Menu

Supergigant

Założony w 2006. NBA, piłka nożna i inne błyskotliwe obserwacje sportowe. Obecnie aktualizowany od wielkiego dzwonu.

Linsanity

mrpw

Long time no see :-)

Dziś jest najgłośniejszym nazwiskiem w NBA. Bożyszczem Nowego Jorku i Azji, najczęściej tweetowanym, facebookowanym a jego imię i nazwisko jest najczęściej wpisywane w googla i odmieniane przez wszystkie przypadki. A jeszcze tydzień temu nikt o nim nie słyszał.

Jeremy Shuhao Lin. Pierwszy Amerykanin chińskiego / tajwańskiego pochodzenia w NBA.

Ale zacznijmy od początku.

2006: Jeremy Lin marzy o stypendium uczelni UCLA. Pisze CV podsumowujące osiągnięcia naukowe, znajomy znajomego przygotowuje montaż jego najlepszych akcji koszykarskich z liceum i nagrywa to na DVD. Jeremy wysyła wszystko w paczce do Los Angeles. Nic z tego nie wychodzi, UCLA nie jest zainteresowana, Lin trafia na Harvard, uczelnię bez większych tradycji koszykarskich, która stypendiów sportowych nie oferuje. Tu trzeba się przede wszystkim uczyć a po godzinach się w koszykówkę raczej nie grywa. Dwa lata wcześniej starszy o 4 lata od Lina inny student Harvardu, niejaki Mark Zuckerberg, stworzył po godzinach mały serwis społecznościowy i nazwał go thefacebook.

Lato 2010: Jeremy Lin kończy studia na Harvardzie, zostaje magistrem ekonomii z bardzo przyzwoitą średnią. Nie gorzej idzie mu na parkiecie koszykarskim: kończy sezon ze średnimi  statsami 16,4 pkt., 4.4 zb., 4.5 as., 2.4 przechwyty, 1.1 bl.

Ale na NBA ?wyniki Lina nie robią wrażenia. Podczas draftu bezskutecznie czeka na wywołanie swojego nazwiska. Harvard od ponad 50 lat nie miał swojego człowieka w NBA, zanosi się na to, że jeszcze trochę poczeka. Ostatnim koszykarzem z równie prominentnej uczelni był Chris Dudley (absolwent Yale, obecnie polityk, półtora roku temu o włos przegrał wybory na Burmistrza Oregonu). Lin wspomina, że nie najlepiej wypadał na przeddraftowych workoutach, rozgrywanych często jeden na jednego, dwóch na dwóch, czy trzech na trzech. Tłumaczy, że znacznie lepiej czuje się w tradycyjnej rywalizacji pięciu na pięciu. Wtedy najlepiej widać, jaki jest wszechstronny i jak zespołowo potrafi grać.

Uznania w oczach skautów nie znalazł ale latem udało mu się na krótko zaczepić w Dallas Mavericks. Pograł trochę w lidze letniej w Vegas, uwagę ekspertów zwrócił zwłaszcza występem przeciwko Wizards, gdzie stanął naprzeciwko nr 1 draftu - Johna Walla. Wall zdobył wprawdzie 21 pkt. ale trafił tylko 4 z 19 rzutów. Publiczność przyszła na mecz fetować Walla ale to popisy Lina oklaskiwali w czwartej kwarcie. A dziennikarze pisali: "The kid from the Ivy League refused to back down from the YouTube sensation and while Wall walked away with the highlight reel, Lin walked away as the fan favorite."

Marzenie się spełniło. Występ przeciwko Wallowi wywarł wystarczające wrażenie i Lin dostał oferty od Mavs, Lakers i Warriors. Zdecydował się wybrać Golden State, bo proponowany kontrakt był na 2 lata. Za ćwierć miliona dolarów rocznie. Tak wspomina Lin: "[The matchup with Wall] was by far the biggest thing for me in terms of my stock and everything. Just thank God for a perfect performance on a perfect night. There are a lot of things you can't control but I fully believe that was a blessing from God. The timing of that was unbelievable."

Amerykańscy Azjaci od razu go pokochali, podpisał kontrakt z Nike, udzielał mnóstwa wywiadów, każde jego pojawienie się na parkiecie wywoływało owację ale zdawał sobie sprawę, że w drużynie, w której grają Monta Ellis i Stephen Curry na pierwszą piątkę nie ma raczej co liczyć. "Obawiam się, że nie wystąpię w tym roku w Meczu Gwiazd" - uprzedzał. I rzeczywiście - spędził sezon na przemian w Warriors i drużynie rezerw, w sumie zagrał w 29 meczach, zdobywając średnio 2,6 pkt., 1,2 zb. i 1,6 as. przy skuteczności 38,9%.

Potem był lokaut, a zaraz po lokaucie Lin został zwolniony. Warriors czyścili salary cap, żeby móc zaoferować kontrakt centrowi Clippers, DeAndre Jordanowi. Jordan podpisał potem z nimi czteroletni kontrakt na 43 mln dolarów, dzień później Clippers ofertę wyrównali i Warriors zostali z niczym. A Lin został bezpośrednio z tzw. waivers zatrudniony przez Houston Rockets. W Houston też długo miejsca nie zagrzał - po dwóch tygodniach, w Wigilię, został zwolniony, żeby zrobić miejsce w składzie dla centra, Samuela Dalamberta. To były chyba najgorsze Święta w jego życiu ale 27 grudnia, też bezpośrednio z waiverów, zatrudnili go New York Knicks. Kontuzji kolana doznał Iman Shumpert, nowo zatrudniony Baron Davis też jeszcze nie doszedł do siebie, Lin miał być polisą ubezpieczeniową, kimś takim jak dziś Tomasz Kuszczak w Manchesterze United, bo przed nim w kolejce do pierwszej piątki byli jeszcze Toney Douglas i Mike Bibby. Trener Knicks, Mike D'Antoni przyznawał, że niewiele wie o aktualnej formie Lina i nie robił mu wielkich nadziei na grę: "We picked up Jeremy Lin off of waivers as a backup point in case. He went to Harvard so he might be the smartest guy we have. We haven't seen him for a couple of years but when we worked him out we liked him. (...) "If somebody wakes up with a cold he's playing a lot. If not, then we'll see."

Jeremy wiedział, że o występy może być jeszcze trudniej niż w Warriors, ale specjalnego wyboru nie miał a jego agent mówił: "What better place to show what he can do, than on the biggest stage in basketball?" Początki rzeczywiście nie były łatwe. W pierwszym meczu (przeciwko dawnym kolegom z Golden State) zagrał pół minuty i spudłował jedyny rzut. W drugim - 10 sekund dłużej - znów spudłował jedyny rzut ale za to trafił oba wolne. W trzecim zagrał już prawie 4 minuty ale z efektem podobnym - jedyny rzut niecelny, do tego 2 straty i 4 faule. Potem w protokole zazwyczaj trafiały mu się skróty DNPCD (did not play, coach's decision) oraz Inactive.

Przez pierwszy miesiąc zdobył 17 pkt., 4 zb. i 5 as. - w sumie. Na chwilę został nawet odesłany do rezerw w lidze NBDL. W Erie BayHawks zagrał tylko jeden mecz, zaliczył triple double i od razu został wezwany z powrotem. Ale i tak mało kto go kojarzył. "Everytime i try to get into Madison Square Garden, the security guards ask me if im a trainer LOL" - napisał na facebooku 4 lutego.

I właśnie wieczorem 4 lutego nastąpił przełom. Knicks grali z prowadzonymi przez Derona Williamsa New Jersey Nets, trener Mike D'Antoni dał szansę Linowi wcześniej niż zwykle. 25 pkt., 5 zb., 7 as., tylko 1 strata, świetna obrona przeciwko Williamsowi (trafił 7 z 19 rzutów) i wygrana Knicks pomimo problemów z faulami Amare Stoudemire'a i fatalnego występu Carmelo Anthony'ego (3 z 15 rzutów). Publiczność skandowała "Jeremy! Jeremy!" a z głośników popłynął "Jeremy" Pearl Jam. ?It?s like I?m still kind of in shock about everything that happened but I?m just trying to soak it all in right now.?? - mówił po meczu Lin.

W nagrodę dwa dni później Lin zagrał już w pierwszej piątce, w meczu z Utah Jazz (z Devinem Harrisem). Knicks grali bez Amare Stoudemire (jego brat zginął w wypadku samochodowym) a Carmelo Anthony doznał kontuzji pachwiny i pograł tylko 5 min. Ale show znowu należał do Jeremy'ego: 28 pkt. i 8 zb. (rekordy kariery), pierwsza w karierze celna trójka i zwycięstwo Knicks, więc ośmioma stratami nikt się specjalnie nie przejął. "I'm riding him like freakin' Secretariat." - śmiał się D'Antoni.

Serwisy społecznościowe eksplodowały. Fanpage Lina na facebooku ma już 136 tys. fanów (w tym ponad 40 tys. aktywnych), jego ostatni wpis ma ponad 14000 like'ów i 1800 komentarzy, hashtag #Linsanity na twitterze jest najbardziej trendy, liczba followers konta JLin7 na twitterze urosła w ciągu kilku dni pięciokrotnie (już ponad 75 tys.). Miliony obejrzały filmiki z Linem na youtubie, kolejne miliony wpisywały jego imię i nazwisko na Sina Weibo, chińskim twitterze, jakiś raper nagrał już piosenkę w hołdzie Linowi. W dzisiejszych czasach stajesz się megagwiazdą w ciągu kilku dni, czy nawet kilku godzin.

Dziś w nocy w Waszyngtonie, Jeremy zarządził po raz trzeci z rzędu. 23 pkt., 4 zb., 10 as. (rekord kariery),  trzecie kolejne zwycięstwo Knicks, no i pierwszy w karierze slam dunk. ?Just one of those in-a-moment things. I think they messed up on their coverage, so I was able to get free.?? - cieszył się Jeremy.

?Jeremy przyjmuje całe zamieszanie wokół swojej osoby z uśmiechem i stoickim spokojem. "God is good during our ups and our downs!" - napisał na facebooku. "Congrats to for making it to the rookie soph game!! Can someone tell me why not in it????" - pyta na twitterze. Cieszy się, że po ostatnich meczach Knicks zagwarantowali jego kontrakt, że będzie go stać żeby wyprowadzić się od brata, u którego spał na kanapie. Podkreśla, że gdyby nie został koszykarzem, byłby pastorem ale zapowiada, że o karierze pastora pomyśli po zakończeniu kariery. Na każdym kroku dziękuje Bogu a jego twitterowy profil jest opatrzony jest takim obrazkiem:

Jutro do Nowego Jorku przyjeżdża Kobe Bryant i spółka. Na spotkanie z Golden State Jeremy będzie musiał poczekać do przyszłego sezonu. Ale mówi, że dobrze ich wspomina i że jest im bardzo wdzięczny za to, że go w grudniu zwolnili.

PS. Przepraszamy za długą przerwę. Najpierw były wakacje, potem bolesny powrót do rzeczywistości a przesiadka z plus 35 stopni Celsjusza na minus 20 spowodowała krótkie przeziębienie. Ten drugi może coś pobloguje, ale dopiero jak ruszy nowy sezon F1, więc blogowanie i tłumaczenia na mojej głowie. Być może pora zamknąć bloga - rozważymy to. Ale więcej tłumaczeń nie będzie. Mogę tylko obiecać, że na kolejną notkę poczekacie krócej niż na tę.

Komentarze (383)

Dodaj komentarz
  • Gość: [3D] 217.153.67.*

    Forma jest niezła, teraz tylko więcej minut tzn notek ;D

  • Gość: [Malebo] *.home.aster.pl

    HURAHHHH!!! Nowa notka i to w bardzo dobrym stylu. Zdecydowanie bardziej mi się podoba niż "Norris who?".

  • Gość: [3D] 217.153.67.*

    A i jak już jest cywilizacja to może akapity w poprzedniej notce? :)

  • mrpw

    3D: ofkors :-)
    Good things come to those, who wait

  • Gość: [Hans Kloss] *.multimo.pl

    "...but not for those who wait too late"

  • Gość *.reshsg.uci.edu

    Czy aby na pewno w 2010 został magistrem?
    W USA po 4 latach kończy się studia z tytułem
    Bachelor (odpowiednik licencjatu), magister
    (Master) to dodatkowe 1-2 lata.

  • Gość: [sumklish] *.adsl.inetia.pl

    oj tam, oj tam

  • Gość: [dafus] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Co za zagrywka Bostonu na zakończenie IV kwarty :P

  • Gość: [tyler] *.cpe.net.cable.rogers.com

    tradycyjnie swietny mecz bos-lal. Wydawalo sie, ze LA przegra przez glupote Artesta, ale tradycyjnie zbiorka w ataku ocalila im dupe. Bedzie sue dzialo w dogrywce

  • Gość: [dafus] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    W dogrywce z kolei froncourt Lakers poratował Kobiego cegły. Szkoda.

  • Gość: [elemello] *.ssp.dialog.net.pl

    Panowie, przestańcie się tłumaczyć że jesteście mało aktywni. Piszecie kiedy możecie i większość to mam nadzieję rozumie. Nie wypisujcie głupot o zamykaniu bloga. Nawet jak napiszecie coś raz na pół roku to spoko :) Lepiej mniej niż wcale.

  • bartoszcze

    Nie marudźcie z tym zamykaniem bloga - Raj przez długie miesiące wrzucał jedynie wideo, które zrobił dla portalu, a teraz od niedawna wraca do normy. Czytelnicy przetrwali:-)

  • teos_hd

    Zgadzam sie z moimi przedmowcami. Nie myslcie nawet o zamykaniu blogu. Nie pracujecie jako dziennikarze, wiec nikt nie wymaga od Was regularnego blogowania.

  • Gość: [Widz] *.75-240-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be

    To jest obrazliwe wobec czytelnikow Panowie, takie straszenie, ze zamkniecie blog. Do gazetki koszykarskiej tez nie napiszecie? Czyam Was od poczatku, ale tak sie robi. Rozumiem, ze juz wrociliscie, jak Jordan. Ale teraz zabrzmialo niegrzcznie...

  • da_markos

    1. Bloga nie zamykać. Nawet jak bedzie jedna notka na pol roku to git. Nawet jak to beda powtorzone, "nieswieze" wpisy z innych bloqow. Zawsze sie ciekawie czyta takie wpisy. Nie kazdy ma czas grzebac po necie i wyszukiwac ciekawostek.

    2. Durat daje sie rzeczywiscie zdominowac RW. To dobrze o nim nie swiadczy. Na chwile obecna wydaje sie zbyt miekki na lidera pelna geba. Czy ktos widzial, aby MJ oddawal ponad 10 rzutow mniej od Pippena? Utemperowac RW i OKC bedzie miazdzyc.

  • da_markos

    Chlopaki po prostu potrzebuja slowa otuchy w stylu: nie zamykac bloqa czyli "jestescie fajni i was czytamy" :). Maja do tego prawo i jest to calkowicie zrozumiale - w koncu akurat z bloqa nie zyja...:)

  • airborell

    Ale napiszcie, jak było w tej Birmie :).

  • zrz84

    Witam z powrotem.

    Jeremy Lin to faktycznie skarb dla NYK, choc musi sie jeszcze troche otrzaskac w lidze. Gra fajnie, ale Knicksi (niestety wciaz) to zespol grajacy radosnego kosza z nie-radosnymi wynikami (choc tu wyniki przemawiaja za Linem). Knicksi niestety to zespol zepsuty pod wzgledem budowy. Przy calej mojej sympatii do Anthony'ego - gosc nie nadaje sie na lidera, co wychodzilo juz w Denver, a chce za duzo kasy i posiadan, zeby byc po prostu dobra opcja w ataku normalnie zbudowanej druzyny. Juz w zeszlym roku z Amare paroma innymi graczami za CA odsprzedanymi, Knicksi stanowili o wiele lepszy zespol. Potrzebne sa zmiany, ale gwiazdy nie beda siedziec na lawie, a tyle bylo zamieszania z przejsciem do Knicksow - czy sa w stanie odejsc?

  • Gość: [kidman] *.mp.pl

    hm na tym ostatnim zdjęciu wisi mu z brody mega glut?!

  • Gość: [Tato] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    NIE ZAMYKAJCIE BLOGA!!! Choćbyście mieli pisać raz na ruski rok-poczekamy.

  • kotkaski

    "Nie zamykajcie" "oh" ah" nie zamukajcie.

    Wiadomo że nie zamkną. Swoją drogą tani chwyt pod publiczkę.
    BTW. Lepsza jedna taka notka jak Ta albo ta o Mashu raz w miesiącu niż 10 o Justynie Kowalczyk z 3-ma zdjęciami i 3-ma zdaniami, albo o tym że Thierremu do twarzy w czerwonym. Ja rozumiem że to było wydarzenie albo tak jak jakieś tam Tour de SKi, ale przecież wszyscy o tym wiedzą. Wiemy kto wygrał TOur de SKI i wiemy w jakich strojach gra Arsenal. Ale żeby zaraz o tym blogować.
    Więc tak długo jak MRPW będzie się chciało wynajdywać tego typu ciekawostki to naprawdę nie potrzebuje codziennie parafrazy headlines sportowych okraszonych pierwszym lepszym zdjęciem i mało odkrywczym komentarzem okraszonym nieskończenie odkrywczym komentarzem przecinka.

  • Gość: [Gira] *.dhl.com

    Nie wierzę w to, że w końcu wyprowadzi się od brata u którego spał na kanapie (biedaczek).
    Studiowanie na Harvardzie kosztuje majątek (jeśli nie miał stypendium, w co raczej wątpię przy jego średniej ocen).
    Czy ktoś faktycznie był w tak złej sytuacji finansowej, że nagle po studiach nie miał, gdzie mieszkać, a wcześniej było go stać by płacić ~60 tys $ za semestr?

  • Gość *.static.rdi.pl

    kaman, Lin na razie popisał się vs Nets i Wiz [ligowe dno], plus Jazz, jako gall anonim w dodatku, przeciw któremu nie broni się poważnie, dopóki nie zacznie udowadniać, ze jest for real. Lin nie jest jeszcze for real.

    .już wszyscy wiedzą, kutfa - nawet Kings, jak grać z OKC : dać szaleć Westbrickowi, bo to mrozi cały atak, i maksymalizuje tylko jego. KD parę meczów im uratował ostatnio, gdyby nie to - o 20-6 by mogli pomarzyć. co z tego, ze Harden dostaje 31 mpg, skoro może oddać tylko 10 rzutów ? zarabia więcej Fts od Westbricka, dajcie mu piłkę częsciej, dajcie mu normalnego PG i będzie to w top 5-7 FTA w lidze. rzuca 36 % za trzy. dajcie mu piłkę i rzuci 25 pts z 15 fga. co robią OKC ? czytają Supergiganta :]. nagle zaczynają grać ofensywnym SG, bo zobaczyli, ze ich atak nie wyrabia i potrzebują trzeciego ostrza. szkoda tylko, ze nazywa się Decośtam Cook i w zasadzie jest łopianem zasłaniającym goły tyłek na którym wyleguje się Westbrook, który ma taką boiskową osobowośc, że przy nim nikt nie gra nawet 80 % swojego maksa. w serii vs jakiś dobry coach będą pozamiatani taktycznie, pozostanie im czysty talent plus dobra defense. Dirk już zdązył powiedzieć, ze w WC nie widzi niczego szczególnego, i słusznie. Wystarczy Dwight w LA, Dirk i Jet w formie, i nawet bez Tysona Mavs mogą wykopać OKC; Clipps [nawet bez CB], Mem [Zack warunek], LA jak KB przestanie piłować na rekord Jabbara - absolutnie, na dziś, mają szansę ich ograć w serii, nawet zmacmillanowani Blazers mogą OKC zrobić ścieżkę zdrowia i paść dopiero w g7 na swoim DNA. Dużo ciekawych przemyśleń dla tego teamu przed playoffs.

    Russelll, oddaj nasze 80 milionów :]

  • kotkaski

    @gira

    zas studia płacą starzy. po studiach czasem nie ma gdzie mieszkać, bo starzy mówią "jak cię nie stać to mieszkaj z nami", a nie stać prawie nikogo.

  • dr_dedoverde

    W USA popularne są pożyczki bankowe na naukę, które się potem spłaca po ukończeniu studiów (w czasie kryzysu było wielu oburzonych, że rząd federalny umarzał długi korporacjom, bankom itd, ale studentom już nie). Stypendia są , ale tylko dla najlepszych w nauce i sporcie. Reszta to albo właśnie pożyczki albo płacą starzy, którzy na studia dla dzieci odkładają całe życie. Trzeba też wspomnieć, ze studiowanie w USA to nie to samo co studiowanie w Polsce. Inne schematy, całkiem inna kultura wokół tego aspektu i oczywiście najlepsze uczelnie na świecie, więc i najdrożej.

  • franc855

    Z zamykaniem bloga to chyba jakis zart.
    Panowie przyjmijcie krytyczne glosy jako oznake popularnosci i merytorycznego uznania przez sowich czytelnikow.Fakt ,ze pojawiaja sie pod notkami majacymi okolo miesiaca uwagi to tylko wyraz ,ze jestescie potrzebni i wielu ludziom brakuje supergiganta w dawnej formie,ale to nie jest przyczyna zeby zreygnowac z bloga.
    Jak nie macie czasu pisac o sporcie to ja chetnie przeczytam krotkie notki z wojazy zagranicznych,jak ten ostatni w Birmie ,czlowiek chociaz popatrzy ,bo raczej sie tam nie wybierze w najblizszych latach

  • Gość: [marcelomattsoy] 78.9.79.*

    @FRANC855

    bilet do Bangkoku na marzec 2200PLN (z Berlina)
    Potem już taniocha, żeby do Birmy, czy Laosu się dostać. Wiadomo, że te 2200 trzeba wziąć, ale to da się przyoszczędzić.

    @,
    Racja, zobaczymy co Lin zrobi vs top D - Atlanta, Memphis, Bulls, Celtics, Philly.

    OKC Russella nie wymieni, Derona nie będą chcieli, CP3 pozamiatany (a Stern by w ciemno się wymienił). Przed przyjściem Westbrooka do NBA wymarzyłem sobie Rickiego Rubio w OKC z Durantem i nawet teraz taki Rubio z RW na SG byłby idealnym graczem.

  • Gość: [kosmoz] *.elartnet.pl

    Jedyne co powiem pod tą notką to - nie zamykajcie bloga.

  • Gość: [coutovsky] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Ludzie, ta wzmianka o zamykaniu bloga była odpowiedzią na jakieś zarzuty z kapelusza w komentarzach pod poprzednią notką, a nie jakąś tam zagrywką pod publiczkę.

    A twarz dnia to Doc Rivers w stronę Pierce'a po 4 kwarcie z LAL, tylko facepalma zabrakło.

  • kaisuis

    Nie zamykać! Lepiej rzadko niż wcale! W razie przerwy kazać ludziom nastawić RSSa i cierpliwie czekać :) Zróbcie fajne koszulki i kubki z logo i cytatami, to jeszcze na tym zarobicie!

  • Gość: [Bover] *.adsl.inetia.pl

    Ja wam dam bloga zamykać!

  • Gość: [THE_REAL_SZCZAWIU] *.dynamic.chello.pl

    O, właśnie niejaki Spox wylał trochę żółci, ale znikł. Ciekawe, prawda? A do niejakiego Spoxa: akurat Azja pd.-wsch. jest w większości tania jak barszcz. Aczkolwiek to nie moje klimaty - ani pogodowe (wilgoć), ani kulinarne, ani ogólnoludzkie (tu polityczna poprawność wycięła). Zdecydowanie wolę Amerykę Łacińską.

  • zrz84

    Lin poczynia sobie z Lakersami naprawde niezle, szybko rozdaje pilki, jak ma miejsce to konczy drivem, rzuca, zbiera - a jest dopiero koniec 2q

  • Gość: [dafus] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Ale masakra ten Lin.

  • Gość: [dafus] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Niewiarygodne :P

  • zrz84

    Mlodziaki z New Yorku radza sobie o wiele lepiej niz ze swoimi ''gwiazdorami''. Widac jeszcze swiezosc, bo popelniaja glupie straty, nie trafiaja wolnych w crunch - to nie jest sklad ktory zaszalalby w postseason, ale jakby za Amare i Anthony'ego i wynalazki typu Bibby mogli pozyskac paczke niezlych rolesow i spokojnie mogliby budowac druzyne z Linem, Chandlerem i spolka.
    Tymczasem w Lakers niedobrze sie dzieje.

  • roar

    @Przecinek
    >nie broni się poważnie, dopóki nie zacznie udowadniać, ze jest for real

    To jest takie pieprzenie, ale pieprzenie częste jak się okazuje. Ostatnim razem, jak widziałem, że ktoś tak pieprzy, to ktoś inny go natychmiast zgasił w sposób, który pozostaje mi powtórzyć: czy ty myślisz, że na ławkach drużyn NBA siedzą idioci, którzy przez cały mecz nie zauważają, że jakiś szczyl ich niszczy, i nic z tym nie próbują zrobić, żadnej korekty ustawienia, żadnych zmian taktyki? Co, wygrana im niepotrzebna?

    ...no dobra, Wiz i Nets niepotrzebna, taka to głupia liga już, ale Utah?

    No ale dobra, po dzisiejszym chyba już wątpliwości nie ma (chyba że Lakersi też się nie martwią, że za chwilę wypadną z ósemki na zachodzie, co?). Na koniec nawet dostawał double team - bez skutku (a jak już raz zadziałało, Barnes bailed him out). Chyba troszeczkę zbyt samolubnie momentami, ale do cholery, (i) gra w Knicks, komu ma podawać? (ii) 38 punktów z 23 rzutów, kufa mać. Posuńcie się, panowie, włażę na bandwagon.

  • zrz84

    Lin jest for real - mysli i dzieli sie pilka lepiej niz niejeden allstar (RW, ktory juz rozpoczyna 'show' w Salt Lake City).
    Nie jest na tyle atletyczny, zeby bronic? To wymusil glupi faul na Barnesie w ost minucie, a po chwili ustawil sie na charge. Dobry mecz, szkoda tylko ze good times sie skoncza jak przyjdzie melo, zballhoguje mecz, reszta bedzie stac i sie przygladac, siadzie chemia i wroca starzy, dobrzy knicks.
    Ciekawa rzecz, ze Lin wygral ponoc mecze na kazdym levelu w collegu - a gral tam 4 lata, powinien wiec przejawiac pewien leadership i opanowanie co bylo dzisiaj widac w paru miejscach. Ciekawy gosc, trzeba sie przygladac.

  • Gość: [dafus] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    ROAR, a to Ty nie wiesz, że Lakersi ustawiają sobie drabinkę na PO?

  • Gość: [dr] *.sanbrunocable.com

    Linsanity continues. Szkoda, ze Warriors sie go pozbyli...
    Kolejny swietny mecz i kolejne zwyciestwo NY bez gwiazdorow. Amare, a w szczegolnosci Anthony nigdy mnie nie przekonywali, nie wiem skad maja status mega all stars.

  • Gość: [grywalny] *.phnx.qwest.net

    carmelo ma status allstar bo jest niesamowitym strzelcem ale liderem nigdy nie powinien byc. Amare ma status allstar bo gral z nashem i jak widac po Gortacie nie trudno wykanczac takie podania. Amare jest jednak cienki jak barszcz kiedy musi sobie wypracowac wlasna akcje.

  • zrz84

    Amare wcale nie jest cienki jak barszcz, w zeszlym sezonie prezentowal sie nawet dobrze w roli 1st man, ale to jednak gracz charakterystyce gracza obwodowego, dobrze rzuca, pod koszem tez cos wykancza. Ale to powinien byc jednak roles. Dobry, ale roles. To samo Anthony - jest niesamowitym strzelcem, do tego wachlarz zagran w post i wejsc pod sama obrecz tez ma szeroki. Ale rozbuchane do granic ego, laziness w obronie i ogolnie dosc wesole podejscie do zawodu po prostu wstrzymuja rozwoj druzyny o potencjale, jak widzimy, dosc sporym. Trzeba wyhamowac troche tez przedwczesna radosc, bo Lin nie zawsze zagra mecz 30+/5/5 ale spokojnie razem z reszta mlodych, niezlych graczy moze stworzyc dobry kolektyw bijacy sie o PO. Z Anthonym beda po prostu z hukiem odpadac. Nie liczylbym na to, ze Melo usunie sie w cien i nagle zacznie grac drugie skrzypce. Tylko czy jego da sie gdzies sprzedac?

  • roar

    Dobrze, to jak hamujemy radość, to jutro Minny i Rubio, który ewidentnie celuje w #1 w przechwytach i patrząc na statystyki może mieć spore pole do popisu. Dwóch najbardziej ekscytujących młodych PG ligi (sorry, Kyrie, sorry, John), can't fucking wait.

  • zrz84

    to powinna byc uczta dla oka.

    Na mysli mam tylko to, zeby nie zaczely sie ze strony mediow wybujale oczekiwania co do Lina. Gosc ktory dopiero wyszedl z cienia i ma mozliwosc sie zaprezentowac, a zaraz beda chcieli zeby Knicksow do finalu zaprowadzil :)

    Irving jednak daje rade w Cavs bardzo dobrze, zaczynaja chyba zapominac o LBJ. Wall cos tam gra, ale wchodzil do ligi z takim hukiem, ze troche sie na nim zawiodlem jednak. Stracony 1wszy sezon, a teraz az zal ogladac Wizards, chyba ze w formie ciekawostki.

  • shuygiven

    Radość jaką Lin czerpie z koszykówki mnie mówiąc delikatnie "rozpierdacza"?
    Bezcenna to okoliczność! Linie nie przestawaj, a tym wszystkim sceptykom, którzy wieszczą koniec bajki pokaż środkowy palec!

    spacejam.blox.pl

  • Gość: [yarasq] *.gorzow.mm.pl

    Ha a dziś w nocy 38pkt Linsanity

  • azazel666

    Gubernatora Oregonu nie burmistrza jak takie bledy sie wali to moze rzeczywiscie zamknijcie tego bloga ;-)

  • shuygiven

    LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P
    LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P LIN-V-P

    Czy ktoś z oldboyów SuperGigantowych pamięta taki turbo start w NBA na przestrzeni lat? Z mroków otchłani, by stać się bohaterem masowej wyobraźni?!

  • Gość: [da_markos] *.zwm.osi.pl

    1.przeciez usa zawsze kochala takie historie jak lin'a. dopiero co przycichl masowy onanizm na d przyklekajacym i modlacym sie futbolista. teraz lin, za jakis czas znajda sobie kogos innego. jak juz napisalem - usa kocha takie historie. internet je tylko przyspiesza. szybciej wybucha masowa historia i jeszcze szybciej gasnie, gdyz pojawia sie na horyzoncie kolejna ciekawa "story".
    2. kobe przemienil sie calkowicie w menelo antoniego tudziez w ulubienca przecinka westbrooka. w dupie ma dobro druzyny - wazne, ze >30 pktow na koncie. to pokazuje, ze ten jego legendarny liderszip jest mocno przereklamowany. kobe mogl blyszczec gdy byl obudowany zawodnikami w swietnej formie (shaq, gasol), ktorzy tak na prawde go ladowali jak baterie. gdy samemu trzeba cos dac druzynie to go nie ma. kolejny meczyk ze skutecznoscia mocno ponizej 50%.
    KB najwyrazniej stwierdzil, ze kolejnego misia nie zdobedzie (za duzo by go kosztowalo to wysilku). wybral opcje b - duzo wygodniejsza, latwiejsza a przede wszystkim lepsza dla jego "ego". pobic rekord jabara ( to co wielu juz wczesniej stwierdzilo).

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    no zdecydowanie wyglada to na zmierzch lakers i koniec kareiery browna jako coacha w nba... majac duzy potencjal wyjsciowy spieprzyl az milo... mysle ze nawet teoretyczny transfer howarda niewiele zmieni. lakers teoretycznie moga byc nawet poza PO, bo zachod jest mocny... Kobe bedzie pykal po 30 ile zdrowie pozwoli (moim zdaniem do konca kontraktu z lal) na swojej legendarnej skutecznosci (dzis 11-29, z bostonem w dogrywce 1-5 itd itp) i jabbara raczej nie pobije

  • Gość: [3D] *.ibd.gtsenergis.pl

    Amare jest dobrym, nawet bardzo dobrym zawodnikiem w ataku, dynamicznym, atletycznym, z szerokim repertuarem manewrów i dobrym rzutem z półdychy - ale to bardziej taki Bosh czy Gasol niż Zach, nie gra tak dużo na kontakcie. W pick'n'rollach błyszczał ale skoro w NYK nie miał ich z kim grać to co zrobić. Przypomnę tylko, że przez ok. pół zeszłego sezonu był mocnym kandydatem do MVP.
    Melo jest jednym z najlepszych (powiedziałbym, że 3 najlepszych) obwodowych grajków w isos tylko, że poza tym niewiele robi. A z iso fundamentu dobrej ofensywy nie zrobisz (chociaż patrząc na poprzednie PO zastanawiam się co ja tu właśnie napisałem).

  • zrz84

    da_markos

    Pozwole sie niezgodzic co do Bryanta. Wg mnie Kobe zagral dobry mecz, choc faktycznie w pierwszej polowie mial jakies 1-11. Lakers sa po prostu fatalni w ataku, egzekucja zza linii 3pkt, duet Bynum - Gasol, choc graja dobrze, nie dominuja tak jak mogliby. Brakowalo Blake'a - trudno zeby teraz po 13meczach przerwy od razu zlapal rytm. Moj point jest taki, ze Lakersom nie ma kto tych punktow zdobywac. W drugiej polowie meczu to Kobe rozgrywal pilke, podawal, jak zaczal trafiac to mecz byl na styku. Dobrze bronil, a tutaj tez Lakersi sie nie popisali. Sedziowie troche pomagali Knicksom i LA mialo duze szczescie, ze mogli dokonczyc spotkanie z MWP i Bynumem. Zebym nie zostal zle zrozumiany - Gasol gra dobrze, ale on + kb + bynum to za malo. Musi zaczac trafiac obwod, Peace, Barnes (ktory notabene jako jedyny wnosi jakas swiezosc w garbage time). Absolutnie konieczny jest jakis rozgrywajacy i to taki co potrafi bronic, bo przy calej sympatii do Blake'a to ciezko znalezc PG w nba obecnie, ktory nie krecilby nim w strefie podkoszowej. A Fisherowi juz dziekujemy...

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    zrz84

    a czyja to wina ze lakers sa fatalni w ataku? coacha? browna. inna sprawa ze wlasciwie wszyscy zawodnicy lakers notuja regres (za wyjatkiem Bynuma), i mimo calej mojej sympatii dla ronrona uwazam ze powinnien juz dac sobie spokoj z koszykowka (podobnie jak fisher). dla mnie osoba odpowiedzialan za ogolny pierdolnik w lakers jest Brown i wcale bym sie nie zdziwil gdyby wylecial po sezonie, zwlaszcza jak Lakers nie zalicza PO a uwazam ze jest na to szansa dosc spora

  • Gość: [da_markos] *.zwm.osi.pl

    wg mnie kb+ gasol + bynum to trojka z potencjalem bliskim tej z miami. przeciez gasol o malo co nie zostal mvp finalow a bynum to 2 center w calej lidze.
    gasol to ogolnie pizdus z charakteru - musi byc otoczony miloscia i czuloscia - czytaj musi byc doceniany przez druzyne. sam nie bardzo potrafi walczyc o swoje. troche jak z durantem.
    najwiekszy problem lal to wykorzystanie bynuma, ktory jest teraz w formie.
    lal nie ma kto ciagnac w ataku? przeciez pilka jest jedna. jak kb oddaje tych 30 YTONGów na mecz to jak ma wystarczyc pilki dla reszty?
    tylko jak ci 2 wyzej maja byc wykorzystani jak kb non stop od**ala ten swoj radosny space jam w ataku?

  • zrz84

    Zgodze sie z Wami, bo zbytnio razi brak dobrych rozgrywek, a przeciez ma kto grac.

    Gasol to swietny koszykarz, jeden z najlepszych w lidze, ale to nie husle player, on nie bedzie wyrywal sobie zebow na parkiecie, porzuca w post, ma dobry poldystans, potrafi dobrze asystowac, dorzuci 10 zbiorek. Ale to wszystko, Bynuma obsluguje wlasciwie tylko Kobe i Gasol, rozgrywek rozpisanych na ''dwie wieze'' wlasciwie nie ma. No i wg brak PG jest bardzo waznym (brakujacym) elementem tej ukladanki. Fisher niestety juz nie daje rady, wczoraj rzucal o bok tablicy, Blake czasem cos dorzuci, ale teraz 13 meczow przerwy a i w obronie man2man jest za slaby. Slabosci Lakers doszukiwalbym sie w strasznie dolujacym w porownaniu do poczatku sezonu McRobertsie i Murphym. Ten pierwszy mial uraz i gra sporadycznie, a szkoda bo wnosil duzo swiezosci na parkiet a i skakac potrafi. Murphy potrafi rzucac za 3 ale tego nie robi(!?) i w zbiorkach strasznie wyhamowal.
    Brown nie jest zlym coachem ale wg mnie nie pasuje do Lakers, a przynajmniej nie z takimi graczami. Masz racje, potencjal big3 jest na rowni z miami, ale gdzie lakers a gdzie miami? Poza tym w LAL jest big3 i dlugo nic.

  • Gość: [scyzoryk] *.dynamic.chello.pl

    a przecinek taktycznie przeczekuje i czeka na jakiś słaby mecz lina (taki mecz, a pewnie i seria z pewnością przyjdzie)

  • Gość: [da_markos] *.zwm.osi.pl

    spoko przecinek powie, ze: * jeden, 2, 10, 30 meczy, caly sezon, 5 sezonow wiosny nie czyni.

    * odpowiednie wybrac

  • vince1987

    a NBA All-Star Andrew Bynum wczoraj 3 punkty... Największy dramat Lakers to ławka, a w zasadzie jej brak. Gdzieś czytałem, że LAL są najgorsi pod względem punktów zdobywanych z ławki.

  • Gość: [tyler] *.cpe.net.cable.rogers.com

    tam nie ma co mowic o lawce, bo nawet pierwszej piatki zbytnio nie ma. Kb, gasol i bynum cos graja, "world peace" ma przeblyski. Fishera w zasadzie nie ma. Z bostonem 24 minuty i zero pts

  • Gość *.static.rdi.pl

    haha, jasne, Markos, jasne, ty wiesz... :L]

    Lin jest fajny cat i nie ma wątpliwości co do tego, patrząc na jego ost mecze.

    Ale - litości, mamy lity, grafik może i jest napięty, ale 1/4 teamów zasadzie już gra tylko o # 1 draftu, druga ćwiartka łapie oddech, a trzecia czeka na ASW, zby sie przegrupować i trade deadline niebawem. Ergo : to jest okres w NBA, który nikomu dupy nie urywa. I wyskakuje taki Lin, który korzysta z tego, ze w Knicks szpital, ramówka nie jest najgorsza, a trener w rozpaczy, więc stawia na każdego, kto się nawinie. Lin jest głodny, widzi szwedzki stół, trener go puszcza : chłopaku, rób co umiesz i co ci się wydaje, ze zadziała, bo ja pomysłu nie mam, a na końcu i tak mnie wydymają z posady, bo Nowy Jork nie toleruje loserów na dłuższą metę. No to Lin zarządza pick za pickiem, a że 3/4 ligi nie umie picków bronić, a elitarna 1/4 broni wtedy, jak to ma znaczenie, czyli przeciw sobie w playoffs - działa :]

    Nie chce mówić, ze Lin to następny Dyzma, ale tak może być. żeby był for real, to musi pograc do końca sezonu na jakimś poziomie. Nie tam 38 pts i 11 ast, ale po prostu na równym dobrym poziomie. wtedy będzie for real. I będzie for real jak się Knicks zaczną łapać do playoffs i zaczną grać statementy.

    Na razie, sami widzicie jak reaguje publika ? czarni raperzy ze złomem na klacie skaczą w powietrze na równe nogi po kolejnych zagraniach chudego żółtka. Czy ktoś tak robi po kolejnych zagraniach Kobe Bryanta ? no nikt, bo Kobe to pomnik. ostatnio trochę srają na niego wróbelki, ale taka bywa pomnika dola ;] Lin to jest zawodnik sympatyczny - znikąd chłopak, ktory wygrywa w MSG dwa mecze. storyline do Bollywoodu, ale do bycia for real - jeszcze daleko. jak się przydarzą słabsze mecze, to będziecie nadal o nim mówić ? kometa Lin, to jest na razie. I jestem ostrożny, przypominam, ze taki Prawdziwek rozgrywająćego jeden z naj rookie-seasons Irvinga nazwał "obsranym", a Rubio "obsranym i niegotowym". ja na razie wolałbym nie wskakiwac za Roarem na bandwagon, bo ta bryczka może pierdolnąć na pierwszym lepszym zakręcie.

    zaraz do składu wracają Amare i Camelo - i co z Linem ? nic. Sprzedać obu ? tylko Melo, bo Amare umie grać picki ? oprzeć wszystko na RZEKOMYM for real Lina po kilku dobrych meczach w tym 2 przeciw ligowej dolinie i jednemu przeciw Derekowi Fisherowi ? kaman... nikt tego nie zrobi, a Lin prędzej znajdzie posadę w Orleanie niż w Nowym Jorku z Melo i Amare w tym samym składzie. albo będzie sparkerem z ławki. i zginie w szarzyźnie. Ulubiony gracz Knicks wstaje z ławki i zdejmuje bluzę, owacja... prosze państwa, nowy jack Haley, nowy Brian "reverse layup" Scalabrine. Może tak byc ? no, to po co już z gościa robić wydarzenie sezonu ? w lutym większym wydarzeniem byłoby 10-10 z Fts Dwighta albo słaby mecz Lebrona ;]

    btw, czy ktoś zauważył jaką robote w obronie zrobil Tyson vs Bynum ? właśnie, Lin na wędkę i alleluja.

    fajny cat, ale nie zgadzam się z wami - jeszce nie for real.

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    W Lakers jest za dużo dziadostwa. Pisałem o tym chyba chyba miesiąc temu, ale wtedy była jeszcze szansa na to, że uczą się ataku i będzie lepiej. Nie będzie lepiej bo mają trzech ludzi od zdobywania punktów i bandę scrubów, których nikt by nie chciał nawet za dopłatą. Do tego coach Brown, który nawet tej lakersowej big3 nie potrafi wykorzystywać. Facet potrafi ustawić obronę, ale o ataku nie ma pojęcia, więc maks co mu się należy w tej lidze to boczne siedzisko obok jakiegoś head coacha.

    Najsłabsza trójka i ławka w lidzę. Oddali Odoma, oddali S.Browna. W zamian mają jakiegoś Goudelocka i T.Murphy'ego na którego napatrzyłem się w zeszłym sezonie gdy Celtics się na niego połaszczyli i już wtedy było wiadomo, że niego nic nie będzie.

    Naprawdę ktoś myśli, że wymiana Bynuma na Dwighta pozwoli Lakerson stać się znowu głównym faworytem do mistrzostwa? Lakers nie mają problemu pod koszem. Tam mają cały czas najlepszy front w lidze. Dzięki tej wymianie będą mieli więcej opcji w ataku czy jak? Lakers mają problem bo poza swoją trójcą nie mają ludzi na wymiany. World Peace, Murphy czy inny Fisher to na dzień dzisiejszy koszykarskie odpady. Fishera można było przeboleć w trójkątach bo tam nie potrzeba klasycznego PG, ale teraz to jego obecność ciąży dużo mocniej.

    Jeśli Lakers mieliby nie wejść do PO (nie bardzo w to wierzę) mając trzech zawodników z topu na swoich pozycjach to byłby duży obciach.

  • Gość *.static.rdi.pl

    Lakersożercy, o co sie czepiacie ?

    Pogonili 2 x Nuggets, pogonili Memphis, Mavs, Minn, Rox, że wymieniam tylko ew. playoffs-spots. przegrali z Den, PTB, Jazz. mają remisoy duel z Cllips. Nie grali na razie z OKC i SA, a więc obraz nie jest pełny, ale czy w takiej sytuacji mają się czym martwić ?

    problem oceniających polega na tym, ze zbyt dużą uwagę poświęcają okazjonalnym porażkom contenderów z oustiderami, a olewają zwycięstwa z zespołami z playoffs spot. w tym momencie Lakersi sa w stanie wygrać w serii playoffs z każdym przeciwnikiem z playoffs spot z jakim grali już w sezonie. jak to wyglada na tle OKC i SA - zobaczy się, ale nie można z mety skreślać ich w tym meczach.

  • zrz84

    do PO Lakers wejda, tak mysle. Pozbycie sie Shannona Browna to byl zly ruch, frontcourt jest ok pod warunkiem, ze beda mieli pomysl na gre. Myslicie, ze Browna da sie zmienic w ciagu sezonu? Goudelock za to akurat zaskoczyl mnie na plus. Trafia na dobrym procencie, nie boi sie rzucac - na lawce jak najbardziej. Problemem jest brak point guarda, a Peace mimo ze miewa przeblyski i dobrze pamietam go w meczu z utah na pocz. sezonu - konczyl layupy, bronil jak za dawnych lat. Ale to juz melodia przeszlosci niestety. Sprzedawac ich w pakiecie, poki sa cos warci na rynku. Lakers z ''old roots'' nic nie ugraja.
    A Howard w Lakers jak najbardziej. Ale tylko za Bynuma+ww gracze. Gasol w transakcji z Bynumem to wg mnie zla opcja, bo Howard za dwoch nie zagra, a ze hack-a-howard bywa skuteczny, jest to zadne rozwiazanie.

  • Gość *.static.rdi.pl

    Simon, za atak w LA odpowiadają zdaje się Hamblen i Person, a nie Brown, więc mu daruj życie. Poza tym, możesz mieć naj trenera od ataku, ale jak Gasol wstanie rano lewą nogą z wyra, żona mu nie da, a owsianka będzie za gęsta, to z zemsty na brzydkim świecie będzie grał bez agresora i złości. Chyba, że tego samego dnia dowie się, ze nie jest powołany do ASG, wtedy obudzi się w nim lew. Problem w tym, ze nominacje do ASG sa raz w roku i niestety w mało twarzowym lutym, kiedy liga chwilowo drzemie.

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    Nie wiem kto tam odpowiada za atak. Wiem za to, że Brown prowadzi drugą drużynę w NBA i obydwie nie miały zbyt wielu pomysłów na grę w ataku, który był/jest oparty na samograjach.

  • Gość *.static.rdi.pl

    a kto w NBA ma pomysł ma jakiś oryginalny pomysł na ofensywę, poza łojeniem picków, cutów, isos, low i high postów czy ball moves na trójkę albo na ustawienie kogoś w iso ?

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    w tym momencie Lakersi sa w stanie wygrać w serii playoffs z każdym przeciwnikiem z playoffs spot z jakim grali już w sezonie.

    na jakich faktach opierasz ta opinie?

    Lakers absolutnie moga przegrac ze wszystkimi i w mojej opini duzo zalezy tutaj wlasnie od bledow oraz indolencji ataku a w mniejszym stopniu od klasy zespolu z ktorym graja. sami sie kastruja w ataku, stad te 30+ fga Kobego oraz ogolna prowizorka z drutu.
    w starciach z zespolami ktore maja powyzej .500 maja szósty (SA, OKC, LAC, PTB, UTAH) bilans na Zachodzie co nie jest dobra prognoza (a Dallas i Houston maja zblizony ale nieco gorszy bilans). Tlumaczysz ze to nie Brown odpowiada za offensywe, a ja mowie ze mogl sobie zatrudnic takich asystentow jakich chcial. JNie zrobil tego co wiele o nim mowi (a zwlaszcza o tym czego Brown naepwno nie rozumie). Lakers pewnie awansuja do PO (w mojej opinie z 5-8 miejsca) ale musza grac pewniej i raczej wygrywac wszystkie mecze z druzynami konkurujacymi z nimi o miejsce w PO (czyli z wszystkimi poza SA, OKC i LAC, oraz dnem tabeli) ale gdyby tak wydarzyla sie np. kontuzja Bynuma.... to miejsce w loterii zapewnione

  • Gość: [PLANET] *.dag.pl

    MRPW: Dzięki wielkie za parę szczerych słów odnośnie kondycji bloga!

    Tyle w zupełności wystarczy (I guess) dla czytelników, którzy są tutaj czas dłuższy (nawet tych nie komentujących za bardzo, vide ja : P).

    Jak dla mnie zatem możecie pisać nawet i co parę tygodni (nie liczę na najoptymistyczniejsze scenariusze, wiadomo - życie) - oczywiście najfajniej jest przeczytać takie notki, jak te - bo naprawdę jest bardzo fajna.

    W wersji pesymistycznej, jeśli będziecie chcieli zakończyć działalność - dajcie znać jasno i prosto. Choć nie ukrywam, że brakowałoby dobrych tekstów, o które niezbyt łatwo w Internecie. Dobry jest chociaż blog panów z Eurosportu ; )
    ( www.eurosport.pl/starzy-ale-jarzy_blog189/blogpostlist.shtml :D )

    Jeśli faktycznie jeden z was jest fanem Kamila Stocha jak drzewiej wspomnieliście - proszę, skrobnijcie coś jak wspomnieliście kiedyś (w terminie czysto dowolnym - może po zakończeniu sezonu? Może w przypadku jakiejś niespodzianki na MŚwL?) - jak sądzę, to powinno być rewelacyjna notka : )

    Pozdrawiam : ) (i przechodzę na pełen luz (co w sumie radzę wszystkim : ) - czy notki rzadko czy często, lepiej czy o zgrozo gorzej - choć mam nadzieję, że jednak lepiej : )

  • Gość *.static.rdi.pl

    na oglądactwie [vs. Den 3, Mavs 2, Clipps 2, plus vs BC 2 połowa, ale nie wliczam, bo chodzilo mi o playoffs w konfie zachodniej], myśliwstwie i wyciąganiu wniosków na podstawie własnej znajomości rzeczy.

    ofk, że mogą przegrać ze wszystkimi, na tym polega zabawa w tym roku w WC, tutaj każdy z każdym może przegrać, jest 6-7 teamów które się nawzajem mogą pozabijać.

    LA mają dobrą defense, zbliżajacą się do świetnej w ważnych momentach + mają champ-DNA, czyli mogą wygrywać mecze które powinni sześć razy przepieprzyć i to z kretesem; mają superstar faktor, mają frontcourt, mają doświadczenie graczy, którzy noszą wspólnie więcej pierścieni niż Kevin Durant ma par butów w domu.

    W playoffs rotacja jest zawężona, liczy się odpornośc na stres i umiejętnośc dostosowania się do rywala, nauczenie się go. nie ma w NBA teamów, których się naucyć nie można, bo to one narzucają warunki gry i trzeba grać na ich boisku. Nie ma. W tym roku decydować będzie zdolnośc do nauki i spryt. Nie ma wagi cięzkiej. I dlatego LA mają szansę i Kobzdej to dobrze wie, skacze jak sarenka w tym sezonie, stary wyga wie, ze albo w tym roku 6-tka, albo dobranoc. stawiałem, ze to będzie jego sezon i na razie jest. Pomimo wszystko.

    ci co "wygrywają pewnie" w RS w playoffs dostają w dupę. lakersi grali na razie kilka naprawdę thrillerowych końcówek i je wygrywali, to bardziej buduje confidence niż blowouty. Blowuot to forma dnia, a wygrywanie końcówek, OTs, to znak woli i psychicznej energii drużyny. dlatego, zawsze patrzę na staty meczów na styku, wygranych 1-6 pts/OT - Lakersi mają Cllips, Jazz, Mavs, Nuggs na rozkładzie właśnie po thrillerach. i dlatego jestem przekonany, że budują confidence lepiej od innych, którym się granie takich meczów zbyt częśto nie przytrafia, albo przytrafia z niewłaściwymi rywalai/byle kim, i w playoffs będą zesrani, jak przyjdzie co do czego. Lakers ćwiczą to na swoich bardzo możliwych przeciwnikach w playoffs. nie "ćwiczą" zamierzenie, tak się po prostu stało, bez intencji zapewne, ale skoro los daje, to się bierze z pocałowaniem w nogę.

    można se gdybać o kontuzjach itd, ale po co ? są wszyscy zdrowi i szlus. paru graczy w LA ma jeszcze miejsce do poprawy, i to sporej, a Kobe ma szansę jeszcze zrozumieć, że w playoffs bez zaangażowania bigsów - sam nie pociągnie tego wózka, choćby nie wiadomo, jaki był dobry. Imo, idzie jednak ku dobremu, a WC jest chmieryczna i każdy zespół ma defekty, co powoduje, ze lepszy będzie ten, kto sie dobrze zamaskuje. w EC zresztą też.



    .



  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @up

    wydaje mi sie ze z Dal to na razie raz grali :D, ale do rzeczy, no dokladnie to samo pisales o Lakers rok temu wyszlo jak wyszlo, a teraz jest duzo gorzej... defensywa defensywa ale ktos jescze musi rzucac i trafiac zeby by bylo co bronic. Lakers sa w 10 najgorzej grajacych offensywnie druzyn (gorszy jest boston a mem jest na tym samym poziomie) resza z tej dziesiatki to dno i wodorosty sa tez co prawda 4 best defensywa, ale czy nogi fishera, glowa rona wytrzymaja w serii z dobrym teamem. watpie. i dodatkowo coach z dupy, ktory zabral pozostalosci po poprzedniku i sam chyba nie wie co z tym zrobic. Problem Lakers to offens i Bryant rzucajacy bo 30+rzutow by zdobyc 30 pky ktore nie daja zwyciestwa. mozesz sobie tlumaczyc ze "skacze jak sarenka" ale przekonasz chyba tylko siebie. Lakers nie maja szans na tytuł chyba ze przejdzie cos takiego

    games.espn.go.com/nba/tradeMachine?tradeId=7hdso6t

    i zostanie zatrudniony normalny coach

    ale to raczej czysta fantazja

  • Gość: [tyler] *.cpe.net.cable.rogers.com

    nie wiem czemu, ale mnie Lin jakos nie przekonuje. Statsy ma swietne, najwiecej pktow zdobytych w pierwszych 3 meczach od 30 lat, wiecej niz MJ. Wydaje mi sie jednak, ze czesciowo wynika to z tego, ze nikt na razie nie wie czego sie po nim spodziewac. Na pewno ma papiery zeby byc solidnym PG, ale czy to klasa Paula/Nasha... Nie sadze.

  • ssen

    Akurat nash na poziom solidnego pg wskoczyl dopiero w 5 sezonie w lidze, a na all-star lvl wskoczyl gdzies w okolicach 30, do tego zawsze byl def lajza co zostalo mu do dzis.

    Lin bardzo ladnie gra poki co, jak wroci amare powinno byc tylko lepiej.
    Jak wroci melo to juz niekoniecznie.

  • Gość: [lashco] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    dobry artykul!! dzieki panowie!!! linsanity on fire!!!

  • the-truth

    Tyler spoko Nashem czy Paulem moze nie zostanie,ale juz jest wystarczajaco dobry by spuscic manto Bryantowi i druzynie,ktorej narzucil swoje ID.Wyobrazacie sobie MJa zacmionego przez skosnookiego ? Buahahahha.

    PS.Najnowsze doniesienia z mroznej "Szkockiej ligi",Barca znow nie wygrywa na wyjezdzie notujac ledwie 4zwyciestwa w 11 grach poza domem,Real ma juz tytul praktycznie w kieszeni ,ktory jest oczywiscie chuja wart bo chlopcy Barcelony mimo pewnie 10pkt.straty jutro bardziej zasluguja na tytul bo ograli w koncu Real :) A Lajonel pokazuje,ze nie jest zadnym innym pilkarzem w reprze i klubie,po prostu bez silnika na ktorym pracuje legendarna repra Hiszpanii traci na wartosci i brakuje mu kileryzmu C.Ronaldo.

  • Gość: [da_markos] *.zwm.osi.pl

    Wiadomosci sportowe: w slabej lidze hiszpanskiej, gdzie barcelona trzesie cala liga, real jest tuz za katalonczykami, 6 gracz realu madryt srubuje wszelkie rekordy strzeleckie.
    - swiat wg przecinka

  • zrz84

    No to jak? Azjatycko-amerykanskiej historii ciag dalszy?

    Dzis wieczor Lin naprzeciwko ma Rubio... od razu widac twardy defense jaki chce na nim grac Hiszpan, a Lin przeplata serie 3 trafien dwoma bledami krokow. To bedzie ciekawy matchup, a jest jeszcze Barea i Ridnour.

  • roar

    Nie rozumiem, jak Wolves to przegrali. Kolejny cud, cholera.

    Inna sprawa, że w międzyczasie Rubio (razem z podkoszowymi) nieźle Lina podszkolił.

  • zrz84

    dzisiaj juz tak latwo nie poszlo, ale Knicksi wyrwali 5th straight - najdluzszy w sezonie. Rubio to zlodziej! Zabiera pilki jak trzymasz, podajesz, kozlujesz - jest swietny gdyby nie jego rzut z pol i dystansu.
    Lin dzisiaj masa strat - Wolves bronili go bardzo fizycznie, co przynioslo skutek - gubil pilki, zle podania, od 3q widac bylo jakim kosztem odbyly sie poprzednie wygrane - wydawal sie slaniac na nogach. Pomimo pudlowanych wolnych w ostatniej minucie wybronili mecz na wyjezdzie. Jeszcze przed nim duzo pracy, ale 20pts 8as 6rbs 3stl przy takim meczu wczoraj i tak robi wrazenie.

  • zrz84

    wow, wlasnie przeczytalem, ze znalezli cialo Whitney Houston. 48lat.

  • Gość: [jafiaa2] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    no dzisiaj juz 8/24 i gra najwiecej naprawde na duzo mu pozwalaja

  • Gość: [OMG] 212.180.145.*

    Bardzo ciekawe zjawisko ten Lin. Widziałem go chwilę wcześniej w epizodach w meczu vs Boston i mimo niewielu minut na parkiecie zwrócił na siebie moją uwagę. Autentycznie było mi go szkoda, bo tak nieporadnego zawodnika dawno nie widziałem. Widać było, że się starał, ale co tylko dotknął piłki to spierniczył (raz tylko po beznadziejnym rozegraniu ostatniej akcji w kwarcie, zostął jeszcze bardziej bezmyślnie sfaulowany przez Pawlovicia).
    A tu nagle dużo minut, wiara w siebie i wspaniałe osiągnięcia. Może jednak każdy z tych chłopaków jeśli dać mu piłłkę na cały mecz i nie jest broniony for real, potrafiłby tak zagrać?

    Tak czy tak Lin przetrwa w lidze bo jest... amerykańskim chińczykiem, a na takiego spece od marketingu czekali od wielu wielu lat (nawet bardziej niż na chińskiego chińczyka).

  • Gość *.static.rdi.pl

    @łukasz
    wydawało mi się, ze na początku sezonu mieli z Mavs mecz.
    może to byłby dobry pomysł : 30 rzutów KB. w tym sezonie 4 razy miał mecze z 30+ shots i La mają z nich rekord 3-1.

    problem, imo, Lakersi mają teraz, w Rs, z meczu na mecz - w playoffs, kiedy sie będą mogli skupić na jednej drużynie powinno być lepiej.

    "coach z dupy" - przeginasz, Brown nie jest syndykiem masy upadlościowej, ma potencjalnie front # 1 na playoffs, ma naj strzelca ligi, ma topową defensywę i mają La umiejętność wygrywania thrillerów. Lekceważysz tę umiejętnośc, a to jest zawsze wskaźnik
    klasy zespołu, jego champs-dna.

    "normalny coach" - który wygrywał po 60 meczów w RS i w playoffs był o kolejne wpadki swojego lidera od finałów, a może i mistrzostwa. czym Cavs trzymali się w seriach, w których ich lider słabo rzucał, i kładł końcówki ? Cavs mieli champs-dna, bo mieli Browna, umieli czołgać się w bólu, ale trwać w grze, mimo wszelkich słabości swoich kruluf, ale nie umieli go zrealizować ostatecznie, bo do tego ostatniego kroku trzeba jednak superstara, trzeba kogoś, kto jest all time player, a nie all time joke.

    Larry Bird trzy dni temu podsumował to krótko : chcesz funu - bierzesz LeBrona, chcesz wygrywać - bierzesz Kobego; why ? bo Kobe to twardy sukrwiel, dla którego drugie miejsce, to osobista zniewaga.

    w LA Brown ma dużo więcej talentu niż w Cavs miał. Jednego ma tylko mniej - czasu. I być może charakteru mniej, bo o ile w Cavs każdy był gotów umrzeć na boisku, to w LA Gasol jest lelum polelum, a Artest, który może być difference makerem na miarę miśka, rozmienia się na drobne, w czym jak widzę jest zgoda. Ale playoffs dopiero nadchodzą. Brown to może zlepić do tego czasu. W ogóle, atakowanie tego coacha jest niepoważne, biorąc pod uwagę jego wyniki i to, jakiego miał fake-superstara, który robił w gacie przed każdym big game.

    btw, La przegrywają głównie ze Wschodem, w WC mają 11-5,w tym jedna porażka z Sacto, która w sumie ma znaczenie tylko w rekordzie, a nie w realu, bo Sacto w playoffs nie będą grali - OKC mają 16-5, SA 15-7, reszta ma gorzej. LA są top3 inside WC.

  • Gość *.static.rdi.pl

    Na kopanie dupska Realu - Barca się spina.
    Na kopanie innych dupsk - nie spina się.
    Real skupia się na kopaniu dupsk innych niż Barca, przed Barcą swoje dupsko
    do skopania wystawia, bo wie że taki jest porządek tego świata.

    Barca po prostu doszła do racjonalnego wniosku - nie można 3 czy 4 rok z rzędu
    kopać wszystkich dupsk. Nie można grać największej ilości meczów na świecie [niemal zawsze w finale każdych rozgrywek w ostatnich 2 latach plus kadra Hiszpanii, plus klubowe mś; LM, krajówka, pucharki krola i inne cyrki], ciągle wygrywać i w ktorymś momencie nie wysiąść : a] psychicznie, sukcesy nieustanne męczą równie bardzo, co sukcesów nieustanny brak, b] kondycyjnie, bo to są tylko ludzie, a nie cyborgi.

    przegrywając, odpuszczając, ligę - Barca zyskuje nowy cel na następny sezon : odzyskać ligę krajową, który zapobiega przejedzeniu sukcesami, daje motywacyjnego kopa i inspirację do dalszej pracy. kluczowi gracze kadry Hiszpanii, grając w lidze mniej, będą mogli zaoszczędzić energii nieco na Euro; w LM Barca zapewne nie odpuści, zwłaszcza Realowi, któremu zechce zlać porządnie zad - a motywację zaczerpnie z... yes - z przegranej ligi.

    zatem - same plusy.

    A Real ? a Real będzie mógł powiedziec, ze sezon zakończył pełnym sukcesem jak wygra LM, a nawet inaczej - jak wygra LM pokonując po drodze Barcę, i jak wygra z Barcą GD w lidze. Bez tych rzeczy będzie to krajowy tytuLIK, a nie tytuł. Wszyscy wiedzą, że w Hiszpanii liczą się Barca i Real, a reszta jest po to, zeby pusto nie było i od czasu do czasu, zeby sprawić supersensację urywając Barcy albo/i Realowi punkty, raz dzięki własnej determinacji, ale cześciej dzięki słabszemu dniu Barcy/Realu, które potykać się muszą, bo takie jest życie.

    Ci, co uważają, ze liga hiszpańska jest mocna, nawet nie wiedzą zapewne kto jest teraz na trzecim miejscu w tabeli. Muszą sprawdzić w necie, bo z zaskoczki by nie wiedzieli. Tyle o was :]

    Liga hiszpańska jest mocna, bo grają tak Barca i Real. Poza tym, jest chujowa do bólu zębów.

  • Gość: [tyler] *.cpe.net.cable.rogers.com

    Czyli wszystko jasne. Barca CELOWO przegrywa lige, zeby miec motywacje.

  • azazel666

    Boze przecinek przeszedles samego siebie :D

  • azazel666

    P.s. Przecinek a nie myslisz moze ze Lakersi tak troche odpuszczaja w tym sezonie zeby miec motywacje za rok? Przeciez nie moga wygrywac wszystkiego co rok, pozatym sezon jest skrocony zatem bylby to tylko tytuLIK, a nie tytul.

  • Gość *.static.rdi.pl

    tyler, wystarczy, ze Barca nie będzie maksymalnie się mobilizowac, wystawi młodszych graczy, zmniejszy intensity, postawi na mikrocykle, a nie jeden stały cug "wygrać za wszelką cenę". Barca ogrywa Real jak dziecko, a potem traci punkty z jakimiś Osasunami i innymi - zajmij się wytłumaczeniem takich faktów, a nie dyskredytowaniem moich interpretacji. wszyscy wiedzą, ze kiedy Barca chce za wszelką cenę, to dostaje to czego chce. Może tam właśnie nie ma już takiej motywacji, zeby wszystko wygrać, moze zdali sobie sprawę, ze chcąc wziąć wszystko w tym sezonie zarżną się na amen i trzeba wybrać cele. Może zeszło ciśnienie, bo uznali że nie ma sensu gonić Realu, ktory ma przewagę, i gra na tyle stabilnie, ze będą go gonić, nie dogonią, a tylko utracą mnóstwo energii - co w tym irracjonalnego ? przyzwyczaiłeś się do swojej roli i wydaje ci się, ze samym "łyzka na to niemożliwe" coś wnosisz do dyskusji ? nic nie wnosisz. Sam nie masz pomysłu, ale inne wykpiwasz.

    666, odpuśc sobie dowciapnie wtręty, bo nie masz dość uroku osobistego, zeby być w tym dobrym.

  • zrz84

    Kuleje u niektorych czytanie ze zrozumieniem, mowa jest o tym, ze Barca po prostu nie moze wygrywac wszystkiego, zawsze, non-stop, bez wyjatkow. I ja sie z tym zgadzam. Przeciez wiadomo, ze nie da sie rok po roku, wciaz wygrywac kazdego dwumeczu, kazdych finalow, nawet z szeroka kadra. Nawet najlepsi maja wachania formy i doluja at some point. Daleko mi do fana barcy, ale nie mozna sie wszytkiego czepiac, bo akurat tak twierdzi przecinek.

    Co do Browna - wg mnie to nie jest zly trener, ale nie potrafi wykorzystac potencjalu Lakers. Jak zauwazyles Gasol to nie Varejao, zeby wychodzic nabuzowany na mecz z np Utah. I wtedy nie gra 100proc, a brak zagrywek ustawianych pod frontcourt mocno ogranicza mozliwosci ofensywne lakers. Bo oni tam potrzebuja o wiele wiecej punktow i rbs. Kobe niech dostarcza swoje, wcale nie dominuje pilki tak przesadnie, jak niektorzy tu sugeruja. Natomiast widac roznice w defense lakers i wg mnie tutaj sa mocniejsci, a beda jeszcze lepsi. Peace miewa przeblyski, dobrze zaczal pierwszy mecz sezonu, ale kleka mu psycha, tylko czekac az skonczy z barnesem z jakims zawieszeniem.
    Trzeba czekac na transfery, wg mnie ogarniety PG z lepiej grajacym blakiem rozwiazalby duzo aktualnych problemow Lakers.

  • azazel666

    przecinek kilka pytan:

    1. Czy wiesz ile bylo wczoraj stopni ciepla w Irunie?
    2. Czy wiesz co zrobili dzialacze Osasuny 30 minut przed meczem?
    3. Czy ogladales wczorajsze zawody?

    Hmm no tak ale Barca przegrala bo brak motywacji.
    Zdrowia zycze.

    P.s. Komentarz o moim uroku nie wiem jak mam odczytac ale naprawde serce mi nie peknie z tego powodu ze nie dostane od Ciebie karty 14 Lutego.

  • Gość: [roy] *.echostar.pl

    Panowie, jestem z blogiem niemal od początku i świadkuję Waszych dysput z niedużo mniejszym stażem i równie dużym zaciekawieniem. Początkowo myślałem, że o baskecie 'od kulis' wiem wystarczająco, jednak to właśnie Wy (a przede wszystkim sir 'przecinek') zwróciliście mi uwagę na dodatkowe niuanse płynące z gry oraz nieznane mi dotąd słownictwo. Wpadłem tu teraz tylko po to, żeby podziękować za to, co wnosicie do tego bloga. Tak wartościowych komentarzy ze świecą szukać na polskich portalach. Tak więc, parafrazując znaną w Polsce postać, zakończę: Keep goin, kur*a! Mam nadzieję, że blog także przetrwa, bo takich miejsc w polskim internecie nie ma zbyt wielu. Dzięki MRPW, dzięki Przecinku! Pzdr! :)

  • the-truth

    Nie nie da sie wszystkiego wygrywac jak leci,choc Xavi,Iniesta i spolka wlasnie to robia od lat,rok temu nie odpuscili i wygrali dublet,rozumiem ze nauka jaka wyniesli to jest taka,ze trzeba jednak odpuszczac :) Zespol aspirujacy do najlepszego w historii z paroma pilkarzami aspirujacymi do najlepszych w historii na swojej pozycji,odpuszcza sobie ot,tak lige i wlewa hektolitry konfidencji w nogi i glowy Realu i daje szanse pyszalkowi Mourinho na bunczuczne teksty? Buahahaha.

    Ja mam madrzejsza teorie spiskowa to Real odpuscil Puchar Krola by wygrac lige i zrobic przecinkow i chlopcow Guardioli w balona.Brawo Mourinho,na poczatku wygladalo to po prostu na chujowa taktyke z Pepe jako DMF i bez zadnego kreatywnego srodkoweg pomocnika,teraz to wyglada na piekny plan,w koncu na ostatnie 5-6 meczow,tylko w tym jednym praktycznie Barca pograla swoja pilke.

  • f.seydlitz

    "Tak wartościowych komentarzy ze świecą szukać na polskich portalach."

    .......... just ROTFL

    Ale ok, przecież też tu zaglądam i czytam niekończące się dysputy ;)

  • pay_jay

    Beka z wartościowych komentarzy.

