Menu

Supergigant

Założony w 2006. NBA, piłka nożna i inne błyskotliwe obserwacje sportowe. Obecnie aktualizowany od wielkiego dzwonu.

Pora na zmianę w pierwszej piątce, panie Gentry

mrpw

Marcin Gortat z każdym meczem w Phoenix coraz lepszy. Dziś w nocy załapał drugie double double z rzędu:

"My mind has to be set up different than I'm used to. I made those adjustments a couple games ago. I'm trying to be more aggressive and use my chances. I'm still focused on playing defense. The biggest factor for me is getting rebounds. I'm 100 percent sure it'll come back and I'll rebound the way I used to - one every three minutes."


Z Cleveland zagrał 27 minut, rzucił 16 punktów, zebrał 12 piłek, 3 razy zablokował rywala. Bilans Suns z Marcinem an parkiecie +24 - najlepszy w drużynie.

Z Wizards zagrał już pół godziny, 13 punktów, 14 zbiórek i 3 przechwyty. Bilans z Marcinem na parkiecie +19 - znów najlepszy w drużynie.

Z Robinem Lopezem na parkiecie w tych dwóch meczach było odpowiednio -5 i -4.

Gortat: "Four wins in a row is a great feeling and I believe we are getting better defensively. There are one or two situations we are erasing mistakes each game. I believe we are doing way better. We're going to have a great team."


Gortat spędza na parkiecie coraz więcej minut, Suns zaczęli w końcu wygrywać. Zmiana pierwszego centra wydaje się kwestią czasu.

PS. Paul Coro z Arizona Republic tłumaczy, dlaczego jeszcze nie nastąpiła:

"As for the starting center, it will remain Lopez. If he is not performing well, he will simply get the Jarron Collins minutes -- start each half for a few minutes and sit the rest of the night. When Lopez is decent, it's a boost for the team. When he is not, the idea is to have Gortat at the ready so that there is an uptick of some sort. If it was the other way around and Gortat struggled early, Lopez is not the change-of-pace center that Gortat can at least be with his energy. The Suns have tried to get Lopez going early in games but it might have been to a fault at Cleveland. He took six of the team's 12 shots in the first six minutes of Wednesday's game, making two as the Suns fell behind. He looked great on a post spin move and scored again inside but also opened by airballing a hook and then consecutively missed another hook, missed a dunk and missed a turnaround. His rebound rate is 69th among 86 NBA centers, some of which barely play. This month, he is averaging 1.9 rebounds in 16.2 minutes per game and has been outrebounded by Steve Nash in each of the nine games."

Wygrał! >

< Jutro wybory

Komentarze (312)

Dodaj komentarz
  • Gość: [loras] 213.134.186.4*

    Druga kwarta w wykonaniu MG rewelacyjna - o ile pamiętam to miał wtedy ok 10zb. i 8 pkt. Warto było nockę zarwać i tą dzisiejszą pewnie też :)
    Pzdr

  • Gość: [saper] 87-206-50-87.dynamic.chello.pl

    ciekawe czy ustabilizuje forme na tym poziomie czy wroci do gier z -19...

  • Gość: [Login lub pseudonim] 89-79-201-244.dynamic.chello.pl

    jeszcze tylko mecze z kings i nets i oficjalnie mozna bedzie oglosic marcina mvp.
    swoja droga gortat, radwanska, malysz polska trzesie swiatowym sportem. caly swiat patrzy na nas i nam zazdrosci, jestem taki dumny.

  • Gość: [josiu] 178.217.115.19*

    Mam pytanie a propos cytatów w tekstach. Dlaczego nie są one tłumaczone na język polski?? Większość potrafię sobie przetłumaczyć ale trochę ciężko się to czyta.

  • Gość: [KiTt] 82.139.30.22*

    Nie ma sie co podniecac ratingiem +/-. Po pierwsze, nie jest on miarodajny a po drugie - Gortat przez co najmniej kilka meczow po swoim przyjsciu mial go najgorszego w zespole. Z oceną wstrzymalbym sie jeszcze co najmniej kilkanascie meczow.

  • Gość: [blah] 79.139.100.2*

    Do czego to doszło. Na polskim blogu, wypowiedzi polskiego zawodnika po angielsku. To powinno być karane

  • Gość: [xcm] d83-181.icpnet.pl

    do kolegów na boisku też powinien mówić po polsku

  • f00tix

    Zabawne. W pierwszych meczach bilans +/- był "nieznaczący", "niemiarodajny", a teraz okazuje się być wyznacznikiem formy MG. Ciekawe, prawda?

  • Gość: [czarny_eminem] staticline50776.toya.net.pl

    Powinien wyjść i powiedzieć: Ladies and gentlemen, będę mówił po polsku...

  • Gość: [Malebo] 46.112.38.13*

    Oglądając większość meczy Phoenix (od momentu gdy gra tam Marcin), to w wielu tych gdzie miał najgorszy +/- komentatorzy chwalili MG, teraz też tak jest. Oczywiście, widzą że jest drewniany... ale to takie wysokoenergetyczne drewno, które potrafi zaskoczyć. Do tego obrona przyzwoita. Lopez w obronie jest strasznie zagubiony, co najmniej raz w poprzednim meczu widziałem akcje, gdy na zasłonach nagle stał się najbardziej wysuniętym obrońcą i tam stał tyłem do kosza... kryjąc... no właśnie... wszyscy zawodnicy przeciwnika byli za jego plecami :D i krył powietrze bez sensu, równie dobrze mógł stać na środku boiska tyłem do kosza.

  • Gość: [pszemkoo] 100-232-251-94.net.stream.pl

    Do hall of fame odrazu go !

  • mrpw

    josiu: z braku czasu i z przekonania, że nasi czytelnicy władają angielskim :-)

  • feli-x11

    A czy w NBA, wzorem np. piłki nożnej, są granty finansowe za wyjście w pierwszej 5?

  • h0lek

    Dobra pozytywna nocka. Wczoraj obudził się mały team-spirit w Suns. Wyszło im kilka ładnych akcji. Dragić zaczyna grać co raz pewniej. Jakby czuł, że SN się już kończyi. Frye pozabijał tymi 3kami. Komentatorzy nie mogli nachwalić się Marcina. Tutaj good d, tam good move. Powinien mieć ze 2 zb więcej, bo zbijał piłki do Nasha, a zaliczyli z tych 6/7 zbić ze 2 zbiórki. Piszę to mocno niewyspany, ale warto było.

    [zapraszam wszystkich do wsparcia naszego małego klubiku]
    www.facebook.com/GTK.GLIWICE

  • Gość: [Mufka] 87.99.48.18*

    Tak .. tylko ja po co pierwsza piątka? Niech gra tyle z lawki i bedzie idealnie.

  • Gość: [dmk] pc-77-46-29-164.euro-net.pl

    weekend po długiej nocy zaczyna się mega pozytywnie, tak lubię :)

  • Gość: [pio] pc-55130.zdnet.com.pl

    Tak dla przypomnienia te "fantastyczne" wystepy miały miejsce przeciwko Cleveland i waszyngtonowi. Może jednak warto ochłonąć.

  • unaaa

    Pietruś poszedł w odstawkę ?

  • killy

    Tez jestem zadowolony z zarwanej nocki. Jeszcze bardziej optymistyczne niz gra Gortata byly szczere zachwyty komentatorow. Szczegolnie przy kontrze 3-na-3 (chyba 3. kwarta), gdy rozpedzil sie Nash, Gortat wbiegal w pomalowane i sciagnal do siebie 2 rywali, a Nash spokojnie odegral na rog, gdzie czysty Frye (chyba) zasadzil trojke. Az realizator puszczal te akcje raz czy dwa w powtorce, ze zblizeniem na Gortata w podkreslanej przez komentatorow roli kreatora tej akcji.

    Mysle, ze Lopez zostanie w pierwszej piatce jeszcze jakis czas. Gortat jest troche za chudy w uszach, zeby jako nowy w druzynie dostal od trenera niemal z marszu pierwsza piatke. Poza tym mogloby to byc mocno demotywujace dla druzyny i samego Lopeza, ktorego jakis tam wklad i wspolpraca z Nashem sa druzynie na dzis chyba niezbedne. Inna sprawa, ze imho Lopez lepiej wspolpracuje z Nashem, co moze tu miec nawet decydujace znaczenie dla trenera. Marcinowi wciaz zdarzaja sie banalnie pogubione pilki (wczo np. przy sytuacji, po ktorej byl rzut sedziowski, wygrany przez MG). Lopezowi nie. Lopez jest poza tym znacznie dluzej w tym teamie, nie wiem czy lepiej czuje zagrywki, ale gra z nim w ofensywie wydaje mi sie (moze blednie) mniej szarpana. Gortat z kolei jest znacznie lepszy w obronie (co nawet ja potrafie dostrzec:), poza tym jego walecznosc nie tylko imponuje dziennikarzom i kibicom, ale takze jednoczy mu kolegow z druzyny. Wczesniej np. Nash potrafil sie skrzywic, jak Gortat czegos latwego nie trafil (i chyba mowil tez o tym publicznie), teraz juz tego nie widac.

    Aha, no i trzeba jeszcze dodac, ze w ofensywie Gortat fenomenalnie pracuje na zaslonach (m.in. przy akcji Nasha 2+1). Widac to wylacznie we wskazniku +/-, ktory z tego powodu moim zdaniem jednak ma pewne znaczenie, bo oddaje te jego prace na zaslonach. Notuje ich mnostwo, zawsze czysto i ewidentnie bardzo pomaga to druzynie. Lopez tez tego nie daje.

    Spoko, fajnie sie to oglada, bo Marcin zasluzyl by byc tam, gdzie teraz jest. Jest pod tym wzgledem troche jak Kubica, ze bez praktycznie zadnych szans - swoja ciezka praca i niemalym poswieceniem doszedl tak wysoko. A sluchanie jego wywiadow to tez przyjemnosc, bo widac, ze jest przy tym wszystkim normalnym gosciem, twardo stojacym na nogach. big up

  • killy

    @mrpw: wszyscy wiemy, ze patrzac na stalych czytelnikow bloga --- w pelni sluszne to przekonanie. a doba nie jest z gumy. nie wyobrazam sobie, ile to musialoby trwac, by tlumaczyc kazdy taki cytacik:)

    Dla josiow sa google translatory, starsze siostry albo korepetycje.

  • Gość: [gonzzo] cmc105.neoplus.adsl.tpnet.pl

    +/- jest trochę bardziej miarodajny niż pkt/mecz, zb./mecz, itp.

  • Gość: [josiu] 178.217.115.19*

    Killy: Spytałem z ciekawości dlaczego tak jest. Napisałem,że większość rozumiem, tylko fajniej by się czytało jakby było tłumaczone. I rozumiem też, że brak czasu jest tego powodem. PS. Nie potrzeba mi korepetycji i pomocy siostry.

  • Gość: [Tito_WWA] 212.180.172.20*

    Lopez ma nad Gortatem zasadniczą przewagę jeżeli chodzi o gre w ataku. O ile pick'n'rolle to kwestia czasu i odpowiedniego wyczucia kiedy ruszyć i ile zostawić miejsca na podanie, tak MArcin ma wyraźne braki jeżli chodzi o post up i rzut z półdystansu. Niby coś tam rzuca ale ten jego rzut jest strasznie urywany. Hak i gra tyłem też pozostawiają wiele do życzenia. Porusza sie troche jak robot, nie ma tych "kocich ruchów". Miejmy nadzieje że skupi sie teraz na rozwijaniu repertuaru gry w ataku.
    A budujące jest też to, że wyraźnie widać jak koledzy z zespołu go traktują. Vince chyba jest takim jego mentorem na boisku i dużo podpowiada w przerwach.

  • Gość: [strach] daw202.neoplus.adsl.tpnet.pl

    pomijając stawianie zasłon (które moim zdaniem stawia dobrze, ale często na siłę) Gortat jest bardzo zagubiony w grze bez piłki i to bardzo uszczupla jego możliwości ofensywne. może trener wie, że ma słaby post-up i zabronił mu szukać pozycji, ale to jego miotanie się pod koszem wydaje mi się mało konstruktywne. a granie wszystkiego na zasłonach to też nie najlepszy pomysł. więc tu widzę duże pole do poprawy. plus oczywiście wiąże się to z rzutem, który trzeba mieć, jeśli nie ma się takiej dynamiki jak Griffin czy siły jak DH. tylko, że Gortat nie jest już taki młody i te możliwości rozwoju też nie są tak wielkie. ten sezon i następny są kluczowy. jeśli nie będzie wielkich postępów, to po Gortacie zostanie nam parę miłych wspomnień.

  • Gość: [Kalin] 216-164-63-45.c3-0.161-ubr3.lnh-161.md.cable.rcn.com

    Ja może trochę offtopa zrobię małego, ale mecz widziałem z trybun i do dzisiaj nie mogę się otrząsnąć ;). Niesamowite uczucie zobaczyć jak wchodzi nasz Gortat na boisko i nagle drużyna odżywa :). Oby tak dalej! Lopez naprawdę się nie popisał. Zgodzę się z przedmówcą, że Lopez jest lepszy w ataku, ale w obronie to moja babcia lepiej by zagrała!
    Jeszcze na koniec zwrócę uwagę na grę Frye'a 7/11 3-pt. ... i 7/11 3-pt całej drużyny. Facet naprawdę uciszał widownie :).

  • killy

    Skoro w tym sezonie (pojawilo sie wiecej ciekawych druzyn, mnostwo utalentowanej mlodziezy, swieze twarze na czele z Griffinem, Gortat z nowymi szansami w nowym otoczeniu, obserwacja eksperymentu w Miami, fenomenalny Rondo i nowe opcje u Celtics, ktorzy sa moim wlasnym faworytem na mistrza itd) jest ciekawiej po kilku sezonach imho NBA'owej bryndzy (z calym szacunkiem do mistrzow z San Antonio i L.A tudziez wynikow Orlando, Dallas czy Cavs) i widzialem juz chyba wiecej meczow niz przez ostatnie 5 czy 7 lat, warto by sie lekko doszkolic.

    Co zatem znaczy termin post-up?

  • Gość: [emace] enu123.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @killy

    Post-up? Kiedy atakujący zawodnik ustawia się plecami do kosza, mając obrońcę na plecach, i stara się wypracować sobie różnymi zwodami pozycję do rzutu. Patrz:
    www.youtube.com/watch?v=CPMO2hBiKIE

  • Gość: [Tito_WWA] 212.180.172.20*

    @KILLY To pytanie o post-up to na poważnie?

    Jeszcze jedna rzecz która rzuca sie w oczy w przypadku Lopeza to sposób w jaki biega. Nie wiem czy to wpływ kontuzji pleców ale porusza sie po boisku tak niezgrabnie i ciężko, że nikt by nie poweidział że chłopak w tym roku skończy 23 lata.

  • Gość 77-254-135-135.adsl.inetia.pl

    postup.brama.com/

  • killy

    @emace: Dzieki, wszystko jasne.
    @tito_wwa: Nie takiej odp sie spodziewalem:)

  • Gość: [The Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    Co za roznica,ktory zaczyna skoro zaden nie zasluguje na +30minut.Gortat moze wejsc z lawki i grac wiecej,w tym w koncowkach co zreszta juz robi.

  • Gość: [gianizola] dgj143.neoplus.adsl.tpnet.pl

    +/- wcale nie jest zadnym miarodajnym wskaznikiem:-) jest co najwyzej pomocniczym. bo zawsze trzeba patrzec w jakich okolicznosciach "zaszlo" to plus/minus, czy to byl garbage time i juz nie mialo znaczenia czy to bylo +5pkt w ostatnich trzech minutach ciasnego meczu. dopiero na bardzo duzej probce (pol sezonu, moze?) mozna cokolwiek powiedziec o plusach minusach.

    co sadzicie?

  • Gość: [Rideee] staticline57813.toya.net.pl

    Panowie co jest z nba league pas ??? Żaden mecz nie chce się odpalić ? :/

  • vince1987

    Rideee -- U mnie wszystko działa.

    Heh... W Wizardsach gra stary znajomy Shakur z polskiej ligi ;p

  • Gość: [Rideee] staticline57813.toya.net.pl

    Hej Vince !!! :) Czekałęm kiedy się odezwiesz :)

    Suns vs Pistons - na szybko , patriotycznie , po pierwszej kwarcie.

    Lopez - drewno niesamowite, ruchy jak w slow motion, ale 4 pkt i bodaj 3 zb.
    Gortat - zdecydowanie większa energia, dynamizm, chęci i zaangażowanie (w obronie imho o wiele lepiej), ale w ataku... błędy wręcz szkolne :/ (pierwsze co wbijali mi do głowy na treningach, jako grającemy na 4/5 - NIGDY, PRZENIGDY nie trzymaj piłki nisko, bo "mały" ci ją wybije!!! :) )

    MG stawia jednak naprawdę świetne zasłony i bardzo szybko wychodzi po nich na pozycję, ale... Nash nie oddaje piłki, a kilka razy aż się o to prosiło i o rzut MG o deskę a'la Duncan :)

  • wroblon

    Zanosi sie na trzecie z rzedu double-double

  • Gość: [saper] 87-206-50-87.dynamic.chello.pl

    na razie jest dobrze.
    DD powinno peknac.

    3mam kciuki

  • vince1987

    Początek średni bo strata i przegrany jump ball, ale już tylko lepiej. Ważne że mu jumpery dzisiaj siedzą, nawet jednego and-one'a rzucił. No i 6 zbiórek, w ofensywie też zbiera.

  • vince1987

    Teraz ładnie wywalczył na tablicy. Widać większą agresję przy zbieraniu.

  • vince1987

    Wszystko dzisiaj trafia. Na razie pierwszy pierwszy strzelec i 5/6 trafionych rzutów.

  • Gość: [Rideee] staticline57813.toya.net.pl

    II kwarta
    MG - WOW !!!

    Jumpery, zbiórki... przyznam się, że szczęka mi opadła :)
    Jak przyjemnie ogląda się mecze, w których co chwila mówią o Marcinie :))))

  • killy

    @gianizola: dokladnie, pomocniczy, jako potwierdzenie lub zaprzeczenie innych - tak to odbieram.
    jak tak dalej bedzie walczyl o off rebs i sam trafial z ponowienia, to chyba jest szansa na 20+. na razie jest 11 do przerwy i 7 zbiorek.

  • Gość: [Rideee] staticline57813.toya.net.pl

    ajjj czemu oddał na obwód teraz !!! Miał tylko kosz za sobą, aż się prosiło o monster dunka :)

  • vince1987

    Dlatego, że chce grać jak Pippen i liderować we wszystkich statsach ;p

  • vince1987

    Jest double double. Co prawda nie rzucał do kosza, ale zebrał kolejne 3 piłki w te kilka minut trzeciej kwarty i swoje w defensywie zrobił. Zanosi się na kolejne zwycięstwo, bo Suns mają przewagę 14 punktów. Zadziwiające, że dzisiaj wygrywają defensywą.

  • Gość: [Rideee] staticline57813.toya.net.pl

    taaaa pokazują genialną defensywę w IV kwarcie... Nash dwie straty pod rząd... i pierwsze prowadzenie Pistons staje się faktem :/

  • vince1987

    Suns zaraz to przegrają tak samo jak z Kings. Prowadzili 15 punktami, a teraz przegrywają jednym. Gortat nie uczestniczy za bardzo w ofensywie, a jego koledzy ceglą na potęgę. Nash kilka razy stracił piłkę. Jeden wielki chaos.

  • vince1987

    Defensywa jest dobra, bo Pistons zdobyli ledwie 71 punktów, tylko atak kuleje...

  • Gość: [blackarol] public58651.xdsl.centertel.pl

    ja pier... znowu przegrają wygrany mecz.

  • Gość: [Rideee] staticline57813.toya.net.pl

    Vince bo zaczęli się podpalać w ofensywie jak dzieciaki... Zero przemyślanych akcji.
    Nie mówię , żeby wykorzystywali Marcina, bo nie jest mistrzem ofensywy i post-up raczej nie pogra (a szkoda, przy jego warunkach i szybkości mógłby wieleeeee), ale "przez grzyba" mogliby pograć i rozrzucić piłkę :)

  • Gość: [Rideee] staticline57813.toya.net.pl

    K.... co Frye'owi ODBIŁO z tym rzutem za 3 !!!!!!! :///////

    What a morron !!!

  • Gość: [blackarol] public58651.xdsl.centertel.pl

    A nastepna trojke trafil.... Jak mozna dać pilke w ostatniej akcji frye'owi który mial wtedy 1/10 za 3?! Steve powinnien probować za 3, albo Grant za 2.

  • vince1987

    Teraz trafił jak już nie trzeba było. Nash wyglądał w końcówce jak przestraszone dziecko. Ciężko mu było w ogóle z piłką przebiec na drugą połowę boiska. W ogóle przestali grać p'n'rolle tylko rzucali z obwodu i nic nie trafiali. Gortat dzisiaj bardzo dobrze w obronie i świetnie na tablicach, ale w drugiej połowie przestał w ogóle się udzielać w ofensywie, chociaż w większości to nie jego wina, bo jak był na czystych pozycjach to piłki nie dostawał. Raz niepotrzebnie rzucał jak miał piłkę blisko kosza, bo obrona była nieprzygotowana. Powinien wbiec i spróbować wsada, ale akurat do niego ciężko mieć zastrzeżenia w tym meczu.

  • Gość: [Rideee] staticline57813.toya.net.pl

    Idę spać - ale się wściekłem !
    I dlatego właśnie Suns nie liczą się w stawce - przegrywają wygrane mecze i końcówki jak dzieci !
    Blackarol słusznie napisał - nie ma nic do dodania. Ehhhh szkoda słów.

    P.S.
    Marcin dzisiaj rewelacja :) Szkoda tylko, że w III i IV kwarcie nie dostawał w ogóle piłek

  • vince1987

    Mecz obejrzany i teraz wreszcie można iść spać. Phoenix Suns where accidents happen.

  • Gość 83.2.218.21*

    szczypiorów, jak widac, nikt nawet nie próbuje komentować :]

    pal licho tę danię wczorajszą, szkoda meczu ze szwecją, bo teraz wygląda na to, ze szwedzi wygrywając z chorwacją i mając ost mecz z pewną awansu z 1 miejsca danią [argentynę ograją z palcem] mają 90 % szans na półfinał. nadzieja w chorwatach, że oklepią szwedów, a z polską przegrają. jak zwykle kalkulacje na liczydle, a brak po prostu spięcia się w kluczowym momencie. kiedy wychodzą zdeterminowani polacy i zdeterminowany.... ktokolwiek inny, to prawie zawsze mozna przewidzieć ze determinacja polaków będzie mniejsza i słabsza. taki feler.

    btw, bielecki, z całą sympatią z okazji wiadomo-czego, ale może niekoniecznie jest tej druzynie potrzebny, w sumie nic nie wnosi. w ogóle, o ile każda czołowa drużyna ma indywidualność w ataku, a większość ze dwie albo trzy, to polska nie ma żadnej, największą indywidualność ma na ławce trenerskiej. widać, że jak trzeba wziąć grę na siebie, rzucić na remis, czy przełamać remis, albo rozegrać na czystą pozycję na skrzydło, to nie ma pewniaka. hansen u duńczyków robił to cały czas, kontrolował mecz, u szwedów doder, polacy próbują ruszać panikarsko wszystkie cyngle w nadziei, ze któryś odpali, a nie odpala żaden. już nawet szmal przestał bronić z tego wszystkiego ;]

  • Gość: [emace] acce61.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @przecinek

    szczypiorów aż żal komentować. szkoda że się nie spięli na szwedów bo spokojnie mogli wygrać gdyby nie własne błędy. wtedy porażka z danią mogłaby być kontrolowana. a tak musimy liczyć na innych.
    co do Bieleckiego to się zgodzę. mam do niego ogromny szacunek, ale gra na rozegraniu z nim wygląda tragicznie. jest czarną dziurą w ataku i podejmuję wątpliwe decyzje rzutowe. z Tkaczykiem nie wygląda to jakoś ogromnie lepiej, ale jednak gra jest bardziej płynna. szkoda Szmala właśnie tylko.

  • vince1987

    A Clippers pokonali Warriors po bardzo emocjonującym spotkaniu. Griffin 30/18/8 do tego 9/10 wolnych i trafił decydującą trójkę w ostatniej sekundzie akcji przy remisie po 105, na 45 sekund do końca. Nawet clutch shoty trafia, a myślałem, że rzuty za 3 to jedyna rzecz jakiej nie umie zrobić ;p

  • Gość: [oproe] dvh237.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Może teza będzie dosyć kontrowersyjna, ale dobre wyniki Gortata w sporej mierze wynikają z tego, że gra całą drugą kwartę. Większość drużyn w II kwarcie gra głównie rezerwami, a mało który zespół ma przyzwoitego rezerwowego C/PF. Dlatego Marcinowi łatwo jest wtedy mieć sporo zbiórek i punktów. Widać potem, że w III i IV kwarcie już tak łatwo nie zdobywa, ale też coś dokłada. Widać, że znakomicie pasuje do drużyny jako sixth man. Wnosi energię i punkty, i zbiórki, ale myślę, że byłoby gorzej, gdyby grał od początku. No i wiadomo, że o nagrodę sixth man w tym roku walczyć nie będzie, ale za rok? Jak ustabilizuje statystyki na 10-12 punktów i tyle samo zbiórek i 2 bloki to będą spore szanse.

    A w tym sezonie nagroda najlepszego rezerwowego się należy wg mnie Odomowi, który naprawdę gra znakomicie z ławki. Chyba, że macie jakieś inne typy, a ja zbytnio się tym nie interesuje, więc mogłem pominąć rezerwowego od niego lepszego.

  • Gość: [bull] 89-79-132-177.dynamic.chello.pl

    oj z tezą o bieleckim nie mogę się zgodzić. Akurat we wczorajszym meczu nie mógł się wstrzelić, po części przez dunskiego bramkarza, który wszystk wyjmował, a po częsci peszek (słupki, poprzeczki..). Ale mimo wszystko bielecki robi róznice, choćby w meczu z koreą. Te jego rzuty z 10-12 metrów dają kopa reszcie drużyny, a niska skutecznośc często jest spowodwana tym, ze przeciwnicy stawiają indywidualne krycie na niego, przy czym on skutecznie ich odciąga, otwierając miejsce pozostałym chłopakom do bramki. Podaniami na koło już też pare razy mile zaskoczył, ale cóż jak się trzech na niego rzuca to nijak strzelać, trzeba podawać.


    Apropos Gortata, we wczorajszym meczu brak jego rzutów w drugiej połowie wynikał głównie z braku podan kolegów z drużyny. Akurat center ma to do siebie, że ciężko mu samemu kreowac sytuacje, może się tylko dobbrze ustawiac i liczyc na "łaskę" pozstałych z drużyny. A sytuacji wczoraj miał az nadto, tyle ze bez piłki to raczej ciężko rzucić.

    Nie wiem czy zauważyliście, ale przez większość meczu ten kretyn dudley przypier**al sie do marcina i w dodatku ostentacyjnie go nie zauwazał w ataku, nie wiecie o co poszło??

  • vince1987

    oproe - tylko, że on wchodzi tak mniej więcej około 7-8 minuty pierwszej kwarty. Poza tym nie mówimy tutaj raczej o problemach ze zdobywaniem punktów, tylko sposobem gry drużyny. Na początku starają się urozmaicać grę, ale ciągnie wilka do lasu, więc w końcówce częściej polegają na rzutach dystansowych. Poza tym takie jest założenie Gentry'ego, żeby Gortat wspierał second unit Suns. Ogólnie ma to wyglądać tak, że Gortat z Dudleyem jako najważniejsi "ławnicy" mają stanowić o sile drugiego składu.

  • unaaa

    @83.2.218.21, emace
    Krytyka Bieleckiego w tym momencie jest typowa. Tak samo było dwa lata temu.. i po meczu o trzecie miejsce trzeba było wszystko odszczekać.
    Bielecki to rodzaj armaty, która nie potrzebuje specjalnie aby przygotować pod niego akcję. Jego siła w jego nieobliczalności. Ma też równie ewidentne wady - nie nadaje się do szybkiej gry kombinacyjnej (z nim traci na szybkości), gubi piłki.
    Jak pewnie zauważyliście, w piłce ręcznej zmiany nic nie kosztują, więc posiadanie na ławce zawodnika, który ewentualnie może odmienić losy meczu jest raczej atutem! W momencie kiedy uświadomicie sobie, że trener wie plusach i minusach Bieleckiego - wiedział o nich zawsze i świadomie korzysta z jego usług - może przestaniecie, przy każdym powiewie pesymizmu zwracać uwagę na coś co jest wliczone w koszta.

  • unaaa

    @ 83.2.218.21

    I jeszcze na temat tego feleru. Przypominam, że dwa lata temu wchodzili do tej fazy z zerem. Wyszli z grupy, w której było 5 walczących o awans zespołów. Każdy mecz wymagał, od każdego zespołu maksymalnego spięcia. Moim zdaniem jest to drużyna, której odporność psychiczna jest ewidentnym atutem.

  • Gość: [emace] acce61.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @unaaa

    Zaręczam że z przyjemnością odszczekam moje słowa jeśli Bielecki na nie zasłuży. Zdaję sobie sprawę zarówno z jego wad i zalet. Ale dla mnie, gra ewidentnie zamiera i staje się do bólu prosta. Na tak grających Duńczyków to nie wystarczy. A czekają nas trudne mecze z Chorwacją i Serbią. Irytujące jest nieraz to iż Bielecki gdy mu nie idzie i tak odpala swoje bomby z 10m w początkowej fazie akcji. Ja wiem że gdy one wchodzą to jest super, ale niestety obecnie wchodzą bardzo sporadycznie.

  • Gość: [johnny] cpc11-perr12-2-0-cust80.perr.cable.virginmedia.com

    Mike Miller w końcu się przełamał z nim jaką główną siłą z ławki Miami ma szanse z Bostonem choć z Chicago też może być ciężko jak Noah i Boozer wrócą. Rose na razie MVP

  • unaaa

    @emace

    Zapewniam Cię, że Bielecki przed oddaniem rzutu nie wie tego co Ty wiesz po fakcie ;)
    Poza tym, żeby było jasne - ja nie mówię, że krytyka mu się nie należy. Chcę zwrócić uwagę na to, że chłopak bywa niestety kozłem ofiarnym. Tak często jest, że jak się szuka winnego w sporcie zespołowym, najbardziej obrywa zawodnik "charakterystyczny".

  • Gość: [emace] acce61.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @unaaa

    No masz rację że obrywa zawodnik najbardziej charakterystyczny, ale żeby nie było całemu zespołowi należy się ostra krytyka za grę oraz niemoc jaką prezentują momentami, szkoda że zdarzają się nam takie przestoje. Poczekamy zobaczymy, oby było dobrze.

  • Gość host_115_147.compower.pl

    Bielecki to i sio i to fakty, dziś też stracił piłke ważnym momencie, ale jest clutch, nieprawdaż? Rudy olbrzym jest clutch z dawien dawna. Dajcie im spokój, na tej imprezie tylko awans jest ważny na Igrzyska. Tam będzie złoto, w Biało-Czerwonym Londynie.

  • detroitpistons.pl

    Wracając jeszcze do wczorajszego występu Gortata to bardzo przyjemnie się mecz oglądało z pkt widzenia polskiego kibica Pistons... Marcin bardzo przyzwoicie i wynik sympatyczny... Oby więcej takich wieczorów.

  • killy

    Z ta reczna to troche stara spiewka. Naszym chlopakom wyraznie brakowalo luzu, a patrzac na rywali, wsrod ktorych niemal wszyscy mieli jakas maszynke do zdobywania goli niezaleznie od wszystkiego --- takze jakiegos Zawiszy do polegania.

    Mecz ze Szwecja przegrany w glowie (1 gol przy ich 6, jak to POLACY grali w przewadze to przeciez jakis zart na tym poziomie i sabotaz jakichkolwiek szans na medal), na Danie nie chcialo mi sie nawet zerkac polgebkiem, wiec info o kolejnej wpadce nie zdziwilo mnie wcale. I o czym paplaja te tepe dziennikarzyny? Sedziowie, 'tylko' jedna bramka, zieeeeew, chlip, 'mieli pecha', skandynawski spisek, zieeeeeeew, krasnoludki, nieuznana bramka.

    Przeciez to jest zenujace. Zamiast przyznac, ze psychologicznie dali w tym meczu ciala, to balonik sztucznie sie utrzymuje w stanie permanentnej erekcji i patrzac na kilka komentow ponizej -- ludzie to kupuja. To druzyna zlozona z bardzo dobrych zawodnikow (wiec tlumaczenie jej porazek pierdolami jest chybione), ktora nie jest bardzo dobra druzyna. I nie jest to wina trenera, ale tego, co oni maja w glowach i jak te glowy w sytuacjach stresowych gremialnie traca. Na to nie poradzi nic ani wieksza celnosc bomb Bieleckiego, ani dluzsze siedzenie w silowni, ani wiecej szczescia.

  • Gość 89-72-49-253.dynamic.chello.pl

    @Killy

    nie lepiej byłoby jednak komentować mecz który się widziało? :)

  • Gość 83.2.218.21*

    tradycyjnie - wygrali dopiero wtedy, kiedy przegrali medal i stres z nich zszedł :]
    to samo miał lech poznań - kiedy szło o ligę mistrzów, to nogi związane mieli w supły,
    a już w eurolidze, to i city z juventusem niestraszne.
    to samo piłkarze - w eliminacjach skroili efektownie portugalię, a turnieju głównym
    bida z nędzą.
    siatkarze na mś [czy io to było, whatever] póki nie staneli do finału z brazylią, to
    grali jak z nut. w finale.. wiadomo, poprosili o najniższy wymiar kary. bo brazylia, bo finał, bo możliwość zwycięstwa przed oczami, za przeproszeniem, stanęła; bo im styka
    srebro.

    chociaż gram brawury pilotów tupolewa, chociaż połowę promili generała błasika...

    ten post sponsorował andrzej gołota.

  • exxon71

    Przecinek - moim zdaniem akurat w przypadku piłkarzy ręcznych jesteś nie fair wrzucając ich do jednego worka z nożnymi. W ostatnich latach szczypiorniści pokazali są prawdziwymi fighterami, którzy nie odpuszczają do końca. I naprawdę sporo osiągnęli, nie raz wygrywając dramatyczne mecze w końcówkach.

    Akurat teraz rzeczywiście dali ciała - szczególnie żal tej fatalnej pierwszej połowy z Danią. W drugiej zagrali o niebo lepiej, ale było już niestety za późno.

    Ale też w tych mistrzostwach moim zdaniem było widać od początku, że są w słabszej formie. Ewidentnie zabrakło lidera, który pociągnie grę w trudnych momentach. Bielecki wiadomo że nie będzie w 100% tym graczem co kiedyś (i tak wielki szacunek za to że wciąż gra na b. wysokim poziomie), Lijewski też w gorszej formie, Tkaczyk momentami kompletnie zagubiony. Najlepszym graczem był najczęściej Tłuczyński, a umówmy się - skrzydłowy raczej całej drużyny nie pociągnie.

    Nie to że chcę usprawiedliwiać ręcznych - dali d*py i sami są sobie winni że nie zagrają w półfinale. Może nawet tym razem rzeczywiście spalili się psychicznie. Ale dla tej drużyny to raczej wyjątek od reguły niż reguła.

  • exxon71

    killy - sorry, ale Twojej analizy to już kompletnie nie rozumiem. "Stara śpiewka"? "to nie jest bardzo dobra drużyna"? Tak, chłopaki dali ciała. Ale chciałbym żebyśmy w innych sportach zespołowych mieli właśnie takie drużyny jak w ręczną - przede wszystkim pod względem walki do końca, wspierania się nawzajem, twardości, etc.

    Ja prasy czytam mało, więc może rzeczywiście nie mam punktu odniesienia w postaci napompowanego balonika. Z mojego punktu widzenia ręczni osiągnęli mniej niż mogli w tych warunkach (mieli dosyć szczęśliwy układ w grupie, przeciwnicy gubili punkty) ale tez nie ponieśli jakiejś strasznej porażki.

    Punkt wyjścia jest dla mnie taki, że mamy mocną drużynę, ale jednak bez wielkich supergwiazd (wyjątkiem jest Szmal, ale bramkarz to jednak specyficzna, choć bardzo ważna pozycja). Siłą polskiej reprezentacji jest zgranie, twarda, obrona i moim zdaniem właśnie twarda psychika. W ataku nie jesteśmy orłami, dotychczas naszą siłą byli rozgrywający którzy potrafili "huknąć" z drugiej linii. Dzięki temu obrona przeciwnika musiała się rozciągnąć i zostawić więcej miejsca zawodnikom grającym bliżej bramki. I znowu - choć gra Bieleckiego czy Lijewskiego była tu b. istotna to są/byli oni tylko elementami sprawnej układanki, a nie gwiazdami samymi w sobie.

    Podsumowując - mamy bardzo solidną reprezentację, która może sprawić wiele kłopotów najsilniejszym na świecie i regularnie walczyć o medale. Natomiast nie sądzę żeby nasz skład predestynował nas do zdobycia mistrzostwa, po prostu dlatego że na świecie zawsze są ekipy silniejsze, mające indywidualne supergwiazdy na które nie mamy odpowiedzi. Raz to jest Francja, raz Chorwacja, raz jeszcze kto inny. Każdą z nich mamy szanse pokonać, kiedy ma akurat słabszy dzień, miesiąc czy rok. Ale nie wydaje mi się żebyśmy, z całym szacunkiem, mieli realne szanse na wygranie mistrzostw. Dlatego krytykowanie tej drużyny za to, że nie zdobyła dotąd złota, jest moim zdaniem nie na miejscu.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Uwaga! Wielki skandal w NBA! James Posey NIE uscisnal po meczu dloni Blake'a Griffina i to w momencie gdy ten wyraznie ja do niego wyciagnal. Powinien byc to przyczynek do dyskusji na co najmniej kilkaset postow, licze na Was. Tylko czekac az rzuci w kogos dresem.

    Ciekawe co o tym wszystkim mysli skromny Rajon Rondo?

  • Gość: [wwe] affd147.neoplus.adsl.tpnet.pl

    kpisz, czy o drogę pytasz?

  • unaaa

    @Killy
    Wydajesz się być świadomym tego, że media dmuchają balonik do granic możliwości. Wydaje mi się jednak, że masz problem z zauważeniem tego, że sam jesteś ich ofiarą. Nazywasz porażkę z Danią wpadką. Według bukmacherów Dania była wyraźnym faworytem - kurs 3,40 na Polskę. Skąd więc słowo 'wpadka' ?
    Dodam jeszcze, że Bukmacherzy w meczu ze Szwecją punktowali 50:50. Czyli porażka z nimi, dla przeciętnego fana piłki ręcznej np. w Niemczech, któremu polskie media wody z mózgu nie robią, nie była żadną niespodzianka.

  • Gość: [The Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    Szanowni anal fuckerzy i roznej masci hajterstwo maja swoj zasadniczy fokus na Jamesie,jego tweeterze,tatuazach,idolach,potomkach i calej familiadzie wiec nie liczylbym tu nawet na kilka postow.Ale i oni maja swoje ciche dni kiedy James lideruje, gra post-up ,czy clutchuje z Raptors po profesorsku w dodatku bez udzialu Wade`a i Bosha.

  • Gość: [czarny_eminem] staticline50776.toya.net.pl

    Łał! Clutchuje z Raptors po profesorsku! To prawie jak Marcin Gortat i 3 triple double z rzędu! Niestety, tylko prawie.

  • killy

    @unaaa: Przeslanki sluszne, wniosek kompletnie chybiony.

    'Wydajesz się być świadomym tego, że media dmuchają balonik do granic możliwości. Wydaje mi się jednak, że masz problem z zauważeniem tego, że sam jesteś ich ofiarą. Nazywasz porażkę z Danią wpadką. Według bukmacherów Dania była wyraźnym faworytem - kurs 3,40 na Polskę. Skąd więc słowo 'wpadka' ?'

    Odpowiedz jest bardzo prosta i media nie maja nic do rzeczy. Ma za to odpornosc druzyny na stres, a raczej niedostatki w tej odpornosci. Jezeli przegrywasz mecz 1 bramka, to nie przegrywasz go umiejetnosciami, ale w glowie. Tym bardziej w takich okolicznosciach, w jakich nasi wtopili Danie (czytaj: mieli okazje na wyjscie na prowadzenie, ale nie potrafili z nich skorzystac). Cala reszta, a juz szczegolnie buki, nie ma tu nic do rzeczy.

    Dotlumacze na przykladzie: jezeli na ostatnim okrazeniu w formule 1 Hulkenberg prowadzi ze wszystkimi Alonsami, Vettelami, a nawet Pietrowem;d ale bidula wpakuje sie na przedostatnim zakrecie w bande --- to nie jest tak, ze wygra jakis Vettel wlasnie, Alonso czy inny Hamilton, bo tak mialo byc, bo to oni byli faworytami - mniejsza czy fanow, czy Nicole Scherzinger, czy bukow. Wygra ktorys z nich, bo Hulkenberg okaze sie loserem, ktorego nerwy sa za slabe, by wytrzymac powazna rywalizacje z doroslymi facetami.

    Gdy w recznej przegrywasz tak, jak Polacy ze Szwecja (imho kluczowe te niewykorzystane akcje w przewadze) czy Dania (jedna bramka), to jest to przegrana w glowie. I chocby na Polakow byl i kurs nawet 154,32 do 1 --- nie jest to zadnym argumentem. Druzyna dojrzala takich meczow po prostu nie przegrywa. Albo: nie dwoch z rzedu, decydujacych akurat - no co za pech, nie? - z walki o medale.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Rzeczony James i w tym przypadku jest to imie, a nie nazwisko, to takze boiskowy buc i dirty player. Za nic ma sedziowski autorytet na parkiecie:

    www.youtube.com/watch?v=hfbm8xyDrW8

    Lubi popracowac takze nad fizyczna eliminacja przeciwnika. Dyskretnie:

    www.youtube.com/watch?v=y72gBvGSFuk

    I bez ogrodek:

    www.youtube.com/watch?v=zMp-FY72_ng

    Powiadam Wam, dzien w ktorym James rzuci w kogos dresem jest juz naprawde blisko. Paparazzi juz czatuja pod jego domem, by sprawdzic, czy James przypadkiem nie ma na swojej posesji figur przedstawiajacych jego osobe lub innych (auto?)portretow. Jak wiadomo, to by wiele tlumaczylo.

    I wciaz aktualnym pozostaje pytanie - What Would Modest Rondo Do? (WWMRD?) annika.mu.nu/archives/WWMRD.jpg

  • killy

    @truth: chetnie wroce do tej dyskusji podczas PO. :) Chociaz cos mi podpowiada, ze jak by cokolwiek poszlo nie po mysli talentow z south beach (np. omg, wpadka w pierwszej rundzie), ciche dni beda udzialem kogo innego.

    A rozbudowana epitetologie zachowaj dla kolezkow z piaskownicy, bo taka chyba tylko tam moze komukolwiek zaimponowac. Inna sprawa, ze to sie nazywa odreagowywanie, anger management i ludzkosc zna na to panacea.

  • Gość 83.2.218.21*

    @15 minut, chcesz powiedzieć, ze james posey i lebron james, to postaci z tej samej półki ligowej i należy ich równoprawnie traktować i tego samego oczekiwać ? jesli tak, jesli mamy równą miarą ich mierzyć, to proponuję temat dyskusji ... "james posey ma pierścień, a lebron james nie ma". czekam na pierwszego który powie "jaja sobie robisz ?!" - to będzie odpowiedź dla ciebie, @15, ile warta była twoja prowokacja :]

  • unaaa

    @killy
    1. Ja się pytam dlaczego coś co było do przewidzenia nazywasz wpadką.
    2. Wybacz osobisty przytyk, ale twoje wywody o psychice wydają mi się być projekcjami. Nie ma najmniejszych powodów żeby sądzić, że drużyna, która z minuty na minutę się rozkręca, gra dużo lepsze drugie połowy, z reguły wygrywa końcówki, miała problem z psychiką. Jeżeli przekonasz mnie o tym, że historyjka o Hulkenbergu jest jakąkolwiek analogią do tematu, o którym piszemy, stawiam browar.
    "Jezeli przegrywasz mecz 1 bramka, to nie przegrywasz go umiejetnosciami, ale w glowie." - ten cytat to obraza logiki.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Ale jakie polki? Sportowy duch powinien byc taki sam w lidze oldbojow, gdzie po meczu idzie sie na wodke i grilla, i tak sam w zawodowej lidze amerykanskiej, gdzie po meczu wali sie cykl sterydow i zagryza kurczakiem. Ale rozumiem, ze James LeBron, to nadczlowiek, a James Posey, to podczlowiek. Dlatego jednego powinnismy rozpatrywac w kategoriach nadludzkich, a drugiego w podludzkich.

    I wciaz zadaje sobie pytanie, co by zrobil skromny Rajon Rondo?

  • killy

    @unaaa: 'Ja się pytam dlaczego coś co było do przewidzenia nazywasz wpadką.' bo wiem (i Ty tez, ale jakims trafem nie chcesz sie przyznac), o porazce ze Szwecja/Dania nie decydowaly umiejetnosci, ale tzw. 'czynnik ludzki'. Oba mecze byly do wygrania, ba, gdyby grala jakas inna topowa druzyna (a Polacy ze wgledu na umiejetnosci ind/kluby, w ktorych graja/osiagniecia tez na tym topie jako zawodnicy sa, ergo jako druzyna tez byc powinni, przynajmniej w teorii), to wygralaby co najmniej jeden z nich (Szwecje).

    Inna sprawa, ze niepewna postawa z Dania byla oczywista konsekwencja tego, ze porazki ze Szwecja nasze orly nie wyrzucily z glow i pewnosc siebie - widoczna na poczatku turnieju - sobie w potyczce z Dania kompletnie wyparowala. Trzeba duzo dobrej woli, by te imho istotne czynniki kompletnie ignorowac, zreszta i tak ta dosc spolaryzowana dyskusja dajemy im za wiele publicity niz zasluzyli na to swoim wystepem. Ty 'wiesz' swoje, ja wiem swoje i to dobry moment na eot.

    Co do cytatu - nice try, ale bylo tam jeszcze cos o okolicznosciach. milego

  • Gość: [The Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    "Ale rozumiem, ze James LeBron, to nadczlowiek, a James Posey, to podczlowiek"

    Najwiekszym paradoksem jest to,ze to wlasnie stado baranow hajterow zrobilo z niego nadczlowieka/legende w wiekszym stopniu niz on sam i eksperci NBA analizujac kazdy rzut dresem czy wpis na tweeterze, domagajac sie mistrzostwa z miernotami,czy nazywajac wystepy a`la 27,19,10,3 slabymi.
    Bardzo trafna obserwacja polaczona z inteligentna prowokacja.

  • exxon71

    Killy - z tego co pamiętam, to poza samym początkiem meczu, jedyny moment w którym przegrywaliśmy jedną bramką był na kilkanaście sekund do końca meczu. Wcześniej, od ok 10 minuty była kilkubramkowa przewaga Duńczyków - w drugiej połowie stopniowo malejąca. Ale nie wiem gdzie widzisz te okazje do wyjścia na prowadzenie. Były okazje do zmniejszania dystansu - część wykorzystywaliśmy, część nie. Jak widać wykorzystaliśmy przynajmniej o jedną za mało, choć ja bym raczej powiedział że za dużo im najpierw daliśmy odskoczyć. Analogia do F1 tym bardziej niezrozumiała - to my cały mecz goniliśmy.

    Więc to raczej tak, że Hulkenberg wyprzedzał kolejno Hamiltona, Alonso i Webbera aż w końcu na ostatnim okrążeniu zabrakło mu czasu żeby dogonić Vettela. Nie miał już szans go dogonić, bo wcześniej stracił 3 okrążenia jadąc wolno za Pietrowem, nie umiejąc go wyprzedzić. Tak więc jasne - dał ciała że nie wyprzedził wcześniej Pietrowa, bo to zaważyło na tym że nie dogonił zwycięzcy. Ale nie to, że spękał przed wyprzedzeniem lidera.

    I co ma do tego bycie topową drużyną? Dania też jest topową drużyną (Mistrz Europy sprzed 3 lat), Szwecja może obecnie ciut mniej, ale za to jest gospodarzem. Wynika z tego tyle że przegraliśmy 2 mecze z topowymi drużynami z rzędu - wtopa, ale nie widzę powodu do wyciągania takich wniosków. Zreszta z Serbią wygrali, a to wcale nie był mecz o mniejszą stawkę. Bo o ile medal już przegraliśmy to kwestia bycia w pierwszej 7mce jest niezwykle ważna w kontekście kwalifikacji do IO i tu nikt nie odpuszcza.

    Co do zawodników - jasne, są bardzo dobrzy, ale nie widzę tu supergwiazd. Połowa z nich gra w polskiej lidze (gdzie największym sukcesem Vive Kielce jest 1/8 finału w LM), połowa w Bundeslidze. Żaden nie jest w składzie mistrza Bundesligi, czterech w zespołach walczących o 3-4 miejsce, czterech w zespołach z drugiej połowy tabeli. Jeden Jurkiewicz od tego sezonu gra w Realu Madryt - to już naprawdę coś. Ale ogólnie to zawodnicy na świetnym poziomie, ale jednak nie ścisły światowy top.

    Na marginesie - od kiedy oglądasz ręczną? Nie chcę się czepiać, ale do przyjścia Wenty ta reprezentacja była w niebycie. Wenta nie wytrzasnął nagle nowych zawodników (trzon kadry jest od lat ten sam) ale pokazał że jeśli ta grupa zagra na max. swoich możliwości to może wiele zdziałać. Srebrny medal w Niemczech kilka lat temu był dla ludzi w miare interesujących się ręczną szokiem. Więc pisanie o tym że "dajemy im za wiele publicity niz zasluzyli na to swoim wystepem" po turnieju w którym najprawdopodobniej zajmiemy 5-7 miejsce to lekka przesada.

    A tak BTW, sprawdze w wolnej chwili statystyki ile meczów w ostatnich latach Polacy wygrali/przegrali 1-2 bramkami, ewentualnie po dogrywce. Ale jestem przekonany że ta statystyka wyjdzie zdecydowanie na plus.

  • Gość: [The Truth] acnm76.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Jamesowie? Obaj mają dużo wspólnego z Cleveland (jeden się urodził tam, a drugi grał dużo czasu) i obaj pokazują chamstwo i brak kultury. Ich Cleveland to taki odpowiednik naszej Warszawki - sami prostacy i ćwoki, których nikt nie lubi.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Dno.

  • killy

    jeeeeeez, stwierdzilem, ze przegranie meczu, ktory spokojnie byl do wygrania (to nie jest tak, ze oni w przewadze ze Szwecja przegrali 1-2, nawet nie 1-4, tylko JEDEN DO SZESCIU; przeciez jak masz w pilce recznej przewage zawodnika i partolisz TRZY akcje z rzedu --- to jest kompletny disaster i wplatywanie tu watku umiejetnosci jest kpina) swiadczy o braku cojones tej druzyny, braku odpowiedniego poukladania roznych rzeczy w przestrzeni pomiedzy uszami. Sluchajac Ciebie czy przedmowcy, to "tylko spokojnie, mamy duzo czasu" powinno sie skonczyc wtopa, bo "sa bardzo dobrzy, ale nie widzę tu supergwiazd". tymczasem tamto zywciestwo bylo fantastycznym przykladem ich ogromnej determinacji i mowiac krotko: wygranej wolą.

    Szanse na dojscie Dunczykow sam mowisz, ze byly (najpierw na remis, dopiero potem cos wiecej) - no wlasnie i d'pa zbita, szansom tym dano sie wymsknac. To m.in. dlatego dzis Rosinski przyznaje, ze gral caly turniej beznadziejnie. Beznadziejnie to w tym kontekscie = mniej niz jego nominalna forma. Nie on jeden.

    A dlaczego grali gorzej niz potrafia? No wlasnie, i to jest to pytanie, na ktorej odpowiedzialem sie tak, jak uznalem za sluszne, a Wy obaj mowicie chyba o czyms niesubtelnie innym.

    A recznej nie ogladam, tylko zerkam. Przy tej lekkiej histerii ogolnonardowej natknac sie mozna na nich nawet przypadkiem - Szwedow widzialem w pubie, gdzie sie opijalo ze znajomymi czyjes urodzinki. Nie musze co mecz ogladac Celtics, by widziec, ze akurat z pewnoscia siebie i 'glowa' Rondo czy Garnetta nie ma zadnego problemu. Nie musze tez ogladac podopiecznych Wenty godzinami by spostrzec, ze oni Rajonami nie sa, przynajmniej nie na obecna chwile. W polskim sporcie, szczegolnie druzynowym, ta kreujaca mistrzow pewnosc siebie i chlodna glowa to rzadkosc. Face it. Bo jak sam wspominasz - to sa zawodnicy, ktorzy potrafia uprawiac te dyscypline sportu, a Vive jak na polskie warunki i swoj budzet - i tak daje rade. Ergo, to umiejetnosc opanowania emocji, zimny killer instinct w chwilach gdy waza sie losy meczu decyduja na tym poziomie o wyniku.

    Schodzi Ci jeden Szwed, za chwile kolejny --- to napier**lamy!!! A nie rozgrywasz akcje w slimaczym tempie, niemal lapiesz kare za gre pasywna (w przewadze, ROTFL, uratowal ich w tamtej akcji faul innego Szweda), a na koniec wywalasz pilke nad bramke, gubisz albo wreczasz rywalowi na kontratak-marzenie, strzel Ty Szmalowi bramke, bo my nie potrafimy... OK, 5-7 miejsce moze i jest fancy, ale byla szansa na znacznie wiecej. I tej szansie pozwolono fruuuuuu przeminac z wiatrem. Chyba troche lipa, ze tak latwo.

  • exxon71

    Killy - rzeczywiście nie do końca rozmawiamy o tym samym :) Mi chodzi o to, że na podstawie jednego meczu ze Szwecją wyciągasz wnioski dotyczące innych meczów, jak i generalnie tej drużyny. Wiem, Polacy mają tendencje do psychicznego spalania się w ważnych meczach - nie musisz mnie przekonywać. Ale akurat kadra Wenty jest chyba najgorszym przykładem tej polskiej cechy, jaki umiem sobie wyobrazić :)

    Zgadzam się, że ze Szwedami nasi dali dupy i nie próbuję ich usprawiedliwiać. Może rzeczywiście w tym meczu kluczowa była psychika. Inna sprawa że odkąd pamiętam to Polacy byli słabi w wykorzystywaniu gry z jednym zawodnikiem więcej. I to jest i psychika i umiejętność - w przewadze inne jest ustawienie w ataku, zagrywki, etc.

    Twoja teza o tym że mecz przegrany jedną bramką jest przegrany w głowie może być prawdziwa kiedy się przegrywa po wyrównanej końcówce - wtedy liczy się, kto ma mocniejsze nerwy. Jeśli przegrywasz po szalonym pościgu, kiedy dopiero na kilkanaście sekund przed końcem jesteś blisko remisu to nie jest to kwestia słabych nerwów. Po prostu dali d'py w pierwszej połowie i tyle - potem mógł ich uratować tylko cud. Piszesz o killer instinct w kluczowych momentach meczu - otóż tego meczu nie przegraliśmy w żadnym kluczowym momencie, przegraliśmy go przez całą długość spotkania.

    A swoją drogą samokrytyka ze strony zawodników chyba dobrze o nich świadczy, czyż nie? Wolałbyś żeby powiedzieli "zagraliśmy bardzo dobrze, ale odpadliśmy" (nawet jeżeliby naprawdę zagrali bardzo dobrze)? I z całym szacunkiem - kim dla tej drużyny jest jakiś Rosiński? Słabo to zagrali Tkaczyk czy Lijewski ale wpływ gry Rosińskiego na wynik drużyny jest marginalny.

    Moim zdaniem o spaleniu się psychicznym moglibyśmy mówić jakbyśmy na lajcie wygrywali ze słabymi a pękali w starciu z mocnymi. Tymczasem ze słabymi sobie (ledwo) poradziliśmy a na mocnych zabrakło sił.

  • Gość: [simon] 178.73.49.19*

    O jezu znowu zjechali się psychologowie sportowi z supergiganta i bawią się w stawianie diagnoz. Tym razem na tapecie nasi piłkarze ręczni. Diagnoza postawiona. Nie ma naszych w "czwórce" czyli dali dupy, są leszczami zbyt miękkimi do zawodowego sportu.

    Zastanawia mnie tylko jedna rzecz. Jeśli nasi są mizerni psychicznie to jacy byli gdy zdobywali srebro i brąz na poprzednich MŚ? W końcu skład w większości nie zmieniany, a przynajmniej fundamenty tej drużyny nie są jednakowe od lat. Jak to jest, że ta miękka drużyna wygrywała parę lat temu z Dania (dramatyczny mecz z dogrywkami na MŚ w Niemczech), wygrywali z Rosją w zaciętym meczu, wygrywali w tym słynnym meczu z Norwegią itd. Argument taki miałby rację bytu gdyby panowie w każdym turnieju dawali dupy po całości, a że tak nie było to chyba wszyscy wiemy.

    Piłkę ręczną to ja oglądam od święta czyli jak leci jakiś duży turniej. Dziwi mnie tylko, że niektórzy nie dopuszczają pojęcia słabszej formy, kontuzji (Lijewski, Jurecki), coraz bardziej zaawansowanego wieku zawodników, tego, że nie graja już w europejskich potentatach tak jak było to przed kilkoma laty. Diagnoza już postawiona. Nasi to mięczaki.

  • exxon71

    Dziś akurat mam za dużo czasu :) Więc obiecane zestawienie meczów Polaków zremisowanych lub wygranych/przegranych 1-2 bramkami:

    MŚ 2007:
    Polska - Niemcy 27:25 (grupa)
    Polska - Islandia 35:33 (grupa)
    Polska - Rosja 28:27 (ćwierćfinał)
    Polska - Dania 36:33 po dwóch dogr. (półfinał)
    ME 2008:
    Polska - Norwegia 28:28 (grupa)
    IO 2008:
    Polska - Francja 30:30
    Polska - Islandia 30:32 (ćwierćfinał)
    MŚ 2009:
    Polska - Rosja 24:22 (grupa)
    Polska - Macedonia 29:30 (grupa)
    Polska - Norwegia 31:30 (grupa)
    Me 2010:
    Polska - Niemcy 27:25 (grupa)
    Polska - Słowenia 30:30 (grupa)
    Polska - Czechy 35:34 (grupa)

    Łącznie: 8 zwycięstw, 3 remisy, 2 porażki. Licząc tylko mecze o różnicy max 1 bramki: 4 zwycięstwa, 3 remisy, 1 porażka. Tak czy inaczej nie wygląda to na wyniki drużyny która "pęka" w końcówkach.

  • exxon71

    PS wszystkie ww. mecze poza wpadką z Macedonią były z mniej lub bardziej mocnymi przeciwnikami.

  • exxon71

    Simon - pełna zgoda, niestety najłatwiej podpiąć to pod z góry założoną tezę (piłkarze czy siatkarze pękają w najważniejszych meczach, znaczy że ręczni też muszą pękać).

  • Gość: [Łukasz] 178.219.19.25*

    @the truth
    Skąd ten wysoki poziom agresji prawdziwku? Czyżby z... ;)
    Wiem ze jesteś jego wielkim fanem wiec te zdjęcia

    zyciegwiazd.onet.pl/245689,5,rafael-nadal-w-obcislych-bokserkach-i-opietych-dzi,fotonews_detail.html

    zyciegwiazd.onet.pl/245689,4,rafael-nadal-w-obcislych-bokserkach-i-opietych-dzi,fotonews_detail.html

    powinny podzilac jak/na wentyl...
    bezpieczeństwa...
    milej zabawy :)

  • da_markos

    obywatelstwo mu i do kadry go... ;)

  • Gość: [wwe] affd147.neoplus.adsl.tpnet.pl

    "Gość: The Truth, acnm76.neoplus.adsl.tpnet.pl "
    nie ładnie się pod kogoś podszywać, oj nie ładnie... prawie ci się udało, zapomniałeś o IP...

  • Gość: [The Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    Na molestowane dzieci,ktore widac ojciec okladal penisem nie tylko po buzi ale i po glowie z mozgiem wystarczy.

  • Gość afi122.internetdsl.tpnet.pl

    Tego nie można przegapić:

    Top 10 Shaquille ONeal Moments As a Celtic

    media.nesn.com/2011/01/top-10-shaquille-oneal-moments-as-a-celtic/

    LOL, NBA bez Kobego? Spoko. Bez Shaqa? Wielka smuta :(

  • Gość: [s] proxy-san-pl.3.pl

    Tak jest!

  • Gość: [tomchambers] 87-206-248-40.dynamic.chello.pl

    co, dragic za nasha? woord :P

  • Gość: [PK] 84.1.97.*

    Marcin sam dał wyraz temu co sądzi o tej propozycji: 2pkt, 2 zb w 10 minut.....

  • Gość: [Łukasz] 178.219.19.25*

    @the truth
    ciesze się zatem ze Ci pomogło :)

    Gortat w 1 piątce? no to dzisiaj pokazał... prawda jest taka ze Gortat nie ma pojęcia o grze ofensywnej, a jak sie widzi w jaki sposób ustawia zasłony to az zal ściska...

  • Gość 83.2.218.21*

    @15 minut
    -nad, czy -pod, to nie są te kategorie.
    nie chodzi też o sam typ zachowania. chodzi o coś całkowicie innego.
    james posey nie jest graczem tak rozpoznawalnym, wywierającym taki wpływ jak lebron na, a choćby i młodych graczy. więc np. pedagogiki, wizerunku sportu, wpływu na otoczenie gracja przegranego, jakby nie było - MVP ma daleko większe znaczenie niż gracja jakiegoś tam szeregowego gracza jamesa poseya. inaczej odbierasz słowa i zachowania szefa partii, a inaczej regularnego posła, inaczej dyrektora szkoły, a inaczej prostego belfra, inaczej szefa związków zawodowych, a inaczej jakiegoś robotnika w tłumie. odpowiedzialność jest tym wyższa im ktoś wyższa pozycja w hierarchii, a lebron to jednak, j.w - MVP. krótka piłka : od MVP można czegoś więcej wymagać niż od rezerwowego w podrzędnym zespole, czy nie można ? jak sądzisz ?

    "co BY zrobił ?" - takie pytanie pozostanie bez odpowiedzi ze wg na jego hipotetyczność, więc nie warto łamać sobie głowy :]

  • lysy_buc_anzelm

    Ale pięknie (i skutecznie) gra znów Nowy Orlean. W tym roku trzeba kibicować Nowemu Orleanowi.

  • killy

    @simon: psychika to nie jest 5-letni Avensis czy 10-letnia Primera. Lubi sie psuc, szwankowac, platac figle. Przyklad: koszykarz X w RS gra zloto i magie, w PO kaszane. Choc zdrowszym jest nizli ta przyslowiowa ryba. Ba, w roku 20XX gra w PO zloto, a rok pozniej, tez w PO, kaszane. Psychika sportowca to suma wielu czynnikow. Zmienna jest bardziej niz bialoglowa. Totez stwierdzenie w przypadku sportowca 'XX lat temu glowa im dzialala, wiec teraz tez musi' jest naiwnoscia i niespodziewana wycieczka w plener pomiedzy drzewa lubo sitowie z autostrady zdrowego rozsadku.

    @exxon71: Oczywiscie, slaba forma (ogolna czy moze tylko fizyczna) tez moze byc konkretnym wytlumaczeniem. Moze nawet ma wieksze wytlumaczenie dla GENERALNIE ich wynikow na tych mistrzostwach niz moje. Ale na pewno (wraz z wytlumaczeniami, ktore przytoczyles) nie tej katastrofalnej passy 1:6 przy przewagach liczebnych Polakow. Bede nudny i upre sie, ze nawet koniecznosc zmiany taktyki na taka ewentualnosc nie moze byc wytlumaczeniem na slamazarne konstruowanie akcji i festiwal bledow wlasnych, gdy jest Was na boisku +1. Cytujac klasyka: bujac to my, ale nie nas:), nawet jesli jest to bujanie z dobrej woli, bo probujace wytlumaczyc chlopakow czynnikami innymi niz te dziarsko zakotwiczone u nich pod czaszka. A jeszcze do Danii - ten mecz caly grali slabo? Slabiej niz "ich stac"? No tak. Czemu? [skrot myslowy, ale chyba zrozumialy] Bo dzien wczesniej przegrali niejako na zyczenie wlasne i nie wywalili tego jeszcze z glow.

    Tytulem epilogu:
    "Jeśli kibice się tego domagają, to dlatego, że przychodzą na Camp Nou i dostrzegają, że Barcelona jest w stanie zdobyć kolejne tytuły. Jeśli culés przyszliby na stadion i nie widzieli takich możliwości, nie wymagaliby osiągnięcia takich celów."
    David Villa. Amen.

  • exxon71

    Killy - ok, ty masz swoją teorię, ja mam swoją :) A gdzie leży prawda - nie wiadomo - może jeszcze gdzie indziej. Ze Szwecją w momentach gry w przewadze pewnie rzeczywiście psychika zagrała jakąś rolę, ale jaką zagrała z Danią? Tego nie wiemy. Za łatwo wyciągasz wnioski - na tej zasadzie każdy drugi przegrany z rzędu mecz byłby spowodowany czynnikami psychicznymi. No i pamiętajmy że to jednak Dania była trudniejszym przeciwnikiem niż Szwecja.

    Zgodnie z Twoją teorią po drugiej porażce z rzędu Polacy powinni się nastepnego dnia posypać z Serbią. Tymczasem wygrali i to nomen omen po bardzo trudnej i emocjonującej końcówce. To nie był mecz bez stawki - nasi cały czas walczą o pierwszą 6tkę, co znacznie ułatwi późniejszą walkę o awans do IO.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Sadze, ze wszystkich nalezy mierzyc jedna miara. I jesli Marcin Gortat robi wystep 30-10-10, to jest to wystep fenomenalny, tak samo jak fenomenalny bylby w przypadku LeBrona czy kogokolwiek innego. Jesli James Posey nie podaje reki, to znaczy to tyle samo co z LeBronem. Ba, jakbym sie czepial, to powiedzialbym, ze to nawet wiecej. LeBron odpadl i byl sfrustrowany, Posey przegral tylko jeden z 82 meczow w RS. Roznica polega tylko nad tym, ze pod lupa jest kazdego pierdniecie LeBrona. Wydaje mi sie, ze w takim klimacie nie tylko ja sie nie odnajduje jako przecietny kibic NBA, ale nawet on sam. Dlaczego tak sadze? Chocby dlatego, ze on czesto publicznie mowi o sobie w 3 osobie liczby pojedynczej, jak np. "wiem co jest dobre dla LeBrona Jamesa". Zreszta to przypadlosc wielu ludzi ze swiecznika. Jak ogladam 'More than a Game' albo takie filmiki jak ten www.youtube.com/watch?v=BAoCDsCt6ys , to ten gosc wydaje mi sie jednak troche bardziej ludzki niz to, co od sredniej szkoly probuja zrobic z nim marketingowcy z Oregonu, a od paru lat Maverick Carter. Ja juz sie w tym pogubilem i naprawde nie zyje twitterem i kazdym rzutem dresu, i kazdym nie podaniem reki. Wole ogladac mecze, ekscytowac sie jego gra i zastanawiac sie czy stac go na 3 z rzedu MVP lub DPOTY... A jak bedzie prezentowal taka forme jak teraz, to stac go na jedno i drugie.

    Wczoraj autentycznie zrobilo mi sie szkoda Cleveland. To jest niedorobiona druzyna. Prowadzili caly mecz i w 4 kwarcie dali sie zrobic. 7 sekund do konca, wynik 101-101. Pilka Netsow, po wznowieniu laduje w rekach Lopeza, ktory trafia po obrocie z 3 metrow. Cavs mieli faul i chcieli go wykorzystac przed rzutem. Nawet nie tyle co chcieli, a probowali, ale to bylo tak zenujace, ze trudno sobie wyobrazic. Trzeba to zobaczyc. Lopeza kryl w post-up Hollins. Probowal go faulowac klepiac go z placka po nerach jak jakas panienka, zamiast po prostu objac chlopa tak zeby zobaczyli to wszyscy trzej sedziowie na boisku, a nie tak, ze trzeba sie domyslac na powtorce o co mu w ogole chodzi. Cavs sa L17 i graja tak, ze nie wyszliby z grupy w Eurolidze.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Jeszcze mnie taka mysl naszla ile bys sie naprodukowal o 4 kwarcie, po ktorej zespol LeBrona zalicza 2 punktowa porazke i w ktorej LeBron ma 0/5 z gry, z czego 3 pudla w absolutnym crunch time, gdzie jest walka kosz za kosz. Do 0/5 z gry James dodaje jedna strate i kilkakrotnie daje sie mijac w pierwszym kroku, co musza latac jego partnerzy (nie zawsze skutecznie). Naprawde jestem ciekaw, skoro o zle rozegranym iso z Hawks, w ktorym James byl glownym winowajca (ale nie jedynym) powstalo tu kilka(nascie?) akapitow, to ile akapitow musialoby powstac po takim wystepie?

    A taka 4 kwarte wczoraj zagral Kevin "Zawsze Dziewica" Durant.

  • Gość: [simon] 178.73.49.19*

    killy
    Ja nie wiem jakim cudem na jednym turnieju zawodnik ma psychikę zwycięzcy, a na następnym turnieju ten sam zawodnik jest już miękkim paluchem. To tak jakby człowiek przez rok był egoistą, a później przestawił się na altruizm. Etatowi psychologowie na supergigancie zawsze pisali, że jaja albo się ma albo się nie ma.

    15 minut
    Racja. Ja już jakiś czas temu o tym pisałem. Lebron jest najbaczniej obserwowanym człowiekiem w historii tego sportu. I niech nikt nie wyskakuje z Jordanem z przed epoki internetu bo to zupełnie inne czasy. To rozwodzenie się nad podawaniem, a raczej niepodawaniem ręki. Zostawmy Jamesa Poseya, a weźmy Celtics po g7 ostatnich finałów. Podali ręce, pogratulowali? No nie i nikt nie robił z tego sensacji. I bardzo dobrze bo to naprawdę mało istotne rzeczy.

  • Gość 83.2.218.21*

    @15, zdaje się, że to ty rozkręciłeś temat, więc widać jednak śledzisz te wszystkie pierdółki :]
    zawęzając rzecz całą do jej istotnej istotności, czyli do zachowania - jak jakimś jamesem poseyem mozna usprawiedliwiać niską kulturę, jakby nie było, mvp ligi, na którego wszyscy patrzą i który, można to słowo lubić mniej lub bardziej - ambasadorem ligi, jej jakąśtam ikoną, cokolwiek ktokolwiek by o tym nie mówił. wystarczy porównać - czy gest poseya jest komentowany ? gest lebrona przysłonił skutecznie nawet jego słabą grę w tamtym meczu.

    "lebron odpadł i był sfrustrowany" - ofk, cały charakter człowieka wychodzi w podbramkowych sytuacjach. jasne, ze póki jest fajnie i miło, to nikomu do głowy nie przychodzą takie pląsy. żeby było jasno i czytelnie, to mam zarówno gest poseya jak i lebrona w dupie, gówno mnie one obchodzą, a sam szwargot wokół takich pierdół jest
    niepoważny, niemniej - jak już się zabrałeś za wycieranie lebrona poseyem... ;]

  • lysy_buc_anzelm

    Nie róbmy z Króla OFIARY SYSTEMU, w której jest on bezbronny w stosubku do tego, co robią z nim media. Jednak ŚWIAT MARKETINGU to nie jest to samo, co SYSTEM TOTALITARNY. Wiadomo, że to kim gwiazda się staje ma wpływ ekspresja osobowości koszykarza i KRÓL nie będzie np. TIMem DUNCANem. Ale począwszy od przyjścia od przyjścia do nba, Król ma wystarczająco dużo kasy nie tylko na superluksusowe życie, ale też na KREOWANIE SWOJEGO WIZERUNKU JAK MU SIĘ TYLKO PODOBA. Gdyby tylko chciał może zatrudnić pr-owców z samego topu, jeśli sam nie czuje się na siłach (lub nie ma czasu) by sam kontroliwać, co się wokół niego dzieje. Jeśli tego nie robi to podpisuje cyrograf z mediami, żeby robiły z niego takiego HEROSA (taką 'KUKIEŁKĘ') jaką im się podoba.

    Przypadek KRÓLa, to nie jest przypadek KONONOWICZa.

    Nikt chyba Króla nie szantażował do kręcenia filmów w domu. Nikt go nie zmuszał do akceptacji scenariusza wokół "the Decision", nikt go nie zmusza do szpanowania przed kamerami na treningach itd. WSZYSTKIE AFERY WOKÓŁ SIEBIE JAKIE WYWOŁAŁ, to NIE JEST DZIAŁANIE PAPPARAZZICH. Nikt tu niczego nie zrobił wbrew jego woli. Co najwyżej umiejętnie podgrzał to, co już było. Król jest na tyle atrakcyjnym porduktem dla marektingu, że to on mógłby narzucać warunki gry. Jeśli tego nie robi to może oznaczać tylko dwie rzeczy, że albo akceptuje tę telenowelę w okół siebie, albo jest zupełnie zagubiony w świecie, w którym się znajduje.


    Co do WARTOŚCIOWANIA osiągnięć zawodników. Jednak nba to nie są okręgowe zawody strzeleckie, w którym każdy otrzymuje numer startowy i ma podobne szanse na wynik. Przypomnijcie sobie chyba np. lekkie słowa krytyki Gortata pod adresem S. van Gundy sprzed trzech lat. I od razu pojawiły się reakcje typu: 'co on sobie wyobraża, że jest Kareem Abdul Gortat?' A gdyby GORTAT POSZTURCHIWAŁ SWOICH COCHÓW JAK KRÓL, to dostałby automatycznie zawieszenie. ... więc, CO WOLNO np. LeBronowi, TEGO NIE WOLNO np. GORTATOWI. I podobnie jest na bosiku - w grze . Gortat jak zacznie - hipotetycznie - łapac piłkę koło linii za 3 i będzie grał akcje jeden na jeden za kądym razem, to po dwóch próbach powędruje na ławkę. A Król LeBron nawet gdy nie trafi pięciu rzutów z rzędu i tak w decydującym momencie może zostać piłkę.

    Co do osiągnięć statystycznych. To również nie jest wszystko miarodajne - Król mając statystyki powiedzmy - 38-16-8-3, może zagrać znacznie gorszy mecz niż mając osiągnięcia na poziomie 26-8-5-2, gdy np. zdobędzie 8-10 ostatnich punktów. Wszystko zależy od tego jaki ma to wpływ na mecz.

    Koszykarze - sądząc po wypowiedziach - sami rozróżniają różne fazy meczu. I np. wynika z tego, że co innego jest PROWADZIĆ w którejś z faz meczu, co innego KONTROLOWAĆ GRĘ, co innego UMIEĆ ZAMKNĄĆ MECZ (nie dać się ograć w ostatnich 2-3-4 minutach).

    Tak samo jest z porówywaniem osiągnięć między zawodnikami Król może zdobyć np. te 24 punkty i może to być bardziej godne uwagi i większy wpływ na mecz niż np. 9 celnych trójek i 27 punktów Mike'a Millera, czy Jamesa Jonesa. Itd.

    To tak jak w filmie są świetni STATYŚCI, AKTORZY DRUGPLANOWI i GŁÓWNI BOHATEROWIE, co do których oczekiwania są największe.

  • Gość 83.2.218.21*

    @simon, przypomnij sobie pistonsów z 91, ich demonstracyjne wyjście bez podania ręki bulls; zainspirowane przez isiaha, któremu do końca kariery i długo po niej ten numer był wypominany. to dlatego m.in nie pojechał do badalony z dream teamem - lobby prominentnych bulls wzięło odwet.

    chyba obaj, z @ 15, nie dostrzegacie, albo bagatelizujecie, róznicę między powierzchnią nośną takich gestów w świetle jupiterów, wykonywanych przez ludzi na świeczniku, a gdzieś na zapleczu ligi przez szeregowych jej uczestników. można tak robić, ale imo zawsze z takiej pozycji będzie daleko do zrozumienia takich, a nie innych reakcji otoczenia na pewne zdarzenia i cięzkie zdziwienie, o co ludziom się rozchodzi, bo wg was nic się nie stało. dla niektórych się stało, warto zrozumieć czyjeś racje, a nie tylko klepać swoje własne i nic poza tym nie dostrzegać. krytyka i niezgoda - super, potrzebne rzeczy, niezbędne, ale jak można się z czymś nie zgadzac, czy krytykować, jak się tego czegoś nie rozumie ? macie to samo, co prawdziwek - 99 % postów, które obśmiewa, obsobacza i oblewa rzygowiną po prostu nie rozumie, nawet nie zadaje sobie trudu by to zmienić. nie równajcie do tego najmierniejszego z miernych poziomów tylko dlatego, ze jesteście pro-lebron, a nie anty.

  • Gość: [simon] 178.73.49.19*

    Mnie to gówno obchodzi czy ktoś jest bucem, nie poda ręki, zorganizuje the decision, napisze coś na twitterze itd. Mnie to zwyczajnie nie rusza. Nie znam tych ludzi i zapewne nigdy nie poznam więc średnio mnie obchodzi jacy są na co dzień. Ale wiem i rozumiem, że dla niektórych ważniejsze od postawy zawodnika na boisku może być to czy aby umiejętnie rzucił gacie chłopakowi od gaci. Nie ma problemu.

    Ja najbardziej lubię w tej lidze Garnetta, który prawdopodobnie ma etat największego skurwiela w tej lidze. Oskarżano go o rasizm, zbyt mocny trash talking, dawno temu stłukł kogoś tam i zdaje się, że musiał uciekać z miasta. Pewnie większość z tego to jakieś wymysły jak to zwykle bywa.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    A co to jest szpanowanie na treningach? Circus shoty przed pojciem do domu? Zawsze chetnie obejrze takie szpanowanie, czy to robi sobie LeBron na hali, czy Jordan i Griffin w domu.

    Nie chodzi mi o to, ze LeBron jest ofiara. Chodzi mi o cos innego. Wez na przyklad ostatnia wypowiedz o slabych klubach i o tym, ze gdyby na przyklad Devin Harris gral w klubie X, to klub X bylby contenderem. Gdyby powiedzial to ktos inny, to nikt by sie tym nie zainteresowal. Gdyby powiedzial to Jax, to bylaby kolejna wypowiedz starego ekscentryka i przebieglego goscia. A jak powiedzial to LeBron, to rozpetalo sie medialne piekielko pt. "LeBron chce zmniejszyc lige". Pozniej musial to wszystko odkrecac, a to iloma pytaniami byl bombardowany jego sztab medialny z tego powodu, to mozemy sobie wyobrazac. Moim zdaniem troche malo w Polsce do nas dociera jak on jest tam popularny i jak dawno temu wykroczyl poza zwykly sportowy swiat i stal sie po trosze wszystkim - celebryta, biznesmenem, sportowcem, twarza produktow, nawet ikona mody, a ostatnio takze czarnym charakterem. To co widzimy poza boiskiem to juz jest produkt. Jak sobie wyobraze w dzisiejszych czasach Magica Johnsona, z tymi pieniedzmi, taka pozycja i takimi mozliwosciami, to nie wiem czy to bylby ten sam usmiechniety koles jakiego go pamietamy.

    Co do kreowania wizerunku, to nie jest to tez taka oczywistosc, bo jesli juz raz dostalo latke tego zlego, to teraz co bys nie robil, to i tak najglosniej bedzie o jakiejs aroganckiej wypowiedzi albo rzucie dresem.

    A jesli spojrzy sie na 'The Decision' z boku, to przeciez to mial byc wizerunkowy sukces. Telewizja proponuje program, LeBron mowi OK, ale kasa z reklam na dzieciaki i na pierwszy rzut oka wszyscy powinni byc zadowoleni. TV ma ogladalnosc, James ociepla wizerunek. A jak wyszlo to chyba wiadomo.

    Isiah nie pojechal tam dlatego, ze byl nielubiany, a nie dlatego, ze nie podal reki. Nie wiem czy z tego powodu LBJ stal sie dla Dwighta smiertelnym wrogiem. Nie sadze. Tak samo jak nie sadze, by Jordan nie lubil Thomasa za nie podanie reki. Tam bylo duzo wiecej drobnych i powaznych konfliktow czego konsekwencja bylo takie, a nie inne zachowanie. U LeBrona byla tylko frustracja, bez zadnego drugiego dna, takiego jak w rywalizacji Bulls-Pistons i pozniej Dream Team (Bulls/Magic vs. Thomas). Zachowal sie nie w porzadku, ale nie jest to warte uwagi jaka zebralo, bo wielu przed nim i po nim robilo i bedzie robic to nadal, tylko ze wtedy juz nikt nad tym sie nie bedzie pochylal.

  • Gość: [The Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    Tani hajterzy znajdzcie cos powaznego na Jamesa to podyskutujemy na powaznie,na razie robicie z niego nadczlowieka ,z siebie zapyzialych marudnych papara-wlazi(tak wiem takie slowo nie istnieje) dupkow i nadajecie sie glownie do wykpienia.Prawda jest prosta: O spraw kryminalnych Jamesa,0 bojek w NBA,zawieszen itd.A zlosliwych fauli nie brakowalo przez lata,nawet w ostatnim meczu spadla mu opaska jak dostal po glowie.Czy ktos slyszal kiedys o klotniach z kolegami w zespole,czy zlej chemii zeby ktos sie skarzyl ? Po prostu jak na realia NBA wzorzec do nasladowania

  • Gość 83.2.218.21*

    @simon, ja też do samych gestów tego typu nie przywiązuję wagi większej, ale nie żyjemy w prózni, wywołuje to reakcje otoczenia, więc żeby się zdobyć na rozumny komentarz chyba warto wczuć się w to, jak większość to odebrała i dlaczego właśnie tak.

    @15
    dajesz kolejny przykład na to, ze na pewnym poziomie obecności słowo zaczyna ważyć więcej. i tyle. tak po prostu. a skoro jest to rzecz wiadoma, to warto gryźc się w język zanim się coś powie. albo więc lebron plecie, bo nie rozumie takiej zależności między swoim statusem w lidze, a powyższymi zasadami, czyli jest głupi, albo plecie pomimo wszystko, więc nie powinien mieć pretensji, że ktoś go za to jedzie [ty też nie powinieneś, że jego jadą, czy robią wokół tego temat dnia], albo wie co mówi i robi to specjalnie - pod publikę, po to żeby jego nazwisko nie schodziło z pierwszych stron, żeby być w centrum wydarzeń i : albo robi to sam, albo podpowiada mu sztab speców od marketingu sportowego. być może, zatem, szukasz alibi, którego mu nie trzeba albo którym możesz mu zaszkodzić, choźćby tylko w tej polemice.

    tym bardziej dziwne jest twoje zżymanie się, skoro mechanizm decision prześwietlasz całkiem sprawnie. dlaczego zatem, akceptujesz jedną stronę medalu, a drugiej już nie ? prowokująć pewne zachowania narażasz się także na krytykę, to przecież łatwo przewidzieć. problem chyba leży w akceptacji. piszę "chyba", bo takie podejście do sprawy obnażałoby czyjąś infantylność, więc nie chcę być kategoryczny w osądach.

    chodzi o sam gest. jak widać - nic się nie zmieniło od 91 roku, i wtedy i teraz są pewne zachowania nie budzące szacunku, a w wykonaniu prominentów tej ligi - wzbudzające żywą dyskusję o tzw. klasie i charakterze człowieka, już nawet nie gracza. nie da się, imo, z jednej strony uznawać jamesa za indywidualność, podkreślać jego znaczenie, żonglować wyróznieniami i całą resztą, a jednocześnie udawać pierwszą naiwną, że jak on coś chlapnie, to media to rozdrapują na częsci. taka jest natura mediów i taki jest los środowiskowych celebrytów.



  • Gość 83.2.218.21*

    'wzorzec do naśladowania" - lepszym wzorcem może być juan barea albo charlie villanueva, albo andris biedrins - są czyści jak łza, nawet nie ma sprawy shakehand pod dyskusją.. a jednak nie są, o 'wzorcu' się pisze albo mówi w
    odniesieniu do lebrona - wektor aksjologiczny bez znaczenia w tym momencie... dlaczego, skoro wg np. @15 "trzeba mierzyć równa miarą", dlaczego oni nie są rozpatrywani w takim ujęciu ? bingo, bo nie mają tego statusu co lebron.

    więc, może pora skończyć z marudzeniem, ze sie ktoś czepia go za "byle co", może pora dostrzec pewne banalne sprawy, jak własnie taka, że status w lidze niesie ze sobą zarówno udogodnienia i przywileje, jak i pewne upośledzenia i narażenie na przesadne zachowania.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Mnie tam jego status i cala otoczka malo obchodza, bardziej obchodzi mnie jak gra. A gra tak, ze od 3 lat jest najlepszym koszykarzem planety. I nie ma nic kontrowersyjnego w takim stwierdzeniu. A najbardziej przerazajace w tym wszystkim jest to, ze ma w swonjej grze braki i pare rzeczy, w ktorych moze byc jeszcze lepszy. To mnie najbardziej fascynuje w jego osobie. Bo to czy jest bucem, skromnym czy skromnym bucem, komu podal reke, a komu nie, to sa jakies odpryski. Parkiet mnie obchodzi, bo ogladam mecze i wiem, ze beda dni gdy bedzie zawodzil i nie trafi 3 waznych rzutow w crunch time, ani game winnera.

    I wtedy wszyscy zbiora sie, by rozbijac na czynniki pierwsze jego zagrania. Szkoda tylko, ze tak robi sie w tej lidze tylko z nim i z Kobim (ale z nim juz jednak troche mniej). Gdyby LeBron zaliczyl taki "durantowy" wystep jaki przytaczam powyzej,. to zaraz po nim zostalby zjedzony do bialej kosci, a game winner z poprzedniej nocy zostalby ochrzczony fartem sezonu. Kevin ma to szczescie, ze jeszcze nie ma co do niego wielkich oczekiwan i game winner pozostaje w mocy. Ale oczekiwania rosna. Zreszta juz wzrosly i poki co, to w tym sezonie nie gra na ich miare, bo przeciez wszyscy wmawiali, ze to bedzie druzyna na 2 seed i final konferencji. Ale sezon jeszcze dlugi.


    Zreszta gdyby Jordan wchodzil do ligi z takim hukiem jaki LeBronowi zapewnila liga, media i korporacje, to po paru latach mialby podobny status do niego. Wielkiego przegranego. Zreszta mysle, ze w duzej mierze ten negatywny bagaz jaki mial za soba w postaci kolejnych szybkich porazek w playoffs zawazyl na jego dalszej karierze (choc bardziej zawazyl Scottie), podobnie nieumiejetnosc samodzielnego wygrywania jaka wmawiano Bryantowi - to byl jego negatywny bagaz (choc tu znowu bardziej zawazyl Pau). Z LeBronem i jego bagazem moze byc tak samo, choc nie musi, a jak bedzie, to i tak bedzie sie to liczylo mniej niz Wade w ekipie.

  • Gość: [czarny_eminem] staticline50776.toya.net.pl

    Nigdy nie przepadałem za Lebronem, ale jego bufonada mi nie przeszkadza. Powtarzam to co już raz tu pisałem - on jest przesiąknięty środowiskiem hip-hopowym, posłuchajcie sobie jakiegoś Jaya-Z czy innego niggasa, oni są święcie przekonani, że są Panami Wszechświata. Wrogowie im nie przeszkadzają, bo mają na to swój sposób - brush the dirt off my shoulder, a "all ya hatin' iz feul to my fire". Lebron się świetnie wpisuje w obraz takiego cool niggasa i żyje wg tego wzorca. Wystarczy zobaczyć jak się buja po ulicach nieswojego miasta (www.youtube.com/watch?v=ciJ2iRd0yi4), jak rapuje na treningu najbardziej buńczuczne teksty, najbardziej buńczucznego Tupaca (Panie, świeć nad jego duszą i cześć Jego pamięci jak i Magikowi, co patrzy na nas z Nieba i ocenia nasze postępowanie!). On jest cold mu'fucka i dobrze mu z tym. I mi też. Dyskusja o tym czy podał rękę czy nogę jak Wałęsa, zostawiłbym dzieciom. Głupotą jest uważać, że powinien być wzorcem, a już totalną głupotą jest wyznawanie zasady, że im większy talent, tym większy obowiązek świecenia przykładem dla przygłupich amerykańskich nastolatków z przedmieść. Nie można sobie uzurpować prawa do sterowania zachowaniem człowieka, tylko dlatego że tenże posiadł talent, który stawia go na świecznik. Nie można zrzucać odpowiedzialności za błędy wychowawcze na gwiazdy. Niech każdy pilnuje swojego nosa i swojej moralności i świeci przykładem dla swoich dzieci. Na koniec pozwolę sobie zacytować mój biały, wybrakowany odpowiednik:
    I came to the club drunk with a fake ID
    Don't you wanna grow up to be just like me!
    I've been with 10 women who got HIV
    Now don't you wanna grow up to be just like me!
    I got genital warts and it burns when I pee
    Don't you wanna grow up to be just like me!
    I tie a rope around my penis and jump from a tree
    You probably wanna grow up to be just like me!!!

    I jeszcze żeby nieco zwiększyć rezonans lebronowej bufonady, polecam link, który się już na tym blogu przewijał, a w którym amerykański olimpijczyk z "mniej fajnej" dyscypliny relacjonuje swoje spotkanie z bufonem Lebronem - brookbillings.blogspot.com/2010/12/lebron-james-at-2004-games-in-athens.html?spref=fb

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Ten olimpijczyk jest z Kalifornii wiec sie nie liczy - jest niewiarygodny! ;) LeBron i Melo byli wtedy niedojrzalymi gowniarzami. Zreszta Anthony przechodzil samego siebie w tamtym okresie. Do przezycia olimpiady na zasadzie - to wiecej niz sport, trzeba dojrzec. Kobe sporo mowil o Pekinie i odnioslem wrazenie, ze potraktowal to jako pewne ladowanie akumulatorow, a nie przykra konieczniecznosc zblazowanej amerykanskiej gwiazdy, ktora zmusza sie do gry o pietruszke.

    Z tego co kojarze, to LeBron rymowal rowniez teksty Twojego bialego odpowiednika i to podczas meczu gdy wychodzil w crunch time. www.youtube.com/watch?v=4gyPqq6N1r4 (rozjechane synchro)

  • Gość: [The Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    Szczyt glupoty ustanowiony : Lebron buja sie po sklepach :)))

    Lebron just happened to lean over the table and ask "what game y'all playin?" when for some reason I spouted out "Hey man, females only over here" Wychowanie tego olimpijczyka jest bardzo wiarygodne :)

  • Gość: [czarny_eminem] staticline50776.toya.net.pl

    Za mało uśmiechów Troll :)) Wrzuć jeszcze kilka :)) będzie większy dystans ;-) xDD

  • lysy_buc_anzelm

    @ do Trutnia

    Czy ty faktycznie myślisz, że ja lub ktokolwiek tutaj używamy ksywki LeBrona 'Król' serio?
    Bo pęknę ze śmiechu. Równie dobrze mógłby się tytułować 'Frikadeller' albo 'Burn-hunter' albo jeszcze inny 'Creep-Worn'.

    Na polski jego przydomek 'King Lebron' z basketballowego sitcomu należałoby chyba tłumaczyć, jako 'PRZECHUJ LEBRON' , aby sprawić większą przyjmność niektórym, lubującym się w cipach, pederastach, zasranych gaciach i innych kloacznych wywodach, jak o 'prawdziwy mężczyźni'.

    @ do wszystkich

    WZORZEC DO NAŚLADOWANIA????!!!!!!!!
    Szkoda, że nasz prze-bohater nie wychował swoim przykładem chociaż jednego gracza obok siebie. A u jego boku zmarnował się spory talent - tj. DANIEL GIBSON.

    Niemal w każdej drużynie są jacyś gracze cieszący sie wyjątkowym prestiżem (nawet obecnie w Cavs Jamison stara się ciągnąć tę drużynę jak tylko może). Bardzo często nie żadne legendy. Przykładowo po zmiażdżeniu tych Cavs, Bryant powiedział że, "było mu bardzo przykro upokorzyć drużynę, swojego byłego mentora (Byrona Scotta)".
    Nikomu nie potrzeba do tego specjalnie żadnego LeBrona. Z resztą najczęściej pytani o niego zawodnicy odpowiadają, że ani ich grzeje, ani ziębi. Wielu jest w lidze, jak oni to mówią "gym rats". Jeden LeBron nie robi różnicy.

  • Gość: [Łukasz] 178.219.19.25*

    @lysy buc
    ja używam ksywki król jak najbardziej serio. właściwie to wiem... ze jest królem...
    Twittera, talku, nieprzemyślanych wypowiedzi, koszul w czerwona krate i potencjalnych gamewinnerow z 9 metrów jest także królem-żywicielem dla mavericka i innych pijawek zerujących na jego prawdziwie nubijskim pośladku

    A czekam na to żeby wreszcie pokazał choć cień legendy którą podobno już jest, choć cień fightera, chce zobaczyć jego flugame, chce zobaczyć jego the shot (nie ten pseudo - gówniany rozdmuchany przez media rzut z Orlando) chce zobaczyć te pierścienie (co najmniej 6)... chce zobaczyć średnią 41 pkt w serii finałowej... rzut zapewniający mistrzostwo pod koniec kariery... bo to ma znaczenie....

    wtedy przyznam ze jest Królem...

    a narazie pozostaje średnio rozgarniętym bardzo dobrym koszykarzem z wielkim ego rozdmuchiwanym dodatkowo przez media i działania marketingowe sponsorów i menadżerów

  • Gość: [The Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    Jak ktos uzywa oficjalnej ksywy nie na serio to znaczy,ze jest idiota.Takich tu nie brakuje oczywiscie.Jak ktos chce obsmiac to niech pisze Queen,Princesca czy KrUl itd.Wtedy jest wszystko jasne.

    " u jego boku zmarnował się spory talent - tj. DANIEL GIBSON" :)))) Talent ten marnowal sie i bez Jamesa (42pick niczym gwiazda i obecny sezon).Chyba,ze przez talent rozumiesz gre w NBA mimo lenistwa,jarania,chlania i posuwania K.Cole.

    No tak Jamison ma wyjatkowy prestiz ,na co im Lebron? :))) "Jeden LeBron nie robi różnicy " :))) Obawiam sie,ze wlasnie robi 200-300% roznice w bilansie Cavs

  • Gość: [ert] 87-205-249-207.adsl.inetia.pl

    @ Łukasz

    ...Amen:)

  • Gość: [emace] ekl26.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @lysy_buc_anzelm

    WZORZEC DO NAŚLADOWANIA????!!!!!!!!
    Szkoda, że nasz prze-bohater nie wychował swoim przykładem chociaż jednego gracza obok siebie. A u jego boku zmarnował się spory talent - tj. DANIEL GIBSON.

    Kiedyś czytałem na jakimś amerykańskim forum anegdotkę że jedyny zawodnik, oprócz James'a który nie pękł w PO to był właśnie Gibson. Za tą właśnie pamiętną serię z Pistons. Tylko co z tego że zarząd Cavs tego nie docenił i sprowadził duplikat Gibsona, niesprawdzonego w PO Mo Williamsa. Któremu jak udowodniły ostatnie dwa lata, ręka drżała w PO w przeciwieństwie do Gibsona. I to właśnie nieszczęsny Williams zabrał minuty Gibsona. Wszystkie wymiany jakie dokonała organizacja w Cleveland można skwitować śmiechem. A że byli na tyle głupi że oddawali za nie picki to już inna sprawa. A mówienie że Gibson się zmarnował przez Jamesa jest trochę absurdalne. Przecież James nawet sugerował w ubiegłorocznych PO do Browna aby dać trochę minut Gibsonowi.

    Poza tym powiedz mi kto wychował sobie jakiegoś gracza obok siebie? Bryant? Nie przypominam sobie. On był w czepku urodzony. Dostał Shaq'a. Później dostał na dokładkę starego ale jarego Karla Malone'a. Później przyszły czasy posuchy podczas której niektórzy fani Bryanta nie przyjmują do wiadomości i w końcu dostał Gasola za worek ziemniaków. Jordan? Mówienie że Jordan wychował sobie Pippen'a jest obrazą dla Scottiego.

    I jeszcze apropo wzoru do naśladowania, piętnowania za nie podawanie ręki, rzuconego dresu i tylu złych rzeczy które napisał na Twitterze. Niektórzy chyba zapomnieli co się działo w NBA w ostatnich 20 latach. James przy tych wszystkich swoich pierdołach ma się nijak do innych wielkich zawodników. Spójrzmy. Kobe Bryant, oskarżony o gwałt, nazwany przez Jacksona 'uncoachable', następnie krytykujący Jacksona, cała szopka z transferem na Plutona, sytuacja z Shaqiem. Ale rozumiem że dres Jamesa wywarł na niektórych duże wrażenie. Spójrzmy dalej, na HIS AIRNESS. Niektórzy chyba nie pamiętają że Michael miał ogromne problemy z hazardem. Chodzą nawet teorie spiskowe że Jordan był tajemniczo zawieszony za długi hazardowe, oraz że śmierć jego ojca była właśnie powiązana z tymże nałogiem. Nawet taki Mike Vick z NFL, po odsiadce w więzieniu za urządzanie walk psów po wyjściu z więzienia i grze nie sciąga na siebie tyle negatywnych emocji co James. Czy to co robi James aż tak bardzo zasługuje na ogromne piętnowanie na każdym kroku za te wszystkie pierdoły jakie odstawia?

  • lysy_buc_anzelm

    I wyszło szydło z worka.
    Trudno dyskutować z kimś, kto dywagacje o herosach z koszykarskiego show-businessu bierze tak bardzo sobie 'do serca' i ma z tego powodu osobiste urazy.
    To tak jak by ktoś obraził się, bo zwymyślałem Alfa, Ala Bundy'ego albo Czarka z '13 posterunku' albo "niewolnicę Izaurę". To taki poziom rozmowy jak z jasiem z przedszkola.

    Przydomki i wizerunki medialne koszykarzy to podbny rodzaj fikcji, co postacie z seriali.
    Ksywa "King LeBron" zresztą absolutnie pasowała do obrazu gry Cavs w ostanich sezonach (jak biegali wokół niego, zastawiali, oddawali mu piłkę kiedy tylko chciał itd.).
    W Miami pasuje już mniej nawet wtedy, jak LeBron dominuje. Komentatorzy też rzadziej tak go nazywają.

    Idiotą jest raczej ten kto twierdzi, że może być coś takiego jak 'OFICJALNA KSYWA'.

    No i co z tego, że Gibson został wybrany w 2 rundzie draftu. Obecnie czołowym rookiem jest Landry Fields z podnego picku, co Gibson. Nie mówiąc o wielu graczach z przeszłości wybranych w 2 rundzie (np. Manu Ginobilli), którzy znaczą(-yli) sporo w nba. Bez trójek Gibsona LeBron nie zaliczyłby nawet jednego finału. Widać też po twoich przykładach, jak bardzo jego postawa magnetyzuje graczy wokół, że skłania do ćpania, zabawy i chlania. Prawdziwy z niego lider, jeśli tak.

    Obawiam się, że niestety dla graczy z obecnego składu Cavs, bardziej motywującą jest gra Jamisona, niż przebrzmiała sława LeBrona w Cleveland.

  • lysy_buc_anzelm

    Już dyskutowaliśmy tu kiedyś, że Gibson mógł grać równie dobrze na dwójce, jak to było w jakiejś fazie obecnego sezonu, gdy grała piątka Mo(jako 1)-Gibson(jako 2).

    Po tamtym sezoine 2006/07 Gibson startował w piątce w sezonie 2007/08 u Mike'a Browna. Ale stracił miejsce nie na rzecz Mo, a Delonte'a Westa. Mo przyszedł sezon później. Zabrakło kogoś kto by wziął w tryby tego kolesia i zrobił z niego nie tyle all-stara, co regularnego play-offowego killera (Manu G. też ledwie raz grał w meczu all-stars). I to jest może różnica między dobrym mentorem, a tylko hypem wokół jakiejś osoby.

    Co do Kobego, to akurat nie jestem jego kibicem (w ostanim finale kibicowałem 'Zielonym', a nie LA). Więc opinie na jego temat, też mi wiszą. I bez dwóch zdań był w czepku urodzony. Poczynając od wymiany po drafcie z Hornets do Lakers.

  • Gość: [simon] 178.73.49.19*

    lysy_buc_anzelm
    "Obawiam się, że niestety dla graczy z obecnego składu Cavs, bardziej motywującą jest gra Jamisona"

    Widać po wynikach jak jest motywująca.

    A Monta Ellis został wybrany z 40 numerem. Tylko co z tego? Monta dzisiaj dźwiga Warriors na własnych plecach, będąc przy tym jednym z najlepszych ofensywnie obwodowców w lidze, a Gibson jest drugim strzelcem najsłabszej drużyny w lidze i wygląda na to, że jego talent zbyt wielki nie jest. Słusznie ktoś napisał, że jak Lebron był jeszcze w Cleveland to Gibson dostawał jakieś 20mpg w PO nawet mniej niż 20 (w ostatnich PO niecałe 5 minut) i dublował się pozycjami ze sprowadzonym przez Cavs Mo.

  • Gość: [emace] ekl26.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Ale czyja to wina że Gibson nie dostał minut? Jamesa? czy Browna? I nie porównujmy Gibsona z Ginoblim. To jest inna klasa zawodnika. Jedyne co Gibson potrafi to być spot-up shooterem, Manu chyba oferuje więcej. To że ktoś ileś tam razy grał w meczu gwiazd nie jest dla mnie jakimkolwiek wyznacznikiem klasy i potencjału zawodnika. Deron Williams grał po raz pierwszy w meczu gwiazd w zeszłym roku? Czy jest to jakiś wyznacznik umiejętności tego zawodnika?

  • lysy_buc_anzelm

    "Widać po wynikach jak jest motywująca (gra Jamisona)."
    Jak ktoś widział walkę akutalnego miernego składu Cavs w trakcie wczorajszego meczu z Nets, to mógł zobaczyć to na własne oczy, a że potencjał Jamisona jest niewielki to inna sprawa.

    Czy ja prowadzę śledztwo, żeby osądzać kto winien bardziej, a kto mniej?
    Fakt jest jeden, że współpraca Jamesa z Gibsonem nie przyniosła żadnych owoców.
    Wszystkie okoliczności rozstrząsajcie sobie sami, o ile macie wystarczające źródła informacji. Bez wątpienia można tylko powiedzieć, że gdyby James osiągnął świetną koszykarską chemię z Gibsonem to Brown by jej nie rozbił. Z sukcesu Cavs w play-offach 2007 nic nie wyniknęlo konstruktywnego. W mediach w ameryce mówi się o czymś takim, jak 'chemistry' "teammate's support", "basketball IQ". W tej sytuacji trudno się czegoś takiego doszukać.

    Mylicie wciąż talenty zmarnowane z graczami, którzy się rozwinęli. Chyba musiałbym być ostatnim idiotą, żeby twierdzić, że obecnie Gibson jest na poziomie Monty Ellisa, czy Ginobillego. Ale pierwszy sezon i play-offy Gibsona i Ginobillego można porównywać. Monta Ellis też zaczął błyszcześ około swojego trzeciego sezonu.

  • Gość: [The Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    *Ale stracił miejsce nie na rzecz Mo, a Delonte'a Westa. Mo przyszedł sezon później." Tracil tez miejsce na rzecz Pavlovica czy Parkera,po prostu superstar :)))
    Gibson to typowy przyklad lenia,ktory zadowolil sie kasa i slawa i przestal sie rozwijac.

    Prawdziwi fani NBA z tego bloga sa juz znudzeni aferami na tweeterze,rzutem dresem,czy nawet bujania sie po sklepach(w cudzym miescie!) i chcieliby poczytac cos na temat gry Jamesa.Proby zdeprecjonowania Jamesa graczem od ponad dekady nie grajacym to rozpaczliwe lapanie sie brzytwy i przyznanie,ze jest Krolem obecnej NBA.

  • Gość: [simon] 178.73.49.19*

    No tak ale pisałeś, że w Cavs obok Lebrona żaden talent furory nie zrobił. I to jest w sumie prawda, ale trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie czy takie talenty były i miał kto to furorę robić.

    Młodzii, którzy trafiali do Cavs za kadencji LBJ to właśnie gracze pokroju Gibsona, Varejao, Hicksona czy Pavlovicia. Najwyższe picki z tego grona to Hickson i Pavlovic wybierani z 19 numerami, chociaż ten drugi nie był wybierany przez Cavs i do Lebrona trafił dopiero w drugim sezonie. To pokazuje, że to wszystko zawodnicy którym wielkiej kariery nie przepowiadano i wielkich oczekiwań też nie było.

  • exxon71

    Uuuu, "oficjalna ksywa" - dobrze że nie trzeba wykupywać licencji żeby móc jej używać w postach.

  • Gość: [The Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    Niektorzy powinni placic licencje by moc w ogole napisac post.Jak ktos nie czuje roznicy miedzy powszechnie przyjetym(zazwyczaj trafnie) przydomkiem a`la The Glove,Airness,Truth,Dream,King itd.a wymyslami malo rozgarnietych hajterow,ktore przyjac sie moga tylko w ich glowie powinien udac sie do lekarza.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    "Jak ktoś widział walkę akutalnego miernego składu Cavs w trakcie wczorajszego meczu z Nets, to mógł zobaczyć to na własne oczy, a że potencjał Jamisona jest niewielki to inna sprawa."

    Wez mnie nie rozsmieszaj. Walka? Jaka walka? Pisalem o tym powyzej. Ryan Hollins zamiast objac w ostatniej akcji Lopeza, to klepal go po tylku z nadzieja, ze sedziowie to zagwizdza. Jak zobaczylem to na powtorce, to umarlem ze smiechu, bo tak to sobie mozna pogrywac w WNBA. Poza tym w tym meczu nie potrzebna bylaby zadna walka, bo Cavs prowadzili cale spotkanie, nieraz kilkunastoma punktami, a na koniec dali po prostu ciala. Im potrzebny jest ktos, kto moze trzymac wynik, a kogos takiego nie maja nawet w pelnym skladzie bez kontuzji. Skonczyly sie takze latwe punkty, ktore wypracowywal im LeBron i FG% wszystkich poszlo drastycznie w dol. Niewesola jest ta druzyna, L17 z czego polowa to blow-outy nic mi nie mowi o motywacji i woli walki. W tym temacie mamy inne zdania.

    Piszac o wychowywaniu zawodnikow, powinniscie pisac przede wszystkim o sztabach ludzi, ktorzy z nimi pracuja, bo to tutaj wszystko sie decyduje. Nie piszscie tez o Gibsonie, jakby to mogl byc kolejny Westbrook czy Rose, bo to smieszne. Cala kariere gra jak przecietny drugorundowiec z przeblyskami, gorsza wersja George'a Hilla, a wy tu robicie z niego projekt na all-stara. Bez zartow prosze.

  • killy

    @Lukasz:
    Howgh

    @Truth:
    "Oficjalna ksywa" - ROTFFL

    Czyli jak ktos w zyciu (albo telewizorze) operuje ironia, to zarowno przed tym faktem, jak i po - powinien przetaczac sie po tym lez padole (przykladowo) rydwan ognia lub 18-kolowa 'gumowa kaczka' z mega wielkimi plachtami "uwaga! ironia" i "spocznij, koniec ironii", tak?

    Oficjalna ksywa... [fp]

  • exxon71

    @Truth - twoja oficjalna ksywa też jest nadzwyczajnie trafna

  • Gość: [The Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    G.Hill potrafi porzadnie bronic,a ten lolek wypadl z rotacji bo byl za chudy w uszach glownie w obronie.Ale czego sie mozna spodziewac od kogos z oficjalna ksywa Cycus ?

  • lysy_buc_anzelm

    Czyli mam rozumieć, że kilkunastopunktowe prowadzenie Cavs z Nets wzięlo się nie z rywalizacji (walki) tylko z tego, że Nets położyli się na parkiecie.

    I cytat z Byrona Scotta: "It was one of those games where I thought our guys played really hard. We had some mistakes towards the end that I think cost us the game. Its tough, its tough to take the loss because I thought our guys played hard enough to get the win. We have to keep playing hard and applying all the things we talked about on both ends of the floor".

    Daniel Gibson nie moja bajka.
    No, ale przypomnę na zakończenie choćby tę grę rookie vs sophomores 2008
    oraz video
    Daniel Gibson MVP Rookie - Sophomores

    i 11 trójek oraz mvp Gibsona wśród graczy takich jak: Durant, Jeff Green, Conlon, Scola, Horford, Roy, Rondo, Gay, Bargniani, Aldridge, Millsap, Farmar.
    Pewnie, że to był mecz-zabawa. Ale, żeby zdominować jakąkolwiek grę, trzeba umiejętności, która właśnie jest TALENTEM. Niekoniecznie na supergwiazdę, ale na znaczącego strzelca, jak chociaż 80% obecnego Monty Ellisa. Więc raczej Gibson nie był tylko koszykarzem-cieniem, którego nikt nie zauważył.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Teraz ma pole do popisu? Blyszczy? Nie bardzo. Mecze towarzyskie maja taka sama wartosc jak streetball gdzie Rafer Alston robi wszystkim z dupy jesien sredniowiecza, lapiac sie do malo, ktorego skladu w lidze.

    Piekna walke pokazali Cavs jak ich doszli Nets. Trener kazal faulowac, a Hollins klepie goscia po tylku. Przegrywac mecz w taki sposob to nie jest walka tylko frajerstwo. Tak robili Clippers na poczatku sezonu, do poki Baron nie zaskoczyl. No ale w sumie to lepiej przegrywac w taki sposob, niz rzucaja dwa razy mniej punktow niz przeciwnik, bo to jest dopiero rywalizacja.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Jesli juz cos mialoby mowic o wartosci Gibsona to wspomniane playoffs. Tylko, ze fakt, ze nie drzaly mu rece nie czyni z niego jeszcze nie wiadomo jakiego zawodnika. Mario Elie i Steve Kerr tez trafiali kiedy byla taka potrzeba, ale nikt ich all-starami nie mianowal. Gibson jest juz w lidze 5 rok i nie spodziewam sie po nim jakiegos kosmicznego przelamania. Rzuca te 13 punktow w druzynie, gdzie dzis do rotacji lapalby Adam Lapeta i Krzysio Szubarga ;), wiec nie widze w nim olbrzymiego potencjalu. A nawet jesli takowy w nim jest, to nie jest przeciez wina partnera z druzyny, ze trener wolal dawac minuty Delonte, czy Mo.

  • Gość: [zdzis] aemp230.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Oficjalna ksywa, hmm... pod względem językowym to bardzo ciekawy oksymoron - oficjalny oznacza "zatwierdzony przez urząd, instytucję itp." lub "odpowiadający ustalonym formom i regułom, reprezentujący jakąś instytucję, urząd itp" (za sjp) natomiast ksywa oznacza "pseudonim, zawołanie, przezwisko, zwykle w gwarze przestępczej" (także za sjp).
    Moim skromnym zdaniem to wyrażenie mogłoby odnosić się bardziej do latynoamerykańskich (zazwyczaj) sportowców (np. Ronaldinho, Nen , Giba i wielu, wielu innych) - tam gdzie przybrany pseudonim zastępuje na koszulce i w protokole meczowym prawdziwe personalia sportowca.

    Ot, taka dygresja :D

    PS. Atlanta jest ciągle w pierwszej czwórce najmocniejszego od lat Zachodu. Wiem, że jest jeszcze na to za wcześnie, ale perspektywa walki z Orlando (i później ew. z Bostonem) nie napawa optymistycznie.

  • lysy_buc_anzelm

    OK. Ale jeśli podczas najbliższego 'meczu towarzyskiego' Wschód-Zachód w LA, Lebron otrzyma tytuł mvp, mam nadzieję, że też będziesz utrzymywać, że to jest bez znaczenia i ma wartość wygranej w meczu Streetballa (przez duże S).

    Chyba jasne jest, że o talencie Gibsona pisałem cały czas w czasie przeszłym, gdy go ujawnił w play-offach 2007 i robił nadzieję na rozwój w sezonie 2007/08. Potem to już nie było o czym mówić. Więc jakie to ma znaczenie, ile obecnie rzuca? Teraz to jest przeciętnym graczem obwodowym, z widokami bardziej na grę w Europie niż utrzymanie się w nba.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Wiec jesli sam tak twierdzisz, to bardziej niz pewne, ze sztab trenerski wiedzial to juz wtedy, bo to nie jest tak, ze biednemu Gibsonowi zlamali kariere

    No a jakie ma znaczenie all-star MVP? W ogole samo uczestnictwo w tym meczu i sam mecz? Kiedy Magloire, Brad Miller byli all-starami tyle samo razy co Deron, a David West nawet wiecej. Tim Duncan co roku wyglada jakby przezywal najwieksze katusze uczestniczac w tym widowisku, a Amar'e przekonuje sie, ze reszta ligi broni tak jak on na codzien. Przeciez to jest zabawa, co niby ma znaczyc MVP zdobyte w pojedynczym meczu, ktory w dodatku ma byc luzackim pokazem umiejetnosci gwiazd ligi? Jak mialem 10 lat to byl to dla mnie najwazniejszy mecz sezonu i przywiazywalem do tego szalona wage. Pozniej juz jakby mniej i mniej...

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    A MVP Rookie vs Sophomores zdobywali tez Wally Szczerbiak i Zydrunas Ilgauskas. Choc to zle przyklady, bo obaj to przeciez all-starzy heh

  • lysy_buc_anzelm

    A tymczasem Kendrick Perkins wrócił.

  • Gość: [Łukasz] 178.182.182.181.nat.umts.dynamic.eranet.pl

    @ The Truth
    Proby zdeprecjonowania Jamesa graczem od ponad dekady nie grajacym to rozpaczliwe lapanie sie brzytwy i przyznanie,ze jest Krolem obecnej NBA.
    Powoli stajesz się macierewiczem tego bloga...
    Samo porównanie Jamesa do Jordana to nobilitacja. Ilu innych zawodników obecnie porównuje się do Jordana? Kobe'go? Nawet nie Duranta bo to narazie inna bajka.
    Czy jest obecnie królem ligi? To zależy pod jakim względem. Bo napewno nie na płaszczyźnie Jordana.

  • podniebny_warchlak

    Truth, czas na Twoje 10 przykazań fana LeBrona. Pierwsze (a w zasadzie - przez analogię - drugie) już mamy: Nie wymawiaj oficjalnej ksywy Króla nadaremno. Czekamy na pozostałe 9.

  • Gość: [The Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    "A czekam na to żeby wreszcie pokazał choć cień legendy którą podobno już jest, choć cień fightera, chce zobaczyć jego flugame, chce zobaczyć jego the shot (nie ten pseudo - gówniany rozdmuchany przez media rzut z Orlando) chce zobaczyć te pierścienie (co najmniej 6)... chce zobaczyć średnią 41 pkt w serii finałowej... rzut zapewniający mistrzostwo pod koniec kariery... bo to ma znaczenie"

    Haha nie ma jak nobilitacja od Jordanowej dziwki :))

    "Czy jest obecnie królem ligi? To zależy pod jakim względem. Bo napewno nie na płaszczyźnie Jordana" I znow biednemu Jordanowi trzeba zrobic dobrze,twoje usta nadaja sie tylko do 2 rzeczy jedna z nich jest pieprzenie farmazonow.Okazuje sie,ze poza Jordanem nie bylo zadnych legend w lidze i tylko do jasnie pana Jordana mozna sie odniesc mimo,ze pozycja,styl gry zdecydowanie sie roznia.Ale czego sie mozna spodziewac od kogos kto twierdzi,ze James symulowal kontuzje lokcia.

  • Gość 83.2.218.21*

    'nieszczęsny williams zabrał minuty gibsona" @emace - zabrać można coś na co ktoś zasługuje, a gibson po kontuzji, operacji był bez formy. 32 i 28 % [jego wyniki w rzutach w ost dwóch edycjach playoffs] to miała byc alternatywa dla mo williamsa ?

    'wszystkie wymiany jakich dokonali cavs można skwitowac śmiechem' - szkoda, ze kiedy były dokonywane, kiedy dzięki nim cavs wygrywali po 66 gier w sezonie i sweepowali w pierwsyzch rundach playoff, jakoś nikomu do smiechu nie było.
    cavs rozlatywali się pod presją decydujacych meczów, i zespół jako taki, i lebron i cała reszta, więc zamiast pieprzyć głodne kawałki o smiechu, to lepiej może szukać tego "czegoś", czego cavs brakowało w tamtych g5-6, a czasami 4. jak dla mnie brakowało mentalności zwycięzców, czyli tego czego lebron nie ma - lider projektuje na zespół swoje postrzeganie koszykówki, poziom woli i żądzy. i lebron sprojektował. w miami szanse, ze nie sprojektuje są o tyle większe, ze spiritual vocal zespołu jest wade.

    'mówienie, ze Jordan wychował sobie Pippena jest obrazą dla scottiego" - czy scottie o tym wie ? jak zwał tak zwał. patrzenie z dzisiejszej perspektywy dla niektórych widać jest po prostu za wysoką poprzeczką do przeskoczenia. w momencie swojego wejścia do ligi scottie może i miał talent ruchowy, zasięg i potencjał, ale nie był gotowcem allstarowym. był projektem i to bardzo. kwestionowanie tego, ze granie obok jordana, chłonięcie jordanowskiej etyki pracy, bycie stale pod presję jordanowskich wymagań wobec innych, podpatrywanie na codzień arsenału umiejętności jordana nie przyczyniło się do bujnego rozwoju pippena jest po prostu komicznym oraz kosmicznym absurdem.

    czego zaś gibson miał się nauczyć od jamesa ? jedyne co cycek umiał w swoich lepszych czasach, to rzucać piłką do kosza, z tym do ligi po prostu przyszedł, bo przecież czego jak czego, ale rzutów za trzy punkty od lebrona się nauczyć nijak nie mógł. jaką to atmosferę roztaczał wśród kolegów lebron, to się mozna przekonac było w krytycznych chwilach meczów playoffs, kiedy cavs popadali w chaos, panikę albo w zniechęcenie i apatię.

    "czy to co robi james zasługuje na piętnowanie ?" - następny, który nie rozumie, jak działa ten biznes i zadaje dramatyczne, w tonie i naiwności, pytania :]

  • Gość: [Pitekster] r.escom.net.pl

    I to jak wrócił 7-6-3 w 17 minut. Po zerwaniu wiązadeł!! Z tak grającymi Perkiem, Erdenem i S.O'Nealem Celci doimują frontcourt i nawet zdrowy J.O'Neal nie jest już potrzebny. Przydałby się jedynie jakiś sensowny backup dla Pierce'a przed zamknięciem okna transferowego i Zieloni idą na mistrza.

  • Gość: [simon] 178.73.49.19*

    Zauważam taką rzecz. Jeśli Heat odpadną w PO i nie zdobędą mistrzostwa to supergigantowe gromy polecą w stronę Lebrona. To on będzie bez jajecznym, beznadziejnym liderem, który ma mentalność przegranego. Jeśli natomiast Heat zdobędą mistrza to Wade dostanie najwięcej pochwał i to on będzie "spiritual vocal" zespołu. Wszystko już jest jasne.

    Pitekster
    Backupem dla Pierce'a jest Daniels, który jest aktualnie lekko kontuzjowany. Na ławce obwodowi Robinson, West, Daniels powinni spokojnie dawać radę w PO. Oby tylko zdrowie dopisało.

  • Gość: [simon] 178.73.49.19*

    A PO dla Clippers to raczej nie ten sezon. Zbyt wolno zaczęli, ostatnio sporo osób się nimi podnieciło, a oni na 44 mecze, aż 27 grali u siebie.

  • Gość: [simon] 178.73.49.19*

    No i Cavaliers. Przecinek pisał, że to dobre aktorstwo. Teraz już mogliby sobie darować i wygrać wreszcie jakiś mecz. Rywale z dna pomału zaczynają uciekać.

  • podniebny_warchlak

    Biedaczki tak się wczuli w swoją rolę że już nie umieją z niej wyjść ;)

  • Gość 83.2.218.21*

    @simon, jasne to jest tylko to, ze jak lebron coś spierdoli, to nie zostanie to przemilczane. zauważam też, że już dzisiaj, zaocznie, próbujesz ustawić się do ew. porażki heat i ew. krytyki lebrona. po prostu, ciebie wcale nie interesuje racjonalność tych krytyk, ciebie oburza sam fakt ich występowania. nie zastanawiasz się nad ich sensem, tylko od razu uznajesz, że są zwykłym hejterstwem. masz jakąś misję wybielania jamesa z każdego kleksa jakim się on sam poplami, tylko dlatego, ze ktoś to zauważy i weźmie na tapetę. zaprzeczanie to już, jak widzę, za mało, zaczyna się wyprzedzanie uderzeń "wrogów" - lebron ma u ciebie carte blanche na błędy i zesraństwo w playoffs - jakby co, to masz gotowy argument "a nie mówiłem, ze będzicie go krytykować". i weź tu teraz coś powiedz w maju ;] choćby i to miało najgłębszą wartość, to taki @simon zdzieli na oślep rympałem ze sztachety , że to normalny przejaw hejterstwa i chuj bombki strzelił.

    'mentalnośc przegranego' udowodnił w ostatnich latach, czego więcej trzeba. sam to poniekąd przyznał rezygnując z lideryzmu, zostawiając SWÓJ zespół i idąc tam, gdzie
    będzie ponosił mniejszą odpowiedzialność.

    równie dobrze można dziś napisac, że wiadomo już na kogo podcieracze tyłka lebrona zrzucą całą winę za ew. odpadnięcie heat - pierwszy zostanie zrypany wade, a po nim bosha, który dzisiaj jest dla nich taki fajny, a później będzie cipą - w naj wypadku, oberwie się tez millerowi, jak ześmie nie trafić kilku trójek, a jak trafi to mu się upiecze, bo główna fala łajna będzie zalewała wade'a i bosha. jedynym czystym będzie ówże lebron, który 'znów dostał pajaców, którzy nie umieli uratować mu dupy' plus 'lebron do NYC !, "dać lebronowi cp3 i melo i dopiero pogadamy", "jaki mistrzowski kaliber graczy, dostał zwykłych nieudaczników i miernoty", "niedaleko pada wade od mo wiliamsa, a bosh od jamisona". takie będą komentarze. zatem, wszystko już wiemy na wyprzódki :]

    tylko andrzej gołota i oliver mc call tej ligi - lebron james pozostanie święty. jak to guru w sekcie :]

  • Gość: [simon] 178.73.49.19*

    Dlatego trzeba sobie dzisiaj odpowiedzieć na pytanie kto jest liderem Heat i kto będzie najbardziej zjechany lub chwalony po porażce lub zwycięstwie. Tutaj gdzie o liderszipie napisano sterty stron byłoby to wskazane. Bo od jakiegoś czasu widzę tutaj tendencję taką, żeby Lebron ponosił odpowiedzialność za słabe wyniki, a Wade to "spiritual vocal", Heat to jego drużyna i jak wygrywają to będzie jego zasługa. Wypadałoby się na coś zdecydować bo finał będzie taki, że Heat przegrywają i cała wina leci na Jamesa bo to jest liderem, a jak Heat wygrywają to wiadomo kogo to jest zespół, kto do kogo przyszedł i kto jest mental liderem w Miami. Wtedy Wade bohaterem, a James pomagierem.

    Dla mnie liderem jest James, idę tylko tą drogą i nie tworzę teorii na temat "spiritual vocal".

  • Gość: [Łukasz] 85.219.251.2*

    @the truth
    Antoś, wez lepiej leki... :)
    Lebron jest chyba tym dla ciebie co dla antosia jareczek...

    A teraz do ktorego zawodnika mozna odniesc gre Jamesa?
    To jest pytanie do ciebie bo ty tutaj jestes znafca.
    Z kim go mozna porownac (za wyjatkiem Jordana)??

  • Gość: [The Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    No tak kwestia liderowania.Jak pamietamy James mial byc 2 opcja.A jaka jest prawda kazdy widzi.James ma wiecej pkt,zb.as,EFF do tego wygrywac potrafi bez Wade`a czego Wade nie potrafi robic bez Jamesa.Czyzby znowu aktorstwo? :)
    Dwoch glownych kandydatow na MVP nie jest liderami w przecinkowych oczach.To tez zabawne zjawisko w przyrodzie.

    "główna fala łajna będzie zalewała wade'a i bosha. jedynym czystym będzie ówże lebron" Przeciez ta dwojka udowodnila juz w rs,ze moze nawalic w konkretnej serii z Bostonem,wiec to bylaby tylko powtorka z historii.Trudno oczekiwac by Lebron nawalil skoro mial moze ze 3 slabe mecze w ciagu 8 letniej kariery.Czyli tyle ile Wade i Bosh w ciagu tygodnia na poczatku RS.

  • Gość: [Łukasz] 85.219.251.2*

    @ the truth
    i jeszcze w temacie Jordanowych dziwek...
    chcialbym by dla obecnego (twojego?) pokolenia James byl kims takim jak dla mojego byl Jordan...
    nie mowie tylku tutaj o amerykanskim spoleczenstwie bo tam to troche inaczej wyglada...
    mowie o tych setkach nastoletnich chlopakow ktorzy zarywajac noce dla meczow szli po nich prosto na boisko...
    tego zycze jamesowi... bo to dla zawodnika ktory ma ambicje ewidentnie celebrycko-biznesowe jest rownie wazne bo buduje baze przyszlych nabywcow.. tworzy wspanialy wizerunek...
    pozniej mozna np kupic sobie wlasna druzyne :D

  • Gość: [Filip] raamtsdv002-e.ra.rockwell.com

    @ Łukasz

    Źle zadałeś pytanie Truffowi!
    Powinno ono brzmieć kogo i czy w ogóle (o pozwolenie trzeba uprzednio zapytać Truffa) można odnieść do krUla Jamesa. Toż to legenda za życia niczym Szewczyk Dratewka, to alfa i omega, to wyrocznia. Nie będzie jeden z drugim nadaremno i bez powodu porównywał sobie zwykłych NBA-owych grajków do nadkoszykarza.

    Ave!

  • Gość: [The Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    Pippen,Bird,Dr.J jako naturalni SF
    Magic Johnson
    Wszystkich James przeskoczy

  • Gość: [The Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    No i jeszcze Malone dwaj najlepsi ever bez pierscienia.Poki co rzecz jasna,bo tytuly dla Jamesa sa przewidywalne jak sracz dla hydraulika.

  • Gość 178.182.220.86.nat.umts.dynamic.eranet.pl

    Na razie James to taki polski hydraulik z plakatu, świetnie się prezentuje w obiektywie, ale nie za bardzo zna się na naprawie sracza (zakładając, że chodzi Ci w tym porównaniu o zdobywanie tytułów).

  • Gość 83.2.218.21*

    @simon, spodziewałem się tego, biorąc pod uwagę twoje podejście do tematu liderszipu - wg ciebie, lider jest bowiem odpowiedzialny w mniejszym stopniu niż support. support o wszystkim decyduje, tak oceniałeś i casvsów i lakersów. więc - jak heat przerżną, to zwalisz całą winę na wszystkich-prócz-lebrona.

    skoro takie podpadziochy, jakie zaliczał lebron do tej pory, udało ci się zalac betonem, to podejrzewam, ze nie ma takiej kompromitacji lebronowej, która by ciebie do czegokolwiek przekonała i będziesz katarynkował, że "support zdupił", a jak support nie zdupi, to katarynka pójdzie na drugi krąg - "lebron ich pięknie pociągnął za sobą, jak na lidera przystało", choćby i sam grał przeciętnie albo i słabo. skoro został przez ciebie ustanowiony liderem, to znaczy się - automatycznie ma fory w obie strony.

    nie umiesz rozdzielać win ? albo cała wina na tego, albo cała na tamtego ? cała wina jamisona i mo albo cała wina lebrona, nie umiałeś wtedy i chyba postepów nie poczyniłeś w tej sztuce. może po prostu każdego trzeba rozliczać z jego działki.

    z tym zaznaczeniem lideryzmu lebrona w heat to cienka sprawa. bo on już ma za sobą lideryzm w cavs i tam obsrał się po prostu. fakać rzuty, fakać ten słaby jumpshot, chodzi o to, ze jako lider był marny i kiedy wszyscy go potrzebowali i historia powiedziałą 'sprawdzam', to on miał plażę, a na tej plaży wielkie gówno. zero woli, zero desire, zero rekina. duża płotka, co najwyżej.

    cięzko będzie udowodnić, że to własnie ten osrajdołek prowadzi teraz swój zespół do wygranej. przestał być osrajdołkiem, bo dostał lepszych graczy ? nie umiał swojego liderszipu zaznaczyć na wpatrzonych w niego kolegów, a teraz będzie umiał wymusić coś swoim zachowaniem i postawą na człowieku, który już ma mistrzostwo, mvp finałów i
    udowodnił przez szereg lat, że ma jaja ? rozśmieszyć mnie chcesz ? kto ci to kupi ? wade jest liderem, jak spierdoli, jak nie pokaże woli, desire i nie będzie miał cugu, a heat odpadną, to on zostanie trafiony w pierwaszej kolejności - ALE NIE z automatu, żeby lebrona wybielić, a dlatego, że taki już los człowieczy. i tak mam komfort, bo nie liże dupy żadnemu z nich i jak wade się nie spisze, to nie mam zamiaru go bronić. jestem ciekaw, czy zdobędziesz się na to samo w stosunku do jamesa. po dysputach w ost sezonie mam co do tego spore wątpliwości.

    poza tym, już teraz doradzam żeby nie interpretować wszystkiego bezmyślnie. james nie dostał się pod koła dlatego, ze był świetny i po prostu przegrał, tylko dlatego, ze przegrał w osrany sposób, nie wykazał się, w decydujących meczach i momentach, agresją, chęcią i zaciętością, pragnieniem wygranej ponad wszystko. za to tez rozliczyć przyjdzie wade'a, zwłaszcza za te okresy gry/kwarty/runy, kiedy heat nie będzie szło, będą gonić, będzie on the edge. kluczowate trafienia czy asysty, czy def stops - to jedno, atrybuty [nazwijmy to] mentalne i liderszipowe - to drugie.

  • Gość: [szczawiu] ip-93.159.32.130.static.crowley.pl

    Łukasz:
    "ktorzy zarywajac noce dla meczow szli po nich prosto na boisko... "
    teraz dzieciaki zamiast wychodzenia na boisko stawiaja w pokojach swoje pomniki;)

  • Gość: [Łukasz] 178.182.176.219.nat.umts.dynamic.eranet.pl

    @ The Truth
    Przeskoczy? Czyli jeszcze nie przeskoczyl? ;)
    Wymieniles 2 SF, 1PG i jednego PF. Jak to możliwe ze nie można Jamesa porównać do SG. Zwłaszcza najlepszego SG w historii tej gry.

  • Gość: [emace] afpj60.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @przecinek

    Niczego innego się po tobie nie spodziewałem tylko pseudo merytorycznego bełkotu. Ale odbije piłeczkę. Podczas gdy James dostawał takie tuzy jak: Szczerbiak, Williams, czy starzy O'Neal, Big Ben czy Jamison, inni dostawali Gasola, Garnetta, Allena czy nawet Kidda. Ale spoko, przecież to też byli all-starzy. Jestem ciekaw takiego eksperymentu: gdyby wyjąć Kobiego z Lakers to czy ci Lakers byliby taką potęgą jak obecni Cavs. Śmiem wątpić, ale możesz się na mnie rzucić z jakimiś absurdalnymi argumentami, warcząc i śliniąc się cały, bo przecież Cavs wg ciebie to PO team (rofl).

    Apropo Pippena. No właśnie na tym polega różnica! Że ktoś ma talent, ma warunki. To rozwinie się wspaniale mając obok siebie takiego kogoś jak Jordan. Z nikogo zrobić kogoś się nie da. Więc mówienie że Gibson się nie rozwinął przy Jamesie jest absurdalne.

    No, całe Cavs popadało w panikę w gm 4,5,6. Na czele z Jamesem. Panikę niczym piękne 6/24 albo poprowadzenie swojego zespołu w najważniejszym meczu sezonu do porażki 131-92. Wszędzie szerzy się panika.

    '"czy to co robi james zasługuje na piętnowanie ?" - następny, który nie rozumie, jak działa ten biznes i zadaje dramatyczne, w tonie i naiwności, pytania :] ' - ufff dobrze że ty wszechwiedzący wiesz jak działa ten biznes ciekawe skąd, pewnie z dziennika polskiego. Baw się dobrze, i powtarzaj w główce 'niedobry James, niedobry, nie chce mnie przeprosić'. :)

    @THE TRUTH
    Ja chyba zacznę tworzyć jakiś dzienniczek z twoimi wpisami, bo takie kwiatki jakie ty sprzedajesz to jest ewenement na skale światową:D

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    To jest wlasnie najwieksza porazka - Heat wygra, to dzieki Wade'owi, Heat przegra, to przez LeBrona. I to juz jest z gory ustalone, chocby nie wiem co sie dzialo. Moze by tak poczekac na to jak rozwinie sie reszta sezonu i wtedy cos takiego pisac. Choc wierze, ze wprawieni hejterzy, juz maja w notatnikach gotowe teksty na maj. Spoko, mysle ze bedziecie mogli z nich skorzystac, bo wydaje mi sie, ze do mistrza Heat brakuje jakiegos mid-levelu albo dwoch, zeby miec ta odpowiednia glebie skladu... ale roznie moze byc.

    A co do porownywania LeBrona do innych zawodnikow, to moze zacznijmy od pozycji SF. By nie kopac w prehistorii, Baylorach, Havlickach i innych trampkowcach, to z historii nieco blizszej mamy - Juliusa Ervinga, Dominique'a Wilkinsa, Jamesa Worthy'ego, Scottiego Pippena i Larry'ego Birda. Pippen, to najlepsza opcja nr 2 w historii i to troche sprawia, ze porownujac ich, nie bardzo wiem jak sie do tego zabrac - szczegolnie, ze James nawet w Miami nie wyglada jak opcja nr 2. Worthy i Wilkins juz zdystanstowani. Dr J jeszcze niekoniecznie, ale mysle, ze to tez dokona. Poki co, to Larry spokojnie spoczywa w starting 5 wszech czasow na swojej pozycji i na razie jest to niepodwazalne.

    A jesli juz s5 wszech czasow, to kto? Dawajcie swoje typy :)

    PG Magic
    SG Jordan
    SF Bird
    PF Duncan
    C ... Olajuwon

    Z centrem mam problem, bo reszta jest jak dla mnie niepodwazalna. Szczegolnie pierwsze 3 pozycje. Myslalem o Kareemie, ale Dream Shake stawiam ponad Skyhookiem, zreszta nie tylko to - Hakeem byl moim zdaniem graczem bardziej wszechstronnym. Ogolnie to z pozycja centra jest najwiekszy problem moim zdaniem, sporo ich bylo w historii, nawe tej najnowszej, bo w prehistorii znajdziemy gosci ze srednimi 20-20, ale to sa dla mnie bardziej ciekawostki niz realna koszykowka.

  • Gość: [xtravaganza] ex.sigma.com.pl

    Ja widze pewne analogie między Jamesem a C.Ronaldo. Inna dyscyplina ale to ten sam model. C.Ronaldo nastrzela po 5 goli zespołom pokroju Bolton, Wigan, Malaga czy Racing Santander ale jw meczu z poważniejszą drużyną (Barcelona) go nie widać. Jest prawie najlepszy ale w najwazniejszych meczach drży mu noga. Nawet pamiętny finał LM z Chelsea kiedy karnego nie wykorzystał. Obaj mają zarówno super partnerów w zespole jak i przeciętniaków jak Marcelo czy Mike Miller. Urodzony zwycięzca nie ma chwili słabości w najważniejszych meczach, w game 5,6 w PO (w Gran Derby). Dlatego uważam że tak samozwańczy król jak i CR7 to najbardziej przereklamowani zawodnicy naszych czasów.

  • Gość: [The Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    Zakladaj dzienniczek.Jeden juz zalozyl i prawie sie posiusial ze szczescia w listopadzie.

    "na razie łyso musi być tym, którzy non-lebron cavs skazywali na płacz i zgrzytanie zębów, 1 numer draftu i w ogóle anihilację. okazuje sie, ze jak jest dobry trener i paru chłopaków, którym się chce i którzy umieją się dobrze uzupełniac, nie posiadając jakichś powalających na kolana indywidualnych talentów, to można z tego skroić zespół na playoffs-spot"

    @xtravaganza
    Nie pamietam 5 goli vs Malaga,ale doskonale pamietam 3 gole vs Villareall.
    "Na boisku liderem jest Cristiano. Oby dalej robił to, co robi, ponieważ o więcej nie mogę go już prosić. On jest topem topu. Nie można robić więcej, gra fantastycznie" J.Mourinho
    Podobienstwo z Jamesem jest istotnie.

  • Gość: [potapenko] aclz147.neoplus.adsl.tpnet.pl

    "Jestem ciekaw takiego eksperymentu: gdyby wyjąć Kobiego z Lakers to czy ci Lakers byliby taką potęgą jak obecni Cavs. " - @emace, pewnie że nie. Tylko co to ma do rzeczy? To ma być ujma dla Kobego czy dla Jamesa? Czy to źle świadczy o Kobem, że przetrwał okres gry ze Smushami i doczekał się po wielu latach frustracji porządnego teamu wokół siebie? Że jest najważniejszaą częśćią maszynki która wygrywa? Tak pytam, bo ja bym nie był taki pewny że Bycie liderem wśród wymiataczy i wygrywanie z nimi jest mniej wartościowe i łatwiejsze od bycia królem dla przedszkolaków i klęsk ze starszakami z lepszym supportem. No ale to tylko moje zdanie. A James swoją osobą i szumem wokół siebie chyba zbytnio tych potencjalnych allstarów nie zachęcał do gry pod sobą. Może naciągana to teoria, ale coś jest na rzeczy bo 2óch FA, Rasheed i Ron, czyli gracze z charakterem, , odrzucili oferty Cavs i poszli do innych klubów poszukiwać pieścienia.

  • Gość: [emace] afpj60.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @potapenko

    To nie ma być ujma ani do jednego ani do drugiego. Czyste porównanie dla wielmożnego przecinka odnośnie transferów organizacji. Czyste hipotetyczne gdybanie. No właśnie odbębnił granie ze Smushami. Nic nie ugrał o ile mnie pamięć nie myli. James z podobnymi ogórkami jednak coś więcej ugrał. Ale James nie dostał swojego Gasola. Nie chce mi się brnąć w temat przerabiany setki razy na tym blogu.
    Kobe najważniejszą częścią maszynki która wygrywa? Nie zapędzaj się tak. Im mniej Kobe bierze grę na siebie tym lepiej jest dla Lakersów. Ich siła to pomalowane. Nie Kobe.
    Ron? Sam powiedział że wybiera Lakersów bo - "its Los Angeles man". No i dostał większą kasę od Lakersów. Podobnie Sheed. Plus Sheed grał w Detroit, a Pistons i Cavs to raczej nie przychylne sobie organizację w ostatnich latach. Spójrz na atmosferę ich gier podczas PO.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Malo tu ma do rzeczy osoba LeBrona, a bardziej zascianek jakim jest Cleveland. W lidze, w ktorej salary cap stalo sie fikcja (zobaczymy co wymysla w nowym CBA) dominowac beda druzyny z wielkich miast, z wielkimi rynkami, wielkimi gwiazdami i wielkimi pieniedzmi od wielkich sponsorow. Garnett w Minnesocie czy LeBron w Cleveland moga sie posilowac, moze nawet, komus kiedys wyjdzie, ale nie bedzie z tego zadnej dynastii, ani budowania nowej potegi na kolejne dekady.

    29.3/8.4/7.3 46% to srednia z playoffs
    27.7/7.1/7.3 47% to srednia z RS

    Poza zeszlorocznymi playoffami i w szczegolnosci seria z Bostonem, LeBron zawsze gra w playoffs lepiej niz w regularze, takze pilkarskie porownania laduja w koszu. A chwile slabosci to ma kazdy i absolutnie kazdemu mozna cos takiego wyciagnac.

  • Gość: [xtravaganza] ex.sigma.com.pl

    Mi chodziło o to że Ronaldo potrafi nastrzelać po kilka bramek ogórkom i posłużyłem się przykładem Malagi. Villareal to też od 2-3 sezonów nie ta klasa. Zwróć uwagę że w Hiszpanii liczą się 2 zespoły z czego ten drugi dostaje od tego pierwszego regularne bęcki w tym tak bolesne jak 6:2, 5:0. Mourinho może sobie mówić że Cristiano to top topów, ale robi to tylko po to żeby wzmocnić psyche swojego zawodnika. Bo prawda jest taka że Ronaldo gaśnie w meczach o najwyższą stawkę, z najlepszymi drużynami. Tak było w meczach z Barceloną (La Liga i LM z MU) czy w finale z Chelsea. O meczu z Polską w el nie wspomnę ;)

  • Gość: [wilson] 46.112.221.1*

    Akurat na miejscu Rona też bym wybrał Lakers, ale nie z powodu Kobe'go tylko z powodu Phila Jacksona. Dla mnie liderszip Kobe'go jest przeceniany. Wszyscy mówią, że Lakers w największym stopniu polegają na KB, że KB robi to tam to i w ogóle jest najlepszy. Dla mnie rola Gasola w lakersach jest tak samo ważna jak KB. Oni są głównymi filarami(tak samo ważnymi) tej drużyny. W Chicago bulls za czasów MJ też tak było. Tylko wszyscy chcą myśleć, że MJ wszystkiego dokonał sam i nikt mu nie musiał pomagać. Stąd też się biorą ciągłe dyskusje na temat roli MJ'a jako lidera, jego wpływ na Pippena itp.

  • Gość: [simon] 178.73.49.19*

    przecinek
    Zaraz, chwileczkę bo czegoś nie rozumiem. Ja nie potrafię rozdzielić win? Przecież jak wałkowaliśmy temat przegranych serii Cavs w ostatnich 2 sezonach to ty, a nie ja zwalałeś całą winę na jedną stronę (wiadomo którą). Słabszą grę supportu tłumaczyłeś przecież tym, że system Cavs jest lebronocentryczny i przez to Mo z Jamisonem nie mogli rozwinąć skrzydeł. W zasadzie całą odpowiedzialność za przegrane serię zwaliłeś na lidera w osobie Lebrona. Czy to z Celtics czy o zgrozo z Magic. Tak więc o jakim ty rozdzielaniu win piszesz. Ja od początku pisałem, że dobrze działający support to łatwiejsza robota dla lidera. I to jest chyba oczywiste.

    Czyli rozumiem, że dla ciebie w Heat liderem jest Wade? Jeśli tak to ok. tylko do niego później zgłaszaj pretensje za przegrane Heat. Niech jego odpowiedzialność za wyniki będzie podobna do tej jaką Lebron miał w Cavs.

    potapenko
    Przyjmijmy, że Artest miał do wyboru Lakers i Cavs. Lakers to aktualni mistrzowie. Miał zagwarantowane miejsce w s5, a miasto to LA. Cleveland to Cleveland podobno najbardziej przygnębiające miasto w USA. Cavs to nie mistrzowie ligi, a miejsce w s5 bardzo wątpliwe bo w końcu Lebron to też SF. Wybór był raczej dość oczywisty. Sheed to z kolei już żaden all star gdy odchodził z Pistons. Już po prime, fajnie się wpasował do Celtics gdzie miał wygodną posadę jako któraś tam opcja.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    To jest moim zdaniem dosyc bezsensowny temat. Wyobrazcie swoja osobe w drafcie/transferze czy czymkolwiek. Gdzie chcecie wyladowac? W Los Angeles Lakers, czy w Cleveland Cavaliers. Doscy prosty wybor moim zdaniem. Patrzac na wszystko po kolei - pieniadze, miasto, sztab trenerski, tradycje i sposob zarzadzania organizacja na rownym skladzie konczac. Jesli ktos ma aspiracje mistrzowskie, wybiera Lakers, jesli dla kogos licza sie finanse, wybiera Lakers. Co najwyzej minuty gry moglbyby skusic kogokolwiek do grania w Cavs czy innym prowincjonalnym klubie. Organizacje spoza wielkich miast i bez wiekszych tradycji zawsze beda brzydkimi kaczatkami, ktore w czolowce znajda sie tylko na krotki czas, glownie dzieki draftom. Dlatego marzy mi sie hard cap z jakims 1-2 wyjatkami, a najlepiej to zadnym. Ale znajac pazernosc graczy, to niemozliwe niestety.

  • Gość: [potapenko] aclz147.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @Emace - sorry, że wam się wcinam do tematu. Ale na podstawie Twojego zdania które zacytowałem, wyciągam wnioski, że wyżej stawiasz LeBrona z tego właśnie powodu. Wg. mnie bull shit. Po pierwsze nie jest powiedziane, że LeBron ze "swoim Gasolem" osiągnołby 3 finały z rzędu, więc proszę Was nie odbierajcie tego co dobre Kobemu. Kiedyś też tak na to patrzyłem, LeBron by zarządził gdyby miał porządny support i jakiegoś allstara. Chyba dorosłem czy coś bo teraz jego styl wydaję mi się ciężki do dopasowania w jakies sensowne wsparcie. W Clevland miał świetnie ułożony pod niego team, z którym wygrał ponad 60 meczów 2a sezony z rzędu, więc mówienie o grze z ogórkami jest dziwne bo najwidocznej James najlepiej się czuje jako pan ogórków. Teraz ma 2óch allstarów, ma Wade'a zobaczymy co z tego wyjdzie. Jak narazie wrzucają po dwadzieścia pare punktów, prawie 50 łącznie czyli ich talent się sumuje, ale się nie zazębia i nie uzupełnia. To jak gra Jamesa będzie współgrała z supportem tereaz już bynamniej nie ogórkowym będzie ciekawym tematem do dyskusji i porównań do gry Kobe i Gasola za parę lat, zobaczymy ocenimy. Póki co nie ma co mówić o wyższości jednego nad drugim, bo James swoją przydatność i wkład w pełnowartościowy team musi dopiero udowodnić.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Ale postawienie w tym momencie Jamesa ponad Bryantem, to przeciez zadna obraza majestatu, szczegolnie, ze Kobas nie lapie sie juz nawet do All-NBA 1st team, a LeBron to najlepszy gracz ligi. Kobe lata gdy byl najlepszy spedzil w niewesolym towarzystwie, ale pewnie za nic nie oddalby tego, jak jego kariera przebiega w post-prime. A szerzej patrzac, to cala jego kariera, bo mial naprawde cholernie duzo szczescia juz od startu.

  • Gość: [cwaniak] abac237.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Najśmieszniejsze jest to, że niektórzy chcą porównywać drużynę Kobe+Smushe z LeBronem+Mo et consorses. Gdyby Bryant miał drużynę mającą najlepszy bilans RS to przecież byście go zabili, gdyby w finale dał blamaż(nie mówiąc o odpadnięciu we wcześniejszych rundach).
    Tak swoją drogą - piszecie o tym że James miał siusiumajtków w PO. Z początku były sweepy, natomiast tezą jest to że się posrali w meczu o stawkę.
    A powiedzcie mi, bo nie znam historii tak szczegółowo jak wy - czy kiedykolwiek coś takiego się zdarzało w historii tej ligi?
    Żeby drużyna która 2 razy jest najlepsza w RS, gra świetnie przez 2 rundy PO, ĄŻ TAK srała w gacie w ważnych momentach?Pytam bez cienia ironii, po prostu jestem ciekaw, bo wydaje mi się to wydarzeniem bez precedensu.

  • Gość: [czarny_eminem] staticline50776.toya.net.pl

    Lebron nigdy nie osiągnie tego co Jordan, bo nie kocha gry, tylko siebie, drogie błyskotki i tani, choć drogi, murzyński lans. Nie osiągnie tego co Kobe, bo za kilka lat skończy się jego efemeryczna hegemonia oparta na małpiej sprawności fizycznej i okaże się, że krUl jest nagi, bo technicznie jest cienki jak byle rookie. Bo zamiast trenować i doskonalić się, to odpierdalał po murzyńsku pańszczyznę na treningu i wracał do swoich ulubionych zajęć, czyli świrowania pawiana przed kamerami www.youtube.com/watch?v=bEKOAlzFJ8c Lebron James Wielki Mały Człowiek.

  • Gość: [czarny_eminem] staticline50776.toya.net.pl

    Uwaga Król (dżungli) łapie Game Focus www.youtube.com/watch?v=DBsIELq2zqw&feature=related Profesjonalizm pełną gębą. Determinacja bije z oczu, zaciśnięte pięści symbolizującą zacięcie, no mercy! Wola walki paruje z każdego pora skóry. Lebron James największy król od czasów Simby.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    To widac jak bardzo i jak dlugo interesujesz sie liga. Zeby daleko nie siegac pamiecia:

    67-15. 9 najlepszy bilans w historii NBA. Druzyna odpada w pierwsze rundzie z Golden State, przegrywaja 4-2. Ta druzyna to Dallas 06/07.

    3-2 Nuggets wygrywaja z Sonics w pierwszej rundzie. Seattle to druzyna z najlepszym rekordem ligi 63-19 i dwoma all-starami. Przegrywa serie prowadzac 2-0. Sezon 93/94.

    3-2 Knicks wygrywaja w 99 roku z Heat, rowniez szokujacy upset.

    I to sa tylko przypadki z pierwszej rundy. Opadanie z poziomu finalu konferencji, to juz nie jest nic niezwyklego, bo to zdarza sie dosyc regularnie. Najciekawsze upsety mialy moim zdaniem miejsce w latach 70. Dzialy sie rzeczy zupelnie nieprzewidywalne, nawet na poziomie finalow ligi, przy ktorych 4-1 Pistons vs Lakers w 2004, to jak pewniak za 1.01 u buka.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    A przy Flashlight - Parliament Funkadelic, to powinien tanczyc caly parkiet i cale trybuny :)

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    LBJ buja sie z Hova, MJ z new jack swingowcami z Full Force, uwaga bo klip i muzyka niehetero :)
    www.youtube.com/watch?v=cUkoL1Ob6ag

    Gdyby LeBron wystepowal ze swoja rodzina w reklamach majtek, to bysmy dzis padali ze smiechu, a czesc hejtowalalaby grybo. Dlatego prosze o odrobine umiaru.

    www.youtube.com/watch?v=EQHW4odLat4

  • Gość aclz147.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @15minut - no zgoda, pod względem statystycznym i szerokim stwierdzeniem best player in the world jest wyżej. Średnio lubię porównywać graczy indywidualnie bo na ten sport patrze jako na grę zespołową, ale nie zdziwię się jeśli większość osób postawi sobie LeBrona nad Kobego w swoim prywatnym rankingu. Ale ja tylko polemizuje z faktem artgumentowania stawiania kogoś wyżej na zasadzie: odejmij Kobego i LeBrona i porównaj teamy, albo zamień ich miejscami czy inne dziwy bo wiele tego typu kombinacji widziałem na różnych forach. Jakbyście nie zauważyli KB i LBJ to gracze o różnych profilach i stylach gry. Jordana można włożyć do Vancouver i stworzyć z niego wiecznego przegrańca, ale fakty są takie że miał szczęście trafić do Chicago, cierpliwość by stworzyć tam drużyne, umiejętności oraz charakter by wygrywać i sprostać oczekiwaniom. I stworzył legende. Jeśli LeBron jest graczem z absolutnego topu w dziejach to w Miami również stworzy swoją legende, zwłaszcze że Heat zdaję się mają otwartą drogę do dalszych wzmocnień, nie martwcie się o niego. Chyba że nie stworzy, wtedy będzie musiał uznać wyższość takich graczy jak Kobe. Tyle, LeBron swoję musi jeszcze udowdnić.

  • Gość: [potapenko] aclz147.neoplus.adsl.tpnet.pl

    ^ post wyżej zapomniałem się podpisac.

  • Gość: [simon] 178.73.49.19*

    A tutaj patrzcie jaki nieprofesjonalny Kobe:
    www.youtube.com/watch?v=HiMLtKIq0yA&feature=related
    www.youtube.com/watch?v=MpzJgLzzX38

    Straszne, zróbmy teraz z tego wielką historię.

  • Gość: [emace] afpj60.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @cwaniak

    Oczywiście że bez sensu jest porównywanie Lebrona/Mo z Kobe/Smushe. Ale Kobe/Smushe z Lebron/Pavlovice już jest całkiem na miejscu. Apropo sweepów, inaczej grasz przeciw Atlancie czy Chicago, a inaczej przeciwko Celtics. Cavs nie odpadli z byle kim co niektórzy tutaj implikują.

    @potapenko

    Nikt nie odbiera tego co ma Kobe. (no może odebrałbym mu pierścień za 2002, kiedy moje Sacto zostało wydymane) A indywidualnie obecnie stawiam wyżej Jamesa bo jest lepszy indywidualnie. Tak jak napisał @15 minut. Ale drużynowo to już Bryant ma przewagę. Nie jest powiedziane że miałby James z Gasolem Finals. Ale dywagować można. Bo jeśli spojrzymy na obie drużyny: Mo/Varejao/stary Jamison i Shaq a Gasol/Bynum/Odom/Artest to czy naprawdę aż tak trudno wytypować lepszy package?

    @czarny eminem

    ROFL. Litości człowieku. A Kobe nagrywający z Tyrą Banks? freestylujący? Ale rozumiem że Kobe ma swój słynny 'Kobe Scowl' czyli jest super ekstra zaciśnięta szczęka mistrza. A Shaq tworzący dissy na Kobiego? Jeszcze raz litości. Taka jest ta liga. A nie jeden zawodnik.

  • Gość: [cwaniak] abac237.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @15 minut
    Podałeś przypadki, w których rzeczywiście tak było. Ale primo - nie można mówić o cipowatości Dallas, bo rok wcześniej przegrali finał NBA z powodu sędziów zapatrzonych w Wade'a. W serii z GSW m.in Dirk miał załamanie, w ostatnim meczu dał ciała ostro, ale to nie jest tak że drużyna jest pełna playoff-pussies:)
    Nuggets - Sonics, nie pamiętam więc się nie wypowiadam.
    Co do Knicks to doszli potem do finałów, poza tym wygrali mecz z Heat przez game-winnera Houstona, a cała seria była walką na śmierć i życie, a nie sraniem po majtach.
    Secundo - nawet jeśli się zdarzało to czy widziałeś takie zjawisko 2 lata z rzędu?Albo żeby drużyna sweepowała, albo jechała 4-1 a potem nagle srała w gacie?(Przypominam ze chodzi mi o przypadki 2 lata z rzędu albo w bliskiej odległości czasowej, bo jednorazowo jestem w stanie zrozumieć że drużyna może się posypać)

  • Gość: [cwaniak] abac237.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @emace
    Oczywiście że gra jest inna, natomiast mi chodzi o przegranie tego meczu w głowie, a nie na boisku:). Wiadomo że Celtics bardziej limitują, utrudniają życie, natomiast ewidentnie widać było u zawodników Cavs kupę w majtach, a w RS grali co najmniej parę meczów na playoffs-intensity i tam im się udawało (np wygrana z Lakersami z tego co kojarzę w Święta, gdzie LAL nie odpuściło specjalnie tego meczu).

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Ale co nazywasz sraniem w gacie? Przeciez nie przegrywali sweepem po tym jak sami sweepowali. Nowy Jork dojechal daleko? To gdzie dojezdzali przeciwnicy Cavs z ostatnich 3 lat, jesli Cleveland odpadalo odpowiednio z mistrzem, v-ce mistrzem i v-ce mistrzem z czego 2 porazki zaliczylo z najlepsza druzyna wschodu ostatnich 4 lat. Nie przegrywali przeciez tych serii w jakichs osmieszajacych warunkach, gdzie byliby blowoutowani itd.

    Rok pozniej Sonics. Znowu pierwsza runda, 3-1 dla Lakers. Bilans Sonics w RS 57-25 4 wynik zachodu (byliby nr 1 na wschodzie), bilans Lakers 48-34.

    Celtics 71/72 i 72/73. Dwa razy przegrane finaly konferencji. Za 1 razem 56 zwyciestw w RS, za drugim 68 (co jest piatym wynikiem w historii). Przy 68 zwyciestwach, przy okazji 2 ilosc zwyciestw wyjazdowych w historii. Dwa razy konfa przegrana z Knicks 4-1 i 4-3

    4 sezony PHX Suns z lat '04-'08 - liczba zwyciestw: 62, 54, 61 i 55 - 3x1 seed, raz drugi seed. Odpadali odpowiednio: 2 razy w finalach konferencji, raz w drugiej rundzie i na koniec w pierwszej.

    A jesli Dallas nie jest pelna playoff pussies, to nie wiem kto jest, bo tam gra najwieksza playoffowa miekka faja jaka widzialem na parkietach, a nazywa sie Dirk Nowitzki. I mimo, ze goscia nawet lubie (to jest najlepszy Europejski big man, nie Gasol), to juz dawno pogodzilem sie z tym, ze Dirk w playoffs nie dojdzie do mistrzostwa. Seria z GSW i rzuca ponizej 40% z gry, jego druzyna zostaje upokorzona, a po calej imprezie dostaje stauetke MVP RS. Ciekawe to bylo, nie powiem.

  • Gość: [cwaniak] abac237.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Nie byli blowoutowani, ale widać było że praktycznie w żadnym momencie nie mogli zagrozić przeciwnikowi. To nie było Orlando - Lakers, gdzie wygrana w meczu była o centymetry layupa i mogła zmienić losy serii. To było wyrachowane rozpieprzenie w pył całej organizacji Cavs
    Co do Sonics to nic nie mówię, bo nie kojarzę, natomiast w 96 byli już w finale z Chicago, więc może coś się dotarło/może ktoś doszedł(nie znam w ogóle sytuacji) - tak czy siak, warto było poczekać:)
    Nie znam okoliczności porażek Celtics, natomiast skoro druga przegrana była 4-3 to trudno to nazwać bezsilnością.
    Co do PHX to oczywiście nie ma co dyskutować - drużyna bez defensywy nie ma szansy w PO i nie ma sensu w ogóle rozpatrywać tego dziwnego eksperymentu, a wiemy wszyscy że za czasów Jamesa defensywa Cavs była jedną z czołowych w lidze.
    Dallas nie jest pełna PO pussies - jest wprawdzie Dirk który się spalił z GSW, natomiast cała drużyna - Stackhouse, Terry, Howard, Harris czy Dampier to nie są byle gaciosraje :)

  • Gość: [cwaniak] abac237.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Tak czy siak - trzeba sięgać naprawdę głęboko żeby znaleźć takie (chciałoby się rzecz - legendarne) przykłady problemów w PO jakie miało Cavs za czasów LeBrona:)

  • Gość: [The Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    SAS z Robinsonem krecili b.dobre bilanse i naprawde srali w gacie.Np.dostali sweepa od Utah w 1 rundzie.W sumie podobne teamy: wypadl Robinson -najgorszy team ligi.Roznica jest taka,ze Robinson mieknal w PO,a Lebron gra tam zawsze lepiej,chyba ze nie ma zdrowego lokcia,wtedy tylko podobnie jak w RS.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Orlando w zyciu nie wygraloby tego finalu z Lakers i tego nie zmienilby zaden layup ani offensive basketball interference. To byla slabsza druzyna i tyle.

    Nie wiem czy lata 90 i ostatnia dekada, to jest tak gleboko. Trudno, zeby druzyna z najlepszym bilansem odpadala co roku jeszcze w swojej konferencji, ale to sie zdarza i to dosyc czesto, tak samo jak to, ze takiej druzynie zdarza sie dosyc czesto przegrac sam final.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    W sumie z Robinsonem to fakt. W post-season zawsze gral wyraznie slabiej niz w RS, gdzie w pierwszej polowie lat 90 mial 5 razy po 55 zwyciestw i wiecej, zgarnial rozne nagrody, a tylko raz dobil do finalu konferencji 3 razy odpadajac w 1 rundzie. Gdyby nie Timmy, to na pewno odszedlby jako niespelniony.

  • killy

    @truth: mam nadzieje, ze ogladasz wydarzenia na Sanchez Pizjuan, bo wystarcza lolki z Sevilli (= zaden top topow) i polfinal CdR (= zaden final finalow), by CdR w kadrze kamery goscil od wielkiego dzwonu.

    ZERO czegokolwiek w pierwszej polowie. Powiedz cos ciekawego, raczylbys?

  • Gość: [The Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    Nie ocenia sie konia w czasie galopu!

  • killy

    Ale uwazny obserwator potrafi ocenic juz po polowie dystansu czy kon ma szanse dobiec do mety na liderze czy hmmmm, zniknac w tlumie.

    Po drugiej polowie mozna spokojnie powiedziec, ze w przekroju 90 minut byl najwiekszym zawodem w barwach Blancos, a sposrod wszystkich 22 pilkarzy - najmniej aktywnym i efektywnym grajkiem na boisku. Sponsorem jego wystepu byly rzuty wolne w mur (nowy trademark?) i chamski faul na zoltko.

    Ale oczywiscie najbardziej efektownym - pietka musiala byc.

    Nie tak dawno ktos (oczywiscie nie marca, tym razem goal.com) napisal:
    "Ronaldo nie sprawdza się w wielkich meczach. Może nie zawodzi na całej linii, tego bym nie powiedział, ale niknie w tłumie. Jedyny kontrargument to jego bramka w finale Ligi Mistrzów w 2008 roku, chociaż potem zepsuł rzut karny i byłby winnym porażki, gdyby nie fatalne poślizgnięcie się Johna Terry'ego.

    Ronaldo nie pokazał nic ciekawego w meczach półfinałowych Ligi Mistrzów z Barceloną i Milanem. Pilnowany przez Zambrottę i Gattuso, został przyćmiony przez Kakę i Messiego. Przejście do Realu nic nie zmieniło. W starciach z Barceloną ginie z oczu.

    W reprezentacji również szału nie ma. Na Mundialu w 2006 roku w ćwierćfinale z Anglią i półfinale z Francją Ronaldo zniknął. Euro 2008? To samo. W ćwierćfinale z Niemcami w zasadzie nie grał. Ostatniego Mundialu przypominać nie trzeba. Z 25 goli w 79 występach dla Portugalii zdecydowaną większość trafił z lelakami pokroju Polski czy Azerbejdżanu i średniakami z Rosji czy Belgii. Jedyna wymagająca i silna ekipa ustrzelona przez Portugalczyka to Holandia. Ronaldo nie strzelił ani w meczu z Brazylią, ani z Argentyną, Francją, Niemcami, Włochami, Anglią czy Hiszpanią. Przypadek?"

    Mecz z Sevilla to epickie potwierdzenie tych slow. Kolejne.

    PS. Mowiac krotko, jak masz ochote, Truth, poogladac pilke nozna, a nie festiwal fauli na czerwone kartki (Arbeloa, Lass) i tracenia czasu w zenujacym stylu (Casillas od 26. minuty; wszystkie rzuty rozne:) to polecam drugi polfinal...

  • Gość: [The Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    Kon w koncowce wierzgal az milo,tylko nieudolnej postawie Carvalho czy Ozila Sevilla zawdziecza brak 2 bramki z golem badz asysta Ronaldo.
    Podaj tez liste 100 lepszych pilkarzy od Ronaldo.Fakty mowia same za siebie Ronaldo NIGDY nie byl zmieniony w big games.W wielu tych meczow byl najlepszy w swoim teamie vs Fra,Ger,Chelsea,Barcelona(final) itd.
    PS.To byl prawdziwy futbol i walka,a nie jakas komedia co idziesz wziac prysznic a jak wracasz jest 3:0 i po meczu.Nawet Cavs tak szybko recznika nie rzucaja.

  • Gość: [tatuś gówno prawdy] ant99.neoplus.adsl.tpnet.pl

    "Nie ocenia sie konia w czasie galopu!"

    To po chuja oceniałeś grę Lakers? Są w środku galopu, a Ty już oceniłeś po przegranej z Miami, że nie zdobędą mistrzostwa. I nie mów, że jeden mecz to jeden bieg, bo dla takich drużyn jak Boston, SA czy Lakers cały sezon jest biegiem, w którym się rozkręcają i dopiero pod koniec sezonu pokazują moc. Dlatego zamknij się lepiej zasrany hipokryto, bo nikt Cię nie szanuje, a rodzice się wstydzą za Ciebie, a szczególnie ojciec.

  • Gość: [cwaniak] aazz196.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @Truth
    Ronaldo nikt w big game nie zmieni, bo to jest zawodnik który może jednym błyskiem przesądzić o losach spotkania, nawet jak ma słabszy dzień. Rzecz w tym że częściej są to błyski ad potentiam niż rzeczywisty wpływ na losy meczu.

    @15 minut
    No tak, nie ma to jak kolejny jasnowidz na tym blogu. Byli słabszą drużyną pod względem umiejętnosci, natomiast mental gdy drużyna jest w pozycji underdoga to podstawa, a wygrana w takim meczu mogłaby dać im solidnego kopa. Nie raz w historii wygrywały słabsze drużyny przez to że były na gazie, zwłaszcza wtedy z Lakers, gdy byli to zawodnicy, których wspomnieniem z PO były baty z Bostonem.
    Co do "nie wiem czy lata 90..." To napisałem co sądzę o tych przykładach, poza historycznym Bostonem i oczywistym przykładem wiecznych przegrywaczy Suns jedyną sensowną propozycją jest Sonics, którzy rok później doszli do finału zadając kłam swojej etykietce looserów.

  • Gość: [The Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    Gowniany transwestyto obrazasz to nie pisz z duzej litery do mnie.
    "Ty już oceniłeś po przegranej z Miami, że nie zdobędą mistrzostwa" g.prawda,znajdz linka .
    Na temat hca bylo tu juz sporo napisane i historia jasno pokazuje jak wazne to jest.
    W Los Angeles az wrzalo tak slabo grali,teraz moge napisac ze maja najlepszy frontcourt w lidze od czasu Duncana/Robinsona+Kobe nie forsuje tak rzutow i wygladaja na dosc pewnego faworyta Zachodu.Mozesz sie masturbowac czymkolwiek tam masz miedzy nogami z radosci.
    @cwaniak
    To tylko swiadczy o jego klasie.Na ME`04 Anglia wygrywa z Portugalia i za kogo wchodzi wygryziony notabene przez CR Rui Costa? Za Figo nie szczyla Ronaldo.Poczatek godny legendy,symbole portugalskiej pilki wyleczone z czasu przez mlokosa.Coach zawsze chce miec najniebezpieczniejszych graczy na boisku,wiec jesli Ronaldo moze zawsze blysnac nawet jak mu nie idzie tym lepiej dla niego.
    To ty jestes jasnowidzem,Cavs byli blizej ogrania Bostonu czy Magic niz Orlando Lakers.6,7 gier + hca w ewentualnym 7 w ostatnich 2 latach a 5 to zasadnicza roznica.

  • Gość: [cwaniak] aazz196.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @truth
    Lee trafia layup jest 1-1, potem Fisher nie trafia za trzy i jest 3-1 dla Orlando i
    g5 w Orlando. Oczywiście to jest tylko gdybanie, bo inaczej by zagrały obie drużyny, gdyby rezultat był inny, natomiast mówienie o tym że szanse były bardzo odległe to gruba przesada.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    I to ja jestem jasnowidzem? Spoko, to Ty jestes gdybologiem. To bylo 4-1 i to wygladalo jak 4-1, Lakers kontrolowali serie od poczatku do konca i to nie byly wyrownane finaly. Wtedy finaly konferencji byly ciekawsze niz sam wielki final.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Czyli przegrywajacy jak leci David Robinson nie jest sensownym przykladem. Jesli chcesz, zeby wyszlo na Twoje, to zawsze moze wyjsc, wystarczy, ze nie bedziesz czytal argumentow innych i bron Boze nie szukal samodzielnie innych, ktore moglyby podwazyc Twoja teorie. Wtedy wszystko bedzie sie zgadzalo, tylko ze niektorzy nazywaja to ignorancja.

    Na pilce to sie nie znam, ale mecze repry zostawilbym w spokoju. Messi, to tez nie ten sam zawodnik bez Xaviego i Iniesty.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Fajna koncowka w Minnesocie. I mamy drugie 47 w sezonie. Tym razem Durant wyrownal career high i ustanowil nowy w zbiorkach - 18. Wszystko mu dzis wpadalo. Corey Brewer mogl doprowadzic do remisu, nie trafil osobistego i po temacie.

    16-2 w 4q na 4:30 do konca i tym samym strata prowadzenia po 3 kwartach. Wracaja starzy, dobrzy (?) Clippers.

  • Gość 83.2.218.21*

    @emace "ale spoko, przecież to byli all starzy' - na twoim miejscu bym nie ironizował, bo to BYLI all starzy. a nie zostali w cavs odpowiednio wykorzystani ze wzg na system gry ofensywnej, który nie pozwalał maksymalizować innych graczy niż pan i władca tego systemu lebron gołota. pisałem co o tej chryji sądzę i nie będę się powtarzał [tym razem przynajmniej, hehe]. jesli to dla ciebie "bełkot" - nie mam z tym problemów.

    co dajesz w zamian ? recytowanie nazwisk graczy, których dostali inni/którzy mogliby przyjść,a nie przyszli etc. w systemie lebronocentrycznym możesz dać nawet jezusa z belzebubem i gówno z tego wyjdzie. amen. nie będę rozpisywał całego wywodu, bo robiłem to sto razy wczesniej, jak kto czytał to jego zysk, jak kto nie zrozumiał - jego pech.

    "gdyby wyjąć kobego" - no i co by wyszło ? że lakersi mają więcej indywidualnego talentu. a co z procesem tworzenia zespołu z tych graczy, nowego stylu, z ich umiejscowieniem w całkowocie nowych rolach i pozycjach, co z liderszipem, co z kulturą gry, co z całkowicie nowym systemem, w jakim by się musieli znaleźć, bo nie ma co ukrywać, że bryant jest ogniskową obecnego schematu i postacią zbyt ważną, by bez niego można było sobie ot tak, wstać otrzepać się i dalej zdobywać mistrzostwa ? no właśnie. to już ciebie/was kompletnie nie zajmuje. zresztą, czepianie się kobego przy okazji rozmowy o lebronie jest żałosne.

    talent nie jest gwarancją rozwoju. takich jak pippen projektów było w tej lidze na pęczki, że akurat z niego się coś takiego urodziło, to bezapelacyjnie zasługa bycia w pewnym środowisku, wychowywania się przy jordanie,
    gibson miał przy lebronie kilka udanych meczów. nazywanie tego popierdywania 'rozwojem przy lebronie' jest dość rozpaczliwe.

    widzisz 6/14, a nie widzisz jaj z żelaza jakie w tym samym meczu kobe pokazał. nie mówię już o clutch, kiedy wszystkim gacie do gardła podchodziły, a on zdobywa pts, rozdzielał asysty i robił całą grę. nie zesrał się. można rzucać 6/24 i się nie zesrać. można mieć słaby dzień rzutowy, ale mieć jaja i wolę. i tą wolą właśnie kobe wygrał. jak mistrz. tak wygrywają mistrzowie. niech lebron raz pokaże takie jaja i wolę w takim momencie, to też nabiorę do niego respektu. na razie jest gołotą tej ligi. amen.

    mam w nosie jamesa. a twoje rozumienie biznesu, mediów i samej koszykówki ["6-24", "dodawanie potencjałów", "wyjmij kobego"] jest po prostu dziecinne, pozwól sobie powiedzieć.

  • Gość 83.2.218.21*

    @simon
    to, że mo i jamison w systemie cavs nie mogli się rozwinąć i zmaksymalizować. kropka. taka jest moja opinia. czy z tego wynika, ze nie widzę ich słabości w tamtych playoffs ? no chyba na odwrót... pisałem z czego to wynikało, wg mnie, a nie po to, by z nich zrzucać
    odpowiedzialność za to, co spieprzyli. to że ty od razu zareagowałeś jak pies pawłowa, bo twojego idola tyrpnąłem przy okazji, to już twoja sprawa :] problem zaś wynikał z tego, że chciałeś całą winę zwalić na support bagatelizując słodko i rózowo rolę lidera, jego grę i jego mental, co było, powiedzmy uczciwie, popisem ignorancji i relatywizmu zarazem.

    "dobrze działający support to łatwiejsza robota dla lidera" - jezwa, czy ty naprawdę kontrolujesz to, co piszesz i wygadujesz ?.. jak chcesz mieć "dobrze działający support", to musisz mieć kurwa dobry system, który ten support wykorzystuje nalezycie i w pełni, a nie takie one-man-gówno jak mieli cavaliers. abstrahując od schematu gry, ustawienia zespołu i jego konstrukcji,, struktury włazisz w maliny i nic tam nie znajdujesz.

    ooo, nie wymagaj ode mnie prostactwa :]
    wade jest dla mnie w heat liderem i jesli będzie się chował, będzie zesrany, będzie miętki i niezaangażowany, bez pasji, woli i serca, jak lebron w swoich big games, to bądź pewien, ze będę krytykował. na twoją krtyykę lebrona nawet nie liczę, bo przecież "support o wszystkim decyduje", a więc z góry lebron ma u ciebie alibi na ew. słabości i zesrywy. zresztą, jesli potrafisz go bronić po tym, jak dał dupy w tak spektakularny sposób w tylu big games w karierze [prawie wszystkich, z jednym wyjątkiem, g7 z celtami, ale nawet tam musiał coś spartolić - moneytime], to już w zasadzie trudno ciebie traktować powaznie w tym watku. skupiasz się na obronie biednej sierotki marysi, i to ci odbiera racjonalnośc spojrzenia.

    nie licz na to, ze każda porażka heat będzie automatycznie powodem do krytyki wade'a, "bo on jest liderem".

    lebrona krytykowałem nie za to, ze przegrał. krytykowałem go za styl przegranej, za gołotyzm, za oliveromccallyzm, jaki pokazał przy tych porażkach. nie mam problemów z tym, ze ktoś przegrywa. to wpisane w sport jest. jak wade pokaże klasę i serce, a MIMO to heat przegrają, to nie przeczytasz słowa krytyki pod jego adresem. jak przegra bez jaj i bez serca, to wtedy możesz ode mnie wymagać podobnej, co w przypadku lebrona in cavs, zjebki. więc, po prostu się nie zapędzaj i znaj proporcje, mocium panie :]

  • Gość: [NYCU] 178-36-122-178.adsl.inetia.pl

    Dlaczego tu się nic nie dzieje ?

  • Gość: [The Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    "jesli potrafisz go bronić po tym, jak dał dupy w tak spektakularny sposób w tylu big games w karierze [prawie wszystkich, z jednym wyjątkiem, g7 z celtami" Przecinek sam chyba nawet uwierzyl w swoje brednie :))) Nikogo rozumnego na to jednak nie nabierzesz,wiec przestan spamowac.Lebron jest dzieckiem PO,z miernotami z Cavs nie schodzil ponizej 2 rundy ,to z Heat logika podpowiada,ze nie bedzie schodzil z finalu konfy przez lata.

  • Gość 83.2.218.21*

    "indywidualnie wyżej stawiam jamesa, bo jest lepszy indywidualnie, a drużynowo to kobe ma przewagę" @ emace

    kurwaszbarabasz, nie uwierzyłbym, że tak można, jakbym nie przeczytał... :]

    "siła lakersów to pomalowane, nie kobe" @emace
    no, a jakby "wyjąć kobego" ? :] i jakoś nie pamiętam, zeby to 'pomalowane' cokolwiek to znaczy zatrzymało westbrooka, wzięło na swoje wielobarwne barki cięzar gry przeciw zonie suns, czy w decydujących fragmentach finałów.

    kuirwa, stary, i daj już na luz z tym spikaniem nazwisk w jakieś ciągi arytmetyczne, z których ma wyjśc jakiś "package", bo to nawet śmieszne nie jest - jak by miał grać taki zespół, co z jego konstruktem, ustawieniem, scehmatem, stylistyką, podziałem ról, defensywą, maksymalizacją i dopasowaniem klocków ? co to ma być, nba fantasy ?

    "worthy i wilkins już zdystansowani [przez lebrona]" @15 minut
    a jak to sobie uzasadniłeś ? pytam z rozbawionej ciekawości.

    "lebron to najlepszy gracz ligi" - g5 & 6 vs.celtics playoffs 2010. to sa ostatnie informacje jakie mamy o lebronie jamesie zwanym gołotą 2.0
    dla dorosłych playoffs mają znaczenie jedyne i ostateczne. reszta to pierdolenie o szopenie, żeby liga mogła zarobić na półrocznym cyrku objazdowym.

    "playoffowa miękka faja dirk nowitzki" - napisał ktoś, kto się upierał, ze lebron nie położył serii z celtami :]








  • Gość 83.2.218.21*

    "lebron jest dzieckiem PO"@prawdziwek

    tak, spłodzili go tusk z gronkiewicz-waltz, a przed randką nażarli się cynamonu

  • Gość: [cwaniak] aazz196.neoplus.adsl.tpnet.pl

    |I to ja jestem jasnowidzem? Spoko, to Ty jestes gdybologiem. To bylo 4-1 i to wygladalo jak 4-1, Lakers kontrolowali serie od poczatku do konca i to nie byly wyrownane finaly. Wtedy finaly konferencji byly ciekawsze niz sam wielki final."
    No właśnie - mieli pod kontrolą, bo Lee nie trafił layupa. Myślisz że Lakersi czuliby się swobodnie, gdyby stracili HCA w drugim meczu?Nie mówiąc o nie trafieniu przez Fishera trójki i straceniu kolejnego meczu. Mówienie że drużyna kontrolowała grę, gdy była o nietafienie(umówmy się, frajerskie) layupa od stracenia HCA, a potem o nietrafienie trójki przez zawodnika, który tego dnia nie trafił wszystkich 5 prób, od naprawdę przesranej pozycji jest czystą hipokryzją. Lakers kontrolowali serię, ale zaryzykuję stwierdzenie, że stało się to dzięki temu, że te 2 sytuacje poszły po ich myśli.
    "Czyli przegrywajacy jak leci David Robinson nie jest sensownym przykladem. Jesli chcesz, zeby wyszlo na Twoje, to zawsze moze wyjsc, wystarczy, ze nie bedziesz czytal argumentow innych i bron Boze nie szukal samodzielnie innych, ktore moglyby podwazyc Twoja teorie. Wtedy wszystko bedzie sie zgadzalo, tylko ze niektorzy nazywaja to ignorancja. "
    Nie pomyślałem o wpisie o Davidzie, gdy tworzyłem tamtego posta, mea culpa. Natomiast oprócz Davida Robinsona, żaden przykład mnie nie przekonał niestety.
    Poza tym przyjście Davida do Spurs to jak przyjście LeBrona do Cavs. Wyciąganie z żałosnego bilansu na bilans na poziomie 55-27 nie mając mocnej paki. Potem niespecjalnie mu szło, z tego co kojarzę to dostał ze 2 razy baty z Phoenix, z czego raz od Barkleya, a raz od Olajuwona.
    No chyba nie wymagasz ode mnie żebym szukał przykładów na poparcie twojej tezy?To zakrawa o śmieszność, mam szukać przykładów na poparcie czegoś w co absolutnie nie wierzę. Rozumiem że wtedy wg Ciebie bym zachował pozory obiektywności?

  • detroitpistons.pl

    A w nocy Billups znowu grał w Detroit. Znowu był niesamowity, znowu to był stary, dobry mr Big Shot, znowu rok 2004 się przypomniał, ehhhh...

    detroitpistons.pl/2011/01/kroniki-michigan-7-%E2%80%93-denver-detroit-109-100/

  • Gość: [simon] 178.73.49.19*

    I właśnie tu jest pies pogrzebany. Tyle było o tym gadania, a niektórzy dalej nie potrafią zrozumieć w czym rzecz. Kobe robi 6/24 w g7 z takim przeciwnikiem jak Celtics. Po 3 kwartach ma 13pkt, 5/20, głupie straty i sprawia wrażenie jakby chciał aż za bardzo. A tym się Kobe różni od Jordana, że im bardziej chce tym mu słabiej wychodzi. Ale mniejsza o to. I ok. chodził na linię w końcówce więc się przyłożył i chwała mu za to. Sęk w tym, że jeśli Lebron byłby tak efektywny po 3 kwartach jak Kobe to jego Cavs byliby bardzo głęboko w dupie i 4 kwarty równie dobrze można by już nie grać. Nie byłoby -4 , tylko -20. Z miejsca przecinek piszę, że Lebron dał dupy, jest marnym liderem, a jego jumper jest mizerny. I w ogóle bufon znowu dostał po dupie. Za dużo pajacowania przy boku Jaya-Z, a za mało trenowania. Psychika przedszkolaka itd. Tak trudno zauważyć różnicę w okolicznościach? Różnicę w poziomie liderowania jedną drużyną i drugą? Przecież James robił serię na poziomie 38/8/8, a jego ekipa dostawała po dupie 2-4 i to z przeciwnikiem jednak trochę słabszym od Celtics. O czym my mówimy. Cavs z Lebronem robiącym mniej niż 30ppg na dobrym %, przy okazji rozdającym furę asyst mogli wygrać serię co najwyżej z Hawks.

  • Gość: [emace] enl18.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @przecinek

    Tak niekonsekwentnego komentującego jak ty to naprawdę ciężko znaleźć. Piszesz że w 6/24 rozdawał asysty. Jakie asysty? W całym meczu miał raptem 2. Jedną do Ron Rona w końcówce kiedy ten odpalił za 3. (zabawną rzeczą jest to jak pięknie gloryfikowałeś tą asystę Kobiego jaka to ona nie jest clutch, a te wszystkie asysty Jamesa na obwód też na trójki negujesz bo mówisz 'to jest rzut za 3 więc asysta jest małej wartości bo ciężko rzucić'). Gdzie mamy dalej Kobiego? odpala idiotyczną trójkę. Dupę mu ratuję Gasol który zbiera nad Sheedem i oddaje do Kobiego.
    Możesz mówić co chcesz, powoływać się na kogo chcesz, to pomalowane wygrało im Mistrza. Przywoływanie tu Westbrooka (ROFL) w pierwszej rundzie jest idiotyczne. Bo jak big meni LA mieli zatrzymać kogoś wchodzącego w pomalowane skoro on już pierwszym krokiem był 2 metry przed Fisherem. Kobe to zmienił ale to była pierwsza runda więc po co to wogóle tutaj przygarniasz?

    Wiesz możesz nie wierzyć w co chcesz. Fakty są jakie są, może gdybyś przestał czytać "Nowy Dziennik" a jakieś bardziej wiarygodne źródełka o tym co dzieje się za oceanem to byś mógł inaczej spojrzeć. Ale oboje wiemy że nie spojrzysz.

    6/24 jakże ochoczo komentujesz. A czemu nie skomentowałeś gm 6 z Celtami z 2008?:) Co wtedy ten lider pełną gębą robił? Też był clutch? Miał 'Kobe Scowl' na twarzy przez pierwszą kwartę?:)

  • Gość 83.2.218.21*

    @simon
    bierzesz na tapetę to, co pisałem o zdolności do spięcia dupy w krytycznych momentach i odrzucając kontekst pierwotny klecisz na tej podstawie jakiejś kompletnie nie pasujące do niego teorie. może innych naciągniesz na taki numer, ale nie mnie, bruner.

    "gdyby lebron... to by było minus 20..." - a skąd ty to wiesz, panie dziejku ? tak sobie pierdolnąłeś dla własnej wygody bajdurzenia i przyjąłeś to jako pewnik. dżentelmeni mówią o faktach, a tutaj mamy takowe, nie trzeba ich dodatkowo wykoślawiać - mamy materiał do interpretacji, a ty z jakiegoś bucha z wyobraźni próbujesz tworzyć zupełnie nowe fakty i nowy materiał tym samym. co to ma być w ogóle ? insynuujesz i to w sposób mało finezyjny.

    poza tym, tak się rozbrykałes na tym swoim rosynancie, że zapomniałeś o rzeczy kluczowej - lebron grał w zespole, w którym był władcą niepodzielnym. kobe w drużynie, w której jednak nie wszystko się kręci wokół niego, aczkolwiek której jest najwązniejszą częscią. ale nie w takim stopniu jak lebron, tu chyba nie się co spierać. i weź teraz pod uwagę, ze to nie okoliczności były inne, a styl gry i struktutra obu zespołów całkowicie inna. do tego, możesz sobie stawać na uszach, ale braku woli, serca i agresji lebrona po prostu nie dasz rady usprawiedliwić.

    powtórzę, co do ciebie trzeba strzelać z armaty, żeby dotarło : mam gdzieś, który z nich wygrał, a który przegrał. nigdy nie wypomniałem lebronowi,że jest loserem, bo nie ograł celtów czy spursów czy magic. dla mnie jest loserem, to gołota-like, bo się zesrał, bo nie miał woli ani jaj ani serca, kiedy przyszło do najwazniejszych meczów i okresów w nich gry. AMEN kurwa.

    @emace
    a o jakim ja okresie meczu pisałem ? o końcówce kurwa. nie napisałem, że kobe ma tutaj całą zasługę i jaki z tego powodu jest boski, jak ci co sugerowali, ze lebron podający na trójki ma większośc zasługi przy ich trafieniach. wtedy po prostu zczesałem głupków, a sam zauwazyłem, że kobe miał zasługę. nie wartościowałem procentrowo, jak wielką, więc mi tego nie wypominaj, bo nie ma tutaj żadnej sprzeczności.

    "odpala idotyczną trójkę' - a zaraz potem zarabia fts, po tej or gasola. wcześniej też zarobił fts, po wejściu na dunk, wcześniej był dagger - wg mnie - na wagę tytułu, z półdychy, bez żadnej asysty, na własną rękę strzelony. były jaja wola foKus, był mistrz, który miał chujowo nastawiony celownik, ale miał to co mistrza różni od przeciętniaka - że kiedy siada skuteczność, to przeciętniak jest done, a mistrrz umie wygrać za pomocą kilku innych metod i nigdy nie traci wiary, confidence i pazura.

    "ale to była pierwsza runda" - no i co z tego ? pytanie jest o wpływ "pomalowanych, którzy są ponad kobem, który nie jest siłą w La". wygląda na to, ze historia playoffs, to historia stempli kobego pod każdą wygraną serią La.

    weź się odpierwiastkuj z tym "dziennikiem", bo raz go zacytowałem - na co zresztą nie miałeś odpowiedzi żadnej, poza dyskredytowaniem źródła, co jest metodą papugi atakującego dowody - a ty marudzisz jak jakaś baba w ciązy, samemu plotąc takie kopcopały, że czasu brak żeby to wszystko spisać i skomentować w odpowiedni sposób.

    wiesz dlaczego ? bo każdemu w życiu się zdarzają chujowe mecze i kiepskie momenty. nigdy nie twierdziłem, że kobe nie miał słabych występów. chodzi o to, że kobe OPRÓCZ tych słabych rzeczy ma na koncie wielkie rzeczy w wielkich momentach i meczach. a lebron ma w wielkich momentach TYLKO słabe rzeczy. taka jest kurwa róznica. i możesz wyciągać, co ci się żywnie podoba, ale tego rozróznienia nie zmatchujesz. amen.



  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Ze przeskoczyl 'Nique'a i Worthy'ego to jest zabawne? Przeciez to jest oczywista oczywistosc. Wilkins, to koszykarz bez tytulu, wiec tu jest naprawde latwo, bo po kilku latach gry James juz ma wiecej indywidualnych laurow niz on przez cala kariere. LBJ - 4xfirst team, W-1xfirst team, 2xMVP vs 0, po razie maja tytul najlepszego scorera. LeBron 2xall defensive vs 0, wybory do All Star - Nique - 9, LeBron siodmy w drodze i go spokojnie przeskoczy. Wilkins przez 10 lat w Atlancie, ktora byla mu podporzadkowana nie doszedl nawet do finalow konferencji. Tu nawet nie ma pola do dyskusji, a co dopiero do smiechu.

    Worthy nigdy nie byl nawet w first teamie, nie byl nawet w 2nd teamie. Byl elementem bardzo waznej ukladanki, w ktorej nigdy nie byl puzzlem nr 1, nie byl nawet nr 2. W koncowce lat 80 i poczatku 90, po tym jak odszedl Kareem, a Magic wciaz gral i mial pare, Worthy mial okazje sprawdzic sie jako nr 2. Z tej pozycji nie byl juz tak skuteczny, bo i miejsca na parkiecie nie mial tyle co z Alcindorem na srodku. A i dla Lakers konczy sie Showtime, bo odpadaja w pierwszych, drugich rundach, w koncu w finale z Bulls. Worthy ma 1 Finals MVP, tylko ze to nie zalatwia sprawy. Paul Pierce tez ma, ale trzeba upasc na glowe by powiedziec, ze to lepszy gracz niz LeBron. To nie zalatwia sprawy. Sprawe zalatwia to, ze Worthy byl slabszy pod kazdym wzgledem od Jamesa.

  • Gość: [simon] 178.73.49.19*

    "gdyby lebron... to by było minus 20..." - a skąd ty to wiesz, panie dziejku ? tak sobie pierdolnąłeś dla własnej wygody bajdurzenia i przyjąłeś to jako pewnik. dżentelmeni mówią o faktach, a tutaj mamy takowe, nie trzeba ich dodatkowo wykoślawiać - mamy materiał do interpretacji, a ty z jakiegoś bucha z wyobraźni próbujesz tworzyć zupełnie nowe fakty i nowy materiał tym samym. co to ma być w ogóle ? insynuujesz i to w sposób mało finezyjny".

    No przecież wszyscy na własne oczy to widzieliśmy, więc o jakim ty bajdurzeniu piszesz? W ostatnich dwóch sezonach w których wszyscy brali Cavs na poważnie w kontekście walki o mistrza odpadali w Celtics (27/9/7 przy 45% Lebrona), gdzie wystarczył występ lidera na poziomie 3/14 i skończyło się na -32. No i ta seria z Magic gdzie rzucał po 40ppg, a i tak dostawali po nosie. Wyjątkiem był rok 2007 i dojście do finałów. Ale wtedy Cavs grali obronę, która była wstanie zatrzymywać rywali w PO na poziomie 70-80 punktów. W ostatnich dwóch sezonach czegoś takiego nie mieli co z automatu wymuszało na liderze kosmiczne granie bo inaczej nie było niczego.

  • Gość: [emace] enl18.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @przecinek

    No właśnie tą szanse po durnej 3 dał mu Gasol. Bez Gasola to 6/24 przeszło by do historii. Ale innej. Szkoda że zabrakło Perka.
    Historia stempli pod każdą wygraną serią w PO? Bez jaj człowieku. Zapominasz o Shaqu i obecnym frontcourcie Lakers. Mają tą przewagę że obecnie tylko Boston ma wyrównany matchup wysokich. Ale spoko żyj w swoim urojonym świecie.

    "weź się odpierwiastkuj z tym "dziennikiem", bo raz go zacytowałem - na co zresztą nie miałeś odpowiedzi żadnej, poza dyskredytowaniem źródła, co jest metodą papugi atakującego dowody"
    - hola hola przecinkuś. Głosiłeś wszem i wobec jak to liga banuje dziennikarza, jak to Stern dba o swojego pupilka Lebrona na podstawie artykułu nie popartego żadnymi źródłami jakiegoś dziennikarzyny w tymże dzienniku. Kiedy przytoczyłem Ci wypowiedź Tima Franka o całej sytuacji która przedstawiała fakty zgoła inne niż przytoczone przez ciebie kazałeś mi pisać do tej dziennikarzyny który palnął taki artykuł. Więc ty sprzedajesz farfocle a potem próbujesz wszystko odwrócić do góry nogami bo 'przecinkuś musi mieć rację.' I tak jest praktycznie zawsze, wypalisz jakiegoś kartofla i później zganiasz na innych że to oni. Tajemniczy oni. Pod koniec sezonu też będziesz na innych zwalać że mówili że Cavs to PO team?

    Masz rację. Jamesowi dużo brakuje do Kobiego. Ale jeśli im wypali eksperyment w Miami to niestety ta liga stanie się monotonna. A James dogoni Kobiego, i będzie nowa dyskusja. Oczywiście rozumiem że mówiąc że James miał tylko słabe momenty mówisz też o takim jednym meczu z Detroit. Masz rację. Indywidualnie też Jamesowi brakuje do Bryanta. Musi jeszcze zgwałcić jakąś kobitkę, obrazić się na cały świat i żądać transferu do innej galaktyki żeby poszerzyć horyzonty:) Baw się dobrze namawiając kota żeby cie przeprosił. :)

  • Gość 83.2.218.21*

    @15
    super :]
    wilkins nie ma tytułu, więc "tu jest naprawdę łatwo" :]
    worthy ma 3 tytuły, ALE byl numer 2, a "jak odszedł kareem to miał mniej miejsca" [co to za argument w ogole ?]...
    ma MVP finals, ale "to nic nie załatwia" - się okazuje, ze nie mieć tytułu, to pikuś, ale go mieć i to trzy z tytułem Mvp jednym, to już nie "naprawdę łatwo", to bułka z masłem wręcz :]

    pippen też był nr 2 - czy bycie numer 2 przy najlepszym koszykarzu swoich czasów obniża notę numer 2 ? lepiej być liderem wśród średniaków niż n2 2 przy alltime ? nie sądzę. jakoąś nikt nie śmie wyłączyć pippena z best-sf-alltime z powodu tego, ze przez 99 % kariery w swoim prime był nr 2. a pippen nigdy nie był mvp finals... edge - worthy.

    tytuł mvp finałów wskazuje, ze proste rozkminianie worthy'ego jako 2 jest nieusprawiedliwone. z pozycji nr 2 można grać najlepszy basket i można mieć naj zasługi.

    co to znaczy "trzeba upaść na głowę, zeby powiedzieć, ze to lepszy gracz" - bo co ? bo hype lebrona jako "najlepszego" już wielkości himalajów jest i przed tą "oczywistością" niczym niepotwierdzoną fakty muszą ustąpić ?
    wiesz, co uprawiasz ? myslenie magiczne. nie ma żadnego powodu, powatrzam ŻADNEGO żeby pisać, iż lebron jest lepszym graczem od pierce'a czy worthy'ego. blisko decyduje, a nie hype i 'oczywistości", playoffs decydują, a w playoffs pierce rozegrał więcej udanych big games niż lebronowi się sniło w najlepszych snach. worthy... nie ma o czym mówić, lebron ma kupę indywidualnego złomu, którym może leczyć kompleksy swoje i wasze. nic poza tym, co stawiałoby go wyżej od tych grajków.

    "worthy był słabszy pod każdym względem" - był na tyle dobry by zdobywać mvp finals mając w zespole gostków na poziomie goat. darujmy sobie brednie, worthy jest over james, tak jak i pierce, a cała nadzieja dla lebrona w tym, ze jest w połowie swojej kariery, aczkolwiek biorąc pod uwagę, jak bardzo bazuje na atletyzmie, może to być nawet 2/3.

    imo, lebron jest naj rozreklamowanym i zhypowanym produktem w historii ligi. ale to nie czyni go lepszym graczem od pierce'ów i worthych, w playoffs nigdy nie zbliżył się do ich poziomu, kilka kluczowych porażek i ich styl o tym w znacznym stopniu decydują.

    @simon
    insynuujesz, albo prowokujesz. albo i to i tamto.

    po drugie, jakkolwiek traktować twoje hipotezy, to dokładasz kolejną cegiełkę do krytyki systemu lebron-center w cavs. to akurat miło mi czytać :]


  • Gość 83.2.218.21*

    @emace
    gasol raczej dał sobie szansę, przejścia do historii z tytułem, a nie jako miętka biała buła.

    zreszta, co ma piernik do wiatraka ? jeśli jedna spadnięta w ręce gasola OR ma być argumentem przeciw fts, daggerowi i asyście kobego [z litości nie liczę wziętych zbiórek] w clutch g7, to po prostu nie mamy o czym rozmawiać.

    shit, "v. westbrook, v.zona suns, v. celtics in finals' - jak chuj pisałem o lakersach z shaqiem :]

    słowo przewaga to jedno, a tekst "lakersów siłą jest pomalowane a NIE kobe", to inna para kaloszy. bez kobego całe to pomalowane jest chuja warte w kontekście team-play. rzecz nie polega na tym, zeby jebać po kobem za pomocą gloryfikowania 'pomalowanego', ale żeby dostrzegać zalezności i doceniać, ze jakiś gracz do takiego systemu pasuje i w nim wygrywa i ganić, ze inny jest zdolny tylko do tego,żeby tworzyć nieudane knoty, w których co najwyżej sam jest wielką gwiazdą, dopóki się nie obsera ofk :] ty tego nie umiesz dostrzec - wychwalasz 'pomalowane' KOSZTEM kobego, a to jest brednia i głupstwo. 'pomalowane siłą La, A NIE kobe" - brednia kolejna, aż szkoda słów. że pomalowane jest przewagą lakersów [w systemie z kobem] - tu się zgadzam całkowicie, chociaż to akurat nie ty powiedziałeś :].

    dobra, cytuj dalej 'dziennik', ja nie mam dośc metroseksualnej wrażliwości, zeby takie akcje zrozumieć.

    o cavs napisałem "NA RAZIE są playoffs-spot i chyba niektórym musi być łyso" - NA RAZIE, bez projektów na koniec sezonu. amen. możesz sobie z tego dopisywać co chcesz, ale to będą twoje marzenia i fantazje, a nie moje słowa, więc mnie ich nie przypisuj, anie nie mędrkuj nad moimi intencjami, bo wszystkie zawarłem w tym co napisałem.

    a reszta to jakieś złośliwości mające zastąpić rzeczowe argumenty. biały ręcznik na macie widzę. czas kończyć i się nie znęcać nad zwłokami.

    '"zgwałcić" - yep, leć do kolorado i postuluj wznowienie procesu. seks pozamalżeński z gwałtem ci się pomylił. za dużo porno, za mało realu

    dziwnym trafem po tym "żadaniu transferu" lakersi dostali ostrogę i zaczęli dbać o wsparcie dla bryanta. ktoś musiał nimi potrząsnąć. cóż, lepiej było bez słowa spierdolić z miasta.


  • Gość: [potapenko] bpl58.neoplus.adsl.tpnet.pl

    "Paul Pierce tez ma, ale trzeba upasc na glowe by powiedziec, ze to lepszy gracz niz LeBron" - ? Paul Pierce ma takie koszykarskie IQ i repertuar zagrań 1 on 1, że w wieku 34 lat gdy jego atletyzm i szybkość już nie ta potrafi być dalej allstar. Ciekawe czy James dorobi się takiego warsztatu. Nie mówię że nie, ale jak na razie James jest młodszym i mniej umiejącym kolegą z pracy Pierce'a.

  • Gość: [emace] enl18.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @przecinek

    Masz rację. Leżę i kwiczę.

    "zreszta, co ma piernik do wiatraka ? jeśli jedna spadnięta w ręce gasola OR ma być argumentem przeciw fts, daggerowi i asyście kobego [z litości nie liczę wziętych zbiórek] w clutch g7, to po prostu nie mamy o czym rozmawiać."

    Co ma piernik do wiatraka? Wogóle aż mnie niemoc dopadła, ta zbagatelizowana zbiórka Gasola a mitologizacja asysty i tych FT. Nie liczysz zbiórek Kobiego z litości? A tych 19 Jamesa też z litości nie liczysz?

    Drogi przecinku to nie ja cytuję dzennik:) to ty to robisz:) widzisz? już zaczynasz przeinaczać wszystko:).

    Bez Kobiego pomalowane nie ma nic do powiedzenia? "Chuja warte"? Człowieku to Gasol z Bynumem to nie są drewniaki pokroju Howarda. Im wystarczy dograć piłkę. A nie wypracować sytuację żeby mogli skończyć to wsadem. Nie wychwalam kosztem tylko stawiam na równi, a nie wywyższam Kobiego ponad niebiosa jak ty to robisz. Ale mnie to nie przeszkadza że Kobe odpali 30 rzutów z czego trafi 10, a frontcourt dostanie ochłapy. Mam nadzieję na powtórkę zeszłego finału, tym razem z Perkiem:)

    Apropo procesu, radzę Ci poczytać stenogramy, zeznania a nie opieranie się na oficjalnych wyrokach, pamiętaj że nie wszystko to co piszą w gazetach to prawda.

    Ok, zrobił z siebie wielkiego beksę, dostał Gasola. To było zamierzone. Lakersi po tym się otrząsnęli. Ok, uwierzę.
    A to jak zwyzywał Jacksona i cały jego system to pewnie była celowa sztuczka żeby zmobilizować Phila?:) A później Jacks mobilizuje Kobiego mówiąc że jest 'uncoachable'?:)

  • Gość: [anonymouse] aczf69.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Ehh.. 16 pkt, co to jest ? Tyle to ja robię jednym rzutem...

  • Gość: [simon] 178.73.49.19*

    No przecież to jakaś paranoja jest. Pierce i Worthy lepsi od Lebrona jeśli oceniamy ich indywidualnie, a nie z całym pakietem rozmaitości?

    Widział ktoś w jakimś zestawieniu, żeby McHale'a czy Granta, stawiano wyżej i pisano, że są lepsi od Malone'a? Bo ja nie pamiętam, a pasują idealnie. Szczególnie ten pierwszy. W końcu lepiej być drugą opcją w drużynie mistrzowskiej niż być liderem wśród przeciętniaków i obok Stocka. Przecież do kurwy nędzy jak oceniamy pojedynczych zawodników to oceniamy to jakimi są indywidualnościami, a nie patrzymy w jakim teamie grali, ile mają pierścionków i wystawiamy na tej podstawie laurkę. Przecież jest coś takiego jak indywidualne umiejętności zawodników. No z całym szacunkiem ale gdzie Pierce (bez KG i Allena nic nie wygrał) i Wothy (przez 4/5 kariery w wypasionym składzie i komfort bycia 2-3 opcją. Sam nic nie wygrał.) do Jamesa. W czym byli lub są lepsi pytam wprost?

    Może lepiej jeszcze wyskoczyć z Horrym, który ma 7 pierścionków i clutch w PO był niesamowicie. Lepiej jest być zadaniowcem obok Dreama, Drexlera, Shaqa, Kobego, Tima niż liderem przeciętniaków? Bo może i do takiego absurdu dojdziemy.

  • Gość: [potapenko] aaab171.neoplus.adsl.tpnet.pl

    "W czym byli lub są lepsi pytam wprost?"

    Pierce jest lepszy od Jamesa w takich elementach jak: - basketball iq, mid range game, jumper.
    James ma mnóstwo nad nim przewag, które wynikają głównie z tego że jest atletycznym monstrum, ale Pierce jest bardzo skillowym koszykarzem i tekst o upadaniu na głowę mi tu wybitnie nie siedzi, zwłaszcza na obecnym etapie kariery Jamesa, która nie wiadomo jak się potoczy.

  • Gość: [The Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    Brakuje tylko,zeby prze-troll wypalil w zapalczywym buraczanym gniewem ze Perk jest lepszy od Jamesa:) Poziom absurdu juz dawno przebil stratosfere.To jak Pierce byl lepszy od Jamesa widzielismy w zeszle PO:) Nawet Bryant tak blado przy Jamesie nie wypada w bezposrednich meczach.

    To,ze probuje przypisac Bryantowi cechy Jamesa,gdy scoring nie idzie tez jest zalosne.To James jest najwszechstronniejszym graczem od czasow BigO i moze dominowac,lub conajmniej grac dobrze gdy rzut nie siedzi.Pewnie dlatego ma nie wiecej niz 1 slaby mecz w PO(jak na gracza NBA,nie Jamesa)w karierze podczas gdy Bryant ma ich na kopy w tym polowa w finalach.

  • Gość: [The Truth] dvn222.neoplus.adsl.tpnet.pl

    zamknij pysk

  • Gość: [Ridee] staticline57813.toya.net.pl

    Chłopaki (nie Panowie, bo zachowujecie się gorzej niż dzieci w piaskownicy), czy wy naprawdę nie macie nic do roboty ? Praca, studia, szkoła, prace resocjalizacyjne w zakładzie karnym ???

    Wasze wzajemne kłótnie i wałkowanie DO ZNUDZENIA (żeby nie powiedzieć wprost do za...gania) jednego tematu Kobe vs James sprawia, że coraz niechętniej wpadam tutaj poczytać komentarze, mimo że jestem czytelnikiem blogaska od lat (od początku wierny fan "Fruwająć pod koszem").

    Nie wiem, czy to wasz pomysł na życie, leczenie kompleksów i zgrywanie "Bóg wie jakiego" eksperta w sieci, ale... DAJCIE WRESZCIE SPOKÓJ albo wejdźcie na jedno z wielu for NBA, załóżcie tam sobie wątek , podepnijcie swoje fikcyjne konta na FB waszych ulubieńców i kłóćcie się tam ile wlezie.

    Wątek dotyczy Marcina, jego ostatnich występów (chociaż już mocno jest "po czasie" MRPW - Panowie co z wami !!!) i to właśnie te powinny być komentowane - jego postępy , system gry Suns itp.

    Ale nie, lepiej znów ględzić na temat Księżniczki Bryant i Królewny James.
    Naprawdę potraficie skutecznie obrzydzić nie tylko obu tych graczy, ale i oba teamy.

    Tym bardziej, że w tym roku liga jest naprawdę bardzo interesująca i wybija się w niej wielu graczy: Rose, Durant, Love, Griffin and many many more...

  • lysy_buc_anzelm

    @ Ridee, staticline57813.toya.net.pl

    pełne poparcie !!!!!!!

    @ DO WIADOMOSCI WSZYSTKICH

    O ile, to komukowliek w szczęściu pomoże.
    To ogłaszam tutaj 'OFICJALNIE, że King LeBron James, niezależnie od tego jak jeszcze zagra i co osiągnie JEST NAJWIĘKSZYM GRACZEM WSZECHCZASÓW w HISTORII KOSZYKÓWKI i NIGDY DRUGIEGO TAKIEGO NIE BĘDZIE. Wszystkie inne dyskusje toczą się poniżej jego pępka (dla jednych) lub poniżej JEGO PIĘT (dla innych). Jest KRÓLEM, PRZE-GRACZEM, PRZE-DIFFERENS-MAKEREM, PRZE-ATLETĄ, PRZE-JUMPERSHOOTEREM, PRZE-WZOREM, PRZE-DOMINANCE-FORCE-ON-THE-COURT, PRZE-DUNKEREM, PRZE-TRIPLE-DOUBLE-MAKEREM, PRZE-DEFENECE-MANEM, PRZE-FOR-TEAM-PLAYEREM, FUTER-HALL-OF-FAME-MANEM i W OGÓLE JEST PRZE-PRZE-PRZE-COOL, PRZE-ZIOM i PRZE-CHUJ-PLEJER.

    Każda krytyczna uwaga lub poddaniego czegokolwiek w wątpliwość, co dotyczy jego osoby to HEJTING i OPLUWANIE. A ten kto uczyni jest idiotą, debilem, ignorantem i niedzielnym kibicem nba oraz w ogóle nie zna się na koszykwówce, a w dzieciństwie był pewnie ofiarą pedofilli, o ile w ogóle wyrósł z wielu pacholęcego. To OBRAZA MAJESTATU, która wymaga dowiedzenia błędu błądzącemu i wielomiesięcznego roztrząsania tego na forum w internecie do upadlego w KOGUCICH WALKACH.

    Jak ktoś chce podobne oświadczenie mogę złożyć u notariusza.

    @ Może podacie np. swoje typy na MECZ GWIAZD. O ile znacie się na czymkolwiek więcej poza wielkością Króla Jamesa.

    Wprawdzie takie wydarzenia mało mnie obchodzą, ale można się zabawić.

    WSCHÓD:
    Miami - święta trójca, Boston-trójka+1, Superman, Amare, Rose, ew. Bogut lub Horford. To juz 11 graczy. Wątpliwości to Garnett (nadal świetny, ale już grający dla zespołu weteran +kontuzja; plusem dla niego pierwszy bilans 'zielonych') oraz Ray Allen (na stronie nba jest dyskusja on czy np. Felton). Rozważanie pewnie będą jeszcze chyba: Boozer, Joe Johnson. Noah raczej nie, Wall też nie, Iguodala nie, Granger nie.

    ZACHÓD:
    Kobe, CP3, Durant, Melo, Gasol, Deron Williams, Westbrook, Tony Parker, Ginobilli (?), Love, Griffin, Nowitzki, Scola, Aldridge. To już 14 nazwisk. A poza są Eric Gordon, Billups, Duncan, Nash, Kidd, Monta Ellis, Zach Randoplh, Kevin Martin.

  • Gość: [emace] adip138.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @Ridee,

    Pewnie że każdy z nas ma inne zajęcie, nie tylko siedzenie tutaj. Ale czemu akurat masz nam mówić że mamy nie komentować na jakiś dany temat. To co że do znudzenia wałkujemy ten sam temat. Nam najwidoczniej się to nie nudzi. Nie chcesz to nikt Cie nie zmusza ani do czytania tego co piszemy, ani do komentowania na jaki temat piszemy.
    Widzisz, ja wpadam tutaj głownie tylko po to żeby komentować, bo nowe wpisy pojawiają się niezbyt często, a nawet jeśli, to już o potencjalnym newsie słyszałem na innych blogach. Pozdro

  • Gość: [czarny_eminem] staticline50776.toya.net.pl

    Wam się nie nudzi. W tym sęk i to jest właśnie niepojęte, jak kilku dorosłych ludzi potrafi kłócić się o rzeczy nierozstrzygalne, niepoliczalne, snuć chore dywagacje, tego damy tu, tego damy tam, temu wyciągniemy to, tamtemu owo. Równie dobrze możecie się do usranej śmierci kłócić czy lepsza jest dajmy na to powieść "Mistrz i Małgorzata" czy "Proces" Kafki. Możecie podawać quasiargumenty, statystyki padania danych wyrazów w owych powieściach itd. A puenta jest taka, że jakby taką "dyskusję" usłyszeli teoretycy czy historycy literatury, czyli de facto specjaliści, to wybuchnęliby gromkim śmiechem, bo nie mieściłoby im się we łbach, że można do tematu w ten sposób podchodzić i toczyć tak jałową dyskusję LATAMI! To już dawno przestała być rozmowa o koszykówce, gdy przeciwległe bieguny reprezentuje The Troll i ten drugi, obaj tak zaślepieni miłością do swego idola i nienawiścią do tego wyimaginowanego przez samych siebie wroga. Tak głęboko zapuścili korzenie w pełnieniu swoich ról tutaj, że przypominają te stare dziadygi spod krzyża i ich spory, pełni zacietrzewienia i świętego przekonania, że to WAŻNE, heraklickie i prometejskie zarazem. Człowiek odnosi wrażenie, że jakby the troll powiedział, że niebieski to zajebisty, legendarny kolor, to ten drugi by się uparł, że to przecież paranoja, że chyba upadł na głowę, a niebieski to, kurwa, ogon tabeli kolorów, króluje zielony i nic z tym nie zrobisz, choćbyś się zesrał.

  • Gość: [p-czar] 77-253-138-57.adsl.inetia.pl

    Czarny Eminemie, gdyby była tutaj taka opcja bez wahania bym kliknął 'Lubię to' :P

  • Gość: [emace] adip138.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @czarny eminem

    Niby racja, ale po co wszyscy karmią trufa? Dla własnej satysfakcji? Przecież aż szkoda z nim dyskutować, bo jak walnie jakimś kartoflem to aż ręce opadają. Nie komentować go, to może się wyciszy chłopak, zobaczy że nikt nie reaguje to może zmądrzeje.

    @lysy_buc_anzelm

    Piszesz pełne poparcie dla Ridee, a akapit następny (ten w większości caps lockiem pisany) coś takiego. Trochę konsekwencji chłopie. Do kogo skierowany jest ten post? Do normalnych dyskutujących? Czy do trufa? Od jednej skrajności do drugiej.

  • Gość: [wwe] aduq134.neoplus.adsl.tpnet.pl

    mam wrażenie, że nie zrozumiałeś, co poeta miał na myśli :D

  • lysy_buc_anzelm

    @ emace

    Drugi akapit był do WSZYSTKICH (więc do Trufa też), a dokładniej do tych, którzy myślą, że może ich dotyczyć.

    Odnosił się do stylu niekończących się sporów. Za Króla LeBrona może sobie każdy może sobie wstawić kogo chce np. Kobego, Jordana, Magica, Pippena, ... Duncana, Chamberlaina itd. Króla wymieniłem dlatego, bo jest tu najczęściej obracaną postacią. Teraz to już chyba OGRYZIONĄ DO SZPIKU KOŚCI.

    Po prostu DAJCIE SE CZASEM SIANA lub umówcie (-my) się na solo, żeby DAĆ SOBIE PO MORDZIE, jak kilkadziesiąt postów (teraz to już pod tym tematem grubo ponad 200 i pewnie 70-80% odnosi się do gry Króla) to za mało, żeby przedstawić wszystko, co ma się do powiedzenia. GORLIWE APOSTOŁOWANIE przez tyle miesięcy i tak niewiele zmienia, a dyskutanci stają się jak ZOMBIE.

  • Gość: [The Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    emace pajacu kiedy choc raz cos mojego merytorycznie zanegowales? Czy byles tu jak przewidzialem,ze Cavs beda czerwona latarnia ligi,a Lebron bedzie nr.1 w Heat,czy byles tu jak pisalem o klasie defensywnej Howarda zanim splynal na niego splendor i nawet przecinek sie nawrocil,podobnie Jamesa(niby przecietny obronca a jak przyszlo co do czego to mial Rondo kryc)a moze wtedy jak przewidzialem sezon bez tytulu dla Manchesteru po odejsciu Ronaldo,a moze jak udowodnilem ze w RS Lebron lepiej jumperuje od Bryanta.
    Ty ,lukaszek,czarny "nie bujac sie po sklepach" eminem i paru innych to takie wydmuszki przeszkadzajki.Zadnych sensownych postow od siebie tylko glupie,infantylne riposty na poziomie przedszkolaka przewaznie bez ZADNEGO zwiazku z NBA.Pisac o najlepszym graczu ligi,ze jest najlepszy to jak pisac ze trawa jest zielona.Ale paru pedalow zawsze znajdzie jakis powod by wzburzyc sie jak woda w klozecie,a na slowo legenda dostaje palpitacji serca.

  • lysy_buc_anzelm

    @ trut(h)eń

    per pajacu to miało być chyba do mnie ....
    Coś ci się pomyliło ekspercie.
    Ale nie pozostaje już nic innego niz BIĆ CI BRAWO.

    Wszyscy jesteśmy poza twoją konkurecją. Czy pedały, czy rowery.
    Pewnie nie chcesz nam tylko powiedzieć co się stanie w najbliższych play-offach, bo już to wszystko wiesz.

    A tak w ogóle, co ty tu w ogóle robisz? Marnujesz się tu między amatorami, pedałami, frajerami, lalusiami i nudziarzami. Weź wyślij lepiej swoją cefałkę i portfolio typować do nba - wielka kasa czeka. Albo zagraj sobie przynajmniej w jakieś zakłady, to za każdym razem będziesz zgarniał całą pulę.

    Chyba, że chcesz przekonać cały świat z forum jakieś blogaska - tj. supergiganta.

    ps. hmm, a przypominam sobie twój post, gdy Cavs mieli bilans mniej więcej 8-11 i 9 miejsce w konfie, w którym napisałeś, że 9 miejsce w konfie jest w sam raz dla frajerów takich jak Cavs. Ani play-offy, ani wysokie miejsce w drafcie. Tak, że NIE ŚCIEMNIAJ jasnowidzu.

  • Gość: [Ridee] staticline57813.toya.net.pl

    @ Czarny Wminwm
    Klik - "lubię to" !!!!

    @Emace
    Stary... na litość boską , ja rozumiem - temat ciekawy Kobe Lovers vs LBJ Lovers, ale ile można...
    To tak jakbym włączał ulubioną kiedyś stację radiową i NON STOP leciał ten sam kawałek - ok może jest i świetny, ma interesujący tekst, dobry beat, ale... za 30-40 razem nie mogę go już słuchać i tak jest też tutaj.

    Cokolwiek nie naskrobią Panowie MRPW, nawet o Małyszu, zaraz i tak wraca wątek LBJ vs KB8, więc wybacz moją irytację, ale nie da się tego już czytać, tym bardziej, że w większości przekrzykujecie się we dwie - trzy te same osoby.

    Jeśli blogasek ma żyć (a MA !!! Panowie więcej notek !!!) to niech pobudza do ciekawych dyskusji, w czym też i nasza praca.

    Jednak jak na razie widzę tylko 100'tny raz analizowanie kto gra lepiej post-up, kto ma lepszą "trumnę" i kto jest lepszy w clutch time i tutaj moja uwaga do jednej z sytuacji odnośnie polskiego tłumaczenia - totalnym "nietaktem" było dla mnie zachowanie kilku forumowiczów, a i nie ukrywam zaskoczeniem ze strony MRPW w odpowiedzi na prośbę jednego z forumowiczów. Panowie, nie każdy zna angielski perfect, google translate tłumaczy często bez sensu, a wszyscy wiemy, że wypowiedzi cytowane tutaj często mają swoje smaczki. Zamiast krytykować osoby słabiej znające angielski, wytłumaczyć co znaczą chociażby wspomniane przez mnie zwroty (gra jeden na jeden , czy rzuty w decydujących momentach) zgraliście w większości wielkich znawców, którzy z góry patrzą na mniej zaznajomionych w temacie fanów NBA.
    Sam wariuję na jej punkcie od ... 1992 r. - od małego turystycznego tv (8 cali), na którym w pokoju oglądałem w nocy mecze NBA (wielu z was nie miało jeszcze wtedy o niej zielonego pojęcia lub uczyło się właśnie siadać na nocniku :) ), ale co z tego...
    Każdy fan powinien zasłużyć na szacunek, a ten kto trafił tutaj podwójnie - wszak to niejako mekka polskich wariatów NBA :) i naszym zadaniem jest wyłapywać takie osoby i zarażać ich pasją do tej niesamowitej gry (której sam poświęciłem kilkanaście lat pół-amatorskiej wprawdzie kariery, ale zawsze :D).
    Tym bardziej, że to jeden z najciekawszych sezonów od lat...

    Ot takie moje przemyślenia

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Horace Grant Karl Malone
    Derek Fisher John Stockton
    Lamar Odom Charles Barkley
    Tony Kukoc Carmelo Athony
    Bill Laimbeer David Robinson
    Ron Harper Jason Kidd
    Jason Williams Steve Nash
    Bruce Bowen Reggie Miller
    Lionel Hollins Deron Williams
    Dennis Johnson Chris Paul
    James Worthy LeBron James
    Paul Pierce jw.
    Tyshaun Prince jw.
    Robert Horry wszyscy wyzej wymienieni plus cala liga oprocz Celtics 57-76

    Od razu uprzedzam, niektorzy nie byli finals MVP, ale jakbys rozegral sobie w glowie mini-final tak jak lubisz, to mogliby spokojnie byc. Szczegolnie Big Shot Rob, ktory robil to kiedy chcial i w jakim klubie chcial.

    Nie rozumiesz, co to znaczy miec mniej miejsca na parkiecie? Trzeba tlumaczyc jak przyglupowi, bo juz naprawde rece mi opadaja. FG% polecialo w dol i Worthy nie gral juz tego, do czego przyzwyczail wczesniej. Lakers to byla dwuglowa hydra i to byla ich pierwsza opcja. Worthy zawsze byl tym trzecim i nic tego nie zmieni. Cierpi moze troche na tym postrzeganie go jako zawodnika, bo bez watpienia byl wart uwagi. Choc w sumie nie do konca cierpi. Swoj zespol ciagnalby pewnie tak jak przez lata Paul Pierce ciagnal swoje Celtics (a nie sorry, zapomnialem on jest lepszy od Jamesa, ciekawe ile GM-ow chcialoby miec w skladzie prime Jamesa, a ilu prime Paula?). No ale wracajac do rzeczywistosci, to chce powiedziec, ze byc moze jakby przyszlo mu sie tulac po podrzednych klubach, to nigdy nie znalazlby sie w Top 50 NBA. Zawsze byl w cieniu, tak jak Pipp, ktory podobnie jak James byl od niego lepszym graczem i w cieniu, i w swietle jupiterow. I mozna to powiedziec z pelna odpowiedzialnoscia, szczegolnie po tym co robil, gdy Michael dostal wychodne od Papy Sterna.

    A co z Wilkinsem, ktory w 17 lat osiagnal duzo mniej niz LeBron w 7? Dalej rozbawiona ciekawosc?

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Znowu mi znaki mniejszosci/wiekszosci wyskoczyly z postu, w kazdym razie mialy znalezc sie miedzy poszczegolnymi nazwiskami. Z kontekstu jasno wynika, w ktora strone mialy byc zwrocone.

  • lysy_buc_anzelm

    @ trut(h)eń raz jeszcze

    ... a kto pisał na początku sezonu, że 'kunszt to ma Nowitzki, a Griiffin nie potrafi niz więcej poza dunkowaniem'.

    A ostatnio na temat Griffina było coś takiego, 'jak ktoś jest dobry, to nie jest za młody'.
    (po awanturzez z Odomem w końcówce meczu z Lakers)

  • Gość: [czarny_eminem] staticline50776.toya.net.pl

    jou

  • Gość: [simon] 178.73.49.19*

    Znowu nie rozumiem tych pretensji.

    Panowie, a o czym tu pisać? O Gortacie i o tym, że powinien dostać miejsce w s5 mimo, że wcale mu to do życia nie będzie potrzebne jeśli będzie dostawał po 30mpg? Taki interesujący temat? Pierwsze kilka wpisów było na ten temat i zdaje się, że gadka szybko zdechła bo temat dość jałowy.

    Poza tym chcecie ciekawe dyskusje to sami coś rozpocznijcie. Jakoś nie widzę, żeby ktoś próbował w ostatnim czasie przebić się z jakąś ciekawą dyskusją. Nie ma tego. Co poniektórzy tylko czekają, że ktoś coś wymyśli, napisze, a oni później sobie poczytają. Tak jest najprościej.

  • Gość: [emace] adip138.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @Ridee

    Też chciałbym widzieć Supergiganta tętniącego życiem, powiedzmy notka naaaa 3 dni:) Ale to chyba nie wróci. Obecnie solą tego bloga jest właśnie to co dzieje się pod notką. Na początku dyskusja dot. tematu, później ktokolwiek draśnie temat Kobe/Lebron i "Let the flames begin." A że dyskusja jest na temat dwóch najbardziej elektryzujących graczy ostatniej dekady to posty lecą. Gdybyśmy mieli internet i Supergiganta w latach 90' to byśmy do zmęczenia żyłowali temat kto lepszy MJ/Hakeem/Malone:) pod obojętnie każdą notką. Mi nie przeszkadza czytanie nawet powtarzających się komentarzy. Zawsze można się czegoś ciekawego dowiedzieć. Taki już jest ten współczesny teh internetz. Pozdro

    PS. Też chciałbym widzieć dyskusję czy D.Rose zasługuję na MVP w tym sezonie, pobawić się co zrobi Melo, albo na ilu porażkach skończą sezon Spurs. Tylko że przy poziomie niektórych komentujących to zniknie w tłumie.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Nie zeby go usprawiedliwial, ale na poczatku sezonu to tak to wygladalo:

    że 'kunszt to ma Nowitzki, a Griiffin nie potrafi niz więcej poza dunkowaniem'.

    Blake poczynil spore postepy w grze, wiadomo ze nie nauczy sie od razu rzucac z poldystansu jak pozny Malone czy Duncan, ale juz jest pewniejszy w wielu zagraniach tylem do kosza, czy akcjach 1 na 1 po kozle. Rzucac nie potrafi nadal, w obronie wciaz nie potrafi korzystac nawet ze swojego ateltyzmu, ale rokuje jakis rozwoj tym, ze gra lepiej juz teraz niz na poczatku.

  • Gość: [The Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    @lysy_buc_anzelm
    Akurat musze cie rozczarowac nie mialem na mysli ciebie.
    Sprawdz sobie lige jasnowidzow sgg kogo typowalem na najwiekszy regres i najgorszy team ligi.
    Cytat z Griffina nie jest doslowny.Zeby nie napisac,ze zmyslony.Griffin robi ciagle postepy i dzis wydaje sie znacznie bardziej mniej surowy niz na poczatku(podobnie jak Clippers nie sa juz dnem) Daleka droga do bycia Nowitzkim,ale chlopak sie rozwija a ten jego spin move jest zaskakujaco skuteczny.Chcialbym go zobaczyc w PO vs dobrej obronie,ale to raczej troche potrwa.

  • lysy_buc_anzelm

    ROSE na mvp.

    Teoretycznie jest to możliwe. Ale znając logikę, którą kieruje się wybierający jest to mało prawdopodobne. Zwykle jest to gracz o już około pięcioletnim stażu w lidze. Jakaś uznana supergwiazda lub jakiś sportowy fenomen. Nawet Król musiał czekać na pierwszy supersezon Cavs, żeby dostać tę nagrodę. Rose zaczął być supergwiazdą dopiero w tym sezonie. Zaliczył jeden mecz all-stars. Nie był nawet w 3 piątce ligi.

    Aby było to możliwe Bulls musieliby wykręcić na koniec rs świetny bilans i wyprzedzić Heat w klasyfikacji.

    Szansą jest dla Rose'a powtórka przypadku Nasha. Tyke, że on poprawił bilans Suns znacznie bardziej niż ma szanse to zrobić Rose (Nash z 29 na 62 zwycięstwa). Ale inne okoliczności mogą mu sprzyjać. Dominatorzy, albo bez super-świecących gwiazd tzn. Boston, Spurs; bo umówmy się, że Rondo to nie jest przy jego zaletach gra na mvp. Albo powoli schodzące super-gwiazdy, czekające na play-off: Kobe, Nowitzki. Albo znów super-gwiazdy grające razem - Król, Wade, co może sprawiać wrażenie na wybierających, że ich blask się znosi.

    Ale kluczowa dla Rose'a może być super-bilans Bulls, lepsze miejsce niż Heat oraz świerna pierwsza runda play-off, kiedy odbywa się głosowanie.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Jak dla mnie to w tej chwili MVP jest dla nikogo. Bylo dla Dirka i nie bylo problemu z ta nagroda, poki Dirk wypadl z gry. Rose albo Amar'e to dla mnie kandydatury tylko dlatego, ze jakies byc musza. Chcialbym, zeby w drugiej czesci sezonu to sie rozegralo miedzy Howardem, Durantem i Jamesem.

  • yerzolec

    15minut ma totalną rację porównując czysto indywidualne umiejętności graczy, bo tak jak napisał to R.Horry byłby najlepszym graczem ostatnich 20-kilku lat, bo na najwięcej pierścionków - czysty absurd...

    Co do ciekawych dyskusji? Kilka tygodni temu rozwijała się ciekawa dyskusja o graczach podkoszowych i miło było zarówno pisać jak i czytać, bo było merytorycznie i rzeczowo.

    Potem powrócił temat LAL a dokładniej ich słabszego okresu, i od razu przecinek zaczął bronić swojego ulubieńca Kobego, przy okazji wyzywając LBJ'a i to uaktywniło na nowo Trutha... i temat wałkowany milion razy powrócił po raz milion pierwszy, a wraz z nim cała masa nowych inwektyw, porównań itd... Jak komuś ta dyskusja nie pasuje to niech jej nie czyta - nie rozumiem oburzenia, co nie zmienia faktu, że coraz gorzej się tę dyskusję czyta, bo Panowie zamiast argumentów stosują personalne wycieczki, sięgające ostatnio nawet tematów fekalno-analnych... żal...

    Można by spróbować narzucić kilka tematów do dyskusji, ale to chyba bardziej rola prowadzących tego bloga a współczynnik "notka per day" spadł u nich do minimalnego poziomu a szkoda.

  • yerzolec

    a przy okazji Melo to Adrian Wojnarowski twitował dziś w nocy:

    'Melo's closest advisor/biz manager at MSG RT @bayfrazier: At the Knicks Heat game....crazy in here!

    Więc chyba Melo po sezonie przejdzie do Knicks - tak coś czuje

  • wroblon

    Ooo, BigZ 4mln zaliczyl dzisiaj :)

  • Gość 83.2.218.21*

    @emace
    przypomnij sobie okoliczności tamtych zdarzeń. nie bagatelizuję OR gasola, jej znaczenia, ale jesli, de facto przeciwstawiasz ją effortowi bryanta, to ci odpłacam pięknym za nadobne.
    "mitologizacja asysty i fts" - dzięki tym fts lakersi wygrali mistrzostwo. i to już w bezpośrednim ataku. a asysta po prostu była i była ważna, istotna, niebylejaka. mitu z tego nie będzie, ale i na trywializowanie nie warto sobie pozwalać.

    "wystarczy im dograć piłkę" ... wtf ? to jest system naczyń połączonych, i kobemu służy on na równi. żeby im było łatwiej on musi być na boisku, żeby on miał choć trochę więcej miejsca, oni powinni być także. całym problemem jest, żeby to się zazębiało. napisałeś "siłą La jest pomalowane, A NIE Kobe", więc nie pisz, ze "stawiasz na równi", tylko przyznaj, że niechęc wzięła górę nad rozsądkiem i po prostu nie grzesz więcej.

    dobre jaja, ty czytałeś stenogramy i masz wgląd w akta, tak ? no brawo. i taki z ciebie bystrzak, że wiesz, ze był to "gwałt", a jakieś pajace w togach na oczach całej ameryki
    uznały, że jednak nie. czy jakieś niezależne media w ameryce zrobiły z tego aferę ? a może
    jesteś ostatnim sprawiedliwym ? zaraz, a może oni nie mają dostępu do stenogramów... :}}

    dla ciebie 'beksa', dla innego 'ktoś kto pierdolnął pięścią w stół" - kwestia podejścia. ty nie musisz w nic wierzyć, to jest pewien splot wydarzeń w rzeczywistości. grunt, że nie uciekł, nie zrezygnował, nie poddał się.

    btw, kurwa co za żenada - dyskusja o lebronie miała być, a jego rozpacz-loverom udało się znów wciągnąc do niej kobego i zacząć go umniejszać licząc,że od umniejszania kobego lebron zrobi się większy.

  • Gość: [czarny_eminem] staticline50776.toya.net.pl

    Dla mnie to jasne, że Rose'owi należy się mvp jak psu buda. W tym sezonie stał się liderem pełną gębą. Bulls to piąty zespół ligi i osiągneli to praktycznie bez dwóch swoich czołowych graczy. Tylko czekać, aż wyprzedzą to słabe miami, bo w bulls każdy wie co ma robić - bronić i robią to chyba najlepiej w tej lidze na dzisiaj. I to właśnie Rose trzyma na swoich barkach całą ofensywę i defensywę tego teamu. Lebron ma "big" (hehe) 2 do pomocy, Novitzki póki co wypadł, Kobe ma Shaqa, w Bostonie mvp można by rozłożyć na trzech, w SAS podobnie, Kobe już się nie łapie, poza tym ma Gasola. Chociażby metodą dedukcji zostaje Rose.

  • Gość 83.2.218.21*

    @simon
    grant ma mvp finals ? mc hale ma mvp finals ?
    to jest porównanie a'la chauncey billups v chris paul.
    dla jednego będą liczyć się same indywidualne skills, staty itd
    inny uzna, ze istotniejsze jest jak ci goście się sprzedają we właściwej koszykówce, czyli
    5 na 5, w playoffs, ile osiągnęli i w jakich zespołach pełnili jakie role, na ile ich talent się
    przekładał na sukcesy, na bycie kimś waznym w zespole zwycięskim, na produkowanie
    gry. billups ma mvp finals, iks conference-finals ze swoimi zespołami, dwa tytuły... był w pistons "jednym z kilku", w nuggets był "numer 2", a i są tacy, co by się uparli, ze może
    nawet "3". co ma chris paul ? status "najlepszego pg", ale na koncie sukcesów zero z małym ogonkiem. i co - mamy postawić chrisa paula nad billupsa tylko dlatego, ze fajnie kiwa i ma wypasione numerki w regular sezon ? to herezja.

    "jakimi są indywidualnościami" - to chyba dla ciebie punkt najwązniejsze, dla mnie na ten przykład, ważniejsze jest jakimi są team-players, co nie wyklucza bycia indywidualnością, ale nie jest z tym byciem zrośnięte dupami.

    "sam nic nie wygrał [worthy/pierce]" - a lebron coś sam wygrał ?

    "w czym byli lepsi, pytam wprost" - a ja pytam : w czym lebron jest lepszy od dwóch mvp finals, kluczowych filarów mistrzowskich składów, albo i graczy najważniejszych, mających na koncie wielkie momenty w wielkich grach ?
    lejecie betonem z głowy na potęgę, ale nie umiecie na chwilę wyjść poza ramy przyjętych stereotypów i z cienia hype'a lebrona, żeby dostrzec pewne fakty, które tylko przy takim waszym podejściu wydają się wam kuriozalne. wyjdźcie z domu niewoli, zaprawdę powiadam wam :] spoza niego widać rzeczy znacznie lepiej i pełniej.

    z horrym nikt nie będzie skakał, bo zawsze był to complementary player, żaden mvp finals, żaden top scorer, go to guy, żaden ktokolwiek, czasami rzucał klucze jak miał pozycję dobrą. ironia nie pomoże, simon. zresztą, ta rzeczona wytarta jest i niemodna jak psi zad.

    "zadaniowcem OBOK DREXLERA" - czemu go wymieniłeś wśród "shaqa, olajuwona, kobego, tima" ??? przecież to też był, w mistrzowskich rox, "numer 2", tak jak worthy w La. czy także "jak" pierce, to chyba nie, w ofensywie celtów pierce był jak najbardziej gtg, numer 1 i w big games to on brał na siebie grę, poza team-work oczywiwście.

    pytanie : czy większą wartość ma bycie mało udanym [w big games] numer 1, panem i władcą, dominatorem w ataku cavs pełnym "mo williamsów i jamisonów", czy bycie gtg w ataku takiego zespołu jak celtics ? do czego trzeba większej klasy ?
    bycie guliwerem wśród liluputów [liluputów ze wg na system gry] to nie jest wyczyn zbyt spektakularny. a bycie guliwerem, ktory w ostatnim akcie popełnia samobójstwo przez gołotyzm, to już naprawdę nie jest coś, czym należy się chwalić, albo ZA CO nie należy chwalić.

  • Gość 83.2.218.21*

    ci, którym nie pasuje jakiś wątek dyskusji - możecie przecież prowadzić równolegle własne polemiki i wygłaszać monologi. nie ma przymusu czytania wszystkiego jak leci, a postulowanie, zeby ktoś się zamknął, bo wielmożny pan hrabia właśnie wszedl na salony i pan hrabia sobie życzy zmiany muzyki z głośnika, tylko politowanie wzbudza. to wolna trybuna, hyde park, a nie regularne forum, i w takiej formule się spełnia - tytuł notki nigdy nie nakładał i nie nakłada obowiązku pisania tylko w kontekście związanym z jej treścią.

  • Gość: [czarny_eminem] staticline50776.toya.net.pl

    Ok, ale zamknij już mordę.

  • Gość: [szczawiu] apn-95-40-164-161.dynamic.gprs.plus.pl

    @przecinek: "billups ma (...) dwa tytuły" - małe sprostowanie, jesli dobrze liczę to CB ma 1 tytuł. Co oczywiscie nie wpływa na wnioski wynikajace z Twojej wypowiedzi nt. porownania tych dwoch PG (pod ktorymi podpisuje sie dwoma rekoma).


  • Gość: [emace] enp81.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @czarny eminem

    hahah:D

    @przecinek

    Wszystko fajnie, tylko jakbyś się przyłożył to może zobaczyłbyś że procesu nie było bo została ustanowiona ugoda. Więc panowie w białych togach nie mogli się wykazać:) Można poczytać naprawdę dużo o tym.
    Dla mnie eot.

  • Gość: [emace] enp81.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Tylko żeby D.Rose otrzymał MVP muszą być spełnione dwa warunki. Bulls muszą mieć rekord podobny do czołówki ligi. I D.Rose musi mieć przynajmniej porównywalny sezon statystyczny do Howarda, Paula albo Wade'a/James'a (którykolwiek z nich będzie miał bardziej imponujący sezon w Heat). Bo wydaje mi się że MVP wyląduje u któregoś z nich. A im dłużej Rose gra bez Noah/Boozera i ciągnie Bulls samemu tym lepiej dla niego w potencjalnym wyścigu. Boston i Spurs to raczej kolektywy i trudno wybrać, Lakers podobnie, zwłaszcza że Pau obniżył loty z początku sezonu i KD chyba nie sprostał temu całemu hype'owi stworzonemu przez media. Gra świetnie tak jak grał, ale media chyba wykreowały go na postać która będzie wygrywać mecze w pojedynkę. Paradoksalnie ogromny postęp Westbrook'a może mu przeszkodzić w MVP.

  • Gość: [the truth 2.0] dvk239.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @przecinek
    skoro kazdy moze mowic i dyskutowac o czym chce i nawet wyglaszac monologi to ja takowy wyglaszam: zamknąć się!

  • wroblon

    Ciezka sprawa z MVP.
    Osobiscie zapomnialbym o kimkolwiek z trojki BOS/SAS/MIA. W pierwszych dwoch blask rozklada sie rownomiernie, w trzeciej...no coz, wg mnie MVP jeszcze nie w tym roku.
    Na dzien dzisiejszy wg mnie, dwoch najpowazniejszych kandydatow to Rose i Howard. Dzieki zwiekszonej wszechstronnosci Howard stal sie jeszcze wiekszym monstrum niz byl. I w koncu, W KONCU, widac w jego grze wieksza zacietosc, zeba, a nie grzecznego, duzego misia.
    Rose zas stal sie liderem pelna geba. 24,5/8/4,5 + trojki dobijajace do 40% pokazuja zdecydowany postep.
    Jako czarnego konia wrzucilbym jeszcze, o ile defensywa Hornets dalej bedzie tak miazdzyc, CP3.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Nie tylko Westbrook, ale i bilans OKC, ktora byla lansowana na 2 potege zachodu, a na razie to tak nie wyglada i Durant, ktory byl ustawiany w roli pewniaka do MVP, na razie nie zasluguje na nagrode.

    A Rose zrobil to nie bez 2 graczy, tylko bez jednego. Najpierw nie bylo Boozera, a byl Noah, teraz odwrotnie. Jesli nie dostanie MVP, to powinien dostac MIP. Mysle, ze Paul nie bedzie sie liczyl w wyscigu, bo Hornets nie utrzymaja takiego tempa i beda odstawali z bilansem, ale to co on robi z ta druzyna zasluguje na najwyzszy podziw. Tam nie ma ani jednego dobrego zmiennika, oprocz Jacka, reszta nie lapalaby sie do rotacji wiekszosci klubow. Starterami sa Bellineli i Ariza. Jedynym sensownym graczem jest West i Okafor co trzeci mecz. Ogolnie to ta druzyna, to kpina i to cud, ze graja tak dobrze i tak dobrze bronia. Zreszta Chris juz raz te nagrode powinien otrzymac, wszystko sie zgadzalo - bilans, zawrotne statsy, tylko jedno sie nie zgadzalo - Kobe jeszcze nie mial tej nagrody i byl najwyzszy czas na ukoronowanie. I w sumie historia zweryfikowala, ze gdyby jej nie dostal wtedy, to juz nigdy by jej nie mial.

    Ogladaliscie dzis MIA @ NYK? Liczylem na porywajacy mecz i tradycyjnie Jamesa w MSG, no ale nie mozna jak widac sie przyzwyczajac. W ostatnich 6 meczach w Nowym Jorku srednia 37 ppg, tym razem 24 punkty. Niby niemalo, ale mecz tragiczny. Byl moment, w ktorym mial 19% z gry, ostatecznie skonczyl na 7/24, bo sie troche obudzil w koncowce, ale bylo juz za pozno. Jedyna rzecz warta uwagi to fajne alleye od Wade'a i Millera, to w ataku, bo w obronie byl blok na Turiafie i to face to face, czegos takiego jeszcze nie widzialem w jego wykonaniu. Byl tez moment, w ktorym Wade trafil 13 rzutow z rzedu i chyba nawet jakby zamknal oczy to by mu wpadalo. Tylko, ze pozniej nie trafil 7 z rzedu w 4 kwarcie (po tym jak trafil 7/7 w trzeciej), a caly mecz osobiste rzucal jak Shaq. Mial 31 punktow po 3 kwartach i liczylem na cos wielkiego, ale sie przeliczylem. Gra Heat nie mogla sie podobac. Statyczna, duzo izolacji pod LeBrona i Wade'a, co bylo komiczne szczegolnie jak im nie szlo, bardzo duzo strat - 17 (9 w samej drugiej kwarcie) przy tylko 13 asystach.

    Za to Nowy Jork dal z siebie wszystko. Landry Fields, hmmm chyba nie tylko ja jestem pod wrazeniem, jego gra to czysty hustling. Nie wiedzialem tez, ze Knicks potrafia cos pobronic w halfcourt jesli spowolnia rywala, bo transition D, to chyba jedna z gorszych w lidze. Dystans im dzis wyraznie nie siedzial (choc gdy trzeba bylo trafic na koniec, to Galo i Fields rzucili trojki) za to potrafili sie odnalezc w ofensywnej zbiorce na tablicach. Drugi taki mecz, w ktorym beda grali tak slabo zza luku, raczej im sie nie trafi, tak samo jak taki mecz Jamesa w MSG.

    A Chris Paul ponad Billupsem zawsze, tak jak James ponad Wilkinsem i Worthym. I tak poza tym, to za dlugie, za nudne i nie czytam.

  • Gość: [simon] 178.73.49.19*

    przecinek
    To teraz kluczowym kryterium jest nagroda MVP Finals? Ta nagroda przechyla szalę na korzyść Worthy'ego i uznajesz go za lepszego koszykarza od McHale'a bo jedne ma ją na koncie, a drugi nie?

    To byli zawodnicy na bardzo zbliżonym poziomie. Obydwaj odgrywali bardzo podobne rolę w swoich drużynach. McHale nawet miał lepszą produkcję dla swojej drużyny czy to w RS czy to w PO.

    A nawet jeśli nie będziemy trzymać się tych podziałów na pozycję. Worthy wyżej od Malone'a? W końcu Worthy ma 3 miśki, ma MVP Finals. Był lepszy od listonosza? Bo moim zdaniem nie był. I przypuszczam, że duża większość trenerów gdyby miała możliwość oddania Worthy'ego za Malone'a to by to zrobiła. Podobnie większość oddałaby Pierce'a gdyby mogła mieć Jamesa.

    A MVP? Ja nie wiem. Na ten moment niemożliwym jest wyłonienie zdecydowanego faworyta. Przed kontuzją kimś takim był Dirk, ale uraz dość mocno go przyhamował. Paul, Rose, Howard, James, Durant, Dirk każdy może dostać i wielkich zastrzeżeń nie można byłoby mieć. Amare jednak nie. Knicks maja za słaby bilans.

  • Gość: [simon] 178.73.49.19*

    No i mimo wszystko Worthy bez świetnego obudowania, bez Magica i Jabbara, gdy był już osamotniony kończył sezon maksymalnie na pierwszej rundzie. Pierce z kolei maksimum co ugrał to finał Wschodu. Przeważnie kończył sezon na ostatnim meczu RS, lub w pierwszej rundzie. Trudno się dziwić bo męczył się przez większość kariery w takich składach, że szkoda gadać. No, ale fakt jest faktem.

    James jednak dotarł do tego finału, grał w finale Wschodu i przegrał. Wygrał 2 razy RS. Przez 7 sezonów, a nie kilkanaście.

  • Gość 83.2.218.21*

    @eminem, skoro chcesz w takiej tonacji, to dodaj "proszę pana", a potem mozesz stanąc na końcu kolejki tych, którzy mnie moga mnie w dupę pocałować. i wypłucz mordę przedtem.

    @simon, nie - ta nagroda świadczy o tym, ze nie mamy do czynienia z jakimś "drugim numerkiem, który sobie pogrywał w tle, i dlatego można go opisywać jak jakiegoś bylekogo, komu się nalezy miejsce w szarym tłumie".

    oceniajmy fakty dokonane. ja rozumiem gdybanie a'la "GDYBY worthy nie złapał kontuzji w finałach w 91, to bardzo być moze, że La by przedłuzyli serię z bulls i jeszcze bardziej być może, że by ją wygrali w g7" - można się pospierać, czemu nie, ale takie proste zamiany "james na pierce'a, alleuja i do przodu", to już nie jest material do racjonalnej rozkminy.

    co do tego, ile "sami ugrali" - nie rozumiem, dlaczego to miałby być jakiś argument... lepszy, imo, jest taki, że z innymi wielkimi gośćmi umieli współpracować, tworzyć mistrzowskie składy i błyszczeć w wielkich meczach i momentach. jak sam zauwazyłeś, nikt samodzielnie nie wygrywa, ale nie można tłumaczyć wiecznych loserów stale tym ze "nie dostali dobrych składów, na miarę ich aspiracji" i w ten sposób zdejmować z nich odpowiedzialności za to, ze być może dostali tyle, na ile byli gotowi, na ile mogli dostać ze wzg na swój styl gry, osobowość, stopień zdolności do wpasowania się i bycie dobrym w bardziej wymagających warunkach i otoczenu. wyjdzie na to, że zwycięzców i przegranych nic nie rózni, poza odpowiednią dozą fartu, że mogli dostać dobrych kolegów do gry. wyjdzie, że zwycięzcy stali się nimi bez własnego udziału, kulejąc i jadąc na plecach wspaniałego supportu, a przegrani przegrali bo ich supoport oślepił blask ich wspaniałości.
    nie do zaakceptowania rózróznienie. w sporcie nie ma aż takich przypadków, że ktoś naprawdę dobry i umiejący tworzyć wartościowe układanki, jako lider, co-lider, czy jeden-kilku-równych-sobie-bdobrych-grajków, rzez 10-15 lat nie dostaje się w dobre towarzystwo chociaż jeden raz. niektórzy są po prostu niewygrywalni, niedopasowalni. lepiej zaakceptować realia niż się z nimi kopać.

  • Gość 83.2.218.21*

    @15 minut... nudne, długie, ale własne i oryginalne, a nie jakieś ente powtarzanie obiegowych opinii z daily dime epsn, spisywanie pseudorelacji spitraszonej z bokskorów i hajlajtów i przesypywanie z miednicy do wanny tego, co w recapach, doprawione "paul over billups zawsze" - do tego nie ma zresztą żadnego uzasadnienia, pewnie na espn, nba com i w truehoop się nie dało znaleźc linka do takiego tematu.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    W przeciwienstwie do Ciebie, ja troche meczow ogladam. W calosci. W tej chwili na przyklad BOS @ POR. Samego Heat pewnie widzialem wiecej niz Ty wszystkiego w tym roku.

    A z daily dime espn i truehoop nie korzystam.

  • Gość 83.2.218.21*

    nie lecz kompleksów własnych moim kosztem.
    meczów o kawałek gówna istotnie nie oglądam, po ćwierć wieku praktyki wiem kiedy należy zarwać noc, a kiedy sobie odpuścić; meczów must-see w rs jest garstka. a contenders oceniam po meczach z innymi contenders, bo wtedy ma to wartośc poznawczą, a nie z portland trail blazers czy new jersey nets, zeby się tym chwalić na prawo i lewo, mimo że z takiego meczu nie wynosi się żadnej przydatnej wiedzy a'propos playoffs i gry o mistrzostwo. chyba, że jesteś fanem i traktujesz oglądanie takich meczów jak swój psi obowiązek, a to już inny typ patologii.

    brzmisz jakbyś korzystał bezustannie.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Wiem, ze nic nie ogladasz, bo to widac po tym co wypisujesz. Ale teoria ladna. Jak zawsze.

  • Gość: [czarny_eminem] staticline50776.toya.net.pl

    @eminem, skoro chcesz w takiej tonacji, to dodaj "proszę pana", a potem mozesz stanąc na końcu kolejki tych, którzy mnie moga mnie w dupę pocałować. i wypłucz mordę przedtem.

    Och!

  • Gość: [potapenko] bty165.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Czarny eminemie, ale nie pierdol bo sam żeś wrzucał jakieś pizdowate filmiki z tańczącym LeBronem, więc przyganiał kocioł garnkowi.

    A co do Brona ostatnie słowo, mi nawet nie chodzi o pieścienie, a przywoływanioe Horrego to już wogóle mija się z celem bo on nie był liderem swojego teamu tak jak Prince i jeszcze paru innych wymienionych. Nie rozumiem za co ta "bezdyskusyjna najlepszość" mu się należy. Można się spuszczać nad statystykami, co nie zmienia faktu, że król ma niebywale ubogi asortyment zagrań. Rzut kuleje, mid range game nie kuleje bo nawet nie chodzi, jej nie ma. Gość o jego warunkach powinnien więcej czasu spędzać pod koszem, atakować tablice a nie zklepywać się na śmierć na obwodzoie. Mam wielki problem z jego grą, która nie idzie wcale w parze z możliwościami i talentem, no ale król jest taki zajebisty, że nie musiał sobie nawet wyrabiać żadnego go to move bo liznoł wszystkiego po trochu i pierdolnoł w kąt po chwili bo przecież nawet bez tego jest najlepszy a tytuł należy mu sie z urzędu jak tylko dostanie swojego Gasola.

    A prime Pierce owned prime James 1on 1 zawsze i wszędzie.

  • Gość 83.2.218.21*

    hehe, wygląda na to, że mecze o czapkę śliwek są "wszystkim". cats-warrios tej nocy, must-see, kto nie obejrzy ten ma przejebane. a już pistons-heat, to warunek posiadania jakiejkolwiek opinii o miami i ich szansach na mistrzostwo :]




  • Gość 83.2.218.21*

    @potapenko
    prózny nasz trud, bo jako mawiał pewien niegłupi człowiek - w co ciemny lud uwierzył bez dowodów, jakżebyśmy mieli dowodami obalić ? :]

  • Gość: [simon] 178.73.49.19*

    przecinek
    Ale dalej nie wiem czy bardziej cenisz drugą, trzecią opcję Worthy'ego z jego 3 pierścieniami i MVP Finals czy Malone'a bez pierścienia, bez MVP Finals za to z 2 MVP RS i jego wielkim kunsztem koszykarskim.

    "ta nagroda świadczy o tym, ze nie mamy do czynienia z jakimś "drugim numerkiem, który sobie pogrywał w tle, i dlatego można go opisywać jak jakiegoś bylekogo, komu się nalezy miejsce w szarym tłumie".

    Mam nadzieje, że "byle kogo" to nie w kontekście McHale'a? Jeśli masz za sobą obejrzane serie finałowe Celtics-Lakers z lat 80-tych to pewnie wiesz, że McHale miał często większe znaczenie dla wyników Celtics niż Worthy dla Lakers. Jak już pisałem to było dwóch zawodników o bardzo podobnym wpływie na grę swoich drużyn. Dlatego też uważałem, że skonfrontowanie McHale'a z Malonem jako, że grali na tej samej pozycji ma jak najbardziej rację bytu. A to, że Worthy ma MVP Finals nie zmienia faktu, że przez prawie całą karierę miał komfort grania jako 2-3 opcja w Lakers. Identycznie jak McHale w Celtics.

    Oceniamy zawodników indywidualnie, jako pojedyncze osoby. I dla mnie zasadniczym problemem i niesprawiedliwością jest wybieranie jako najważniejsze kryterium w tym wypadku DRUŻYNOWYCH sukcesów. Bo niby jak ma być sprawiedliwe porównanie Worthy'ego, który przez całą karierę grał u boku najlepszego PG w dziejach i TOP 3 centrów w historii do takiego Malone'a, który grał obok świetnego Stocka, a ponadto najlepsze co miał w składzie to Eisleye, Carry, Hornacki i Ostertagi czyli ligowa szarzyzna i dziwadła. I co ja mam spojrzeć ile kto ma pierścionków na paluchach i powiedzieć, że to jednak Worthy był lepszym koszykarzem? Jakby Malone'a w drafcie wybrali Lakers czy Celtics to facet wygrałby nie jedno mistrzostwo. To oczywiste.

    potapenko
    Worthy nie był liderem Lakers. Ciężko też powiedzieć, żeby Pierce po utworzeniu Big3 był wybijającym się liderem Celtics.

  • Gość: [simon] 178.73.49.19*

    potapenko
    "A prime Pierce owned prime James 1on 1 zawsze i wszędzie".

    A na jakiej podstawie? Jak już pisałem Pierce w prime osiągnął drużynowo maksymalnie finał konferencji. Warto chyba odnotować z kim wtedy Celtics wygrywali w PO. Z Sixers i Pistons. Drużynami sporo słabszymi do Celtics czy Magic z ostatnich sezonów. Gdy był w prime jego Celtics odpadali w 1 rundzie, albo nie wchodzili do PO. Więc jak pokazują fakty sukcesy drużynowe wtedy gdy był w prime nie przemawiają na jego korzyść. Poza tym Pierce, nigdy, nie zdominował jakiejkolwiek serii w takim stopniu jak Lebron w ostatnich czasach. Nigdy nie był takim zagrożeniem ofensywnym i nigdy nie był tak dobrym obrońcą jak James.

  • lysy_buc_anzelm

    Co do meczu
    KNICKS-HEAT
    To faktycznie był zabawny mecz strzeleckiej niemocy z obydwu stron. Niski wynik zaciemnia nieco sytuację, bo aż tak strafosferycznej obrony to nie było z żadnej ze stron.

    Totalne rozregulowanie muszek na działach w czwartej kwarcie było bardziej wynikiem zmęczenia rywalizacją niż super-obrony. Smutne i bezcenne było widzieć rozczarowanie Króla własną niemocą. Nie trafił dokładnie żadnego - z chyba 15 rzutów - dalej niż spod kosza. Tylko zwierzęcej sile zawdzięcza to, że w końcówce utrzymał dystans do Knicks dzięki 3 kolejnym lay-upom.

    Wade (rekord kariery zbiórek 16!) też nie był pewien swojego rzutu. Mial skuteczność w pewnym momencie chyba 14/15, ale potem przestał wjeżdżać pod kosz i wymuszać fule, to pudłował rzut za rzutem.

    Knick tradycjyjnie albo Amare albo kanonada trójek, po ruchu piłek na obwodzie. Gdyby nie trzy trójki w końcówce, to byłby bardziej rozpaczliwy bilans niż 10/33.

    Nawet taki hero jeśli chodzi o wolne jak Gallinaru pudłował rzut za rzutem. No ale w końcówce trafił dwie trójki (jak wywiózł Knicks na prowadzenie, to Alicia Keys była w siódmym niebie;) ), dołożyli się do tego Fields (cudowne deski i gra 'hustle w czwartej kwarcie' jak weteran) oraz pewne prowadzenie piłki przez Feltona i Knicks dowieźli wygraną. Amare w 4 kwarcie nie istniał.

    Jak dla mnie to gra KNICKS jest dla mnie największą poza Nowym Orleanem niespodzianką.

    Porównujecie tu różne SUPPORTY. A co ma powiedzieć Amare? Ma: Chandlera, Feltona, Fieldsa (odkrycie z 2 rundy draftu), Gallinariego, Shwane Williamsa, Toney Douglasa, Turiafa.

    Zespół bez żadnego centra nadającego się do nba. Silny skrzydłowy - tylko Amare i Turiaff (to mniej niż np. Leon Powe). W wyjściowej piątce dwaj obwodowi skrzydłowi (Chandler, Gallinari), z których żaden nie będzie robił gry. Tylko jedna średniej klasy jedynka - Felton i ten cud Fields. A jakoś na razie dają radę.

    Tak się zastanawiam też, może byśmy założyli jakąś fundację, żeby wysłać GALLINARIEGO do fryzjera (albo kupić Tayowi Princowi jednorazowe maszynki do golenia)? Bo widać chłopy grają za friko.

    Co do wartości BILLUPSA. Mi wystarczyło zobaczyć wczoraj końcówkę meczu Nuggets-Pistons, gdy odpalił trzy trójki w ostatnich 2-3 minutach i zamknął mecz. Mr Big Shot. Trudno dodać coś więcej.

  • Gość: [Łukasz] 188.146.154.171.nat.umts.dynamic.eranet.pl

    @ przecinek
    Tak czytam te twoje teorie i pekam ze śmiechu. Co z tego ze częściowo masz racje jak zalewasz to belkotliwym dogmatycznym sosem... Daj sobie na luz i przyznaj przed samym sobą ze zdarza ci się być w błędzie... Tak jak Cleveland ;)

  • lysy_buc_anzelm

    Odnośnie liderowania.
    To jest rzecz dosyć względna. PRZYKŁAD HOWARDA. Dopiero w tym sezonie stał się atakującym centrem z prawdziwego zdarzenia. Ale to, że wykonuje więcej ewolucji pod koszem i dłużej przetrzmuje piłkę zupełnie rozbiło tempo ataku Magic. Wymiana między środkiem, a obowdem była coraz wolniejsza i już zaczęło brakować tego ułamka sekundy, żeby któraś wolna ręka mogła odpalić trójkę. Nelson też się z tym pogubił, bo jemu nie służy stanie na obowodziie, szukanie wolnego gracza i precyzyjne dogrywanie piłki. W efekcie stały skład Magic padł.

  • lysy_buc_anzelm

    Widzieliści wczoraj jak CHUCK HAYES zatrzymał Blake'a Griffina? To jest prawdziwy twardziel z tak mizernymi warunkami fizycznymi. Przydałby się np. Heat. Nawet kosztem wzrostu, jako podkoszowy Bruce Bowen.

  • exxon71

    No, Hayes jest niesamowitym twardzielem. Radzi sobie nie tylko z Griffinem, ale też całkiem nieźle z Gasolem czy Amare. A wszystko przy wzroście 6'6! Ale ma nisko środek ciężkości, jest masywny i b. silny - nie do przepchnięcia pod koszem. Z tego co pamiętam to tylko Zach Randolph go ostatnio zdominował a reszta podkoszowych gwiazd ma przeciwko niemu generalnie wyniki poniżej średniej.

    To w ogóle ciekawy przykład, jak gość o prawie zerowym potencjalne ofensywnym (tyle co się ustawi na wolnej pozycji i trafi lay-upa, ewentualnie coś dobije) ma zagwarantowane miejsce w tej lidze. W Rox gra nawet w pierwszej piątce, choć to oczywiście efekt kontuzji Yao. Mniej zorientowani koszykarsko fani Rockets wyzywają go na forum od czci i wiary i chcą wywalać z drużyny, a on od lat robi swoje :)

    Tu kilka słów więcej o Hayes'ie blogs.chron.com/sportsjustice/archives/2011/01/if_chuck_hayes.html Polecam też filmiki z jego rzutami osobistymi na youtube :)

  • Gość: [The Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    Houston z C.Hayesem w s5.nigdy nie przejdzie 1 rundy.Mozna sie podniecac,ze ze wzrostem 6.6 jest centrem,ale to zwykle mieso armatnie ktore powinno grzac lawe.Heat go nie potrzebuja bo maja J.Anthonego ktory spelnia podobna funkcje.I to jest dopiero zerowy potencjal ofensywny(ponoc nie rzuca nawet na rozgrzewkach).Hayes potrafi naprawde dobrze podac(2asysty piechota nie chodza) i co w przypadku Anthonego nie jest tak oczywiste lapac pilke.Ale jesli chodzi o sam defense to spelnia swoja role i na pewno Heat nie potrzebuja extra twardosci,zwlaszcza ze w kolejce czeka Haslem.Na dodatek jeszcze maja jednych z lepszych obroncow w historii na obwodzie,ktorzy moga zbierac po 15 pilek i zablokowac kazdego jak trzeba.
    Heat caly czas sie ucza na bledach,bardzo dobrze rozegrana ostatnia akcja w ktorej Chalmers dostal open looka od Jamesa.Na PO beda gotowi.

  • Gość: [czarny_eminem] staticline50776.toya.net.pl

    Na PO będą gotowi. Razem ze swoimi wędkami.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Zostawcie fryzure Galo w spokoju. Fryzura, wyraz twarzy i te piekne oczy sprawiaja, ze koles wyglada non-stop jakby byl wyjebany na dropsach :) Lubie jakos typa, chyba jedyny Europejczyk, w ktorego jerseyu chetnie bym pogral heh - wiadomo +5 do 3PT, a do tego gra w NYK, wiec juz w ogole wypas.

    Zgadzam sie, ze Knicks i Hornets sa niespodziankami, szczegolnie Nowy Orlean, ktory ma jedna gwiazde, a reszta to gorzej jak full roster Cavs z tego sezonu. Po tym jak oddali w zasadzie za friko Peje, to juz w ogole bylem zalamany. Knicks to zupelnie nowy sklad, wiec patrzenie na poprawe bilansu malo mowi, ale i tak graja ponad oczekiwania. Szkoda tylko, ze sa naprawde chimeryczni, bo albo wygrywaja spora ilosc meczow seriami, albo przegrywaja. To sa niespodzianki tego sezonu, ale najwieksza jest dla mnie Spurs, ktorzy na razie psuja ustalony scenariusz w konferencji dla OKC i LAL i przede wszystkim w lidze dla MIA.

    Fields mial wczoraj taka akcje, ze az sie z siedzenia poderwalem. Prawie dobil oburacz osobistego z powietrza, na ktorego przyczail sie z boku. Gdyby nie byl faulowany, to by to skonczyl, a tak skonczylo sie osobistymi. Tak czy tak punkty, czysty hustle to jest caly Fields. Taki zawodnik sprawdzilby sie w kazdym klubie, niewazne czy w s5 czy z lawy.

    Hayes to przy Joelu jednak wirtuoz ofensywy. Czasami to co robi Joel podczas ataku jest wrecz podworkowe - pudlowanie open lookow od linii z 2 metrow od kosza i to tak, ze przerzuca sie obrecz, problemy z lapaniem pilek, gdy podanie jest "showtime", a nie jakies zwykle... i takie kawiatki zdarzaja sie co mecz. Za to w obronie gosc pieknie broni pick n rolle, szybko doskakuje do podowjen i jest ogolnie upierdliwy w podwajaniu i dosc dobrze blokuje. W druzynie, gdzie strefa podkoszowa jest jaka jest, na pewno przydatny czlowiek na te 15-20 minut, szczegolnie w druzynach bez wielkich, rozpychajacych sie w ataku klockow.

    Przecinek dzis masz tyle meczow, ze mozesz przebierac, ale wiadomo trzeba bylo wybrac dwa, zeby sie ponabijac. Nie chcesz ogladac szalenstw Monty, ani Grega Monroe (aaa zapomnialem nie wiesz kto to), to obejrzyj dzis sobie ORL @ CHI. Po tym co ostatnio gra Rose istnieje duza szansa, ze przestaniesz o typie wypisywac pierdoly jak ostatnio. Trzymaj kciuki, moze zagra slabiej, zobaczysz boxscore i wciaz bedziesz mogl pisac bzdury.

  • lysy_buc_anzelm

    WIRTUOZI OFENSYWY cd,

    Czasem zdarzają się w nba prawdziwe cuda.
    Widzieliście to?
    Jak tu BEN WALLACE w jednym (niedawnym) meczu z Toronto
    - reverse lay-up ! w ok 2:22
    - dream-shake !!! ok. 3:05
    - i jeszcze trójka ! ok. 4:40
    Ben Wallace - revers lay-up_dream-shake_3s

  • Gość: [The Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    Ben mial kiedys 29pkt.z Sixers w PO.

  • Gość: [15 minut] 178235244028.warszawa.vectranet.pl

    Widzialem 4 kwarte tego meczu i jak zobaczylem ten Wrap Up to bylem w lekkim szoku, a po tej trojce na koniec to juz sam nie wiedzialem co mam myslec, ale 23 punkty, to jest jego rekord (przynajmniej RS) i to juz o czyms swiadczy. Gosciowi u schylku kariery pekla dwudziestka i to jest wydarzenie, smiesznie troche.

  • Gość 83.2.218.21*

    @simon
    obu cenię. chodzi o pewną półkę na której gracz się znajduje, bo zawyrokowanie "kto lepszy", kiedy są to tak bliskie sobie poziomy jest trudne.
    jesli zaś ktoś odmawia worthy'emu półki lebrona, to się z tym tak samo nie zgadzam, jak nie zgodziłbym się, gdyby ktoś malone stawiał poniżej worthy'ego.

    "2-3 opcja"... o co chodzi ? iks świetnych nazwisk pasuje do tej roli, to że worthy mniej jest eksponowany w takiej roli od nich, nie znaczy, ze nie nalezał nigdy, czy nie nalezy teraz, to tej samej ligi.

    "dziwadła" ? akurat to bardzo dobry team-players, których dzisiaj w lidze brakuje bardzo. ci gracze pracowali porządnie, zeby jazz docierali do finałów, byli o krok od tytułu i paru fajnym teamom w serii skopali nieźle dupy, więc nie uprawiaj tej swojej propagandy, ze znów support był niefajny.
    carr, eisley i reszta "indywidualnie" mogli nie przedstawiać wartości zapierającej dech w tyłku, ale w zespole byli świetnie dopasowanymi klockami i rzadko zawodzili grając poniżej swojego dobrego poziomu.
    nie ma gracza bez zespołu, nie rozumiem, co to znaczy "ocena indywidualna" ? gracz jest w zespole, w oktreślonym otoczeniu, konstrukcji, systemie, jak go chcesz z tego wyciągnąć i ocenić abstrahując ? to mało możliwe, o ile w ogole możliwe.

    "jakby malone' wybrali to by wygrał mistrzostwo" - hipoteza. a w przypadku worthy'ego to są fakty. jakby się urodził w rodzinie kennedych, to może byłbym prezydentem stanów - taki rodzaj rozumowania to jest. fakty powinny się liczyć, a nie to, czy ktos miał pecha i urodził się eskimosem, a nie maciejem zakościelnym.

  • Gość 83.2.218.21*

    @15, wiem o rose'ie to co trzeba, czekam na playoffs i jakieś porządne mecze, które go
    pozwolą zweryfikować. pierdolemento z orlando w styczniu, to ty se możesz oglądać. pytanie, ile ty z tego rozumiesz, co widzisz na ekranie, bo wygląda na to, ze niewiele, więc choćbyś nawet zeżarł milion kotletów, to i tak nie uniesiesz, taki to cięzar. mądremu starczą dwa słowa, a głupiemu to i elaboratu mało.

    @lukasz, jakbyś czytał swoje kwieciste wypociny do prawdziwka, to byś się dwa razy zastanowił używając słowa "bełkot"w stosunku do kogoś innego.
    cleveland w momencie w którym o nich pisałem pozytywnie byli na playoffs-spot. a że teraz nie są, to mnie to wisi. nie robiłem żadnego predicition na cały sezon, więc na poziomie logiki masz ten sam problem, co na poziomie estetyki i wartości swoich kłótliwych-pozamerytorycznych placków, którymi znaczysz ślad.

  • Gość: [The Truth] ath51.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Przecinek - a mecze RS nie są istotne? Każdy mecz jest ważny. A Ty tylko podniecasz się Bryantem, który w siódmym meczu w końcówce raz coś trafił i niby pokazał, że ma jaja. Sam pisałeś, że oglądasz mecze między kandydatami do tytułu NBA. I z tych meczów wyciągasz wnioski. Więc wyciągnij odpowiednie wnioski z meczu Bulls - Magic. Bo w obu drużynach są liderzy, którzy ciągle się rozwijają i mogą poprowadzić swoje drużyny do finału. Howard i Rose to już są znakomici koszykarze, a za kilka lat będą dominować w lidze. I to jest fakt. Więc nie bądź hipokrytą i zamilknij, bo się ośmieszasz.

  • Gość: [Łukasz] 85.219.251.2*

    @przecinek
    dla mnie zawsze jest to czytelne, ale widocznie zrozumienie kilku zdanwielokrotnie zlozonych przekracza twoje mozliwosci... i 25 letnie doswiadczenie hahaha
    no tak ale zawsze mozesz uderzyc w dogmatyzm... tym razem wlasnej nieomylnosci i wyjatkowosci
    poza tym o Cleveland (jak lapali sie na 8 miejsce) to pisales zeby zdeprecjonowac Jamesa a nie udowadniac ze Cavs sa dobrym zespolem
    i wszyscy na tym forum to wiedza :D
    wiec przestan sie wykrecac jak dziwka od mandatu za nieobyczajnosc... bo dales ciala chlopie i pora sie do tego przyznac..
    FACE THE TRUTH :D

  • Gość 83.2.218.21*

    @prawdziwek, a co jest ważniejsze - mecze rs, czy playoffs ? dla mnie mecze playoffs, więc z mojego pkt widzenia nie da się rzeczami mniej waznymi matchować rzeczy ważniejszych. proste jasne logiczne racjonalne.
    dla ciebie, czemu dałeś wielokrotnie wyraz, jest odwrotnie, albo rzeczy te są porównywalne, czyli - nie zrozumiemy się nigdy nawet na poziomie ustalenia jednej płaszczyzny do właściwej polemiki.

    @lukasz
    odgrywasz się na mnie za zwrócenie ci uwagi jakiś czas temu, więc zachowujesz się jak baba, którą ktoś uraził wypominając, ze ma krzywe nogi i wąsa. motywacja słaba i wstydliwa. nic dziwnego, że obdarzony takimi ciągotami bierzesz się za rozkminianie mojej motywacji pisania o cavs. skoro ty się kierujesz osobistymi urazami, to jakże ja miałbym inaczej, prawda ? :] no i wszystko wiadomo.





  • Gość: [Łukasz] 188.146.154.171.nat.umts.dynamic.eranet.pl

    @ przecinek
    Najważniejsze ze już sobie poukladales w główce i wróciło samozadowolenie ;)
    dopasuj sobie takie teorie do swojego dogmatu jakie tylko chcesz... ale twoje posty to kabaret :) zdrowej soboty bez stresu ci życzę. :)

  • Gość 83.2.218.21*

    @lukasz
    coś jest na rzeczy, skoro zanim cię objechałem, to jakoś nie czytałem, ze "moje posty to kabaret", a po tym, jak ci powiedziałem parę słów prawdy o tobie - czepiasz się któryś już raz. na tym zresztą polega cały twój udział na tym 'forum' - na pozamerytorycznych utarczkach. nie znam ani jednego twojego rzeczowego postu. nic. pustka. plaża. twoją jedyna racją istnienia tutaj jest dolewanie paliwa do baku prawdziwka. gdybyż jeszcze pod warstwą jakieś próby merytorycznej polemiki... gdzie tam - same wyzwiska albo próby błyszczenia humorem na poziomie 'jaka to melodia' i ironią 'rozmów niedokończonych'.

    pomponiarstwo błotne, które uprawiasz, niczego nie wnosi do żadnego z tematów, a spoconych rączek nie uda się ukryć pod makijażem pseudononszalancji, szanowny uczestniku.

  • Gość staticline50776.toya.net.pl

    Gość: , 83.2.218.21* :"cleveland w momencie w którym o nich pisałem pozytywnie byli na playoffs-spot. a że teraz nie są, to mnie to wisi."

    Haha to ty niezły prognostyk jesteś. Jeszcze napisz, że na ten moment Spurs są mistrzem i w ogóle nas oświecisz.

  • Gość 83.2.218.21*

    widać, niektórym palce wyrastają szybciej niż się zwoje zakręcają...

    za pomocą rekordu z rs, to można najwyżej sobie zapewnić hca, a nie automatycznie wygrać tytuł, więc nauka dla ciebie jest taka, że ironia robiona na bezmyślności jest gówno warta. a o cavs pisałem w kontekście przedsezonowych przewidywań, ze stoczą się na samo dno - kiedy o nich pisałem byli na playoffs-spot, zaś na dnie są dopiero teraz, ale to nie moja brocha, bo ja nie bawiłem się we wrózkę prognozującą cały sezon.

  • Gość: [Łukasz] 178.219.19.25*

    @przecinek
    Jeszcze raz zdrowej soboty bez stresu ;) i reszty życia tez ;)

  • Gość 83.2.218.21*

    im więcej emotów na centymetr kwadratowy i powtarzania słowa "stres" tym większa obawa, ze uprawiasz autoterapię.

  • Gość: [Łukasz] 178.219.19.25*

    @ przecinek
    nie lękaj się [(bez emota tym razem) - żeby cie nie lekac]

  • Gość: [The Truth] dvi11.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Wiadomo, że PO są najważniejsze, ale to mecze RS ustawiają cały sezon. I także wiadomo, że PO są ciekawsze i bardziej emocjonujące. Jednak to nie powód do całkowitego deprecjonowania meczów RS. Przez analogię - nie ma co oceniać reprezentacji piłkarskich poprzez pryzmat eliminacji. Nawet nie należy oceniać jak grają w grupie na ME czy MŚ. Dopiero 1/4 czy 1/8 to ważne mecze? A te poprzednie, które do tego wyniku doprowadziły są już nieistotne? Jeśli tak myślisz to widać, że 25 lat oglądania NBA przez ciebie gówno ci dało, bo niejeden nastolatek, który ogląda NBA od niedawna wie więcej od ciebie. Zresztą od Ciebie to wie więcej nawet ławka w parku imbecylu.

  • Gość 83.2.218.21*

    czytać nie umiesz ? napisałem - jedne mecze są mniej istotne, drugie bardziej. słabości w tych drugich nie da się usprawiedliwić byciem dobrym w tych pierwszych, ale za to słabości w tych pierwszych można uznać za niewazne z powodu bycia dobrym w tych drugich. nie wiem, o czym jeszcze chcesz dyskutować.

    niewykluczone, że nastolatek niejeden wie więcej, co nie zmienia faktu, że bardziej prawdopodobną hipotezą niż powyższa jest taka, że 99 % nastolatków wie mniej albo nic nie wie.

    a teraz idź sobie pogadać z ławką w parku, twoim źródłem wiedzy i autorytetem intektualnym.


  • Gość: [czarny eminem] staticline50776.toya.net.pl

    Jesteś taki słodki, kiedy się tłumaczysz.

  • Gość: [The real Truth] cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com

    Trza bedzie sie zalogowac w koncu.

Dodaj komentarz

© Supergigant
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci