|
Blog > Komentarze do wpisu
Dwyane KluczowySuplement do naszej wczorajszej dyskusji o Kobe Bryancie i jego umiejętności trafiania decydujących rzutów dodał dziś w nocy Dwyane Wade.
Drugi raz z rzędu wynik meczu Miami Heat decydował się w ostatnich sekundach. Drugi raz z rzędu piłka trafiła do Dwyane'a Wade'a. I drugi raz z rzędu Wade nie zawiódł. Z Bobcats Wade przez cały mecz się męczył, zdobył 8 pkt., trafił tylko 4 z 12 rzutów, karty na parkiecie rozdawał LeBron (35/6/7). Przed decydującą akcją Wade miał wątpliwości: “When coach called it, I was shocked because this guy had it going on. I wasn’t in the flow. I was about to say, `Let LeBron run it.’ Then I said, `You know what, I’ll do it.”’ Dziś LeBron rozegrał kolejny kapitalny mecz (34/8/10) ale w decydującej akcji piłka znowu trafiła do D-Wade'a. “I guess that’s why they give him the big bucks.” - śmieje się LeBron. sobota, 31 grudnia 2011, mrpw
Komentarze
Gość: smartwentcrazy, host-81-190-239-74.wroclaw.mm.pl
2011/12/31 13:56:14
i właśnie ta akcja pięknie pokazuje absurd Waszej poprzedniej notki. Dwayne Wade'a trafiał wczoraj game winnery ze 100% skutecznością i podskoczył w Waszym 'rankingu' clutch playerów o 10 pozycji. może nawet przegonił już wielkiego Hedo Turkoglu.
nic, że akcję dobrze rozpisał Spoelstra (zakładam, że on tam rozpisuje zagrywki), Wade uwolnił się dzięki dwóm porządnym zasłonom i dostał podanie w tempo (od LBJ).. najważniejsze, że trafił lay upa bez obrońcy. Shawn Marion już czuje gorący oddech na plecach.
Gość: wilson, user-31-174-87-63.play-internet.pl
2011/12/31 14:11:23
Można zarzucać LeBronowi, że w końcówkach nie wytrzymuje presji ale trzeba przyznać, że na boisku robi niesamowite rzeczy dla drużyny. Potrafi sam pociągnąć zespół do zwycięstwa tylko przy wyrównanych meczach ciężko mu postawić tą kropkę nad i. Dobrze, że jest Wade, który potrafi wykończyć takie akcje. Niech Wade kończy a Lebron asystuje. ;)
Gość: hansjurgenbutt, ewq29.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/12/31 14:59:03
Trzeba sie zgodzic ze Wade jest piekielnie niebezpieczny w koncowkach.
Nie miekna mu jaja tak lebronowi, a dzieki dynamice jest w stanie minac kazdego. Gdyby jeszcze mial lepszego jumpera 2011/12/31 15:08:54
Po waszych notkach można odnieść wrażenie, że w NBA grają tylko Heat i Lakersi.
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2011/12/31 15:16:31
a imo sezon rozstrzygnie się nie na boisku, a w zaciszu gabinetów, na cmentarzach czy gdzie tam prowadzą rozmowy general managers ligowi - decydujące będą ruchy personalne. Jesli Howard zmieni klub jeszcze w trakcie sezonu, pójdzie np do Lakersów albo Mavsów, to następuje calkowita dekonfiguracja obecnego stanu rzeczy; jeśli OKC wywalą swojego pseudo-guarda i dostaną nowego pełnosprawnego [Ty Lawson, Steph Curry] - znów zmiana; Bulls też nie będą czekać, jesli naprawde beda chcieli Kevina Love'a to go zdobeda i zmieni sie uklad w EC. btw, Miami z outsiderami musi rzucac buzzer beatery przy optimal-game big3 - wymowna historia.
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2011/12/31 15:21:33
Wade jest MVP Heat. this is a Wade's team, this is a Wade's team...
Wade rzucil 6 z ost 9 pts Miami i 4 finalowe. to cos wiecej, to full clutch, nie tylko pojedynczy buzzer beater.
Gość: mike, 178-36-68-70.adsl.inetia.pl
2011/12/31 16:27:26
Moim zdaniem był Jordan, jest Durantula i Wade, był;/ Roy. Oni w ostatnich latach i obecnie mieli łatwość kończenia spotkań. Kobe i James (chociaż go nie lubie) dokonują cudów na boisku, ale nie mają zimnej krwi w końcówkach...
2011/12/31 16:34:59
@ przecinek
Jakieś konkretne info posiadasz w sprawie zainteresownaiia byków KL ? Rip bardzo dobrze wkomponowany w zespół, mi tam brakuje już tylko jakieś energizera z ławki, który by się mógł tłuc o nagrodę 6th mana i wskakiwał do s5 przy kontuzjach Z tego co czytałem w OKC na razie nie chcą się pozbywać Westbrooka. Zobaczymy, ja na dzisiaj stawiam na 2 lata przegrywania w po i zesłaniu Wstbrooka do... przysłowiowego Toronto
Gość: Shejk23, 89-73-65-243.dynamic.chello.pl
2011/12/31 16:43:29
Tutaj idealnie jest pokazane jak bezsensowne jest rozważanie clutch czy nie clutch. Z jednej strony oczywistym jest, że Kobe ma jaja i umie oddać ostatni rzut, ma genialną technikę, wciąż bardzo dobrą motorykę i oblrzymie pokłady pewności siebie. Tu się zaczyna problem bo ostatnia akcja w meczu z chicago, jak i większość jego spudłowanych rzutów w końcowkach jest KOMPLETNIE nie przygotowanych. To wcale nie świadczy dobrze o Bryancie, że nie daje sobie rozpisać zagrywki tylko próbuje być bohaterem. Widać też, że Spoelstra robi postępy i stara się gonić Riversa, ktory jest absolutnie w tym genialny. Jak widać wystarczy dobry pomysl bo wykonawców ma coraz lepszych ( w końcu, czego więszkość fanów nie zauważyła najważniejszą robotę w tej akcji zrobił nie James i nie Wade tylko Battier stawiający zasłonę).
Gość: iguana_ms, 178-73-39-43.home.aster.pl
2011/12/31 18:01:20
Największą robotę w tej akcji to zrobili obrońcy Minnesoty (zwłaszcza Derrick Williams), którzy pogubili się na zasłonach i rotacjach.
Dyskusja o byciu "clutch" jest bezsensowna. Kiedyś przedstawiono statystykę, że w ostatnich 5 minutach down-the-stretch najlepszy był bodaj Battier (sic!). Kobe, Wade, James - to wszystko wielcy zawodnicy, potężni game-changerzy (łatwość rzutów Wade'a w 4. kwarcie z MIN była porażająca!). Zgodzę się, że KB trochę za bardzo chce być bohaterem - brakuje mu zaufania do partnerów (Fisher w narożniku przy wjeździe z Chicago), ale to nie zmienia faktu, że wszyscy trenerzy ligi umieściliby go w piątce zawodników, którym daliby piłkę w ostatniej akcji. Btw, Kevin Love do Minnesoty? Absurd! Tam się buduje wspaniały small-marketowy team i należy im kibicować, bo takie drużyny przynoszą kolory do NBA. Rubio-Williams-Love -> bardzo młode, dość nieopierzone, BIG 3 :)
Gość: kocur72, cpc1-gill9-0-0-cust339.basl.cable.virginmedia.com
2011/12/31 18:52:56
Rzut Wada to nie był buzzer beater ! Tam było całe 4 sekundy do końca i gdyby Rubio nie spękał tylko sam próbował rzucić ( a miał pozycję ) to prawdopodobnie Minnesota by wygrała.Brakło doświadczenia i pewności siebie.
Rubio miał parę fajnych zagrań w tym meczu ale też sporo prostych strat. A już podanie w ręce Le"Bronka" to mistrzostwo świata. Sam James był trochę ździwiony :) Ale faktycznie Minnesotę ogląda się z przyjemnością. W przeciwieństwie do Clippersów. Obydwa zespoły czeka mnóstwo pracy, ale chyba CP i spółkę więcej 2011/12/31 20:06:08
mowilem zeby przyjrzec sie Indianie, wg mnie beda walczyli dzielnie w tym sezonie. Maja dobra pake, malo dziur, atletyczny, zbilansowany sklad, duzo talentu, ale jest i wspolpraca. Dobrze sie oglada, sa tez dobrze poukladani. I milo w koncu widziec jak duza koszykowka wraca do Indiany - stan tak wazny dla tradycji tego sportu.
Rubio - rewelacja... Wnosi nowa jakosc do nba i pieknie sie na to patrzy. Rozbijal obrone miami jak chcial i kiedy chcial - tutaj plus dla miami - oni naprawde bronia swietnie od poczatku sezonu - LBJ haruje jak wol, do tego rzuca duzo punktow przy tym nie oddajac zbyt wielu rzutow (dzisiaj w nocy oddal chyba pierwszy rzut z obwodu - zgadali sie chyba z wadem, ze nie beda rzucac zza linii na razie czy jak?) Jednak Rubio to faktycznie player - ledwo przylecial do Minny a juz dyryguje atakiem jak pro ( w koncu rookie to on tylko na parkietach nba jest) Dotrze sie jeszcze z zespolem i nawet Wilki cos powalcza w tym sezonie. Przy tym, Rubio czyni swoich kolegow lepszymi, jego dishe od razu lepiej wykorzystuja rookies. Ten team tez warto ogladac w tym sezonie. Miami niszczy... na razie. Widac twardosc tego zespolu, Lebron caluje sie po lapach jak world peace, zaciesza do publiki - na zalamanego przegranymi finalami nie wyglada... Zobaczymy jak dlugo. Miami z Bulls beda zapewne walczyc o mistrza wschodu, ale jak beda wygladac pod presja? CZy bedzie roznica w porownaniu do pop sezonu? Jak nie teraz to chyba juz nigdy. Wielu wg mnie nie docenia w tej ekipie Bosha, ktory zgoda, nie jest gweiazda na miare jamesa i wade'a ale ma dobry rzut, zaczal sie ruszac w obronie - w kazdym teamie bylby dobrym wzmocnieniem. To, ze poziomem zadufania rowna do dwoch kolegow to inna sprawa, ale nie mozna go nie doceniac. CBulls pokazali Clippers gdzie maja dziury - obrona w tym zespole kuleje, Rose swietny mecz (jak kazdy poprzedni) - chlopak widac ze cwiczyl rzut za 3 i skutkuje to lepszym percentage. Do tego Rip, ktory jak zlapie rytm bedzie waznym elementem tej ukladanki. Czekam na dwumecz lakers z denver - to beda dobre mecze, a jeszcze wraca bynum. Zobaczymy w jakim stopniu bedzie Brown chcial korzystac z jego uslug, ale jesli dobrze go wpasuje, to lakers beda bardzo mocni na deskach - swietnie na razie radza sobie Murphy i McRoberts. Bardzo dobrze gra Gasol, moze taka terapia szokowa zwiazana z jego tradem wyjdzie mu na dobre? Wg mnie wyglada na pewniejszego siebie niz sezon temu. Jest co udowadniac, trzeba sie starac... Pozdrawiam 2011/12/31 22:08:39
Wade na kolanach - 4 mecz z rzedu James jest o klasy lepszy ,prawie jak Deja Vu serii z Bulls.Jak tak dalej pojdzie James ma MVP w kieszeni,a Wade musi sie sprezyc na second NBA-team
James w clutch time 5 pkt,3zbiorki,2 asysty,do tego znow przejal najgroznejszego zawodnika rywala potwierdza,ze wsrod ZNAWCOW NBA jest najlepszym clutchem,a takie pasy to konczyc moze pierwszy lepszy bambo z ghetta.Przypominalo to akcje Ronaldinho z Milanem(kiedy jeszcze byl najlepszy na swiecie) i jego swietny pas do Giulego,gdzie wszyscy fachowcy dostrzegali architekta tej akcji i przypisywali mu po 70-80% zaslug przy tym golu.Ot.taka analogia James jest architektem,czlowiekiem renesansu ,Michalem Aniolem tego teamu a Wade to taki chimeryczny robotnik. PS.Przecinek nie wydurniaj sie jak Lakers dostana Howarda,to straca Gasola i pewnie Bynuma i wychodza w tym sezonie na tej wymianie na minusie,OKC nie wymienia swojego all-stara za jakies niedorobione gwiazdeczki,moze najwyzej za Rondo czy Derona,a to sa trejdy poki co gatunku science-fiction.Nie ma takiej opcji,zeby Love zmienial klub przed zostaniem FA za malo Wolves moga za niego dostac,a Bulls beda musieli sporo zaplacic najpierw Rose i patrzac po ich zapelnionym salary (57melonow na 2012-13 rok bez Rose) zyjesz po prostu LaVidaLoca i oczekujesz,ze jakis ksiaze na bialym koniu zawita do kontederow i zmieni uklad sil,bo obecny stan rzeczy jest dla ciebie nie do przyjecia.
Gość: , dynamic-87-105-67-149.ssp.dialog.net.pl
2011/12/31 23:16:20
Ej chłopcy, zaglądam tu od niedawna. Prawdziwek zawsze tak się spuszcza nad LeBufem i zakrzywia rzeczywistość po to, żeby LeBron był we wszystkim najlepszy?
2012/01/01 11:26:36
Faktycznie Love w Bulls, to raczej kiepski pomysł. Nie widzę, żeby Bulls brakowało zbiórek. A Love raczej kiepsko wkompnowałby się do Bulls. Jedyne o co mogą zabiegać Bulls, to dobra wróżka-czarodziejka, która dodałaby Boozerowi defensywnego skilla i więcej trwadości.
Rozczulanie się nad wygraną Heat z Wolves jest trochę smieszne. Mega-team ograł bardzo szczęśliwie jedną z najgorszych drużyn w lidze i to przy maksymalnym wysiłku. A Wolves wcale nie grali perfekcyjnejnego meczu. Mieli ponad 20 strat, z czego większość nie wynikała z ekstra defensywy Heat, tylko z głupich błędów Wolves (są po prostu słabą druzyną). Wolves mieli wygrany mecz: 4 punkty przewagi na 2 minuty przed końcem, a mimo to nie potrafili zamknąć meczu, jak to często zdarza się z looserami w tej w lidze (patrz np: wczorajszy mecz Nuggets z Lakers). Wolves przestrzelili kilka lay-upów w końcówce, jedne dunk, Tolliver chybił dwa wolne z czetrech. Heat pomogli sędziowie gwiżdżąc ze trzy razy kontrowersyjne faule ofensywne na niekorzyść Wolves, .... a mimo to potrzebny był aż game-winner Wade'a.
Gość: gonzzo, abay172.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/01 11:32:55
szczerze pisząc to nie jest to 'spuszczanie się'. nie jest to też faza 'blow-joba'. to zdecydowanie stadium 'a-t-m'.
a przy okazji chciałem przekornie zauważyć że jeżeli porównujemy 'MJ-Pippen' vs. 'LBJ-Wade' to LBJ bliżej raczej MJ (przez cały mecz ciągnie zespół), bo jak wszyscy ładnie zauważyli MJ-owi zdarzało się odgrywać do rolesów w kluczowych akcjach. OK, MJ-owi 'zdarzało się' też grać kluczowo, czego u Broni zdecydowanie brakuje. 2012/01/01 11:33:14
Racja. A Wolves sa gorsza druzyna, ale z calkiem niezlym potencjalem. Bronia slabo, ale wg mnie moze sie to zmienic - Rubio ma szybkie rece i juz wczoraj kradl pilki np Wade'owi i mial pare tip-pass. Do tego Adelman to swietny coach i moze nauczy ich team defense. Do tego sa rookies. Playoffow nie bedzie, ale maja szanse ukrasc pare zwyciestw lepszym druzynom. Anyway, warto ogladac.
Love w Bulls jest zbedny, chociaz kazda druzyna wzielaby go do siebie gdyby tylko mogla. Zbiorek tam nie brakuje, ale Love dysponuje tez swietnym rzutem, co w Bulls przydaloby sie jak najbardziej. Ale to i tak trade bez szans. Co do obwodowych Bulls - podpisali przeciez Hamiltona. Jesli on zaskoczy, to Bulls maja chyba wszystko co potrzeba zeby starac sie o tytul - miedzy nimi a heat rozegra sie walka o East Conference Champion
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/01 11:39:06
@Tvvoj
nie mam oficjalnego info, że Bulls polują na Love'a, ale w kilku miejscach spotkałem się z pogłoskami, czy też może z wishul thinking, w każdym razie - gdyby faktycznie się za to zabrali, to by było wesolo, bo stawiam w ciemno, ze Love nie ma zamiaru siedzieć w Minnesocie i grać o paczkę frytek przez kolejne 2-3 sezony. @prawdziwek zastanów się raczej, dlaczego w najważniejszej akcji meczu, to James wznawiał akcję z boku, a nie był tym, który ją kończy ? potencjalnie, to nawet byłoby bardziej logiczne, zeby wyższy gracz kończył z okazji swoich warunków fizycznych. Widać warunki to nie wszystko :] A podanie jak podanie, to co najważnejsze rozegrało się zanim James rzucił ten prosty pass, który wykonało by wielu innych. "Lakers stracą Gasola" - serio ? już go stracili, tylko jeszcze muszą go wytradować, zeby to stało się oficjalnie. Bynum może się złamać i mieć career end w każdym momencie, jest pop prostu podejrzanie delikatny. Lakers siedzą na beczce z prochem uzależniając się od jego dziecięco łamliwych kości. albo chcesz mieć all stara albo chcesz mieć mistrzowski zespół, wybór należy do ciebie. Zrozum wreszcie, ze składanie teamu w koszykówce polega na tym, że się bierze klocki pasujące do siebie, a niekoniecznie same największe i najbardziej kolorowe. To chyba jasne, ze jesli Bulls będą tradować z Minny, to Love będzie chodził za gruby kontrakt Noaha albo Boozera. prawie 40 mln Bulls pakują w trio Deng-Noah-Boozer, z ktorego najwyżej Deng jest na swojej pozycji w NBA topowym graczem. Z pozostałej dwójki - muszą wypieprzyć jednego albo obydwu, jeśli naprawdę ma być z nimi dobrze. Obecny stan rzeczy jest nie do przyjęcia dla Bulls, a nie dla mnie, ja to mam w nosie. Ja nie traktuję koszykowki NBA tak osobiście, jak ty, jak ci krUla postponują, to wpadasz w histerię i poniżasz się idiotyczymi bałwochwalczymi wpisami, jak jakiś burek. Tak całować czarną dupę jakiegoś matoła, który podstawówki nie skończył... kurwa, wstyd. z Lovem jest kilka możliwości, jak zostanie FA, to Wolves mogą gówno dostać po sezonie za niego, co najwyżej pozbędą się kłopotu z podpisywaniem go. Mogą go podpisać i wymienić na Noaha z dokładką. Ale mogą go i teraz pchnąć, co za róznica, jesli i tak nie chce z nimi zostać po sezonie, a mógłby w tym roku jeszcze pograć w playoffs. Jak gracz nie chce gdzieś grać, to odejdzie tak czy siak, tak to już jest w tej lidze i inaczej nie będzie. Tylko wariant odejścia pozostaje do dogadania. 2012/01/01 11:50:19
wg mnie trade'owac Kevina za Noaha to blad. Joakim jest swietnym obronca i tez zapewnia zbiorki na obu tablicach. Do tego pasuje mentalnie do Rose'a - maja chec zwyciezania, daja effort pod presja. Deng gra swietnie i absolutnie powinien zostac, broni, rzuca, daje spacing. Co innego Boozer - dlaczego on nie moze sie odblokowac zostanie dla mnie tajemnica... ale wymiana Love - Boozer cos mi sie nie wydaje mozliwa
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/01 12:03:20
"LBJ bliżej MJ" - litości, serie z Celtami i Mavs pokazały, ze LBJ po prostu nie ogarnia 4 kwart meczów, a g4-6 przy remisie albo nie daj boże deficycie w serii, po prostu go paraliżują. To jest duży bambus, ale wychuchany, wypomadowany, od małego był "gwiazdą", był "sure shot superstar" i po prostu nie nigdy nie nauczył się znosić presji, nie wyrobił sobie charakteru.
Eks-linebacker NFL, Chris Spielman pytany w czasie lockoutu, jak widziałby szanse Lebrona na grę w NFL, gdyby sezon NBA nie odpalił, powiedział, ze Lebron nie miałby szans, bo "to najsłabszy psychicznie czlowiek, jakiego widziałem w życiu", i to jest facet, który pochodzi z Ohio i zna Lebrona od dawna. To jest opinia, której dzisiaj mało kto zaprzecza, bo Lebron po prostu jej prawdziwość póki co weryfikuje pozytywnie. To jest dziwny przypadek, bo niby gościu robi staty na poziomie TD, ale w clutch pozostaje sztywniakiem, któremu już nikt nie zaufa, a najlepsze, ze on sam sobie na tyle nie ufa, ze bezproblemowo zgadza się na wznawianie piłki z autu w decydującej akcji meczu. czy wy sobie naprawdę wyobrażcie MJ'a, KB albo Birda, nie wiem... Paula Pierce'a, nawet Allena Iversona, którzy się zgadzają na bycie podawajkiem w takim momencie ? To jest manifest pod tyułem "Ja, Lebron świadom swych praw i obowiązków, w pełni wladz umysłowych zgadzam się na bycie giermkiem Dwyane'a Wade'a. Amen, tak mi dopomóz w trójcy jedyny taki". Co tu jeszcze dodać ? ktoś powie, ze to piękne poświęcenie, a ktoś inny, ze w ten sposób zamyka on spekulacje o "next MJ", next Cośtam, koniec pieśni. z tym, ze "Love jest zbędny Bulls", to chyba też dowcipas taki ? kto jest lepszy - Noah, ktory jest od Love'a : a] slabszy fizycznie, b] na tablicy znacząco mniej skuteczny, c] zasięg rzutu na poziomie 2 metrów, od 3 metra można go pilnować Kasią Cichopek, a i tak nie rzuci nawet pół punktu i nie wymusi zadnego ft. To jest kpina. Noah jest dobry w rotacji, w team-defense, w kryciu indywidualnym, to oddaję mu z honorami, jest ważną postacią w systemie, ale Bulls naprawdę nie będą gorsi znacząco z Lovem, a za to będą nieporównanie groźniejsi w ataku, a tylko tak mogą zbilansować się z Heat. 2012/01/01 13:00:57
jasne, pozostaje tylko pytanie o team chemistry - choc Love jest raczej wyluzowany i star factor mu we lbie nie przewraca - wydaje sie, ze moglby sie wkomponowac do druzyny bez problemu. Ale ile znaczy team chemistry dal przyklad bostonu po tradzie perka. Dodatkowo Noah jest wg mnie lepszym obroncom, a Thibbo wykorzystuje to w pelni. Moze zrobilby obronca rowniez Love'a - pilka klei mu sie do rak jak nikomu, ale to imo i tak bardziej ofensywny gracz, a kosztem Noaha... hmm, no niewiem
2012/01/01 13:18:09
Tyle, że Bulls raczej nie jest potrzebny gracz podkoszowy, który rzucałby z +3 metrów. Z Lovem w Bulls piłka nie będzie krążyć po obowdzie szybciej, a tego brakowało w finałowych kwartach serii Heat-Bulls. 15-20 sekund w rękach Rose'a wyczerpuje limit dla pozostałych graczy do pojedynczych dotknięć. Dodatkowo nie widzę, żeby Love grał lepiej pick'n'rolle niż Boozer. A to jest klucz (+ zasłony w okolicach linii rzutów wolnych) dla obecnego ataku Bulls. Jemu trzeba dogrywać piłki po europejsku, jak robi to obecnie Rubio. Love też nie da raczej Bulls więcej punktów w szybkim ataku.
2012/01/01 13:47:01
Przecinek nikt w Heat nie podaje lepiej niz James,poza tym rozpoczynajac pilke z boku nalezy sie liczyc z tym,ze zaraz dostanie ja spowrotem wiec jest wieksza atencja na dystansie i wiecej miejsca pod koszem,na ruch Wade'a bo do takiej akcji potrzeba konkretnego spacingu,comprende? Poza tym na pewno mieli jakis plan B,jakby rubiki kryly porzadnie.
Lakers tak stracili Gasola ,ze chyba jego duch robi 56% z gry w tym sezonie.Bynum 29/13 zeszlej nocy.Bynum wchodzi w prime i moze zdeklasowac Howarda i na twoim miejscu zaczekalbym czy aby Bynum nie bedzie najlepszym Lakersem w tym sezonie,bo troche glupio trejdowac najlepszego gracza. OKC 5-0,Westbrook daje szkole Nashowi ,permanentny progres zespolu od lat,co za osiol upieralby sie w takim momencie do wymiany swojego najbardziej agresywnego gracza? Tak wypierdol Noah-Deng-Boozer i przyszle Chicago bedzie bardziej przypominalo Minnesote :) Kpiny sobie robisz Bulls od czasow Jordana robili za posmiewisko ligi,wczesniej tez bylo niewiele lepiej,pozycja 2 pozycji za plecami Jamesa to dla nich niemal jak zaszczyt,a przy dobrej kosmetyce jak z Hamiltonem i lucie szczescia moga wygrac East.Nie rozpierdalasz calego core zespolu w prime,kiedy ma realna szanse na powalczenie o misia. Bulls nie chca wymienic Noah tylko nawyzej Boozera.Tom Thibodeau zlalby cie pasem na gola dupe,gdybys mu powiedzial ze ma wymienic ostoje swojej defensywy i zmienil DNA zespolu i zmajstrowal najgorszy defensywnie frontcourt ligi bez klasycznego centra. "od małego był "gwiazdą", był "sure shot superstar" i po prostu nie nigdy nie nauczył się znosić presji" Tak byl gwiazda i nie nauczyl sie znosic presji :))) Jestes mniej logiczny niz monologi Kononowicza. Chris Spielman wlasnie wyrobil sobie nazwisko na matolach ,ktorzy lykaja podobne prowokacje.Chcesz wyrobic sobie nazwisko w sporcie obraz Ronaldo,Mourinho,czy Jamesa trafisz do gazety ,ale ze sa matoly ktore sie na to powoluja? Sztywniak robi 5,3,2 +kluczowy przechwyt i obrona najgrozniejszego rywala danej nocy.Zastanawiam sie czy ty w ogole grales kiedys w kosza,czy dla ciebie bycie supestarem to gra na playstation z 10 latkmi,gdzie kto wypaluje wiecej superstarem ten jest najlepszy. Tak kurwa James gdyby byl prawdziwym superstarem powinie zarzadac pilki i opierdolic trenera,Wadea,BOsha a w razie czegos odmowic wybiegu na parkiet to bylby wtedy supestar :))) Superstarem bylby tez gdyby wszedl miedzy 3 rywali i dostal czape ,albo odpalil marnego jumpera po ktorym Gejlinari ma czystego lay-upa.Nie jest superstarem bo przechytrzyl wszystkich polglowkow,ktorzy spodziewali sie pilki do wybornie dysponowanego najlepszego gracza na parkiecie ,a Wade mial wiecej miejsca niz na rozgrzewce.Dawno juz pisalem,ze James przewyzsza decyzjami,inteligencja i dojrzaloscia Jordana,ale teraz to zaczyna myslec na boisku jak trener z najwyzszej polki.
Gość: Stachu, acss177.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/01 14:04:25
"James przewyzsza decyzjami,inteligencja i dojrzaloscia Jordana" to jest kurwa HIT 2012 zanim w ogóle ten rok się zaczął! Chapeau Bas!
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/01 14:11:56
@zrz
ja mam taką teorię, ze obrona Bulls to system najpierw, a później ludzie, czyli jest to autorska koncepcja trenera. Love nie jest idiotą, żeby wątpić, iż w tym systemie będzie psujem. jak dla mnie, to Bulls się wpieprzyli przede wszystkim w kontrakt Booza, ktory ich skutecznie trzyma za jaja. Mogli z tym poczekać, ale chcieli mieć koniecznie ofense-firepower na Heat i podpisali za wcześnie tego fagasa, który im tego fajera nie da ani teraz ani za rok ani nigdy.
Gość: rubio-love, afsb182.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/01 14:30:29
Love bedzie rfa, na pewno podpisze kontrakt z minnie. Wolves raczej nie beda chcieli go trejdowac. Nie rozumiem tej nagonki na lebrona. Jest to najlepszy zawodnik w nba w tej chwili. Latwosc z jaka gra jest niesamowita. Koszykowka to gra zespolowa, kazdy ma swoja role, Lebron ciagnie zespol przez 45min, Wade robi swoje w koncowce, Bosh dorzuca swoje.
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/01 14:34:50
@prawdziwek
pogrązasz się :] podanie Jamesa nie było podaniem karkołomnym, cała akcja rozegrała się na zasłonach, a on tylko rzucił prostą piłkę do skończenia. tak, tylko Bynum to duża szansa na to, ze byle kolizja połamie go na amen, a Howard dotąd mecze opuszczal częsciej z powodu zawieszeń dyscyplinarnych niż urazów boiskowych. Poza tym, sam pisałes, ze Howard by poskładał Olajuwona,Shaqa i Wilta, więc nie rób z siebie durnia. No chyba, że twoiim zdaniem Bynum poskładałby Olajuwona, Shaqa, Wilta PLUS Howarda :] to 5-0 jest pomimo Westbrooka, którzy rzuca 30 % i traci najwięcej piłek w lidze, a ofens na polowie nadal jest denna. wymienić na Holidaya, Curry'ego albo Lawsona i koniec pieśni. aż tyle Love nie jest wart. core zespołu ? a co to jest w Bulls ? Love daje szereg atutów w porównaniu do Noaha, nie mówiąc już o Boozerze, ale zakładam,ze nawet minnesota nie pójdzie na wymianę za Booza, który ma jeszcze 4 lata grubego kontraktu, tylko Noah wchodzi w grę, plus ogryzki. Bulls potrzebuję ofensywy na Heat, samą obroną z nimi nie wygrywają, bo Heat mają defense także i Bulls muszą balansować swoje O & D, a nie kosmetykę uprawiać starym Ripem, który i tak w playoffs nie obroni na SG, a w ataku nie da FGS i będzie grał mniej niż Brewer. Buls muszą mieć atak wysokich graczy, żeby balansować atak Bosha. To Boshem Heat wygrali serię w ataku, a nie perimeter. Thibo to kurwa przewidział, próbował matchować Boozerem, ale Boozer to dupa nędzna. Love to jest odpowiednia odpowiedź. dodatkowo Love daje cały pakiet zbiórek. To jest NAjlepszy ofensywny zbieracz ligi, do jasnej ciasnej :] Chuj a nie DNA, waćpan, co takiego Noah zrobił w playoffs przeciw Heat ? gówno zrobił. Bulls DNA to jest system defensywny thibo, który będzie działał, bo wazniejszy jest know how od personelu, a atak musi mieć talent, a Noah ma zero ofensywnego talentu. Love ma go za to bardzo dużo. jasne, jasne, pogadaj sobie z graczem NFL. MOżesz się z nim nie zgadzac, ale bagatelizowanie jego zdania jest debilzmem. presja kamer i mikrofonów, a presja wyniku i determinacji przeciwnika na boisku, to dwie rózne sprawy. kiedy jest mowa o clutch scoring, to mówię o clutch scorerach, a nie o clutch defense. Ty mówisz o defense, kiedy jest mowa o scoring, bo o scoring Lebrona w clutch faktycznie nic nie można powiedzieć, bo wszystko już powiedziano w kabaretach. James nie może niczego żądać, on jest szczęśliwy, ze został zwolniony z obowiązku, któremu nie jest w stanie podołać. no widzisz, KB czasami odpali, ale nikt nigdy nie ośmieliłby się mu kazać wznawiać z boku dla innego gracza. gros trenerów i gm-ów ligi wlaśnie jemu "dałoby piłkę na ostatni rzut". takie ankiety są co roku, niemal, i co roku jest ta sama odpowiedź. Wade wykonał zajebistą pracę, zeby się do tego banalnego podania uwolnić - zacznij chociaż hajlajty oglądać, zamiast pisać na surowo :] "James przewyższa Jordana" - De Andre Jordan ma czas się poprawić, daj mu kredyt. 2012/01/01 14:52:04
No wlasnie, system.. a w tym systemie u Thibbsa Noah wydaje mi sie bardzo waznym elementem jego ukladanki. Masz racje co do zalet Love'a, bo sam tak uwazam. Najlepsza opcja dla Bulls to wlasnie zakombinowac tak kontrakt Boozera, zeby nie musiec pozbywac sie Noaha i dokooptowac Love'a na PF. Tylko znowu szkoda mi troche Minny, bo z Lovem, Rubio + paru mlodych, dobrych graczy stanowia fajny team. Nigdy nie slyszalem/czytalem zadnych wywiadow z Lovem, niez a bardzo wiem jak wyglada jego przywiazanie i sympatia do Wolves, ale fakt - gracz tego formatu nie bedzie chcial podazac droga Garnetta (tzn tyle lat spedzic w Wolves bez zadnych widokow na aktualny sukces) - nie w tych czasach, gdzie ciezko o lojalnosc.
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/01 15:32:16
kij z Minny, chcesz mieć dobre playoffs, czy nie ? ;]
właśnie, imo, to system Thibo kreuje graczy, a nie gracze system. jasne, jakaś kompletna lebiega zupelnie się nie nadająca polegnie nawet w takich waruynkach, ale nie mówimy o lamusie, tylko o jednym z bardziej savvy i wise i tak dalej po łacinie wysokim graczu w lidze. Nie wierzę, ze Love u Thibo by był bustem. Po prostu nie wierzę. a i tak, btw, liczy się, wg mnie - ofens Bulls. albo Bulls się poprawią, albo nie mają szans z Heat, nawet licząc postęp mentalny jaki na pewno się w nich dokonał. Heat grają za dobrze, zeby to wystarczyło. I o ile w obronie mają system i będzie dobrze, na tylle jest to ustawione, że nawet Boozer im tego nie rozpiździł, to w ataku chodzi po prostu o skillset i talent, bo bez niego żaden system nie zadziała. Love ma co trzeba. Noah jest ma mniej i na naj ekipy EC będzie to zawsze za mało. 2012/01/01 15:55:09
nie, no bustem na pewno nie - Love to jest gracz typu ''wkomponuje sie w kazdy team'' Imo jednak rownie mocno potrzebuja po prostu strzlb na obwodzie. Po to zatrudnili Ripa. Nie ogladalem w ogole Pistons w zeszlym sezonie, a dochodzily do mnie tylko sluchy o tym jak dokazuja w szatni. Mysle, ze Rip mimo wieku dalej potrafi zagrozic zza linii, duzo biega po zaslonach (praktycznie caly czas) i umie sie ustawic. Do tego Rose bardzo sie rozstrzelal za 3 - na ile tern percentage jest skuteczny w sezonie, a na ilu sie utrzyma to niewiadomo - stad tez pytanie, czy bedzie mozna na nim polegac w postseason - wg mnie nie, bo Rose w serii bedzie tak kryty, ze Bulls musza miec kogos kto bez krycia odda pewny rzut. Korver? I don;t think so..
Gość: simon, 178.73.49.19*
2012/01/01 16:11:39
Ja się jeszcze odniosę do poprzedniego wątku o Bryancie. Kobe jest fajny jak na zegarze jest te 3,4 czy 5 minut do końca. Mamy mecz na styku 2 minuty do końca i Kobasowi załącza się hero mode. Każde posiadanie Lakers grane w ten sam sposób czyli Kobe klepie, zwodzi i odpala jumpera, który przeważnie nie wpada. Przeciwnik go potroi, a on i tak będzie rzucał. Przez łapy, między nogami nie ważne będzie rzucał i w życiu gały nie odda. Świetny przykład to wczorajszy mecz z Nuggets i ostatnie minuty. Jeden czy dwa pudła z jumperów, dziwne kroki i gdyby Lawson trafiał FT, a Gallinari potrafił skończyć layupa sam na sam z koszem to Lakers by to przegrali. Tak więc na ostatnie 2 minuty znajdę kilku lepszych od Kobego.
Love za Boozera? Ktoś mi powie czym mieliby się kierować Wolves, żeby na to pójść? Nie dość, że dostali by sportowo po dupie bo Boozer chyba najlepsze czasy ma za sobą i notuje od jakiegoś czasu regres to jeszcze musieliby wydawać naście baniek więcej. Ja wiem, że Love nie ma podpisanego z Wolves 5-letniego kontraktu, ale bez przesady. Jak będą czuć, że po sezonie 12/13 go stracą to za rok mogą wyciągnąć za Love'a znacznie więcej niż Boozer. Z kolei oddawanie Noaha mogłoby zaszkodzić Bulls. To jednak kawał obrońcy i ponad 10 rpg, a front Love/Boozer to chyba nie jest najlepsza kombinacja dla Bulls.
Gość: rubio love, afsb182.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/01 16:44:19
lova bedzie rfa, minnie wyrowna kazda oferte, da mu maxa prawdopodobnie. front court lova-boozer? trejdowanie noah za love to chyba jakis zart. kto bedzie gral na C? love nie jest dobrym obronca. porownywanie naoh i czepianie sie, ze to jego wina, ze bulla nie ma szans z miami to jakis absurd. na pewno wymiana love za noah nie pomoze bulls
2012/01/01 17:19:09
Juz widze Joela Anthonyego rzucajacego taka pilke :) Poza tym musial byc ktos wyzszy,zeby nie zostac zablokowanym przez zazwyczaj wysokiego tzw.pajacyka,a takze by miec nalezyty przeglad pola.
Poki co to Bynum wyglada zdrowy jak byk i w najlepszej formie w zyciu,wiec to nie jest klocek ktory nalezy przesuwac.Nie rob z siebie pajaca,potrzebowales kilku lat by ogarnac klase Howarda ktora mozolnie ci wbijalem do pustej glowy,a teraz do kazdego kontendera bys go wcisnal uznajac jego klase.Bynuma pare lat temu nie bylo nawet na horyzoncie,choc od dawna bylo wiadomo ze ma wieksze mozliwosci w ataku od Howarda. 37.5% i ciagnie rosnie,a do tego 90%FT.W ostatnim meczu akurat W-Brook gral b.dobrze,a z Dallas byl najlepszym graczem w clutch time. Jeszcze 2-3 dni temu szydziles z Love jako C i nazwales go wolnym,rozumiem ze pierwszy raz go na oczy zobaczyles w NBA z Miami i sie zakochales ale nie rob z siebie osla.Bulls potrzebuja twardej defensywy NOah a nie jumperkow Love.Maja na benchu Taja Gibsona ,ktory jest jednym z lepszych defensorow na pozycji PF i uzupelnia slabosci Boozera..NAjlepszy ofensywny zbieracz ligi nie zostanie nigdy wymieniony na Boozera.POmyliles brawure z browarami,znowu.Noah trzymal w Bulls do IV kwart gdzie James przejmowal kontrole nad wydarzeniami i ucieral nosa Rose. Debilem jest ten kto na powaznie slucha gosci z NFL mowiacych o NBA. Mowa jest o clutch.Clutch plays,a to moze byc kluczowy przechwyt,blok,czy kilka zbiorek.Big time shooter to moze byc i Carter jak to Steve Kerr go nazwa ostatnio,James jest big time playerem a nie jakims strzelczyna,ktoremu wpadnie raz na pare razy. Smieszny jestes w razie powaznego konfliktu z Wade idzie do Pata i nie ma bata, Dwayne laduje w Orlando za Howarda i Heat sa urzadzeni nie 3-4 lata ale na 5-8.A Wade robi to co umie najlepiej i przez lata walczy dzielnie o 8seed i zasluzone baty i ryby w kwietniu. "Czasami" to eufemizm rozumiem? Dlatego Bryant przegrywa wiecej procent meczow.Trenerzy wybieraja Bryanta z prostego powodu,oni chca wygrac mecz a zaden z nich przeciez naprawde nie trenuje KB.Jesli Bryant wlacza hero mode w koncowce,to ich szanse na zwyciestwo rosna jak pokazaly takze tegoroczne mecze z Bulls czy Denver.Myslisz,ze Bryant mialby taka konfidencje gdyby nie czytal takich glupot o sobie? Prace to wykonal James na Beasleyu zatrzymujac go na 4punktach,a w koncowce przejmujac Rubio,a Wade wykonal szkolna akcje na szkolnej obronie i zalapal sie na hajlajt dnia,ktorym sie upiles. Nie ma przypadku w tym,ze IQ ,kreacje ,passy i decyzje Jamesa porownuje sie do Magica,a nie Jordana. 2012/01/01 18:57:49
The thing I love about our team is our depth, SAID THIBODEAU We have great team spirit. Our starters on the bench cheering the bench guys on. When the starters are out there the bench guys are cheering them on. I love our team spirit.
Gość: mxmxm, 89-76-65-224.dynamic.chello.pl
2012/01/01 19:17:25
"Debilem jest ten kto na powaznie slucha gosci z NFL mowiacych o NBA."
Nie, debilem jest ten, kto uważa że oglądając mecze w telewizji wie więcej o psychice w sporcie zawodowym niż gość, który był czołowym zawodnikiem NFL. Kolego, ogarnij ego ...
Gość: viaroos, 178.181.94.253.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2012/01/01 20:34:03
W Miami wreszcie tak jak powinno być od początku. Wade liderem w decydujacych momentach a Bronisław dzieki temu nie musi w 4 kwartach biegac w pełnymi gaciami. Chłopu wyraźnie ulżyło...
Gość: out, 178-37-130-63.adsl.inetia.pl
2012/01/01 20:36:33
@truth
"A Wade robi to co umie najlepiej i przez lata walczy dzielnie o 8seed i zasluzone baty i ryby w kwietniu. " Policz pierścienie Wade'a, a potem pierścienie LBJ. Potem znów Wade'a, i jeszcze raz LBJ. Wade już raz udowodnił że bez LBJ stać go na coś więcej niż zasłużone baty i ryby w kwietniu, w odróżnieniu od twojego herosa. 2012/01/01 21:16:03
z KB jest właśnie ten problem, że biorąc pod uwagę li tylko umiejętności i "jaja" może i faktycznie byłby najlepszy w clutch time, ale jego chęć rozstrzygania meczy samemu sprawia, że akcje LAL są przewidywalne i koniec końców efekt jest gorszy niż mógłby być gdyby Lakersi rozegrali akcje bez Kobiego.
Gość: spox, 210-210-253-62.static.virginmedia.com
2012/01/01 21:21:38
z tym love w chicago cos musi byc na rzeczy, , bo inaczej przyjdzie kolejny final konferencji, lebufon zastopuje bullsowego mvp i kto bedzie zdobywal punkty? przesadzal spotkania na styku? nawet jak bufon nic nie rzuci to jest jeszcze przynajmniej wade i tyczka, a w chicago nie bardzo,maja jednego lidera ktorego desyzyn wylaczy i nara
Gość: k, 89-74-134-186.dynamic.chello.pl
2012/01/02 01:07:41
@truth
"Myslisz,ze Bryant mialby taka konfidencje gdyby nie czytal takich glupot o sobie?" "Konfidencja" w języku polskim ma inne znaczenie niż "confidence" w języku angielskim. Serio, serio.
Gość: dafus, adrt59.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/02 04:13:31
Tłumacz to człowiekowi, który pisze "spowrotem".
2012/01/02 04:34:45
macie dzisiaj Kobiego i jego przerost ego nad forma czy obecnymi umiejetnosciami.
2012/01/02 04:40:32
Wade statystycznie jest jeszcze gorszy w clutchu niz kobe.
ztcp w zacietych koncowkach byl na samym koncu w ostatnich latach jesli chodzi o %fg. Za nim tylko sg ktory zarabia wiecej od niego - joe johnson. 2012/01/02 11:06:20
Ehhh. Lakers... Wczorajszy mecz ogladalem z lekka nutka niesmaku... Do skladu wrocil Bynum, zdominowal strafe podkoszowa, ale cos juz nie chcialo zagrac w Lakers. W podst piatce wychodzi Barnes - jest swietnym obronca, potrafi rowniez zdobywac punkty, o czym wielu zapomina (dal zreszta swiadectwo tego w Sylwestrowym meczu gdzie mial pare skladnych akcji). Ale Fisher? Wielkie zaslugi dla Lakers, nieodzowny skladnik mistrzowkich teamow (pierwszy threepeat i ost dwa tytuly dla LAL) ale on juz nie daje rady. Jak na 37latka jest jeszcze szybki, ma rzut za 3, potrafi podac, ale wydaje mi sie, ze jest tak zakorzeniony w systemie trojkatow Jaxa, ze brak mu tej odrobiny szalenstwa i hustle ktory jest dzis wymagany na pg. Poza tym, jedyny jego zmiennik - Steve Blake - mial dostac minuty i otrzaskac sie z rzutami za 3, ktore sa kluczowe w tej ukladance. Dzisiaj juz trafial, ale i tak go za malo. W pierwszych dwoch meczach wiecej minut grali McRoberts i Murphy - malo doswiadczenia i zgrania z druzyna, ale zbierali duzo pilek, podoba mi sie atletyzm McRobertsa - koles przy tych wyzylowanych murzynach wyglada bardzo niepozornie, ale ma swietny elevation, potrafi konczyc z gory, duzo zbiera, szybko biega do kontr - dzisiaj w nocy az prosilo sie zeby Fish rzucil mu pare alleyow - tak zdobywali punkty w dwoch pierwszych meczach. Gasol gra przyzwoicie, Bynum bardzo dobrze w polu 3 sek, ale chemii tam na razie nie ma - nie pomiedzy ''starymi'' a nowymi graczami. Kobe? Szkoda gadac - ogladam Lakersow wiele lat i przyzwyczailem sie do jego ''hero mode'' jak napisal Simon. Fatalna skutecznosc, nie jego dzien. Lakers powinni zapolowac na jakiegos PG i miec zmiennika dla Blake'a. Za malo podan na open look Kapono, za duzo dryblingu pod kosz. Artest wyglalby solidnie, gdyby nie to,ze w ataku gubi pilki, robi kroki i podaje w trybuny. Mniej showbizu, wiecej sportu panie World Peace.
Dobry mecz w Minny i kolejna porazka Dallas - musza sie pozbierac albo bedzie problem, bo w skroconym sezonie nawet slabsze druzyny cisna, moze byc pare niespodzianek. Nie ogladalem meczu Bulls Grizzlies, ale jak zobaczylem boxscore to sie zdziwilem, co tam sie dzialo?
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/02 12:42:39
Simon, "gdyby to ulubione słowo polskie/gdyby mama miała fiuta to by była ojcem", z dedykacją od poety :]
@zrz powodzenia, jesli Rip ma być róznicorobem dla Bulls w serii z Heat. 5-6 lat temu - zgoda, ale nie dzisiaj. Imo, powtórzę, Bulls potrzebują scoringu wysokiego gracza, jeśli mają zmatchować scoring Bosha. Boozer ? wolne żarty. shit, stary, podpisujesz się "Love-Rubio" i chcesz być wiarygodny a'propos K-L ? chociaż byś słowa miarkował, a nie wymachiwał "absurdami".
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/02 13:19:36
prawdzwiek, a od dziś - Czopek Lebrona...Bynum for Howard to nie Bynum for Darko albo Bynum for Noah, nikt nie odbiera nic Bynumowi, kiedy chce go wymienić na Howarda. a do pustej głowy, to sam sobie wbij, ze Howard nie jest mistrzem moves podkoszowym i ze "zjadłby Olajuwona", jak glosiłeś. respekt to jedno, a idiotyzm to całkiem co innego.
jakbym szydził z Love'a, to bym go nazwał powolnym. Wolny, to może być styl w zapasach albo jeleń na rykowisku. Nie takie wymiany NBA widziała, jak Love zechce odejśc, to go nic nie zatrzyma i Boozer będzie jak znalazl. A Bulls potrzebuję Love'a zamiast Noaha, i jest to rzecz widoczna jak kotlet na patelni. "Twarda defensywa Noaha" - jasne, taka twarda, ze Bosh robił co chciał rok temu. Noah nie upilnuje Bosha, a jako kryjący Joela Anthony jest zbędny, bo Joela Anthony nie trzeba pilnować, albo Love to zrobi z palcem w nosie, bo Anthony nie posiada zadnych skillów ofensywnych. Skoro tak, to Bulls moga na tym matchupie wyjśc na plus tylko wtedy, kiedy zbalansują scoring własny ze scoringiem Bosha. czyli, Love for Noah, Love for Boozer, Love for Noah i Boozer, jakkolwike, ale Love. debilem jest ten, kto uważa, ze rozmowa o charakterze Jamesa-gracza, to od razu "rozmowa o NBA". Czopek, Wade ma 87 meczów w payoffs, a James 92. Ergo : jesli Wade "miał ryby w kwietniu przez całą karierę", to James też je miał, ew. - jesteś głupkiem. "Trenerzy wybierają Bryanta z prostego powodu, oni chcą wygrać mecz" - widzisz, Czopek, jak chcesz, to rozumiesz :] Bryant ma konfidencję, róza z kolcami to jest, i takie jest życie. Lepiej mieć rózę z kolcami niż gówno w pozłotku z nadobnym Czopekiem w dupie. uff, jeszcze się porównuje jamesa DO Magica. to ulga. jak zacznie być na odwrót, to zacznę się śmiać. 2012/01/02 13:25:45
@zrz84
Memphis się sypie - nie ma Conleya, a w trakcie meczu zszedł Randolph. Przy obronie byków to była egzekucja. Hamilton tam jest od tego by wnosić sporo do szatni, być częścią systemu i żeby walnąć parę trójek w ważnych momentach. I uczyć różnych rzeczy Brewera. Zdaje się, że w klubie mocno wierzą w jego step-up. Love piękny mecz zagrał wczoraj, ale nie jestem pewien czy to tego typu gracza potrzeba bykom na miami. On gra z dala od kosza, a przeciwko miami trzeba wykorzystywać ich relatywną słabość pod obręczą. 2012/01/02 13:26:56
No i kolejny popis konfidencji bez nuty hesytacji Bryanta do wlasnych cegiel w clutchu,jestem pewien ze za rok tez dostanie glos G.Karla w glosowaniu trenerow pod tytulem"komu oddalbys ostatnia pilke w meczu",zawsze jedno zwyciestwo wiecej w sezonie :)) Choc tym razem trzeba przyznac ,ze sumiennie pracowal od poczatku meczu na porazke swojego zespolu.
Teraz radze sie zastanowic mniej rozgarnietym komentujacym po jaka cholere Lakers maja wymieniac Bynuma i Gasola,skoro problemem Lakers jest ich lider(przynajmniej oficjalnie)Bryant.To,ze nie jest on w pierwszej 3-5 liderow,najlepszych graczy NBA to bylo wiadomo od dawna,teraz nalezy sie zastanowic czy jest chociaz w 10 czy 15 najlepszych graczy NBA.Skoro pojawila sie glupia moda na niemozliwe wymiany na tym blogu,to zaproponuje niech wymienia Bryanta na Jamesa albo chociaz Westbrooka,to wtedy Lakers powalcza o misia. 2012/01/02 13:42:15
przecinek
Idiotyzmem byly twoje teksty o tym,jak to Olajuwon by polknal 3krotnego DPOY i prawdopodbnie przyszlego rekordziste w tych klockach. Styl wolny a wolny gracz,to dwie rozne kwestie. Nic nie rozumiesz,Boozera moga wypieprzyc,ale nie Noah.Na twoim miejscu bym sie nie cackal i zaproponowal wymiany : Hamiltona za Wade,Korvera za Piercea,i Boozera za Blake'a :)) Noah nie jest od krycia Bosha,zreszta Bosh gral dobrze,ale Wade juz chujowo ,wiec decydowal James ,ktory gral legendarnie,zaden Love by tego nie zmienil. Debilem jest ten kto nie widzi,ze gdzie James gra tam jest zawsze dobrze. Nie pisalem o calej karierze matole,tylko o ostatnich latach gdzie Wade pol dekady musial czekac az pojawi sie Krol i przeprowadzi go przez 1 runde,i zbawi od ciezkiej rywalizacji z Hawks.To nie James potrzebowal Wade,tylko Wade Jamesa by przebrnac 1 runde,inaczej tak latwo nie wyrzeklby sie liderszipu we wlasnym miescie,Wade byl naprawde zdesperowany. No i Karl wygral mecz,choc powinien w sumie dwa.Kazdy jest zadowolony Bryant ma 1 miejsce w rankingu i posluch prze-glupkow a trener ma wygrany mecz. Roza z kolcami to jest jak przegrywasz 6meczowa serie ,a nie ladujesz z twarza w gownie. Porownuje pewne aspekty gry,naucz sie czytac ze zrozumieniem anal-fabeto funkcjonalny gdybym zaczal porownywac scoring i defensywe Magica do Jamesa,wtedy byloby ze mna naprawde zle.
Gość: Stachu, abpc222.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/02 14:39:22
Widzę prawdziwek, że walczysz ostro :)
Nazwać idiotyzmem połknięcie Howarda przez Hakeema... hahahha, koleś ja rozumiem, że mądrość i rozwaga jest u ciebie towarem deficytowym, a gdyby za każdą twoją "mądrość" i "legendarność" dawać tobie złotówkę to byłbyś na liście Wprost gdzieś między Kulczykiem, a Solorzem... Stary to ja tobie coś powiem, tenże Dwight płacił całkiem spore siano, żeby uczyć się od Olajuwana, dwa - to, że ten koleś jest 3 krotnym DPOY świadczy o ogromnym deficycie klasowych centrów w lidze, o ogromnym deficycie obrony w NBA w porównaniu do lat 90. Ten twój Dwight miały spory problem w załapaniu się do 3 piątki ligi, bo musiałby rywalizować nie tylko z The Dream, ale i Ewingiem, Robinsonem i Shaqiem, wszyscy czterej wymienieni zjedliby go na śniadanie! Wracając do Magica, to pozwolę sobie go zacytować "There's Michael Jordan and then there is the rest of us" więc skoro on tak twierdził to jakim prawem śmiesz mówić, że LeBron "przewyższa decyzjami,inteligencja i dojrzaloscia Jordana"?! JAKIM?! Suchy fakt - pierwsze finały MJ i jego statsy - 31.2 pkt na FG56%, 11.4 asysty, 6.6 zbiórek, 2.8 przechwytów, 1.6 bloków. A teraz przypomnij mi jakie miał twój "legendarny" Lebron w finałach z SAS i tymi "Jaroszami" z Dallas i jak to się skończyło? Ludzie często muszą zrobić krok w tył, żeby zrobić dwa w przód, ty z każdym postem robisz dwa w tył i żadnego do przodu, żal mi ciebie, jesteś pośmiewiskiem na tym blogu w swoim fanatyzmie i niemożności przyznania racji tym, którzy ją mają, przekręcasz fakty, obrażasz i wyzywasz, miotasz się i ośmieszasz, nie czas, żeby dorosnąć?
Gość: simon, 178.73.49.19*
2012/01/02 15:04:45
"ogromnym deficycie obrony w NBA w porównaniu do lat 90"
Taki mamy deficyt obrony, że dzisiaj w finałach rzuca się na skuteczności 45% i mniej, podczas gdy Bulls wygrywając swój pierwszy three peat rzucali w finałach na FG około 50%. Dzisiaj takie wyniki to można mieć w RS czy w 1 rundzie PO gdy trzeba przejechać się po kimś sporo słabszym. Nigdy tego nie rozumiałem i do tej pory nikt mi nie wytłumaczył tego fenomenu, że przy tej genialnej defensywie lat 90-tych rzucano na sporo lepszej skuteczności niż dzisiaj i to przy słabszym spacingu i mniejszym zasięgu rzutu, który siłą rzeczy ułatwiał obronę.
Gość: Hanu, gel162.internetdsl.tpnet.pl
2012/01/02 15:10:05
@Stachu
Od razu pośmiewiskiem... raczej lokalną atrakcją :) 2012/01/02 15:11:40
Bardzo fajny film o tematyce sportowej. "Moneyball" Polecam gorąco! www.youtube.com/watch?v=AiAHlZVgXjk
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/02 15:17:34
@ Prawdziwy Czopek Lebrona
o Bryancie tyle wiadomo, ze w ostatnich 4 sezonach 3 razy poprowadził swój team do finałów i wygrał back2back tytuły. tzw. "najlepszym graczem NBA" można sobie nazywać kogo się chce, bo zawsze się znajdzie argument, ze "jest najlepszy, ALE...[ tutaj wstawić dowolnie wymyśloną przeszkodę, która nie pozwala temu herosowi udokumentować swojej najlepszości zdobytym mistrzostwem]". jedyną rzeczową kategorią pozwalającą wyłonić najlepszego jest mistrzostwo ligi. I nikt nie zaprzeczy, że historia ligi, to historia w której wszyscy uznawani za najlepszych zdobywali mistrzostwo, a ci naj-najlepsi więcej niż jeden raz. Kropka i amen. Olajuwon łykał nie takich jak Howard. Poza tym, Howard jest świetnym obrońcą, bo dobrze blokuje, zdąża na rotacjach, dużo zbiera. Ale nigdy nie był wybitnym obrońcą w isos. A Olajuwon w isos ofensywnym był mistrzem świata i okolic. to byłby nie tyle trudny matchup dla dwighta, a MISMATCH. "wolny gracz", to free agent. Bulls brakowało ofensywy, a nie defensywy i nadal im tego samego brakuje w stosunku do Heat. Heat bez Bosha byliby biedni przeciw Bulls. Bulls więc muszą go albo zatrzymać albo zrównoważyć jego ofens własną. Boozer ma to zrobić ? daj żyć mojej przeponie, ja jesczze pamiętam finały, ty za bardzo byłeś skupiony na innych rzeczach., zeby dostrzec, ze Boozer nie umiał wpierdolić regularnie tej podobno "miękkiej" obronie Heat pod koszem. 5 pts, 7 pts... g5 1-6 z gry, to mają być mecze na poziomie EC ? to jest Cristiano Ronaldo NBA, kiedy ma grać najlepszy basket w sezonie, gra najcieńszy w karierze. tam gdzie gra James jest do czasu dobrze,koniec zawsze opłakany. to nie Wade odszedł z Miami do cavs, tylko James z Cavs do Miami :] zreszta, doszukujesz się pierdół jakichś, zeby rzeczy kluczowe i najważniejsze nimi zbalansowac, co jest komiczne samo w sobie. Bryant ma 5 tytułów :] zacznij zawsze od tego i dalej już nie będziesz musiał się wyglupiać. z twarzą w gównie i z Czopkiem w dupie, chciałes powiedzieć :] praw-dziwko, nie pouczaj mnie :] Magic też ma 5 tytułów ;] zrozum, ze dopóki James jest Alem Bundym vel Andrzejem Gołotą NBA, a inni już zdązyli się upierścienić po same uszy - nic nie zyskasz kolejnymi wyliczeniami jego rzekomych zalet i cudowności. Nikogo to nie obchodzi. Równie dobrze może Doda Elektroda mówić, ze ma 150 iq, z czego połowę w silikonie w cyckach, śpiewając jednocześnie te żałosne teksty, które sama sobie pisze. Po prostu... i tu i tam - coś nie trybi, coś nie gra. Niby jest świetnie, a jest chujowo.
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/02 15:20:46
@simon
a co tu tłumaczyć ? ofensywa była lepsza, więc pokonywała tę lepszą defense. dzisiaj masz oifensywę w której pierdnąc nie wolno w kierunku gracza z piłką, bo zaraz jest faul i dlatego byle Westbrook może włazić pod kosz nietknięty. dawni killerzy na takim przepisie robiliby taką grę, ze trzeba by te regulacvje zaostrzyć :] Do tego, team-defense większości zespołów przedstawia sobą obraz nędzy i rozpaszczy. dość powiedzieć, ze dzisiaj Tyson Chandler robi róznicę na miarę mistrzostwa. Kim jest, w historii ligi, w porównaniu do lat 90 i 80, Tyson Chandler ? :]
Gość: simon, 178.73.49.19*
2012/01/02 16:05:10
przecinek
"ofensywa była lepsza, więc pokonywała tę lepszą defense" Jasna sprawa:) Generalnie życie w latach 90-tych jakby bardziej kolorowe było. Ja powiem, że po prostu słabiej broniono i dlatego rzucano skuteczniej. Na tym w sumie można zakończyć ten temat. Czy mam więc rozumieć, że jeśli od sezonu 90/91 do sezonu 96/97 ligowa skuteczność spadła o jakieś 2% to atak w skali ligowej zdziadział czy może jest to efekt zapoczątkowanego w późniejszych latach 80-tych odchodzenia od showtime, wesołego grania i coraz większego zwracania uwagi na obronę? 2012/01/02 16:10:29
@przecinek
Tytuły tytułami Bill Russell ma ich znacznie więcej niż np Wilt Czy to jasno i klarownie dowodzi że Bill Russell był lepszym Centerm. Zrób ankietę nawet u graczy NFL jak chcesz Tyson Chandler zrobił mniej więcej taką różnicę jak Koras Grant w Chicago albo Tyshon Prince w Detroit, albo kude Robert Horry w Rockets Lakers SAN Antonio. Robert HOrry ma najwięcej tytułów w historii spośród nieCEltów. Kim jest Robert Horry w historii jak wygląda na tle Barkleyów Malonów itd. Jak on wygląda na tle Pennego Hardawaya Allena Iversona Reggiego Millerra. Idąć twoim tropem to Robert Horry to jest hall of fame a Lebron na dzień dzisiejszy to jest przydupas pomagir Wade'a Szczerze nie cierpię Cristiano Ronaldo ale analogii do Boozera to chyba nawet prawedziwek nie skomentuje bo żal. O tym kto łyknąłby kogo nie dowiemy się nigdy bo sprawa wygląda tak że Olajuwon łyknął wszystkich, poza Luciem Longleyem (za dobre plecy miał) ale Howarda nie łyknął bo nie zdążył. Howard nie łyknał jeszcze nikogo bo nie ma kandydatów jak Bynum się zgłosi to myślę że Howard jest do usług Nie rozumiem czy to co piszesz o Jamsie i "ikonach polskiego boksu" to po to żeby dosrać prawdziwkowi czy naprawdę w to wierzysz. Nie sądzę żebyś trollował tak jak wyżęj wymieniony wiec nie bierz z niego przykładu i przyjmij fakty oczywiste. Ciekawe jak będziesz śpiewał jak ta LeBieda wygra 6 tytułów. Pewnie powiesz że bez Wade'a to nigdy by się nie stało. Bryant sam wygrał na razie 1. 3 jako pomagir. i 1. jako część bardziej skomplikowanej układanki. I jeszcze daj se spokój z polemikami z prawdziwkiem bo on Cię zawsze zje. Ty piszesz logicznie i z argumentacją (chociaż mało kiedy się z nią zgadzam) Prawdziwek pisze cokolwiek, a i tak jego na wierzchu. Po co gadać z Trollami?
Gość: simon, 178.73.49.19*
2012/01/02 16:12:49
"dość powiedzieć, ze dzisiaj Tyson Chandler robi róznicę na miarę mistrzostwa"
Chandler to zdecydowanie ponad przeciętny obrońca, który był koniecznością obok Dirka więc co to za gadanie. Hakeem zdobywał mistrzostwa z Thorpem pod koszem. Z całym szacunkiem kim jest Thorpe w historii ligi? Albo inny Longley, który zdobywał mistrzostwa w dekadzie centrów? 2012/01/03 01:02:03
@Stachu
Przestan sie osmieszac,Olajuwon ma 2 tytuly z gwiazka zdobyte bez rywalizacji z Jordanem,Howard ma 3 tytuly DPOY i nie wydaje mi sie by na tym skonczyl co czyni z niego najleszego obronce ever,bo nikt nie mial wiecej,a Bill Russell czyli drewniana wersja Howarda sie nie liczy bo kryl karlow i brylarzy(sorry Mikan zdejmij bryle bo cie z gownem myle)a wiekszosc blokow w jego wykonaniu to beszczelny goaltending. Olajuwon wykladal sie na kelnerach w porownaniu z tym co moglby mu zaproponowac dzisiaj Howard w defensywie.Warto powiedziec,ze Shaq w prime wytarl podloge Olajuwonem. A takim,ze Jordan byl indywidualista,najlepszym strzelcem,a kreacja to druga bajka.Tak samo jak Durant nie widzi tyle co Steve Nash.No chyba,ze zaraz chcesz mi powiedziec,ze zbierac tez Jordan umial lepiej od Jamesa :)) SEk w tym,ze Jarosze grali na legendarnym poziomie,czego nie moze powiedziec zaden team jaki spotkal Jordan w finalach. @Prze-lodziarz Wade'a To nie Bryant wygral tylko Lakers,jak KB gral solo to lowil ryby w marcu. Tak znajdz argument,ze Lamar Odom jest najlepszy w NBA :)))) Prawo Trutha mowi ,ze aby zdobyc misia w ponad 90% trzeba miec jednego z top3-5 ligi,wiec w tym przypadku Lakers maja przesrane ,bo Bryant znacznie ustepuje Jamesowi,Durantowi,Rose czy Nowitzkiemu. Jakby Olajuwon lykal takich jak Howard to mialby 6tytulow,a nie 2 z gwiazdka i liczne baty w PO,jak z sweep z Sonics(kto tam gral na centrze ? ),czy Lakers. Aha czyli juz zalozyles,ze Bosh bedzie mial kolejna najlepsza serie w PO vs Bulls,fajnie. Teraz z kolei zalozyles,ze jumpery i zbiorki Boozera nie beda wpadac,zajebiste.Gibson to tez leszcz,o ktorym nie warto wspomniec :) Polewales z Bosha jak sie dalo,mowiac ze czapka uszyta na niego jest za duza,i zeby w ogole go nie mieszac i uzalezniac wyniku od niego w PO,a teraz szczasz ze strachu przed Boshem na pare miesiecy przed PO,o ja pierdole.Jakbym krecil o tobie film dokumentalny,to zrobilbym z tego 1 scene. Jebnij sie w leb pajacu,zeby kogos porownac do Ronaldo,najpierw przez jakies pol dekady musialby sie utrzymywac w top3 graczy na swiecie w danej dyscyplinie,wiec jedynym takim legendarnym sportowcem w NBA jest Lebron James. No dziwne,zeby w Cleveland stworzyc dynastie,odwaga ci sie z odwaznikiem(ktorym dostales w glowie) ci sie pomylila. Sluchaj no lodziarzu Wade'a co sie spuszcza pojedynczymi akcjami,choc w glebi ducha wie,ze w ciezkich seriach PO to Bosh byl wazniejszy na parkiecie,Magic nie zatrzymalby Jamesa i dobrze o tym wiesz. A co zrobi jak wygra,spierdolisz stad jak po eliminacji Bostonu i BUlls na wieczne ryby ? Przeciez wiadomo,ze wszedl w lepsza polowke swojej kariery jak James,dzieki swoim legendarnymi zdolnosciami przywodczymi i zawstydzil wielu GM ligi na czele z polglowkiem Jordanem i jego kicusiami.Podajesz jakies absurdalne wymiany,ktore maja byc jakas deska ratunku dla twojego marnego hujterskiego losu,to sie nie stanie.Ale predzej czy pozniej Heat sciagna do siebie prawdziwego defensywnego C-a'la Chandler,Noah,Jordan czy nawet Gortat ,albo pozyskaja utalentowanego Cousina zamiast tego drewna Joela i skonczy sie granie w "4" i wtedy bedziesz siedzial cicho jak mysz pod miotla,albo przecinek po mistrzostwie Wschodu Miami.
Gość: dafus, adsf144.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/03 03:53:17
Troszkę McGrady Miami dobił trójkami. A James w tym sezonie do tej pory oddał 1 (słownie: jeden) rzut za 3.
Gość: czarny_eminem, staticline57587.toya.net.pl
2012/01/03 03:55:52
Legendarny pierwszorundowy clutch player McGrady zasztyletował właśnie Miami dwiema trójkami. Legendarny Lebron w clutch miał jedną asystę i jedno wejście zakończone dwoma punktami. Następne wejście zakończyło się legendarną czapką od tablicy i już stało się jasne, że nasz wrażliwy Lebronek nic w tym meczu nie zagra. Miami właśnie oblało swój pierwszy test w tym sezonie.
2012/01/03 04:15:20
Lebidzej ma jakies 60% z pola,wiec widac jego legendarne IQ w tym sezonie i ograniczenie trojek kosztem rzutow wysoko procentowych.Szkoda,ze Wade nie moglby ograniczyc piruetow przed rzutem i innych wygibasow,bo wyglada na to ze zamierza przescignac Bryanta w wyscigu o to kto pierwszy wybuduje domek z cegiel.
4/17 i spartolony mecz,brawo ! Ale jutro przyjdzie lodziarz i tak napisze,ze James znow w clutchu powinien rzucic te pare punktow i zapewnic zwyciestwo Heat a Wade chociaz spartolil to jego oczeta mialy wiekszy wskaznik determinacji. PS.Wyczuwam notke o McGradym,zdecydowanie jeszcze nie umarl i to jest prawdziwe wzmocnienie dla czolowej druzyny ligi,w przeciwienstwie do tego co prezentuje na przyklad na razie Shame Battier.Powiem wiecej mlody McGrady to bylby duzo lepszy batman dla Jamesa,niz ten psotnik Wade. 2012/01/03 05:21:55
T-Mac IS BACK !
... i to za jaką kasę. To jest dopiero clutch (wiadomo o czym piszę zarówno w pozytywnym i negaetywnym sensie). 2012/01/03 07:19:58
BTW
Każdy pisze sobie taką historię (czytaj: tak kłamie) jaka mu pasuje. Świetny procent rzutów z gry Króla wynika głównie z tego, że dotąd Miami grało z obronami dziurawymi jak ser szwajcarski, a po frajerskich stratach Król był (jest) głównym egzekutorem szybkiego ataku. Z wielu dunków i prostych lay-upów buduje się bardzo szybko wysoki procent rzutów z pola. A że nie forsuje rzutów z pola i zostawia to Wade'owi - nazwijmy to wysokim IQ.
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/03 10:46:54
@simon
to ciekawe, jak dzisiaj można "lepiej bronić" bez hand checku, z fizyczną grą ograniczoną do minimum ? straszna dziwota, rzeczywiście, patrzysz na Birda, Barkleya, Malone'a ze Stocktonem, Millera, Jordana, cały zastęp świetnych ofensywnych centrów, wyszkolonych 3-4 latami w unibaskecie, w bardzo dobrze trenowanych teamach, i zastanawiasz się : jakim kurwa cudem oni mogli rzucać 50 %, a dzisiejsi "naśladowcy JOrdana" w hurtowych ilościach obecni, czy gromada tych platfusów na środku rzucają 40 %, no jakimże cudem... Tak kombinując naprawdę nigdy nie dojdziesz, dlaczego nie masz lewej nogi z prawej strony. @kotkaski a jak chcesz zmierzyć, kto był lepszy/najlepszy w inny sposób niż kategorią zwycięstw ? statsami ? Bo Wilt miał 50 ppg i 1788 rpg ? no to ja ci napiszę, ze Russell móglby mieć 30-30, gdyby nie był w zespole, w którym mógłby więcej rzucać. Do czego to doprowadzi ? nie ma graczy bez pierścienia, którzy uczciwie mogliby być postawieni obok tych z pierścieniami. Najlepsi mają tytuły, nawet po kilka, a reszta nie ma. Proste. nie porównuję Horry'ego do Malone'a, nie zestawia się ze sobą graczy z tak dalcece róznych półek, a ty posługujesz się schematami dyskusji, właściwymi dla tego tematu, które są wyliniałe jak kozia dupa. a nie komentuj, przeżyję to jakoś, dla mnie jest to "syndrom Ronaldo", to co ma Boozer. to, ze się nie dowiemy, z przyczyn oczywistych, nie zamyka pola do spekulacji. Problem polega na tym, ze niektórzy z tego pola robią burdel i zamiast spekulować racjonalnie - walą cepem na odlew, trafiając samych siebie w zęby, a innym odbierając chęć patrzenia na to widowisko. nie muszę w to wierzyć, bo to prawda jest. Gołota przepierdolił wszystkie walki o mistrzostwo świata, miał "warunki, jak nikt przed nim, i zapewne nikt po nim, w historii polskiego boksu, żeby zdobyć tytuł" - to ci czegoś nie przypomina w kontekście Lebrona ? I co, i jajco, drogi panie. Problemem Gołoty była psycha w big games. Tak jak Lebrona, jak chodzi o scoring w big games, a do tej pory scoringu od niego wymagano, więc do scoringu tworzę analogię. To jest ten sam rodzaj niemożności. nikt nie wygrywa 'sam", więc twoje kategorie oceniania są, wg mnie, bzdurne. "kobe wygrał 1 sam, 3 jako pomagir, a 1 jako częśc układanki" - litości, co to za wyliczanka ? ma 5 tytułów, 28 tys pts, 2 razy MVP Finals, jesli był "pomagirem", to MDE centra - to jest skrajnie nieuczciwe i, wg mnie, głupie stawianie sprawy - kiedy Kobe "pomagirował" Shaqowi, to był graczem # 2 w całej lidze, w biorąc pod uwagę jak często Shaq niedomagał - Kobe był przez większość sezonów NAJLEPSZYM grajkiem w NBA, i to bez zadnych wątpliwości. co to za konstrukcja "pomagir", kiedy mowa o combo # 1 & # 2 playa w lidze ? jak już tak mi słodzisz, to ja ci też posłodzę noworocznie : stać ciebie na ambitniejszą ocenę rzeczywistości. po to, żeby się pośmiać, poza tym - na tle jego bredni i chamówy nawet najbardziej ryzykowna teza brzmi jak milion dolców ;]
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/03 11:07:01
@prawdziwy Czopek Lebrona
"prawo Trutha mówi, ze aby zdobyc misia w ponad 90 % trzeba miec jednego z top 3-5 ligi" - aha, to rozumiem, ze te 5 przypadków, kiedy Lakersi zdobywali mistrzostwo z Bryantem, to wlaśnie te kilka % wyjątków, bo Kobe nigdy nie był Top 3-5 ligi, a MVP Finals zdobywał z powodu mgły smoleńskiej i niedoboru na rynku pasz i komponentów ? :] Olajuwon łykał, tyle że team okazywał się gorszy, tak się zdarza, wyobraź sobie. Nic nie zakładam, ale jedyny materiał poglądowy jaki mam, to ostatnie playoffs. Znów kłamiesz :] Pisalem akurat, ze Heat muszą zrobić miejsce dla Bosha w ataku, dać mu piłkę i rzuty, zrobić z niego 2nd opt, bo inaczej ten facet nic nie wniesie do zespołu, a do tego straci confidence i będzie po zawodach. Drogę do tego widziałem w zmniejszeniu roli Jamesa w scoringu. Pewnie dlatego zapomniałeś o tym, co naprawdę powiedziałem. jak chcesz mnie zaskoczyć czymś, co zrobił Bosh, a za co ja go nigdy nie ceniłem, to napisz o defense, bo bronił w Po całkiem nieźle. dynastia z jamesem :] dobre. Nie tylko w Cleveland się ten manewr nie powiódł. "Magic nie zatrzymalby Jamesa i dobrze o tym wiesz" - Magic miałby to w dupie, bo Magic grał zawsze na zwycięstwo teamu, a nie personalizował gry, no chyba że z Birdem, ale jak sam pisal : oni też się rozliczali z tego, czy poprowadzili swój team do zwycięstwa. dlatego Magic grał z najlepszymi w historii, i był wśród nich MVP, a james podaje do wade'a z autu w ostatniej akcji. jak widzę, w dziedzinie "proponowania absurdalnych wymian" nie masz konkurencji :] co roku zapowiadasz, jaki to będzie sezon jamesa i ze będzie miś, i co roku jest dupa blada, a do tego na tej dupie wielki siniak, w postaci kompromitacji Lebrona himself. gdybyś miał ciut tylko honoru, to sam byś stąd spieprzył na "wieczne ryby", a przynajmnmiej porządnie byś się zsamogwałcił najpierw wędką, a potem rybą. w ramach pokuty za wyplatanie idiotyzmów. "mistrzostwo Wschodu Miami" - zważywszy na to, co było po tym mistrzostwie powinieneś sobie amputować ręce, a potem nogi, nos i wszystko czym mógłbyś kiedykolwiek próbować stukać w klawiaturę.
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/03 11:42:41
P.S :
Kidd 34 min, 1 rzut w meczu, 0 pts. Westbrook 34 min, 20 rzutów, 18 pts. wygrywa zespół prowadzony przez Kidda, a Westbrook co najwyżej może sobie zrobić dobrze przy swoim stat-line [40 % z gry, 3 asysty/2 straty, ale jemu pewnie pasi, bo 18 pts zdobył] inteligent z charakterem znów wygrał z plebejskim chłopcem z dyskoteki ameeen, idźcie, ofiara spełniona :] 2012/01/03 12:45:21
@przecinek
konstrukcję pomagira to wziąłem właśnie z twoich wywodów na temat Lebrona i jego rzekomego "pomagirowania" Wadowi w sytuacji kiedy to dwaj równorzędni gracze (jak Shaq i Kobe za czasów LAkers). Moim zdaniem lepszy jest Lebron ale to dyskusja jałowa bo tutaj wszystko zależy od punktu widzenia i doboru argumentów. Chodziło mi o to żeby pokazać że liczba pierścieni nie jest wymierna przy porównywaniu wybitnych graczy. Wiadomo Horry i Malone to dwie różne półki ale idąc Twoim tokiem rozumowania to właśnie HOrry powinien być w panteonie. Porównałem go do Chandlera nie do Malona. To kolejny dowód na to że liczba tytułów nie jest argumentem do porównywania umiejętności. W ten sposób można porównywać dorobek osiągnięcia ale nie skill. EG: Parker vs Nash Parker 3 tytuły MVP finałów Nash 0 tytułów i 2 nieuczciwe MVP ligi Parker jest lepszy niż Nash? - No SHit!!! Pakrer jest lepszy niż Payton, Hardaway? Horry jest lepszy niż Grant Hill, Vince Carter? Terry jest lepszy niż Iverson? Porównać skill na zasadzie kto jest lepszy możesz tylko na tych samych pozycjach. Tutaj np Olajuwon łyknął Oneal'a i wtedy był niezaprzeczalnie leszpy. Ale nie zestawisz już Oneal'a z prime z Olajuwonem z prime bo takiej konfrontacji nie było. Tak jak nie zestawisz Russella z CHamberlainem. Ty mówisz Russell ja mówię Hakeem Truth powie Howard, a moja stara Gortat i każdy tu ma rację (tylko Gortat ma pseudonim polski młot). James już jest koszykarzem wybitnym czy ci się to podoba czy nie i tytuły nie mają tu nic do rzeczy. Jasne jeżeli nic nie wygra zostanie zapomniany nie dołączy do Jordana Bryanta Birda, ale do hall of fame dołączy tak jak dołączyli inni przed nim nie rzadko do pięt mu nie dorastający. a że wolisz Bryanta to ok. Jest na to cała masa argumentów. Tylko nie zestawisz nigdy Bryant vs James na zasadzie kto jest lepszy podając jedynie słuszny algorytm. W latach 90 powszechnie uważanym algorytmem do klasyfikacji PG był ten ze sport ilustrated. Tam rokrocznie wygrywał terrell Brandon. W NBA grali wtedy Payton Hardaway Stockton Kidd też już grał. A nagrodę za najwyższy współczynnik statystycznie determinujący najlepszego PG rokrocznie dostawał Muggsy Bouges.
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/03 13:56:49
aha, taka wersja ;]
Shaq i KB nie byli równorzędni, Shaq był # 1, a KB # 2, ale to były numerki nie tylko w skali LA, ale i całej ligi, więc dlatego sprzeciwiam się krzywdzącemu epitetowi "pomagir", bo to nie licuje z powagą zgromadzenia. Wade'a i Lebrona w ogole w tych kategoriach nie oceniam, zwłaszcza w clutch, w 4q. Sezon to pikuś, ja mówię o playoffs, o finałach. Wade ma za sobą długą historię ciągnięcia zespołów, w których grał i robi to do dzisiaj, Lebron ma historię poddawania się w meczach najważniejszych, decydujących. Co to da, ze będzie robił 30-15-10 przez cały sezon, skoro na końcu będzie przypominał zapłakaną dziewczynkę. To naprawdę jest dziwny przypadek. to się nazywa sprowadzaniem rzeczy do absurdu. można sobie porównywać skill osobno, talent osobno, a zwycvięstwa też osobno. I co z tego wyjdzie ? że notoryczny przegrany będzie lepszy od notorycznego zwycięzcy, bo "lepiej skacze", "ma wyższy wskaźnik taki czy sraki", "ma lepsze plus-minus" etc, i do tego 7 razy był w AS, a tamten tylko 6. To nonsens, bo kategoria skillów czy talentu poddaje się niezwykle subiektywnym ocenom, można naprawdę lewą ręką łapać za prawe ucho i sankcjonować to brakiem jasnych narzędzi rzeczowej oceny. tytuł - to już jest coś bardzo konkrtnego, primo. drugie primo, to jest sens gry, po to sie gra zeby wygrać, trzecie primo - wygrana weryfikuje i talent i umiejętności. jak w każdym sporcie, napisać "lepszy przegrał", to zawsze pachnie głupotą większą lub mniejszą, bo lepszy to ten co ma na końcu więcej punktow. MOżna to interpretować, ale negować ? no i ? co to ma znaczyć ? bo ja chętnie podyskutuję na temat taki, ze w koszykówce zespolowej Horry jest lepszy od Cartera, a Terry od Iversona. Nie widzę w tym tego, co ty uwazasz, ze widać na pierwszy rzut oka. Nash-Parker ? właśnie, to co pisałeś - każdego można bronić, ze "jest superduper, ale nie ma tytułu, bo...." itd. nie ma w 10-15 all time best list gracza bez tytułu. Nie da się takiej listy złożyć, NIE ma szans na to. twarzami każdej kolejnej ery w koszykówce są mistrzowie, a najlepiej - multimistrzowie. Tytuł to legacy. tytuł robi z dobrego wybitnego. w Ameryce wszyscy grają o tytuł, bo tylko on się liczy. Zaraz po biznesie. nie liczy się "a pan kowalski to nie miał pomagira dobrego", wszyscy mają to w dupie, to są wymówki płaczki i naiwniaka. jak jesteś dobry, to się pomagir znajdzie, albo sam go sobie wychowasz. Steve Nash nie ma tytuiłu ? shit, Steve Nash nie ma nawet finału. Bądźmy powazni przez moment. cudowne dziecko, tylko ma czwórkę z minusem na świadectwie. dlaczego wokół takiego cudu nie stworzono lepszego teamu ? dlaczego sam nie zmienił klubu na lepszy ? jakby zmienił to by wygrał ? jakby dostał pomagirów to by wygrał ? JAKBY MATKA MIAŁA FIUTA TO BY BYŁA OJCEM :] tyle w temacie. jak zaczniemy gdybać, to dojdziemy do puinktu, w którym, gdybym się urodził w Ameryce, to ja miałbym pierścień, a nie Eddie House. na poziomie samego rzucania nazwisk, to każdy ma szansę, ale jak przyhcodzi do licytacji na argumenty, bo to one są decydujące, to się zaczyna robić rzeźnia i potem muszę dlugo prać fartuch i nóż, a zwłoki do worów upychać :] co to znaczy "wybitnym" ? litości... KB ma 5 tytułów, Lebron nie ma żadnego, na dziś dzień to jest banalna historia, kiedy chodzi o wskazanie lepszego gracza. żaden tytuł KB nie jest zdobyty boczkiem, z tylnego siedzenia, po prime, 20 mpg\ etc. to są najbardziej legit tytuły jakie można sobie wyobrazić. tak, ja też jestem przeciwny ocenianiu graczy na podstawie wzorów i liczb. 2012/01/03 13:57:57
Przecinek ty lodziarzu nawet jak Kidd ewidentnie daje dupy i robi 1/4 w dwumeczu z OKC to robisz mu dobrze,jestes zalosnym matolem.Kiedy Westbrook wygral w clutch time pierwszy mecz siedziales cicho jak mysz pod miotla.Potencjal ofensywny jaki ma Kidd a Westbrook to zupelnie inna bajka.
Mowa jest o obecnym sezonie,kiedy sie nauczysz nie zmieniac czasu i przestrzeni tylko dlatego ze ci wygodnie.Moze 2-3 lata temu,Bryant byl w top3-5 ligi ,dzisiaj nie jest. Aha to pewnie tak by lyknal Howarda,ze ten by go wyruchal 4:0 w serii. O 2 opcji to ty pisales,jak sie polapales ze z Bosha jest solidny gracz a nie leszcz.Teraz sie polapales,ze moze tez bronic ,brawo.Niedlugo sie polapiesz,ze James bedzie mial kilka tytulow i stanie sie najlepszym SF ever. Aha na zwyciestwo teamu,to pewnie wyprowadzal pilke z autu :) Droga do zwyciestwa jest zatrzymanie Jamesa,a Magic by tego nie zrobil. Mam konkurencje,w kategorii pray trade jestes pierdolonym mistrzem. Taak pisalem,ze w CAvs beda miec dynastie.Buahahhahahha pograzasz sie.Rok temu nie zapowiadalem mistrzostwa,ale solidna gre i dobry sezon jaki mieli.Wbrew hujterskim opiniom. A co sie niby stalo,przestali po walce nie tak jak ty po kompromitujacych farmazonach. @kotkaski Z wyjatkiem lykniecia Shaqa przez Olajuwona bardzo rzeczowo pisze.James nie potrzebuje nawet tytulu do bycia legenda,choc niestety dla wielu zdobedzie je.
Gość: simon, 178.73.49.19*
2012/01/03 13:58:04
przecinek
Przecież doskonale wiesz, że na twój hand check ja odpowiem strefą i jej rozmaitymi mixami, które skutecznie maskowały braki defensywne chociażby Mavs w ostatnich PO. Kiedyś była niedozwolona, a dzisiaj jest świetną metodą na ograniczanie penetratorów wszelkiej maści i gry podkoszowej rywala. Jakże ona byłaby chętnie stosowana w latach 80-tych czy początku 90-tych gdy ilości rzucanych trójek były przecież niewielkie. Dodam do tego samą pomysłowość trenerskich głów, które raczej nie zatrzymały się 20 lat temu i znajdują nowe sposoby na bronienie. To ile lat ktoś pogrywał na uniwerku niespecjalnie przekłada się na późniejszą grę w NBA i na rzeczy takie jak chociażby FG%. Moses Malone nie grał w collegu, a jest jednym z najlepszych centrów w historii. Kobe też przyszedł od razu po high school i po paru latach miał "dżordanowski" pakiet ofensywny. KG to ta sama historia i o dziwo jest najściślejszym topem PF-ów ostatnich 20 lat. Kempem bez collegu wszyscy się jarali w latach 90-tych bo dunkował nad wszystkimi, a jeśli on sobie radził w tamtym czasie nie kiepsko to dlaczego mam uważać, że inny atletyczny freak w typie Amare (też bez collegu) by sobie nie poradził? Z drugiej strony masz chociażby Rondo, który mimo 2 lat w collegu i już 6 sezonu w NBA dalej nie potrafi rzucać z 5 metra i można go kryć na radar. Generalnie jestem zdania, że tego samego jak nie więcej co w collegu można nauczyć się w pierwszych latach w NBA i być na podobnym poziomie sportowym w wieku 22-23 lat. Bird to lata 80-te. Obrona na prostych nogach i przeważnie krycie na radar. Dzisiaj każdy by rozstrzelał taką obronę. O tytułach zespołowych mających być jedynym kryterium oceny indywidualności to było wałkowane nie raz. Jakby tak na to patrzeć to trzeba byłoby stawiać Billupsa nad Stocktonem.
Gość: simon, 178.73.49.19*
2012/01/03 14:10:16
Zabawne jest też to, jak ktoś wychwala Magica za nie personalizowanie gry i prowadzenie zespołu ku zwycięstwu jednocześnie gnojąc Lebrona za to, że w RS zhańbił się podając piłkę z autu do Wade'a, a nie raczył sam odpalić rzutu i spersonalizować gry.
2012/01/03 14:12:56
Dobra przecinek stawia horrego nad Carterem co dal mnie jest nie do przyjęcia
Ja stawiam Billupsa nad Stocktonem co dla SImona i 99% jest nie do przyjecia. Ale nikt mi nie powie że Barkley, Malone, Ewing, Miller nie są w top 15 All time na swoich pozycjach I tym bardziej przecinek nie możesz no kurwa nie możesz po prostu wykazać że Lebron nie jest TOP 15 All time SF. I uświadom sobie baranie że nie trzeba być mistrzem świata żeby być sportowcem wybitnym. Nash to parówa bo nie zmienił klubu na lepszy?? No to James właśnie zmienił bo chyba wyznaje Twoją filozofię że najważniejsza jest biżuteria. Reggie MIller nie zmienił biżuterii nie ma Reggie Miller to pierdolona legenda ligi po wsze czasy. Jesteś w stanie wymienić bez googlania sklady mistrzowskie Celtów, albo mistrzowski skład Millwaukee??? NIe wmówisz mi też że wygranie RS z bandą patałachów (sorry shaq antawn) albo dojście w pojedynkę (i tutaj proszę brać to niemal dosłownie) to osiągnięcie mniejszego kalibru niż tytuł zdobyty przez każdego innego zawodnika Dallas poza Dirkiem. 2012/01/03 14:15:21
Edit: Z tym dojściem to naturalnie o finał ligi chodziło nie o innego rodzaju "dojścia" w pojedynkę
Gość: Filip, 99ob.scansafe.net
2012/01/03 14:38:16
@kotkaski
Tyle razy już przecinek tłumaczył, dlaczego taki zespół jak Cavs był nie wygrywalny. O ile ta formuła - wszyscy grają pod i dla krUla - sprawdzała się w RS doprowadzając ich do dwóch z rzędu naj rekordów RS, to w PO taki Lebronocentryczny układ nie mógł ugrać więcej niż 2nd rnd, a i sam "lider" nie potrafił (nie chciał?, nie mógł?) podołać zadaniu, jakie spoczywa na liderze właśnie. Koszykówka to sport zespołowy - zatem to zespół złożony z odpowiednio dobranych klocków wygrywa, a nie suma talentów poszczególnych graczy. Gdyby wygrywał sam talent i skillset, a do tego altletyzm, to Dallas nie miałoby po co stawiać się w finałach. 2012/01/03 14:45:28
@Filip
Ten Lebronocentryczny zespół był w Finale NBA!!!! to chyba nie jest 2nd round? Taki sam Iversonocentryczny stworzony przez jednego z najlepszych trenerów w NBA też był w finale NBA. I w zasadzie zgadzam się z przecinkiem żę takie "teamy" są niewygrywalne, ale w żaden sposób nie zmienia to faktu że te osiągnięcia Jamesa i Iversona są WYBITNE i WIELKIE.
Gość: Filip, 99ob.scansafe.net
2012/01/03 15:15:35
@kotkaski
Zgadza się. Był w finale i dostał gładkie 4-0. Czy są wielkie i wybitne to zweryfikuje historia. A jak już ktoś napisał, w US chodzi o zwycięstwo, o 1st place, o pierścień. Reszta jest milczeniem. Zatem, śmiem twierdzić, że jeśli Lebron, po skończeniu kariery, swój jubilerski dorobek będzie miał na poziomie Iversona, to co najwyżej będzie wymieniany jednym tchem razem z Barkley'em, Malone'm i właśnie Iversonem. 2012/01/03 15:43:47
@filip
Tak było gładkie 4:0 bo był potężny przeciwnik takie samo 4:0 dostał Sahq mając genialną pakę do supportu. Charels Barkley Elgin Baylor Dave Bing Patrick Ewing George Gervin Karl Malone Pete Maravich John Sotckton (*) Nate Thurmond Ci zawodnicy mają 2 cechy wspólne. Nigdy nie zdobyli mistrzostwa i zostali wybrani do 50 najlepszych w historii zawodników NBA w 50 rocznicę powstania ligi. Dzieląc/5 otrzymujemy Top 10 All time w przypadku niecentrów to jest de facto TOP 5. Wg. ciebie to looserzy wymieniani jednym tchem Wg. mnie to legendy ligi Wg. klubów chyba też bo każdy z nich dawno ma zastrzeżony nr i każdy kibic na każdym meczu ogląda jego koszulkę pod sufitem hali. Każdy rookie zanim pomarzy o pierścieniu marzy żeby dojść tam pod sufit. Pierścień nie jest celem samym w sobie. Liczy się pasja i walka o zwycięstwo. W lidze zawodowej mistrzostwa to nie gwarantuje. Jest ich 9 z 50 czyli 20% najlepszych koszykarzy w historii nigdy nie zdobyło i nie zdobędzie pierścienia. PS James zdobędzie jeszcze nie jeden. PS 2 Adam Małysz nie ma olimpijskiego złota. Czy wg ciebie będzie wymieniany jednym tchem w kontekście historii skoków narciarskich? 2012/01/03 16:07:31
@Kotkaski
Porownanie wybitnie nietrafione, bo nie dosc ze kosz to sport druzynowy a skoki - indywidualny to jeszcze w skokach masz Puchary, TCS i inne pierdoly - no nijak nie da sie tego porownac do Ultimate Goal w NBA jakim jest pierscien. LBJ jest koszykarzem swietnym. Jest nawet obecnie najbardziej wszechstronnym koszykarzem, co czyni go jednym z najlepszych. Ale na miano ''wielkiego'' albo ''wybitnego'' potrzeba troche wiecej. Potrzeba, by czynic swoich kolegow lepszymi, potrzeba wygrac final, albo chociaz pokazac w nich charakter. I na razie o to sie rozchodzi. Nikt nie mowi, ze LBJ jest slaby - po prostu nie daje rady stawianym mu celom. Polaczenie sil big3 w miami mialo odciazyc z niego presje, co na razie zdaje egzamin o tyle, ze rzadza w RS, przegrali zeszle finaly, pewnie sie ograli bardziej ze soba, czy wyrobili sobie charakter pokaze ten sezon. W kolejnych bedzie im ciezej, a nie wykluczone ze po np kolejnych przegranych finalach big3 w miami sie rozleci i LBJ pojdzie jeszcze gdzie indziej. Pierscienie jakies wygra, bo nawet za pare lat, po latach porazek, bedzie zawsze wzmocnieniem dla jakiegos kontendera, wiec nie sadze zeby dolaczyl do szeregu ww graczy bez bizuterii. Ale wybitnym go nazwac (jeszcze) nie mozna
Gość: , host_171_147.compower.pl
2012/01/03 16:14:27
Proszę, o przypomnienie nazwy stronki gdzie mozna oglądać mecze NBA
jakoś tak ADHD sie zwała, czy cos w tym stylu
Gość: gacek, aari117.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/03 17:39:56
"Jest ich 9 z 50 czyli 20% najlepszych koszykarzy w historii nigdy nie zdobyło i nie zdobędzie pierścienia."
No właśnie! Pamiętam w zeszłym sezonie gdy toczyła się taka dyskusja miałem przywołać ten stat, ale wyleciało mi z głowy. Tylko że nie 20, a jakieś 18%, i według mnie nie "aż", ale "tylko'. Tylko 9 z 50 najlepszych nie ma pierścienia, 4/5 ma. Aż 82% z 50 goat ma pierścień, a nie mówimy tu o top 10 bo współczynnik wyniósłby 100%. Vince Carter, z nim tak na serio? Za nie bronienie, słabe wykonywanie zagrywek, ogólne olewactwo i nie wykorzystanie swojego talentu(no heart...) nie rozdaję się pierścieni i nie ląduje się w hof. Dla Ciebie jest lepszy, dla każdego trenera z silną paką walczącą o majstra lepsze byłoby to co może wnieść zadaniowiec Horry z ławki.
Gość: da_markos, pc1-5.zwm.osi.pl
2012/01/04 00:28:06
wiekszosc, ktora tak podnieca sie nba z lat 90 - jednoczesnie deprecjonuje obecną - przypomina mi dziadkow - piknikow na trybunach oanizujacych sie przedwojenna pilka. taka prawda, ze lata 90 to nba naszej mlodosci - dlatego mamy do niej sentyment. nie ma co gdybac, napinac sie i byc przekonanym, ze "mistrzowskie bulls" rozjechaloby obecne miami, lakersow sprzed 2 lat czy sas sprzed 5. tego sie nigdy nie dowiemy
2012/01/04 00:42:47
@ zrz84
pełna zgoda co do "wybitności" James'a. wybitność?? Moim zdaniem to połączenie skillu i charakteru, determinacji. O ile pierwszego Bronkowi na pewno nie brakuje (jest być może najwszechstronniejszym koszykarzem ever) to w tym drugim chłop ewidentnie nie domaga. Brakuję mu chyba pasji, Pierścień chyba nie jest jego celem samym w sobie. I o ile w starciach w zeszłym roku z Bostonem i Chicago wyjaśniał sprawę (ważne trójki w końcówkach, obrona na Rose - to On wygrał te starcia dla Heat), to w finałach wróciły stare koszmary. I w 4Q król nie istniał. I to zamyka chyba dyskusję na temat rzekomej wybitności Bronka (oczywiście w tym momencie, temat pewnie wróci na przełomie maja i czerwca:))) a pierścionki?? Hmm, dyskusja chyba bez końca bo jak można porównać gości w różnych ekipach, różnych liderów, na przestrzeni różnych czasów. inni ludzie, inne przepisy, zupełnie inna koszykówka, zupełnie inni przeciwnicy na parkiecie. Po części zgoda z przecinkiem. Nie może być przypadku jeśli ktoś ma kilka pierścieni wywalczonych jako pierwsza/druga opcja w danej ekipie. ale nie jest to element wykluczający i stawiający niektórych koszykarzy na stopniu niższym niż reszta, bo akurat oni w finałach przegrali. Przegrali bo byli słabsi, ok, ale sport to nie system zero-jedynkowy. a na pewno nie sport drużynowy (gdzie minimalna różnica w rotacji może zdecydować o wyniku). wcześniej było porównanie Nash-Parker. Ja pozwolę sobie na inne: Parker-Stockton. Porównanie jak najbardziej na miejscu, jedni z dwóch najważniejszych opcji w swoich klubach, grali w finałach. Tylko że jeden dwukrotnie przegrał, a drugi ma pierścionki. Parker był lepszym PG niż Stockton?? wolne żarty.
Gość: da_markos, pc1-5.zwm.osi.pl
2012/01/04 00:47:17
@ przecinek i inni
ja tam jamesa nie kocham, ale czemu lebrona caly czas porownuje sie do jordana?? jordan przez wiele lat tez mial latke "knura na pilke" co to rzuca po 50 punktow a w play offach grzeczny polyk od pistons. konczy sie czas jednych, nastaje innych. skonczyl la l i pistons - nadszedl bulls. w przerwie huston. pozniej la l i sas. po co gadki ze hakeem byl lepszy od shaqa? jakimi kategoriami to mierzyc. ze w swoim prime ogral mlodziutkiego shaga?? gdy nastal prime shaqa to zdobyl 3x tytuly. pozniej na odchodnym dolozyl jeszcze jeden. mozna by tak w kolko gdybac i dumac. ogladajac teraz nba z lat 80 i 90 jakos tam nie widze obrony rodem z ufc ( co mozna by sadzic po slowach przecinka). ta "legendarna i twarda" obrona nba lat 90 to typowa gadka w stylu " za moich czasow mlodziez byla inna". 2012/01/04 00:48:51
@da_markos
pełna zgoda, ale przykład trochę nie trafiony, no bulls z lat 1996-98 mieli wszystko by grać na najwyższym poziomie dzisiaj. świetna obrona, rzut z dystansu, poukładany atak, bardzo dobra rotacja i Phil na czele.
Gość: da_markos, pc1-5.zwm.osi.pl
2012/01/04 01:16:24
a ja przekornie odpowiem, ze bulls 2nd 3paku to jedna z najslabszych druzyn nba ktora bronila tytuly. niski sklad, center - kloda. do tego jordan, ktory z marszu po rozbracie z koszem (2 lata w sporcie to lata swietlne) zdobywaja bez problemu 3 tytuly. kogo pokonali?? szalonych sonics i mega drewniana utah. z calym szacunkiem, ale jak patrze na jazz z tamtego okresu to do dzis nie pojmuje jak tak drewniana ekipa mogla zajsc tak daleko. nie umniejszajac ich zalet (zgranie, mega serce do gry, bardzo dobrzy wyrobnicy) - nie mieli oni prawa przechodzic dalej niz druga runda play off. czy na prawde nie bylo lepszych?? stockton - karzel. malone - mega drewno. jeff - karzel. greg - sekwoja. to byla biało-drewniana druzyna, ktora doslownie jechała na dwoch zagrywkach. mozna by ich porownywac do suns sprzed kilku lat (i tak na w wyrost moim zdaniem) i na takim przeciwniku MJ zbudowal swoja legende??? wtf??
widzicie - wszystko zalezy do punktu widzenia :) 2012/01/04 06:54:31
Bardzo dobry mecz Lakersow, jesli tak maja wygladac Lakers Browna to jedyne czego potrzebuja w tej ukladance jest imo jakis dobry zmiennik na PG dla Blake'a - Fisher juz nie daje rady, jest zbyt schematyczny w swojej rutynie. Bynum od powrotu wyglada jak top center w lidze. Kobe znowu w 'hero mode' w 4tej kwarcie, ale dzisiaj trafial podwojony, w reka na twarzy fade awaye, a Kevin Martin przyszedl dzisiaj na mecz jako worek treningowy.
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/04 10:53:32
@prawdziwy czopek Lebrona
w przeciwieństwie do ciebie, ja się nie zafiksowuję w ocenie danego gracza czy teamu. ktoś mnie nie przekonuje - piszę to, przekona mnie - napiszę o tym. A dla ciebie, jak sądzę... w ogóle mecze mogą się nie odbywać, gracze nie muszą grać, drużyny na boisko wychodzić, bo cokolwiek by się wydarzyło dla ciebie rzeczy stoją w miejscu, kto był kiepski ten jest, choćby i grał świetnie, kto byl świetny - jest nadal świetny, choćby dał dupy po całości. ze mną jest tak, że ja swoje zarzuty, jesli je mam - jasno precyzuję. Napisałem, co takiego jest w Lebronie, co mi nie pozwala go szanować jako gracza i cenić. Jak tym zarzutom przeciwstawi konkretny effort, to trudno będzie dalej się przy nich upierać. z tobą zaś jest tak, ze ty w zasadzie niczego nie umiesz sprecyzować. Dla ciebie zawodnik jest po prostu chujowy, po całości. I dlatego, możesz po tych, których nie lubisz, jechać w nieskończonośc, bo zawsze coś znajdziesz, co nie przypasi. Nie dlatego, ze w to wierzysz, ale dlatego, żeby dalej jechać. Co ty myślisz, ze taki sprytny jesteś ? :] w NBA gra się 5 na 5, a nie 1 na 1, zresztą... podejrzewam, ze 1 na 1 Magic też by nie dał się ograć Jamesowi. Magic dyrygował Kareemem, Worthym i Cooperem. a 13 sezonów w lidze 10 razy grał w finałach, zdobył 5 tytułów, zawsze będąc centralną postacią, liderem zespołu, grał i pokonywał wszystkich największych swoich czasów i nie tylko swoich. człowieku, ogarnij się, Lebron James ma 2 finały, 2-8 bilans i słabiutki effort z podejrzeniem paraliżu zwieraczy w finals'11. gdzie ty chcesz porównywać tych dwóch grajków ? Lebron by coś zrobił Lakersom Magica ? ogarnij podstawy.
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/04 11:31:41
@simon
zona jest grana rzadko i krótko, bo ofensywni coache szybko korygują, poza tym - strzelców w NBA nie brakowało i teraz i wtedy, chyba że uważasz, ze dawniej liga nie miała kogo wystawiać do rzutów za trzy w poszczególnych teamach. szybcy gracze zarabiają dziś tony Fts, byle szybka nózka z rezerwy jak dostanie 40 minut to 15 razy staje na linii [celowo przejaskrawiam]. poza tym, w NBA kiedyś była mid range game rozpowszechniona, a graczy z dobrym pull upem i półdychą było calkiem sporo, dzisiaj połdychę i pull up ma 2 na 10 w lidze. ergo - jeśli sugerujes, ze ofensywa jumperowa kiedyś mogła sobie leżeć i pachnieć, bo nie było zony, to się wg mnie bardzo poważnie mylisz. Zona niekoniecznie każdemu kto broni pasuje, wielu woli bronić 1 na 1. btw, to nie zona wykruszyła C, tylko moda na "nowych JOrdanów", nowe przepisy ograniczające obrońców, a zona została kwiatkiem do kożucha w tej sytuacji. Nic nie zmienia na dobrą sprawę. sa wyjątki, ale nie one stanowią zasadę. Wielki talent z genem pracowitości i pasji [Kobe, KG] zawsze sobie poradzi, chociaż i takim koledż nie musi zaszkodzić, a może pomóc trochę okiełznać ego i wychować jako człowieka i partnera w zespole, przygotować do życia zawodowca. Ale nie każdy jest Kobem czy KG. Czy Jermaine O'Neal zrobił taką grę w NBA jaki miał talent ? colege dla wysokich graczy to jest mus, imo, to właśnie early entry między innymi zabiło pozycję centra w NBA, bo wysokie łebki przestały uczyć się technicznych podstaw gry na tej pozycji. to samo z PG zresztą. to są dwie pozycje, na których nauka i technika są KONIECZNOŚCIĄ, a nie ma lepszych coachów od podstaw niż ci w NCAA. Bender, wielki talent,Early Entry, i co w NBA ? i nic. Leon Smith, Darius "kurfa" Miles, Telfair, Dorell Wright, Blatche, Gerald Green - EE z wielkim talentem, sky is the limit i przepadli, bo : a] nie dostali szkoły życia, b] nie dostali fundamentów, c] za szybko dosdatli kasę, zanim koledż ich ukształtował jako ludzi, pokazał inne życie niż getto i ulica, nie przygotowani byli do NBA i do forsy, dlatego, i koszykarsko, i charakterologicznie koledż NAWET Kobemu [ego] czy Jamesowi [długo opanowywał jumper i do dziś nie ma charakteru] by się przydał. Może by nie pomógł, ale lepiej spróbować. Talentu nie nauczysz, ale sam talent, to i darius Miles z Leonem Smithem mieli nie gorszy. ergo : dla mnie koledż dla gracza NBA to jak przygotowanie amatorskie dla boksera. można zostać zawodowcem od razu, ale prawy jab, praca nóg i defensywa, to jest wynik szkolenia na poziomie podstawowym, kiedy zawodnik jest najbardziej chłonny na wiedzę i przyswajanie sobie dobrych nawyków. cóż, dzisiaj broni się na matadora :] kiedyś trudno było znaleźć graczy robiących sobie z obrony czas na odpoczynek, dzisiaj jest ich wielu. Team defense też dzisiaj bywa, a kiedyś była normalnością w NBA. to zależy, czy Billups jest na półce Stocktona, czy nie.
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/04 12:05:57
@kotkaski
w top15 mogą być, ale powyżej nich zawsze będą zwycięzcy, możesz porównywać talent, ale tym co przeważy szalę będzie skala wyników. a kim trzeba być żeby być wybitnym ? wybitnośc bez mistrzostwa ? jak to możliwe ? jak tak będziemy schodzić w dół, to na samym dnie będzie na nas czekał Darko Milicic nie wiem, czy parówa, ale nie zamierzam uznawać gracza za wybitnego dlatego, ze BYĆ MOZE by wygrał 5 tytułów, gdyby nie... i tutaj następuje cała litania powodów dla których jednak NIE. 15 lat w NBA i ciągle nie... wieczna nadzieja, wieczny aspirant. Miller to legenda MSG, a nie NBA :] a serio, można powiedzieć : miał pecha, wpadł na Jordana, potem na Shaqa z Kobem, ale co to zmieni ? to alibi, a nie argument. a po co mam wymieniać ? ja ci nie będę wmawiał niczego, a uważam, ze jest to osiągnięcie mniejsze - gracz, który gra z patałachami widoczni nie jest dość dobry albo charyzmatyczny, zeby grać z lepszymi zawodnikami. Poza tym, te patałachy mogą być dla niego idealnym supportem, dzięki któremu sam się maksymalizuje, i zostaje MVP dzięki temu,ze ma pole do max popisu. przejdzie do mocniejszej drużyny, nie będzie miał takich możliwości, nie będzie tak samo wypasionym statem i co wtedy ? może być też tak, ze granie z tymi patałachami, to jego największe osiągnięcie w karierze, bo te patałachy mogą mu tworzyć idealne oparcie i srodowisko, a tylko od niego zależy czy zespół to skończy czy się wywali. to nie jest takie dobre alibi jak byś chciał. 2012/01/04 12:43:57
@przecinek
rozumiem że powyżej opisujesz Jamesa. To nie miało byc alibi tylko opis osiągnięć. James nie potrzebuje na dzień dzisiejszy żadnego alibi tylko daleszej motwacjji. Alibi jest właśnie dla looserów. Real bez trofeum (antyfutbolu z CDR nie liczę) i upokarzany(to już powoli robi się eufemizm) przez Barcelonę nadal jest wielkim klubem. Kur.. ja nie wiem czy to nie jest 2 klub świata na chwilę obecną. Wbrew temu co pisze Truth Wenger ze swoim pucharem z 2005 nadal jest wielkim trenerem. Pierścienia nie ma i to jest fakt. Raz było za wcześnie i 2 razy dał dupy mimo fantastycznej gry nie udźwignął i to też jest fakt. Do Panteonu ma drogę prostą i usłaną różami, ale jeszcze BAAARDZO BAAARDZo daleką. Na tu i teraz na 4 stycznia 2012 jest imho najlepszym koszykarzem w lidze. Wymieniając go 1za1 na kogokolwiek zwiększasz ceteris paribus wartość dowolnego klubu w sposób znaczący. NIezależnie czy będzie to Dirk Kobe czy Howard. Osiągnięcia Magica które wymieniłeś determinują że stawianie go jako postaci na równi z Lebronem jest śmieszne. Nie zmienia to jednak faktu że w żaden sposób nie przesądza wyniku ich pojedynku 1:1.
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/04 13:25:33
@kotkaski
między innymi. ciekaw jestem, jak odróżniasz losera od winnera, bez uznawania fundamentalnego znaczenia mistrzowskich tytułów ? krótkie pytanie : kim był Dirk bez tytułu ? dlaczego graczom NBA tak bardzo zależy na tytułach, ze gotowi są łupać do 40, za minimum ligowe, byle mieć pierścień ? nawet jeśli w tym momencie nie jest on już wart tyle, ile mógłby być wart w ich prime ? to jest typ mentalności. ja wyznaję tę, którą panuje w samej NBA i w Ameryce - w rywalizacji liczy się # 1, # 2 to pierwszy z przegranych, reszta w ogole nie ma znaczenia. gra się żeby wygrać, nie wyobrażam sobie innych opcji. jasne, można podziwiać styl, staty, ale w osobnym segmencie. właśnie, "wielkość", "wybitność" stały się określeniami tak nadużywanymi, że aż straciły swoją pierwotną rangę. wiedziałem :] pisałem o tym, zaśmiewając się do rozpuku po ostatnich finałach. Nic się jednak nie zmienia, ludzie się nie uczą... cały czas Finałów i dobry miesiąc po nich to był okres w którym NIKT [nikt normalny] nie pisał pozytywnie o Jamesie, dominował śmiech, nierzadko rechot i naprawdę trudno było o inną reakcję po jego meczach. no chyba, że zdumienie. wszystko poszło w ruch, nawet romans matki. a ja rzuciłem tylko, ze za 3-4 miesiące, na starcie nowego sezonu, Lebron znów będzie robił 35-25-75 i wszyscy zapomną, co widzieli w czerwcu 2011, maju 2010, a i w maju 2009 też. I co widzę ? zapomnieliście, ty i reszta. Jakby tych kompromitacji z Celtami i Mavsami nie było. jak ja mam dyskutować serio z chorymi na amenzję ? :] Jak można, po takich wtopach w playoffs, obwoływać kogoś najlepszym ? To potwarz dla NBA. szczerze mówiąc, jakoś mnie średnio interesuje wynik 1-1 Lebrona z Magicem, może sobie nawet Lebron wygrać 15-0. Nie wierzę w to, stawiałbym na 15-12 dla magica, ale na czynniki pierwsze tego rozkręcał nie będę.
Gość: simon, 178.73.49.19*
2012/01/04 13:44:11
przecinek
Strefa nie jest stosowana rzadko. Zależy od drużyny. Bulls mają od groma dobrych obrońców 1 na 1 więc strefę stosują rzadko. Ale np. Mavs teraz czy w ostatnich PO stosowali ją nagminnie. Oczywiście, że dzisiaj jest więcej strzelców dystansowych niż 20 lat czy tym bardziej 30 lat temu. Mówię tutaj o trójkach bo to one są najlepszą bronią na strefę, a nie mid range. Trójka rozciąga obronę, utrudnia granie w defensywie. Jeszcze w sezonie 93/94 ilość 3PA wynosiła tylko 9,9. Ostatnie kilka sezonów to średnia na poziomie 18 prób na mecz. Myślisz, że w jakim celu przybliżono w latach 90-tych linię trójek? Mid range była powszechna bo często gęsto broniono na radar. Bird czy McHale mieli od groma sytuacji w których odpalali sobie jumpera bez jakiegoś szczególnego zaangażowania obrońcy. I to w meczach o wysoką stawkę, a nie w RS przeciwko Nuggets tracącym 130ppg. FTs powiadasz. Dzisiaj rzuca się mniej FTA niż w latach 90-tych więc nie wiem skąd ci się to wzięło, że można tony punktów z linii zdobywać. Weźmy teraz tych szybkonogich. Westbrook w poprzednim sezonie średnio 7,7 FTA. Rose 6,9 FTA. Dla porównania pierwszy lepszy szybkonogi PG z dawnych lat czyli Kevin Johnson dość regularnie kręcił się koło tych 7 FTA, a miał i sezony z 8 FTA. A gdzie ja pisałem, że zona wykruszyła centrów? Pisałem tylko, że strefa utrudnia granie przez wysokich. Taki jest cel jej ustawiania (także ograniczanie penetratorów). Jak masz bronić Westbrooka- Kiddem, albo przeciwko Bynumowi i Gasolowi masz wystawić w obronie front Amare/Robin Lopez to ustawiasz strefę i masz szansę to jakoś ogarnąć. Więc tutaj nie ma reguł. Można stać się legendą wchodząc do NBA prosto z High School, a można skończyć i na dnie. College nie jest tutaj lekiem na całe zło i można byłoby godzinami wymieniać grajków, którzy grali na uniwerku, mieli talent i z rozmaitych przyczyn przepadli. Wszystko sprowadza się do tego jakim kto jest człowiekiem. Swoją drogą Darius Miles miał jakiś talent poza fajnym dunkowaniem? On chyba nawet z 3 metra nie potrafił rzucić. Leon Smith to chyba ten ćpun? Wychodzę z założenia, że nikt nikomu na siłę oleju do głowy nie naleje i pewnie takiemu typowi nawet uniwersytecka sława uderzyłaby do głowy. J. O'Neal? Do czasu regularnego łamania zaliczył kilka dobrych sezonów, a że zdrowie zaczęło się sypać przed 30-tką to już inna sprawa.
Gość: simon, 178.73.49.19*
2012/01/04 14:03:23
Generalnie to zależy co kto rozumie przez słowo wybitny. Dla jednego to będzie top 50 czy 100 w historii ponad 60 letniej ligi, a dla drugiego będzie to top5 i będzie czekał na kolejnego, który powiąże znakomity poziom sportowy z 5 pierścionkami to może wrzuci go do tego małego worka.
Przykładowo w rankingu na forum real gm Robertson (14) znalazł się dużo wyżej od Havlicka (28) mimo, że jedyny pierścień zdobył z tylnego siedzenia, zbliżając się do końca kariery. Lebron (18) jest dużo wyżej nie tylko od Havlicka, ale i bardziej współczesnego Pierce'a (38). Jeszcze kilka takich przykładów można by znaleźć. 2012/01/04 16:41:18
Pustoslowie uprawiasz przecinek przyklad z Bynumem pokazuje,ze jestem bardzo wrazliwy na zmiany w naturze i kazdemu daje szanse np.przeskoczenia Howarda,ktory od dawna byl "moim"czlowiekiem w NBA.
Porownujac Boozera z Ronaldo czy czyniac cala mase innych absurdalnych lapsusow jestes najwyzej konkretnie szurniety. "zawsze coś znajdziesz, co nie przypasi" Bo zawsze cos sie znajdzie,co ? Ja nie lubie slabej gry,a nie stricte zawodnikow. Aha 5na 5,ale to James musi miec monopol na balona w clutchu,a jak nie rzuca tylko podaje to jest przeciez chujowym giermkiem.Widac masz rozne zasady dla Magica i rozne dla Jamesa.James ma czas by miec i 10 finalow,ja porownuje koszykarskie umiejetnosci a nie zespolowe sukcesy naucz sie odrozniac istote rzeczy.Tym bardziej,ze niektorzy moga dac dupy jak Kobe i miec w finalach 15.5ppg na 36.5% i zdobyc tytul a inni maja 18ppg,na 48% i przegrywaja finaly i sa kamieniowani przez ciemny hujterski lud.Za kilkanascie lat nikt nie bedzie pamietal kto istotnie dal dupy w finale a kto nie,tylko liczyc sie bedzie wynik zespolu.Reasumujac poslugujac sie samym suchym wynikiem deprocjonujesz ten puchar do wielkosci wlasnej kuski. PS.Strefa over trzymanie za pupcie w obronie.Najlepszy przyklad jak Hawks wyhamowali ostatnio Heat tylko dzieki strefie,czy tez mistrzostwo Dallas. 2012/01/04 18:10:26
@simon
i tu powastaje pytanie. zostawmy w spokoju tę wybitność i prawdziwkową legendarność (nie słyszałem o legendach lebrona a tym bardziej metrożela). Ale prosto i zerojedynkowo. . Lebron niesamowite staty i IQ boiskowe, Teamworking(czy się to komuś podoba czy nie) Łatwość i jakby nie było zabójcza skuteczność. Biżuterii brak. No i oczywiście to o wykonał w Finałach z Mavs co słowami trudno opisać. Ale w ogólnym rozrachunku powtarzalność i pewność siebie i swoich umiejętności. Pierce wspaniały Leadership cierpliwość i konsekwencja franchise legend już teraz. MVP Finałów i oczywiście pierścień (tylko 1 ale przyjmijmy roboczo że jest on więcej wart niż pojedynczy pierścień Magica czy Birda że o Russellu już nie wspomnę, teraz nie ma 2 kandydatów do mistrzostwa ale co najmniej 5, a dla optymistów to i 10) ale oczywiście pamiętajmy też o tym kto jeszcze na ten pierścień pracował. Big 3 Bostońskie to wówczas nazywano tworzeniem historii, dopiero upgradowana wersja florydzka jest chodzeniem na łatwiznę. Nie wspomnę o tym co odpieprzali Lakers i kogo sprowadzali przy pierwszym 3peat bo to poza tematem. I teraz proszę o odpowiedź jednym słowem i bez uzasadnienia. Kto jest leszy James czy Pierce? 2012/01/04 21:35:20
wszystko spoko, tylko Pierce wlasnie ma ''zabojczy instynkt'' ktorego LBJ jest pozbawiony i sadze, ze gdyby nie ten ubytek to James juz mialby pierscien. A czy ten clutchness i rzucanie daggerow nie robi roznicy pomiedzy byciem najlepszym koszykarzem, a byciem NBA champ?
Gość: THE_REAL_SZCZAWIU, 89-77-8-51.dynamic.chello.pl
2012/01/04 22:05:38
@Da_Markos
Żeś waść walnął z śmiałą tezę z najsłabszą drużyną broniącą tytułu i drewnianym Malone. Tacy słabi byli, że 3 razy im wyszło mimochodem, a przy okazji gdzieś tam wpadło 72/82 wins. Jeśli Malone drewniany, to taki np. Bird to już osinowy kołek z betonowymi klaputkami był. A dwie zagrywki Jazz najwyraźniej przekraczały boiskowe IQ wszystkich innych drużyn łącznie, dobrze że czas głupków się skończył. Punkt siedzenia - zgoda, tylko zależy, którym otworem się spogląda.
Gość: THE_REAL_SZCZAWIU, 89-77-8-51.dynamic.chello.pl
2012/01/04 22:17:53
Kamyczek do dyskusji o LeBronie: padło tu, że Jordan był "knurem na piłkę", a dostawał przez kilka sezonów w dupę w PO. O LeBronie można powiedzieć wiele, ale nie to, że jest "knurem na piłkę". Ta zaczyna go parzyć, gdy stawka jest najwyższa. I obawiam się, że tak głębokiego - jak na sportowe aspiracje - defektu w psychice nie da się wyleczyć kolejnymi sezonami. A szkoda, bo patrząc na skills, trudno byłoby znaleźć dla Bronka limit możliwości.
Gość: da_markos, pc1-5.zwm.osi.pl
2012/01/04 23:42:48
@ real szczawiu
oczywiscie napisalem to z przymrozeniem oka. jednak ten sukces chicago 72-10 byl wlasnie pochodna slabej wowczas nba. znow z przymrozeniem oka, ale wlasnie cos jest na rzeczy. 2 drewniane zagrywki jazz wystarczaly na 99% ligi. czy to o czyms nie swiadczy? malone to byla kloda, rolnik, oracz boazerii. koles, ktory jawnie mowil, ze koszykowka sie nie interesuje poza parkietem. nie ogladal w ogole spotkan innych druzyn - czyli byl leniwy, nie chcial podnosic swych koszykarskich kwalifikacji. w jego mniemaniu tony przerzucanej stali na silowni w zupelnosci wystaraczaly. to bylo widac pozniej na parkiecie w najwazniejszych kluczowych momentach. stocktona i jeffa uwielbialem - jednak nie zmienia to faktu, ze byli mali i biali (czytaj niezbyt zwinni). oczywiscie nadrabiali to boiskowym cwaniactwem i ciezka praca. byrd to tez drewno. jak patrze na nba z lat 80 to byla kupa smiechu, obrona na prostych nogach jak tu kos napisal i masa wolnego miejsca do rzutow. byrd byl dobry na tamte czasy bo mial mega pewna reke. w latach 80 swa epokie wyprzedzali magic, tomas i czesciowo mlody mj, ktory sie ogrywal. podobnym do byrda jest dirk. ten tez sie rusza jak wylewany beton, ma pewna reke i do tego jest bardzo wysoki co ulatwia mu rzut. jak juz mowilem - rowniez mam duzy sentyment do nba z lat '90, ale dlatego, ze to koszykowka mego dziecinstwa. pierwsza stycznosc z nba. kolorowe gazety i nba action raz w tygodniu.
Gość: da_markos, ho180.polimex-mostostal.pl
2012/01/05 08:30:36
co do bronka
jesli zdobedzie pierwszy tytul to cale cisnienie moze z niego zejsc i jest szansa, ze odblokuje sie psychicznie. to, ze teraz znika w 4 kwartach nie znaczy, ze tak bedzie zawsze.
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/05 11:19:01
@simon
pewnie, że Mavs zonę stosowali, ale krótkimi okresami, nigdy na full time, bo strefa jest najszybciej rozgryzanym przez coachów systemem defensywnym. mówiłem o mid range, bo dobrzy strzelcy z półdychy trafiali za trzy także, i gdyby częściej musieli celować, to by celowali najpewniej na dobrym procencie. Dzisiaj zaś mid range jest tak słaba, że większość obwodowych gostków wybiera między trojką, a wejściem, właściwie mid range grając tylko z konieczności. zatem - kwestia mid range game jest bardzo istotna, bo właśnie z jej słabości bierze się popularność trójek i vice versa. po co ćwiczyć trudną półdychę, która jest ni w kij ni w oko, do daje tyle samo, co wejście pod samą dziurę, a mniej niż trójka ? tak kombinują współczesne "jordany". kończy się na tym, ze walą trójkami bez opamiętania albo dryblują straceńczo. Nic pośrodku. kaman, dzisiaj też jest kupa rzutów bez krycia, na radar, spóźnionych. Rzecz w tym, ze kiedyś, wg moich obserwacji, łatwe rzuty wynikały jednak w znacznej mierze z dobrej, planowanej, kreatywnej ofensywy, a dzisiaj defensywna ignorancja jest znacznie dalej posunięta i to ona umożliwia łatwe punkty. Zwłaszcza jeśli wspierana jest przepisami, które coraz szybszych graczy każą kryć coraz mniej naciskowo. pisałem o tzw. szybkonogich grajkach, którzy są w gruncie rzeczy przeciętni koszykarsko, ale wystarczy, ze sprzyjają im przepisy i zarabiają masę FTs. haha, KJ "pierwszy lepszy" :] jak tak masz zamiar deprecjonować zawodników z przeszłości, to zniechęcasz do traktowania serio twoich argumentów. Dla mnie KJ to gracz znacznie lepszy technicznie, a nie mniejj szybki niż technicznie niedouczony Westbrook i jesli w ttym porównaniu FTs wypadają podobnie, to tylko dowód, jak działają nowe przepisy i... nowa mentalnośc w lidze, w której jest najmniej dobrych obrońców od dawien dawna. zona MOZe utrudniać granie wysokimi. przez chwilę. Później się okazuje, ze wysoki może wnikać między rozstawionych graczy, dostawać entry pass i kończyć. Jedni to załatwiają z wysoka, ale można i niżej zagrać odpowiednio i zmusić zonę do reakcji, ergo - grać przez wysokiego. to samo z penetracjami, w NBA szybki gracz na jednym koźle wniknąć umie w strefę między obrońcami. poza tym, nierzadko widzę bezczelnośc takową, ze atak sprowadza grę do zasłony i taki farmazon się sprawdza :] dlatego zona w NBA jest elementem zaskakującym, ale niczym więcej. właśnie, czy Darius Miles dokonujący pochwalanego przez ciebie EE miał jakiś talent poza dunkowaniem ? sam sobie odpowiedziałeś, de facto, po co takiemu chłopcu byłby koledż. Moze wchodząc do NBA potrafiłby także kozłować, a może nawet orientował się w defensywnych subtelnościach i nauczyl się euro-stepu.
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/05 11:39:28
forum realgm... każdy może sobie pisać, co chce, a że czadu się nawdycha przedtem... :] na haju ponoć świetne pomysły do głowy przychodzą, tyle że po wytrzeźwieniu człowiek pąsowieje na twarzy, jak je czyta. Ci państwo widocznie jeszcze są w fazie radosnej.
@prawdziwy Czopek Lebrona twoje zmiany zdania są czystym koniunkturalizmem podyktowane. porównałem ich zachowania w big games, games on the edge.ty się zatrzymałeś na porownaniu samych nazwisk : tutaj gracz uznawany za top światowego futbolu, a tam średnigo statusu NBA grajek... jak to możliwe, zeby ich wymieniać w jednym zdaniu ? przestań gapić się na okładkę, a spróbuj wniknąc głębiej w zagadnienie i jego istotę, tyle ci guru może doradzić, reszta w twoich rękach. "ja nie lubię słabej gry, a nie zawodnikow" - gadaj zdrów, już dałeś dowody że jest inaczej, deklaracjami i aktami strzelistymi nie zmienisz tego. gdyby od Jamesa nie oczekiwano scoringu, to bym się nie czepiał. Ale tolerowanie, ze ca 30 ppg gracz w kluczowych meczach/4 kwartach robi połowę tego albo i 8 pts, albo [w 4q/clutch] boi się rzucać, to już kompletnie inna para kaloszy. czy ktoś wyobraża sobie sytuację, kiedy Bird, Magic, MJ, KB odmawiają rzucania w 4 kwarcie przy few-pts-game ? NIKT. dlatego James może być Magiciem, ale dla ubogich najwyżej, duchem, umysłem i rozmiarami genitaliów. Magic był clutcherem, kolego. rozdawal asysty, ale jak było trzeba to się zamieniał w scorera, bral na siebie rzuty, bo czuł taką powinność jako lider. koszykarskie umiejętności albo mają przełozenie na wyniki, albo są warte posady w Harlemm Globetrotters lub And 1 Team. hardcore fani będą pamiętali, poza tym - historia ma swoje annały, pamięta się jak zastępujący na centrze Kareema Magic wygrywał g6 z Philą, to i dupodajstwo Jamesa vs Celts i mavs będzie się pamiętało. za 'suchym wynikiem' coś stoi, charakter, wola, intelekt, osobowość, pożądanie no i skillset, liderszip itd. To nie jest 'sprowadzanie", to jest ostateczna instancja. Nie można tego, kto przegrywa zrównować ze zwycięzcą, to nie jest sztuka, to nie jest królestwo subiektywnych odczuć. Jasne można sobie o talencie tego i tamtego dyskutować latami i spierac się, kto lepszy, a kto gorszy, kto mniej, a kto więćej, ale koniec końców : ten wygrał 5 razy i 8 razy był w finałach, a ten drugi... nie wygrał nic i dwa razy przerżnał w tajemniczych okolicznościach, diagnoza drugiego przerżnięcia zakłada proste, ludyczne - danie dupy. I se możesz nawijać o "15 ppg, 36 %,", to nie zmieni faktu, ze ten ktoś wygrał, a nie trzeba być Einsteinem żeby wiedzieć, ze bez tych "15 ppg i 36 %" zespoł tego gościa by nie wygral, bo ten gość był w tym zespole zawodnikiem nr 2, a momentami nr 1 nawet. Mavs zonę grali w finałach przez 5-10 % czasu defensywnego. od kiedy ją wprowadzono w 98 czy 99 nikt nie wygral tytułu bazując na zonie, BA ! - grając niż dłużej niż Mavs.
Gość: simon, 178.73.49.19*
2012/01/05 14:57:59
przecinek
Nie krótkimi fragmentami. Gdy bronili na obwodzie zestawem Kidd/Terry czy Barea/Terry czy Kidd/Barea to grali strefą i ich mixami nagminnie i to przeważnie w kluczowych momentach i runach. Czy to w serii z Thunder czy tym bardziej w finałach więc nie opowiadaj bajek, że to były jakieś drobne fragmenty bo 1 na 1 to oni by Westbrooka czy Wade'a nijak nie ograniczyli wyżej wymienionymi zestawami. "gdyby częściej musieli celować, to by celowali najpewniej na dobrym procencie" "gdyby to ulubione słowo polskie/gdyby mama miała fiuta to by była ojcem" Wszystko twoje słowa. Jak jesteś takim wrogiem gdybania to się tego trzymaj bo tu konsekwencji brak. Nie rzucali i tyle, a nawet jeśli to robili to na słabszym % niż dzisiaj gdy przykłada się większą uwagę do bronienia tamtych obszarów. Co to znaczy gdyby musieli celować? Trójkę wprowadzono dopiero od sezonu 79/80. Wcześniej nie było linii więc i nie opłacało się rzucać z 7 metra bo i po co. O dziwo z biegiem czasu i oswajania się z linią, liczba trójek i skuteczność ich rzutów stale wzrastała. Jakieś wnioski ci się nasuwają? Idąc twoim tokiem rozumowanie to w latach 80-tych grano mądrzej i bardziej technicznie niż w 90-tych bo w końcu mieliśmy mniej trójek. "Rzecz w tym, ze kiedyś, wg moich obserwacji, łatwe rzuty wynikały jednak w znacznej mierze z dobrej, planowanej, kreatywnej ofensywy, a dzisiaj defensywna ignorancja jest znacznie dalej posunięta i to ona umożliwia łatwe punkty" Z pewnością :) To kogo miałeś na myśli pisząc o szybkonogich, którzy "są w gruncie rzeczy przeciętni koszykarsko"? Westbrook nie jest prawdziwym PG, nie kreuje, ale jeśli chodzi o penetrowanie to absolutnie niczego mu nie brakuje, a to z penetracji wynika i wynikało większość FTA. Jest w chuj szybki, silny, skoczny, a ball handling ma na wysokim poziomie. Nie odbiega tutaj w niczym od Johnsona, który był lepszym kreatorem, ale swój scoring opierał na tym samym co Westbrook. Rose jest gorzej wyszkolony od Westbrooka? No chyba nie jest, więc jak sam widzisz wyszkolenie szybkonogiego PG nie zawsze przekłada się na ilość FTA, a to, że dzisiaj szybkonodzy PG zarabiają jakieś horrendalne ilości FTA jest zwyczajnie nie prawdą. Stackhouse miał swego czasu sezon z 10 FTA i to na starych super brutalnych przepisach. Chyba nie powiesz, że był lepiej wyszkolony od Jordana z sezonu np. 92/93. Przykładowo Suns w serii z Lakers w 2010 stosowali strefę nagminnie, a nie chwilami. Stosowali ją właśnie w celu zmniejszenia dominacji podkoszowej Lakers i całkiem nieźle im to wychodziło. Koniec końców Kobe musiał w pojedynkę rozwalać strefę trójkami. Co do hand checku to też ciężko znaleźć dowody na jego mega efektywność. Kobe, T-Mac, Carter i kto tam jeszcze. Wszyscy grali w latach hand checku i po jego zdjęciu. Wszyscy byli w topie obwodowym i w hand checku i po. Żaden nie był po prime i ciężko znaleźć potwierdzenie by zdjęcie hand checku im jakoś ofensywnie pomogło. Nie sądzę by nauczył się euro-stepu czy chociaż rzutu z 5 metra jeśli nie zrobił tego przez 6 lat w NBA. Forum real gm jest generalnie dużo bardziej merytoryczne niż wpisy na supergigancie. Nie wspomnę o tym, że piszą tam ludzie którzy widzieli więcej meczy niż wszyscy tutaj razem zebrani i to z wysokości trybun, a nie TV czy monitora w Polsce. "Mavs zonę grali w finałach przez 5-10 % czasu defensywnego. od kiedy ją wprowadzono w 98 czy 99 nikt nie wygral tytułu bazując na zonie" Nikt mi nie powie, że Mavs wygraliby mistrzostwo bez grania strefą. Nie ma takiej opcji przy swoich brakach obronnych na obwodzie. I tu nie chodzi o to czy ją grali 10 czy 40% czasu, a o jej efektywność w kluczowych momentach serii czy poszczególnych meczy o której dużo pisano w czasie trwania PO. 2012/01/05 15:54:49
nie rozumiem jak ilość FTA może być brane za czynnik kluczowy. Różnica między 5FTA a 7FTA to jakieś 1-1,5 PPG. Do tego dochodzą krótkotrwałe trendy w stylu i taktyce etc. Jaki to jest materiał do analiz??
Jeżeli bierzemy pod uwagę penetracje czyli te wasze szybkie nogi to Westbrook wypada dużo lepiej niż KJ. Osobiście (chociaż większość się nie zgodzi) uważam Westbrooka za prototyp PG nadchodzącej nowej ery. Westbrook ma wszelkie predyspozycje na zawodnika abasolutnie topowego. Stosunek / szybkość ma niesamowity. Za 10 lat w każdej drużynie będzie biegał taki Westbrook a następcy Kidda będą w mniejszości (niestety) A dzisiejsza obrona jest dużo lepsza przecież to naturalna ewolucja i prosta logika. W każdym szanującym sie teamie jest nacisk na Defense i w szkole trenerskiej as well. Podobnie analizy tego czy rzuca James czy Wade i ile co kto... Przecież od tego jest kurwa trener.CO do filmiku powyżej: Spoelstra wymyślił rozrysował. Lebron z Wadem wykonali mamy Game Winner wszyscy zdrowi. Do jhistorii i na higlity idzie Wade. Przecinek z Truthem mają pożywkę. A pradwa jest taka że ojcem sukcesu w ostaniej akcji jest coach. Lebron zrobił trudne i precyzyjne podanie(chociaż technicznej trudności tu nie było, chodziło raczej o timing i wbrew temu co pieprzy przecinek byl knot by tego nie zrobił) a Wade finish który od bidy i mnie by wyszedł. DO tego chyba zapominacie że to że james czy ktokolwiek gra tak a nie inaczej nie robi tego czy tamtego albo oddaje tyle a tyle rzutów a tyle razy podaje to też jest wizja trenera. Za rozgrywanie końcówek (sposób ich rozgrywania) TEŻ ODPOWIEDZIALNY JEST TRENER.
Gość: czarny_eminem, staticline57587.toya.net.pl
2012/01/05 18:25:49
Niedługo niektórzy zaczną pierdolić, że sprinterzy 20 lat temu też szybciej biegali, a rekordy mieli gorsze, bo za młodu czas szybciej płynął.
Gość: da_markos, pc1-5.zwm.osi.pl
2012/01/06 01:27:49
@ czarny eminem
i tym humorystycznym akcentem konczymy 10000x debate o wyzszosci czasow przeszlych nad obecnymi :) 2012/01/06 05:55:51
Dzisiaj Miami pod wodzami Bosha i Chalmersa powiozlo Atlante w 3OT. LBJ i Wade na lawce caly mecz. Tak sie zastanawialem, czy jakby ww dwojka grala to miami wychodziloby dzis z takich opresji doprowadzajac do dogrywek na koncu wygrywajac mecz...
Tmac zniknal gdzies w koncowce, a w 4q rzucal jeszcze trojki na pare min przed koncem
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/06 10:17:35
@simon
w całokształcie było tego niewiele, poza tym - Westbrook w serii z Mavs zaliczył 53 Fts; nie wiem, jakim cudem, skoro w twojej opinii strefa wyklucza penetracje i w ogole tamuje szybkość dryblerów. Durant miał ich 49. poza FTs dochodzi jeszcze prosty wykaz zdobyczy pts OKC : g1 ze 112 pts 40 zdobyli z trumny, fgs 47. g2 38 ze 106, fgs 55 g3 42 z 87, fgs 36 g4 54 ze 105, fgs 46 g5 50 z 96, fgs 42 większość pts zdobywali z trumny :] Jak to pogodzić z twoimi teoriami o roli zony Mavs w tej serii, a co za tym idzie o "konieczności rozbijania jej za pomocą strzelców z dystansu i ograniczonej roli penetracji i wysokich" ? dodaj do tego liczbę Fts tylko dwójki Durant-Russ i masz swoją teorię tak wykoślawioną, jak szprycha od koła rowerowego, po cięzkiej kraksie :] btw, g2 w ktorym OKC zdobyli najmniej z pomalowanego - OKC wygrali :] aha, liczba rzutów za trzy : 16,17,18,13,16, czyli umiarkowanie, a jak na rzekomy ofens vs zona, to nawet bardzo znikomo.
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/06 11:08:25
@simon,
o proszę, nagle zacząłeś lat 90-tych bronić. na razie przed 80--tymi, ale kropla drązy skałę. jakoś w latach 80 grano cały czas na fgs bliskim 50 %, dzisiaj o 3-4 % niższym. Ppg dzisiaj też jest mniej mimo że trójka daje o 1 pts więcej niż dwójka i łatwiej jest zarabiać fts dzięki obostrzeniom w przepisach. Coś to słabo wygląda z twoimi teoriami. A już lata 90-te w żaden sposób nie róznią się od lat dwutysięcznych jak chodzi o 3pts Fgs. Co to znaczy "gdyby musieli celować ?" - no właśnie to znaczy, co jest napisane. Skoro nie było konieczności, to nie celowali z daleka. Dzisiaj się celuje, bo jest taka opcja, a nie dlatego, ze to takie zajebiście skuteczne, bo jak widać - 33-35 % liga nie przekracza w sezonie. poza tym, w latach 80 było jeszcze w lidze paru centrów i wysokich skrzydłowych, przez których grano atak, było więcej możliwości taktycznych. dzisiaj ich nie ma, środkowi grają głównie w defense, wysocy cofneli się wyżej od kosza, mid range leży i kwiczy, ale przepisy są luźne, więc wali się trójki i pcha kozłem pod dziurę. Znak czasu, ale na pewno nie znak postępu. a gdzie tam, "z pewnością" odwrotnie i to dzisiaj obrona jest trudniejsza, a dowodem na to niższy FGS :] jasne, zawsze jak jest niski FGS to TRZEBA zakładać, ze to obrony zasługa, a nie słabego ataku. Taka zależność nie istnieje, drogi panie, a ja parę meczów oglądałem. I moje poglądy nie wynikają z sentymentu, a właśnie biorą się z prawie ćwierć wieku oglądania NBA i rozwijania swoich ośrodków poznawczych :] no to zwolniłeś mnie z opisu Rusela - tak, jest świetnym atletą, ale nie jest wybitnym technikiem, nie ma wizji boiska, ma tzw. tunelowe widzenie w wielu akcjach, często nie zauważa help defense i złapany rzuca cegłę z bliska, faule zawdzięcza nowym przepisom bardzo wyczulonym na jakikolwiek kontakt niż rzeczywistym faulom, dzięki czemu dybler w rozpaczliwej sytuacji robi ruch ciałem w stronę obrońcy, uderza go, odbija się i zarabia faul. Russell jest gwiazdą ligi, więc dostaje te gwizdki bardzo często. napisałem o "szybkonogich PG, którzy dostają miejsce i z miejsca umieją wykręcić Fts", niekoniecznie chodziło mi o największe nazwiska, ale o graczy, którzy czasami wskakują z ławy i nie mają kłopotu z zarabianiem Fts. Np Jeff teague w playoffs, kiedy dostał po 40 minut zarabial po 7 fts nawet. dla mnie 7 fts to jest niezly wynik. jasne, miał też mecze że ani jednego, ale nie o nich mówię. np Jerryd baylees, nie gra bo jest undersized PG bez skillsetu PG, ale jak dostaje misję ofensywną, to zarabia sporo Fts i nie ma z tym problemu. whos da fuck is Jerryd Baylees ? Lou Williams, następny. nie wiem, jaki ma % zarobionych Fts, może mieć niski, bo gra krotko, ale wiem, ze jak dostaje zielone światło to zarabia je taśmowo. inni tacy "szybkonodzy słabi technicznie", to np Devin Harris, Jennings, Monta Ellis, słaba technika, ale wybujały atletyzm i to dzisiaj starcza. Stackhouse to jakaś forpoczta zjawiska, czy epizod sam w sobie, bo nie rozumiem ? stosowali ją w 2 meczach bodajże, przez część tychże meczów. Zostali szybko rozpracowani. sukces ich zony polegał głównie na elemencie zaskoczenia. O co w ogole chodzi, skoro od kiedy zona weszła do NBA nikt ani ni wygrał miśka, ani nie osiągnął sukcesu stosując ją, a nawet stosowana przez zespoły wygrywające [Mavs, Celtics] nie miała priorytetu w defensywnej taktyce ?] jasne, wymieniasz dużych, silnych combo G-F, na takich trudno znaleźc dostateczną recepturę w każdych warunkach, tak jak Shaq miał w nosie zonę czy solo i łoił swoje w każdych okolicznościach. Chodzi o całą resztę, a nie o elitę. Chodzi o to, że zluzowanie przepisów ruszyło całą machinę z małymi grajkami, jordan-wannabe, którzy dzięki zdjęciu handchecku, dzięki kwalifkowaniu kontaktu obrońca-drybler zawsze na korzyść obrońcy dostali pole do popisu. chodzi także o soft PF, którzy nagle zyskali przewagę w swoim stylu gry nad rodowitymi C i ci drudzy przestali się po prostu opłacać, po co komu skilled C dzisiaj, skoro PF z kozłem pociągnie atak ? Amare-culture. Dirk-culture.
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/06 11:39:04
w NBA masz kasę, więc jaką masz motywację do uczenia się ? Nie każdy jest KObe Bryantem czy Larrym Birdem. w średniej i koledżu dopiero się uczysz, zeby tę kasę dostać i wtedy można dotrzeć z radami i zachętami do pracy nad sobą. w NBA nie ma nauczycieli, są strażnicy i dyrektoriat, jesteś w pracy. w NCAA są wychowawcy dla których nie jesteś pracownikiem, a chłopakiem, któremu trzeba pomóc. Inne podejście, inne metody, inne traktowanie, inna atmosfera.
i co z tego, ze z wysokości trybun ? widzą z tej wysokości trybun na jumbotronie powtórki i niaunse , tak jak ja je widzę w telewizji ? wątpię. poza tym, merytorycznie na takich forach tzn. rzucając tysiącem statystyk, ktore za pięć minut przestają cokolwiek znaczyć w swoim nagromadzeniu. poza tym, ja nie mam kompleksu niższości, więc trudno mi z twoim stawać w szranki. Pytanie, kto co woli, jeden lubi Hollingera, inny woli Simmonsa. miej sobie przekonania. ale trudno zbagatelizować, że mavs oprócz 10 % zony mieli też świetny system defensywnych rotacji, graczy bardzo doświadczonych, którzy w obronie potrafą się ustawiać [marion, kidd, terry] do tego nowego C decydującego o spójności systemu i top3 defensywnego coacha w lidze. wiek w playoffs ma mniejsze znaczenie. większe ma know how, mental, koncentracja i system, które zwykle pokonują młode nogi i wielki talent. efektywnośc Mavsowskich 10 % zony przeciw Heat nie dowodzi, ze jest to modny trend w skali ligi. @kotkaski róznica między 40 % z gry, a 45 to też w końcu 5 %, czyli jakieś tam mało ważne 1-1,5 ppg. ale w koszykówce ma to swoje znaczenie, wskazuje poważną róznicę, 5 % lepszy fgs - postęp jak cholera. 5 % gorszy - regres jak dwie cholery. inaczej sie to liczy w koszykówce, gdzie rozpiętośc wyników jest niewielka i decydują niewielkie róznice. tak jak w innych sportach, ktoś powie : Bolt biega 9,78 a ostatni zawodnik w stawce 9,90 - co to za róznica ? żadna ! no jednak nie, w biegu na 100 m to jest duża róznica. już dzisaj "taki Westbrook" biega w każdej drużynie, tyle ze nie w każdej decyduje o grze. i gdyby nie miał obok Duranta i paru mocnych dryblasów w obronie, to by był dziisaj Monta Ellisem i miałbyś go w dupie, a nie wieszczył prototyp. jasne, a chuje są takiej samej długości i grubości, jak 20 lat temu i jak 60 lat temu. Jakoś tutaj ewolucja się nie spisała. ludzie szybcy, skoczni, silni byli w tej lidze kiedyś, są dzisiaj, będą później. jest ich dziś więcej ? nie wiem,. nie robiłem zestawienia. Ale głowa, taktyka, system, pojęcie o defensywie i ofensywie jest stałe, dzisiaj nikt prochu nie wymyśla do cholery - czerpie się z doświadczeń pokoleń, w dodatku przy zmienionych przepisach, ułatwiających atak, a utrudniających obronę. skoro nie używamy "gdyby", to mogę tylko powiedzieć, że wyobrażam sobie tych chyżych grajków sprzed 20-30 lat w dzisiejszych warunkach i wygląda to zadowalająco. wyobrażam sobie Olajuwona i znów wygląda to znakomicie. nie widzę nic w nowoczesnej koszykówce, co by tamta dyskryminowało. nie ma wątpliwości, ze Mikan czy Pettit by się dzisiaj nie odnaleźli, ale z drugiej strony oni grali w zgrzebnych trampeczkach na gumce, więc nawet przze ten fakt trudno zmierzyć ich rzecywiste możliwości. gdyby Lebron czy Howard zaczęli grać w trampeczkach na gumce, to by grali lepiej czy gorzej, szybciej czy wolniej ? robiliby, ba - robią to ? - mądrzej niż Pettit czy Mikan ? a to tylko szczegół. człowiek się nie zmienia, człowiek może mieć lepsze albo gorsze narzędzia, jasne, ale pewne rzeczy są stałe - głowa, psycha, wola, umysł. w koszykóce rzeczy decydujące. jesli Pettit miał ograniczenia w stosunku do współczesnych, to już od końca lat 80 można by rzec - liga się ustabilizowała. nie ma postępu, jest może nawet regres. jest mniej mądrych graczy, więc tępe skoczne bambusy, które kiedyś odsiewał proces ewolucji kochany nasz - dzisiaj grają, bo sa odsiewani, a grać ktoś musi. Mniej jest tych mądrych i technicznych, więc konkurncja gorsza. dlatego, dzisiaj liga wyglądać możę na atletyczniejszą. co z tego, skoro jest taka, bo jest głupsza i atletyzm wypełnia deficyt iq ?
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/06 12:18:33
"kwalifikowaniu kontaktu drybleru-obrońca na korzyść DRYBLERA" oifk
Gość: simon, 178.73.49.19*
2012/01/06 19:04:26
Dobra postaram się kończyć temat ze swojej strony. Nie wiesz jakie statsy mieli Thunder i sam Westbrook gdy Mavs ustawiali strefę i tego ile posiadań Mavs bronili strefą.
To się nazywa postęp. Obecny jest w każdej dziedzinie życia, a sport nie jest tutaj wyjątkiem. Tak jak sprinterzy biegają szybciej niż 20 lat temu, piłkarze grają lepiej niż x lat temu tak i w kosza gra się lepiej niż dawniej. Prosta sprawa. Tymczasem niektórzy robią jakieś dziwne wyjątki dla NBA lat 90-tych bo to fajne czasy były. Mecz raz na tydzień z Szaranowiczem, fajne gazety, guma turbo i jedno wielkie podniecenie na widok wszystkiego co amerykańskie. Z jednej strony piszesz, że korzysta się z tych samych metod treningowych, nikt prochu nie wymyślił o dłuższego czasu, a z drugiej strony piszesz, że NBA w zasadzie szlag trafił i teraz to ta liga jest gówno warta w porównaniu z tym co było 20 lat temu. Zawodnicy to prawie sami idioci. W dodatku jakiś czas temu pisałeś, że pod względem atletyzmu też jest słabiej niż kiedyś. Mniejsza ilość ppg względem lat 80-tych jest spowodowana mniejszym FG%, ale przede wszystkim dzisiaj gra się dużo wolniejszym tempie niż wtedy. Gadanie, że jakby musieli to by trafiali jest bzdurne. Można byłoby powiedzieć, że Shaq gdyby musiał to też by rzucał zza łuku i miałoby to taki sam sens. Nie rzucano tyle co dzisiaj, shooterów z dystansu było mniej. Dzisiaj rzuca się sporo trójek nie dlatego, że nikt potrafi przyłożyć z mid range. Rzuca się bo to rozciąga obronę, poprawia spacing. Dzisiaj brak trójki u zawodnika obwodowego jest sporym problemem dla całej drużyny bo zmniejsza z automatu pole ofensywy. "A już lata 90-te w żaden sposób nie róznią się od lat dwutysięcznych jak chodzi o 3pts Fgs. " Różnią się i to sporo. Trzeba brać dodatkową poprawkę na przybliżoną linię przez 3 sezony. Dzisiaj też mamy paru wysokich przez których gra się atak. Harris, Jennings, Monta. Średnia ich FTA to między 4, a 5 z kawałkiem. Faktycznie oszałamiające ilości. Jak już mamy się licytować to taką średnią kiedyś spokojnie Kenny Anderson wyciągał. Steve Francis w rookie season przy hand checku miał prawie 5. Marbury na starych przepisach potrafił wyciągać 6-7. Ja będę podawał swoich zawodników, ty swoich i wyjdzie nam zawsze w okolicach remisu bo summa summarum ilość FTA jest praktycznie ta sama. I jeszcze jedna uwaga. Przemęcz się i obejrzyj w tym sezonie parę meczy GSW. Bo pisanie o Ellisie jako o kimś bez techniki to się nie godzi. Obciach po prostu. Gość ma nawet twój ulubiony mid range. Biorąc cało ligową średnią to też ciężko zaobserwować nagły wzrost FG% po zdjęciu hand checku, a na chłopski rozum wszyscy powinni poczuć taki luz na dupach, że ofensywa zdominowałaby obronę. Nie było czegoś takiego. Motywacja jest bardzo prosta i oczywista. Chociażby większa kasa i utrzymanie się w lidze z której dość łatwo wypaść bez zarobienia jakiś kokosów. Leon Smith to dobry przykład. Wątpię czy ma jeszcze jakieś drobniaki z tego co zarobił w NBA. Strefę się w NBA ustawia i nie ma co nazywać tego jakimś trendem. Zależy przeciwko komu się gra i kiedy się ją stosuje. Jasne, że nie gra się jej przez 100% czasu, ale tak samo obrona w latach 90-tych nie była oparta tylko na hand checku.
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/07 11:09:31
ty też nie masz takich danych, ale się tym nie przejmujesz. dlaczego ja zatem miałbym być bardziej oględny ? w dodatku, te staty, które przedstawiłem wskazuję, ze - w świetle twoich teorii - teoria o decydującej rola zony w serii jest trudna do utrzymania. Nie rzuca się tak wielu pts z pomalowanego [zwłaszcza bez pomocy graczy wysokich operujących blisko kosza] przy bardzo dobrej zonie, którą "rozbija się z dystansu".
właśnie, co to znaczy "lepiej grać w kosza" ? oglądałem niedawno mecz Niemcy-Italia w finale MŚ 82, zaprawdę powiadam ci - nie widziałem żeby gra była mniej intensywna, mniej atletyczna i na słabszym poziomie technicznym niż dzisiaj. mogę się zgodzić, że w latach 30-tych piłka czy koszykówka były na poziomie niższym, atletycznie i fizycznie, ale nie zgadzam się,z e między latami 2000-, a 80-90 jest jakaś róznica, ktorą należałoby honorować. sprint jest prosty - wzrasta poziom siły, metody treningowe są lepsze, poprawia się sprzęt itd, wyniki też się lepsze. Ale koszykówka i piłka nożna to są dyscypliny atletyczno-technotaktyczne. technika i taktyka, cechy wolicjonalne, one decydują o ich poziomie. to, ze dwight Howard bije głową w obręcz, a Kareem nie - nie sprawia, ze dzisiaj koszykówka jest lepsza. że Lebron skacze z 6 metra i dolatuje do kosza, a Magic musiał skoczyć spod samego kosza - nie czyni dzisiejszej koszykówki "lepszą" i bardziej postepową. sam w sobie Postęp atletyczny też nie jest oczywisty, zresztą, jak już nadmieniłem, są egzemplarze wybujałe, ale cała liga nie jest tak wybujała, na podstawie 2-3 graczy nie można powiedzieć,ze cała liga jest atletyczniejsza. równie dobrze można wziąć Wilta czy baylora, ktory miał taki hagntime, jakiego dzisaj nie ma nikt, i napisać odwrotną tezę, ze kiedyś były lepsze przykłady motorycznej i siłowej sprawności. Ja jednak wole się nie licytowac, wolę napisać, ze zmiany w poziomie wysportowania graczy, jesli w ogole są - są nieznaczne. piszę, ze dzisiaj NBA nie jest taka jak kiedyś, nie z powodu metod treningowych, ale z powodu podejścia ludzi do sportu, z powodu zbyt wielkich pieniędzy jakie są w tej lidze, które wypaczają charaktery, piszę ze zwycięstwo stało się drugorzędne, a liczy się show i zarobek, panuje dyktat gwiazd, przed którymi kapitulują coachowie, a jeśli nie, to won. moja krytyka NBA nie ma więc nic wspolnego z kwestionowaniem własnej tezy, ze w sensie czysto technicznym i taktycznym zmieniło się bardzo malo, albo wręcz nic. gra się mniej technicznie, gra się ubogo taktycznie, gra się ciałem, a nie gra sie głową. nie wszytscy i nie zawsze, ale ogólny trend jest mało optymistyczny i w porównaniu do lat 80 i 90 jest gorzej pod tymi względami. gra się mniej skutecznie, mniej efektywnie, nawet mając ułatwione zadanie. Kiedyś szybciej szły akcje, bo w halfcourt obrona miała narzędzia, zeby atakowi naprawde utrudnić żywot. Dzisiaj możesz grać wolniej, bo na połowie nie ma handchecku, dzięki czemu twoi szybcy gracze moga atakowac kozłem kiedy chcą i mają przewagę, a do tego cała obrona jest upośledzana za pomocą nastawienia sędziów na ukrócanie przejawów fizycznej defensnwy. Nie masz od czego uciekać w early offens. na tym polega róznica. nie mieszaj do tego Shaqa, bo to podkoszowy gracz, a ja pisałem o tym, że , gdybając niepoprawnie, stawiam na to, ze gracze obwodowi z dobrym procentem i umeijetnościami w mid range nie mieliby problemu w robieniu wyników zza łuku, gdyby ich przypiliło. Nie było takiej mody na trojki, nie było takiej taktyki, nie było takiej kalkuacji, zeby w dwóch posiadaniach trojkami zrobić to, co można zrobić w tzrech z większą pewnością grając w nisko. po to kiedyś był center i PFs. i PG który to planował i rozgrywał. teraz ? po co C i PG, skoro masz kupę 2-metrowych atletów z drewnianą rączką :] właśnie, dzisiaj nie ma C i PF z low post, więc grasz przez grajków obwodowych, i wtedy trójka ci się przydaje przy tej nagminnej chaotycznej kick-out ofense, która trwa 20 sekund, żeby w w 21 znaleźć wreszcie kogoś wolnego. grając z wysokim najlepiej mieć mid range, mieć cuts, mieć szybszą drogę rotacji.
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/07 11:38:55
spojrz na Orlando jak graja z Howardem - on na środku i 4 chłopaków na trójce. i co to daje ? nic nie daje. tak nie graly inne zespoły z dominującym, albo aspirującym do tego, C - nawet Rockets z Olajuwonem, Smithem, Maxem i Horrym nie grali tak jałowej ofensywy.
po prostu, dzisiaj taktyka jest uboga, rozwiązania mało błyskotliwe, C naprawdę umiejących narobić zamieszania niewielu, a za to klawe życie mają perimeter, do tego dochodzi moda na Dirka i Amare, którzy stają się z wysokich zawodnikami perimeter-like i nie ma już miejsca na prowadzenie gry przez C. i wtedy wystarczy, zeby takiego dużego, ale rozczulająco prostego chłopca, jak Bynum kolano nie bolało,żeby walił w dupę całą ligę na 23-17 z mega-fgs. to pokazuje jak ta konstrukcja jest zawodna, jak słaba jest ta liga, aż strach pomyśleć, co by robili chłopcy którzy mieli tyle cm, co Bynuem, dużo wyćwiczonych i odtłuszczonych kg, a do tego arsenał zagrań, większą inteligencję, szybkośc i ekspozywność i byli wybitnie wyszkoleni. co by robił dziś młody Shaq, który był Bynumem razy 3. jak dziś byliby mocni Barkley czy Malone, potęzni, mocni, dynamiczni i jednocześnie kumaci. nie ma o czym mówić nawet, bo w porównaniu ta liga dzisiejsza to liga chłopców, a tamta liga, to liga facetów;. Ta liga jest jak Justin Bieber, tamta liga była jak Clint Eastwood. nie piszę o średniej, a piszę o tym, ze mają niejeden mecz na koncie, w którym zarabiają bardzo dużo i zależy to bardziej od taktyki i dnia niż od klasy obrony. skoro tacy gracze moga robić 7-8+ fts, kiedy zechca, to co to za liga... moja teza jest taka, ze Fts w dużych ilościach dzisiaj w lidze potrafią zaliczyć "na pstryk" gracze słabi, ale za to bardzo atletyczni, a dzieje się to dzięki przepisom i trendowi upośledzania defensywy. czy Fts Kenny Andersona temu przeczą ? tak sie składa, ze o ile w sezonie nie oglądam GSW, bo trudno oglądać zespół, ktory sie od pooczątku nie liczy, to po sezonie nadrabiam i oglądam zespoły z co ciekawszymi młodymi zawodnikami. Monta Ellis ma motorykę, ma nawet rzut, co ciekawe, ale nie ma technicznej klasy i umiejętności rasowego gracza, wiele ma braków i popełnia dużo błędów, które raz nadrabia motorem, a raz nie... jest nierówny, jest niepewny. zdobywa duzo ppg i te mecze w których go widziałem też miał wysokopunktowe, ale zauwazyłem że obrony po prostu nie grały maksa przeciw GSW - nie gra się max obrony przeciw teamowi, który można pokonać bez żyłowania na full time, stąd m.in wynikają dobre staty ppg paru chłopaków z tych słabych teamów i stawiam czyjeś życie na to, że jeśli kiedyś Ellis zmieni klub na mocniejszy, to będzie mu znacznie trudniej swoje wyniki utrzymać, bo przeciw mocnej defensywie, z jaką się zetknie, wyjdą wszystkie jego słabości i nie zatuszuje ich nawet lepszy system, w którym będzie grał, o ile ofk się do niego nada, co też jest dyskusyjną sprawą w tym momencie. otóż to. FGS spada, mimo że nie ma handchecku, fizyczną defense się tępi, zona grana jest raz na ruski rok, a skutecznie to nawet Mavs przeciw OKC nie wiadomo, czy grali, aczkowiek staty nie są optymistyczn dla zono-chwalców... jak tu znaleźc przyczynę ? No bo przecież nikt nie uwierzy, ze ta liga obfituje w dyletantów boiskowych... ;] motywację można zrozumiec, ale niekoniecznie trzeba akceptować i iśc gówniarzom na rękę. NBA popełniła bląd chcąc szybciej zacvząc zarabiać na młodziakach. zepsuła w ten sposób bardzo wiele w ich mentalności. teraz próbuje to naprawiać, ale mleko się rozlało. wymóg minimum 1 roku oddzielającego amatorstwo od profi - podcieranie tyłka liściem łopianu. można zony używać jako elementu zaskoczenia, i tak się dzieje. na dłuższą metę jednak się jej nie gra, z moich obserwacji tak wynika. nie można tego robić, bo w NBA strefa szybko zostaje rozgryziona. każdy team ma speca od dystansu, każdy team ma dryblerów, którzy po 3-4 szybkich podaniach obowodwych umieją złamać do srodka przez wyłom zrobiony w obronie przez passing-game, wtedy sie przydaje taki Dirk, który wyjdzie na obwód i zacznie rzucać czym wymusi zmianę itd. NBA nadal jest za dobra na zonę 10 %+
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/07 11:59:26
Ps ; musze doprecyzować, bo nieprawidłowo się wyraziłem.
technicznie i taktycznie "nic się nie zmieniło" NA LEPSZE, w znaczeniu postępu, w odniesieniu do teorii, ze liga zrobiła jakiś megaskok w górę. NIE zrobiła. jest wręcz gorzej. same rozwiązania taktyczne nie są dziś gorsze, ale są gorzej realizowane, czerpie się ze starych wzorców, ale niekoniecznei z tych najbardziej zaawansowanych. technika nie jest lepsza, nic sie nie zmieniło na plus, zadnego postępu. biorąc pod uwagę zaś calookształt widać że tej techniki jest coraz mniej, bo wiara ze atletyzm wwszystko załatwi i należy upraszczać grę w kierunku oddania jej motoryce zawodników - nie jest postępowa w żaden sposób. to nie jest proste przełożenie, jak w sprincie, że wystarczy mieć silniejsze mięsnie i będzie poostęp. nie będzie. zatem, jak chodzi o rzekomy postęp - nie nastąpiło nic, co by to sugerowało, ani taktycznie ani technicznie. a przeciwnie wręcz.
Gość: da_markos, pc1-5.zwm.osi.pl
2012/01/08 00:41:01
przeczytaj ostatni swoj wpis przecinek
ladnie sie zapetliles. a czemu ma byc mega skok ligii?? skoro nie ma mega skoku to nie znaczy tez ze jest gorzej. technika jest taka sama, albo i lepsza. Jednak atletyzm poszedl tak do gory, ze przycmiewa czesto technike!!!! to jednak nie znaczy, ze technika sie cofnela w porownaniu z latami '90. Znowu niebezpiecznie zmierzasz do "pamietam jak przed wojna"
Gość: , 130.23.199.109.static.rdi.pl
2012/01/08 10:06:49
teza była taka, ze NBA jest dziś lepsza.
a wg mnie - nie jest. technicznie nie nastąpił postęp. taktycznie też nie. w tym znaczeniu - technika i taktyka są "takie jak były", bo nie ma nowych rozwiązań i elementów skillsetu wśród graczy i teamów, nie ma lepszych technicznie graczy i lepszych taktycznie zespołów. inna historia, to stosowanie tego co jest - jest mniej efektywnie ? tak, mniej skutecznie, mniej różnorodnie. jest mniej ambitnie, mniej intensywnie, mniej win-or-die ? wg mnie - mniej. za dużo kasy, za mało serca, rozumu i pasji, brak osobowości zawodnikow i zespołów calych. nie widzę sprzeczności w, fakt - przewrotnej, tezie "jest tak samo, ale gorzej". i o to mi chodziło. |
|
Król jak zwykle przygotowany jest do sezonu fenomealnie. Widać jego pracę nad grą post up. Czym to się skończy, zobaczymy. Miami rozpoczęło z wysokiego c, a pozostałe drużyny ledwie się rozgrzewają.
X-factorem będzie dla mnie w tym sezonie nie żaden Norris Cole, a Rip Hamilton dla Bulls. Widziałem trzy mecze Bulls i zdaje się, że Hamilton jest właśnie tym kogo Bulls potrzebują. Hamilton już nie jest jak pięć-siedem lat temu najlepiej przygotowanym kondycyjnie graczem w lidze, ale wciąż lepiej biega niż 90% dwudziestolatków w lidze. A że grając tylko off-ball zyskuje dwa razy na wartości. W to jemu i Bulls graj.
BTW Król ma świetne numerki, a Rose w hicie z Clippers też miał 'monster game':
29 (przy 14 rzutach! w tym trzy trójki)-8z-16a.