    Fajny mecz w Toronto. Szkoda tylko, że sędziowie dali ciała w ostatnich sekundach i spieprzyli zabawę. Kobe kozak, ale to z Toronto, to pewnie nawet się nie liczy, w końcu to nie statement.

  • f.seydlitz

    "wszyscy wiedzą, ze kiedy Barca chce za wszelką cenę, to dostaje to czego chce.'"

    Tia... Powiedz to MOurinho i piłkarzom Interu :-)) No chyba, że Barca chciała się skupić na lidze w tamtym sezonie :)

  • Gość: [viaroos] *.play-internet.pl

    Ronaldo juz 3 bramki w tym jedna cudna. Ale wiem wiem to sie nie liczy. W koncu to tylko jakies Levante...

  • pay_jay

    A jak ma się liczyć? Przecież to dopiero 6 zawodnik swojej drużyny.

  • Gość: [tyler] *.cpe.net.cable.rogers.com

    bramka jak bramka, 90% zaslugi dla asystenta

  • Gość: [3D] *.ibd.gtsenergis.pl

    www.youtube.com/watch?v=WMX44HEr5e0
    Co za asysta Oezila, geniusz Di Marii i tylko dołożenie nogi CR7, każdy tak potrafi, a RVN to nawet lepiej to robił tylko nie był taki ładny.

  • pay_jay

    Di Maria pięknie mu z ławki nabił piłkę na głowę.

  • Gość: [da_markos] *.zwm.osi.pl

    nieee to przeciez szmata byla ;] kazdy strzal zza pola karnego to szmata. TAki RvN to stawial czolo prawdziwym bramkarzom ;]

  • pay_jay

    Obejrzałem kilka razy i wyraźnie widać, że chciał oddać piłkę Oezilowi, ale mu zeszła i wyszedł ten strzał. Przypadek, w końcu RVN 2.0 sam nie umie nic zagrać, nie dajcie się zwieść, połowę goli strzela z karnych.

  • Gość: [da_markos] *.zwm.osi.pl

    przecinek ty to jednak typowy humanista jestes. piszesz elaboraty a 2+2 masz czasem problem dodac.
    1. skoro liga hiszp. jest taka ch*owa to barca powinna z jedna noga w d**pie ogrywac wszystkich wafali i spinac sie tylko na real. ewentualnie nie tracic tyle punktow z kim popadnie. to tak jakby kliczko przegrywal rudny z kims pokroju andrzej rżany... ;]
    2. ja mam lepsze wytlumaczenie niz wszystkie twoje razem wziete: mourinho przychodzac do realu mogl od razu stworzyc druzyne, ktora bedzie jak rowny z rowny grac z barca - czasem wygrywac, czasem przegrac. stwierdzil jednak, ze nic tak nie zaboli barcy jak przegrana po 20 z rzedu wygranych z realem. Wielki Mou to taki sadysta - lubi sie pastwic nad swymi oponentami i zadawac im niesamowite cierpienie i zgrzytanie zebow. i wlasnie teraz jest w trakcie realizacji swego planu ;]

  • dr_dedoverde

    Rondo niewybrany do All-Star właśnie zaliczył występ 32-15-10 na skuteczności 50% i pokazał co niektórym, którzy twierdzili, że jest przereklamowany. Drugi po CP3 rozgrywający ligi i tyle.
    A Boston pokazuje, że w play-offs będą groźniejsi dwa razy jak rok temu i w serii będą w stanie wygrać z każdym.
    Tylko szkoda, że Rose nie grał dzisiaj.

  • pay_jay

    Boston druga runda maks, tyle jeśli chodzi o "groźność".

  • pay_jay

    Zresztą to samo z Lakersami. Dekompozycja i zmierzch dawnych mistrzów. Pewnie, można wierzyć, ich przeszłość sprawia, że nawet całkiem łatwo uwierzyć, ale koniec końców, druga rundy i jedni i drudzy spotkają się na rybach.

  • Gość: [roar] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @OMG:
    Zaciekawiłeś mnie, poszperałem w sieci, highlightów Lina nie znalazłem ;) (poza akcją z Amarem w oficjalnym recapie, bardzo ładną akurat), ale znalazłem wypowiedzi fanów Knicks po meczu - i właściwie wszyscy, co do jednego, złorzeczyli na D'Antoniego, że mu nie dał więcej minut i błagali, żeby go częściej wpuszczał na parkiet, zamiast Douglasa. Więc albo nie było tak źle, albo po prostu NY aż tak bardzo potrzebował jakiegoś prawdziwego PG. Probably both.

    Lin ma przed sobą długi czas w tej lidze, niezależnie od wszystkiego, ale nie z racji pochodzenia, tylko idealnego wstrzelenia się we właściwe miejsce i właściwy czas. Trafił do drużyny w olbrzymim dołku, która miała dosłownie zero rozgrywających (dwaj przyszywani, jeden z permanentną kontuzją i jeden Mike Bibby) i trenera na wylocie. Z dołka ich wyciągnął, załatał dziurę w składzie i uratował trenerowi posadę i teraz mógłby już i całą resztę sezonu odwalać kichę, i tak będzie bohaterem - i co ważniejsze będzie niezastąpiony, bo w przeciwieństwie do konkurencji na pozycję przynajmniej umie na niej grać. Knicks byli tacy żałośni, że teraz (i) może być już tylko lepiej (ii) naprawdę do szczęścia wystarczy im byle drewno z umiejętnością kozłowania w tłoku i minimalnym przeglądem boiska.

    Tylko oczywiście byle drewno nie rzuca 38 punktów Lakersom, więc ten poprzedni akapit czysto teoretyczny był.

  • Gość: [RayRay] *.dynamic.chello.pl

    @,
    Co do oceny Browna to mnie rozbawiłeś. Ja to jednak widze inaczej: wszystko co osiągnąl Brown to zasługa Lebrona. To, że Lebron nie osiągnął więcej to w pewnym sensie wina Browna, który jest za słabym trenerem. Bardzo możliwe, że niektóre porażki w końcówkach np. ta w 7 grze z Bostonem było winą tego, że Lebron musiał ciągnąć całą drużyne przez calutki mecz i po prostu na końcu nie miał już siły. Trener którego jedynym pomysłem na ofensywę jest poleganie tylko i wyłącznie swojej najwiekszj gwieździe nie jest dobrym trenerem.

  • Gość: [RayRay] *.dynamic.chello.pl

    Dziś Ronaldo oprocz karniaczka i główki po asyście stzrelił też bramkę po zwodzie i bombie z dystansu. Nie wiedziałem, że on potrafi coś takiego:)

  • Gość: [tyler] *.cpe.net.cable.rogers.com

    Rondo w tym sezonie gra gorzej niz w poprzednim, jedna jaskolka wiosny ne czyni. Z tym drugim rozgrywajacym bym nie przesadzal, na pewno najpierw wzialbym Nasha. Nadal nie za bardzo umie rzucac z dystansu, co mocno ulatwia obrone. Lubie go, ale juz trche stracilem nadzieje na przelom.

  • dr_dedoverde

    Nash i jego defence degradują go z Top 2 automatycznie.
    Czy Rondo gra gorzej ? Pewnie, miewał lepsze sezony, ale ze starzejącą się wielką trójką i jego staty musiały spaść. Spadły jednak nieznacznie a procentowo lepiej rzuca jak rok temu.
    Zresztą kogo wy widzicie w top 3 ligi na jedynce ?
    Paul, Rose i kto ? Leń D-Will ? Może "Dyzma" Westbrook ? :) Nash to weteran, w przyszłości hall of famer, ale top 3 ligi ? Sorry. Może wyhypowany chudzina Rubio ? John Wall ? Irving ? Parker ?. No jedynie Parker może się tu równać z Rondo jak w formie jest. Reszta to albo żart, albo dopiero zaczynają. Lub nawet nie są true PG.
    A jeśli chodzi o rzut z dystansu to Rondo nigdy specjalnie nie musiał rzucać mając strzelców jak Pierce i Allen obok siebie a jednak w tym sezonie już druga gra 30+ zaliczona. Zobaczymy jak to będzie dalej, jedno wiem na pewno. jeśli chodzi o ogólny rysopis jedynki to Rondo jest na poziomie CP3 i Rose . Obaj to lepsi strzelcy, ale już dalej Rondo nie ma się czego wstydzić a nawet jest ciut lepszy.
    I jeśli piszecie, że Lakersi są w stanie wygrać z każdym w serii to trzeba to samo napisać o Bostonie, który gra lepiej. I według mnie ze zdrowym Rondo na pewno będą groźniejsi jak rok temu.
    Zbijacie się z Tych Dwóch Co Zawstydzili Logikę, że się oderwali od ziemi, ale lekceważycie sobie mecz 32-15-10 przeciwko najlepszemu aktualnie zespołowi w lidze ?
    Może i jedna jaskółka, ale za to jaka !

  • dr_dedoverde

    Dajder Drożba nie strzelił wczoraj karnego.

  • alexzar

    @the-truth

    Czy Real odpuścił puchar Króla? Gdyby tak było to Real zagrał by rezerwowym składem i bez spinania się a tak nie było. Po co ryzykowac kontuzje w takim meczu skoro mają go odpuścić. Druga sprawa to prestiż pojedynków z największym rywalem - w Hiszpanii piłka to religia, mimo że CDR to puchar drugiej (albo trzeciej) kategorii to Gran Derbi się tam nie odpuszcza. Ich dobra gra to efekt tego że są naprawdę bardzo dobrą drużyną, głodną sukcesów ale przede wszystkim Mourinho nauczył ich regularności. Barcelona w tym sezonie wygrywa ważne mecze ale brakuje im właśnie takiej woli zwycięstwa w każdym spotkaniu, zwłaszcza na wyjazdach.

    Z pierwszą cześcią wypowiedzi się zgadzam - nie da się wygrywać cały czas. Myślę że sam Guardiola ma tego świadomość dlatego wprowadza do składu kolejnych piłkarzy - Cuence, Tello, Dos Santosa, Thiago - żeby się ogrywali i w przyszłośći mogli zastąpić obecne gwiazdy. Są młodzi, zdolni, ale głodni sukcesów, na dorobku. Dla mnie Barcelona potrzebuje przede wszytkim wzmocnień w formacjach obronnych - Mascherano jest świetnym przecinakiem ale to nie środkowy obrońca. Abidal nie ma zmiennika. To samo Dani Alves - choć IMO to nie jest wielki obrońca, bardziej taki cofnięty skrzydłowy. Puyol i Pique mają świadomości że nie mają zmienników, grają dużo spotkań i przez to brakuje im koncentracji i być może również motywacji.

    Real dopuki jest z nimi Mourinho nie będzie grał gorzej, dużo lepiej też raczej nie. Teraz osiągneli pułap dostępny dla może jeszcze 2-3 drużyn na świecie. Przyszłość Barcelony zależy w dużej mierze od tego czy Guardiola wyciągnie właściwe wnioski po sezoniem wzmocni drużynę, zmotywuje swoich piłkarzy na nowo. Większość z nich wygrało Mistrzostwo Świata, Mistrzostwo Europy, Dwa zwycięstwa w CL, 3 w La Liga - czy można wygrać więcej. W tym sezonie Barcelona MOŻE (nie musi) wygrać tylko CDR i CL. W La Liga wygra Real.

  • jasiek551

    Świetny wpis, czytałem z zaciekawieniem. A zdjęcia dodają mu pazura ;)

  • Gość *.static.rdi.pl

    Ależ szybko Ronaldziki wpisały iks komentów, jakimż cudownym golem Ronaldo się popisał :] Nie da się jednak niczym zatrzeć faktu, ze takie gole zdarzają mu się raz na jakiś czas, a to, co zdarza mu sie nagminnie - czyli : karniak plus banalna główka/nózka - ponownie się objawiły w całej krasie. I tego nie da się zamazać niczym, żadną propagandą zachwytow i cmoków nad trzecim golem. Po prostu, zaakceptujcie rzeczywistość zamiast jej zaprzeczać tak gromko i zbytecznie.

    @666
    czy gdyby Barca z Osasuną grała w sobootę finał Ligi Mistrzów, to też by dostała w tyłek ? bo ja wątpię. Róznica między Realem, a Barcą polega na głodzie. Realowi burczy w brzuchu, jego krańcowo zdeterminowany, a Barca ledwie się rusza i aż się jej ulewa z nadmiaru. i ja nie napisałem, ze Barca celowo przegrywa w sensie "dobra, chłopaki, to co gramy na 2-3, tak ? załatwione". Nie - po prostu nie grają tak ostro, szybko, z taką koncentracją, częściej odpoczywają kluczowi gracze, których obecnośc jest z kolei obowiązkowa w meczach z Realem i będzie w meczach decydujących w LM, a do tego - gonisz rywala, ktory pedałuje jak cyborg, a ty się wcześniej 5 razy przewrociłeś, i w pewnym momencie po prostu możesz dojśc do wniosku, że dalsze gonienie się nie opłaca, bo są jeszcze inne wyścigi, potencjalnie nawet ważniejsze, czasówki i na tych czasówkach sie odkujesz, ale zeby sie odkuć musisz być zdrowy, a nie zajechany bezseensowym pościgiem - poza tym, są ME w planie, obrona tytułu mistrzowskiego, a Barca ma u siebie połowę składu rep. Hiszpanii. są kalkulacje, są wyrachowane obliczenia. A to o motywacji z porażki, która może w dłuższym czasookresie wyjść Barcy na dobre, sam dopisałem i możesz się z tym nie zgadzać, wolałbym jednak zobaczyć jakieś argumenty przeciwko niej.

    @seydlitz
    porównaj sobie porażkę z Interem i jej okoliczności [barceloński szturm, oblężenie Częstochowy, mediolańskie pływanie rozpaczliwcem] z remisami w lidze w tym sezonie, czy tą porażka z Osasuną, i to niedługo po tym, jak Barca skopała potężnie zad Realowi [i to z dużym zapasem, miało się poczucie, ze gdyby chcieli wygrać 8-1, a nie 3-1, to tez by wygrali]. Ja widzę subtelna róznicę między oboma przypadkami. I widzę róznicę w umiejscowieniu ich w czasie. nie widzisz ?

    @markos
    kwestia stabilności. głodu. Barca nie jest głodna tak jak Real, dlatego spina się na Real, ale ma problem z wyzwaniami mniejszego kalibru, zaś Real tak marzy o tym tytule w kraju, ze po prostu bije wszystkich z taką samą zaciętością.

    Mouriunho nie pokonał Barcy w bezpośredniej rywalizacji. No - jeden raz, w dogrywce, cudem. wszelkie inne mecze przegrywał, a nawet jak remisował, to dzięki rozluźnieniu samej Barcy [2-1 na wyjeździe, 2-0 u siebie i pół godziny do końca - stała przypadłość Barcy, jej najsłabszy punkt : luzik, "już wygraliśmy", próba gry w dziada, co się kończy golami dla zostawionego bez presji przeciwnika i nerwówką w końcówce]. Real z barcą po prostu nie miał na razie szans. Ten tytuł będzie wpisany gdzie trzeba, ale wiadomo, ze bez ogrania Barcy w GD 2 i bez wygrania z nią w LM sezon dla Realu bedzie polowicznie udany.

    możesz sobie swoje teorie wypisywac dowolnie, ale widać od razu, ze sam w nie wierzysz i słusznie - są absurdalne i pisane na upartego.

    @rayray
    "wszystko co osiągnął Brown to zasluga Lebrona' - tak, sezon po sezonie 60+ wins, swepy w playoffs, naj defense w lidze... gadaj zdrów, Ray. Widziałeś 60-wins team, ktory to robi jednym zawodnikiem ? przecież to absurd. jednym graczem. Tyle razy czytałem wasze teksty "przeceniesz znaczenie jednego zawodnika, to team-game", a jak mowa o Cavs to od razu wchodzicie w te buty.

    ja bym sparafrazował twoją tezę : wszystko czego NIE osiągnął Brown, to zasługa Lebrona" - gdyby Lebron był 4q-big games-clutch guy, to by dzisiaj Brown miał mistrzostwo, na które jako trener, który stworzył system maksymalizujący w ofensywie jednego gracza i jednocześnie nie szkodzący maksymalizacji effortu teamu - zasłużył. Szkoda, ze trafił mu się superstar, który do konca rzeczy nie doprowadził, jak przystało na superstara.




  • Gość *.static.rdi.pl

    btw, o "roli jednego zawodnika" ja mówiłem w kontekście clutchów, 4 kwart, czy naprawdę biggest games, kiedy lider/superstar naprawdę musi wziąc na siebie cały ciężar, a ty/wy piszecie o "roli jednego zawodnika" a'propos calego sezonu, w ktorym rzekomo Lebron napykał cavsom 60 wins i zesweepował parę po-series. posuwacie się poza granicę nonsensu. Lebron przyćmiewał innych graczy w zespole, i to chyba tak bardzo, ze spoza tego czadu nie dostrzega się, jak dobry team wokół niego wtedy powstał i jak ci goście razem dobrze funkcjonowali wokół niego. To ON powinien im przynieśc mistrzostwo swoimi big efforts w największych momentach i kwartach, tymczasem oni mu dali wszystko, co mogli, a on im nie dał tego, co powinien jako lider i gwiazda tego składu. Jesli ktoś tu się moze czuć zawiedziony efektami współporacy - to cała reszta zespołu, a nie Lebron. To on nie dał tego, co miał dać wtedy, kiedy to było decydujące.

  • pjaxz

    Teorie o odpuszczaniu jakichkolwiek rozgrywek są po prostu śmieszne, tym bardziej gdy mowa o dwóch gigantach delikatnie mówiąc nie pałających do siebie sympatią. Naprawdę tylko ignorancja historyczna może posunąć do takich wniosków.

    Barcelona ma największy problem sama z sobą - przez ostatnie 3 lata słabe mecze jej się zdarzały, obecnie te naprawdę dobre się zdarzają. Zresztą widać to po statystykach - tak słabo pod względem punktowym na tym etapie sezonu nie było od 2007/2008 gdy skończyli ligę tracąc do Realu 18 punktów. To był inny zespól, w fazie schyłkowej. Czy obecna ekipa jest w fazie schyłkowej? Raczej nie, niemniej po sezonie przebudowa jest konieczna i od rywalizacji w LM zależy jej skala.

    Problemem są urazy po słabym presezonie - Iniesta wypadł już 3 razy na trzy tygodnie. Villi i Affelaya nie ma, Pedro co chwile jakiś uraz, Xavi przez ostatnie 3 lata praktycznie nie opuścił meczu grając pod 60 spotkań w sezonie, jego organizm się buntuje i to widać na boisku. Ostatnio odpoczywał 10 dni, zagrał z Valencią ale już w sobotę również usiadł na ławce. Wobec kłopotów Xaviego i Iniesty Fabregas od początku roku grał co 3 dni (środa CdR, weekend liga), a że gra na niesamowitej intensywności też jest mu potrzebny chwilowy chociaż odpoczynek. Messi cofa się pod linię środkową wobec kłopotów drużyny z rozegraniem i brakuje go pod bramką, a gdy się tam pojawia brakuje tej zabójczej skuteczności, którą prezentował w ostatnich latach.

    Keita wyjechał na PNA, Busquets złapał kontuzję i na pivocie pojawił się problem.

    Forma komedianta na boisku i celebryty poza nim Pique pozostawia dużo do życzenia. Pedro walczy o swoją przyszłość w drużynie, bo po tym co gra od mniej więcej 10 miesięcy nie ma szans by się w niej utrzymać. Nie wygląda to różowo, niemniej ciągle wierze w ten zespół - przy odpowiednim gospodarowaniu siłami najlepszych w LM mogą zgarnąć główną pulę. Pojawia się taki problem - wobec braku regularności ryzyko wpadki w LM w jednym meczu znacznie wzrasta.

    Co do Realu - grają wielki sezon, są niesamowicie regularni i mają w sobie niesamowitą determinację i motywację. Jednak nawet z tak dobrą formą ciągle Barca mogłaby z nimi rywalizować gdyby miała regularność chociażby z poprzedniego roku. Nie ma i efekty są takie, że liga skończyła się w lutym.

  • da_markos

    Jezuuu..... przecinek, wiesz co to ironia?


  • pjaxz

    Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
    Twoje próby umniejszania klasy i roli Ronaldo są niepoważne - ten gość umie i potrafi wszystko, do tego jest regularny jak czołg, fizycznie fenomenalny, technika strzału niesamowita, dla każdego trenera na świecie to skarb. Bez Ronaldo nie byłoby Realu na takim poziomie, tak jak bez Messiego nie byłoby czasami kosmicznej Barcelony.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @ roy, danke schon.

    @ markos, jasne, ze wiem, w twoich wpisach po prostu poznaję jej inną, sensacyjną, twarz :]

    @ pjazx
    niepoważne, to jest raczej przypisywanie mi takich intencji. Staram się interpretować rzeczywistośc, a nie tworzyć fantazmaty, w przeciwieństwie do innych. fakty na stół : 1 gol - karny, 2 gol - łatwa, trywialna główka po cudownym podaniu z wyjątkowo niewygodnej pozycji [wie kto, kto zaliczył tę nadzwyczajną asystę, czy wszyscy podniecają się tylko dostawieniem głowizny przez Cristiano ?], 3 gol - nie polemizuje, strzał piękny i trudny, ALE jednym golem zamazywanie resume z całego sezonu, na którym opierałem swoją pierwotną teorię ? przecież mecz z Levante, poza jednym odchyłem od normy, potwierdził to wszystko, co się dzieje od początku sezonu, a o czym pisałem.

    "ten gość umie i pootrafi wszystko" - to można powiedzieć o wielu piłkarzach, Rooney też umie przywalić z daleka, przywali z przewrotki, przywalić z karnego, przywalić po zwodzie, jest silny, szybki itd. takich graczy jest po prostu wielu. Wyliczanie talentów i pozycjonowanie potencjału nie jest żadnym argumentem, i nawet nie odnosiłem się do takich rzeczy, bo co z tego, ze ktoś "umie wszystko", jak 80 % goli zdobywa z karnych i dostawień głowy albo nogi ?

    "Bez Ronaldo nie byłoby Realu na takim poziomie" - teza niemożliwa do weryfikacji w obecnej sytuacji.

  • alexzar

    @pjaxz

    Dokładnie o tym mówię. Barcelona wygrała już tyle, że ciężko jej jest mobilizować się na zwykły mecz ligowy. Ja bym dołączył jeszcze do Twojej listy Thiago - mi ten zawodnik w tej chwili przypomina Inieste z czasów gdy wchodził do drużyny. Potrafi szarpnąć ale narazie to jeździec bez głowy a nie rozgrywający. Ale będzie z niego kawał piłkarza. CL jest jak najbardzie w zasięgu - wystarczy spiąć się w kilku zaledwie meczach. Wszystko zależy od tego czy Guardiola będzie chciał gonić za wszelką cenę Real licząc na ich potkniecia, czy odpuści La Liga i skoncentruje sie na pucharach.

    Co do Ronaldo to już pisałem - jest fenomenalnym finisherem, atletą, ale nie kreuje gry (w Realu nie musi). Czy ma niesamowitą technikę strzału - moim zdaniem nie - większość jego bramek to dostawienie nogi/głowy lub siłowe uderzenie (choć bardzo precyzyjne). Ma świetnie ułożoną stopę ale repertuar uderzeń dość ograniczony.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @pjaxz
    odpuszczanie celowe, a świadome i kontrolowane zmniejszeni parcia i ciśnienia, zeby się nie zajechać po latach grania największej illości meczów, najw ilości meczów o wysoką stawkę w kilku zespołach,, przez najważniejszych grajków Barcy - to dwie rózne sprawy.

    Iniesta i Xavi co i rusz łapią jakiś uraz, skąd to się bierze, w tym roku szczególnie często ? z przemęczenia. słabsza forma Pique - ile można być max skoncetrowanym i nie popelniać błędów ? przemęczenie mentalne. to są wszystko efekty ostatnich lat i serii sukcesów, efekty przejedzenia, na słowo "osasuna" czy "saragossa" muszą ci gracze reagować inaczej niż na "Real Madryt".

    Barcę stać jeszvze na spinkę na Real w bezpośredniej grze - tutaj odbywa się bitwa "nie pałających do siebie sympatią" teamów. W lidze trudno widać Barcy zachować w głowie świadomość , że "za wszelką cenę, bo cza gonić Real". Widać nie potrafią. 2 remisy i 1 porażka - spoko, Barca gra normal, i potyka się w sposób rutynowy. ale 6 remisów i 2 porażki ? to nie jest normalne i stoją za tym jakieś przyczyny. Utrzymywanie, ze Barca nie umie to bzdet. jesli to by był finał LM, to by Osasuna dostała 5 goli, a w barcy hasali by po boisku wszyscy najlepsi.

    czy zespół, który ma hysia na punkcie dogonienia Realu, nie wystawia do gry z ławki kluczowych piłkarzy nawet przy stanie wyjątkowo niekorzystnym ? dlaczego Barca porzuciła zwyczaj startowania najlepszym składem, zdobywania 3 goli w 1 połowie i luzowania w drugiej ? może dlatego, że po prostu nie mają na takie zrywy energii. albo mają, ale w baku jest ograniczona ilośc paliwa, a na końcu drogi są dwumecze LM i obrona tytułu ME z narodówką. A Real gra tak reguilarnie, że nadzieja na dogonienie - minimalna, nawet przy max zaangażowaniu środków. coś za coś. tu trzeba odpuścić, żeby tam przypierdolić, jak mawiał Roman Wilhelmi. odbija się na krajówce Barcy po prostu wyczerpująca fizycznie i mentalnie corrida ostatnich 2-3 sezonów, które były wyjątkowe w skali all time i kosztowały kupę zdrowia paru zawodników, a młodzież, Thiago, Sanchez, Cuenca i inni, plus rezerwy po prostu im nie zapewniają aż takiej przewagi jaką zapewnia im startowy skład ze wszystkimi naj. Kutfa, przeciw Osasunie w S-11 nie wyszli Xavi, INiesta, fabregas, Busquets, potencjalnie cała druga linia, z dwoma top5 graczami świata i top15 Fabregasem, ktory wszedl późno w 2 połowie. Czy tak zachowuje się zespół chcący za wszelką cenę gonić Real ? Czy raczej team, który skupia się już na innych zabawkach niż La Liga ?



  • pjaxz

    Musicie zrozumieć jedną rzecz - w Hiszpanii najważniejsza jest liga. Dla takich ludzi jak Guardiola ta sprawa jest również oczywista. Skład z Osasuną sugeruje że nawet on nie wierzył już w dogonienie Realu, aczkolwiek występ każdego z kluczowych pomocników w sobotę był szalenie ryzykowny czy wręcz niemożliwy. To pokazuje priorytety, ale z drugiej strony jest kpiną z kibiców, bo gdyby przewaga Realu była dajmy na to 3 punkty przed tą kolejną pewnie kluczowi gracze pewnie by zagrali.

    Ten sezon jest albo przejściowy, albo schyłkowy. Już niedługo się dowiemy.

    Urazy biorą się ze źle przepracowanego okresu przygotowawczego - zaczęli później o bodajże 9 dni od Realu. Jakieś błędy zostały popełnione, zamorska część przygotowań w Stanach i doniesienia że treningi są przerywane po 30 minutach z powodu kosmicznych upałów. PEp był z tego okresu bardzo niezadowolony, narzekając na wybór miejsca do tournee gdzie nie dało się trenować. Potem była jeszcze szansa to zweryfikować, więc gdzieś tutaj jest wina sztabu. Od razu z delfinarium i wizyt u Myszki Miki przyszły mecze z Realem w Superpucharze Hiszpanii, liga, Superpuchar Europy, LM, reprezentacje i nie było kiedy porządnie potrenować.

    A kolejni gracze wypadali na chwilę, na 2 tygodnie, na 3, i nie byli w stanie wejść w odpowiedni rytm meczowy, a zdrowi podstawowi zawodnicy wobec zmniejszającej się kadry grali na potęgę. Młodzież choć bardzo zdolna, nie była w stanie (jeszcze?) grać na poziomie "starych" mistrzów.

    Xavi nawet nie łapie urazów, on po prostu jest przemęczony, snuje się po boisku, dlatego ostatnio znacznie rzadziej gra. Dlatego osobiście prorokuję mu raczej już po 30-35 spotkań rocznie niż te 50-60, co jest możliwe patrząc na rozwój talentu Thiago i coraz lepiej komponującego się do zespołu Fabregasa.

    Busquets nie wyszedł z Osasuną, bo nie dostał pozwolenia od lekarzy, którzy obawiali się że paskudna rana z meczu z Sociedad się znowu otworzy. Na Leverkusen jest powołany, ale czy zagra decyzja ma być podjęta w ostatniej chwili.

    Co do Ronaldo - nie bardzo rozumiem jaki jest wobec niego zarzut :) On jest zarówno fenomenalnym egzekutorem (dostawi nogę - musi się przecież w takiej sytuacji znaleźć, wygra główkę, stworzy przewagę dryblingiem, uderzy z dystansu, wykorzysta karnego) jak i całkiem dobrym dogrywającym (spójrzcie na jego liczbę asyst). Taki crack total jest niezbędny w każdej drużynie, która aspiruje do miana wielkiej.

  • pjaxz

    W kwestiach samej gry to pojawił się pewien problem koncepcyjny. Mianowicie rywale od jakiegoś czasu wychodzą na Barcelonę bardzo wysoko. Blaugrana sobie bardzo średnio sobie z tym radzi, do tego stopnia że MEssi jest zmuszony zaczynać ataki 60 metrów od bramki rywali. Guardiola poczynił już pewne modyfikacje w tym względzie, ale potrzeba trochę czasu by to odpowiednio załapało. Min sprawdzanie Sergi Roberto gracza bardziej w stylu angielskim box to box, potrafiącego podprowadzić piłkę pod kryciem paręnaście metrów jest wyrazem poszukiwań. A pewnie jak wróci Iniesta problem rozwiąże się sam :)

  • Gość: [tyler] 96.47.186.*

    @dr_dedoverde: ja nie mowie, ze Rondo jest slaby, czy top 3 - nie wiem, top 5 na pewno. Ale jeden swietny mecz nie robi z niego dominatora w lidze. Co do braku slabego rzuty z dystansu, to nawet nie chodzi o to, ze w Bostonie nie ma kto rzucac, po prostu jak nie ma takiego zagrozenia ze strony PG, to sie inaczej uklada obrone. Wiadomo, ze Rondo na 90% bedzie wjezdzal albo podawal. Sprobuj dac troche miejsca Paulowi i zobaczysz co sie stanie.

  • Gość *.static.rdi.pl

    Arenas ? Iverson ? ... [Bob Cousy ?], czyli ostatnie pomysły Lakersów, albo rumory pływaków rozpaczliwców, na załatanie dziury na obwodzie, w którą wpływają co i rusz takie tuzy scoringu jak Lin czy Calderon i robią na żółtkach rekordy życiowe.

    w Arenasie i Iversonie jedno będą mieli na bank - skaszanioną atmosferę w szatni i co najwyżej 12 pts odgryzu za ciągle i nadal 30 traconych. I duże egos, prawie tak samo duże jak to należące do Kobzdeja. a z ego Kobzdeja pomieścić można w jednym zespole tylko wiele małych egosików albo nawet żadnego innego. Reszta ma się poświęcić dla wspólnoty celu, that is the name of the game. Rywalizacja na ego zabija każdy team.

    bez defense na PG będzie bardzo trudno powstrzymać CP [ # 1 PG w lidze, reszta o trzy dlugości za nim, dawno nie było tak jednoznacznie najlepszego rozgrywającego w NBA ] w playoffs i umiejętnego wpuszczania w maliny OKC z ich Jeźdźcem ze Sleepy Hollow i biegania za Longorią, zeby go zmęczyć chociaż i wymusić gorsze rzuty i cieńsze akcje w finałowych minutach.

  • Gość: [RayRay] *.dynamic.chello.pl

    @,
    Hahaha, słaby ten Ronaldo, że częściej zdobywa normalne brami a nie wybitnie piękne. Gdyby częściej strzelało się bomby w okienko, a nie dokładało nogi to wtedy dokładanie nogi uchodziłoby za trudniejszą sztukę. Maradonna też nie w kazdym meczu strzelał bramkę po wyminięięciu połowy drużyny przeciwnika.
    Tak widziałem Cavs Lebrona. Jakim Brown jest trenerem przekonasz sie w tym sezonie. Lakersi mają potencjał, zobaczymy jak go wykorzysta:).
    Gdyby Lebrona zastąpić jakimkolwiek innym graczem to drużyna kawalerzystów znaczyłaby gówno, a nie sweepowała czy notowała 60 zwycięstw w sezonie. Tak uważam.

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    Umiejętność wygrywania thrillerów, rozpracowywanie konkretnego rywala w PO. Normalnie deja vu. W zeszłym roku było to samo i wiadomo jak się skończyło. Różnica jest taka, że wtedy Lakers mieli skład na wygranie ligi, a dzisiaj go nie mają. Można sobie wiele gadać, ale przy obecnych składach i obecnym zdrowiu nie wiem jak Lakers mieliby wygrać z Mavs czy Thunder, a i ciężko znaleźć kogoś z półki PO z którym byliby zdecydowanym faworytem w ewentualnej serii.

    A jak już Lakers odpadną w którejś tam rundzie to wszyscy przeczytamy, że byli wypaleni jak w zeszłym roku, albo mało głodni. Liga jest marna, drużyn klasowych brak, a mistrz powinien jeziorakom podziękować za to, że mieli pełne brzuszki bo w przeciwnym razie wiadomo kto by podnosił puchar.

    Jak tak czytam przecinka to mam wrażenie, że Lebron miał w Cavs najlepszy support ever, a i trenera z najwyższej półki. Tylko gdzie są dzisiaj ludzie z tego supportu? Tylko Mo i West grają w konkretnych ekipach. Jako rezerwowi warto wspomnieć. Reszta albo na emeryturze, albo dalej w Cavs. Dostali nr.1 draftu, który notabene zapowiada się na super grajka to udało się odbić od dna. Super talent, który tak się marnował obok Lebrona czyli Hickson pogrywa sobie w Kings i trafia 38% rzutów.

  • f.seydlitz

    @Przecinek
    Odnośnie wygrywania przez Barcę gdy tylko chce - ok, widzę różnice między porażką z Interem, a remisami w lidze, tyle że w kontekście Twojej wypowiedzi owa różnica nic nie zmienia. Barca nawet grając na maxa nie była w stanie wygrać z Interem, grając na jakiś tam procent swoich możliwości nie jest w stanie wygrać z ogórkami w lidze. Morał wciąż ten sam - nie zawsze Barca wygrywa nawet gdy tego chce. Mógł się Barcy postawić Inter, mogą też inni. Także Real.

    Pisałeś nie tak dawno, że docenisz i Ronaldo, gdy jego 50 goli w sezonie zapewni drużynie 5 wygranych, no to właśnie jedną zapewnił. Z 0 1 wyciągnął na 3 1 i jak byś nie deprecjonował karnych (których wykonywanie nie jest tak łatwe jak twierdzisz - vide Messi - a które CR wykonuje bezbłędnie od 23 razy) i "główek" to wygrał Realowi mecz.

  • Gość: [Muerte] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    O Jezu, nie interesuje się piłką nożną, kim jest Ronaldo wiem ze słyszenia. W sumie bawi mnie jak czytam, że cały Real gra na jednego gracza, który ładnie wygląda w polu karnym. Mogliby grać na kogoś innego, ale Mourinho stwierdził, że dali za niego 100mln euro, więc nie niech się na coś przyda i wbija ŁATWE piłki do bramki. W sumie bez sensu by było, gdyby jakiś brzydki i tani gracz był najlepszym piłkarzem ich zespołu.

    Gdyby posłuchać przecinka, to Real sprzedałby Ronaldo i kupił jakiegoś mistera za 10euro do wbijania ŁATWYCH piłek.


  • Gość: [panzerpanda] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    A mnie bawi czytanie pełnych niezrozumienia postów ludzi, którzy najwyraźniej znieść nie mogą jeśli ktoś ma inne zdanie na jakikolwiek temat.
    Powinniście postarać się zrozumieć różnicę pomiędzy wskazaniem czyjejś roli w zespole a kwestionowaniem jego umiejętności kopania piłki.

    Poza tym nie do końca rozumiem jak możecie (większość czepiająca się przecinka) uważać swoje posty za wartościowe, jeśli jedyne co możecie przeciwstawić jego opiniom i teoriom to kiepskiej jakości sarkazm i chybione z reguły przewidywania jego kolejnych postów.
    Ja ekspertem od NBA lub od piłki kopanej nie jestem, ale nie biorę wszystkiego co czytam w internecie za nieomylne lub za próbujące takie być. Może dlatego z przyjemnością czytam komentarze przecinka na tym blogu, nie zawsze się zgadzam z tym co pisze, ale wolę czytać jego komentarze niż pełne niezrozumiałej niechęci czepialstwo reszty.

  • f.seydlitz

    @up
    Czepiający którzy czepiają się przecinka bawią Cię, a przecinka czepiającego się innych czytasz z przyjemnością, czy tak? ;) Przecinek nie potrzebuje obrońcy, sam się wybroni, poza tym chyba większość osób, która bierze udział w dyskusji albo - jak np ja - głównie dyskusję czyta jakąś w tym przyjemność znajduje, tak więc chyba niepotrzebnie rozdzierasz szaty w obronie przecinkowej cnoty ;)

    "Powinniście postarać się zrozumieć różnicę pomiędzy wskazaniem czyjejś roli w zespole a kwestionowaniem jego umiejętności kopania piłki."

    No tak, bo rola dopychacza vel 5-6 grajka w Realu nie deprecjonuje umiejętności CR kopania piłki :)

  • Gość: [dafus] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    PANZERPANDA, od jak dawna czytasz tutejsze komentarze?

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @panzerpanda
    Może dlatego z przyjemnością czytam komentarze przecinka na tym blogu, nie zawsze się zgadzam z tym co pisze, ale wolę czytać jego komentarze niż pełne niezrozumiałej niechęci czepialstwo reszty

    a biegle wychwytujesz momenty schizofreniczne? :D

  • Gość: [Muerte] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @ panzerpanda
    Gdyby chodziło tylko o to co piszesz, to przyznałbym Tobie rację. Ale problem z przecinkiem jest taki:
    ma zawsze racje, nigdy się nie myli, a jak się pomyli, to dlatego, że świat nie postępuje wg przeciekowych prawd objawionych.
    Np. lakersi rok temu mieli być mistrzem, ale rzeczywistość okazała się nieprzewidywalna, w konsekwencji to on miał rację, mimo że przewidział źle, ponieważ jego prognozy miały solidne podstawy. To rzeczywistość się pomyliła, nie on!

    Jak ktoś kiedyś napisał:
    Jeśli coś nie jest w zgodzie z faktami to tym gorzej dla faktów.

    dodatkowo:
    przecinek nie ogląda meczy RS! uważasz za eksperta kogoś, kto wiedzę czerpie z..... nie wiem czego...

  • Gość: [da_markos] *.zwm.osi.pl

    przecinek to taki chuck norris supergiganta ;)

  • azazel666

    dla mnie najlepsze z przecinka to jak po kilku meczach Duranta jeszcze w Supersonics obwolal go scrubem i kims niezdolnym do gry na poziomie NBA ze swoim pokracznym rzutem i watla budowa ciala tak, tak 83 pamietamy :-) Od tego czasu uwazam ale czasem niestaty daję sie sprowokowac.

  • tvvojstary

    @ azazel

    wow, tego nie pamiętałem!

    @ panzerpanda
    cóż, był taki okres, że polemizowało się z prawdziwkiem/podgrzybkiem, ale w końcu jego absurdalne bajdurzenia się przejadły i już mało kto na nie reaguje. z przecinkiem jednak trochę inaczej, bo niekiedy (choć niestety coraz rzadziej) da się z nim jakoś w miarę sensownie popolemizować.
    żeby nie był fizycznie niezdolny do przyznania się do pomyłki i nie zaniżał poziomu w przypływach frustracji to byłoby lepiej, ale cóż - pozostaje zawsze przecinkowa retoryka.

  • Gość: [Michal] *.icpnet.pl

    @przecinek,
    "ja bym sparafrazował twoją tezę : wszystko czego NIE osiągnął Brown, to zasługa Lebrona" - gdyby Lebron był 4q-big games-clutch guy, to by dzisiaj Brown miał mistrzostwo, na które jako trener, który stworzył system maksymalizujący w ofensywie jednego gracza i jednocześnie nie szkodzący maksymalizacji effortu teamu - zasłużył. Szkoda, ze trafił mu się superstar, który do konca rzeczy nie doprowadził, jak przystało na superstara."

    Ok, przyjmuję Twoją tezę - zamierzam zastosować ją do Lakersów i idac Twym tokiem rozumowania - Brown nie wygra, cała wina spada na Bryanta. Treneiro jest przeciez super... Team to obecnie takie CAVS na sterydach (mega superstar, drugi center ligi, jeden z 5 najlepszych PF w tej grze, def stopper barnes + truchło Artesta, big-shot Fish + McRoberts i Murphy ktorzy w formie moga namieszac, i dac 10-15 wartosciowych minut w meczu), więc nawet masz latwiej, ale co mi tam...

    PS. Gdyby jednak ktos chcial sie zastanowic nad faktyczna maksymalizacja jednego gracza, przy nieszkodzeniu reszcie - rekord 16-12 jakos tego nie potwierdza... czyli jednak Kobe jest na boisku graczem gorszym niz Lebron, wait a minute...ale przeciez Kobe jest lepszy, wiec Lakersi na bank musza miec lepszy rekord niz maja... I'm confused!

    PPS. Z niecierpliwoscia czekam na ponad 48 zwyciestw coacha B w skróconym sezonie 11/12, tym razem z 'maksymalizowanym ofensywnie' superstarem w postaci jeszcze lepszego Bryanta ;) - jesli to sie sprawdzi, masz u mnie duzego browara ;)

    pozdrawiam
    M.

  • Gość: [da_markos] *.zwm.osi.pl

    @ azazel
    heehe dobre. czyli cinek to konwertyta - teraz akceptuje duranta. moze za kilka lat bedzie i wlasnej glowy za westbrooka nastawial ;)?
    pewnie zaraz przecinek walniej jakas sage, epopeje, trylogie, w ktorej bedzie "prawda objawiona" na temat jego teorii...i ze tak na prawde ta teoria sie sprawdzila ;]

    p.s. a tam chuck norris - przecinek musi byc politykiem. mowi duzo, ladnie, czasem totalne bzdury, ale i tak jego jest zawsze na wierzchu. taki chyży ruj - donek ;]

  • zrz84

    kurcze, niedlugo jeszcze maharadze, czyngis hana i chucka berry'ego zrobicie z przecinka...

    @michal

    Pozwole sobie nie zgodzic sie z porownaniem owczesnych Cavs do Lakers ad2012. W tamtym (Cavs) przypadku mielismy do czynienia z druzyna swieza, budowana wokol nowej gwiazdy, na koszykarskim wygnajewie. Dobry defense Browna z talentem i powerem z jakim wszedl o ligi James Cavs zawojowali sezon + postseason. Lakers natomiast to druzyna zlozona z paru wypalonych graczy (artest, fisher) nie potrafiacych zagrac swoich 100proc, gdzie cierpi chemistry i game focus. Od zeszlego sezonu - a wtedy jeszcze mial byc threepeat, ost. taniec Jaxa etc. Potencjal od owczesnych Cavs nawet wiekszy, ale zaangazowanie nie to. Poza tym dochodzi kwestia tego, ze Brown na razie objal Lakers w okresie lockoutu - intensywniejszy sezon, co najgorsze dla nich - brak odp przygotowania. Z Lakers mialo byc o wiele gorzej wg moich przypuszczen - na razie daja rade, choc ciezko.

  • Gość: [THE_REAL_SZCZAWIU] *.dynamic.chello.pl

    to brak przygotowania czy wreszcie sobie odpoczęli?

  • zrz84

    wg brak przygotowania jesli chodzi o nowe schematy nowego coacha, do tego pozbyli sie waznych graczy (odom, brown) a nie wzmocnili sie nikim powaznym. Kobe odpoczal natomiast na pewno dzieki dluzszej przerwie, bynum tez pewnie na tym skorzystal i to na boisku widac. Jesli Lakers ''zaskocza'' to wg mnie spokojnie moga powalczyc w konferencji. Pytanie, czy to w ogole nastapi.
    No i jeszcze kwestia ew transferow. Juz nie tylko u Lakers, ale jesli np Howard zmieni barwy to automatycznie zmienia uklad sil w lidze, wiec jeszcze nic nie mozna pisac na pewno.

  • zrz84

    *wg mnie to jednak - zjadlo

  • the-truth

    @ azazel
    Lol niezla perelke wylowiles

    Ja bym wspomnial tez o antyHowardowskim wrecz hujterskim stanowisku przecinka,ktore po jakims czasie zmienilo sie w lody z polewa i teksty o tym,ze gdzie by nie poszedl tam bedzie mistrz,jest latwiejszy w "obudowaniu" niz James,itp,itd.

    Ciekawi mnie tylko to ,ze tak wiele czasu ludzie na tym forum potrzebowali by dojsc do wniosku ,ze przecinek bredzi jak opetany i jest przegrywaczem bo chce byc tylko coolio wiec jego typy i opisy maja z prawda tyle wspolnego co on z drogimi samochodami i caly czas sprowadzali to do kwestii Truth Vs 83,dzis te 90% (nie liczac help-defense przecinka z dziadkowego kompa) uzytkownikow lapie,sie ze to brednie i sama jest ciekawa co ten czlowiek moze jeszcze nabredzic i podpuszcza go umiejetnie,zeby miec swoj darmowy sitcom.
    PS.Ronaldo znow dal dupy,gdyby spartolil karniaka i glowke i zostalby sam screamer mialby 100% ratio wartosciowych goli w tym meczu,a tak po prostu pokazal jaki z niego dopychacz wstretny :) Nie to co Rooney, co prawda bez porzadnych strzalow ze slabszej nogi,stalych fragmentow,gry w powietrzu ale za to strach na wroble w Bazyleii i w Algierii :))

  • Gość: [byczek] *.ip.netia.com.pl

    Dobry mecz MG szkoda tylko końcówki (łatwy jumper na ok 1.30 do końca i dał się za ograć na 35 do końca).

  • Gość: [Michal] 62.233.246.*

    @zrz84
    co do swieżości CAVS - washed-up Shaq, Jamison?, Mo? n-ty sezon Verejao, Delonte, Boobiego, Z w tym samym otoczeniu bez sukcesów - takie przedstawienie sprawy może obalać tę tezę, chociąż, jesli miałeś na myśli "głód walki o najwyższe cele i sukcesu" to jestem w stanie się zgodzić - syty (LAL) głodnego (CAVS) nie zrozumie... aczkolwiek, podeprę się kolejną tezą przecinka - skoro Bryant jest lepszym liderem, to czy jego team nie powinien pozostawać wciąż głodny, wciąż świeży? Chcę pokazać po prostu sprzeczność w poglądach przecinka, bo nie mozna miec ciastka i zjesc ciastka :)

    Co do lockoutu i skroconych przygotowań - słuszna uwaga, trzeba to wziąć pod uwagę (dajmy Brownowi popracować do konca sezonu i zobaczymy jak wtedy będzie wygladac ofensywa - w mojej opinii wiele sie nie zmieni...) - choc wg mnie LAL będzie ciężko nawet o 40 zwycięstw w sezonie (w konfie, która wcale wg przecinka nie jest mocna, bo prym wiedli tam jarosze, a przeciez wiekszosc druzyn raczej sie oslabila niz umocnila [nie licze clippsow] - ot, kolejna przecinkowa teza, która stoi w opozycji do innych. Pozdrawiam

    M.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @rayray
    niezła wrzutka, własnie - taki Maradona strzelał z przystawienia nogi albo głowy dośc rzadko. Maradona, Cruyff, Platini czy Zidane, Messi - to byli goście cały czas pod piłkę, wielcy reżyserzy gry, kreatorzy, a dopiero w którejś kolejności strzelcy. CR w Realu jest po primo, drugo i trzecio - strzelcem. Pytanie, czy ktoś o takiej charakterystyce boiskowej może przynależeć do ekskluzywnych klubów z graczami powyżej, czy po prostu do innego klubu - klasycznych łowców goli.

    "gdyby Lebrona zastąpić jakimś innym graczem" - ciekawy pomysł, ale gdyby to był inny gracz, to automatycznie zespół musiałby być inny, bo Cavs Browna byli układani pod Lebrona,a nie 'jakiegoś innego gracza", więc zapewne sama zmiana, bez zmiany systemu, skończyłaby się klapą.

    @simon
    z Mavs Lakersi wygrali już jeden mecz. Trudny, thrillerowaty i brzydki, co dobre świadczy o nich. Imo, to Mavs powinni się bać, bo sami mają nie mniejsze kłopoty od Lakersów, albo i większe mają. OKC też jest do pchnięcia, z wiadomych powodów :]

    Nie rozumiem, to znaczy, że wygrywanie thrillerów nie ma znaczenia, bo rok temu Lakersi padli z Mavs ? nie pisałem rok temu o żadnych thrillerach a'propos Lakersów, pamiętam dobrze co piszę, jeszcze mi skleroza nie doskwiera.

    jeżeli wykażą w grze desinteressement, jeśli będą pasywni i we don't give a shit, jak w serii z 2011, to tak napiszę - że "wypaleni". I będę bliżej prawdy niż ty, który napiszesz, jak po ww. serii - że alles gut & ordunng, tylko Mavs byli po prostu lepsi o 40 pts od zespołu, który właśnie szedł z back2back, z 3 finałów w 3 sezony, z naj składem w lidze i naj liderem w lidze, z all time coachem, z większą ilością biżuterii na palcach niż generałowie sowieccy nosili odznaczeń. Że taki zespół, który finiszowal RS wygrywając kilka statmentów i lejąc tychże Mavs brutalnie do gołej dupy - że taki zespół dostaje sweepa, BEZ żadnych ekstra-powodów, ot tak - bo "jest gorszy akurat w takim stopniu".

    wyniki Cavs, 60-wins seasons, sweeps w playoffs, serie "bez" jajek & scoringu Lebrona, w których umieli przeżyć do g6-7, w sytuacji gdy każdy inny team by byl już poskładany sweepem - co lepiej świadczy o tym, ze to był bardzo dobry team i ten team stworzył właśnie Brown ?

    i popełniasz, imo, zasadniczy błąd, który twoje myślenie czyni błędnym - wyjmujesz graczy z całości i wyliczasz, jak im słabo idzie w innych warunkach.

    To tak jakbyś rozebrał rower wyścigowy i wyliczał : kierownica nie pasuje do telewizora, przerzutki nie pasują do Tarpana, łańcuch nie daje się dopasować do komputera, a
    siodełko nie chce działać jako doniczka na kwiatki.

    Ten zespół był zespołem w najlepszym tego słowa znaczeniu, systemem w którym przeciętni gracze potrafią być RAZEM organizmem, który jest wydajniejszy od innych zespołów, w których nie było tak dobrych połączeń skillsetów, dopasowania, tak dobrego game plan, tak dobrego wykorzystania WSPÓLNIE posiadanej wartości. A ty bierzesz i indywidualnie to rozkminiasz, co ci już wyzej poglądowo opisałem na przykładzie roweru.

    @syedlitz
    napisałem, ze jeśli z 50 goli Ronaldo 5 STRZELI SAM i one rozstrzygać będą o wyniku meczów, to usankcjonuje pozostałych 45 dopychow czy dobitek. Nie zrozumieliśmy się.

    poza tym, wg mnie ważniejsi w Realu są inni gracze. Np. wyobrażam sobie Real bez ROnaldo, z Higuainem, ale nie wyobrażam sobie Realu bez Cassillasa. i dla mnie to świadczy automatycznie o tym, ze w hierarchii ważności, to Cassillas stoi wyżej. I znalazłem jeszcze 3-4 graczy, którzy też, na podstawie oglądu sytuacji, dla Realu znaczą więcej, bo bez nich trudniej mi sobie wyobrazić Real.

    @muerte
    w RS oglądam statmenty, starcia contenderów, więc nie imputuj. Sam o tym napisałem, zeby było jasne, reszta zaś udaje że ogląda wszystko :] Ja mam jakiś system na RS, i Imo jest perfekt. co komu daje oglądania contendera ze słabiakiem ? albo dwóch słabiaków ? takie rzeczy to na lato, po sezonie, bo i wtedy i teraz ma to takie samo znaczenie dla losów mistrzostwa ligi, a dla mnie te losy i to mistrzostwo są rzeczą jedynie istotną. Reszta ma znaczenie umowne.

  • alexzar

    @the-truth

    Akurat Rooney strzela bardzo dużo bramek głową (w zeszłym sezonie miał bodaj 6 pod rząd) co nie zmienia faktu że Cristiano ma lepsze staty.

    Wracając jeszcze do Barcelony - Guardiola w przerwie meczu przy wyniku 0-2 wprowadza Tello i Cuence. IMO tak nie robi trener który chce walczyć za wszelką cenę o mistrzostwo.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @666
    śmiałem się wyłącznie z tego, ze Durant nie umie 100 kg wycisnąć na ławce. jeśli na podstawie takich uszczypliwości wyciągasz tak daleko idące wnioski...

    @michal
    zwróć uwagę na jedną nieścislość : Brown z Cavs rozegrał 410 meczów w RS i 71 w playoffs, miał na wypracowanie mechanizmów funkcjonowania teamu PIĘĆ całych lat. z Lakersami na razie rozegrał 2 preasons i 28 Rs. więc, porównuj, stosuj - nie ma sprawy, ale już dziś bądź pewien, że będą rzeczowe argumenty przeciwko takiemu automatycznemu
    porównywaniu i przykładaniu tej samej miarki do tych dwóch przypadków.

    wg mnie Gasol nie jest top5 PF w lidze.

    "Cavs na sterydach" - porownując indywidualny talent - na pewno, ale w baskecie liczy się system, jak te talenty się sumują i co można nimi grać jako zespołem. Dlatego, jak dla mnie, Cavs Browna byli lepszym zespołem od Lakersów Browna. Mniej utalentowanym, ale lepszym.

    znów porownujesz Lebrona w systemie Cavs który miał 5 lat z KB w systemie który ma parę tygodni. w pierwszych 28 meczach z cavs Brown osiągnął 18-10, z LA 16-12. zbliżone osiągi, a i to bez lockoutu, z normalnym campem, z preaseason ik łatwiejszą ramówką i... z top defense PG ligi Ericem Snowem, a nie jego przeciwieństwem Derekiem Fisherem w składzie :]

    uważasz, że w ofensywie Cavsów Browna ktoś jeszcze sie maksymalizował poza Lebronem ?

    @prawdziwek
    1] nadal uważam, ze Howard ofensywie jest średni
    2] nadal uważam, ze Howard na linii Fts to katastrofa, co akurat od zawsze znajduje potwierdzenie w statline
    3] nadal uważam,ze Howard by dostał lanie i od Hakeema i od Wilta

    więc - w żadnym punkcie spornym moje "hujterskie", jak uroczo szczebioczesz, stanowisko wobec Howarda się nie zmieniło.

    co nie zmienia z kolei faktu, ze zawsze doceniałem i doceniam nadal jego zalety i to jak świetnym fitem mogą być w zasadzie dla każdej drużyny w tej lidze, m.in wskutek uwiądu centrów. Howard w NBA jest jak bracia Kliczko w wadze cięzkiej w boksie - dlatego taki cenny, wartościowy i wyrózniający się, bo błyszczący na tle zerowej niemal konkurencji. Zresztą, moja opinia jest wyważona, Shaq rzekł był, ze Howard to dla niego lipa, bo jest jak ostatni facet na planecie, który nie umie wyrwać żadnej z 3 miliardów panienek.

    więc, oddzielaj wątek sporny od ogólnej oceny gracza/teamu etc. Ty masz skłonność do tego, żeby w rozmowie o slabym rzucie za trzy Kowalskiego stosować w ramach argumentacji pomiar jego wyskoku dosiężnego. Stąd się biorą potem twoje niezrozumienia i błąkanie się we mgle.


  • Gość: [Michal] 62.233.246.*

    @przecinek

    Jestem zdania ze to raczej LBJ maksymalizował ofensywę Browna - choć styl gry LBJ w znacznym stopniu wykreował właśnie Brown - który oparł na nim WSZYSTKO, co tylko się dało - LBJ to taki do-it-all. Przyznam sam, że złapałem się na tym, że jeśli nie ma statline'u na poziomie 30-8-8 to... czuję się lekko zawiedziony i myślę, że Bron zagrał "tak sobie" (dziś np. 30pare pkt ale tylko 3 asysty - bez szalu... ;) - czy jest więcej osob, ktore tak go widza?). Z kolei Kobe grał przez jakies 80% swojej koszykarskiej w trójkątach, cały team LA był pod to budowany - więc to też byłaby dobra linia obrony "coach B nie ma elementów pasujących do jego układanki". Mnie wniosek nasuwa się jeden - zmienić układankę, bo pieces są naprawdę porządne, jeden dobry gracz do backcourtu i wszystko może wrócić na swoje miejsce (czego bym osobiscie nie chciał :) )

    OK - przekonałeś mnie, razem z zrz84 - faktycznie miał mało czasu, lockout, nowy system - choc wg mnie jako trener jest co najwyzej przecietny, czy ten sezon to potwierdzi? Czy jeśli Kobe przerżnie sezon 11/12 z kretesem będzie to dla Ciebie okolicznością łagodzącą dla LBJ za niewygranie miśka w cavs?

    Jeszcze co do top5 PF - rozumiem, że wyżej cenisz Love'a, Griffina, Aldridge'a, Bosha i Dirka? ok, rozszerzę tę kategorię nawet na top6, LBJ nie grał z żadnym zawodnikiem top6 na swojej pozycji (chyba, że o kims zapomniałem). Pozdrawiam

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    Że taki zespół, który finiszowal RS wygrywając kilka statmentów i lejąc tychże Mavs brutalnie do gołej dupy - że taki zespół dostaje sweepa, BEZ żadnych ekstra-powodów, ot tak - bo "jest gorszy akurat w takim stopniu". pierdolisz synu :)

    lepszy jest ten co wygrywa, a nie ten za ktorego reczy przecinek

    wg mnie Gasol nie jest top5 PF w lidze.

    mozebys rozwinal, chyba ze to kolejna prawda objawiona?

    Co do Browna, to powinnien pamietac ze nie trenuje juz na zadupiu, tylko w LA i to nie w Clippsach tylko Lakers. malo kogo obchodzi ze byl lockout, krotki camp itp... Wszyscy mieli takie same warunki przy starcie. 'Trener z dupy" poprostu nie ma pomyslu na Lakers, w ataku jest troche jak w Cavs czyli dajmy pilke do Bryanta/LBJ moze cos wykreuje... a ten kreuje ze az zeby bola.

    W clutch-time w tym sezonie ma 17-61 a 5-25 w ostatnich 10 dniach. Nie jest istotne drogi przecinku ze w meczach gdzie Bryant rzuca powyzej 30 rzutow LAL maja bilans 3-1, bo to Phoenix, Utah, Cleveland, oraz Indiana. Zespoly ktore za wyjatkiem Utah nie sa dla Lakers konkurencja o miejsce w PO. Jest natomiast wazne ze Bryant tylko 6 razy (bilans 4-2, zw Knicks, Memphis, Phoenix i LAC, por Portland, Orlando) (na 28 meczy razy) rzucal powyzej 50%, ale ani raz w ostatnich 11 meczach, co wg Elias'a jest jego najgorszym wynikiem od sezonu '98!

    Jesli Brown na takich danych chce opierac gre ofensywna zespolu, to powodzenia trzeba zyczyc Lakersom w PO.

    I mozna belkotac o statementach i thrillerach, ale nalezy tez wziasc pod uwage ze z taka gra LAL beda w tez nizszej drabince w PO, a nawiazaniu do tego co prezentuja na wyjazdach moze skonczyc sie na jednej serii.

  • Gość: [dafus] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    WZIAAAAAAAAAAAAAAAĆ!!!!!!!!!!!!!!!! :P

  • pay_jay

    "Przyznam sam, że złapałem się na tym, że jeśli nie ma statline'u na poziomie 30-8-8 to... czuję się lekko zawiedziony i myślę, że Bron zagrał "tak sobie" (dziś np. 30pare pkt ale tylko 3 asysty - bez szalu... ;) - czy jest więcej osob, ktore tak go widza?)"

    Ja tak mam, jak nie ma tego 8-8, to czuję jakiś niedosyt. Chociaż wczoraj mecz w wykonaniu Brona piękny. Post-upował aż miło. Chyba można oficjalnie powiedzieć, że już coś tam umie w grze tyłem do kosza (na razie w większości ruchy na jedno tempo), a przede wszystkim jest w tym zajebiście skuteczny.

  • kotkaski

    @wszyscy

    przecinek pieprzy głupoty jak zwykle na temat Bryant

    Ale co do opierania ofensywy na Bryancie to o co wam chodzi? Nie ważne kto byłby trenerem tam gdzie gra KObe Bryant ofensywa jest na nim oparta nie dlatego że to samolub tylko dlatego że to WIELKI GRACZ i niezależnie od cyferek jeden z nasjkuteczniejszych (w szerokim rozumieniu tego słowa) w lidze. I nie przemawia do mnie żadne clutch czy sracz.
    Playoff to czas właśnie takich zawodników, WIELKICH zawodników do których Bryant się zalicza nie zależnie od tego jakie wykręca cyferki i jaki bilans mają Lakers. A to że(czy) LBJ jest lepszy to temat na dyskusje oddzielną i od punktu widzenia zależy.
    Opieranie czegokolwiek na Bryancie w Lakers jest jedyną słuszną koncepcją. Opieranie nie oznacza monopolu. Dyspozycja Bryanta nie jest tożsama z dyspozycją LAL. Z Bryantem czy bez Lakers mają mnóstwo do poprawy bo na razie graja SYF I MALARIĘ i nie wróży to niczego dobrego. Ale na poprawe jest jeszcze mnóstwo czasu a o Bryanta jestem jakoś dziwnie spokojny.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @michal
    trudno mówić o maksymalizacji w przypadku one man offense. Cavs mieli pieczołowicie złożony skład, to nie był przypadek a'la Lakers'06, 07 albvo Bulls 87,88. Bliżej Philly Larry Browna 99,02.

    Jak dla mnie coach Brown nie miał zadnego innego wyjścia - miał Lebrona i miał tak grać, zeby Lebron mógł być w max stopniu SOBĄ, a bycie sobą w przypadku Lebrona oznaczało owo do it all. Brown nie miał nigdy swobody decydowania. Miał zrobić wokół Lebrona zwycięski team, jednocześnie Lebronowi dając pełną kontrolę. To samo miał jego imiennik w Philly z Iversonem. Co miał zrobić ? dał mu piłkę w ataku, obstawił możliwie najlepszymi defense-first & open looks scorers grajkami, alleluja i do przodu. Więc, wiń za brak ostatecznego sukcesu atmosferę w Cleveland, gdzie Lebron miał być alfa i omegą. brown nie dośc, ze mu to załatwił, to jeszcze dał możliwość wygrywania. I na tyle dobrze to poszło, że tylko samemu sobie Lebron może wyrzucać, ze przegrali mistrzostwo. Bo superstar to ten, który w meczach 6,7, przy 2-3 jest naj na boisku i z żelazną wolą i determinacją prowadzi swój team. A Lebron... wszyscy pamiętamy, jaką miał gumową żelazną wolę :]

    To, ze Kobe miał inne prowadzenie... no cóż, przez to pewnie nie dostał back2back MVPs RS, przez to nie robił 30-8-8, tylko kolekcjonował pierścienie grają w systemie, który go promował jako strzelca, ale nie maksymalizował jako gracza. Maksymalizował go skład z 05, 06, wtedy pokazał jakim może być niszczycielem, problem w tym, że nie miał nawet połowy tak prfekcyjnie złożonego teamu jaki miał Lebron w Cavs i jego maksymalizacja ofensywy nie zbiegła się z odpowiednim ustawieniem zespołu pod one man show, który Lakersi musieli grać. Można się spioerać, czy jackson dobrze zrobił stawiając na bezsystemowe granie, ale to był okres przejściowy, potem szybko Lakersi zbudowali skład, więc pozostają te sezony nieomawiane szerzej, nikną wobec późniejszych sukcesów. A one pokazują właśnie, jak trudno, nawet all time coachom, trenować w takich okolicznościach przyrody. coach Brown w Cavs w 5 lat zrobił 60-wins seasons, swepował w playoffs, był w finałach i dzięki jego pracy zespół nie tracił rozumu i serca, kiedy jego lider mówił "dobra, chłopaki, ja już nie gram dalej, nie wierzę, i don't give a fuck".

    Nie, jeśli Kobe przerżnie ten sezon, to nie będzie dla Lebrona żadna okoliczność łagodząca. Nie rozumiem zresztą, dlaczego by miała być ? inne okoliczności. Poza tym, jesli Kobe "przerżnie", to znaczy co konkretnie ? Lebron przegrywał grając słabe 4q, demonstrując pasywnośc, brak serca do walki. Tu nie ma alibi dla niego. Nie ma tutaj ządnej winy trenera Browna, ze Lebron powiedzial, ze już nie wierzy i mówi "pas". Dlatego, imo, błądzisz.

    whatever, nawet mi sie nie chce sprawdzać i zestawiać; rzecz w tym, że nie chodzi o pozycję w topach, tylko o spójność systemu, otoczenia, składu w obrębie którego się funkcjonuje. wolę mieć graczy z drugiej dziesiątki na każdej pozycji, ale tworzących team-defense i realizujacych swoje małe role niż 2-3 topów, którzy nie mają pojęcia o zespołowości, współpracy i każdy z nich chce rżnąc superstara.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @lukasz
    jakiś ty fienezyjny, uch uch uch

    rozwijam ; Pau Gasol nie łapie się do pierwszej 5 Pfs w lidze.

    "mało kogo obchodzi" - może Jacka Nicholsona, ciebie i Kim Basinger mało obchodzi, ale ja nie jestem toba ani Jackiem ani zwłaszcza Kim i obchodzi mnie bardzo. Jack przy kawiorze, Kim przy ostrygach i ty przy kaszance możecie się zżymać na Lakersów i Browna w prosty sposób, pomijając szczegóły decydujące o kształcie rzeczywistości, ale ja mam większe od was ambicje w tej materii.

    "trener z dupy nie ma pomysłu na Lakers" - na razie poprawił obronę, Lakersi mało tracą, dobrze stopują, zbierają, wygrywają trudne mecze na styku z wysoką półką WC. Jak na 28 meczów - bardzo dobra wizytówka. Ofens może pozostawiać do życzenia, ale ofens nie jest konikiem Browna, od tego ma kilku asystentów, którzy z pewnością jeszcze popracują nad tym, jak wykorzystać talent, który mają i jak łatać dziury np. słaby 3pts shooting, słaba forma i zagubienie Artesta. Mają jeszcze trochę czasu. Podstawy mają, confidence rośnie, naj gracze nie łapią kontuzji. I warto patrzeć na cała WC, która nie jest specjalnie zajebista i ja bym powiedział, że lakersi nie mają problemow większych niż inni, niż contenderzy.

    skoro Bryant ma tak kiepskie statline, a Lakersi inside WC mają bodaj 3 bilans, to tylko dobrze świadczy o pracy Browna, który umie złożyć zespół i tak go ukierunkować, że słaby shooting nie jest powodem przegrywania meczów. Lakersi mogą wygrywać w błotnej koszykówce, brzydko i z żyłą na czole, bez polotu i błysku, ale tak własnie wygrywać umieją teamy z champs-DNA. tak to wygląda na dziś i playoffs to zweryfikują - albo w tę albo we wtę, albo w żadną.

    skoro LA pożerają Nuggs, Clipps, Mavs, pomimo słabego fgs KB to traktowac to można tylko jako laurkę dla Browna. Nie wiem, po co nazywasz go "coachem z dupy", skoro za chwilę sam dostarczasz dowodów na jego trenerską fachowość.

    "bełkotać o statementach i thrillerach" - no jasne, bo ogrywanie contenderów i demonstrowanie przy tym odpornościm psychicznej i closeryzmu, to betka. a co tam, normalna rzecz, każdy to ma,a jak nie ma to bez znaczenia. gadaj zdrów.

    na wyjeździe na razie Lakersi mieli Clipsów, Utah i dwa razy Nuggs. przegrali z Clipps, wygrali z jazz, z Nuggs 1-1. co ciekawe, LA tylko 3 razy przegrali +10 pts : 11 x 2 i jeden raz 12, wygląda na to, że zawsze są w kontakcie, nie zaliczają blowoutów, a mecze na styku budują confidence i mental. potem w playoffs ma, albo - moze mieć, kapitalne znaczenie, w każdym razie : brown wziął ten team po cięzkiej traumie i jakims kompletnym colapsie i odbudowuje jego confidence, złożył fundamenty [defense, zbiórka, team work], a reszta to kwestia docierania się i czasu. 28 meczów to naprawdę bardzo mało w takiej sytuacji.

  • Gość: [tyler] 96.47.186.*

    Daj juz spokoj z tym pozeraniem Mavsow. Mavs tak "powaznie" potraktowali poczatek sezonu, ze Dirk przyjechal chyba prosto z przedluzonego Oktoberfest, przeciez on nie mial sil nawet, zeby biegac przez 20 minut, nie mowiac o czyms wiecej. Z LAL powoli dochodzil do formy, a i tak potrzebowali dnia konia Fisha, zeby to wygrac.

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @przecinek
    Pau sie nie lapie bo?

    na razie poprawił obronę, Lakersi mało tracą, dobrze stopują, zbierają, wygrywają trudne mecze na styku z wysoką półką WC.

    od razu przyjznaj ze bronisz Browna tylko dlatego ze "pomaga Ci" bronic swojej tezy o quiteryzmie Lebrona... mimo to podejme rekawice

    LAL z zespolami z PO maja bilans 6-4 to nie jest powod do dumu w slabej jak sam twierdzisz konferencji.

    w meczach wyjazdowych ktore przytoczyles nie ma zadnej zaslugi Browna, poprostu Kobe PODAWAŁ i gral na NIEZLYM PROCENCIE (Utah 14-31, 8 asyst, Nuggets troche slabiej 7-23 ale 9 asyst) w przegranych dwoch mial lacznie 13 strat).

    Generalnie mozna to podsumowac nastepujaco jeśli Bryant ma udział asyst w meczu na poziomie 1/3 Lakersow to zespol ma bilans 8-3. A to tylko 7 asyst, skoro Lebron moze bez swego lideryzmu i ze swoim quiteryzmem miec srednia 7 asyst, dlaczego nie KOBE

    skoro LA pożerają Nuggs, Clipps, Mavs, pomimo słabego fgs KB to traktowac to można tylko jako laurkę dla Browna. Nie wiem, po co nazywasz go "coachem z dupy", skoro za chwilę sam dostarczasz dowodów na jego trenerską fachowość.

    fachowo to ty musisz palic browna zeby widziec takie rzeczy. Lakers nikogo nie pozeraja.
    * z Mavs fart
    * z Nuggets 2:1
    * z Clipps 1:1

    no jasne, bo ogrywanie contenderów i demonstrowanie przy tym odpornościm psychicznej i closeryzmu, to betka. a co tam, normalna rzecz, każdy to ma, a jak nie ma to bez znaczenia. gadaj zdrów.

    Kogo lakers ogralo z contenderow bo nie wiem? Jaki ma bilans?
    Aby niezmuszac Cie do powrotu do rzeczywistosci podpowiem...
    2-5 (wzialem pod uwage teamy z ostatniego PR, btw Lakers sa na 10 miejscu)

    Oczywiscie ujemny bilans z contenderami nic nie znaczy i byc moze LAL pojdzie droga Miami a Kobe pojdzie droga Lebrona (z zeszelo roku) i dociagnie sie do finałów. Co jest jednak dosc malo prawdopodobne.

    Podsumowujac, mi jako jedzacemu kaszanke podczas LP, Brown nie odpowiada, :) uwazam ze to miernota a uzywajac twojej terminologi Dyzma nie pasujacy do Lakersów. A mit jakoby w znaczym stopniu poprawil obrone jest taki ze Lakers w DefRTG spadli z 4 w zeszlym na 11 w tym sezonie. a wlasciwie bronia jedynie nieco lepiej tylko dystans do ligi zwyczajnie sie powiekszył :)

    Jesli potrawisz sie do tego odniesc bez bzdetow o budowaniu PEWNOSCI SIEBIE i tym poobnych, to prosze smiało :)







  • Gość: [RayRay] *.dynamic.chello.pl

    @,
    Nie strzelali tylu łatwych bramek bo nie strzelali ich 50 w sezonie. Jeśli strzelasz w sezonie 35-50 bramek to nie może być tak, że każda jest "z całej siły w okienko". Po prostu tak się nie da. Tzw. ładnych goli pewnie też Ronaldo ma więcej od w/w ale giną one nie co w proporcji do ogółu goli jakie strzela.
    Poraz kolejny z ilości stzrzelonych bramek tworzysz zarzut w stosunku do Crisa, co jest zupełnie bez sensu. Wychodzi na to, że zawodnik strzelający duzo goli jest automatycznie niżej w Twojej klasyfikacji od tzw. rozgrywającego. Co w takim razie zrobisz z van Bastenem, Romario, Ronaldo, Rivaldo, nawet Henrym czy Raulem? Kazdy z nich mógł w swoim prime uchodzić za najlepszego gracza na świecie. Tymczasem Ronaldo strzela nawet więcej goli od tych zawodników w dodatku nie gra w środku ataku (jak wszyscy oprócz Rivaldo) tylko na skrzydle. To jest jego dodatkowy atut. Oprócz tego co powinien robić skrzydłowy, strzela tylke goli co najlepsi snajperzy. To trochę tak, jakby Figo, który dostal przecież złota piłkę, strzelał o 25 goli w sezonie więcej.
    Z tym Casillasem to sobie strzeliłeś w stopę. Już mówię dlaczego. Wg mnie od kilku sezonów po prostu z przyzwyczajenia mówi się o nim jako o najlepszym bramkarzu, tymczasem dawno nie miał on naprawdę wybitnego roku. Nie wybronił żadnego meczu z Barcą, zwykle jakieś udane interwencję zaliczał, gdy mecz był rozstrzygnięty. A jako najlepszy bramkarz świata na tyle spotkań miał po prostu obowiązek zaliczyć jakiś wybitny występ. Nasz Wojtek Szczęsny w zeszłym sezonie gral b dobrze na emirates i Arsenal wygrał ten mecz, także dzięki niemu. Nie przypominam sobie w ostatnim czasie takiej postawy Casillasa. Ronaldo ganisz za postawę w Gran Derbi a u Ikera Ci to nie przeszkadza. W pozostałych meczach Real często wygrywa kilkoma golami wiec kto stoi na bramce nie ma wielkiego znaczenia. W tym przypadku ważniejszy jest Ronaldo, który strzeli te swoje 2 gole niż Iker, który możliwe, że nawet nie będzie musiał interweniwoać, a nawet jak coś wpusci to i tak nic się nie stanie.

  • f.seydlitz

    @Lukasz
    Kurna chata, się żeś przypieprzył. "wg mnie Gasol nie jest top5 PF w lidze." - to akurat mysl jak każda inna, wg mnie też nie jest - był ale już do jakiegoś czasu nie jest - i co tu rozwijać... To nie jest myśl na poziomie "CR 5-6 w Realu", więc nie marudź ;)

    @Casillas
    Ray słusznie prawi, przy 3 i więcej bramkowych wygranych Realu postawa bramkarza ma nikłe znaczenie, gdyby policzyć ile punktów uciułał Realowi Casillas i porównać tę liczbę z punktami zarobionymi przez CR się byś dopiero przecinku musiał skonfundowac.

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    Może i Cavs byli dobrze skonstruowanym zespołem tylko na jaką fazę rozgrywek? Na RS na pewno. Na zrobienie sweepu w 1 rundzie też. Ale na zdobycie mistrzostwa? W końcu tego oczekiwano po Lebronie w Cavs. Chyba nie bardzo bo jak przychodziło co do czego to wychodziły braki talentu i okazywało się, że to za wysokie progi na cavsowe nogi, a sam Lebron jako lider miał strasznie mały margines błędu. Ile drużyn zdobywało mistrzostwo nie mając w składzie 2 zawodników z ligowego topu overall na swoich pozycjach? Pistons 04' na pewno, ale to była maszyna do obrony, najlepsza defensywa w historii. W s5 mieli 4 ludzi ze ścisłego topu defensywnego na swoich pozycjach. Drugi przykład to Rockets 94' i to byłoby chyba na tyle. Ilu liderów w historii jechało na ryby po zrobieniu w serii 38/8/8? Trzeba by pogrzebać głęboko w pamięci, a najlepiej w b-r.com żeby znaleźć takie przypadki. A Cavs nie odpadali z jakąś wielką ekipą tylko z Magic, którzy wcześniej ledwo przeczołgali się przez wypompowanych Celtics bez KG. Wyobraża ktoś sobie, że Lebron robi teraz w Heat serię nawet 30/6/7 i przegrywa serię? Ja sobie nie wyobrażam bo support obok dużo lepszy. W zeszłym sezonie robił z Celtics 28/8/4 i 26/8/7 przeciwko Bulls i wygranie tych serii i całego Wschodu przyszło na sporym luzie. Bez wychodzenia z 1-3, 2-3 czy innych niezwykłych powrotów.

    Lakers nie mieli formy w końcówce RS. Ciężko nawet powiedzieć czy ta forma wróciła bo Mavs się po prostu po nich przejechali. Mavs w tamtej serii wychodziło wszystko. Wielkie mecze Dirka, który zjadł Gasola i którego koledzy razem z coachem postanowili zlinczować. No i trójki. 49 trafień zza linii w 4 meczach przy 46%. Kto by wygrał serię z takimi Mavs? Bardzo wątpię by Lakers 2009 czy 2010 dali radę. Poza tym nie bardzo chce mi się wierzyć w jakieś wypalenie. Drużyna idzie po three peat więc coś wielkiego w NBA. Lider ma okazję zrównać się z Jordanem. Phil ostatni sezon przed odejściem. Miało im brakować motywacji? Średnio w to wierzę.

    "na razie poprawił obronę, Lakersi mało tracą"

    I dużo mniej rzucają.

  • Gość: [dr] *.sanbrunocable.com

    tak, w druzynie ktora wygrywa mecze srednio 3 bramkami przewagi, wazniejszym zawodnikiem jest bramkarz niz gosc ktory ma udzial w polowie wszystkich zdobytych bramek...

  • the-truth

    "To nie jest myśl na poziomie "CR 5-6 w Realu" Pewnie dlatego ,ze to nie byla mysl ,tylko belkot.Przecinek daj sobie siana z Platinim i innymi fajfusami,jakby nie patrzec to napastnicy czy pol-napastnicy dostawali najwiecej nagrod,bo mieli najwiekszy wplyw na wygrana swoich zespolow.Ronaldo to potencjalny GOAT ,czysty fenomen,legenda i na tym jestes trollem w prime.

    A'propos Howarda to czepiales sie glownie obrony,np.ze nie lapie pilek tylko wybija na auty,gubi sie na pickach i ogolnie jest przereklamowany,w ataku tez byl wyzywany od kolkow a jego arsenal zagran w ataku moglby wpedzic w kompleksy Shaqa ,Wilta o Russellu nie wspominajac.Shaq moze pierdolic co chce bo wyczuwa zagrozenie,Howard w dobrym systemie defensywnym wypierdolilby Shaqa duzo latwiej niz Twin Towers to robili.Z ta roznica,ze nie wiem czy Shaq nie wylapalby fauli na Howardzie w obronie jak Bynum i przesiedzial wiecej minut na lawce.Dzis gra jest duzo szybsza, i na to kladzie sie nacisk,kazda druzyna ma wrecz swojego Jordana na centrze,kiedys oplywala w Olivera Millera i inne faldy tluszczu.Dzis Miami wzielo takiego Curryego ,ale z takim fitnesem to on moglby w latach 90grac,a nie dzisiaj.

    Ktos tu niepelnosprytny byl ciekaw jakby wygladala seria Bucks z Miami,no to juz chyba wie.Ja nawet nie wiem czy to byl mecz w wykonaniu Jamesa,czy film instruktazowy z elementami legendarnego post-upu.

    Casillas jest nieco przereklamowany to fakt,ale daleko mu do syndromu Raula i granie za zaslugi pol dekady w Realu.Duzo bardziej sie opuscil taki Cech czy Buffon.

    Brown to kukielka tak bylo i jest a calus dla Bynuma mnie tylko w tym utwierdzil :) .W 100meczow w Miami James zagral pewnie ze 2 razy wiecej post-upow niz przez 7lat w Cleveland.Spoelstra przy nim to jak Guardiola przy Smudzie.

  • Gość: [Szwambrania] *.173.1.53.tesatnet.pl

    Buffon to od początku sezonu ponownie najlepszy bramkarz w Serie A (lepszy niz kapitalny Handanović), a kiedy wraz z Juventusem wróci do LM to spokojnie zbierze laury za najlepszego bramkarza Europy czy świata.
    Buffon to absolutny fenomen, ktoś taki na bramce jak Ronaldo w ataku, kiedy zdrowy- najlepszy, słabsza forma? Tylko przez kontuzje (Buffon borykał się ze słabszą formą przez ciąg kontuzji od czasów zaatakowania go niebezpiecznie bodajże przez Kakę pare lat temu, ciąg ten zakończył się operacją barku w zeszłym sezonie i brakiem gry przez pół roku), teraz kiedy Buffon wrócił do gry i do formy sprzed kontuzji- ponownie jest najlepszy.
    W tym sezonie ratował Juventus już wiele razy, a zdania opinie takie jak Twoje kolego wyżej wynikając zwyczajnie z braku zainteresowania Serie A, który wynika z braku zainteresowania włoską piłką i Juventusem w ogóle przez środki masowego przekazu.
    Polecam obejrzeć parę meczów, najbliższy już jutro.

  • Gość: [abel] *.jjs.pl

    obejrzyj czasem coś więcej niż tylko mecz Realu to zobaczysz że Buffon czy Cech są w wielkiej formie. Iker to w tej chwili najwyżej dobry bramkarz. Dawno nic Realowi nie wybronił.

  • the-truth

    Pierdolicie az glowa boli,Buffon ostatni raz zostal wybrany Najlepszym Bramkarzem serie A kilka lat temu,na arenie miedzynarodowej praktycznie zniknal.Cech wyglada i gra jak jakis emerytowany bokser.Ogolnie wiec Casillas ma sie calkiem niezle,takze dlatego ze Valdesowi wrocily stale nawyki i trudno byloby wskazac kogos jednoznacznie lepszego,gdyz Iker gwarantuje przede wszystkim solidnosc.
    Niczego nie wybronil ? O ja pierdole a mecz wyjazdowy z Sevilla to pies tak? Z Barca tez mial dobre mecze i stopowal np.Lajonela w pieknym stylu,ale obrona robila za duzo bledow by to ogarnal.

  • the-truth

    www.youtube.com/watch?v=vyHYHFRyf4A

    in your face

  • zrz84

    A notka wciaz aktualna - Lin zrobil to znowu - tym razem z Raptors. Koles nie przestaje zaskakiwac. Pewnie, ze to tylko RS, ale ktos w koncu uruchamia Amare, do tego mysli i widzi na boisku, oraz jest dosc ''chlodny''. A ta trojka na win to byla wisienka :) Nie wskakuje na bandwagon, ale bede sie bacznie przygladac.

  • roar

    Panowie, ale skończcie już z tymi Lakersami, Realami i innymi pierdołami. Tu się tworzy historia.

  • Gość: [tyler] *.cpe.net.cable.rogers.com

    Tez jestem zaskoczony, 27/11 i game winner... Nadal racjonalnie nie potrafie uzasadnic czemu on robi takie staty, bo patrzac na jego dotychczasowa historie to jest irracjonalne

  • Gość: [dafus] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    I 8 strat należałoby dodać mimo wszystko.

  • zrz84

    strat mial mnostwo w poprzednich meczach rowniez. Byly to jednak jego pierwsze mecze w nba w ogole.

  • Gość: [Loki] *.dynamic.chello.pl

    @zrz

    No co Ty, przecież Lin gra już drugi sezon w nba, ma już na koncie ponad 40 spotkań. Inna sprawa, że wcześniej grał po 2 minuty...

  • da_markos

    lal kobe vs cle jemsa. przy wszystkich tytulach kobe mial w zespole 2 all stara (shaq, gasol) ktory zaliczal sie do scislej czolowki ligi. w cleveland nie przypominam sobie takiego zawodnika. zreszta ciezko mi przypomniec sobie aby w ostatnich latach jakas jedna mega gwiazda zdobyla misia otoczona samymi roleplayerami ( no moze dallas ;) ). zazwyczaj w druzynie sa co najmniej 2 mega gwiazdy. tak wiec akurat po cleveland nie ma za bardzo co jechac. prawdziwy test dla lbj jest teraz w miami. jesli tu nie zdobecie mistrza to znaczy, ze rzeczywiscie cos z nim nie tak.

    przecinek bredzi o cr7 i caly czas sie pograza. "nie potrafisz sobie wyobrazic realu bez ikera" nastomiast "potrafisz sobie wyobrazic real bez cr7" no to masz wyobraznie do dupy i tyle. skoro twoje teorie zaleza od twojej formy, kondycji psycho-fizycznej to tylko i wylacznie twoj problem i twoj swiat.

  • Gość: [ONEKrok] *.adsl.inetia.pl

    @ da marcos - kogo obchodzi teraz jakaś Krystynka lub Kobe ;-). Tu, na naszych oczach tworzy sie historia sportu i Lin-mania. Chciałoby sie napisać, ze świat czegos takiego dawno nie widział, ale akurat story sprzed dwóch miesięcy Tima Tebow jest bardzo podobna.

  • roar

    >story sprzed dwóch miesięcy Tima Tebow jest bardzo podobna

    Veto. Story Tima Tebowa jest kompletnie inna. W skrócie - Tebow miał wszędzie z górki (i to wykorzystał), Lin miał wszędzie pod górkę (i jakoś się przebił).

    Ktoś słyszał wcześniej o Jeremym Linie? Ktokolwiek? Tima Tebowa wszyscy znali od jakichś pięciu lat, już w college'u był gwiazdą większą niż większość profesjonalnych quarterbacków. Nie mówiąc o tym, że już wtedy był "przehajpowaną gwiazdeczką, która nigdy nie zagra w NFL, skreśl, nigdy nie wygra meczu, skreśl...". Jak go draftowali, jego miejsce w 2 dziesiątce było większym wydarzeniem niż wszyscy przed nim razem wzięci - i i tak powszechna opinia była taka, że dostał je za hype i wizerunek, a jego miejsce jest góra w 3 rundzie. Bo cała zabawa z Tebowem jest taka, że facet nie umie grać, a przynajmniej nie gra tak, jak życzyliby sobie tego eksperci - a i tak jakimś cudem - niekiedy dosłownie cudem - jego zespół wygrywa. Już samo to wkurwia ludzi, a potem jeszcze sobie klęknie i się pomodli for maximum damage. Tebow to nie jest feel good story (chyba, że się, jak ja, lubi trolle i generalnie nie lubi złośliwego defetyzmu). Tebow to jest "in your face, world" story.

    Lina z kolei wszyscy lubią, w umiejętności Lina też nikt nie wątpi - jasne, teraz już trochę widzimy, jest (jeszcze) za słaby, żeby bronić dobrych PG, że nie radzi sobie (jeszcze) z agresywnym podwajaniem, ale fundamentów koszykarskich nikt mu nawet nie próbuje odmówić. Lin to jest bohater, dosłownie i w przeności, bez niedomówień - dla Knicks, dla fanów kosza, dla publiki at large. Do cholery, widzieliście wczoraj publiczność w Toronto cieszącą się, że chłopak na nich stylował? Pamięta ktoś ostatnio coś takiego?

  • Gość: [RayRay] *.dynamic.chello.pl

    @ Truth
    Jaki mecz z Barcą Iker wybronił? Może zdarzyło mu się kilka razy zatrzymać Lajonela, ale tak jak mówiłem nie miało to już wtedy wielkiego znaczenia. Real przegrywa z Barcą regularnie w tym kilka razy zostal pogromiony. Obrona obroną, ale najlepszy bramkarz też chyba ponosi jakąś odpowiedzialność za 6, czy 5 wpuszczonych bramek. Ja nawet nie mówię, że on te brami pozawalał, ale jednak jeśli uważasz , że jest najlepszy na świecie to chyba właśnie dlatego, że wyciąga numery, których przeciętny bramkarz nie ma obowiązku wybronić. Tak jak pisałem, bardzo dobra postawa Szczęsnego (młodziaka który dopiero zaczynał grę na tak wysokim poziomie), czy Julio Cesara w meczach z Barca pomogła ich drużyną odnieść zwycięstwo w meczu, lub nawet wyeliminowac Barcę z rozgrywek. Powtarzam, Iker w ostatnich sezonach nie miał takich meczów z Barcą, chociaż spotykał się z nią zdecydowanie częściej niż 2 wymienieni tutaj bramkarze.

  • pay_jay

    Jeremy Lin ukradł show Miami. Heat właśnie wygrali back2back2back na wyjazdach, że wydawałoby się nie do ogarnięcia, szczególnie w takiej formule w jakiej to poczynili - 15+ różnicy na koniec, w tym dwa blowouty do przerwy. W dodatku to były mecze nr 3-6 w siedmiomeczowym road tripie.

  • Gość: [Michal] 62.233.246.*

    Dziś z Pacers (highlighty na nba, około 1:55) Lebron piekny krok kujawiaka, to sie nazywa przejsc sie tanecznym krokiem przez mecz... tak jak lubie NBA i wiadomo ze niegwizdanych bledow krokow w meczu jest kilka... to jednak hmmm, to troche chyba przesada.Curva, to nawet nie były kroki a jakiś ślizg.

  • Gość: [Onekrok] *.adsl.inetia.pl

    @ Roar - zrozumiałeś mnie źle. Oczywiście, ze w szczegółach to są zupełnie inne sprawy, ale chodzi o ten cały hope, te dosłownie miażdżące hollywoodzkie historie, które jeśli zobaczylibyśmy w filmach, wyśmielibyśmy jako równie prawdopodobne co lądowanie Tuska na księżycu.

  • Gość: [Michal] 62.233.246.*

    filtr antyspamowy nie chciał przepuścić, więc podzieliłem to na dwie części, z góry przepraszam. :)

    Lin potwierdza tezę, że w NBA nie ma słabych koszykarzy - 90% graczy, gdyby dostało kredyt zaufania, grało dostatecznie wiele minut, majac do tego caly czas gale w reku, osiagaloby podobne rezultaty. Historia szczegolnie ciekawa z punktu widzenia marketingowcow - bardzo wielu azjatów w usa jest fanami basketu, teraz maja swojego gracza, z ktorym latwo sie identyfikowac (nie to co z 3 metrowym Yao), stad ten caly szum medialny.

  • Gość: [Michal] 62.233.246.*

    cd...
    A tu Harvard, pierwszy żółty amerykanin, 'performing on world's biggest stage'... i mamy gwiazde w 4 mecze. W każdym teamie jest potencjalnie taka ukryta gwiazda (ot chocby nawiazujac do poczatku posta - w Pacers - Paul George, w Miami - Norris Cole). Marketing ma to nba mistrzowski, trzeba przyznac - sam jestem jego ofiara - Blake i Lob Angeles :). A jak Wy uważacie, Lin to poki co bardziej produkt marketingu, czy autentyczny talent?

  • Gość: [dr] *.sanbrunocable.com

    Tak, Lin to produkt marketingu. To spece od marketingu wygrali beznadziejnym Knicksom 6 mecz z rzedu, najdluza serie w sezonie, akurat pod nieobecnosc super starow

  • dr_dedoverde

    @dr
    Nikt nie neguje tego, że Lin wygrał Kincksom te mecze, ale zostać superstarem w 4 gry to tylko zasługa marketingu i ogólnych tendencji do hypu.
    @Michal
    To był krabi drybling :)
    A Lin talent ma, zobaczymy za sezon czy dwa jak duży.

  • zrz84

    A do tego, czy dzwignie ciezar bycia famous. Niektorzy nie dzwigaja. Lin na razie wydaje sie jednak grac niesiony publika w pewnych momentach, wiec kto wie.

  • roar

    >zostać superstarem w 4 gry to tylko zasługa marketingu i ogólnych tendencji do hypu

    Albo cholernego fuksa. Zagrać grę życia akurat wtedy, jak cię transmitują na cały kraj, przeciwko niedawnym mistrzom i najpopularniejszej drużynie ligi, akurat jak ludzie specjalnie siedli, żeby cię zobaczyć? Tu żaden marketing nie był potrzebny, to się po prostu stało. Fakt, newsy rozchodzą się szybko, skoro już po tych trzech grach wszyscy wiedzieli, że jakiś żółty szczyl z koszykarskiego nikąd wygrywa Knicks mecze. Ale z drugiej strony, pamiętasz jak szybko 11 lat temu - jeszcze nie że bez Twittera i Facebooka, bez internetu praktycznie w ogóle - rozeszła się u nas wieść o kurduplu z wąsikami, który niszczy Niemców na TCS? (W wigilię byłem jeszcze jedynym fanem skoków w całym akademiku. Jak wracałem po nowym roku, na poważnie bałem się, że mi ktoś zajmie salkę telewizyjną i nie będę mógł transmisji obejrzeć... zajęli, tyle że nowi fani Małysza, ledwo się do środka wepchałem. Szok.) Takich rzeczy nie da się wymyśleć, zaaranżować. Jak ktoś próbuje, wychodzą takie chały jak dunki Griffina (fenomenu przecież) rok temu na ASG.

    Nie zwalajmy tego na marketing. Mam lepszą teorię - to jest ten cały nieustanny hype, który towarzyszy młodym graczom często jeszcze w liceum, przez college, po samo wejście do ligi, skondensowany w jednym tygodniu. Nie da się w krótkim czasie nadrobić paru lat bez takiej eksplozji. Więc spokojnie, niedługo wszystko to ucichnie i spowszednieje i (zakładając, że pierwsza runda PO to dla Knicks ciągle jeszcze sufit) Lin zostanie zwykłym, szarym all-starem, takim Deronem Williamsem. A na razie jest po prostu ciekawszym, świeższym, ważniejszym tematem niż Deron Williams czy inni, z którymi już sobie dał radę. Derona już znamy przecież.

    >czy dźwignie

    Ale w znaczeniu czy się nie zapije i zabaluje? Raczej nie, przecież to jest kolejny powód do porównań z Tebowem - chłopak jest wierzący, i to wierzący na serio, jak to nawróceni Azjaci. A czy da radę presji na boisku? Ta trójka w Toronto była tak bezczelna i chamska, że ja osobiście nie mam wątpliwości - chłopak jest do tej gry stworzony. Oczywiście, jeszcze nic nie wiemy, zobaczymy, jak przyjmie przegrane. Ale wygląda to dobrze na razie.

  • Gość: [czarny_eminem] *.toya.net.pl

    @ up

    Bardzo dobry post.

  • the-truth

    @RayRay
    Moze final Pucharu Krola ? Mowilem o stopach kiedy to mialo znaczenie i Casillas mial ich nie malo,kilka nawet spektakularnych.A przy golach mniej wiecej mial tyle do powiedzenia co Szczesny z Milanem.Probujesz tworzyc jakies mity a'la Ronaldo nie potrafi grac przeciw Barcelonie.Gosciu wygral MS i ME wiec raczej nie przeszkadza w grze...Cesar ten sam co puszczal babole w innych meczach,np.z Bayernem w dwumeczu ? Pozycja bramkarza w Realu nie wymaga zmiany,no chyba ze zdradzisz nam sekret tajemnego bramkarza ktory mialby zastapic Casillasa.To co powinni zrobic wlodarze to sciagnac klasowego prawego obronce i srodkowego pomocnika i pomyslec nad wymiana tego flopowicza w big games Higuaina za legendarnego L.Suareza,ktory nie ma latwego zycia w Anglii no i moga juz sie zaczac rozgladac za nowym trenerem bo jak Real wygra dublet to Mourinho spierdoli w try miga ,by jego kult zwyciestwa mial sie dobrze,a on za czesto nie musial sie spotykac z Barcelona w sezonie.

  • Gość: [dr] *.sanbrunocable.com

    Ale chyba nikt nie zaklada, ze Lin zostanie drugim Jordanem? Nawet jak Lin zostanie Deronem Williamsem to bedzie to fenomenalne osiagniecie biorac pod uwage, ze pozbyly sie go bez zalu 2 kluby oraz jego problemy z dostaniem stypendium na jakimkolwiek uniwersytecie.
    Czy duzo bylo gosci na poziomie Derona Williamsa, ktorzy przez 1.5 sezonu byli zapchajdziura, z ktora nikt nie wiazal przyszlosci? Moze sie myle, ale chyba nie

  • kotkaski

    @Roar

    +1

  • Gość *.static.rdi.pl

    @łukasz
    Gasol się nie łapie, bo są lepsi, takie jest moje zdanie.

    nie przyznam się do przez ciebie skleconej bzdury :]

    Lakersi ograli 2 x Nuggs, ograli Jazz też zdaje się 2 x, skosili Clippsów i Mavsów, wygrali z Memphis. Licz jak chcesz, ale zrobili W na wszystkich potencjalnych rywalach w playoffs, z wyjątkiem Blazers, którym się jeszcze nie zdązyli zrewanżować, i SA i OKC, z którymi nie zagrali wcale. "drużyny playoffs", "wyjazdy", "asysty Kobego" - tematy zastępcze.

    Do "contenderów" kogo zaliczasz spośród ww. ekip ? bo ja piszę o WC, a ty uparcie chyba chcesz dopisywać do tematu mecze Lakeresów z EC, o czym ja celowo nie wspominam, bo pisałem i piszę w kontekście playoffs na Zachodzie. Tak to się nie dogadamy za cholerę.

    problem twój z Brownem polega na tym,ze nie masz wartościowych argumentów, które by kwestionowały go i pachniały "trenerem z dupy", a ja mam argumenty, które podbudowują bardzo solidnie tezę, ze jest to dobry i mądry coach.

    "bzdety o budowaniu pewności siebie" - dlaczego ? dlaczego "bzdety" ? dlaczego seryjne wygrywanie on the edge meczów z mocnymi przeciwnikami jest "bzdetem" w kontekście "budowania pewnością siebie ? RAZ JEDEN spróbuj to logicznie wytłumaczyć, zamiast pisać o 'asystach Kobego"/ Liczę na inwencję, a nie na entą próbę zbycia mnie byle farmazonem. mam nadzieję, ze polemistą jesteś uczciwszym niż dłużnikiem...

    @rayray
    ale... co to zmienia w całej sytuacji, te "50 goli, a nie 35" ?
    Nie tworzę "zarzutu", tylko na tej podstawie oceniam jego rolę w zespole i sposób jej wypełniania. Sam pisałem, ze jest absurdem nazywanie tego, co piszę "zarzutami".

    nie jest ważne, gdzie NOMINALNIE jest przypisany/gra Ronaldo, wazne z jakich sytuacji zdobywa bramki i że te bramki to jego podstawowy i główny wkład w grę, a nie np. asysty czy bardzo aktywna rola w budowaniu ofensywy. Nie jest to gracz-orkiestra, jet to strzelec, egzekutor - sorry,ale zmuszasz mnie do powtarzania się i ta rozmowa się nie rozwija.

    Ja mówiłem o Cassillasie jako "bramkarzu Realu", a nie o Cassilasie "bramkarzu nr Ileśtam na swiecie, w porównaniu z innymi" - Cassilas jest ostoją w Realu, graczem nie do zmiany, niekwestionowanym i kluczowym po prostu. Nie chodzi tylko o to, ile ma wybronić beznadziejnych sytuacji, ale też o to, ze kierowana przez niego defensywa [yep, bramkarz kieruje defensywą także, nie tylko łapie za balony] jest jedną z lepszych w Europie i to ona jest podstawą sukcesów Realu, jak to zwykle u Mourinho.









  • Gość *.static.rdi.pl

    @simon
    ... ale to już było - Lebron nie dał cavsom superstar-faktor w big games, big series, Momentach Prawdy i po prostu dlatego nie byli mistrzami. Nie zmienię zdania, bo nie widzę podstaw do takiej wolty. Nic mnie nie przekonuje.
    Możesz wyliczać, ale to nic nie da, bo przykad Roxów czy kogośtam nie zmieni rzeczywistości, w jakiej Cavs przegrywali. Nie można wygrywać jesli zawodnik, na którym budujesz ofensywę i jest twoim gtg, opt # 1, 2... 11 - w decydujących meczach i momentach po prostu pasuje, albo daje dupska. Nie można i kropka. To był ta cienka sraczkowata linia oddzielająca Cavs Browna od mistrzostwa ligi.

    Tak, Lakersi nie mieli formy, a ogrywali wszystkich contenderów, zaś Mavsom sprali dupę 2 razy, w tym raz 40 pts :] weź już przestań, bo po prostu się mylisz i nawet nie umiesz swojego zdania niczym podbudować, żadną merytoryczną argumentacją.

    trafienia i procenty Dirka się z czegoś wzięły, a mianowicie z powolnej, fatalnie gubiuącej się na prostych rotacjach obrony Lakersów, która po prostu w żadnym momencie nie byla sobą. Mavs nie grali jakiejś ultraskomplikowanej koszykówki, zeby to stopień jej złożoności i wirtuozerii stawiać jako faktor, który zadecydował o tak fatalnej grze Lakersów i takich wynikach. La po prostu rozpieprzyli się mentalnie, wszyscy siedli, no prawie wszyscy, ale na tyle "wszyscy"< ze zespół przestał działać. Tych samych Mavs na finiszu RS Lakersi rozbili 2 razy w tym raz po prostu zmietli ich z powierzchni zmieni.

    Nie musiało chodzić o brak motywacji, aczkolwiek po 3 latach finałów, back2back, nie każda grupa ludzi przypomina 3-peatowe zespoły. Nawet sam Jax w którymś momencie stracił twarz mistrz zen i Gasola strofował jak burka z podwórka, za brak pasji i za brak agresora, za cipowatość. A Gasol był tylko czubkiem góry lodowej tego co tam się z paroma ludźmi dzialo. Paroma... ba, wystarczy, ze jeden z czołowych graczy wysiada i już jest bryndza, zaraża tym cały zespół.

    atak zaczyna działać na samym końcu. w playoffs atakiem rzadko się wygrywa. w ataku LA mają talent i skillset, choćby improwizacją mogą unieść temat, a obrona, zbiórka, stopsy, skauting, confidence i adjustments wygrywają serie w playoffs.

    @prawdziwek
    "... z Platinim i innymi fajfusami" - ok, koniec wątku po takim tekście.

    U Howarda czepiałem się jego braku podkoszowej zwinności, Fts, yep - zbyt dużej ilości bloków wyrzucanych beztrosko w trybuny i braków w indywidualnej obronie. Pierwsze to tajemnica poliszynela, drugie to statystyczna oczywistość, trzecie trochę sie poprawia, a czwarte ma to do siebie, ze choć występuje, to nie ma wpływu specjalnego na wydarzenia, bo nie ma w tej lidze dobrych centrów, poza samym Howardem, i może 2-3 innymi - zatem : nie ma kto obnażać tej słabości Howarda, zatem : jest to słabość, i podtrzymuję swoje zdanie, ale nie doskwierająca zbytnio zespołowi.

    "Brown to kukiełka" - skoro tak, to Lebron oficjalnie przejebał playoffy. Dla mnie bomba, bo zgodne z prawdą, a w dodatku zdejmujące ew. odium z barków Browna :]

    problem twój, i paru innych, polega na tym, ze wg was : Cavsów zwycięstwa to sam Lebron robił, a porażki to wina wyłącznie jego partnerów i trenera. Głupie, cienkie i pozbawione merytorycznych podstaw. Dałem dośc argumentów na przeciwną tezę albo na tezę dostatecznie zrównoważoną i zniuansowaną, zebyś[cie] mogli sobie już zaoszczędzic masochizmu sporów ze mną na ten temat.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @da markos
    "masz wyborazenie do dupy i tyle" - moc prostoty :]

    a twoje rozumowanie basketowe pt "miał drugiego allstara" jest infantylne po prostu. Nie chodzi o to, czy All stars czy nie-allstars tworzą team, chodzi o TEAM jako taki, jego strukturę, sposoby maksymalizacji potencjalów, minimalizacji słabości i fundamentalne wartości jakimi każdy team musi się legitymowac, jeśli chce wygrywać. nawet 10 allstars ci nie pomoże, jesli nie masz dla nich gameplan, jesli nie umiesz ich poukładać i zrobić z nich spójnej konstrukcji. Wyliczanie "ten miał tylu AS, a tamten tylu, a ten żadnego", to rozmowa laików, do piaskownicy z nią, a nie do poważnej dyskusji :]

    Pytanie brzmi : czy Cavs Lebrona i Browna byli odpowiednio złożonym teamem ? Imo - ofkurwakors. Napisałem aż za dużo na ten temat, zeby przekonać nawet najbardziej opornych. Ci, którzy jeszcze sie nie dali przekonać, widać nie czytali uwaznie, albo nie chcą się nad tym powaznie zastanowić, albo też oponują siłą rozpędu.

  • Gość: [kidman] *.mp.pl

    zauważam pewną zasadę iż posty na przemian dotyczą albo Krystiana albo nba... to bardzo ciekawe jest... tyle samo emocji wywołuje cała najlepsza liga koszykówki na świecie co jeden zawodnik!

  • the-truth

    "kierowana przez niego defensywa [yep, bramkarz kieruje defensywą także, nie tylko łapie za balony] jest jedną z lepszych w Europie i to ona jest podstawą sukcesów Realu, jak to zwykle u Mourinho"
    Hola przecinek,Real przewaznie traci gola na dzien dobry,jakby zrobic tabele 1polow to Barca bylaby +6,juz nie mowiac o tym ze w kazdym prawie klasyku Real traci minimum 2 gole,1 w calej lidze stracil tylko jednego gola mniej od Valencii(jesli znasz w ogole taka druzyne)wiec podstawa jest sila ofensywna & fajteryzm Ronaldo i spolki.

    Uff a juz myslalem,ze bedziesz sie upieral ,ze Platini byl lepszy od Pele,VanBastena czy Ronaldo tylko dlatego ,ze dreptal w pomocy a tamtych glownym zadaniem bylo strzelanie goli.

    Bla,bla,bla za pare lat bedziesz twierdzil,ze czepiales sie tylko rzutow za 3 Westbrooka.

    Jakby to bylyby skoki narciarskie to moze by przejabal sam,ale fakty sa takie ze zaden z graczy Cavs poza Jamesem nie byl w stanie podjac godnej sportowej rywalizacji ze swoimi rywalami z Bostonu,a Brown byl bezradny w swoich ustawieniach defensywnych nawet wobec kurdupla z niedorobionym rzutem.Support do bani,coach do bani,a Superstar wspanialy i oczyszczony ze wszystkich bezpodstawnych zarzutow,bo jakby tak nie bylo to czy wygralby z Bostonem w pieknym stylu rok pozniej ?

  • Gość: [alexzar] 217.156.199.*

    @ przecinek

    Mam podobne zdanie w kwestii Realu. Gra zespołów Mourinho była zawsze oparta o tą samą filozofię gry - odbiór piłki, pressing prawie całego zespołu i błyskawiczny atak, najlepiej po kliku długich podaniach. Ale zawsze kluczowe role odgrywali tam zawodnicy grający twardo i solidnie w obronie. Real bez Ikera, Ramosa, Carvalho czy Xabiego Alonso ciężko sobie wyobrazić. Ronaldo też pełni ważną rolę - wykańcza akcje i idzie mu świetnie. Jednak jego rola jako kreatora gry jest mocno przeceniana przez niektórych tutaj. Przykład - Krystyna w zeszłym sezonie w Primera Division zaliczył 13 asyst a Xavi 7. Czy to znaczy że Xavi gorzej rozgrywa, jest gorszym kreatorem? Nie - grając z przodu łatwiej zaliczyć asystę, podać do kolegi który dostawia nogę. Ronaldo ma talent i wspaniałe warunki fuizyczne, ale nie róbmy z niego wielkiego kreatora gry.

    @the-truth
    Suarez jak narazie pokazuje, że nie za dobrze u niego z głową. W Anglii jeszcze nie pokazał dużych umiejętności piłkarskich więc nie wiem na czym opierasz jego ocenę. Liga holenderska jest słaba, a na imprezach typu MŚ czy ME pojawiają sieczęsto takie meteory, które szybko się pojawiają i szybko znikają. Pierwszy przykład z brzegu Podolski, Forlan (najlepszy piłkarz ostatnich MŚ wg FIFA).

    Co do samego Mourinho to jego strategia wygrania z Barceloną w lidze się sprawdza - maksymalne ciśnienie na każdym meczu w lidze a w meczu z Barceloną jak wyjdzie tak wyjdzie - najwyżej straci tylko 6 pkt. Przy takiej kadrze może wygrać resztę spotkań z pozostałymi zespołami. Jeśli Mou odejdzie i potwierdzą się plotki z zatrudnieniem Arsene "wiecznie 2" Wengera to może być ciekawie. Arsene ładnie ustawia zespół ofensywnie ale defensywa ( nie tylko ze względu na klasę obrońców) już mu tak nie leży...

  • the-truth

    @alexzar
    Ja mysle,ze kibice Realu jednak widza swiatelko w tunelu po Carvalho :))
    Ronaldo moze byc rownie dobrym asystujacym co Xavi albo i lepszym.A jakby to bylo takie proste to Van Nisterlooy tez mialby tyle samo asyst co Beckham ,a Inzaghi tyle co Pirlo.Dlatego Ronaldo to all-round player pelna geba niczym Lebron James a tamci byli dopychaczami.

    To nie Suarez pokazuje ,ze u niego zle z glowa,tylko liga w ktorej banuje sie na 8 meczow jednego goscia za jedno watpliwe slowo a drugiemu w podobnym przypadku jak Terry nie przyznaje sie podobnego bana,no chyba ze opaskowego :)
    Nie wiem czy nie pokazal,mial sporo klasowych meczow jak np.z Manchesterem rok temu,w pucharze ze Stoke itd w porownaniu z przerekamowanymi Angolami jak Caroll czy Henderson wyglada jak mlody Bog.Problem jest taki,ze nie gra zbyt czesto a ponadto Liverpool jako zespol pozostawial wiele do zyczenia.

    Ladny mi meteor z Forlana ,krol strzelcow ligi hiszpanskiej wtedy jeden z najlepszych napastnikow od lat.Podolskiemu niedlugo peknie 100tka wystepow w kadrze,jeszcze lepszy przyklad :)
    Polfinal MS,jakby nie patrzec Suarez nie gral w poflinale i przede wszystkim Copa America zdobyta w stylu pierdolonego czampiona ktorej nie powstydzilby sie Maradona(pewnie dlatego,ze sam nigdy jej nie wygral),czy nawet eliminacje Am.Pld.pokazuja ze to Suarez jest prawdziwa legenda pilki swiatowej.

  • Gość: [kidman] *.mp.pl

    hm nie ma takiego porównania jak Krystyna vs Xavi, tak samo jak nie ma takiego miasta jak Londyn. Zwracam również uwagę na to iż w zasadzie Ronaldo nigdy nie cieszy się po bramkach, jest wręcz zły... chodzi mu tylko o kase, on musi zarabiać najwięcej i być najlepszy. Gra w piłkę to jego praca... i to wszystko.

  • Gość: [.] *.internetdsl.tpnet.pl

    Kolejna legenda się znalazła...



    ............................................________
    ....................................,.-'"...................``~.,
    .............................,.-"..................................."-.,
    .........................,/...............................................":,
    .....................,?......................................................,
    .................../...........................................................,}
    ................./......................................................,:`^`..}
    .............../...................................................,:"........./
    ..............?.....__.........................................:`.........../
    ............./__.(....."~-,_..............................,:`........../
    .........../(_...."~,_........"~,_....................,:`........_/
    ..........{.._$;_......"=,_......."-,_.......,.-~-,},.~";/....}
    ...........((.....*~_......."=-._......";,,./`..../"............../
    ...,,,___.`~,......"~.,....................`.....}............../
    ............(....`=-,,.......`........................(......;_,,-"
    ............/.`~,......`-...................................../
    .............`~.*-,.....................................|,./.....,__
    ,,_..........}.>-._...................................|..............`=~-,
    .....`=~-,__......`,.................................
    ...................`=~-,,.,...............................
    ................................`:,,...........................`..............__
    .....................................`=-,...................,%`>--==``
    ........................................_..........._,-%.......`
    ...................................,

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @przecinek

    Lakersi ograli 2 x Nuggs, ograli Jazz też zdaje się 2 x, skosili Clippsów i Mavsów, wygrali z Memphis. Licz jak chcesz, ale zrobili W na wszystkich potencjalnych rywalach w playoffs, z wyjątkiem Blazers, którym się jeszcze nie zdązyli zrewanżować, i SA i OKC, z którymi nie zagrali wcale. "drużyny playoffs", "wyjazdy", "asysty Kobego" - tematy zastępcze.

    Odnosze wrazenie ze piszesz z pozycji kolan i inna glowa to dyktuje :]
    Oczywiscie mozesz jak Jarosław niezfgadzac sie z obowiazujaca rzeczywistoscia, ale nie zmienia to faktu ze ona istnieje.
    A rzeczywistosc jest taka ze Lakers daja dupska na wyjazdach, a Bryant ja gra z druzyna to jest lepiej niz jak zalosnie probuje imitowac Jordana ina 38procentowej skutecznosci... No nie tedy droga, rzekłbym...


    Do "contenderów" kogo zaliczasz spośród ww. ekip ? bo ja piszę o WC, a ty uparcie chyba chcesz dopisywać do tematu mecze Lakeresów z EC, o czym ja celowo nie wspominam, bo pisałem i piszę w kontekście playoffs na Zachodzie. Tak to się nie dogadamy za cholerę.

    top ten ostatniego PowerRankings (myslalem ze sie jednak domyslisz, ale widac ze nie tylko meczow RS nie ogladasz ale tez nic nie czytasz)

    problem twój z Brownem polega na tym,ze nie masz wartościowych argumentów, które by kwestionowały go i pachniały "trenerem z dupy",

    no jesli ofensywnie (Ortg) zespol spada z miejsca nr 6 na miejsce numer 16, a w ppg jest szoste od konca - to jest to wina trenera, zwlaszcza ze - i tu pewnie sie zgodzisz - ma jednego z najlepszych graczy na SG ever, drugiego Centra ligi, PF ze scislego topu ligi, kilku gosci ktorzy moga kropnac za 3.
    A wyglada to tak jak wyglada czyli z dupy jak sam Brown i niemam tu na mysli jakis rasistowskich wycieczek pod jego adresem :]


    a ja mam argumenty, które podbudowują bardzo solidnie tezę, ze jest to dobry i mądry coach.

    Jakie? bo chyba nie te wymiociny intelektualne o tym zze Lebron Brownowi zawdziecza to ze wogole gral w finalach i kilka razy w east finals?
    To Brown zawdziecza LBJ, ktory przez lata nabijal mu bilans RS, robote w LA...

    "bzdety o budowaniu pewności siebie" - dlaczego ? dlaczego "bzdety" ? dlaczego seryjne wygrywanie on the edge meczów z mocnymi przeciwnikami jest "bzdetem" w kontekście "budowania pewnością siebie ? RAZ JEDEN spróbuj to logicznie wytłumaczyć, zamiast pisać o 'asystach Kobego"/

    Lakers confidence buduja juz od tamtego roku mniej wiecej od marca... najpierw ustawiajac sobie drabinke PO, demolujac Mavsow i wygrywajac statementy, a teraz zatrudniajac trenera ktory w calej dotychczasowej karierze wiedzial o ofensywie tyle ile pokazal mu Lebron.

    W miedzy czasie zebrali czesciowo owoce tego procesu - dostajac w dupe od Jaroszy w stylu KO, z liderem ktory po 2 meczu serii rzucil recznik, odpuscil w pogoni za Three Peatem i LEGENDA, do ktorej to chce byc porownywany. Tak! mowie wlasnie o MJ, ktoremu zapewne dupa sie urywala ze smiechu gdy ogladal te mecze i widzial bezradna twarz Bryanta: "to tego goscia do mnie porownują?"

    Tak to wygladalo, zreszta sam wiesz... moze napiszesz cos o lideryzmie Bryanta na podstawie tej wlasnie serii, najlepiej cos budujacego :D

    PS< w tym roku moze byc jescze gorzej

  • Gość: [x] *.ip.netia.com.pl

    Kur... jeden głupszy od drugiego. Suarez legendą z jednej strony, a z drugiej Ronaldo będący 6tym najważniejszym zawodnikiem Realu.
    static.fjcdn.com/pictures/Tactical_76914c_133816.jpg

  • Gość *.static.rdi.pl

    "Ronaldo MOŻE BYĆ" - i to jest właśnie szkopuł, sedno sprawy; cały czas spoglądanie na potencjał, na rzekome możliwości... a kompletnie, totalne i niezrozumiałe IGNOROWANIE rzeczywistości, w której coś JEST, albo NIE MA, a nie MOŻE BYĆ.

    "jakby zrobic tabelę pierwszych połów, to by..." - niech mnie ktoś uszczypnie w kolano, to się nie dzieje naprawdę ?

    nie wiem, czy Platini był lepszy, ale był piłkarzem totalnym, był nim REALNIE, a nie wirtualnie. I jak Francja czy Juventus dowodzone przez niego wygrywaly mistrzotswa i puchary, to był na tych zwycięstwach jego stempel, jego 90-min-production, to że był naj w najważniejszych meczach, to że był liderem, a nie tylko egzekutorem. Ronaldo nie jest i nie był nigdy liderem zadnej drużyny. w MU, w Realu, whateva, nigdy nie był liderem. NIGDY.

    temat Cavs, Browna i Jamesa został zawieszony do chwili pojawienia się jakiegoś racjonalnego argumentu podważającego moje tezy i ich uzasadnienia :] .

    @alexzar
    good points.
    niestety, oponenci wobec tezy, ze CR to egzekutor, a nie tworca gry i lider - bazuja na statystyce zdobtych goli, jak się im o tych golach powie prawde - ze gros z nich to własnie typowa robota egzekutorska : zakrzyczą i zatupią, ze "a gdzie tam" :] Im naprawde cięzko wyjśc poza pewien schemat narzucony przez tabloidowe media, i tabloidowe nagrody futbolowe - majace na celu marketing a nie nagradzanie naprawdę najlepszych, że CR musi być wspaniały i najlepszy w Realu, bo przecież... jakże to, Xabi Alonso mialby być ważniejszy ? NOkurwaWAy. Nie ma takiej opcji. Jak, Xabi ? fuck off. A prawda jest taka, ze na boisku ów Xabi pełni rolę absolutnie kluczową dla gry Realu, dla zachowania jego stylu : od roli centrum rozdzielającego piłki i regulującego tempo gry po koordynacją pracy CAŁEJ drużyny w momencie przechodzenia do obrony.

    co robi CR ? czeka na dobry balon, zeby skończyć. coś więćej ? raz na 15 strzałów zrobi rzut wolny na gola. Coś poza tym ? defense ? nie kojarzę. co robi Xabi ? na OBU końcach
    zapieprza, i robi to kapitalnie ekonomicznie, bez sprintowania zbyt często, wie gdzie, po co i kiedy ma pobiec, albo się przesunąc, rozgrywa, inicjuje, broni, odbiera, podwaja, kieruje całym ruchem.

    Lubię to słowo - ważniejszy. Nie - lepszy, cudowniejszy, słitaśniejszy... nie - ważny, wazniejszy, najważniejszy. Xabi jest OFK ważniejszy dla Realu od CR. Nie tylko on zresztą. 3-4 innych jeszcze poza nim,ale żeby to dostrzec, to tzreba patrzeć na mecz, na grę i myśleć, a nie tylko patrzeć bezrefleksyjnie i z całej zabawy pamiętać głównie, kto strzelił gola, albo kto kogo za tyłek złapał.

    przypominam sobie komentarze live z playoffs NBA w maju : poza mną nikt nie umiał nic napisać o taktyce, o tym co sie dzieje na boisku, o strategii drużyn. Tylko "ale zajebał, jaaaa", albo "przecinek, jesteś takiowaki" albo "kurwa, ale Kowalski chujowo dzisiaj rzuca". Same komentarze znawców. Wyszedłem z kina po 10 dniach, szkoda było czasu na takie fachowe dysputy ze znawcami, którzy live niczego poza kolorem koszulek nie umieją wychwycić :] a potem strugają znawców i pouczają na prawo i lewo. no cóż, shit happens :]







  • Gość *.static.rdi.pl

    @łukasz
    rzeczywistość jest taka, ze mają na rozkładzie niemal wszystko z WC, co sie rusza i może im stanąc na drodze w playoffs. co z tym wspólnego maja "asysty Kobego" ?

    dobra, pogadaliśmy, "top power rankingu", cokolwiek to jest i z czymkolwiek się to je, jasne, pewnie, w porządalu.

    mają 58 % wygranych meczów, nie zdobywają wiele, ale i tracą mało - co za róznica czy wygrywasz 105-98 czy 85-80 ? żadna. sa tzw. miażdzące 5pts wygrane, jak kiedyś pisano o Tłokach Daly'ego; topowo w opp-fgs, zbiórkach własnych i opp ppg. To są fundamenty team-game pierdyliard razy ważniejsze w playoffs od "asyst Kobego", czy "power rankingów".

    pooglądaj mecze, to pogadamy - może i mają "paru gości, którzy potrafią kropnąć za trzy', ale chyba nie w meczu, bo co mają pozycję to puszczają cegłę. momentami zaczynasz rozumieć Bryanta, który woli rzucać sam przeciw trzem, niż znów podać do ceglarza, bo większa nadzieja, ze on trafi takiego wariata niż ten ceglarz open looka. To nie kwestia trenera, tylko kwestia słabości dyspozycji poszczególnych graczy.

    "jakie ?" - takie jakie przedstawiłem i którym ty/wy przeciwstawiacie tylko niedowierzanie, szyderstwo albo drwiny, trzymając się z daleka od wszelakich prob argumentacji rzeczowej.

    może ponowię pytanie, bo ten twój stek zarzutów [czy zażaleń ?.. kto by to rozróżnił] w żaden sposob nie odpowiada na pytanie : co jest takiego w wygrywaniu meczów on the edge z mocnymi drużynami, które budują confidence, co uprawnia ciebie do nazywania meczów takowych "bzdetami" ?

    "po 2 meczu rzucił ręcznik" - g4 pomijam, bo to był team-down i nie ma na to żadnego alibi dla nikogo.

    g3 za to.
    Lakersi zaczynali 4q z +6, Mavs grali wielkie gówno,. Kb wszedł 7:35 left. zdobył 4 pts, ale Mavsi się spięli i zaczeli ciskać trójki z każdej pozycji, przy gubiących się na prostych rotacjach Lakersów. KB nie zapobiegł porażce, zdarza się.

    ale "rzucił ręcznik" ? czy "rzucił ręcznik" można napisać o graczu, który w ostatnich 15 sekundach oddaje trzy desperackie rzuty za trzy punkty [jeden zablokowany bo z zupełnie niedobrej pozycji, z zegarem poganiającym niemiłosienie] ? napisz, że "zjebał, bo chociaż jedną trójkę powinien trafić", ale nie pisz, ze "rzucił ręcznik", bo to oznacza, że ktoś się poddaje, pasuje, wykazuje desinteressment, don't give a shit. napisz, ze "przegrał', ale nie pisz głupot, ze "rzucił ręcznik", bo to... bo to głupota właśnie, kompletnie odrealniona w dodatku.

  • pay_jay

    Beka.

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @up
    przypominam sobie komentarze live z playoffs NBA w maju : poza mną nikt nie umiał nic napisać o taktyce, o tym co sie dzieje na boisku, o strategii drużyn. Tylko "ale zajebał, jaaaa", albo "przecinek, jesteś takiowaki" albo "kurwa, ale Kowalski chujowo dzisiaj rzuca". Same komentarze znawców. Wyszedłem z kina po 10 dniach, szkoda było czasu na takie fachowe dysputy ze znawcami, którzy live niczego poza kolorem koszulek nie umieją wychwycić :] a potem strugają znawców i pouczają na prawo i lewo. no cóż, shit happens :]

    co za subtelnie przemycona autoerotyczna prezentacja wlasnej '"fachowosci". :)

    ale do rzeczy...
    To ze goscie nie trafiaja openlookow to wina Browna... maja rzucac tyle na treningach az zacznie siadac. Kropa. Etyka Raya Allena.

    co za róznica czy wygrywasz 105-98 czy 85-80 ? żadna. - racja zgadzam sie... ja jednak uwazam ze najpierw trzeba jakies punkty pozdobywac zeby pozniej bronic przewagi, a LAL ze zdobywaniem punktow maja problem... i TU JEST WINA BROWNA

    co do rzucenia recznika, to rzucil go jako lider, posiadacz tak oslawionej przez Ciebie cechy Bryanta - lideryzmu (swoja droga strasznie śmieszny makaronizm). Zespol byl w dupie glebokiej, Gasol jescze glebiej, wiec pytam gdzie te jego cechy przywodcze? Ja wiem ze Lebron ich nie ma, ale to jeszcze nie znaczy ze Bryant je ma.




  • Gość: [Michal] *.wpia.uw.edu.pl

    Marzy mi się, żeby ktoś zebrał komentarze przecinka, prawdziwka i innych zaanagażowanych i wydał to w formie książki. Poważanie. Bez ironii.

  • vince1987

    Z tego co sobie przypominam to Lakersi mają z Clippersami bilans 1-1, więc to nie jest tak, że ich kładą jak chcą. Poza tym mecz wygrali jak kontuzjowany był lider Clipsów, Chris Paul. Poprawcie mnie jak coś pomyliłem. Widać, że defensywa Lakersów znacznie się poprawiła, ale zdecydowanie kuleje atak i gra z ławki. Drużyna mierząca w mistrzostwo musi zachować bilans między obroną i atakiem. Poza tym Lakersi z ostatnią ławką ligi daleko nie zajadą. Wygrywanie 2x z Jazz też już nie robi wrażenia, bo ostatnio Jazzmani dostali sporej zadyszki. Na Zachodzie, żeby myśleć o wygraniu Konfy trzeba będzie ograć OKC i SAS. Być może jeszcze Clipsów. Reszta jest w zbyt dużym chaosie, chociaż Memphis, Nuggets czy Blazers mogą zaskoczyć i myślę, że nawet mają szansę ograć w serii LAL. Na pewno atutem Browna jest jego zaangażowanie i pracowitość. Zobaczymy co ulepi z tej gliny. Ostatnio mu Artest/Peace pojechał, że nigdy nie grał w kosza i nie rozumie gry.

    @Łukasz
    To jest właśnie najlepszy cytat obrazujący megalomanię przecinka. Wszyscy to "znafcy", którym pomyliła się piłka od nogi z piłką od kosza, tylko ja się znam. Nie ma co dyskutować z bandą idiotów. Takie podejście i tyle.

    Z Linem jest taka sprawa, że Knicks byli w wielkiej dupie. Ostatnio jak Anthony grał to robił zawrotne 2 punkty i ustanawiał swoje rekordy w NBA. Stoudemire tak jakby go nie było. Zbawcą miał być Davis i wszyscy na niego czekali. Nagle pojawia się jakiś rezerwista, który kradnie show, a Knicksi wygrywają. Knicks mają już serię 7 meczów wygranych i są na miejsce gwarantującym playoffs, ze znaczną przewagą nad Bucks.

  • the-truth

    Skoro Ronaldo ma wiecej asyst od Xaviego to rzeczywiscie nie ma zadnego porownania miedzy nimi.
    Tabela 1 polowy mowi duzo o jajecznosci teamu i jego lidera,a przeciez to byl jeden z twoich ulubionych tekstow zrobic z Ronaldo placzacego chlopca,nie radzacego sobie z presja i zamykajacego sie w kinie przy niepowodzeniach.
    "Ronaldo nigdy nie cieszy się po bramkach, jest wręcz zły" Chyba meczow nie ogladasz,ale masz racje z tym ,ze Ronaldo jest czesto zly,bo to najwiekszy kompetytor na swiatowych boiskach,moglby sie cieszyc jak pizda niczym Ronaldinho po kazdym zagraniu ale jego ambicja utrzymuje go od lat,on zawsze oczekuje od siebie najwiecej.

    Rzeczywistosc jest taka,ze Ronaldo jest faworytem do swojej drugiej Zlotej PIlki.
    Hahah totalnym pomocnikiem to moze byl Gerrard,Platini slabo pracowal w obronie ,nie grzeszyl ani przygotowaniem fizycznym ani sila,typowy gosciu na ktorego trzeba pracowac.Hahaha Ronaldo w Manchesterze byl Bogiem i wygral co sie dalo,Platini byl w cieniu Maradony.
    NIe podales ani jednej porzadnej tezy przez 5 lat,teksty o tym ze James powinien wziac sprawy w swoje rece i wymusic krycie Rondo z Bostonem potwierdzaja tylko,ze Brown to kukla.Wiec choc ci to w niesmak,jednak sie ze mna zgadzasz.Sprawa zamknieta.

    Xabi Alonso od kilku miesiecy szuka formy,jak ja uwielbiam tego farmazoniarza,brakuje jeszcze zeby napisal ze Benzema od 1 roku jest lepszy od Ronaldo :)

    To nie na rybach ale w kinie quitowales ?Mozna i tak. Wszystkie twoje pierdykszyn wziely w leb,a ty zamiast sie przyznac ze jestes blogowym przegrywaczem,zaczales strugac kozaka,kiedy dowody niezbicie wskazywaly ze jestes idiota.Nikt nie musi to pisac jakis analiz,bo nie dostaje za to pieniedzy,natomiast gdy ktos puszcza farmazony na lewo i prawo to zasluguje na pejcza,a ty wciaz placzesz jak maly chlopiec,zamiast sie zastanowic nad soba.

    PS.NIkt nie jest wstanie uzasadnic,ze Suarez nie jest legenda,co mnie wcale nie dziwi.

  • Gość: [Szwambrania] *.173.1.53.tesatnet.pl

    Buffon ostatni tytuł za najlepszego bramkarza Serie A miał za sezon 2008/2009, czyli 2 sezony temu.
    Ogólnie po krotce przytoczę historie Buffona:
    +/- od sezonu 2002/2003 najlepszy w Europie i na świecie do sezonu 2005/2006, kiedy to Juventus został (jak się okazało niedawno) niesłusznie zdegradowany do Serie B, a Buffon nie odszedł.
    Sezon 2006/2007 w Serie B, a więc Buffon zniknął z boisk europejskich, a co za tym idzie z oczu specjalistów, i zwyczajnych sympatyków piłki nożnej. Co nie zmienia faktu, ze nadal trzymał poziom i bronił świetnie.
    Sezon 2007/2008 powrót do Serie A, ale problemy z plecami uniemożliwiły mu grę na jego poziomie, wtedy wybił się niesamowity Handanović, i Frey miał świetny sezon. Juventusu nadal nie było na arenach międzynarodowych, a więc de facto go nie było dla zwyczajnych kibiców. Buffon miał też spadek formy przez kontuzje, więc był gorszy od reszty bramkarzy z topu.
    Sezon 2008/2009 Juventus wraca do LM, a wraz z nim Buffon, który wraca do wyśmienitej formy po kontuzji, i znowu jest najlepszy w Serie A, i na świecie (świetne występy na Euro).
    W 2009 roku Kaka (bodajże) atakuje niebezpiecznie Buffona, i od tamtej pory ten ma problemy z brakiem.
    sezon 2009/2010 słaby sezon w wykonaniu Juve, i Buffona który ma problemy zdrowotne, i spada z piedestału.
    Sezon 2010/2011 kolejny słaby sezon Juve, Buffon nie gra przez 3/4 sezonu przez operację barku.
    Sezon 2011/2012 świetna gra jak na razie Juventusu, i Buffona, który ZNOWU JAKO ZDROWY piłkarz jest najlepszy przynajmniej w Serie A, i subiektywnie wg. mnie w Europie, bo nie widzę by jego jedyny konkurent czyli Casillas w tym momencie bronił to samo co on. Cech też jest świetny, ale mimo wszystko troszkę niżej.
    Stawiam dolary przeciw orzechom, że jak Juve dostanie sie do LM to sezon 2012/2013 ponownie będzie należeć do Buffona całkowicie, bo on jest jak Ronaldo, gdy jest kontuzjowany- wiadomo, gdy wraca zdrowy- jest najlepszy.
    To tyle.

    PS. Na Euro też się zapewne spisze jak w 2008 roku ;).

  • Gość: [RayRay] *.dynamic.chello.pl

    @,
    No i znowu strzelasz sobie w stopę tak jak z Casillasem... Właśnie to, że Xabi zawsze przegrywa walkę o srodek pola z barceloną jest powodem ciągłych porażek Realu. Jeśli tego nie widzisz, to rzeczywiście nie dziwię się, że jesteś w stanie marnowć czas i udowadniać ludziom jak to Ronaldo jest mało ważny itp. Nie mówię, że Xabi ma łatwo. Nie ma piekielnie trudno, ale właśnie dysproporcja w środku pola jest powodem tych ciągłych porażek

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    przecinek
    "Tak, Lakersi nie mieli formy, a ogrywali wszystkich contenderów, zaś Mavsom sprali dupę 2 razy, w tym raz 40 pts"

    Tylko wiesz to, że ostatni mecz Lakers jaki widziałeś to był statement z Mavs nie oznacza, że to był ich ostatni mecz w tamtym RS. Po Mavs przyszła marna seria 7 meczy w tym L5 plus męczarnie u siebie z rezerwami Spurs i ratowanie się w ostatnich sekundach z Kings. I to wszystko w takich okolicznościach, że groził im spadek, na 3 (i seria z niewygodnymi Blazers), a nawet na 4 miejsce przed PO.

    "Pytanie brzmi : czy Cavs Lebrona i Browna byli odpowiednio złożonym teamem"

    Co to znaczy odpowiednio złożonym teamem? Z Mo Williamsem czy 34-letnim Jamisonem jako kolejnymi scorerami nie zdobywa się mistrzostw. Biorąc pod uwagę to co dzisiaj wiemy należy skończyć z bajkami o tym, że to co było w Cavs to było maks na co można było sobie pozwolić w tamtym systemie. Lebron poszedł do Heat bo w Cavs ciągle sprowadzano mu właśnie takich Mo czy Jamisonów, czyli 3 czy 4 sort w lidze. Przecież Mo robi dzisiaj w Clipps za 4-5 strzelca (w zależności od zdrowia Billupsa) więc o czym my tu mówimy. Zrezygnował z ładnych kilku baniek w kontrakcie żeby pójść do lepszego zespołu i mieć większe szanse na mistrzostwo. Wiemy też, że jego ego nie jest aż tak wybujałe żeby nie był w stanie dzielić się fleszami, piłką, rzutami itd. Wiemy też, że Lebron wcale nie potrzebował jakiś nadludzkich serii w Heat, żeby rozjechać bez problemów najlepsze ekipy na Wschodzie. I to jest ten margines błędu o którym wspomniałem. To jest ten komfort jaki mieli najwięksi w historii gdy zdobywali mistrzostwa, a czego nie miał np. LBJ w Cavs. Wielcy mogli się mylić, zamykać finały z 6-24 czy 5-19. Lebron robiący coś w okolicy 6-24 równał się ze śmiercią Cavs gdzieś w 3 kwarcie. I taka jest mniej więcej różnica.

    "trafienia i procenty Dirka się z czegoś wzięły, a mianowicie z powolnej, fatalnie gubiuącej się na prostych rotacjach obrony Lakersów"

    Jego trafienia to się wzięły przede wszystkim z wielkiej formy. Dirk większość rzutów z LA to trafiał z ręką na twarzy w akcjach 1na1 więc Lakers nie specjalnie mieli się gdzie gubić. Chociaż kilka razy w całej serii na pewno im się zdarzyło.

    "poza mną nikt nie umiał nic napisać o taktyce"

    Panie daj pan spokój. O taktyce to już pisałeś przy okazji dyskusji o iso. Zrobiłeś z tego skomplikowaną zagrywkę, nawet jakieś podwojenia przed podaniem wymyślałeś (kto jest taki mądry żeby przed podaniem na iso podwajać?). Wystarczy tych niuansów taktycznych i wprowadzania laików w sekretny świat wielkiego basketu.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @łukasz
    na treningu mozesz rzucać 100/100, ale w meczu masz np. 3-4 próby, w dużych odstępach czasu, do tego stres meczowy, zegar i inne czynniki, których nie da się podczas treningu odtworzyć i koniec. Po prostu są niezdolni do trafiania regularnego w warunkach meczowych i koniec pieśni. Co tu trener może poradzić ? Nic, jak gracze podłują seryjnie open looki, to już trenerowi może najwyżej ręka opaść, albo najlepiej obie.

    a Brown wychodzi z założenia, ze najpierw nie stracić, a potem dopiero ew. zdobyc, czyli z innego niż przez lata D'Antoni czy Nelson, których ekipy grały pięknie, z polotem, ale kończyły wcześnie. Łatwo jest odtrąbić 'winę" coacha, ale trudniej, jak widzę, wskazać konkretne obszary, za które coacha/stuff by winić naprawdę można. Bo jesli wskazujesz na jego winę, kiedy gracze pudłują proste rzuty, to naprawdę nie masz chyba argumentów, którymi mogłbyś coś wskorać.

    nie mam już zdrowia dyskutować z takimi tekstami jak te twoje... na podstawie serii z Mavs kwestionujesz liderszip pięciokrotnego mistrza, gościa który ma za sobą iks serii, meczow i momentów, w których udowodnił swój liderszip ? który poprowadził 5 składów do mistrzostwa i stworzył w nich, jako lider, odpowiednią kulturę gry i postawy, która umożliwiła te sukcesy ? na podstawie jednej serii stawiasz pytanie o to, czy "on ma przywódcze cechy ?" ? kpisz sobie z siebie czy ze mnie ?

    @vince
    oni rozegrali 29 meczów w sezonie i 2 preseasons - check this up. Daj spokój, to że Brown wyregulował im defense, umieją wygrywać mecze na styku z trudnymi rywalami i
    nie mają chwil słabości, które by skutkowały blowoutami [3 razy przegrali 10+, max 12 pts], to już jest sukces, jak na tak krótki okres czasu.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @prawdziwek
    mówiłem o płaczliwości ROnaldo w big games, a nie przeciw Watford, Saragossie czy komu on tam trzy gole strzela i świętuje jakby właśnie wygrał mistrzostwo świata. Zresztą, to już przestala być moja obserwacja, to jest obserwacja powszechna.

    "Ronaldo był Bogiem, Platini był w cieniu Maradony" - pomijam już tego "boga" bo "boga" Roy Keane nie biłby po twarzy, a po odejściu "boga" kapitan zespołu [Evra] nie mowiłby, ze "bez niego jesteśmy lepsi"; ale Maradona-Platini... człowieku, kiedy Platini był królem piłki na świecie, pierwsza pięciolatka lat 80 [ME'84, multitytuły z Juve] Maradona był bustem w Barcelonie i wielkim rozczarowaniem Mundialu'82. Gwiazda Maradony rozbłysła pełnym blaskiem w 86 na MŚ, a potem w Neapolu. Więc, Maradona nie mial kiedy "przyćmić" Platiniego, bo ich primes i bycie naj pilkarzem świata to DWA RÓZNE okresy w czasie. Weź korepetycje, misiu.

    dooooobra, taaaaaa, jaaaaassne.... a Irving i Rubio są "posrani i nie gotowi" :]

    @rayray
    a na jakiej podstawie twierdzisz, ze "powodem jest dysproporcja w środku pola" ?
    I na jakiej podstawie zakładasz, ze CR przeciw Barcy gra lepiej od Xabiego, bo co mecz z Barcą to ja widzę jak CR daje ciała, i nie jestem w tym odosobniony, dziennikarze madryccy sugeują nawet Mourinho, zeby Ronaldo do ławki przykuć, bo z Barcą psychicznie czy mentalnie robi w pory...
    zaś w meczach nie-z-Barcą panowanie nad przestrzenią i koordynacja ataku i obrony to jest zasługa Xabiego, jako lidera środka pola.

    pytanie końcowe : kto jest ważniejszy dla funkcjonowania zespołu : lider środka pola,koordynator off-def czy facet, który dostawia nogę albo głowę do asyst ?

  • Gość *.static.rdi.pl

    @simon
    potem byl jeszcze state z SA, wygrany 10 pts. a potem seria z NOH, w której gms 5 & 6 Lakersi wzięli blowoutami. dlatego : bardziej jestem skłonny uwierzyć, ze ta PIĘCIOmeczowa dziura między praniem po dupach OKC i Mavsów, a praniem SA i blowoutowaniem NOH, to było pozycjonowanie się pod playoffs, wersję - odpustu przed playoffami celem oszczędzania paliwa - po wahaniach mogłbym uznać za niegłupią.

    Jak widze, ty uważasz, ze te 5 porażek z rzędu, to byl decydujący przejaw nagłego złapania słabej formy, chociaż późniejsze mecze tego nie potwierdzają, a wcześniejsze nie dawały żadnych oznak nadchodzących kłopotów.

    I oto do czego dochodzimy : z jednej strony - wyśmiewasz moją teorię nagłego collapse Lakersów w seri z Mavs, a z drugiej - sam sugerujesz, ze nastąpił nagły collapse w RS, i to ten collapse trwal mimo ze przecież od serii 5 meczów z porażkami Lakersi wygrali kolejnych 6 z 8, w tym 4 w serii, a 2 od 2-2 w sposób zdecydowany.

    wobec powyższego : zabrnąłeś w maliny i Imo z nich już nie wybrniesz bez przyznania racji mnie albo uznania, ze sam się zakiwałeś naśmierć.

    cavsi dochodzili do momentow, w których potrzebowali lidera, w którym liderszip-faktor, 1 opt scoring-faktor, clutch/4q scoring faktor stawał się rzeczą najwazniejszą i decydującą o być albo nie być. A od liderszip, scoring i clutch faktor miał być w tym zespole Lebron, a nie Mo, Jamison czy tam kto inny.

    Niewazne, czy siodełko rowera dzisiaj nie pasuje do telewizora Sony. w rowerze siodełko było w sam raz. Rower był w sam raz. Problem w tym,ze dosiadający go kolarz nie był dostatecznie dobry.

    Ty zaś chesz przemycić teorię, ze to rower ma dosiadać kollarza i w ten sposób kończyć wyścig.

    Lebron 6-24 nie oznaczał klęski Cavs. Dzieki team-game defense filo Browna i dobrej współpracy całego teamu potrafili takie mecze nawet wygrywać [seria vs Celtics 08], potrafili wygrywać pojedyncze mecze - g6 z Pistons'07 Oni go potrzebowali w big games, w big moments, i nie dostawali. Nie w g3 przy prowadzeniu 2-0, ale w g6 przy 2-3, albo w 4 kwarcie, zeby zamykał, rzucal daggery itd. od tego jest lider łączący to z 1 opcją ofensywną,a Lebron w cavs był jednym i drugim. z załozenia przynajmniej.

    jak mówił Al Pacino w Any Given sunday "cale, maleńkie punkciki oddzielają życie od śmierci, a zwycięzcow od loserów'" - lebron własnie na tych małych rzeczach, ale jednocześnie najtrudniejszych, zarobił na swoją opinię losera, a nawet dezertera. I na tym Cavs przegrali swoje mistrzostwo, które im się, jakkolwiek nie lubić tego typu tekstów - należało za naprawde dobre sezony. Dołączyli do Sacto, NY i paru innych, którzy też padli na tym, ze Webber nie był KObem, a Ewing JOrdanem albo Olajuwonem.

    "większość" - odważna teoria.

    nie spodziewałem się innej reakcji :]
    sądziłeś, ze nikt nie zauważył, ze live tacy znafcy jak ty i inni nie mieliście nic do powiedzenia ? patrzyliście jak sroka w kość i ani be ani me ani kukuryku, tylko mnie się czepialiście, bo "lebron trafił, a Rose nie" :]

    a co do iso, to żeby moje zdanie zakwestionowac, musiałbyś, już pomijając kwestie praktyczne - po prostu wykazać, w którym miejscu moja analiza sytuacji z pkt widzenia PG ustawiająceo zagrywke - jest błędna. jak napisałem - z barłogu przed tv albo kompem , to sie wydaje banałem, ale z pokt widzenia PG to nie jest taka łatwa rzecz, bo musi być a rózne warianty zachowań defensywy przygotowany. Nie napisałeś ty, ani nikt z tych którzy krytykowali, ani słowa o tym, co ja napisałem. Krytykowaliście sam fakt, ze śmiałem napisać o tym, jak to wygląda z bliska, zamiast podzielić waszą opinie, ze "PG, Kidd albo sam czołowy Pg świata Simon, bez róznicy wg ciebie -podbiega sobie sącząc drinka, rzuca piłkę na iso i siup" - tak, drogi panie, to mozęsz grać przeciw krzeslom albo manekinom na treningu i to treningu we własnym pokoju.

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    na treningu mozesz rzucać 100/100, ale w meczu masz np. 3-4 próby, w dużych odstępach czasu, do tego stres meczowy, zegar i inne czynniki Po prostu są niezdolni do trafiania regularnego w warunkach meczowych... Co tu trener może poradzić ? Nic, jak gracze podłują seryjnie open looki, to już trenerowi może najwyżej ręka opaść, albo najlepiej obie.

    No niewiarygodne cale kariery byli w stanie rzucać a teraz z Brownem nie... może jakaś książkę powinien im kupić albo zabrać na lody... nie wiem. Cos jednak powinien robić bo jest szefem w bardzo prestiżowej organizacji.

    a Brown wychodzi z założenia, ze najpierw nie stracić, a potem dopiero ew. zdobyć... Łatwo jest odtrąbić 'winę" coacha, ale trudniej, jak widzę, wskazać konkretne obszary, za które coacha/stuff by winić naprawdę można. Bo jeśli wskazujesz na jego winę, kiedy gracze pudłują proste rzuty, to naprawdę nie masz chyba argumentów, którymi mógłbyś coś wskórać.

    przytoczyłem Ci dane jaki regres Lakers odnotowali jeśli chodzi o atak... to jest argument... takie sa fakty, liczby i dane, które ekipa Browna również analizuje...
    no ale dla Ciebie nie maja one znaczenia, bo grasz jakaś intelektualna izolacje z podwojeniem... gwizdek. kroki. :)

    nie mam już zdrowia dyskutować z takimi tekstami jak te twoje... na podstawie serii z Mavs kwestionujesz liderszip pięciokrotnego mistrza, gościa który ma za sobą iks serii, meczów i momentów, w których udowodnił swój liderszip ? który poprowadził 5 składów do mistrzostwa i stworzył w nich, jako lider, odpowiednią kulturę gry i postawy, która umożliwiła te sukcesy ? na podstawie jednej serii stawiasz pytanie o to, czy "on ma przywódcze cechy ?" ? kpisz sobie z siebie czy ze mnie ?

    Nie masz siły bo nie masz argumentów, a ja oczywiście kpie sobie z Ciebie. Tak jak przytoczyłeś za Kiedrowskim cytat z Any Given Sunday tak ja przytoczę go w kwestii rzekomego lidership'u Bryanta.

    Po takich małych punkcikach widać co oddziela Legendy od bardzo dobrych zawodników.
    Czepiam się tej serii z Dallas bo ona definiuje w sposób pełny zjazd Lakers i samego Bryanta, także w kwestii bycia liderem i cytując ciebie samego:

    i milion razy pisałem, ze to nie jest jakaś jedna akcja, czy sekwencja akcji nawet, tylko osobowość lidera kształtująca kulturę i charakter całego teamu. konkretem są ost sezony choćby i to jak lakersi zachowywali się w najtrudniejszych momentach sezonu i serii, zamknięcie finałów od stanu 2-3, żądza i ambicja kobego w tych meczach. to jest zdolność mobilizacji zespołu w momentach najcięższych, podnoszenia poziomu gry, intensywności, defensywy itd. w takich właśnie momentach. dla mnie nie istnieje charakter zespołu bez charakteru lidera, co zresztą potwierdza cała historia nie tylko basketu albo zespołowych gier.

    nie wypada się nie zgodzić ze Bryant zawiódł tak czy inaczej. Bo jeśli uznamy ze sie nie myliłeś (a nie był to tez podszept "dobrego anioła" w twojej głowie :D) to jeśli przelał w tej serii na Lakersow swój charakter to marny jest ten lideryzm. Jeśli poziom ambicji w tej serii był charakterystyczny dla Bryanta, to tez jest marniutko.

    Oczywiście 5 tytułów jest ważne, i nikt tego nie neguje, ale jak Ci wiadomo 6 zawsze jest lepsze niż 5 :)

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    Co do samych Lakers to podtrzymuje ze problem głownie maja w ataku i to w mojej opinie dyskwalifikuje ich jako realnego kandydata do mistrzostwa :)

    w ostatnich 21 latach tylko raz zespól który grał tak nieporadnie w ofensywie jak 2012 LAL zdobył mistrzostwo, natomiast świetnie bronił - zagadka dla Ciebie drogi przecinku jaki to byl team :)

    Raz tytuł zdobył zespól który marnie bronił (tez powinieneś wiedzieć)

    Natomiast NIGDY nie zdobył mistrzostwa zespół o tak przeciętnych Ratingach jak obecni Lakers.

    Nieprzypadkowo najlepsze drużyny w analizowanym przeze mnie okresie to te które miały zbilansowany atak i obronę, dodatkowo stojące na bardzo wysokim poziomie, a kolejności to:

    96 BULLS
    97 BULLS
    92 BULLS
    00 LAKERS
    07 SPURS
    91 BULLS
    09 LAKERS
    05 SPURS
    02 LAKERS
    93 BULLS

    Czy zespoły Jacksona i Popovicha. no gdzie tu miejsce dla Browna??? no gdzie przecinku, gdzie? :D

    Natomiast żelazną defensywa tytuły wygrywali
    04 PISTONS
    94 ROCKETS
    99 SPURS
    08 CELTICS
    05 SPURS

    W każdym z tych przypadków TOP2 defensywne ligi

    Byłoby milo gdybyś się odniósł, ale charakterystycznego bełkotu

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    sobie daruj :D

  • Gość *.static.rdi.pl

    @łukasz
    będziesz kpił, bo nie rozumiesz, ze trener to nie jest bozia wszechmogąca, od której pstryknięcia palcami ktoś trafia rzut. W momencie, kiedy open looks w ogole są - znaczy, że atak jest kreatywny, wydolny, i zespół umie sobie stwarzać pozycje; pozostaje je trafiać - a tu już trener nie sięga, nie nauczy gracza takich rzeczy, to NIE JEST działka trenera juz. Trener nie jest od uczenia graczy rzutów.

    aha, zawsze możesz się podzielić swoimi trikami : jak trener, wg ciebie ofk, ma wpłynąc na to, zeby gracz trafiał open looks ? ksiązkę pod choinką już wymieniłeś, coś jeszcze ?

    a ja ci napisałem, co się Brownowi w 30 meczów udało zrobić i ze to co mu się udało zrobić, to rzeczy bardzo istotne, podstawy funkcjonowania dobrego zespołu koszykówki.
    Gracze mają się wziąć w karby i trafiać rzuty, a nie trener ma ich do tego motywowac. To są profesjonaliści, a nie szkoła średnia, gdzie trener podejdzie i powie "synu, jak masz open look, to poczuj się jak na treningu, nie ma ludzi dookoła, tylko ty i kosz - i zrób swoje" - mówimy o profi game, a nie sportowym wyciskaczu łez o underdogu z HS, który wygrywa stanowe mistrzostwa młodzików.

    "intelektualne izolacje", to mogą być dla laików, dobry PG ma to wbudowane w świadomość i mechanikę działania, nieustannego czytania gry.

    za kim co zrobiłem ?
    Bryant odpowiada za kulturę gry LA, która w 3 lata przyniosła im 3 finalowe serie i back2back, plus swietny bilans wygranych meczów zamykających/wyprowadzających na 3-2 w serii. To WYSTARCZAJĄCY dowod na liderszip. Jak rownież 3peat, w ktorym to KB miał większy wpływ na zespół, jak chodzi o liderszip niż Shaq, ktory na boisku robił swoje, ale poza tym miał w dupie wszystko poza własnym hypem.

    Lakersi, po 3 latach obżerania sie frykasami, padli z przejedzenia. taka jest moja wersja. W takim momencie wszystko się sypie. Magic opisywał kiedyś nieoficjalny koniec Rileya w Lakersach - napisał krótko "każdy, nawet najlepszy trener kiedyś traci wpływ na graczy, grepsy są nieświeże, a metody przez lata atrakcyjne - marne i nieinspirujące". Liderszip, coacha czy gracza, to nie perpetum mobile. Chodzi ZAWSZE o zaistnienie w jakichś dłuższych okresach czasu, a nie o wieczność. Chodzi o udowodnienie, ze sie to ma - Bryant to udowodnił, 5 tytułów, każdy z pozycji lidera, albo co-lidera, z wyrazistym stemplem i w pełni wyczerpującym definicję lideryzmu.

    ty zaś chcesz użyć serii z Mavs, zeby to wszystko zanegować ? prześledź okoliczności, historię tego składu, ktory z Mavs przegral, poprzednie 3 sezony, podziel to przez psychologiczne uwarunkowania funkcjonowania teamów w sporcie. Nie ma zespołów, które się nie rozpadają. Lakersi 3-peat też padli. Padli na Pistonsach. Celtowie Birda, bad Boys padający swepem na młodych Bulls. Zawsze musi być ten moment. W przypadku tych Lakersów jest tak, ze są dośc młodzi, zeby się przegrupowac i pod nowym trenerem spróbować wrócić do gry, a porażkę kończącą ich 3-letnie panowanie potraktować jako katharsis. Ale mechanizm jest ten sam.

    no tak,bo atakiem się wygrywa w playoffs.

    wyliczanka potrzaskać o kant, bo nie chodzi o nią, a chodzi o okoliczności specyficzne dla każdego sezonu. i widzę, ze z grubej rury grzejesz, bo ja się nawet nie zdązyłem zająknąc o mistrzostwie dla Lakersów, a ty postawiłeś już poprzeczkę najwyżej jak się da i próbujesz porównaniami dyskredytować moje uwagi.

    prawda jest taka, a piszę to enty raz, ze w dzisiejszej lidze nie ma nawet top-30 all time zespołu. Nie ma. Nie są to Lakersi Browna, ale nie jest to też żaden inny team. To liga przeciętnych w skali all time teamów. I dlatego - twoje dowodzenie, ze Lakersi'12 nie łapią się do all time mnie nie szokuje, bo sam postawiłem taką tezę dawno temu i zdązyłem ją powtórzyć parę razy. W tych okolicznościach twoje porownania są bezużyteczne, bo mistrz 2012, ktokolwiek to będzie, najpewniej nie będzie nikim szczególnym, a zatem z gruntu słabszym od teamów, które dumnie wymieniasz.

    "Popovicha albo Jacksona, gdzie tu miejsce dla Browna ?" - aha, nazwiska widzę grają decydującą rolę. "team Jacksona", to takze LA'11.

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    "intelektualne izolacje", to mogą być dla laików, dobry PG ma to wbudowane w świadomość i mechanikę działania, nieustannego czytania gry.

    jesus, nie wstyd Ci ze nie zrozumiales przytyku :)

    Prosze nie chrzan ze Bryant byl Liderem Lakers 00-02 bo narazasz sie na smiesznosc...

    Bryant odpowiada za kulturę gry LA, no to juz wiem dlaczego ten bilans jest taki slaby. Celowo napisalem o mistrzowstwie bo bryant jako prawdziwy i jedyny nosiciel liderszpiu nie powinnien chyba grac o nizsze cele, prawda?
    Jackson i Popovich, tak? No to chyba swiadczy o fachowosci tych panow nie? 10 teamow najlepszych w obecnym 21 leciu bylo kierowane przez tych dwoch wybitnych coachow. Mike Brown to nie jest trenerska arystokracja...


    W przypadku tych Lakersów jest tak, ze są dośc młodzi, zeby się przegrupowac i pod nowym trenerem spróbować wrócić do gry, a porażkę kończącą ich 3-letnie panowanie potraktować jako katharsis.

    no ok ale napewno nie z tym trenerem i nie z tym skladem co teraz... wg mnie po do byla awantura o Paula bo to mialbyc core nowego teamu po emeryturze dla Bryanta za 2 lata. On i prawdopodobnie Howard mogliby byc poczatkiem transformacji teamu. ale teraz raczej nic z tego nie bedzie

  • Gość: [RayRay] *.dynamic.chello.pl

    @,
    Nie wiem ile razy ma Ci jeszcze napisać, że Ronaldo nie tylko dokłada nogę, żebyś wreszcie przestał tak pisać. Widocznie jesteś ślepy. Lider środka pola, który jest znacznie słabysz niż lider najgroźniejszego przeciwnika, jest po prostu przyczyną porażek (jedną z przyczyn) właśnie z tym przeciwnikiem.
    Skoro za zasługę Browna to, że starał się optymalizowac Lebrona nie wymyślając żadnych alternatywnych rozwiązan to nie mozemy się zgodzić. To taktyka rodem z podwórka: grajcie do Zenka bo ona jest z nas najlepszy i musi dla nas wygrac.
    Nie pomyslałeś, że tak sławiona przez Ciebie defensywa Browna jest też zasługą Lebrona, który sam jest dobrym obrońcą i dal przykład kolegom? A chyba uważasz go za dobrego obrońcę, bo niegdyś krytykowałeś go nie bacząc na size difference, że nie przejął Rondo. Takie wmyagania stawia się tylko najlepszym przecież:).

  • the-truth

    No coz kazdy mecz ktory przegrywasz w lidze moze sie okazac big,albo budzisz sie z nocniku i 10punktowa strata w lutym i sobie zdajesz sprawe ,ze kazdy mecz ligowy byl small :)

    To Roy Keane dostal liscia i laczka w dupe od Fergusona,dosc powiedziec ze po odejsciu tej fleji w koncu zaczeli grac,pkt.zwrotny w nowozytnej historii Manchesteru ,poza rzecz jasna transferem Ronaldo.
    Buahahha sam jestes busten,jakby Platini nie byl taki posrany podczas strzelania karnych to moze prime mialby dluzszy :) Nie rznij glupa ,Maradona w Barcelonie widocznie nie mial najlepszego supportu jak kiedys Ronaldo,a swoje to on gral.
    W pierwszym meczu nie byli gotowi,Rubio z Irvingiem o puchar korasa sobie moga grac w czerwcu gdy Cole bedzie przymierzal pierscien.

  • f.seydlitz

    @,
    "ta PIĘCIOmeczowa dziura między praniem po dupach OKC i Mavsów, a praniem SA i blowoutowaniem NOH, to było pozycjonowanie się pod playoffs, wersję - odpustu przed playoffami celem oszczędzania paliwa - po wahaniach mogłbym uznać za niegłupią. "

    Tylko że w czasie tej dziury Bynum i KB biegali po 30+ minut. Odpust celem oszczędzania paliwa? Pozycjonowanie? Jeśli tak to po kiego narażać powyższych na kontuzje zamiast dać im odpocząć. Sorry, ale nie kupuje tego.

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    przecinek
    "potem byl jeszcze state z SA"

    Taki to był state, że Spurs wyszli rezerwami mając zapewniony 1 seed i oszczędzali stare i zużyte gnaty. Nie pamiętasz, nie sprawdzisz, a nawet nie czytasz tego co się do ciebie pisze bo o tamtym meczu pisałem w czwartek.

    Dlatego też napisałem, że nawet trudno powiedzieć czy forma LA wróciła do wysokiego poziomu czy nie bo Mavs z Dirkiem w super formie i pozostałymi zawodnikami trafiającymi trójki raz za razem byli po prostu poza ich zasięgiem.

    ""większość" - odważna teoria"

    Może dla ciebie odważna. Jeśli nie pamięta się tamtej serii i nie kojarzy się w ogóle jak zdobywa punkty Nowitzki to wystarczy obejrzeć highlighty z punktami Dirka w tamtej serii (odsyłam do youtube'a) by dojść do tak oczywistych wniosków.

    "a co do iso, to żeby moje zdanie zakwestionowac, musiałbyś, już pomijając kwestie praktyczne - po prostu wykazać, w którym miejscu moja analiza sytuacji z pkt widzenia PG ustawiająceo zagrywke - jest błędna"

    Już o tym pisałem. Robienie z prze kozłowania piłki przez połowę i podania piłki do Dirka na low blocku fizyki kwantowej jest nonsensem i na tym można skończyć temat.

    "z barłogu przed tv albo kompem , to sie wydaje banałem, ale z pokt widzenia PG to nie jest taka łatwa rzecz, bo musi być a rózne warianty zachowań defensywy przygotowany"

    Jakie warianty się pytam? Z kapelusza wyciągnąłeś jakieś podwojenia przed podaniem od PG. Kto jest taki mądry żeby podwajać Dirka jeszcze przed podaniem na iso? To jest jakiś nonsens. Podwajać to można jak Dirk ma już piłę w łapach (też mocno utrudnione przy iso) ale to już jest jego problem, a nie PG. Płynność gry? Jaka płynność gry skoro cała rola PG to podać piłkę do Dirka ustawionego tyłem do kosza? Zasłony przy wyjściu na pozycję? Pewnie jakby ktoś liczył do ilu iso Dirk potrzebuje pomocy zasłony to by wyszło tego 5% maks. Z resztą zasłona to też nie jest problem PG bo on ma tylko rzucić podanie. Precyzyjnie, do ręki i lecieć na słabą stronę. Dlaczego w ostatniej akcji gdy trzeba szukać game winnera większość ekip gra iso? Bo to trudna zagrywka, po której trzeba odpalać rzut z ręką na twarzy? No chyba nie. Gra się to dlatego, że to najprostsza zagrywka. Podanie i superstar ma rzucać. Ryzyko straty niewielkie, nie trzeba wymieniać kilku podań, kontrola zegara itd. W każdej mierze jest to najprostsza i najmniej zespołowa zagrywka w koszykówce. W końcu cała istota iso to sprowadzenie sprawy do sytuacji 1na1, szukanie w tym swoich przewag i utrudnienie podwojenia.

    "prawda jest taka, a piszę to enty raz, ze w dzisiejszej lidze nie ma nawet top-30 all time zespołu"

    Typowe pierdolenie. Ciekawy jestem czy w top30 all time nie zmieściliby się u ciebie Mavs, którzy dajmy na to zrobiliby w czerwcu b2b. Jeśli nie to bardzo ciekaw byłbym tych 30 lepszych teamów. Mogłaby być znowu niezła komedia. Nie wiem na jakiej podstawie można by wtedy stawiać ich niżej od takich Rockets, Pistons 04, Spurs 99 i od wuja innych mistrzów.

    "Lakersi 3-peat też padli. Padli na Pistonsach. Celtowie Birda, bad Boys padający swepem na młodych Bulls"

    Tylko dlaczego oni padali? Bo im już w brzuchach nie burczało? Dlaczego Lakers przestali zdobywać mistrzostwa? Ano dlatego, że KAJ miał już ponad 4 dychy na karku. Zakończył karierę, a Divac to już jednak nie ten kaliber. Cooper też już się kończył. To już nie był ten personel. Bad Boys zaczęli się sypać ze starości. Aguirre, Edwards, Laimbeer, V.Johnson czy nawet Isiah najlepsze lata mieli za sobą. Większość z nich miała już ponad 30 lat. Zestarzeli się i tyle. Naturalna kolej rzeczy. Podobna sprawa dzieje się dzisiaj z Celtics. Swoją drogą jakby się cofnąć w czasie do 91 roku to pewnie też musiałbyś kwękać, że nie ma w lidze ekipy top30 all time skoro wszystkie wielkie teamy lat 80-tych miały mniejszy czy większy feler. Przyszli Bulls zaczęli swoją dynastię i okazało się, że początek wielkiej ekipy przypada na 91'.

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    "dupach OKC i Mavsów, a praniem SA i blowoutowaniem NOH, to było pozycjonowanie się pod playoffs, wersję - odpustu przed playoffami celem oszczędzania paliwa"

    To to już jest masakra totalna.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @łukasz
    teraz "przytyk"... :] męczysz bułę, człowieku...

    ne ten temat już się odbyła dyskusja, na którą, jak widać, nie załapałeś się.

    18-12 z nowym coachem, z uszczuplonym składem, w skróconym sezonie bez campu i porządnego preseason, w nowym systemie, w nowym otoczeniu, czołowe miejsce w ważnych kategoriach defensywnych, wygrane z niemal wszystkimi liczącymi się teamami w swojej konfie, i to w meczach on the edge, to jest "słabo" ? dopóki będziesz negował rzeczywistośc, dopóty nie będzie to poważna dyskusja.

    to jest 6 sezon coacha Browna w NMBA - szósty, nie 66, jak Jaxa czy Popa. W 6 sezonach - 61, 61, 55, 80, 74, 58 : tyle % meczów wygrywały/ją jego teamy. srednia z karierty 65,8 i to nie jest średnia nabita 1-2 sezonami, każdy z 6 jest dobry albo bardzo dobry albo wybitny. 65,8 to jest lepszy procent niż Pata Riley, o 0,4 zaledwie słabszy od Reda Auerbacha, bardzo blisko [o niecały 1 %] od bilansów Popa [na rok 2010] czy KC JOnesa [done], czyli to jest bilans sytuujący Mike'a Browna w all time 10, nie mam najnowszych danych - ostatnie z 2010 - a jesli nie w top10, to top 15 bankowo. Tyle, ze ma dopiero 6 sezonów, inni top mają ich znacznie więcej, więc porównanie 6-latka do 20-latków byłoby może nie fair, ale... ty zacząłeś porównywać do Popa i Jaxa.

    więc - taka jest prawda. w playoffs jego 59 %, to jest poziom Chucka Daly, Auerbacha, KC JOnesa, minimalnie mniej od Pata Riley. więc, na twoim miejscu bym się od Mike'a Browna odstosunkował. Miałby już tytuł, gdyby jego superstar faktycznie nim był i zrobił co do superstara należy.

    jeśli jeszcze masz jakieś problemy z wpływem Browna na graczy nietrafiających open looki, to słucham : co trener ma zrobić, konkretnie, zeby gracze je trafiali ? słucham z zapartym stolcem.

    raz jeszcze - co masz do trenera, wobec POWYŻSZEGO ? 18-12, topowa defense ligi, mocna zbiórka, poza tym wygrywanie thrillerów z mocnymi rywalami, culture & team-DNA którego nie można przegapić. coach robi swoje, bo team-stats nie istnieją poza coachem. Poza coachem może istnieć atak, może być sumą talentów, ktore się po prostu prymitywnie wykorzystuje, ale defense, organizacja gry, kultura gry nie istnieją bez coacha.

    @rayray
    nie chodzi o to, co napiszesz ty, czy ktokolwiek, a o to, ze fakty są takie, ze tę nogę i głowę w większości sytuacji jednak dokłada. I nie jest to kwestia sporu, a kwestia faktografii, z ktorą się nie powinno polemizować, bo się wtedy wychodzi na człowieka oderwanego od realiów, mówiąc wprost - oszołoma :]

    aha, czyli uznajesz, ze lider środka pola jest ważniejszy od egzekutora ?

    no właśnie tak nie było. Dla tego Zenka się oczyszczało pole, stawiało zasłony, ganiało po zbiórki, ustawiało zagrywki, pozwalało mu na wszystko z piłką, a on to KOCHAŁ. Sprobuj Zenka ograniczyć i Zenek oklapnie i się obrazi. Co miał zrobić Brown ? musiał dać Zenkowi radość i samospełnienie, ale ocalić zespół i zwycięstwa. No i zapalił ogarek albo i świeczkę mu się też udało. Ofk,, do pewnego punktu, w którym to Zenek nie dźwignął obowiązków jakie ze względu na swoją rolę w zespole miał wypełnić. Zamiast chylić czoła przed robotą Browna - krytykujesz go... Nie rozumiem cię.

    już nawet bez wdawania się w polemikę, czy Lebron był takim defensywnym kozakiem... jeden gracz nie tworzy team defense. Jeden gracz może w niej wnosić odpowiednie wartości, ale nie tworzy jej samodzielnie.

    I przejmowaniu Rondo on sam mówił... mowił, mówił, a na końcu i tak nic nie zrobił. A czy "najlepszym", to już inna sprawa. Najlepsi są ci, którzy udowodnią, ze są takimi, a nie ci których się o "najlepszość" zaledwie posądza.



  • Gość: [Łukasz] 82.160.49.*

    @przecinek

    niezalapales sie niestety na dystans do siebie a takze na zdrowy rozsadek... dlatego tluczesz nadal swoje intelektualne izolacje z podwojeniem...

    to jest 6 sezon coacha Browna w NMBA - szósty, nie 66, jak Jaxa czy Popa. W 6 sezonach - 61, 61, 55, 80, 74, 58 : tyle % meczów wygrywały/ją jego teamy. srednia z karierty 65,8 i to nie jest średnia nabita 1-2 sezonami, każdy z 6 jest dobry albo bardzo dobry albo wybitny. 65,8 to jest lepszy procent niż Pata Riley, o 0,4 zaledwie słabszy od Reda Auerbacha, bardzo blisko [o niecały 1 %] od bilansów Popa [na rok 2010] czy KC JOnesa [done], czyli to jest bilans sytuujący Mike'a Browna w all time 10, nie mam najnowszych danych - ostatnie z 2010 - a jesli nie w top10, to top 15 bankowo.

    normalnie beka... Powinnien blogoslawic Lebrona ze wytluk mu taki bilansi wysylac drogie prezenty....

    co do stolca to nie polecam bo niezdrowo, mam nadzieje ze niezostalo Ci z dziecinstwa...

    Mavs 2011 nie sa wybitnymi mistrzami, ale jak to slusznie zauwazyl Simon, Rockets 95, Pistons 04, Spurs 99 to duzo slabsze zespoly. Postawie smiala teze ze LAL 2001 mieli by powazny problem z Dallas 2011. Postaraj zrobic research dlaczego...

  • Gość *.static.rdi.pl

    @prawdziwek
    po odejściu Keane "wreszcie zaczęli grać" ? :] w dobie internetu i wikipedii naprawdę robisz z siebie durnia, każdy może sprawdzić, że za Keane zdobyli 17 pucharów i tytułów, a sam Keane 5 x był w Team of The Year PFA. i możesz być pewien, ze Keane jest tam bardziej szanowany od Ronaldo itp grajków.

    prime Platini 1 poł lat 80, prime Maradona 2 poł lat 80. KOniec tematu. wtedy Serie A było naj ligą świata, PE ważył zajebiście dużo, a koronacja odbywała się na poziomie rywalizacji drużyn narodowych w ME/MŚ. Platini wygrywał wszystko, królował z Juve i rep Francji, zaś Maradona był sporym niewypałem w Barcy, a MŚ'82 najpewniej szybko zapomniał, bo tylko do tego się nadawały. Powtórzyłem to 2 raz i więcej mi się nie będzie chyba chciało. Kto ma rozum i zna historię, albo lubi ją sobie poznawać - ten sprawdzi i przyzna mi rację.

    @seydlitz
    nawet zespoły tankujące bezczelnie po 1 numer draftu nie ograniczają minut drastycznie. A tu mówimy o zespole, który kończył RS i szedł do playoffs. Taki zespół nie może ograniczać starterów, raz że by to wzbudziło ogólne zażenowanie, a dwa - gracz ograniczany minutowo przed playoffs, to gracz który wypada z rytmu meczowego i ma kłopoty z odnalezieniem się.

    @simon
    co z tego, skoro się Lakersom nie podłożyli ? SA to SA, to był zacięty mecz, wyrównany, wypoczęci goście z SA nie grali o uśmiech trenera, tylko o zwycięstwo. Ale nawet jeśli to zakwestionujesz, to potem jest seria z NOH, którą lakersi rozgrywają w swoim stylu : wolno, wolno, ślamazarnie... 2-2... blow & blow.

    z Mavs się rozlecieli, i to po pierwszych 2 meczach, 3 Mavs im podarowali swoim jaroszyzmem słynnym, który kazał im się tak często przestraszyć zwycięstwa, a i nawet tego lakersi wziąć nie umieli. g4 zaś, to już pokaz frustracji i bezsilności. dla mnie, to nie miało wiele wspólnego z techniką gry, z matchupem, bo Mavsi im leżeli zawsze bardzo dobrze, w końcowce RS stłukli ich 2 razy i wyglądało ze w serii ich zeżrą z butami. Jesli masz takie dane, a potem widzisz jak ten sam zespół wygląda na mało zainteresowany, pogubuony w rzeczach ktore dotąd robił bez zarzutu, jak widzisz oklapłe miny i trenera który ze spokojaxa przeistacza się w furiata próbującego łapami wykrzesać ze swoich graczy ducha - mając te wszystkie rzeczy w głowie : zmierzasz w stronę psychy & mentalu, a nie tego, czy Mavs fajnie rozrzucali piłkę, bo to drugie ma mniejsze znaczenie.

    hajlajty, powiadasz... :] no i to sprowadzenie rzeczy do Dirka i jego %, podczas gdy seria ta przeszła do historii jako seria, w ktorej Lakersi ze swoją słaba rotacja odhibernowali Peję Stojakovica, a Jet nabił parę rekordów chyba i rzucał jak na treningu, a Lakersi nie potrafili w żaden sposób zmienić taktyki czy wziąc się w garść. To zdecydowanie nie było heart of the champs.

    "fizyki kwantowej" ? :] podałem kilka problemów, które napotyka lub może napotkać PG podczas takiej akcji, na które musi być przygotowany, ktore musi zawczasu przeczytać i, jesli zaistnieją, przeciwdziałać. To ze w opisie analitycznym koszykówka już nie wygląda jak z Bravo Girl, to już nie jest moja wina. Ktos kto się na baskecie zna - nigdy nie napisze ironicznej uwagi, na jaką sobie ty i inni notorycznie pozwalacie, tylko ew. będzie merytorycznie polemizował z konkretami, jakie przedstawiłem.

    Po prostu, jesteś tele-znafcą, w gruncie rzeczy laikiem, masz tam parę stron ze statami, przeciętne możliwości retoryczne i na tym chcesz cos ugrać - to za mało.

    mówię o ISO, jako takim, a nie rozkimniam, czy "ktoś chce podwajac Dirka" - podwojenie izolanta przed podaniem, celem opóźnienia zagrywki albo zmiany planów PG jest rzeczą naturalną. Ile i kto to stosuje ? przeciw komu ? to już mecz wykazuje. Ja mówię o ISO jako zagrywce w koszykówce, a nie "iso na dirka" czy na jakiegoś innego grajka.

    rola PG to przeczytać obronę, nie dać sobie zabrać piłki albo jej zdeflektować, kozłując przez 3/4 parkietu, zareagować na ew. przeszkody, podwojenia na izolancie albo na sobie samym, i rozmaite triki defensywne, a nie tylko "podkozłować i podać piłkę".

  • Gość *.static.rdi.pl

    PG musi się liczyć z takimi problemami i dlatego to nie jest latwa i prosta robota, jak ci się zdaje. Tak jak w skokach narciarskich trafienie na progu w punkt tez się wydaje banałem dla kogoś, kto patrzy z drugiej strony szkiełka, a w rzeczywistości to często, albo zawsze, decyduje o tym, ze sie wygrywa. W siatkówce przyjęcie pół metra nie w punkt może zdecydować o tym,z e rozgrywający będzie miał 3 razy trudniejsze zadanie w oszukaniu bloku i dobrej wystawie. TO są drobiazgi, których się nie zauważa, dopóki się sammeu z nimi nie ma do czynienia i nie zaczyna rozumieć gry od srodka.

    w ostatniej akcji gra się iso nie dlatego, ze jest najprostsza, a dlatego ze to jedyny sposób, zeby twój 1 opt rozegrał piłkę sam, jeden na jeden. Jest to na taki moment opcja najrozsądniejsza, ale nie najłatwiejsza, bo zawsze grozi podwojenie, zawsze możliwe jest że zostanie on zmuszony od rozpaczliwego oddania piłki, a po nim jest już tylko improwizacja która często przynosi marne skutki itd.

    poza tym, łatwo to iso może wyglądać w momencie, kiedy wreszcie następuje chwila podania i złapania piłki z sukcesem, nie następuje żadna reakcja obrony i 1-1 może być grane. tylko, ze ty SPROWADZASZ iso do tego małego momentu nie rozumiejąc, ze co jest przed i co może być po. dla ciebie - iso, to MOMENT podania i złapania. A dla mnie to jest ZAGRYWKA< która ma swoją historię. I tym się róznimy.

    a wg ciebie, kto należy do top 30 all time z NBA 2012 ? [ciekawe, ale juz czuję, ze to dopiero będzie komedia...]

    KAJ grał w 3peat Lakersach ? pierwsze słyszę.

    niezłe "sypanie się" - ECF. ładne "najlepsze lata za sobą" w odniesieniu do Isiaha 29 lat, Dumarsa 27, Rodmana 29, i wysokich którzy w playoffs dostarczali dobre minuty i wyniki. Sam Rodman pisał, ze ten zespół po prostu wytracił impet, skończył się jego naturalny termin ważności.

    zresztą, pisałem o tym, ze każdy team się kończy po serii sukcesów, obecni Lakersi są za młodzi, zeby zrobiło się to im z racji wieku, więc w grę wchodzi przejedzenie, mentalne przesilenie. Tyle.

    inne teamy - mogą sobie mieć inne przyczyny. Po co jedziesz z tym, ze Pistons się sypnęli ze starości albo z upalenia ? Gdzie tu jest polemika z moją tezą ? seria sukcesów i szlus. Normalna w dziejach zmiana warty. powody są do omowienia, ale to, że starsi Pistons mogli się posypać ze starości [wg ciebie] nie oznacza, ze lakersi 2011 nie posypali się z przeżarcia. Nie wiem w ogole gdzie tu opozycja wobec generalnej tezy ?

    "jakby się cofnąć, to pewnie tez byś" - jakby mama miała fiuta to by była ojcem.

  • pay_jay

    "Jak rownież 3peat, w ktorym to KB miał większy wpływ na zespół, jak chodzi o liderszip niż Shaq, ktory na boisku robił swoje, ale poza tym miał w dupie wszystko poza własnym hypem."

    Lider Kobe w pierwszym 3peacie to są niezłe jaja, kiedy powszechnie wiadomo, że wtedy to on był jeszcze naburmuszonym młodzieńcem obrażonym na cały świat, kiedy Brian Shaw często był jednym gościem w drużynie, który sprawiał, że ów młodzieniec nie dostał od kolegów literalnego wpierdolu. Naburmuszony młodzieniec nie miał wtedy zbyt wielu kolegów w drużynie, unikał wspólnych wyjść i z tego co pamiętam nikogo z kolegów nie zaprosił na swój ślub. W tamtym czasie jako-tako dogadywał się z rodzinką Bussów. Dopiero później wszystko się zmieniło i Kobe po prostu wydoroślał. W pierwszym 3peacie w żadnym stopniu nie był liderem jakiego znamy dziś. Był pomagierem, elitarnym jeśli chodzi o umiejętności, ale wciąż pomagierem. Na tamtym etapie jeszcze można było sobie wyobrazić jego zastępstwo. W tamtym okresie prócz scoringu i obrony jego niezaprzeczalną zasługą dla Lakersów było wkurwianie wszystkich wokół, bo nikt nie przepadał za tym tym zdystansowanym introwertykiem o wybujałym ego i to nie jest tajemnica. Shaqowi zdarza się wspominać, że jego spięcia z Bryantem działały nieraz mobilizująco na drużynę i że Jax o tym wiedział, dlatego niespecjalnie szukał rozwiązania. Ale to za mało by snuć fantazje o wpływie Kobasa na drużynę, bo wtedy ten jeszcze był bardzo znikomy.

    Co do osoby Browna, to jeszcze przecinek może będziesz musiał się rakiem wycofywać. Z taką grą drużyny Brown straci stołek, jeśli czegoś nie poprawi w ataku i to straci po tym sezonie, a wtedy drużyna zacznie mówić i obawiam się, że pierwszy może się odezwać KB24. A nie wierzę w to, że Browna stać na ogarnięcie ataku, bo jego jedynym przepisem w Cavs były wysokie picki na Jamesa. Śmieszne jest to, że podliczasz procenty Brownowi, kiedy tak naprawdę ten wynik wykreował mu LeBron. Teraz w Lakers ma instrumenty, ma zabawki, ale na razie go to przerasta, bo to bardziej skomplikowany układ niż heliocentryczne Cavs. Ja dałbym mu czas do końca sezonu, ale szczerze mówiąc nie jestem optymistą. Moim zdaniem błędem było niezatrudnienie Briana Shawa w miejsce Jacksona. Błędem i przy okazji trochę policzkiem dla człowieka zasłużonego dla organizacji.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @łukasz
    to mają być argumenty ? :]

    Paula Silasa i Brendana Malone'a Lebron nie uczynił coachami na poziomie all time top 15.
    Jak to wytłumaczysz, miał na to dwa sezony i po ich upływie cavs wyglądali na zespół z dna czarnej dupy, no playoffs hope, mimo że Lebron już śrubował wyniki personalne ? w 1 sezonie Browna +10 wins i od razu ECSF. nic się nie zmieniło POZA TRENEREM, ci sami gracze, ta sama organizacja, superstar notujący ca 30 ppg na 47 %. żadnych zmian, POZA TRENEREM i nagle JEBUDU +10 i dwie serie playoffs. Kurwa,... CUD chyba :] co to ma z Lebronem wspólnego ? gdzie tu Lebronowa zasługa ?

    następny sezon... o shit... FINAŁY :] trzy wygrane serie i FINAŁY. Lebron ? 27 ppg, 47 %, 6,7; 6; o KURWA - u Silasa & Malone'a Lebron miał LEPSZE statlines : 27, 47 - yes, ALE dodatkowo : 7,4 i 7,2.

    to jak to jest : u Silasa i Malone'a Lebron robił lepsze wyniki personalne i cavs wygrywali 42 mecze gora i nie lizali playoffs, a u Browna Lebron robi gorsze numery i Cavs wygrywają 3 serie playoffs i meldują się w finałach ? JAK TO JEST ?

    no, panie Normalna Beka, JAK TO JEST ?

    a dla mnie Mavs to słaby mistrz, bo miał samych rywali z problemami, albo przejedzonych albo niedojrzałych albo od zawsze przegrywających z powodu coacha. Nie pokonali NIKOGO, kto by ich mistrzostwu nadał wartość większą niż jednosezonowy wystrzał starej flinty.

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl



    Paula Silasa i Brendana Malone'a Lebron nie uczynił coachami na poziomie all time top 15.
    Jak to wytłumaczysz, miał na to dwa sezony i po ich upływie cavs wyglądali na zespół z dna czarnej dupy, no playoffs hope, mimo że Lebron już śrubował wyniki personalne ? . w 1 sezonie Browna +10 wins i od razu ECSF. nic się nie zmieniło POZA TRENEREM, ci sami gracze, ta sama organizacja, superstar notujący ca 30 ppg na 47 %. żadnych zmian, POZA TRENEREM i nagle JEBUDU +10 i dwie serie playoffs. Kurwa,... CUD chyba :] co to ma z Lebronem wspólnego ? gdzie tu Lebronowa zasługa ?


    Lebron przecież to nie Kobe i nie mógł jako 19-20 latek rządzić na swoim legendarnym lidershipie :D

    ale całkiem poważnie. 2 pierwsze sezony LBJ w lidze gdzie chłopak stale się rozwijał z poziomu: 04: 19.1- 5.0- 5.4; 05: 23.1-6.2-6.1; do w 2006: 26.5-6.0-5.6 (wartości w PER36) a jego PER z 18.3 (04) - 25.7 (05) do 28.1 (06). To ze 10 zwycięstw więcej to zasługa rozwijacego sie LBJa, który po prostu bardziej dominował. Winshares LBJ przekłada sie dokładnie na te 10 zwycięstw.
    a żeby obsmiac twoja logikę: ten wzrost powstał w oparciu o ofensywę oparta o le brona. nie obronę Browna z której to jesteś taki dumny. Cavs 06 pozwalali sobie rzucac zblizona ilosc pkt swoim przeciwnikom co Cavs 05, natomiast rzucali im wiecej pkt (tzn Lebron rzucał tych pkt wiecej). Dopiero w nastepnym sezonie Brown zrobil znaczacy postep z obrona Cavs ale w ataku dalej łupal LBJem


    to jak to jest : u Silasa i Malone'a Lebron robił lepsze wyniki personalne i Cavs wygrywali 42 mecze gora i nie lizali playoffs, a u Browna Lebron robi gorsze numery i Cavs wygrywają 3 serie playoffs i meldują się w finałach ? JAK TO JEST ?

    już wykazałem Ci ze kłamiesz i manipulujesz danymi wiec posyp głowę popiołem, poczytaj i zwyczajnie juz dalej nie pierdol bo sie kompromitujesz



    Nie pokonali NIKOGO, kto by ich mistrzostwu nadał wartość większą niż jednosezonowy wystrzał starej flinty.

    to liderszip Bryanta az tak jest do dupy?

  • Gość *.static.rdi.pl

    primo, pisałem o 2 wstępnych sezonach Browna, ale głowna teza brzmi : w 2 sezony od 42 i no hope team do big finals.

    róznica jest taka :
    ppg Cavs 05 - 96,7 przy 44,7 [odpowiednio : 17 i 15 w lidze]
    ppg Cavs 07 - 96,8 przy 44,7 [19 i 24 w lidze]
    różnica 0,1 ppg - zajebista :]
    GORSZY na tle ligi ATAK Cavs zapewnia im LEPSZE wyniki zespołowe.

    ppg OPP o5 - 95,7 przy 45,2 % [11 i 15 w lidze]
    ppg OPP 07 - 92,9 przy 44,8 % [ PIĄTE i ÓSME w lidze]
    róznica 3,8 ppg i 0,4 %, zwłaszcza ta pierwsza dośc znacząca.
    na tle ligi LEPSZA o wiele OBRONA DECYDUJE o lepszych wynikach cavs'

    na tle ligi Cavs są ZNACZNIE LEPSZYM zespołem defensywnym już po 2 latach pracy Browna, a zespołem ofensywnym są GORSZYM niż byli za Silasa i Malone'a, co ma gówno wspólnego z ofensywną "dominacją" Lebrona, który NA CZYSTo robi w 2007 niewiele gorsze wyniki niż w 2006.

    dodałbym jeszcze, ze w stosunku do 2005 - w 2007 Cavs są CZWARTYM, a nie 14, zespołem najlepiej zbierającym w NBA.

    I tu masz tajemnicę sukcesu Browna.

    WS Lebrona nie jesteś w stanie przełożyć w analitycznym dyskursie na nawet połowę jednego zwycięstwa teamu. umiesz je tylko przytoczyć i przypisać im jakąś mityczną rolę. Prawda jest taka, ze to statystyka, wedle wielu samych geeków i nerdów basketu - ułomna.

    Powyższe statystyki są po prostu mordercze i pokazują, w którym miejscach nastąpił realny postęp, REALNY, a nie jakiś wyliczany wzorami, z których później nie można sklecić żadnego uzasadnienia, co najlepiej widać na twoim przykładzie.

    dlaczego marudzisz o liderszipie bryanta, a nie napiszesz ani słowa o tym, ze coaching Jacksona, którego stawiasz za wielki wzór dla MIke'e Browna, został w tej serii wystawiony na cięzką próbę , ktorej nie przeszedł pomyślnie ? było już o przycvzynach porażki Lakersów i o tym, ze lider 5 mistyrzowskich składów musi dysponować liderszipem, zgodnie z tą definicją ktorej ja się trzymam i nie znam lepszej. Głupie wstawkii nie zmieniają faktow, widać nic mądrzejszego nie masz do powiedzenia.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @pay jay
    zapraszanie albo niezapraszanie graczy z zespołu na ślub, to nie jest oznaka posiadania czy nieposiadania liderszipu. Liderszip to coś innego, wyżej ktoś przytoczył dobrą definicję, dobrą bo moją :]

    "wkurwianie wszystkich wokół" - no, to tak jak u BIrda i Jordana :]

    Shaq po prawdzie dbał o zespół mniej niż Kobe. Zapuszczał się, czniał campy, RS grał sobie na pół gwizdka, nie przykładał się do zajęć, zasadniczo był klaunem czasami, ale lider to coś więcej niż fajny kolo, co brejkdensa w szatni machnie i strzeli głupią minę. Lakersi, w sensie twardość, intensity, win desire, woli nosili zawsze piętno Bryanta, jego osobowości, jego charakteru, a nie goofy shaqa. To Bryant w większym stopniu wpływał na wolicjonalia zespoły i kulturę gry i postawy niż O'Neal, wieczny olewus i pan Po Co Mam Trenować Skoro Wystraczy MOja Wielka Dynamiczna Dupa. od tego zespół miał nabierać charakteru i cech mistrzowskich ? gdyby Shaq nazywał się Allen Iverson nosił by miało cancera.

    "wykreował mu Lebron" - bzdura. Cavs byli defense-first teamem. pisanie, ze jeden gracz wykreował 120 zwycięstw w 2 sezonach i sweepy w playoffs, to brednia. To nie jest robota na jednego gracza. Lebron był na pewno najbardziej widocznym punktem zespołu, miał hype nie z tej ziemi, ale lekcewazenie team-work to po prostu przyznawanie się do niewiedzy i ciemnoty. ktoś musiał stopować rywali, ktoś zbierał, ktoś stawiał zasłony, ktoś dobijał, ktoś zdobywał te dodatkowe 60-70 pts, ktoś tworzył caly system, który maksymalizowal Lebrona itd.

    a ty co chcesz powiedzieć ? że Lebron sam rzucał 30, wykładał 8 dunkow, stopował rywali sam na poziomie low 90 i 40-42 % ? kpisz sobie ? twoje uwagi nie nadają się do poważnej dyskusji.

    ja pamiętam już takich, którzy twierdzili, ze Jax nie wygrał ani jednego sygnetu, bo mu Mj z Pippen i KB z Shaqiem załatwili ciepłą posadkę. że Red nie zrobił żadnego, bo Russell z Cousym zrobili za niego. że Pop miał Tima, więc nic nie musiał, a KC Jones miał Birda, ma Hale i Chiefa, więc też mógł spać do południa. Tak się nie da normalnie dyskutowac, bo to są opary absurdu.

    Brown dzisiaj nie ma Lebrona i cavs, a ma Bryanta io Lakersów - ale dzieje się dokładnie to samo : wzlot statów defensywnych, zbiórka, organizacja gry, atak słabszy ale jesli będą clutch i 4q wise to w playoffs opędzą co trzeba nawet mając overall "taki sobie" atak. tak było z Cavs, i tak samo jest z LA, co wskazuje jedno : ten coach ma warsztat, wie co robi, zawsze stawia na te same adjustments i po prostu wie, co w koszykówce najważniejsze, od czego się sukces odbija.

    Brian Shaw byłby rookie, a tu Bryant ma ostatnie 2 sezony w formie na mistrzostwo, więc nie ma czasu ogrywać Shawa i cierpliwie czekać, aż się pan Shaw na coacha nada albo i nie nada. Brown to naj wybór z możliwych, 3/4 ligi zasługuje na takiego coacha, bo 3/4 ligi nie umie bronić. Zespoły heliocentryczne w ataku & defense-fiorst mają bardzo trudną robotę, ale zawsze grają wysoko, jesli są dobrze złożone. Phila Browna pod Iversona, Cavs M Browna pod Lebrona, czy teraz Bulls Thibo pod Rose'a - wszystko to zespoły, które przegrywaly albo z powodu braku clutchu swojego heliosa albo po prostu róznicą potencjałów ofensywnych przy ROWNYCH albo prawie równych potencjałach defensywnych. gdyby Heat w 11 byli tylko trochę słabsi defensywnie od Bulls, to heliocentryka Thibo owocowałaby finałową serią. Gdyby Lakersi 01 nie mieli top defense w lidze to ukłądanka Larry Browna by ich zdetronizowała nawet przy 39 % z gry i 30 apg Iversona. w g1 wygrali grając idealny helio-game : hard team defense & helios clutch & 4q/OT wise. stworzenie takiego systemu, i to wydolnego, to zadanie na naprawdę tęgą głowę i Mike Brown taką miał, tak jak miał ją Larry Brown i ja ma ją Thibo. jesli masz shot/ball happy grajka i nie da rady go maksymalizować i uszczęśliwiać dodając mu 2-3 strzelców którzy muszą mieć piłkę, to musisz nim grać atak albo w oparciu o niego. Thibo sobie Rose'a wymyślił, ale Brownowie grali swoimi heliosami bo nie mieli wyjścia - to byli topstars w lidze, złote żyły dla klubu.

  • Gość *.static.rdi.pl

    chcieli mieć pełną kontrolę, piłkę i swobodę na wszystko - dostawali ją. Trener miał do tej opcji dobudować zespół w taki sposób, aby mógł on wygrywać, pomimo one man offense. No i wygrywali. zamiast piszczeć na Browna - raczej wypada mu pogratulować wyników. wszyscy ci 3 coache od heliocentryków zdobywali COTY w uznaniu zasług, poza tym pieprzenie, ze jeden gracz przez 5 lat "kreuje ca 60 wins teams" jest bzdurą.

    rozmawiajmy o zasługach Lebrona dla cavs, ale bez oszołomstwa w jw. postaci.

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    Po pierwsze to pisales o trzech sezonach, bucu klamliwy. 2007 to sie zgadzamy ze z obrona cavs bylo lepiej (z czym Brownowi zeszlo 2 lata). Swoja droga jak z lakers ma mu isc tak "swietnie i szybko" to ja poprosze o zmiane trenera :]

    Mozesz sobie brac pod uwage ppg ja biore sobie ortg i drtg (to znacznie lepszy wskaznik)
    Dalej manipulujesz danymi - w pierwszym sezonie browna podawane przez Ciebie opp ppg 95,4. wiec nie pierdol ze Brown przyszedl i od razu +10, bo to zwyczajne chciestwo wynikajace z niecheci do LBJ...

    Moze dowolnie publikowac swoje pseudologiczne ejakulaty - niestety nie umniejszysz udzialu Lebrona w postepie Cavs.

    To ze Jax odpuscil sobie serie Mavs to kazdy chyba widzial, nie zmienia to jednak faktu ze 11 pierscieni Ma... a Brown? no coz taki Dyzma w LA a w Cavs kukielka LBJ...

  • Gość: [tyler] *.cpe.net.cable.rogers.com

    jest jasne, ze przecinek traktuje ta forum jako szanse na pocwiczenie erystyki. Znajduje mozliwie absurdalna teze (np. Brown jak top 10) i sprawdza czy ja obroni. Jest tylko jedna mozlliwosc uznania, ze Bryant byl liderem podczas pierwszego 3-peatu - nie ogladanie tych spotkan. Shaq wtedy to byla bestia robiaca 30-15 SREDNIO. 3 MVP finalow nie przyznaje sie drugiej opcji (zakladajac, ze przecinek nie pokysi sie o teze, ze Shaq to gyl np. 5-6 zawodnik LAL)

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    przecinek
    Jeśli Lakers męczyli się u siebie ze Spurs bez najważniejszych graczy to nie najlepiej świadczyło to o formie LA w tamtym czasie.

    Nie wiem o których Lakers 3peat pisałeś. Czy tych idących na 3 peat i dostających sweepa od Pistons czy Lakers 04'. Obok Bird i bad boys, więc myślałem, że chodzi o lata 80-te.

    Nie wiem więc dlaczego Lakers nagle przestało się chcieć. Wygrywają z Hornets, idą po 3peat, ostatni sezon Jaxa, naprzeciwko Mavs i im się nagle przestaje chcieć. Przegrali clutch w g1, przegrali 2 połowę w g2. Było 0-2 i to mogło im podciąć skrzydła, ale nie chce mi się wierzyć, że w PO komuś brakuje ognia.

    "no i to sprowadzenie rzeczy do Dirka i jego %"

    Przecież gadka jest o Dirku i jego bardzo dużej formie w tamtej serii. Gadka jest też o jego %, które rzekomo miały być efektem ciągłego zagubienia Lakers na rotacjach. A co do samych trójek. Mavs w 3 z 4 serii mieli wyższy % trójek niż w RS. To pokazuje, że celowniki mieli dobrze nastawione nie tylko w serii z LA.

    Daleko do rozstrzygnięć w sezonie 11/12, a ja nie jestem wróżką żeby wiedzieć NA PEWNO czy mamy w dzisiejszej lidze top30 all time czy nie mamy. Jeśli Mavs zrobią b2b to będą w top30, a nawet top20. Mają mocny i w chuj szeroki skład. Sukcesy też byłyby za nimi. Jeśli Heat/Bulls/Thunder wygrają swój pierwszy tytuł, a w kolejnych ugrają 3peat to też z perspektywy czasu trzeba ich będzie stawiać wysoko. Nie sądzę aby w lutym 91 roku ktoś wsadzał Bulls do top30 czy top40 all time. Później okazało się, że ta sama ekipa ugrała 3peat i była bardzo mocna. To samo było chociażby z Lakers 2000. Tak więc gadanie tu i teraz, że np. Heat czy Mavs nie są i nie będą oceniani w przyszłości jako jakiś tam top jest dla mnie bez sensu.

    O tym, że tylko ty z supergigantowych wpisowiczów trzymałeś pomarańczową piłkę w grabach to już wszyscy się dowiedzieli. Ciągłe powtarzanie tych frazesów robi się nudne. Jeśli chodzi o iso to właśnie żadnych konkretów nie podałeś. Wyczarowałeś w wyobraźni podwojenia przed podaniem, zasłony w ilościach hurtowych, płynność gry i jesteś zadowolony. Wszyscy mają ci uwierzyć na słowo. Na youtubie zalega kilka meczy Mavs z PO. Jakby ci się chciało to byś przeanalizował trochę fragmentów i pokazał laikom jak trudną sprawą jest iso dla PG. Mnie generalnie trudno jest pokazać coś czego nie ma, więc przed tobą jakby prostsze zadanie.

    "Ja mówię o ISO jako zagrywce w koszykówce, a nie "iso na dirka" czy na jakiegoś innego grajka"

    Od początku mówiliśmy o iso w kontekście Dirka i Kidda. Także nie wal teraz ściemy. Mamy iso grane na Dirka. Inaczej ustawia się iso pod Dirka na low blocku, a inaczej pod Westbrooka, Wade'a czy kiedyś Shaqa. tak samo i obrona inaczej może reagować. Mówimy o konkretnym przypadku Dirk-Kidd.

    Podwojeń przy iso w ostatniej akcji raczej się nie obserwuje bo to mało opłacalne dla obrony. W sytuacji gdy przeważnie w ostatniej akcji w iso strzelcy decydują się na rzucanie jumpera z ręką na twarzy, podwajanie i ryzykowanie jakiegoś open looka się nie kalkuluje.

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    "zresztą, pisałem o tym, ze każdy team się kończy po serii sukcesów, obecni Lakersi są za młodzi, zeby zrobiło się to im z racji wieku, więc w grę wchodzi przejedzenie, mentalne przesilenie"

    Rozumiem, że opcji słabszej formy czy po prostu mocniejszego/zbyt mocnego przeciwnika nie bierzesz pod uwagę. Jeśli ktoś wygrywa te 2 tytuły to może przegrać już tylko z samym sobą i swoim przeżarciem?

    Może i Isiah miał tylko 29 lat, ale on i karierę skończył dość młodo. W sezonie 90/91 miał kontuzję, stracił spory kawał sezonu i w PO wielkich serii już nie grał. Dumars, Rodman ok. Ja wymieniłem kilku grajków, którzy byli bardzo ważni w tamtej układance, byli po 30, jedni bardziej drudzy mniej i wszyscy byli już co tu dużo mówić na równi pochyłej. Finał konfy też ok. Tylko, że skończyło się na sweepie. W kolejnym sezonie była 1 runda i game over. Pistons się skończyli.

    "jakby mama miała fiuta to by była ojcem"
    To dobry tekst. Jego siła zyskuje na działaniu gdy jego autor pisze tego samego dnia chociażby:
    "gdyby Shaq nazywał się Allen Iverson nosił by miało cancera"

  • Gość *.static.rdi.pl

    @łukasz
    pisałem o 2 pierwszych sezonach Browna owocujących Finals już w drugim roku jego pracy z Cavs, więc nie będę pisał TYLKO o pierwszym wyłącznie z takiego oto powodu, ze ty sobie TYLKO ten pierwszy wybrałeś.

    "nie pierdol, że Brown przyszedł i od razu +10" - uwaga w stylu dziecka matki flejtucha i ojca menela, ale fakt : + OSIEM. 2005 - 42 wins, 2006 - 50.

    Nie podawałem "1 sezonu Browna" przy porównaniu do 2005, tylko sezon 2007 - wziąłem pod uwagę 2 pierwsze, bo drugi został zakończony już finals, a to jest ogromna zmiana jak chodzi o porównanie do momentu, w którym Brown zespół przejął i dodatkow - zmiana dostatecznie, IMo, szybka, zeby uprawnione było, a nawet właściwe, wzięcie pod uwagę wlaśnie takiego czasookresu, bo on dopiero w pełni wykazuje jaki impact miał Brown na zespół.

    ty chcesz "postęp Lebrona" - stat line tego nie wykazuje, wręcz przeciwnie : indywidualne wyniki Lebrona w 2007 są słabsze niż w 2005, ew. można przyjąc wersję, ze "relatywnie zbliżone" - uczynić jedynym czynnikiem, który sprawił wzlot przeciętnego klubiki marzącego o playoffs do big Finals z trzema seriami PO wygranymi po drodze. A taka teza jest po prostu błazeńska.

    "to ze Jax odpuścił sobie serie to kazdy chyba widzial" - aha, jemu wolno tak ?
    bo, cytuję : "11 pierscieni ma" - a Bryant ma 5, w kategorii gracza to jest wynik prawie na poziomie Jaxa wśród trenerów [trenerzy mogą pracować do końca życia choćby, gracz ma ograniczenia czasowe na odnoszenie sukcesów] - i jemu już "nie wolno" ?

    &tyler
    podałem szereg powodów, dla których uwazam, ze Kb był liderem w pierwszym 3peat. Szkoda, ze je pomijasz milczeniem, zwłaszcza że w odpowiedzi masz tylko "30-15 Shaqa", z ktorym nie polemizuję, ale i tutaj nawet wskazałbym closerowanie serii z sacto, Sa czy PT, w których przy hack-a-Shaq i konieczności grania perimeter Lakersi bez kogoś takiego jak Bryant po prostu byxnie przetrwali i 2 razy by nawet nie powąchali finałów. te close-games to były naprawdę big games Kobzdeja i choćby nimi, jesli już chcesz abstrahować od spraw postawy i jej wpływu na zespół [leń, olewator i trefniś Shaq vs trudny we współżyciu, ale twardy, zaangażowany i refuse to lose Kobe], Kobe broni swojej pozycji lidera zespołu. chcesz, nazwij to co-lideryzmem, 50/50.

    to nie był układ Jordan-Pippen, gdzie Jordan był liderem i # 1, a Pippen oczywistym adiutantem.

    W LA to było bliskie 50/50, z w.op względów, bo liczy się jednak cięzar gatunkowy sprawy. tamci Lakersi byli twardzi, psychoodporni, naj grali pod ścianą - kogo ci to przypomina ? Shaq taki byl ? Shaq, który dostawał sweepy od Jazzów i Roxów, mając wokół siebie dobrze złożony zespółl odpadał z Bulls, mimo że wyglądał na boisku w tamtej serii jak wielki goryl wśród dzieci z przedszkola i miał obok siebie tak wybujałego gracza jak Penny Hardaway ? czemu z Pennym nie wyszło ?

    Shaq zaczął wygrywać dopiero, kiedy Kobe przyjął się w NBA. Dopiero wtedy, bo dopiero wtedy nie musiał być liderem teamu i dopiero wtedy jego team nie nosił na sobie piętna jego własnej osobowości [patrz definicja lideryzmu - ta dobra, dobra bo moja]. Lakersi nosili piętno, na pewno Jaxa - to pewne, ale spośród samych graczy : bardziej maniaka wygrywania Bryanta niż Misia Fuzzy Shaqa, który najwyraźniej podchodził do tematu tak, ze nie musi mieć w sobie jakiejś dodatkowej mocy mentalnej, bo jest taki duży i silny, ze załatwi sprawę samą posturą i dunkami. Załatwiał tak, że przegrywał cały czas, póki Kobe sie nie pojawił. A potem przegrywał nadal, już bez KB, raz mu się Wade trafił w swoim najlepszym dotąd playoffs run, gdzie Shaq był już oficjalnie sidekickiem.

    Kobzdej zaś wygrywał bez Shaqa z powodzeniem. Czy dopiero wtedy, po odejściu Shaqa, wyształcił się w nim lider ? bzdura. Był nim niemal od początku, a już na pewno w trakcie 3-peat.

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @ przecinek
    pisałem o 2 pierwszych sezonach Browna owocujących Finals już w drugim roku jego pracy z Cavs, więc nie będę pisał TYLKO o pierwszym wyłącznie z takiego oto powodu, ze ty sobie TYLKO ten pierwszy wybrałeś. no wg mnie pisałeś o 1 sezonie bo coś wspomniałeś o tym samym skaldzie.
    w 2007 skład był nieco inny. 2007 to rok w którym właściwie cały wschód się posypał wiec awansować trudno raczej nie było.... a btw bilans był taki sam jak rok wcześniej

    albo jesteś większym debilem niż podejrzewałem albo nie umiesz czytać albo cie to przerasta - w każdym przypadku przytoczę stats raz jeszcze


    04: 19.1- 5.0- 5.4; 05: 23.1-6.2-6.1; do w 2006: 26.5-6.0-5.6 (wartości w PER36) a jego PER z 18.3 (04) - 25.7 (05) do 28.1 (06).

    Jeśli dla Ciebie to brak postępu - no to kiepsko z tobą

    Postaraj się tez nie tworzyć portretów psychologicznych poszczególnych użytkowników, zważywszy choćby na to jak często używasz fekalnych analogii oraz porównań na tle trans i prostytucji... ktoś może to odczytać jako frustracje na tym tle....

    co do kobe'go jako lidera LA 2000-2002 to chyba tylko twoja bezdenna milosc do Bryanta jest w stanie obronic ta teze.. 3 MVP Shaqa mowia wszystko.

    closerowanie serii z sacto - closerowali to sedziowie w tej serii.

    W LA to było bliskie 50/50, z w.op względów, bo liczy się jednak cięzar gatunkowy sprawy. tamci Lakersi byli twardzi, psychoodporni, naj grali pod ścianą - kogo ci to przypomina ? Shaq taki byl ? Shaq, który dostawał sweepy od Jazzów i Roxów, mając wokół siebie dobrze złożony zespółl odpadał z Bulls, mimo że wyglądał na boisku w tamtej serii jak wielki goryl wśród dzieci z przedszkola i miał obok siebie tak wybujałego gracza jak Penny Hardaway ? czemu z Pennym nie wyszło

    oj Bryantem tez by nie wyszlo... wiec sie nie podniecaj przy niedzieli :) Postaw sobie 2002 Lakers do 1996 Bulls i masz sweepa... po wlasciwiej stronie...
    wiec juz klasycznie nie pierdol i sie ogarnij... :D

  • Gość *.static.rdi.pl

    @simon
    jesli najważniejsi gracze SAS byli tak przemęczeni, ze musieli odpocząć, to grając przeciw nim Lakersi męczyliby się mniej zapewne i wygrali wyżej niz z wypoczętymi rezerwami.

    pisałem o "3 peat Lakersach", którzy "padli na Pistonsach" - był tylko jeden przypadek w historii odpowiadający tym danym.

    być moze dlatego " im się przestało chcieć" [jako zespołowi] bo po prostu nie dla wszystkich 3-peat był czymś ważnym. Mogę zrozumieć brak formy, słabość, ale w poprzednich latach też bywali pod formą i umieli wygrywać, pomimo fizycznego niedomagania, urazów, długości sezonu, bo... no właśnie - bo chęcią, pragnieniem umieli przemóc te słabości i wygrywać mecze w sposób brzydki i defensywny, ale jednak. dlatego, nawet jesli bylli pod formą vs Mavs 11, to przegrali brakiem ognia w sobie, brakiem za-wszelką-cenę-musimy. w trudnych seriach zawsze gięli przeciwników wolą, mentalem, tutaj nie zdołali tego zrobić, a nie grali z tytanami psychy, grali z chłopakami, którzy dali się Blazersom wykazać...

    Mavsi tak zostali zaskoczeni słabością oporu Lakersów i łatwością z jaką lakersi oddali pole, ze po prostu na tej fali dopłynęli do tytułu. Jesli zbudowali mistrzowską confidence w playoffs 2011, to właśnie przeciw Lakersom, zwłaszcza w g3 & 4 - tylko, ze... w g3 Mavs mieli pełne majty, a Lakersi po prostu nie umieli, jak to mówią jankesi, pull da trigger, nie mieli wyzwalacza, katalizatora mocy, która w nich gdzieś tam drzemała, stłumiona. I kiedy nie skończyli Mavsów w 41, zesranym Mavsom dali wrócić i zamknąc mecz - było po Lakersach definitywnie, a mavsi zdobyli max confidence, g4 ich utwierdził, ale OBA mecze były raczej pokazem niemocy Lakersów niż dowodem nagłego przeistoczenia się Mavsów z jaroszów w miesożerców rasowych.

    co nie daje asumptu do robienia z jego fgs x-faktora całej serii.

    ładnie to brzmi "w 3 z 4 serii" - ale jak to rozebrać jeszcze dalej : na 21 meczów lepszy procent mieli stosunkiem 12-9, czyli już nie tak wypasowo.

    no, jak ty chcesz oceniać po sezonie versus moje oceny na dziś dzień, to ja bardzo przepraszam, ale się nie dogadamy.

    Po sezonie, to i ja mogę dojśc do wniosku, ze pojawił się team all time top 30. Przecież to jasne, ze nie sposób znać historię przed jej zaistnieniem. Aczkolwiek, problem polega na tym, że taki zespół musiałby albo zrobić jakiś rozpierdziel w playoffs na poziomie 16-2, 16-1, albo pokonać kogoś równie mocnego, żeby zasłużyć na legacy. A moim zdaniem nie ma ani szansy na pierwszą opcję, ani na drugą. Ale - to na dziś ocena. O taką samą ciebie zagadnąłem, a ty od razu się wzbraniasz, jakbym cię zapytał o kolor majtek.

    pomarańczowa pilka od dawna jest passe :]

    podałem same konkrety, jak chodzi o iso - to wszystko, co może spotkać PG w drodze do ustawienia i zrealizowania takiej zagrywki, i o czym on musi wiedzieć i ew. umieć reagować. Podałem opcje. żeby mi zaprzeczyć musiałbyś którąs z nich albo wszystkie odrzucić jako warianty nierealizowalne na boisku - nie możesz tego zrobić, bo to są warianty realizowalne absolutnie i w repertuarze trików defensywnych, więc po prostu pisałem dobrą analizę, a ty sie jej czepiłeś nie mając za co złapać, bo nie umiałeś i nie umiesz przyznać, ze to dobra analiza była i jest, nie ma w niej żadnych słabych punktów - a wiesz dlaczego tak robisz i brniesz w maliny ? bo nie umiałeś wybrać dobrego pola sporu. Albo też potraktowałeś całą rzecz w sposób totalny i betonowy, co zawsze słabo rokuje dla koogś kto przymuje taki punkt widzenia. Zamiast wybrać wątek - poleciałeś po całości iso. zamiast wybrać w tym wątku jakiś punkt zaczepienia - znów leciałeś po całokształcie. I na tym przegrałeś, chciałem cię poinformować :]

    dobrze wiesz, ze swoją analizę iso napisałem z pkt widzenia PG, Kidda też, i Kowalskiego i Nowaka lat 18 z ligi amatorskiej. sądzisz, ze Kidd wyprowadzając piłkę i mając do zagrania iso nie jest przytotowany na to wszystko ? ty tego nie czujesz, ale PG cały czas ma to w głowie i cały czas musi uważać i musi umieć szybko reagować na ew. zaistnienie tych opisanych okoliczności.

  • Gość *.static.rdi.pl

    specjalnie przyjąłem taki punkt widzenia, zeby uświaodmić m.in tobie, ze w analizie i od środka koszykówka naprawdę nie jest taką prostą i łatwą grą jak się wydaje.

    "podwojeń raczej się nie obseerwuje" - zawsze "raczej"... wtedy łatwo nazwać rzuty wygrywająće, ktore oddają rolesi po podaniu od podwojonej 1 opcji - "odstępstwami od raczej". Niby tezę wygłaszasz, ale "raczej" musi być... Chodzi o konkretne przypadki. Mówmy o konkretnych przypadkach, a nie o całym spektrum, bo nie mając danych i zestawień opisującycyh takie akcje i wyliczających w ilu % sytuacji dochodzi albo nie dochodzi do podwojeń - nie można pisać w żadną stronę generalizujacych tez. A ty sobie poomagasz "raczej", czyli "nie wiem, coś mi się wydaje, ale nie powiem nic radykalnego, powiem 'raczej', to jakby się pojawiła jakaś konkretna sytuacja zaprzeczająća, to napiszę,ze przecież "raczej' nie wyklucza takich sytuacji, a jednocześnie nie zmieniają one tego, ze mam rację, bo 'raczej' sugeruje, ze większość jednak obywa się bez podwojenia, a że nie mozna tego sprawdzić, to zawsze mogę mieć rację, mimo że przecież mieć jej nie muszę, ale dobrze brzmię" - komedię grasz :]

    tego nie napisałem - dopuszczam rózne opcje, pisałem o tym w sąsiednim akapicie. główna teza brzmi : zespoły po serii sukcesów się kończą ORAZ kończą się często w sposób brzydki i nieładny, tak jak niektóre diwy ekranu.

    "pistons sie skończyli" - mówisz o zespole, który w ECSF'91 wrócił hardkorowo z 1-2 na 4-2 vs Celtics, którzy mieli wtedy 56-win season i # 2 seed w EC. I to wrocili grając część serii bez Thomasa. porażka z Bulls - była końcem ich ery, ale to nie był zespół słaby, to był dobry zespół, a cała sytuacja nosiła klasyczne znamiona zmiany warty na szczycie. I też stalo się w sposób mało estetyczny, Pistons przegrali nietwarzowo, co potwierdza tylko tezę, ze wielkie teamy schodzą w sposób nieładny, te upadki są cięzkie i smutne w przypadkach skrajnych.

    może i by zyskał, gdyby tekst o Shaqu nie był w gruncie rzeczy powiedzeniem : "Shaq nie był uważany za cancera wyłącznie z powodu... bycia Shaqem, a nie np. Allenem Iversonem, który psuł zespół dokładnie tak samo, ale był mniejszy, mniej wygrywalny, łatwiejszy do skrytykowania". ergo - to "gdyby" nie odnosiło się do żadnego porównania, tylko sugerowało to co wyżej.

    jest to zasadnicza róznica w porównaniu z "gdyby" samodzielnie istniejącym i bez kontekstu, bez translatora, mającym uzasadniać zamachnięcie się na odwracanie faktów celem ich podważenia i wstawienia na ich miejsce jakichś teorii spiskowych albo scenariuszów alternatywnych.

  • Gość: [Loki] *.dynamic.chello.pl

    @przecinek
    podałem same konkrety, jak chodzi o iso - to wszystko, co może spotkać PG w drodze do ustawienia i zrealizowania takiej zagrywki, i o czym on musi wiedzieć i ew. umieć reagować

    Spoko, tylko podałeś konkrety pasujące do KAŻDEJ zagrywki, bo przy p&r, p&p czy czymkolwiek innym PG musi obserwować, przewidywać i podejmować poprawne decyzje. To jest wspólny mianownik, więc można, wróć: NALEŻY go pominąć w dyskusji o trudności zagrywki X nad zagrywką Y. I jak już PG podejmie tą decyzję, a reszta zespołu wykona co ma do zrobienia, to samo dogranie na iso "a la Dirk" jest banałem. Np. takie dogrania w LAL do KB robi Gasol, a nawet MWP, a chyba przyznasz, że żaden z nich nie jest rasowym PG; oni w ogóle nie są PG ;)

  • Gość *.static.rdi.pl

    @łukasz
    naucz się : jak piszesz 'sklad był inny", to od razu wypisujesz róznice. co było innego, co miało wpływ na wyniki cavs - 05 no playoffs, 07 big finals. dla mnie jedyną róznicą jest nazwisko i osoba coacha. ale czekam - zaskocz mnie :]

    przełóż ten "postęp" na wyniki zespołu, poza tym - ja porównywałem sezon 05 z sezonem 07, efekt dwóch lat pracy Browna.

    aha, i się pomyliłem - w zbiorkach w 07 cavs byli na DRUGIM miejscu w lidze. w o5 na... fyfnastym.

    wymieniłem dlaczego wg mnie KB był liderem - brak polemiki z moimi argumentami/brak prezdstawienia własnych traktuję jako brak kwalifikacji do dyskusj, a ich marne substyty w postaci tandetnych wrzutek z wyświechtanymi półprawdami i ćwierćidiotyzmami wykopują zamaszyście do wielkiego brudnego kosza z odpadkami,i i po prostu olewam.

    "3 MVP Shaqa mowia wszystko" - MVP FINALS, haha, prawda jest taka,ze w Finałach lakersi nigdy nie mieli godnego siebie rywala, w Finałach 3-peat LA zawsze grali najłatwiejszą albo jedną z dwóch najłatwiejszych serii w playoffs. Najtrudniejsze serie grali w WC, z Sacto, PTB albo SA - i zawsze w decydujących, najważniejszych meczach w tych seriach to KB był closerem, graczem najważniejszym i przeważającym szalę na stronę LA.

    "też BY nie wyszło" - gdyby mama miała fiuta to by była ojcem. Z Pennym - nie wyszło. z KB - wyszło. Takie są fakty, a reszta to jakieś pobożne życzenia i spiskowe teorie dziejów.

    sam sobie postaw. najlepiej setkę, bo na trzeźwo jesteś nie zniesienia ze swoimi dziecinnymi wstawkami. argumenty masz na poziomie forum onetu, widać że nie masz pojęcia o temacie w którym próbujesz się znaleźć. sądzisz,ze tego braku obycia nie widać ?


  • Gość *.static.rdi.pl

    @loki
    dla mnie iso jest zagrywką z biografią, a nie "samym momentem podania", stąd róznica w podejściu. tyle że ja patrzę z pkt widzenia gracza, a nie z pkt widzenia barlogu przed tiwikiem.

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @przecinek

    porowywalem 05 do 06 wiec nie pierdol. co do 07 sie zgadzamy, wiec daruj sobie wjazdy od czapy...

    Przytoczyles dokaldnie ze przyszedl Brown i od razy |+10 wiecej... wiec sie nie wykrecaj... chyba ze masz glosy w glowie i w tamtym momencie ten drugi co z toba pisze to pisal :).

    to co wymieniles o KB twoje osobiste odczucia sprzed 10 lat, poparte bezkrytyczna miloscia do Kobasa... nie poparte zadnymi faktami, statami czymkolwiek... Ja tez sobie powiem "Pau wygral tytul dla Kobasa w 2010, albo ze bez Pau Kobas nie wygral by tytulu" ale przynajmniej postaram sie to rzeczowo uzasadnic...

    Skoro byl closer to wyklep po kolei co w ktorym meczu wygral dla Lakersow...

    na slowo Ci jelopie nie uwierze. KONKRETY a nie Pierdolenie z cyklu: "Ja jako jedyny wiem po gralem w Starcie Wychodkowo Wielkie 2 lata w koszykowke i mam 30 lat doswiadczenia w pierdzeniu w kanape podczas transmisji NBA".
    Dajesz...

    Znowu analogia do fiuta...
    masz za malego? nie masz i chcesz miec? masz i nie chcesz? nie wiem...

    wiem natomiast ze twierdzisz ze Lakers wygrali 3peat pod kierunkiem Kobasa...
    Fakty sa takie z MVP jest dla Shaqa a dla Kobasa powszechnie uznawana przed znakomita wiekszosc ekspertow rola pomocnika O'Neala w tych finalach... Tyle...
    Dodatkowo deprecjonujesz Shaqa w Orlando w starciu z CHI 96 - Najlepsza ekipa w Tej lidze EVER... wstaw sobie tam kobasa z 2001 roku i nie ma zadnej roznicy nadal jest 4:0 dla Chicago...

  • Gość: [tyler] *.cpe.net.cable.rogers.com

    @przecinek - idac Twoim tokiem rozumowania, Steve Kerr byl co-leaderem Bulls, bo tez mu sie zdarzalo zamykac mecze. Lider to nie jest pozycja oficjalna, to cos, co buduje sie na podstawie opinii. Masz prawo do swojej, ale jest ona mocno egzotyczna. W powszechnej swiadomosci, liderem byl Shaq, a Kobe byl wtedy mlodym, zdolnym i ambitnym pomocnikiem.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @tyler
    osłabiasz mnie. ja porównuję dwóch graczy topowych, co-stars, a nie rolesów. zapomniałeś o półkach na których są gracze posegregowani. No chyba, ze uważasz, iż Steve Kerr, to ta sama półka co Shaq i KB albo że KB jest na półce Steve'a Kerra w porownaniu do Shaqa. za każdym razem - gratuluję ci wykonując sfatygowany face palm.

    nie obchodzi mnie "powszechna świadomość", mam swoje zdanie i bynajmniej nie dowodzę słabości teorii heliocentrycznej, a rzeczy, którą pewnie wiele osób od dawna podziela. Wbrew pozorom sprawa # 1 w LA 99-02 nigdy nie była rzeczą do końca rozstrzygnietą. O ile nikt nie podważa, że Mj był # 1 a Pippen # 2, to w sprawie Shaq-KB są rozbieżności opinii i nie jest ona jednoznaczna, a na pewno podlega dyskusji.



  • Gość *.static.rdi.pl

    @łukasz
    ja pisałem o pierwszym ORAZ DRUGIM sezonie, ujmując je w jeden okres - od no hope do big finals. Nie wiem, po co wziąłeś TYLKO pierwszy sezon, to już jest twoja sprawa.

    Shaq w Orlando, Shaq without Kobe - wyniki tych zespołów, nawet przy świetnym supporcie pokazują, ze Shaq NIE potrafił liderować i przegrywał po prostu, te zespoły nie miał żadnej twardości i psychoodporności.

    Dopiero jak KB zaczął w LA wywierać wpływ swoim mental toughness - Lakersi stali się dostatecznie mocni by wygrywać i kończyć serie. To nie są "odczucia" tylko fakty. Ignorowanie wpływu na zespół, jego kulturę wygrywania, liderów, ich osobowości jest kardynalnym błędem. A tutaj dodaktowo - jest to potwierdzone na poziomie wyników sezonów, serii i meczów.

    Napisałem o dwóch rzeczach : close-games, czyli mecze na styku i closer-games, czyli mecze zamykające serię [ofk, nie przy stanie 3-0, ale gms 6-7, przede wszystkim przy 2-3 i 3-3]

    chcesz dowodów na powyższe - voila. Biorę pod uwagę okres 00-02, playoffs, 6-pts games bez względu na wynik i mecze closerujące 6-7, zwycięskie.

    2000'playoffs

    LA-PTB, g3, 2pts game. kobe 11-18 z gry, 25 pts [Shaq miał 26, 10-19 i 6-12 Fts] plus 7-7
    LA-PTB, g7 [łatwo dostrzec, ze NAjtrudniejszy mecz w tych playoffs dla Lakersów], 5 pts game, Kobe 9-19, 25 pts [team high, Shaq miał 18], 11 reb, 7 ast, 4 blk - wszystko team-highs.

    finals, LA-Pacers, g4 [kluczowy, przy stanie 2-1 wyprowadzający LA na 3-1, a chyba rozumiemy róznicę między 2-2, a 3-1 po czterech meczach], 2 pts game. KObe : 14-27, 28 pts [Shaq 13-25, ale za to 10-17 fts, był hackowany do upadłego].

    2001'playoffs.
    jak napisałem "2 z 3 playoffs" są KB-like, 2001 są playoffs 1 z 3, które sam uznaję za Shaq-better.

    ALE

    La-Sacto, g1, 3 pts game - KObe 10-23/9-11, 29 pts
    LA-Sacto, g2, 6pts game - Kobe 9-19/9-10, 27 pts
    LA-Sacto, g4, 6 pts game - KObe 15-29/17-19, 48 pts, team high & 16 rebs

    La -Phila, g3, stan serii 1-1, 5 pts game - KB 13-30, 32 pts, team high
    La mieli wtedy 16-1, prawie perfekt playoffs

    2002'playoffs

    LA-PTB g3, 1pt game. KB 9-19, 25 pts team high, 7 ast

    LA-SA g2, 3 pts game. KB 12-25, 26 pts, team high, 6 ast.
    LA-SA g4, 2 pts game, KB 10-27, 28 pts, team high.
    LA-SA g5, 6 pts game, KB 10-20, 26 pts, team high, 6 reb, 5 ast

    LA-Sacto g2, 6 pts game KB 9-21, 22.
    LA-Sacto g4, 1 pts game. KB 12-26, 25 [Shaq 27], 3 blk
    La-Sacto g6, stan serii 2-3, 4 pts game. KB 10-20/11-11, 31 pts, 11 rebs, 5 ast
    La-Sacto g7, 6 pts game. KB 10-26/8-10, 30 pts, 10 reb, 7 ast

    La-Nets, g1, 5 pts game. KB 6-16/10-11, 22 pts, 6 ast.
    La-Nets g3, 3 pts game. KB 14-23, 36 pts, team high
    La-Nets g4, 6 pts game. KB 7-16, 25 pts, 6 reb, 8 ast

    chyba wystarczające resume gracza, który w close/closer games wznosił się na max poziom, przejmował odpowiedzialność za zdobywanie pts, dodajmy do tego że w tym czasie TO KOBE, a NIE Shaq był uznawany, słusznie zreszta, za czołowego obroncę ligi, maybe naj perimeter defendera. Dodajmy, że to KB miał na perimter konkury, a Shaq na C puchy do obskoczenia. najtrudniejsze mecze w trakcie tego 3-peat lakersów wygrywał im KB.

    co do closerowania, czyli clutch scoring - o nim nie pisałem, nie mam teraz czasu, żeby sprawdzać mecze sprzed 10 lat pod tym względem, więc świadomie to pominałem, ale... kto ma dośc lat pamięta, że Shaq wtedy malał do poziomu maskotki nie mogącej wcelować z Fts i zesranej na samą myśl o fts w clutchu, a hack-a-Shaq hulało po lidze. To KB był clutcherem z samej racji fts-abilities i skillsetu. To chyba jasna sprawa
    jest.

    co jeszcze.... pomijanie notorycznych olewajek i generalnie luzackiego podejścia do koszykówki aroganckiego Ja i MOja Dupa MOżemy Wszystko Shaqa w sezonie, dowodzenie, ze KB nie wpływał w decydujący sposób na zespół, który całkowicie od niego zależał - jest głupotą piramidalną.

    to nie jest 'analogia", tylko cytat, a z czego, to sobie wpisz w gugle frazę - nabędziesz niezbędnej wiedzy.

    nie obchodzi mnie "MVP od fachowcow", interesuje mnie okres La 3-peat 00-02 w calości.

  • Gość *.static.rdi.pl

    ja mam inną opinię od "fachowców", proste. ich zdanie, to nie jest prawda objawiona, tylko również subiektywny osąd, a ja mam swoje doświadczenie, swoją wiedzę i swoje argumenty. Oni nawet w "wychodkowie" najczęsciej nie grali, a sprzed telewizora widać dostatecznie wiele - trzeba mieć 25 lat doświadczeń z boisk rozmaitych i 25 lat przemyśleń na podstawie obserwacji ORAZ trzeba UMIEĆ myśleć i widzieć to, co innym umyka, rozumieć grę - wtedy dopiero można oceniać.

    Jose Mourinho nie grał w piłkę nawet w 'wyhodkowie, ktoś podważy, ze wie on o piłce nożnej więcej niż wszyscy jego gracze razem wzięci z najlepszych klubów jakie trenował ? NIKT. bo myśli, bo rozumie, bo ma wyższy intelekt i intuicję do kopaczy. więc - nie wycieraj sobie gęby rzeczami, których nie rozumiesz.

    Shaq nie poprowadził swojego teamu do zwycięstwa vs Bulls, mimo że miał kolosalną przewagę na pozycji nabliżej kosza, miał świetnych partnerów - błysktotliwego rozgrywającego-strzelca, miał shooterów z dystansu. Nie zrobił tej serii, więcej - jego team dostał w dupę. dla mnie - Orlando przegrali tę serię na poziomie braku liderszipu.

    Shaq bowiem, NIGDY nie był liderem, wtedy, wcześniej i później. Umiał ładować z góry, robić pod koszem rozpierdol, łapać zbiórki mając te swoje 7-1, 300 lbs i nie będąc kołkiem przy tym, ale NIGDY NIE BYŁ LIDEREM. Dopoki 7-1, 300 lbs i nie bycie kołkiem starczało - dopóty był 8 cudem świata. Kidy trzeba było dołożyć do tego liderszip, charakter, wolę, twardość jajec, to Shaq malał o połowę i jego warunki + motor byly niewystrarczające. Gdyby w LA nie bylo Bryanta, to ta semi-soft Shaq kosztowałaby ich tytuł 2000 w serii z PTb i tytuł w 2002 w serii z sacto.

    i amen. co masz w odpowiedzi ? zgaduję : docinki, epitety... onet, tam jest twoje miejsce, a tutaj jesteś po prostu zerem przez duże Z.

  • Gość *.static.rdi.pl

    KD 51, Westbrook 40, Ibaka TD na blokach, a i tak kutfa cudem nie przerżnęli w RT z osłabionymi, no-inside defense Nuggsami, i dopiero w Ot ich spacyfikowali przy nieograniczonej swobodzie wjazdów pod kosz i cegłach jakimi spanikowani Nuggs umaili clutches.

    to zwycięstwo OKC : a] buduje confidence, bo jednak wygrywanie thrillów działa na zespół zbawiennie, b] pokazuje, ze po prostu o ile przed sezonem wszyscy trąbili, jacy
    to OKC są # 1 i pewniakami, o tyle teraz wygląda na to, ze są do bzyknięcia i to dla
    paru ekip, które mają defense, potrafią sprowadzić grę do slow pace i hco plus będą umieli nakręcić do gry Westbroka, tak żeby grał sam i poczuł się mesjaszem, a KD zostawał jeszce bardziej zimny niż zwykle. i gotowe. KD kryc off the ball i pracować na zasłonach po słabej stronie, Westbrook niech ma swobodę i kryć go pół metra dalej - niech rzuca jumpery aż się popłacze jak bobr. I po OKC. pytanie, kto ma personal, zeby to zrobić w 4 meczach i parę ekip ma. kto stawia na OKC - powinien się zastanowić. Stare lisy już szykują wnyki.

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @ Wielkiego Niespełnionego Mourinho z 25 stazem i pogarda dla ekspertow


    Śmieszy mnie tylko ze w erze Youtube próbujesz ewidentnie przekłamać rzeczywistość - te mecze można dość łatwo obejrzeć:

    chyba wystarczające resume gracza, który w close/closer games wznosił się na max poziom, przejmował odpowiedzialność za zdobywanie pts, dodajmy do tego że w tym czasie TO KOBE, a NIE Shaq był uznawany, słusznie zreszta, za czołowego obroncę ligi, maybe naj perimeter defendera. Dodajmy, że to KB miał na perimter konkury, a Shaq na C puchy do obskoczenia. najtrudniejsze mecze w trakcie tego 3-peat lakersów wygrywał im KB.

    Skupie sie na serii z Sacto bo to klucz do tego 3peatu (ktorego byc niepowinno)

    Mecz nr 7 z Scato : Kobas w 4 kwarcie 0-2 fg 4/5 fts 4 faule (idiotyczny faul na Bibbym na 8 sekund przed koncem przy prowadzeniu Lakers 2 pts)!!!! 3 asysty. Wiekszosc akcji w tej kwarcie grana przez shaqa Swietna kwarta Horrego. Dogrywaka to juz Shaq story. Bryant bez rzutu. 2 wolne przed koncem meczu kiedy bylo pozamiatane Toz wystep godny Lebrona Jamesa Dodatkowo naj perimeter defender jedzony w koncowce przez Bibbiego Obejrzyj mecz. zrozumiesz ze Bryan to druga opcja.



    Mecz nr 6 z Sacto Shaq 41 pkt, 17 zb - 13-17 fts. Lakers na Shaqu jechali cala 4 kwarte. Pozniej Sacramento pojechal Bob Delaney Bryant w tej kwarcie7 pkt strata pozstale punkty w czasie kiedy sacto musialo faulowac.

    W tych kwartach bryant gral jako druga opcja czesto nawet nie dostawal pilki przy rozegraniu.

    Serie z New Jersey przyjmuje(bo MVP dostal Shaq) lub odrzucam jak mi radziles w poprzednim poscie.. Jak wolisz Seria z Philly do chyba jakis zart zeby to wogole przywolywac

    Z portland game winner Horrego (po podaniu Bryanta)

    Mozemy sie dalej bawic statystykami... jak wolisz... wystarczy ze przytocze PER w tych seriii i lezysz i kwiczysz...

    że w tym czasie TO KOBE, a NIE Shaq był uznawany, słusznie zreszta, za czołowego obroncę ligi, maybe naj perimeter defendera[ a mam inną opinię od "fachowców", proste. ich zdanie, to nie jest prawda objawiona, tylko również subiektywny osąd, a ja mam swoje doświadczenie, swoją wiedzę i swoje argumenty. Oni nawet w "wychodkowie" najczęsciej nie grali, a sprzed telewizora widać dostatecznie wiele - trzeba mieć 25 lat doświadczeń z boisk rozmaitych i 25 lat przemyśleń na podstawie obserwacji ORAZ trzeba UMIEĆ myśleć i widzieć to, co innym umyka, rozumieć grę - wtedy dopiero można oceniać.[ /i]

    to jak to jest? warci sa tylko Ci eksperci z ktorymi sie zgadzasz, czy wszyscy? bo nie wiem :)


    Shaq nie poprowadził swojego teamu do zwycięstwa vs Bulls, mimo że miał kolosalną przewagę na pozycji nabliżej kosza, miał świetnych partnerów - błysktotliwego rozgrywającego-strzelca, miał shooterów z dystansu. Nie zrobił tej serii, więcej - jego team dostał w dupę. dla mnie - Orlando przegrali tę serię na poziomie braku liderszipu.

    to jest swietny przyklad analogicznie Bryant nie wygral serii z Dallas na poziomie Liderszipu, a gral z Jaroszami a nie z najlepsza druzyna EVER

    [i/] Gdyby w LA nie bylo Bryanta, to ta semi-soft Shaq kosztowałaby ich tytuł 2000 w serii z PTb i tytuł w 2002 w serii z sacto.


    LOL gdybys umial myslec logicznie nie bylbys idiota :)

    PS: Bardzo zaluje ze jestes niespelnionym treneiro i nikt nie docenil twojej wiedzy...
    LOL

  • Gość: [pay_jay] *.home.aster.pl

    Hahaha widzę, że przecinek w niezłe fantazje zaczyna brnąć.

    "Shaq w Orlando, Shaq without Kobe - wyniki tych zespołów, nawet przy świetnym supporcie pokazują, ze Shaq NIE potrafił liderować i przegrywał po prostu, te zespoły nie miał żadnej twardości i psychoodporności. "

    =

    Jordan without Pippen - wyniki tego zespołu, nawet przy świetnym supporcie pokazują, ze Jordan NIE potrafił liderować i przegrywał po prostu, ten zespół nie miał żadnej twardości i psychoodporności. A dalej już wiecie, przyszedł Pippen ze swoim mentalem, lideryzmem, liderszipem, perimeter naj, kulturą gry, clutchem i czy tam jeszcze chcecie i resztę historii znacie.

  • Gość: [Loki] *.dynamic.chello.pl

    @przecinek

    Nie popadaj w przesadę, zagrywka zaczyna się w momencie, kiedy PG da sygnał "gramy iso". I tu rozpoczyna się ruch rozrysowany w playbooku. Co było wcześniej - istotne z punktu widzenia zasadności decyzji i często skuteczności rozegrania - jest ważne, ale nie należy do zagrywki pt. izolacja wariant X. Wczoraj można było pooglądać izolacje na Dirka i nie były to jakieś mega wyczyny Kidda. Po prostu Dirk wychodził, Kidd czekał aż ten się ustawi i podawał. I zgadzam się, że akcja nie polega na samym dograniu, bo clue izolacji to mano-a-mano izolowanego gracza. I od niego zależy najwięcej: rzut, podanie na obwód, podanie pod kosz, czy na co tam pozwoli sytuacja.

    A zatem iso, jako zagrywka z punktu widzenia TRENERA czy też playbooka rzeczywiście jest prostym rozwiązaniem, w którym dodatkowo niewiele zależy od PG (skoro równie dobrze może dogrywać inny gracz). Dlatego kreowanie Dirka przez Kidda (nie wiem czy pamiętasz - od tego się zaczęła ta dyskusja) uzasadniane przez izolacje nie jest przekonywujące.

  • Gość: [RayRay] *.dynamic.chello.pl

    @,
    Zajrzałem tu po jakimś czasie i dowiedziałem się, że KB był liderem w La nawet jako młokos przy Shaqu. Kurcze, zdaje się, że na początku przyznawałeś, że by ł 2 ale także w całej lidze. Teraz wychodzi na to, że przy Shaqu bez jajec był jednak numerem jeden. Coraz ciekawiej...

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    przecinek
    Rany boskie. Spurs nie słaniali się na nogach ze zmęczenia. Oni mieli zaklepany 1 seed. Nie mieli o co grać więc po co w takich sytuacjach ryzykować zdrowiem i nabijać minuty weteranom w meczu dla Spurs o pietruchę?

    Mówiliśmy o konkretnym przypadku iso na Dirka. W tym przypadku nie było podwojeń przed podaniem, nie było regularnego wychodzenia po zasłonach przez Dirka itd. Iso było ustawiane w najprostszy sposób. Widzę, że nie pokusiłeś się o analizę na materiale filmowym. Trudno.

    "Raczej" pisałem w sensie przeważnie, zwykle. Nie napisałem zawsze bo odstępstwa od reguły zdarzają się wszędzie. Tak samo i w ostatniej akcji przy iso ktoś parę razy na 100 poszuka wjazdu, albo dodatkowego podania. Obecny trend jest jednak taki, że jak trzeba szukać game winnera w ostatniej akcji przy iso to większość graczy decyduje się na jumpera i podwojenie w takiej sytuacji się nie opłaca.

    "wrócił hardkorowo z 1-2 na 4-2 vs Celtics"

    Faktycznie powrót z 1-2 na 4-2 to hardkor. Mavs zrobili dokładnie to samo vs Heat w finałach. Thomasa nie było w 2 meczach, ale Celtics też mieli problemy z Birdem, który grał już praktycznie bez pleców i Parishem.

    Próba ustawiania Shaqa w grupie cancerów mocna trzeba przyznać. Shaq był największym dominatorem w lidze, to on miażdżył i to jego podwajano czy potrajano dzięki czemu paru kolesiów z LA żyło się lepiej i łatwiej.

    Znowu ta jałowa gadka o liderszipie, który raz jest, a raz go nie ma. Twardość, psychodporność zespołu itd. Jordan w 86 miał liderszip i utwardzał swoich Bulls czy nauczył się tego dopiero parę lat później? Kobe w 05 miał liderszip, czy może się go pozbył na parę lat i w 2009 znowu go miał. W zasadzie pay_jay szybko i treściwie przedstawił absurdalność tego wszystkiego. Tak naprawdę sprawa sprowadza się do tego czy ma się obok zespół zdolny do wygrywania czy się go nie ma. Shaq w PO zdobywał od groma punktów w 4 kwartach. Na 100% pewny nie jestem, ale zdaje się, że w PO ma najwyższą średnią pts w ostatnich kwartach all time. Przytaczali te statsy w zeszłym roku gdy Dirk robił rozpiździel. Co konkretnie można zarzucić Shaqowi w serii z Bulls? To, że robił 27/11 przy 64%? Nie wiem gdzie nie wywiązał się ze swojego zadania. Miał trafiać rzuty za Andersona i Scotta, którzy zagrali obciachowe serie? Magic grali wtedy we dwóch reszta to były koszulki.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @łukasz
    żeby mógl nadejść g7, to La musieli wygrać g6 przy niekorzystnym 2-3. 4q tego meczu, to 11 pts Bryanta, z czego fts 6-6 w ostatnich 2 minutach, A Shaq na ostatnią akcję Sacto poszedl na ławkę, bo się jax bał, ze zaraz go zhackują i spierdoli oba fts przy 1pt game. dodam jeszcze, ze w 3q, kiedy LA cały niemal czas musieli trzymać grę, żeby Sacto nie wyszli na dwucyfrówkę - Kobe zdobył 8 pts i miał 2 astysty, a więc wyprodukował 14 pts. w sumie, w 2 half - zdobył 19 pts i miał 2 ast, 23 pts Lakersów to jego udział bez-lub pośredni.

    w g7 z łatwością pomijasz 2/2 fts KB na 20 sec przed końcem RT przy stanie 97-98. Lebron by pękł :] pomijasz, ze 5 easy looks w tej kwarcie swoim kolesiom wypracował właśnie Bryant. pomijam już, ze Shaq w realu pieprzył kolejne layupy w trumny, a ładowal dopiero dunka, któremu mu wystawił Kobzdej, a na ostatnie akcje Jax go sadzał z powodu jego fts.

    ergo - bez KB nie byłoby ani g7 ani nawet awansu w g7. nawet jak wziąć pod uwagę ten clutch, o ktorym nie pisałem, bo pisałem o efforcie w close/closer games jako takich.

    jasne, "jakiś żart", bo w jedynym meczu, ktory był close, to Kobe prowadził Lakersów, a nie O'Neal.

    ktory mecz z Portland ? wysławiaj się precyzjniej. "game winner Horry'ego" - i co z tego ? raz to roles rzucał winnera w zespole goatów? normalna sprawa dla każdego all timera. pisałem o effort, a nie o ilości winnerów, nie zagłebiałem się też we wszystkie clutches tych meczów, bo to w pytę żmudnej roboty.

    nie - z jednymi ekspertami się zgadzam, a z innymi się nie zgadzam, ale zawsze mam własne zdanie, które do ich zdania może przystawać albo nie, takie cuda jak zgodnośc albo niezgodność ze zdaniem innych zdarzają się.

    i abarot od nowa... męczysz się, człowieku... Orlando Shaqa nie było lakersami 2012, nie było zespołem po 3 finałach, po back2back, zespołem przejedzonym i zmęczonym. NIE, Orlando było GŁODNE sukcesu. To jest zasadnicza róznica jakościowa. Powinni umierać na boisku za zwycięstwo, a nie dać się oklepać jak byle szkapy.

    druga rzecz : cytowaleś moją definicję liderszipu, ale się jej nie nauczyłeś na pamięc. błąd, bo ja się zawsze nią kieruję i jak chcesz ze mną o liderszipie dyskutować, to musisz ją wyryć na blachę.

    a liderszip,jak podkreślałem, to "kultura gry zespołu, ktorą kształtuje lider, kultura zwyciężania, zachowań w trudnych sytuacjach, umiejętności wychodzenia z opresji" - napisz, w którym momencie Shaq [WITHOUT Kobe, powiedzmy, jakkolwiek dla mnie
    KB tworzył DNA Lakersów, a nie Shaq, bo Shaq nie miał czym go tworzyć, co udowodnił wcześniej i później, a Kobe udowopdnił w póxniejszych latach, ze ma to "coś", liderszip, i miał go zawsze, w trakcie 3-peat także] takim czyms się legitymowal ? podpowiem ci od razu : nigdy, zawsze miał kogoś, kto to robił za niego. Penny, Kobe, Wade - zawsze jakiś perimeter gracz z osobowoscią i wyjątkowym talentem zapewniał morderczy 1 2 punch i kształtował charakter teamu. Shaq ładował dunki i zbierał co mu wpadło w ręce, bo miał 7-1, 300 lbs i nie był kołkiem, ale NIGDY nie miał liderszipu. NIGDY.

    wtf ?















  • Gość *.static.rdi.pl

    @pay jay
    napisz jak było dalej w tej bajce, przecież należy się logiczny [:)] ciąg dalszy, zeby to co już napisałeś miało swój sens [hyhy]... potem Pippen, bez Jordana, 3 razy był w finale jako lider, jako lider wygrał 2 tytuły & zdobył 2 MVP Finals, potwierdzając swój liderszip, tworzac zespół o DNA, w którym zapisane było wygrywanie meczów 5 przy 2-2, 6 przy 2-3 i 7 przy 3-3 na poziomie 80-90 %., zaś Jordan jako oferma i way druga-trzecia opcja zdobył pierścień jeszcze tylko wspierając dopingiem Alonzo Mourninga. później robił za atrakcję zoologiczną w kilku pomniejszych rólkach i odnalazł się jako komentator, ktory nie ma nic do powiedzenia... wszyscy wiemy, ze jedynym przejawem liderszipu Pippena bez Jordana było odmówienie wyjścia na boisko do ostatniej akcji w meczu z NYK. Tyle o twoich wynurzeniach.

    róznica polega na tym, ze Jordan potrzebował side kicka boiskowego i tylko boiskowego, zaś Shaq potrzebował układu 1-2 punch z akuratnie najlepszym wysokim guardem w NBA - Penny, Kobe, Wade takimi właśnie charakterystykami się legitymowali - który dodatkow zapewni liderszip, do którego Shaq był niezdolny, co udowodnił w każdej innej konfiguracji, kiedy grał bez takiego zawodnika obok siebie.

    @loki
    PG ma tę piłkę tam dostarczyć, zważając na ewentualnie zachowania obrony, która może mieć prikaz by tę zagrywkę opóźniać, torpedować, zmieniać zamiary własnymi zachowaniami.

    "niewiele zależy od PG" - no tak, w sumie... od kelnera, ktory rozpartemu w fotelu kilentowi donosi zupę i stawia ją przed nosem, że tamten tylko musi zeżreć i nie przewrócić talerza, też "niewiele zależy". a jak kelner nie doniesie, no to... no to najwyżej nie zje. I wtedy dopiero będzie wina kelnera. Bo kelner może ponosić tylko winę. Nie moze mieć żadnej zasługi. dziwna filizofia,ale widziałem większe cyrki na tym forum :]

    być może od tego się zaczeła dyskusja, od Dirk-Kidd, ale moje teksty o iso i roli PG w tej zabawie było wnioskami dot. zagrania jako takiego, a nie "Dirk-Kidd" we własnej osobie.

    był tam powyżej jakiś przykład, na to że Kidd w sumie nic nie zrobił przy tych isos. Gościu dał video, na ktorym Kidd napierany przez niskiego, szybkiego obrońcę dogrywa idealną piłkę do wychodzącego Dirka, którego to podania nie przechwytuje ani nie deflektuje brońca, co w sytuacjach iso-passów jest sporym zagrożeniem, które się sprawdza w realu. no cóż, jak to mają być przykłady na "Kid nie ma zasługi", to za chwilę wszyscy będziecie potrzebowali protez kolan i stóp.

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @przecinek

    cytowalem Twoja belkotliwa definicje, jako sprzeczna z tym co piszesz w zaleznosci od tego jakiego zawodnika dotyczny... i tylko w kontekscie Bryanta ktory przegral serie z Dallas bez charakteru zadnego... To twoja definicja wiec uzasadnij prosze na jej podstawie dlaczego przegrana przez Bryanta seria z Dallas sie do niej nie stosuje...

    Co do serii z Sacto.. Bryant w tych meczach to druga opcja i mozesz napisac ksiazke nawet ze tak nie bylo... bedzie to jedynie wyznanie Bryant-lovera. Shaq w meczu numer 6 rzucal wolne na legendarnym jak na niego procencie... Bryant wiekszosc pkt z osobistych zdobyl gdy Saco musialo faulowac by gonic wynik... Shaq na lawce byl raczej z tego powodu ze Scato wyszlo dosc niskim skladem i istniala obawa ze Shaq za kims nie zdarzy... zreszta sluszna w mojej opinii...

    W game 7 Kobas jest pomijany w ataku przez wiekszosc z ostatnich 4 minut oraz dogrywke... fatalnie broni Bibbiego ktory w dogrywce rzuca 6 punktow...

    Ja uwazam ze w Lakesr 00-02 latwiej byloby zastapic Bryanta niz Shaqa by nadal zdobyc tytul... w latach pozniejszym juz napewno nie ale dokladnie w latach jakie podalem...


    Ale tak tak byl Liderem z legendarnym liderszipem LOL,

    Tak dyskusja samo powoli przestaje miec sens z tego prostego powodu, ze stosujesz podwojne standardy - jedne dla zawodnikow przez siebie lubianych, drugie dla zawodnikow nie lubianych... Problem Bryanta polega na tym ze albo idzie po jego mysli, alb odjezdza z myslami na Pluton itp... a ostatnio zjechal manegment za zamieszanie wokol Gasola... raczej nie wskazesz zawodnika ktory grajac przy Bryancie wziosl sie na niedostepny dotad dla siebie poziom... to dosc slaba wizytowka jako lidera...
    i calkowicie go dyskwalikujaca cecha w porownaniu do WIADOMO KOGO :)

  • Gość *.static.rdi.pl

    @simon
    ale jakie to ma znaczenie w kontekscie tego, ze rezerwy dały dobry mecz i były dla Lakersów rywalem wymagającym ? co ma za znaczenie to, czy starterzy nie wyszli z powodu wyczerpania czy obawy o zdrowie czy braku motywacji ? w każdym z tych przypadków byliby łatwym celem dla Lakersów, więc nie ma znaczenia, która wersja jest najbliższa prawdy.

    "konkretnym iso" ? nie przypominam sobie żadnego konkretu ze swojej strony. Konkret dał chyba Roar przytaczając video, na ktorym Kidd pod presją dogrywa do pressowanego Dirka. Oczywiście, ze pokusiłem się o analizę na materiale filmowym. chyba, że na twoim kompie moje posty dostają nagle czapki niewidki na głowach. ofk, wybrane posty, bo inne to nieeee.

    nie bawi mnie "trend", "większosć" itd, wolałbym konkretne przypadki, konkretne mecze, graczy, sytuacje itd., aczkolwiek... wiadomo, ze każdy wybierze pasujące do jego teorii. "większość" to rzecz, w tej sprawie, właściwie nieweryfikowalna, wyłącznie retoryczny chwyt, ktory nic w zasadzie nie oznacza.

    Pistons nie bylio Mavsami. Pistons mieli za sobą parę sezonów, w których udowodnili, ze są twardymi i odpornymi sukinsynami. Mavs - żadnego takiego sezonu nie mieli, udowadniali tezy calkowicie przeciwne. Pistons wracali, a Mavsi UMOŻLIWIALI powroty, np. Miami w slawetnych finałach, które już Mavs wygrali, zeby je nagle przegrać i to epicko.

    druga rzecz : Pistons mieli wszelkie prawo po paru sezonach sukcesów nie powrócić przy 1-2 z zespolem lepszym, w tym momencie, od siebie. Dokonali tego.
    Mavs mieli wciąż głód, nie mieli tytułów, trzech finałów z rzędu etc. Mieli mieć prawo większą motywację.

    dlatego - twoje porównanie jest niezasadne.

    pod koszem nim był, to przecież oczywista rzecz. ale poza tym bywal cancerem. zlewal treningi, zapuszczal się z czego potem brały się urazy, przez które albo odpoczywał albo zwalniał tempo i grał mniej wydajnie, żarł się z Kobem [Robert Horry stwierdza, ze główną winę ponosił Shaq, a "najlepszym graczem z jakim grałem był KObe Bryant" - czy zdanie insidera z tamtego 3-peat skladu liczy się, czy też zostanie tutaj olane ?]; Shaq uważał siebie za centrum wszechświata z tego powodu, ze robi "30-15", a jak zespół przegrywa, to "cóz, ja zrobiłem swoje, mnie w to nie mieszajcie" - tak nie postępuje lider. to canceryzm, infekowanie zespołu lenistwem, brakiem profesjonalizmu i egoizmem, ktory nie jest w koszykówce tylko sprawą ilości oddawanych rzutów, ale przede wszystkich dbania o zespół i jego chemię. Shaq chemię pieprzył, jak wynika z faktów i wypowiedzi świadków tamtych czasów, o czym wyżej, zeby znów jakiś ogórek nie przegapił :].

    jak chcesz odpowiedzi "tak" lub "nie", to udaj się do kościoła. sa rozmaite subtelności i niuanse. przedstawiam je, uzasadniam, argumentuję. odnoś się do tych argumentów, albo daj wlasne, albo w ogóle nic nie rób. jak chcesz. ale nie sprowadzaj tematu do "tak"-"nie", bo są pytania na które nie ma jednoznacznych odpowiedzi.

    a'propos Lakersów 2011, ile będziesz to ciągnął ? napisałem - chodziło o przejedzenie sukcesami, o wystrzelanie się na pewnym etapie istnienia. to jak z koniem wierzchowym - jak się zmęczy, to nawet najwspanialszy dżokej nie zmusi go do biegu. położy się i koniec. zmęczenie, znużenie, przejedzenie - nazwij jak chcesz. a ty mnie pytasz, czy "liderszip wtedy Kobe miał czy nie miał ?".

    uważasz, ze cechą liderszipu jest zapobiegać przejedzeniu zespołowemu ? no to ja się nie zgadzam. w tym przypadku się po prostu nie zgadzam. gdyby tak było, to wlaściwie trzeba by ze słownika koszykarskiego, sportowego wypisać słowo "przywództwo/liderszip", bo każdy team w końcu przegrywa.

    czy francuscu piłkarze ręczni nie dają ci do myślenia ? czy ich sromotna klęska w ME po latach panowania to objaw braku liderszipu w tym zespole ?

    czy porażki Brazylii, po latach sukcesów w siatkówce, to też przejaw takowego ? to

    i czy to znaczy, ze powinniśmy poddawać w wątpliwość zasadę, która stała za ich sukcesami ? napiszemy "skoro dziś ich liderzy nie wykazali liderszipu, to wcześniej też go nie mieli" ?

  • Gość *.static.rdi.pl

    to są absurdy. naprawdę, taki termin "liderszip" istnieje, wszędzie się o nim pisze, mówi, podkreśla, definiuje. Chcesz go wykreślić ze słowników sportowych ?

    tak-nie... do kościoła z tym, Simon, w koszykówce jest może kilka pytań, na które można w ten sposób odpowiedzieć, zwykle dotyczących rzeczy bardzo materialnych - "czy piłka wpadła do kosza ? tak albo nie. czy Dirk to białas ? tak czy nie. czy parkiet jest pomarańczowego koloru ? tak lub nie".

    ale w kwestiach analitycznych czy rozbierających koszykówkę na śrubki - nie ma zbyt wielu okazji do 'tak lub nie", częsciej pojawia się "raczej", albo 'w większości', co sam, panie Tak Lub Nie,,powinieneś wiedzieć najlepiej.

    właśnie, 'wywiązał się ze swojego zadania" - podświadomie piszesz o nim jak o aktorze, który ma do zagrania swoją rolę, wziąć czek i pójśc do domu z czystym sumieniem, a nie o kimś, kto powinien mieć większe ambicje, czyli wygrać serię, wplynąc na zespół w sposób większy niż to robił.

    to jest nienamacalne. to wiesz, kiedy byłeś w srodku, dałeś z siebie max, jesteś zadowolony, ale przegrał twój team. tylko chuj czuje w takich chwilach zadowolenie z siebie. Lider nie może być zadowolony.

    sweep z Bulls, sweep z Rox, sweep z jazz - Shaq po prostu prowadził SweepTeams.

    "grali we dwóch" - a Bulls w ilu ? we 3, jeśli przyjąc twoje kryteria. poza tym, to Shaq miał mismatch, a nie JOrdan, na Jordanie siedział Penny, na Pippenie Anderson albo dobry defender Bowie, albo był mix wewnątrz tej piątki perimeters. Na Shaqu siedział Rodman [6-6,220 vs 7-1,300] albo kołek Longley.

    mówisz, ze Shaq nie mógl trafiać rzutów za swoich graczy - ale kurwa chyba mógłby coś po niech zebrać, mając tak ogromną przewagę warunków i będąc takim dominatorem, jak piszesz - a tu co ? 14 ofensywnych zbiórek na całą serie z 4 meczów. Kuirwa, Rodman vs Seattle tyle zbierał w 5 kwart. czlowieku, nie broń Shaqa w tematach, w których po prostu nie da się go obronić.

    postawa : ja swoje zrobiłem, a winę wy ponosicie, to jest właśnie to o czym pisałem, dowód na to, ze nawet ty w nim liderszipu nie dostrzegłeś.

    moja definicja liderszipu wiąże zespół z osobą lidera w sposób nierozerwalny. i w przypadku Orlando masz na to dowód najlepszy - ten zespół po prostu nie miał lidera. miał Penny'ego, ktory robił co mógl, ale też ideałem nie byl, nie był Kobem w znaczeniu kurwa-muszę, tylko po prostu caly czas się oglądal na Shaqa. dlatego nigdy razem nic nie umieli wygrać. Kobe sie na Shaqa nie oglądał, na jego kwękanie, markowanie gry przez długie okresy sezonu [1 MVP rs dużo mowi o graczu, która z taką posturą i przewagą nad resztą ligi powinien ich mieć kilka, Steve Nash, 6-3 biały i nieskoczny ma dwa, to obciach jest dla takiego freaka over the rest jak Shaq], lenistwo, my myself & I i calą resztę. I dlatego LA mogli zrobić te swoje trudne serie i mają 3peaty, których bez Kobzdeja i jego close/closer games efforts by nie było.

    spójrz na Shaqa wreszcie w sposób dopuszczający realność i krytycyzm, a nie uprawiający jazdę na najprostszych skojarzeniach.



  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @ przecinek
    moja definicja liderszipu wiąże zespół z osobą lidera w sposób nierozerwalny. i w przypadku Orlando masz na to dowód najlepszy - ten zespół po prostu nie miał lidera. miał Penny'ego, ktory robił co mógl, ale też ideałem nie byl, nie był Kobem w znaczeniu kurwa-muszę,

    ja to sie ma do serii z Dallas bo dalej manipulancie nie napisales...

  • Gość: [Loki] *.dynamic.chello.pl

    @przecinek

    Przykład z kelnerem dobry w połowie. Ja to widzę raczej jako zestaw kelner (rozgrywajek) - kucharz (izolowany gracz) - intendent (gracz stawiający zasłonę). Każdy ma do wykonania swoją robotę, i aby klientowi smakowało (celny rzut), to wszystko oczywiście musi się zgrać, ale sam przyznasz, że kelner ma tu akurat najmniej do roboty :)

    Tamta akcja na wideo to był game-winner Dirka, zgadza się? Z tego co ja pamiętam, to Kidd podał odrobinę za późno i Nowitzki musiał się zatrzymać po tą piłkę, a mimo to akcja była udana. Z iso nie jest tak, jak choćby z alley-oopem, gdzie rzeczywiście jest konieczny timing i centymetrowa prawie dokładność.

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    przecinek
    Takie ma znaczenie, że z natury Hillowi, Neal'owi i Splitterowi daleko do Parkera, Manu i Duncana. Gdyby Lakers byli w formie, to na własnym parkiecie, mając motywację powinni po tych rezerwach się gładko przejechać, a że forma nie była najwyższa to wyszło na to, że Spurs zagrali super mecz. Tutaj sprawdza się powiedzenie, że gra się tak jak przeciwnik pozwala.

    Ja wiem, że bardzo lubisz próbować robić z ludzi idiotów żonglując koncepcjami w zależności od sytuacji, ale ja przypomnę może o co chodziło w dyskusji o iso. Pisałem, że Dirk mocno wygrał stars matchup z Durantem. Ty napisałeś, że Dirk miał Kidda, a Durant miał Westbrooka więc nie dziwota, że Dirk to wygrał. Jak ci się napisało, że Dirk punktował głównie z iso, rzucając jumpery przez ręce, to żeś zaczął pisać, że Kidd od groma przeszkód musiał pokonać, żeby mu to podanie dograć i do tego typu iso to trzeba być all time PG i byle cieć by tego nie zagrał. Rozmowa była o konkretnym przykładzie, a teraz uciekasz od tego w popłochu bo pewnie po przeszło pół rocznej przerwie przyszło ci obejrzeć Mavs w akcji i na moment zdjąłeś klapki z oczu.

    ""większość" to rzecz, w tej sprawie, właściwie nieweryfikowalna"
    Jeśli mecze ogląda się od okazji do okazji to faktycznie może był nie do zweryfikowania.

    "Pistons mieli wszelkie prawo po paru sezonach sukcesów nie powrócić przy 1-2 z zespolem lepszym, w tym momencie, od siebie"
    Skąd wiesz, że lepszym? Bo wygrali te 6 gier więcej w RS?

    Shaq w okresie 3peatu nie opuszczał zbyt wielu meczy. W sumie było ich tylko 26 na 246 możliwych. Fajnie, że opinia Horry'ego ma być dowodem na cokolwiek:)

    "jak chcesz odpowiedzi "tak" lub "nie", to udaj się do kościoła. sa rozmaite subtelności i niuanse. przedstawiam je, uzasadniam, argumentuję. odnoś się do tych argumentów, albo daj wlasne, albo w ogóle nic nie rób. jak chcesz. ale nie sprowadzaj tematu do "tak"-"nie", bo są pytania na które nie ma jednoznacznych odpowiedzi"

    I to jest problem. Jak ja napiszę "raczej" w sensie zwykle to tobie to nie leży bo musi być tak albo srak. Musi być 100% po jednej stronie bo inaczej to można sobie w buty wsadzić. A jak się ciebie zapyta o konkretną sytuację czy coś jest czy czegoś nie ma to się migasz bo nawet nie masz pomysłu jak z tego wybrnąć. Zakładasz na wstępie, że inni muszą, a ty nie musisz nic. To z automatu uniemożliwia prowadzenie trzymającej się kupy dyskusji.

    Ja się ciebie nie pytałem o liderszip Kobego w 2011. Pytałem o rok 2005, 2006 czy 2007 gdy Kobe był w swoim prime i jednocześnie nie potrafił wprowadzić LA do PO, albo dostawał od Suns w 1 rundzie prowadząc 3-1. Nie potrafił przy tym współpracować z kolegami, był wiecznie nadąsany i koniec końców chciał się przenosić na Pluton. Pytanie więc czy Kobe 05'-07' to lider pełną gębą czy po prostu ktoś kręcący mocne statsy. I odpowiedź musi być konkretna, bo nie da się być trochę w ciąży. Albo się utwardza zespół swoją obecnością albo się przegrywa serię prowadząc 3-1. Jeśli to nie był liderszip to wychodzi na to, że Kobe 99-02 to wielki lider i wzór, później dupa i Pluton, a w 2009 i 2010 znowu wraca wielki bohater. A wtedy wniosek jest prosty. Liderszip się ma w zależności od sytuacji. Patrząc na przebieg kariery Kobego i jego rozmaite reakcję to już widzę jak wspaniale lideruje np. Hornets w miejscu CP3.

    To ile miał Shaq zbierać w ataku żebyś był zadowolony i co ważniejsze Magic wygrali tamtą serię? Dycha by wystarczyła? Rodman może i miał 6'6, ale był najlepszym zbierającym tamtych czasów. Jakby to wszystko było takie proste i pod koszem wystarczała gruba dupa i sporo cm to Priest Lauderdale powinien niszczyć jeszcze bardziej do Shaqa. Poważnie myślisz, że średnia 3,5 orpg czyli całkiem niezła (Howard ma dzisiaj tyle) była główną przyczyną porażki Magic? Orlando dostało ostro po tyłku szybkim wysypaniem się Horacego, którego zastępowali Koncak i Wolf przy których Longley był geniuszem. Było jeszcze small ball w użyciu więc nie dziwota, że magic dostali lanie na tablicach.

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    "Rodman vs Seattle tyle zbierał w 5 kwart"

    No i? To, że Rodman był lepszym zbierającym to każdy wie. Ale on się tylko na tym koncentrował jeśli chodzi o atak.

    "a Bulls w ilu ? we 3, jeśli przyjąc twoje kryteria"

    Jakby się bawić w pojedynek duetów to duo Magic rzucało więcej ppg i to na sporo lepszym % od Jordana z Pippenem.

    "ergo - bez KB nie byłoby ani g7 ani nawet awansu w g7"
    Bez Shaqa i jego 30/15 robionych dzięki wielkiej dupie Lakers nie wygrywaliby nawet w 1 rundzie, a co dopiero jakieś g7 z Blazers. Nie byłoby wygranych finałów z Pacers, które Shaq zdominował całkowicie, a Kobe rzucał 15ppg przy 37%. Nie byłoby wygranej z Kings gdyby nie sędziowie i 76 punktów Shaqa w ostatnich dwóch meczach. Kobe rzucał swoje punkty z Kings, ale robił to na przeciętnej skuteczności.

  • Gość: [dafus] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    SIMON, że Tobie się jeszcze chce, to naprawdę jestem pełen podziwu :P

  • Gość *.static.rdi.pl

    @łukasz
    o serii Mavs-Lakers, o wszystkich okolicznościach, to ja już sto razy pisałem, także i w tym wątku - nie będę pisał sto pierwszy. O liderszipie Bryanta - też sto razy, i to także do ciebie, także w kontekście tamtej serii i jak to ma się do jego legacy. ty dostajesz odpowiedź cały czas, ale po prostu jej nie przyjmujesz. dlatego pytasz znów i znów, bo ci się wydaje, ze jak zapytasz po raz 67 albo 98 to dostaniesz taką odpowiedź jaką sam sobie wypieściłeś. Nie dostaniesz takiej, bo mam własną. - przyjmujesz albo nie, twoja sprawa.

    w close-closer games nie ma 2 opcji, druga opcja nie oddaje więcej rzutów niż pierwsza [w g7 KB oddal ich więcej, łącznie w g6 & 7 - Shaq ma więćej o zaledwie 4, to nie jest róznica cokolwiek znacząca], więcej zaś pts Shaqa, to po prostu efekt jego słabości na linii i licznych wędrówek do FTs, po tym jak go zhackowano po raz kolejny.

    co z tego, że Bryant chodził na linię, z powodu fauli stopujących grę ?

    Bibby ładował Lakersom z picków, korzystając z team offense, ball movement, a nie one on one z Kobem, jeśli trafiał i obrona Lakersów ponosiła winę, to ponosiła ją jako całość, nma skutek nie dośc sprawnych i szybkich rotacji, a nie jeden gracz. obrona picków dużych i malych nigdy nie była mocną stroną tamtych Lakersów i to pamięta każdy, kto wtedy świadomie oglądal koszykówkę.

    Bryant ma 5 tytułów mistrzowskich. To jest jego wizytówka. a dla mnie gracz, ktory ma 5 tytułów i to jako lider i twarz zespołu, główna albo jedna z dwóch głównych w nim postaci, to jest proven winner, all timer.

    moja definicja liderszipu wiąże go lidera z zespołem, i jeśli lakersi stemplowani winner-mentality Kobego wygrywali tyle meczów 5 przy 2-2, tyle meczów 6 & 7 w trakcie tych pięciu kampanii mistrzowskich, to jest Kobe jest po prostu zajebistym liderem, i nie ma lepszego sposobu, zeby się o tym przekonać, jak tylko dostrzec ten fakt : zespół prowadzony przez słabego lidera nie wygrywa takiej ilości big games.

    w trakcie 3-peatu Kobe dał świetne efforty w close/closer games. Nadał Lakersom twardość i postawę zwycięzców, tak jak nadał ją później back2back Lakersom. Shaq nie wyposazył żadnego swojego teamu w kulturę zwycięzców, bo sam jej nie posiadał.

    dzięki Bryantowi Gasole, Artesty, Bynumy i inni tacy mają swoje pierścienie, które będą mogli pokazywać światu dumnie, a może nawet licytować, kiedy im zabraknie kasy.

    nie rozumiesz tematu... jak można w NBA wygrać 5 tytulów "nie czyniąc nikogo lepszym" ? przecież już samo to, że Lakersi jako team stworzyli kulturę wygrywania, postawę dzięki której wychodzili z dużych opałów, umieli wygrywać serie z cięzkimi rywalami przegrywając w pewnym momencie 2-3, wygrali przez ten czas kilka g7, wykazali prawdziwe serce i umiejętność spinania się na najwazniejsze mecze, by w nich bronić najlepiej - już to znaczy, ze ci gracze sięgnęli szczytów swoich możliwości tworząc tak
    spójną i znakomitą konstrukcję.

    słaby lider nie ciągnie swoich partnerów do takich wyczynów, vide Shaq, vide paru innych dziś i paru wcześniej. Kobe jest już dzisiaj ze swoją legacy w panteonie i nic tego nie zmieni. bo to zwycięzca, a ja zwycięzców szanuję. Kobe jako człowiek, KObe jako mąz, Kobe jako cośtam... ja się tym w ogole nie zajmuję, niech sobie będzie, mnie interesuje tylko koszykówka. a tutaj takich jak on na przestrzeni historii NBA było kilku, góra kilkunastu.

    Shaq był freak of nature, był Wiltem swoich czasów, można mnożyć przymiotniki, ale nie można napisac jednego : ze był liderem, twórcą zespołów, ich przywódcą. tego o nim nie można powiedzieć i dał na to liczne dowody przez cała karierę, wszystkie, albo część - wymieniłem. Nie chcesz sie do nich odnieśc ? twoja sprawa. Uwazasz, ze są niepoważne ? twoja sprawa. uwążasz, ze moje opinie są durne ? twoja sprawa. To nie mój problem, ja je mam, mam celne i dobre argumenty, to ty sie nie możesz pogodzić z tym, ze ja je mam i uważam, ze są dobre.





  • Gość *.static.rdi.pl

    @loki
    "Kidd podał odrobinę za poźno" - nie wydaje mi się, ale... sam widzisz, że szczegóły w takich akcjach są naprawdę ważne i choćby z tego powodu nie jest to takie łatwe, jak niektórym się wydaje, i to tak, że sami by byli gotowi z tego powodu wygryzać Kidda ze składu Mavs :]

    imo, bez kelnera nic się nie wydarzy. poza tym, kelner ma do przejścia drogę, musi uważać na szereg rzeczy, bywa poszturchiwany i musi nie wywrócić się ani nie upuścić tacy, musi wreszcie caly czas widzieć grę i czytać obronę, która może mieć niecny zamiar przeszkodzenia w zagrywce, a zatem musi umieć zrobić dodatkowe kółko z taca, podać tacę innemu kelnerowi, odebrać ją i dopiero podac klientowi. kelner musi też kontrolować zegar, bo na całe przedsięwzięcie są 24 sekundy. jesli spóźni się o 3-4 z dostawą, zachęci obronę do podwojenia, bo na ew. rozegranie po oddaniu zostanie mało czasu; jesli klient ma gości, który go zajmują i nie jest dostępny, a czas umyka, to klient musi coś z tą tacą począć - musi improwizować, czekać, patrząc na zegar, myślec, antycypować. Rola kelnera to chamsko niewdzięczny sport jest.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @simon
    Lakersi wygrali 102-93, zredukowali Fgs SA do 35 %, Bynum zagrał 13 minut, Lakersi tak potraktowali serio te rezerwy, że spali przez 2/3 meczu i dopiero w 4 kwarcie zrobili porządny pstryk i pokazali, co by mogli z nimi zrobić grając maxa przez 48 minut... ale KTO SIĘ NAPINA PRZECIW REZERWOM ? no kto ? kto to robi mając za chwilę playoffs ? Lakersi mieli "ryzykować kontuzje" - poznajesz ? - przeciw rezerwom SA, wystawionym specjalnie, bo przecież starterzy SA zagrali 3 dni wcześniej vs Jazz i dzień później vs Suns ?

    "gra się jak przeciwnik pozwala" - hehe, no tak... od 83-83 5:56 left, do 102-88 1:13 left :] w 4 minuty z kawałkiem Lakersi zamordowali te dzielne rezerwy wcześniej po prostu grając na pół gwizdka, bo to przecież... rezerwy. tyle a'propos formy i innych rzeczy. Nie ma mowy o słabej formie kogoś, kto w 4 minuty robi run 19-5.

    przede wszystkim zwróciłem uwagę na organizację gry overall, to ty sprowadziłeś wszystko do iso, które się 'same grają bez PG'. no i owszem - napisałem, ze Kidd aby dograć do Dirka, JAK KAŻDY PG, musiał wykonać szereg rzeczy, aby te zagrania były odpowiednio zaaranżowane i wykonane, bo jest szereg możliwych utrudnień dla takiego grania - i wymieniłem jakich. I dla mnie w tym momencie temat "Kidd,Dirk, isos" zaczął dotykać uniwersaliów basketu. a ty zostałeś w tyle, z tym swoim piłowaniem "dirka z kiddem".

    nie uciekam od niczego, zatem, bo to co piszę o roli PG w iso, dotyczy takze Kidda w jego zagrywkach z Dirkiem. dla ciebie to wygląda prosto, dla mnie nie, bo wiem, że to z boiska wygląda inaczej i jak chcesz, powtórzę propozycję - przejdź się do jakiegoś trenera albo aktywnego gracza z doświadczeniem i daj im przeczytać, to co napisalem i spytaj czy facet mądrze gada czy głupstwa plecie. I jak mnie nie wierzysz, to może uwierzysz im.

    oglądam mecze wg mnie WAŻNE, meczami nieważnymi nie zaśmiecam sobie głowy, tak jak nie oglądam Barw Szczęścia czy Tou Can Dance mimo, ze wielu ogląda i nie wyobraża sobie żeby oglądać miało przestać.

    więc, nie pisz "od okazji do okazji", bo to zakłada przypadkowośc, a ja nie zostawiam niczego przypadkowi, w tej materii.

    a słowo 'większość' tak czy owak - gówno znaczy, w takich sytuacjach. Służy wyłącznie temu, kto go (nad)używa, zeby wszystkie konkretne przykłady podważające jego teorię/tezę zrzucać w śmieci nazywając je "mniejszością" wobec jakiejś mitycznej i założonej niewiadomo skąd - 'większości'. Chwyt retoryczny, w dodatku chujowej jakości.

    między innymi dlatego, wyższy seed, 56 do 50 wins w sezonie, g3 wygrany przez Celtów 115-83 i 2-1 w serii... powiedzieć po tych 3 meczach, ze Pistons są lepsi albo równi Celtom, to chyba by był przyczynek do prośby o umieszczenie w psychiatryku.

    po każdej z takich kontuzji wracał z kolejnymi kg nadwagi, spowolniony, bez formy, ot żeby Rs przeczekać. Opinia Horry'ego nie musi być dowodem od razu, nie histeryzuj - to po prostu opinia dośc prominentnego insidera, faceta który z paru pieców chleb w tej lidze jadł i nie miał nigdy publicznych zatargów ani z Shaqem ani z Kobem, więc ma swoje znaczenie. Nie sposób jej zdyskredytować. Właściwie nie ma opinii wedle których Shaq był pokrzywdzony w tych waśniach. I to Shaq rozbił ostatecznie ten team, który miał szansę wrócić po finałach 05. a poszlo o pieniądze. dla pieniędzy pan Shaq robi w tył zwrot i odchodzi. cały czas zresztą sie o pieniądze rzucał, więc ten ostatni rok-dwa w LA z Shaqem ponoć cięzko się zyło, ciężej niż wcześniej, kiedy też łatwo nie było, jak kładł lachę na offseason, do formy dochodził cały Rs, kosztem ofk teamu, bo przez jego niedomagania wszyscy musieli zapierdalać jak bure osły trzy razy mocniej. Taki kawal bysiora, freak of century, a w RS zbiera 11 piłek na mecz [3 peat] ? to zdaje się druga dziesiątka NBA była. w blokach to samo, w czołówce go nie było widać... takie zachowania nie budują w zespole porozumienia, gdyby nie Kobe, to taki pseudoliderszip Shaqa rozjebał by ten zespół od środka, tak jak to sie stało z Orlando. A Shaq tyle na swoim lenistwie zyskał, ze skończył karierę przed czasem.

  • Gość *.static.rdi.pl

    mówiąc wprost - 1/3 kariery był worem do swepowania, a 1/3 pajacem do pokazywania palcem, w 1/3 wygrywał 3 peat, i jakimś cudem te trzy ćwiartki mają same wspólne cechy, poza jedną : w ćwiartce zwycięskiej grał razem z Kobem. To jedyne co rózni rózne okresy kariery Shaqa.

    jesli ktoś ode mnie oczekuje "tak lub nie" i go nie dostaje, bo "tak lub nie" nie jest możliwe, gdyż ponieważ rzecz jest bardziej złożona i zniuansowana - to pisze, ze "uciekam", "migam się" albo "nie mam pomysłu". Nie zwraca uwagi na szereg argumentów uzasadniających moje zdanie - nie ma "tak lub nie" i juz jest panika w garnizonie. Albo lepiej : bardzo łatwy sposób, zeby moją opinię dyskredytować wcale się do niej nie odnosząc. czytać się wam nie chce - myśleć się nie chce... ale pisać cholernie sie chce.

    "Nie potrafi współpracować z kolegami" - a co to znaczy, przyklady jakieś ? nie robił isos dla Smusha Parkera,, Briana Cooka i Chrisa Mihma, swoich partnerów z pierwszej piątki ?

    "nie można być trochę w ciązy" - od tego zacznijmy : to znaczy, ze co : jesli Lakersi 2006 nie zamknęli serii z Suns, to znaczy, że Kobe nie miał prawa mieć żadnego wpływu na 3 peat i back2back ? o to chodzi ? to jest kuriozalna teza, w gruncie rzeczy twoje podchody sprowadzają się do jej postawienia. I w ogóle zatem do zanegowania liderszipu w koszykówce i sporcie, a zamiast tego sprowadzenia gier zespołowych [nie idźmy już w kierunku sportów solowych] do samej tylko techniki i fizyczności. SYtuacji, w której nie ma znaczenia kto jest liderem, a ma znaczenie, kto fo wspiera, ergo : to suppoorty w koszykówce NBA decydują kto wygrywa, ponieważ liderzy.superstars, to w istocie grupa graczy o takich samych charakterystykach, którzy nie mają na nic w zespole wplywu poza kwestiami czysto technicznymi. ergo : LeBron przegrywa, KObe wygrywa, bo Lebron zawsze miał chujowych pomocników, a KObe miał wspaniałych, a najlepszy dowód na prawdziwośc tej tezy, jest taki ze KObe w 06-07 ze Smushem, Cookiem i Mihmem nie wygrał z Suns. Wiesz co, spodziewałem się po tobie niewiele, ale tak mało finezyjnej prowokacji... słabo, bardzo słabo.

    jeśli gracz prowadzi 5 składów do mistrzostwa, te składy wygrywają iks close games i closer games, gms 7, gms 6 przy 2-3, gdzie psychika i mental odgrywają rolę kluczową i decydującą, to wykazuje swój liderszip ponad wszelką wątpliwośc. 5 runów mistrzowskich, to jest odpowiedź na pytanie o liderszip Bryanta.

    co ma do tego seria z Suns 06 ? Czy seria z Suns 06 ma obalić FAKT bycia centrum 5 mistrzowskich składów, a zatem wywieranie na ich postawę i mental kluczowego wpływu ?

    chcesz zanegowac wpływ lidera na zespół ? odkryj karty, bo ukrywanie tej pary dwójek, ktorą tak chowasz pod stołem na nic ci przyjdzie :], już je widziałem i to nie raz, w rozmowach nt. Cavs. twoja ambicja skupia się na tym, co wyżej opisałem - to na nic, nikt tego nie kupi :]

    ile miał zbierać w ataku ? więcej niż zazwyczaj, to była seria, w której grasz max albo nie spełniasz oczekiwań. A Shaq był freakiem podkoszowym. 14 OR w 4 meczach takiego freaka przeciw białemu kołkowi i Rodmanowi niższemu o 15 cm i lżejszemu o dobre 40 kg ? żenada. ale ty widzisz tylko słabe trójki Orlando, nie widzisz, ze Shaq nie pofatygował się, zeby te słabe trojki spróbować jakoś zminimalizować za pomocą swoich OR korzystając z przewagi jaką posiadał.

    "dycha by wystarczyła", "już widzę Kobe w Nowym Orleanie jak lideruje" - po co takie glupoty piszesz ? lepiej wygladasz na golasa od pisania takich pierdół, które niczemu nie slużą ?

    "preist Lauderdale" - kurwa, mówimy o SHaq, o wykurwiaczu podkoszowym, most dominant ever centrze - zwanym tak przez licznych, o 216 cm i 145 kg żywej jak rtęc wagi, a nie o jakimś jebanym czarnym kołku - to ma być poważna dyskusja ? fakt, ja też się dziwię, ze "ci sie chce" tak się kompromitować pisaniem takich idiotyzmów :} chcesz mieć dłuższy post ? to nowy sposób na wydluzenie wacka ? :]

    Nie wiem, czy Orlando by przez to wygrało serię, ale 14 or w 4 meczach PRZY TAKIEJ PRZEWADZE to jest żałośnie malo.

  • Gość *.static.rdi.pl

    Rodman vs Seattle to tylko przykład uwypuklający słabośc Shaqa vs Bulls.

    no i ?

    Shaq i jego wielka dupa,to nie byl meteor, tylko zjawisko znane w NBA od paru seznów. Jakoś jego wielka dupa i "30-15" vs Jazz [kiedy Kobe debiutował dopiero i Shaq miał ciągnąc team] wystarczyło na zgrabne wzięcie sweepa, bo Kobe w wieku 18 lat już musiał decydować o wyniku, bo Shaq nie umiał; wielka dupa i 30-15 Shaqa w 95 starczyły na krotki wpierdol od Houston - cóż, grać vs Oajuwon, to nie to samo co napierdalać Rika Smitsa, Scotta Pularda, starego Vlade Divaca albo polamanego Sabonisa, który po boisku biegał jakby własnie wchodził na K2 zimą, to nie to samo co obijanie bezbronnego Todda Mc Cullocha... zaiste - galeria samych freaków do opierdolenia :]

    normalnie Mission Impossible next :]





  • Gość *.static.rdi.pl

    btw, do wyliczanki closer/closer games efforts KB zapomniałem dopisać serię z San Antonio 2002, a tych meczów było tam kilka :

    g1, 6 pts game - KB 20/ 8-18, Shaq 23/9-22

    g2, 3 pts game - KB 26/12-25, Shaq 19/7-16

    g4, 2 pts game - KB 28/10-27, Shaq 22/9-18

    g5, 6 pts game - KB 26/10-20, Shaq 21/7-18

    no i jakie wnioski ? Shaq vs POWAŻNI RYWALE w osobach Duncana & Robinsona zesrał się aż miło. Kobzdej 3 razy jest naj strzelcem, i jest 1 opcją. bardzo close seria. bardzo.

    Ale... MOMENCIK - czy Kobzdej ma łatwiej ? CHUJ< a nie łatwiej, siedzi na nim facet o nazwisku Bowen, kolega z all defender 2nd team.

    świetna seria. KObe seria :]

  • Gość *.static.rdi.pl

    "trzy ćwiartki" - o shit,trzy tercje, a finały "ew. powrotne" to 04 ofk.

  • Gość: [dafus] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Średnia 20 punktów to rzeczywiście brodzenie w kale po kolana. Weź się ogarnij bo to już dawno przestało być zabawne.

  • Gość: [RayRay] *.dynamic.chello.pl

    Shaq ma natomiast 4 tytuły to jest jego Legacy. Dla tytułu z Miami był nie mniej ważny niż Kobas w La za jego czasów.

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @Wielkiego Nieodkrytego Mourinho

    Podobno Brown jest na wylocie - czy wysłałeś CV Mitchowi? :D

    Całkiem serio w kwestii opcji nr 1 w okresie 3 peatu, liderszipu itp...

    Nie wiem czy wiesz ale w okresie całego 3 peatu Shaq notował staty na poziomie

    30,4 ppg; na 55,15% 14,8 rpg 3,1 apg, 2,5 bpg, 3,1tpg

    tymczasem "druga opcja w tym okresie" Kobe Bryant miał następująco

    25ppg; 44,3% fg; 5,7rpg; 4,9apg; 1,5 spg; 1,1bpg; 2,8tpg

    nie są to oczywiście złe statystyki

    ale pokazują wyraźnie kto miał większy udział w zwycięstwach i tytułach Lakers

    Nie chodzi o same finały bo tam dysproporcja jest zbyt duża by to porównywać a zwłaszcza kwestionować MVP dla Shaqa czy choćby to ze był pierwsza opcja

    Kobe: 22ppg na 42,5% fg, 6,1rpg; 5,1apg; 1,3spg; 1,2 bpg; 2,8 tpg
    Shaq: 36ppg na 59,5% fg; 15rpg; 3,5 apg; 0,8spg; 2,9bpg; 3,1 tpg


    ale także elimination games

    Kobe: 25,8ppg na 44,9% fg, 8,5rpg; 6,3apg; 1,8 bpg; 3,5 tpg
    Shaq: 32ppg na 55,4% fg; 14rpg; 3 apg; 2,5bpg; 4 tpg

    w meczach w których Lakers gonili w serii lub przy remisie innym niż 0:0
    ten bilans jest następujący:

    Kobe: 29,9ppg na 44,7% fg, 7,2 rpg; 5,5apg; 1,3spg; 1,6 bpg; 2,4 tpg
    Shaq: 30,7ppg na 55,3% fg; 16 rpg; 3,7 apg; 0,3spg; 3.1bpg; 3,8 tpg

    i to właściwie jedyna statystyka w której Kobe zbliża się do Shaqa.

    W mojej opinie świadczy to jedynie dobrze o Bryancie. ze chłopak się spinał i walczył ale nie o tym ze był liderem tego teamu

    Nadal uważam jednak ze dla 3peatu jako takiego ważniejsze było posiadania Shaqa w skaldzie niż posiadanie Bryanta. dobrze widać to zwłaszcza na przykładzie wizyty w finałach 2004 kiedy Shaq rozpoczął swój zjazd w dół a Bryant powoli zaczął być postacią nr 1 w Lakers

    staty z 2004 PO
    Kobe: 24,5ppg na 41,3% fg, 4,7 rpg; 5,5apg; 1,9spg; 2,7 tpg
    Shaq: 21,5ppg na 59,3% fg; 13,2 rpg; 2,5 apg; 2,8bpg; 2,5 tpg

    Teraz zestaw sobie jak mogłyby wyglądać kampanie PO w okresie 3peatu Lakersow przy takich statystykach Shaqa (albo innym centrem który robiłby takie cyfry).

    Odpowiedzieć jest jedna Nie byłoby tego three peatu To Shaq wyrył je większej części, swoja jak to napisałeś, tłusta dupa.

    dzięki Bryantowi Gasole, () i inni tacy mają swoje pierścienie, które będą mogli pokazywać światu dumnie, a może nawet licytować, kiedy im zabraknie kasy

    to jest bardzo ciekawy temat zwłaszcza ze proporcje (1,37) do (1,12) miedzy Bryantem (per 25,8) a Gasolem (per 23) są mniejsze niż miedzy Shaqiem (per 29,3) a Bryantem (21,3) w okresie 3peatu. Czy to znaczy ze Shaq uczynił Bryanta lepszym, czyli czy zdobył dla niego te 3 pierścienie?

    Do serii z Dallas nie ma już co wracać - wg mnie pokazała ona możliwości motywowania zespołu przez Bryanta i jego możliwości przywódcze.

    To wg mnie wyczerpuje temat Bryanta jako pierwszej opcji w 3peat Lakers w jakiejkolwiek formie.. Jego zasługi jako pomocnika sa oczywiście niebywale i większe np od Pippena w okresie 1 3peatu (19,6 per) oraz drugiego (19) ale trzeba pamiętać ze te tytuły Bryant zdobył głownie jako 2 opcja obok Shaqa :D

  • pay_jay

    Stężenie bełkotu w postach przecinka jest wprost proporcjonalne do absurdów, które wypisuje. W ostatnich postach i bełkot, i absurd przebiły sufit.

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    przecinek
    Więc jeśli przez moment mówiliśmy o tym samym czyli iso w przypadku Mavs, Dirka i Kidda to powtórzę po raz ostatni. Kidd ustawiając iso pod Dirka nie napotykał na trudności typu podwajanie od piłki czy szereg zasłon zza których musiał wyłaniać się Dirk itd. Tyle na ten temat.

    Jeśli ogląda się regularnie mecze to dochodzi się do pewnych wniosków. I jeżeli w 8 na 10 akcji na game winner zawodnicy będą decydować się na jumper to wniosek jest taki, że zawodnicy w większości wypadków decydują się na jumper, a nie wjazd czy podanie po podwojeniu. Nie robię sobie notatek i nie prowadzę własnych statystyk, ale piszę o tym co zaobserwowałem. Jeśli zaobserwowałeś coś innego i dla ciebie w większości takich wypadków zawodnicy są podwajani to już inna sprawa.

    Biorąc pod uwagę Shaqową budowę to urazy nie były niczym dziwnym. Już od sezonu 95/96 opuszczał mecze i to w większych ilościach niż w czasach 3peatu. A ważył wtedy ze 20kg mniej.

    Magic przegrali serię ze zdecydowanie lepszą od siebie ekipą. Jeśli 6W więcej w RS robi różnicę to co dopiero 12. Stracili Horacego, który robił w RS 13/9, a jeszcze w serii z Hawks 18/11. Co tu dużo mówić Horacy ważnym elementem Magic był. Anderson też im wypadł na 1 mecz. Ostatni bo ostatni, ale zawsze. W g2 i g3 Shaq miał odpowiednio 7 i 6 orb, a i tak Magic dostawali w dupę. Dla ciebie kluczem do porażki będzie za mało orb Shaqa, a dla mnie katastrofalna gra Scotta i Andersona.

    Shaq w RS 27/11 (3,4orb) przy 57%
    Shaq vs Bulls 27/11 (3,5orb) przy 64%

    Duo Anderson/Scott w RS 32ppg przy 44 FG% i 41% trójek
    Duo Anderson/Scott vs Bulls 15,5ppg przy 28 FG% i 17% trójek

    To tyle ode mnie jeśli chodzi o główne problemy i przyczyny sweepu w tamtej serii.

    Dla porządku. W okresie 3 peatu Shaq był odpowiednio drugi, trzeci i siódmy w lidze pod względem rpg. Do drugiej dziesiątki kawał drogi. A jeśli chodzi o bpg to był odpowiednio trzeci, czwarty i dziesiąty. Tak mu daleko było do czołówki.

    A kto pisał, że Kobe nie miał wpływu na 3peat czy b2b? Oczywiście, że miał. Shaq by nie wygrywał gdyby wywalić z Lakers Kobego, tak samo Kobe by nie wygrywał gdyby pod koszem nie miał bestii w postaci Shaqa. Można jedynie dyskutować kto był ważniejszy i trudniejszy do zastąpienia w tej układance i dla mnie był nim zdecydowanie Shaq, który był wtedy nr.1 w lidze.
    forums.realgm.com/boards/viewtopic.php?f=64&t=1161853
    Polecam statsy z pierwszego postu. Z resztą cały wątek jest niezły.

    Oczywiście, że istnieje coś takiego jak liderszip. Problem w tym jak kto go definiuje. Sorry nikt mi nie powie, że odzywający się od święta Jabbar miał jakiś wielki wpływ na poza boiskowy mental swoich zespołów. Gość wychodził na parkiet i robił swoje. Był najlepszy w lidze, grał super mecze w PO, był clutch, nie wymiękał, a ludzie z którymi grał czuli się dzięki temu pewniej. Podobnie sytuacja ma się z Hakeemem czy Duncanem, który przez całe życie ma ten sam wyraz twarzy i raczej nie jest osobą porywającą tłumy. Dla mnie np. Dirk w 2010 wykazał się liderszipem mimo, że jechał na ryby po 1 rundzie. Grał ze Spurs serię na poziomie tej z OKC czy Lakers 11'. Gonił razem z Bobłą w g6. Carlisle wrócił nie wiedzieć czemu do starych wyjadaczy i było po serii, ale dla mnie Dirk liderszip miał. Tak samo CP3, który póki co nie ma nawet finałów na swoim koncie. Nie wierzę natomiast w rzeczy typu utwardzanie zespołu i tym podobne rzeczy. Jeśli Kobe utwardzał Lakers podczas 3peatu czy podczas b2b to dlaczego nie zrobił tego gdy przegrywał z Suns? Żeby team był twardy to trzeba mieć wystarczająco twardych ludzi obok siebie. Nikt nikomu jeszcze jaj nie doszył na siłę. Chemia i dbanie o nią jest bardzo ważne, ale taka sama w tym rola lidera jak i 4 opcji. Każdy może ją zjebać do tego stopnia, że trudno będzie ją naprawić.

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    W swoim stylu uciekłeś od odpowiedzi czy Kobe cechował się liderszipem w latach 05-07 czy może przytłoczony okolicznościami na kilka lat rozstał się z tą cechą. A chyba oczywistym jest, że domaganie się przez dłuższy czas wytransferowania, a nawet przenosin na Pluton nie sprzyjało chemii w Lakers. Poza tym on w tamtym czasie wiecznie obrażony chodził. Z tego co pamiętam to z kolegami też zbyt dobrych stosunków nie utrzymywał, ale nie chce mi się szukać jakiś starych plotek w tym temacie.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @łukasz
    overall staty mówią mniej albo nic nie mówią w porównaniu z konkretnymi meczami - czy g1 równa się ciężarem gatunkowym z g6 przy 2-3 albo g7 ? NIE. czy g3 przy 2-0 wygrany 30 pts może mieć porównanie z g4 przy 1-2 wygranym w ostatniej minucie ? NIE. dlatego - daruj sobie te zbiorcze staty, bo mnie one nie zwilżają, bo nie ujmują rzeczywistości w sposób pozwalający na jej porządną analizę.

    Bryant był liderem tego teamu, w close games, closer games, co udowodniłem wyliczając wszystkie mecze tego typu w playoffs, częściej Kobe w nich decydował o wyniku i miał lepszy effort od Shaqa.

    Shaq gral z Pennym - nie miał nawet pitu-pitu, a co dopiero 3-peatu, miał go dopiero grają z Kobem. Ktoś zaprzeczy ? Bez Shaqa Kobe nie miałby 5 miśków. też jasna rzecz. Zwykle staję na stanowisku, ze to był duet, w ktorym nie należy wskazywać lepszego, ważniejszego, bo ich zasługi były 50/50, ale jeśli jednak miałbym wskazać 51/49 to dla Kobzdeja, bo MIAŁ liderszip, bo to on w większym stopniu wpływał na morale i mental Lakersów, a nie leniwy zgrywus i arogancki konfliktowy misio Shaq.

    Robert Horry powiedział "najlepszym graczem z jakim przyszło mi grać w karierze był Kobe Bryant". Horry nie przesądza, ale jego opinia sporo waży. i na jakimś gruncie jest ufundowana. warto pomyśleć - na jakim ? zwłaszcza, ze jedyny okres w jakim Horry grał z Shaqem i Kobem, to był 3-peat. Znacie temat lepiej od Horry'ego ? o czym mówi Horry ? o statline ? nie sądzę.

    rywale - kto miał cięzej w tym 3 peacie ? Shaq vs Sabonis, Polard, Divac, i okazyjnie Duncan/Robinson, przez ktorych został zatamowany ?

    kiedy Shaq wykazał liderszip w karierze ? składy w których grał wykazywały słabość mentalną, kiepskość w obliczu opresjio wyzwań najcięższych - moja definicja liderszipu, w ktorej twardość i morale teamu jest pochodną osobowości lidera i jej wpływu na team : jednoznacznie wskazują, ze Shaq nie był liderem.

    dlaczego kiedy Kobe był debiutantem - Lakersi przegrali z Jazz ? wtedy Shaq miał być liderem, bo Kobe był za młody. I co ? i nico. I przegrali. Tak jak Shaq-Orlando wcześniej, gdzie Penny robił co mógł, ale nie miał osobowości Kobego, żeby wywrzeć ostemplować nią zespół. To sa fakty, ignorując je - po prostu spłycasz temat i amputujesz z niego znaczny, bardzo istotny, a wg mnie - kluczowy, wątek.

    seria z Dallas vs 5 liderszip w 5 mistrzowskich składach - sądź sobie co chcesz o takim porównaniu. 3 finały z rzędu, back to back na zajebistym % wygranych closerów i gms 6 &and 7, jak również close series od 2-2, a ty za wykładnik możliwości liderszipowym lidera takiego teamu bierzesz serię z Mavs... w zasadzie - słów brak, a te co się zjawiają, grzęzną w pustym śmiechu.

    w closer/closee games Bryant był częsściej 1 opcją niż drugą, był faktycznym liderem teamu, bo to znamiona jego twardości i woli wygrywania nosili Lakersi, a nie Shaqa, który w Orlando i w LA-wuth-rookie-KB, gdzie miał być liderem - udowodnił, ze jako lider, nawet otoczony fajnym i dobrze dobranym supportem - umie najwyżej doprowadzić swój team do gładkiego 0-4. tyle w temacie.

    @payjay
    kariera pomponiary stoi przed tobą otworem. jesteś do mnie uprzedzony, więc twoja opinia nie ma znaczenia, zwłaszcza, że wyrażasz ją bez uzasadnień, a najpewniej bez dobrej woli, która by ci pomagała ją zrozumieć i przeanalizowac. Najpewniej w ogole nie czytałeś tego, co komentujesz. typowy Brian Scalabrine, Mark Madsen - sądzisz, ze kibicując gromko z ławki wnosisz coś do gry. Nic nie wnosisz.



  • Gość *.static.rdi.pl

    @simon
    Roar dal video do game winnera Dirka, w którym jest pelna ilustracja czegoś zupelnie przeciwnego - Kidd pod presją, dogrywający do Dirka, który przechodzi po nienajlepszej zaslonie i podanie musi być idealne, zeby nie zostało zdeflektowane albo przechwycone. Roar też dawał to video jako manifestację tezy kroipka w kropkę twojej : Kidd nie miał żadnych problemów. Panowie, i panie, nie macie dla siebie litości, tak wystawiając dupsko pod bat :]

    skoro ty się powtarzasz, to i ja to zrobię : iso to zagrywka, która ma swoją biografię, a nie jest tylko momentem rzucenia piłki przez PG i złapania przez izolanta : PG kontroluje sytuacje, czyta obronę, patrzy na zegar i podejmuje decyzje w zależności od sytuacji, samo podanie to wiśnia na torcie. poza tym, to PG kieruje atakiem, jesli jest on na tyle dobrze ustawiany, to isos wychodzą, dzięki ruchowi całego teamu - PG ma tutaj konkretną zaslugę, jako prawa ręka coacha na parkiecie, a czasami nawet coach, kiedy pierwotne plany palą na panewce i trzeba zarządzić inny sposób rozegrania. rzekłem.

    no to napisz, ze "Imo", albo "z tego co zaobserwowałem", a nie pisz "większość" himself, bo w ten sposob albo dajesz do zrozumienia, ze obejrzaleś wszystkie mecze i masz z nich szczegółowe statystyki, albo że po prostu próbujesz z "większości" zrobić poręczne narzędzie do spychania każdego konkretnego, zaprzeczającego twojej tezie argumentu/sytuacji - "mniejszości', która 'niczego nie zmienia". ja też mogłem, ww., napisać - "w większości close/closerów w okresie 3peat Kobe miał lepsze efforts niż Shaq" - ale to by gówno znaczyło, dlatego dałem pelny rysopis podejrzanego, tak żeby nie pozostawić wątpliwości, że cos o czym mówię istnieje realnie, a nie jest tylko fantomem osobiście powołanym do życia.

    daj spokoj, Simon, Shaq nie ćwiczył w offseason, na campach sie opierdalał, wychodząc z zalożenia, ze Rs to chuj, a playoffs się co najwyżej liczą - dla mnie też się liczą playoffs i tylko playoffs, ale skoro już jest ten fakany Rs, to programowe olewanie go i dodatkowe obciązanie kolegow z zespołu jest chujostwem.

    Jak chcesz nazwać takiego gostka liderem ? liderszip to infekowanie teamu fatalnymi obyczajami ? liderszip to pokazywanie "ja tu jestem na specjalnych prawach i mogę mieć nadwagę,z tej nadwagi łapać kontuzje, a po nich grać swoje 60 %, a wy macie na mnie zapierdalać na 130 % waszych możliwości" ? to dyskwalifikacja dla grajka. Poza tym - jego twardość wykazły wszystkie inne sezony w karierze poza 3peatem with KObe, w ktorych to on musiał liderować i nie miał obok KObzdeja. Wszystkie składy lider-Shaqa to po prostu były kolosy na glinianych nogach.

    kaman, Magic dostali sweepa mając MDE centra na środku, który zebrał 14 OR w 4gms przeciw białemu kołkowi i szybkiemu i skocznemu, ale jednak mikrusowi. poza tym - jak wypadł Horace, to poszła fama, ze magic stracili w ten sposób nie 10 zbiórek w meczu, a
    lidera, jedynego w składzie gracza, który jajami dorównywał Bullsom. To wiele mówi. I jeśli to była przyczyna porażki, to znów wskakujemy na Shaqa, który się okazal ponownie, jak zwykle w karierze - dominującym C [pomijając że nie umiał zbierać przy Longleyu] który załatwia sprawę size & speed, ale nie ma liderszip and balls, żeby zrobić dla teamu coś więcej, zeby to był team skurwysynów, a nie team pociesznych maskotek, zajebiście utalentowanych ale pozbawionych woli i żądzy wygrywania za wszelką cenę. To wina lidera, bo - nie ma mental i psycho twardzielskiego teamu bez takiegoż lidera i na odwrót - miętki lider - miętki team.

    okolicznością lagodzacą mogła by być seria sukcesów, która wyjałowiła team, i potrzebował resetu, w związku z czym się posrało - ale tak nie było.

    sweep z Rox, sweep z Bulls - Orlando.
    sweep z Jaz, sweep z SA - LA.

    kuirwa, czy to nie jest dostateczny dowód na to, ze Shaq był chujowym liderem ? który lider dostaje taki wpierdol ? Kobe raz dostał od mavs i to po serii 3 finałów i back2back i dla Lukasza np. - to oznacza, że nie miał zdolnosći przywódczych.

    Kurwa, Shaq dostał kilka razy taki wpierdol

  • Gość *.static.rdi.pl

    i to BEZ okoliczności łagodzących - i kurwa czytam,ze "on w LA był liderem".

    Ręce opadają i kopara też.

    Dobrze, Simon - widzę,ze chcesz zginąc marnie, prosze bardzo :

    mówiłem już, ze Shaq zebrał 14 OR w 4 meczach ? czyli żalośnie chujowo ? mówiłem.

    Powiem więcej : Bulls w tych 4 grach zebrali kolejno : 20- 18-, 15- i 14 piłek na atakowanej tablicy, czyli na tablicy, pod którą powinien rządzić i dzielić Shaq. I co ty na to ?
    Shaq grał kolejno : 40-, 44-, 45-, 42 minuty, a więc był pod koszem swoim i cudzym CAŁY CZAS niemalże. sorry - 171 minut i 14 OR, to jest 1 OR na 13 minut. żenada.

    67 OR Bullsów w 171 minut Shaqa, to jest wskaźnik przytłaczająco lepszy.

    więc - nie 18 spudłowanych trójek Andersona i Scotta, ale SOFTNESS Shaqa i jego chujowe zbieranie kosztowało więcej Magic. Bulls nie rzucali dobrze - sam to przyznałeś, więc skąd się zjawiły 2 blowouty na Magic ? na ilości OR - w g1 zwłaszcza.

    masz co chciałes.

    aha, Fts Shaqa 12-33, to też żenada. 21 pts w plecy. dodaj to sobie wszystko razem i ci wyjdzie, ze Shaq przerżnął tamtą serię magic i no excuses.

    I to z kim.... z zespołem, w którym gros czasu na parkiecie spędzało czterech 6-6, 6-7 wyglądających przy Shaqu jak starsi panowie z YMCA :]

    "druga dziesiątka", potraktuj to jak celowe przerysowanie, mam staty i wiem, ktory był, ale 7 miejsce w lidze takiego kafara, w ogole 11-13 zbiórek przy takiej przewadze, to jest śmiesznie mało. Miejsce 2-3 nawet ratuje sprawę tylko w częsci - Rodman robiąc 18-17 zbiórek nie patrzył, czy jest 1 czy 4 w rankingu, po prostu zbierał najwięcej ile się dało. A Shaq ? 12 zbiórek dla takiego freaka, to przecież jest wynik na 2/3 jego możliwości. trudno jednak wymagać więcej od grajka, który RS przeznaczał na dochodzenie do formy po kilku miesiącach letnio-jesiennego obżarstwa i nieróbstwa. To jest kolejny dowód na jego śladowy profesjonalizm.

    powiedz sam, jaki wpływ na zespół, w zakresie szeroko pojętego liderszipu, wywiera potencjalnie kluczowy zawodnik, który na campie zjawia się kompletnie nieprzygotowany, ma wszystko w dupie, nadwagę i banana na mordzie, podczas gdy cała reszta zapierdalała przez cały offseason, zeby być w formie, bo przeca mają bronić tytułu ? czy to jest wg ciebie liderszip ?

    KObe miał wpływ większy od Shaqa - tak uważam, bo tak, Imo, mówią wszystkie zgromadzone fakty. nie wiem : 51 do 49, 55 do 45, whatever. Miał wpływ większy - w close/closer games, w szeroko pojętym liderszipie, w tworzeniu kultury gry i zachowań Lakersów z okresu 3peatu.

    jabbar grający zawsze twardo, zawsze przygotowany, zawsze waleczny i wierzący w sukces, nigdy nie odpuszczający, najlepszy w najcięższych meczach, nie uchylający się od odpowiedzialności za losy teamu - MIAŁ WPŁYW KLUCZOWY, bo swoja postawę motywowal inych i kreował kulturę teamu. W Lakersach, jak mówil sam Magic, wszyscy się zmieniali, każdy kto przychodził przejmował tego bakcyla. tak samo było w Celtics, gdzie żelazną łapą rządził Bird i albo byłeś Celtem, czyli pracusiem, twardzielem i tip top przygotowanym, dobrym kolegą i ofiarnym partnerem na boisku, albo dostawałes po ryju.

    Shaq za pojawienie się na campie z nadwagą i bananem na mordzie dostałby od Magica albo Birda po pysku. Whatever ile pts mna boisku przynosił i ile zbiórek oddawał.

    definiowanie liderszipu przez częstotliwość konwersacji i wyraz twarzy... Simon, ośmieszasz się, mówię ci to bez ironii i wjazdu na cokolwiek, po prostu sie kompromitujesz pisząc takie głupstwa.

    no wlaśnie, CP nie ma finału, ale liderem jest. i JA TEŻ uważam, ze jest liderem, bo widzę, ze jego teamy grają twardo i mają DNA, problem w tym, ze są przegrywają z mistrzowskimi składami. doceniam. Nie ma między nami róznicy w ocenie tego gracza i jego liderszipu.

    "nie wierzę w utwardzanie" - no to robisz błąd, bo jak świat światem przywódca teamu/partii/zespołu, czegoklwiek wywiera na jej mentalność, odpornośc i zachowania kluczowy wpływ. w sporcie to widać dostatecznie dobrze, może nawet najlepiej. Nie ma twardego teamu zdolnego wychodzić z trudnych sytacji

  • Gość: [pay_jay] *.home.aster.pl

    A Kobiemu zdarzało się nawet nie dostać takiego wpierdolu, bo po RS chował buty do szafy i wyjmował wędkę.

    Przecinek zrozum, że nie każdy ma ochotę czytać wnikliwie bełkoty trola, a co dopiero wdawać się z trolem w dyskusje.

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    przecinek
    Kobe raz dostał od mavs i to po serii 3 finałów i back2back i dla Lukasza np. - to oznacza, że nie miał zdolnosći przywódczych.

    Jeszcze Phoenix zmaszczone ze stanu 3-1, 1 brak awansu do Playoffow w 2005 roku (ten sezon moim zdanie pelniej niz porazka z Dallas pokazuje umiejetnosci przywodcze bryanta) gdzie jego obecnosc przelozyla sie jedynie na 3 zwyciestwa wiecej niz gdy team gral bez niego (bilans z Bryantem 28-38, bez niego 6-10).
    Porazka w kolejnym roku z Phoenix...
    Fatalna postawa w meczy nr 4 i 6 z 2008 Finals...

    Ktos zasugerowal ze Bryant bedac na miejscu Paula w NO bylby gorszym liderem... i ja sie z ta opinia zgadzam... wystarczy porownac sklady Lakersow z 2004-2005 ze skladem NOLA 2010-2011...
    Bryant pewnie strzelilby focha i kupil bilet na pluton. Paul awansowal z tym teamem do PO... i calkiem niezle prowadzic zespol przeciw LA

    no tak ale dla Ciebie to glupota porownywac takie rzeczy, jednoczesnie opierajac cala swoja histeryczna obrone Bryanta o postawe Shaqa w serii z Bulls

  • Gość *.static.rdi.pl

    konczyć cięzkie serie, wygrywać wbrew okolicznościom bez liderszipu odpowiedniego.

    Shaq tego NIE miał, okoliczności porażek teamów, w których liderował - są naj dowodem na to.

    Kobe to miał, okoliczności zwycięstw teamów, w których liderował - są na to naj dowodem.

    dlatego - jakim cudem Shaq PRZY Kobem mógł być liderem, skoro bez niego nie był, a Kobe bez Shaqa był ? chcesz, i chcecie, mi wmówić, ze 2 plus 2 równa się 11 ? kpisz, i kpicie, sobie ze mnie czy z siebie ? czy z racjonalnego myślenia i umiejętności interpretacji faktów ?

    Ludzie twardzi się nie biorą z kosmosu. Czy Gasol był twardy przez lakersami ? Wcale. W Mem miał opinię softa, pipki - w LA potrafił walić w dupę samego Dwighta i bić się z mięsniakami z Bostonu i nie pękać przez trash talkiem KG :], wyrywać cięzkie piłki, walczyć w obronie o pozycje - dlaczego w Mem tego nie umiał, a w LA od razu sie tego nauczył ?

    moja odpowiedź - KULTURA sportowa Lakersów.

    Oto powód. A kulturę tworzy lider, w największym stopniu. Lider pokazuje drogę, lider swoim zachowaniem postawą wyznacza standardy. Kobe był zawsze twardy, obsesyjnie dążący do wygranej, zawsze wspaniale przygotowany.

    Niedawno mówił o tym guru liderszipu, może największy lidersziper w historii - Bird himself. Powiedzial, ze wolałby KObego od Lebrona z powdu takiego, ze "kobe to maniak wygrywania, twardziel". Taki twardziel tworzy kulturę zespołu mistrzowskiego,a nie misio, funny man, nice guy. Możesz kutafona nie lubić, ale idziesz za nim i jak się zaczyna sraczka, to wiesz, ze on nie pęknie i tym samym sam nabierasz takich cech charakteru.

    To jest zagadnienie przywództwa.

    Simon, na plotkach opierasz kwestie liderszipu, na tym czy ktoś zaprosił kogoś na ślub, a wyrazie twarzy..?

    jak ja mam ciebie pooważnie traktować po takich wygibasach ?

    dlaczego szukasz zaprzeczenia dla liderszipu Kobzdeja, skoro masz minimum 5 ultra-dowodów na jego prawdziwość ? możesz mi najpierw na to pytanie odpowiedzieć ?

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @przecinek

    mówiłem już, ze Shaq zebrał 14 OR w 4 meczach ? czyli żalośnie chujowo ? mówiłem.

    Powiem więcej : Bulls w tych 4 grach zebrali kolejno : 20- 18-, 15- i 14 piłek na atakowanej tablicy, czyli na tablicy, pod którą powinien rządzić i dzielić Shaq. I co ty na to ?
    Shaq grał kolejno : 40-, 44-, 45-, 42 minuty, a więc był pod koszem swoim i cudzym CAŁY CZAS niemalże. sorry - 171 minut i 14 OR, to jest 1 OR na 13 minut. żenada.

    67 OR Bullsów w 171 minut Shaqa, to jest wskaźnik przytłaczająco lepszy.

    więc - nie 18 spudłowanych trójek Andersona i Scotta, ale SOFTNESS Shaqa i jego chujowe zbieranie kosztowało więcej Magic. Bulls nie rzucali dobrze - sam to przyznałeś, więc skąd się zjawiły 2 blowouty na Magic ? na ilości OR - w g1 zwłaszcza.


    skup sie kurwa lepiej na 3peacie - bulls bylii poza zasiegiem kogokolwiek w tej lidze w tamtym czasie...

    popatrz ile OR mial Shaq w okresie 3peatu - mozna nawet twierdzic ze nabil mu je Bryant swoimi ceglami, ale imo to lekkie naduzycie :D


    KObe miał wpływ większy od Shaqa - tak uważam, bo tak, Imo, mówią wszystkie zgromadzone fakty. nie wiem : 51 do 49, 55 do 45, whatever. Miał wpływ większy - w close/closer games, w szeroko pojętym liderszipie, w tworzeniu kultury gry i zachowań Lakersów z okresu 3peatu.


    Wybacz stary ale jestes zwyczajnie pojebany... nie ma zadnych przeslanek do tego bys obronil swoja teze... Nie chodzi juz tylko o same statystyki ktore przytoczylem ja oraz Simon, ale o sam sposob ktory widac chocby w serii z Sacto gdzie Lakers grali uparcie na O'Neala (a czesto z pominieciem Bryanta w ogole) wiec jesli twierdzisz ze to Bryant tworzyl kulture gry tamtych Lakersow to jestes zwyczajnie idiota... Obejrzyj kurwa te mecze sam zobaczysz... Zespol lepiej wiedzial kto im moze dac zwyciestwo...

    odpowiedz na pytanie co sie stalo z liderszipem Bryanta w latach 2004-2007. Gdzie on kurwa byl, schowal sie, zniknal, odlecial bez Bryanta na Pluton?

    Poniewaz uwazasz sie za Kurwa_Speca, to zaanalizuj to zagadnienie... :D
    ale pewnie skonczy sie jak zwykle na ciotowatej ucieczce, co najwyzej z jakas analogia do fiuta...

    zenada koles, zenada....

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @przecinek
    Bryant był liderem tego teamu, w close games, closer games, co udowodniłem wyliczając wszystkie mecze tego typu w playoffs, częściej Kobe w nich decydował o wyniku i miał lepszy effort od Shaqa.

    lzesz jak bura suka Dorna...

    Statystyki obu panów w meczach gdzie roznica byla 6 punktow lub mniejsza (okres calego 3 peatu - dane dotycza tylko PO)

    Kobe 25,7ppg na 44,7%fg; 6,2rpg, 5 apg, 3.1tpg
    Shaq 31,1 ppg na 54,9% fg; 13,7 rpg (4,1orpg) 2,7apg; 3bpg, 3tpg

    wiec nie pierdol... takich bzdur
    :D

  • Gość *.static.rdi.pl

    @łukasz
    no i co z tego, że "poza zasięgiem" ? przegrywając można zrobić wszystko, co było możliwe, aby wygrać, albo zrobić mniej niż było mozna. 6-7 grajki opitolili monster Shaqa na tablicach, to brzmi jak żart, ale fakty to potwierdzają. co ma za znaczenie, czy byli to Pippen, Jordan i Rodman ? Taka góra jak Shaq powinien ich zjeść swoimi gabarytami, rozpiętością skrzydeł przy świetnej zwinności i gibkości. skoro nie zabrakło size, to czego zabrakło ? techniki ? albo... charakteru, po prostu, waleczności. Kiedy się nie dawało zrobić za pomocą size, to już Shaq miał mokro. Tak było przez całą karierę. Po prostu w Lakersach nie musiał liderować i jego size nie był jedynym atutem teamu, stąd te 3 mistrzostwa.

    dałem mnóstwo "przesłanek broniących tezę", żadnych kosmosów, wszystko co napisałem, to dostępne fakty albo dozwolone, bo racjonalne interpretacje.

    czepiasz się serii z Sacto, nota bane w której g6 wygrał LA Kobas, a pomijasz inne serie, które wymieniłem, np. z SA, w ktorej Shaq został zakneblowany przed Twin Towers z SA, pomijasz g7 z PTB, którą zrobił Lakersom Kobzdej itd. specjalnie wymieniłem mecze zamykające albo thrillery, żeby pokazać, kto w cięzkich chwilach w LA częsciej nosił spodnie zarazerwowane dla # 1. Oglądałem te mecze i zaręczam ci, ze twoje wrażenie, ze skoro Shaq był największy ciałem, to musiał być największy duchem, sercem i umiejętnościami jest stanowczo przesadzone.

    odpowiedziałem na to pytanie, może przegapiłeś, ale ja nie będę się powtarzał, bo ty nie umiesz czytać albo nie rozumiesz, co czytasz.

    tego również mógłbym nie powtarzać, bo jak widać nie trafia do twojej małej makówki... chromole zbiorcze staty, mam je gdzieś, są nic nie warte - w większości eliminatorów, closerów, close'ów - KB miał decydujące efforty dla sukcesu LA. Specjalnie rozebrałem to na czynniki pierwsze, żeby zbiorcze staty nie tworzyły mylnego wrażenia.

    W zbiorczym statline można 2 superwypasionymi meczami nadrobić 6 słabych albo przeciętnych i ostatecznie wyjśc lepiej niż ktoś kto zagrał 7 bardzo dobrych i 1 słaby. Więc, nie wklejaj tutaj tego gówna, bo zasyfiasz teren.



  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @ przecinek

    zaanalizowalem kazda serie w okresie three peatu wiec mi tu nie pierdol... jak chcesz cos sobie odsyfic to zacznij od swojego umyslu...

    zapewniam Cie ze w czasie Three Peatu Lakers rozegrali 57 meczow w Playoff (45-12) wiec jest to spore pola do analizowania...

    Szkoda ze pomijasz takie urocze wystepy Bryanta jak
    G 1 I G2 z portland 2000 odpowiednio po 13 i 12 pkt na 33% fg
    jake G2 I GM5 z indiana na 30%fg btw 8 pkt w finalach? niegodne to Jordana niegodne :D
    G1 z philadelphia 15pkt na 32%

    Shaq w caly 3peacie tylko 4 razy zszedl ponizej 20 pkt i 6 razy ponizej 10 zbiorek - na 56 meczow.

    Nikt nie kwestionuje udzialu Bryanta w tych mistrzostwach - ale spojrz prawdzie w oczy BYŁ TYLKO DRUGA OPCJA

    Specjalnie rozebrałem to na czynniki pierwsze, żeby zbiorcze staty nie tworzyły mylnego wrażenia.

    Nie wiem co rozebrales ale napewno nie kwestie tego 3peatu... no i jak zwykle uciekasz przed opowiedzia jak zwykle ciotowato... skad ten lęk? lol


    PS: Zrewiduj swoja definicje liderszipu bo jest mocno lokalna i egzotyczna jak na swiatowa literature w tej kwestii... :D moze dlatego jeszcze nikt nie odkryl Cie, o Samozwanczy Mourinho lol


  • Gość *.static.rdi.pl

    nic nie zrobiłeś, a słowa "analiza" na oczy nie widziałeś.

    brałem pod uwagę, co zaznaczałem milion razy - CLOSE albo CLOSER games w trakcie tego 3-peatu, więc twoje "57 meczów" nie ma tutaj zastosowania.

    "szkoda, ze pomijasz" - nie były to close albo closer games, więc pomijam, bo nie miały takiego ciężaru gatunkowego, o jaki mi chodziło, i ktory ZAWSZE jest dla mnie constans - innych graczy też oceniam priorytetowo traktując właśnie takie mecze.

    "tylko druga opcja" - primo, w closerach i close'ach nie był, po drugie - był liderem zespołu, bo Shaq liderem nigdy być nie umiał, co udowodniłem,a raczej - on sam udowodnił dostają 4 czy ile tam sweepów, jako lider. Shaq wygrywał tylko w dwóch konfiguracjach - z Kobem i z Wade'em, z tym ze z Kobem 3 sezony, a z Wadem raz, i to w 50 % dlatego skończyli finals, bo trafili na niezawodnych Jaroszów z Dallas.

    Shaq liderujący LA prowadził LA do sweepu z Jazz. Tyle było jego liderowania. Greg Ostertag go zatrzymał. z barczystym Hornackiem. jesli taki freak of nature jka Shaq łamie się pod Ostertagiem, to jest kwestia mentalna, a nie fizyczna. all about mental. I taki gość ma być liderem ? był kiedykolwiek. Jego teamy były zawsze soft, hard byli tylko Lakersi z 3 peatu, bo tam Shaq był skutecznie maskowany wpływem twardości i intensity Kobego.

    nie umiesz się odnieśc do zadnego faktu, żadnej tezy, żadnego ciągu przyczynowo-skutkowego jaki przedstawiam.

    nie ma lepszej definicji liderszipu, a jak jest - to zacytuj i podaj źródło.

    odpowiedziałem ci, a ty po prostu albo nie przyjąłeś do wiadomości albo się nie zorientowałes. odpowiedź była bezpośrednia, a odpowiedzi pośrednich było kilka albo kilkanaście, a licząc wszystkie posty w wątku - kilkadziesiąt, zapewne.

    ani za twój ośli upór, ani za ocięzałość umysłową ja odpowiedzialności
    nie biorę.

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @przecinek

    w meczach gdzie roznica byla 3 pkt lub mniejsza tez statystyka korzystna dla Shaqa wiec tradycyjne juz nie pierdol... (jak poprosisz to Ci ja Ciotko wkleje)

    jezeli dla Ciebie lider nie dostaje pilki do rak w ostatnich 5 posiadaniach zespolu w meczu nr 7 to zmien definicje bycia liderem... btw jak chcesz sie doszkolic to sobie wygooglaj odpowiednie artykuly i publikacje na temat leadershipu w sporcie... moze sie podszkolisz...

    najpierw zacznij sie sam odnosic do wytykanych Ci brakow logiki w swoich wypowiedziach, a pozniej sam tego wymagaj...

    Przytoczylem temat sezonu 2004-2005 bo to zajebisty przyklad jakim zajebistym liderem jest Bryant maja bardzo przecietny zespol... jego wybitny Liderszip przelozyl sie wtedy na 3 zwyciestwa wiecej .... WOW, normalnie GOAT lol
    dodatkowo brak obecnosci w PO... no to chyba zal jakis. Taki Scottie Pippen po odejsciu najlepszego zawodnika w swoim teamie przedarl sie prawie do ecf. Bryant tego nie potrafil... chyba zabraklo wielkiej pupy Shaqa, jego zbiorek, blokow, dominacji w ofensywie, prawda?
    nie pamietam zebys sie do tego odnosil... chyba Ci sie tylko snilo...
    dokladnie tak samo seria z Phoenix - wysmiewana juz tu po wielokroc - przerabana ze stanu 3:1.... przeciez to jest kurwa jakis dramat anie liderszip...
    Przypomnij to po tej serii Bryanta chcialbyc najlepszy na Plutonie, bo w NBA nie mogl? Dobrze pamietam?

    Twoja jedyna obroną jest bełkot ze Shaq nie byl liderem i dal dupy z Bulls... Owszem to fakt to byla slaba seria Shaqa w walacym sie powoli zespole... Bulls zbierali w niej blisko 40% wszystkich potencjalnych zbiorek w ofensywie. To ze Shaq dostal 4 sweepy no ok... Ale czy przegral serie ze stanu 3-1? Nie.
    Rownie dobrze przyjmujac twoje standardy moge napisac ze Lebron tez nie przegral serii z 3-1. Czy to ma swiadczyc o tym ze jest lepszy od Bryanta?

    mozesz bagatelizowac 57 gier, tylko dlatego ze nie pasuja Ci do teorii. Ale nie da sie zaprzecycz ze to spora liczba meczow, w ktorej Shaq ma tylko kilka slabych momentow...
    Nie ma zenujacego wystepu w finalach na poziome 8 pkt, nie ma serii finalowej rzucanej na 36,7% (bo taka napewno tytulem by sie nie zakonczyla).
    Mozesz oczywiscie piszczec jak Kathlyn Faber, ale to nie zmieni faktow :D

    niestety za czesto myslisz dupa i wszystko co pochodzi spoza niej odrzucasz z automatu... dlatego powoli zasypujesz sie swoimi intelektualnymi? fekaliami...

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    przecinek
    Wyjątek potwierdza regułę. Nie interesują mnie wyjątki i odstępstwa od reguł. Raz na rok to i garbaty się wyprostuje. Mavs grali od groma iso w PO, ile było takich jak w tamtym przypadku? 2-3%? Waga tamtej akcji była duża, ale przy meczu na styku 3 iso ustawione w 3 kwarcie też dużo ważą. I Roar miał w zasadzie rację bo ciągle jedyną rolą Kidda było rzucenie podania do ręki Dirka. Największy problem to było same wyjście na pozycję no i sama gra Dirka 1na1.

    Jeśli przyjmujemy, że close game to mecz z różnicą maks 6 pts to Lakers w czasie 3peatu mieli 24 takie mecze. Biorę pod uwagę również mecze przegrane.

    W punktach 15-9 dla Shaqa
    W FG% 17-6 dla Shaqa i jeden mecz na remis

    Bardziej zbiorczo. 12 serii w PO Lakers
    8-4 w ppg dla Shaqa
    11-1 w FG% dla Shaqa

    Jeszcze bardziej zbiorczo czyli PO w latach 99-02:
    Shaq 29,9ppg, 55 FG%, 56,2 TS% (wliczamy FT), 29.3 PER i 14,5 rpg
    Kobe 25,3ppg, 45 FG%, 52,7 TS%, 21.3 PER

    Dodaj sobie do tego zbiorcze statsy od Łukasza i to co podlinkowałem z realgm i masz jak na tacy kto był pierwszą opcją tamtych Lakers i kto z tego duetu miał większy impakt na boisku. Dodam tylko, że statsy z realgm obejmują lata 01-04 więc siłą rzeczy i tak będą bardziej sprzyjające dla Kobiasza niż te z lat 99-02.

    Pisząc o nadwagach, zlewaniu off seasonu, bananie na twarzy też opierasz się na plotkach i doniesieniach. Ale domyślam się, że według ciebie twoje plotki są lepsze od innych.

    Jeśli gra się przeciwko najlepszej w orb drużynie, frontem złożonym z Shaqa plus Koncaka, Wolfa, small ball i 28 minut Horacego to lanie na tablicach trzeba wliczyć w koszta. Jak tak skrupulatnie wyliczasz te minuty i rbs to wspomnę tylko, że trio Grant, Koncak, Wolf w ciągu 118 minut zebrało w sumie 11 piłek. Same cm, zasięg skrzydeł i kg nie zbierają. Rodman był najlepszym zbierającym tamtych czasów. Sam swego czasu robiłeś z niego jakieś monstrum dynamiki i siły mimo marnych 220lbs, a teraz robisz z niego mikrusa, którego Shaq powinien zjeść na tablicach samymi gabarytami.

    "Bulls nie rzucali dobrze - sam to przyznałeś"
    Nigdzie nic takiego nie pisałem. Mówienie, że drużyna nie rzucała dobrze mając w serii 48% (w tym 38% trójek) to jakieś nieporozumienie. Pisałem natomiast o tym, że duo Shaq/Penny rzucało więcej ppg przy lepszym % od duo MJ/Pippen i że problem Magic nie tkwił w dwóch najważniejszych graczach. Problem był w tym, że Magic poza swoim duo nie miało kompletnie nic do zaoferowania, a 3 i 4 opcja rzucały połowę tego co w RS i to na kompromitujących %.

    "I to z kim.... z zespołem, w którym gros czasu na parkiecie spędzało czterech 6-6, 6-7 wyglądających przy Shaqu jak starsi panowie z YMCA :] "

    Niedługo dowiemy się od ciebie, że Bulls 72-10 to była jakaś cieciarnia.

    "potraktuj to jak celowe przerysowanie"

    Jasne. Stosujmy częściej takie przerysowania.

    Kultura sportowa. Ja się pytam gdzie była kultura Lakers w latach 05-07? Do tej pory nie dostałem odpowiedzi i znając życie jej nie dostanę. Gdzie było utwardzanie i charakter, którym to ponoć Kobiasz tak zarażał zawsze Lakers?

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    Jeszcze a propos tej grubej dupy Shaqa, nadwagi i służenia za wzorzec dyscypliny i przygotowania. Russell jarał spore ilości papierochów bodaj do 64 roku. Niby inne czasy, ale nawet wtedy było to raczej dziwne jak na zawodowego sportowca.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @łukasz
    rób sobie własne zestawienia, 3 pts games, 2 pts games, 1... whateva, co mnie to obchodzi, ja mam wskaźnik 6 pts.

    na epizodzie budujesz całą teorię - równie dobrze na podstawie jednego trafienia w karierze za 3 pkt można zwać Shaqa specjalistą od rzutów trzypunktowych.

    to, ze ty mi coś wytykasz, to nie znaczy, ze ma to jakąkolwiek wartość poznawczą.

    5 razy Bryant okazał się liderem na miarę mistrzowskiego pierścienia, pokonując po drodze parę naprawdę cięzkich serii i pojedynczych meczów. 5 razy... jest zaledwie paru graczy, z tej samej półki, ktorzy w historii robili to cześciej. powodzenia w dalszych próbach matchowania 5 mistrzostw jakimiś nie-mistrzowskimi sezonami. Tylko ciekawe, co da się, w takiej formule, napisać o graczach, którzy przez całą karierę ani razu nie doszli do tytułu ? albo nawet do finałów ? ośmieszasz się tymi swoimi histerycznymi wypocinami. Chcesz ugryźc, ale zębów nie masz.

    jak wyrzucasz Bryantowi serię z Pho, to się zastanów nad seriami zespołów "liderowanych" Shaqem - a zwłaszcza nad tymi sweepami. Shaq nie tyle - "nie wygrywał" bez KB, to oczywiste, ale Shaq's teams po prostu były SOFT. a Shaq miał w nich lepszych graczy od Kobego w tych latach, ktore wymieniasz. Shaq miał teamy talentem nie ustępujące Lakersom 09 i 10 - i przegrał. KObe z porównywalnym supportem - wygrywał mistrzostwa.

    kwestia podejścia : przegrać z 3-1, czy przegrać 0-4. dla ciebie widać dostać gładki wpierdol bez podjęcia walki, to prawie nobilitacja :]

    "twoja jedyną obroną" - nie, moja "obrona" skupia się na wielu obszarach, nie tylko na "porażce z Bulls", każdy to sobie może w ostatnich postach przeczytać.

    jesli stawiam tezę, ze "w close-games, max 6 pts, i closer games KB miał większy udział od Shaqa", to "wszystkie 57 meczów playoffs" w oczywisty sposób "nie pasuje do teorii" - nie pasuje, bo to dwa rozne tematy.

    bagatelizujesz koronny dowód. na stole leży nóz z odciskami palców podejrzanego i krwią ofiary plus badania DNA wykazały, ze jest odpowiedzialny za 5 morderstw, a ty nadal uwazasz, ze to nie jest seryjny morderca i w rzeczywistości nie ma instynktu zabijania w sobie, tylko jest chórzystą w kościele i muchy by nie skrzywdził.

    z taką głupotą nie da się normalnie rozmawiać, dyskutować i polemizowac. Po prostu. cięzkie zadanie dla człowieka racjonalnie myślącego.


  • Gość *.static.rdi.pl

    @simon
    to nie miał być "wyjątek", tylko ilustracja zasady :] jesli tak owa "zasada" wasza wygląda jak na zamieszczonym obrazku - no to cóż... sami sobie krzywdę czynicie i swój własny pogląd podważacie i kompromitujecie go.

    jesli największy problem to "wyjście na pozycje", to samo dociągnięcie z piłką do miejsca rozegrania akcji - dorównuje mu stopniem trudności. [piszesz takie dziwactwa, że naprawdę : nie mam już chęci pisać setny raz o tym wszystkim, czemu nie zaprzeczyłeś, ale co po prostu lekceważysz, bo nie patrzysz z pkt widzenia samego PG - to klucz do rozumienia sprawy : przypominasz mi tych, co twierdzą ze praca porno aktora, to banał i luzik : przychodzisz i bzykasz, jaki problem... a gdyby sami stanęli przed kamerą, reżyserem i aktorką, która nie jest namiętną heroiną, tylko... aktorką par exellence, to by popadli w paraliż i winda by nie ruszyła w górę nawet za milion lat. Taka jest różnica, Simon, i dlatego nigdy nie zrozumiesz, o czym mówię, bo patrzysz tylko z pkt widzenia telewidza]

    a ja wziąłem pod uwagę tylko wygrane, bo była mowa o udziale w wygrywaniu.

    plotkach ? na boisku to było dokładnie widać, nazwałbym te "plotki" - ujawnieniami tajemnmicy poliszynela, raczej.

    7-1, 300, max połączenie speed, size & wingspan Shaq zbiera 1 or na 13 minut w serii, sam oddaje 67 Or w 4 meczach i dla ciebie to jest normal i jeszcze go klasą Rodmana usprawiedliwiasz... Można przegrać, można ulec przeważającym zastępom wroga, ale przegrać można z klasą i robiąc max effort własny a można po prostu dać dupy. Shaq miał rządzić na tablicach. Przy całym, niezmiennym, uznaniu dla Dennisa - grający po 40-45 minut powinien sam zebrać ze 20 piłek. dobrze czytasz - 20. Przy takiej przewadze warunków, przy byciu takim gigantem i to gigantem młodym - powinien zbierać po 20 piłek, a nie żałosne 6, 9, 12 i raz 16. co to ma być ? tyle to Jason Kidd przy dobrych wiatrach umial wziąć, ze o wyższych guardach nie wspomnę.

    nie broń go, nie w tym przypadku - 7-1, 300, max size, speed & wings nie zbiera prze 45 minut 6, 9 ani nawet 12 piłek... przeciw nawet najbardziej łebskiemu rebounderowi ALE tylko 6-7 i białemu kołkowi, którego powinien zniszczyć i wdeptać w parkiet.

    arguimenty, które sugeruję, ze Shaq nie zbierał z powodu Wolffa i Koncaka - pominę milczeniem w 14 językach.

    w g1 Bulls mieli zaledwie 36 % z gry, Orlando 47 - Bulls wygrali 121 - 83 :] dlaczego ? proszę bardzo : 62-28 na tablicach dla Bulls, Shaq przez 40 min - całe 6 zbiórek. Orlando zarobiło nawet 24 Fts, Bulls zaledwie 12. a jednak ilośc zbiórek ofensywnych przełożyła się na 20 dodatkowych posiadań, zaś brak OR Orlando na kontrolę nad pace i minimalizację strat własnych Byków. w obu przypadkach Shaq nie zrobił swojej roboty.

    w g2 znów magic rzucali lepiej od Bulls, o 7 %, w g4 Magic zanotowali nawet 56 z gry - o 5 % więcej niż Bulls. 3 razy w 4 meczach Magic rzucali lepiej, i to zwykle znacząco lepiej - deja vu g1 jak chodzi o resztę elementów]. Przegrywali z róznych powodów, nie chcę powiedzieć, ze Shaq od A do Z swoją słabą grą pod koszami to spowodował - ale jego słabość bardzo się odbiła na zespole i wynikach, w dodatku - Shaq miał prawdziwy mismatch na boisku. I nie wiem, co ma do tego Rodman i jego zbiórkowa świetność - to daje alibi na zbieranie 6, 9, 12 i raz 16 piłek w 40-45 minut ? oddawanie całej tony OR ? zaledwie 14 OR własnych ? można z Rodmanem tablicę przegrać, ale mówimy o Shaqu - o gościu, z którym, jak mawiał Diop - "przepychanie się, przypomina przepychanie ze ścianą". dlaczego nie umiesz przyznać, ze jego effort na tablicach to była po prostu żenada, przy takiej przewadze fizycznej ?

    widzę, ze stać ciebie już tylko na marnej klasy ironię. zaprzeczysz, ze Shaq był dwie głowy wyższy, trzy razy szerszy, cięższy o 50 kg i zasięgiem przewyższający dalece każdego z Bullsów, którzy tworzyli core zespołu i grali 40-45 minut, czyli byli vs Shaq na boisku przez cały niemal czas ? nieważne, czy nazywali się Jordan, Pippen i Rodman, bo po drugiej stronie był Shaq, czyli gigant ligi, który powinien czyścić tablice.

  • Gość *.static.rdi.pl

    za pomocą OR minimalizować negatwne skutki 3pts, ktore z powodu dobrej perimeter defense Bulls wypadały słabo. to pod koszem Magic mieli mieć mismatch do wygrania.

    w porządku, możesz założyć przecież, ze nie mam dostępu do statów i nie wiedziałem, ktory był. naiwność wprowadza w blogą iluzję.

    pytałeś już o to samo, a'propos 2011 i Lakersów vs Mavs ? odpowiedziałem ci ? chyba tak i to nie raz.

    powtarzam : jest 5 mocnych dowodów na liderszip i kulturę sportową teamow liderowanych przez Bryanta. Jesli mam dowód na popełnienie przestępstwa, a ty mi przychodzisz z jakimiś mglistymi teoriami, ze w innym miejscu i czasie ten sam facet
    śpiewał w chórze kościelnym, to co mam zrobić ? anulować te 5 dowodów ?

    nie interesuje mnie Russell, nie wiem co palił, jak palił, ale z tego co wiem, to zawsze był w swietnej formie. o Shaqu się tego nie da powiedzieć. zresztą, dzięki tym swoim obyczajom już w 2004 mając 30 lat był w zasadzie wydymany. kolejne 2-3 to zjazd w dół, a wszystkie kolejne to wegetacja dla pieniędzu. mając 30 lat taki Olajuwon się dopiero zaczynał pięknie rozwijać na miarę MVP, tak samo jak Robinson, ze o Kareemach różnych nie wspomnę, nawet Ewing w wieku 33 lat zbierał w 96 więcej vs Bulls i Rodman niż Shaq młody i silny jak nigdy wcześniej czy później. skąd taki nagły zmierzch ? własnie stąd, z tych lat zaniedbań, przy takich gabaratytach - jesli nie dbasz o forme, nie szanujesz ciała, to wypadasz z kolejki przedwcześnie. Shaq nigdy nie miał jakieś kontuzji wyłączającej na pół sezonu, miał same male urazy spowalniające, uszkadzające, przez które zawsze się oszczędzał w Rs, a ktore zssumowane dały efekt wczesnego wydymania i to te,ż jest dobry argument w tej materi.



  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @przecinek
    rób sobie własne zestawienia, 3 pts games, 2 pts games, 1... whateva, co mnie to obchodzi, ja mam wskaźnik 6 pts.

    no to masz chyba wszystko... i simon i ja dalismy Ci dane ze SHAQ BYL LEPSZY w tych spotkaniach....
    zacznij myslec ....

    Rozwazamy tutat liderszip Bryanta... wiec nie uciekaj w krzaki tylko wyjasnij
    tchorzliwa ciotko co z liderszipem Bryanta w latch 2004-2007 gdzie on byl???

    z taką głupotą nie da się normalnie rozmawiać, dyskutować i polemizowac. Po prostu. cięzkie zadanie dla człowieka racjonalnie myślącego.

    racjonalnosc to krancowy biegun w odniesieniu do Ciebie... temat Ci obcy...
    nie potrafisz zanalizowac prostych danych, a racjonalny osad zaburza Ci erekcja ktora dostajesz na sama mysl o liderszipie Bryanta i jego domniemanej wielkosci... zwalcz ja... i zacznij uzywac mozgu...

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    www.youtube.com/watch?v=6nINf8wsATA
    57:25
    1:43:15
    To jest ilustracja zasady. Tak naprawdę iso pod Dirka różni się jedynie poziomem trudności wyjścia na pozycję przez Niemca.

    Niby dlaczego tylko wygrane? Close game to close game. A jeśli tak bardzo chcesz to wygranych close game było 20

    W pts 13-7 Shaq
    W FG% 14-5 i remis

    "arguimenty, które sugeruję, ze Shaq nie zbierał z powodu Wolffa i Koncaka - pominę milczeniem w 14 językach"

    Łatwiej byłoby mu zbierać gdyby pod koszem był zdrowy Horace, który zastawiał dobrze i sam zbierał po 10 piłek. Koncak i Wolf to pachołki, które mocno utrudniały by nie powiedzieć uniemożliwiały toczenie równej walki na tablicach z Bulls. Shaq mimo, że wielki to musiał odwalać robotę za dwóch. Już nie wspomnę o tym, że scoring też miał mocno utrudniony przez regularne podwajanie przez Rodmana, który nie musiał sobie zawracać głowy pozostałym szrotem podkoszowym Magic.

    "w g1 Bulls mieli zaledwie 36 % z gry, Orlando 47 - Bulls wygrali 121 - 83 :]"

    Z całym szacunkiem, ale nie wiem skąd ty bierzesz te statsy. g1 to 55-48 w FG% dla Bulls. Chyba, że to po raz kolejny celowe przerysowanie.

    A propos Lakers-Mavs to pisałeś o przejedzeniu. W latach 05-07 też nie byli głodni?

    "powtarzam : jest 5 mocnych dowodów na liderszip i kulturę sportową teamow liderowanych przez Bryanta. Jesli mam dowód na popełnienie przestępstwa, a ty mi przychodzisz z jakimiś mglistymi teoriami, ze w innym miejscu i czasie ten sam facet
    śpiewał w chórze kościelnym, to co mam zrobić ? anulować te 5 dowodów ?"

    Nic nie trzeba anulować. Masz 5 sezonów mistrzowskich i 3 sezony w których Kobe przeżywał swój indywidualny prime, a jednocześnie jego drużyna albo nie awansowała do PO (był Butler, Odom) albo odpadała w 1 rundzie prowadząc 3-1. Co gorsza to były jedyne sezony w karierze Kobiasza gdy miał obok siebie przeciętny/słaby skład i przez cały ten czas był obrażony na cały świat. To pozwala mieć pewne wątpliwości co do cudownego oddziaływania, utwardzania przez niego swoich teamów i jego niezłomnego liderszipu.

    Szkoda, że cie nie interesuje bo to w końcu jeden z największych liderów w historii, 11 pierścieni itd. Nie sądzę, że zawodowy sportowiec może być w najwyższej formie jeśli przez ponad połowę trwania swojej kariery jara szlugi. Z resztą Russell był na wyjątkowych prawach w Celtics i często dawał sobie spokój z trenowaniem gdy inni ostro zapieprzali.

    Shaq to zupełnie inna budowa niż Ewing czy Hakeem. Zupełnie inne przeciążenia.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @łukasz
    wasze daje są błędne.

    czy Kowalski jest mordercą ? jest.
    jakieś dowody ? 5 trupów.
    czy o byciu mordercą decyduje popełnienie 5 zabójstw czy niepopełnienie choćby 555 ?
    zastanów się nad tą zagadką logiczną i może wreszcie dasz sobie spokój z tym męczydupstwem.

    aha, i równie dobrze sie zastanowić możesz nad tym, dlaczego Popovich czy Jackson, których wymienialeś z zapartym stolcem jako all timerów, w przeciwieństwie do rzekomo "dupy" Browna [mimo że jego % wins jest zacny], przegrywali serie, ich drużyny zbierały cięgi, a ich samych można było nieraz posądzić o taktyczny dyletantyzm. może ci się pewne rzeczy same nasuną ku zrozumieniu.

    @simon
    nie będę wciągał 1,5 godzinnej transmisji, zeby obejrzeć 2 fragmenty, które ponoć się na coś dowodem, chociaż ich liczebność wskazuje raczej, ze mogą być epizodami.

    kreatywną księgowość uprawiasz, bo ja tylko pobieżnie rzucając okiem znalazłem 9 meczów z team-high KB w close/closerach.

    nie tak dawno upierałeś się, ze Rodman żadne roboty przy Shaqu nie wykonał. jak to punkt widzenia od punktu siedzenia nieodmiennie zależy...

    NIC nie usprawiedliwia 6,9,12 zbiórek w ca 40-45 min gry giganta Shaqa przeciw konusom z Bulls, choćby nawet nazwiska na ich plecach miały moc paraliżowania członków. NIC. 1 OR per 13 min, 67 OR Bulls... Nie wiem, po co dalej ciągnąć ten wątek - fakty są nadto wymowne.

    yep, wpisałem % 3pts Bullsom. yep, 55. ile z tego po 2nd chance - bozia raczy wiedzieć. generalnej tezy, widzę nie kwestionujesz, co mnie tylko zawodzi, bo liczyłem, że uczepiony 145 kg Shaqa tym sprawniej spadniesz na zasłużone dno.

    nie tylko to pisałem, także coś o tym, że wszystko się kiedyś kończy albo załamuje, i nie to jest w całej sprawie istotne, a fakt, że rzecz wybitna zaistniała i trwała przez określony czas. nie można tego niczym wymazać z faktografii. i w zasadzie na tym się sprawa opiera. nikt w sporcie, zwłaszcza zespołowym, nie wygrywa zawsze, ważne że ma takie momenty i okresy, kiedy to czyni, a kto lepszy ten ma ich więcej, ma je częściej i ma je dłużej.

    jakie można mieć wątpliwości, co do tego, że ktoś jest mordercą, skoro jest 5 trupów, ktore padły z jego ręki ?

    ciekawe, to o Russellu, masz jakieś źródło wiarygodne ? Shaq i jego wyczyny to nie tak odległa historia, głośno było o tym przez lata, Russell zaś to dość zamierzchły okres. Pamiętam, że kiedyś Rosen, encyklopedia i rezwuar wiedzy z pierwszej ręki o tamtych czasach, dośc szczegółowo opisywał Russella w swoim mailbagu, nie przypominam sobie, zeby pisał o jakichś nieprofesjonalnych zachowaniach tego grajka. ale, może ktoś inny ?

    tym bardziej powinien Shaq nad sobą pracować. Fts się nie nauczyl rzucac, jak mu Rick Majerus proponował naukę drop stepów, to Shaq go zgasił, ze na chuj mu drop stepy, jak on ma 7-1 i 300 lbs, zbierał po 6 piłek przeciw konusom... dajmy sobie spokój. Miał zalety, ma wybitny udział w 4 miśkach, ale w szafie brudów ma sporo.


  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @ przecinek

    foa: zastanow sie czlowieku nad soba bo jest na czym: analogie do defekacji, morderstw, transeksualizmu prostytucji i fiuta... no i ten palacy brak logiki...

    Powtorze Ci raz jescze nikt nie kwestionuje 5 mistrzostw Bryanta (w 15 sezonach) w tym 3 jako ewidentna druga opcja... To jest jego legacy...

    Natomiast mnie osobiscie interesuje twoja opinia na temat WIELKIEGO LIDERSZIPU BRYANTA w latach 2004-2007. Tego samego co to podobno dał Shaqowi mistrzostwa w liczbie 3...Pytam ponownie gdzie byl ten liderszip i co utwardzał?

    zebys sie nie meczyl przygotwalem Ci drobne zestawienie:

    NOLA 10/11
    Player PER
    Chris Paul 23,7
    David West 20,4
    Emeka Okafor 16
    Carl Landry 15,2
    Jarrett Jack 14,6
    Marcus Thornton 14

    CAVS 06/07

    LeBron James 24,5
    Zydrunas Ilgauskas 18
    Drew Gooden 16,5
    Donyell Marshall 15,3
    Anderson Varejao 14,4
    Larry Hughes 12,1
    Sasha Pavlovic 12,1

    MAVS 10/11

    Dirk Nowitzki 23,4
    Tyson Chandler 18,4
    Shawn Marion 17
    Jason Terry 15,9
    Jose Barea 14,8
    Jason Kidd 14,4

    LAL 04-05

    Kobe Bryant 23,3
    Lamar Odom 17,3
    Caron Butler 15,8
    Chris Mihm 15,7
    Brian Cook 14,1
    Chucky Atkins 13,4



    Przeczytaj, pomyśl, odłóż onanistyczne fantazje o Bryancie na chwile na bok i wyciagnij wnioski...

    Dla podpowiedzi Chris Paul (bez Westa) dawal rady w PO...
    Dirk - wiadomo.... (poprowadzil piekny prosty SWEEP na LEGENDrnym Lideryzmie Bryanta)
    Lebron - no tez wiadomo bo sam sie powoływales na ten sezon w kontekscie Browna...
    Kobe - BRAK AWANSU DO PO - normalnie porażka dla Legendarnego Lideryzmu, ktory utwardza... choc pewnie tylko twoja erekcje.... LOL

    Dla mnie wniosek jest prosty Bryant musi miec obok siebie jednego swietnego zawodnika zeby wogole awansowac do PO...

    A jednego wybitnego na swojej pozycji zeby w tym PO cos ugrac (Gasol, Shaq)........



  • Gość *.static.rdi.pl

    jak ktoś zabił 5 razy, to jest mordercą. dowodem na to jest 5 potwierdzonych wszem i wobec trupów.

    to popelnione morderstwa czynią mordercę, a nie morderstwa niepopełnione.

    koniec. to jest logika, której nie jesteś w stanie przeskoczyć nawet milionem tabelek i cyferek. Nawet nie probujesz, bo zdajesz sobie sprawę, ze jest to analogia celna i niepodważalna w swej precyzji.

    radzę, w twoim własnym, dobrze pojętym interesie - zbastuj, odpuść sobie, daruj sobie życie.

    epitety świadczą o twoim rozhisteryzowaniu, a tabelki o niezrozumieniu istoty rzeczy, zaś twoje pytanie doczekało się kilkunastu odpowiedzi, Simon pytal o to samo - odpowiedziałem mu, również kilka razy. przylepiłeś się do mojej podeszwy i nie umiesz się odczepić, oto jest przyczyna trwania wciąz tej jałowej dyskusji, w ktorej usiłujesz mnie dopytać - czy ktoś, kto zabił 5 razy jest mordercą. odpowiadam JEST, NAWET jesli 5, 555, 555 innych razy - NIE zabił. i albo to podważysz, albo sie tutaj nie pokazuj, chyba że z nosem klauna na twarzy.

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @ przecinek

    No dobra wiemy o 5 tytułach...wszyscy o nich wiemy... 3 dzięki Shaqowi, 2 z pomocą Gasola.... Więc już nie pierdol... Lepiej sie skup na tym okresie Bryanta gdzie nie potrafił awansować do Po lubodpadal w pierwszej rundzie... Rozumiem ze wtedy był ofiara wg twojej chorej analogii.... Nie rozważany tutaj jednak historii z działu prawa karnego tylko z prostej gry zespołowej zwanej koszykówka. I wg mnie dossier Bryanta ma wstydliwe momenty. I to bardzo wstydliwr.
    Zadałem Ci proste pytanie ale rozpaczliwie unikasz odpowiedzi, wiedząc ze nawet twoja totalnie popierdolona logika nie jest w stanie wymyslic lini obrony dla faktu ze w latach 2004-2007 Bryant dawał dupy bez udziału swojej wolnej woli jako lider i najlepszy gracz zespołu... Nabijal sobie statsy a zespół grał jak grał czyli przeciętnie. Jak taki legendarny liderszip nie awansował do PO? A zapomniałem... Shaq był wtedy w Miami lol

  • Gość *.static.rdi.pl

    każdy ma swoje tytuły "dzięki komuś", i każdego można w ten sposob punktować, to do niczego nie proewadzi, co najwyżej można postawić tezę końcową, ze każdy kto wygrał - tym się tylko różni od tego, co przegrał, ze miał fart posiadać support. to bzdura, rozjechałem taki styl myslenia wiele razy i wieloma argumentami wagi cięzkiej. To absurd, co piszesz i na tym tutaj poprzestanę, za wiele razy pisałem obszernie : dlaczego.

    dla mnie : a] Kobe i Shaq byli super-duetem, w którym najlepiej nie szukać ważniejszego, bo Lolek bez Bolka, a Kajko bez Kokosza nie istnieją, to było najbardziej 50-50 combo w historii, może obok Magic-Kareem, b] ale jesli ktoś już domaga się ustalenia, który miał 51 % udzialów, to dla mnie miał je Bryant, z powodu swoich closer/closer games i liderszipu - to już uargumentowałem dlaczego, nie zauważyłem specjalnego oporu zresztą z twojej/Simona strony.

    napisałem ci : o tym, czy ktoś jest seryjnym mordercą decyduje liczba tych, których zabił, a nie tych, których nie zabił. Nie widzę sensu ani wartości zajmowania się niedoszłymi ofiarami. To nic nie zmienia w oglądzie sprawy.

    Jesli analogię chcesz rozpatrywać na zasadzie "rozdziału prawa karnego", to znaczy, ze albo jej nie zrozumiałeś, w kontekście sportowym, i potrzebujesz translatora aka wzrostu poziomu oleju w mózgu, albo nie masz pojęcia jak odpowiedzieć na coś, na co najlepszą odpowiedzią z twojej strony będzie grzeczne wzięcie zabawek, ukłon i wypad za drzwi albo za okno :]

    nie masz argumentów, od początku nie miałeś, gros mojej argumentacji zostaje bez reakcji albo reakcją jedyną jest jakaś ironia albo drwina z 3 ligi podwórkowej, bo dowodzi tylko impotencji metrorycznej, zwlaszcza twojej.

    ciągniesz ten wątek domagając się jakichś "odpowiedzi na pytania", które to odpowiedzi już padły sto razy, nawet w ostatnim poście do Simona.

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    Nasze dane są bardzo dobre i prawdziwe. Żeby rozwiać już wszelkie wątpliwości
    20 wygranych close games w czasie 3peatu:
    PO 2000
    g2 vs Suns 97-96 (Shaq 38pts,57% Kobe 15pts,54%) 1-0, 1-0 Shaq
    g3 vs Suns 105-99 (Shaq 37pts,67% Kobe 25pts,40%) 2-0, 2-0
    g3 vs Blazers 93-91 (Shaq 26pts, 59% Kobe 25pts,61%) 3-0, 2-1
    g7 vs Blazers 89-84 (Shaq 18pts, 56% Kobe 25pts, 47%) 3-1, 3-1
    g4 vs Pacers 120-118 (Shaq 36pts, 52% Kobe 28pts, 52%) 4-1, 3-1
    g6 vs Pacers 116-111 (Shaq 41pts, 59% Kobe 26pts, 30%) 5-1, 4-1

    PO 2001
    g1 vs Kings 108-105 (Shaq 44pts, 53%- Kobe 29pts, 43%) 6-1, 5-1
    g2 vs Kings 96-90 (Shaq 43pts, 69%- Kobe 27pts, 47%) 7-1, 6-1
    g4 vs Kings 119-113 (Shaq 25pts, 56%- Kobe 48pts, 52%) 7-2, 7-1
    g3 vs Sixers 96-91 (Shaq 30pts, 55%- Kobe 32pts, 43%) 7-3, 8-1

    PO 2002
    g3 vs Blazers 92-91 (Shaq 21pts, 46%- Kobe 25pts, 47%) 7-4, 8-2
    g1 vs Spurs 86-80 (Shaq 23pts, 41%- Kobe 20pts, 44%) 8-4, 8-3
    g4 vs Spurs 87-85 (Shaq 22pts, 50%- Kobe 28pts, 37%) 8-5, 9-3
    g5 vs Spurs 93-87 (Shaq 21pts, 39%- Kobe 26pts, 50%) 8-6, 9-4
    g4 vs Kings 100-99 (Shaq 27pts, 41%- Kobe 25pts, 46%) 9-6, 9-5
    g6 vs Kings 106-102 (Shaq 41pts, 56%- Kobe 31pts, 50%) 10-6, 10-5
    g7 vs Kings 112-106 (Shaq 35pts, 48%- Kobe 30pts, 38%) 11-6, 11-5
    g1 vs Nets 99-94 (Shaq 36pts, 55%- Kobe 22pts, 38%) 12-6, 12-5
    g3 vs Nets 106-103 (Shaq 35pts, 63%- Kobe 36pts, 61%) 12-7, 13-5
    g4 vs Nets 113-107 (Shaq 34pts, 60%- Kobe 25pts, 44%) 13-7, 14-5

    Wszystko się więc zgadza z tym co podawałem wcześniej. Statsy bardziej zbiorcze już były.

    Przecież to youtube jest. Nie posługiwałeś się nigdy tym narzędziem? Na pasku możesz wybrać sobie dowolny fragment. Ja też nie oglądałem wczoraj tamtego meczu. Strzelałem po pasku i trafiłem 2 iso. Nie będę przecież teraz siedział i oglądał całych PO Mavs i notował wszystkich iso.

    Wiesz dziwne jest tylko to, że gdy jest mowa o Shaqu to podajesz jego sweepy z Bulls, Rockets czy Jazz mimo, że były to teamy top all time, mistrzowskie, albo prawie mistrzowskie i to ma być twój koronny dowód na to, że Shaq liderem nigdy nie był i wszystko co udało mu się wygrać zawdzięcza Kobiaszowi i Wade'owi. To, że był 3 krotnie pierwszą opcją i najważniejszym elementem tych zespołów to już cie nie obchodzi, albo wcale do ciebie nie dociera. Masz 4 koronne dowody Shaqa, a jednak nie potrafisz przyznać, że był liderem. Z drugiej strony jest Kobiasz do którego nie masz żadnych wątpliwości i 3 marne sezony Lakers nie dają ci wcale do myślenia bo 5 pierścionków to 5 pierścionków i tyle. To jest twój problem. Nie stosujesz tych samych kryteriów dla wszystkich. Są równi i równiejsi.

    Info o szlugach jest banalne do znalezienia. Wystarczy wklepać w google:
    books.google.pl/books?id=fy_QOE2vSDwC&printsec=frontcover&dq=bill+russell&hl=pl&sa=X&ei=MylKT4b-FoyxhAfok_mlDg&ved=0CDAQ6AEwAA#v=onepage&q=bill%20russell&f=false
    Strona 50. O tym, że mógł sobie pozwolić na więcej od innych i czasem wolał sobie poczytać gazetę na ławce niż cisnąć na treningu też gdzieś czytałem. Nie wiem czy to była ta książka, inna czy jakiś artykuł. Nie chce mi się teraz tego szukać.

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @przecinek
    każdy ma swoje tytuły "dzięki komuś", i każdego można w ten sposob punktować, to do niczego nie proewadzi, co najwyżej można postawić tezę końcową, ze każdy kto wygrał - tym się tylko różni od tego, co przegrał, ze miał fart posiadać support. to bzdura, rozjechałem taki styl myslenia wiele razy i wieloma argumentami wagi cięzkiej.

    No to juz wiemy dlaczego Kobe w latch 2004-2007 nic nie wygral... bo nie mial nikogo do pomocy... czyli twierdzisz ze liderszip to jednak za malo....


    a] Kobe i Shaq byli super-duetem, w którym najlepiej nie szukać ważniejszego, bo Lolek bez Bolka, a Kajko bez Kokosza nie istnieją, to było najbardziej 50-50 combo w historii, może obok Magic-Kareem, b] ale jesli ktoś już domaga się ustalenia, który miał 51 % udzialów, to dla mnie miał je Bryant, z powodu swoich closer/closer games i liderszipu - to już uargumentowałem dlaczego, nie zauważyłem specjalnego oporu zresztą z twojej/Simona strony.

    Wklad Shaqa mam posta powyzej.... i wiele postwo powyzej... kilkakrotnie juz pisalismy o tym.... jestes kobeloverem i nie umiesz zaakceptowac faktow, jak rogacz ktory nie moze uwierzyc ze zdradza go zona...

    Wybacz, ale Twoja analogia do mordercy, jest z calym szcunkiem, ;) popierdolona i nieadekwatna do tematu.... pewnie gdzies ja chopaczyno uslyszales przy innej okazji i potwarzasz bez sensu...

    5 tytulow Bryant'a to nie jest zaden dowod na jego liderszip i kreowanie kultury zespolow. Te tytuly mialy by szanse byc dowodami na jego liderszip gdyby sciezka jego kariery przebiegala jak sciezka Jordana... i gdyby sam byl na poziomie Jordana a jak juz to walkowalismy w przeszlosci NIE JEST NA TYM POZIOMIE CO JORDAN... nie tylko z powodow liczby tytulow, ale calej masy innych faktow i facikow... M.in z powodu fatalnej, kompromitujacej i nieslawnej nieobecnosci Bryanta w PlayOffach 2005. Z powody szybkich exitow w dwoch nastepnych latach... Porazkach w finalach 2004 i 2008. Sredniej postawy w meczu nr 7 w Finalach 2010, zawalonej serii finalowej z Indianą... Z bolem musisz przyznac ze to nie legacy na miare Jordana...

    Nie manipuluj ze dales odpowiedz juz wczesniej... ja pytam o konkretny przypadek z lat 2004-2007 ... Nie zanalizowales tych sezonow pod katem liderszipu i wplywu Bryanta na zespoł... Belkotales cos o morderstwach seryjnych (chyba popelnionych na wlasnym rozumie). to nie jest zadne tlumaczenie dla zenady ktora Bryant odpierdalal jako Lider Lakers w latach 05-07.

    Przytoczylem Ci dane, ktore pokazuja ze przy podobnych potencjalach inni grajkowie odnosili wieksze sukcesu od Bryanta... zwlaszcza mysle tutaj o Paulu ktory majac zespol duzo slabszy niz Bryant w 2004-05 wyciagnal z niego maksimum, podczas gdy Bryant strzelal focha pospiesznie pakujac sie na swoja slynna plutonska wycieczke...
    Przytoczylem kwestie Cavs Lebrona, ktorzy zaszli do finalow tylko i wylacznie dzieki dominacji Lebrona i gdyby nie mocne SAS pewnie zostaliby mistrzem, mimo oczywistych wad i slabosci swojego lidera...

    Wresczie Dirk ktorego obsmiewales, ktory w 2011 wcielil sie w role Gwalciciela Wielkiego Liderszipu Bryanta, z zespolu, z ktorego smiejesz sie przy kazdej okazji i ktory regularnie deprecjonujesz (nieswiadomie deprecjonujac samego Bryanta)...

    To sa fakty do ktorych sie nie odniosles... bo w oczywisty sposob nie mozna sie do nich odniesc bez przyznania sie do tego, ze cala wymyslona przez ciebie teoria o dominacji Kobego w 3peacie (i w calej swojej karierze w kazdym zespole) jest poprostu niczym innym tylko owocem nocnych polucji inspirowanych Bryantem...

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    Jeszcze to.
    "nie tak dawno upierałeś się, ze Rodman żadne roboty przy Shaqu nie wykonał. jak to punkt widzenia od punktu siedzenia nieodmiennie zależy..."

    Wtedy była mowa o matchupach i o tym kto odpowiadał za bronienie Shaqa 1na1. Byli to przez zdecydowaną większość czasu Longley i Wennington. Rodman sporadycznie. Jego rola to był doskakiwanie z podwojeniami. Ty za to wciskałeś jak zwykle jakieś bajki jak to Rodman go ograniczał i był w stanie ustać Shaqowi w post def.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @simon
    mnie wychodzi 9, swoje tabelki wyżej rozpisałem [na raty, ale nic to]

    no patrz, człowiek się cale życie uczyu :]
    wybrałeś na chybił trafił ? no to ciekawe. równie dobrze można podać linki do dwóch akcji
    z łatwym rzutem za trzy [open look, dużo miejsca, obrona nie atakuje] i dowodzić, ze trafienie takiej piłki to generalnie banał jest. ale wszyscy wiemy, ze sytuacje są rózne. i w tych finałach też nie było samych sytuacji, w których iso przebiega bez problemów.

    ty całą rzecz traktujesz w taki sposób, jak inne : czarne albo białe, tak albo nie. Przecież nie jest tak, ze są same łatwe iso albo same trudne iso. są różne iso. ja pisałem o całym wachlarzu problemów jakie MOGĄ przy takiej zagrywce zaistnieć, na które CALY CZAS musi być przygotowany PG, z którymi się styka częsciej czy rzadziej, ale które są realne i czynią tę zagrywkę, w momencie swojego zaistnienia - trudną, a więc iso NIE JEST proste overall.

    natomiast pojedyncze przypadki nie dowodzą, ze zagrywka jest prostacka, dowodzą tylko że w tym danym przypadku problem żaden nie zaistniał albo owszem - zaistniał. przecież to takie proste rozróżnienie... a ty co ? dajesz dwa przykłady, na które przypadkiem natrafiłeś, i z nich budujesz całą teorię, ze Iso ZAWSZE jest łatwe, albo że "Kidd miał latwo, tak łatwo że sam byś umial". zaręczam ci, ze jakbyś to był ty, to Wade by cię od razu zaatakował i nawet byś piłki nie przeprowadził przez połowę. na tym polega róznica między tobą, a Kiddem.

    na tym własnie polega rzecz - skoro Shaq JAKO LIDER prowadził swoje SOFT teamy do sweepów na nich, to dlaczego nagle ktoś uważa, ze w Lakersach zyskał inny rys osobowości i infekował kulturę teamu twardością i niezłomną mentalnością zwycięzcy ? w taki bajki trudno uwierzyć.

    dla mnie Shaq max mógł być co-liderem, ale nie liderem samodzielnym, ważniejszym od Bryanta, jak to przedstawiasz m.in ty. jesli go nie uważam za lidera, to nie ma tutaj zastosowania termin "dowody". Shaq miał Penny'ego, z którym obrywał sweepy, mial support - nic nie pomagało. Przegrywał, a jego zespół zawsze okazywał się po prostu SOFT. wg mnie, liderszip polega na tym, że twoje zespoły umieją być hard, jesli jesteś liderem to nadajesz zespołowi odpowiednią mentalność i jego postawa, kultura, mental są odbiciem także twojej osobowości, spośród graczy to lider wywiera decydujący wpływ, tak jak np. szef partii politycznej na swoją organizację.

    KObego za lidera uważam, fakty i przesłanki wszelakie wskazują, ze to jego osobowość wywierała większy lidersziperski wpływ na składy w których grał niż Shaqa na jego składy.

    nie próbujesz Shaqa tłumaczyć nawet, ale za to chcesz podważyć kryteria oceny. Co to zmieni ?

    "3 marne sezony nie dają ci do myślenia" - męczydupisz... napisałem ci już, choćby w ostatnim poście, co sądzę o tych "trzech sezonach" i w ogóle o liderszipie, który "pojawia się i znika" - masz dowody na lidersziperyzm, a szukasz zaprzeczeń. Znów chcesz mieć "czarne i białe", w ktorym na podstawie jednego epizodu można całą teorię anulować.

    domyslam się, ze zmierzasz do tego, ze Kobe wygrywał wtedy, kiedy miał partnerow, ktorzy to, de facto, robili za niego, i cała rzecz polegała na sumie indywidualnych talentów i skillsetów jego zespołów, co pozwala anulować całą sferę mentalności, twardości, intensity, odporności psychicznej i całej reszty rzeczy, które składają się na kulturę sportowa zespołu. Rozjechałem już kiedyś takie podejście i widzę, ze pomny tamtych doświadczeń nie próbujesz nawet wprost formułować takiej tezy. Ale przebija ona wyraźnie w twoich usiłowaniach. przyjrzyj się meczom close-closer 5 składów mistrzowskich Bryanta - to były składy, które naprawdę świetnie się spisywały w takich meczach, w short series [od stanu 2-2 w best-of-7], w elimination [przy 2-3], w gms 7. czyli miały wyjątkowy mental.

    palił regularnie, czy raz zapalił, bo nie chce mi się grzebać w tym badziewiu ? bo Shaq z zapuszczaniu sadła i dochodzenia do formy, przez kontuzje i taktyczne spowolnienia i obniżenia intensity w sezonie kosztem zespołu, uczynił rutynę.


  • Gość *.static.rdi.pl

    wg mojego podejścia, mental teamów to w dużym stopniu, spośród graczy - decydującym, ich lidera/ów. z pary Kobe/Shaq widzę tylko jednego, który mógl taki wpływ wywierać.

    w parze Shaq-Kobe rzecz polega m.in na tym, ze ZANIM się Kobe zjawił w lidze to Shaq już zdązył się wykazać swoim liderszipem - dostawał sweepy, a jego teams okazywały się SOFT. zatem, radziłbym zwrocić uwagę na chronologię zdarzeń, bo zagalopowujesz sie stanowczo.

    nawet biorąc pod uwagę znaczenie supportu, Shaq miał na kim liderować, miał dobre złożone pod niego skillsetowo i personalnie teams, teams 57-60 wins [Orlando], 56-61 wins [LA 97, 98], z którymi po prostu dostawał w pizdę w playoffs, i to nie chodzi o to, ze przegrali, chodzi o to - JAK przegrali, na kolanach, SOFT, bez pierdolnięcia, sweepami, a sam Shaq jak nie dostał lania od 6-7 fterów na deskach to go zatrzymywał Greg Ostertag... no litości, sam fakt dostawania sweepów przy posiadaniu tak mocnego teamu wskazuje, ze problem był tam w mentalu, psyche - a to jest działka lidersziperska, osobowości, kultury teamu.

    Lakersi w 2011 mogli być przejedzeni, ale Orlando Shaqa i La 97 & 98 ani w jednym momencie przejedzeni nie byli. Nie ma alibi dla Shaqa.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @łukasz
    pisałem o tezie, którą można postawić, ale która jest "bzudrą, jaką już rozjechałem argumentami", więc - nie doczytałeś, albo nie zrozumiałeś, co czytasz.

    nie da się wygrywać mistrzostwa bez liderszipu, nawet jak dostaniesz 60-wins team, to jak jesteś pizdą - przegrasz, Shaq i Lebron są świetnymi dowodami, także Nowitzki, który miał 60 wins teams, które dostawały po jajach w playoffs. do tego są jeszcze inne przesłanki, o których piszę na bieżąco tutaj - wystarczy czytać. a jesli się uważasz, ze za mądrego, zeby moje posty czytać, to przynajmniej daruj sobie dyskutowanie z czymś, czego czytać nie uznajesz za stosowne.

    wpisz sobie w gugla i zobacz czy istnieje taka analogia.

    estetyka ci się nie musi podobać, grunt, ze jej sens jest właściwy - dowodem na to, ze ktoś jest mordercą są trupy, a nie ich brak. I leżysz, i kwiczysz i się rzucasz jak mysz w pułapce. lepiej se daruj, bo nic nie wskórasz.

    piszesz, ze 5 tytułów KB to nie dowod na jego liderszip, ale nie piszesz dlaczego. machasz wątłą szabelką i nic z tego nie wynika, czyta się te twoje posty i nie ma specjalnie do czego sie poważnie odnieśc, głównie trzeba prostować twoje przekłamania i nadużycia, które popelniasz w cytowaniu moich słów, dodając jeszcze przeinterpretowania na poziomie kuriozalnym,a wynikającym z braku zrozumienia słowa pisanego.

    "z bolem musisz przyznac" - nie muszę, a swoje chlopsko-robotnicze chwyty retoryczne, na poziomie Wieśka od betoniarki i noszenia cegieł sobie odpuść, bo dowodzisz ich używaniem, że sam nie wierzysz w to, co piszesz.

    dałem odpowiedź niejednokrotnie. skoro ją dałem, a ty nie zauważyłeś, albo pominąłeś celowo, to co mi da ,że ją znowu dam, skoro jej nie rozumiesz, nie przyjmujesz, nie zauważasz, albo pomijasz. Strata czasu.

    te dane nie ujmują wielu istotnych czynników [mentak, konstrukcja zespołu, rywale, poziom ogólny ligi, czy okoliczności specyficzne dla każdego z tych teamów z osobna]. co najwyżej pokazują jakies sumy osiągnięć indywidualnych.

    poza tym, trzeba dużo niezdyscyplinowania, zeby robić zestawienie pod tytułem : chucky Atkins - Jason Kidd, albo Chris Mihm - Jason Terry, a nawet Varejao - Cook :] suma statów bez intagibles, bez spojrzenia na zespół jako całośc, na maksymalizację, na rywali, na specyficzne okoliczności, na klasę poszczególnych graczy i ich dopasowanie skutkujące tworzeniem team-offense i team-defense, na ich charakterystyki mentalne i boiskowe i ich przystawanie celem max i minimal zalet/wad, jest o kant dupy potłuc. z tych cyferek wynikać ma że Kidd i Terry razem byli na poziomie Atkinsa i Mihma ... człowieku, zawstydzasz kabareciarzy

    taki Paul, przy całym uznaniu, ale w 10-11 dostał od Lakersów łomot w playoffs, 4 mecze na równo, a w 5 & 6 rozjazd - i co mnie obchodzą setki cyferek, wobec takiego faktu ? w takich momentach się poznaje DNA zespołu, a nie w 789900 innych meczach do kupy zssumowanych.

    "Cavs doszli do finałów tylko dzięki dominacji Lebrona" - gdyby mieli obronę na poziomie Suns albo GSW, to by doszli dzięki tej "dominacji" do dupy. Cavs 2007, to 5 miejsce w opp-fgs, PIERWSZE w ofensywnych zbiórkach, 2 w total zbiórkach, PIERWSZE w opp-3pts-fgs, to są wskaźniki team-game, a nie "Lebron dominance". można rozmawiać o skali jego roli, ale pisanie że cos się stało "tylko dzięki" niemu jest bzdurą. Ignorujesz podstawy koszykówki, w ogole sportów zespołowych.

    "gdyby nie" - no, gdyby, gdyby nie hard defense i zbiórka i Cycek, to by Cavs mogli nie przejśc w g7 Pistonsów, "gdyby"... z gdyby to idź na ryby, na moŻe.

    Dirk miał wcześniej 60 wins teams - przegrywał z nimi w sposob fatalny, był gwalcony w sposób dramatyczny. Lakersi 2011 zaś, to zespół przejedzony, zmęczony, w ktorym w którymś momencie przepaliły się bezpieczniki. Porównywanie obu sytuacji jest niedorzeczne.

    do swojej teorii mam szereg cięzkiej wagi argumentów. dziecinnymi uwagami o "polucji" [widze,ze przechodzisz TEN okres, dorośli o polucjach nie mówią, chyba że są upośledzeni w stopniu lekkim], a brakiem odniesień do nich - nic nie uzyskujesz.



  • Gość *.static.rdi.pl

    p.s poza tym, ciekawi mnie dlaczego nie wybrałęś dwóch porównywalnych sezonów CP w Nosh i Kobego w La-post Shaq, czyli 2011 i 2006, podobna liczba zwycięstw - 46 do 45, też 1 runda playoffs i exit w niej. wybrałeś NAJgorszy sezon Kobego, żeby go zestawiać z NAjlepszymi bodaj sezonami CP, Lebrona i Dirka w swoich teamach.

    DLaczego tak zrobiłeś ?

    w 2006 Kobe ma nadal obok siebie Odoma, Cooka, Mihma, Smusha ma, a nawet Butlera nie ma już. ma sklad przy którym skład CP 3 z 2011, to all time squad.

    per Kobego to 28. widać, ze po prostu miał osobisty wpływ na wynik swojego teamu znacznie większy niż CP na wynik swojej drużyny.

    Lakersi przegrali w g7 z Suns, po OT w g6, NOH zostali łatwo zdmuchnięci przez LA w 6 grach,mecze 5 & 6 to całkowita kontrola wydarzeń ze strony Lakersów. rywalem LAkersów byli 54-wins Suns, rywalem NOH 57-wins LA, podobna skala wyzwania.

    LA'06 w skali ligi lepiej od NOH'11 zbierali - LA + 166, NOh +11, podobny Fgs, z tym ze La zdobywali więcej ppg, opp-fgs zbliżony - środek ligi; w rtgs def/off LA 8/15, NOH 19/10 miejsca.

    zatem, takie masz porównanie tych dwóch składów.

    następnym razem, po prostu nie rób z siebie durnia i nie porównuj najsłabszego sezonu jednego gracza do najlepszych sezonow innych, i to jeszcze pisząc, ze 34 wins team tworzyli w zasadzie lepsi gracze od 46, 50, 57 wins, tylko lider ich osłabiał rzekomo :]

    btw, to był 6 sezon Paula w NOH, KObe prowadził zespół CAŁKOWICIE nowy po zakończeniu 3peat/4finals era. kolejny przyczynek do głupoty twojego porównania/.

    nie chce mi się już dodatkowo zestawiać La czy to 05, czy 06, z Mavs albo Cavs z ww. roczników, bo wyjdzie na to samo, ze wziąłeś specjalnie NAjsłabszy skład jaki kiedykolwiek trafił się Kobemu.

    dlaczego tak zrobiłes ? jaki był merytoryczny powód ? może jakiś był ?

    jesli zaś NIE było, to albo jesteś : a] dyletantem, b] marnym pajacem

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    w parze Shaq-Kobe rzecz polega m.in na tym, ze ZANIM się Kobe zjawił w lidze to Shaq już zdązył się wykazać swoim liderszipem - dostawał sweepy, a jego teams okazywały się SOFT
    w parze Shaq Kobe Bryant nie awansowal do PO jak zabrakło Shaqa...

    estetyka ci się nie musi podobać, grunt, ze jej sens jest właściwy - dowodem na to, ze ktoś jest mordercą są trupy, a nie ich brak.

    co najmniej trzy to tylko wspoludział, stanie na czatach :D

    piszesz, ze 5 tytułów KB to nie dowod na jego liderszip, ale nie piszesz dlaczego. machasz wątłą szabelką i nic z tego nie wynika, czyta się te twoje posty i nie ma specjalnie do czego sie poważnie odnieśc, głównie trzeba prostować twoje przekłamania i nadużycia, które popelniasz w cytowaniu moich słów, dodając jeszcze przeinterpretowania na poziomie kuriozalnym,a wynikającym z braku zrozumienia słowa pisanego....skoro ją dałem, a ty nie zauważyłeś, albo pominąłeś celowo, to co mi da ,że ją znowu dam, skoro jej nie rozumiesz, nie przyjmujesz, nie zauważasz, albo pomijasz. Strata czasu.

    dales odpowiedz ale dopiero dzisiaj oto ona:

    "Cavs doszli do finałów tylko dzięki dominacji Lebrona" - gdyby mieli obronę na poziomie Suns albo GSW, to by doszli dzięki tej "dominacji" do dupy. Cavs 2007, to 5 miejsce w opp-fgs, PIERWSZE w ofensywnych zbiórkach, 2 w total zbiórkach, PIERWSZE w opp-3pts-fgs, to są wskaźniki team-game, a nie "Lebron dominance". można rozmawiać o skali jego roli, ale pisanie że cos się stało "tylko dzięki" niemu jest bzdurą. Ignorujesz podstawy koszykówki, w ogole sportów zespołowych.

    zgwalciles sie sam swoim rogiem kozi synu :D
    Czy jednak caly zespol musi byc swietny zeby osiagnac sukces? Sam LEGENDARNY LIDERSZIP nie wystarczy?
    Zreszta wyglada na to ze sam to zaczynasz rozumiec....

    poza tym, trzeba dużo niezdyscyplinowania, zeby robić zestawienie pod tytułem : chucky Atkins - Jason Kidd, albo Chris Mihm - Jason Terry, a nawet Varejao - Cook :] suma statów bez intagibles, bez spojrzenia na zespół jako całośc, na maksymalizację, na rywali, na specyficzne okoliczności, na klasę poszczególnych graczy i ich dopasowanie skutkujące tworzeniem team-offense i team-defense, na ich charakterystyki mentalne i boiskowe i ich przystawanie celem max i minimal zalet/wad, jest o kant dupy potłuc. z tych cyferek wynikać ma że Kidd i Terry razem byli na poziomie Atkinsa i Mihma ...

    Racja. Czy o jakosci tego wszystkiego co wymieniles decyduje lideryzm jednego zawodnika? :D

    taki Paul, przy całym uznaniu, ale w 10-11 dostał od Lakersów łomot w playoffs, 4 mecze na równo, a w 5 & 6 rozjazd - i co mnie obchodzą setki cyferek, wobec takiego faktu ? w takich momentach się poznaje DNA zespołu,

    DNA Bryanta tez znamy na podstawie sezonow 2004-2007

    p.s poza tym, ciekawi mnie dlaczego nie wybrałęś dwóch porównywalnych sezonów CP w Nosh i Kobego w La-post Shaq, czyli 2011 i 2006, podobna liczba zwycięstw - 46 do 45, też 1 runda playoffs i exit w niej. wybrałeś NAJgorszy sezon Kobego, żeby go zestawiać z NAjlepszymi bodaj sezonami CP, Lebrona i Dirka w swoich teamach. glownie chodzi mi o rok 04-05 i rak Bryanta w PO

    dales sie poprostu wyrolowac jak dziecko.... kwestia sprowadza sie do mocy zespolu jakim otoczony jest lider... ja uwazam ze potencjaly LAL04-05 i Nola 10-11 (bez Westa) byly bardzo podobne... efekt tez jest mocno czytelny.. Dallas i Cavs to trochę inna połka

    per Kobego to 28. widać, ze po prostu miał osobisty wpływ na wynik swojego teamu znacznie większy niż CP na wynik swojej drużyny.

    odrob lekcje! per to nie jest wskaznik wplywu na druzyne... na pewno nie w sposob bezposredni...

    nie chce mi się już dodatkowo zestawiać La czy to 05, czy 06, z Mavs albo Cavs z ww. roczników, bo wyjdzie na to samo, ze wziąłeś specjalnie NAjsłabszy skład jaki kiedykolwiek trafił się Kobemu.

    dlaczego tak zrobiłes ? jaki był merytoryczny powód ? może jakiś był ?


    juz sobie sam odpowiedziales na pytanie co bylo celem tej manipulacji...

  • Gość *.static.rdi.pl

    w ocenie liderszipowych możliwości Shaqa - nie ma to znaczenia. już przed Bryantem tworzył SOFT culture i NIKT normalny nie uwierzy, ze nagle zaczął tworzyć HARD culture 3-peat Lakersów ktoś o takim CV w tej materii. Zatem : kto tworzył z pozycji liderszipowych HARD culture Lakersów ? Rick kurwa Fox ? Devean George ? tacy gracze to są follow the leader - a liderem był Bryant. wysil się raz jeden na dedukcję, to nie będziesz się głupio drapał po głowie bez przerwy i powtarzał z niedowierzaniem "a łyzka na to... niemożliwe".

    na czatach to stać mogli role players i Mark Madsen.

    "zespół musi być świetny, sam liderszip nie wystarczy" - a ty miałeś inne zdanie ? że liderszip to takie coś, ze Kobe Bryant gra razem z Turowem Zgorzelec i wygrywa mistrzostwo w NBA = liderszip is on, Kobe z Turowem przegrywa w NBA = liderszip is gone ? jesteś chory czy tylko głupi ? czy może jedno i drugie naraz, czyli naiwny ?

    rzecz polega na tym, ze liderszip odróżnia mistrzowskie teamy od dobrych, bardzo dobrych, niezłych itd. Liderszip sprawia, ze Kobster dociąga swoich Lakersów do mistrzostwa, a Dirk ma latami 60-wins team i ten team daje dupy w playoffs, Lebron ma 60-wins team i to samo, Shaq ma latami 60-ca 60-wins team i ten team jest soft, nie wytrzymuje presji cięzkich serii, przegrywa close i closery itd. na tym rzecz polega, a nie na tym, że bierzesz 40-wins team i masz z nim wygrać tytuł. na tym poziomie liderszip może oznaczać np. to, ze twój team stawił czoła wyzwaniu, umarł ale z klasą, przegrał z honorem, dał dobrą serię bez szans na wygraną. To też jest liderszip. ale do tego trzeba analizować okoliczności. o tym piszę - o braku liderszipu nie Darrena Collisona, czy Ala Harringtona, a tych, którzy mieli warunki do tego, żeby wygrać i nie umieli, bo ich teams były SOFT, jako że i oni sami byli SOFT, ale i SĄ SOFT nadal, a wygrali bo byli po prostu mniej SOFT od innych SOFTÓW w danym sezonie [Dirk & Mavs;10-11 all the way, no playoffs DNA PTB, przejedzeni LAL, smarkacze z OKC, no Lebron balls MIami].piszę o liderszipie w kontekście ostatniego 25-30 lecia, na tyle mam orientację w terenie, w którym to okresie tytuły wpadają w ręce teamów liderowanych przez HARD i będących HARD. to jest prawidłowość, która ma potwierdzenie w annałach historii, a nie coś, co ja sobie z powietrza wziąłem.

    a ty mi wyskakujesz, ze dla mistrzostwa trzeba mieć skład, bo się nie da z Turowem Zgorzelec ?.. wtf...

    lideryzm nie polega na tym, ze Chrisa Mihma Kobe nauczy szybciej biegać, Chucky Atkinsa lepiej rozgrywać i rzucać, a Briana Cooka wchodzić na kosz w stylu Griffina. liderszip to kategoria wpływająca na mental teamu, na psyche, woluntarystyczna rzecz by można PLUS 4q, clutches, moneytime, jesli lider jest 1 opcją ofensywną, co często się zdarza, aczkolwiek tak być nie musi w każdym przypadku. liderszip ma z zespołu czynić bandę skurwieli, kolesi którzy się nie poddają, nie dezerterują.

    Lider doskonały powinien wpływać tak na KAŻDY team, ktory prowadzi. ale to teoria. ideał, jak każda tego typu konstrukcja - nieosiągalny.


  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    lideryzm nie polega na tym, ze Chrisa Mihma Kobe nauczy szybciej biegać, Chucky Atkinsa lepiej rozgrywać i rzucać, a Briana Cooka wchodzić na kosz w stylu Griffina. liderszip to kategoria wpływająca na mental teamu, na psyche, woluntarystyczna rzecz by można PLUS 4q, clutches, moneytime, jesli lider jest 1 opcją ofensywną, co często się zdarza, aczkolwiek tak być nie musi w każdym przypadku. liderszip ma z zespołu czynić bandę skurwieli, kolesi którzy się nie poddają, nie dezerterują.

    W tym przypadku wplynela na 3 zwyciestwa wiecej.... niestety nie dowiemy sie na co jeszcze wplynelaby gdyby shaq notowal gorsze numery...

    Dodatkowo ta dezercja z Dallas nie daje mi spokoju ;)

  • Gość *.static.rdi.pl

    DLATEGO ten przykład z seryjnym mordercą - lidera poznajesz po tym, ile razy jego liderszip BYŁ faktem, co odbijało się na kulturze gry zespołu [Lakersi KObego mają np. wielki procent mini series, eliminatorów, 2 games od 2-3, gms 7 etc. w mistrzowskich sezonach - oczywista oznaka świetnej mentalności, bez lidera nie byloby to możliwe, nie ma zespołu twardego i odpornego bez lidera], a nie po tym, ile razy nie zadziałał z takich czy śmakich względów. można to analizować i rozbierać, ale nie można tworzyć z tych sezonów bez trupa pretekstu do unieważniania sezonów Z trupem. jak są trupy, to jest morderca.

    Kobe ma 15 sezonów i 5 sygnetów. 5 razy na 15 jego liderszip gwarantował mistrzostwo. to jest naprawdę zajebisty procent, mało który gracz ma lepsze. a i to tzreba zawsze uważnie rozdzielać, bo wiadomo, ze np. sezony w Wizards czy z debiutanckie z Bulls mogą niezasłużenie obniżać procent JOrdanowi. Więc - może procent nie jest dobrą metodą, a najlepszą jest po prostu branie pod uwagę tych momentów spełnienia, bo to one o czymś świadczą. droga może być długa i kręta, liczy się czy dochodzisz do celu i jak to robisz.

    jasne, możesz z pozostałych 10 sezonów czynić zarzut, że te 5 to jakaś fanaberia, ale wtedy po prostu będziesz negował liderszip, i stawiał na kwestie czysto techniczne plus może taktyczne. wszystko ma znaczenie, ale bez liderszipu 60 wins w RS kończą w upokorzeniu, a nawet świetnie i perfekcyjnie złożone pod wzg taktyki, personaliów i techniki teams na ostatniej prostej sie wykładają, bo sie okazuję zbyt SOFT< zeby robotę wykończyć. liderszip zatem jest rzeczą szalenie ważną, i w analizowaniu teamow i w ocenie indywidualnej graczy z najwyższej półki , bo to ich liderszip się liczy, to oni wskazują drogę, a nie jakichś rolesów, choćby i mieli po 11 sygnetów.

    "DNA Bryanta na podstawie..." - no i gadał dziad do obrazu, a obraz pierdoli swoje...

    no, to znowu wracamy do tego, że wg ciebie "liderszip polega na tym, ze Kobe z Turowem Zgorzelec ma zdobyć mistrzostwo, albo nie jest liderem' - wyżej wyjaśniłem, co jak i z czym. tutaj, to są po prostu opary absurdu, w ktorych się błąkasz.

    moc zespołu wskazują jego wyniki, zwłaszcza na tle ligi, sugerowanie, ze Lebron miał w Cavs graczy na poziomie Lakers roles 2005 jest kretyństwem.

    a robisz to na podstawie statline, co z góry zakłada patologiczne wyniki. żadne sumowane indywidualne statline nie oddadzą team-game. to się odnajduje w grze albo w wynikach zespołowych.

    potencjały NOH'11 i La'05 ? na poziomie właściwego konstruktu i struktury, dostatecznej maksy- i minimalizacji [zalet-, wad] za pomocą dopasowania charakiterystyk boiskowo-mentalnych, zgrania : gorszy pozornie potencjał daje lepsze wyniki jako team od potencjału pozornie lepszego. Lakersi 05, to jest team z gruzów tego, co rozleciało się w 04, team całkiem nowy, NOH 11 to zespół budowany od 6 lat. co kogo obchodza potencjały" i cała reszta sumowanych statów...

    weź sobie staty zespołowe i nie zawracaj głowy : LA 05, to 23 fgs w lidze, 2o miejsce w opp fgs, i właściwie wszystko wiadomo, pery przystojne, a wyniki chujem pachnące.

    sie zdecyduj, albo nie wpływa, albo wplywa. w twoim świecie wszystkie elementy fruwają w oderwaniu od siebie, w moim - albo do siebie pasują, albo nie, a jedno na drugie ma swój określony wpływ, bo ja myślę o koszykówce jako o grze zespołowej w której jednostki wywierają swoje wpływy w kontekście zawsze grupowym, nawet liderszip mam zdefiniowany w powiązaniu z zespołowością.

    u ciebie jest wirówka, planetarium, chaos, brak spójności, ignorowanie zespołowych wyników, ignrowanie wszystiego poza statsami indywidualnymi i to najlepiej zbiorczymi :]

    no to slabo ci wyszło, bo "manipulowałeś" w kierunku kwestioniowania czegoś, czego ja nawet nigdy nie poddałem krytyce ani nawet nie sądziłem, ze ktoś może pomyśleć, ze ja mógłbym to poddawać w wątpliwość. to tylko świadczy o tym, ze mierzysz mnie swoją miarką i kiedy ja mówię o zupie, to ty zwykle o dupie.

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    przecinek
    To ci źle wychodzi. Jak zwykle gdy przyszło ci podawać jakieś konkretne dane to zrobiłeś to chaotycznie i niechlujnie. Efekt jest taki jaki jest.

    No chyba nie spodziewałeś się, że będę oglądał całe PO Mavs i wyciągał z nich wszystkie iso zagrane pod Dirka. Podałem przykłady dla ogólnej zasady, która polegała na tym, że Kidd przeprowadzał przez połowę, czekał na wyjście Dirka na pozycje i podawał. Wszystko.

    "na tym własnie polega rzecz - skoro Shaq JAKO LIDER prowadził swoje SOFT teamy do sweepów na nich, to dlaczego nagle ktoś uważa, ze w Lakersach zyskał inny rys osobowości i infekował kulturę teamu twardością i niezłomną mentalnością zwycięzcy?"

    A Kobe po odejściu Shaqa przez 3 lata prowadził soft teamy. I tak się można licytować. Nikt mi nie powie, że seria z Suns przy 3-1 nie była do wygrania. Tak samo nikt mi nie powie, że w składzie z Butlerem i Odomem nie można było awansować do PO w sezonie 04-05.

    Generalnie jestem zwolennikiem teorii, że z gówna bata się nie ukręci i jeśli będzie się miało obok Nick Andersona pudłującego 4 FTA w ostatnich sekundach g1 finałów (kto wie jakby potoczyły się te finały gdyby trafił chociaż raz) czy Van Exela dla którego osiągnięcie ponad 40 %FG w PO było wielkim wyczynem to nie będziesz miał twardego zespołu. Jeśli ktoś uważa inaczej i sądzi, że lider jest w stanie zmieniać wodę w wino i utwardzać ludzi obok to zawsze będą pojawiać się wątpliwości takie jak w przypadku Kobiasza, sezonów 05-07 czy dlaczego Hakeem zdobył swoje pierścionki dopiero po 30.

    Tak samo jestem zwolennikiem teorii, że w sportach zespołowych decydują detale. Jeśli 3 opcja daję dupy w PO to masz problem. Lakers 99'. Trzech trenerów w tym genialny Kurt Rambis, 62% zwycięstw i sweep od Spurs. Lakers 00' w zasadzie ten sam skład, ci sami liderzy, przychodzi Jackson, Lakers mają 82% w RS i wygrywają pierwsze mistrzostwo. Lider jest bardzo ważny, ale nie jest jedynym czynnikiem i zawsze mi się na śmiech zbierało gdy winą za porażki Mavs w 09', 10' czy nawet 08' niektórzy obarczali Dirka, który indywidualnie grał bardzo dobre, albo wręcz rewelacyjne serię i jechał na ryby. Nie widzę powodów aby krytykować lidera w sytuacji gdy wywiązywał się ze swojej roboty, za to, że nie utwardził swoich kolegów.

    "lideryzm nie polega na tym, ze Chrisa Mihma Kobe nauczy szybciej biegać, Chucky Atkinsa lepiej rozgrywać i rzucać, a Briana Cooka wchodzić na kosz w stylu Griffina. liderszip to kategoria wpływająca na mental teamu, na psyche, woluntarystyczna rzecz by można PLUS 4q"

    A jaja lider przyszyje? Bo sorry, ale koszykówka polega na rzucaniu do kosza i jeśli ktoś nie ma jaj to robi w kluczowych momentach takie rzeczy jak wspomniany N.Anderson czy niezastąpiony Starks, który w najważniejszym meczu życia wali kloca w majty i 2-18, przeceglając Knicks mistrzostwo.

    Poza tym co to za gadanie z tymi 60W team? Co z tego, że np. Magic 96' w RS byli piękni i fajni, jeśli w najważniejszej serii Scott z Andersonem zostają zabici i nie istnieją, a co za tym idzie nie istnieje ich rzut z dystansu, rozciąganie obrony i 2/3 backcourtu. Przez to Magic nie są już piękni i fajni.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @ simon
    wychodzi mi dobrze, zmartwię ciebie. rozpisane sa tabelki, specjalnie zaznaczałem TH pus seria z SA osobno, gdzie w 3 z 4 gier KObe miał lepsze pts od Shaqa, jakkolwiek by mi to nie zwisało, bo liderszip sprowadzony do tego czy ktoś ma 24 czy 25 pts jest próbą ośmieszania tej kategorii.

    skoro nie chce ci się ogarnąć zasady, to jak możesz pisać o jej przykładowych ilustracjach...

    kobe prowadził przede wzystkim teamy słabe. A Shaq zawsze miał dobre zespoły, zaś w latach które kończył byciem zesweepowanym - contenders, ze świetnymik bilansami sezonu, ktrórym nie nadał, jako naturalnie aspirujący do roli przywódcy gracz, odpowiedniej twardości, zeby mogły zdobywac tytuły, albo przynajmniej z honorem przegrywać. Wolę Kobego, który przegrywa w g7 z Suns niż Shaqa, który dostaje sweepa za sweepem.

    mówisz o epizodach, ktore nie mogą wyjaśniać 4 sezonów kończonych sweepami na czele naprawde dobrych, mocnych teamów. I mówisz post factum, a kiedy seria trwała po po 0-1 i 0/4 Nicka Andersona finały nie były dla ORlando stracone. dostali sweepa i tego sie nie da usprawiedliwić 0/4 Nicka Andersona, który poza tą historią miał bardzo przyzwoite mecze na koncie i był naj defensorem tego teamu, może własnie najbardziej hard facetem w tym towarzystwie.

    ja nie muszę czegoś "uwazać" - dla mnie dowodem jest biografia danego składu, teamu.

    a ja uważam, ze 3 opcja nie zdejmuje odpowiedzialności z lidera - jak Lebron daje dupy, to nie mozna robić dla niego alibi z Mo Wiliamsa czy Jamisona. Jakby Lebron zrobił swoje - to wtedy. ale on nie zrobił i odpowiedzialnośc lidera wyprzedza odpowiedzialność rolesów.

    a mnie śmiech ogarnia jak ciebie czytam... Dirk zagrał fajną serię osobiście, więc obarczanie go winą za collapse 60wins teamu w playoffs nie jest wskazane - kpisz sobie ?

    Lider ma własnie większe zadania niż najebać punktów, najebać zbiórek czy tam najebać komuś po pysku. Lider ma tworzyć kulturę teamu, która tym się charakteryzuje, ze zespół umie sie wziąc w garśc, zrobić take over, wygrać mini serię, wygrać gms 6 przy 2-3, wygrać g7, grać brzydko ale sprawić, ze rywal wypada jeszcze słabiej itd. to DNA mistrzow. Sklad Dirka nigdy nie miał tego DNA i lider ponosił za to odpowiedzialnośc. SOFTY Dirk nigdy nie umiał zespołu wychować i utwardzić. Umiał zdobywać pts, ale to zaledwie starcza na połówkę lideryzmu, może nawet na trzecią część.

    jednym słowem : kwestionujesz sprawę odpowiedzialności lidera za zespół, tak ? ministra za jego resort ? trenera za porażkę zespołu ? rodziców/środowisko za nastoletniego mordercę ? tak ? wszyscy sobie rzepkę skrobią, nikt na nikogo nie wpływa :] Świat zatomizowany, brak połączeń, brak interakcji, cała psychologia sportu i psychologia grupy - do kosza. Gratulacje.

    Starksa o brak jaj trudno podejrzewac. Nicka tez. wybierz inne przykłady. Ja mówię o kulturze TEAMU, o DNA TEAMU, a ty o epizodach z udziałem pojedynczych graczy. Orlando po g1 miało czas, zeby wygrać mistrzostwo w kolejnych meczach,a el co z tego, jak było po prostu jako grupa niespójne i za słabe, bo jego lider był SOFT ? Anderson miał to przejąć ? on im przegrał mecz, a nie wojnę. Starsk miał po prostu chujowy dzień, jaj bym w to nie mieszaj. Pudłował, a mimo to próbował - nazwij go nieudacznikiem, ale nie nazywaj go facetem bez jaj.

    no właśnie, jak to jest,ze 60 wins teams prowadzone przez Dirka, Shaqa, Lebrona dostają w dupę i NIGDY nie wygrały mistrzostwa... obarczanie za to winą wszystkich prócz tych ze świecznika, którzy po prostu nie sprawdzili się jako dowódcy i liderzy - jest chocholim tańcem w malinach. to były straszne klęski - Mavs z Miami albo GSW, Cavs z Celtami albo Orlando, słynne Sweepy Na Shaqu... klęski z kuriozalnymi okolicznościami, rozpadem zespołu, mentalnym ugnojeniem, KLapa i Totalna Smuta. a ty, wy, chcecie porównyaać te Klęski 60 Wins Teams z jakąs porażką KObzdeja, który prowadził 34 Wins team... weźcie sobie na wstrzymanie. tym teamom JAJ zabrakło własnie, psychy, mentalu, nie w jednym momencie, a w serii całej.

  • Gość: [Hans] 31.178.125.*

    @ ,
    Zaznaczę na początku żeby wiadomo było o co chodzi. Nie kwestionuję przywódczych zdolności Bryanta. Chciałbym jednak zrozumieć dokładniej jak ty definiujesz lidership. Rozumiem naturalnie, że mecze RS są mniej istotne niż mecze PO jednakże wydaje mi się, że kształtowanie kultury zespołu powinno odbywać się także w trakcie sezonu i wydaje mi się, że co do tego się zgadzamy.

    Jeśli jednak Kobe jako, według Twojej definicji, świetny lider ma ogromną zdolność na wpływanie na mentalność kolegów z drużyny to czemu nie potrafi odmienić ich zdolności do trafiania czystych trójek (o których jeśli się nie mylę sam wspominałeś jako problemie mentalnym)?

    Po drugie zaś dlaczego Bryant nie potrafił narzucić swojej woli zwycięstwa wypalonym Lakersom z poprzednich playoffów? Po prostu było to już coś przerastające każdego lidera? Czy wtedy także Kobe był przejedzony zwycięstwami (przyznam, że w to mi ciężko uwierzyć, w mojej opinii Bryant nigdy nie chcę odpuszczać)?

  • Gość: [Hans] 31.178.125.*

    A i jedno jeszcze czy wykluczasz absolutnie możliwość jakoby to leadership Kobego nie był wcale specjalnie duży, zaś mentalną twardość zespołu zapewniał Phil Jackson, który co było dość łatwe do zauważenia, był przesycony w ostatnich playoffach. Co więcej nieco łatwiej tłumaczyć wtedy można porażki Lakersów w latach pomiędzy three-peatem a back-to-back championships. W latach bezpośrednio po pierwszych trzech pierścieniach można znów założyć pewne przesycenie, zaś w późniejszych odpowiednio brakiem pracy Jacksona w Lakersach i ponownym tworzeniu przez niego mentalności zespołu, co zakładam że prostą robotą nie jest nawet dla kogoś bardzo dobrego.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @hans
    nie wiem, czy te trójki czyste to jest właściwa case. liderszip bardziej wchodzi w sferę - play hard, nie poddawaj się, nie ulegaj okolicznościom, wygrywaj pomimo trudności, nie ustępuj itd. jak pisałem : mini series, eliminatory, take overs, gms 7 itd. wskazują na psyche zespołu, jego mental. czyste trójki to już jest jakiś szczegół, bardziej w kierunku skillsetu się odchylający. zawsze można znaleźć coś, co rzekomo kwestionuje liderszip.

    problem w tym, że niektórzy liderszip utożsamiają z rolą boga, ktory pstryka i staje się jasnośc. No nie, to wplyw, rola przykladu i/albo wokalu, autorytet, osobowość, przez co zespół nie jest SOFT.

    i rzecz polega nie na szukaniu odstępstw, na ilości potwierdzeń, Imo. potwierdzeń.

    tak jak z pojęciem proven winner - istnieje takie ? istnieje. wiemy mniej więcej co oznacza. i teraz jak weźmiesz nawet graczy najbardziej utytułowanych, którzy w największym stopniu pasują do tego określenia, to odkryjesz, ze oni nie wygrywali zawsze, a nawet lepiej - częsciej przegrywali niż wygrywali. I co z tego powodu ? weźmiemy Jordana i zaczniemy jest 6 sygnetów podgryzać jego porażkami z Pistons czy klapą vs Orlando ? No nie. każdy gracz ma ten sam problem. czy to powoduje, ze wykreślamy "proven winner" ze słownika ? czy to nic nie oznacza zatem ?

    mnie się jednak zdaje, ze znaczy - i to wiele. Jakiś rodzaj osobowości, mentalności, pracy nad sobą i sposób podejścia do gry, ludzi, swojego miejsca na boisku, jakieś poświęcenie dla celu, jakąś inteligencję i jakiś typ charakteru.

    nie bagatelizują takich rzeczy jak skillset, support itd. ale nie zgadzam się, zeby technicznymi i taktycznymi sprawami poddawać w wątpliwość wpływ przywódców, szczególnych jednostek na bieg rzeczy w zespołowej grze. a także - usprawiedliwiać ich słabości, tą samą metodą.

    wpływ trenera jest niezaprzeczalny. ja mówiłem o liderszipie gracza/graczy. naj połączenie to gracz i trener o podobnie mocnej osoboowści i podejściu zdrowym, umiejący ze sobą współpracować. i jakiś sierżant do tego, jakiś Pippen albo Fish.

    "Jax zapewniał mentalną twardość, a wpływ Kobego nie był zbyt duży" - jak ktoś chce taką wersję przyjąć... Coach ma rolę nie do przecenienia, i bywa tak że ma wplyw decydujący na swoich graczy, ale jednak musi mieć wśród graczy lidera. Każdy trener, ktory wygrywał cokolwiek miał taką sytuację. Historia mistrzów, to jest przeca ciąg takich połączeń. trudno to od siebie oddzielić, a jednocześnie - jak chcesz ustalić rodzaj tego wpływu i wyższość ? sezonami bez Jaxa ? przyjdzie Simon albo Łukasz i ci napiszą, ze Jax wygrywal dlatego, ze miał graczy na boisku, którzy jego pomysły realizowali, bo jakby nie realizowali, to by przegrał i dzisiaj byśmy o nim nie mówili :] to jest ten typ ludzi i ich "rozumienia" sportu, a w nim drużyn i jednostek w tych drużynach. I trenerów.

    w 05 - fatalny team, z jaxem czy bez. fatalny.

    11 - czy nasycenie Jaxa miało decydujący wpływ, bo BRyant na pewno chciał mieć 6 sygnet ? jak dwie nogi krowy, a dwie stoją, to zwierzę pada na pysk. synchron padł. czy to zmniejsza znaczenie liderszipu gracza, a przenosi cięzar na coacha ? jak gracz padnie, to trener z kolei nic nie wskóra sam.

    to są pytania o anatomię zwycięzania, o czynniki ktore na to wpływają, o rolę poszczególnych elementów, tak ja to widzę.

    i wiadomo, ze nie każdym razem wszsytko zagra cudownie, tak jak u skoczka narciarskiego - dzisiaj trafi dwa razy na progu i pogoni wszystkich w pizdu, a jutro dwa razy nie trafi i jego pogonią. Lista mistrzów skoków, to lista tych, ktorzy najrzadziej pudłowali na progu, a nie tych, którzy najczęsciej trafiali :] tak samo w koszykówce, bo mało który gracz ma więcej mistrzostwskich sezonów niż przegranych. albo żaden. dlatego, ja wolę szukać znakow wspólnych tych momentów spełnienia niż chwilami niespełnienia to zamazywać.















  • pay_jay

    "Kobe ma 15 sezonów i 5 sygnetów. 5 razy na 15 jego liderszip gwarantował mistrzostwo. to jest naprawdę zajebisty procent, mało który gracz ma lepsze. a i to tzreba zawsze uważnie rozdzielać, bo wiadomo, ze np. sezony w Wizards czy z debiutanckie z Bulls mogą niezasłużenie obniżać procent JOrdanowi. Więc - może procent nie jest dobrą metodą, a najlepszą jest po prostu branie pod uwagę tych momentów spełnienia, bo to one o czymś świadczą. droga może być długa i kręta, liczy się czy dochodzisz do celu i jak to robisz"

    Hahaha procenty z rozegranych sezonów? Serio? Jeśli już tak nieśmiało chcesz tu forsować bluźnierczą tezę Kobe=Jordan, to weź sobie odpowiedz na kilka zajebiście prostych pytań dotyczących NBA Finals:

    1. Ile razy Jordan/Kobe był w Finals?
    2. Ile razy Jordan/Kobe wygrał Finals?
    3. Ile razy Jordan/Kobe przegrał Finals?
    4. Ile razy Jordan/Kobe był Finals MVP?
    5. Ile razy Jordan/Kobe był najlepszym zawodnikiem swojej drużyny?
    6. Ile razy Jordan/Kobe zaliczył mecz w Finals na skuteczności poniżej 40%?
    7. Ile razy Jordan/Kobe zaliczył mecz w Finals na skuteczności poniżej 30%?

    Jak sobie odpowiesz na te pytania, to zobaczysz gdzie jest legacy Kobego, a gdzie Jordana i może wybijesz sobie z głowy wyliczanie jakichś procentów z rozegranych sezonów.

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    przecienek
    Gówno ci wychodzi, że tak powiem, a jedyne co mnie może martwić to to, że nie łapiesz nawet tego co sam napiszesz. Jak masz jakieś wątpliwości co do mojej rozpiski obejmującej wszystkie close games to napisz gdzie jest przekłamanie, albo niedopatrzenie. Podano ci zbiorcze statsy, poszczególne statsy ze wszystkich gier, a ty dalej nie masz wstydu i wpierasz ludziom, że masz inne dane. Przyjrzyj się tym swoim tabelkom i przelicz na palcach przy ilu stat line Kobiasza napisałeś team high. Następnie porównaj to co ci wyjdzie na palcach do tego co ja wypisałem i może w końcu coś do ciebie dotrze chociaż wątpię bo z tak "ogarniającym" typem w necie spotykam się chyba pierwszy raz.

    Co kogo obchodzi czy Lakers mieli wtedy słaby czy przeciętny skład. Jeśli się prowadzi 3-1 to znaczy, że seria była do wygrania i nie udało się tego doprowadzić do końca. Tak samo nie sądzę aby Lakers 05' z Kobiaszem, Butlerem i Odomem byli słabsi personalnie od takich Grizzlies z Gasolem i Millerem, a co za tym idzie nie sądzę aby PO były poza ich zasięgiem.

    "a mnie śmiech ogarnia jak ciebie czytam... Dirk zagrał fajną serię osobiście, więc obarczanie go winą za collapse 60wins teamu w playoffs nie jest wskazane - kpisz sobie ?"
    Tak kpię.

    To ja ci powiem, że niektóre drużyny nie mają na tyle mocnego systemu defensywnego i obrony indywidualnej, żeby wygrywać "brzydko". Do takich drużyn należeli chociażby Mavs 08-10 czy Magic Shaqa, którzy też byli w drugiej dziesiątce ligi jeśli chodzi o obronę. I tu nie chodzi o twardość czy inne DNA tylko o umiejętności gry w obronie. Jeśli się tego nie ma to trzeba najebać punktów.

    To jak to jest. Z jednej strony liderszip nie polega na tym żeby Kobiasz wpływał na celność rzutów Atkinsa i obronę jakiegoś Mihma, a z drugiej strony mamy mieć pretensję do Dirka za to, że nie ukulturalnił zespołu wystarczająco i ktoś obok dawał dupy np. poprzez pudłowanie rzutów?

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    "Starsk miał po prostu chujowy dzień, jaj bym w to nie mieszaj"

    Problem w tym, że chujowy dzień zbiegł się z najważniejszym meczem w życiu, a to musi powodować wątpliwości. Już widzę jak jakiś Dirk, Lebron czy inny Shaq robi w najważniejszym meczu i najważniejszym meczu życia 2-18 i tłumaczysz to po prostu chujowym dniem. Naprawdę chciałbym to zobaczyć.

    "ministra za jego resort ?"

    Zupełnie do dupne porównanie.

    "dostali sweepa i tego sie nie da usprawiedliwić 0/4 Nicka Andersona, który poza tą historią miał bardzo przyzwoite mecze na koncie i był naj defensorem tego teamu, może własnie najbardziej hard facetem w tym towarzystwie"

    Można dopisać do twojej listy przebojów. Gość, który pamiętany jest do dzisiaj dzięki temu 0-4 FTA ma być hard facetem:)

    "skoro nie chce ci się ogarnąć zasady, to jak możesz pisać o jej przykładowych ilustracjach"

    Czyli jak napiszę, że Dirk przez całą karierę bazuje na jumperze to będę musiał zaprezentować wszystkie jego jumpery w karierze?

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @przecinek

    Kobe ma 15 sezonów i 5 sygnetów. 5 razy na 15 jego liderszip gwarantował mistrzostwo.

    LOL.. to sa co najwyzej 2 sezony.... Zrozumum wreszcie 2 opcja w druzynie to nie liderszip....

    a i to tzreba zawsze uważnie rozdzielać, bo wiadomo, ze np. sezony w Wizards czy z debiutanckie z Bulls mogą niezasłużenie obniżać procent JOrdanowi

    Generowanie % w tej dziedzinie to żal... wiekszy żal to porownywanie Bryanta, ktory 60% swoich tytułów zdobył jako druga opcja, do Jordana. A nawet do Shaqa ktory zdobyl 75% tytułów jako opcja nr 1. :D

    Lider ma własnie większe zadania niż najebać punktów, najebać zbiórek czy tam najebać komuś po pysku. Lider ma tworzyć kulturę teamu, która tym się charakteryzuje, ze zespół umie sie wziąc w garśc, zrobić take over, wygrać mini serię, wygrać gms 6 przy 2-3, wygrać g7, grać brzydko ale sprawić, ze rywal wypada jeszcze słabiej itd.

    No wychodzi ze Bryant nie byl nawet liderem Lakers 05, bo mimo ze najebywal punktow az milo, to nie stworzyl kultury zespolu, ktory wypierdolil sie na prowadzeniu 3-1, nie sprawil ze zespol wzial sie w garsc w meczu nr 5, 6, 7. nie wygrał mini serii, nie wygral game 7, nie sprawił ze rywal grał jescze gorzej niz on sam... TO NIE GODNE LEGENDARNEGO LIDERSZIPU postawa, prawda przecinku?

    Starsk miał po prostu chujowy dzień, jaj bym w to nie mieszaj. Pudłował, a mimo to próbował - nazwij go nieudacznikiem, ale nie nazywaj go facetem bez jaj.

    Kobe tez miał chujowy dzien w game 7 2010 Finals dobrze ze go Artest uratował :>

    weźmiemy Jordana i zaczniemy jest 6 sygnetów podgryzać jego porażkami z Pistons czy klapą vs Orlando ? No nie. każdy gracz ma ten sam problem. czy to powoduje, ze wykreślamy "proven winner" ze słownika ? czy to nic nie oznacza zatem ?

    no zacznij, zacznij porownywac, osiagniesz po tym nowe apogeum kompromitacji...
    Kobe to nie zaden Proven winner, (co najwyzej wiener, jak juz, zwlaszcza ostatnio w clutch time w ktorym nie jest najskuteczniejszy nawet we wlasnym teamie i gdy Mike Brown miał jaja (czego jednak nie podejrzewam), to rozpisywal by akcje na takiego jednego co w clutchu na 18 rzutow trafil 15 - w tym czasie nosiciel WIELKIEGO NIEPOKONANEGO LIDERYZMU 17-61 (28%). Ochlonij i zastanow sie ile Lakers mogliby miec zwyciest wiecej gdyby nie chore ego Bryanta...

    Paradoksalnie, wg Jaxa, Jordana porazka z Magic wzmocniła niewyobrazalnie...
    Na razie nie widac jakoby gwałt dallas na WIELKIM NIEPOKONANYM LIDERYZMIE BRYANTA, wzmocnil cokolwiek poza ambicjami generalnomenadzerskimi Bryanta www.nba.com/2012/news/02/20/kupchak-lakers.ap/index.html

    Co do porownania LAL05 do MEM05 to Lakers na pewno nie mieli zespolu slabszego by wykrecic 11 zwyciestw mniej... to moze byc punktem wyjsciowym do dyskusji czy przypadkiem to Gasol nie byl najbardziej wartosciowym puzzlem, w ukladance pod tytułem ODRODZENIE WIELKIEGO LIDERSZIPU BRYANTA ;>

    @pay_jay

    ja juz mu to kiedys wypisywalem... ale jak to jest juz w jego przypadku standardem... jesli fakty nie sa korzystne, tym gorzej dla faktów :D


  • Gość *.static.rdi.pl

    @simon
    mnie wyszło 9. kropka.

    "nie sądzę" - no to nie sądź. nadal nie wiem, jak to się ma do 5 tytułów Bryanta, co się ma z nimi stać i jego decydującą rolą w ich zdobyciu przez składy, które prowadził ? sezon 05 czy seria z Suns mają je unieważnić, osłabić ich wymowę ? bo nie rozumiem, do czego zmierzasz. Co sezon 05 czy seria z Suns zmieniają w CV Kobzdeja ? co okoliczności tamtych serii/sezonów mają znaczyć wobec jego zwycięstw ? Chcesz dowieśc, ze Kobe 05 przez fakt przegrania serii z Suns jest liderszipowo do zakwestionowania ? pisałem do ciebie sto razy, ze ideal nie istnieje, że liczą sie spelnienia i ich ilośc, a nie niespełnienia, których zawsze jest więcej. Więc po jaką cholerę wałujesz dalej te Sunsy, 05 i co tam jescze ? nie umiesz czytać czy ci brakuje już pomysłu i plywasz rozpaczliwcem uczepionym mojej nogawki ?

    "nie chodzi o twardośc czy DNA" - no to pokaż mi jak te "zespoły bazujące na świetnym ataku, bo nie umiały grać w obronie" wygrywaly przeciwieństwem błotnej koszykowki, czyli błyskotliwymi shotoutami, bombadrowaniem na przełamanie z opuszczoną gardą, czekam z zapartym tchem :] I na ile im się zdały te shot out contests. Nie ma żadnego mistrza w ostatnich 25-30 latach, albo są jakieś albinosy, ktory opierał grę na shotout, a nie na defense.

    no, jeśli dla ciebie "pudłowanie rzutów" były decydującym i jednym czynnikiem decydującym o tym, ze świetni w RS Mavs przez dekadę dupodajczyli w playoffs, a Dirk przez 10 lat robił swoje, a tylko wszyscy inni nie robili i zawsze "o te rzuty rolesa"... Ktoś kto nie wygrywa, a przegrywa cały czas, a czasami w sposób kompromitujący [czego jak czego ale takiego numeru jak exit 67 wins teamu w 1rd z 8 seedem, to świat nie widział od dawna. pokaż mi zespół, ktory w 4 lata,Dirkowe prime, zalicza 233-105 w RS i jednocześnie 10-19 w playoffs, zaliczając 3 1rd exit i jeden semi przegrany 1-4 ? ktory zespół inny niż Mavs osiągając tak świetne wyniki w Rs tak bardzo przegrywał w playoffs ? i to zwykle 1-4 ? :] Biedny Dirk, zawsze robił swoje, a tylko grał z lamusami, z ktorymi miał większośc sezonów z 55+ w RS. Biedak. Proponowałabym ci też nie upierać się specjalnie przy tej tezie "Dirk super rzucał, a reszta dawala dupy", bo Dirk swoje ma za uszami, a z jego kiepskich shootingów w waznych meczach można zrobić całkiem wesołą listę schindlera.

    nazwij Starksa nieudacznikiem, ale nie sugeruj, że nie mial jaj. to są rózne sprawy.

    bardzo do rzeczy. jak ktoś jest najważniejszy w gruypie, to wina za niepowodzenia tejże grupy spada w największej częsci na niego, bo on ponosi największą odpowiedzialność za jej wyniki.

    jebać to, grunt, ze Orlando nie przegrało tych finałów z powodu 0/4, to był g1, mogli wygrać chociaż kurwa jeden mecz, a dostali sromotnego sweepa :]
    jesli 0-4 Andersona z g1 załamało team na tyle, że się nie podnieśli już po tych Fts, to najlepiej swiadczy o chemii i mentalności tego zespołu, a za chemię odpowiada lider, on tworzy osobowośc zespołu. A zespół to nie był nowy, pierwszoroczny etc, to był zespół już jakiś czas ze sobą obcujący. To nie byli Lakersi 05, skleceni naprędce w parę minut.

    samo "jumpery Dirka" odpowiada "isos Kidd-Dirk" - nie musisz mi dowodzić, ze Kidd grał iso z Dirkiem. mowa, i problem, jest o/w czymś innym.



  • Gość *.static.rdi.pl

    @pay jay
    na Finals świat się nie kończy. Lakersi najtrudniejsze serie vel faktyczne finały rozgrywali w Konfie. Tak samo zresztą jak Bulls zresztą.

    poza tym, twoje pytania są na poziomie pięcolatka, nie uwzględniają nawet porównania przeciwnikow. Bulls w Finals dostawali samych głównie offense happy & fuck defense teams, co najmniej 4 razy na 6. NIgdy w finalach Bulls nie natrafili na lepszego rywala niż Celtowie'10, ktorych Lakersi pokonali i to wygrywając ost 2 mecze od 2-3.

    dlatego, nie zawracaj mi gitary takimi quizami na poziomie twojej klatki. Schodowej :]

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @przecinek

    poza tym, twoje pytania są na poziomie pięcolatka, nie uwzględniają nawet porównania przeciwnikow. Bulls w Finals dostawali samych głównie offense happy & fuck defense teams, co najmniej 4 razy na 6. NIgdy w finalach Bulls nie natrafili na lepszego rywala niż Celtowie'10, ktorych Lakersi pokonali i to wygrywając ost 2 mecze od 2-3.

    No Seattle do podobny poziom jesli porownac to do poziomu ligi... ale nie o to tu chodzi...

    Chodzi tu o to ze lakers wyciagneli z 2-3 i to glownie zasluga znakomitej gry Gasola oraz Artesta (game 7) :)

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    przecinek
    Żadna kropka. Kurz opadnie, a ty przy najbliższej okazji znowu będziesz pociskał kity, że Kobe był lepszy od Shaqa w close games i będziesz wpierał, że nic ci nie udowodniliśmy. Problem jest w tym, że jak zwykle mieszasz w zeznaniach. Może ci wyjść 9 jeśli bierzesz pod uwagę także przegrane close games. Niestety po tym jak sam podałem wynik 15-9 dla Shaqa w pts i 17-6-1 dla Shaqa w FG% to napisałeś, że ty brałeś pod uwagę tylko mecze wygrane co jak widać prawdą nie jest. Tak więc powtórzę to co już raz podawałem.
    Wszystkie close games:
    pts 15-9 Shaq
    FG% 17-6 Shaq i 1 remis

    Wygrane close games
    pts 13-7 Shaq
    FG% 14-5 Shaq i 1 remis

    Mam nadzieję, że na tym będzie można zamknąć ten wątek.

    Już wszystko było pisane. Otóż sezony 05-07 mają pokazać i pokazują, że do stworzenia twardego teamu nie wystarczy twardy lider (jeśli Kobiasz rzeczywiście nim jest/był), ale trzeba mieć też twardy support z trenerem włącznie. Jeśli byłoby tak jak piszesz o tym spektakularnym oddziaływaniu lidera na DNA, kulturę i twardość to Kobe powinien po prostu serię z Suns dowieźć do końca, a w sezonie 04/05 wprowadzić chociaż Lakers do PO bo składu aż tak dennego nie miał. Nie zrobił tego, więc albo jego liderszip nie jest aż tak mocny, albo zwyczajnie przeceniasz rolę lidera w tworzeniu się charakternego zespołu.

    Nie bardzo wiem co ci mam pokazać, bo ten fragment jakiś chaotyczny i trudny do zrozumienia jest. Przecież oczywistym jest, że mistrzostwa wygrywa się co najmniej dobrą defensywą. To oczywista oczywistość. PO to inne granie niż RS. Błotna, defensywna gra będzie w 9 na 10 przypadków górą nad wesołym graniem w stylu Suns 07'. Można być 60W team w RS grając run&gun i będąc w drugiej 10 jeśli chodzi o obronę, ale w PO nie zdaje to egzaminu i to też jest oczywistość.

    Jakbyś nie zauważył to w kwestii Dirka pisałem o latach 08-10. Oczywiście, że można mu zarzucić słabe rzutowo serię z Warriors czy Heat. Chociaż niektórzy zdobywali mistrzostwa grając tak słabe rzutowo serię w finałach. Natomiast zupełnie nie wiem co można mu zarzucić w seriach z Nuggets czy Spurs gdzie zagrał na bardzo wysokim poziomie, a i tak jechał na ryby.

    "bardzo do rzeczy. jak ktoś jest najważniejszy w gruypie, to wina za niepowodzenia tejże grupy spada w największej częsci na niego, bo on ponosi największą odpowiedzialność za jej wyniki"

    Tylko, że minister decyduje w zasadzie o wszystkim co dotyczy jego resortu. Ma pod sobą ludzi, ma doradców, ale jak przychodzi co do czego to sam podejmuje decyzje i za nie odpowiada. Lider w drużynie koszykarskiej aż takiej mocy sprawczej nie ma i nie jest jedynym człowiekiem decydującym o wyniku. W innym wypadku trzeba by zrobić z koszykówki sport indywidualny.

    "jebać to, grunt, ze Orlando nie przegrało tych finałów z powodu 0/4, to był g1, mogli wygrać chociaż kurwa jeden mecz, a dostali sromotnego sweepa :]"

    Z pewnością wygraliby jeden mecz, unikając sromotnego sweepa gdyby Anderson raczył trafić chociaż 1 z 4 osobistych.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @łukasz
    uzasadniłem dlaczego Imo jednak liderszip, a nie "2 opcja'. możesz przeciwtsawić swoje argumenty, ale nie pierdol mi za uszami, ze czegoś "nie rozumiem". jesli nie umiesz zaakceptować, ze moje argumenty podobają mi się bardziej niż twoje - sam sobie będziesz tym musiał poradzić albo sie powiesić z żalu.

    Bryant był liderem La 3peat i b2b. mnie wystarczy dla potwierdzenia jego liderszipowych kwalifikacji. why ? pisałem obszernie.

    w g7 2010 - KObe był naj w clutch, on podawał, on zarabiał fts, on Artestom asystował. to też niewielu umie : miec słaby rzutowo mecz i w naj momencie jednak wziąc się do kupy i zrobić swoje. wolę to niż 3 świetne kwarty i 4 chujową.

    5 tytułów, mini series, eliminatory, gms 7 wygrane przez tworzoną przez niego drużynę - wystarczy mi to do powiedzenia, ze to JES PROVEN WINNER i LIDER.

    ty się zastanów, czy gdyby nie "chore ego" Bryanta, lakersi by mieli jakiekolwiek zwycięstwa, bo że mieliby 5 tytułów mniej, jako organizacja, to jasne jak słońce.

    oj tak, Gasol i jego 3 sweepy w playoffs :] Memphis mu tego nie zapomną. masz w rąsi dwie dwójki, siódemkę, ósemką i wałka, a ja mam karetę asów i szóstkę i ty chcesz kurwa ze mną wygrać ?

    to, ze Bryantowi się przydał taki sidekick jak Gasol to pewne i nikt mu zasług w b2b nie odbiera, ale nie szalej, człowieku. to nie Gasol wygrał g7 z Celtami, kiedy przyszło ostatnie 6 minut i ręce się wszystkim trzęsły. W Memphis Gasol się dorobił miana sofciarza i dopiero w Lakers culture się trochę wzmocnił mentalnie. 0-13, 3 x 1rd exit w playoffs gasolowych memphis - musi być jakiś punkt zaczepienia do dyskusji, w tym przypadku takowy nie istnieje.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @simon
    mnie wyszło 9, a w jednym z pozostałych Shaq miał 1 pts więcej. poza tym, jego pts wiele razy były nabijane z Fts, które trafiał na nędznym procencie, ale za to mial ich od chuja, bo się go opłacało hakować.

    nadzieja jest matką głupich, ja mam DZIEWIĘĆ i nie chce być inaczej.

    Nigdy nie twierdziłem, ze "twardy lider" WSZYSTKO załatwia, to ty nadintepretowałeś moje słowa, co by tworzyć polaryzację histerycznie przesadzoną. Za to podkreślam, podkreślałem i będę nadal podkreślał KLUCZOWĄ rolę lidera w tym, jak wygląda mental, charakter, osobowość zespołu. I jego pierwszoplanową odpowiedzialność.

    Sluchaj, spytam poważnie - czy ty masz coś z głową, czy cię karmili bromem za młodu ? Pisałem kurwa milion razy, ze w ocenie liderszipu liczy się ilość trupów, a nie ilość trupów uciekniętych. czy ty nie rozumiesz, jak się do ciebie po polsku pisze ? Pisałem, ze nie ma takiej opcji, ze wygrywa się zawsze i wszystko, a raczej że częsciej się przegrywa, skutkiem czego o klasie świadczy ilośc udanych, a nie nieudanych kampanii, tak jak w każdym sporcie. czy ty naprawdę tak wolno myślisz czy robisz to specjalnie ?

    Nie przeceniam roli lidera. To ty jej nie doceniasz. wielkich zwycięzców było w historii kuliknastu, graczy o wielkich umiejętnościach kilkuset. Co rózniło jednych od drugich ?
    łut szczęścia ? lider to osobowość. dziecko rózrózni jedno od drugiego, a ty nie umiesz.

    support swoją drogą, ale nawet support na 60 wins w RS pod kiepskim liderszipem daje tylko sromotny wpierdol w playoffs.

    sugerowałeś, ze wygrywanie defensywą, czyli przy słabym dniu własnym - ograniczanie rywala do jeszcze słabszego dnia - można skonfigurować na polu wygrywania ofensywą, czyli rzucaniu większej ilości pts od rywala. czekam na jakieś potwierdzenie, albo wytłumaczenie : po co w ogóle zaczałeś ten wątek ? ma to byc alibi dla Dirka, który ponoć nigdy nie mial teamów zdolnych do wygrywania blotnego, a tylko do shotoutów ?

    zarzut wobec Dirka jest prosty - budowano wokół niego teamy przez całą dekadę, 55,60,67 wins, same wypasy, a w playoffs w końcu brali w dupsko. Jasne, można tak jak ty : wylączyć z tej zabawy osobę Dirka. Dirk był cacy misio. To cała reszta była chujowa. Ale - przez dekadę ? przecież to jasne jest i proste : zabrakło przywództwa, zabrakło tym składom mentalności zwycięzców.

    I tu pojawia się kwestia liderszipu - wg mnie : takiej mentalności zespoły nabywają od swopich liderów [można dorzucić też coachów, ale nigdy w oderwaniu od lidera]. Ty uważasz, z tego co czytam - że to naciągana teza.

    Jak zatem wytłumaczyć 10 lat klęsk nieustannych potencjalnie świetnych skladow Mavs, proven RS teams w playoffs ? Zawsze support zawodził ? litości... nie można wyłączyć z tego osoby lidera. Dirk nigdy nie byl typem wodzowskim. Nie był Birdem, JOrdanem czy Bryantem. Nie. umiał nieźle rzucać, ale nie umiał zainfekować sobą, swoją osobowością teamu. To nie jest do udowodnienia na drodze statystyk, to po prpostu są te mini series, take overs, gms 7, które wygrywają zespoły mocne psychiczne. Jesli psychika siada - znaczy liderszip jest niedostateczny.

    I gdyby Dirk 5 razy wygrał mistrza, to bym się nie czepiał o nic. Nie. Proven winner, hands down, hats down. Ale to LOSER. mial super składy i te składy okazywały się mentalnie słabe jak bobas. Nie przetłumaczysz tego inaczej niż na poziomie mental-game.

    dlaczego Cwiąkalski poleciał ze stanowiska ? bo się przestępca obwiesił w celi, czy Ćwiąkalski obsadzał służbę więzienną w tym pierdlu ? Nie wydaje mi się. Czy minister Klich obsadził pilotów, którzy rozjebali samolot pod Smoleńskiem ? nie sądzę. Czy minister zdrowia, który musi świecić oczami za lekarzy popełniających błędy obsadzał ich ? Nie. Ale na tym to polega, tzreba się zgodzić z odpowiedzialnością. tak samo w sporcie - jeśli jesteś najwazniejszą osobą/osobowością w zespole, i wpływasz nań, to ponosisz odpowiedzialność. MOżna dyskutowac o zakresie odpowiedzialności lidera teamu sportowego, ale ona istnieje i jest z gruntu podobnej materii do ww.

  • Gość *.static.rdi.pl

    Anderson może przegrał im bitwę, ale wojnę przegrali jako team, a najbardziej przegrał lider, który zaliczył kolejny cięzki sweep w swojej karierze. Gęba Orlando miałą wtedy gębę Shaqa : misiowatą, my myself & I, ja jestem cacy to wy jesteście kiepscy, ja się sobą zajmuję a wy się zajmijcie sobą itd.

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @przecinek

    Bryant to w 3peacie druga opcja.... wiec wymyslaj se co chcesz.... Bez Gasola tez dawal swojego czarnego dupala Stevowi i jego Słoneczkom... wiec zamilcz :)

    Wszystko sie sprowadza do tego jaki sie ma team... w 2005 liderszip Bryanta utwardzal ujemny bilans RS na tyle skutecznie by nie awansowac do PO... a dwa nastepne lata skutecznie wysylal go na ryby.... wiec nie pierdol ze to nie sa argumenty bo sa....

    ergo: w slabym zespole liderszip Bryanta daje dupy...

  • Gość *.static.rdi.pl

    nie masz argumentów na poparcie tej tezy, a te ktore próbujesz wciskac sypią się na poziomie prostego łączenia faktów, przyczyn i skutków, zwykłej dedukcji.

    gówno prawda. masz taki team jaki sobie wychowasz, masz taki team jaki sam jesteś, zawsze team ma twarz lidera - nie ma w historii twardego teamu bez twardego lidera, a każdy soft team miał soft lidera, kwestionowanego na każdym kroku. Shaq prowadzi 4 dobre, złożone, dopasowane teamy i za każdymrazem biorą sweepa - Dirk przez 10 lat nie umie liderować 55-60-61-67 wins teams i dostaka paraliżu w playoffs - Lebron to samo ze swoimi Cavs. Za kadym razem team jest dobry, dobrze się ze sobą spika, tylko kurwa mental game siada, albo clutch siada albo big games siadają. Czyli LIDERSZIP siada, nie ma wodza, nie ma szefa, nie ma tego co Al Pacino w Any Given Sunday opisuje, a co zna i o czego istnieniu i randze wie każdy, kto kiedykolwiek w cokolwiek grał w jakimkolwiek zespole. jak jesteś liderem, to jesteś wodzem i innym dajesz przykład i jak jesteś miękki to nie oczekuj żę oni za ciebie będą twardzi.

    ergo : mozna mieć najmocniejszy zespół i jak się nie ma liderszipu, to się przegrywa z kimś słabszym albo ze składem o podobnej mocy ALE lepiej dowodzonym i mającym lidera z jajami.

    i liczy się ilość trupów, a nie niedoszłych trupów. Bryant ma 5. 5 dowodów na jego liderszip, bo tylko baran może uwierzyć, że Gasol który z memphis zrobił symbol SOFT play mógłby w zespole z Bryantem, który liderszipował 3 peat wpływać na innych swoją osobowością. i tylko baran może uwierzyć,ze najczęsciej sweepowany lider Shaq może być liderem 3 peatu z kimś, kto udowodnił że potrafi prowadzić HARD team. tylko baran mając takie dowody na stole będzie pisał głupstwa, jakimi ty się wątpliwie popisujesz.

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @przecinek
    dla przypomnienia .... brak playoffs i serie z Phoenix... gdzie liderszip? co utwardzał?

    Wypisalismy my Ci tutaj udzial Shaqa w 3peacie, bez niego LEGENDARNY LIDERSZIP nie wyszedlby poza 1 runde...

    Nie bardzo interesuje mnie ilosc tytulow ktore zdobyl Bryant dzieki Shaqowi, ewentualnie mozemy porozmawiac o b2b bo kwestia 3peatu jest zamknieta...
    back to back tez...raczej... gwaltem Dirka na wielkim lideryzmie (swoja droga nagle Dirk zostal liderem w tej serii, ukradl lideryzm Bryantowi, co sie stalo pytam bo pewnie widziales to z barlogu)... i spojrz prawdzie w oczy drogi naiwny przecinku Bryant sie po tym nie podniesie.... jeszcze sie łudzi, jeszcze walczy, poucza manegment (nie zabieracie mi Gasola) ale to koniec tak naprawde...

    PS: jedyne co powinnienes zapamietac (bo pewnie ci sie moze przydac) z filmowych kwestii Pacino to: "SAY HELLO TO MY LITTLE FRIEND" i zapewniam cie ze nie w kontekscie broni :D

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    przecinek
    "nadzieja jest matką głupich, ja mam DZIEWIĘĆ i nie chce być inaczej"

    Widzę, że naprawdę masz poważny problem z rozumieniem tego co się do ciebie piszę i co ci się podaje na tacy. Nie wiem czy tylko udajesz i nie chcesz dopuścić do siebie faktów za wszelką cenę czy po prostu jesteś wyjątkowo mało rozumny. DZIEWIĘĆ WYCHODZI CI WE WSZYSTKICH CLOSE GAMES, A MIAŁEŚ BRAĆ POD UWAGĘ TYLKO TE WYGRANE W KTÓRYCH WYCHODZI 7. WE WSZYSTKICH CLOSE GAMES 15-9 DLA SHAQA. Jezu Chryste może w końcu dotrze.

    "sugerowałeś, ze wygrywanie defensywą, czyli przy słabym dniu własnym - ograniczanie rywala do jeszcze słabszego dnia - można skonfigurować na polu wygrywania ofensywą, czyli rzucaniu większej ilości pts od rywala"

    Nigdzie czegoś takiego nie pisałem. Pisałem o tym, że nie każdy team, 60W czy nie 60W ma wystarczająco dobry system defensywny aby wygrywać w brzydki sposób.

    "To nie jest do udowodnienia na drodze statystyk, to po prpostu są te mini series, take overs, gms 7, które wygrywają zespoły mocne psychiczne"

    A co powiesz na to, że Mavs w Dirkowych czasach mają bilans 5-0 jeśli chodzi o g7, lub g5 gdy w pierwszej rundzie grało się do 3 zwycięstw (swoją drogą nie wiem czy jakaś inna drużyna ma tak dobry bilans w ostatnich grach w latach 2001-2011), a sam Dirk jako lider sprawował się wyjątkowo dobrze w elimination games:
    forums.realgm.com/boards/viewtopic.php?f=6&t=1161865

    Uwierz mi naprawdę nie interesuje mnie czy ktoś ma 60W team czy 50W team w RS. Dziwię się, że ciebie to tak interesuje i jest to dla ciebie jednym z kluczowych argumentów. Tym bardziej, że z milion razy już pisałeś, że liczą się tylko PO. Co z tego, że Mavs trenowani przez Nelsona robili w RS 60 czy 58W, skoro robili to mimo przeciętnej/słabej obrony, grając przy tym w szybkim tempie, a to się po prostu w PO nie sprawdzało, nie sprawdza i pewnie nie będzie sprawdzało. Dopiero A.Johnson zaczął to zmieniać, a Carlisle pokazał, że można zbudować obok Dirka dobrze działający system defensywny.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @łukasz
    dla przypomnienia - czego ? że przy 5 tytułach to i tak gówno znaczy ?

    Shaq miał mniejszy udział od KB na poziomie liderszipu i close/closer games.

    "zdobył Bryant dzieki Shaqowi" - i vice versa. każdemu mistrzowi można zarzucić, ze "dzięki komuś zdobył". Shaq bez Bryanta dostawał wpierdol sweepami, a miał 50-60 wins teams. nie wycisnąć liderszipu na 34 wins teams - zdarza się, nie wycisnąc go na 60 wins teams - to jest kurwa wtopa dopiero, bo no excuses - masz zespół, masz skill, masz support, ale dajesz dupy jako lider i nie prowadzisz go do sukcesu. I ty mi tu wciskać będziesz ciemnotę, ze sweepowany z 55-60wins teams Shaq "zdobył Kobemu tytuł" ? ze śmiechu zajadów można dostać. Lakersi bazując na liderszip Shaq, to Lakersi z 0-4 z białymi i nieruchawymi Jazz i Shaq nie umiejący przejść Ostertaga, który na tej serii zrobił sobie markę. Dlatego - opuść mnie z tymi pierdołami.

    przejedzeni Lakersi po b2b i 3 finals z rzędu byli łatwym celem. chodzi o to, ile masz w resume big runs i finals trips - jeśli masz 5, to jesteś proven lider, proven winner. koniec tematu.

    i gówno mnie obchodzą wpadki. można dyskutować o okolicznościach, ale nie można używać ich do kwestionowania 5 dowodów na liderszip, mistrzowski gen i całą resztę.

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @przecinek
    Wpadki to bardzo wazny element dyskusji. napewno nie kwestionuja 5 tytulow mistrzowskich, ale liderszip juz napewno... Czytałeś artykuł ktory Simon podlinkował? pewnie nie a powinienies... to kolejna rzecz ktora pokazuje ze dane ktore podawalismy wczesniej nie sa wymyslone... ktore swiadcza ze z 12 zawodnikow Brynt daje dupy w elimination games... najbardziej... wiec gdzie jest ten liderszip w close/closer games?
    To poniekad potwierdza teze ze w dobrym zespole Bryant daje rady a w slabym juz nie :)
    a im wiecej rzuca tym gorzej dla teamu (ta teze lansuje od poczatku tego sezonu)...

    to ze uwazasz ze lakersi idacy na drugi 3peat byli przejedzeni swiadczy jedynie o Twojej glupocie, lub zwatpieniu w WIELI NIEPOKONANY LIDERYZM.
    wyobrazasz sobie Jordana jak odpuszcza playofy 93 albo 98 (to lepszy przyklad)

  • Gość *.static.rdi.pl

    @simon
    liczyem w swoich tabelkach, w których podałem tylko wygrane - jest 9.

    no to po co to pisałeś ? jaki to ma sens w kontekście tego, co ja napisałem ?

    z moich obliczeń wynika, ze od 01 do 10 Mavs zagrali 38 close games [ 6 pts lub mniej róznicy], bilans z tych meczow to 16-22 & sezon 11 osobno 6-4, łącznie 22-26.

    co do closerowania serii, to

    01 - Jazz : z 0-2 na 3-2, wzięcie g5, z SA - nul, wygrana g4 przy 0-3 to zawsze niemal jest efekt rozluźnienia prowadzącego teamu, może to się zemścić, ale Mavs nie zrobili z tym nic, przegrali g5

    02 - znów Sacto z 1-2 na 1-4, żadnego take over

    03 - z PTB : z 3-0, na 3-3 i uratowali g7, z Sacto mieli 3-2, g6 przegrali, skończyli w 7
    z SA 1-3, wzięli g5 ale przegrali w 6

    04 - z sacto od 1-2 no take over 1-4 loss

    05 - Rox z 0-2 na 3-2 i wzięty g7; z Suns 2-2 i przegrana w mini series 0-2

    06 - z SA 3-1 tracą na 3-3, ale ratują g7; z Miami z 2-0 na 2-4, wiadomo...

    07 - z GSW z 1-3 zmniejszają na 2-3 [częśta sytuacja przy stanie 3-1], ale drugiego eliminatora przegrywają

    08 - z NOH 1-2, ale no take over 1-4

    09 z SA z 1-1 na 4-1, wypas; z Nuggets 0-3, jeden eliminator obroniony [ale, patrz wyżej - sytuacja 3-0/3-1 często kończy się w taki sposób, prawdziwy pałer to z 2-3 wyjście na 4-3], ale łącznie 1-4

    10 - z SA 1-3, obronili na 2-3, ale już real test czyli przy 2-3 oblewają i jest 2-4

    11 - z PTB z 2-2 na 4-2, ok; z OKC z 1-1 na 4-1; z Miami z 1-2 na 4-2 -

    teraz chyba rozumiesz, dlaczego uważam, ze Mavs mieli najłatwiej od dekady, tak łatwo nie brali prowadzenia, nie trzymali go i nie dowozili serii

    oczywiście, ze liczą się tylko playoffs, ale z jakąś paczką tam wchodzisz. Dirk wchodził z bardzo mocnymi pakami, którymi potencjalnie powinien nawet w kiepskim matchupie [GSW] po prostu przełamać to i wygrać, a nie dostać w dupsko; close games Mavs mają na minus, a jakby ten ostatni supersezon dla nich odłączyć, to przez dekadę [a mówimy w szerszym kontekście czasowym] mają bardzo wyraźny minus. resume powyżej pokazuje, ze czasami "na strażaka" im się udawało i tego nie neguję, g7 ma swoją range, ale ilośc wątpliwych sytuacji, brak take overs, słabe close, spektakularne straty z 3-0, eliminatory w g6 niemal zawsze przegrywane, no i ta wiśnia na torcie z 2007 z finałów... to nie jest dobre resume, Simon.



  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @up

    co nie zmienia faktu ze Dirk to gosc ktory nie daje dupy w elimination games - cos czego nie mozna powiedziec o Bryancie :D

  • Gość *.static.rdi.pl

    @łukasz
    równie dobrze moge przywołać Bryanta, który w g6 2006 vs Suns zdobył 50 pots, rzucał daggery i saviory, a Lakersi przejebali w regular time, bo najpierw Suns wzięli im OR, a potem pierdolec Odom olał trojkę Tima thomasa i sie nie pofatygował do obrony. I co ty na to powiesz ? dwie małe rzeczy zrobione i byłoby 4-2 i żadnych pytań. ktoś zaspał, komus się ubzdurało, ze stonehage defense, to dobry pomysł. ale nie mówię o tym, bo na takich rzeczach nie da się budować poważnej teorii, więc w sumie chuj mnie interesuje, czy Dirk był dobry, czy nie, skoro jego team wypadał przez całą dekadę blado. Można mieć słabszy rok, może coś w jednym sezonie nie działac, w trzech, pięciu, ale całą dekadę kończyć zawsze w kiepskim stylu mając 60 wins teams ? żenada.

    "dirk w eliminations" - policz, zaprezentuj, pogadamy. Nie machaj suchymi badylami.

    mam 23 lata stażu w tym interesie, znam tę grę jak nikt i nie rozczytuję się w artykułach chłopcow, ktorzy na boisku mogli by mi najwyzej mineralną donosić, a widzieli przez całe życie, tyle co ja w 3 lata, a zrozumieli z tego jeszcze mniej :]

    a co to, kurwa, tylko Jordan wygrywał w NBA, poszerz sobie spektrum wiedzy historycznej, ośle.

    "w dobrym teamie Bryant daje rady w słabszym juz nie" - Shaq, Lebron, Dirk czy w słabym czy dobrym nie dawali rady, jako liderzy.

    mieli 60 wins teamy, dobre matchupy w playoffs, dobry support, dobrych coachow i badziew z tego wychodził.

    kurwa, Kobe miaół 2 60wins teams w karioerze - 1 jako debiutant, byl to team w którym 18 latek nie mógł być liderem, więc był nim Shaqa, co skutkowało 0-4 i posranymi majtami z Jazz. drugi to byl 67 wins team z 2000 - zdobył z nim mistrzostwo, i nawet Shaq nie przeszkodził, bo to był już team, który Kobe stemplował swoją osobowością i winner mentality.

    Dirk miał 67 i dostał lanie z GSW, dając po drodze parę popisów indolencji strzeleckiej, Łącznie Dirk miał 3 60wins z bilansem 0-3 - same kompromitacje : loss z 8 seedem GSW, z 2-0 na 2-4 w finałach z Heat, z SA wcf, i test na jaja eliminator przy 2-3 - wpierdol, póki Dirk grał, to rzucał 42 i 35 %, jak go zabrakło to Mavs nawet lepiej wyglądali, taki kurwa to był lider i centerpiece :] lepsi bez niego niż z nim;

    Lebron miał 66 i 61 - dwa razy cięzki wpierdol w playoffs : z Celtami i z Orlando, z którymi cud ich uratowal od sweepa;

    Shaq omawiany był - 4 sweepy na 55-60 teams, w których miał być liderem i najważniejszą personą [i byl, tyle ze liderem chujowym]. jego teams zaczęły wygrywać, dziwnym trafem, dopiero jak zaczął w nich grać Bryant.

    Robert Horry "najlepszym graczem z jakim kiedykolwiek miałem zaszczyt grać był Kobe Bryant" - tyle w temacie. opinia Horry'ego znaczy dla mnie więcej niż wszystkie artykuły grubasków z pinglami z wszystkich forum świata.



  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    kurwa, Kobe miaół 2 60wins teams w karioerze - 1 jako debiutant, byl to team w którym 18 latek nie mógł być liderem, więc był nim Shaqa, co skutkowało 0-4 i posranymi majtami z Jazz. drugi to byl 67 wins team z 2000 - zdobył z nim mistrzostwo, i nawet Shaq nie przeszkodził, bo to był już team, który Kobe stemplował swoją osobowością i winner mentality.

    Dirk miał 67 i dostał lanie z GSW, dając po drodze parę popisów indolencji strzeleckiej, Łącznie Dirk miał 3 60wins z bilansem 0-3 - same kompromitacje : loss z 8 seedem GSW, z 2-0 na 2-4 w finałach z Heat, z SA wcf, i test na jaja eliminator przy 2-3 - wpierdol, póki Dirk grał, to rzucał 42 i 35 %, jak go zabrakło to Mavs nawet lepiej wyglądali, taki kurwa to był lider i centerpiece :] lepsi bez niego niż z nim;

    Lebron miał 66 i 61 - dwa razy cięzki wpierdol w playoffs : z Celtami i z Orlando, z którymi cud ich uratowal od sweepa;

    Shaq omawiany był - 4 sweepy na 55-60 teams, w których miał być liderem i najważniejszą personą [i byl, tyle ze liderem chujowym]. jego teams zaczęły wygrywać, dziwnym trafem, dopiero jak zaczął w nich grać Bryant.

    Robert Horry "najlepszym graczem z jakim kiedykolwiek miałem zaszczyt grać był Kobe Bryant" - tyle w temacie. opinia Horry'ego znaczy dla mnie więcej niż wszystkie artykuły grubasków z pinglami z wszystkich forum świata.


    ble ble ble - napisz cos lepiej o bryancie w latach 04-07 ok :)

    mam 23 lata stażu w tym interesie, znam tę grę jak nikt i nie rozczytuję się w artykułach chłopcow, ktorzy na boisku mogli by mi najwyzej mineralną donosić, a widzieli przez całe życie, tyle co ja w 3 lata, a zrozumieli z tego jeszcze mniej :]

    widze w tym rozpacz :D

  • Gość *.static.rdi.pl

    a ja widzę, że masz dosyć.

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    przecinek
    Odsyłam cię do twojej własnej rozpiski z 20 lutego. Jak już tam dotrzesz to weź liczydło i sprawdź przy ilu meczach wypisałeś team high. Podpowiem ci tylko, że wyjdzie o jeden mniej od 9.

    Ponadto cytuję:
    "LA-SA g2, 3 pts game. KB 12-25, 26 pts, team high, 6 ast"
    To nie był mecz wygrany. Skończyło się 88-85 dla Spurs i wyrównaniu na 1-1. Widzisz takie masz doświadczenie i taki jesteś wszechwiedzący, a masz problemy z prawidłowym odczytaniem boxscore. Nie pierwszy raz z resztą. Generalnie bardzo niechlujna i niedokładna rozpiska.

    "no to po co to pisałeś ? jaki to ma sens w kontekście tego, co ja napisałem?"

    Sens ma taki, że w sposób brudny i nieładny wygrywa się dobrą defensywą, a nie samą siłą charakteru. Można stworzyć charakterny zespół, ale gdy się broni jak Suns 07 pod D'Antonim czy Mavs pod Nelsonem to zwykle można zapomnieć o brudnym wygrywaniu.

    "tak łatwo nie brali prowadzenia, nie trzymali go i nie dowozili serii "

    Bo nigdy nie grali na takim poziomie jak w ostatnich PO. Szczególnie jeśli chodzi o defensywę w kluczowych momentach.

    "oczywiście, ze liczą się tylko playoffs, ale z jakąś paczką tam wchodzisz"

    Pewnie, że z jakąś paczką się tam wchodzi, tylko, że coś co dobre jest w RS niekoniecznie musi być dobre w PO. Po co przytaczać 67-15 Mavs skoro z GSW w tamtym RS mieli bilans 0-3?

    ""dirk w eliminations" - policz, zaprezentuj, pogadamy. Nie machaj suchymi badylami"

    Problem w tym, że wszystko już jest policzone i zaprezentowane. Nie widzę powodu abyśmy odwalali niepotrzebną robotę skoro ktoś zrobił już to za nas. Fakty są jakie są. Trzeba je przyjąć i i jakoś przełknąć.

  • Gość: [Loki] *.dynamic.chello.pl

    Jeśli już ktokolwiek samodzielnie odcisnął swój stempel na Lakersach 3-peat i back-2-back, to był nim Phil Jackson.

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @ The Greatest 23rd (year experience in bball guy - ever) :D

    projectspurs.com/2012-articles/january/horry-holds-praise-for-olajuwon-bryant-a-comments-on-shaq-kobe-feud.html

    zapomniałes o Olajuwonie :)... czyli jak zwykle przeklamujesz rzeczywistosc :)

    a co to, kurwa, tylko Jordan wygrywał w NBA, poszerz sobie spektrum wiedzy historycznej, ośle.

    taki wielki niespelniony Kołcz Barłogowy jak ty powinien siegnac do swoich zeszytów (sic!) i dowiedziec sie ze Bryant jest na 14 miejscu pod wzgledem tytulow - czyli jednak nie tylko Jordan wygrywał...

    Ale napewno w środku swojej kariery nie zaliczyl zenujacej, kompromitujacej, wstydliwej nieobecnosci w Playoff w samym srodku swojej kariery (w swoim prime'e)
    Taki obsmiewany Dirk czy Lebron czy Tim Duncan tez nie wykazali sie tak spektakularna wtopa... a nawet niejaki Billups tez nie dal dupy w swoim prime :) (Shaq tez nie)

    Dobra rada dla barana: poczytaj czasem arytuły tych grubasków... moze sie czegos dowiesz... obejrzyj tez cos poza Any Given Sunday...np Moneyball a dowiesz sie ze czasem doświadczenie mozesz jedynie gustownie zrolowac, poślinic i delikatnie wsunąc sobie w pupcie...

    PS: rzuc prosze jakiego linka do googla o swojej wybitnej osobie, byc moze wysmiewam zywa legende, albo cos, i pozniej bedzie mi glupio albo smutno albo cokolwiek tam mi bedzie...
    uwazam jednak ze ludzie zasluguja na wiedze o Twojej wielkosci... nie powinnienes jej ukrywac, dlatego pokornie (na zapas) prosze: wyjdz z szafy i ukaż nam swoją wielkość :>




  • Gość *.static.rdi.pl

    @simon
    dodana została jeszcze seria z SA, bez "th", whateva - 8 czy 9, w jednym meczu Shaq zdobył tych pts o cały 1 więcej, rywale go cynicznie faulowali każąc mu stawac na fts, Kobe swoje Fts rzadko zdobywał za pomocą bycia zhackowanym pod tezę... gołe cyferki bez interpretacji są dla dzieci.

    dla ciebie charakter, jak widać, w ogole nie ma znaczenia, w NBA grają roboty, wszystko w rękach konstruktorów i w tym, kto da swojemu blaszakowi lepszy program operacyjny :] człowieku, opuść mnie z tymi andronami. Dopóki w koszykówkę grają ludzie, dopóty charakter będzie rzeczą kluczową, i w interpretacjach szczególnych/konkretnych zachowań będzie istotnym elementem, ktory koniecznie musi być wzięty pod uwagę.

    no własnie, skoro "można zapomnieć o brudnym wygrywaniu", to dlaczego nie postawić na "czyste wygrywanie" - shootout i pojechali. do kogo masz pretensje ? to ma być alibi, że wokoł wielkich liderów powstawały hard teams, zdolne wygrywać w brudny sposób, a wokół sofciaków a'la Dirk powstawały same shootouty ? z twoich opowieści dziwnej treści wyłania się portret Dirka, który jest uzależniony od całego świata : od kolegów, od trenerów, od pogody, od kursu waluty indonezyjskiej, kurwa - to jakaś pierdoła życiowa :]

    "bo nigdy nie grali na takim poziomie" - to wiele wyjaśnia :] problem w tym, ze ich rywale mieli powazny defekt. wszyscy.

    nie ma teamu, który by mistrzostwo Mavs uwiarygodnił. Celtowie uwiarygodnili Lakersów, Lakersi Celtów, a kto Mavsów uwiarygodnia ? nikt.

    67 wins nie ma żadnego znaczenia ? przecież nic tak dobrze nie wskazuje, ze masz do czynienia z teamem, od którego by można wymagać adjustmentów w playoffs, energii wszelakiej i woli do złamania nawet najmniej wygodnego teamu. jasne, ze matchup to matchup i to ma znaczenie pierwszorzędne, ale kaman mówimy o 1 vs 8, mówimy o PLAYOFFS, zamkniętej serii, a nie kilku meczach rozrzuconych na przestrzeni kilku miesięcy w pewnych odstępach czasowych. dlaczego to był taki upset ? czyżby nikt nie wiedzial, ze GSW nie leżą Mavs i stąd sensacja dekady ? wszyscy to widzieli, ale wszyscy też wiedzieli, ze od 67 wins teamu trzeba wymagać pokonywania takich przeszkód.

    Imo, sensascji by nie było, jakby z zespołem z ktorym mieli 0-3 w Rs przegrali w dalszej fazie, i byl to wysoki seed.

    powyżej zrobiłem rozpiskę ostatnich 11 playoffs Dirkowych Mavs. mnie tam malo rzeczy imponuje, close games na minus, bez wins z 2-3, finały z Miami 2006, bez mini series wygranych. teza o mocnej mental game tego teamu musiałaby się oprzeć na tych gms 7, ale to dla mnie za mało, żeby było legit tough. minusy przeważają nad plusami.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @lukasz
    ja wypowiedź Horry'go czytałem w SLAM, być może została zredukowana, co nie zmienia faktu, ze wyżej stawia zasługi KB od Shaqa.

    nie interesuje mnie ilośc tytułów jakichś Kerrów, Horrych i innych, mówię o liderach, face of team.

    ta 'wtopa' nikogo poza tobą nie obchodzi i dla racjonalisty nic nie znaczy wobec osiągnięć KB.

    jak sobie zrobisz dziecko, to będziesz mu te artykuły czytał, a mnie opuść. ja wiedzę mam z własnego doświadczenia, obserwacji, myślenia i ćwierć wieku bycia z tą grą za pan brat.

    oddaj prawidziwkowi przegrany zakład i pokaż kwitek :]



  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @przecinek

    Twoje udowadnianie ze Bryant byl 1 opcja w 3peacie zapewne jest wynikiem tego cwiercwiecza barlogowego ogladactwa? ... czy glupoty? bo juz nie wiem...

    Lepiej bys sobie kurwa matematyke pocwiczyl bo nierozrozniasz 7 od 8 a 8 od 9 :D
    No chyba ze masz tak w swoich zeszytach zapisane... i nie potrzebujesz przez to myslec...
    wyglada na to ze pogadac o liczbach to bedziesz mogl co najwyzej z przedszkolanka ewentualnie z korepetytorem... bo walac taka zenada przestajesz byc partnerem do dyskusji nt najprostszych analiz

    za Pan brat to ty jedynie mozesz byc ze swoim malym przyjacielem, ale napewno nie z koszykowka, bo to jednak troche logiki wymaga...

    Co do Mavsow jako mistrzow, to lakers jako b2b champs wystarczajaco mocno uwiarygodnili ten team :) zrobil to po czesci sam Bryantrazno chloszczac swoj lideryzm po jego nubijskiej dupie... dodam swoj NIEZWYCIEZONY LIDERYZM...

    rzuc ta rozpiske o Mavsach tylko sie nie pomyl w liczeniu :)


  • Gość *.static.rdi.pl

    argumenty wyłożyłem - nie podobają się ? trudno. Nie zgadzasz się ? twoja sprawa.

    matematyka polega na tym, że jak jest 9, to nie 7.

    powoływanie się na artykuły grubasków w pinglach, którzy "swojego małego przyjaciela" nie widzieli nawet na oczy, bo sie w tłuszczu zgubił był - wymagają nie "logiki", a końskiej dawki autoironii, w czym jesteś niedościgniony. widać blisko ci do nich.

    b2b la uwiarygodnili by Mavs gdyby mieli takie serce do gry i determinację, jak w sezonach b2b. Mavs w niczym nie byli lepsi od Roxów albo Celtów, nawet nie wiadomo czy byli na poziomie Nuggs vs La'09.

    róznica między Dirkiem i Kobem jest taka, ze : w dziedzinie porażek i klęsk - to co dla Kobego było wpadką, to dla Dirka było rutyną, a w dziedzinie triumfów - dokładnie na odwrót.

    oddaj prawdziwkowi kasę i pokaż kwitek.



  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @przecinek

    jestem pelen podziwu dla Ciebie ze nie potrzebujesz czytac by wiedziec....
    Jest to fenomen byc moze nawet na skale swiatowa.... Byc moze rowny twoim nieodkrytych dotad "umiejatnosciom" w kwestii kołczingu koszykówkowego... :D

    A tym czasem zapewniam cie drogi przecinku, czytac warto, takze "artykuły grubasków" (swoja droga powinnienes sie zastanowic skad w tobie niechec do ludzi z nadwaga)...
    Warto bo mozna sie np dowiedziec ze liczby nie klamia... to oczywiscie w temacie koszykowki...
    Lub warto pocztac by wzbogacic swoje parszywe wnetrze - ty powinnienes bardzo duzo, duzo czytac :D

    b2b la uwiarygodnili by Mavs gdyby mieli takie serce do gry i determinację, jak w sezonach b2b. Mavs w niczym nie byli lepsi od Roxów albo Celtów, nawet nie wiadomo czy byli na poziomie Nuggs vs La'09.

    uzasadnij prosze. chyba ze wzioles apriori prosto z wlasnej intensywnie szkolonej przez 23 lata barlogowo wyplaszczonej dupy i twierdzisz ze z natury nie wymaga to uzasadnienia....

    Fakty jednak sa takie, ze Mavs wydupczyli b2b champ ostro i bez pardonu, a Bryant sam zakladal im gumke w obawie zeby nie zarazili sie jego niezwyciezonym lideryzmem :D

    No ale twoja milosc do Bryanta wszystko wybaczy i zracjonalizuje, prawda?

    oddaj prawdziwkowi kasę i pokaż kwitek. mam nadzieje ze nieodnalazleś swojego powolania w byciu dziwka prawdziwka... swoja droga jest na tym forum mnostwo dowodow jego gwaltow na twoich teoriach :D

  • Gość *.static.rdi.pl

    wiedza o koszykówce nie bierze się z czytania grubasów tylko z gry,myślenia, analizowania i słuchania mądrych ludzi. jeśli to jest "fenomen na skalę światową", to bardzo mi miło, nie ma to jak pionierstwo.

    grubasów czytaj sam, całe życie pewnie nic innego nie robiłeś i nie zrobisz :]

    "liczby nie kłamią" - w koszykowce jest zbyt wiele spraw nie ujmowalnych w liczby, żeby miały one znaczenie. poza tym, liczby podlegają interpretacji na podstawie specyfiki zdarzeń, które mają ambicję opisywać.

    b2b champs nie grali swojej b2b koszykówki, grubasku. to przez ten fakt definuje się ich przeciwnikow, to Lakersi himself są układem odniesienia dla analizy rywali, a nie rywale vs rywale. jeśli wg ciebie Lakersi 09 i 10 i lakersi 11 to ten sam mental level, to... w zasadzie mnie nic nie dziwi, bo nie wymagam wiedzy od okularnikow z nadwagą, którzy sami nie grali nigdy w kosza, ale za to buszują po "liczbach" i jeszcze nazywają to "czytaniem" - celem zrekompensowania sobie wiedzy praktycznej.

    jesteś laikiem, co ty możesz mi ciekawego powiedzieć ? każdy kto czyta moje posty świetnie widzi te uwagi, które mogą pochodzić tylko od kogoś, kto intensywnie zna grę od strony praktycznej. laik tego nie napisze, bo nie ma o takich rzeczach pojęcia, trzeba mieć doswiadczenie, zeby tak pisać.

    a ty, co ? zbiorczym statem sezonowym mnie będziesz chciał zmatchować ? rozmowa ta przypomina rozmowę o dymaniu, w ktorej ja jestem pornoaktorem z 23 letnim doświadczenikem w branży, a ty pryszczatym smarkiem, który pizdę widział co najwyżej w podręczniku do biologii dla zawodówki.

    jesli "buhahahaha" jest "gwałtem", to podejrzewam, że mogłbyś zarobić kasę rozbierając się przed kobietami i ich reakcję kwalifikując jako gwałt na tobie. zarobiłbyś na oddanie prawdziwkowi kasy i nie musiałbyś się ukrywać przed nim przez cały rok.

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @ przecinek

    zbiorczym statem sezonowym mnie będziesz chciał zmatchować ? rozmowa ta przypomina rozmowę o dymaniu, w ktorej ja jestem pornoaktorem z 23 letnim doświadczenikem w branży, a ty pryszczatym smarkiem, który pizdę widział co najwyżej w podręczniku do biologii dla zawodówki.

    wiedzialem ze predzej czy pozniej pekniesz i wrocisz na wlasciwe tory... frustracji

    po twoim poscie zalecam czytac jeszcze wiecej... i wiecej... musisz wytepic ta parszywosc... nie dla mnie nie dla forum... dla samego siebie...

    jesli "buhahahaha" jest "gwałtem", to podejrzewam, że mogłbyś zarobić kasę rozbierając się przed kobietami i ich reakcję kwalifikując jako gwałt na tobie. zarobiłbyś na oddanie prawdziwkowi kasy i nie musiałbyś się ukrywać przed nim przez cały rok.


    Chyba juz zapomniales ze to ty jestes tym idiota co uznal Cristiano za 5-6 opcje w Realu, co uwaza ze Bryant byl 1 opcja w 3 peat Lakers (zeby wymienic najswiezsze)...
    Najczesciej zwyczajnie sie kompromiutujesz, dodatkowo nie rozpoznawajac faktu ze jestes posmiewiskiem, a to moze zwiastowac psychiczna chorobe... Kiedy sie badales ostatnio?

    Moze silenie sie na orginalnosc wychodzi Ci u ciebie na wsi jak bredzisz przy "arizonie" o swoim niepokonamym przez 23lta kolczyzmie, gosciom co nichuja z tego belkotu nie kumaja... ale tutaj zaliczasz sweepa za sweepem...

    Mental level 11 Kobiego jest na nizszym poziomie niz 10 i 09 - no to chujowy z niego lider... Lubisz zajmowac sie ploteczkami to moze poszperasz w sieci i dowiesz sie z czego mogla wynikac slaba dyspozycja psychiczna Gasola i jaki zwiazek z nia miec niezwyciezony lider... Ja sie tym nie zajmuje ale cos niecos o tym czytalem...

    Wiesz grubasy nie maja zeszytow spisywanych na barlogu, musza czytac mimo ze ogladaja kosza tez juz troche lat pewnie, to lubia poszperac w statsach i co nieco poszukac...
    To czasem pomaga nawet w profesjonalnym sporcie... np Oakland A's...

    Dlatego lubie czasem poczytac to co wyszperaja... zwlaszcza jak analiza jest tak solidnie zrobiona jak ta ktora przytoczyl simon...
    no ale ona mowi ze z bryanta marny lider wiec jest do dupy...
    gdyby mowila cos innego bylaby pismem swietnym (celowo nie z duzej)

    każdy kto czyta moje posty świetnie widzi te uwagi, które mogą pochodzić tylko od kogoś, kto intensywnie zna grę od strony praktycznej.

    to ze pograsz z sasiadem na klepisku, lub jestes marnym wuefista na zadupiu nie czynni ciebie profesjonalisty... zwykle z ciebie wannabe... no chyba ze rzucisz linka google do swojej szanownej osoby...


  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    przecinek
    "dodana została jeszcze seria z SA, bez "th"

    Wygląda na to, że nie dotarłeś do swojego wpisu z 20 lutego. W innym razie zauważyłbyś (albo i nie), że zamieściłeś już tam serię ze Spurs. Problem z tą twoją wyliczanką jest taki, że chciałeś udowodnić, że Kobe był ważniejszy w close games od Shaqa, nie podając statsów tego drugiego albo robiąc to po łebkach czyli "raz napiszę, ale częściej jednak nie". To powoduje, że rozpiska jest tendencyjna i gówno warta. Mniejsza o to. Co z tego, że Kobiaszowi wyszło 7, 8 czy 9 (ciągle nie możesz się doliczyć) skoro Shaqowi wychodzi 13 lub 15 (zależy czy bierzemy tylko wygrane czy wszystkie close games).

    Jestem niezwykle ciekawy gdzie pisałem, że charakter w sporcie jest nie istotny. Tak się naprężasz, że nad interpretujesz i przez to możemy sobie tak pisać do końca świata. Upieram się natomiast przy tym, że charakter zespołu nie jest uzależniony od jednego człowieka. Potrzeba do tego trochę większej ilości charakternych ludzi. Życzę powodzenia jakiemukolwiek liderowi w nadawaniu DNA i mistrzowskiego charakteru w takiej układance jak np. obecni Wizards. Druga rzecz to to, że w sporcie decyduje nie tylko charakter, ale i umiejętności. I z tego względu trudno bronić samą siłą charakteru gdy nie ma się do tego umiejętności.

    "a wokół sofciaków a'la Dirk powstawały same shootouty ? z twoich opowieści dziwnej treści wyłania się portret Dirka, który jest uzależniony od całego świata : od kolegów, od trenerów"

    Zawodnik w NBA jest uzależniony od paru ludzi. Rozumiem, że chcesz zanegować uzależnienie charakterystyki zespołu od trenera i jego upodobań.

    "nie ma teamu, który by mistrzostwo Mavs uwiarygodnił. Celtowie uwiarygodnili Lakersów, Lakersi Celtów, a kto Mavsów uwiarygodnia ? nikt."

    Przy całym szacunku dla Celtics 08' bo uważam ich za bardzo mocnego mistrza, ale Lakers z tamtych finałów to nie była żadna wielka drużyna. Brak Bynuma i Radmanovic w S5. Już samo to było dużym "felerem" tamtej drużyny, ale oczywiście o tym nie wspomnisz. Poza tym Lakers zesrali się w g4 strasznie, a o g6 nie wspomnę. Akurat bardzo marny przykład uwiarygadniania.

    67W ma znaczenie, ale 60W w RS można zrobić broniąc bardzo przeciętnie wyznając przy tym zasadę run&gun. Takich drużyn było całkiem sporo. Problem polega na tym, że każdy wie, że tak grając nie wygrywa się wielkich rzeczy w PO i nie zgarnia się mistrzostw.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @simon
    dobrze wiesz, ze to kwestia subiektywnych ocen. Jak porównać np, 67 wins Mavs z 07 i Mavs 11, to wychodzi, ze na tle ligi lepsi byli Mavs 07. zatem, w playoffs - zaryzkować można tezę, ze Mavs dysponowali większym potencjałem.

    Ale zaraz napisać można - dobra, ale playoffs to matchupy, a więc kluczem jest pytanie : kto komu leży ?. No to możesz pójść w kierunku takim, ze GSW'07 po prostu zajebiście nie leżeli Mavsom, zaś w 11 wszyscy po kolei leżeli - relatywnie słabszym wnioskując z Rs ranks - Mavsom. Czy GSW będą "lepsi" od Heat albo Thunder ? Nie, będą "gorszym matchupem" dla lepszych Mavs. Ale "lepszych", czy aby na pewno ? Przecież to matchupy, tu nie ma kategorii "lepszy"-gorszy. Można w ten sposób.

    Można też założyć, ze jak zespół wygrywa 67 w Rs, to powinien przewalcować 8 seed bez względu na wektor matchupu. Skoro 67 wins Mavs padli na GSW, to moze po prostu ci GSW byli tak dobrzy, i kij z matchupem ?

    Jeszcze inna opcja - założmy, ze to Mavs sa układem odniesienia. MOże sezon z 67 wins to kiepski prognostyk. "było dobrze, a w playoffs się posrało" - ot i wytłumaczenia, tez możliwe do przyjęcia. "było dobrze, a w fatalnym matchupie się posrało" - też do przyjęcia.

    Zatem, zanim zaczniesz pisać o jakimś "popłochu" spójrz na całą sytaucję bez histerii. Wariantów interpretacji jest kilka.

    Czemu uważam, ze Mavs dostali najsłabszy zestaw od zawsze ? Najprościej by było powiedzieć : bo wygrali, mimo ze nie zrobili nic heroicznego, bo skończyli dwie mini series [w pop 11 latach jedna taka sytuacja i od razu przegrana[, bo nie przegrali 3-4 meczo z rzędu w serii, jak im się 2 razy pięknie zdarzyło, bo ich mentalnośc słabiaka, widoczna u poprzednich składów, jak kotlet na patelni, tym razem nie była widoczna.

    Napiszesz, zę dlatego, bo się umocnili. Pozwol, że w to nie uwierzę. Stare konie nauczone nowych trików ? poza tym - każdy z teamow 2011 ma defekt na poziomie kluczowym : liderszipu, doświadczenia, champs dna, desire. W poprzednich latach _ GSW, NUggets, nawet przeterminowani wg ciebie Spurs nie mieli tak rozległych słabości - czgos tam nie mieli, owszem, ale zaden z tych teamow nie miał wszytkich tych wad naraz. A w 2011 wszystkie teamy na drodze Mavs miały te defekty jednocześnie.

    Ty mi napiszesz - skąd to wiem ? A ja ci napiszę, że byłem już wtedy duży, doświadczony i widziałem. I mam skalę porównawczą. Ty zażądasz statsów, ratingów i całej reszty. za 354 probą znajdziesz jakiś cyfrowy bzdet, którym będziesz wymachiwał jako dowodem na to, że Heat 11 byli lepsi od GSW 07, bo porzecież to Heat a tamci to GSW. No to ja ci napiszę, że na poziomie matchupu 11 - Heat byli dla Mavs łatwiejsi niż GSW. Nie zgodzisz się, za 546 próbą znajdziesz jakiś jeden stat albo rtg, który rzekomo to potwierdzać będzie. Ale do czego to doprowadzi ? Do rozmycia wątku, bo nie jesteś w stanie na cyfry przełożyć tych rzeczy, o ktorych pisałem. Rozmowa praktyka i inside-game gostka z geekiem czy nerdem może być wymianą opinii i argumentów, ale dowodów nie będzie żadnych.

    "gdyby nie jaja Mavs" - no a dla mnie na większym faktorem były słabości ich rywali. Jakie ? wskazałem. Nie piszę sobie ot tak, mowię o czymś, co chyba wszyscy trzeźwi obvserwatorzy, mający jakies pojęcie o baskecie - widzieli.

    powiadasz "Mavs byli lepsi" - trudno, zeby nie byli, skoro mieli tak wybrakowanych rywali. tego w ogole nie wziąłes pod uwagę ? nie wziąłeś matchupów ? nic poza "jajami lidera" ? Mowimy o MAVS, a nie o jajach, Mavs jako team mieli jaja Dirka parę razy w playoffs. I przegrywali z kretesem. Team był rozparcelowany, miał braki, nie miał twardości. Skąd pewność, ze w 11 miał ją, podczas gdy testów na to w zasadzie przeszedł mniej niż kiedykolwiek wcześniej ? dlaczego mam uwierzyć, ze lider, który nigdy nie umiał wpłynąć na zespół, teraz nagle wziął ich na jaja i przeprowadził jak Mojżesz przez MOrze czerwone zydów ? bo trafił parę clutchow ? cacy, ale liderszip to nie są wyłącznie big shots. Liderszip to także ogólna kondycja mentalna teamu.

    wiesz dlaczego Mavs po 11 latch mieli kondycję mentalną w playoffs ?

  • Gość *.static.rdi.pl

    Bo nie miał im kto jej rozpiździć.

    @rayray
    przebieram nogami z niecierpliwości, tak bardzo mi na tym zależy ;]

    tak się składa, ze od graczy, którzy aspirują wymaga się jednak pełnej odpowiedzialności. jeśli ktoś, kto chde być "najlepszy" jej się zrzeka albo przyjmuje tylko cześć - krytyka i wątpliwości są zasadne. takie są standardy, nie mżna dla jednego gracza robić wyjątków.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @simon
    były dwie serie z SA. zresztą, co po tym wszystkim, - równo, 9-11, 11-9,Shaq na hakowanych Fts robiący na kiepskim % przewagi punktowe... skoro 5-6 decydujących meczów w okresie 3peat można zapisać w większości na konto KB...

    A ja uważam, ze historia dowodzi istotnego, w big games, tough series decydującego znaczenia charakteru lidera. Ty piszesz od razu "uzależnienie", to bardzo charakterystczne dla ciebie - radykalizm iście ekumeniczny.

    bez charakteru umiejętności są bezwartościowe. I ja sie nie czepiam zespołów czy graczy liderujących słabym teamom. zauwazyłeś ? Nie zajmują sie Johnem Wallem czy nawet Deronem Williamsem. biorę tych z półki z teamami, które trudno posądzić o brak umiejętności. a najbardziej krytyukuję tych spośród nich, ktorzy mając mocne teamy i wszelkie dane ku temu, zeby zdobywać mistrzostwo przegrywają, czasami w sposób spektakularny.

    Nie chcę negowac, tylko ustawic odpowiednie proporcje.

    dla mnie, zespół, który z łatwością wykosił SA w 5 meczach - to był mocny team. Miał charakter, miał skillset, miał mental, mial swoje doświadczenie zawarte w indywidualnych bioografiach, dobre spojenie charakterystyk graczy, coaching. To był legit team. Mavs nie mieli takiego na swojej drodze w 11.

    "oczywiście o tym nie wspomnisz" - nie traktuj swoich subiektywnych opinii jako must write.

    no i co, to ma być alibi dla nieudacznictwa, tak ?

  • Gość *.static.rdi.pl

    @łukasz

    swoje argumenty odnośnie roli i znaczenia Bryanta w 3peat czy mojej interpretację lderszip KB ad 2011 wiele razy podałem. nie chce mi się repetować w odpowiedzi na pustosłowie, które nie podważa moich argumentacji.

    btw, nie trzeba być aktorem porno, zeby mieć tysiąc kochanek i wiedzieć o pieprzeniu najwięcej na świecie. jeśli ty uważasz, ze tylko aktor porno umie chujem machać, to tłumaczy dlaczego sam nie przelecialeś w życiu żadnej dupy :] to metafora ad basket. a może nie tylko...



  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @ przecinek

    idz do seksuologa...

    widac ze jestes wannabe nie tylko jesli chodzi o kosza...

  • Gość *.static.rdi.pl

    jesteś profesjonalnym psychiatrą ? daj link albo skan tytułów i certyfikatów naukowych, a potem dowod, ze to twoje i legalne, a nie nie dość, ze na wujka, to jeszcze kupione na bazarku.



  • Gość: [Łukasz] *.223.64.219.static.sl-net.pl

    @ przecinek
    :D wystarczy poczytać twoje posty i miec pełne spektrum leków zachamowan, kompleksów ... Czy jest na forum lekarz, który podejmie sie leczyć skołtuniale wnętrze przecinka? Lol

  • Gość *.static.rdi.pl

    no i się zesrałeś...

  • Gość: [Łukasz] *.223.64.219.static.sl-net.pl

    @up
    Mania wyższości czy kompleks niespełnienia ci to dyktuje, bo nie wiem lol

  • Gość *.static.rdi.pl

    pozamiatany jesteś.

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @przecinek

    odnosnie pozamiatania do mam do powiedzenia jedno:

    DALLAS 2011 :D

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    przecinek
    Podałeś dwukrotnie statsy z tej samej serii tj. ze Spurs 02'. Nie można było wypisywać close games z serii 2001 bo po prostu wtedy takich nie było. Skończmy ten wątek. Shaq był opcją nr.1 w tamtym 3peacie. W większości close games i nie tylko.

    "5-6 decydujących meczów w okresie 3peat można zapisać w większości na konto KB..."
    Nieprawda.

    "dla mnie, zespół, który z łatwością wykosił SA w 5 meczach - to był mocny team. Miał charakter"

    Z tym charakterem to wątpię. Moim zdaniem drużyna z charakterem nie przegrywa meczu w finałach prowadząc 20 punktami. Nie wypada. Na g6 to w zasadzie mogli nie przyjeżdżać. Oddali go praktycznie walkowerem.

    Możemy sobie wiele pisać, ale ja naprawdę nie widzę powodu aby bardziej cenić Spurs 10', których gładko zesweepowali Suns od będących w słabszej formie/wypalonych Lakers z ostatnich PO. Tak samo nie widzę powodu aby stawiać Nuggets 09' nad Thunder, a Hornets 08' ponad Heat. Warriors to umówmy się był wybryk natury. Coś poza skalą. Niewygodni, Nelson na ławce i chyba jedyny przypadek w którym 1 seed robiący ponad 60W w RS ma bilans 0-3 z pierwszym rywalem w PO. Warriors też z reszta wielkiej kariery nie zrobili i w 2 rundzie polegli.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @simon
    weźmy serię z Pacers w finałach, i np g4, wg mnie - najważniejszy w serii, bo dający La prowadzenie 3-1, z którego w finałach, i nie tylko, niezmiernie rzadko się wychodzi.
    mecz OT, thriller, 2pt game itd.

    Shaq ma 36 pts, Kobe 28.
    rzut oka na statline dowodzi jednak, ze Kobe rzucał 27 razy, a Shaq 25. dlaczego Shaq ma więcej pts ? bo ma 17 fts, a Kobe ZERO. dlaczego Shaq ma Fts ? bo zebrał w ataku i został skoszony, bo został zhackowany cynicznie, bo Pacers opłacało się go faulowac. na tych 17 fts wrzucił 10 pts [58 % ]. czy ilość Fts z haków przekłada się na bycie 1 opcją ? 1 opcja to chyba coś innego jest.

    weźmy ten sam playoffs rocznik. g7 z PTB, g7 - wiadomo, thriller, 5pt game.
    Kobe 19 rzutów i 25 pts. Shaq 9 rzutow i 18. Fts - obaj PO 12. FGA - tutaj jest róznica. znow Kobe ma więcej. I znów, tak się składa, że to - patrząc z perspektywy zakończonej już serii - najważniejszy mecz. clolse & closer, dwa w jednym.

    2003 - kończący serię close PTB. KB 19 rzutów. Shaq 11. ale Shaq aż 16 fts, zaś Kb tylko 7. Kb ma team high, ale jakby nie miał, to by znów zatarło fakt, ze to on najczęsciej podejmował próby rzutowe, a to zdaje się jest zmienna określający opcje.

    g4 z SA, przy stanie 2-1 dla La - znów mecz decydujący dla serii, z pkt widzenia wygranej Lakersów. Kb 27 rzutów, Shaq 18. Pts 28-22

    z Sacto, decydujące i najważniejsze były g 6 & 7 od stanu 2-3. tutaj jest 1-1 na FGA.

    jeśli spojrzysz na te naj mecze La w 3peat to zauważysz, ze - j.w - KB miał wyższe wskaźniki FGA, a zatem bliżej mu było do 1 opt niż Shaqowi. Jak wszystkie zmienne ujmować - to wszystkie. FGA jest zmienną, imo, istotną, i w tych najw meczach na korzyść KB.

    drużyna z charakterem może przegrać prowadząc 20 pts, jesli trafi na drużynę z równie mocnym charakterem albo nawet mocniejszym. to nie sprawia, ze sama tego charakteru zostaje pozbawiona. Po prostu - trafiła na jeszcze mocniejszą.

    to są twoje opinie kontra moje, nie ma tutaj wyroczni ani jakiegopś zestawu 3 rzeczy/czynnikow, na podstawie których by można sformułować jednoznaczny werdykt. jak mawiał klasyk, dyskusja polega na konfrontacji zdań i poglądów, a nie na przekonywaniu do swojej racji - i mnie to wystarcza. Nie zgadzamy się, zostajemy na swoich stanowiskach i mnie to pasi.







  • Gość *.static.rdi.pl

    w, wydaje mi się - zgodzimy się, idealnym układzie 1-2 opcja czyli MJ - Pippen : NAWET w 96 roku, kiedy Jordan mial słabe momenty : ani w całej serii vs NYK, ani przez całe finały Pippen ani razu nie miał więcej FGA [już nawet bez podziału na zwykłe gms i closer & close gms]. vs Orlando, w close games - też MJ rzucał najczęsciej [blowoutów nie sprawdzałem, bo po co...]. To był właśnie taki układ, jasny podział. ja 1, ty 2 i jeśli układ Mj-Pip ma coś znaczyć, jako pewien wzorzec, to FGA wypada wziąć pod uwagę.

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    @przecinek
    a moze zaczniemy liczyc ile rzutów kobas spudłowal, albo ile jego rzutow trafionych bylo po asystach dodajmy do tego straty i bedziemy miec obraz goscia ktory marnowal wiele posiadan z powodu nadmiernej ambicji?

    Im dalej w 3 peat to Kobe bardziej chcial grac sam. Efekt jest taki ze w 2002 roku spudlowal prawie 57% rzutow, a trafione rzuty po asyscie to jedynie 31% w 2001 bylo 38%. Danych za 2000 nie mam...

    Simon w swojej analizie podal TS, wiec to ile rzutow wolnych Shaq nie trafil nie ma znaczenia... wywazasz otwarte drzwi

    Policz tez sobie USG% w czwartych kwartach tych close/closer games i zobaczysz kto tam byl liderem i opcja nr 1.

    postaraj sie nie wybierac tendencyjnie spotkan tylko wypisuj wszystkie 57 po kolei...

  • Gość *.static.rdi.pl

    mecze wybieram takie, a nie inne, bo właśnie te, a nie inne - są naprawdę istotne, wyzwaniowe, kluczowe dla losow tamtego 3peatu. jest coś takiego jak gradacja ważności w te materii.

    nie interesują mnie staty z uśrednień "z 57 meczów". nie mieszam wódki z winem.



  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    przecinek wg twojej teorii prosto z dupy Westbrook jest opcja nr 1 w OKC a Terry w Dallas,
    pierdolnąles kula w płot LOL

  • Gość *.static.rdi.pl

    łącznie w playoffs'11 jest w tej "rywalizacji" m/nimi remis 8-8-1

    ale w serii z Mavs Durant ma 3-1-1
    zaś w g7 z Mem, w tamtym momencie MI-Game OKC w sezonie - Durant rzucał przeszło 2 razy tyle, co Westbrook,a jak pisałem : w taklich meczach wychodzi, kto jest ktorą opcją. Co nie zmienia faktu, że Westbrook rzuca generalnie za duzo.

    a jak chodzi o Dirk-Terry, to w najwazniejszych meczach Mavs : od 2-2 gms 5 & 6 w mini-serii z PTB, g3 thriller z La wyprowadzający Mavs na 3-0 i ostatecznie odbierający nadzieję lakersom, g4 & 5 z OKC wyprowadzające Mavs z 2-1 na 4-1, i wreszcie finałowe gms 4,5,6 z Miami - we WSZYSTKICH tych meczach Dirk rzucał CZĘŚCIEJ niż Jet.

    wytrzyj gila, idź do mamy i więcej się nie pchaj tam, gdzie starsi rozmawiają, bo wychodzisz każdorazowo na głupka. i buraka przy okazji.

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    wytrzyj w firanke i niepodniecaj sie lepiej....sprawdz sobie ostatnie 2 minuty przy wyniku +/- 5 pkt to zobaczysz kto jest jaka opcja... cale mecze to mozesz sobie analizowac u siebie w Wychodkowie...

    i wez nie pierdol prosze :D

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    nie odniosles sie tez do samoluvstwa Bryanta bo pewnie cwoku nie masz argumentow...

    w kolejnych latach bylo jescze lepiej... ale sam sobie sprawdz te dane Kołczu lol

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    przecinek
    Przede wszystkim nie widzę powodu aby oddzielać FGA od FTA. I to i to są próby rzutowe. FTA Shaqa z czegoś się brały. Czasem z perfidnego hack a Shaq, ale jednak częściej z tego, że faul był ostatnią szansą na jego zatrzymanie przy akcji rzutowej. To trochę tak jakby powiedzieć, że Dwight był tą samą opcją co Nelson w ostatnich PO. Odpalili prawie tyle samo FGA w serii z Hawks, 82-81 dla Nelsona. Ale już w FTA przewaga Howarda była miażdżąca bo 88 do 14. Trudno więc nie brać tego pod uwagę.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @simon
    FTA mogą pochodzić z intencjonalnych fauli, z charges, z fauli technicznych itd., a to nie są rzeczy świadczące o ofensywnej kreatywności.

    w przypadku środkowych mogą być także wynikiem zatrzymania po ofensywnej zbiórce. A ofensywna zbiórka, to nie jest coś, co stanowi kryterium wyłaniania 1 opcji, tylko sytuacyjna okoliczność, bo niezależna od ofensywnego rytmu i taktyki zespołu.

    jest za dużo wątpliwości i 'ale" wokół FTA wysokich, zwłaszcza słabo rzucających Fts i atakowanych bezceremoninalnymi faulami w sposób zaplanowany, zawsze lepiej stracić 1 pts w ft niż 2 plus 1.

    Shaq i Howard wlaśnie do takich C należą, ich FTA to, w znacznej mierze, właśnie pochodna ich słabości na linii.

    w każdym razie, FTA rzucają zupełnie inne światło na sprawę 1 opcji.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @łukasz
    olewam cię.

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    biedula nie umie sobie danych poszukac, co?
    wesolego dnia kobiet, ciociu LOL

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    biedula nie umie sobie danych poszukac, co?
    wesolego dnia kobiet, ciociu LOL

  • Gość *.static.rdi.pl

    spłać długi "hazardowe", ofiaro losu i sześciopaka.

  • Gość: [Łukasz] *.tktelekom.pl

    mówisz chyba o swojej starej :D

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    "FTA mogą pochodzić z intencjonalnych fauli, z charges, z fauli technicznych itd., a to nie są rzeczy świadczące o ofensywnej kreatywności."

    Z charge foul to akurat nie bardzo. Po ofensywnym nie ma FTA. Jeśli mówimy o przypadku Lakers i Shaq/Kobe to akurat okazji na FTA po technicznych czy po intencjonalnych faulach (np. w końcówce gdy rywal chce gonić i szuka dodatkowych posiadań) więcej musiał mieć Kobe.

    Gdyby się tak rozwodzić i brać wszystko pod uwagę to trzeba by pod lupę brać też wymuszone FGA np. poprzez ostatnie sekundy akcji.

  • Gość *.static.rdi.pl

    @simon
    a w przypadku wyczerpania limitu team-fouls ?

    no wlaśnie, jest dużo "ale" jak chodzi o FTA, dlatego skłonny jestem bardziej stawiać na FGA.

  • Gość: [simon] 178.73.49.*

    przecinek naprawdę po 23 latach nie wiesz, że charging faul skutkuje jedynie stratą? Nawet po przekroczeniu limitu. Co innego jakiś loose ball przy zbiórce, ale to inny typ faulu.

    Dla jasności tutaj masz rozpiskę:
    en.wikipedia.org/wiki/Free_throw

  • Gość *.static.rdi.pl

    ok

Dodaj komentarz

© Supergigant
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci