcje z low post i painta. Miejmy nadzieje ze Lee wróci zdrowy i Warriors staną się jeszcze groźniejsi, a Bogut sie nie posypie. Jak narazie Marreese Speights wyrasta na największe zaskoczenie in plus w teamie z Oakland i oby utrzymał formę do PO ale Lee będzie bezwzględnie konieczny.
    Davis - szkoda chłopaka ewidentnie nie ma z kim pograć w Pelicans, dzisiaj całkowicie zdominował wysokich Warriors.
    Kerr wykonuje świetna prace, wykorzystywanie podstaw ataku Spurs i nawet jasiek podstawy TO pojawiają się od czasu do czasu. Dla mnie murowany CotY. Swoja droga ciekawe czy po powrocie Lee, będą grac tych trójkątów trochę więcej.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    uth points?! Hehe czego to się nie robi, żeby wykazać, że 2 to więcej niż 5. To może policzmy jeszcze MVP ASG? Aaaa nie, bo znowu wynik byłby niekorzystny:)

    umówmy się ASG to rozrywka głównie dla januszow i chińczyków. Można się tym podniecać można oglądać, ale wartość takich tytułów jest mocno zwietrzała.

    Truth points?! po części może i nawet to ma sens ale warto byłoby dołożyć inne kryteria, PER, WINSHARE, poziom dominacji na liga, sile supporu, oraz inne nagrody indywidualne...
    Takie zestawienia to rzecz normalna, ostatnio widziałem gdzieś na Bleacherze zestawienie all-time z Russellem na 2, Lebronem na 6 i Wiltem na miejscu nr 9. Oczywiście dyskusyjne, ale jak wiemy dyskusja jest dobra o ile nie zatrzyma sie na ścianie złożonej z zaślepienia i lodów :D

  • wielmozny.pan.przecinek

    pozdrawiamy Babcię Lodzię z Rzeszowa, karmiącą budyniem rzeszowskiego wnusia :] Wnuiso o Babci Lodzi pamięta, wzywa jej imienia w każdym niemal akapicie.

    spójrzmy na kolejny trip po babcinym budyniu...

    1] no to już wiemy, że nie było rzutów-decydujących-o-sezonie, w których Bryant miał podawać, ale nie podał. nie pojawiła się nawet definicja takiego rzutu, ani żaden przykład na jakiekolwiek naganne zachowanie Kobego. wygrałem. troll uciekł z kwikiem.

    2] Ariza i "na nim" statystyki ? znów punkt dla mnie. wystarczyło celnie skontrowac, żeby się zwinał w kłębek i zaczął jęczeć.

    3] "tak, team defense, masz racje"
    przyznał, że nie ma racji - wszyscy widzą ? budyń Babcia zapomniała przyprawić ?

    "o efektywnosci team defense decyduje effort poszczegolnych graczy"

    powtarzam : jeden słabszy obrońca nie zaneguje dobrej team defense, a jeden wybitny obrońca nie zmieni słabej obrony w przyzwoitą nawet.
    dlatego najlepszy wg DRTG obrońca Lakersów Ed Davis ma o 8 pts słabszy wskaźnik od najgorszego obrońcy Warriors Shauna Livingstona.

    cóż w tej sytuacji zmienia to, że Bryant ma 115 ? gdyby miał 111, to byłby dobrym obrońcą ? i w jaki spośób miałby mieć lepszy DRTG, skoro gra po prostu w słabym defensywnym zespole.

    to są brednie, że Bryant osobiście afektuje całą obronę Lakers. To są po prostu głupstwa. nie mozna mówić "tak, liczy się obrona zespołowa', a potem wskazywać palcem jednego zawodnika i na niego zrzucać winę.

    nasuwa się ponownie porównanie z Jamesem Hardenem. jego słaba obrona nie afektuje Rockets.

    co lepsze, legendarnie ch.jowy defender Harden, obiekt złośliwych memów na temat jego no-defense game - ma DRTG per 100 poss : 98. Dwight Howard ma 95. Harden wg DRTG jest DRUGIM najlepszym defensorem Rockets. kto ogląda mecze, ten wie, jak ku.rewska jest to manipulacja.

    widać, że jak rzeszowski bohater przy bardzo maluśkie "ch" nie umie na coś odpowiedzieć, to odwołuje się do Bierutowa. cóz, widok z okna popeerolowskiego blokowiska na wschodniej ścianie, z mocnym azjatyckim wpływem, z sąsiadem pierdzącym za tekturową ścianą :] to moze sfrustrować. i wszędzie daleko.

    ja, jak chcę się wybrać do opery, to cała "wyprawa" zajmuje mi 45 minut. jak rzeszowski babcisynek chce się wybrać, to musi chyba pół babcinej renty wydać na tę... podróż :]

    haha, no i powiedział - Ed Davis "ma bloki". znalazł przyczynę lepszego-ch.owego od mniej-lepszego-ch.jowego.
    wszyscy wiedzą, że wysocy zawodnicy, podkoszowi mają lepsze zbiórki, bloki od perimeter defenders i w ten sposób watują swoją ch.jowatośc.
    Davis 10 razy zawali rotację albo przegra indywidualny pojedynek, i wtedy jego błędy idą na konto całego zespołu.
    Davis 2 razy złapie zbiórkę albo zablokuje przypadkiem rzut i to idzie na jego indywidualne konto.

    mówiłem już, staty tego typu to zwykła beka. największa z tych, którzy za ich pomocą chcą opisywać grę.

    jak już pisałem : na ignorancję i brak znajomości GRY nie pomogą żadne numerologie.

    wiesz co, babcisynek, ty jesteś jak wróżbita Jasiek czy jak mu tam, karcioszki rozkładasz i za ich pomocą chcesz mówić o rzeczywistości. Wróżbita Jasiek zawsze powtarza jak te jego karcioszki są niezwodne i wszyscy ludzie rozsądni mają z tego ubaw po pachy.

    wiesz jaka jest róznica między tobą, a Jaśkiem ? że on to robi dla kasy, a ty jesteś głupi sam z siebie.



  • nani0

    @ łukasz
    Oczywiście, że ASG to rozrywka dla dzieci i Januszów, ale jak już wymyślać bzudrną punktację to na całego.
    I o ile komicznie wygląda bronienie Bryanta w każdej sytuacji, to równie komiczne jest przypierdalanie się o byle co.

    Co do GSW, step up Currego i Beal jest niesamowity - to co oni grają teraz to perfekcja, z resztą jak cały zespól. Kerr to był świetny pomysł i murowany kandydat do COTY. W GSW jest tylko i aż jedno ALE i nazywa się Bogut. Jego zdrowie to jest być albo nie być kontederem dla GSW. A jak uczy doświdczenie Andrew musi się połamać na jakimś etapie sezonu, oby w styczniu a nie w kwietniu.

  • nani0

    Oczywiście miałem na myśli Thompsona :) Myśląc o nich zawsze mam przed oczami duet z WSH, który za rok dwa może odgrywać równie decydującą role. Choć cąły czas mnei zastanawia czy nie odpalą w tym roku na ostro. Choć cąły czas wydaje się mimo wszystko za wcześnie. niemniej jednak to wschód, dramatycznie słby wschód więc kto wie?

  • wielmozny.pan.przecinek

    2] shit, to przecież proste jak gwóźdź, a ten dalej nie rozumie...

    Celtics wygrywali - Celtics weszli do HoF.
    jak można mówić, że Russell miał "samych HoF" w składzie i "dlatego wygrywał" ?
    primo, bez niego byliby oni najwyżej Hall Off bez Fame
    secundo, jeśli zespół wygrywa tak długo, to naturalne, że nie ma innych sposobów, by
    tych zawodników uczcić

    tworzenie wrażenia, że Russell wygrywał z zawodnikami w jakiś sposób namaszczonymi jest niepoważne. a tym właśnie jest taka konstrukcja.

    dlaczego, mimo wszystkich wątpliwości, Russell co i rusz pojawia się jako goat ?

    shit, nawet trener Jordana Phil Jackson uznał Russella za goata :] nie przesądzam, bo opinia jak d,pa, każdy ma własną, ale wystarczy wpisać odpowiednie słówka z gugla i sprawdzić jak często i przez kogo Russell jest goatowany. jakoś nikt nie pier.doli, że Russellowi trzeba zaniżać notowanie, bo "dawno było", bo "liga słaba" i "bo kolegów zrobił HoFamerami".

    rozumiem, że ktoś może forsować tezę o goat Jordanie, ale takie prymitywne próby deprecjowania Russella są przeciwskluteczne, dowodzą nie tylko ignorancji, ale i rozpaczy. takich dyskutantów po prostu się przestaje traktować serio.

    yes, right... tak wspaniale Cousy czy Havlicek wspierali Russella, ze co roku West albo Baylor zostawali MVP FInals, lol.

    a Celtowie mimo wszystko wygrywali. ciekawe dlaczego :]

    Cousy i Havlicek razem zagrali tylko jeden sezon, ani Cousy nie był wtedy już tak dobry jak wcześniej, ani Havlicek jeszcze tak dobry jak później.

    rzecz jest banalnie prosta.
    jesli Celtowie w 11 mistrzowskich kampaniach rozegrali 25 serii, z czego aż 11 z max ilością spotkań, to są dwie możliwości :

    a] albo ta paka "HoFamerów" była cienka
    b] albo liga była mocna

    tertium non datur. można najwyżej spier.dalać w krzaki żeby wysrać resztkę budyniu.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    to są brednie, że Bryant osobiście afektuje całą obronę Lakers. To są po prostu głupstwa. nie mozna mówić "tak, liczy się obrona zespołowa', a potem wskazywać palcem jednego zawodnika i na niego zrzucać winę.


    Lodzia popros kumpla by ci "na magnetowid nagral" mecz Lakersow a pozniej pisz ze brednie.
    Zeby cos komentować Lodziu to najpierw trzeba mieć wiedzę - tego nie znajdziesz w boxscorach hehehe. Przede wszystkim Bryant nie rotuje w obronie, nie pilnuje krycia. Goscie co sa razem z nim na parkiecie nie wiedza ja sie maja zachowac bo Bryant olewa system. Czeka na zbiórkę żeby popędzić do przodu. Ale to sie wie jak sie oglada mecze... ty nie oglądasz wiesz chhuja wiesz.

    Ariza i "na nim" statystyki ? znów punkt dla mnie. wystarczyło celnie skontrowac, żeby się zwinał w kłębek i zaczął jęczeć. SportsVU, - najpierw lodzia podstawy opanuj.

    jeden słabszy obrońca nie zaneguje dobrej team defense, a jeden wybitny obrońca nie zmieni słabej obrony w przyzwoitą nawet.

    i dlatego Boozera nie ma juz w Chicago, dlatego Chalmers w początkach dynastii Heat byl jebany przez Lebrona jak tajska dziwka, dlatego Ariza, ktory absolutnie nigdy nie byl znany ze swoich umiejetnosci defensywnych (za co zreszta polecial z LA) bedzie oslabieniem Rockets w PO.

    w których Bryant miał podawać, ale nie podał. 25% FG% to twoje zwyciestwo Lodziu. :D

    cóz, widok z okna popeerolowskiego blokowiska na wschodniej ścianie, z mocnym azjatyckim wpływem, z sąsiadem pierdzącym za tekturową ścianą

    a miałeś szanse przyjechać i zobaczyć miasto to się zesrałeś, hahaha ale spoko żyj w swoim ignoranckim przeświadczeniu ze to ty reprezentujesz cywilizacje. Wszyscy tutaj wiemy jaka jest twoja sytuacja,: mieszkanie na zapizdowie, bez atrakcji i biletu do Wrocława, trzepanie konia na boxscorach Bryanta i ślinienie się zdjęć na roksie. No i ofkorse feftysiac kilogramów gliny z klepiska za gieesem wtartej w dupsko podczas pseudokoszykarskich potyczek z menelami spod kościoła :D Twoje legacy Lodzia, twoje legacy :D

    Wróżbita Jasiek zawsze powtarza jak te jego karcioszki są niezwodne Lodzia ja naprawde nie obracam sie w kregach w ktorych ty sie obracasz... nie wiem o czym mowa. Plebejskie rozrywki tłuszczy sa mi obce. To jakis lokalny kacyk z bieruszitu, znachor i kolcz basketbolu w jednym, twoje mentalne guru? kto to? powiedz dzieweczko, rąbka uchyl :D

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Myśląc o nich zawsze mam przed oczami duet z WSH, który za rok dwa może odgrywać równie decydującą role.

    @nani0
    Jesli masz wyobraznie Dodaj sobie do tej dwojki Kevina Duranta. ja uwazam ze jesli OKC nie zdobedzie tytulu przed koncem kontraktu Kevina, to będziemy mieć byc moze nawet dynastie w Washingtonie. Moze nawet wieloletnie pojedynki z Dubs. Idzie nowe SC teamy ktore teraz sa mocne za 2 lata beda juz gigantami bo kasy bedzie mnostwo by przedłużyć kogo sie tylko chce.

  • wielmozny.pan.przecinek

    @eltorongero
    Cartwright był wtedy w NBA najlepiej broniącym post up środkowym i dobrym defensorem z pomocy. nie blokował, nie za bardzo zbierał, składał się nieładnie, ale był świetnym niedocenianym obrońcą i gościem, który kumał triangle. a defense & trangle to były podstawy tamtego systemu.

  • wielmozny.pan.przecinek

    @nani0
    doliczmy MVP Celebrities Game.

    ale spoko, odpowiadasz gostkowi, który kiedyś twierdził, że Vince Carter jest lepszy od Rona Artesta, bo wygrał Slam Dunk Contest.

  • wielmozny.pan.przecinek

    "obrona Bryanta przereklamowana" :]

    naprawdę ktoś tak napisał ?
    niezłe jaja.
    to pewnie ten, ktory kwestionował, że Marc Gasol jest DPOTY, mimo że Memphis mieli wtedy najlepszą obronę w lidze, a Marc był jej centrum, więc nagroda jak najbardziej słusznie mu się nalezała.

    ten człowiek, to troll. należy go po prostu zbywać obojętnością.

  • eltoronegro

    @ łukasz
    Oczywiście, że ASG to rozrywka dla dzieci i Januszów, ale jak już wymyślać bzudrną punktację to na całego.
    I o ile komicznie wygląda bronienie Bryanta w każdej sytuacji, to równie komiczne jest przypierdalanie się o byle co.

    podpisuje sie obiema rekami

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Lodzia

    tekst o Celtics to klasyczna ignorancja... W tamtych czasach najlepszym zawodnikiem ligi nie byl Russell, byl nim Oscar Robertson w chuujowej organizacji z Cincinnati.
    Pytanie jakie miał wsparcie Roberston? Żadne za wyjątkiem Jerrego Lucasa i reszty kmiotów biegających bez ładu bez składu. Jakiego mial coacha, for christ sake? Legende?

    Jaka konkurencje mial Russell na swoje pozycji poza Wiltem? Owszem był fantastycznym graczem defensywnym - limitowa Wilta, ale gdyby w ofensywie mial niesc na swoich nogach Celtics nie byloby mowy o dynastii. Byl jednowymiarowym grajkiem, ofensywnym drewnem.
    Tylko w przypadku two-way player mozna mowic o kandydatach do GOAT. Russell powinnien czuc sie zaszczycony ze w wiekszosci rankingu przyznaje mu sie na wyrost nr 2.

    i co z tego ze Mvp dostawali inni. Byli zwyczajnie indywidualnie lepsi mierzyli swój talent z dobrze funkcjonującą maszynka złożoną z przyszłych HoFow, najlepszych graczy na swoich pozycji w tamtych latach.


  • wielmozny.pan.przecinek

    @ex em
    widzę, ześ głodny moich odpowiedzi, choćby tylko prostujących twoje zwyczajowe kłamstwa.

    nie pisałem, że Lewandowski "nie nadaje się do systemu Pepa". pisałem, że mam co do tego wątpliwości. podobnie jak Otmar Hitzfeld czy Dietmar Hamman, którzy na piłce znają się lepiej od ciebie, lol...
    tyle że ja to powiedziałem zanim oni w ogole zabrali głos.
    i oni też nie mówili kategorycznego "nie", oni tak jak ja mieli wątpliwości, czy to się sprawdzi. oparte na znajomości poprzednich systemów w jakich trenował Guardiola. logiczne ? logiczne. tylko idiota nie bierze pod uwagę takich rzeczy. jesli ty nie brałeś, to już wiesz kim jesteś.

    Lol, jak patrzę na cotygodniowe golasso Cristiana Ronalda, to kuźwa mam niezły ubaw, bo co tydzień, a jak dodatkowo jest kolejka LM, to 2 razy w tygodniu - Ronaldo po prostu dopycha i to jak ostatni Fernando Gomes albo inna ikona dopychania.

    on już tak się nauczył, że dopycha, że nawet zaczął dziękować kolegom za asysty, czego dawniej nie robił, tylko po dopchnięciu biegł świętować, jakby właśnie zbawił ludzkość.

    widać uznaje, że wobec tylu dopchnięc już po prostu nie wypada się wygłupiać, bo i tak wszyscy widzą, co jest grane :]

    shit, to banalne.
    gdyby KObe miał obok siebie ten skład, co Iverson w 2001, to byłby dzisiaj w MVP race. i moglibyście sobie pitolić o tym że mu się "bronić nie chce" czy analizować każdy jego rzut dowodząc, ze szwankuje selekcja albo nie tym palcem co trzeba piłkę zrotował przy wypuszczeniu w stronę kosza. ch.j by wam to dało.
    tak jak z team defense, która premiuje najsłabsze ogniwo bardziej niż słaba najsilniejsze - tak samo jest w MVP.

    zatem, nie kłam, ogarnij się i idź do spowiedzi, bo grzeszyć przeciwko mnie jest bardzo nieładnie.

  • nani0

    @Przecinek
    Slam Dunk Contest? Jeśli to było miarą dla Prawdziwka w ocenie gracza, to tylko z przyzwoitości nie wspomnę kto z dwójki LBJ KB nie ma tego tytułu :)

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Oczywiście, że ASG to rozrywka dla dzieci i Januszów, ale jak już wymyślać bzudrną punktację to na całego.
    I o ile komicznie wygląda bronienie Bryanta w każdej sytuacji, to równie komiczne jest przypierdalanie się o byle co.


    true, tylko nie wsadzaj wszystkich do jednego wora. Dyskutujemy o legacy zawodników, co trzeba przyznac Bryantowi to przyznaje, ale co trzeba wytknąć to wytykam.
    Czy to ze Bryant ma 1 mvp i 2 mvp finals to zla kategoria do porownan?

    Owszem ma kilka defensive team, ale popatrz na SG z jego okresu, naprawdę uważasz żeby mial mocna konkurencje? No gdyby zdobyl DPOY, to rozumiem, to jest osiagniecie, zwlaszcza w lidze zdominowanej przez graczy podkoszowych. Po za tym Bryant jest znany glownie ze swojego konsekwentnego scoringu. Przyznasz ze 2 tytuly najlepszego strzelca to malo jak na 18 sezonow?

    Czy Bryanta kiedykolwiek wyraźnie dominował nad liga? Tylko 3 sezony z 60 zwycięstwami (2 z Shaqiem). Dlatego ja najbardziej porownalbym go wlasnie do Havlicka, najbardziej pasuje do niego choc jest oczywiscie sporo lepszy.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    gdyby KObe miał obok siebie ten skład, co Iverson w 2001, to byłby dzisiaj w MVP race.

    gdyby Lodzia miala na bilet nie siedziala by w bieruszicie, tak?

    opinia jest jak dupa kazdy ja ma, z tym ze u lodzi jedno jest zasrane a drugie posrane :]

  • nani0

    @ Lukasz

    sporo racji w tym co piszesz, ale zwróć uwagę z kim grał bryant w prime przez co stracił 2-3 lata w MVP race. Smush Parker i Chris Mihm to nawet nie są godni butów wiązać Mo williamsowi i Ilgauskasowi. A przy tym kosmicznym poziomie, który wtedy prezentował i co mógłby zrobić mając koło siebie graczy cokolwiek przypominających koszykarzy NBA pozostanie niewiadomą. Aczkolwiek jak masz wyobraźnię :), to raczej nietrudno stwerdzić, że byłyby spore szanse na to, żeby jego kolekcja MVP się powiększyła.

  • the-truth

    @Nani
    Lodzia zwyczajnie lze, pisalem tu wiele razy ze nie uczestniczenie w konkursie wsadow swiadczy o wyzszosci emocjonalnej Lebrona np. nad Bryantem.Nie wiem jak mozna tak lodzi na slowo wierzyc kiedys udawal die hard fana Sixers a zmyl sie tuz po transferze Iversona, ktory zlamal mu serduszko :)Pisal tez, ze spotka sie z Lukaszem i obije mu ryj, pozniej ze bedzie go zlewal i jak widac jest zwykla klamczucha i golodupcem bez biletu.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    @nani0
    sporo racji w tym co piszesz, ale zwróć uwagę z kim grał bryant w prime przez co stracił 2-3 lata w MVP race. Smush Parker i Chris Mihm to nawet nie są godni butów wiązać Mo williamsowi i Ilgauskasowi.

    Tu pojawia sie druga kwestia czy to ze mial takich a nie inny support nie wywindowało jego statystyk na ten poziom. Pewnie w jakim stopniu miało to wpływ.

    No nie wydaje mi się żeby ktoś mu na złość wygonił support. Jeśli doprowadza się do konfliktu w organizacji, to musi się później pokornie to piwo wypić. Można oczywiście zadąć później przenosin na Plutona ale trzeba tez pamiętać ze dzięki namowie starego znajomego do działania na szkodę własnej organizacji udało się obudować Bryanta supportem i wykorzystać jego ostatnie możliwości do zdobycia tytułu.

  • nani0

    @Truth

    abstrahując od Twoich wycieczek osobistych do przecinka - LBJ wykazał wyższość emocjonalną na KB nie uczestnicząc w SDC? WHAT!?? Możesz to rozwinąć? Bo zbliżasz się niebezpiecznie do granicy absurdu.
    Idąc tym tropem, czy Twoim zdaniem poprzez NIE uczestniczenie wykazał swoją wyższośc nad takim - dajmy na to pierszym z brzegu - MJ? Poważnie?!

  • the-truth

    @eltoronegro

    Co jest niby dyskusyjnego w tym, ze Garnet jest over Barkley a Shaq over Olajuwon ?

    Bryant bronil moze i dobrze ale na pilce jak mu sie chcialo kilka(nascie)lat temu.To nie jest rzetelna obrona przez 48minut.Gosciu z defensywnym rankingiem 114-116lapiacy sie do defensywnej piatki to jest kpina.Prawda jest taka, ze liga od zawsze wolala forowac Bryanta kosztem np.T.Allena zeby janusze mieli sie z czego cieszyc i czcili swojego bozka.

    Swego czasu kwestionowalem Gasola i czas pokazal, ze mialem racje niespelna miesiac pozniej byl kompletnie wyruchany w PO w obronie, zreszta zaden trener go nie widzial jako najlepszego i nie dostal sie nawet do 2piatki, tylko media bo byl bialym europejczykiem i takie historie dobrze sie sprzedaja na prowincjach wielkich miast.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Pisal tez, ze spotka sie z Lukaszem i obije mu ryj, pozniej ze bedzie go zlewal

    a to akurat prawda, niestety poczucie porażki Lodzi jest tak silne ze nie może przejść obok moich postów obojętnie. Próbuje uciekać w świat baśniowy tworząc jakieś "babcine" alter ego, ale ból kompromitacji jest na tyle silny ze jednak wraca jak psina i walczy z tymi moimi postami :D Co sie stalo Lodzia, przeciez bylaś zwycieSCOM hahahahahahahahaha

  • user_formerly_known_as_lukasz

    LBJ wykazał wyższość emocjonalną na KB nie uczestnicząc w SDC? WHAT!??

    to oczywiście najbardziej bzdurne wyjaśnienie. Lebron nie podszedł do SDC bo wizerunkowo mu się to nie opłacało. w przypadku ewentualnej porażki dużo by na tym stracił a media miały by używanie ze ho-ho....
    Zwykła kalkulacja biznesowa.
    Poza tym w czasach kiedy Lebron mógł wziąć udział w SDC sam konkurs sie mocno zdewaluowal...

  • nani0

    @ Lukasz

    Co by nie pisać o powodach takiego stanu rzeczy faktem jest że KB przepadły co najmniej 2 lata prime. A nie podelaga żadnym wątpliwościom dla mnei to, że mając z kim grać byłby na pewno w MVP race. Kropka.
    Zgodzisz się, że mógł przenieść swoje talenty na ten Pluton czy do innego Miami, zostawiając swój nędzny support dogadując się z KG + inny all star, no i zrobić klika MVP i Pierścionków :) Just sayin...

  • the-truth

    "Lebron nie podszedł do SDC bo wizerunkowo mu się to nie opłacało. w przypadku ewentualnej porażki dużo by na tym stracił a media miały by używanie ze ho-ho....
    Zwykła kalkulacja biznesowa"
    "konkurs sie mocno zdewaluowal"

    To jest wlasnie chlodna glowa i emocjonalna wyzszosc

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Zgodzisz się, że mógł przenieść swoje talenty na ten Pluton czy do innego Miami, zostawiając swój nędzny support dogadując się z KG + inny all star, no i zrobić klika MVP i Pierścionków :) Just sayin...

    no nie jestem pewien czy zostawiłby tak łatwo najlepszy rynek w lidze...
    Stracić stracił bez dwóch zdań, ale najpierw sam rozwalił organizacje a później nie przekonał żadnego All-Stra żeby grac razem. Nie jest to na pewno dowód dla jego umiejętności teamo-tworczych. To jest to o czym pisałem posty wcześniej. Ego! Czasem zaburza Bryantowi zdolność do trafnej oceny.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    To jest wlasnie chlodna glowa i emocjonalna wyzszosc

    pytanie czego się obawiał, mając takie umiejetnosci?

  • czarny.eminem

    Przecież Kobe miał lepsze towarzystwo na SG niż Jordan. Iverson, Carter, McGrady, Ginobili, Wade. A kogo miał Jordan? Reggiego Millera? LOL. To tak jakbym przy Kobem wymieniał jakiegoś Raya Allena.

    Te dyskusje o MVP to symptomatyczna sprawa, pokazująca jak bardzo można się zapędzić w ocenie rzeczywistości, patrząc przez pryzmat swojego hejterstwa/loverstwa.

    Rozumiem, że Kobe miał tylko 1 mvp za RS i to, że grał gros czasu z takimi scrubami jak Smush Parker nie ma nic do rzeczy. Jordan swoje MVP zdobywał w czasach, kiedy Pippen był All starem i to nie ma nic do rzeczy. Lebron w Miami zdobywał w otoczeniu dwóch all starów i to nie ma nic do rzeczy.

    W Troll rankingu, na Troll zasadach ustalono, że ważne jest otoczenie. Szkoda, że to działa tylko w jedną stronę - na niekorzyść Kobego, w którym, podług Troll logiki, nie wiedzieć czemu, upatruje się źródła swoich frustracji. Wiadomo, że w Nba, żeby być branym pod uwagę w nagrodzie mvp, trzeba mieć czołowy bilans. Jordan swoje MVP zdobywał w otoczeniu HoF Pippena, najlepszego obrońcy ligi (ponoć), Shaq swoje MVP zdobywał u boku HoF Kobego, Lebron swoje MVP w Miami zdobywał u boku dwóch All Starów, w dodatku nie obchodzi nas, że w czasach Cavs, gdy dochodziło do PO i final rozstrzygnięć MVP RSu często gęsto zamieniał się w spolegliwą, bierną ciotkę. Ale im oczywiście Troll punktów nie odejmujemy, bo oni są fajni w Troll rzeczywistości. Troll punkty odejmujemy tylko od tytułów Kobego, ogólnie zasady ustalamy tak, żeby Kobe był najniżej. Nie trzeba być wielkim znawcą, żeby z daleka widzieć, że Troll ranking z daleka capi zatęchłym hejterstwem niskich lotów.

  • nani0

    Jeszcze co do LBJ i SDC - ja nie mam do niego absolutnie pretensji o brak uczestnictwa w konkursie - nie przymierzając skali wyciągania królika z kapelusza. Jest biznesmenem i tak jak mówisz skalkulował to na chłodno Szczególnie przy dzisiejszej renomie SDC. Zdumiało mnie tylko jak można mówić o dojrzałości emocjonalnej obu graczy w tym kontekście.

  • czarny.eminem

    A jakie niby Lebron ma umiejętności do wsadów? Do tego trzeba się wykazywać finezją i zgrabnością ruchów, a Lebron tylko wysoko skakał. Nie odmawiam Lebronowi skuteczności i bycia statystycznym freakiem, ale on zawsze miał finezję i polot walca drogowego.

  • the-truth

    "pytanie czego się obawiał, mając takie umiejetnosci?"
    Moze tego, ze jakis lolek a`la Nate go wyciagnie i przeskoczy mu nad glowa ? Co tak naprawde mogl wygrac James stajac w szranki z tuzami pokroju JR Smitha?

    @Czarna lodzia
    www.youtube.com/watch?v=DksSPZTZES0

  • ufo_blox

    To zabawne, że część piszących osób typuje GSW do tytułu. Wniosek nasuwa się sam - jakaś zbiorowa amnezja ogarnęła populację czytelników supergiganta. Pociesznym jest fakt, że z Curry'ego robi się nieomal starego playoffowego wygę, zapominając że wygrał niewiele więcej serii niż obśmiewany t-mac. Zapomina się, że GSW nawet jak grają sezon życia to i tak przegrywają ze spurs ;], że odpadają w serii z ochrzczonymi już oficjalnie mianem 'niewygrywalnych' clippers, że Curry wcale nie jest mniej kruchy niż Bogut, że..., że... I tak można wymieniać. Na podstawie nic nieznaczącego początku sezonu obwołaliście Kerra CoTY, a GSW koronowaliście na mistrzów. Panowie, błagam, są granice dobrego smaku, których w tak poważnych dyskusjach jak tutaj na blogu, nie przekracza się. Mówię wam - stop.

    Przecinek, który trafnie odczytuje pewne niuanse, które mogą niektórym (ww grupa) umykać rozpoczął od pewnego czasu, jak on to ujął "tłumaczenie na serię playoffs". I tutaj, moja opinia co do GSW jest fatalna. Grizzlies zjadają ich na śniadanie, że o Spurs nie wspomnę, między innymi z powodów które wymieniłem. Ale oprócz tego - Grizz i Spurs to drużyny z potencjałem na finał, bo od lat robią jedną podstawową rzecz - w playoffs wchodzą na wyższy poziom. Rozpracowują przeciwnika do cna, obnażają wszystkie mankamenty (zwłaszcza Spurs). Nie widzę w tym układzie GSW jako nawet contendera, a trzeba pamiętać, że za chwilę na pełne obroty wskoczą Thunder. Durantowi ta przerwa w perspektywie kolejnych ciężkich playoffs zrobi fantastycznie, ja w OKC w tym sezonie wierzę. Typuję ich do finałów od początku sezonu, bo czy wejdą do playoffs z 7, 8 czy z 1 miejsca to nie ma znaczenia.

  • czarny.eminem

    To, że ci mordę zamknę i jedynym wyjściem pozostanie wrzucić ckliwą piosenkę, to akurat było jasne :) i.imgur.com/KVNzD.jpg

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Wade i Manu bronili reszta to raczej chyba nie bronila. To w temacie ADT.

    Rozumiem, że Kobe miał tylko 1 mvp za RS i to, że grał gros czasu z takimi scrubami jak Smush Parker nie ma nic do rzeczy. J

    czarny, nie doczytałeś... nikt Bryantowi nie kazał być zarzewiem rewolucji w Lakers

    Szkoda, że to działa tylko w jedną stronę - na niekorzyść Kobego, w którym, podług Troll logiki, nie wiedzieć czemu, upatruje się źródła swoich frustracji. Wiadomo, że w Nba, żeby być branym pod uwagę w nagrodzie mvp, trzeba mieć czołowy bilans. Jordan swoje MVP zdobywał w otoczeniu HoF Pippena, najlepszego obrońcy ligi (ponoć), Shaq swoje MVP zdobywał u boku HoF Kobego, Lebron swoje MVP w Miami zdobywał u boku dwóch All Starów, w dodatku nie obchodzi nas, że w czasach Cavs, gdy dochodziło do PO i final rozstrzygnięć MVP RSu często gęsto zamieniał się w spolegliwą, bierną ciotkę.

    no ale co chcesz do tego dodać... wszystko to prawda... zawsze gdzieś jest second banana. To rzeczywistość jest na niekorzysc Bryanta, nie zadne hejterstwo/loverstwo :]

    Oczywiscie ze Lebron w czasach Cavs byl spolegliwa ciotka... tylko ze to nie zabierze mu jego 4 mvp.... tak jak Bryantowi nie doda mimo ze byl najbardziej walecznym skurwielem od czasów Jordana.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    A jakie niby Lebron ma umiejętności do wsadów? Do tego trzeba się wykazywać finezją i zgrabnością ruchów, a Lebron tylko wysoko skakał. Nie odmawiam Lebronowi skuteczności i bycia statystycznym freakiem, ale on zawsze miał finezję i polot walca drogowego.

    jednym slowem: Dwight Howard.

  • the-truth

    @czarna lodzia
    Jedno jest pewne twoja morda nigdy nie jest zamknieta...

  • user_formerly_known_as_lukasz

    To zabawne, że część piszących osób typuje GSW do tytułu. Wniosek nasuwa się sam - jakaś zbiorowa amnezja ogarnęła populację czytelników supergiganta. Pociesznym jest fakt, że z Curry'ego robi się nieomal starego playoffowego wygę, zapominając że wygrał niewiele więcej serii niż obśmiewany t-mac. Zapomina się, że GSW nawet jak grają sezon życia to i tak przegrywają ze spurs ;], że odpadają w serii z ochrzczonymi już oficjalnie mianem 'niewygrywalnych' clippers, że Curry wcale nie jest mniej kruchy niż Bogut, że..., że... I tak można wymieniać. Na podstawie nic nieznaczącego początku sezonu obwołaliście Kerra CoTY, a GSW koronowaliście na mistrzów. Panowie, błagam, są granice dobrego smaku, których w tak poważnych dyskusjach jak tutaj na blogu, nie przekracza się. Mówię wam - stop.

    Jesli uważasz ze Dubs graja tak jak rok temu, to rzeczywiście z amnezja jest cos na rzeczy. Nie ma juz histerycznego Jacksona, szamana i slabego taktyka, sklad jest mocniejszy. Dubs graja lepiej w ataku i lepiej bronia. Kluczem jest zdrowie Boguta i powrot Lee.

    Grizzlies zjadają ich na śniadanie, że o Spurs nie wspomnę, między innymi z powodów które wymieniłem.

    Grizzlies to taki zespół który jak siadzie mentalnie to przegra z każdym. Nie maja go-to-guya. To ze maja przewagę pod koszem to jedyny +, t allen juz nie jest tak świetnym obrońcą jak przed laty, a ławka Miśków to dramat.

    Durantowi ta przerwa w perspektywie kolejnych ciężkich playoffs zrobi fantastycznie, ja w OKC w tym sezonie wierzę. Typuję ich do finałów od początku sezonu, bo czy wejdą do playoffs z 7, 8 czy z 1 miejsca to nie ma znaczenia. Owszem to racja. Wiele bedzie zalezec od ustawienia. Nadal nie daje szans OKC w starciu ze Spurs, pytanie tylko czy z kims innym Spurs sa w stanie przegrać... Tak czy inaczej Warriors moga byc teamem na final konferencji. Czy na Finals to bedzie zalezalo z kim zagraja WCF

  • eltoronegro

    @truth
    OK, zebyc lepiej ogarnal o co mi chodzi powinienem to zapisac tak: Nash (= Garnett) > Barkley, Dr. J,. Teraz jasniej, czy jeszcze rozlozyc na czynniki pierwsze?

    Co do Shaqa i Olajuwona, wiedzac, ze na 99% nie miales okazji zobaczyc tego drugiego na zywo, proponuje isc na latwizne i chociazby rzucic okiem na Basketball Reference. Dodatkowe hinty twoj idol nr 2 drewniany Dwight poszedl po sezonie po nauke do Olajuowna czy do Shaqa? Mamy Dreamshake czy Shaqshake albo jakies inne zagranie Shaqa, ktore przeszlo do historii gry?
    Shaq byl super gosciem, w zasadzie ciagle jest, ale IMHO gdyby skupil sie bardziej na grze i wykorzystaniu swoich warunkow osiagnalby 2 razy tyle i bylby tez supergrajkiem (a nie bardzo dobrym).

    Ogolnie rzecz biorac nie mozna sie nie zgodzic z @przecinkiem, ze tego typu klasyfikacje sa pozbawione glebszego sensu i obiektywnie niemozliwe. Zmiany przepisow, zmiana ilosci gier, nawet zmiana w wymiarach graczy, stan wiedzy o odzywianiu, treningu, prowadzeniu sie, stosowane odzywki i uzywki, ciagly rozwoj gry, nowe pomysly taktyczne, wplyw trenera, teamu i setki innych czynnikow, ktore sprawiaja, ze NIE DA sie stwierdzic obiektywnie i jednoznacznie ze 100% skutecznoscia, ze Kobe > Lebron, Garnett > Barkley, Russell > Olajuwon, itd.. no, oprocz jednej oczywistosci, Jordan > all :))
    Pomijajac wszystkie te kwestie, nazwijmy je "techniczne", IMHO na odbior graczy wplywa fakt, czy widzialo sie w ich grze. Zakladam, ze wiekoszosc z tu obecnych raczej nie ma wiecej niz 40 lat, czyli mozna przyjac, ze za nimi gora ok. 25 lat swiadomego sledzenia NBA, czyli poczatek lat 90. Tak jest w moim przypadku, przyznaje, ze to na pewno ma wplyw na moj osad o MJ czy Olajuwonie, choc mimo wszystko wydaje mi sie, ze jestem obiektywny. Kategoryczne pisanie o graczach z wczesniejszych epok, Russell, Wilt, Robertson, West, Jabbar, nawet prime Bird czy Magic wydaje mi sie juz pewnym naduzyciem.( Dlatego tez zakladam, ze np. @truth nie ma wiecej niz 25 lat :) )

    Reasumujac, klasyfikacja GOAT jest bez sensu, co najwyzej mozemy sie zastanawiac nad 10, 20 najlepszych, bo brak jest obiektywnych warunkow do porownania gosici, ktorzy sie ze soba nie zetkneli, a nawet jesli, to nie byli w swoim prime.


  • hedin

    "Lol, jak patrzę na cotygodniowe golasso Cristiana Ronalda, to kuźwa mam niezły ubaw, bo co tydzień, a jak dodatkowo jest kolejka LM, to 2 razy w tygodniu - Ronaldo po prostu dopycha i to jak ostatni Fernando Gomes albo inna ikona dopychania.

    on już tak się nauczył, że dopycha, że nawet zaczął dziękować kolegom za asysty, czego dawniej nie robił, tylko po dopchnięciu biegł świętować, jakby właśnie zbawił ludzkość.

    widać uznaje, że wobec tylu dopchnięc już po prostu nie wypada się wygłupiać, bo i tak wszyscy widzą, co jest grane :] "

    umiejętność czytania ze zrozumieniem się kłania - ten dopychacz ma najwięcej ASYST w lidze. Całkiem nieźle jak na dopychacza.

  • nani0

    @ Ufo

    nikt tu nie stawia GSW jako pewniaka do mistrza, a raczej solidnego kontendera. Why? Łukasz Ci napisał.To nie jest zespół, który narodził się wczoraj. Panowie grają już ze sobą trochę czasu i moim zdaniem mocno dojrzeli jako team. Kluczowi goście zrobili postęp. Poza tym Kerr na prawdę robi różnicę i jakoś nie mam co do niego wątpliwości w kontekście PO adjustments (niemniej jednak - zobaczymy). Powodzenie GSW IMO zależy przede wszystkim od ich zdrowia.

  • ufo_blox

    A ja ze swojej strony mogę tylko przyklasnąć The-Truth, bo ta klasyfikacja, o ile może nowatorska i raczej niespotykana, dziwnym trafem pokrywa się z typami wielu prominentnych osobistości świata koszykówki. MJ, Kareem, Magic, Lebron/Bird/Kobe blisko siebie - wszystko pasuje, kto tak nie uważa niech pierwszy rzuci kamień. Tylko ten Duncan - na pewno nie pasuje osobowościowo, to jest jasne jak słońce. Ale - jest też, spośród top8, jedynym, który tak wiele zawdzięcza systemowi. Jest jego punktem centralnym, elementem nieodzownym, żebyście mnie dobrze zrozumieli, ale jednak jest też jego największym beneficjentem. To mi nie współgra. A niech tam! Przecież to jest top 8 wszech czasów. Czy Duncan obraziłby się gdybyś go umiejscowił na 3 czy na 6 miejscu zamiast na 1 czy 2? Niemniej jednak do czego dążę - ta klasyfikacja jest w moim odczuciu bardzo sensowna, bo niestety wciąż nie ma i nie będzie metody, która pozwoliłaby nam choć z minimalną pewnością stwierdzić, że nasz numero uno to faktycznie numero uno, a LBJ>KB a Bird>Magic i vice versa. Szkoda. Dlatego spójrzmy przychylnym okiem i na taki ranking. Prosty - a sporo mówi.

  • czarny.eminem

    Nie wiem, kto bronił, kto nie. Iverson był ciężki do krycia dla grajków na SG, bo był od nich szybszy, a Kobe za najlepszego defensora na siebie podaje właśnie McGrady'ego.

    Oczywiscie ze Lebron w czasach Cavs byl spolegliwa ciotka... tylko ze to nie zabierze mu jego 4 mvp.... tak jak Bryantowi nie doda mimo ze byl najbardziej walecznym skurwielem od czasów Jordana.

    Pewnie, że mu MVP nie zabierze, ale to tylko świadczy o wartości MVP jako czynniku w tego typu rankingach. Ile było drużyn, które miały najlepsze bilanse w RS i na nic się to nie przełożyło? Ilu było takich zawodników, którzy mieli MVP i gówno osiągnęli?

    Mistrzowie zawsze patrzyli na to w sposób: dobra, niech tamci sobie grają super w RS, ciułają te punkty na żałośnie słabym wschodzie, a jak przyjdzie to dużego grania to my przyjdziemy po swoje. Ofiarą tego myślenia rokrocznie był Lebron do tego stopnia, że nie wytrzymał psychicznie i zwiał do lepszych.

    No właśnie Dwight Howard jedyne, co pokazał w SDC to peleryna i uśmiech debila. I to mają wspólnego w kontekście wsadów z Lebronem - obaj skaczą wysoko i są/byli genetycznymi freakami, ale ich wsady to 'skocze wysoko i wpakuje pilke do kosza bardzo mocno' nuuuuda. Niestety przy ich warunkach fizycznych ciężko o podniebne akrobacje. To samo jest zresztą z B. Griffinem. Zresztą to już poboczna, mało interesująca dyskusja, bo SDC od lat zjada własny ogon i występ czy absencja Lebrona nic w tym temacie by nie zmieniła, choć pewnie by wygrał to SDC z urzędu.

  • the-truth

    @eltonlodzia

    Sobie rozloz na czynniki pierwsze jaki problem masz z tym, ze Garnett z Nashem sa over Barkley wedlug tego rankingu.Poza tym nie stawiam Garneta na rowni z Nashem bo jakbys umial dobrze czytac to bys wiedzial, ze w przypadku rownych punktow decyduja inne sprawy,np. to ze Garnett w Minnesocie nie mial szans na gre o tytul, byl znacznie lepszym obronca itd.Zreszta nie kazalem ci sie modlic do tego rankingu, ponoc Bleacher mial podobny ranking i wyniki byly b.zblizone.

    Widzialem Olajuwona wiele razy jak trzepana jest jego dupa w PO.Niestety ty zatrzymales sie na finalach NBA i nieprzespanych nocach z Wlodkiem Szaranowiczem...2 tytuly z gwiazdka zdobyte kiedy najlepszy gracz dekady machal kijem stawiaja go gdzies pewnie w drugiej dziesiatce rankingu. Howard uczyl Olajuwona jak wycisnac 100kg.na sztandze i jak sie odzywiac powinien sportowiec a Olajuwon pokazal mu pare moves.Uczciwy uklad, jaki masz z tym problem ? Shaq nie byl technikiem, ale kogo to obchodzi w obliczu jego dominacji w grze ? Osiagnal znacznie wiecej niz Olajuwon i takie sa fakty.

    " nie mozna sie nie zgodzic z @przecinkiem" Zwlaszcza jak sie jest jego klonem :)))




  • user_formerly_known_as_lukasz

    Pewnie, że mu MVP nie zabierze, ale to tylko świadczy o wartości MVP jako czynniku w tego typu rankingach. Ile było drużyn, które miały najlepsze bilanse w RS i na nic się to nie przełożyło? Ilu było takich zawodników, którzy mieli MVP i gówno osiągnęli?

    Racja, byli tez tacy co mieli i jedno i drugie :]

    Co do samego Rankingu to uważam ze liczenie tylko MVP jest zbyt prostackie. Trzeba wziac wiecej danych, wg mnie te:
    NBA Championship
    NBA Finals MVP
    NBA RS MVP
    All Stars Game MVP
    All NBA Team 1
    All NBA Team 2
    All Defensive 1
    All Defensive 2
    DPOY
    Scoring Champ/top 5
    Rebound Champ/top5
    Assists Champ/top5
    NBA Finals
    Conference Finals
    No Playoffs
    Winshare

    Dodatkow trzeba bylo by to przemnożyć przez USG% (nieco prostacko) ale to pozwoliłoby ustalic jakis udzial w sukcesach i podzielic przez ilosc sezonow.

    Pytanie jak ustalić co najwalniejsze za wyjątkiem tytułu. I stucznię przyjąć punkty za dane osiągniecie. Kolejne jak ująć w liczbie sile wsparcia dla grajków.

  • nani0

    let the rumors begin :)
    clnsradio.com/boston-celtics-news/nba-breaking-news/item/11104-rajon-rondo-and-kobe-bryant-spotted-having-lunch-together-in-beacon-hill

  • eltoronegro

    @Truth

    poprawka, nie daje ci jednak wiecej niz 20 lat. Przynajmniej jesli chodzi o rozwoj umyslowy.

    "Oczywiscie nie bralem pod uwage kolka z lat 60tych ze skillsetem na poziomie Perkinsa kiedy liga raczkowala" + "O miejscach miedzy 5-8 decydowal poziom supportu" = "wartosc" twojego rankingu. Smiem twierdzic, ze zakres miejsc akurat 5-8 ma wiele wspolnego z pozycja Jamesa :)

    Aha, i nie, nie napisales nic o obronie w kontekscie "rankingu".

    Naprawde nie widzisz, jak zalosne sa twoje teksty o lodzeniu KB podczas gdy robisz to samo, tyle ze z polykiem gratis, Jamesowi?

    Poza tym wrociles na stare sciezki, juz kiedys ci klarowalem, ze tutaj piszemy o koszykowce, a nie o twojej wyimaginwoanej grze, gdzie o statusie zawodnika swiadczy sila + wyskok. W twojej grze, czyli pump&jump aka klata&skok, pierwsza piatka All-Time to pewnie Malysz - Mike Powell - Javier Sotomayor - Pudzian - Schawrzenegger. Wroc, Sotomayor i Arnie na lawe, za nich James i Howard :)

    "Pussy" Howard mogl co najwyzej uczyc "The Dream" Olajuwona wiazac peleryne, tanczyc i usmiechac sie do zdjec.
    "Shaq nie byl technikiem, ale kogo to obchodzi w obliczu jego dominacji w grze ?" ale juz w przypadku Wilta to nie dziala :) ?

  • user_formerly_known_as_lukasz

    @nani0

    no to będziemy czekac na deala, hehe... chciałby zobaczyć jak Kobe Bryant czyni lepszym graczem Rajona Rondo zabierając mu to co w 80% jest jego wartością... czyli piłkę...
    ot chłopaki poszli żreć bo się lubią, a pismaki szaleją...
    totalnie nonsensowny deal dla Rondo, Lakers i Bostonu. Nikomu się to nie opłaci.

  • the-truth

    @Elton

    Ja ci nie daje w rozumie wiecej niz 6lat u srednio rozgarnietego przedszkolaka.

    No i jaki masz problem z tym, ze wykluczylem kolka Russella, ktory robil po 15ppg pol wieku temu ? Chcesz cos moze napisac o doskonalej rywalizacji w jakiej bral udzial ? :P A co mialo decydowac w przypadku rownej liczby punktow, liczba lodow na supergigancie ? Wtedy Kobe nie tylko bylby w top5, ale niekwestionowanym numerem uno :)))

    Wlasnie napisalem, trzeba bylo sie zapytac zamiast machac kopytami na oslep, jak bydlo...

    Musialbys podac jakis przyklad i go udowodnic zamiast puszczac haselka bez pokrycia.

    Sila i wyskok Shaqa jest over technike Olajuwona.Niestety to nie jest gimnastyka artystyczna gdzie za technike przyznaje sie dodatkowe punkty.Howard moglby tez uczyc Olajuwona jak zbierac pilke z tablicy, no ale do tego potrzebna jest tez wieksza tezyzna fizyczna i chec do jedzenia przed meczami :)

    No i jakich zasluzonych big guyow Wilt konkretnie zdominowal w grze ?


  • user_formerly_known_as_lukasz

    Pokuszę się o pewna teorie gdyby Olajuwon miał drajw Michela, grał w nieco lepszej organizacji w czasach gdzie nie było Jordana (załóżmy lata 2000-obecne lub polowa 70's- do polowy 80 - jego pojedynki z Jabbarem byłyby największą rivarly all time), mówilibyśmy o nim jako o GOAT. Niestety miał tendencje do odpuszczania sobie meczów i mentalność zwycięzcy raczej przeciętna no i grał w wiadomych czasach. Ja chciałbym go zobaczyć w obecnej lidze. Jego obecność byłaby odświeżająca w zalewie młotków którzy "dominują" pod koszem.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    @eltoro
    ale juz w przypadku Wilta to nie dziala :)
    Wilt obijał leszczy przez cala swoja karierę. Proponuje zobaczyć jego średnia vs Russell.
    Można dość do ciekawych wniosków: generalnie jeden z bardziej overrated.

  • eltoronegro

    @Truth

    Sorry za smiecenie, ale ponizej caly twoj post odosnie "rankingu":

    -----------------------------------
    the-truth 15 godzin temu

    Swego czasu duzo sie pisalo i zartowalo z Rasiaka rozumiem, ze to oznaka tego ze byl najlepszy obok Pele i Maradony :))) Bryant nie jest tuz obok Jordana, jest daleko za nim.Nie ma go jak widac w top5ever.
    1.Jordan 6mistrzostw+11MVP=17 truth points
    2.Jabbar 6+8=14
    3.Magic 5+6= 11
    4.Duncan 5+5=10
    5.Lebron 2+6=8
    6.Shaq 4+4=8
    7.Bird 3+5=8
    8.Bryant 5+3=8

    Oczywiscie nie bralem pod uwage kolka z lat 60tych ze skillsetem na poziomie Perkinsa kiedy liga raczkowala i lapal opadajace pilki po rzutach bialasow nizszych o glowe, choc jakby sie uprzec to tez by go mozna przed Bryantem wrzucic :) O miejscach miedzy 5-8 decydowal poziom supportu jaki gracz mial przez cala kariere, no i to jak czesto dal dupy nie wchodzac nawet do PO :) Mozna robic Bryantowi lody dowoli, ale truth ranking jest dosc brutalny i weryfikuje rzeczywistosc w ktorej miedzy Jordanem a Bryantem jest przynajmniej z 5innych zawodnikow w tym rzecz jasna James, no ale nie moze byc przeciez inaczej skoro ma z nim kolo70% zwyciestw w karierze.

    PS.Obrona Bryanta zawsze byla przereklamowana, ale teraz to zwyczajnie opierdala sie i odpuszcza a to nie ma nic wspolnego z wiekiem i kontuzjami tylko z tym ze gra, zeby rzucac a nie zeby wygrac.Dlatego Jamesa juz nie przeskoczy, nie to nasienie.
    --------------------------------------------

    ja nie znalazlem tu nic na temat obrony w konteksice miejsca w rankingu, ty mi wyjzezdzasz z tekstem o KG, ze byl lepszym obronca niz Nash i ze o tym pisales. Ponawiam pytanie - gdzie? Wybolduj, podkresl albo zastosuj kursywe. Chyba, ze to jednak nie jest caly twoj post, nie przypominam sobie jednak, zebym mial wlaczony filtr banialukow o glupot, bo twoje teksty sie mi wyswietlaja.

    Udowodnij, albo nie, zeby bylo latwiej dla ciebie, uprawdopodobnij, ze z graczy o rownej liczbie punktow LBJ mial najgorszy support. Bedzie zabawnie(j).

    Russella wykluczas, bo gral x lat temu, chwile wczeniej pisales cos o Pele jako jednym z najwiekszych - gdzie logika, albo przynajmniej konsekwencja?

    Co do haselek bez pokrycia to nie wiem do czego (a raczej co :) ) pijesz, doprecyzuj, to chetnie odpowiem.

    "Sila i wyskok Shaqa jest over technike Olajuwona" - nie idz ta sciezka, bo stad juz naprawde blisko do Arnie > Shaq :)
    Bede sie jednak upieral, ze w tej grze (kosyzkowce, nie pump&jump) bez techniki daleko nie zajedziesz. Pograsz kiedys troche, to sie przekonasz :)

    BTW, Olajuwon ma chyba lepsza srednia RPG niz Shaq? A, i jeszcze jedno. Dio zbierania pilek z tablicy potrzebne jest myslenie, ustawianie sie, zastawianie i przewidywanie. Tego ucza w mlodzikach, jakbys liznal kiedys troche koszykowki, a nie tylko Lebronowego i Dwightowego mahoniu, to bys mial pojecie. Pomysl w tym kontekscie o Rodmanie, Barkleyu, ba! Duncanie czy Cambym.

  • the-truth

    @Negro

    Pytales sie jakie sa dodatkowe kryteria kiedy punkty sa rowne ? Chooja pytales, z gory zalozyles ze KG=Nash mimo, ze ten pierwszy przez prawie pol kariery w znacznie gorszym srodowisku sie obracal.Wiec wystarczy tu factor samego supportu.

    "Udowodnij, albo nie, zeby bylo latwiej dla ciebie, uprawdopodobnij, ze z graczy o rownej liczbie punktow LBJ mial najgorszy support" Buahah a co juz przymierzasz sie do robienia loda Bryantowi ? Policz ilu mial all-starow w Cavs, jak wygladaly ich losy bez Jamesa porownaj z Bryantem czy Birdem to moze oprzytomniejesz.

    Pilka nozna ma dluzsza historie niz NBA, chyba nie chcesz porownywac 3MS Brazylii i ponad 1000goli do 15ppg goscia gorzej wyszkolonego w ofensywie od Gortata ? :)))

    Czekam na udowodnienie rzekomego robienia loda Jamesowi.Na razie jedynie stwierdzam fakty, bardzo brutalne dla niektorych jak widac.

    Zapomniales ptysiu, ze trzeba miec jeszcze wzrost.Ot.taki szczegol w koncu prawie kazdy ma 215cm i dziki atletyzm :)Bez wielkiej techniki majac odpowiednie warunki do gry mozna bez problemu znalezc sie w NBA a nawet odgrywac w niej duza role na pozycji C.Po paru latach treningow tylko najbardziej oporni nie sa przyswoich paru dobrych ruchow typowych dla podkoszowych.Stawiam, ze ty bylbys w tej drugiej grupie :)

    Pisalem analfabeto o zbiorkach Dwight vs Olajuwon a nie Shaq! "do zbierania pilek z tablicy potrzebne jest myslenie, ustawianie sie, zastawianie i przewidywanie" brawo widze, ze ogladanie Howarda jednak nie poszlo na marne, a to ponoc przeciez taki kolek i pussy :))))



  • wielki.wizjoner

    @the-truth:
    Kryteria Twojego rankingu prowadzą do zabawnych paradoksów typu zrównanie 2 tytułów MVP Steve'a Nasha z 2 tytułami MVP Finals Hakeema Olajuwona. Wg rankingu Nash nakrywa czapką Jasona Kidda, wszak 2x MVP > 1x mistrzostwo, a zaciągnięcie kulawych Nets dwukrotnie do Finals nie jest w ogóle brane pod uwagę. Pominąłeś również całkowicie graczy z lat 60-tych w imię rzekomo marnego poziomu i marnej rywalizacji, ale jednak lata 70-te, zdecydowanie najgorsze w historii NBA już zaliczyłeś. Doceniam pomysł, ale nie jest to najlepsza metoda na wyłanianie najlepszych graczy. Duncan lepszy niż Bird? Jabbar lepszy niż Magic? No nie sądzę. Jeśli dodamy do rankingu Russella, Chamberlaina i Havlicka to Bill będzie drugi z 16 punktami a Havlicek szósty z 9 punktami. Wilt raptem 7.

    Shaq over Olajuwon? Nie ma mowy. Hakeem zjadł 23-letniego, atletycznego i jeszcze nie spasionego Shaqa w Finals 1995. Olajuwon nie był trenowany przez Jacksona ani Rileya, nie miał takiego supportu jak Shaq w postaci Kobe i Wade, a i tak zgarnął dwa tytuły. Często mówi się, że nikt nie wygrywa w NBA 'samodzielnie', ale zdaniem wielu 'fachowców' taka sytuacja miała miejsce dwukrotnie - 1975 rok Rick Barry w Warriors oraz 1994 rok Hakeem Olajuwon w Rockets. A jakie jest największe osiągnięcie Shaqa bez odpowiedniego wsparcia? Sweep za sweepem na początku kariery w Lakers. Dopiero rozwój Kobe na miarę supergwiazdy i przybycie Jacksona sprawiły, że Shaq zdobył 3 tytuły, z czego wiadomo, że ten z 2002 roku należy opatrzyć ogromną gwiazdką. Osiągnięcia osiągnięciami, ale w 'czystej' grze Olajuwon był po prostu lepszym graczem. Nie widzę żadnego argumentu na korzyść Shaqa poza siłą fizyczną. Hakeem był lepszym obrońcą, lepszym liderem, lepiej zbierał, blokował, przechwytywał (bardzo niedoceniany aspekt gry Nigeryjczyka), lepszy przegląd pola, wyższe boiskowe IQ i porównywalny scoring, z tym że Hakeem miał najszerszy wachlarz ofensywny w historii wysokich w NBA. No i rzucał osobiste na 75% a nie kaleczył jak Shaq na 50% przez co w crunchtime był równie przydatny co Jack Nicholson w pierwszym rzędzie Staples Center. Olajuwon był królem wysokich w erze wysokich w NBA, pokonywał w match-upach i Shaqa, i Ewinga, i Robinsona, i Mourninga, i Mutombo, bo był niezwykle wszechstronnym graczem. Moim zdaniem jest to najlepszy center w historii, a przynajmniej taki, którego najbardziej chciałbym mieć w 'swojej drużynie'. Nie miał rywala na poziomie w swoich czasach, wiec nie dowiemy się jakby wyglądały jego pojedynki z Russellem, Chamberlainem i Jabbarem, ale patrząc na poszczególne ułomności tej trójki to Wielki The Dream spokojnie znajdowałby sposób na sukces.

  • wielki.wizjoner

    A skoro tak rozprawiamy o historii to jest jedna rzecz, która niezmiernie mnie bawi w kontekście Jordana. Właściwie to dwie rzeczy. Zacznę od tej drugiej: przecietny kibic Janusz ma w głowie taki schemat: Bulls to był Jordan, 3 razy z rzędu mistrz, potem zabili mu ojca, ale wrócił i znowu 3 razy z rzędu mistrz, bóg koszykówki. Tymczasem jakie są fakty? Bulls byli wspaniałą drużyną, z all time great Jacksonem na ławce, wybitnym all around graczem jakim był Pippen i świetnym uzupełnieniem najpierw Horace Grant a potem Dennis Rodman, do tego masa świetnych zadaniowców. Sam Jordan niczego nie dokonał, notorycznie dostając w playoffs bęcki, dopóki gwiazdorem nie został Pippen i dopóki do Bulls nie zawitał Jackson. Jednak nie o to chodzi, a o to, że w sezonie 92/93 Bulls wykręcili z Jordanem bilans 57-25, zaś gdy boski MJ odszedł z drużyny to uzyskali w sezonie 93/94 bilans 16-66. Tak myśli typowy kibic Janusz. Tymczasem Bulls wykręcili 55-27 i gdyby nie legendarny przekręt to mierzyliby się w Finals z Olajuwonem. Tamci Bulls byli na tyle świetną ekipą, że radzili sobie dobrze bez Jordana, a i tak w powszechnej opinii Byki = MJ i trochę Pippen, bo reszta to ciamajdy. Najlepsze jest jednak wyparcie ze świadomości playoffs 1995, tak jakby porażka z Magic nigdy nie miała miejsca. A ona miała miejsce, boski MJ dostał bęcki w półfinale. Ktoś zaraz powie, że wrócił pod koniec sezonu, zagrał mało meczów, tego, śmego, tamtego, ale fakty to fakty, szokująca prawda, ale prawda. Mit niepokonanego Jordana pada po raz drugi, najpierw obnażony przez Pistons, a potem przez Magic.

    Najlepszy jest jednak inny argument. Michael Jordan jest 6-0 w Finals, nigdy ich nie przegrał. Magic Johnson jest 5-4 w Finals. Kobe Bryant jest 5-2 w Finals. Larry Bird jest 3-2 w Finals. A Michael Jordan jest 6-0 w Finals, nigdy ich nie przegrał. Spoko, doceniam te 6-0 w Finals, ale ludzie ogłaszający, że MJ to GOAT mówią to w taki sposób, że porażka w Finals to większa ujma niż porażka w pierwszej rundzie, w półfinale bądź w finale konferencji, co jest niewiarygodnym absurdem. Rozumiecie, lepiej, że Jordan dostawał bęcki w pierwszej rundzie, w drugiej rundzie, że przegrywał w finale konferencji niż miałby wyjść z tych starć zwycięsko i polec dopiero w Finals. Magic doszedł do Finals 9 razy? Kogo to obchodzi, przecież boski MJ jest 6-0 w Finals, tylko to się liczy. Lepiej aby Magic dostawał baty w pierwszej rundzie niż miał zanosić Lakers do Finals by tam przegrywać z wybitnymi drużynami typu Sixers 83, Celtics 84, Pistons 89 czy Bulls 91. Najwyraźniej lepszą drużyną było np. Dallas Mavericks 2011 niż Los Angeles Lakers lat 60-tych i 70-tych, bo Dallas raz zawędrowało do Finals i go wygrało, a Lakers wprawdzie też raz wygrali, ale ponieśli do tego 8 porażek w Finals, śmiecie jedne, przegrywy. Mavs > Lakers. Absurdalne podejście. Tak, Jordan był 6-0 w Finals, ale bardziej by mi imponowało np. 6-3, po uporaniu się z tamtymi Pistons, czy raz z Magic.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    @ wielki wizjoner
    Ale co chcesz tym wywodem udowodnić. Ze Jordan nie GOAT?
    Wszyscy pamietają porażkę z Magic po 18 miesiącach okładania piłek kijem. Pamietają tez jaki wpierdol Magic dostali rok pózniej.
    Ze z Detroit przegrywali? Koszykówka z getta w ktorej mozna było stracić zdrowie? Wszyscy z kimś przegrywali. Ze Pippen to All-Star? Ze wał w nowym Jorku? To wszystko jasne i juz było pisane. Pytanie co to wnosi do dyskusji?

  • wielki.wizjoner

    Moim celem nie było umniejszanie rangi i osiągnięć Jordana, tylko wykazanie głupoty i krótkowzroczności 99% 'znawców' koszykówki w kwestii tamtych Bulls oraz podejścia na zasadzie 'lepiej dostać wpier.dol sweepem w 1. rundzie niż dojść do Finals'.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Rozumiem intencje ale dalej nie rozumiem po co ta argumentacja z Pistons. Toz Magic dostał od nich sweepa w sezonie kiedy Bulls wygrali dwa mecze a Blazers urwało jeden gdy Bulls przegrali w 7 meczu. To wstyd dla Bulls ze przegrali z bandytami? Wszyscy przegrywali.
    Bulls byli o umiejętności Krausego i jednego Charlesa Oakleya od 8 tytułów, a gdyby nie Jordana emerytura dokonali by tego co Celtics w 8teamowej lidze sprzed 30 lat. Niestety Krausemu nie styklo wyobrazni.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Btw. To nie jest forum dla Januszow, choc czasem jakiś daunny sie trafi. Takie klimaty mozesz prostować na zaspanym lub innym gownianym tam takiego tatalajstwa jest pełno.

  • the-truth

    @wizjoner

    Olajuwon ma 2mistrzostwa,2MVP finals,1MVP RS razem 5punktow, niezle nie tak dobrze jak Shaq czy Lebron, ale niezle.Nasha ma 2punkty.Spora roznica...Za final mozna by przyznac z 0,5pkt, ale istotnych zmian w rankingu by to raczej nie spowodowalo.Poza tym punkty to sie dostaje za bycie 1-2 ewentualnie 3 opcja a nie jak Kidzio w Dallas piata czy szosta...

    Jakim cudem lata70te mialy by byc gorsze od 60tych ?

    Olajuwon nikogo nie zjadl w finale to jeden z wiekszych mitow w historii NBA, Shaq robil swoje mial mnostwo punktow, lepsza skutecznosc i wiecej zbiorek.Pozniej za to Shaq juz wzial rewanz i zgnoil The Ramadana.Olajuwon mial b.dobry support to jego koledzy a nie Shaqa trafiali z doskonala skutecznoscia z dystansu, taki S.Cassell nie mogl sie tam przebic.Pozniej mial juz Drexlera, Barkleya i flopowali niemilosiernie.No ale w koncu tworzyc big3 to trzeba umiec...
    Olajuwon samodzielnie to nie byl w stanie wyciskac 60kg na silowni bez zabezpieczenia kolegow...K.Smith,Horry,M.Ellie,Cassell,O.Thorpe,Maxwell to nie byli wtedy leszcze nie mowiac o Drexlerze.

    Shaq tworzyl zespol wszedzie gdzie trafial i odwracal losy organizacji:Magic,Lakers, Heat nie ma przypadku.Z pazdziochow robil w rok-dwa contendera.Efekt Lebrona.Tak potrafia tylko najwieksi.Nie jego wina, ze uczestniczyl w sweepach grajac z niedojrzalymi smarkami a`la Kobe czy Nick Anderson, ktorzy kladli mu z pozoru wyrownane serie.Smieszny jestes dajesz gwiazdke Shaqowi za tytul a Olajuwon swoje zdobul bo Jordan machal kijem, gdzie jest gwiazdka przy jego tytulach ? :))
    "Nie widzę żadnego argumentu na korzyść Shaqa poza siłą fizyczną" Haha Brook Lopez moze tez nie widzi :)))Juz pisalem to nie gimnastyka tu nie licza sie wrazenia artystyczne, techniczne. Olajuwon nie mial pierdolniecia Shaqa, nie byl dominatorem zamiast 60% Shaqa robil 50% a sweepa dostawal od McMillana i E.Johnsona a jego "Dream Teamy" zawsze zalosnie konczyly.Nie ma lotow do Shaqa.Ranking nie klamie.

  • czarny.eminem

    Ale z tym "Majkel nie przegrał w finałach" to jest strzał w sedno, Łukasz, sam bodajże podnosiłeś ten argument, miałem o tym pisać zresztą ze dwa dni temu, ale miałem ciekawsze rzeczy do roboty, a wizjoner ujął to doskonale. Więc nie pisz, że to można tłumaczyć Januszom.

    Ten "argument" pojawia się od lat na polskich forach i zagranicznych i to jest jakaś aberracja, żeby dawać takiemu "argumentowi" jakąkolwiek wartość. Dochodzi do tego, że lepiej wypada wygrać w karierze kilka serii mniej niż przegrać w finałach.

    A z Januszami jest ten problem, że czytają to i potem po ignorancku powtarzają, tak się tworzy mit boskiego Michała, który w pojedynkę pokonał wszystkich, także pod Termopilami, a prawda jest taka, że oprócz tego, że jest niekwestionowanym GOAT, to miał także kupę szczęścia. Mniej więcej tyle, co Bryant od czasów Gasola. Miał Pippena, miał drużynę, która bez niego w prime robiła taki sam bilans, miał trenera wszech czasów, bez którego ani myślał grać, wolał zakończyć karierę.

    The Trolla szkoda komentować, bo z daleka widać, że nieudolnie prowokuje. Shaq miał efekt Lebrona, bożesz ty mój, widzisz i nie grzmisz :). Efekt Lebrona jest już tak duży, że Irving ma już większe jaja niż emanujący na niego swoim efektem lider. Dzięki temu i sędziom, udało im się wyrwać dzisiaj zwycięstwo psim swędem w ostatnich sekundach żenująco słabym Knicks z efektem Melo.

  • wielki.wizjoner

    #the-truth:
    Czyli uważasz, że Nash to lepszy gracz niż Kidd?

    To co piszesz o Olajuwonie i Shaqu to niewiarygodne dyrdymały. Kiedy Shaq wziął rewanż i 'zgnoił The Ramadana'? Nigdy, spotkali się w playoffs tylko raz. Shaq nie miał dobrego supportu? Penny Hardaway i Horace Grant. Że niby nie winą Shaqa były klęski z lat 97-99? 1-4 z Jazz, 0-4 z Jazz, 0-4 ze Spurs. Shaq w prime, pierwsza opcja, alfa i omega zespołu i oto co potrafił osiągnąć w playoffs mając za wsparcie nastolatka Kobe. Olajuwon wygrał swoje 2 tytuły uczciwie, dominując w obronie i ataku i zdobywając 2x MVP Finals. Shaq wygrał w 2002 roku przez legendarny skandal, stąd gwiazdka. No chyba, że wg Ciebie seria z Kings była czysta niczym sweepy jakie Shaq dostawał jako lider Lakers. Dream Teamy Olajuwona? 96/97 i 97/98: Hakeem 35 lat, Drexler 36 lat, Barkley 35 lat, wszyscy past prime, choć Hakeem nawet past prime wciąż był najlepszym centrem w lidze. 98/99: Hakeem 36 lat, Barkley 36 lat, Pippen 34 lata. Oto 'Dream Teamy'. Na tej samej zasadzie mogę wyć o 'Dream Teamie' O'Neala z 03/04: Malone 41 lat, Payton 36 lat, Shaq 30, Kobe 26.

  • the-truth

    Absolutnie Nash z prajmu bije Kidzia na glowe.A to, ze potrzebowal jakis 10lat by wejsc na taki poziom to juz inna sprawa.Nie kazdy jest Lebronem.

    Radze zaznajomic sie z moim nickiem, pozniej spojrzec na swoje wypocinki, spojrzec na link www.basketball-reference.com/play-index/h2h_finder.cgi?request=1&p1=onealsh01&p2=olajuha01 i przeprosic za dyrdymaly

  • wielki.wizjoner

    Ty tak na serio bierzesz ten matchup z 1999 pomiędzy 27-letnim Shaqiem a 36-letnim Olajuwonem? Bo nie jestem pewny czy czasem nie trollujesz, zwłaszcza jak piszesz, że Nash 'bije Kidda na głowę' to wypada się tylko złapać za głowę. Steve 'zero obrony, zero sukcesów, zero Finałów' Nash vs. Jason 'triple-double' Kidd, 3x Finals, mistrz, prawdziwy lider. I the-truth mówi, że Nash 'bije Kidda na głowę'.

  • the-truth

    Nie kompromituj sie najpierw stwierdziles kategorycznie, ze zadnego matchupu nie bylo by go pozniej kwestionowac :)).A w wieku 36lat tez mozna grac o mistrzostwo jako lider, co-lider, nie trzeba byc wcale dupodajka.Skoro Olajuwon dla ciebie byl taki zajebisty best ever C to skad ten minimalizm i traktowanie go jak jakiegos byle Geigera do lania ?Jestes bardziej bezradny niz pluszaki w starciu z SAS i ceglisz bardziej niz finezyjny artysta cegly z Los Angeles.

    Haha no tak bycie b2b MVP to zaden sukces,prawie kazdy to ma w swoim CV :)) Co tu jest do porownywania Nash z ball-handlingiem, wizja gry, inteligencja, podaniami, dryblingiem i rzutami zarowno z wejsc jak i z dystansu bije Kidzia na leb i szyje.

  • wielki.wizjoner

    Swoimi bzdurami i żenującym sposobem bycia zaniżasz tylko poziom tego forum. Nie wiem nawet czy jest sens odpisywać komuś kto twierdzi, że Nash bije na głowę Kidda. Śledziłem twoje wypowiedzi i było tam wiele zabawnych fragmentów, ale to jest w czołówce.

    Olajuwon w 2002 roku mierzył się w playoffs z Benem Wallacem i przegrał ten matchup. Miał wówczas raptem 39 lat, w tym wieku Jabbar grał jako 'co-lider' i wygrywał, a śmieszny Nigeryjczyk dostał łupnia od jednowymiarowego Wallace'a. W 1999 roku młody, jurny Hakeem został ośmieszony przez O'Neala, a wcześniejsza jego kariera to pasmo porażek w playoffs, poza latami 94-95 gdy wygrywał ligę dzięki znakomitemu wsparciu takich tuz jak Kenny Smith, Otis Thorpe czy Robert Horry, siedmiokrotny mistrz NBA, mentalny lider tamtych Rockets. Dodajmy, że Hakeem wyciskał 60 kg i siły nauczał go dopiero jeden z najlepszych centrów w historii jakim niewątpliwie jest Dwight Howard, z IQ niższym niż jego średnia asyst.

    Bardziej przereklamowanym graczem od miernego Nigeryjczyka jest tylko Jason Kidd, ni to biały, ni to mulat, który słynął z tego, że w co drugim meczu nie potrafił zdobyć nawet 10 punktów. Marny strzelec, słaby drybler, wiecznie w cieniu Steve'a Nasha, rok młodszego, efektownie grającego Kanadyjczyka, który zaciągnął cieniutki skład dwukrotnie do Finałów a po latach jako trzecia opcja zdobył mistrzostwo NBA, dzięki czemu jako spełniony gracz obecnie woli odpoczywać niż grać w Los Angeles Lakers. Dżejson tymczasem nie mogąc się pogodzić z supremacją Nasha na pozycji PG zmieniał kluby jak rękawiczki, krążył od jednego do drugiego a osiadłszy w Phoenix i mając do pomocy takich graczy jak Amare Stoudemire, Shawn Marion, Joe Johnson, Boris Diaw, czy Raja Bell rokrocznie dostawał srogie baty w playoffs nie potrafiąc nawet wejść do Finałów. Wydawało się, że przybycie Shaquille'a O'Neala, znanego z tego, że gdzie się nie pojawiał tam przywoził swój legendarny leadership sprawi, że Jason Kidd wreszcie zabłyśnie. Shaq był wciąż młody, miał raptem 37 lat, ale nawet on nie był w stanie nauczyć kultury wygrywania beznadziejnego strzelca Jasona Kidda, który po latach porażek rozmienił się na drobne i zamiast trenować woli wrzucać zdjęcia z gry w golfa na twitterze.

    Jason Kidd, Hakeem Olajuwon. Ciężko będzie znaleźć trzeciego do brydża. A nie, jest i trzeci. Bill Russell. Ograniczony ofensywnie impotent, który wygrał 11 tytułów na barkach Cousy'ego, Jonesa i Havlicka, a sam regularnie dostawał łomot od Wilta Chamberlaina. Nie potrafił dominować nawet w żałosnych latach 60-tych, a we współczesnej NBA prezentowałby poziom Bismacka Biyombo. Tak jest, the-truth, kontynuuj, kontynuuj.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Ale to ze Jordan nie przegrał w Finalach to prosty fakt. Z czym tu walczyć? Wizerunkowo owszem robi wrażenie bycie "niepokonanym w finale" utwardza legendę. Pytanie tylko co to ma udowodnić? Każdy z nich przegrywał we wcześniejszych rundach Magic nawet z Phoenix Suns... To tylko umacnia pozycję Jordana ze nie przegrał w finałach....
    Dyżurnym argumentem innych Januszow sa te gadki o pippenie....
    A to bardziej dzięki systemowi ktory Pippen znał doskonale i ktory go maksymalizowal Bulls zagrali swietnie w pierwszym sezonie bez Michaela. W kolejnym gdzie personel sie zmienił juz tak swietnie nie było....gracze nie znali systemu.

  • wielmozny.pan.przecinek

    uaaa, budy Babci Lodzi trzyma klienta lepiej niż ruski krokodil :] ja komentuję jego wypociny, a on myśli że mu "odpowiadam"... i imienia Babci Lodzi wzywa nadaremno.

    spójrzmy na kolejną transzę nonsensów...

    1] no tak, jakby Bryant "nie odpuszczał", to najlepsi obrońcy w lidze, Lin Boozer i Hill, tworzyliby zaporę nie do przejścia :]

    radziłbym miłośnikowi krokodila, żeby zamiast szorujących brzuchem po dnie tabeli Lakersów zaczął oglądać Houston Rockets. i zobaczył,że Harden zachowuje się w obronie analogicznie do jego własnych opisów zachowań Bryanta. a jednak Rockets nie są afektowani przez takie zachowania Hardena. jak zatem mogą być afektowani Lakers przez Bryanta ? bóg... pardon, cytuję "chhuj raczy wiedzieć".

    radzę klientowi Babci Lodzi oglądać mecze, ale ze zrozumieniem. wiedza ? :] nie rozegrał ani jednego meczu i chce mówić o "wiedzy", zupełnie jakby dziewica chciała dyskutować o seksie.

    2] w sprawie Arizy poddał się.

    3] nadal żadnych konkretów w sprawie rzutów-decydujących-o-sezonie-do-ktorych-Bryant-nie-podal-asysty

    nie ma nawet definicji takiego "rzutu" :]
    pajac poniósł kompletną kleskę.

    4] najdłuższy akapit dotyczy frustracji rzeszowskiego anonima, który w necie zakłada się o pieniądze, których nie ma, i umawia się na solówy, do których nie ma jaj :] 24 na dobę siedzi na SG i twitterze. kwintensencja życiowej fantazji i kreatywności. jak się nie ma kasy, jaj i mózgu, to rzeczywiście pozostaje tylko klitka na rzeszowskim blokowisku i pyskowanie w sieci.

  • wielmozny.pan.przecinek

    czemu on reaguje na moje komentarze jego głupot, wzywając swoją Babcię ? :] o mein Got, ein Idiot ?

    czujecie to - Russell wygrywał 11 mistrzowskich tytułów, ale "najlepszy był Robertson". w zasadzie wszelka dyskusja z takimi bredniami jest dowodem śmieszności. dlatego ja to wyłącznie mogę komentować, bo dyskutować nie ma z czym.

    a ten dalej nie rozumie prostej rzeczy.
    styl Russella tłumaczył się na mistrzowskie pierścienie. przy Cousym - wygrywał, przy Havlicku - wygrywał, przy Robertsonie - też by wygrywał. wszędzie by wygrywał i w każdym momencie historii. dziś też by wygrywał, zwłaszcza gdyby te poczciwe trampeczki zamienił na najnowcześniejsze "riboki" czy "najki".

    "Russell jednowymiarowy"
    playoffs 62 - 22,4 ppg 26,4 rpg
    playoffs 63 - 20,3 ppg, 25,1 rpg

    gośc robi 20-20 w playoffs i jest nazywany "jednowymiarowym"...
    czy na sali jest psychiatra ?

    GOAt to mistrzostwo. multimistrzostwo.

    dlaczego nikt nie wymienia wśród największych zxwycięzców np. Boba Cousy'ego, który wygrał 6 tytułów ?

    dlaczego ikoną tamtej złotej ery Celtów jest "jednowymiarowy 20-20" Russell ?
    gdyby Robert Horry wygrał 11 razy nadal nie byłby goat.
    gdyby Derek Fisher wygrał 11 razy nadal nie byłby goat.

    a Russell jest GOAT nawet dla Phila Jacksona. czy Phil zwariował ? nie zna się na koszykówce ? dlaczego uważa "jednowymiarowego" grajka za GOAta ?

    to trywialnie proste - Russell decydował o tym zespole i o ile wokół niego można było stworzyć dowolną układankę, to już wokół jego partnerów - nie sposob byłoby tego dokonac.

    Russell dominował w stylu Tima Duncana. Tim też oddawał ofensywę perimeter, ale nigdy przenigdy nie przestał być najważniejszym zawodnikiem swoich mistrzowskich składów. naswet gdy Tony Parker czy Kawhi Leonard dostawali swoje MVP Finals. to takie proste... ale to wiedzą ci, którzy znają koszykówkę od strony praktycznej, a nie są tylko trollami internetowymi, którzy zamiast uprawiać dyscyplinę sportu, o której chcą mieć coś do powiedzenia, i w ten sposób ją poznawać i pogłębiać swoją o niej wiedzę, wolą przeglądać cyferki.

  • wielmozny.pan.przecinek

    @ufo blox
    właściwie co roku skautuję bezbłędnie 99 % zespołów, czasami wyskoczą jacyś Wizards over Bulls, ale to chyba po to tylko, żeby udowodnic, iż nie jestem Bogiem ;]

    co do GSW mam, na razie !, same pozytywne przemyślenia.
    sporo będzie zależało od pozostałych zespołów, ale sami w sobie dobrze się tłumaczą na best of 7. jeden warunek, który wymieniam od 2 lat - Bogut musi być zdrowy. to jest ich glue guy, który gwarantuje płynnośc ofensywy i agresywne nastawienie defensywne. bez Boguta Warriors tracą 30 % wartości. przeciwko wszystkim najlepszym zespołom Western Bogut jest niezbędny, czy to jako post defender czy jako kotwica czy też jako ofensywny passer i okazjonalny low post threat, któremu z zaufaniem mozna zagrać piłkę i ustawić swój matchup w sposób nieco mniej przewidywalny niż piłowanie backourt game, co nie pozwoliło Warriors nawet na ogranie Clippersów. starali się, walczyli, ale bez Boguta czy bez zdrowego Boguta nie byli w stanie kontrolować wydarzeń na boisku.

    coach Kerr na razie nie psuje tego, co ustawił Mark Jackson. na ile jego praca nad urozmaiceniem gry Warriors się powiedzie, i w playoffs zobaczymy zespół zdolny do taktycznego niuansowania, przekonamy się wkrótce. na razie pracują i pracują efektywnie. potrzeba jeszcze 3-4 statement game, żeby te zmiany dokładniej zaobserwować, przynajmniej jak dla mnie. jesli masz obserwacje już dzisiaj - wrzucaj.

    "Grizzlies zjadaja ich na sniadanie"
    cenię Grizzlies, ceniłem i wysoko ich oceniałem od dawna, jak zawsze wyprzedzałem mainstream :"] ale myslę, że seria Warriors-Grizzlies może być znacznie bardziej wyrównana niż dzisiaj prognozujesz. przede wszystkim, nie pomijałbym faktu ciągłego rozwoju zawodników Warriors. Klay Thompson i Stephen Curry są coraz lepsi, rośnie ich pewność siebie, bedą także - tego jestem całkowicie pewien już dzisiaj - lepiej radzić sobie z presją ważnych meczów playoffs. to już nie będą chłopcy, którtzy w drugiej połowie serii z Spurs czy Clippers tracili głowę i zaufanie do siebie samych. będą znacznie lepsi. jeśli będą mogli zagrać przez środek i w obronie będą mieli swojego glue guya Boguta, to są w stanie ograć Grizzlies. aczkolwiek, to dopiero popczątek grudnia, mamy jeszcze czas na skauting przed playoffs, a i same zespoły mogą się zmienić.

    podziwiam twoje zaufanie do Thunder. na razie są niewiadomą, ale zwróc uwagę na to, że jednak rywale rosną jak na drożdżach. rok temu typowałem już w marcu, że Thunder są #2 i zmierzą się z #1 Spurs w Western Finals. w playoffs preview powtórzyłem tę opinie. potwierdziło się.
    wg mnie, w tym sezonie mają wszelkie szanse by stracić tę pozycję. właściwie wszyscy czołowi rywale w Western zrobili jakiś postep, od Grizzlies i Warriors po Mavs i Blazers, nawet Rockets robią wrażenie grając w/o Howard i bijąc Grizzlies. Spurs będą gotowi. Clippers na razie dołują, moje zaufanie do nich nie wzrosło ani na jotę od momentu, kiedy pisałem jakoś 2 i pół roku temu, kiedy mieli super streak zwycięstw, że to jest zespół nie tłumaczący się zbyt dobrze na playoffs; niemniej - przy tym potencjale talentu ich też trzeba traktować jako zagrożenie dla innych teamów. tu i tam całkiem nieźle się matchupują, a doświadczenie uczy, że słabiej zaczynające zespoły czasami potrafią złapać faze w drugiej połowie sezonu.

    zatem, jest ciasno i coraz wyższy poziom. Thunder niełatwo będzie wrócić na wysoką pozycję i w playoff rozdawać karty.

  • wielmozny.pan.przecinek

    niektórzy przedstawiają takie księzycowe teorie dot. koszykówki i balansu pomiędzy wyszkoleniem technicznym, a motoryką, że tylko facepalm się tutaj nadaje.

    to przerażające i komiczne - minęło ledwie pół roku od momentu, gdy Spurs grając bez motoryki, ale fantastycznie technicznie pobili całą resztę ligi, wykosili supermotorycznych Thunder, zgasili supermotorycznego LeBrona Jamesa, a niektórzy nadal utrzymują, że technika w koszykówce jest wtórna wobec motoryki.

    nawet w sprincie Usain Bolt nic by nie wygrał bez perfekcyjnej techniki biegu. nawet tak skoczny człowiek jak Sotomayor żadnej poprzeczki by nie przeskoczył bez techniki rozbiegu i pokonywania tejże poprzeczki. itd itd

    ku.rwa, nawet w armwrestlingu siła i szybkość mają znaczenie dopiero wtedy gdy zawodnik ma technikę. nie wspominam o podnoszeniu ciężarów i innych dyscyplinach cięzkoatletycznych. a co dopiero koszykówka...

    przezabawne, że niektórzy wspominają jak to Rockets wspomagali Olajuwona celnymi rzutami z obwodu.

    problem polega na tym, że nie dostrzegają, że te rzuty były możliwe, bo Olajuwon skupiał na sobie 80 % uwagi obrony rywali. Magic, Spurs czy KNicks byli wtedy naprawdę w konfuzji, bo albo pozwalali by Hakeem ogrywał swojego obrońcę i punktował ich albo zmuszał do fauli, albo szli a podwojeniami zostawiając shooterów.

    na tym pollega koszykówka zespołowa. kreujesz odpowiednie warunki do prowadzenia ofensywy i starasz się utrudnić do przeciwnikowi.

    tymczasem tutaj mamy sytuację, w której dowodzi się, że medal ma dwie strony, ale obie są awersami.

    Olajuwon kreuje atak i otwiera obwód ? on nie wygrywa, to inni mu pomagają. ch,jowy zawodnik.
    Olajuwon nie kreuje i nie otwiera ? bo jest ch.jowy i dlatego nie wygrywa.

    dlatego dyskusja z ludźmi nastawionymi na negację albo admirację jest zgoła bezsensowna. zawsze znajdą sposób, aby z przedstawionej sytuacji wyciągnąc odpowiedni dla siebie wniosek.

    Shaq przegrał ten pojedynek z Hakeemem i nikt nie miał co do tego wątpliwości wtedy, jak równiez i teraz nie ma nikogo, kto napisze, że było inaczej.

    na pewno jednak Shaq miał też mniej szczęscia, jego perimeter shooting support nie był w najwyższej formie, na pewno nie w takiej w jakiej koledzy Olajuwona.

    tyle że to też nie tłumaczy porażki w stosunku 0-4. ważniejsze przyczyny, ktore wg mnie o niej zadecydowały, podawałem już, są one ściśle związane z osobowością Shaqa i Penny'ego Hardawaya, liderów tamtego zespołu.

  • the-truth

    @slepy wizjoner

    Po tym jak sie skompromitowales, ze Olajuwon byl lepszy od Shaqa mimo, ze rzucal mu w h2h z Bryantowska skutecznoscia, przerznal gros meczow, mial mniej mistrzostw, MVP i ponoc nie dostal od niego sweepa w PO juz nic w sumie glupszego splodzic nie mogles.

    Jak na klona i klauna w jednej postaci pieknie polerujesz jeszcze galke Kidzia 40 procentowego strzelca i alkoholika, brawo :))) A ja znow odslylam cie do liczb jak profesor nieuka do tablicy do sezonow 05-06, 06-07 kiedy Nash mial PER powyzej 23 nieosiagalny dla Kidzia a skutecznosc powyzej 51%FG, 43% za 3 i 90%FT, ktora wprawiala w zazenowanie twojego idola.

  • wielmozny.pan.przecinek

    "Shaq nie był technikiem"

    ktoś tak napisał ?
    lol...

    Shaq był bardzo dobrym technikiem. szybko nauczył się reagować na podwojenia, świetnie podawał, nieźle czytał grę, mimo że blokował i zbierał nieco mniej niż mógłby, przy swoich warunkach, był dobrym obrońcą w zespole i umiał pomagać kolegom wykorzystując swoje warunki.

    zawodnikiem, który nie ma techniki, a tylko ciało i atletyzm jest np. Andre Drummond. jak mu daleko do Shaqa - wszyscy wiedzą. dominacja jest w jego przypadku niemożliwa, właśnie dlatego że nie ma wgranych na dysk umiejętności zachowań w poszczególnych boiskowych sytuacjach.

    każdy, kto twierdzi, że szybkośc czy siła, decydują i szybki czy silny zawodnik potrafi zdominować grę bez posiadania wyszkolenia technicznego, zyją na Księżycu. na poziomie zawodowym jest to niemożliwe, abstrakcja, absurd.

    nawet na poziomie dobrej ligi amatorskiej nawet szybkość i motoryka z high level muszą być wsparte odpowiednim doświadczeniem i wiedzą, umiejętnością zachowania się na trapach, przeciw help defense i innym sztuczkom defensywnym, które stosują inteligentne drużyny. speed kills, power kills itd. wszystko fajnie, ale szybkośc bez techniki produkuje samych Rickych Greenów czy Dee Brownów, a siła bez inteligencji i wyszkolenia Andre Drummondów. i to są najlepsze wyroby na jakie te wadliwe systemy stać.

  • wielmozny.pan.przecinek

    Wil Chamberlain miał 217 cm, nieprawdopodobny wingspan, skakał pewnie dobre 90 cm w górę. potencjał niesamowity.

    dodajmy siłę fizyczną, o której mówi sie tylko z szacunkiem i grozą. i którą było widać w jego grze.

    tym jednak, co go czyniło lepszym od DeAndre Jordanów wszelkiej maści, była właśnie jego technika. te jego finger rolls to poezja, umiejętnośc znalezienia pozycji do rzutu, zwody, poruszanie się do piłki, obrót w lewo, obrót w prawo, lewa ręka, prawa ręka. drop w lewo, drop w prawo. znakomicie wyszkolony zawodnik.

    zawodnik ponadczasowy, ktory w każdym okresie ligi dominowały tak samo jak w swoim macierzystym.
    to jest właśnie cecha wyrózniająca tych najlepszych.

    ofk, nie sposób zadekretować czy Wilt ograłby Shaqa, Jabbara albo OLajuwona, ale jest pewne, ze mógłby stanąc do takiego pojedynku i szanse by były 50 na 50, jak zawsze w pojedynkach all timerów.

  • the-truth

    " minęło ledwie pół roku od momentu, gdy Spurs grając bez motoryki"
    Buahah Spurs bez motoryki :))))

    "zgasili supermotorycznego LeBrona Jamesa"
    W chooj go zgasili tak jak LOLldzia swoich oponentow w najslabszym meczu mial skutecznosc powyzej 47% z gry, najmniej zdobyl 22pkt :)))

    Dalej nie ma co czytac "analiz" trolla co twierdzil ze Ronaldo gra jak Inzaghi.

  • wielmozny.pan.przecinek

    @wielki wizjoner
    celna uwaga.

    dodałbym jeszcze, w kontekście fiksowania na punkcie Finals record, ze zespoły mistrzowskie najtrudniejsze serie rozgrywały/ją bardzo często we wcześniejszych rundach. to jest np. case Lakersów z 3peatu. serie finałowe były 2 razy w 3 przypadkach wynagrodzeniem roboty, którą wykonali w konferencji. rywalami Lakersów nie byli Sixers czy Nets, ale Kings, Spurs czy Blazers.

  • wielmozny.pan.przecinek

    oczywiście, że Jason Kidd osiągnął więcej niż Steve Nash.

    podstawowa róznica między nimi polegała na tym, ze wokół Nasha można było stworzyć tylko system, który w ostateczności przegrywał. nikt chyba nie wyobraża sobie Nasha dowodzącego twardym, brzydko, ale skutecznie i agresywnie grającym zespole, mającym szanse na mistrzostwo. happy-ball wokół Nasha była z gruntu przegranym pomysłem. nawet jeśli Steve potrafił wiele.

    Kidd był zawodnikiem posiadającym nad nim 3 kluczowe przewagi :

    1] był wyższy, silniejszy, znacznie bardziej funkcjonalny
    2] lepiej bronił
    3] dzieki swojej niezmierzonej inteligencji i perfekcyjnej technice prowadził ofensywy, w ktorych dominował bez oddawania rzutów. Nash w swoich zespołach musiał przejmować scoring, co kończyło się zawsze porażkami. kiedy PG dominujący piłkę przez 80 % czasu gry zaczyna scoringować, a zespół nie ma balansu defensywnego, musi przegrać. Kidd prawie nigdy nie dawał się zapędzić w taką pułapke.

    doprowadzenie przez 6-4 point guarda dwóch przeciętnych składów Nets do Big Finals, to wręcz sztuka w takiej lidze jak NBA.

  • the-truth

    Wokol Nasha mozna by stworzyc doskonaly system tylko trzeba miec nieco wiecej wyobrazni niz tworzenie multi kont w celu tworzenia sztucznych tematow aby wypolerowac swoim herosom raz jeszcze.
    Wystarczy sobie wyobrazic Nasha w systemie SAS zamiast Parkera jak doskonale pasowalby do SAS ze swoim rzutem, umiejetnoscia dzielenia sie pilka i kreatywnoscia.Z drugiej strony kto potrafi sobie wyobrazic Kidzia w SAS zamiast Parkera ? LOL Popovich nigdy by go nie wypuscil z hali treningowej.

    " był wyższy, silniejszy" Buahaha miszczowska argumentacja w ocenie PG, wiecie czemu Snow byl lepszy od Stocktona ? Bo byl wyzszy i silniejszy, bardziej funkcjonalny i lepiej bronil :)))

    Nets byli nieco ponad przecietnym zespolem wygrywali 49,52 gier kiedy grali w finalach pozniej duzo mniej.Nash dwa razy prowadzil SUNS do ponad 60zwyciestw na znacznie mocniejszym zachodzie. Nets byli w finale nie dlatego, ze Kidzio byl tak zajebisty ale dlatego ze East byl tak legendarnie slaby, na zachodzie nie mieliby czego szukac i dostaliby wpierdol chocby od Suns.O tak kiepskich teamach jak Nets Kidzia w ogole sie nie powinno wspominac.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    LOdzia
    ale po co sie odnosisz do tego co pisze przecież czułeś się zwycieZCOM, ale dupka piecze jednak, nie dziwie się dostaje ode mnie po dupie co tylko położysz swe oblepione paluchy na klawiaturze...

    2] w sprawie Arizy poddał się. dalej nie wiesz co to SPORTVU? szkoda... na ignorancje nie ma leku...

    3] nadal żadnych konkretów w sprawie rzutów-decydujących-o-sezonie-do-ktorych-Bryant-nie-podal-asysty brandzluj sie dalej. jaka jest prawda to wiedza ci co oglądali, ty zajmij pozycje przynależną januszom tego swiata i dalej miluj bryanta swego jak siebie samego

    LOdzia jak tam w bieruszcicie na dworcu, dalej czekasz jak pies, moze ci nawet pkp pomnik postawi :D

  • user_formerly_known_as_lukasz

    ohohoh Lodzia o Russellu - to doprawdy byłoby zabawne gdyby nie bylo tak pozbawione wiedzy.

    Russell wygrywał 11 mistrzowskich tytułów, ale "najlepszy był Robertson". w zasadzie wszelka dyskusja z takimi bredniami jest dowodem śmieszności. dlatego ja to wyłącznie mogę komentować, bo dyskutować nie ma z czym.
    Oczywiscie ze Robertson byl najlepszym zawodnikiem, dominował nad liga w stylu ktory później powielił Jordan... gral w zbyt słabym teamie by pokonać Celtics napakowanym talentem i przyszłymi HoFami.


    "Russell jednowymiarowy"
    playoffs 62 - 22,4 ppg 26,4 rpg
    playoffs 63 - 20,3 ppg, 25,1 rpg

    Hahaha. Nie ma to jak wyciągnąć dwa statsy z d/upy i machać nimi rozpaczliwie.
    Biorąc pod uwagę brak konkurencji na swojej pozycji to Russell byl żenujący w ofensywie. Wilt limitowal go w PO do 12 ppg. To jest ku/rwa poziom Hibberta albo jakiegoś innego Lopeza. Gdzie tu do Shaqa, Duncana, czy nawet Wilta... Fuck nawet Walt Bellamy spuszczał mu wpierdol zatrzymując na 9ppg.

    Srednia Drewniaka z kariery PO 16ppg. Udzial w winshare Celtics to smutne 10% w PO Jordan mial 25% :] Jordan niosl Bullsow po tytul Russell w wiekszosci sezonow nawet nie byl najlepszym zawodnikiem swego teamu.

    O czym my tu w ogole piszemy.

    GOAt to mistrzostwo. multimistrzostwo. no ale na to to trzeba byc two-way player a nie genialnym w defensywie rolsem jak Russell.

    dlaczego nikt nie wymienia wśród największych zxwycięzców np. Boba Cousy'ego, który wygrał 6 tytułów ? bo nie ma 11 i gral w teamie zlozonym z samych wybitnych graczy?
    wielkosc russell to najwiekszy mit nba... very overrated :]

    Takze Lodzia, puscic pale Bryanta, leki brac na koncentracje i duzo czytac... nigdy nie jest za pozno na wiedze :D

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Troche uwag jeszcze o GSW....
    To jest jednak jumpshooting team, zyjacy z fbp i kreatywnosci. Zastanawiam sie jak to sie przelozy na serie z teamem ktory bedzie obnizal pace i gral uwaznie w ataku nie dajac szans Dubs na kontry... Warriors słabo graja halfcourt offense i jesli jakis teamowi uda sie zgnoic Stefana to może być problem. Szanse maja teamy ktore maja swietne transition defense..

    Podwojenia, trapy, były skuteczne rok temu. Kolejna rzecz to shoot selection Thomspona, pozostawia trochę do życzenia, i nad tym Kerr powinien popracować. Mam nadzieje ze jak wróci Lee będzie trochę więcej trójkątów bo jest ich jak na lekarstwo, zwyczajnie dlatego ze Dubs sa skuteczniejsi w swojej improwizowanej koszykówce, jednak na PO może być trochę za mało.

    Wszystko rozbije sie o to z kim zagraja... Ze Spurs na ta chwile w 80% przegrają... z OKC wygraja prawie napewno, z Memphis tez, Clippers to nawet nie jest zagrozenie podobnie jak Houston. Ciezko widze ich Mavs ale tez sobie poradza. Portland tez bedzie do przejscia. Jesli trafia na dobre rozstawienie i omina spurs, to moze byc nawet Final. Oczywiscie pod warunkiem ze i Bogut i Lee beda zdrowi.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    właściwie co roku skautuję bezbłędnie 99 % zespołów,

    hahahab Lodzia przecież stawiałaś na Indianę w finale. To co jednak zaliczyłeś ze weszło? :D

  • ex-em

    Na indiane, na bulls i z tego co pamietam rockets w 7
    Nijak nie wychodzi 99%

  • ceglomiotacz

    Te 99 % wynika z czego innego. Przecinek da prognozę, która się nie sprawdzi, ale potem w sposób bardzo dokładny napisze dlaczego padł wynik wbrew jego przypuszczeniom. Cały wywód zostanie naszpikowany dla większego "profesjonalizmu" całą masą kalek z angielskiego. Kierując się tymi kryteriami, Przecinek uznaje swoje typy za trafione. Ot i z tego mamy 99 %.

    Jak by to ujął Konfucjusz "Prostak błędy swe barwnie przystraja". (Nie wchodząc już w dyskusję czy Przecinek jest prostakiem, znam tu takich, co skwapliwie potwierdzą)

  • wielki.wizjoner

    Ciekawe czy the-truth ogląda w ogóle jakieś mecze, czy jego kontakt z NBA ogranicza się do przejrzenia boxscore. Pewnie to drugie, bo inaczej jest tylko jedno wyjaśnienie stawiania Nasha nad Kiddem, o którym lepiej nie wspominać. To ten sam typ człowieka co powie, że lepiej mieć w drużynie Stoudemire niż Rodmana, bo pierwszy 20+ ppg zalicza a drugi to ofensywna miernota.

  • the-truth

    Ciekawe czy slepy wizjoner wali sobie konia z mixtapami goscia co raz w zyciu wygral powyzej 50meczow w sezonie jako lider czy jednak widzi innych lepiej wyszkolonych technicznie zawodnikow ? Po tym jak zaczal zwalac wine na wszystkich poza liderem w LA za wyniki tego zespolu, pytanie jest dosc retoryczne :))

    Rodman bylby dzis nikim w NBA, kurdupel (ktory zrobil kariere bo nikomu nie chcialo sie w latach 90tych robic dirty works na deskach jak pisze w swojej ksiazce) kryjacy dzis skrzydlowych kolo 210cm zamiast kurdupli a`la Barkley ? LOL dodatkowo bez rzutu zabijajacy spacing druzyny i nietrenowalny praktycznie przez 29 na 30trenerow w lidze.Z tym, ze dzis nawet tego jednego byloby ciezko znalezc.Kto by kulwa dzisiaj przygarnal tego trans-pajaca poza Kim Dzong Unem?

  • ceglomiotacz

    Pisanie w stylu "Rodman byłby dziś nikim w NBA" to tak jakby napisać, że w obecnym systemie informacji telegazeta to przeżytek. W swoim czasie był kozakiem. Kropka. Tak samo można napisać, że łucznicy to nic w czasach broni palnej a Przecinek w realiach ustroju komunistycznego musiałby podjąć w życiu jakąś pracę.

    Z że Rodman to pajac i ma pstro w głowie to temat na osobną dyskusję.

  • wielki.wizjoner

    Jednak warto tutaj pisać choćby po to by pośmiać się z tego co wypisuje the-false. Pomijając te brednie o Rodmanie to wykazywanie wyższości Nasha nad Kiddem na podstawie liczby wygranych w sezonie to całkiem dobry materiał na skecz kabaretowy. Masz jakieś zaburzenia umysłowe, bo ciągle wyolbrzymiasz sezon regularny, nawet zrównując nagrodę MVP RS z MVP Finals. Wiesz kogo obchodzi ilość zwycięstw w sezonie regularnym? Statystyków. Ilość wygranych meczów w sezonie regularnym nie znaczy za wiele w tym kontekście, bo było wiele drużyn, które regularnie trzepały cieniasów dobijając te 55-60 zwycięstw by potem rok w rok dostawać wpier.dol od poukładanej, gotowej na playoffs drużyny, a były też takie, które zlewały sezon, chciały tylko dobić do top4 a potem z 50 zwycięstwami szturmowały ligę. Ciebie nie posądzam o bycie statystykiem, więc musisz się bryndzlować pod 62-20 Phoenix Suns Nasha z prostego powodu - nie oglądasz meczów, analizowanie gry przerasta twoje neurony, zatem spoglądasz w te boxscore i klasyfikację a potem ferujesz wyroki typu Nash > Kidd. Rodman byłby nikim. Olajuwon giermek Shaqa. Russell miernota. Już nie mogę się doczekać co jutro napiszesz. Iverson > Kobe? Westbrook > Magic Johnson? Kto wie, kto wie.

  • wielmozny.pan.przecinek

    ciekawe, że Kidd w swojej karierze podał prawie 2 tys. asyst więcej od Nasha. na niemal każdym polu bije go na głowę. Nash nigdy nawet nie liznął Big Finals, o czym zatem w ogóle mowa ? jakie porównanie ?

    a zarzut "alkoholizmu" wobec Kidda jest przekomiczny.

    jesli Kidd grał na bani, to pomyślcie jak grałby na trzeźwo... chociaż, może akurat na podwójnym gazie czuł się lepiej ?

    a prawda jest taka, że alkoholik nie wytrzymałby w tej lidze nawet miesiąca, więc wszelkie teksty o "alkoholizmie" są dowodem na nienznajomość rzeczywistości. mieszanie zaś rzekomych procentów w Gatorade do koszykówki samej w sobie jest przejawem rozpaczliwego braku argumentów rzeczowych.

  • wielmozny.pan.przecinek

    pozdrawiamy Babcię Lodzię z Rzeszowa. jej budyń daje w łeb lepiej od Krokodila, co wnusio potwierdza ochoczo kwicząc w kolejnych paroksyzmach głupoty i histerii :]

    popatrzmy na kolejne...

    1] nadal nie ma konkretnych przykładów, w których : w akcji-decydującej-o-sezonie BRyant nie podał asysty, mimo że powinien to zrobić.

    każdy myślacy logicznie człowiek wie doskonale, że zarzut można czynić TYLKO z zaniechania. powinien, ale nie podał - to jest zarzut. ale że nie podał, mimo że nigdy nie miał takiej sytuacji, w której był powinien to zrobić ? toż to bezedura :]

    2] no proszę, nadal nie ma nic w sprawie Arizy i "na nim" procentów. ciężar dowodu został przerzucony na stronę broniącą. jakiś nowy rodzaj prawnego systemu nam się tutaj kroi.

    pokazcie mi człowieka, a znajdzie się paragraf - na tym polega to całe cyferkowe szczucie na Kobego.

    to czyste kuriozum, że aby dowalić Kobemu robi się megahiperultra zayebistego defendera z Hardena, a kiepskiego i afektującego na zespół z Arizy - widzieliście kiedyś gorszy i bardziej upokarzający matkę Logikę proceder ? tylko na Supergigancie, zapraszamy. tylko tutaj zobaczycie idiotów gotowych do takich zagrywek. tacy ludzie ośmieszają sens statystyk. a najlepsze, że sami nie umieją ich odczytać.

    jak padają niewygodne i trudne pytania, to jaka jest odpowiedź ?
    "nie znasz się, naucz się to będziesz wiedział" :]
    ile jest w tym sensu ?
    nie ma ani grama.


  • wielmozny.pan.przecinek

    3] no proszę, a zatem można nic nie wygrać i zostać "najlepszym zawodnikiem". dlaczego się nie wygrywa ? a czy to ważne ?

    czy to nie absurd ?
    Russell jest podstawą 11 mistrzowskich kampanii, dla wielu GOAT, ale nagle... nie, żadna podstawa, żaden GOAt, to przecież przy nim wylansowało się 5 innych HoFamerów. a to zaniża wartość effortu Russella/

    lepszy jest Robertson, który nikogo nie wylansował, nic nie wygrał, nikogo nie uczynił lepszym, nie katalizował żadnego sukcesu zespołowego... dlatego wszystko przegrał, ale oto znów zonk! - Robertson wcale nie przegrał. on jest zwycięzcą... moralnym. bo przecież GDYBY!!! mu dać... Russella, to by wszystko wygrał :]

    dyskusja z takim dnem umysłowym, jakie wyłania się z podobnych konstrukcji, tfu, intelekttualnych, to wręcz heroizm... moralny :]

    wiecie dlaczego Bill Russell jest "jednowymiarowy" ?
    chcecie wiedzieć ?

    bo ma 11 tytułów ? nie.
    bo miał 20-2-0 w playoffs ? nie.

    wiecie dlaczego ?

    bo Walt Bellamy "spuścil mu wpierd..ol" :]
    kiedy ? gdzie ? na podwórku ? w jednej serii ? w jednym meczu ? career ? ;] NIE wiadomo. tuba milczy, jak na tępą dzidę przystało.

    wiecie co jest zabawne ?
    że "NAJLEPSZY" Robeertson w tym jednym jedynym sezonie, w którym wygrał mistrzostwo miał zaledwie 18 ppg w playoffs.

    a zatem, może po prostu jest tak, że zdobywa się tyle punktów w playofs ile TRZEBA zespołowi. to wynika z systemu, ze stylu gry, a nie z ability gracza.

    poza tym, koszykówka polega na dwóch aktywnościach - defensywnej i ofensywnej. biorąc pod uwagę całokształt gry, Russell wnosił najwięcej. to proste.

    cóż, jeśli "udział w winshare' premiuyje statystyki rzutowe, to w czym problem ? problem w tym, że Russell afektował na cały zespół, Jordan niekoniecznie. JOrdan nie tworzył one man defensive force, JOrddan nie ograniczał żadnego równego sobie klasą zawodnika. tego nie oddadzą żadne statystyki i szukanie tam czegokolwiek zbliżajacego do prawdy prowadzi do tekstów pt. "Robertson byl najlepszy"

    po co w ogole Jordan wygrywał te pierścieni ? przecież i bez wygrywania znaleźliby się tacy, którzy obwołaliby go "najlepszym" przeciw 11 tytułom Russellla.

    najlepszy jest ten, który wygrywa. bo wygrywanie jest sensem każdej gry. wyobraża ktoś sobie koszykówkę bez wyników ? jesli są wyniki, to znaczy ze wygrywanie jest najwyższą formą sensu tej gry.

    i Russell wygrał 11 razy jako zawodnik czyniący innych lepszymi w stopniu daleko większym niż oni czynili lepszym jego. I to jest definicja GOAT.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    LOdzia.
    nie podał... musisz z tym żyć....
    Harden jest obecnie lepszy w obronie niż Bryant... tez musisz z tym żyć...
    SportVU? Poniał? Najpierw podstawy pozniej dyskusja... inaczej to bedzie jak ze swinia o ksiezycu lub z Lodzia o bilecie :D
    po jakich lekach tak ci się miesza Lodziu?
    a może to od zimna? od czekania na tym dworcu? kto wiem.... :]

  • wielmozny.pan.przecinek

    @ex em
    po primo, źle pamiętasz.

    po secundo, skauting polega na czymś innym niż się tobie... roi w głowie.

    poczytaj moje "reports" o poszczególnych drużynach, zobaczysz same fakty, ktore później potwierdziła rzeczywistość. Od Celtów'2008 [wszyscy typowali ich na mistrzów since day 1, ale to ja przepowiedziałem, że w playoffs będą mieli straszne problemy, co się potwierdziło, zagrali 26 z możliwych 28 meczów], przez Lakersów'10 [przy stanie 2-3 w Finals tylko ja powtarzałem, że wrócą i wygrają to w 7 meczach, to był juz przejaw czystego geniuszu z mojej strony, bo Celtics grali wtedy niesamowitą piłkę] aż po reports z ostatnich sezonów - kiedy Clippers notowali streak wins przed 2 czy 3 laty, napisałem, że to playoffs-bust. potwierdziło się co do joty, dziisaj Clippers są ogolnie doubtowani. ale ja to napisałem kiedy wygrywali jak szaleni.
    Memphis ? od 3 lat uparcie wbijam do głów, że to świetny team. zaczałem, kiedy nikomu się nie śniło o Western Finals i sensacyjnym starcie 2014-15 [jak dla kogo "sensacyjnym"].
    miętkim ch.jem robieni Rockets ? też moja prognoza z czasów, kiedy wszystkim się zdawało, że to finaliści ligi.
    itd itd

    ostatni sezon ?
    cóż...
    w MARCU przewidziałem kto zagra w finałąch konferencji.
    w playoffs preview przewidziałem to po raz drugi.
    przewidzaiłem też bezbłędnie przebieg !! i wynik Finals.

    ekstra bonus : przewidziałem, że with or w/o IBaka Thunder zostaną pokonani przez Spurs.
    los był tak łaskawy, że pozwolił, aby oba scenariusze zostały zweryfikowane -
    w obu przypadkach miałem rację. Spurs byli lepsi bez względu na to czy IBaka był na boisklu czy też go nie było.

    jeszcze coś ? no to pomachaj mi na pożegnanie, bo twoja drezyna właśnie odjeżdza w siną dal kolejnej kompromitacji.

    Bulls ? shit... wobec tej nawałnicy celnych skautingów i typów jakaś jedna seria, w któreej nie przewidziałem supersensacji, dowodzi tylko jednego. jednak jestem człowiekiem, a nie Bogiem :] jakby kto miał wątpliwości ;]

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Jabbar + Robertson w końcówce swojej kariery. Mowi ci to cos tluku?
    z całym szacunkiem dla Jerrego Lucasa, to koleś byl zbyt biały by moc mieć jakiekolwiek szanse zdominować Russella, ktory TAK, byl czynnikiem zmieniającym filozofie gry. Tak zmienił podejście do defensywy. Tak, byl grajkiem który najbardziej dominował w defensywie EVER, ale będąc kołkiem ofensywnym ktory w niektórych seriach PO schodził poniżej 10ppg nie można mowic o nim jako o GOAT. Juz nawet nie wspominam ze przepisy pozwalały do 66 roku stac mu w pomalowanym oraz mógł blokować opadające pilki. Niech będzie ze jest Greatest Defensive Player Ever

    Jestem ciekaw jak wyglądałaby dynastia Bostonu gdyby Russel musiał ich tez nieść w ofensywie i czy miałby na to sile mając TRB% w granicach 40%.

    a zatem, może po prostu jest tak, że zdobywa się tyle punktów w playofs ile TRZEBA zespołowi.
    jest na to dobre określenie: ROLE PLAYER. :]

    cóż, jeśli "udział w winshare' premiuyje statystyki rzutowe, to w czym problem hahahahahahahahahahahahahahahha. Lodzia juz lepiej obciągaj Bryantowi, nie zabieraj sie za statsy do to wstyd.
    Otóż winshare dzielą sie na offensive i defensive i o ile Russella przewaga w DWS Celtics jest olbrzymia to OWS jest bez znaczenia bo to 5 wynik w teamie...

    W sensie umiejętności Roberston byl wieki świetlne przed Russellem, niestety nie mial teamu.... Używając zrozumiałego dla ciebie porównania to tak jakby zmiksować skillset Bryanta z dominacja fizyczna Lebrona i kazać mu grac w Minnesocie, Cleveland czy innym Milwaukee bez dobrego coacha i wsparcia. A później mieć pretensje ze nie jest w stanie wygrać z organizacjami pokroju Bulls 90's .... dociera....
    jasne ze nie :]

  • wielmozny.pan.przecinek

    a'propos Rodmana.

    najczęściej pojawiającym się argumentem jest to, ze Rodman miał 2 metry i wygrywał zbiórki.

    "co to za ch.jowa liga, w której 2-metrowy zawodnik wygvrywa klasyfikację zbiórek i to 7 razy".

    w kontekście faktu, ze Rodman SPECJALIZOWAŁ SIĘ w walce o zbiórki - zastanówmy się ile RPG mógłby dzisiaj notować... Rajon Rondo, GDYBY się specjalizował w tej dziedzinie ? jeśli jest w stanie zbierać po 17-18 piłek mimochodem ?

    przy pełnej koncentracji na zbiórkach pewnie do 15 średnią mógłby zwyżykowac.

    Rajon ROndo ma 185 cm wzrostu.

    co to za ch.jowa liga" ?

    a że dodatkowo Rodman wygrywał te zbiórki w złotej erze centrów, w lidze nafszerowanej robotnymi PFs... no cóż... :]

    jak mówiłem, są postaci ponadczasowe, który byłyby dobre w każdym okresie historycznym. Bill Russell czy Dennis ROdman dziś w lidze najpewniej z powodzeniem powtarzaliby swoje wyniki i wpływy.

  • wielmozny.pan.przecinek

    RS nie ma większego znaczenia w sezonie.
    RS jest głównie po to, żeby przez pół roku uprawiać cyrk objazdowy, na którym NBA i organizacje w niej zrzeszone mogły zarobić na swoje waciki.

    HCA, drabinka - to są jedyne sensy sportowe RS, mające jakiś tam wpływ na walkę o mistrzostwo.

    playoffs to jest bezpośrednia walka o mistrzostwo.

    MVp RS jest karłem przy MVP Finals. i to z jedną drewnianą nogą.

    kto przytomny zapisze Steve'a Nasha do najlepszych w historii na podst. jego MVP RS ? nikt. do trzeba mieć wyższy stopień choroby psychicznej.

    nawet jego miejsce wśród top15 point guards all time nie jest całkiem pewne, nawet total asists nie przesądzają o takim zaszeregowaniu, wobec faktu regularnych przegranych w kampaniach mistrzowskich.

    pamiętacie jakiegoś wodza, generała, dowódcę, którzy przeyebał wszystkie bitwy i został zaliczony do all time best ?

    albo boksera, który ma same porażki w mistrzowskich walkach i zalicza się do najlepszyhc w swojej wadze ?

    ja takich cudów nie znam.
    może dlatego, ze generalnie w cuda nie wierzę.

    ale tza to CUDaków na tym forum nie brakuje. CUDaki są faktem.

  • ex-em

    fakt pomylilem sie, nie typowales rockets w 7

    "Rockets są więc faworytem. na 7 mecz raczej nie ma co czekać"

  • ceglomiotacz

    Przecinek - konkretne przykłady. Dawaj posty, w których poprawnie typujesz już w marcu składy finałów konferencji. W innym wypadku, stajesz w jednym szeregu z Łukaszem, który zapytany o konkretne przykłady zakręcił się jak na karuzeli.

  • ceglomiotacz

    "pamiętacie jakiegoś wodza, generała, dowódcę, którzy przeyebał wszystkie bitwy i został zaliczony do all time best ? "

    Gieorgij Żukow.
    Na polsku podwórku - Karol Świerczewski (do pewnego czasu)

  • user_formerly_known_as_lukasz

    @ceglomiotacz
    Really?
    Ale co? Nie widziałeś jak Bryant gra? Przecież gość nigdy nie podał bo jego ego kazało mu ganiać wizerunek i legendę Jordana? Brak zaufania to kolegów z teamu tez jest dla ciebie dyskusyjny? Nie pamiętasz o ceglach Bryanta ratowanych przez Artesta i Gasola z Okc i Suns?
    Mając takie spektrum twierdzisz ze Bryant podałby piłkę na ostatni rzut tak jak Jordan do Kerra? Serio?

  • the-truth

    @ slepy wizjoner

    Podalem multum argumentow na wyzszosc Nasha na Kidziem, tak samo Shaqa nad Olajuwona ty nie podales ani jednego, tylko sie zajmujesz obrabianiem paly.Nikogo tak naprawde nie obchodza finaly Kidzia osiagniete na tuzach pokroju Bucks czy Raptors.Finaly z udzialem Nets nalezaly do najbardziej dennych i jednostronnych w historii.Wiesz kogo obchodza takie finaly ? Statystykow i lodziarzy twojego pokroju.
    Haha szkoda, ze Kidzio nie potrafil tak obijac cieniasow w RS grajac ze slabszymi rywalami majac duzo gorszy bilans :))).A grajac na Zachodzie przez 7lat nie potrafil przejsc nawet 1rundy jako lider i nie potrafil obijac leszczy z prostego powodu bo sami za nich robili :))) Nash ma final West osiagniety jako lider grajc z tuzami pokroju R.Bella czy Tima Thomasa.
    PS.Czekam na udowodnienie w ktorym contenderze Rodman moglby dzisiaj grac w pierwszej piatce i odgrywac powazna role

  • the-truth

    "RS nie ma większego znaczenia w sezonie.
    RS jest głównie po to, żeby przez pół roku uprawiać cyrk objazdowy, na którym NBA i organizacje w niej zrzeszone mogły zarobić na swoje waciki" Tak bo zespol z poza top4 zawsze sie liczy w walce o mistrzostwo :)))) Swego czasu ten pajac przez pol sezonu pisal o Lakersach ustawiajacych sobie drabinke, az w koncu zostali totalnie zmiazdzeni w PO nie dlatego, ze tak sie maskowali w RS ale dlatego ze byli jednak tacy ch.jowi.

    "MVp RS jest karłem przy MVP Finals. i to z jedną drewnianą nogą" Tak jasne K.Malone jest karlem przy K.Leonardzie, a Durant jest karlem przy Parkerze szkoda, ze lodzia zamiast krasc wszystkie ruchy Answera zapomniala o najwazniejszym, aby ukrasc mu bilet wtedy zwolnila by czytelnikow tego bloga z czytania takich andronow...

    Nash jest nizej w historii od tych PG ktorzy cos wygrywali jako liderzy jak Magic czy I.Thomas ale od seryjnych przegrywaczy pokroju Stocktona czy Kidzia wyroznia sie glownie wyzsza technika i jakosci gry w najlepszych latach, dlatego on ma 2MVP a oni maja gowno z makiem.

  • the-truth

    Bulls z bialasami bez atletyzmu pokroju: Miernotic,Daunleavy, Hinrich nie maja zadnych szans na mistrzostwo.Ocena prawidlowa bo podjeta na ten moment.

  • hedin

    przecinek - tak z ciekawości, jedziesz po obronie Hardena, ale ile meczów Houston w tym sezonie ogladales?

  • wielmozny.pan.przecinek

    Babcia Lodzia z Rzeszowa i jej budyń... a potem na forum wnusio odstawia Krokodil Rock.

    gada do Babci, zapewne schiza się nasila, więc spójrzmy na kolejną odsłonę komedii ludzkiej...

    1] nadal nędzna imitacja człowieka nie rozumie, że jesli Harden i Bryant są zbliżonym poziomie słabości własnej gry defensywnej, to z jakichś powodów defensywa Hardena nie afektuje defensywye Rockets, która należy do czołowych w lidze.
    a to wyklucza sytuację, w której Bryant afektuje Lakersów do poziomu najgorszych w lidze.

    dla każdego myślacego delikwenta jest to naturalne i normalne, bo liczy się team defense, a nie indywidualna obrona. słaby obrońca w otoczeniu czterechj dobrych jakoś się ukryje. tak jak jeden wybitny obrońca w towarzystwie czterech słabych nie wywrze żadnego wpływu.

    a tutaj dodatkowo mówimy o perimeter defenders, którzy z reguły w pojedynkę nie afektują na całą defensywę.

    2] wystarczyło zawetować chore ujawnienia wobec Arizy i już mamy opędzanie się wnusia pod tytułem "Sam sobie sprawdź" :] z tym go pozostawmy, widać że przegrał.

  • czarny.eminem

    Przecież jedna z najbardziej znanych akcji Kobego była w Game 7 z PTB, kiedy crossoverem minął Pippena jak psie gówno na chodniku i posłał podanie na alley oop do Shaqa. To był dagger i decydował o sezonie jednych i drugich. www.youtube.com/watch?v=NLOMEmRQ40U

    A podanie do Artesta w Game 7 to co to niby było? www.youtube.com/watch?v=Q-mT99HCFFI

    Jeszcze sporo by się pewnie znalazło mniej historycznych. Pamiętam też ASG bodajże z 2001 roku, kiedy KB się uparł, że nie będzie samolubny, tylko słał podanie za podaniem i w decydującej akcji podał pod kosz do Garnetta, a ten przestrzelił buzzer beatera z 2 metrów, bo go Carter contestował. Muszę se w ogóle obejrzeć tamto ASG, bo mi się podobało, Carter robił fajne wsady, a Kobe miał żółte buty, jako gimbus nie mogłem się zdecydować, którego wolę, w końcu stwierdziłem, że wolę Kobego i całe szczęście, bo bym dzisiaj nieźle wyglądał jako kibic loosera Cartera, a tak kupiłem koszulkę Kobego z nr 8, firmy Champion, którą mam do dziś, a on w międzyczasie zdobył 5 tytułów. To była inwestycja, co? U mirin?

  • wielmozny.pan.przecinek

    3] o, dalej męczy tego Russella.

    jak mozna rozdzielać defensywę od całokształtu gry i nadawać tytuły separujące obie kategorie ? przecież defensywa jest równie ważna, a niektórzy twierdzą, ze ważniejsza.
    dlaczego "all time greatest defender" nie może być GOAt ?

    poza tym, w 5 playoffs z 11 mistrzowskich Russell notował 18+ ppg. 18 ppg to mało ? w zespole, w którym ofensywa była prowadzona przez wysoce utalentowanych perimeter players ? lol...

    look at :
    Wilt Chamberlain swoje 2 tytuły zrobił na średnich ppg : 21 i 14.

    kiedy robił 25+ g.wno wygrywał.
    Wilt został "kołkiem" i dlatego wygrał 2 tytuły ?

    Robertson - w mistrzowskim sezonie 18 ppg w playoffs.
    Nate Tiny Archibald - w mistrzowskim sezonie 15 ppg w playoffs.
    Magic tyklko w jednym mistrzowskim sezonie wyszedł poza 20 ppg w playoffs.

    to jest cholernie proste - zwycięzanie na 25-25 i jesczze z paroma blokami i przechwytami jest ponad siły dowolnego zawodnika.

    przy takim wysiłku jaki Russell wkładał w defensywę, krycie, kotwicę, zbiórki, bloki, robiąc zasłony w ataku, rollując, walcząc o piłki na ofensywnej tablicy... 18-20 punktów, to jest cholernie dobry wynik. to jest GOAT-wynik, w kontekście całokształtu.

    jeśli ktoś obniża effort Russella ze względu na obecnośc 5 innych HoF, to ja mogę swobodnie zakwestionować Jordana w grze obronnej, bo przecież miał takich speców jak Rodman czy Pippen obok siebie, a także Grant czy Harper, który w drugim 3 peat był jednym z 3-4 najlepszych obrońców na jedynce w NBA. i też wyjdzie, że Jordan był w sumie one-way, bo przecież w obronie lubił odpocząc sforsowany ofensywnym usiłowaniami.

    przedstawiam tę linię rozumowania celowo, jako przykład nonsensu, który Babcisynek uprawia wobec Russella, za wszelką cenę starając się zaniżyć jego znaczenie.

    litości... 13 playoffs, 11 tytułów jako zawodnik czyniący innych lepszymi w stopniu daleko większym niż ktokolwiek lepszym czynił jego.

    kto z Celtów zdobywał MVP ? w playoffs dostawało się ono rywalom, wtedy jeszcze nie było zasady, ze nagroda idzie do zawodnika ze zwycięskiej paczki.

    kto z Celtów wygrywał MVP w Rs ? Russell. 5 razy.

    Phil Jackson uznał Russella za GOAt. ileż to razy niektórzy tutaj powoływali się na opinie Phila nt KObego... i wtedy był autorytetem niepodważalnym, dzisiaj negują jego GOATa. niepojęta głupota. za tydzień znów będą cytować Phila, w jakiejś innej sprawie, i obwoływać go Nieomylnym.

    jesli Russell rzucał mniej punktów, a za to zbierał po 25 piłek to wszystko jest jasne. WS nie ma znaczenia, bo bierze się go ze statsów, a statsy nic nie wyjaśniaja.

    jak statsy oddadzą fakt, że Russell czynił swoją grą innych lepszymi, podczas gdy trudno wskazać, aby reszta Celtów wywierała porównywalny wpływ na lepszość Russella ? nie ma takiej możliwości. Takie rzeczy określa się na podstawie znajomości natury i sensu tej gry, na podstawie doświadczenia i rozumienia koszykówki oraz taktyki i stylu ówczesnych Celtów.

    4] "w sensie umiejetnosci Robertson byl wieki swietlne przed Russellem niestety nie mial teamu"

    Russell bił go na głowę zdolnością wywierania wpływu na grę własnej drużyny i przeciwnej. mówimy o wpływie, którego nikt nigdy nie wyrównał - ani Jabbar, ani Magic, ani Jordan, ani Shaq, ani Wilt, ani żaden inny zawodnik.

    mówimy o wpływie będącym wersją połączoną wpływów Jasona Kidda i Tima Duncana - kontrolowanie gry na 15-20 ppg, za pomocą kotwicy, zbierania, blokowania, odstraszania, passing game i dobrego znajdowania się pod koszem.

    nigdy dośc przypomina, że nieważny jest styl wpływu na grę, ale wielkość tego wpływu.

    dlatego można dominować rzucając do kosza, ale można też dominować prowadząc grę czy panując w obronie. to takie łatwe do zrozumienia. wystarczy wyjśc poza te ogłupiające cyferki i użyć wiedzy oraz doświadczenia. no ale to ja mam wiedzę i doświadczenie. po drugiej stronie hula wiatr.

    4] nie wygrywa się za pomocą "jakbym miał wspaniały team". w ten sposób nie można zrównać 11-krotnego czempiona z one-time championem.

    Russella i Robertsona dzieli przepaść.

  • wielmozny.pan.przecinek

    Russell wylansował 5 HoFamerów, zdobył 11 tytułów i zapisał się w historii jako Face wielkiego okresu Bostonu w historii.

    Robertson ?
    "jakby miał..."
    "gdyby dostał..."

    mówimy o faktach i mamy im przeciwstawiać "gdyby, jakby" ? przecież to z gruntu nie ma sensu.

    powiedzcie Lodziarzowi Babcinemu, że od "miał umiejętności" do "wygrywał" jest cholernie daleka droga. trzeba te umiejętności sprzedać w systemie, wśród dobrych partnerów, i trzeba umieć grać wielkie mecze.

    Robertson nigdy nie wygrywał wielkich meczów, tylko raz grał w jakimś sensownym systemie [i od razu okazało się, ze dominować w nim nie będzie]. "Robertson" ofk był świetnym zawodnikiem, ale niepotwierdzonym mistrzowskimi tytułami. dlatego nie ma wstępu do GOAt.

    pod formułkę "dajcie mu support, a wygra 11 tytułów" podciągnięto przez te 80 lat jakoś tak tysiąc chłopa. problem w tym, ze w RZECZYWISTOŚCI był tylko jeden, który tego dokonał.

    albo fakty albo "gdyby", trzeciej drogi nie ma.

    tyle że w przypadku Russella "gdyby" obejmuje zaledwie te 2 sezony, w trakcie których nie wygrał mistrzostwa. czy mógł mieć 13 na 13 ? uważam, że mógłby mieć, GDYBY... :]

    według "gdyby": Russell jest 13 na 13 w karierze, bo przecież "jakby..."...

  • wielmozny.pan.przecinek

    @ex em

    poczytaj raz jeszcze CO wtedy typowałem.
    typowałem finalistów konfy.

    uznałem, że Rockets są faworytami, ale nie powiedział wprost, że "wygrają". w miejscu, w którym napisałem "wygrają" - nie twierdze odwrotnie.
    typowałem Pacers i przegrali ?
    wymawiam się od tego ?
    nie.

    comprende ?

  • wielmozny.pan.przecinek

    @ceglomiotacz
    ta, już gonię szukać dokładnych cytatów, lol...

    o tym, że typowałem właśnie tak jak mówię - wspominałem jakieś 768 razy od marca ubiegłego roku i nikt tego nie kwestionował, bo pamięć mają lepszą od ciebie, albo w ogole ją mają, a ty jesteś swieżak :]

    Żukow ?
    mowię o all time, man.

  • wielmozny.pan.przecinek

    działanie krokodila Babci Lodzi się rozszerza...

    teraz dowiadujemy sie, ze Kawhi Leonard w jeden sezon zmatchował dokonania Karla Malone'a z całej kariery :]

    beka nie z tej ziemi.
    niech se człowiek zasunie dawkę śmiertelną i przestanie już pleść te koszyki z waty cukrowej.

  • wielmozny.pan.przecinek

    Steve Nash - zwycięzca.

    titles - zero
    Big Finals - zero
    western championships - zero
    game 7 in CF - zero

    4 razy w finałach konfy i ani razu nawet nie doprowadził do game 7...

    i co z tych jego 2 MVP RS ? Shaq ma jedno, KObe ma jedno, Olajuwon ma jedno, Oscar ma jedno, Cousy ma jedno i ze 30 innych ważniejszych od Nasha nie ma wręcz ani jednego.

    radziłbym zaprzestać jej zabawy i raczej zastanowić się na tym czy Nash to jest druga połowa drugiej dziesiątki all time PGs czy raczej środek trzeciej. to będzie bliższe rzeczywistym wątkom tematycznym dotyczącym Steve'a Nasha.

  • ex-em

    mam powazna propozycje

    co powiesz na reportaz
    bedzie to zlamanie stereotypow, jako by na prowincji zyly same ciule bez wyobrazni

    ty pomyslowy, z wlasna dewiza na zycie
    samowystarczalny

    moglo by wyjsc z tego cos bardzo ciekawego, dodatkowo zamknalbys kilka supergigantowych paszczy

    we wroclawiu bywam raz na jakis czas wiec moglbym podjechac

    roboczy tytul "1% od Boga"

  • wielmozny.pan.przecinek

    ale bęcwał... :]

    aż się prosi, żeby to skomentować, ofk z bezpiecznej pozycji obserwatora, bo polemika z ludźmi nietrzeźwymi nie należy do moich hobby.

    projektowanie oceny "na dziś" na rozsstrzygnięcia finalne jest niemożliwe.

    dlatego ja NIGDY nie projektowałem w ten sposób.
    taką projekcję mi PRZYPISYWANO.

    teraz już wiemy dlaczego niektórzy ludzie o bardzo małym rozumku tak czynili.

    "ocena prawidłowa bo na dziś" :]

    prawidłowa - na dziś.
    i tylko na dziś.

    projektowanie jej na każdy inny okres czasu jest dowodem czystej głupoty. po to się pisze "na dziś", żeby było wiadomo, że jest ona wykonana za pomocą TYLKO dostępnych materiałów i nieuchronnie musi zostać : albo zmieniona, albo podtrzymana, ponieważ spływają nowe informacje i nowe dane, ktore kazą weryfikować oceny wystawiane "na dziś".

    ja tak robiłem, a ten głupek wracał do moich, dawno zmienionych na podstawie całej masy nowych danych, opinii i udowadniał, jak skończonym jest durniem, jeśli za wiązące w kontekście całościowym uważa oceny "na dziś".

    lol... :]

  • wielmozny.pan.przecinek

    @hedin
    3
    Warriors, Memphis, Clippers

    niestety, Harden jest defensywnym retardem.
    nie od dziś zresztą.

    próby dowodzenia, że jego drugi w zespole DRTG per 100, to dowód na jego indywidualną klasę jest komedią. to efekt team DRTG, w którym staty pozwalają na takie aberracje.

    kłopot z tym pierd..olnikiem pollega na tym, że gros zachowań defensywnych nie jest ujmowanych w indywidualne ststy. widziałeś statsy "help defense' ? albo statsy" ile razy został ograny, ale koledzy wyblokowali rzut lub rywal został wystraszony przez Howarda ?" ? widziałeś statsy - "dał się ograć, ale kolega pomógł i rywal nie trafił ?" albo "zgubił rotację ale rywal nie wcelował open look lub kolega zrotował za niego i uratował posiadanie ?".

    jak znajdziesz to daj mi znać, pogadamy o defensywie mierzonej uczciwą statystyką.

    na razie trzeba po prosty oglądać mecze i dostrzegać powtarzające się kiksy defensywne. Harden rzuca się w oczy, bez dwóch zdan. jego DRTG wynosi 98. wszyscy którzy mają ciut wiedzy na ten temat, zdają sobie sprawę, ze to pochodna dobrych zbiórek, steals i blocks Hardena. tyle że obrona w koszykówce polega na czymś więcej niż raz na mecz złapaniu blokiem jakiegoś knypka, od któryc się terazz w NBA aż roi.

  • the-truth

    "teraz dowiadujemy sie, ze Kawhi Leonard w jeden sezon zmatchował dokonania Karla Malone'a z całej kariery " Lo(L)dzia wlasnie zdala sobie sprawe z glupoty jaka palnela, zupelnie jak wtedy kiedy prognozowala, ze LA maja 50% szans na PO i wyzywala od chorych psychicznie 2tygodnie pozniej tych(czyli tylko siebie) ktorzy dawali im szanse na PO :))))

    Myslalem, ze za pomoca Jamesa, Ronaldo i Lewandowskiego zamknalem ta plugawa morde raz na zawsze a ona znow wraca po 1567 KO i jeszcze ma czelnosc pyskowac, szkoda ze nie potrafi tego robic jak mezczyzna no ale w koncu ta ksywa nie wziela sie znikad ... Niech Lodzia sprobuje znalezc tych ponad 10 PG lepszych od Nasha robiacych ponad 18ppg,11apg ze skutecznoscia z gry ponad 50% zamiast tradycyjnie swiecic gola dupa.

    "Wilt Chamberlain swoje 2 tytuły zrobił na średnich ppg : 21 i 14.
    kiedy robił 25+ g.wno wygrywał.
    Wilt został "kołkiem" i dlatego wygrał 2 tytuły ?
    Robertson - w mistrzowskim sezonie 18 ppg w playoffs.
    Nate Tiny Archibald - w mistrzowskim sezonie 15 ppg w playoffs.
    Magic tyklko w jednym mistrzowskim sezonie wyszedł poza 20 ppg w playoffs."

    Kiedy James mial prawie 20ppg w finale z Dallas na prawie 50% to ponoc nie istnial, teraz sie okazuje ze to znakomite liczby w finale dzieki ktorym mozna spokojnie wygrac.Mistrz tragicznej petli znow fiknal orla na przewodzie od klawiatury :)))

    "projektowanie oceny "na dziś" na rozsstrzygnięcia finalne jest niemożliwe" Dobrze, ze lodzia w koncu bierze odpowiedzialnosc za to, ze nie udalo sie jej przewidziec praktycznie zadnego mistrza w ostatnich latach i projektowala na finaly( wiadomo PAST time Spurs, Heat z niewygrywalnym Jamesem nie pasujacym do Wade'a, jarosze bez jaj z Dallas z Kiddem na czele, Boston oparty na przegrywaczach) :P



  • wielmozny.pan.przecinek

    @ ex em

    jak na słoika, to jesteś wyjątkowo bezczelny. jak to mówią : słoik ze wsi może wyjśc, ale wieś ze słoika nigdy.

    jestem legendą, żaden reportaż w wykonaniu zakłamanego słoika nie zmieni tego w żadną stronę. siadaj na d,pie i podziwiaj mistrza, zamiast pleść farmazony.

  • wielmozny.pan.przecinek

    frustracji drugiego użytkownika krokodila Babci Lodzi nie warto w ogole komentować. poziom głupot przysłowiowy już. dyskusja z głupcami, którzy nie umieją przeczytać ze zrozumieniem nawet jednego akapitu mija się z celem. takie przypadki można wyłącznie komentować z wygodnie oddalonego miejsca.

    Steve Nash w ciągiu 18 lat w NBA zagrał dwa g6 w WCF.

    tyle osiągnął. koniec kropka.

    stawianie Nasha wyżej od Stocktona czy Kidda dowodzi choroby umysłowej, a z takimi ludźmi nie chcę mieć nic wspólnego, choćby nawet tylko komentując z pozycji obserwatora ich wierutne brednie.

  • wielmozny.pan.przecinek

    według niedawno zaproponowałej formy rankingowania graczy [MVP + titles] :
    Kawhi Leonard 2 pts
    Karl Malone 2 pts
    ergo - są tak samo wybitni

    jesli ta propozycja produkuje takie kretynizmy, to moja kontrpropozycja brzmi : użyć tego jako papieru do d,py wycieru, potem zmiąć w trąbkę i spuścić w kiblu. razem z tym, który takie barachło ze sobą przywlókł. solidny prysznic z bąbelkami przyda mu się jak znalazł.

  • wielmozny.pan.przecinek

    *zaproponowanej

  • wielmozny.pan.przecinek

    możliwe preludium do Big Finals ?
    Warriors beat Bulls.

    1] Derrick Rose bez zasięgu rzutu będzie balastem dla Bulls przeciwko każdej dobrze zorganizowanej halfcourt D i nic nie wniesie na atakowanej połowie
    2] Draymond Green are ya kiddin me ?
    jesli w projektowanej best of 7 Green umiałby regularnie zdobywać 18 ppg, w momencie gdy skupienie obrony Bulls na guards Warriors tworzy mu przestrzeń do gry - Warriors są w domu. jesli okaże się to pojedynczym wyskokiem - nadal nie jest źle, ale Warriors nie muszą już być pewniakiem do wygrania takiej serii. 3rd option poszukiwana. chyba, ze w każdym meczu serii coach Kerr umiałby uruchamiać innego zawodnika w tej roli.
    3] Bogut factor

  • czarny.eminem

    bedzie to zlamanie stereotypow, jako by na prowincji zyly same ciule bez wyobrazni

    O kurewka! Naprawdę wierzysz (uważasz), że na prowincji (rozumiem, że masz tu na myśli miasteczka i wioski, a nie "metropolie" typu Warszawa) żyją same ciule bez wyobraźni? Naprawdę ci się zdaje, że szczyt marzeń wartościowego człowieka z wyobraźnią to mieszkanie w Warszawie/Krakowie/Wrocławiu/itd.?

    Ojej. O lol. Nieźleś się nam przedstawił "przed milionami słuchaczy".

  • ex-em

    Oj ktos tu sie wystraszyl
    Czuc nerwy w tym poscie i tradycyjne wymyslone inwektywy

    Sloiki to ty masz w komorce

    Tak sie sklada ze jestem warszawiakiem od urodzenia jak i moja rodzina od pokolen

    Klamiesz zatem panie 1% od boga

  • the-truth

    Lodzia kradnie net po 18stej to wyjasnia skad tylu nowych "fanow" NBA tutaj sie narodzilo :))

    Kiedy slusznie argumentowalem, ze Parker jest over Stockton bo sporo wygrywal, wtedy wygrywanie tytulow sie w ogole nie liczylo.Teraz to jest kluczowa sprawa w ocenie Nasha, mimo ze on wcale nie gral z najlepszym w swoim czasie PF ever wokol ktorego przez 15lat mozna bylo budowac team, choroba psychiczna progresuje :))

    Co za imbecyl :)Ranking dotyczyl najlepszych ever, a nie Leonardow, Horrych czy innych wynalazkow.

  • ex-em

    Jasne ze tak nie uwazam
    Tak mi sie napisalo bo ten prostak robi czarny piar malym miasteczkom

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Lodzia
    ale co ty chcesz udowodnić, Ze słabość Hardena jest usprawiedliwieniem dla słabej defensywy Bryanta? Bitch please, cwoku?
    Ariza pozwala sobie rzucac 8% FG więcej. Chodzi o grajków przeciw którym kontestuje rzut, nie matchupu właściwego do zajmowane pozycji na boisku. Co oczywiscie jest potwierdzeniem ze nie ma pojęcia o obronie. Tak działa sportVU, gdzie każdy drobiazg jest mierzony. "Ekspert" nażarty glina z bieruszickich klepisk, nie musi o tym wiedzieć skoro do niczego nie jest mu to potrzebne i tak swej menelskiej wsi nie będzie mu dane opuścić :D

    jak mozna rozdzielać defensywę od całokształtu gry i nadawać tytuły separujące obie kategorie ? przecież defensywa jest równie ważna, a niektórzy twierdzą, ze ważniejsza.
    dlaczego "all time greatest defender" nie może być GOAt ?


    bo jest jednowymiarowy. To tak jakby Rodmana uwazac za GOATa bo zajebiście zbierał, hahahaha

    poza tym, w 5 playoffs z 11 mistrzowskich Russell notował 18+ ppg. 18 ppg to mało ? w zespole, w którym ofensywa była prowadzona przez wysoce utalentowanych perimeter players ? lol...

    serio? w swoich czasach 33 strzelec w Playoffs?
    bkref.com/tiny/y99sf
    To nie jest poziom Brada Daughetrtego, hehehe

    W swoim teamie gosc byl na 7 miejscu
    bkref.com/tiny/NBy9R

    Lodzia puść ta pałkę i już nie ssij bo się kompromitujesz

    to jest cholernie proste - zwycięzanie na 25-25 i jesczze z paroma blokami i przechwytami jest ponad siły dowolnego zawodnika.

    hahaaha szkoda ze nie mial Russell w PO nwet takiej serii....

    przy takim wysiłku jaki Russell wkładał w defensywę, krycie, kotwicę, zbiórki, bloki, robiąc zasłony w ataku, rollując, walcząc o piłki na ofensywnej tablicy... 18-20 punktów, to jest cholernie dobry wynik. to jest GOAT-wynik, w kontekście całokształtu.

    hahaha, szkoda ze przy sredniej Bostonu 116ppg
    bkref.com/tiny/ZDKs6 , a skutecznosc na poziomie 41%
    bkref.com/tiny/0Cm46. Pace szaleńczy dużo okazji do zbiorek.

    13,8% wszystkich punktów Bostonu to zasługa Russella, hahahah. Niektórzy Rolsi z ławki maja większe zdobyczy

    Jeśli ktoś obniża effort Russella ze względu na obecnośc 5 innych HoF, to ja mogę swobodnie zakwestionować Jordana w grze obronnej, bo przecież miał takich speców jak Rodman czy Pippen obok siebie, a także Grant czy Harper, który w drugim 3 peat był jednym z 3-4 najlepszych obrońców na jedynce w NBA.

    śmiało ale wiesz ze cie strupy z niedomycia na twoim plugawym dupsku zapieką?

    No to oczywiscie wiemy:
    bkref.com/tiny/R5ksh
    ale to bedzie zaskoczeniem
    bkref.com/tiny/vKTTI

    znaczy sie Mike harował jak Scottie?

    Nie do końca bo przecież lepiej przeliczyć to na 48 minut.
    Wiec jak juz Lodziu opanujesz excela to będziesz wiedział to co ja juz wiem czyli ze Jordan w lidze w Dws/48 był na miejscu 8 z wynikiem 0,080 w karierze. Pippen rzeczywiście byl lepszy.

    Jeśli weźmiemy Russela to jego wynik z kariery w ofensywie to śmieszne .041, za to w defensywie bardzo dobre .137. Ale czy rzeczywiscie tak dobre? Hakeema wskaznik to .091, Rodmana .095.
    Korekta - ten wskaźnik jest zajebisty. Wilt miał .113. To mowi tylko tyle ze pozwalało sie stać wieżowcom w pomalowanym, a strzelcy mieli ograniczone możliwości no i oczywiście nie było spacingu

    Chciałeś ośmieszyć teorie a ja poraz kolejny pokazałem jak jednowymiarowy byl Russell i teraz dupa bedzie piekła


    Phil Jackson uznał Russella za GOAt. ileż to razy niektórzy tutaj powoływali się na opinie Phila nt KObego... i wtedy był autorytetem niepodważalnym, dzisiaj negują jego GOATa. niepojęta głupota. za tydzień znów będą cytować Phila, w jakiejś innej sprawie, i obwoływać go Nieomylnym.

    alez panika po trzykroć wzywasz Phila swego? Nie potrafisz obronic swojej opinii.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    jeśli Russell rzucał mniej punktów, a za to zbierał po 25 piłek to wszystko jest jasne. WS nie ma znaczenia, bo bierze się go ze statsów, a statsy nic nie wyjaśniaja.

    ws maja znaczenie tak jak te 25 zbiorek Russella, tak jak jego 40%TRB.
    Co to pokazuje? To ze jak jednowymiarowym grajkiem byl Russell. Zbierał, blokowal opadajace rzuty i stal w pomalowanym. Punkty zdobywali za niego inni. To ma byc GOAT? Chyba tylko w znaczenoiu kozła, hehehe

    jak statsy oddadzą fakt, że Russell czynił swoją grą innych lepszymi, podczas gdy trudno wskazać, aby reszta Celtów wywierała porównywalny wpływ na lepszość Russella ? nie ma takiej możliwości. Takie rzeczy określa się na podstawie znajomości natury i sensu tej gry, na podstawie doświadczenia i rozumienia koszykówki oraz taktyki i stylu ówczesnych Celtów.

    lodzia co ty wiesz o koszykówce? tym bardziej lat 60. przecież ty się na klepisku grac uczyłeś i poza bieruszitem doby nie spędziłeś

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Lodzia
    jak na słoika, to jesteś wyjątkowo bezczelny. jak to mówią : słoik ze wsi może wyjśc, ale wieś ze słoika nigdy.
    jestem legendą, żaden reportaż w wykonaniu zakłamanego słoika nie zmieni tego w żadną stronę. siadaj na d,pie i podziwiaj mistrza, zamiast pleść farmazony.


    najlepszy tekst tej niedzieli, hahahaha.
    "jestem legenda", buhahahahaah zapomniałeś dodać LODÓW. wtedy byłaby to prawda :]

  • user_formerly_known_as_lukasz

    2] Draymond Green are ya kiddin me ?
    jesli w projektowanej best of 7 Green umiałby regularnie zdobywać 18 ppg, w momencie gdy skupienie obrony Bulls na guards Warriors tworzy mu przestrzeń do gry - Warriors są w domu.


    hahaha Lodzia nie oglada meczow to wiemy od dawna dlatego nie dziwi ze nie oglada meczow GSW bo gdzie? Na "magnetowidzie"? :D

    Green jest w contract year jest niesamowicie zmotywowany, a system którym graja Dubs karmi go efektywnie. Poprawił rzut za 3 i jest tym kim miałby być Kevin Love dla Dubs po ewentualnym transferze. Z tym ze Draymond jest lepszy niż Love. Potrafi bronic 4 pozycje, jest twardy, o dobrym mentalu i NADAL się rozwija podczas gdy Love juz sie zwija...
    To co czeka przeciwników Dubs z tak grajacym DG w PO to pick your poison

    Speights - kolejny grajek regularnie uruchamiany podczas trasy po wschodzie.
    Kerr robi świetna robotę...
    Kolejny element do ożywienia to Livingston :]

  • user_formerly_known_as_lukasz

    @czarny
    ale chyba nie zrozumieliśmy się.... 3 punkty przewagi, ze trzy posiadania do konca a ty to nazywasz rzutem decydującym o sezonie... bitch please...

    Portland? No jeszcze lepiej 4 pts przewagi i 2 posiadania do końca... bardzo ciekawy proces myślowy... może te wspomnienia o koszulce coś zaburzyły... :]

  • user_formerly_known_as_lukasz

    mam powazna propozycje

    co powiesz na reportaz
    bedzie to zlamanie stereotypow, jako by na prowincji zyly same ciule bez wyobrazni
    ty pomyslowy, z wlasna dewiza na zycie
    samowystarczalny
    moglo by wyjsc z tego cos bardzo ciekawego, dodatkowo zamknalbys kilka supergigantowych paszczy
    we wroclawiu bywam raz na jakis czas wiec moglbym podjechać
    roboczy tytul "1% od Boga"


    dobry pomysł, wyczuwam cos w klimacie "z kamera wśród zwierząt" zmiksowane z "arizona" borzeckiej z elementami "ballady o januszku" (nomen omen, hahahaha) a wszystko w kociołku "intelektualnego" gluta w stylu ekipy z warszawy.
    Lodzia możesz już dziękować Akademii Supergiganta:D moze nawet dostaniesz na bilet....

  • czarny.eminem

    Pewnie, że się nie zrozumieliśmy, bo najpierw przemilczasz zasady własnej, wstrętnej gierki, a po podaniu przykładów wymyślasz takie zasady, żeby przykłady zdeprecjonować. Obie te akcje były rozstrzygające, zwłaszcza ten dagger podany Shaqowi, by go wbił w serce Portland. Gdyby nie on, byłyby 4 punkty, dwa posiadania i sprawa otwarta. Zrobiło się +6 i było pozamiatane. Ta akcja zadecydowała. Cześć pieśni.

  • wielki.wizjoner

    the-false:
    "nikogo tak naprawde nie obchodza finaly Kidzia"
    Oto czego oczekiwałem wchodząc dziś na supergigant. Kolejna perełka wydobyta spod klawiatury wybornego analityka sportu. Zaciągnięcie średniaków 2x do Finals to nic nie znaczące osiągnięcie, zwłaszcza jak porównamy to do 62-20 Phoenix Suns prowadzonych przez kudłatego Kanadyjczyka. Kontynuuj, kontynuuj.

    Rodman mógłby dziś spokojnie grać w pierwszej piątce contenderów. Dodaj Rodmana do składu Rockets i Clippers i nagle te dwie ekipy przestaną być traktowane z pobłażaniem, a z respektem. Rodman w Thunder lub Warriors? Ogromne wzmocnienie składu.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    czarny
    ale co było niejasne... rzut na +1 a rzut na +6 przy przewadze +4 to dwie rożne sprawy...
    nie wiem czy dostrzegłeś, bo być może oglądałeś koszulkę pod katem plam ale jasno od samego początku pisałem "under 24 second to tie or lead".... ale egzamin z wyszukiwania na YT zdałeś z wyróżnieniem :]

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Rodman w piatce Dubs to osłabienie. Z ławki jak najbardziej. Nie ten styl, nie to tempo i nie ten rzut.
    OKC to w zależnie od matchupu
    Clippers? Zamiast Griffina?
    Houston? No... zgoda...
    Najbardziej pasuje do Bulls....

  • ceglomiotacz

    Wiesz Przecinek, nikt tego nie kwestionował, bo widocznie każdy się przyzwyczaił do Twojego elastycznego spoglądania na własne typy.

    Nie widzę nic zdrożnego w tym abyś udokumentował swoje legendarne typowania. Ktoś w końcu musiał powiedzieć "sprawdzam". No chyba, że nie ma czego odkopywać.

    Świeżakiem nie jestem, czytuję s-g od lat. Wiem, że nie miałeś na bilet, ze nigdy w życiu nie pracowałeś, że chodzisz na dziwki i dlatego uznajesz się za oświeconego, skąpisz na leaguepassa, pokonałbyś 1na1 A.Davisa (z problemami, ale M.Geigera na pewno) mieszkasz w Bierutowie, który w Twoich opowieściach jest owiany legendą niczym Rucker Park. I bardzo lubisz poruszać sprawę nieswoich pieniędzy (słynne 5 k)

    a Żukow to nie jest uważany za all-time great? (przynajmniej przez niektórych). Że tak powiem, historia wojskowości ma troszeczkę więcej Hall of Famers (ta liga troszkę dłużej funkcjonuje)

  • ceglomiotacz

    A zresztą co się będę dalej ukrywał. Kilka słów od serca dla czytelników.

    Jestem studentem socjologii w jednym z większych polskich miast. Jestem w trakcie pisania pracy magisterskiej, na temat relacji społecznych w sferach forów internetowych. Nie będę ukrywał - zbieram materiały do tej pracy od dłuższego czasu. Wątek wszystkich historii jakie miału tu miejsce w przeciągu ostatnich miesięcy/lat, jest dla mnie nieocenionym materiałem badawczym.

    Mój promotor, uważa dotychczasowo zebrany materiał za znakomity. Dlatego też ostatnio starałem się napisać coś od siebie (tak zwana obserwacja uczestnicząca wedle pojęcia polskiego uczonego B.Limanowskiego). Wszystko co tu jest pisane, stanowi wszelkiego rodzaju fenomen. Bo nie da się inaczej nazwać zjawiska, w którym od lat grupa dorosłych ludzi, wiedząca o sobie bardzo dużo (ile ja wiem o Przecinku np i reszcie), potrafi funkcjonować w tym samym środowisku.

    Fenomen procederu, polega na jego długotrwałości.

    Dziękuję Wam wszystkim, za tak znakomite pisanie tej historii. Miałem chwilami nieśmiały plan, aby przeprowadzić kilka wywiadów, ale chyba go jednak zarzucę (aczkolwiek, jestem otwarty na próby kontaktu). Teraz tylko ładnie to opracować i praca magisterska gotowa.

    Pozdrawiam!

  • wielki.wizjoner

    lukasz:
    Naturalnie, przecież Rodman to nie był PF, tylko niezwykle wszechstronny gracz mogący grać na różnych pozycjach. Wstaw Rodmana na SF zamiast miernego Barnesa a otrzymujesz gościa, który będzie w stanie zneutralizować Duranta i Leonarda. Thunder brakuje zbiórek. Myślę, że Rodman świetnie by się komponował pod koszem z Ibaką. Co do Bulls to nie mam pewności, wstawiłbyś go w miejsce Gasola?

  • the-truth

    @ slepy wizjoner

    Sek w tym, ze Kidzio nie ma nikogo powaznego na rozkladzie w drodze do finalu.A w finale ma 2-8.Nash zlal Spursow 4:0 i osmieszyl Bryanta wyciagajac serie z 1:3 porownywanie go do lolka co na zachodzie wslawil sie glownie dostawaniem wpierdol z Sacramento 4:0 jako lider jest pocieszne.

    Rodman zamiast Griffina i Ibaki ? Buahahha.Rockets i GSW graja zbyt szybko dla niego, zbyt nastawieni sa na trojki i spacing, znow pudlo.Poza tym dla wielu Rockets nie sa nawet contenderem...Szukaj dalej :))))

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Ja sie obawiam ze Dennis na 3 to byłby już trochę jest za wolny - zwłaszcza z czasów Bulls.
    Za Noaha, Gasol na C, w Bulls jest problem z SF wiec od bidy mógłby tam byc, tylko ze nie rozciągałby gry, co w obecnym systemie jest bez sensu. Gasol, Rodman, Butler, Rose, Hinrich, tak bym gral ;)

  • czarny.eminem

    W takim razie nie przypominam sobie, żeby taka akcja była. Więc albo podasz takie sytuacje, albo twój zarzut jest wyimaginowany. Bo ja sobie mogę wymyślić, że Jordan nigdy nie wrócił z 0-3 na 4-3 w finale NBA, ba! nawet w jakiejkolwiek rundzie PO! To jest cholernie gruba bruzda na jego pomniku!

  • lorenzo_van_matternhorn

    Jedna czwarta sezonu za nami, mam akurat troche czasu to sobie podsumuje.

    Wschod:
    jest tak slaby, ze nie ma sie co nim zajmowac. Jedyna szansa w finale dla kogos ze Wschodu, to sytuacja gdy mistrz z zachodu wykrwawi sie w 3 morderczych rundach, dotrze do finalu poobijany, moze nawet z kontuzjami. Jesli matchup bedzie dobry, to ekipa ze wschodu ma jakiekolwiek szanse.
    Washington dokuje niezle w kolejnych latach, szczegolnie jesli dolaczy do nich Durant - moim zdaniem tak powinien zrobic.
    Miami rozczarowuja - Bosh mial sie wzniesc na wyzszy poziom, jest Deng, nawet z wiecznie kontuzjowanym Wadem to powinna byc ekipa na top2 wschodu.
    Cavs - bez szans w finale w tym roku, nie udalo sie w Miami za pierwszym razem, nie uda sie teraz. Nowy coach, Lebron juz nie w prime, zamiast Wade - Kyrie - bez szans w finale, choc wschod moga wygrac.
    Bulls - ogladanie Rosa przyprawia o bol glowy, niestety to jakies 30% zawodnika sprzed kontuzji, w dodatku w kazdym meczu grozi polamaniem. Ale bez niego Bulls zebrali niezla paczke - Gasol i Noah dominuja pomalowane, backcourt odzyl dzieki Butlerowi. Dluzszy temat to Gasol - gra rewelacyjnie, powinien byc All Starem.
    Ciekawa ekipa jest w Milwaukee - Greek Freak to bestia (a skonczyl dopiero 20 lat!), Jabari Parker jako jedyny rookie nie rozczarowuje. Jesli ta ekipa bedzie madrze budowana to za kilka lat moga powalczyc, a w tym roku moga dostarczyc troche emocji w playoffach.
    Toronto - nie traktuje ich powaznie, nawet w kontekscie wygrania wschodu.

  • lorenzo_van_matternhorn

    Zachod - tu oczywiscie duzo ciekawiej.
    Warriors - od kilku lat bardzo dobrze budowana ekipa - pozbycie sie Monta i teraz Jacksona to swietne posuniecia, podobnie jak danie kasy Klayowi. Kerr byl bardzo inteligentnym zawodnikiem, trenowal pod okiem Jacksona i Popovica co ma wplyw na jego warsztat. Jedna czwarta sezonu i w grze Warriors widac wiecej sensu niz po kilku latach Jacksona. Podobnie jak Popovic, Kerr ogranicza liczbe minut starterow - w zeszlym roku Splash Brothers byli w top10, teraz graja okolo 30 minut na mecz.
    W zeszlym roku Warriors ulegli Clippers w 7 meczach bez Boguta i z Jacksonem. W tym roku jesli zdrowi moga wygrac z kazdym oprocz Spurs. Jesli nie trafia na Spurs daje im duze szanse na mistrzowstwo, jesli trafia to beda musieli poczekac - wtedy Spurs beda dla GS takimi Pistons dla Bulls. Jesli nie w tym roku to w nastepnych Warriors powinni byc w finale.
    Spurs - oczywiscie faworyt. Mimo wolnego startu juz maja na rozkladzie kilku contenderow z zachodu. Szanse ich pokonac w playoffach maja tylko Mempis i Mavs. Nie jest to wykluczone - wszak Spurs nigdy nie obronili tytulu, nawet z kwiecie wieku.
    Memphis - miski to konsekwentnie budowana ekipa. Wiadomo, ze beda grac powoli, non stop atakujac pomalowane. I podobnie jak w minionych latach troche im zabraknie - sa zbyt przewidywalni, ale moga dojsc nawet do finalu konferencji. Ekipy rozciagajace parkiet jak Spurs czy GSW beda faworytami w tym starciu.
    Clippers i Rockets (i w sumie Kings tez jesli warto ich w ogole wspomniec) - nie beda moimi faworytami nawet w pierwszej rundzie. McHale nie jest dobrym trenerem, z Howarda smieje sie cala liga, podobnie jak w obrony Hardena. Bedzie podobnie jak rok temu. Clipps maja troche wieksze szanse, ale notoryczny przegrywacz Chris Paul nie gwarantuje nic ponad 1 runde.
    Mavs - rok temu niewiele zabraklo, a teraz sa powaznie wzmocnieni. Chandler, Parsons, niesmiertelny Dirk i ich main man obecnie Monta Ellis. Solidna ekipa, Dirk bedzie musial w playoffach wejsc na poziom wyzej, Monta jako main man do mistrzowstwa nie zaciagnie. Pytanie czy Dirk jest jeszcze w stanie wejsc na mistrzowski poziom - na razie Mavs solidnie zebrali baty w meczach z contenderami z zachodu, co nie wrozy dobrze.

    Zatem na zachodzie (a co za tym idzie w kontekscie mistrzowstwa) faworytem sa Spurs, Warriors i Grizzlies w takiej kolejnosci.

    Inny dyzurny temat na zachodzie to Lakers i Kobe. Juz przed kontuzja Brytanta twierdzilem, ze jedyna jego ambicja jest scoring list wszechczasow. Zaraz wyprzedzi Jordana, ale on chce byc na tej liscie pierwszy. Jesli do zakonczenia tego kontraktu nie dozna powaznej kontuzji to przedluzy z Lakersami o 2 lata za mniejsza kase, Lakersi sciagna lepsze wsparcie, a Kobe bedzie ceglil na 35-40% i do 40 przegoni Kareema.
    Na koniec Oklahoma ich czas sie konczy. Trener kiepski, w playoffach bedzie jak zwykle Durant i Westbrook nie maja z kim grac. OkC zaimponowala mi w defensywie pod nieobecnosc gwiazd postawili na obrone i niezle im to wychodzilo. Pytanie czy beda to kontynuowac, nie sadze. Zarowno Durant jak i Westbrook powinni jak najszybciej przejsc na wschod z miejsca byli by contenderami, a zarzadzajacy Thunder mieli juz wystarczajaco duzo czasu na zbudowanie lepszej ekipy. Thunder nie robia postepu od kilku lat!
    A juz zupelnie na koniec - Anthony Davies to jest bestia, szkoda, ze gra na zachodzie i nie ma szans na playoffy. Za 2-3 lata w wieku 23 lat to bedzie dominator i tam gdzie bedzie gral bedzie contender (chyba ze utknie w NOLA).

  • ufo_blox

    "Miami rozczarowuja - Bosh mial sie wzniesc na wyzszy poziom, jest Deng, nawet z wiecznie kontuzjowanym Wadem to powinna byc ekipa na top2 wschodu.
    Cavs - bez szans w finale w tym roku, nie udalo sie w Miami za pierwszym razem, nie uda sie teraz. Nowy coach, Lebron juz nie w prime, zamiast Wade - Kyrie - bez szans w finale, choc wschod moga wygrac. "


    Powinna być ekipa na top 2 wschodu? Dla osób które obserwowały grę Heat w poprzednim roku i jeszcze wcześniej, było jasne, że więcej niż połowa wartości tej drużyny to Lebron. Śmieszne, że część fachowców wierzyła że duet Granger + Deng jako tako złagodzi bolesny powrót do rzeczywistości.
    James, dla osób które regularnie oglądają, wcale nie gra źle. Po prostu - jego rola jest inna. Jako jedyny doświadczony zawodnik frontcourtu tak kieruje grą, aby to Love czy Irving zyskali pewność siebie, stąd przez połowę swoich minut James gra na PG. Z tego też wynika ta bardzo duża liczba strat. Lebron szuka, cały czas stara się uruchomić - a to Irvinga, a to Thompsona, czy innym razem Love'a. Nie skreślałbym tej drużyny - można trzymać się ślepo schematów i bez względu na wszystko twierdzić - Cavs nie bronią, ale fakty są takie, że zaczynają grać coraz lepiej. Ostatnio z łatwością odprawili Raptors i Wizards, a trzeba pamiętać - to o czym pisałeś - że są już na starcie w dużo lepszej pozycji niż pretendenci z zachodu. Paradoksalnie o wszystkim zadecyduje DIon Waiters, a właściwie to na kogo uda się go wymienić. Jeden dobry transfer.

  • wielki.wizjoner

    the-false:
    Gdzie napisałem, że Rodman za Griffina i Ibakę? Nie dość, że nie grzeszysz intelektem to jeszcze jesteś niewidomy.

    lorenzo_van_matternhorn:
    Dlaczego uważasz, że LeBron nie jest już w prime? I dlaczego Cavs mają nie wygrać tytułu, 'bo Heat nie wygrali'? To jedyny argument? Przypomnę, że Celtics potrafili wygrać w pierwszym sezonie.

  • the-truth

    @ slepy wizjoner

    O twojej inteligencji swiadczy fakt, ze policzyles Olajuwonowi tyle samo punktow co Nashowi w moim rankingu, a o wzroku to ze widziales tylko jedna serie Shaq vs The Ramadan w ktorej ten drugi ponoc zniszczyl pierwszego :))

    Rodman byl PF wiec taka jest jego nominalna pozycja, chcesz nim grac jako rozgrywajacym czy moze najslabszym fizycznie centrem w lidze? :)) Robienie centra z Griffina, dla ktorego tez to nie jest nominalna pozycja i potrzebuje rim-protectora rowniez jest strzalem w to co umiesz najlepiej czyli w plot :)

  • lorenzo_van_matternhorn

    dzieki za kulturalne odpowiedzi :)

    Nawiazanie do Miami wzielo sie z przekonania, ze heat mieli wieksza szanse niz obecni Cavs bo:
    - mieli system, trenera i pewna ciaglosc, Cavs wszystko buduja od nowa
    - mieli Wade w dobrej dyspozycji, Kyrie nie ma doswiadczenia w playoffs i jest po prostu gorszy od tamtego Wade - a obaj wlasciwie graja guard 2
    - Lebron byl lepszy 4 lata temu niz teraz.
    Oczywiscie Cavs sa w stanie wygrac wschod, i byc moze do konca regular seazon beda glownym faworytem, ale nawet jesli rozjada wschod to po prawie 2 miesiacach grania z leszczami zderzenie ze sprawnie dzialajaca maszyna z zachodu bedzie szokiem i skonczy sie sweepem.

    Odnosnie Miami - to byla zdecydowanie najlepsza ekipa na wschodzie w ostatnich 4 latach. Ich glownymi rywalami byli Pacers i wczesniej Bulls - teraz oslabione. Dla mnie realny top 4 wschodu to Cavs, Bulls, Wizards i Heat. Biorac pod uwage problemy Rosa, budowe w Cleveland, uwazam, ze Heat sa w stanie walczyc o czolowe pozycje. Dlatego ich poczatek jest dla mnie glownym rozczarowaniem na wschodzie.

    Lebron - mysle, ze jest juz na krzywej opadajacej jesli chodzi o kariere. On ma juz 30 lat, a jego gra bazuje na atletycyzmie. Moze jeszcze przez ten sezon i nastepny bedzie blisko szczytu formy. Moim zdaniem szczyt jego formy to sezon 2012-13, juz w zeszlym roku nie byl taka sila w obronie jak wczesniej, widac bylo zmeczenie, mniej zbiorek, mniej asyst. Ciekawe jest rozwiazanie, gdzie Lebron gra PG a Kyrie na SG, Lebron ma swietny jako kreator gry - pytanie czy ma odpowiednich partnerow aby to przynioslo mistrzostwo. Moim zdaniem nie - to by moglo dzialac z innym dominujacym w ataku zawodniekiem, jak Wade czy Bryant ze szczytu kariery, czy dominujacym centrem. W takim skladzie Lebron musialby byc ofensywna i defensywna bestia jak za najlepszych lat, a moim zdaniem nie ma juz na to sily.

    A na kogo powinni Cavs wymienic Waitersa?

  • dannygd

    @truth
    "Bryant nie jest tuz obok Jordana, jest daleko za nim.Nie ma go jak widac w top5ever.
    1.Jordan 6mistrzostw+11MVP=17 truth points
    2.Jabbar 6+8=14
    3.Magic 5+6= 11
    4.Duncan 5+5=10
    5.Lebron 2+6=8
    6.Shaq 4+4=8
    7.Bird 3+5=8
    8.Bryant 5+3=8 "
    Rany jaki Ty jesteś gł.upi. Nie dość, że robisz "swoje" idiotyczne rankingi tak aby LBJ był jak najwyżej, to jeszcze sam nie widzisz we własnym rankingu, że KB i LBJ są na tym samym... 5 miejscu. A jeśli już ktokolwiek z tej "8" miałby być 5 to właśnie Kobas ;))) Totalny kretyn....

  • dannygd

    @Lukasz
    "To nie jest forum dla Januszow"
    Fakt - to jest blog..., a Ty jak pierwszoplanowy Janusz tego bloga, powinieneś się wylogować. I naucz się, że NA PEWNO pisze się oddzielnie...

    "totalnie nonsensowny deal dla Rondo, Lakers i Bostonu. Nikomu się to nie opłaci"
    eee przesadzasz, po pierwsze Kobas pogra jeszcze rok (może 2 jeśli skonstruują naprawdę ekipę na PO), po drugie w USA team już wiele razy pokazywał, że potrafi grać mniej z piłką, a po trzecie Rondo będzie dowodził LAL do końca kariery z dużymi szansami na walkę o tytuły, po czwarte umie bronić.... Kasy dla niego też raczej nie zabraknie... Jednym słowem win-win. Jako drugą opcję LAL powinni brać Dragica, który potrafi grać równie dobrze jako PG jak i SG - co przy Kobasie może mieć duże znaczenie.

    "Troche uwag jeszcze o GSW.... (...) Oczywiscie pod warunkiem ze i Bogut i Lee beda zdrowi."
    Pytanie tylko, czy zdrowy Lee to będzie dla nich + czy -? Bo Green dużo lepiej broni (szczególnie na obwodzie) i jako wielowymiarowy gracz, sprawdza się w long range. Lee to dla mnie kontrakt na sprzedaż (o czym już pisałem) - przyda się głównie w ekipie, gdzie jest typowy podkoszowy obrońca, bez ognia w ofensywie.

    "Dyżurnym argumentem innych Januszow sa te gadki o pippenie...."
    Strasznie Cię to boli, prawda? Przecież to tylko fakt... Po prostu w koszykówce nie ma jednoosobowych teamów/organizacji, zawsze jest świetny zawodnik, ze świetną ekipą i b.dobrym trenerem oraz zapleczem - czytaj ORGANIZACJA. Robienie z jakiegokolwiek zawodnika "boga" i geniusza wszelakich "maści" po prostu mnie śmieszy...

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Daunny
    Nie fLustrujesz sie napewno to fakt hahaha...
    Gdzie cytat, januszku?

  • nani0

    zNYKający - Kiedy po fatalnym poprzednim sezonie Knicks osiągnęli dno pojawił się Derek Fisher z łopatą i zaczął kopać głębiej

    Made my day ! :)

  • wielmozny.pan.przecinek

    @warszawiak od urodzenia
    takie "urodziny", to ja mam codziennie rano.

    "prostak" - chyba od prostowania twoich nieustannych bezczelnych kłamstw, słoiku.

  • wielmozny.pan.przecinek

    znów krokodil rock Usera Always Known as The Parówa. pobrał budyń od Babci Lodzi i krzyczy przed siebie. dobrze, że siedze na piętnastej, bo ten żuli chuch mógłby mnie normalnie upić :]

    co krzyczy do swojej Babci Lodzi odpowiadając jednocześnie na moje brutalne komentarze jego głupot ?

    1] och.jał do reszty :]
    przecież to prosta rzecz.
    pytanie : czy słaba obrona Bryanta afektuje na całą obronę Lakers, która jest aktualnie najsłabsza w lidze ?
    Parówa Budyniowa twierdzi, że tak.

    co zatem powiedzieć o obronie Hardena, która jest równie słaba, ale NIE afektuje na obronę Rockets, która jest jedną z najlepszych ?

    odpowiedź jest prosta : Harden nie afektuje, bo team defense Rox neutralizuje jego słabości. Bryant także nie afektuje, bo wszyscy Lakersi bronią słabo.

    ergo : przypisywanie Bryantowi decydującej odpowiedzialności za to, ze LAL są najsłabsi defensywnie w lidze jest nonsensem.

    2] Ariza i "na nim procenty" - nadal żadnych konkretów. nic. cóz, to są stałe problemy ludzi, którzy zamiast oglądać mecze i zdobywać doświadczenie i wiedzę w ten sposób, oraz za pomocą rozgrywanie tak wielu gier ile tylko się da, wolą pierdzieć w stołek i cyferki przeglądać. koszykówka to nie matematyka. nic dziwnego, ze później pocą się cuchnąco podczas starań by jakoś te kretyńskie cyferki wytłumaczyć.



  • wielmozny.pan.przecinek

    3] w 5 z 11 mistrzowskich kampanii Russell rzucał 18+ ppg.
    to znosi zarzut "jednowymiarowości".

    "Brad Daugherty" nigdy nie grał w drużynie, w której trzech perimeter players nie umie żyć bez piłki.

    jak mówię - Russell w największym stopniu czynił lepszymi swoich kolegów w historii, jednocześnie będąc pod najmniejszym ich wpływem na siebie.

    chybiony argument o rzekomej "jednowymiarowości" jest g.wnem w porównaniu z tymi wszystkimi wpływami i formami dominacji Russella.
    równie dobrze mozna Jabbarowi zarzucać, ze był łysy.

    4] ja piszę, ze "zwycięzanie na 25-25 przy paru blokach i całej tej robocie russellowskiej jest ponad siły dowolnego zawodniika", więc trudno wymagać jeszcze większej wielowymiarowości niż ta, którą Russell prezentował, a jaka jest "odpowiedź", nie wiedzieć czemu skierowana do babci Lodzi ? [któż zrozumie sfrustrowanego matołka...]...

    "Russell nigdy nie zrobił 25-25"

    no to teraz ja zapytam : kto temu głupkowi wyśle paczkę do psychuszki, bo po takim dictum kierunek rozwoju zdarzeń jest dość jednoznacznie zakreślony.

    5] proszę, cóż za brak spójności przekazu...

    najpierw podobno Russell grał z Sharmanem, Cousym, Havlickiem... a potem nagle sensacja, że w zespole tak ofensywnie zasobnym Russell nie zdobywał 50 punktów.
    cóz...

    nagle GOAt zalezy od ppg. nie od tytułów, nie od wpływu na mistrzowskie zespoły, nie od dominacji, nie od 11 mistrzowskich pierścieni w 13 playoffs...

    nagle zależy od tego,że Russell ma 16 ppg w playoffs.
    shit...

    16 ppg. 6 FGM per game w karierze.

    powiedzmy, że miałby tyle co Jabbar czyli 9 FGM. czyli 22 ppg. zarzut zapewne by znikł. 22 to już brzmi [lol, hehe].

    państwo mili, oto nagle GOAt zależy od TRZECH koszy więcej w meczu. TRZY kosze więcej decydują. to komedia i absurd.

    już kiedyś jednego pajaca rozwaliłem w ten sam sposób.
    dowodził, że Kendrick Perkins jest ofensywnie upośledzony, bo "rzuca tylko 40 % z gry".
    szkopuł w tym, ze Perkins miał wtedy per game FG 2 z 5.
    gdyby miał 3 z 5, to już by było 60 % i czołówka ligowa.

    JEDEN kosz per game ma decydować o tym czy ktoś jest upośledzony albo elitarny ? toż to cholerna brednia.

    i tak samo jest z Russellem. o GOAt decydują inne rzeczy niż 3 kosze więcej per game.

    Phil Jackson "Bill Russell is the GOAT" - zawsze warto wiedzieć, co sądzą najwybitniejsi fachowcy w tym biznesie. Phil, MJ, ja... :]

  • ex-em

    Juz widze serie zdjec:
    Na tle kosciola dumne jako 1% od boga
    Zdjecia z wytarta klawiatura
    Mokre chusteczki
    Vhs i mecze jazz z tamtego roku
    Ty z plecakiem kamieni w towarzystwie dziwek
    Pusty dworzec
    Dlon ze skasowanym biletem
    Plakacz kobem nad lozkiem
    ...

    Grand press gwarantowany

  • the-truth

    Nie sa na tym samym miejscu Daunny boju chocby dlatego, ze artysta cegly nie lapie sie do PO od lat, jaki ty jestes glupiutki i nic nie rozumiesz zupelnie jakbys uciekl z zakladu na przepustke ale zapomnial ze soba wziac medykamentow...

  • wielmozny.pan.przecinek

    "punkty zdobywali za niego inni"

    oto dowód na niezrozumienie czym jest koszykówka na pewnym poziomie.

    Celtics z tamtego okresu mieli na boisku 5 graczy, z których 4 nie umiało żyć bez piłki. Jedynym, który umiał był Russell. Pomyślmy, co by było, gdyby Russell dominował atak, a reszta musiała grać off the ball ?

    już wiecie ?
    słusznie się domyślacie, Celtics wygraliby ZERO mistrzowskich tytułów, czyli nie wygraliby żadnego.

    Russell podobnie grał w NCAA. też wygrywał. zdobywał ponad 20 ppg, w NBA to się zmniejszyło o te 2 FGM per game, z racji otoczenia, w którym funckjonował.

    proste i normalne.
    wielu jest mistrzów i zwycięzców, których stać by było na 30 ppg.
    tyle, że nie w zespole mistrzowskim, w którym zwykle wszyscy muszą poświęcić coś dla perfekcyjnego działania systemu.

    były juz przykłady Magica, Tiny'ego, Oscara. dorzucę przykład Kevina Garnetta, który w mistrzowskim sezonie w Bostonie zdobywał 20 ppg, o 4-7 mniej niż w poprzednich sezonach jako gracz Wolves. musiał "schudnąć" dla potrzeb systemu.

    gdyby Garnett nie miał wcześniej kilku sezonów w Minnesocie, a od razu wpadł w system Bostonu, to byśmy nigdy nie wiedzieli, że umie rzucać pop 27 ppg. mógłby wygrać 5 tytułów jako Celt i ktoś nazwałby go "jednowymiarowym kołkiem".

    Russell nigdy nie miał swojej "MInnesoty", gdzie mógłby tłuc po 30 ppg i dowodzić, ze umie.

    Russell od zawsze tworzył mistrzowskie układanki, w których system był ważniejszy od jego ambicji strzeleckich. owszem, czasami w meczu nr 7 rzucał te 25 punktów, pokazując ile by mógł gdyby system był inny.

    problem w tym, ze inni system nie gwarantowałby zwycięstw.
    a one są najważniejsze.
    kluczowe. decydujące.

  • wielmozny.pan.przecinek

    @eminem
    ten osioł nawet nie sformułował definicji "rzutu decydującego o sezonie", więc rozmowa z nim o tym jest nonsensowna.

    niepotrzebnie się zatem wysilasz, on sam nie wie o co mu chodzi. miałem to z samo z kobietami, dlatego wybrałem bezproblemowe dziwki ;]

  • wielmozny.pan.przecinek

    @ceglomiotacz
    skoro "czytujesz s-g od lat", to powinieneś znać moje typy. są one tutaj zawsze głośno komentowane. albo zatem spałeś na lekcji, albo kłamiesz.

    twoja wyliczanka tego, co o mnie "wiesz" - dowodzi, że słuchasz od dawna Radia Erewań.

    nie kompromituj się już swoją nieznajomością historii wojskowości, daj spokój, odpuść, idź coś zjeść.

  • wielmozny.pan.przecinek

    "jestem studentem socjologii"

    Radio Erewań.

    nie student, tylko pensjonariusz.,
    nie na uniwerku, tylko w domu starców.
    i nie na wydziale socjologii, tylko na wydziale zaburzeń psychicznych.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Lodzia
    ale co dalesz nie masz pojecia ze Ariza nie broni? trudno... na glupkow nie ma rady...

    Jak Russel moze byc goatem jak byl 7 strzelcem swojego teamu w kampaniach mistrzowskich. No jak?

    w 5 z 11 mistrzowskich kampanii Russell rzucał 18+ ppg.
    to znosi zarzut "jednowymiarowości".
    really? a boston ponad 120ppg. To jest porcja ktora daja rolesi z lawki w obecnych czasach.... Obrona rzecz jasna, ale w ataku to drewno i 33 strzelec w lidze, gdzie nie mial konkurencji wielkiej na swojej pozycji. co jescze bardziej pokazuje jakim byl drewniakiem.

    Co ma Jabbar do tego?

    najpierw podobno Russell grał z Sharmanem, Cousym, Havlickiem... a potem nagle sensacja, że w zespole tak ofensywnie zasobnym Russell nie zdobywał 50 punktów.
    cóz...
    i tylko dlatego ma te tytuły gdyby musiał zdobywać punkty - a bez wymienionych - musiałby zdobywać miałby 1 góra 2.

    No sorry ale niecale 14% w zdobyczy ofensywnej teamu to parodia, dennis rodman swojej epoki...
    Nawet jakby mial 22ppg to nadal jest to tylko 18% udziału - trzecia, gora 2 opcja we wspolczesnej koszykowce...

    Phil, MJ, ja... :]

    hahahahaha. Phil 13 pierścieni, Mike 6 i trzy ciężarówki nagród, Lodzia kilogram gliny z klepiska w bieruszicie w zębach i w dupie oraz chroniczny brak biletu :] rozmieszaj dalej....

  • wielmozny.pan.przecinek

    @wielki wizjoner
    Rodman z powodzeniem mógłby zastąpić Boguta. Bulls w 3peat grali bardzo często Rodmanem jako środkowym.

    w obecnej lidze nie ma żadnego zawodnika środkowego, którego Rodman nie mógłby kryć. był inteligentny, twardy psychicznie, silny, miał niżej środek cięzkości, a przy okazji bardzo szybki w starcie do piłki. Bogut jest dobry, ale Rodman zamiast Boguta zrobiłby z Warriors mistrzowski zespół. nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    "punkty zdobywali za niego inni"

    oto dowód na niezrozumienie czym jest koszykówka na pewnym poziomie.

    Celtics z tamtego okresu mieli na boisku 5 graczy, z których 4 nie umiało żyć bez piłki. Jedynym, który umiał był Russell. Pomyślmy, co by było, gdyby Russell dominował atak, a reszta musiała grać off the ball ?


    Lodzia, w 8 druzynowej lidze, bez konkurencji na własnej pozycji, Russell nie potrafił zdominować ataku bo byl drewnem. Nawet Hal DeJulio scout z SFU twierdził ze mial mizerne możliwości ofensywne i prak podstaw koszykówki, nadrabiał sprawnością i inteligencja. Takim zdolnym kolkiem byl, bystrym takim drewniaczkiem...

    Russell podobnie grał w NCAA. hahahaha... Lodzia a skąd to wiesz? wywróżyłeś to z gliny, z fusów czy wygrzebałeś z dupy? W SFU byl liderem teamu. Musiał zdobywać punkty.
    I tak z Iowa zdobył ich 26 na 83 teamu. Z tym ze żaden zawodnik z Iowy nawet nie powąchał NBA ot bialaski nad którymi Russel dominował wzrostem i sprawnością fizyczna. Z La Salle (jeden zawodnik z tego teamu gral w NBA) gral obok swojego dobrego znajomego KC Jonesa i również decydował o ataku. Przypomnę ze w tych czasach większość drużyn akademickich byla biala, watla i niska.
    Po jego odejściu z uczelni SFU bylo 3 w następnym roku. W NBA nie musial rzucac bo mial od tego najlepszym specow. Pytanie czy gdyby mial decydowac o ataku na tym poziomie rozgrywek mialby te tytuly. Oczywiscie ze nie... tylko debil tego nie rozumie.

  • wielmozny.pan.przecinek

    @lorenzo von matternhorn

    1] rookies w drafcie'14 są w znacznej mierze prospektami, decydującym kryterium przy wyborze znacznej większości 1-rundowców był upisde.

    akurat Parker, wg mnie, był najbardziej ready, dlatego nie dziwi to, że spisuje się dośc dobrze. trudno jednak twierdzić w tej syytuacji, że reszta 'rozczarowuje". mnie w ogole nie rozczarowują, bo grają dokładnie to, czego można się było spodziewać.
    poza tym, liga nie sięgnęła jeszcze nawet 25 % sezonu, może ze stwierdzeniami o "rozczarowaniu" warto chociaż trochę poczekac.

    2] "Cavs bez szans w finale w tym roku".
    za wcześnie chyba na takie ostre stwierdzenia.

    3] bez przesadyzmu.
    to Mark Jackson stworzył tych Warriors.
    Kerr będzie ich dopieszczał, ale fundamenty położył Jackson i pisanie per "za Kerra więcej sensu niż kiedykolwiek za Jacksona" jest niesprawiedliwe.

    zawodnicy Warriors rozwijają się, dlatego zespół gra lepiej. krzepną. akurat Kerr ma tutaj niewielkie zasługi. decyduje rozwój tych zawodników, a póxniej decydować będzie to, czy wszyscy będą zdrowi.

    jak wypadnie z gry Bogut, to wtedy zobaczymy, ile jest w stanie wymyślić Kerr. na razie jest ładnie i miło, ale zasługa Kerra w głównej mierze jest taka, ze nie spierd... tego, co dostał. rozwój graczy to decydujący factor. a Kerr dostanie jeszcze swoje okazje, żeby udowodnić na ile go stać. w playoffs.

    4] "Spurs wszak nigdy nie obronili tytułu"
    lol, Fisher shot, Ray Allen shot...
    czy w tym roku również zanosi się na jakiś Shot ?

    5] nie martw się o obronę obwodową Memphis.
    na razie nie ma powodów do tego.
    cały czas nad tym pracują, a przy interior defense jaką mają, i interior offense, to raczej rywale powinni się martwić o ten matchup.

    6] Chris Paul jest proszony o robienie zbyt wiele.
    to koolejny przykład na to, o czym mówiłem przy okazji Russella.
    nie możesz wymagać, by na poziomie mistrzowskim, Chris Paul podawał 15 asyst, przechwytywał piłki, grał defense, organizował grę i jeszcze miał scoring na poziomie 25 ppp.

    za dużo.
    Blake Griffin musi wykazać większą agresję w playoffs, a DeAndre Jordan większą inteligencję w zakładaniu kotwicy i help defense. Paul nie jest "przegrywaczem" dlatego, że jest "cienki". jest bardzo dobry, ale nie jest właściwie wspierany i kiedy ma robić wszystko za wszystkim - nie trzyma swojego stylu gry i ostatecznie wypada słabiej niż by mógł.

    żaden mistrzowski lider nigdy nie musiał robić wszystkiego naraz.
    dla niektórych jest to jednak wykładnia GOAt, lol :]
    mission impossible = GOAt test :]

    6] Mavsi mają Carlisle'a przede wszystkim.
    coach ten umie trenować zarówno defensywnie jak i ofensywnie.
    wg mnie, będzie grał ostrą defense tylko w momentach gdy będzie to konieczne, np. w 4 kwartach [mowa o playoffs] albo 2 half.
    najciekawsze jest jak będzie w playoffs łączył zwalnianie gry by ustawić HCO dla Dirka z przyspieszaniem, żeby zmaksmalizować zalety Monty Ellisa. to groźny miks, bo dzięki niemu Mavs są niebezpieczni w każdej formie ofensywy i w zasdzie nie sposób ustawić wobec nich konsekwentnej obrony.

    wg mnie, pokonać mozna Mavs tylko na ich połowie, ich defense będzie więc kluczowa.

    6] Anthony Davis powinien wybrać Lakersów. będzie zapewne bardzo kuszony. w tym momencie jest to największa nadzieja Lakersów na kotynuowanie tej imponującej sztafety superstars jacy zawsze byli twarzą organizacji.

    dla Davisa też jest to wspaniała szansa. nigdzie nie będzie miał takiej okazji do wypromowania się.

  • wielmozny.pan.przecinek

    7] ofk, jest to frapujące pytanie, czy Kyrie Irving jest w stanie grać z powodzeniem off guard offense w playoffs, przy prowadzącym grę LeBronie.

    klucz jednak zawsze leżeć będzie w team defense. w ataku Cavs sobie poradzą. mają tools i w serii ich talent będzie premiowany. all about defense.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Rodman z powodzeniem mógłby zastąpić Boguta. Bulls w 3peat grali bardzo często Rodmanem jako środkowym.
    Bogut jest dobry, ale Rodman zamiast Boguta zrobiłby z Warriors mistrzowski zespół. nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości.

    buhahahaha. No to wyszla klepiskowa wiedza Lodzi. Z Rodmana taki rim protector jak lodzi rentier. Bulls generalnie mieli perimeter defense duzo lepsza od obecnego GSW, m.in tez dlatego dlatego ze pozycje 1 i 2 nie byly zbyt szybkie... A tutaj lodzia wymyśliła sobie rim protektora z 201 cm wzrostu, ktory nigdy nie byl dobrym blokującym. Bulls słabo radzili sobie z prostackim UCLA cut stosowanym przez Jazz i rodman nie sprawdzal sie w roli kolesia ktory miałby to zatrzymywać dlatego siedzial z Jazz na ławce, wyobraźmy sobie jak śmigali by z weekside szybcy guardi przy Rodmanie nie stanowiącym dla nich zagrożenia

  • user_formerly_known_as_lukasz

    to Mark Jackson stworzył tych Warriors.
    Kerr będzie ich dopieszczał, ale fundamenty położył Jackson i pisanie per "za Kerra więcej sensu niż kiedykolwiek za Jacksona" jest niesprawiedliwe.

    zawodnicy Warriors rozwijają się, dlatego zespół gra lepiej. krzepną. akurat Kerr ma tutaj niewielkie zasługi. decyduje rozwój tych zawodników, a póxniej decydować będzie to, czy wszyscy będą zdrowi.

    jak wypadnie z gry Bogut, to wtedy zobaczymy, ile jest w stanie wymyślić Kerr. na razie jest ładnie i miło, ale zasługa Kerra w głównej mierze jest taka, ze nie spierd... tego, co dostał. rozwój gra


    hahaha. Mark Jackson budowal team w oparciu my vs oni czyli team vs organizacja. Lacob mialm tego dosc i wyprosil otumanionege religijnymi frazesami szamana. Zreszta pisanie ze Dubs graj tak jak za Jacksona to kolejny dowod ze Lodzia nie oglada meczow. Ofensywnie to zupelnie inna druzyna, ktora dostakow gra tez lepsza obrone niz za Jacksona...

    Idac tym tropem mozna powiedziec ze Phil Jackson tez mial te zaslugi ze nie spierdolil tego co sie udalo stworzyc Collinsowi. i wbrew pozorom to nie jest analogia od czapy.

  • dannygd

    @napewno "to fakt hahaha..."

    jak widać naczelny Janusz nigdy się nie nauczy - co chyba już nikogo nie dziwi, poza jego "wirtualną mama"... Idź się jej wypłacz człowieku bez własnego zdania.

  • dannygd

    @,
    Rodman jako rim protector to zła drogą - nie idź nią dalej. On lepiej bronił na obwodzie/półdystansie, niż pod koszem... ;)

    @truth
    "Nie sa na tym samym miejscu chocby dlatego, ze artysta cegly nie lapie sie do PO od lat"
    Rozumiem nowa zasada do rankingu... czyli typowe gimbusowe zasady. No cóż, teraz wszystko się zgadza, ale jak LBJ w wieku 36 lat nie zagra w PO to rozumiem spadnie w klasyfikacji czy zasady zmienisz? Kretynie nie zaczynaj dyskusji, skoro na starcie nie masz najmniejszych szans...;)))

  • doogee

    @ceglomiotacz

    Też o tym kiedyś myślałem jednak zawartość supergiganta to nie jest materiał na pracę magisterską lecz przynajmniej na habilitację :)
    Chętnie bym się z nią zapoznał jak się już obronisz.

  • ceglomiotacz

    doogee:
    tzn. tzn treści jakie się tutaj pojawiają stanowią pewien tylko element pracy, nie zaś całość.

    Przecinek:

    Cóż, jedyny fakt co do jakiego mam wątpliwości to ten z biletem. O reszcie pisałeś sam.
    Więcej już do Ciebie nie piszę, bo ugrzęznę jak Truth i Łukasz, których zassało bagno Pieniacza z Bierutowa

  • user_formerly_known_as_lukasz

    @ceglomiotacz... jak skończysz to chętnie poczytam....

    @danny na pewno napewno pisze żebyś miał ból dupy człowieku fLustrowany... cie cytat ciotko? a cos od siebie dodasz człowieku, bez wiedzy o faktach... no oczywiście ze nie bo tylko kobiemu pałeczka, kozłom gałeczka, :D won na ZaSrannego to twój poziom....

  • ceglomiotacz

    a może jeszcze jedno:

    Ariza to dobry obrońca. Zazwyczaj kryje najlepszego z drużyny przeciwnej, więc ma trochę spartaczone staty. www.houstonchronicle.com/sports/rockets/article/Trevor-Ariza-brings-a-defensive-bent-5843502.php#/0
    Pierwszy z brzegu link

    A z LA odszedł (a nie został pogoniony) bo chciał mięć większą rolę w zespole, co skończyło się tułaczką po różnych zespołach NBA i odpalaniem cegiełek zza łuku (dopiero w Waszyngtonie opanował tę umiejętność).

  • ceglomiotacz

    Ariza vol 2

    bleacherreport.com/articles/2202276-is-trevor-ariza-really-the-key-to-fixing-houston-rockets-defense

    szczególnie tabelka.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    @ceglomiotacz
    przedewszystkim dane sa za poprzedni sezon, to raz.
    Dwa założenie ze Ariza odpowiada za krycie wymienionej piatki w każdym czasie, to zbyt daleko idące uproszczenie. SportVU liczy kto naprawdę rzucał na Arizie.
    Nawet jeśli ktoś chciałby to zrobić tak łopatologicznie to powinien to zrobić nie tyle o zdobycze punktowe tylko raczej o ortg w zestawieniu do ORTG z występów badanej piątki z zespołami o zbliżonym DRTG. A to jest sporo liczenia. Można oczywiście skrócić sobie obliczenia i porównać liczbę strat badanej piątki na Arizie, efg% FTr itp. ale tez w porównaniu, ale możliwości wyczyta dokładnie SportVU
    Kolejny zarzut to dlaczego nie jest to liczone dla 100 posiadań tylko dla minut? to blad...

    PS:I niby Dallas gorzej broni niz Houston ale Parsons pozwala na +2,1 więcej niż zwykle, Ariza na dzis 6,9% wiecej.

  • the-truth

    @ sfLustrowany Daunny boj

    Bryant nie wchodzi do PO regularnie a jak bywal ostatnio to w roli chlopca do bicia(czyzby to was laczylo ? ), nie byl w PO takze bedac w prime, ponoc James jest juz past bedac jednoczesnie top5 ligi w asystach a jakos z tym nie ma problemow :))) Nie bierz sie za rankingi ktorych nie potrafisz ogarnac...

  • wielki.wizjoner

    @the-false:
    Nie policzyłem tych punktów tylko wykazałem durnotę w zrównywaniu nagrody MVP RS z MVP Finals. Nie wiem też jak bardzo trzeba być upośledzonym aby trzeci raz wypisywać bzdury na temat Rodmana w Clippers, najpierw, że za Griffina a potem że obok Griffina na PF a ten na C, mimo że klarownie napisałem, że Rodman powinien grać na SF zamiast Barnesa.

    @lorenzo_van_matternhorn:
    LeBron jest teraz najlepszy. Był lepszym graczem w 2010 roku? Niby w czym? Mam nadzieję, że nie sugerujesz się statystykami. LeBron sprzed czterech lat przede wszystkim nie miał w ogóle gry post-up, której nauczył go wielki The Dream, LeBron nie grywał jako PF, nie był tak dobry w obronie, nie rzucał na tak wysokim procencie i nie rzucał tak dobrze za 3 punkty. Piszesz o atletyzmie, ale przecież LeBron już dawno jest past prime atletycznie. On ma 30 lat. Najlepszy atletycznie był 5-6 lat temu, kiedy był młodziutki i niewiarygodnie dynamiczny & szybki & skoczny. Już w Miami widać było, że lata świetności pod tym względem ma za sobą. On nie jest durniem, dobrze zna swoje ograniczenia, dlatego mądrze rozwijał inne elementy gry, które pozwolą mu dominować przez lata, nawet jeśli będzie coraz słabszy fizycznie. Ta sprawa działa jednak i w drugą stronę - LeBron ma dopiero 30 lat. Oczywiście, porównując to do wieku 24-25 lat to sporo, ale przecież on ma przed sobą 6-7 lat gry i pod względem atletycznym będzie bestią spokojnie jeszcze 3-4 lata. Widzę też, że nie doceniasz ofensywnych umiejętności Irvinga, który potrafi zdobywać punkty na prawie każdy możliwy sposób i na wysokim procencie. Poza tym nie jestem przekonany czy takie coś jest Cavs niezbędne do wygranej, bo wiele drużyn wygrywało mistrzostwa bez gracza rzucającego 30 ppg: wszystkie ekipy Spurs, Pistons 04, Celtics 08. Ani LeBron nie musi rzucać 30 ppg, ani Irving nie musi rzucać 30 ppg. Kluczem i tak będzie obrona, w której widać wyraźny progres, ale wciąż daleko do ideału.

  • wielmozny.pan.przecinek

    @ex em
    tydzień bez lewatywy i fiksujesz.

  • eltoronegro

    Wracam po weekendzie liczac na to, ze przez ten czas @truth da sobie na wstrzymanie w pisaniu glupot, jednak jego masochistyczny ped do samoosmieszania jest za mocny. Trzeba chlopaka chwalic za wytrwalosc i upor, Dwoght moglby sie uczyc :)

    W zasadzie nie trzeba odpowiadac, bo @wizjoner + kilka innych osob zrobili to lepiej niz dobrze, ale nie moge sobie odmowic tej przyjemnosci.

    "Pytales sie jakie sa dodatkowe kryteria kiedy punkty sa rowne ? Chooja pytales, (...)"
    pytalem np. tak: "ty mi wyjzezdzasz z tekstem o KG, ze byl lepszym obronca niz Nash i ze o tym pisales. Ponawiam pytanie - gdzie?"

    Co do osoby, ktora o to pytalem, a ktora tak malowniczo okresliles jako "chooja" - nie wypada sie nie zgodzic.

    Co do supportu James, jesli dobrze rozumiem twoj "ranking", nie licza sie do niego przegrane finaly (Cavs), tylko wygrane (Heat). Jesli dobrze licze, to pierwszy tytul to 2,5 truthowych punktow allstarowych (Howarda licze za 0,5), natomiast rok pozniej dodajemy jeszcze Allena i Lewisa, co daje nam wynik 4,5. Niech kazdy oceni ten wynik jak chce.

    Pilka nozna - co ma tu historia do rzeczy? Dlaczego nie moge porownywac Pele do Wilta i Russella, to ten sam okres czasowy? Jestes pewien, ze 3MS to gorzej niz np. liczba tytulow NBA Russella albo dokanania Wilta biorac pod uwage, ze w jedna gre gra 11 a w druga 5 typa?

    Fellatio dla Jamesa - pierwszy z brzegu argument do twoje twierdzenie o nie braniu udzialu w SDC. Legendarne.

    Wzrost w zbiorkach - myslenie (?) typowo januszowe z twojej strony. Oczywiscie, wzrost to megaistotny faktor przy zbiorkach, ale nie decydujacy o wszystkim. Kilka nazwisk pod rozwage z listy najlepiej zbierajacych all-time: Malone, Barkley, Oakley, Rodman, Dr. J, Baylor, Bird, A.C. Green, Marion, leszczu Kidd...

    Jakis przyklad slabego technicznie C odgrywajacego duza role w NBA? I mean, duza.

    Last but not least, czy Steve Kerr jest 2,5 raza lepszy od Nasha, a B.J. Armstrong tylko o 50%, czy tez machnalem sie w rachunkach?

  • wielmozny.pan.przecinek

    widzieli najnowszy flop Ronalda ? przepyszna rzecz. na dodatek oszukany przez niego zawodnik rywali dostał zółtą kartkę.

    i jak potem szanować i doceniać takiego żałosnego nurka...

    w meczach o stawkę nic nie daje rady zagrać, bo tam się już na nurki nikt nie nabiera. snuje się więc po boisku i prosi bozia, żeby dał mu szansę na kop z wolnego. a jak bozia daje szansę, to i tak ją spierd...oli koncerttowo :]

    karnego dopchnął.
    a potem dopchnął z 10 metrów sam na sam.

    w sumie... banał, ale patrząc jak Lewandowski nie dopchnął z 2 metrów - można zacząć się zastanawiać, lol...

  • wielmozny.pan.przecinek

    pozdrowienia dla Babci Lodzi z Rzeszowa, wnuczek wcina krokodil z budynia, aż mu się uszy trzęsą. w sumie, co za rodzina... Potworniccy :]] Babcia Lodzia i Wnuś Parówa.

    nadziobany krokodilem budyniowym wnuś Parówa pisze w formie listów do Babuni. widocznie boi się pisać wprost do tego, na czyje tezy odpowiada. Nic nowego pod słońcem. stanąć do solówy też nie umiał. i długu nie oddał.

    okiem zoologa spójrzmy na te brednie...

    1] "Ariza nie broni". według statsów.
    Harden za to broni.

    Harden ma DRTG 98. Ariza - 100. wg statsów, na które powołuje się budyniowiec - obaj bronią znakomicie :]

    ofk, wynika to z team defense Rockets, która premiuje wszystkich uczestników. największy wpływ ma ofk Howard. jaki wpływ ma Harden ?

    dlaczego Harden ma DRTG per 100 - 98 ?
    bo ma zbiórki oraz dobrą średnią bloków i przechwytów.
    dlatego ma 98.

    tylko, że Bruce Bowen miał kiepskie zbiórki, słabe przechwyty i mało bloków, a wszyscy wiemy jak wspaniałym był defensorem. wszyscy - minus jeden naćpany - wiemy, że rebs & stls & blocks nie stanowią o klasie defensora.

    Ariza nie ma okazałych statystyk, więc w tym porównaniu jest o 2 pts gorszy. jesli jednak przyjrzeć się bliżej samej grze - widać, ze Ariza jest lepszy, podejmuje lepsze decyzje, jest aktywniejszy, inteligentniejszy, widac doświadczenie i chęć. Harden odstaje od niego w sposób zasadniczny.

    2] jak widać, krokodil tak wpływa na użytkowników, że nie przyjmują do wiadomości całej litanii argumentów.

    Russell wpłynął w sposób decydujący na 11 mistrzowskich pierścieni.
    i to własnie ten WPŁYW się liczy.

    reszta ma znaczenie wtórne.
    nikt w historii nie wygrał tyle razy i nikt w historii tak bardzo nie afektował na grę swojej drużyny.

    to wszystko stanowi o tym, że Russell absolutnie jest na miarę GOAt.

    róznica między Budyniem Babci LOodzi, a mną polega na tym, że Budyń broni z góry ustalonej tezy.
    ja nie mam założonej tezy. ja po prostu argumentuję logicznie. wnioski wyciągną sobie wszyscy ci, którzy czytają.

    nie muszę chyba nikomu tłumaczyć wyższości dyskutanta, który skupia się na logicznej argumentacji, nad tym, który dobiera i składa argumenty POD TEZĘ.

    3] w playoffs Russell notował 16 ppg w całej karierze w playoffs [aczkolwiek w sezonach mistrzowskich jego średnia oscyluje wokół 18 ppg].
    6 FG made per game w karrierze w playoffs.
    5 mistrzowskich kampanii z 18+ ppg.
    czy gdyby notował 20 pts i 8 FGM per game byłby bardziej GOAT ?
    2 FGM mają decydować o czymkolwiek, w obliczu 11 pierścieni i wpływu niepoprównywalnego z nikim innym ?
    ocieramy się niebezpiecznie o ostatnią redutę dopuszczalnego stężenia idiotyzmu.

    4] "gdyby Russell musiał..."

    jesli fakty są przeciw, to zaczyna się "gdyby".
    "gdybanie" ma dwie strony.
    rewers zawsze ma awers i w tym kalecznym dyskursie obie strony są równie [bez]sensowne.

    ofk, przyzwyczaiłem się tutaj częstoi trzeba 3 razy powtórzyć niektóre oczywistości, żeby niektóre bęcwały zrozumiały.

    a zatem : ppg Russella nie są pochodną jego nieumiejętności. one są wynikiem systemu w jakim grali Celtowie, a w którym jedyną drogą do maksymalizacji potencjału całego zespołu było rozgrywanie ataku przez graczy niższych.

    komplementarność. Budyń nie zna tego słowa, a to podstawowa rzecz przy tworzeniu mistrzowskich zespołów.

    Russell odwalał całą robotę w obronie. koledzy prowadzili atak, w którym on rzucał 18-20 ppg.

    Russell odwalający robotę w obronie ORAZ rzucający 30 ppg ?
    prosty plan na zrobienie z Celtów zespołu niewygrywalnego.
    po primo, żaden zawodnik nie jest w stanie wykonywać takiej pracy jak Russell w obronie i jeszcze dodatkowo rzucać po 30 pts.
    po secundo, przy takim systemie ofensywnym CZTERY talenty perimeter players pozostają niewykorzystane.

    ergo : nie "nieumiejętności" Russella przyczyniały się do jego "niskich" średnich punktowych, ale system gry zespołu.

    każdy wybitny gracz funkcjonował w jakimś systemie.
    jeden rzucał więcej, inny mniej, trzeci tak średnio - nie mozna gracza za to oceniać, skoro wygrywał. o wszystkim decydowało ustawienie, styl

  • the-truth

    @ slepy wizjoner

    Buahhaa Rodman i D.Jordan w jednej druzynie, to o 2kolki za duzo matole na dzisiejsza NBA.Obawiam sie, ze konczy sie na pustym pierdzie jaki zrobiles twierdzac, ze The Ramadan ma lepsze legacy od Shaqa.Nie martw sie moglbys byc glupszy i upchnac Rodmana na centrze w GSW.

    @negro

    Rozumiem, ze zmiana loginu bywa meczaca a i bonio meczy twoj mozdzek :))

    Pocieszny jestes starajac sie zdyskredytowac moj ranking, ktory stworzylem w 5minut mimo ze sam bys lepszego w 5 miesiecy nie zrobil i jeszcze chcesz mnie pouczac odnosnie kryteriow.Kretyn skonczony...

    "Jesli dobrze licze, to pierwszy tytul to 2,5 truthowych punktow allstarowych"
    Uwaga bedzie lekcja matematyki i liczenie do 3.
    MVP RS 1pkt, mistrzostwo 2pkt. MVP finalow 3pkt

    Odrob lekcje i wroc lepiej przygotowany, ciao

  • the-truth

    Buahah Lo(L)dzia placze bo sie Ronaldo polozyl jak poczul ciagniecie za koszulke :))) Bezcenne, co tam te 23gole w lidze :))

    "w meczach o stawkę nic nie daje rady zagrać, bo tam się już na nurki nikt nie nabiera. snuje się więc po boisku i prosi bozia, żeby dał mu szansę na kop z wolnego. a jak bozia daje szansę, to i tak ją spierd...oli koncerttowo :] " Buahhaha ciekawi mnie a co na to klony: slepy wizjoner i eltonlodzia ? Maja swoje zdanie czy tylko palki herosom lat 90tych potrafia ssac ?

  • wielmozny.pan.przecinek

    i dązenie do doskonałego stopnia komplementarności.

    to co liczy się tylko i wyłącznie, to wielkośc WPŁYWU jaki dany gracz wywierał na ten system, a co za tym idzie na jego wygrywalność. sfery tego wpływu są drugorzędne.

    5]pokażę teraz do czego prowadzi segregowanie zawodników wedle statsów.

    oto Budyń twierdzi, że Russel był wprawdzie "best ever defender", ale w ataku był góra 3-4 opcją.

    jesli jednak potraktować ofensywę i defensywę jako dwie równoprawne działki...

    Bulls 95-96
    DRTG per 100 poss in playoffs

    1. Pippen 96
    2. Rodman 97
    3. Harper 99
    4. Longley 100
    5 Jordan & Kukoc 101...

    w sezonie 97-98 mamy analogiczną sytuację :

    Bulls 97-98
    DRTG per 100 poss in playoffs

    1. PIppen 99
    2. Rodman 100
    3. LOngley 101
    4. Kukoc & Harper 102
    6. Jordan 103

    Michael Jordan był więc, wedle tych statów, tak samo nisko w hierarchii zespołu w defensywnie, co Russell w ofensywie Celtów.
    a to powinno wyrównywać rachunki.

    tak, wiem, jestem geniuszem argumentacji, dzięki za dobre słowo :]

    zmierzam do tego, ze statystyki są w tej materii ogromnie zgubne. ja bym nigdy nie wycenił defensywy Jordana tak nisko. bo rozumiem system Bulls i koło d,py mi fruwa jaki rentgen natrzepał Michael. jestem dostatecznie rozsądny, aby wiedzieć, że na te 6 pierścieni miał największy wpływ spośród zawodników.

    ale pokazałem ten przykład, żeby cała ta patologiczna forma oceny zawodników zeszła sobie łagodnie na dalekie tło i była michałkiem wśród poważnych rozmów poważnych dyskutantów.

  • wielmozny.pan.przecinek

    6] "w SFU Russell byl liderem teamu. Musial zdobywac punkty"

    a w Celtach nie musiał.
    notabene, tu i tam zdobywał ich tyle samo.

    zrozumiał, Parówszczik ?

    7] kogo obchodzą jakieś pierdołowate wywody zamulone budyniem ?

    Russell wygrał 11 pierścieni, wywierał największy wpływ na mistrzowskie zespoły spośród wszystkich zwycięzców w historii. i jednocześnie był przedmiotem, proporcjonalnie, najmniejszego kontrwpływu ze strony swoich partnerów.

    a to są potęzne argumenty za tym, ze był GOAT.

    zwłaszcza w kontekście statystyk DRTG Jordana... ;]]

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Lodzia

    nadziobany krokodilem budyniowym wnuś Parówa pisze w formie listów do Babuni. widocznie boi się pisać wprost do tego, na czyje tezy odpowiada. Nic nowego pod słońcem. stanąć do solówy też nie umiał. i długu nie oddał.

    buahahahahahahaa brawo Lodzia ale cos ci kreatywnosci nie starcza na nowe "w twoim mniemaniu inwektywy". Na bieruszickim dworku oczekuj ukojenia, hehehehe

    @at Ariza/Harden...
    obaj bronia rzecz jasna moicno przeciertnie. Z tym ze np Harden to trojki zatrzymuje na dobrym poziomie - chyba jakies 28%. Swietnty wynik. Owszem przechwyty i bloki, to co Ariza nie moze?

    @Russell
    w tym temacie dawno skonczyly ci sie argumenty a i zostales ośmieszony twierdzac ze na uniwerku Russel tez tak gral jak w C.
    Russell nie miał możliwości zdobywania 30ppg bo nie miał umiejętności, zresztą nie o to sie rozchodzi. Sam trafnie doszedlem do wniosku ze gdyby tyle pracy musiał odwalać w ataku co w obronie byłby to prosty plan na zrobienie z Celtów zespołu niewygrywalnego.
    i tu dochodzimy do potwierdzenia prostej tezy postawionej przeze mnie na początku tego intelektualnego meczu do jednej bramki. Pozwolisz ze podsumuje twoimi słowami Russell odwalał całą robotę w obronie. koledzy prowadzili atak, w którym on rzucał 18-20 ppg.
    gdyby nie mial tych 5 późniejszych Hofow co nieśli mu atak zdobywając 86% wszystkich punktów Celtics, musiałby sam to robic, a to - jak sam przyznajesz - uczyniło by z C's zespół niewygrywany ergo Zero tytułów w 8 zespolowej lidze....

  • user_formerly_known_as_lukasz

    LOdzia
    ale ja nie liczyłem DRTG tylko DWS/48 a to jest różnica, hhehehe.
    nie rozumiesz o co chodzi a machasz tryumfalnie szabelka, i znowu zaciales sie w chuuuuuuuja :]

  • wielmozny.pan.przecinek

    no proszę, Bulls wygrali 3peat z Rodmanem w roli, de facto, środkowego i plastra na środkowych rywali, a ktoś wątpi, że Warriors z nim mieliby gorzej ?

    przecież Warriors to jest dokładne odwzorowanie Bulls z 3 peatu.
    ofk, w mniejszej skali talentu.

    w istocie, Warriors brakuje zawodnika pokroju Horace'a Granta albo własnie Dennisa Rodmana.

    oni nie potrzebują "rim protectora", tak jak Bulls go nie potrzebowali. oni potrzebują help defendera i stoppera na wysokich rywali. zawodnika, który umie kryć zarówno Dwighta Howarda, jak i LaMarcusa Aldridge'a, a także zbierać piłki. takim zawodnikiem był Rodman. takim zawodnikiem może być Bogut, chociaż z Rodmanem ofk mieliby znacznie większy wachlarz możliwości.

    im dalej w mecz, tym śmielej Bulls rezygnowali z Longleya, a grali piątką tylko z Rodmanem pod koszem. Warriors mogliby to samo grać, pod warunkiem, że ich perimeter defense działałaby należycie. ale to byłby problem dobrze przepracowanego campu. Rodman był tak inteligenntym zawodnikiem, że z łatwością znalazłby z nimi wspólny język.

    brednie o jakimś "rim protectorze" koniecznym dla Warriors są świadectwem nieznajomości materii. rim protectora nie potrzebowali Bulls, nie był potrzebny Miami Heat, a i Spurs się ostatnio obywają, bo Duncan od dawna nikogo już nie wystraszy.

    podstawą team defense jest rotacja, pomoc i zdolnośc do switchowania. podstawą team defense jest : a] wymuszenie straty, zabranie zegara, cegły, nie popełniając przy tym faulu, oraz b] przejęcie piłki, może być w formie zbiórki.

    a jesli tak, to rim protector tak naprawdę pełni zbawienną rolę w zespołach, które nie umieją dobrze rotować,. pomagać i switchować. np Rockets są takim zespołem. dlatego obecność HOwarda tak świetnie na nich wpływa. taki Harden dostaje w d,pę, ale jest Howard, który każe się dwa razy zastanowić nad wejściem po layup i raczej wymusza pull up game. to ofk nie cała prawda o Rockets D, ale barwna egzemplifikacja pewnych jej załozeń.

    Warriors potrzebują mobilnego wysokiego do help, one on one D i switch. Bogut częsciowo spełnia te zadania. dlatego jest taki ważny. Rodman, wg mnie, byłby idealny dla ich potrzeb.

  • wielmozny.pan.przecinek

    "ofensywnie to zupelnie inna druzyna"

    ofensywnie to jest drużyna "inna", bo backcourt zaczyna grzywką dosięgać swojego prime. na tym polega największa zmiana w Warriors, a nie na jakichś nowatorskich rozwiązaniach taktycznych.

    a defense... no cóz, to Mark Jackson zrobił z Warriors defensive minded team.

    nie dośc przypominania historii.
    w ost 20 sezonach Warriors 3 razy grali w playoffs.
    2 razy podczas 3-sezonowej kadencji Marka Jacksona.

    ostatni sezon przed Jacksonem - 25 drtg w lidze, opp FG % - 21 miejsce.

    Jackson odchodząc zostawił zespół # 4 w obu tych metryczkach.

    w playoffs :
    1 sezon - porażka z semis z SAS ujmy nie przynosi, zwłaszcza gdy rozegrało się 6 meczów
    2 sezon - kontuzja Boguta rozbiła gameplan

    wszelkie zarzuty wobec Jacksona są dość żałosne.
    nie ma zadnego sporu [na gruncie logicznej argumentacji], że Jackson wykonał doskonałą robotę.
    pytanie brzmi : na ile Kerr potrafi tego nie spierd... i zagrać w playoffs with Bogut.

  • eltoronegro

    @truth

    zmiana loginu - "argumenty" od czapy i toporne ad personam, gdy ARGUMENTOW brak :) prosilbym przynajmniej o troche wecej finezji, tylko kogo...

    "ranking" - sadzilem, ze "stworzyles" go w 30s, bo mniej wiecej tyle czasu powinno to zajac obiektowi o IQ oscylujacym w okolicach 70/80, ale coz... :) juz jakis czas temu pisalem na temat niemozliwosci stworzenia obiektywnego rankingu, poleca sie opcja szukaj.

    punkty all-star - wyloze jak dziecku w klasach nauczania poczatkowego.
    1 all-star w ekipie = 1 truthowy punkt allstarowy (w skrocie TuPA).
    1 tytul = wade 1 tupa, bosh 1 tupa, howard 0.5 tupy = 2,5 tupy (nadazasz jeszcze, czy przejsc na obrazki?)
    2 tytul = jak wyzej + allen 1 tupa + lewis 1 tupa = 4,5 tupy (tak, mozesz uzywac kalkulatora i excela)

    NA DESER:
    "Uwaga bedzie lekcja matematyki i liczenie do 3.
    MVP RS 1pkt, mistrzostwo 2pkt. MVP finalow 3pkt "

    Przypomne dwa twoje wczesniejsze posty:

    "Bryant nie jest tuz obok Jordana, jest daleko za nim.Nie ma go jak widac w top5ever.
    1.Jordan 6mistrzostw+11MVP=17 truth points
    2.Jabbar 6+8=14
    3.Magic 5+6= 11
    4.Duncan 5+5=10"

    "Olajuwon ma 2mistrzostwa,2MVP finals,1MVP RS razem 5punktow, niezle nie tak dobrze jak Shaq czy Lebron, ale niezle.Nasha ma 2punkty.Spora roznica...Za final mozna by przyznac z 0,5pkt, ale istotnych zmian w rankingu by to raczej nie spowodowalo."

    Panie Si-ejdż-dabyloł-łaj, nieladnie zmieniac reguly w czasie gry (chociaz z tego jestes tu znany), a juz bardzo nieladnie jest niepamietac tego co sie samemu pisalo. Gdybys byl starszy, zrzucilbym to na karb poczatkow demencji czy innego uwiadu starczego, biorac jednak pod uwage twoj mlody wiek, nasuwa sie smutniejsza diagnoza, zwiazana ze wspolczynnikiem IQ oraz umiejetnoscia dostrzegania zwiazkow przyczynowo-skutkowych.

    Mialem juz dac sobie spokoj i wiecej ci nie odpowiadac i cie nie pograzac, to nie po dzentelmensku kopac lezacego, ida swieta i w ogole, ale jednak nie moglem sie powstrzymac, a jako usprawiedliwienie i wymowke powtarzam sobie, ze ty to po prostu lubisz.

    W ramach prezentu mikolajkowo-gwiazdkowego, mimo ze nie byles bardzo grzecznym dzieckiem (a juz na pewno malo pojetnym), dostaniesz jeszcze jeden prezent. Mianowicie przyznam ci racje w jednej kwestii.
    Wydaje ci sie, ze wiesz cos o koszykowce.
    Masz calkowita racje.
    Wydaje ci sie.

    W oczekiwaniu na kolejna zmiane zasad ustalania kolejnosci w legendarnym rankingu,

    pozdrawiam

    P.S. Skoro juz nie zajmujemy sie leszczami pokroju Nasha i Kidda, to jak brzmi odpowiedz na moje pytanie o legendarnych Kerra i B.J.?

  • wielmozny.pan.przecinek

    "kto rzucal na Arizie"

    lol...
    chciałbym wiedzieć nie "kto" rzucał, ale W JAKICH SYTUACJACH rzucał, ile razy Ariza zawalił itd.

    poza tym, shit... część z was gra w koszykówkę, zakładam optymistyczny wariant, i wiecie doskonale, że czasami mozna grać wspaniałą defense, ale rywal zachowa się jeszcze wspanialej i wbije kosza mimo tego, że robimy dokładnie wszystko co trzeba przeciwko niemu.

    jak można czynić komuś zarzut z tego, że rywal wbije kontestowany rzut ?

    dochodzimy do takiego absurdu, że jak Ariza kontestuje, ale rywal trafia - to jest gorszym obrońcą niż wtedy, gdy np. odpuści, ale rywal nie wceluje open look.

    jak mówię : albo statystyki zaczną uwzględniać naturę zdarzeń, albo będą dobre najwyżej do podtarcia się nimi w klopie.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    przecież Warriors to jest dokładne odwzorowanie Bulls z 3 peatu.
    ofk, w mniejszej skali talentu.


    Hahaa, zwlascza jak bardzo malo graja trojkatow, w ataku....
    Serio, to juz Boguta nie potrzebują, nagle, heheheh. Dopiero co Lodzia twierdzila ze bez Boguta sie nie da .
    O tak wymień rodmana za Boguta, co da Rodman Warriors w ataku, przegląd boiska Boguta, jego podania?
    Lodzia twierdzi ze Bogut to nie rim protector. Tymczasem z on/off in the paint -12. To znaczy ze w przeliczeniu na mecz brak Boguta na boisku przekłada sie na 12 punktów więcej dla przeciwników. Z samego pomalowanego.
    Lodzia do budy, łańcuch czyscic :]

  • user_formerly_known_as_lukasz

    LOdzia

    ofensywnie system Kerra przypomina SAn Antonio, nie przypomina tych izolacji Jacksona, high postow, pickow itd... Defensywnie jest podobnie. Nikt nie zabiera Markowi Jacksonowi zaslug. Ale team dochodzi do takiego momentu ze juz nie potrzebuje szamana z jego religijnymi bzdetami, by zaczac sie swobodnie rozwijac

  • user_formerly_known_as_lukasz

    chciałbym wiedzieć nie "kto" rzucał, ale W JAKICH SYTUACJACH rzucał, ile razy Ariza zawalił itd.

    no to polecam sportVU, wszystko tam jest :D
    intelektualnie nie jestes w stanie tego obrobić.... hehehehe

  • the-truth

    @Negro

    Obawiam sie, ze finezje to ty masz tylko z bonio.A tutaj po prostu dostajesz po dupie.

    Tak mozna stworzyc w 70sekund tylko pozniej wychodza takie kwiatki jak 2,5pkt. Jamesa, tylko ze chwila ty to policzyles po paru dniach :))

    "1 all-star w ekipie = 1 truthowy punkt allstarowy " Chlopcze odloz to bonio nie bylo nigdzie mowy o punkcie za all-stara

    Zaczales robic loda Bryantowi po godzinach sugerujac, ze jest pierwszy po Jordanie dlatego, ze sie o nim pisze to cie wyprowadzilem z bledu tym rankingiem i na kleczkach mi za to powinienes podziekowac.

    "biorac jednak pod uwage twoj mlody wiek" Jedyne co mozesz wziac pod uwage, to ze jestes debilem i nie wiesz ile mam lat.

    Tak tak lej wode jak lodzia i oglos sie zwyciezca kiedy wszyscy widza jak zalosnie kwiczysz, do tego dodamy brak podstaw w liczeniu, problemy z internetem, prace we Wroclawiu i mamy wspanialy kamuflaz :)))) O Ronaldo miales cos napisac pajacu skonczony :)

  • eltoronegro

    @ truth

    Finezji oczekiwalem (naiwnie, wiem) od ciebie, o mojej skromnej osobie nic nie napisalem.

    Tupy byly liczone odnosnie supportu Jamesa przy sieganiu po tytuly. Dotarlo w koncu?
    Nie? No to wersja dla opornych. 1 All-star w ekipie zdobywajcej tytul = 1 tupa. Bierz liczydlo / kalkulator/ excela / paluszki u raczki i do dziela. Yes, you can.

    Twoj "ranking" zostal osmieszony osobno. I zdecyduj sie w koncu, ile punktow za co przyznajesz. Czy wersja MVP RS = 1, majster = 2, MVP finalow = 3 jest aktualna czy jednak wszystko liczysz po 1 pkcie? Bo juz nie wiem, czy Kerr jest tylko 2,5x lepszy od Nasha czy jednak 5x?

    W zadnym miejscu nie napisalem, ze KB jest pierwszym po Jordanie, co nie zmienia faktu, ze "ranking" uwazam za bzdurny.

    Jesli chcesz znac moje zdanie o CR7, to uwazam go za pierwszego po Messim na przestrzeni ostatnich lat, od 2 sezonow nawet minimalnie na przedzie. Jakby jeszcze nie padal od kazdego podmuchu wiatru (taki duzy chlopak), to szacunek bylby wiekszy. W tym kontekscie dysproporcja karnych wykonywanych przez CR7 i Leo w lidze hiszpanskiej i LM jest zastanawiajaca. Ii nie uwazam go za dopychacza, o nie.

    Jesli chcesz jeszcze o cos spytac, wal smialo. Nigdy za pozno na nauke.

    Aha, nie wiem ile mam lat, ale to mozna uprawdopodobnic po prezentowanym przez ciebie poziomie. Korekta, po "poziomie".

    pozdrawiam

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Nie no robi się śmiesznie, liczenie all-starow.... Allen i Lewis u schyłku kariery. Przednie.

  • the-truth

    Wymysliles sobie w glowie jakies tupy i jak sie je liczy w moim rankingu. Czyz to nie jest wlasnie bonio finezja ? Nie doceniasz siebie.

    Nic nie pisalem ptysiu o fundamentalnych zmianach w rankingu, za wszystko po jednym pukncie.Pisalem analfabeto, ze ranking dotyczyl najlepszych ever a nie rolesow.

    "KB może irytować, można uważać go za egoistę, ale nie można zaprzeczyć, że odcisnął na lidze największe piętno od czasów Jordana" , "to była przez długi czas jego liga" ( cale 2lata) czyli praktycznie pierwszy po Jordanie nie liczac zapewne miszcza Russella :))

    Jakbys ogladal mecze to bys wiedzial, ze Ronaldo nie pada az tak czesto chocby z racji tego, ze jest to malo oplacalne bo sedziowie inaczej patrza na gracza z reputacja nurka i pozniej normalnych fauli nie gwizdza, nie mowiac juz ze jest to pozywka dla hujterow januszkow z bierutowa.

    "Aha, nie wiem ile mam lat" Sprawdz w dowodzie, nie mam wiecej pytan :)))

  • the-truth

    Kogos mi to przypomina, co udawadnial ze Lebron mial zajebisty support w Cleveland w postaci all-stara Ilgauskasa, kto to mogl byc ? :))

  • eltoronegro

    @lukasz

    Masz duzo racji, wszystkie tego typu rankingi sa z gory skazane na smiesznosc z powodu braku obiektywnego kryterium / wskaznika ustalania kolejnosci.
    Mea culpa, ze dalem sie wciagnac dzieciakowi w "dyskusje", ale po prostu nie jestem w stanie zniesc, jak ktos rozpowszechnia glupoty w niewiarygodnym stezeniu.
    Tupy to tylko przyczynek do proby okreslenia sily supportu, jako odpowiedz na zarzut, ze gracz A mial slaby, a B wybitny. W formie puktow, zeby dla niektorych byl latwiej przyswajalany, bo male liczby i bez %. Nie mam wcale zamiaru go bronic. I ofk, jesli mamy drazyc dalej w tym slepym zaulku, to zgadzam sie ze 1 Allen + 1 Lewis = 1 tupa, jak Howard.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    @eltoro
    chcesz w miarę normalnie określić poziom wsparcia to przeliczaj udział winshare a nie sztucznie punkty za allstara. takie zestawienie da się zrobić ale naprawdę potrzeba na to sporo czasu bo trzeba to liczyć sezon w sezon.

  • eltoronegro

    @ kid

    Ostatni raz stawiam to pytanie - jaka jest OSTATECZNA zasada liczenia punktow w twoim "rankingu"? MVP RS = 1 czy 3 pkty, itd? Jestes w stanie udzielic odpowiedzi - wystarczy, ze napiszesz cyfre.

    "1.Jordan 6mistrzostw+11MVP=17 truth points
    2.Jabbar 6+8=14
    3.Magic 5+6= 11
    4.Duncan 5+5=10"

    Jesli to nie jest po 1 punkcie, to jestem za zwolnieniem twojej nauczycielki od matematyki, mimo iz trafia do mnie argument, ze od ucznia szkoly specjalnej mozna wymagac mniej.

    "KB może irytować, można uważać go za egoistę, ale nie można zaprzeczyć, że odcisnął na lidze największe piętno od czasów Jordana" , "to była przez długi czas jego liga"
    CHLOPCZE, wg zasad logiki (poszperaj na wiki co to za ustrojstwo) w zaden sposob nie mozna obronic tezy, ze stwierdzam tutaj, ze KB jest drugim po MJ. Jak napisze, ze przed Jordanem najwiekszy byl Magic i Bird, to w koncu kto bedzie na drugim miejscu wg twojej "logiki"? Boze, czego teraz w tych szkolach ucza....

    O Ronaldo nie mam zamiaru sie spierac, to maszyna, wg mnie czesto nurkuje, ale nie na tyle czesto, zeby nie wiadomo jak umniejszac jego osiagniecia. No, chyba ze sedziowie w Hiszpanii widza pewne rzeczy lepiej :)

    Jesli nie masz zadnych argumentow, mozesz sie czepiac chociaz literowek, jesli w twoich oczach daje ci to jakis truthpunkt, to ja nie mam serca zabierac dziecku zabawki. Znaj pana :)

    P.S. Jak juz brniesz dalej w paranoje, ze jestem @przecinkiem, to przynajmniej czytaj troche uwazniej, bo chyba ze dwa razy napisalem, ze biore pod uwage WYGRANE finaly. Final 2007 Lebron prze... no dobra, nie chce cie gnebic do konce, Cleveland PRZEGRALO.




  • eltoronegro

    @lukasz

    Tak, juz wczesniej pisales cos podobnego w kontekscie GOAT. Wiem, ze matematyka to krolowa nauk, ale jestem zdania, ze taki ranking jest niemozliwy do skonstruowania w tak dlugim odcinku czasowym. Nie da rady porownac wszystkich w identycznych warunkach. Z jednej strony szkoda, z drugiej strony dobrze, bo zawsze jest o czym dyskutowac :) Trzeba by uwzglednic milion zmiennych ciezko przeliczalnych, nie wiem, np. ktora konferencjach w danym czasie byla slabsza, ktora silniejsza, statsy nabijane na lepszych i gorszych rywalach. A jak uwzglednic takie rzeczy jak sprzet, metody treningowe, wspomaganie? Jesli komus sie to kiedys uda, chetnie o tym poczytam i skonfrontuje to z moim osadem, niemniej watpie, czy jest to w ogole mozliwe. Moze niedoceniam matematyki :)

  • wielmozny.pan.przecinek

    ani Babcia Lodzia i Krokodil Budyń nie pomogą Parówszczikowi forumowemu.

    1] "Harden bloki przechtywy, co Ariza nie moze ?"

    co za głąbajownia... defense mierzona blokami i przechwytami, Harden > Bowen. too much krokodil too much bełkot.

    2]
    Russell :

    a] nie musiał zdobywac 30 ppg, co nie dowodzi, że "nie umiał". każdy to rozumie, poza budyniożercą

    b] Russell zdobył 11 tytułów wywierając na zespół większy wpływ niż jakikolwiek inny gracz w jakimkolwiek innym mistrzowskim składzie

    Celtics
    57, 59-66, 68-69
    in playoffs

    Bill Russell winshare
    8 razy NAjlepszy w zespole
    1 raz - drugi
    2 razy - trzeci [ostatnie 2 mistrzostwa, schyłek kariery Billa]

    Bills Russell offensive winshare :
    najlepszy w zespole - 2 razy
    drugi - 3 razy
    trzeci - 3 razy
    czwarty - 2 razy [m.in sezon '69, który był ostatnim w lidze dla Russella]
    siódmy - raz

    [brałem pod uwagę zawodników grających minimum 25 mpg]

    zatem, był to niekwestionowany dominator w swoim zespole.
    jego winshares są nabijane z ogromną przewagą nad innymi.

    i oczywiste pada mit słabości ofensywnej Russella.
    w 8 z 11 mistrzowskich składów jest to jeden z 3 najlepszych atakujących zespołu.

    a teraz podciągnij gacie, synu, idź do apteki, kup maśc, posmaruj bolącą d,pę i nie zaczepiaj starszych, bo dostaniesz znów dostaniesz piątką klepką w pysk i po co ci to upokorzenie.

    3] prawda jest bolesna dla uzurpatorów.

    Jordan w przynajmniej dwóch mistrzowskich kampaniach Bulls był, wedle najlepszych danych, najsłabszym obrońcą z całego podstawowego składu.

    przykro, ale, wedle statsów, Jordan był jednowymiarowy.
    wobec Jordana, Russell był 2-way
    zawsze najlepszy w obronie i w 8 z 11 kampanii - jeden z trzech najlepszych atakujących.

    4]
    "gdyby..."

    gdyby twoja mama miała ch.ja to by była twoim ojcem.

  • wielmozny.pan.przecinek

    shit... Warriors mają inny system od Bulls, ale ich ustawienia i oparcie na backcourt offense i wing defense jest dokładnie to samo. te same priorytety. i tak jak Bulls nie zdołali w 95 zmatchować braku Horace'a Granta, tak samo Warriors nie są w stanie zwycięsko rywalizować bez Andrewa Boguta, co udowodniła seria z Clippersami. ten sam typ zespołu.

    i Warriors potrzebują dokładnie tego samego, co Bulls.
    mają Boguta i to doskonale,że go mają.
    glue guy. absolutnie kluczowe spoiwo dla drużyny.

    tyle że nie potrzebują go jako "rim protectora'.
    Bogut ma pomagać agresywnym niskim obrońcom, zbierać i kryć jeden na jeden wysokich scorerrów rywali.

    Rodman miał te same zadania w Bulls, z tym ekstra bonusem, że przy odpowiednio outside offense rywala Rodman był doskonały w switchowaniu. przeciw Sonics czy Jazz spełnił kluczową rolę defensywną.

    bił się z kulturystami Davisami z Pacers, bił się z Shaqiem, Masonem, ale krył też jumperkującego Malone'a czy wszędobylskiego Kempa. dzisiaj krycie Howarda, Aldridge'a czy kogo tam jeszcze nie byłoby dla niego specjalną trudnością.

    Babcia Lodzia, dawaj budyń, bo wnusio ma apetyt :]

    point in the paint, to nie musi być atak w hco, ale w fastbreak. in the paint, to takze short jumpers, a nie tylko walenie prosto na obręcz.

    pisąłem, że Bogut jest wazny z powodu zbiórek. a in the paint to takze dobitki z ofensywnych zbiórek, których na własnej tablicy Warriors nie biorą, kiedy Boguta nie ma, a przynajmniej biorą ich mniej.

    a zatem, points in the paint, to cała paleta róznych możliwości, a nie tylko "atakowanie kosza z powodu Boguta".

    powtarzam : Bogut daje help defense, zbiórkę i one on one defense.
    bez help defense - łatwiej atakować kosz.
    bez zbiórki - łatwiej dobijać po niecelnych.
    bez one on one defense - wysoki rywal idzie bliżej i zdobywa punkty.

    a zatem, nie chodzi tutaj o "rim protection" jednego Boguta, a o spójnośc ustawienia defensywnego Warriors, w którym Bogut jest spoiwem całości.

  • wielmozny.pan.przecinek

    shit, Babcia Lodzia nie da rady chyba... wnusio zawierzył statsom dot. Arizy, ale uszczegółowić nie jest w stanie :]

    krokodil rock typowy dla Parówy rzeszowskiej.

    za statsy powinni się łapać ludzie, którzy znają się na grze, wtedy jest szansa że będą się nimi posługiwać ze zrozumieniem i umiejętnie tłumacząc na koszykarską rzeczywistość, z odpowiednią dozą krytycyzmu wobec trudności przełożenia natury koszykówki na język liczb.

    jak się biorą rzeszowskie kmioty nadziobane podejrzanymi budyniami - efekty są opłakane.

  • the-truth

    @ bonio boj

    Ostatni raz stawiasz pytanie ? Buahah przeciez ty nawet buraczku pastewny pytan nie stawiales wczesniej tylko cos sobie ubzdurales :))) Skad ci przyszlo do pustej glowy, ze za MVP RS sa 3pkt ? Tego nie wie nikt.Wytlumacze ci to jak przedszkolakowi jeszcze raz:
    MVP RS 1pkt
    MVP finalow 1pkt
    mistrzostwo 1pkt
    Comprende bonio boj ?

    Chloptasiu z lodzikow, ktore kreciles jasno wynikalo ze Bryant jest drugim po Jordanie, przynajmniej w erze po-Jordanowskiej inaczej nie przeklamywalbys rzeczywistosci piszac o "lidze Bryanta".

    Haha no tak o Ronaldo nie ma sie co spierac, ale domagac sie punktow i miejsca w rankingu dla swojego pana i wierzgac kopytami jak najbardziej.Coz za przeblysk blyskotliwosci chloptasia, ktory nie wie ile ma lat :)))



  • wielmozny.pan.przecinek

    MVP Rs i Mistrzostwo - tyle samo warte :]]]

    pajac zrobił "punktację", która ma na celu podniesienie znaczenia wyników LeBrona Jamesa i obniżenie Kobemu, a wy się w to wpakowaliście z uporem godnym lepszej sprawy, zamiasy zwyczajnie olać.

    normalna punktacja, o ile ktokolwiek chciałby się w takie g.wno bawić powinna być taka :"

    mistrzostwo - 5 pts
    MVP Finals - 3 pts
    MVP RS - 1 pts

    i teraz zapraszam do robienia rankingów, będą one w jakimś tak stopniu odzwierciedlać rzeczywistość.

  • wielmozny.pan.przecinek

    PS : jak komu mało, to można dodać :

    przegrana w Big Finals - [także] 1 pts

  • the-truth

    Brawo Lo(L)dzia wlasnie wyznala, ze Leonard osiagnal wiecej indywidualnie wiecej od Duranta i stoi od niego wyzej w legacy :))) Przy okazji pluje sobie w morde bo Parker ma wedlug tego zenujacego rankingu ponad 20pkt. a Stockton 1 a ponoc ten drugi jest wedlug lodzi o pare klas lepszy od pierwszego, na razie to ten ranking odzwierciedla jedynie glupote ustalajacego :)

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Lodzia
    ale ty płakałaś ze Harden ma bloki i przechwyty i stad ten lepszy DRTG - dlatego pytam czy Ariza tez nie może?

    Russell :
    a] nie musiał zdobywac 30 ppg, co nie dowodzi, że "nie umiał"


    a to juz nie gral tak jak na uczelni? kogo obchodzi co Russell umiał a co nie umiał, ważne co robił a robił głównie w defensywie....

    Bills Russell offensive winshare :
    najlepszy w zespole - 2 razy
    drugi - 3 razy
    trzeci - 3 razy
    czwarty - 2 razy [m.in sezon '69, który był ostatnim w lidze dla Russella]
    siódmy - raz


    rozumiem ze jak b-r.com wypluł dane to się spuściłeś w majty, prawda? niestety zbyt wcześnie, bo ja wspominałem o OWS/48. Russel gral cale mecze, bywało ze nie schodził ani sekundy, także twoje dane sa po prostu niedokładne...

    Otóż:
    pierwszy był 2 razy
    drugi - raz jedyny
    3 razy trzeci
    raz czwarty
    piec razy piaty i raz 6

    Wychodzi ze był 4 siłą ofensywna w teamie.... hehehe

    2 razy pierwszy z winshare na poziomie .100. Bardzo slaby wynik: taki West, Baylor, Robertson mieli wskaźniki 2-2,5 raza większe. Russell był ofensywnym drewnem, zespół nosił no na swoich barkach i nawet w najlepszym - pod względem ows/48 - sezonie Russella wygrali zbalansowanym teamem.

    i.imgur.com/JKCN3IS.png

    Dodatkowo biorąc pod uwagę cala dynastie to najlepsze ows/48 Russela to dopiero 20 wynik

    w świetle powyższego:
    a teraz podciągnij gacie, synu, idź do apteki, kup maśc, posmaruj bolącą d,pę i nie zaczepiaj starszych, bo dostaniesz znów dostaniesz piątką klepką w pysk i po co ci to upokorzenie. jakby to powiedział artysta "no w końcu powiem ci co myślę, tak prosto w twarz, kiedy cie widzę to się wstydzę, ze ciągle nosi ciebie świat"
    Proponuje nie mówić do lustra tylko zapisać się do poradni zdrowia psychicznego. Jak dojdziesz do siebie (wątpię) kolejny krok to kurs Excela dla psów, małp i szczurów :D

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Lodzia

    prawda jest bolesna dla uzurpatorów.

    Jordan w przynajmniej dwóch mistrzowskich kampaniach Bulls był, wedle najlepszych danych, najsłabszym obrońcą z całego podstawowego składu.
    przykro, ale, wedle statsów, Jordan był jednowymiarowy.
    wobec Jordana, Russell był 2-way
    zawsze najlepszy w obronie i w 8 z 11 kampanii - jeden z trzech najlepszych atakujących


    wut? ale Lodzia tego się nie miesza, panienko. Tak jak whisky z cola tez nie wypada...

    i.imgur.com/UOAEAIO.png

    No to chyba jasne LOdzia, wyniki przyzwoite jak na prace którą robił w ofensywie. Zwłaszcza seria z Phoenix fenomenalna po obu stronach parkietu.

    No i nie ma tak jak u Russella tej żenującej rażącej dysproporcji pomiędzy stronami parkietu, gdzie Russel miał serie bez wpływu na ofensywę a nawet działał na jej niekorzyść (średnio 0,036 ows/48). Mike dawał rade po obu stronach parkietu gdzie średnia z kampanii mistrzowskich to 0,084 dws/48. Do lidera Pippena stracił tylko 0,010.

    Znowu ci dupsko odpiecze, hehehehe
    Na twoim miejscu powoli bym zaczal bym sie godzić z faktem ze Jordan to GOAT, a Russell GDPOAT.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    point in the paint, to nie musi być atak w hco, ale w fastbreak. in the paint, to takze short jumpers, a nie tylko walenie prosto na obręcz.

    no i? co z tego wynika? może rozpiszesz? Bez Boguta na boisku rywale maja 16 FBP na cały mecz z Bogutem 10FBP. oooops to i jakby transition defense afektował jeszcze, nie tylko rim protection. A ze taki FBP to tez trojka może być. To znaczenie Boguta jest KLUCZOWE.

    No jak dla mnie to ta teoria z Rodmanem juz sie sama zabila. Ale ty Lodziu możesz mieć takie rentierskie pragnienia, wolna wola.... z tym ze nie w NBA tylko na klepisku w bieruszicie... Proponuje nabombać prytem jakiegoś menela i będziecie mieć tez sportVU... na pewno będzie lepiej liczył niz ty, bo twoje umiejętności sa tu powszechnie znane (sa zadne). Mozesz w jednym meczu udawac Robaka, w innym Boguta, a w reszcie pozostać starym poczciwym powiatowym Iversonem, hehehe. Cekam na efekt tych symulacji....

    pisąłem, że Bogut jest wazny z powodu zbiórek. a in the paint to takze dobitki z ofensywnych zbiórek, których na własnej tablicy Warriors nie biorą, kiedy Boguta nie ma, a przynajmniej biorą ich mniej.

    o to mnie zaciekawiło, poproszę liczby na poparcie tej śmiałej tezy...

    Warriors mają inny system od Bulls, ale ich ustawienia i oparcie na backcourt offense i wing defense jest dokładnie to samo

    hohoho co za bullshit, Lodzia zrównujesz trójkąty z systemem opartym na grze SA i wrzucasz to jednego worka z 3pts shooting team z zespołem który żył z gry w poście. Leki, pamiętaj o lekach...
    Który chłopaczek z Dubs gra tyłem do kosza? Wez zacznij oglądać mecze, bo to wstyd ze marnuje czas dla takiego ignoranta jak ty. Potrzebujesz zrzutki na LP, żebyś choć wiedział o czym piszesz?

  • user_formerly_known_as_lukasz

    @eltoro
    No ja zdecydowanie zostawiłbym używki, odżywki i metody treningowe i skupiłbym się na porównaniu przewagi nad liga... Zakładam ze każdy chciałby mistrzem i dbał o swoje ciało w tym celu (wiem ze tak nie było). Może się to komuś nie spodobać ale proponuje nie badac archaizmów w stylu Russella i Minneapolis Lakers. Liga gdzie gralo 8-14 zespolow to nie jest temat dla porownan. Zreszta Russel i tak nie ma szans, bo przeciez jest jasne jakim ofensywnym drewnem byl i ile w tych wszystkich bostońskich tytułach znaczył jego zbalansowany zespól.

    Posty wyżej zawarłem kategorie, ktore postaram się obadać, jesli znajdę trosze czasu :D

  • wielki.wizjoner

    Kilka uwag.

    1. Bill Russell to największy zwycięzca w historii... sportu. Tak, nie ma się co oszukiwać. 13 lat gry w NBA i 11 mistrzostw.. z tym, że w 1958 doznał kontuzji stopy w Finałach i nie zagrał w ostatnich trzech meczach, przez co Celtics oczywiście przegrali. Tak więc typ grał dwunastokrotnie o mistrzostwo i przegrał jeden raz. JEDEN RAZ. Coś niewyobrażalnego. Jako, że interesuję się wieloma sportami tak szukałem analogii w jakimś innym sporcie, i z przykrością stwierdzam, że nie znajdziemy drugiego sportowca, który w całej karierze przegrał jeden raz. Najbliżej do tego osiągnięcia można podciągnąć równie niesamowite wyczyny Rafaela Nadala na kortach French Open, gdzie startował 10 razy i wygrywał 9 razy, a jedyna porażka była obarczona kontuzją. Z tym, że w tenisie są rok rocznie cztery turnieje wielkoszlemowe, a w NBA jedne mistrzostwa. Bill Russell to największy zwycięzca w historii, a jak ktoś podważa jego klasę to wypada wspomnieć te dwie sprawy, czyli Finals 1958 które Celtics grali bez Russella oraz sezon 69/70 gdy bez Russella spadli w meandry ligi.

    2. Wtrącę swoje trzy grosze ws. C. Ronaldo. Niewątpliwie jest to znakomity piłkarz, przyznać to musi nawet najbardziej zadeklarowany 'hejter', ale suche fakty są dla Portugalczyka nieubłagane. Nie jest to kreator gry. Nie jest to mózg drużyny. Jakie niesie to za sobą konsekwencje? Ano takie, że C. Ronaldo jest piłkarzem do zastąpienia. Zanim ktoś krzyknie, że zwariowałem to posłużę się twardymi, suchymi, obnażającymi rzekomą 'niezastępowalność' C. Ronaldo w Realu Madryt. Drużyna ta wygrała w tym roku Ligę Mistrzów, a Portugalczyk zdobył rekordowe 17 goli. Przeciętny kibic zakrzyknie, że C. Ronaldo sam jeden wygrał te trofeum dla Królewskich, ale człowiek z wizją, Wizjoner taki jak ja, oraz inni futbolowi analitycy doskonale wiedzą, że Real Madryt zdobyłby Ligę Mistrzów mając w składzie zamiast C. Ronaldo na przykład Isco. Na pierwszy rzut oka brzmi to jak herezja, ale przeanalizujmy kluczowe mecze Królewskich w LM. Półfinały z Bayernem Monachium, gdzie C. Ronaldo zdobywa gole na... 4:0 i 5:0. Bayern został pozbawiony złudzeń co do finału dzięki golom S. Ramosa po których było już po mszy. Wówczas do głosu dochodzi rzekomo człowiek nie do zastąpienia który zdobywa sobie 2 gole. Czy gdyby wówczas na boisku w miejsce CR7 przebywał Isco to Real nie awansowałby do finału? Nawet gdyby Isco nie strzelił tych dwóch goli, a pierwszego na pewno by strzelił bo co to za sztuka dobić sam na sam z 10 metrów, to Real miałby miejsce w finale. I co takiego stało się w tym finale z Atletico Madryt? Może to tam klasę pokaże 'boski' Portugalczyk i samotnie przechyli szalę sukcesu na korzyść Realu? Nic bardziej mylnego. Ronaldo gra słabiutki mecz, a dupę Realowi ratuje Sergio Ramos w 93. minucie. Zwycięską akcję przeprowadza duet Di Maria - Bale, a gola pieczętującego awans zdobywa Marcelo. C. Ronaldo strzela gola z rzutu karnego na 4:1 w 120. minucie spotkania. 'Kluczowy', 'decydujący', nie ma co. Brutalna prawda jasno wskazuje nam, że C. Ronaldo jest w Realu Madryt głównie od wykańczania akcji kreaowanych dla niego przez kolegów z drużyny. Jest od nich zależny, bo samemu bardzo rzadko potrafi coś stworzyć. Wstawiamy w miejsce CR7 Isco i Real Madryt w dalszym ciągu odnosi sukcesy.

  • the-truth

    Widze slepy daje ostro do pieca :)
    "Bill Russell to największy zwycięzca w historii... sportu" Szkoda, ze nie potrafil wygrywac nawet swojego matchupu z Wiltem, jedynym powaznym rywalem pol wieku temu :))

    "Najbliżej do tego osiągnięcia można podciągnąć równie niesamowite wyczyny Rafaela Nadala na kortach French Open" Mistrz jednej nawierzchni chcesz porownac jego jednowymiarowosc z Russellem ? Widze podobienstwa, Federer znacznie bardziej utytlowany.

    Ronaldo "Nie jest to kreator gry" buahah no jasne pociagnie skrzydlem z 30metrow kiwnie 2-3 zrobi przewage, rozda najwiecej asyst w lidze, poda prawie zawsze celnie barkiem, pietka, dupa, noga prawa, lewa na 10-30metrow to zadna kreacja :)))
    "C. Ronaldo jest piłkarzem do zastąpienia" Tak tacy co strzelaja po 70goli w LM i 23w lidze w grudniu rodza sie w co drugim domu, tylko na bilet nie maja i nikt o nich nie slyszy, no prawie nikt:)))

    " Real Madryt zdobyłby Ligę Mistrzów mając w składzie zamiast C. Ronaldo na przykład Isco" BUAHAHAHHAHAHHAHAHAHAHHAH, cos ci powiem laiku z Isco to nawet Hiszpanska mlodziezowka zostala nawet wyeliminowana przez Serbie, nie mowiac o tym ze na mundial sie nie lapal bo za chudy byl w uszach, dopiero w tym roku przebil sie do pierwszego skladu Realu(tylko przez kontuzje) i to nie bynajmniej na pozycji Ronaldo.
    Nie kompromituj sie taktyka Realu swietnie dzialala z Bayernem bo Ronaldo znakomicie napedzal zespol kontrami do spolki z Bale.Isco nie ma takiej szybkosci i z latwoscia zostalby stlamszony. To co uprawiasz to trolling w czystej postaci, ale od poczatku bylo wiadomo jakiej masci masz wizje... Ronaldo strzelal chyba w prawie kazdym meczu fazy pucharowym i grupowymLM, kiedy gral pykneli BvB 3:0, kiedy nie gra Real przegral 0:2 i tylko pudla Mikhtariana uratowaly Real przed blamazem.A gdzie byl wtedy twoj ulubieniec Isco ? Oczywiscie grzal lawe w pierwszej polowie.Taki z niego zastepca Ronaldo jak z ciebie analityk i nie-lodzia :)))) Jedynym ktory moze zastapic Ronaldo w Realu w przyszlosci jest Bale tylko, ze wtedy trzeba tez zastapic Bale`a a nie lesio co strzela z 5bramek na sezon i gra na zupelnie innej pozycji...Najglupszy post i porownanie w historii s-giganta, brawo wiedzialem ze po godzinach bedzie to talent jeszcze czystszej wody, proponuje zebys jednak zostal przy ssaniu kulek herosow z minionych epok :))




  • user_formerly_known_as_lukasz

    Wyglada na to ze Lodzia ma neta po 22 a moze nawet i smartfona, hehe
    Tak czy inaczej z wiedza wielkiego.wizjonera jest raczej słabo:

    Michael Phelps--22 Olimpisjkich medali/18 złotych , 26 mistrzostw swiata, 39 rekordów swiata

    Rocky Marciano - Jedyny ciężki niepokonany 49-0. 10 lat na topie :) 6 tytułów obronionych... Nigdy nie przegrał!

    Jack Nicklaus--18 wygranych majors/4 US Open, 73 PGA Tour zwycięstw

    Yogi Berra- 10 World Series wins jako zawodnik, 3 jako coach.

    Henri Richard- 11 razy Stanley Cup z Montreal Canadiens

    Joe Dimaggio--9 razy World Series champion

    A jeszcze Lance ;) , przecież a w WRC Loeb. Trudno nie przyznać ze wszyscy wymienieni konkurencje mieli silniejsza od Russella któremu Red ściągał same talenty.

    BTW - nikt nie neguje Russella ale taki z niego GOAT jak atakujący...

  • user_formerly_known_as_lukasz

    i tak jeszcze na marginesie do wizjonera...
    przetrzyj wizjer bo sie Russell rozmywa...

    Russell nie zagrał w meczach 4 i 5. Mecz numer 4 Boston wygrał łatwo 109-98 Mecz numer 5 wyrwało St Louis 102-100. Na 6 mecz Russell wrócił. Boston przegrał 1 punktem, Russel 8 pkt. Boston bez Russela wyrwal 1-1 w tej serii. Oj zaraz będą płacze fLustratów, ze Jordan bez Pippena, itd, itp.... :]

    Tak na przyszlosc jak cos podajesz to sprawdzaj.... :]

  • anonimanonimowy

    Z tym, że Federer dużo bardziej utytułowany od Nadala to kogoś poniosło. Bo różnica już jest naprawdę niewielka i w zasadzie tylko w Wielkich Szlemach na korzyść Fedexa. Co nie zmienia faktu ze Fedex > Nadal.

  • czarny.eminem

    Murzyn z getta wyjdzie, getto z murzyna - nigdy! sport.tvn24.pl/koszykowka,117/nba,134/lebron-james-objal-ksiezna-kate-lebron-james-zlamal-protokol,497054.html

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Król se pomacał księżniczkę z prostego ludu...ot takie tam figle... krUlewskie

  • raul333

    wielki wizjoner

    caly cytat o cr7

    pojechales rowno. ja rozumie, ze sie kogos nie lubi, tylko nie o lubienie tu chodzi. pokazales, ze mozna nie miec o czyms pojecia i jednoczesnie tyle napisac. to juz sztuka lania wody. nawet przecienek wie, ze ktos taki jak ronaldo skupia na sobie uwage calej przeciwnej druzyny, a dzieki temu reszta ma lzej. isco fajny chlopak. zrob sobie jednak w glowie analize jak gralby bayern z realem gdyby nie bylo na boisku ronaldo a isco. agument masz podobny jak przecinek.w najwazniejszych meczach zawodzi. tylko nie mozesz, nie potrafisz pojac, ze te najwazniejsze mecze gra sie przciw druzynom, trenerom top. oni caly sezon analizuja i szukaja taktyki jak zatrzymac top graczy. dlatego bardzo czesto ci najwieksi nie sa najwiekszymi w meczach najwazniejszych. najwiekszymi oczywiscie w statach, bo praca jaka wykonali na boisku podczas podwojen, potrojen, stwarzanie okazji kolegom jest bezsporna. bramka w madrycie. kluczowe podanie `dopychacza` na ktorym jest skrupionych trzech zawodnikow. podanie ciasteczko z wisienka do coentrao. pozniej juz tylko pozostawalo strzelic bramke.
    dobrym przykladem obalajacym twoje banialuki jest final 86 roku niemcy- argentyna. maradona robil w tych mistrzostwach co chcial choc krylo go po trzech rywali. w finale jednak nie pogral, bo krylo go trzech z top. ale za to inni mieli przez to wiecej miejsca na boisku. takze wizjonerze nie krocz ta droga. tu juz jest jeden taki co przegral dwumecz 0:5 i twierdzi ze taktyke mial sluszna. idac tym tokiem myslenia gdyby mial sznase od losu zagrac jeszcze raz ten dwumecz gralby tak samo. jak nazwac kogos takiego?wnioski sam wyciagnij.

  • wielmozny.pan.przecinek

    Babcia Lodzia nie daje rady z budyniem, bo Wnuś Parówa konsumuje całymi wiadrami, jak przystało na rzeszowskiego prowincjusza o manierach spod ukraińskiej wsi.

    1] popatrzcie na to, bo mnie śmiech ogarnia... :]

    statystyka dowodzi, że Parówa kłamie ?
    Parówa znajdzie inną statystykę, która mu będzie bardziej pasowała :]

    winshare & def i off winshare.
    nie, bo przecież per 48 :"]

    ciekawe, że jak statystyka pasi, to Parówa nie używa "per 48" tylko normal.

    ot, dorwał się do cyferek, jak burak do kiełbasy.

    2] Russell wygrał 11 razy na 13 prób. wpływał na te mistrzowskie kampanie w sposób bezprecedensowy w historii. czynił wszystkich lepszymi. najlepszy winshare, 8 razy na 11 - w trójce najlepszych off. winshares.

    co tu w ogole jeszcze można dodać ? to jest metryczka GOAt. zwłaszcza, że Jordan miał DRTG per 100 - minimum dwukrotnie podczas mistrzowskich kampanii 4-5 w zespole, więc Russell lepiej wypada jako atakujący Celtics niż Jordan jako obrońca w Bulls.

    fakty są bezlitosne.

    3] powoli dochodzimy do absurdu.

    wszyscy wy wiecie, ja wiem, ale ta Parówa ruda z Rzeszowa najwyraźniej nadal nie rozumie - że KAŻDY ! mistrz, KAŻDY multimistrz, podlega tej samej regule.

    musi mieć SUPPORT, musi mieć MAX wsparcie, MUSI mieć świetny team.

    oczekiwanie, że multimistrz będzie nim bez supportu, bez przejęcia przez kolegów dużej ilości zadań, bez znakomitej komplementarności, bez posiadania u swego boku 2-3, może nawet 4 albo 5 graczy, którzy po latach okaża się HoF, jest ABSURDEM i dowodzi ostatecznej głupoty.

    KAŻDY multimistrz ma świetny support.
    i tylko imbecyl będzie z tego powodu zaniżał rangę tych pierścieni i liderszipu tych mistrzów.

    każdemu można łatkę przypiąć ? Magic w/o Kareem, Coop & Worthy ? Cienizna. Bird w/o McHale, Parish, DJ, Ainge, Walton ? Dno. itd itd itd. to samo dotyczy Jordana i Russella.

    w ostatecznym rozrachunku decyduje stopień dominacji, a nie jej obszar. bo to że świetni koledzy zrobią częśc roboty za lidera, to jest sytuacja naturalna i DZIĘKI NIEJ własnie ten lider może być liderem, a zespół może być mistrzowski.

    Russell traci, bo miał dobrych niskich w ataku ?
    fuck that.
    odsyłam do poprzednich akapitów.
    każdemu mozna odjąć w ten sposób.

    4] "dws 48"

    a jak nie, to "36" :]]

    wg winshare i off winshare - Russell był : a] absoqrwalutnie dominatorem, b] 8 razy na 11 - jednym z 3 najlepszych graczy ataku

    i to są fakty.

    cokolwiek "per 48" jest zakłamywaniem rzeczywistości.
    dlaczego ?

    bo jesli ktoś w 20 minut zdobywa 15 pts, to nie znaczy że automatycznie, że jakby zagrał 40 minut zdobyłby ich 30. nie można tego zakładać. dla zabawy - owszem, można założyć wszystko, jak kto chce, to nawet majty na głowę. tyle że : albo zabawa albo poważna dyskusja.

    jedyna uczciwa statystyka, to rzeczywista efektywnośc uzyskana w ciągu tylu minut, ile zawodnik spędza na boisku. bez żadnego sztucznego przeliczania i dodawania.

    dlatego te wszystkie "per 36" i "per 48" są tylko dla zabawy, dla tych, którzy nie chcą tracić czasu, lol..., na oglądanie meczów, a wolą od razu wiedzieć, co się stało na boisku, jeszcze większe LOL. czyli dla laików, którzy nie rozumieją koszykówki, ale koniecznie chcą o niej rozmawiać, bo tu przecież.... "tata, tyle cyferek !".

    co, na matematyke, kombinatorykę i inne nauki stosowane móżdżek za malutki, to zostało tylko ośmieszanie się na SG w próbach dyskutowania o sporcie, ktorego się nigdy nie uprawiało ?... jasna sprawa.

    raz jeszcze - niech tacy ludzie dadzą sobie spokój. bez grania w koszykówkę, najlepiej przez wiele lat, po prostu nie sposób tej gry zrozumieć, poznać jej tajników i móc potem sensownie o niej mówić. po prostu się nie da.

    tego braku nie da się zatuszować nawet miliardami cyferek. nie da się. nieznajomość taka wyjdzie w praniu prędzej czy później. ale najczęsciej prędzej niż później.

  • wielmozny.pan.przecinek

    5]rewelacja

    pajac przytacza statystykę, wedle której opponent point in the paint wynikają z fastbreak game, w której rim protection formalnie nie istnieje.

    "znaczenie Boguta jest kluczowe"
    najpierw jest to miłe, ale jak po raz 890 któś powtarza to, co piszę od 2 lat, to zaczyna się robić jałowo... więcej inwencji.

    6] zauważyliście ? jak Parówa form Rzeszów odnosi się do moich stwierdzień i teorii, to zawsze wzywa Babcię Lodzię na pomoc ? :] schiza. pewnie rodzice zamykają go w domu na klucz, kiedy wychodzą co rano, żeby zarobić na jego pampersy.

    o Rodmanie ofk nic nie wymyślił. statów nie ma, to zostają tylko inwokacje do Babci Lodzi :]

    żeby móc przetłumaczyć Rodmana na język Warriors, to trzeba się znać na koszykówce, a nie na cyferkach, a i to słabiutko.

    "Warriors maja inny system niz Bulls"
    no i to na tyle :]]
    nie zrozumiał, ale Babcia Lodzia na pewno mu wybaczy i budyniem nakarmi, po główce pogłaszcze :]

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Lodzia

    ja rozumiem ze zostałeś ośmieszony okrutnie i dupa cie piecze, i łzy ciekną ale...
    prawda jest taka ze jesteś na obcym dla siebie terytorium, i biegasz po omacku, czego sie spodziewales, ze ci sie uda? hahaha

    Jeśli porównujemy jakies kategorie to porównujmy jabłka do jabłek a nie jabłka do pomaranczy. Ja nie kwestionuje ze Jordan nie byl najlepszym obronca w kampaniach mistrzowskich Bulls, nie kwestionuje ze miał DRTG powyżej 100, nie kwestionuje ze w 2 3 peacie wyprzedził go jeszcze Ron Harper.
    Nie kwestionuje ze Russell dwa razy wygral ows/48 w swoim teamie.
    Nie kwestionuje jego fenomenalnej defensywy.
    Ja poprostu twierdze ze takie ofensywne drewno jak Russell nie wygrało by tylko tytułów gdyby nie bardzo mocny zespół który niósł w ofensywie, tak jak on niósł resztę tego teamu w defensywie.
    Rozumiem ze nie podoba ci sie bardziej precyzyjna statystyka, udowodniłeś po wielokroć ze jestes matematycznym debilem np przy okazji twojej sromotnej porażki którą poniosłeś w probie dyskusji o grabage Cavs. Teraz tez pewnie będziesz dowodził ze 30 pts zdobyte w 48minut to lepsza produktywność niz 20 zdobyte w 24 minuty. Poniżej dowod twoich mozliwosci: "dws 48" a jak nie, to "36" :]] . HAhahaha, wyjdzie to samo....

    bo jesli ktoś w 20 minut zdobywa 15 pts, to nie znaczy że automatycznie, że jakby zagrał 40 minut zdobyłby ich 30. nie można tego zakładać. dla zabawy - owszem, można założyć wszystko, jak kto chce, to nawet majty na głowę. tyle że : albo zabawa albo poważna dyskusja.

    UWAGA! RENTIER! TO COS LICZY PIENIADZE! :D....

    dlatego te wszystkie "per 36" i "per 48" są tylko dla zabawy, dla tych, którzy nie chcą tracić czasu, lol..., na oglądanie meczów, a wolą od razu wiedzieć, co się stało na boisku, jeszcze większe LOL. czyli dla laików, którzy nie rozumieją koszykówki, ale koniecznie chcą o niej rozmawiać, bo tu przecież....

    ale to juz nie lubisz tych cyferek co je podawałeś wczoraj? a takie były śliczne i taka miałeś nadzieje ze będą źródłem twojego tryumfu. Bo co, że okazały się źródłem twojego upokorzenia?
    Schron sie Lodzia w bezpiecznej przestrzeni swojego klepiskowego homecortu gdzie tylko glina jest prawda i dobrem :D tam będziesz bezpieczny, nikt nie zweryfikuje twojej wiedzy, tam tylko będziesz "iversonem" z gilem pod nosem, :] oczywiście niepokonanym i standardowo bez biletu :D

  • wielmozny.pan.przecinek

    @wielki wizjoner

    ad 1] zdecydowanie masz racje. Russell jest ewenementem w skali historycznej.

    bajki o słabości ówczesnej NBA są tylko bajkami własnie.
    11 mistrzowskich rajdów.
    25 serii.
    11 z nich Celtowie rozegrali w pełnym wymiarze meczów.

    gdyby liga była łatwa - 11 razy nie stawaliby do meczów na śmierć i życie.

    poza tym... poza wszystkim, ale 11 razy wygrać na 13 podejść. to jest samo w sobie niesamowitym wyczynem.

    zresztą, dziwi mnie, że Bill Russell miałby być "za stary" do porównań.
    jakoś miłośnicy baseballa nie mają nic przeciw Babe Ruthowi, fani boksu zawsze wymieniają Joe'ego Louisa wśród największych, albo i nawet jako największego niekiedy, fani NHL GOAta będą szukać z udziałem Bobby'ego Orra, Bobby'ego Halla czy Gordiego Howe'a, itd.
    nikt nie powie ani słowa sprzeciwu. liczą się ich osiągnięcia. któż będzie grzebał w "ilości pierdnięc per 48" ?
    kogo to obchodzi.
    na tym poziomie, to już obchodzi tylko siusiumajtków.

    ad 2] wiele racji jest w twoim wywodzie.

    dodam tylko, że pozycja Ronaldo jest kreowana z uwagi na jego medialną wartośc. młodzi fani go uwielbiają, do tego strzela seriami gole, więc to się łączy.
    w piłce nożnej zawsze strzelcy bramek są na tapecie.
    nieważne jak - byle dużo.
    to się prędko nie zmieni.

    tyle że my nie musimy się zniżać do poziomu dyskusji pod trzepakiem, na Orliku czy u Szpaka.

    dla przeciętnego smarka taki Ronaldo bije na głowę np.Xabiego Alonso. dla wszystkich innych - sytuacja nie jest taka oczywista, a wręcz przeciwnie.

    tyle, że - znów - trzeba rozumieć tę grę. trzeba wykazywać jakąś inteligencję, a nie łykać najbanalniejszy przekaz. trzeba mieć trochę rozumu, żeby nie dać się wciągnąc w to, przy czym szczytują dziennikarze pokroju Michała Pola czy innych wyłysiałych podtatusiałych ignorantów, czyli "Messi versus Ronaldo, kto ile nawali bramek".

    poważni ludzie mają to w nosie, widząc jak w każdym niemalże kluczowym, mistrzowskim, prestiżowym meczu Ronaldo i Messi zawodzą niemal tak samo. to jest zasadnicza róznica wobec graczy z przeszłości. Maradona, Platini czy Zidane w meczach kluczowych, mistrzowskich, prestiżowych wznosili się na szczyty swoich umiejętności.

    a tutaj mamy Messiego, który w Finale MŚ człapie i ma może ze 2 akcje.

    Ronaldo zaś w pół- finałach LM jest tak zdominowany przez rywali i własną kupę w spodniach, że cała jego aktywność sprowadza się do nurkowania i błagania sędziego, by połknął gwizdek i dał rzut wolny, z którego Ronaldo huknie na bramkę. to jedyne co mu pozostaje z całego arsenału umiejętności, którymi imponuje w g.wnianych meczach versus Prada, Gaudemater, BanderasFC i innym gigantom ligi hiszpańskiej i okolic.

    ale media jadą z tym koksem, a tępa ludnośc się podłącza pod tę narrację, bo przeciętny zjadacz chleba zajęty dorabianiem na te swoje rachuneczki i inne pierdki - nie ma czasu o tym pomyśleć. smarki nie myślą z reguły. a Szpaki, Borki i inne Pole to półgłówki, którzy nie dostrzegliby rzeczywistości nawet gdyby złapała ich za nos.



  • user_formerly_known_as_lukasz

    Lodzia
    przytacza statystykę, wedle której opponent point in the paint wynikają z fastbreak game, w której rim protection formalnie nie istnieje.

    no i widzisz znowu nie zrozumiałeś, ja przytoczyłem 2 kategorie osobno, w oparciu do twojego bełkotu jak to pitp wynikaja tylko z FB i bogut nie jest potrzebny.... wyszło z tego ze Bogut jeszcze pozytywnie wpływa na transition defense a nie tylko na rim protection....
    ale zawsze sobie mozesz wstawic rodmana, posmiejemy sie dalej...

    zauważyliście ? jak Parówa form Rzeszów odnosi się do moich stwierdzień i teorii, to zawsze wzywa Babcię Lodzię na pomoc ? :] schiza. pewnie rodzice zamykają go w domu na klucz, kiedy wychodzą co rano, żeby zarobić na jego pampersy.

    hahahahahaha. dobry przedszkolnego poziomu dowcip, niestety Lodziu po raz kolejny wyjaśniam ze zwracam sie do ciebie w ten sposób, zasluzyles sobie na to przeciez, a ja nie zamierzam zabierać ci zasług.
    A w ogole to dlaczego mnie "obrażasz" no przecież byleś juz tym zwycieZCOM i miałem ci na berdyczow, czy bieruszit pisać , hehehe. Co sie stalo Lodzia? :D

  • wielmozny.pan.przecinek

    "Joe Dimaggio 9 razy Wordl Series champion"

    oczywiście per 48.

  • wielmozny.pan.przecinek

    Henri RIchard 11 SC.

    nigdy nie miał w NHL pozycji porównywalnej nawet z Russellem w NBA.

    bez jaj, bo za chwilę do dyskusji o GOATach wejdą Robert Horry, Derek FIsher et consortes.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    o i to jest właśnie dowód na żenującą słabość tej ligi:
    gdyby liga była łatwa - 11 razy nie stawaliby do meczów na śmierć i życie.
    no właśnie potrzebował takich kampanii pomimo takiego talentu który posiadał bo liga nie byla konkurencyjna - 8 zespołów przypominam. Przy lepszym rozłożeniu talentu w lidze - Boston nie miałby tak okazalej dynastii. Innym teamów wystarczyło 2 zawodników żeby zmuszać ich dom takiego wysiłku. Głownie dlatego ze Russell byl ofensywnym drewnem i to co zyskal w D oddawal w O :]

  • wielmozny.pan.przecinek

    "placz flustratow ze Jordan bez Pippena"

    na razie, to słychać fSRUstratów, którzy płaczą, ze "Russell bez HoFamers".

    nota bene, których sam wychował, wykarmił własnym cycem i którzy bez niego
    byliby najwyżej Hall of FaRmers.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Lodzia
    brawo dałeś się złapać na Richarda jak dziwka na 20 zlotych, hehehe
    Oczywiście ze analogia jest jak najbardziej właściwa....
    Powszechnie wiadomo ze najlepszym graczem NHL byl Gretzky który jednak gral w bardziej konkurencyjnych czasach i nie zdobył tylu pucharów Stanleya.
    Richard korzystal z pelnego talentu teamu i braku konkurencji just like Russell did :]

  • wielmozny.pan.przecinek

    bez przesady, LeBron nie musi znać dworskiej etykiety. nawet wysokopostawieni politycy uczą się jej na bieżąco od swoich doradców. a tutaj jakaś akcja ad hoc, bez szans na nauczenie się kodeksu zachowań. nota bene, kodeksu nieżyciowego i co nieco już komediowego.





  • user_formerly_known_as_lukasz

    LOdzia, jesli ktoś tu płacze, to jedynie ty: w dyskusji o Russellu skończyły ci się argumenty, możesz juz tylko mielić w zębach te stare hahahaha

  • raul333

    przecinek

    `dla przeciętnego smarka taki Ronaldo bije na głowę np.Xabiego Alonso. dla wszystkich innych - sytuacja nie jest taka oczywista, a wręcz przeciwnie.`

    konkrety prosze. cytaty, wywiady...

    `Maradona, Platini czy Zidane w meczach kluczowych, mistrzowskich, prestiżowych wznosili się na szczyty swoich umiejętności. `

    giego sie wzniosl w finale 86 na te wyzyny, zidane w 2006 a platini w 86 w 1/2. kazdy z nich mial wzloty i upadki jak messi czy ronaldo. ty tylko widzis to co chcesz widziec.

    `ale media jadą z tym koksem, a tępa ludnośc się podłącza pod tę narrację, bo przeciętny zjadacz chleba zajęty dorabianiem na te swoje rachuneczki i inne pierdki - nie ma czasu o tym pomyśleć. smarki nie myślą z reguły. a Szpaki, Borki i inne Pole to półgłówki, którzy nie dostrzegliby rzeczywistości nawet gdyby złapała ich za nos.`

    ale dlaczego zatrzymujesz sie tylko na mediach? przeciez to nie media ich zatrudniaja. sa jeszcze mourincha, guardiole, perezy, ancielotie, perezy. to tez sa polgowki bo ch chca miec w druzynie, bo im placa. ale idzmy dalej. xavie, ramosy, iniesty to tez polglowki bo z nimi graja. przeciez mogli odejsc i grac na walsny rachunek. reasumujac to wszyscy sa polglowkami. na szczescie jest jeden taki ktos, taki najmadrzejszy, ktory tylko omylkowo siedzi, w swojej zapyzialej stodole, wyskakujac do remizy raz dziennie na neta, zeby podzielic sie swoim geniuszem z innymi. ale inni nie wiedziec czemu nie rozumieja jego madrosci. na jego szczescie nadciaga wizjoner z odsiecza. teraz we dwojke beda mogli sie bawic....

  • eltoronegro

    @la nina

    Musze sie przyznac do bledu - po tym jak napisales "MVP RS 1pkt, mistrzostwo 2pkt. MVP finalow 3pkt" uznalem, ze znaczy to MVP RS = 1pkt, mistrz = 2pkt, ..".
    Moj blad.
    Cofam zwiazane z tym zarzuty.
    Nie wiem skad moglo sie ubzdurac zmienianie przez ciebie zasad w ciagu gry.
    A nie, zaraz, juz wiem :)
    Przynajmniej wiem juz takze, ze Kerr jest 2,5 raza lepszy od Nasha, a B.J. Armstrong tylko 1,5 :)

    To, ze zwracasz sie do mnie w 3 osobie liczby pojedyncznej, czyli w formie jak najbardziej grzecznosciowej i to w obcym jezyku, poczytuje sobie za plus. Nauka, opornie bo opornie, jednak calkiem w las nie idzie. De nada hijo mio, aun te queda muchisimo por aprender pero no te rindas y asi un dia, a lo mejor, llegas a ser un hombre en lugar de un gilli - y chupapollas.

    Co do Bryanta moglbys sie w koncu zdecydowac, czy uwazam go za drugiego all-time czy tylko po Jordanie :) Powiedzialbym, ze zmieniasz zdanie czesciej niz kobieta, ale w ten sposob obrazilbym moja i zapewno wiele innych. Jasno to moze dla ciebie z tego cos wynikalo (a bardziej wydawalo ci, ze wynika) bo a) sam jestes ciemny (nie, nie jak Lebronowe culo ani Howardowe cojones - o ile je ma) b) z logika jestes mocno na bakier.

    O Ronaldo sie nie spieram, bo nie ma o co. Gosc juz jest jednym z all-time best, w ostatniej dekadzie jest bezsprzecznie na drugim miejscu, a ostatniego slowa nie powiedzial. I kto to w koncu jest ten moj niby pan? Ze domagam sie miejsca w rankingu? Bitch please, nie chce mi si powtarzac tego, co juz pisalem na temat takich rankingow, a juz szczegolnie twojego.

    Chyba ty napisales kiedys, ze kosz to prosta gra. Wszystko sie zgadza, to prosta gra. Ale nie prostacka, tak jak twoj "ranking" i poglad na nia.

    Hasta pronto (espero)

  • dannygd

    "ale ja nie liczyłem DRTG tylko DWS/48 a to jest różnica, hhehehe"

    Tylko jeśli piszesz o stricte defensywie danego zawodnika, to tylko DRTG powinieneś brać pod uwagę. DWS/48 w samych tylko wygranych finałach będzie niemiarodajny (zawyżony przez sam fakt wygranej) - jeśli już to bierz pod uwagę również przegrane serie PO (czyli wszystkie bkref.com/tiny/nbCLl ), albo tylko DRTG/100.

    Co nie zmienia dla mnie faktu, że Jordan w moich oczach jest lepszy od Russella, a ten z kolei był najlepszy, ale.... do 1970 roku (West, Wilt, Frazier czy Oscar choć może byli lepszymi indywidualnie zawodnikami, to jednak ilością tytułów Bill kładzie wszystkich) ;)

  • dannygd

    "Nie no robi się śmiesznie, liczenie all-starow.... Allen i Lewis u schyłku kariery. Przednie."

    Ty Billowi Russellowi też liczysz i tych ze schyłku i tych z początku AS, więc się zdecyduj...

  • the-truth

    @bonio boj

    Brawo przyznajesz sie do bledu oby tak dalej, teraz czas zebys przyznal sie do nastepnego bo pisalem, ze ten ranking nie dotyczy rolesow.

    No tak w koncu "drugi po Jordanie" moze oznaczac miejsce pod koniec top10 tak sobie tlumacz :))Tylko ty jestes z logika na bakier bo Jordan praktycznie wszedzie ma status GOATA albo ostatecznie drugi wiec wrzucasz Bryanta na glebokie wody do top3ever, gdzie tonie razem z toba.

    Prostackie jest samo liczenie tytulow, kiedy gros z nich nie zdobylo sie nawet jako 1opcja.Moj ranking jest na tyle trafny, ze pokrywa sie z innymi i to cie boli zakompleksiony bolku z bierutowa sorry z Wroclawia :)))

  • eltoronegro

    @lukasz

    Chodzilo mi bardziej o porownanie graczy, ktorych dzieli duzy odcinek czasowy. Moze zeby lepiej zobrazowac, to np. co moglby osiagnac gosc o parameterach Wilta trenujac z calym entouragem wspolczesnym, a jak gralby taki Kobe w trampalach trenujacy zgodnie ze stanem wiedzy z czasow JFK i Wietnamu.
    Z drugiej strony, np. czy 20ppg robione przez dwoch graczy, jednego na Wschodzie, drugiego na Zachodzie spotykajacych sie rozna ilosc razy z ekipami o roznej sile ma rowna wage, a jesli nie ta jaki wspolczynnik to usredni?
    Widac, ze w statsach jestes mocny, chetnie zobacze efekt twoich obliczen, jak juz wspominalem tylko takie podejscie, a nie prostackei liczenie punktow za majstra czy mvp bedzie blizsze obiektywnej prawdy.

  • the-truth

    "tyle że my nie musimy się zniżać do poziomu dyskusji pod trzepakiem, na Orliku czy u Szpaka.
    dla przeciętnego smarka taki Ronaldo bije na głowę np.Xabiego Alonso. dla wszystkich innych - sytuacja nie jest taka oczywista, a wręcz przeciwnie"

    Niski poziom dyskusji u tak "wybornego" komentatora jak Szpakowski ? Buahahha lodzia znow sie petli atakujac w poplochu swojego idola.
    X.Alonso : "Ronaldo is the best player I have played with." On najwidoczniej tez nie wie o czym mowi, poziom jak pod trzepakiem nie to co gownolotne dyskusje o futbolu pod kosciolem w bierutowie :))

    "Ronaldo zaś w pół- finałach LM jest tak zdominowany przez rywali i własną kupę w spodniach" Pelna dominacja ze strony Pepa, geniusz taktyczny i tylko wypadek przy pracy i 0-5 :)))

  • user_formerly_known_as_lukasz

    hahaha
    daunny sie z aktywował.... nie bardzo wie o co chodzi i co tu liczymy, ale chce...

    ylko jeśli piszesz o stricte defensywie danego zawodnika, to tylko DRTG powinieneś brać pod uwagę. DWS/48 w samych tylko wygranych finałach będzie niemiarodajny (zawyżony przez sam fakt wygranej) - jeśli już to bierz pod uwagę również przegrane serie PO (czyli wszystkie bkref.com/tiny/nbCLl ), albo tylko DRTG/100.

    chcesz brac udzial w dyskusji to policz... sobie te dane. i zaproponuj kontrteze, wreszcie bedziesz mogl sie wykazac upragnionym wlasnym zdanie i tym razem w oparciu o FAKTY :]

    Ja liczyłem wszystkie PO Russella pod kontem OWS/48, Jordana kampanie mistrzowskie pod kontem DWS/48. Chodziło o tytyly, grzybku wiec, do budy daunny....i tam już możesz gryzc kosc co to chciales podgryzac tutaj...

    btw to co tam wyzej napisales to bzdet straszny, ale czekam na wyliczenia....

  • user_formerly_known_as_lukasz

    y Billowi Russellowi też liczysz i tych ze schyłku i tych z początku AS, więc się zdecyduj...

    2014/12/10 14:00:29


    daunny ja licze Russelowi Hofow dasz rade dowiedziec sie co to? :D

  • eltoronegro

    @la nina frustrada

    Kubusiu Puchatku blogowy (przypominam, chociaz ty powinienes miec to jeszcze swiezo w pamieci ze wzgledu na wiek, ze to ten co mial malutko rozumu, a im bardziej czegos szukal, tym bardziej tego nie bylo), czekalem az wyjedziesz z tym argumentem.

    Prosze o definicje rolesa.

    Czy B.J. grajacy w S5 to roles? A moze gwiazda, w koncu dochrapal sie chyba jakiegos all-stara? A moze trzeba wprowadzic trzecia kategorie? A moze czwarta? A taki Jabbar, taka sama wartosc maja w jego przypadku mistrzostwa zdobywane gry gral po 40 mpg i 25ppg jak te pod koniec kariery gdy gral po 30mpg i 15ppg? Pod koniec kariery byl jeszcze gwiazda czy juz tylko rolesem? Kawhi to juz gwiazda czy jeszcze roles?

    Dziecko, prosty jestes, ale na szczescie mlody, wiec masz jeszcze czas. Juz doroslych rozbawiles, mozesz wrocic do swoich zabawek i sprobuj ponownie za jakis czas.

    A z co ci sie pokrywa z czym albo kto ciebie czym pokrywa - srednio mnie interesuje.

  • eltoronegro

    @kubus

    Jeszcze darmowa lekcja logiki (ja mialem w liceum, rozumiem jednak , ze zadac tego w przedszkolu i podstawowce to jednak przesada).
    Jesli A=MJ, a B=KB, to jesli nawet powiedzialbym, ze B jest najlepszy ze wszystkich, ktorzy grali w lidze PO A, to w zaden sposob nie odnosi sie to do czasow PRZED A.

    Przechodzac z abstrakcji na rejestry latwiejsze do ogarniecia dla twego lotnego jak londynska mgla, skomplikowanego jak przekroj zapalki i pieknego jak Jola Rutowicz umyslu.
    Jesli mamy Kubusia i mowie, ze jego wnuczek ma zaraz po nim namniejszy rozumek biorac pod uwage wszystkich jego POTOMKOW, to nie stoi to w sprzecznosci z tym, zeby np. tatulek albo dziadulek Kubusia, bedacy jego PRZODKIEM, byl puchatkiem o najmniejszym rozumku zaraz po samym Kubusiu, boirac pod uwage cala puchata rodzine.
    Ponial czy na obrazki przejsc?

  • eltoronegro

    @winnie

    Finalmente,

    prosze o wskazanie, w ktorym miejscu piszesz, ze "ranking" nie dotyczy rolesow - zebym nie musial cie wiecej podejrzewac o zmienianie regul w czasie gry.

    ----------------
    the-truth

    Swego czasu duzo sie pisalo i zartowalo z Rasiaka rozumiem, ze to oznaka tego ze byl najlepszy obok Pele i Maradony :))) Bryant nie jest tuz obok Jordana, jest daleko za nim.Nie ma go jak widac w top5ever.
    1.Jordan 6mistrzostw+11MVP=17 truth points
    2.Jabbar 6+8=14
    3.Magic 5+6= 11
    4.Duncan 5+5=10
    5.Lebron 2+6=8
    6.Shaq 4+4=8
    7.Bird 3+5=8
    8.Bryant 5+3=8

    Oczywiscie nie bralem pod uwage kolka z lat 60tych ze skillsetem na poziomie Perkinsa kiedy liga raczkowala i lapal opadajace pilki po rzutach bialasow nizszych o glowe, choc jakby sie uprzec to tez by go mozna przed Bryantem wrzucic :) O miejscach miedzy 5-8 decydowal poziom supportu jaki gracz mial przez cala kariere, no i to jak czesto dal dupy nie wchodzac nawet do PO :) Mozna robic Bryantowi lody dowoli, ale truth ranking jest dosc brutalny i weryfikuje rzeczywistosc w ktorej miedzy Jordanem a Bryantem jest przynajmniej z 5innych zawodnikow w tym rzecz jasna James, no ale nie moze byc przeciez inaczej skoro ma z nim kolo70% zwyciestw w karierze.

    PS.Obrona Bryanta zawsze byla przereklamowana, ale teraz to zwyczajnie opierdala sie i odpuszcza a to nie ma nic wspolnego z wiekiem i kontuzjami tylko z tym ze gra, zeby rzucac a nie zeby wygrac.Dlatego Jamesa juz nie przeskoczy, nie to nasienie.
    ----------------

  • the-truth

    @ Bonio boj

    Czy to nie juz czas, zebys zrobil juz w tyl zwrot i uciekl z miejsca gwaltu jak latem i wrocil do swojego bonio w swiecie w ktorym zawsze jestes zwyciezSa? Robisz banalne bledy, nie wiesz kto to jest roles,nie obchodzi cie wiarygodnosc rankingu na ktory sie pienisz jak burak z wiochy czego ty szukasz wlasciwie chloptasiu w starciu z mistrzem ligi giganta? Dostales wtedy w dupe, dostales latem, dostales teraz i zawsze dostaniesz bo bonio po prostu trwale uszkodzilo twoj mozdzek.

  • the_real_szczawiu

    Winnie czy Weenie?

  • the-truth

    "Poza tym punkty to sie dostaje za bycie 1-2 ewentualnie 3 opcja a nie jak Kidzio w Dallas piata czy szosta" A teraz mozesz odmaszerowac i wlaczyc sobie na magnetowidzie twoja ulubiona kreskowke albo udawac debila jak w przypadku Bryanta tuz po Jordanie.Ale naprawde nie musisz udawac :)))

  • eltoronegro

    @ dzidzia

    Jak zetrzesz piane z buzi (czy co tam masz na niej bialego), odpowiedz, a przynajmniej postaraj sie, odpowiedziec merytorycznie, miszczu.

    Oswiec mnie, jak jest miszczowska definicja rolesa, zebym wiedzial jak zakwalifikowac Horry'ego, Coopera, Rodmana, B.J., Harpera i wielu innych.

    @szczawiu

    dobre :) las dos cosas, taki Winnie The Weenie aka WTW (chociaz to raczej przypadek patologicznego WTF?!)

  • eltoronegro

    @Winnie The Weenie

    Jesli to z tego samego postu, ktory przekleilem (jak sadze, chyba ze mam mocny filtr spamu i glupot na tym kompie) w calosci - masz racje.

    Jesli nie - to jak bys sam siebie najlepiej okreslil moj drogi WTW?

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Wychodzi na to ze daunnemu wreszcie co tutaj wyszło, podsunąć na tyle ciekawe dane z ktorych wynika, ze role Russela w Celtics można porównać do roli Bena Wallece'a w Detroit.
    No przyznacie ze jest w tym dużo prawdy, bo jak wiadomo Ben tez wielkim drewnem w ofensywie był. :0

    To co jednak próbowano przemycic to być może fakt ze jednak Jordan nie bronił, albo był jednostronny, ewentualnie jakaś inna bzdurę, wymyśloną na klopieGD podczas ostrego zatwardzenia nie tylko w przewodzie pokarmowym, lecz także w ośrodku sterowania układem nerwowym...

    Tak czy inaczej dane są ciekawe bo wychodzi ze:
    a) Russell nr 1 - ostatecznie wiadomo to było bez liczenia, ale co tam ;)
    b) Ben Wallace to poziom Russella - ale o tym już było, dodam tylko ze liga jakby bardziej konkurencyjna była....
    c) 5 na liście jest Heinhson, 13 Cousy - troszkę to działa na niekorzyść Russella bo nie robił wszystkiego sam jak to niesie po lasach i klepiskach legenda....
    d) Cousy zresztą jest najwyżej notowanym Guardem na tej liście, ale trzeci jest..... tada bum tssss.... Michael Jordan - 0,080; odrobinę za Izajaszem... (0,001).
    e) Scottie jest wyżej oczywiście miejsce 16 Jordan traci do niego (0,002)
    f) z ciekawostek innych to Wilt jest 6, biorąc pod uwagę ze również w ataku miał niezły wskaźnik stawia go to wyżej od Russella w kategorii lepszego grajka
    g) Lebron jest na miejscu 22 (traci do Jordana 0,002) i jest wyżej od Birda i Karla Malone'a.
    h) Magic (0,060) jest 52 a Shaq 44 (0,065)
    i) 73 jest Carlos Boozer wszyscy wiemy ze to tez zasługa świetnego systemu, ale BOOZER!!!!
    j) 85 i 86 jest odpowiedni Gasol i BIG O (wiem ze już nie możecie sie doczekać wiec...)
    k) 93 jest Kobe Bryant - 0,041 - i to jest poziom Westa i Baylora - żeby było jasne...
    i najważniejszy punkt...
    l) Lakers 60's byli jednego Tommy Heinhsona od własnej dynastii - niestety Tommy gral wtedy w bostonie, jak ktoś ogląda mecze C's na LP wiec jak Tommy Boston kocha ;)

  • the-truth

    @bonio boj

    NBA for dummies :))
    "What does Role Player Mean?
    A term that refers to a player who plays a supporting role on his team, and does it well and willingly. A role player can either be a bench player who is a solid performer in the minutes he gets, or sometimes, a starter who plays a very specific role on the team " Comprende czy na polski mam przelozyc i przylozyc ?

    4dni temu bylo to napisane matole, a ty po 4dniach wyskakujesz z Kerrem lepszym od Nasha, zeby nie ta piana z pyska i kubus w telewizorku to pewnie bys zauwazyl.

  • eltoronegro

    @misio

    Czyli umiesz znalezc definicjie, dobrze, w obecnych czasach mialbys juz szanse na troje. Teraz sprawdzimy czy ja rozumiesz (stawiam, ze najlepiej rozumiesz fraze "to do sth well and willingly", you know what I mean)
    B.J. Armstrong, starting five, 1 all-star, 3 tytuly - tylko roles?
    Byron Scott - starting five, 3 tytuly, bez all-stara, ale kolo 20 ppg - tylko roles?
    Ron Harper - podobnie jak wyzej.
    Czy to oznacza, ze NBA to tylko starsy + rolesi? W takim razie Kawhi to star czy roles? Bosh to star czy roles? Horace Grant to tylko roles?

    4 dni chyba jednak robia roznice, nie uwazasz? Bo troche glupio jak sie stekalo nad czyms 5 minut, myslalo ze pana Boga za nogi chwycilo, a wyszla taka sama mierda jak zawsze i jeszcze sie okazuje ze jakis B.J. Armstrong czy Horace Grant, sa lepsi od Nasha, ba! jakis Bosh jest mu rowny.

    P.S. Tak, mozesz przylozyc cos na rozgrzane nastoletnie czolo. Albo na zdarte kolana.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Lodzia chyba znalazła sposób by dyskutować z prawdziwkiem nie tracąc przy tym resztek paszczy...
    To musi byc miłość....

  • the-truth

    @bonio boj

    Skoro ja mam troje to tobie nalezy sie pala.Prawda, ze to lubisz ?

    Chloptasiu kariery trwaja po 15-20 lat czy do twojej pustej glowy dociera, ze ktos moze byc najpierw all-starem i gwiazdeczka w jednej druzynie a pozniej np. rolesem. Rozumiem, ze ty wciaz widzisz w R.Lewisa all-stara z ktorym honor mial grac James w Miami :))

    "Czy to oznacza, ze NBA to tylko starsy + rolesi?" Nie produkcie bonio i puchatka, w NBA mozna rozroznic tez np. lidera, najczesciej 1opcje, 2opcje i 3opcje.Bosh zdobyl tytul jako 3opcja.Nie jest to najwieksze osiagniecie w historii NBA, zwlaszcza ze np.w g7finalow mial 0pkt.Twoj Bryant gros tytulow zdobyl jako 2opcja.Drugi po Jordanie to on nawet nie byl we wlasnej druzynie.

    Ty stekasz w przerwach miedzy swoimi postami prawie 15minut, wiec 5minut na taki ranking to dla ciebie niedoscigniony rekord.Na razie w zaden sposob nie jestes w stanie podwazyc wynikow tego rankingu, jedynie pokazujesz ze nie potrafisz go zrozumiec, co wcale nie dziwi zreszta.

  • wielki.wizjoner

    Hehe, niesamowity ból dupy wszystkich użytkowników oprócz przecinka. Ciśnienie skoczyło, wyzwiska się pojawiły a co z kontrargumentami? Ano właśnie, nie ma ich. Zaskakująco jedynie the-truth postarał się coś skrobnąć, ale to co napisał to oczywisty banał o 'zajmowaniu przeciwników'. Czy ktoś obalił moje argumenty dotyczące 'kluczowości' CR7 w zwycięskiej dla Realu kampanii LM 13/14? Nikt tego nie dokonał, bo ciężko obalać fakty, a te klarownie nam wskazują, że Portugalczyk strzelał gole na 4:0, 5:0 i 4:1. Powtarzam, Ronaldo to znakomity piłkarz, ale ani nie był kluczowy, ani nie jest nie do zastąpienia. Strzelanie hurtowo goli słabeuszom nie powinno imponować nikomu, bo takie rzeczy to potrafili robić i Jardel, i Higuain i dziesiątki innych graczy, których jedynym zadaniem było dopchnąć piłkę w dogodnej okazji.

    raul333:
    Podajesz przykład Maradony w finale MŚ '86, a przecież to nie kto inny jak właśnie boski Diego zaliczył kapitalne otwierające podanie do Burruchagi. To było właśnie to czego się oczekuje od najlepszych graczy w historii - finał MŚ, Niemcy znakomicie kryją Maradonę, a ten i tak zalicza kluczowe zagranie decydujące o losach tytułu.

    "w najwazniejszych meczach zawodzi. tylko nie mozesz, nie potrafisz pojac, ze te najwazniejsze mecze gra sie przciw druzynom, trenerom top. oni caly sezon analizuja i szukaja taktyki jak zatrzymac top graczy."

    To czym się w takim razie różni C. Ronaldo od Higuaina czy innego Jardela skoro potrafi strzelać hurtowo gole z Eibarami i Granadami, a w kluczowych meczach nie daje nic więcej niż tamci dopychacze? Oczywiście, niech nikt nie pomyśli, że zrównuję Portugalczyka z Argentyńczykiem i Brazylijczykiem, to jest tylko przykład ilustrujący to co napisałeś. Liderzy drużyny, supergwiazdy są właśnie od tego by być kluczowymi w najważniejszych meczach sezonu, bo po prawdzie cały sezon do nich się sprowadza. Ze słabeuszami taki Real tak czy siak wygra, obojętnie czy gole strzeli Ronaldo, Benzema czy Iker Casillas. Portugalczyk rozliczany jest z Gran Derbi oraz meczów fazy pucharowej LM.

    @the-truth, anonimanimowy:
    Przecież ja nie pisałem o tym kto jest bardziej utytułowany, czy Federer czy Nadal, tylko wskazałem dominację Nadala na kortach French Open jako porównanie sukcesów Russella w NBA. Naturalnie to Roger jest bardziej utytułowany: 17-14 w Szlemach, 23-27 w Mastersach i 6-0 w Masters Cup. Federer to prawdopodobnie GOAT tenisa (obok Lavera, a szansę zdetronizowania go ma Rafa), ale nie jest to taki dominator jak Rafa w kontekście o jakim wspominam. Nawet na ulubionej nawierzchni ulubionego kortu na Wimbledonie poniósł w całej karierze 9 porażek. A Nadal we French Open tylko i wyłącznie jedną, tak jak Russell. Nawiasem mówiąc sytuacja w tenisie jest bardzo ciekawa, bo z jednej strony jest Federer, najbardziej utalentowany tenisista, który w formie gra na wręcz niebotycznym poziomie, wygrał wszystko co było do wygrania i ma prawie każdy rekord w garści, a z drugiej jest Nadal, który bije Federera za każdym razem, mając z nim bilans 23-10 w tym 9-2 w turniejach wielkoszlemowych. Ciężki podkręcany forehand na jednoręczny backhand Szwajcara sprawia, że Hiszpan jest ścianą nie do przejścia, i kto wie czy za 3-4 lata to nie Nadal będzie GOAT jak dorzuci jeszcze 2x French Open i jeden inny turniej wielkoszlemowy.

    @user_formerly_known_as_lukasz:
    Rzeczywiście machnąłem się z tym Marciano, ale to dlatego, że nie interesuję się boksem i całkiem wypadło mi to z głowy. Co do innych to błądzisz bo wielokrotnie przegrywali, i Phelps, i Armstrong, i Loeb.

  • wielki.wizjoner

    @wielmozny.pan.przecinek:
    Nie mogę się zgodzić z oceną Messiego. Po pierwsze, zrównujesz go w kontekście 'zawodzenia' z C. Ronaldo, a po drugie stawiasz wyżej (chyba) Platiniego niż Argentyńczyka. C. Ronaldo zawodzi w najważniejszych meczach, przyzna to nawet najbardziej zagorzały fan Portugalczyka, ale w przypadku Messiego podałeś jako przykład tylko finał MŚ. Ok, Messi miał dziwny Mundial, błyszczał w fazie grupowej, zaliczył kluczowe podanie do Di Marii ze Szwajcarią, a potem w 3 meczach jedyne co zrobił to celna jedenastka w konkursie karnych z Holandią. W finale był dobrze kryty, mógł zrobić o wiele, wiele więcej, ale mimo wszystko trzeba pamiętać, że był po swoim najgorszym sezonie w karierze, kontuzji i osobistej tragedii (śmierć Vilanovy, ulubionego trenera). Zawiódł, nie da się ukryć. Podobnie zawiódł w 2012 roku w półfinale LM z Chelsea nie wykorzystując karnego. Spójrzmy jednak na lata 2009 i 2011 - gole i asysty we wszystkich meczach półfinałowych i finałowych, prawdziwy lider. Messi rzadko też zawodzi w Gran Derbi i 'kluczowych' meczach Primera Division. Nie jest z nim tak źle. Kto zresztą nigdy nie zawodził? Zidane zawodził na Euro 1996 & 2004. Maradona nie popisał się na Mundialu 1982, w finale Mundialu 1990 został stłamszony przez niemiecką obronę, nie dawał rady w kluczowych meczach Barcelony a czasem i Napoli. Można by tak kontynuować tą wyliczankę i kontynuować. Messi ma czas, raptem 27 lat, przed nim lata sezonów w LM, Copa America, MŚ.

    Messi jest lepszym graczem niż Platini. Michel był świetnym dyrygentem zespołu, jest to gracz niedoceniany, ale nie da się ukryć, że Messi dominuje nad nim prawie w każdym aspekcie gry, a i Platini zawodził w kluczowych meczach, jeśli o to mamy się czepiać u Messiego. Myślę, że nie doceniasz Argentyńczyka.

  • the-truth

    @ wielmozny wizjoner

    Jasne lodzinek od zawsze byl najbardziej wyluzowanym userem stad teksty o cudzych matkach i kalekach ch,jach czy jakos tak...

    Na razie to ty musisz udowodnic jakim cudem Real z Ronaldo gromi BvB 3:0 a bez niego z twoim bozyszczem przegrywa 0:2.Czekamy od wczoraj :)))Jasne kluczowi byli Ozil i Alonso a teraz Isco, znamy dobrze ta melodie :))
    "Strzelanie hurtowo goli słabeuszom nie powinno imponować nikomu, bo takie rzeczy to potrafili robić i Jardel, i Higuain i dziesiątki innych graczy, których jedynym zadaniem było dopchnąć piłkę w dogodnej okazji." Z tego wynika, ze w LM sa sami slabeusze bo Ronaldo strzelal kazdemu, zupelnie jak w lidze portugalskiej 20lat temu :)))) A samo strzelanie goli nalezy do najtrudniejszych rzeczy na boisku dlatego niewielu jest w stanie hurtowo strzelac po 30goli w sezonie, nie mowiac o 60paru...Dlatego placi sie za tych co umia przelamywac obrone przeciwnika najwiecej.Radze zapoznac sie z rekordem goli Ronaldo chocby w klasykach i przestac powielac stare banialuki pod nowym szyldem :))

    "To czym się w takim razie różni C. Ronaldo od Higuaina czy innego Jardela" Moze zacznij swoje obserwacje od pozycji i roli na boisku i tego ile razy rozpoczyna akcje zamiast czekajac na 16metrach.

    "Portugalczyk rozliczany jest z Gran Derbi oraz meczów fazy pucharowej LM " Bzdura dzisiaj trzeba wygrywac caly rok, inaczej nawet nie dochodzi do najwazniejszych meczow.

    Tylko, ze clay nie jest najbardziej popularna i prestizowa nawierzchnia w tenisie, wiec ta dominacja nie jest az tak znaczaca w tenisie zwlaszcza, ze to Djoker od dluzszego czasu jest numerem 1 i wygrywa najwiecej turniejow.A sam Nadal wyglada juz bardziej na Past wiec bycie GOATEM mu raczej nie grozi.

    " C. Ronaldo zawodzi w najważniejszych meczach" Ten bullshit juz zostal dawno obalony dzisiaj raczej prawda brzmi, nikt nie zagral wiecej wiecej dobrych waznych meczow niz Ronaldo i nie strzelil tylu waznych meczow, no ale jak mu sie liczy ze zawiodl z Bayernem w dwumeczu 5:0 to pozniej takie kwiatki wychodza :))))



  • raul333

    wizjoner

    `Ze słabeuszami taki Real tak czy siak wygra, obojętnie czy gole strzeli Ronaldo, Benzema czy Iker Casillas. Portugalczyk rozliczany jest z Gran Derbi oraz meczów fazy pucharowej LM. `

    czytaj pa: Po zremisowanym 2:2 meczu ligowym z Barceloną 7 października 2012, w którym zdobył obie bramki dla Królewskich, ustanowił serię sześciu kolejnych El Clásico w których strzelał gola (dwa półfinały Pucharu Króla, dwa mecze ligowe i dwa o Superpuchar). Inna trwająca od 17 sierpnia 2011 seria to sześć kolejnych meczów wyjazdowych na Camp Nou z wpisaniem się na listę strzelców. dodac mozna bramke w finale pucharu krola- mam nadzieje ze sa to wystarczajace argumenty na twoje banialuki. juz ci napisalem nie krocz ta droga. to nie jest dyskusja typu russell czy dzordan. tu mozna polemizowac. przy ronaldo czy messim dyskusji nie ma.

  • hedin

    nie patrzac na karne, ronaldo w poprzednim sezonie - 4 gole w 1/8, gol w 1/4, dwa gole 1/2. Nie mozna zapominac ze gola w finale grajac MU tez strzelil, doprawdy strasznie zawodzi w waznych meczach

  • czarny.eminem

    Dlatego Jamesa juz nie przeskoczy, nie to nasienie.

    Pieprzony koneser.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Best start for rookie coach ever dla Steve Kerra a Dubs niszczą Rockets w czwartej kwarcie smallballem.

  • anonimanonimowy

    Nadal nie tyle jest past co przy jego stylu gry zdrowia na pełny równy sezon na pewno już mu nie wystarczy. Ale pewnie jakiegoś szlema poza Rollandem Garrosem jeszcze ukąsi.

  • wielmozny.pan.przecinek

    rzeszowska Parówa na Babci Lodziu budyniu wyraźnie czuje cięzar własnej żenady. wmawia sobie, że ktoś z nią "rozmawia" :] to tak jakby pacjent bełkoczący do siebie w zaciszu pokoju bez klamek uważał, że lekarze omawiający w swoim gabinecie jego halucynacje "rozmawiają z nim" :] parada.

    1] znów "twierdze, że BY nie wygral"

    skoro "by", "gdyby", "jakby", to się sam ośmiesza i dowodzi braku argumentów. FAKTy są zbyt mocne, aby je podważyć. może tylko "gdyby', "jakby"... obraz nędzy i rozpaczy.

    2] wszystkie przeliczniki, w których abstrahuje się od rzeczywistych minut i wyników są niepoważne. służa tylko do zabawy, a nie do opisu rzeczywistości. rzeszowski pajac się zasmuci, bo to przecież cała kupa dobrej zabawy, z przewagą kupy, ale trudno, taka jest prawda.

    jesli ktoś grał 35 minut to liczą sie wyniki jakie w tym czasie osiągnął. jesli inny grał 45... 15... 2... analogicznie. stosowanie przeliczników zaciemnia obraz sytuacji.

    ale cóz, tyle dobrej zabawy spuścić w klozecie... to czym się będą zajmowali ci, którzy nie rozumieją koszykówki, nie znają tej gry, nie mają o niej zielonego pojęcia, a mecze oglądają chyba tylko dlatego,ze nie mają co ze sobą począć w tym swoim głupim życiu ? otóż to.

    3] przecwelony publicznie menel rzeszowski wzywa Babcię Lodzie na pomoc :]] sowieckie korzenie, po dziadku spod Kołymy, który szedł z wojskiem przez podrzeszowskie wiochy.

    "przytoczylem w oparciu do twojego belkotu"
    wtf ?
    po jakiemu to jest ? mieszanina dialektów ukraińskich i syberyjskich ?
    dawać Babcię, niech robi za tłumacza, bo inaczej pacjent do reszty zeświruje.
    sam nie wie o co mu chodzi :]

    4] uwaga, to jest dobre :

    najpierw napisał "Celtowie mieli tak wiele talentu, że liga nie dotrzymywała im kroku. Było im łatwo wygrywać"

    potem pojawia się moje wyliczenie : 11 mistrzowskich tytułów Celtów, 25 serii, 11 razy max ilośc meczów.

    nowa wersja zatem brzmi "To nie Celtowie mieli tyle talentu, mimo że mieli 5 czy 6 HoFamers, to liga była taka kiepska"
    i wiśnia na torcie "Celtowie byli tacy kiepscy, bo Russell byl takim drewnem"

    :]
    to już agonia...
    do tego prowadzi tępe zafiksowanie na negowaniu jednego gracza, by drugiemu zrobić loda. nie idźćcie tą drogą, popatrzcie jak to śmiesznie wygląda i potraktujcie to jako dobrą naukę.

    5] to też dobre... "Henri Richard = Bill Russell" :]
    dlaczego ?

    bo obaj mają po 11 tytułów w NHL i NBA.
    to tak jakby Krystynę Pawłowicz porównać do Christiny Hendricks, przecież noszą analogiczne imię, nie ? ;]]

  • wielmozny.pan.przecinek

    5] "powszechnie wiadomo ze Gretzky byl najlepszy"
    jak zwykle, zero własnego zdania, a tylko 'powszechnie wiadomo". poszedł na rzeszowski rynek i podsłuchał rozmowy przekupek ;]

    w historii NHL było wielu znakomitych zawodników. jesli Gretzky zassługiwałby na miano najlepszego, to dlatego, że najwięcej wygrał. 5 stanleyów, to o czymś świadczy, żaden z jego wybitnych poprzedników ani następców nie wygrał aż tyle.

    Henri Richard się w tym gronie po prostu nie liczy.

    why ?
    prosty przykład.

    ile razy Henri Richard zasłużył na MVP ?
    ZERO.

    Bills Russell ?
    PIĘĆ.

    dlaczego to porównuję ?
    żeby dowieśc, iż Russell BYŁ prominentnym zawodnikiem w swojej drużynie, a Henri Richard jest szanowany i ceniony, bo ma te 11 tytułów, tak samo szanowany by był w NBA jakiś Robert Horry albo Steve Kerr, gdyby doczłapali do tej imponującej liczby zwycięstw.

    ergo :
    Russell ma 11 i jest GOAt kandydatem, bo dominował w tych zespołach
    Richard ma 11 i nie jest GOAt kandydatem, bo nie dominował w tych zespołach tak jak Russell w swoich

    prościej się już chyba nie da tego objaśnić, lol

  • wielmozny.pan.przecinek

    5] "powszechnie wiadomo ze Gretzky byl najlepszy"
    jak zwykle, zero własnego zdania, a tylko 'powszechnie wiadomo". poszedł na rzeszowski rynek i podsłuchał rozmowy przekupek ;]

    w historii NHL było wielu znakomitych zawodników. jesli Gretzky zassługiwałby na miano najlepszego, to dlatego, że najwięcej wygrał. 5 stanleyów, to o czymś świadczy, żaden z jego wybitnych poprzedników ani następców nie wygrał aż tyle.

    Henri Richard się w tym gronie po prostu nie liczy.

    why ?
    prosty przykład.

    ile razy Henri Richard zasłużył na MVP ?
    ZERO.

    Bills Russell ?
    PIĘĆ.

    dlaczego to porównuję ?
    żeby dowieśc, iż Russell BYŁ prominentnym zawodnikiem w swojej drużynie, a Henri Richard jest szanowany i ceniony, bo ma te 11 tytułów, tak samo szanowany by był w NBA jakiś Robert Horry albo Steve Kerr, gdyby doczłapali do tej imponującej liczby zwycięstw.

    ergo :
    Russell ma 11 i jest GOAt kandydatem, bo dominował w tych zespołach
    Richard ma 11 i nie jest GOAt kandydatem, bo nie dominował w tych zespołach tak jak Russell w swoich

    prościej się już chyba nie da tego objaśnić, lol

  • wielmozny.pan.przecinek

    @raul333
    jakie chcesz 'konkrety" ?
    nie znam "wywiadów", w których się pyta o to, kto jest lepszy z tej dwójki.
    mówię o rozmowach w gronie ludzi znających się na rzeczy.
    ciebie do takich rozmów z zasady się nie dopuszcza.

    "kazdy mial wzloty i upadki jak messi czy ronaldo"

    wzloty Maradony, Zidane'a czy Platiniego - znam.
    ale wzloty Messiego i Ronaldo ? pierwsze słyszę.
    chyba, że "wzlotami" nazywasz napier...lanie po 60 bramek zespołom, których salary wynosi 2 % tego, co Real i Barca płacą za- i swoim gwiazdorom.

    synu, łzawią ci oczy z żalu.
    dlatego zamiast mówić rzeczowo 3/4 posta poświęcasz na osobiste wycieczki. i nic rzeczowego nie umiesz urodzić.

    następnym razem albo pisz ad rem, albo w ogóle nie pisz, zaoszczędzisz czas, który możesz spożytkować... o, na przykład na umycie zębów.

  • wielmozny.pan.przecinek

    "Jordan praktycznie wszedzie ma status goata"

    ale jego własny coach mu go nie przyznaje, uważa za GOATa Russella - to się nazywa paradoks ;]]

    Juliuse Erving w ogóle nie widzi Jordana nawet w all time best 5.

    stawiam czyjeś życie, że gros starszych kibiców i ekspertów też widzi Russella jako GOAta. Jordana nikt nie neguje i nikt mu szacunku nie odmawia, ale "Jordan = GOAT" nie zostało przyjęte przez aklamację. nigdzie.

    poza tym, zabawne, że o "Jordan GOAT" pisze ktoś, kto kiedyś napisął "Jordan miał łatwo, bo na SG nie miał konkurencji"

    nie wiem, co jest głupsze "Russell wygrał 11 razy w kiepskiej lidze [mimo że 11 razy grał o życie w 25 seriach]" czy właśnie "Jordan miał łatwo, bo na SG nie miał konkurencji"

    to dopiero jest dylemat - która z tych teorii księzycowych jest największym babolem w historii tego forum :]

  • wielmozny.pan.przecinek

    idźmy dalej tropem teorii idiotów.

    skoro "Russell miał 5 HoF, więc mu było łatwiej", może po prostu w tamtej lidze tzreba było mieć aż 5 HoF, żeby wygrać, a w czasach Jordana - wystarczyło dwóch ? lol...

    dyskusje nt GOAT są zawsze beczką śmiechu. ludzie nie umieją się pogodzić z tym, że istnieje Panteon NBA i tam już nie ma dyskusji wewnętrznych, bo nie sposob dotrzeć do prawdy porównując zawodników najwybitniejszych w historii.

  • wielmozny.pan.przecinek

    "role Russella mozna porownac do Bena Wallece'a w Detroit"

    pewnie dlatego Russell w Celtics dostał 5 razy MVp, a Wallace w Pistons okrągłe zero.

    swoją drogą, NBA wygłupiła się z tym przyznawaniem nagród MVP FInals dla dowolnego grracza, a nie koniecznie dla gracza zwycięskiego teamu.

    Russell miałby teraz 8 albo 9 MVP FInals i dyskusja w ogóle by się nie toczyła.



  • wielmozny.pan.przecinek

    @wielki wizjoner

    raul333 błądzi.
    dlaczego ?
    z tego samego powodu, co inni w innych sprawach.

    bo nie oglądał meczów.
    każdy kto widział np. finał MŚ'86 i występ Maradony, a potem porównuje to do dowolnego występu Ronaldo w meczu o porównywalnym poziomie prestiżu [może być LM od półfinałów] - wie doskonale, że jest ogromna róznica.

    Maradona był naprawdę kryty systemowo i bezpardonowo. a mimo to pchał się do piłki i robił ile się dało.

    Ronaldo po prostu miga się od gry, stoi albo czeka na podanie pod nogi. raz na 10 minut zerwie się, zacznie machać nogami, ale tylko po to, żeby oddać do boku 45 metrów od bramki. najczęsciej po prostu nie wchodzi w akcję. rywale nie muszą go podwajać i potrajać, bo on ich do tego nie zmusza.

    kto jak kto, ale ja oglądam jego mecze baaaardzo dokładnie, więc nikt mi tutaj nie nawinie makaronu na uszy.

    w meczach o stawkę, Ronaldo po prostu poluje na rzuty wolne. czasami je zdobywa i robi ten swój szoł, żeby później rzadko kiedy w ogóle w bramkę wcelować.

    nie neguję jego umiejętności, motoryki i całej reszty. mówię ciągle o jednym i tym samym : on nie wytrzymuje presji wielkich meczów. wspomniani wybitny gracze - wytrzymywali.

    Ronaldo strzela dużo goli, ale samo strzelanie goli, to nie jest rzecz decydująca o byciu numer 1, numer 2, no może Numeer Raz, lol...

    tymczasem doszło już do tego, ze w meczu Barca-Real Ronaldo dostaje podanie idealnie na głowe, na 8 metrze, wbija z tego gola i wszyscy rzucają się z tekstami "król !".

    srul, a nie król. nikogo nie obchodzi, że przez 89 poozostałych minut nie zrobił niemal nic.

    dlatego powtarzam : jesli ROnaldo rozliczamy TYLKO!!! z faktu, że raz wbił z 8 metrów do bramki, to jest to zrównywanie go z Pippo Inzahgim, Jardelem albo Fernando Gomesem. ich też rozliczano tylko z tego, że huknęli z 6 metrów na pustą.

    "Presja, ona wszystko zmienia - jednym podcina skrzydła, innych motywuje do rzeczy wielkich
    postać : John Milton
    film : "Adwokat diabła"

  • wielmozny.pan.przecinek

    @wielki wizjoner
    gdyby chodziło tylko o finał MŚ...

    niestety, Messi zawodzi nader często w Barcelonie.

    gdybyż chodziło tylko o to, że nie strzelił gola - nie miałbym problemów.
    mozna zagrać wspaniały mecz nie zdobywając gola.
    Messi nie musi łupać za każdym razem.

    problem polega na tym, że kiedy Barca ma kłopot, kiedy rywal ciśnie - Messi głupieje.
    łapie za piłkę i robi swoje rajdy, które przynoszą seriami straty. próbuje grać hero ball, która kończy się marnie.

    on i Ronaldo są porównywalnie słabi w takich meczach.
    Ronaldo widzi, że rywale są za dobrzy, więc nurkuje w poszukiwaniu rzutów wolnych, ostatniej deski nadziei, że moze coś strzelić.

    Messi wsadza głowę między kolana i idzie na przebój. niestety, 19 na 20 razy są to przeboje Budki Suflera, czyli słabizna nad słabiznami.

    przyglądam się ich poprzednikom i tam widać myśl, pomysł, koncepcję, kreatywnośc. tutaj widzę dwóch "najlepszych na świecie", którzy są zagubieni jak dzieci we mgle i próbują rozwiązań rozpaczliwych.

    "Platini zawodzil w kluczowych meczach"
    tu się mylisz.
    Euro 84 to jego popis w każdym meczu medalowym.
    doskonałe MŚ w 82 roku, polecam mecz z Niemcami w 1/2. Platini grał świetnie.

    Messi mu nie dorównuje.
    jego wybitność kreowana jest sztucznie.
    po prostu Leo nonstop bije jakiś rekord strzelecki, o co w dzisiejszych czasach trudno nie jest, meczów jak nas.rał, gigantyczne dysproporcje w zasobach finansowych zespołów [wyobraźmy sobie NBA bez salary cup...], szał mediów skupionych nie na wygrywaniu, a na tym, kto ile strzelił.

    wyścig Ronaldo-Messi napompowano do najważniejszego wydarzenia we współczesnej piłce. trudno, żeby Messi nie miał świetnej prasy. dla swoich sponsorów, dla mediów, dla klubu o niezwykłych wpływach w światowej piłce - dla wszystkich jest kurą znoszącą złote jaja.

    o słabych meczach Messiego nikt nie mówi.
    Messi gra siano, odpada z LM - zero komentarza.

    pała została przegięta podczas MŚ, kiedy dano mu MVP.
    to dobitnie pokazało, jak działa współczesny marketing sportowy.
    MVp Neuer ? MVP Mascherano ? oni nie generują zysków. jeden
    to bramkarz, a drugi to defensywny pomocnik od rozbijania akcji rywali
    oraz ich nosów.

    dopiero taka komedia trochę ludzi obudziła. ale w LM nadal jest to
    uprawiane. w PD też. Messi vs Ronaldo, Ronaldo vs Messi. kto więcej.
    nieważne, ile dopchnięc, dobijakow z 10 metrów sam na sam. Messi vs CR, CR vs Messi.
    786 goli w 7 meczach vs 787 w 8. ale wyścig ! ;]

    niestety, kultura medialna wypacza rzeczywistość.
    Juventus

  • wielmozny.pan.przecinek

    dajcie spokój z tymi "golami Ronaldo"

    koleś gra 89 minutowy piach, nurkuje, rozpaczliwcem szuka wolnych, generalnie - kupa straszna. raz jeden dostanie piłkę idealną do skończenia - skończy... szacun, ze skończył bo mógł nie skończyć, ale co to za ajwaj ? przecież to wyczyn na poziomie Pippo.

    co z tego, że tu Ronaldo, a tam był Pippo, skoro mówimy dokłądnie o takim samym efforcie, czyli "snułem się przez 90 minut i raz yebnąłem z 10 metrów" ?

    jak przestaniecie patrzeć na nazwiska na koszulkach i zaczniecie oceniać stricte grę, to zaczniecie trochę więcej rozumieć.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    I jak tam lodzia?
    jeszcze się łudzisz, bieruszicka kokoszko, ze mozesz cos dodac w temacie Russella
    bez histerycznego cytowania Phila Jacksona.
    No jakby miał Phil umniejszać swoje osiągnięcia i zwiększać szanse Reda w dyskuji o GOAT COACH, gdyby przyznał ze w jego teamie grał GOAT. Tak to GOAT był u Reda wiec jego osiągnięcia w naturalny sposób się zmniejszały.... hehehe

    wszystkie przeliczniki, w których abstrahuje się od rzeczywistych minut i wyników są niepoważne. służa tylko do zabawy, a nie do opisu rzeczywistości. rzeszowski pajac się zasmuci, bo to przecież cała kupa dobrej zabawy, z przewagą kupy, ale trudno, taka jest prawda. jesli ktoś grał 35 minut to liczą sie wyniki jakie w tym czasie osiągnął. jesli inny grał 45... 15... 2... analogicznie. stosowanie przeliczników zaciemnia obraz sytuacji.

    Tak, rownie dobrze zacznijmy porównywać te wyniki z czasami kiedy gralo sie bez zegara, hahaha.
    Rusell musial grac tak dlugo nie nie bylo nikogo na jego pozycje o tym samym talencie. Po drugie w obecnej lidze nie da sie grac w sezonie średnio 47 minut bo można to przypłacić zdrowiem. Wtedy koszykówka była bezkontaktowa, fizyczna obrona nie istnial to se Russell mógł pykać te minuty.
    Lodziu z bieruszickiego klepiska, to nie jest wychodek za gsem gdzie grywasz z menelami po kilka godzin. :]

    Juliuse Erving w ogóle nie widzi Jordana nawet w all time best 5.
    Juliuse? To jakaś dziewczyna? hehe...
    Ile tytułów ma Dr J? Ile MVP? Owszem był wielkim zawodnikiem, niechec przez niego przemawia...

    skoro "Russell miał 5 HoF, więc mu było łatwiej", może po prostu w tamtej lidze tzreba było mieć aż 5 HoF, żeby wygrać, a w czasach Jordana - wystarczyło dwóch ? lol...

    Ot logika lodzi wyuczona w bieruszickiej ochronce...
    Przy lidze 8 zespołowej łatwiej było zgromadzić talent. W lidze 30 zespołowej nie jest możliwe powielenie takich praktyk. Zwłaszcza ze GM nie sprzedają teraz wyborów w drafcie za słoik konfitur... Russell miał pełno wparcia bo był kołkiem w ofensywie, drewnem Wallacepodobnym. Udział wszystkich jego winshare w celtyckiej dynastii to tylko 13%. Udział Jordana w 1 three peacie to 30%. Ba taki Wallace w sukcesach Detroit mial udział w w 14,6% (2002-2008).
    Zbalansowany team mial Russell - ośmiu zawodników z udziałem ponad 7%, W I 3P Chicago mialo 5, Detroit 5... Mnóstwo farta i na przeciw siebie zespoły które nie miały tylu talentów co Celtics...

    swoją drogą, NBA wygłupiła się z tym przyznawaniem nagród MVP FInals dla dowolnego grracza, a nie koniecznie dla gracza zwycięskiego teamu. hahahaha gdyby Lodzia miala fiutka to by nie byla dziewczyna :]
    a prawda jest poporostu banalna... Ci co dostali MVP FInals byli lepszymi koszykarzami niz Russell - nie mieli w teamie takich pomocnikow.

  • raul333

    przecinek

    `jakie chcesz 'konkrety" ?
    nie znam "wywiadów", w których się pyta o to, kto jest lepszy z tej dwójki.
    mówię o rozmowach w gronie ludzi znających się na rzeczy. `

    no to dawaj tych ludzi znajacych sie na rzeczy:]. kto dopuszcza cie do paneli dyskusyjnych? mam nadzieje, ze nie mowisz tu o koorwach z ktorymi tak ochoczo obcujesz, bo masz cohones ;>.

    `jak przestaniecie patrzeć na nazwiska na koszulkach i zaczniecie oceniać stricte grę, to zaczniecie trochę więcej rozumieć.`

    rozumiec jak ty jedeyny w galaktyce. madrejszy od mourinho, ancelotiego, guardioli. pisz dalej chlopcze roztropcze. ubaw jest po pachy :).

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Lodzia
    widzę ze o GSW nie chcesz rozmawiać i słusznie, bo skoro nie masz o nich pojęcia...
    tymczasem dzisiaj bylo widac o ile madrzejszym coachem jest Kerr. Wpuscil niska piatke z Draymondem na 5 do krycia Motiejnasa. Efekt Liwin wylazł spod kosza a Dubs tam wjechali. Dodatkowo w defensywie Litwina momentami od pilki kryl Thompson a Dray zajmował się Hardenem... Efekt run like hell jakby pink floydzi to zagrali ;)

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Tymczasem w temacie Russela jeszcze,
    takie małe zestawienie pokazujące jakim drewniakiem ofensywnym byl.
    i.imgur.com/lskmuWI.png
    Kolor szary to OWS/48, czerwony DWS/48.

    Pierwsze miejsce oczywiście nie jest dla nikogo niespodzianka, tylko bieruszickie janusze mogą sie dziwować, ale drugie już pewnie wywoła masowa depresje u daunnych i jemu podobnych...

    Ofensywna osobno: i.imgur.com/Iwdm1iL.png
    Defensywa osobno: i.imgur.com/kaLdvSW.png

    Jeśli chodzi o dysproporcje pomiędzy stronami parkietu to wśród 148 badanych grajków, w przedziale kryteriów które zastosował daunny w swoim raporcie, Russell jest na miejscu 20 wśród najbardziej jednostronnych grajków all-time in Playoffs.
    Greatest Defensive Player of All Times? Yes! GOAT tylko chyba w znaczeniu kozla.... :]

  • user_formerly_known_as_lukasz

    sowieckie korzenie, po dziadku spod Kołymy, który szedł z wojskiem przez podrzeszowskie wiochy.
    musze cie Lodzia rozczarować ale nie mam "wojskowych" korzeni na miarę twoich przodków folksdojczow wermachciarzy... moi byli z narodu wybranego :)
    Ignorancja wynika z braku wiedzy... jesteś jej symbolem...

  • the-truth

    Wystarczy sobie Bill Russell wpisac most overrated player ever by poznac prawde o tym drewnianym flaku :

    When Wilt Chamberlain entered the NBA in 1960, there were only four players in the league that were taller than 6-8 (including Wilt at 7-1 and Russell at 6-9)

    Russell, in fact, never really contained Wilt defensively. In the 142 games they played against each other, Wilt still averaged 28.7 ppg and 28.7 rpg. Even though by an 88-74 count Russells team won, much of that can be attributed to the superior talent and coaching of the Celtics

    When Boston finally met up with a team that was just as talenteda 1967 Philadelphia 76ers cast that included Chamberlain, Hal Greer, Chet Walker, and Billy Cunninghamthe Celtics were unable to win

    bleacherreport.com/articles/441840-bill-russell-an-overrated-nba-legend
    GOAT z niego taki jak z Lodzi znawca sportu i jeszcze farmazony i gorzkie zale plodzi o tym jakby Ronaldo z Messim cala swoja wielkosc zbudowali na obijaniu leszczy i dopychaniu, pyszne :))) Ronaldo z Messim musza byc na swieczniku i robic za przyklad, wystarczy spojrzec jak gra najdrozszy duet obroncow na swiecie Silva i Luiz.Klasyczny przyklad dlaczego przeplacanie przecinakow i wybijaczy pilek jest nieoplacalne i taka kase powinno sie placic tylko za ofensywnych zawodnikow.

  • wielmozny.pan.przecinek

    znów Babcię Lodzie co siedziała całe życie na beczce woła :] jest komentowany, a uważa, ze to "rozmowa". upokorzenie za upokorzeniem spada na jego głowisię... a to kaski na spłatę długu nie ma, a to jaj na solówę nie ma, a to argumentów w kolejnych wątkach nie ma... współczułbym mu, gdybym miał odrobinę więcej względów dla mierzwy.

    1]
    11 tytułów jako 5-krotny MVP ligi [siła rzeczy MVP RS, bo w Finals jego koledzy lansowali Westów i innych, a NBA nie wprowadziła zasady MVP idzie do najlepszego w zwycięskim teamie]
    najwyższy WS w zespole. 8 na 11 razy - 3 offensive WS.

    GOAt resume.

    2] jego Babcia Lodzia grała z menelami :] pewnie w "pałka dwie pałki i trzy kije" ;]] stąd się wzieła cała jego rodzina.

    3] Dr J wymiksował MJa ze swoich "all timerów" i już są zarzuty wobec Doktora.

    "ile on ma tytułów ?" - hehe, panowie, wprowadzamy zasadę : o tym kto GOAt, a kto nie, mają prawo mówić ci, którzy wygrali minimum 2 tytuły w NBA. hehehe. wesoło się robi. a rzecz w swej istocie dotyczy tego, że nie ma reguły Jordan=GOAT. nie ma też zasady Russell=GOAT. są rózne punkty widzenia, takze w samej NBA.

    4] czy liga ma 8 teamów czy 30 - o tytuł grają 3-4, jak gra 5, to jest sensacja. w czasach Jordana było tak samo. od początku sezonu było wiadomym, że Bulls zaczynają playoffs w finale Eastern, a kończą w Big Finals. ich sezon sprowadzał się do dwóch serii. najpierw cvały sezon ustawiali pod Pistons, potem pod Knicksów i Rileya, a później pod Pacers Birda. no i Big Finals, w których, powiedzmy uczciwie - swobodnie traktujący defensywę Suns czy Lakersi z osamotnionym podstarzałym Magicem, to były zespoły, z którymi Bulls nie mogli przegrać. chyba że na papierze. kiblowym.
    Blazers też nie wyglądali na rywala, raczej na okazjonalnych finalistów.
    Jazz to był jakiś rywal. Sonics także.

    róznica między 8-, a 30-zespołową ligą jest taka, że w tej pierwszej staystowała połowa zespołów, a w tej drugiej 26. rok temu w NBA było inaczej ? Miami, Indiana, Spurs, Thunder, a reszta w d,pie u murzyna.

  • eltoronegro

    @ weenie misiek

    Skaczesz z tematu na temat i odpowiadasz tylko na te te z moich argumentow i pytan, na ktore WYDAJE ci sie, ze masz odpowiedz. Slabe to jest, ale przeciez nie moglem sie po tobie wiecej spodziewac.
    Jak rozumiem, tam gdzie nie odpowiadasz, milczaco przyznajesz mi racje.
    Dziekuje.

    "Chloptasiu kariery trwaja po 15-20 lat czy do twojej pustej glowy dociera, ze ktos moze byc najpierw all-starem i gwiazdeczka w jednej druzynie a pozniej np. rolesem. Rozumiem, ze ty wciaz widzisz w R.Lewisa all-stara z ktorym honor mial grac James w Miami :)) "
    Tu mieszasz watki twojego "rankingu" i supportu przy tytulach mistrza.
    W pierwszej kwestii - czy w swietle powyzszego nalezy np. odjac Jabbarowi punkty za mistrza '87 (czwarty w mpg w PO, czwarty w ppg, czwarty w fga...) i '88 (odpowiednia miejsc 5, 4, 4)? Pierwsza opcja jak widac nie byl? Pewnie byl rolesem?

    "w NBA mozna rozroznic tez np. lidera, najczesciej 1opcje, 2opcje i 3opcje.Bosh zdobyl tytul jako 3opcja" - czyli nie liczy sie "rankingu". Logicznie rzecz biorac, moja odpowiedz na pytanie postawione akapit wyzej co do Jabbara brzmi: -2 punkty. Nasuwa mi sie od razu pytanie jak liczyc punkty Duncanowi i Parkerowi za final 2007 - ktory byl pierwsza opcja?

    Przepraszam, ze odpowiedz na twoje posty zajmuje mi 15 min a nawet dluzej, widze ze bardzo na czekasz, co osobiscie nawet troche lechce moje ego. Postaraj sie mnie zrozumiec - pisze glownie z pracy, najpierw musze kazdorazowo ochlonac po ataku smiechu, w miedzyczasie musze troche popracowac (i tak masz szczescie, ze to grudzien i w mojej branzy maly ruch), a poza tym zamieszczanie tu postow to raczej zabawa w wolnej chwili niz moj sposob na spelnianie sie. Mimo wszystko obiecuje robic co w mojej mocy, zebys poczul sie lepiej (czytaj: szybsze odpowiedzi + nieustajaca chlosta).

    Co do wartosci "rankingu", nie jest ona jednak zerowa. Mysle, ze mozesz nim blysnac wsrod kolegow w podstawowce grajacych w kosza najczesciej na playu i w zwiazku z tym posiadajacych o grze podobna wiedze do ciebie oraz na rowni z toba ja rozumiejacych, ewentualnie w listach do redakcji Bravo Sport.

    @przecinek
    Z Messim i Ronaldo to bylo jednak po bandzie.
    Kilka watpliwosci:
    - jesli kreatywnosc Messiego jest zadna - skad tyle asyst?
    - jesli CR strzela gole tylko z dopychania - to co powiedziec o jego rabonach, wielu golach z dystansu?
    - dysproporcje - czy w czasach di Stefano, Zarry, Puskasa, Kubali byly one w lidze hiszpanskiej na pewno mniejsze?
    - milczenie o slabych meczach Messiego - to moze gdzies w Polsce, ale juz nie we Wroclawiu, na pewno nie w Hiszpanii (sledze tamtejsza prase), nawet nie w samej Barcelonie - i to nawet na lamach Mundo Deportivo, ktore mozna podejrzewac o wszystko, ale nie o niesprzyjanie FCB

  • wielmozny.pan.przecinek

    4] czy Jordan wygrałby bez Pippena, Granta, Rodmana ? nie.
    Magic bez Kareema, Worthy'ego, Coopera ? nie

    Russell bez Cousy'ego, Havlicka, Sharmana ? nie.

    to jest zasada.

    a bawienie się w to, czy ktoś miał udział "30" czy "25" procent, to pedalstwo.

    liczy się tylko liczba JEDENAŚCIE.
    tyle tytułów wygrał Bill Russell jako dominująca postać w swoim zespole.
    jako MVP ligi razy 5.
    jako best WS w tych zespołach.
    jako 8 razy top3 Ofensywny WS w tych zespołach.

    o czym tu jeszcze w o0gole można dyskutować ?
    przecież to są fakty powalające każdego negującego jego wyczyny.

    Celtics bez Russela nie istnieli.
    0-4, 0-5 w/o Bill... itd.

    Celtics może i mieli talent, ale ten talent MIAŁ SENS TYLKO! w obecności Russella. bez Russella Celtics nie mieli żadnego sensu.

    Bulls bez Jordana ?
    ależ proszę ja was bardzo - Półfinał Eastern, przegrany w sposób dośc kontrowersyjny. ludzie mili, Bulls bez Jordana szli na majstra :]

    Celtics bez Russella szli na piwo.

    jakie ku,rwa "30 % udziału Jordana", skoro bez niego Bulls obywali się całkiem zgrabnie ?
    jaki sens ma ten numerek bez oglądu rzeczywistości materialnej ?

    Celtics przegrali 14 meczów więcej gdy Russell odszedł.
    kiedy odszedł Jordan - Bulls przegrali tylko 2 mecze więcej.

    kto tu ku.rwa bez kogo nie istniał ? :]

  • wielmozny.pan.przecinek

    hahaha, powiedzcie Parówie rzeszowskiej, że lekarze umierają ze śmiechu nad jego przypadkiem.

    LEPSZY w koszykówce jest ten, kto wygrywa.

    gdyby Jordan nie wygrał 6 tytułów, to dzisiaj byłby w GOAt race ? byłby w d,pie. on sam wiedział doskonale, że tylko mistrzowskie tytuły są godnym legacy.

    dlaczego wszyscy najlepsi wygrali po kilka razy ? ktoś kwestionuje skillset takich zawodników ? dlaczego dziwnym trafem, dziwnym - lol..., najlepsi na swoich pozycjach gracze są jednocześnie multmistrzami ?

    lepszy jest ten, ktory wygrywa, a nie ten, który stwarza lepsze wrażenie, bo wrażenie jest jak d,pa, każdy ma własne.

    sensem gry jest zwycięstwo. kto wygrywa, ten jest lepszy.

    Jerry West przegrywał 8 razy w Finals. nikogo nie obchodzi, ile dostał MVp Finals. sam Jerry pewnie by oddał wszystkie MVp Russellowi, byle tylko dostać chociaż jeden jego pierścień.

    kto jest lepszy ? ktoś kto bryluje w słabszym teamie czy ktoś kto ma mocny team i wywiera nań decydujący wpływ ? oczywiście, że ten drugi. dlaczego ? shit... z banalnego powodu - bo to drugie jest większą sztuką.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Lodzia
    ale mielisz to same gówno w ustach od tygodnia...
    Russell nie mam mowy być goatem bo był zawodnikiem zbyt jednowymiarowym, w napakowanym talentem Celtics...
    Udowodniłem to bez żadnej wątpliwości.... zostają ci tylko łzy i zgrzytanie zębów, hehehe

    LOdzia jeśli masz 20 talentów wybitnych i podzielisz ich na 8 teamów a na 29 teamów to każdy dostanie ich tyle samo? Chyba tylko w Bieruszicie, hehehe gdzie talent jest tylko jeden: wyżarta glina z klepiska gminna "Odpowiedz" na meneli spod GSu :D

    Wygląda na to ze zaliczysz kolejny spektakularny wpierdol w dyskusji w której od początku byłeś skazany na porażkę.... skończyły ci się argumenty, teraz tylko będziesz mielić guano.... :]

  • wielmozny.pan.przecinek

    oho, następny temat dekady - jak dobrzy są Warriors grając na ROckets bez Howarda :]

    Rockets bez Howarda, to nie jest temat na jakąkolwiek dyskusję.

    "Kerr wypuscil piatke z Draymondem"
    to tak jak Jackson przeciw Clippers grają Greenem na Griffina. Kerr na razie korzysta z wynalazków Jacksona. to Mark wyczesał Draymonda i przekonał NBA, ze ten gość umie kryć wyższych od siebie. jakby Kerr miał na to wpaść, to możliwe, że nigdy byśta się nie doczekali w tym podrzeszowskim kontenerze, razem z Babcią Lodzią.

    Lodziarz od Babci chce o Warriors "rozmawiać" :] "rozmawiać"... podsłuchooje za drzwiami bekę na jego temat i uważa, że to "rozmowa". błazen bez czapki. pędzel rózowy :]

    wg Pędzla Kerr zmienił oblicze Warriors za pomocą 20 meczów. Jackson nie zrobił nic przez 3 lata. kto zna historię, ten wie, że Pędzel bredzi jak potłkuczona Babcia Lodzia.

    szkoda czasu na te brednie.

  • wielmozny.pan.przecinek

    "Russell never contained Wilt"

    LOL:]

    czy ktoś oczekiwal, ze niższy o 10 cm i lżejszy o 20 kg Russell zdołuje Wilta do 10-10 ? to ma być "containowanie" ? absurd nie z tej ziemi.

    Russell w ten sposób powstrzymywał Wilta, że umiał brać przy nim zbiórki, mógł go kryć jeden na jeden i w ten sposób izolować go od reszty zespołu, a jednocześnie urywać mu te kluczowe kilka ppg, kilka punktów procentowych i kilka zbiórek, aby drużyna mogła zwycięzac.

    bez Russella Wilt wygrywałby sam te serie. co ja mówie... bez Russella, to by tam w ogole Celtics nie mieli okazji zostać dojechanymi przez Wilta :]

  • user_formerly_known_as_lukasz

    lodzia

    a bawienie się w to, czy ktoś miał udział "30" czy "25" procent, to pedalstwo.


    hahahahahaha, wiedzialem ze predzej czy pozniej pojawi sie ten argument....
    No niestety gdyby bylo to takie proste to dlaczego nie wygrywal Wilt, West i Robertson?
    odpowiedz jest banalnie prosta - bo nie mieli wsparcia. Wszyscy byli lepsi niz Russell, mieli lepszy warszta, lepsze statsy i przedewszystkim nie byli tak zenujaco jednowymiarowi jak Russell

    Ta liczba jest po to żeby zobaczy jak wielki udział mial Jordan w tych tytułach...
    Bez Jordana wygrywali? W tym wzgardzonym RS? Nie przypominam sobie żeby jakiś tytuł wygrali. Jeszcze gorzej bylo w następnym sezonie kiedy genialny system Wintersa miał nowych wykonawców i posypał się centralnie...

    A Ci ludzie co grali z Russellem 5 lat później tytuł zdobyli, a nawet 2.
    Russell zwyczajnie spierdalał przed Kareemem dlatego zakończył karierę, hehe
    Zwyczajnie wiedział ze jest na to za cienki....

    Tak najlepszy jest ten co wygrywa? czyli Kerr był lepszy od Portera, Horry od Kerseya w prime, a Cousy od Westa
    Bitch please lub jak ci mówią klienci suko przestań... :]

    Jerry West przegrywał 8 razy w Finals. nikogo nie obchodzi, ile dostał MVp Finals. sam Jerry pewnie by oddał wszystkie MVp Russellowi, byle tylko dostać chociaż jeden jego pierścień.

    Jerry West byl o jednego Tommego Heinhsona od tych tytułów, gdyby liga dzieliła talenty sprawiedliwie...

    Cavs tez bez Lebrona nie istnieli i to bardziej wpierdol dostali wiec co Lebron jest GOAT?

    Nikt nie kwestionuje talentow defensywnych Russella ale zaden z niego Goat, no chyba ze chodzi ci o koze to sie zgodze....

  • user_formerly_known_as_lukasz

    to tak jak Jackson przeciw Clippers grają Greenem na Griffina

    a nie wiedziałem ze Griffin to rim protector i center zeby go wyciagac spod kosza, hehehehe
    Rok temu Dray nie byl zagrożeniem za linii, ale co ty możesz o tym wiedzieć jak meczów nie oglądasz. Kerr tym prostym manewrem tak rozciągnoł lejna ze splash brother włączyli 5 bieg i bylo po meczu...

    Rockets bez Howarda wygrali 7 na 10. A przeciez Warriors byli bez Boguta przeciez...

    Zeby byla jasnosc, wydzielino systemu edukacji zwana na blogu Lodzia, nie twierdze ze MJax to sklaby trener, Kerr jest zwyczajnie lepszy, bardziej opanowany i skuteczniejszy w adjustments...

  • the-truth

    @bonio boj

    Na razie wiadomo jedynie, ze jestes zbyt glupi by sformulowac prawidlowo pytanie.Jesli sie pytasz czy ktos byl rolesem czy starem, to podajesz rok o ktory ci chodzi.Za blad nie musisz przepraszac, jestem juz przyzwyczajony...

    Jabbar kiedy zdobyl tytul w 87r. mial 19ppg.w PO na 53% skutecznosci kpisz sobie czy o droge pytasz ?

    Parker byl 1opcja w finale, dlatego dostal MVP. Dlatego MVP nie moze miec wiekszego znaczenia od MVP RS bo w przeciagu calego sezonu to Duncan byl 1opcja i lepszym zawodnikiem.

    Nie chodzi o odpowiedz w ciagu 15minut, bo czekam tylko az spierdolisz upokorzony jak ostatnio ale przerwy w pisaniu twoich krotkich postow analfabeto, no chyba robisz przerwe na bonio...

    Na razie to chodzi ci ten ranking po glowie jak wszy i nijak nie potrafisz go obalic, bo przeciez w Bravo Girl Kobe jest pierwszy po Jordanie :))))

    "jesli CR strzela gole tylko z dopychania - to co powiedziec o jego rabonach" To mnie zaciekawilo ty wiesz w ogole co to jest rabona boju ? Ronaldo, nie ma zadnych goli z rabony na swoim koncie (jakby to w ogole byl jakis argument, gdyby mial LOL)

  • wielmozny.pan.przecinek

    @eltoronegro
    tell me, man ;]

    wiem, ze powiedzenie, iż oni OBAJ są przereklamowani, to kij w szprychy całego biznesu, ale nie poradzę na to nic - w big games oglądam ich bardzo czujnie, i to co widzę weryfikuje negtatywnie medialny obrazek ich "pojedynku".

    ad 1] pisałem o tym, ze Messi w wielkich meczach nie wykazuje tej kreatywności. w szarych, codziennych zmagagniach bez stawki i prestiżu - owszem, ma jej niemało. szkoda, że w big games zupełnie tego nie potwierdza.

    ad 2]nie twierdze, ze Ronaldo WSZYSTKO dopycha. zdarzają mu się odstępstwa od normy :]
    zgodzisz się jednak, że jeśli 3/4 goli zdobywa się z dopchnięc, strzałów z wielce dogodnych pozycji, po asystach , wystawkach od kolegów, to ma to swoją wymowę.

    teraz napiszesz/ktoś napisze o jego asystach.

    tyle, że Ronaldo nie jest postrzegany w ten sposób. O jego wartości, w oczach mediów kibiców itd, stanowią jego GOLE. to na GOLE się ściga z Messim, to GOLAMi "dominuje". a skoro te gole są w 75-80 % dopychaniem i dobijaniem ? wnioski nasuwają się samorzutnie.

    3] możliwe, że w czasaach Di Stefano też liga hiszpańska nie była synonimem legendarnej skali trudności.

    dlatego ja nie oceniam zawodnikow za liczbę goli i kompletnie mnie nie obchodzi wyścig na gole między Ronaldo a Messim.

    patrzę na momenty, mecze, w których wielcy piłkarze powinni być wielcy. i nie widzę tam wielkości ani Ronaldo ani Messiego.

    4] pocieszające, że się o mówi o słabych występach Messiego w big games.przynajmniej we Wrocławiu. problem w tym, że te światłe przypadki są dośc rzadkie. za miesiąc znów się o tym nie pamięta.

    przypomina mi się NBA playoffs 2010.
    w Eastern semis Cavs przegrali z Celtics, a LeBron James w ostatnich 3 [przegranych] meczach wykazał zdumiewającą pasywność.
    było trochę gadania, gratulowano mi, bo rok wcześniej ogłosiłem, że LeBron jest psychicznie niepewny... a zaraz potem napisałem, że w październiku nikt już nie będzie o tym doświadczeniu pamiętał, znów LeBron będzie "dominatorem" i właściwie nikt nie wspomni ani słowem o tej bezprecedensowej wpadce przeciw Celtom. tak jak nikt nie pamiętał zbyt długo o odpuszczonym przez niego game6 przy 2-3 versus Magic w playoffs 2009.

    nie pomyliłem się.
    tak to niestety się odbywa.

    przy tej ilośc goli, medialnej feeri peanów i zachwytów - nikt o słabych meczach Messiego i Ronaldo nie pamięta. no, ROnaldo czasami się wspominało, ale głównie w kontekście "coś dawno w Gran Derbi nie strzelił gola", lol... o Messim w ogóle się takich herezji nie ogłasza, hehe.

    a słabośc i bezradność Messiego widoczna jest bardzo często.

    mam wrażenie, że media zrównują mecze. 20 kolejka PD i meczyk z Celtą znaczy tyle samo, co półfinał LM z Chelsea albo z kimśtam innym mocnym.

    zresztą, co tutaj ukrywać... media zasiedlane są przez idiotów. kolumny sportowe redagują debile, a komentują mecze ciemniaki. spotkanie w tych tyfusie z mogiłą jakiegoś gościa z głową na karku jest naprawdę rzadkim dopustem bożym.

    nie wiem, jaki układ mają media w Hiszpanii.
    wiem za to, ze od dawna Real nie obniża Barcy, a Barca Realowi.
    Real wie, że jak Barcy obniży, to jednocześnie zabierze splendor swojemu zwycięstwu nad nią, a to przecież sens ich istnienia.
    tak samo ma Barca z Realem.
    panuje swoisty pakt o nieagresji [tego typu]
    Real zawsze gra z mocną Barcą i vice versa.
    tylko pokonanie mocnego rywala przynosi chwałę drugiej stronie.
    dlatego nie gnoją się nawzajem.
    nie podcina się gałęzi na której się siedzi.

    ale my możemy, jesteśmy niezależni od ich pokrętnych myków.

  • eltoronegro

    @ weenie

    Szybko, tak jak lubisz.
    Na zadne pytanie nie odpowiadasz, uciekajac w kwestie poboczne. Rozumiem to, nie masz argumentow. Powtorze jedno, jak mysle dosyc konkretne. Czy B.J. Armstrong jest 1,5x lepszy niz Nash? Za malo konkretnie?

    MIal 19ppg - mial? Teraz napisz ile mial Magic i ile Worthy i napisz mi, ktora byl Jabbar opcja w ataku (do 3 podobno umiesz liczyc). Mozesz zrobic to samo z ich FG%. I dodac Scotta. I A.C. Greena. Rambisa i Thomspona juz nie musisz, za malo FGA. Mosze rowniez sprawdzic ich MPG. Czy skoro Jabbar nie byl wtedy PIERWSZA opcja to nalezy mu ODJAC punkty w Bravo Sport Rankingu? Czy to pytanie nie jest za trudne (o Boze, to kolejen pytanie, mam nadzieje, ze poradzisz sobie z takim natlokiem)?
    Ah, i tak, kpie sobie z ciebie caly czas, kpie :)

    Duncan / Parker - czyli Duncan za ten sezon + finaly 1 punkt do BGR (bo w finalach nie byl 1 opcja), a Parker na odwrot :) w koncu do BGR liczy sie tylko pierwsza opcja... :)

    z rabona oczywista pomylka, tu sie przyznaje i nie mam z tym klopotu, chodzilo ofk o taconazo, rabony do nawet CR tylko na kompie vs Barca

  • eltoronegro

    @ przecinek
    Co do znikania w waznych meczach, Messi zdobyl gola w dwoch finalach LM, polfinal 2011 0:2 w Madrycie po jego dwoch golach, przynajmniej jedden hat-trick w clasico - to chyba jednak wazne mecze, a przyklady podane bez dluzszego szperania.

  • the-truth

    @bonio

    Nash jest lepszy od B.Ja, jeszcze jakies glupie pytania typu kto lepszy Lebron czy Longley ?

    Osiagi punktowe sa zblizone w tamtych LA, wiec nie wiadomo po co tyle piszczysz, zamiast sobie zadac pytanie czy byl klarowny podzial na 1,2 opcje.Jabbar mial historyczne osiagi na poziomie dobrej drugiej opcji a`la Pippen. Jasne odejmij punkty Jabbarowi za nie bycie 1opcja tylko wtedy bedziesz musial tez odjac punkty Bryantowi i twoj idol pierwszy po Bogu, czy jakos tak bedzie jeszcze nizej ale chyba nikt nie myslal, ze jestes w stanie obronic podwieczorek a co dopiero tak klamliwa teze :)))

    Jasne, ze sie pomyliles jak zawsze zreszta.James Blad w pelnej krasie :)))



    Lodzia i jego obserwacja big games :))) Bezcenne, kiedy ma np.orgazm myslac ze Szwedzi wyeliminuja Portugalie z MS i drze sie z rozkoszy a pozniej Ronaldo spuszcza mu kawior na plugawa morde w postaci hattricka na wyjezdzie i ucisza delikwenta.I tak to ogolnie wyglada.Zreszta pierwszy raz slysze o dopychaczu co ma w grudniu 8asyst w lidze :)))

    "przypomina mi się NBA playoffs 2010.
    w Eastern semis Cavs przegrali z Celtics, a LeBron James w ostatnich 3 [przegranych] meczach wykazał zdumiewającą pasywność" Buahah Russell wykazal zdumiewajaca pasywnosc przez cala kariere a i tak mu polerujesz :)))

    "James nigdy nie wygra mistrzostwa jako 1opcja, jest najslabszym psychicznie zawodnikiem w NBA, Cavs w koncu maja lidera w postaci Irvinga"

    "nie pomyliłem się.
    tak to niestety się odbywa" :))))

  • wielmozny.pan.przecinek

    Parówa Rzeszowska na budyniu od Babci LOdzi podsłuchhoje pod drzwiami i łka o "rozmowę" :] tylko po co, skoro imienia Babci Lodzi wzywa nadaremno ?

    1] Russell - 11 pierścieni, best WS w zespole, top 3 off WS [8 na 11 przypadków].

    2] "gdyby liga dzielila talenty sprawiedliwie to West by wygrał" :]]

    ja tu widzę upartą, rozpaczliwą odmowę akceptacji faktów. jakby świat dzielił sprawiedliwie jaja i kase, to Parówa Rzeszowska stawiłaby się na solówę i oddała dług. ale że świat dzieli ułomnie, to Parówa jest Parówą. a Russell jest GOAt kandydatem, podczas gdy West, Oscar czy Wilt są szanowani, ale są jednoczesnie loserami.

    poza tym, np. w '66 Lakersi mają zabójczy tercet West-Baylor-Goodrich i dostają wpierd.... od Celtów.
    w '64 Frisco Warriors mają tercet Wilt-Nate Thurmond-Rodgers plus Hightower [sami All Stars] i biorą w d,pę.
    itd itd.

    to niesamowite. co za ignorancja...
    łatwiej jest w lidze, która ma rozdrobniony talent czy w tej która go kumuluje ?
    oczywiście, że w tej pierwszej.
    w tej drugiej są 4 zespoły napakowane talentem i musisz wygrać 2 serie.
    w tej pierwszej zbierasz Wade'a, Jamesa, Bosha i Allena i nikt ci nie podskoczy.
    Jordan, Pippen, Rodman, to też niezła kumulacja.
    problem w tym, ze te kumulacje nie miały swoich odpowiedników w czasie gdy zdobywały mistrzostwo.

    kumulacja Celtycka - owszem, miała. pokonanie ww. Lakersów czy Warriorsów, to był wyczyn.

    lepsza waga cięzka, w której Foreman, Frazier, Holmes/Liston i Ali biją się między soba, a reszta się nie liczy niż cięzka, w której dowolny "Tyson" bije wszystkich i czasami jakiś mały "Holyfield" wyttrzyma 12 rund. to chyba wszyscy rozumieja.

    3] "Russell spierd... przed Kareemem"
    Russell mu to powiedział ? czy Kareem ? :]

    4] Jerry West miał z kim grać, ale po prostu nie umiał wywrzeć na zespół tak wszechstronnego wpływu jak Russell na swój. dlatego przegrywał i dlatego nigdy w życiu nie był lepszy od Russella.

    równie dobrze mozna opowiadać, ze Barkley był lepszy od Jordana, ale liga nie dała mu złośliwie Pippena i "Rodmana", dlatego Mike ma 6, a on ma zero. to nonsens oczywisty i wstęp do kolejnego bełkotu pt "gdyby", "jakby".

    ignorowanie faktów, bo są niewygodne i przemawiają na rzecz Russella.

    kto jest lepszy Garnett czy Duncan ?
    "jakby" Garnett poszedł do Spurs, miał Gino i Parkera...
    kogo to obchodzi ?
    Tim wygrał 5, Kevin 1, i to Tim będzie w Panteonie, a Kevin w poczekalni.
    nikt tego nie będzie rozdzielał.
    gdyby Tim był słabszy, to żaden Popovich by nie dał z tym rady.

    nie wystarczy mieć supprt i talent do pomocy.
    słabszyt gracz i tak nic z tym nie zrobi.
    tylko support dla mistrza ma sens, bo on go wykorzysta.

    jak masz Hamiltona i Ziutka spod Rzeszowa, to któremu dasz poprowadzić bolida f1 ?
    gdyby liczyła się marka bolida i jego klasa, to każdy mógłby go prowadzić.
    a jednak zawodowe stajnie dają kierownicę nie Ziutkowi, ale Vettelowi, Hamiltonowi i paru innym.

    tak samo z supportem w mistrtzowskich zespołach.
    dajesz go tym, wokół których ma on sens.
    wokół Russella miał sens.
    wokół Westa miał mniejszy, bo nawet Baylor i Goodrich nie byli w stanie wygrać przy Jerrym. powinni zajechać Celtów, którzy byli na perimeter wolniejsi i mniej utalentowani.

    talent perimeter Celtics miał sens tylko w jednym ustawieniui - wokół Russella i przy Russellu. bez Russella ten zespół nie miałby żadnego sensu [mistrzowskiego].

    Bulls Jordana ?
    JOrdan odchodzi, a Bulls są o małpi włos od Big FInals.
    oto miara tego, kto tu na kogo większy wpływ wywierał. a dodatkowo Russell wywierał ten wpływ na dystanie 11 mistrzowskich kampanii :]

  • wielmozny.pan.przecinek

    Babcia Lodzia się załamie jak to przeczyta :]

    Green naparzał jak szalony w g7 versus Clipers. a mimo to Warriors odpadli. w połowie serii wariant defensywny z Greenem był już na czerwonym pasku [na d,pie]. GReen to nie Rodman, więc sprawa była jasna.

    GReen może sobie rozciągać i może zapierać się nogami przed Griffinem, ale kończy się to 55 % skutecznością z gry Clippersów, najlepszym meczem Blake'a w playoffs i generalnie dekompozycją defensywy Warriors, bo Green nie jest glue guyem, tylko co najwyżej narzędziem do specjalnych poruczeń.

    mogą wygrać pojedynczy mecz z Rockets w RS, w grudniu po południu. to się za cholere nie tłumaczy na best of 7. także przeciw Rockets, NAWET p;rzeciw Rockets,. jesli tylko zagrają oni z Howardem w składzie.

    ile jeszcze serii Warriors muszą przegrać, żeby niektórzy zrozumieli podstawy na których opiera się ustawienie tego zespołu ?

    "Kerr jest skuteczniejszy w adjustments"

    beka nie z tej ziemi :]]
    Kerr nie zagrał ani jednego meczu playoffs, gdzie on miał "adjustments" robić ? adjustments robi się w playoffs series, niech ktoś tego osła nauczy podstaw, bo tu nawet budyń Babci Lodzi nie daje rady.

    Kerr nic nie zrobił jeszcze. dobrze zaczął. tyle.

    w 2008-09 Cavs zaczęli od 20-3.
    Parówa ma szansę polizać tyłek coacha MIke'a Browna.
    ofk,,nie skorzysta z okazji ;]
    po częsci dlatego, że liżąc Kerra liże jednoczesnie Browna, więc co kogo obchodzi
    jej chcenie bądź jego brak.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    LOdzia

    Russell to ofensywne drewno żaden goat- musisz z tym żyć, zostaje ci tylko mielenie tego samego gówna co je zacząłeś tydzień temu mielić...

    1] Russell - 11 pierścieni, best WS w zespole, top 3 off WS [8 na 11 przypadków].
    bullshit ale to wszyscy wiedza :]

    2] "gdyby liga dzielila talenty sprawiedliwie to West by wygrał" :]]
    jakby świat dzielił sprawiedliwie jaja i kase,
    to mialbys Lodziu na bilet oraz choc szczatkowa inteligencje?

    poza tym, np. w '66 Lakersi mają zabójczy tercet West-Baylor-Goodrich i dostają wpierd.... od Celtów.
    w '64 Frisco Warriors mają tercet Wilt-Nate Thurmond-Rodgers plus Hightower [sami All Stars] i biorą w d,pę.
    itd itd.
    Lodzia brac w dupe to możesz ty :D oni co najwyżej po walce przegrali:]
    btw to nadal dwoch brakuje im do celtow....

    Bulls odpadli w ECF

    łatwiej jest w lidze gdzie talent jest podzielony wg czytelnych zasad, a nie na zasadzie dzikiego biznesu i skupowania talentów. Dlatego NBA odeszła of draftow terytorialnych i wyprzedaży draftu za kasę lub dziadostwo...

    Dwu zespołowa liga nie wzbudza zainteresowania, tak jak w hiszpani albo real albo barca.

    Narazie to postaraj sie udowodnić ze Russell nie byl drewnem, pozniej zajmiemy sie tym czy byl ewentualnie GOATem

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Lodzia
    w 2008-09 Cavs zaczęli od 20-3.
    Parówa ma szansę polizać tyłek coacha MIke'a Browna.
    ofk,,nie skorzysta z okazji ;]
    po częsci dlatego, że liżąc Kerra liże jednoczesnie Browna, więc co kogo obchodzi
    jej chcenie bądź jego brak.


    no tu musiałeś ostro obrabiać swoja cipeczke z powodu sukcesu Lebrona, bo wszyscy wiedza ze to nie Browna sukces był... Historia uczy kim był Brown bez Lebrona i co bez niego w tej lidze osiągnął... szybkie dwie wyyebki po kompromitujących praktykach i zachowaniu....
    Wszyscy pamiętają jak płakałeś po Brownie aż to uwiądu sromu swojego :D Wstyd! :D

    mogą wygrać pojedynczy mecz z Rockets w RS, w grudniu po południu. to się za cholere nie tłumaczy na best of 7. także przeciw Rockets, NAWET p;rzeciw Rockets,. jesli tylko zagrają oni z Howardem w składzie.
    taki tępy Janusz jak ty na pewno nie będzie potrafił tego przełożyć, zwłaszcza ze nie ogląda meczów.... cos tam spiszesz z espnu przed po i sie bedziesz wozil.... indiane tez od nich ściągnąłeś, hehehehe, także Lodzia przytul swoja freDke i popłacz w podusie jak na ciote przystało.... rano wstań i napisz nam kilka "anal liz" z boxscorow

    GReen to nie Rodman, więc sprawa była jasna.

    Lodzia dziweczko - musisz się zdecydować kogo wymieniasz, czy Boguta czy Greena bo Rodmana mozesz jedynie sklonować na zawszonym klepisku w bieruszicie :D
    zafarbujesz jednemu menelowi włosy drugiego przebierzesz w suknie ślubna rodzicielki (chyba ze ze weźmiesz stara i starego to ci tylko farbowanie zostanie) i zrobisz symulacje :D pytanie czy będziesz udawać thomsona czy curry'ego? chyba ze ich tez wymienisz na swoja autorska wersje "Odpowiedzi" :] moze nawet uda ci sie zagrac przeciwko samemu sobie :D

    beka nie z tej ziemi :]] o tak lodzia bo adj się tylko w PO robi... teamowi nie szlo obniżył skład i poszło... czym pomógł zespołowi...ale skąd taka smutna klotka zajmująca sie pałingiem czarnoskórych sportowców może o tym wiedzieć :D no przecież nie z klepiska gdzie jedyne adjustments to ilość wypitych w tanim winie siarczanow :]

  • wielki.wizjoner

    @the-truth:
    Rekord goli w Gran Derbi ma Messi, a nie C. Ronaldo, więc nie wiem o czym piszesz. Co do Nadala to przecież dwa razy pisałem, że to taki przykład z przymrużeniem oka, bo w tenisie są 4 wielkoszlemowe turniej w roku, a nie tak jak w NBA. Po prostu starałem się znaleźć odpowiednika do sukcesu Russella. Nadal nie jest też past prime, choć jest bardzo wyeksploatowany, to spokojnie rok w rok szykuje formę na RG i jest tam nie do pokonania (5-0 z Federerem, 5-0 z Djokoviciem) a i potrafi przygotować na US Open, gdzie leje Serba, a w Australii tytuł ucieka mu przez kontuzję. 2015 rok może być rokiem Hiszpana, zobaczymy.

    @hedin:
    Znamienne co napisałeś. 2 gole w półfinale, gol w finale. Jak ktoś nie oglądał meczu, nie wie kiedy gole padły to będzie zachwycony, bo CR7 strzelił 2 gole w półfinale i gola w finale, proszę bardzo, nie zawodzi w najważniejszych meczach, jest wielki. Nie, to były gole na 4:0, 5:0 i 4:1. O to w tym wszystkim chodzi, nie rozumiesz?

    @raul333:
    Tak, C. Ronaldo często gra w Gran Derbi dobre mecze, nikt tego nie neguje. Pisałem jednak generalnie o najważniejszych meczach w wykonaniu Portugalczyka. Można tu szybko wymienić spotkania, w których generalnie rzecz biorąc dawał dupy: finał Euro 2004, półfinał MŚ 2006 z Francją, ćwierćfinał Euro 2008 z Niemcami, 1/8 finału MŚ 2010 z Hiszpanią, półfinał Euro 2012 z Hiszpanią, mecz o wyjście z grupy z Ghaną na MŚ 2014, to z futbolu reprezentacyjnego. 6 spotkań, w których Portugalczyk był schowany, nie brał gry na siebie, marnował dogodne okazje, nie zrobił nic po czym można by go określić jako znakomitego piłkarza, strzelił tylko jednego gola (z Ghaną, marnując przy tym 4 lub 5 innych świetnych szans dzięki czemu Portugalia wyszłaby z grupy). Piłka klubowa? LM 2006/2007, zawód w rewanżu z Milanem. LM 2007/2008? W półfinale z Barceloną marnuje karnego, awans przechyla cudowny gol Scholesa. W finale Portugalczyk strzela bramkę głową, brawa za to, ale w serii jedenastek fatalnie pudłuje i gdyby nie cudowny poślizg Terry'ego to on byłby jednym z winowajców porażki. LM 2008/2009? Gole z Porto i United na plus, finał z Barceloną na wielki minus. LM 2009/2010? Gol z Lyonem na plus, ale poza nim nic więcej nie wniósł. LM 2010/2011? Słabiutkie dwa mecze przeciwko Barcelonie. LM 2011/2012? Słabo na Allianz Arena, w rewanżu gol z karnego i gol, po czym 100 minut piachu i znowu pudło w konkursie jedenastek. LM 2012/2013? Gol z Dortmundem, po czym 150 minut gdzie nic więcej nie pokazał. LM 2013/2014? Bezbarwny występ w finale z Atletico i gol z karnego w 120' na 4:1.

    Imponujące? C. Ronaldo nie zawodzi? No chyba jednak zawodzi.

  • wielki.wizjoner

    @wielmozny.pan.przecinek:
    Czyli generalnie zrównujesz Messiego z C. Ronaldo i nie widzisz między nimi różnicy? Przypominam gole i asysty we wszystkich półfinałach i finałach LM 2009 i 2011, w tym, jak to określiłeś 'idzie na przebój i nie udaje się to 19 na 20 razy'. Problem w tym, że jednak w wielkich meczach co najmniej dwa razy się to udało - półfinał LM 2011 z Realem, finał LM 2011 z United, a C. Ronaldo nigdy tak nie robi. Czyż nie jest to różnica między nimi, że, jeśli weźmiemy Twoją teorię pt. 'obaj zawodzą', to jednak C. Ronaldo nie dość, że zawodzi to jeszcze nie próbuje stworzyć czegoś z niczego tak jak stara się to zrobić, czasem zresztą z sukcesem, Messi? Ja widzę różnicę, bo nie dość, że Messi jednak potrafi być 'kluczowy', w przeciwieństwie do CR7, to jeszcze nie ucieka od odpowiedzialności, stara się, atakuje, a do tego jest prawdziwym wizjonerem gry, dzięki czemu jest groźny nie tylko w strzelaniu, ale także posłaniu świetnego podania, czym CR7 nie grozi. Nie zrównywałbym tych dwóch piłkarzy w tym względzie. Co do reszty o której piszesz to generalnie zgoda, wyścig strzelecki głównie napędzany i gloryfikowany jest przez media, ale mimo wszystko nawet ja, głównie zwracający uwagę na kilka najważniejszych meczach w sezonie, jestem pod wrażeniem ilości goli jakie strzelają, a raczej gole + asysty Messiego, ale to już inny temat. Messi > C. Ronaldo.

  • dannygd

    @lukasz
    "Pierwsze miejsce oczywiście nie jest dla nikogo niespodzianka, tylko bieruszickie janusze mogą sie dziwować, ale drugie już pewnie wywoła masowa depresje u dannych i jemu podobnych... "

    Niby czemu ma mnie dziwić/wywoływać depresję coś oczywistego? Nigdy tego kto ma najwyższe WS nie kwestionowałem... ale oczywiście możesz poszukać moich wypowiedzi. Wish u luck...

    "Udowodniłem to bez żadnej wątpliwości...." (kto jest GOAT)
    Udowodniłeś tylko kto miał/ma największe WS...

    "To co jednak próbowano przemycic to być może fakt ze jednak Jordan nie bronił, albo był jednostronny, ewentualnie jakaś inna bzdurę"

    No to czekam na kolejne przykłady tych "prób przemycenia", że MJ nie bronił. Ni wuja nie wiem po co w ogóle to piszesz i ciągle mylisz osoby...
    Twoja miłość do MJ jest może porównywalna do przecinkowej wobec KB czy BR, albo Truth do LBJ i DH, ale mnie nie mieszaj do tego. Ja tylko punktuję nieprawdę lub "nie do końca prawdę" z Waszej strony. A pisanie elaboratów, kto jest najlepszy w historii wg naszej opinii, jest równie istotne, co udowodnienie, że pomidorowa jest lepsza od rosołu... Dla przecinka to Bill Russell (tak mniemam z wypowiedzi), dla Ciebie MJ, dla naszego "prawdziwego experta" LBJ czy DH, dla mnie Magic, a dla kogoś innego Jabbar czy Wilt. I każdy znajdzie taką statystykę/grę/umiejętności/przeciwników/trenerów/GM/partnerów z teamu/etc., żeby utwierdzić się w swojej opinii - przekonywanie się nawzajem to syzyfowa praca.

    Skup się lepiej na j.polskim bo od tych statystyk zza oceanu to Ci coraz gorzej idzie w piśmie narodowym:
    "przedewszystkim", "Narazie", "rozciągnoł", "poporostu" - to co ciekawsze, bo literówek nie ma sensu przytaczać "Mr. NAPEWNO". ;)

  • user_formerly_known_as_lukasz

    [I]dla mnie Magic,[/I]

    Magic jest drugi... nie ma co do tego wątpliwości...
    Skup się lepiej na j.polskim ssij pale fLustracie... "napewno"

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Udowodniłeś tylko kto miał/ma największe WS... p
    hahaha... czyż nie o wygrywanie tutaj chodzi? No przecież. A Jordan wygrywał po obu stronach. Nikt za Mike roboty nie odpierdalał jak za Russella. Jordan ma najwieksze winshare48, największe PER w PO, największe PPG i przede wszystkim 6 tytułów, 6 MVP FINALS, DPOY i scoring champ w jednym sezonie...
    Russell? GOAT? BITCH PLEASE! :]

    Lodziarzom polecam się poduczyć :]
    docs.google.com/spreadsheet/ccc?key=0Ame68dstirBmdFR5dFhINUVYZlRfX3lMcDBKZmI2YlE#gid=0

    rantlandusa.com/2014/08/11/translating-nba-boxscore-stats-across-eras-2/comment-page-1/#comment-1

    I tu temat się kończy, ktoś kogo poziom ofensywy jest na poziomie Mutombo, z automatu odpada z dyskusji o GOAT :]

  • raul333

    wizjoner

    szczerze powiem, ze jestem przerazony. w ten sposob mozna pograzyc kazdego zawodnika. wezmy na tapete takiego zidana: w 97 totalna klapa w finale z borussia, nastepnie znow beka w finale z realem, w 2006 z realem odpada juz w 1/8 lm. totalna katastrofa. reprezenyacja? w 96 odpadaja z czechami w 1/2, w 2002 w ms kompromitacja i nie wychodzi nawet z grupy, w 2004 znow kompromitacja- odpada w 1/4, w 2006 roku nie wytrzymal presji i przez to francja stracila szanse na drugi tytul ms.
    suche fakty. patrzac z boku facet porazka. napisalem ci juz. nie idz ta droga. w ten sposob mozna zgnoic kazdego. zeby pisac takie rzeczy trzeba przeanalizowac wiele aspektow. z kim gral, kto mial kontuzje, kto mial kartki, jakie mial wsparcie w druzynie itp. a chyba zgodzis sie ze zizu byl fenomenalm pilkarzem?

  • the-truth

    @wizjoner

    Zdaje sie, ze pisalem o golach z rzedu strzelonych z rzedu w klasykach przez Ronaldo, jak na kogos kto nie potrafi grac w big games sa to liczby szokujace :)) A co do samego wyscigu Ronaldo-Messi to ten drugi pozostal w tyle, wiec o wyzszosci Messiego to sobie mozesz najwyzej pisac w czasie przeszlym(tylko ze wtedy klania sie sprawa supportu).Spokojnie mozna miedzy nimi wstawic dzis chocby Robbena.

    Turniejow w tenisie jest mnostwo w ciagu roku, mozna wygrac z 10turniejow i wtedy rzeczywiscie mozna mowic o jakiejs dominacji.Jest do pokonania bo przegrywal juz z Djokerem na clayu a ostatnio wygrywal w 4setach a ten mial ciezsza drabinke.

    Buahha Ronaldo gral slabo z Francja, z Hiszpania ?Kiedy mial 18lat i niosl na swoich barkach Portugalie do finalu ME i zapamietales tylko final i jedno, dwa pudla ? LOL Buahhaa z Ghana o wyjscie z grupy kiedy mial kontuzje a i tak wygrali ? Juz ci Raul napisal, ze u Zizou tez by mozna tak szukac, w koncu przejebal 5pierwszych finalow, na MS czerwona kartka pozniej z Wlochami czy Chorwatami tez dal dupy, i tylko final go uratowal :))) Maradona ? Prosze bardzo flop na MS w 82, flop w Barcelonie, gol lapa dzieki ktoremu przeszli angolow, bezbarwny w finale MS 90, do tego nie potrafil wygrac dla Argentyny Copa America.Gdybys mial wtedy net to tez bylbys ich hujterem :))
    90% twoich wyliczanek to hujterskie podjazdy nic wiecej, gral doskonale w finale LM i we wszystkich innych meczach na b.wysokim poziomie, teksty ze strzelil gola i nic wiecej nie zrobil mozna sobie w kibelku spuscic bo nie maja zadnej wartosci.Znajdz chociaz jeden wazny mecz w ktorym Ronaldo gral slabo i zostal zmieniony...

  • dannygd

    "Four to five teams have reportedly expressed interest in acquiring Lance Stephenson from the Hornets"
    Czyżby już się Lance nagrał u MJ? ;)

  • dannygd

    "ssij pale..."
    rozumiem w Twoim towarzystwie to norma, dla mnie możesz mieć wszelaką orientację seksualną, ale ja wolę płeć żeńską i ssanie "pały" pozostawię Tobie. Na przyszłość nie wstydź się z ujawnianiem, może kolega Truth nie bez przyczyny dług Ci "umorzył"... Tak czy inaczej w odpowiedzi na moje posty, zarówno język jak i poziom Twojej merytoryki pozostaje na równie niskim poziomie. Tak trzymaj! ;)))

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Hahaha
    Próbuj daunny próbuj..,
    Komentatorze wszech czasów
    Jock
    Cytat
    Logika
    Co jeszcze daunny co jeszcze? :D

  • anonimanonimowy

    Messi chyba w ostatnim miesiącu 4 hattricki wbił, ale można wstawić Robbena. Hahahahaha.

  • the-truth

    Jasne hattricki z Nikozja i Espanyolem warte wiecej od wygrania Bundesligi, bycia znow na topie i bycia w rzeczywistosci najlepszym graczem na mundialu LOL :)))

  • anonimanonimowy

    Bundesliga została wygrana w maju, a mundial się skończył w lipcu. Mamy grudzień. Jasne, hattricki z Espanyolem i Nikozja mniej warte niż obijanie leszczy w Bundeslidze, czyli na dzisiaj lidze jednego zespołu. Przywołuję cie do porządku, masz jeszcze szanse się ogarnąć.

  • wielmozny.pan.przecinek

    Babcia Lodzia dostarczyła budyń i znów krokodil rock wnusia podsłuchoojącego pod drzwiami... co za żenua :]

    1] proponuję nowy temat - olejmy 4 pierścienie Shaqa, jego dominant in the paint, a niech każdy się wypowie na temat jego 3 pt shooting.

    skoro tytuły, dominacja i wpływ Russella są wtórne wobec jego "drewniakowatości" [co to w ogóle znaczy ? kazdy kto widział Russella w grze, a nie tylko słyszał o nim, wie, ze to zawodnik bardzo sprawnie posługujący się piłką.

    w Celtics Russell nie musiał zdobywac 30 ppg. nie musiał, simple as that. jakby zabierał innym grę w ataku, to talenty Cousy'ego, Sharmana, Heinshona czy Havlicka nigdy by się w NBA nie spełniły, a Celtowie by nic nie wygrali, bo nawet super-2-way Russell nie zaastąpiłby drużynowej ofensywy i rozwoju talentów.

    ktoś rzuca mniej, ale dzięki temu wygrywa - "drewno"
    ktoś rzuca od ch..., ale przegrywa - biedak któremu Liga nie dała wsparcia, a przecież by był taki świetny [przy okazji, od kiedy Liga jest od "dzielenia talentów sprawiedliwego" ? powie mi ktoś ? ;)].

    problem w tym, że tacy spece od zdobywania punktów, jak Oscar czy Nate Archibald żeby zdobyć mistrzostwo schodzili do poziomu... "drewna" Russella :]]

    no bo jak inaczej nazwac 18 ppg Oscara ik 15 ppg Nate'a w kampaniach mistrzowskich ? DREWNO :}] a przecież Parówa nazwał Oscara "LEPSZYM od Russella". Lepszy ? Przecież to drewno z 18 ppg.

    sami widzicie, że wywody tego osła są błazenadą.
    dopóki Oscar nie miał widoków na mistrzostwo - rzucał mnóstwo ppg.
    dopóki Nate nie miał widoków na mistrzostwo - wygrywał scoring titles.

    Russell nigdy nie był w sytuacji Oscara i Nate'a, dlatego nie wiemy, na ile go stać by było, gdyby MUSIAŁ zdobywać więcej punktów.

    Oscar i Nate byli RAZ w sytuacji mistrzowskiej.
    średnie im spadły do 14-18 ppg.

    Russell był NONSTOP w sytuacji mistrzowskiej.
    w 5 sezonach mistrzowskich wyszedł poza 18 ppg.

    "drewno" ?
    tylko wtedy jeśli Oscar Robertson to także "drewno" LOL
    albo jeszcze większe "drewno", bo przecież Oscar w mistrzowskim sezonie miał 18 ppg, a Russell w 4 swoich mistrrzowskich kampaniach notował PONAD 19 ppg.

    jeszcze jakieś pytanie z sali ? nie widzę, wszystko jasne.

    2] shit... gdyby w Hiszpaniii Real z Barcą grał best of 7, to nikt by nie śmiał powiedzieć, że liga hiszpańska jest jakaś nieteges.

    "zainteresowanie" ?
    co ono ma wspólnego z trudnością wygrywania ?

    i co ma wspólnego z tym, że od zawsze liczą się 3-4 zespoły, a jak liczy się 5, to mamy święto lasu ? jesli zawsze liczą się 4 zespoły, góra 5, to jakie znaczenie ma ile zespołów się nie liczy ? 4 czy 26 ? fuck that.

  • the-truth

    Nagrode za pilkarza sezonu/roku dostaje sie wlasnie za miesiace w maju i lipcu w roku mundialowym.Komedia w czystej postaci kiedy golami z listopada/ grudnia chcesz caly rok zamazac, pracujesz moze dla Adidasa ? :P A jacy to leszcze graja w Bundeslidze to zawsze pozniej najlepiej widac w pucharach :))

  • wielmozny.pan.przecinek

    3] haha, nawet inwokacja do "ci,peczki" jego Babci nie pomoże...

    wszyscy wiedzą, że przed MIke'em Brownem LeBron po prostu nie wchodził do playoffs i bez Browna pozostałby "młodym zdolnym wielce utalentowanym" na kolejne 3-4 lata.

    cóz, Mike Brown przejmował 42-win team i podciągnął go o 8 wygranych w RS i rundę wyżej w playoffs.

    jesli Steve Kerr chce mu dorównać musi wygrać 60 meczów i wejśc do Western Finals. przypomnijmy, żed Mark jackson wygrał rok temu 51 gier 15-krotnie musząc grac bez Boguta i przegrał 3-4 z Clippers grając także bez swojego najważniejszego zawodnika. powodzenia, Kerr.

    Babcia Lodzia rzeszowskiej Parówy ma na imię Janusz :] coraz ciekawiej się robi.

    zauważyliście jak wymiękł ?
    10 akapitów i 9 to jakieś szlochy w mankiet "Babci Lodzi Janusza"

    padł, zayebany argumentacją.




  • wielmozny.pan.przecinek

    @wielki wizjoner
    Messi szarżuje bez nadziei na efekty, a Ronaldo nurkuje w nadziei na gwizdek i wolny z 25 m - to są ich główne pomysły na grę w big games, kiedy zespół oczekuje czegoś z ich strony.

    co jest lepsze ? nie mnie rozsądzać. ja nie trzymam ani z jednym ani z drugim. w ogole z nikim nie trzymam. staram się być tak obiektywny jak to tylko możliwe. myślę,że w tej sytuacji daję tego dowody. rzadko kto nie opowiada się po żadnej ze stron tego "epicckiego" duelu :]

    jesli poniekąd przyznajesz mi rację w ogólnym oglądzie rzeczywistości i wnioskujesz, ze jednak Messi robi coś więcej niż ROnaldo - to już twoja opinia i ja z nią nie mam żadnych problemów. moje zdanie i jego uzasadnienie - znasz.

  • wielmozny.pan.przecinek

    @dannygd

    sprostowanie.
    dla mnie Russell nie jest GOAt. ani Jordan. ani nikt inny.
    wg mnie, próba wyłonienia GOAta jest skazana na niepowodzenie, uznaję za to że istnieje jakaś grupa zawodników, która tworzy coś w rodzaju Panteonu NBA, a w środku tej ekskluzywnej socjety nie ma rywalizacji, bo wszyscy są na tyle wybitni, że porównywanie ich, wyciąganie "lepszego" jest niepoważne.

    włączyłem się do tej wymiany, bo ktoś zadekretował, że "Jordan = GOAT'" i że to niby "oczywistość". a istnienie GOATa jest naprzeciw mojemu pow. przekonaniu.

    Russell to przypadek. ot był pod ręką.
    równie dobrze mógłbym udowodnic, ze np. Magic to taki sam GOAt jak Bill albo Michael.
    dla mnie to są, oni i paru[nastu] innych, tak wspaniali, wybitni, zjawiskowi zawodnicy, że każdy kto porywa się na kategorycxzne rozsądzanie o lepszości jednego nad drugim, jest pijaną małpą w gumiakach.

    ja wskazuję na to, że za KAŻDYM z nich stoją bardzo mocne argumenty, dokonania, otoczenie, można wykazać wyższość każego z nich nad innym.
    mogę bronić Jordana przeciw Russellowi, Russella przeciw Magicowi, Magica przeciw Jordanowi, Birda przeciw Magicowi i na odwrót, w te i nazad...

    wiesz, co jest sensem tego całego interesu ?
    to że każdy z tych wybitnych zawodników zostanie w jakiś sposób opisany, nazwany, jego znaczenie wyeksponowane, a mam wrażenie, że wielu zapomniało, a niektórzy nigdy nie mieli tej świadomości, że NBA zaczęła się dawno temu, przed LeBronem, Westbrookiem i innymi współczesnymi idolami.

    to pozytywny efekt takich wymian zdań.

  • wielmozny.pan.przecinek

    "przekonywanie sie nawzajem to syzyfowa praca"

    z pewnością, tylko że ja nie chcę przekonać oopnenta, a oponent mnie. broni się własnego zdania [dobrze jeśli argumentacją]. chcesz skopać czyjś zad, ale nie przekonując właściciela tylko jak najlepiej argumentując własne zdanie. to oczywiste, że obie strony odejdą nieprzekonane.

    dobra strona polega na tym, że w dyskusji mozesz się rozwijać. czasami najbardziej naiwny kontrargument może ci podać impuls do opisania ciekawej nowej myśli albo zauważenia czegoś, czego wcześniej nie widziałeś. łapiesz to, rozkręcasz i znów możesz skopać czyjś chudy tyłek.

    padną argumenty, temat zostanie rozbity na atomy, pojawi się [oby] wiele ciekawych opinii, nowych punktów widzenia, impulsów do nowych przemyśleń, a jesli nie zdarzy się nic oryginalnego, to także zebranie i uporządkowanie znanej już wiedzy ma swoją wartość.
    to jak mecz - nie musi być goli i wyłonienia zwycięzcy, ważne żeby była dobra gra.

    moze dlatego są tacy, którzy wolą czytać tutejsze polemiki, bo pomimo czasami żenujących akapitów, może liczyć na to wszystko, co powyżej wymieniłem.

    poza tym... i tak wszyscy wiecie, że zawsze wygrywam, więc powinniście o tę wiedzę być już spokojniejsi. skoro zwycięzca znany jest od początku, to mozna się skupić na dobrej argumentacji ;]




  • anonimanonimowy

    Na szczęście nikt nie przyznaje rocznej nagrody za dobrą grę w przez jeden miesiąc/turniej poza tobą. I dlatego Robben jest bezdyskusyjnie za Messim. No jakie potęgi grają w Bundeslidze to widać po tym, że od 1997 roku żadna niemiecka drużyna poza Bayernem nie zdobyła europejskiego pucharu. Za to poza Barceloną z Hiszpanii takich drużyn jest 4.

  • wielmozny.pan.przecinek

    Nets wyprzedają wszystko co kto zechce, Lance wyprzedaje się sam [pisałem przed sezonem, że Hornets będą musieli rozstrzygnąć, komu dać piłkę : jemu czy Kembie Walkerowi, bo dwóm naraz się nie da], ROndo cyka TDs, zupełnie jakby chciał się ewakuować i stroszył pióra. będzie ciekawie w trade deadline.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Lodzia

    haha, nawet inwokacja do "ci,peczki" jego Babci nie pomoże...
    wszyscy wiedzą, że przed MIke'em Brownem LeBron po prostu nie wchodził do playoffs i bez Browna pozostałby "młodym zdolnym wielce utalentowanym" na kolejne 3-4 lata.
    cóz, Mike Brown przejmował 42-win team i podciągnął go o 8 wygranych w RS i rundę wyżej w playoffs.


    nieweryfikowalne, jak to Lebron z innym coachem moglby w Cavs zdobyć tytul, ehhehe ale niezła próba zrobienia Brownowi LODA....
    Wszyscy wiem gdzie jest teraz Lebrona gdzie jest Brown, lub raczej gdzie nie jest i gdzie juz raczej nigdy nie będzie....
    proponuję nowy temat - olejmy 4 pierścienie Shaqa, jego dominant in the paint, a niech każdy się wypowie na temat jego 3 pt shooting.

    hahahaha argument janusza z bieruszitu. gdyby w czasach Shaqa cala elita centrów ligi rzucała 50% za 3 a on tylko 25% to rzeczywiscie moglibyśmy się tym zając....

    tym czasem zajmijmy sie tym ze Russell byl drewnem w ofensywie :]
    Nikt nie kwestionuje zaslug defensywnych Russella, ale byl jednowymiarowym grajkiem który z automatu odpada z dyskusji o GOAT.

    Ojoj Lodzia w desperacji wyzywa BIG O od drewien. Kolesia który w pierwszych trzech sezonach miał średnia TD.... a w finale obok Kareema, jako druga opcja pod koniec kariery, poza primem zdobył 18ppg. Lodzia nie wstyd ci ze jestes takim idiota. Czego ty sie lapiesz? hehehehe.

    zawsze liczą się 3-4 zespoły, a jak liczy się 5, Lodzia nadal nie zrozumialas na czym polega rozłożenie talentu w lidze 30 teamowej, a rozłożenie talentów w lidze 8 teamowej, przy niejasnych kryteriach podziału o których już pisałem.

    Drzesz sie w desperacji jak kastrowany kocur, mielisz w kolko te swoje gowniane argumenty,
    WSZYSTKIE DANE na ziemi i niebie wskazują jaka oferma w ofensywie byl RUSSELL, musisz z tym zyc.

    esli Steve Kerr chce mu dorównać musi wygrać 60 meczów i wejśc do Western Finals.
    szkoda ze sie Brownowi nie udało wejść nigdzie bez Lebrona :D

  • user_formerly_known_as_lukasz

    włączyłem się do tej wymiany, bo ktoś zadekretował, że "Jordan = GOAT'" i że to niby "oczywistość". a istnienie GOATa jest naprzeciw mojemu pow. przekonaniu.
    no jak to ale w Bieruszicie macie przecież goata na klepisku nie? :D

    Russell to nawet nie jest pierwsza piatka, zbyt jednowymiarowy na takie kategorie...

  • anonimanonimowy

    Ciekawym zjawiskiem jest to, że na poczet kopania się z Przecinkiem udawadniałeś wszystkim jaka liga hiszpańska jest mocna (bo Przecinek bredził, że jest to liga dwóch drużyn), ale teraz hattricki Messiego są strzelane leszczom. Coś tu nie halo.

  • the-truth

    Nonsens Cannavaro dostal nagrode za jeden miesiac, Robben gra caly rok na wysokich obrotach i osiagnal sporo.Messi nie wygral niczego i dal dupy we wszystkich waznych meczach w tym 3razy z Atletico i finale MS.O tak wygrywanie pucharow po 97 ma decydujace przelozenie na sile zespolow w 2014 brawo juz widze Dortmund w La Liga w strefie spadkowej :)) Jeszcze jakies celne obserwacje ?

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Lodzia

    dobra strona polega na tym, że w dyskusji mozesz się rozwijać. czasami najbardziej naiwny kontrargument może ci podać impuls do opisania ciekawej nowej myśli albo zauważenia czegoś, czego wcześniej nie widziałeś. łapiesz to, rozkręcasz i znów możesz skopać czyjś chudy tyłek.

    no to Lodzia czekam na twoje przebudzenie, bo jeszcze chyba nie nastąpiło :D
    mielisz to samo od tygodnia, wiec kiepsko z tymi twoimi impulsami? widocznie jest jakas blokada na linii oczy-mozg-palce-klawiatura :D

  • the-truth

    Nikozja nie gra w lidze hiszpanskiej z tego co mi wiadomo...Wciaz jest to 1-2 liga swiata, ale Bundesliga wiele nie odstepuje by mozna ja frywolnie wysmiewac a poziom druzyn z dolu tabeli moze byc nawet wyzszy.Oprocz hattrickow to Messi mial tez duzo meczow bez goli i partolil sporo sytuacji z twoich tekstow wynika jakby byl z 10goli przed Ronaldo w klasyfikacji a jest 10 za...

  • anonimanonimowy

    Z tym, że ja nie kwestionuje, że w tym roku Ronaldo > Messi tylko, że Robben > Messi. Poza tym Messi strzelił też hattricka Sevilli 22 listopada. W sumie ma 13 goli w 14 meczach w lidze i 8 goli w 6 meczach LM co jest przecież świetnym wynikiem. Sam zacząłeś wyśmiewanie przeciwników, więc pokazałem ci, że tak można też w drugą stronę.

  • the-truth

    Sevilla byla jedynym w miare powaznym przeciwnikiem z ktorym sobie Messi postrzelal, z tym ze bylo to u siebie a takie druzyny potrafia sie zdecydowanie bardziej postawic w roli gospodarza.A bilans Messiego na wyjazdach w lidze jest kiepski, a naprawde dobrych gier przeciw druzynom lepszych od Sevilli tez nie jest dobry w tym roku, z drugiej strony jest Robben ktory rozegral sezon zycia i mial wiele spektakularnych momentow a`la zdemolowanie Hiszpanii czy Romy i przez caly rok trzymal rownie wysoka forme.

  • dannygd

    @lukasz
    Jock - ja przedstawiłem kwoty, a Ty? Jakoś nie przypominam sobie Twoich zaawansowanych wyliczeń... bo szukałeś jak zawsze gotowca na stronach za oceanem.
    Cytat - chcesz cytat z poufnych spotkań? Rozbawiasz mnie do łez... wystarczy dokładnie przejrzeć cały proces przejęcia Bulls i pomyśleć...
    Logika - no u Ciebie z nią coraz słabiej... jak coś nie wychodzi z zaawansowanych statystyk (które nie Ty liczysz, a inni za Ciebie) to jesteś na poziomie rozumowania dziecka w przedszkolu/początku podstawówki. A jak ze statystyk można wysnuć przeciwne wnioski do "Twoich" to masz WSZYSTKIE ARGUMENTY wytrącone z rąk... i zostają tylko obelgi. Typowa definicja frustrata prawda? ;)
    Jak sobie przypomnę jak umieszczałeś "niby swój" wyciąg na tym blogu - to pokazałeś swoje prawdziwe oblicze. Problem w tym, że pokazałeś nie to co zapewne chciałeś osiągnąć. Bo jak tłumaczyć kolesia, dla którego szczytem marzeń jest kilkadziesiąt tysięcy na koncie? Chwalisz się czy płaczesz - w sumie do dziś nie wiem... Kolesia, który pokazuje w ten sposób, że mając wystarczające środki nie potrafi uregulować przegranego zakładu w wysokości kilku % tej kwoty? Ba, nie potrafi nawet pojechać do Bierutowa za promile tej kwoty... Z każdą wypowiedzią pokazujesz się Łukasz jako coraz bardziej przerażony i zakompleksiony fan koszykówki i wielkiego MJ, w którym przez własną fascynację nie zauważasz jego i... swoich wad. I zapewne w tym ostatnim (własną fascynacją) przypominasz młodego MJ, który jak pokazałem musiał przejść długą drogę aby osiągnąć sukces - czas abyś wziął z niego przykład i zmienił się tak aby umieć przełożyć nic nie znaczące "wirtualne" osiągnięcia, w jakiś realny sukces. Inaczej do końca pozostaniesz tylko bojaźliwym w życiu i odważnym "on-line", sfrustrowanym, upartym, wulgarnym i nieceniącym zdania innych, ale przede wszystkim nieprzyznającym się do własnych błędów: "userem_formerly_known_as_lukasz"...
    Życzę Ci powodzenia, choć z Twoim nastawieniem dużo pracy cię czeka ;)))

  • user_formerly_known_as_lukasz

    daunny
    jock- nie umiałeś policzyć spisałeś z jakiejś gównianej strony, nawet kmiocie nie wiedziałeś co to za podatek... jak się ode mnie dowiedziałeś ze masz to policzyć po stanach i meczach to sie zesrales i spierdoliłeś... hehe. podałeś kwotę w czasie kiedy nie było nawet terminarza....

    cytat - wyszedłeś na debila jednocześnie przedstawiając sie jako fantasta-onanista... gówno wiedziałeś a się woziłeś i jak zwykle dostałeś po dupie jak dziecko... poparcia swojej gUwnianej opinii jakims źródłem do tej pory sie nie pojawiło i nie pojawi.... :]

    logika- to nawet nie ma co pisać bo to ciało obce dla ciebie daunny... ja nawet jestem w stanie zrozumieć ze osoba tak głupia jak ty projektuje własna niemoc na moja osobę, ale spójrz prawdzie w oczy daunny, nie masz pojęcia jak policzyć nawet proste statystyki. gdybyś wiedział to nie rzucałbyś suchych raportów z BR które nawet małpa potrafi zrobić (i pewnie zrobiła by to lepiej niż ty). Możesz sie pocieszać z ten wykresy które widziałaś zostały ściągnięte... ja właśnie mam je otwarte w Numbers....

    O i pojawiła sie u daunnego tak oczekiwana merytoryka: wyciąg , Bieruszit, dług, itp
    Jak chcesz sie daunny grzebać razem Lodzia w moich sprawach to może ci moje znoszone gatki wyśle, nawet cały pełny kosz z bielizna.... mogę
    Co ci daunny szkoda kasy, której nie masz dlatego projektujesz to na moje marzenia... oj dziecko dziecko... cale szycie na bidastolku w korpo i jeszcze się nie dorobiłeś?
    No daunny to teraz musisz dać dobry przykład i przyjechać do mnie powiedzieć mi te mile rzeczy, prawda? Z tym ze po mnie spływa co jakiś pacan pisze o mnie w necie... zobaczy taki wyciąg i trzy dni nie może dość do siebie bo stara się to przeliczyć na bilety, których nie miał
    albo nie potrafi zapomnieć o nim przez 3 lata tak jak ty szaraczku. :D
    Po tobie daunny jednak nie spływa dlatego w cytatach usuwasz z nicka swego wstydliwie literke U...

    Z każdą wypowiedzią pokazujesz się Łukasz jako coraz bardziej przerażony i zakompleksiony fan koszykówki i wielkiego MJ, w którym przez własną fascynację nie zauważasz jego i... swoich wad.
    ot psychologia, załóżcie jakieś stowarzyszenie psyHOLogow wannabe z lodzia do spółki toż on twierdził ze powieszę sie w pół roku bo tak patrzyć na siebie nie mogę.... :D

    Dauuny - pokazałeś, ale chyba pałkę na dworcuGD jakiemu starszemu panu w szalecie ale na pewno nie to ze JOrdan przeszedł drogę... to się można dowiedzieć z kilku książek w tym ostatniej. Nic tu nie bylo na ten temat... No i racja daunny nie cenie twojego zdania, bo jest oderwane od faktów czyli generalnie do dupy, cenie rzeczy wysokiej jakości - twoje takie nie sa :] Jak już miałbym się jarać bajkami to wole Perrault :D

    i tak tak nie miałem racji co do Lebrona w Cavs i kilku innych rzeczy... i nie mam problemu się do tego przyznać...., wiec wracając do punktu wyjścia: ssij :D

  • anonimanonimowy

    Sneijder zdaje się miał sezon gdzie wygrał prawie wszystko a piłki nie dostał. Villareal spadł chyba z ligi w sezonie w którym grał też w lidze mistrzów. Tak więc ble ble ble.

  • raul333

    anonimanonimowy

    tak bylo. w 2010 potrojna korona z interem, vice ms i co? i 4 miejsce w plebiscycie zlota pilka. w kazdej z druzyn byl zawodnikiem kluczowym. jakos wtedy platini nie oglaszal wszem i wobec, ze w roku ms to zawodnik zwycieskiej druzyny powinien miec zlota pilke. przy fifie i uefie to nawet radek sikroski jest krysztalem :].

  • wielki.wizjoner

    @the-truth:
    Co innego mecz na clayu do 2 wygranych setów, gdzie Nadal przegrywał i z Federerem i z Ferrerem i paroma innymi, a co innego do 3 wygranych setów, gdzie ma bodajże bilans 79-1, z czego faktycznie jest niepokonany. Djoković najlepszą szansę miał w 2011 roku, ale wtedy dostał łupnia od Rogera, zanim w ogóle zmierzył się z Nadalem. Zobaczymy.

    W dyskusji nt. GOAT nie zabieram zdania, bo przecinek słusznie zwraca uwagę na niemożność obiektywnego wyłonienia jednego najlepszego gracza. Koszykówka to sport zespołowy, a nie indywidualny. O ile jakieś tam dyskusje w kwestii GOAT w sportach indywidualnych mają rację bytu tak w koszykówce jest za dużo zmiennych.

  • user_formerly_known_as_lukasz

    Wizjoner
    Goata to nie mozna jedynie w swiecie sztuki wskazać...
    Sport to kategoria policzalna. Indywidualny performance mozna policzyć.
    Tytuły mozna policzyć, udział w tych tytułach tez. Oczywiście sa tez rzeczy niepoliczalne, jak mental czy szczęście.
    Jednak z cała pewnością mozna określić goata na podstawie policzalnych danych.
    Dla mnie dane wskazują na Jordana, Magic jest 2, jesli LeBron zdobędzie choćby jeden tytuł jeszcze bedzie trzeci.
    I oczywiście znajda sie tutaj tacy co bedą stekac ze bullshit. Jednak matematyka to dane obiektywne, bez możliwości zakwestionowania, malkontentom zostaje bol dupy. :]

  • wielki.wizjoner

    No ok, w takim razie powiedz jakimi kryteriami się kierowałeś, że określasz Magica lepszym graczem od Birda i Jabbara?

  • doogee

    Hmm... nie było mnie tydzień bo zapierdalam ku chwale ojczyzny, a tu dyskusja gorąca jak spotkanie w studiu niejakiego Zawiszy z niejakim Rafalalą.
    Przecinek, w końcu masz neta po 17. Gratuluję :)

  • doogee

    fuck, nie w studiu tylko w studio. Zapomniałem, że tu sami puryści.

  • doogee

    Tfu, nie "w studiu" tylko w "studio". Zapomniałem, że tu sami puryści językowi.

  • doogee

    Na dodatek filtr puszcza wszystko. Mógłbym wam troch pocisnąć ale... na swój sposób dajecie się lubić sukinsyny.

  • wielmozny.pan.przecinek

    woła Babcię Lodzię na pomoc, a tu tylko budyń szumi mu w uszach, kiedy w kucki podsłchoouje pod gabinetem lekarskim bekę na swój temat. Pajacowo przyjechało :]

    1] "Lebron z innym coachem MOGLBY zrobic tytul"

    zauważyliście, że ten nygus ma widoczną schiozfrenię ? dzwońcie po doktora.
    wygłupia się jakimś statami, jak to "wszystko mozna policzyc", ale jak coś nie pasuje, to "a gdyby...", "a jakby...", co jest kompletnym jaskrawym zaprzeczeniem "można policzyć". schizol jakich w Polsce cała masa.

    2] wyobrażcie sobie sytuację dyskusji na temat "Shaq vs Kobe. kto był ważniejszy ?".

    argumenty padają i nagle jakaś sierota rzuca "KObe był lepszy, bo Shaq słabo rzucał FTs". czujecie to ? olewka dominacji Shaqa w trumnie, olewka jego znaczenia dla taktyki zespołu... słabo rzucał FT = KObe lepszy.

    jak wiecie, uwazam że Kobe był wtedy lepszym liderem niż Shaq i w sumie tak samo zasłużył się dla tego 3peat, ale nigdy przenigdy nie używałbym FT shooting jako argumentu decydującego przeciw Shaqowi, nawet jesli Shaq istotnie robił nim koło pióra całej drużynie.

    teraz podłóżcie to samo pod wątek "Russell vs Jordan, kto jest bardziej GOAt".

    sprawa jest prosta : jeśli nie można zanegować dominacji, wpływów i znaczenia Russella, to się pierd... o jakiejś "drewniakowatości", którą rzekomo "można policzyć". chyba ku.rwa na egzotycznie brązowych palcach wyjętych prosto z własnej d...

    jak nie można skrytykować urody Miss Polonia, to się mówi o tym, że jej ojciec nie ma doktoratu z fizyki kwantowej. ot i wszystko.

    3] haha, trafiony budyniem w pysk, leży i bredzi.

    jesli 5 x 18+ ppg w sezonach mistrzowskich Russell jest "drewnem", to "drewnem" jest też 18 ppg w mistrzowskim sezonie Oscar Robertson. proste, jasne i logiczne.

    dlaczego Robertson, przez szereg lat wysokopunktowy strzelec, zszedł do 18 ppg ?
    yes, Ladies and gentelman... bo zaczął grać z Jabbarem i Dandridge'em i aby wygrać mistrzostwo musiał zrezygnować z części własnych ambicji.

    dlaczego Russell zdobywał 18-22 ppg w swoich najlepszych mistrzowskich sezonach ?
    yes, Ladies and Gentelman... bo grał z Cousym, Havlickiem, Sharmanem i aby wygrać mistrzostwo musiał w ten sposób grać.

    róznica między Oscarem, a Russellem jest taka, że Oscar NIGDY wcześniej nie musiał ograniczać scoringu, a Russell NIGDY wcześniej ani później nie był w konieczności zdobywania większej ilości punktów.

    jesli, z ww. powodów, ktoś nazywa Russella "Mutombo", to Oscara trzeba nazwać "Maurice'em Cheeksem".

    jak już mówiłem, rzeszowski osioł, powinien siedzieć w forumowym kantorku na miotłę, bo to jego naturalne środowisko. taka pierdoła rzewna, która niczego nie umie uargumentować w taki sposób, żeby to nie cuchneło obłudą, zacietrzewieniem.

    to nie są już forced shots, to są jesus fuckin christ bricks!

  • wielmozny.pan.przecinek

    co za bęcwał...

    kto mówi,że w 30 i 8-zespołowej lidze talentu jest tyle samo "do rozkładania" ?
    może w dzisiejszej top8 jest dokładnie tyle samo talentu, co w 60's 8-zespołowej lidze. odciąć te pozostałe dzisiejsze 22 zespoły i jest analogiczna sytuacja.

    poza tym, jesli top5 gra o mistrzostwo wtedy i teraz, to ilość talentu w całej lidze nie ma znaczenia.

    manipulacja na poziomie Ulicy Sezamkowej.
    rzecz dotyczyła wczesniej "ilości zespołów w lidze".
    jak padła argumentacja, to nagle znaczenie zaczęło mieć "rozłożenie talentu".
    to też leży i kwiczy.
    zaraz będzie jakieś nowe zaszeregowanie.

    a prawda jest taka,że teraz i wtedy o mistrzostwo realnie gra kilka zespołów. reszta nie ma znaczenia. dziś jest tego stuffu więcej, bo czasy inne. pytanie, czy lepiej mieć mniej ale wyżśzej jakości, czy dużo bardzo i 2-20 Phili oraz pełną świadomośc, że 90 % meczów w RS nie ma żadnej rangi ?

    tak, dzieciaki, 90 % meczów w RS to chłam, obliczony na zarobienie kasy i kreację rynku. po co komu 82 mecze każdego z 30 zespolów, skoro efektem tego miliarda meczów jest tylko drabinka playoffowa ? :]

    dopiero w playoffs zaczyna się koszykówka made in NBA. reszta to kapitalizm i sprzedawanie garnków i pościeli.

    kiedy w lidze było 8 teamów i KAŻDY ! mecz miał znaczenie. KAŻDY był wazny. KAŻDY był playoffs-like.

    jasne, fajnie jest mieć 30-zespoołową ligę. nie ? jak to brzmi : 30 teamów. w ch.j bogactwa, prawie pół tysiąca graczy, pierdyliard meczów w tygodniu...

    tyle że to jest oferta skierowana do półmózgów, do ludzi którzy biorą kredyty na zakup 23 telewizora i wszystkich modeli nowej terakoty do sracza... do ludzi, dla których nie liczy się jakość lecz ilość, do ludzi którzy wrzucają na fejsa 890 swoich fotek, z których na 889 maję tę samą głupią minę i ten sam ślad po majonezie w kąciku dzioba.

    szał zbieractwa, tak to się chyba fachowo nazywa.

    liga 8-zespołowa była lepsza niż 30-zespołowa.
    dzisiaj do NBA przyjmują każdego pajaca, najlepiej jakby miał 7 ft.
    jest 30 teamów, da się to pomieścić.

    jeśli macie 8 teamów i 12 miejsc, to macie pewnośc, że dostaną się tylko najlepsi.
    co to dzisiaj jest, ku.rwa ? Voice of Poland eliminacje w Kutnie ? fuck that shit.

    czy ktoś ma pretensje, że w F1 jest tylko kilka teamów i kilkunastu kierowców ?
    przynajmniej wiadomo, że każdy z nich to mistrz w swoim fachu.
    w 30-zespołowej NBA tandety jest aż nazbyt wiele.

  • wielmozny.pan.przecinek

    "Russell to nie jest nawet pierwsza piatka"

    11 tytułów na 5 MVP, best WS 10 razy na 11 mistrzowskich playoffs, top3 Offensive WS 8 razy na 11 mistrzowskich playoffs - "to nie jest nawet pierwsza piatka".

    jasne, wiemy już że Robertson [1 tytuł, 3 scorer w playoffs w swoim zespole, nr 2 WS playoffs] był lepszy :]

    dyskusja o koszykówce zawodowej, w której abstrahuje się od zwyciężania, jest nonsensem.

    jak kto chce dyskutować olewając mistrzowskie tytuły, to proponuję forum AND1 - tam chodzi o to, kto komu zasadził fajniejszy trik i kto generalnie jest fajniejszym trikowcem, kto "więcej umie", a kto jest "drewnem".

    w NBA sensem jest wygrywanie. ono się liczy.

    i jesli jakiśą gamoń "lepszym" nazywa gościa z jednym pierścieniem, który w dodatku był 3 graczem składu od najważniejszego zawodnika 11 składów, to dyskusja właściwie mija się z celem. ja komentuję te brednie wykorzystując je jako pretekst do propagandy proRussellowskiej, bo to gracz zasługujący na omówienie, zdefiniowanie i docenienie.

    poważnej polemiki z tego nie będzie, bo niestety to co komentuję w w.op wątku, to są jakieś kompletne przedszkolne pierdoły.



  • wielmozny.pan.przecinek

    "szukales jak zawsze gotowca na stronach za oceanem"

    haha, trafione w dychę, Danny.

    lolek się nie skalał myśleniem. po prostu nie posiada on elementarnej wiedzy :
    a] nie grał w koszykówkę, b] nie oglądał meczów, więc nie posiadał dwóch kluczowych
    rzeczy [w proporcjach 75 do 25 %] dla zrozumienia tego czym jest koszykówka.

    zwróćcie uwagę na to, kto komentuje mecze w telewizjach amerykańskich.
    eks-gracze, eks-trenerzy.
    ludzie którzy zjedli zęby na koszykówce.

    grubasy i okularnicy mogą sobie blogi zakładać, ale i tak niewiele skumają, niewiele oryginalnych i ważkich obserwacji podadzą, a najwyżej będą mogli przekonywać ciekawym piórem.

    najnowszy hit, to oczywiście te wszystkie advanced stats, które uruchomiły okularnictwo i grubaszewo całego świata. pierdki kanapowe dorwały się do cyferek i chcą mówić o grze, w którą nigdy nie grali.

    ja nigdy nie grałem w golfa albo w snookera - nie znajdziecie moich komentarzy na forach dot. tych sportów. wychodzę z założenia, że jesli w coś nie grałem, i to regularnie, moje komentarze nie będą miarodajne i nic ciekawego nie powiem.

    a tutaj pełno "golifistów", którzy jedyne co mają wspólnego z "golfem", to sweter typu golf od Babci LOdzi.

    sypią więc statami i gotowcami złapanymi na wędkę. żenada. jest zasada piłeś - nie jedź. ja bym dodał : nie grałeś - milcz.

  • wielmozny.pan.przecinek

    w istocie tak jest.

    to tepe wywyższanie JOrdana za pomocą negowania innych graczy, wbrew faktom, dodawanie "LeBron z 3 tytułami będzie # 3 all time" nie jest już naweet zabawne, jest tylko śmieszne.

    ja się wychowałem koszykarsko na Jordanie [Birdzie, Magicu, Pistonsach itd]. tyle że z tego wyrosłem. dzisiaj mnie stać na to, by być obiektywnym. zrozumieć Russella.

    są ludzie, którzy koniecznie mają potrzebę bycia Świadkami. przekonują sami siebie, że żyją w najciekawszych czasach. że dzisiaj kobiety są najładniejsze, żarcie najsmaczniejsze, a rozrywka najbogatsza. to i koszykówka musi być najlepsza, MJ, LeBron, najlepsi w historii.

    może i kiedyś byli więksi, ale oni ich nie widzieli, a przecież bliższa ciału koszula oraz majty, choćby nawet z sercem wyżartym przez myszy na d,pnej stronie.
    to taka przypadłośc karłowatego charakteru i zahamowanego rozwoju osobowości.

    "LeBron jak wygra jeszcze jeden tytul to bedzie # 3 w historii"
    śmiechawa.
    a wszystko po to, żeby urabiać własną świadomośc pod tytułem "żyłem równolegle do występów najlepszych w historii". to taka mentalnośc Maliniaka. albo Czereśniaka.

    ja nie żyłem w czasach Russella. nie załapałem się an Baylora. Nie miałem szczęscia podziwiać Doktora w jego prime. tylko po co by mi to było ? przecież znając się na rzeczy, jestem w stanie docenić ich także dzisiaj. wybitni gracze nie starzeją się nigdy. ich klasa zawsze jest widoczna gołym okiem.

    i nie wszystko, co współczesne automatycznie musi być lepsze.
    tylko, spróbujcie to wyjaśnić ludziom z kompleksami, którzy mają świadomość, że są osobiście g.wno warci, więc szukają czegoś, co sprawi że będą warci g.wno trochę mniej.

  • wielmozny.pan.przecinek

    @doogee
    twój dowcip jest czerstwy.

  • wielmozny.pan.przecinek

    @doogee
    twój dowcip jest czerstwy.

  • wielmozny.pan.przecinek

    Kobe strashtalkował swoich "kolegów" na treningu :] porównanie ich twardości do supermiękkiego papieru do d,py wycieru... o shit, mistrzostwo trashu :]]

    ale Kobe trochę się myli. tam nie chodzi o twardość, oni są po prostu głupi i niedoszkoleni. gdyby umieli grać w obronie, gdyby mieli o tym pojęcie, to wystarczyłoby popracować nad koncentracją i współpracą, zacząc do siebie gadać na boisku, pomagać sobie. ale w Lakersach grają po prostu półinteligenci koszykarscy. jak zaczną być "twardsi", to efektem będzie tylko wyczerpywanie limitu team fouls w połowie kwarty.

    patrzy człek na takiego Jeremy'ego Lina i widać badziewie. Nick Young ? koszykarski pajac. Boozer ? wygląda jak Tarzan, a gra jak Jane.

    komedianci. traszowanie ich nic nie da, Kobe jest sfrustrowany, pod koniec sezonu pewnie zacznie im kubły z pomyjami na łeb wsadzać.

  • the-truth

    "We're soft like Charmin! " Zacny trash widac Bryant doskonale wie kim jest teraz w tej lidze :)))
    22pkt The Charmina w 22 rzutach z SAS, no ale od kiedy wrocil Young to przynajmniej mu wygral pare meczow.

  • wielmozny.pan.przecinek

    "You motherfuckers are soft like Charmin. These motherfuckers ain't doing shit for me"

    skoro "Charmin motherfucker" grają razem z Kobem w jednym zespole...
    ... to "We'are soft like Charmin".

    nic dziwnego, że ten mętny kloc z mózgiem wielkości gówna kolibra jeździ wózkiem widłowym w UK, skoro tak słabo zna angielski, że nie wie o co chodzi w tak prostych konstruktach. lol.

  • wielmozny.pan.przecinek

    "You motherfuckers are soft like Charmin. These motherfuckers ain't doing shit for me"

    skoro "Charmin motherfucker" grają razem z Kobem w jednym zespole...
    ... to "We'are soft like Charmin".

    nic dziwnego, że ten mętny kloc z mózgiem wielkości gówna kolibra jeździ wózkiem widłowym w UK, skoro tak słabo zna angielski, że nie wie o co chodzi w tak prostych konstruktach. lol.

  • the-truth

    "Now I see why we've lost so many games. We're soft like Charmin! Nic dziwnego, ze Lodzia trzaska lody od rana w weekendy warujac przed kompem skoro nie rozumie co znaczy I, You,We...Dlatego wyjebali go z myjni pod Londynem kiedy zbieral na net rok temu bo jak jak uslyszal "Are you polish?" To zaczal bezmyslnie lizac myslac, ze to s-gigant...

    Zaraz zacznie polerowac galke The Charmina, ze niby wszyscy wokol sa soft a on jest jedyny hard mimo, ze rzuca ponizej 39% z gry, ponizej 28%za 3, nie broni i jest w elicie ligi w stratach :))))) Charmin King stoi na czele tej maskarady i bierze 10razy wieksza odpowiedzialnosc niz jakis Lin czy Boozer, Charmin mial w druzynie Howarda, Gasola,Blake`a,Kamana i tez dostawal wpierdol, dzis wszyscy uciekli i odnajduja sie doskonale w nowych rolach pokazujac jak latwo mozna ich wkomponowac w dobry team a Charmin jest dalej dupodajka w swojej starej roli, na pocieszenie ma wiernego wafla z bierutowa, ktory jest jedynym ktory chcialby grac z Charminem w druzynie, sek w tym ze nie ma na bilet :)))

  • wielmozny.pan.przecinek

    nic dziwnego, że pan premier Cameron woli mieć w Anglii muzułmańskich obszczymurków niż TAKICH Polaczków przylepionych do wózka jak kupa do podeszwy.

    KObe nazwał swoich kolegów "soft like Charmin", a skoro niestety sam jest w zespole, to mówi "we are soft".

    tyle, że każdy widzi jaka była kolejność - jesteście soft like Charmin, więc przez was jako zespół jesteśmy Charmin-soft.

    a wózkowy analfabeta znów wkłada majty przez głowę, buty na ręce, a rękawice na stopy :]]

  • ex-em

    ale kiedy maja popracowac nad gra, nad wspolpraca, skoro Kobe nie przychodzi na treningi
    przyszedl 1 raz tym miesiacu!
    efekt jest taki ze wspolprace widac jak Kobe jest na lawce, no bo przeciez trenuja bez niego
    zagrywek sie ucza bez niego

  • wielmozny.pan.przecinek

    Ciocia Lodzia z Rzeszowa i Tania Ziuta z UK, dwie forumowe blondynki.
    przypatrzcie się, tak kończą Głupia i Głupsza :
    fc01.deviantart.net/fs37/f/2008/274/a/d/Two_tied_to_a_tree_by_derschweinepriester.jpg

    say hello, bitch

  • dannygd

    @Lukasz - cała Twoja ujadliwa, obelżywa (po raz kolejny) i jak zawsze bez merytoryki wypowiedź, tylko potwierdza, że trafiłem w sedno sprawy i opisałem Cię dokładnie takim - jakim jesteś. Czyli zakompleksionym, sfrustrowanym fanem koszykówki bez sukcesów, pragnącego byle jakiego poklasku od nawet takich idiotów jak truth... Żadna Twoja wulgarna wypowiedź czy próba obrażenia tego nie zmieni, a do stworzenia Twojego profilu bo nie trzeba do tego być psychologiem i nie potrzeba robić psychoanalizy - wystarczy przeczytać Twoje posty.

    Jeśli mi nie wierzysz - Twoja sprawa, ale proponuję Ci, wyślij je do "wiarygodnego dla Ciebie specjalisty" i zobaczysz jaki profil opisze. Oczywiście tego nie zrobisz, bo jako pierwszorzędny cykor tego bloga, będziesz się bał wyniku/oceny... a tym samym potwierdzasz, że wolisz wirtualne życie rodem z bajek Śpiącej Królewny czy Kopciuszka ;)

  • wielmozny.pan.przecinek

    Dennis Rodman o War