|
Blog > Komentarze do wpisu
Wartościowy czy wartościowy inaczejKobe Bryant, MVP Finałów. Hollywoodzka historia z happy endem.
Zamykacz po katastrofalnych 3 i pół kwarty, kiedy rzucał cegłę za cegłą i gubił piłkę niczym nastolatek, w końcówce sprytnie i po profesorsku wymuszał faule, bezbłędnie trafiał ważne wolne, no i w kluczowym momencie raz pięknie trafił fadeawaya. Piąty tytuł mistrza NBA, do Michaela brakuje mu tylko jednego pierścionka. Na pewno przeszczęśliwy: "I got one more than Shaq. You know how I am, I don't forget anything." Jedna z gwiazd porno napisała na swoim twitterze "Kobe is gonna get the fuck of his life." If I was his wife he would be rushing home and not stopping at the hotel w the laker whores."
Ale jak opadnie euforia, to Kobe będzie musiał się zmierzyć z porównaniami kobesque vs. jordanesque. Kobe - no Michael i takie tam. Kobe Bryant w siedmiu meczach tegorocznych finałów ani razu nie miał skuteczności 50%. 10/22, 8/20, 10/29, 10/22, 13/27, 9/19, no i katastrofalne 6/24 dzisiaj. To daje skuteczność ledwo powyżej 40%. Czy był kiedykolwiek w NBA MVP Finałów, który ani razu nie rzucał 50%+? Dodajmy do tego 27 strat (blisko 4 na mecz). No i to, że absolutnie najgorszy mecz finałów zagrał dziś w nocy, w meczu nr 7.
Co ciekawe - oba mecze, w których Kobe tak niemiłosiernie ceglił (G3 i G7), Lakers wygrali. Za pierwszym razem uratował go Derek Fisher. Za drugim Fisher (THE THREE), Gasol (THE REBOUND) i Vujacic (THE FREE THROWS). No i Ray Allen, który całą fantastyczną ciężką pracę wykonaną na Bryancie w obronie zaprzepaścił w ataku, nie trafiając kluczowych rzutów z czystych pozycji. Czy Michael Jordan zagrał kiedyś równie nieskuteczne finały? Czy w ogóle zagrał kiedyś równie nieskuteczną serię w playoffs? Czy zagrał kiedykolwiek tak katastrofalnie w G7? Czy w ogóle w historii NBA był kiedykolwiek MVP Finałów z niższą skutecznością? Czy Kobe Bryant był najmniej wartościowym MVP Finałów ever?
Nie podejmujemy się odpowiedzieć na te pytania, bo zdajemy sobie sprawę, że Kobe zagrał niesamowite playoffy. Że bez dwóch zdań to on był MVP Lakers - również w tych finałach. Że w finale trafił na najlepiej broniącą drużynę w NBA, która dodatkowo wspięła się w tym finale na swoje absolutne Himalaje defensywy. I że choć Celtom udało się powstrzymać Kobe Bryanta, to nie udało im się powstrzymać Lakers. A przecież tylko to ma znaczenie. piątek, 18 czerwca 2010, mrpw
Tagi:
Kobe
Komentarze
Gość: saian, 83.238.13.1*
2010/06/18 08:28:31
Żal, gorycz, rozumiem Panowie... Tylko jeśli nie Kobe, to kto? Wskażcie tego, który zasłużył na to miano. Na innym z bloxów przeczytałem, że Gasol. A może na przekór wygranej serii ktoś z Bostonu?
Być może te finały dla Bryanta, personalnie, pod względem statystyki, nie były najlepsze, ale tak po prostu musiało być. W regularze MVP dla LeBrona, w play-off MVP dla Bryanta. Tyle. A być może... Jakie finały, taki MVP?
Gość: Sedov, gvm70.internetdsl.tpnet.pl
2010/06/18 08:28:32
Eh, no nawet po finalach nie mozecie skonczyc z pomniejszaniem roli Bryanta... :P. No ale coz, jedno jest pewne, LAKERS MISTRZEM 2010 !!!
Gość: iguana, chello087207108193.chello.pl
2010/06/18 08:41:03
Michael i to patrząc wielopłaszczyznowo.
Ale Kobe = The Best Man in the game now. Faktycznie finałów nie zagrał olśniewających, game 7 statystycznie do d... Jednak popatrzmy jakie rzuty on pudłuje - wjazdy pod kosz, gdzie na podwajaniu nikt mu się nie pokazywał, dostanie piłki na topie z 4-5s na zegarze. Oczywiście, sporo dzisiaj ceglił (ale nie tak jak RayRay, który pudłował aż nie wierzyłem, że to on - wolnego nawet!), ale na tym polega też mistrzostwo drużyny i jej lidera, że potrafi wciągnąć w grę innych (czego absolutnie nie potrafi LBJ). Piszecie o Fishu, Sashy i Gasolu...tak, oni też. Ze strony Lakers był jednak tylko jeden BOHATER game 7. RonRon!
Gość: iguana, chello087207108193.chello.pl
2010/06/18 08:41:44
tam (na początku) miało być, że Kobe to mniej niż Michael.
Gość: Sedov, gvm70.internetdsl.tpnet.pl
2010/06/18 08:41:49
A i to znowu ja, nie chce zarzucac wam Panowie niekompetencji, ale wszedlem wlasnie na basketballreference.com i co ja tam widze: www.basketball-reference.com/playoffs/NBA_1996_finals.html
Micheal Jordan, MVP Finalow, 41% skutecznosci.
Gość: roy roy, apn-95-41-103-151.dynamic.gprs.plus.pl
2010/06/18 08:48:27
@mrpw
Klasyka... Pomniejszyć sukces Bryanta, ot co. Sorry chłopaki, ale nie tędy droga... Nie możecie znieść złota i purpury, co? Powiedzcie mi, co z tego, że KB24 miał 40,5% z gry??? No co z tego??? Kto jest mistrzem? LOS ANGELES LAKERS!!! KOBE BRYANT!!! Dzięki komu LA byli w tych finałach? Kto ich do nich doprowadził? Kto był LIDEREM tej ekipy? "I would do everything in gm7, that will be enough to win it". Zrobił... Nie mam więcej pytań.
Gość: roy roy, apn-95-41-103-151.dynamic.gprs.plus.pl
2010/06/18 08:50:31
aha, a jak już tak pięknie porównujecie KB24 i MJ23, to zobaczcie jaki miał procent MJ w finałach ze Seattle w 1996r... widzicie??? 41,5%... tyle.
Gość: Mądry Zbigniew, 178.182.11.23.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2010/06/18 08:56:44
Ała ale daliscie czadu z tą notką.
Jest tak emocjonalna, ze az niekompetentna. Kilka faktów: 1. Piszecie :"Czy Kobe Bryant był najmniej wartościowym MVP Finałów ever?" a dalej "Nie podejmujemy się odpowiedzieć na te pytania, bo zdajemy sobie sprawę, że Kobe zagrał niesamowite playoffy. Że bez dwóch zdań to on był MVP Lakers - również w tych finałach." Czyli jednak byl ok, ale w zwiazku z tym ze rude mośki z Bostonu przegraly - to juz nie jest nie jest ok. 2. Combo Pierce/Allen rowniez mialo podobna skuteczność w G7 co bryant. Tak sie ulozyzyl mecz - totalne ceglenie. napiecie bylo zbyt duze 3 Boston bylo blisko. Jakby wygrali - kto bylby MVP? i dlaczego mi sie wydaje ze podobna notka jak ta o KB by sie nie pojawila (a jeszcze bardziej powinna?) 4. Wyniiki T Duncana w finale 2005 www.basketball-reference.com/boxscores/200506230SAS.html wow, ale frajer. Co do samego KB... fakt faktem ze g7 to zagral fatalne... i to bedzie mu wypominane, bez watpienia. Natomiast kwestionowanie kolesia jako mvp finalow to jakas paranoia.
Gość: iguana, chello087207108193.chello.pl
2010/06/18 08:58:45
@ sedov
czytaj c MRPW piszą: chodziło o 50% w którymś ze spotkań. MJ w tamtej serii miał dwa spotkania z 50%.
Gość: marcin841, pc-77-46-6-207.euro-net.pl
2010/06/18 09:00:05
Moim zdaniem w latach Jordana tak dobrej obrony jak dzisiaj nie było. Więc nie ma co porównywać TO RAZ. DWA - Boston to jedna z najlepiej broniących ekip, lepsza niż Orlando 2009 i trzy ekipy przeciwko którym Kobe zdobywał swoje pierwsze 3 tytuły. To nie Kobe był tak słaby w ataku, to Boston był tak dobry w obronie. Oczywiście Kobe ceglił ale nie we wszystkich meczach ceglił. A dzisiaj to chyba było widoczne że żżerała presja Lakersów. Stąd np tyle niewykorzystanych wolnych. Dla mnie to były finały o jakich marzyłem. Po 1 chciałem rewanżu za 2008. Po 2 chciałem wyrównanej 7-meczowej serii. Po 3 chciałem serii w której górą będzie obrona. Moje ostatnie zdanie... Po raz kolejny widać że jednostka nic nie zdziała mimo ponad 50% skuteczności jak się nie ma z kim grać (wspominam tutaj wędkarza Lebrona Jamesa). Lepiej mieć 30% z gry i drużynę z którą zdobędzie się 5 tytuł mistrza NBA :-)
Gość: iguana, chello087207108193.chello.pl
2010/06/18 09:00:35
a do autorów blogaska jeszcze:
MVP to nie Most Statistically Excellent ;)
Gość: zmęczony FTT, eko252.internetdsl.tpnet.pl
2010/06/18 09:00:39
@fuck_the_truth
a ten dalej ze swoimi tezami...już Ci pisałem nie trzymałes nigdy piłkiw ręku...nie grałeś, nie grasz, grać nie bedziesz w kosza nie masz o tym pojęcia
Gość: Sedov, gvm70.internetdsl.tpnet.pl
2010/06/18 09:03:41
@iguana
Panowie napisali: "Czy Michael Jordan zagrał kiedyś równie nieskuteczne finały? Czy w ogóle zagrał kiedyś równie nieskuteczną serię w playoffs?" No to ja mowie, ze tak: 1996, mial 41,5%, wiem ze Kobe w tym roku mial 40,5% ale czy to w ogole mozna uznac za jakakolwiek roznice?
Gość: LOBO, fjc46.internetdsl.tpnet.pl
2010/06/18 09:27:38
Wiecie co Panowie? Z całym szacunkiem, ale jesteście frajerami. Żeby nazajutrz po wygraniu tytułu przez LA i Kobego deprecjonować jego osiągnięcie? Przepraszam, ale to jest żenada. Polska mentalność? Chyba tak. Napiszcie coś kompetentnego, a nie emocjonalne wypociny zaraz po przegraniu Waszego wymarzonego finału. Życie. W 2008 mogliście się cieszyć. Teraz dajcie sięcieszyć innym. Pozdrawiam.
2010/06/18 09:31:07
Wielka szkoda, że da cała historia Celtics nie skonczyła sie happy endem. Tak wiele chłopaki zrobili w tych PO chociaż nikt na to nie stawiał. Szkoda, wielka szkoda że tytuł zdobyły te pusiaki z Los Angeles.
Gość: Bonifacy, cxc218.internetdsl.tpnet.pl
2010/06/18 09:43:12
Trzeba powiedzieć sobie szczerze...Fish i Gasol uratowali legendę Kobego - teraz jest legendą tej gry - gdyby przegralłwielu historyków sportu by to kwestionowało
2010/06/18 09:47:54
@zmęczony FTT
bardzo emocjonalnie kolego... ;) wg mnie nie ma znaczenia czy ktos gral w koszykowke to prostej analizy faktow zachodzacych w tym sporcie... Thibodeau tez nie gral a jest "guru" obrony... ale nie o tym... zalozyles kolego ze nie mialem pilki w rekach ... ale to nie na temat... :) czesto sie nie zgadzam z autorami bloga a tu musze przyznac im racje... te finaly to nie najlepsza seria Bryanta zwlaszcza w obliczu porównań z Jordanem do ktorych sam zainteresowany wyraźnie dąży
Gość: rrrrrrrrrrrrrrr, aefk21.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 09:48:23
Ludzie, skończcie już, jak można w ogóle porównywać jakąś tam replikę do oryginału. Zazwyczaj nawet najbardziej udane repliki osiągają maksymalnie 30% ceny oryginału i jest to odzwierciedlenie ich jakości wykonania (PATRZ NP. KONTRAKTY REKLAMOWE!)
Możemy się tu ścigać na procenty, pierścienie, ale kto widział ten wie i rozumie że KB jest komiczny w tych swoich próbach kopiowania bodylengłicz , mimiki czy też sposobu odpowiedzi podczas udzielania wywiadów, konferencji prasowych itp. Różnica jeśli KOLOSALNA i ta różnica nie tkwi w procentach. Ona tkwi w AUTENTYCZNOŚCI, KREATYWNOŚCI, INNOWACYJNOŚCI, INTELIGENCJI czy w końcu CAŁEJ HISTORII ŻYCIA która w przypadku MJ'a jest rodem (O ZGROZO!) z HOLLYWOOD. Oprócz wyżej wspomnianych jest jeszcze coś bardzo istotnego, to coś nazywa się CHARM! Tego czegoś KB po prostu nie ma. Żeby zostać IKONĄ trzeba złożyć układankę która składa się z tak wielu elementów, że wydaje się to w najbliższym czasie nieosiągalne dla NIKOGO. To były bardzo ciekawe finały, ale to nie były magiczne finały. Co więcej przytaczane podczas "wojny procentowej" finały z roku 1996 też nie były magiczne :) Ale te z 1991, 92, 93, 97 i 98 już tak:) I kto je oglądał ten wie, że nie chodzi tu o procent rzutów MJ'a :) I gratulację dla LA! Byli lepsi jako drużyna! Nie dużo lepsi, ale lepsi!
Gość: zmęczony FTT, eko252.internetdsl.tpnet.pl
2010/06/18 09:54:45
od razu wiedziałem,teoretyk...jak ja takich lubię.Kibic z pilotem w ręku Fasbergiem i Lay's...pan TEZA.
Gość: Sim0n_, 77-254-219-130.adsl.inetia.pl
2010/06/18 09:59:02
heh panowie porownajcie defensywy Seatle oraz Bostonu... Boston w tych finalach naprawde swietnie bronil. Dawno takiej defensywy nie widzialem. Zreszta samo to ze sztuką w tych finalach bylo zdobyc 100pkt(po raz ostatni udalo sie to w g2) daje do myslenia...
Gasola mimo wszystko rowniez niektorzy wywyzszaja twierdzac ze powinien zostac MVP. Chyba zapominaja o jego calej grze w g7 gdzie Garnett robil z niego cipke rzucajac na najlepszym procencie z pierwszej piatki Bostonu. Niby zebral te 18 pilek(mnostwo w ataku) ale sam Kobe zebral 15 co jest patrzac na jego swietnym wynikiem. W ataku Gasol rowniez rzucal z slabym procentem 0,375 ale o tym haterzy zapominaja. Bryant nadal nie uniknie porownan do MJ choc juz po tym meczu mozna przyznac ze jednak zawiodl podczas gdy MJ w takich meczach z reguly gral swietne zawody. Najlepszym korzykarzem w historii rowniez nie bedzie choc pewnie wielu mialo taka nadzieje ze w tej serii pokaze calkowita dominacje. Zwyciezcow sie jednak nie ocenia :))
Gość: ....., ivr41.internetdsl.tpnet.pl
2010/06/18 10:01:06
Jordan, mecz kończący finały 95-96 z Seattle, 43 minuty 5-19 z gry skuteczność 0.263...
Gość: kaskader, metroeth-nat91.217.146.194.generacja.pl
2010/06/18 10:05:00
Ktora gwiazda filmow dla dorosłych w taki sposob wypowiadała sie o Bryancie?
2010/06/18 10:13:11
@ zmęczony FTT
no to cie podpuscilem skutecznie :D bo gralem i gram
Gość: Paweł, nzt234.internetdsl.tpnet.pl
2010/06/18 10:23:53
Jeżeli uważacie że o sporcie powinni się wypowiadać tylko ludzie grający, to może w gazetach o sporcie powinni pisać tylko profesjonalni sportowcy, ciekawe jak by wyglądał dział piłki nożnej czy boksu :)
Kobe grał piach jak zwykle w najważniejszych spotkaniach, co w żaden sposób nie zmienia faktu że wygrał właśnie mistrzostwo i został jak najbardziej zasłużonym mvp.
Gość: roy roy, apn-95-41-103-151.dynamic.gprs.plus.pl
2010/06/18 10:26:11
przestańcie porównywać KB24 i MJ23!!! ludzie...
Bo wyciągnę ze statystyk taki oto mecz: Michael Jordan, gm6 NBA finals 95-96 ze Seattle, 43 minuty, 5-19 FG, skuteczność 0.263... no po co to??? wygrało wtedy Chicago? wygrało. zdobył MJ MVP? zdobył. wszystko. dziś wygrali LA? wygrali. MVP dla Kobstera? nie mam wątpliwości. tyle. 2010/06/18 10:26:15
@ Pawel
Kolega adwersarz najwyrazniej tego nie rozumie... albo nie umie czytac... ;)
Gość: Brat z Taize, 195.117.188.20*
2010/06/18 10:26:45
@MRPW
Ad vocem przedmówców- niepotrzebnie chyba zdeklarowaliście się jako kibice Bostonu przed meczem nr 7 ;) Odnośnie Kobego - to wszystko prawda, co napisaliście, tylko jeśli nie Kobe, to kto? Best player in tha game. No doubt...
Gość: TG, c59-151.icpnet.pl
2010/06/18 10:31:14
A kto jak nie KB miał dostać MVP finałów (nie mylić z MVP ostatniego meczu)? Wszyscy oprócz Bryanta grali bardzo nierówno, miewali przebłyski (jak np. Gasol czy Artest w meczu 7) ale żaden z nich nie zasłużył swoją grą na tytuł MVP. Kobe wg mnie tak, pomimo padaki w ostatnim meczu (mógł szybciej reagować na próby podwojenia/potrojenia).
Co byście powiedzieli gdyby wygrali jednak Celtics, a MVP przyznano Rajonowi, który także grał w kratkę, chociaż chyba najrówniej (nie licząc Rasheeda) we wszystkich finałowych spotkaniach? Dlaczego nie PP, który trafiał cholernie ważne rzuty praktycznie w każdym spotkaniu? Dlaczego nie KG? Sęk w tym, że wygrała drużyna. Mistrzostwa by nie było, gdyby nie rzuty Fishera/Artesta, obrona tego drugiego, zbiórki Gasola, czy choćby punkty Odoma. Wg mnie nie ma najmniejszego sensu umniejszać zasług Bryanta, ponieważ statystycznie (sic) był najlepszym graczem serii i gdyby nie skupiona na nim obrona to inni zawodnicy również by nie poszaleli. To jest sport zespołowy i te finały dobitnie pokazały, że w pojedynkę nie można pokonać tak fantastycznego zespołu jak Celtics. Za to kocham koszykówkę i dla mnie nagrody MVP finałów mogłoby w ogóle nie być, wówczas nie byłoby gdybań pod tematem "czy się należało, czy MJ też tak nieskutecznie kiedykolwiek zagrał" itp.
Gość: wiadomo, ip-91-197-12-15.gadu-gadu.pl
2010/06/18 10:32:41
Może to nie będzie konstruktywne, ale frack LA, frack bryant
Gość: siny, pod2.uml.lodz.pl
2010/06/18 10:41:11
ale ale.... w najwazniejszym momencie- czyli 4q, nie zawiódł. atakował- były wolne- trafiał wolne, rzucił, zbierał... więc ogarnął się wtedy kiedy było trzeba.
a o porównaniach pomówimy na powaznie jak KB24 zakonczy kariere. wtedy bedzie mialo to wiekszy sens...
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/18 10:51:29
Lakers w 7. POzdrawiam wszystkich, którzy zarzucali mi nietrafianie. I wszystkich, którzy od początku sezonu i w samych playoffs nie wierzyli w serce mistrzów. Kibicem ich być nie trzeba, ale czasami warto być trzeźwym.
Redukowanie Bryanta do "strzelca" jest chybionym zabiegiem. Wykazał niesamowite serce do gry, liderszip, energię, determinację, żądzę zwycięstwa, w czym można go porównać TYLKO-urwa-WYŁĄCZNIE do Jordana. TYLKO Jordan ma większe jaja od Bryanta w historii tej ligi. TYLKO on. Reszta nie jest nawet blisko. Zespół karmi się jego jajami - tak to brzmi i możecie tę sentencję haftować na makatkach. Zagrał bardzo dobre finały w defensywie. Nie tylko w team-defense, ale w man-to-man v Rondo i nie tylko. Miał wybujałe fragmenty w ataku, których nikt w tej lidze, przeciw takiemu rywalowi w takich okolicznościach przyrody, nie zdołałby nawet spróbować powtórzyć, aczkolwiek rzeczywiście ogolny Fgs nie powala, choć na tym szczeblu, w finałach, przeciw tak potęznej defensywie, która grała już na max, bez żadnej kalkukacji i w wyrównanych meczach - nie jest najgorszy. Można porównywać tylko relatywnie. Co do 6-24. Skoro już padły porównania do Jordana... MJ w bodaj najcięższym meczu jaki przyszło mu zagrać w playoffs, g7 v Pacers 98 - miał 9-25, Fts tylko 10-15, a Bulls wygrali. Kukoc zrobil wtedy róznicę, zdobył 21 pts (7-11, 3-4, 4-5). Nikt nie pitolił, że mu się należy MVP. Teraz róznicę zrobił Artest. Tak funkcjonują mistrzowskie zespoły i na tym to polega, bo jak działają zespoły niemistrzowskie, to widzieliśmy. Problem w tym, ze mistrzowski zespół można zbudować tylko wokół wyjątkowego gracza. MOżna sobie podkładać pod Bryanta dowolnego losera, a nie ma nikt ŻADNEJ gwarancji, że to zadziała tak, jak z Bryantem. Dlatego wszelkie dywagacje są bez sensu. Myślicie, że jak Wade rzucił Celtom 46, to to samo by zrobił mając ten skład co Kobe i grając w finałach ? Celtowie mogli sobie pozwolić na 46 wade'a, bo panowali nad serią. Bryantowi musieli bronić max, bo wiedzieli, że la są w stanie na jego rzutach wygrać serię defensywą, a Heat nie, ani Cavaliers z LeBronem też nie. Zresztą, róznixca miedzy nimi, a Kobem jest zbyt duża, żeby w ogole się z tym babrać. Mało kto widzi, ale on się naprawdę stał częścią zespołu, jego liderem, ale i elementem. Ufa partnerom. polega na nich. DOCENIA ich klasę i umiejętności. To jest kluczowe zawsze. Lider musi doceniać i szanować swoich współgrajków. I Bryant to osiągnął. Facet ma 32 lata, weźmy to pod uwagę. Jest dojrzalszy. Ale i nie tak atletyczny jak kiedyś, to a'propos samego boiska. Miał wyczerpujace playoffs, w finałach megadefense przeciwko sobie. bez alibi dla jego słabszych momentów, ale chyba wypada i jego docenić. Celtics - wielcy są. Dzięki nim te playoffs będą niezapomniane przy całej swojej ogólnej przeciętności. 5 pierścień Kobego, 78 Jaxa, wielki, kosmiczny comeback Celtów, Rajon Rondo oficjalnie pasowany na NBa-superstar, Alvin Gentry, defense still wins championships. To zapamiętam z tych playoffs.
Gość: , 77-252-187-98.ip.netia.com.pl
2010/06/18 10:51:30
Jordan w finałach 96 grał przeciętnie, jak całe Chicago w ataku wyciągneli to mistrzostwo obroną, walką i rodmanem :). Def sonics był gorszy od dzisiejszego bostonu, ale mieli paytona który kapitalnie bronił MJi. Jednak w najważniejszym meczu w tych finałach g3 jordan pyknął do przerwy coś koło 25pkt i było pozamiatane chicago 3 sonics 0, tego nie mogli wypuścić. Co ciekawe głosowanie na mvp rodman 2, kemp 2, mj 3.
Dla mnie brayant do świetny gracz, zasłużone mvp ale porównywanie do mj nie ma sensu. Kobe nie wniósł nic nowego do tej dyscypliny po prostu kapitalny, wszechsrtonny SG ale do mvp all history of nba :) mu daleko i żadne liczby, tytułu i % tego nie zmienią. Po prostu różnica jest taka, że kto wie gdzie dzisiaj byłoby nba bez jordana (nie mówiąc o nike :) ), natomiast wydaje mi się, że bez kobe'go byłaby w tym samym miejscu gdzie jest dzisiaj.
Gość: M, 77-253-237-37.ip.netia.com.pl
2010/06/18 11:00:27
Jordan pewnie nie, ale na pewno najlepszy obecnie (od dobrych kilku lat) i jeden z najlepszych w historii.
Nie wiem po co bawic sie w porownania, Kobe jest Kobem, tworzy wlasna legende.
Gość: Malebo, 94.254.191.1*
2010/06/18 11:02:26
Jako kibic Bostonu stwierdzam, że ta notka jest całkowicie żałosna. Nawet po Was się tego nie spodziewałem. Finały są różne i statystyki nie grają. Prawda jest taka, że gdy KB miał piłkę i oddawał rzut pod presją to mimo wszystko często trafiał... jaki inny gracz Lakers podlegał takiej presji? Jaki zawodnik Celtics był tak kryty? Nie oglądałem innych meczy Lakers jak tych finałowych i jakoś widzę (jak z resztą większość tu komentujących), że Kobe był najlepszym w drużynie Lakers.
A porównywanie KB vs MJ jest w ogóle nieporozumieniem.
Gość: BB, cjv30.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 11:03:55
Stern wysłał do boju naczelnych drukarzy najlepszych z najlepszych "braci Crawford" co ciekawe Joe sędziował 3 mecz w tych finałach i tym razem nie zawiódł wodza. Przyjrzyjmy się bliżej kluczowym sytuacjią meczowym w których postawa sędziów była decydująca. Boston prowadzi 6 pkt ewidentny faul Gasola na KG faulu nie ma, akcja potem faula KG na Gasolu. 4 kwarta czysty blok The truth na wyjątkowo dającym dupy Bryancie oczywiście faul. Kontrowersyjna sytuacja kiedy Sheed ratuje piłkę za linii (kibice wchodzą na boisko) strata dla Bostonu. Gospodarskie gwizdki plus słaba egzekucja Bostończyków w 4 kwarcie zawazyły na porażce. Dwóch liderów Fakers dało dupy(nie wytrzymali presji)- Gasol i Bryant razem trafili 12/40 - prawdziwi liderzy :), nie lepsi byli po stonie Bostony Ray i Paul 8/29(ale mimo wszystko lepsi). Tak jak pisałem wcześniej aby wygrać ten mecz Boston musiał utzymac przewagę min 10 pkt do co najmniej połowy 4 kwart w innym wypadku referees zrobią co do nich należny i tak też robili Boston nie wykorzystał szansy a Lakers uratowali niezawodni pomocnicy Sterna. Dla Joe szykuje się chyb. podwyżka i może wszystkie mecze finału za rok, tak dobrze się spisał.na koniec powala skuteczność Bryanta 40% w finałach(najgorzej w całych playoff) buhehe niech się cieszy że miał Sterna i sędziów po swojej stronie
Gość: Brat z Taize, 195.117.188.20*
2010/06/18 11:24:08
@BB
zmiataj już do szkoły, żałosny jesteś następny frustrat pokroju pi*deczki Pierce'a. "We ain't going to LA!"
Gość: lukee, d53-235.icpnet.pl
2010/06/18 11:29:55
@Gość: , 77-252-187-98.ip.netia.com.pl
Twój komentarz zawiera wszystko. Każdy młodzik który nie pamięta His airness MJ'a nie powinien krytykować mrpw i tego co napisali o ceglarzu kobe. Gdyby nie Jordan nie byłoby dzisiaj tej dyskusji...
Gość: maximus, eut151.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 11:30:11
to wy się ceglicie. aż się czytać nie chce. ja pier... rutkowski ty pierdoło weź się nie popłacz
Gość: , magdalena3793.net.autocom.pl
2010/06/18 11:34:54
Wydaje mi się, że to całe MJ = KB skończy się dla Kobiszcza dobrze, tzn. za paręnaście lat nikt nie będzie mówił "KB był lepszy/gorszy od MJ" tylko "KB był przyrównywany do MJ", a to jest nobilitujące bez względu na wszystko.
77 stawia ciekawą tezę opierającą się na 'wniesieniu' czegoś do NBA, z którą mógłbym się nawet zgodzić - tylko pytanie czy przypadkiem nie porównujemy obecnego Kobiszcza do całej spuścizny MJ, czyli nie tylko jego osobistych dokonań, ale także dynastii Bullsów, 72-10 i całej naszej (często szczeniackiej) nostalgii z nimi związanej. Stawiam tezę, że jeśli Lakersi pod przewodnictwem Bryanta porządzą w lidze jeszcze rok, dwa, to w pamięci zbiorowej też zatrze się rozróżnienie między nim a drużyną - i ktokolwiek będzie chciał podważyć legacy KB będzie podważał także dokonania LA, a to wtedy będzie właściwie niemożliwe.
Gość: BB, cjv30.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 11:36:34
Brat z Taize -stwierdzam fakty i tyle. Do szkoły zaspałem jak co dzień(może już nie chodze? Sam nie wiem) Ty za to spiesz się do urzędu pracy po bide.
Gość: zmęczony FTT, eko252.internetdsl.tpnet.pl
2010/06/18 11:38:50
heheh śmieszni....żeby ogarnąć myślowo dlaczego Kobe grał jak grał,dlaczego Sugar Ray zaklątwił nie wystarczy patrzeć w TV trzeba się "otrzeć" o TO.Może za ostro pojechałem, ale porównania Kobe MJ, obrona C's z obroną kogokolwiek z dziejów lat 90 to no lekko bez sensu i szkoda tutaj miejsca na jakies brednie, tezy i wypowiedzi nic nie wnoszące.
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/18 11:39:21
Kobe zasłużył mimo, że wielkich finałów nie zagrał. W składzie Lakers nie było nikogo kto byłby równiejszy w swoich występach i przyćmiłby Kobasa.
Szczęście w życiu jest potrzebne. W sporcie też. Kobe je ma, grając z takimi ludźmi z jakimi gra. Facet może zagrać mecz na poziomie 6/24, zatrzymując w sumie ruch piłki i robiąc więcej szkód niż pożytku niemal przez większość meczu, a jego ekipa wygrywa mistrzostwo w g7. Przecinek pokaż jeden moment liderszipu Bryanta w tym meczu. Kobe niestety podejmował bardzo dużo złych decyzji w tym meczu. Lakers wygrali te finały na tablicach. To było w sumie istotniejsze niż jakiekolwiek popisy strzeleckie KB. Ciekawe co teraz z Celtics. Nie sądzę, aby była możliwość jeszcze jakiegoś wzlotu nie robiąc sporej przebudowy. KG już nie ten. Dzisiaj miał dobry mecz, ale 2 lata temu mając swój dzień zrobiłby pewnie 25/20 dominując całkowicie Gasola. Pierce też już nie ten. Uwielbiam Rajona. On jest mistrzem we wszędobylstwie. Jednak już od dzisiaj powinien zacząć chodzić na salę i odpalać jumpery godzinami. Do rozpoczęcia przyszłego sezonu nastukać kilka milionów takich rzutów i może będzie lepiej. Przy takim rzucie nie ma mowy by był najlepszym PG w lidze. Obrońcy kryją go na radar, przez to nie ma możliwości minięcia i chociażby rozrzucenia po obwodzie. 2010/06/18 11:39:36
w '96 Jordan też rtak ceglił w meczu numer 6. a statystycznie był odrobinę lepszy w skutecznosci i punktach od Kobego. w '97 wielu obserwatorów stawiało Pippena wyżej od Jordana w wyścigu po MVP. Scottie był wtedy w super formie i powalał pracą w defensywie , pamiętam podczas jednego meczu finału w Chicago złapał JazzManów na 4 ofensy!
Gasol to taki Pippen - Kobego.. pozdrawiam i zapraszam na enbiej.blog.interia.pl ponadto ciekawe czy to nie był ostatni taniec Celtów.
Gość: M, 77-253-237-37.ip.netia.com.pl
2010/06/18 11:40:58
Nie stwierdzasz faktow, tylko wyrazasz (w niezbyt kulturalny sposob) swoja opinie.
Postrzeganie swoich opinii za fakty swiadczy o problemach psychicznych. Polecam lekarza i pozdrawiam.
Gość: SebaOnePL, host-89-230-213-110.lublin.mm.pl
2010/06/18 11:42:01
Czytam blog od bardzo bardzo dawno mimo iż raczej w komentarzach się nie udzielam ale dziś musiałem. Niestety poziom tego wpisu jest dużo poniżej tego do czego autorzy Nas przyzwyczaili. Taką notatkę mógł dać rozżalony 13-letni gimnazjalista a nie Wy. Rozumiem że kibicowaliście Bostonowi ale wylewanie swoich frustracji w taki sposób na blogu moim zdaniem nie przystoi i szkoda że tak się stało bo podejrzewam że straciliście wiele w oczach swoich czytelników.
Wracając do meczu - cieszę się że Kobe z Lakers zdobyli swoje kolejne mistrzostwo a nie Boston. Dla mnie Celtics to taka grupa najemników którzy zebrali się po to aby zdobyć mistrzostwo przed emeryturą zamiast zdobyć je "ze swoimi" zespołami. KG tak dziś uwielbiany przez fanów Bostonu nie chciał tam przyjść i dopiero po kupnie R. Allena zobaczył że może mieć szansa na mistrza to dopiero nagle stało się "zielony". Fani Bostonu pamiętacie o tym? 2010/06/18 11:56:07
Heh, a ja pamiętam jak do MJ przyrównywano Garnetta, zdaje się, że sam Michael tak o nim mówił.
No i ile tych pierścieni ma dziś Garnett, a ile Bryant, który, zdaje się, że właśnie stał się większą legendą niż Magic. 2010/06/18 12:00:13
@SebaOnePL
Maja troche racji bo dochodzi tutaj kwestia oczekiwan wobec Bryanta Gdyby taki mecz (zakonczony zwyciestwem) zagrali piczka Pierce, Allen lub inne Wady i Anthony bylby mega czad... a tu jest slabo bo oczekiwania sa wielkie... Wszyscy chcemy kolejnego ucielesnienia ikony koszykowki, mesjasza gry, goscia ktory nie zawodzi... a tutaj mamy 6/24 i odpowiedzialnosc za przegrana w meczach 4 i 5 oraz slaby wystep w meczu nr 3 @ M jesli lekarz to tylko ten ktory leczy Artesta ;) widac sa efekty :D @zmęczony FTT "Może za ostro pojechałem, ale porównania Kobe MJ, obrona C's z obroną kogokolwiek z dziejów lat 90 to no lekko bez sensu i szkoda tutaj miejsca na jakies brednie, tezy i wypowiedzi nic nie wnoszące." Kwestionujesz ewolucje gry... Dzisiejsi Kings badz Warriors pewnie latwo pokonali by Celtow z lat 60 na dzisiejszych zasadach gry... ale to chore myslenie... Dlatego porownujemy FAKTY w czasie rzeczywistym, a nie testy w stylu: ale Celtics maja zajebista obrone - "legendarna" wrecz ;) to smiech
Gość: panzerpanda, ael55.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 12:01:23
A pamiętacie, taki koleś grał bodajże w Cleveland, wykręcał fajne staty i robił zdjęcia ziomalom. Chyba nawet wygrał RS MVP, ale pewien nie jestem. Jackson, James - jakoś tak? Ktoś pamięta, ktoś wie co się z nim dzieje?
Gość: , dsy53.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 12:08:24
Chłopaki bajkopisarze ten link który znalazł ktos tam www.basketball-reference.com/playoffs/NBA_1996_finals.html to gol samobójczy do waszej zielonej brameczki.Seatle nigdy nie słyneło z jakiejsc legendarnej obrony a sami wychwalacie Boston. Otrzyjcie łzy przełknijcie tą gule nienawiści i napiszcie notke rozgrzeszająca bo ta siegneliscie bruku
2010/06/18 12:14:04
Ja jestem niepocieszony. Ewidentny wałek ze strony sędziów na rzecz Lakers. Dawno nie widziałem tak skandalicznie sędziowanego meczu w NBA. No cóż, widocznie David Stern uznał, że to Lakers powinni wygrać.
Gość: kolega_redakcyjny, aeav78.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 12:17:02
Wielki smutek, Zielonym zabrakło tak niewiele. Ale za rok wroca. Mimo wszystko, na przekor wszystkiemu.
Taki jest sport i trzeba przelknac te gorzka czare. Wygral minimalnie lepszy - gratulacje dla fanow LA. Do zobaczenia za rok w finalach - z odmienionym kadrowo i psychicznie Bostonem. PS Teraz tylko oby nie Brazylia.
Gość: Do Mądrego Zbigniewa, ejm147.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 12:19:53
Co do Finałów 2005 to chyba nikt nie ma wątpliwości, że MVP należało się nie Duncanowi a Ginobiliemu i każde dziecko to wie :)
Gość: , dsy53.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 12:23:16
Co do sedziowania na korzysc Lakers ktos w trakcie meczu fajnie napisał tutaj: PO TO JEST HOME COURT ADVANTAGE . i rzeczywiście jakby nie patrzec sedziowie sprzyjali gospodarzom w kazdym kolejnym meczu
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/18 12:24:27
@ simon
a policzyłeś, ile razy Bryant rzucał popędzany zegarem ? symptomatyczna jest sytuacja z końca 2q - KObe z 5 sek na rzut, bez mozliwości kozła, a Artest i brown ani myślą, żeby wyjśc na pozycję i dać mu szansę odegrania do nich piłki. Ale większość widzi tylko "cegłę Bryanta". Spoko. Szkoda czasu na przekonywanie tych, co sobie nie dadzą wmówić, ze białe jest białe, a czarne czarne. POwiedz mi jak definiujesz "liderszip", bo na razie ja swoje pojmowanie tego czegoś kilkakrotnie opisałem, a ty stale chcesz mówić o "liderszipie", a mylisz go (albo wkręcasz - do) nawet z podejmowaniem decyzji rzutowych i ja przynajmniej nie mam pojęcia o czym mówisz, patrząc z twojej perspektywy. Z mojej, którą i 2 lata temu, i rok temu, i w tym roku dokładnie definiowałem i której się konsekwentnie trzymam - Bryant był liderem i to zayebistym. LeBrona oceniałem, oceniam i będę oceniał wg tych samych kanonów. Jesli Mj z g7 z Pacers to mało... voila : Tim Duncan g7 finałów z 05 : 10-27 z gry, 5 strat, 11 zbiórek, można powiedzieć, ze mecz wygrał Manu z domieszką Horry'ego. Czy ktoś kwestionowal że MVP należy się Timowi ? Nikt normalny. OLajuwon g7 finałów z 94 : 10-25 z gry, dzień konia miał Maxwell i pomógł Cassell. W scoringu, bo def-perform jak rozumiem nie uwzględniamy. Czy ktoś kwestionował Olajuwona MVP ? A rzuty, zbiórki, layupy i inne techniczne sprawy, wg mnie nie są równoznaczne z liderszipem. To że ktoś wrzuca 6-24 nie mówi nic a nic o jego przywództwie, mówi tylko tyle, że nie trafil tylu,a tylu rzutów, a tyle i tyle trafił. Lakers rzucali 32 % i wygrali mecz. OBRONĄ. Tu szczęscie tego, czy tamtego niewiele ma do rzeczy. To jest zespół zbudowany odpowiednio, scalony i sklejony. Nie ma tutaj szczęścia. Szczęście to było by gdyby się spotkali miesiąc temu, a oni no pracowali cały sezon. Chcesz powiedzieć, ze tytuł wygrywa zespół zbilansowany, w którym jeden za drugiego umie przejąć robotę, pomóc, zastąpić. No to masz rację. Ale nie ma w tym "szczęscia" niczyjego, bo lider takiego zespołu nie bierze się z przypadku. Jakoś tak się składa, ze z lepszymi czy gorszymi momentami, wszyscy zgodnie uważani za najlepszych w historii swoje tytuły mają. To czy masz tytuł, czy jesteś w stanie być centerpiece mistrzowskiego zespołu, to cię określa.
Gość: obiektywny, 46.112.21.7*
2010/06/18 12:29:25
'wartosciowy inaczej'? troche przesada:
mam wrazenie, ze niektorzy zapominaja (w tym MRPW), ze KB24 dostal nagrode mvp FINAŁÓW, a nie G7! jesli myslac o tym w perspektywie calej serii, trudno nie powiedziec, ze to Kobe nie raz w pojedynke ciagnal zespol, gdy partnerzy nie domagali, w kazdym z tych 7 meczow byl 'the go-to guy'. dzisiaj trafial na slabej skutecznosci, za duzo kozlowal i forsowal rzuty... ale, cmon, byl potrajany! pokazcie mi innego zawodnika, ktorego najlepsza obrona w nba (a taka prezentowali w finalach Celtowie) musi potrajac jakiegos zawodnika, by ograniczyc jego zdobycz do 20 pkt. mam wrazenie, ze niektorzy byliby kontent dopiero wowczas, gdy na parkiet w Staples wyszedl dzis sam Kobe przeciwko piatce Celtow i wygral... cmon co do przekretow sedziowskich - fani Bostonu, nauczcie sie przegrywac z klasa. nie lubie zadnej z druzyn, wiec moge powiedziec z neutralnej pozycji, ze dzisiaj bylo fair gratulacje dla Laker-fanów, wygrali lepsi
Gość: qba, 217067198142.u.itsa.pl
2010/06/18 12:34:00
Szkoda że ta notka taka słaba... Mężczyźni powinni z honorem przyjmować porażki, i czasami milczeć, zamiast wylewać frustracje... Nawet jeżeli to Wasz blog ;)
2010/06/18 12:35:33
jeden z najgorszych 7 mecowz playoffs jaki w zyciu widzialem,a to co gral Bryantto padaka i naprawde nie rozumiem jak mogl zostac mvp finalow?Dla mnie po stronie lakers byl nim Gasol ,ale jak to w NBA nie wygrywa najlepszy tylko najbardziej rozpoznawany...
Gość: muszkin, a61.net144.okay.pl
2010/06/18 12:41:05
jak Was lubie to klasycznie "polaczkowy" artykul, z cyklu zal mi dupe sciska. zenada panowie.
2010/06/18 12:42:16
Jak przeczytalem te notke, zrobilo mi sie szczerze wstyd, ze czytuje Supergiganta i ze kibicowalem Celtom. Co koledzy w powyzszych komentach pokazali, MRPW bywaja niekompetentni i stosuja retoryke cholerykow. Co wiecej, w ktoryms poprzednich wpisow wyciagali statystyki z 2 meczow - ludzie nie macie pojecia o statystyce, to nie uzywajcie tego slowa. Nie pisalem o tym wczesniej, bo akurat te "statystyki" byly przeciwko LAL, wiec mi sie podobaly, ale niekompetencja mnie uderzyla.
Chociaz najmocniej jak potrafilem, kibicowalem Celtom, uwazam ze nalezy sie szacunek KB, Lakersom i ich kibicom, bo byli lepsi, efektywniejsi. Sedziowie nie wypaczyli wyniku, ale wymiary zwyciestwa LAL staraja sie umniejszyc MRPW. Naprawde wstyd mi, ze na moim ulubionym blogu pojawiaja sie wpisy tak pejoratywne. 2010/06/18 12:50:17
Podpisuje się pod słowami Letrela. Inna sprawa, że ogólnie zapanowała "moda" na C's i wszyscy przeistoczyli się w Kobe i LAL hejtersów... Przykro to czytać szczególnie na blogu, który tak niedawno jarał się The Cloaserem... Szczerze powiem, że przy następnej takie sytuacji, przestanę czytać SG... Mimo, że często jest fajnie, chyba zaszło to za daleko.
No i co najważniejsze. Słaba skuteczność, dużo strat itd. No jasne! Widzieliście obronę Bostonu! Ogólnie starcie tych dwóch drużyn wypadło mega defensywnie. I pewnie gdyby finał NBA był jak finał konferencji, wyniki 120vs116 i rzadka obrona, to KB wtedy zasłużyłby na MVP... Imo to jest dodatkowy argument za LAL. Wygrali z najszybszym atakiem i najszczelniejszą obroną. Potrafili się dostosować. Dziękuję, do widzenia. Wracam jak przestaną ukazywać się marne notki w temacie tegorocznego finału. 2010/06/18 12:55:48
a zwrociliscie uwage na RayRay'a i jego skutecznosc? mrpw zwrocilli uwage, ale z czego ona wynikala?
z obrony na Kobe'm koles tak sie nameczyl kryjac bryanta, ze kazdy jego jumper byl te pare centymetrow za krotki (nie mial pary w nogach na dobry wyskok). to jest cos - byc dtakim dominatorem w ofensywie, ze twoi obroncy nie maja sily dorzucac do kosza... Kobe musial dostac MVP przy tytule lakers, ale czy na pewno Gasol nie byl bardziej wartosciowy?
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2010/06/18 12:59:41
Bryant wykluczyl sie ze wszelkiej dyskusji z cyklu the greatest ever vs MJ vs James itd,jest bezapelacyjnym MVF(Most Valuable Friends)ligi ,jakies 8-10 tytulow.Bez Shaqa i Gasola zrobil najwyzej 1 runde (jak Gasol z Grizzlie).Miewal juz tragiczne g6 i g7 zadna nowosc,tylko tym razem bylo wiecej swiadkow.Lebron z kontuzjowana reka takich kaszalotow nie odpieprzal.
W ogole ani razy w 7meczowej serii nie mial sredniej skutecznosci Jamesa z RS.O rozgrywaniu nawet nie wspomne bo to jakby Magica ze Stackhousem porownac. Ten mecz jest wizytowka Bryanta ludzie moga zapomniec g7.z Rox ale to byl legendarny mecz,w ktorym Bryant dal legendarnie dupy.MVP warte funta klakow gdyby Bryant mial jakikolwiek honor nie przyjalby tej nagrody,albo rozpieprzyl na czesci i rozdal kolegom,ktorzy nie narobili w gacie,albo oddal cala Gasolowi. Kazdemu MVP moze sie przydarzyc 1 slabszy mecz,ale nie seria z 40.5% FG przy 4stratach i 65357 debilnych decyzji z pilka.Chyba kazdy widzial jak Bryant sam sie zapedzal w kozi rog i marnowal czas na akcje . Pileczka po stronie Jamesa i Wade`a czy zechca polaczyc sily i grac regularnie w finalach czy ogladac tak kiepskiego MVP przed TV z pozycji zniesmaczonego widza wiedzac,ze wszystko co zrobil Bryant oni zrobiliby lepiej.
Gość: , dsy53.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 13:07:05
Kolejny final marzeń Lakers vs drużyna James/bosh(wg najlepsza opcja jesli chca mistrzostwo) lub James/wade i zeby byli na wschodzie. Moze znowu Boston zbuduja legende i przeszliby ten zespoł
2010/06/18 13:08:29
@The Truth
Kolego LBJ jest na rybach nie wywołuj duchów :) Logika tez raczej na bakier ale po gruppisku Lebrona nie spodziewam sie cudow 2010/06/18 13:11:31
A prawdziwek jak zwykle poprawia swoimi herezjami humor tuz przed weekendem.
uwielbiam te prowokacje :)
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/18 13:13:27
przecinek
Liderszip dla mnie to czyny na parkiecie. Dobre decyzje, celne rzucanie. Kobe dzisiaj się tym nie wykazał. Sporo złych decyzji, sporo ceglił, nawet gdy miał czystą pozycję to pudłował. Nie specjalnie też kreował kolegów. Do czasu gdy sędziowie seryjnie zaczęli wysyłać Lakersów na linię FT, Kobe był 6 zawodnikiem Celtics. Tak się pastwiłeś i wyśmiewałeś 3/14 Lebrona, a teraz nie potrafisz przyznać, że Kobe zagrał po prostu słaby mecz. Nie wyklucza to tego co napisałem wcześniej. Kobe zasłużył na MVP. W przekroju całej serii był najlepszym wśród Lakersów. Obroną to mogli wygrać Celtics. Lakers wygrali dominacją na atakowanej tablicy. Nie ma co mówić o rewelacyjnym sędziowaniu, bo takiego nie było. Z resztą gdy tylko zobaczyłem, że sędziuje Crawford to wiedziałem co się święci. Z resztą napisałem o tym tutaj w czasie trwania meczu. Kroki Gasola, a w efekcie 2 punkty i 6 faul Sheeda. Zamiast błędu 8 sekund, faul Pierce'a, który ustawił się pod offens i 2 FT dla Gasola (2:22 do końca). Zamiast ewidentnego faulu Gasola na KG mieliśmy czysty blok. To tak z głowy wzięte, a było chyba jeszcze kilka takich sytuacji. Gwizdków pod Celtics nie przypominam sobie.
Gość: Kam, c114-76-17-65.eburwd4.vic.optusnet.com.au
2010/06/18 13:15:36
Oj nie tak zielono dzisiaj co ?
I dobrze bo po prostu wygrala lepsza i twardsza ekipa. LAL 2010 to nie LAL 2008. To byly paskudne mecze, paskudne finaly (dzieki bostonowi bo to jest ich koszykowka), a mimo to LA pokonalo Cs ich wlasna bronia. Twarda nieustepliwa obrona. Co ciekawe grajac z polowa Buynuma. Po meczu nr 5 wielu ludzi spisywalo LAL na kleske. ale tutaj sie wlasnie okazuje kto tak naprawde ma "heart of the champion". Kobe byl najlepszym graczem LAL i calej serii zreszta bez dwoch zdan zasluzyl na mvp. Wy mowicie ze jest najmniej zaslugujacym mvp finalow (w historii?), co nie ma znaczenia, bo tego wiedziec nikt nie moze. kazda seria jest totalnie inna. zobaczcie jak gral kobe przeciwko Sloncom w WCF. Juz nawet ktos trafnie zauwazyl ze Jordan w 96 roku w calej finalowej serii mial zaledwie 41% skutecznosci (i to przeciwko Sonics). I czego to dowodzi? ano niczego bo to tylko statsy, a prawda jest taka ze statsy to nie wszystko, ze sa jeszcze tkz intangibles, czyli rzeczy ktorych nie da sie wyrazic za pomoca statystyk. MRPW pinniscie wiedziec lepiej - Shaq i jego star qualities powinnien grac w All Stars Game nie na podstawie statsow tylko wlasnie star qualities - to wasze slowa przeciez. Jordan 1996 mimo 41.5% skutecznosci byl wciaz Jordanem, wodzem, liderem, swietnym defensorem. Tak samo Kobe dzis, czy w ogole kots zauwazyl, ze Kobe "mimo katastrofalnego meczu" mial 15 zbiorek. 15 zbiorek!!!!!! to np 5 x wiecej niz Kevin Garnett. O czym to mowi? A no wlasnie mowi cos o jego sercu, o wojowniku, o woli do zwyciezania. moze rzutowo to juz nie ten sam Kobe co 5 lat temu, ale serce jest to samo, never underestimate the heart of the champion. Bosonowi gratulujemy 2008, dzis jest nasz dzien ! 2010/06/18 13:23:59
panowie wykażcie trochę zrozumienia dla autorów tego bloga...notka może nie najwyższych lotów ale czasem ciężko powstrzymać emocje szczególnie po takim finale. Osiągnięcia KB nie powalają na kolana ale nikt inny tej nagrody nie mógł dostać to jest jasne. Dla mnie fajne było to, że Kobe nie był pępkiem świata w tej serii i to nie on wygrał z Bostonem a cała drużyna Lakers (nad czym oczywiście straszliwie ubolewam). Myślę, że może on być nieco innym graczem w następnym sezonie :) Co do Bostonu to mam nadzieję, że nie nadchodzą właśnie chude lata a ja doczekam się jakiegoś fajnego trade'u z ich udziałem (oczywiście na plus) . BTW Gratki dla Lejków LOL
Gość: tymek, 078088186034.stk.vectranet.pl
2010/06/18 13:26:25
w tym sęk, że wcale nie zatrzymali bryanta. w ostatnim meczu allen świetnie go bronił, podwajali go, momentami potrajali, a on i tak swoje rzucił. może i w brzydkim stylu, na fatalnej skuteczności, ale w końcu mierzył się z najlepszą obroną w lidze i to w dodatku zmotywowaną na maksa, grającą o mistrzostwo.
prawda jest taka, że w finałach kobe zagrał jeden słaby mecz. reszta była niezła albo bardzo dobra. nie patrzmy tylko na statystyki. 2-3 mecze spokojnie skończyły na skuteczności 50%, ale był zmuszony w końcówkach rzucać trójki z nieprzygotowanych pozycji, pod presją obrońców, bo la mieli wynik w plecy. śmieszna jest ta cała krytyka kobego za finały. lebron też sobie z c's nie radził (zresztą nie radził sobie nikt), a podejrzewam, że przy jego repertuarze zagrań nie wychodziłby z 20p, gdyby był jakieś 6 latek starszy. można się sprzeczać, kto jest lepszy, można kochać lebrona, wade'a, ale kolejny pierścień na palec zakłada kobe i coś mi mówi, że za rok dopełni swoją kolekcję :-).
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/18 13:32:16
przecinek
Jeszcze o tym szczęściu bo zapomniałem. Kobe ma szczęście do ludzi. To nie on budował tą drużynę. Wielu wielkich zawodników nie dostało takiego supportu jaki ma teraz Kobe. Nie zdobyli przez to żadnego tytułu mimo, że nie tylko od ich umiejętności czy liderowania to zależało. Kobe tutaj ma szczęście.
Gość: Butepren, ppp-2-54.glas-b-1.access.uk.tiscali.com
2010/06/18 13:33:03
Zawod, wielki zawod. Bardzo szkoda mi Bostonu. To byly najlepsze playoff od czasow Jordana wlasnie dzieki Bostonowi. Druzyna z SERCEM. Wspaniala wola walki, poswiecenie i tak niewiele braklo... Mialo byc Hollywoodzkie zakonczenie ale niestety... Hollywod byl, zabraklo happy endu. Chyba bede mial uraz do Lakers do konca zycia.
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2010/06/18 13:34:33
FTT-moja marna podrobko lepiej co 4 rybe zlapac niz co 4 rzut trafiac blazniac sie przed milionami w g7.
2010/06/18 13:36:39
83 - Lakersi nie wygrali obroną, ale wolnymi, jak się ich wykonuje 20 więcej od przeciwnika to można spokojnie wygrać.
Bawimy się w to czy Bryant powinien czy nie. Zawiódł w meczu nr 7, ale komu innemu dać? Gasolowi, który w kilku meczach zniknął z parkietu? Pozostali byli jeszcze gorsi. To nie były finały dla kibiców pięknej, ofensywnej koszykówki, rzutów oddawanych na wysokim procencie. Tutaj się gryzło parkiet. HCA nie powinno polegać na "gwiżdżemy wszystko dla gospodarzy" albo jeśli już to chociaż nie na taką skalę. Jeszcze o Jordanie. "Byki" i Jordan nigdy nie grali meczu nr 7 w Finałach. Zwykle rozprawiali się z przeciwnikami najpóźniej w meczu nr 6.
Gość: roy roy, apn-95-41-103-151.dynamic.gprs.plus.pl
2010/06/18 13:49:04
@ the truth
qrwa koleś, jesteś dla mnie nikim... totalnym ignorantem, nie mającym pojęcia o koszykówce... weź se włącz, jak James rzuca 40pkt Netsom, walnij gruchę i idź spać. i nie zaśmiecaj fajnego bloga swoimi wypocinami... powiedz mi synku, gdzie jest James??? gdzie jest jego leadership??? jego pierścienie? kobiemu buty może czyścić. kibice LA - to jest nasz dzień dzisiaj!!! nasze mistrzostwo!!! sporo było głosów, że last year LA nie byli 100% mistrzami, bo nie pokonali mistrza. no to tym razem wątpliwości już nie ma:) za rok doganiamy Boston... "zielonym" należy się szacunek, bo przy całej mojej nienawiści do nich, mieli wielkie playoffy i grali wspaniale... teraz czas na przebudowę teamu i chyba chudsze lata...
Gość: rafiq aka bb2 z lakers.pl, h-87-199-34-18.dolsatbelchatow.pl
2010/06/18 13:51:56
wasz hateryzm w stos. do kobego i lakers nie zna granic. piszecie takie bzdury, ze dziekuje bogu, iz nie wpadam na wasz blog czesciej. lubie was poczytac, robicie dobra robote, doceniam za FPK ale jestescie p..... haterami. nie znosze tego.
odpowiadam na pytanie. tak. byl mvp finalow, ktory zagral rownie "nieskutecznie" i nie musial sobie nawet radzic z tak swietna defensywa jak celtics'10 (zatrzymali lebrona i magic). nazywal sie... michael jordan i bylo to w 1996 roku. tak, ten michael jordan. mj'96 41,5 % z gry, 31,6% za 3, 83% ft, 5,3 rpg, 4,2 apg, 1,7 spg kb'10 40,5% z gry, 31,9% za 3, 88% ft, 8 rpg, 3,9 rpg, 2,1 spg odpusccie sobie. rozumiem, ze was strzela ale jestescie zalosni w tym wszystkim. sweet revange. czekalem na to od czerwca 08. wasze wpisy tylko utwierdzaja mnie w przekonaniu, ze warto bylo czekac. milych wakacji
Gość: , dsy53.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 13:56:02
"weź se włącz, jak James rzuca 40pkt Netsom, walnij gruchę i idź spać." HAHAHA ROY ROY MISTRZ
2010/06/18 14:05:48
@the_truth
Kolega cos nie wytrzymuje presji ;) Podczas gdy Kobe trafial co 4 rzut Lebron jednak gral w kosza www.youtube.com/watch?v=ynWb34L-Qn8 Oczywiscie sa to same legendarne rzuty Rece na blat biurka jak bedziesz ogladal ;)
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/18 14:15:28
@simon
a dla mnie to nie liderszip, tylko decison-making. Dla mnie dwie rózne historie. "6 zawodnik Celtics" - no pewnie ;) Trafił jumpera na 68-64, chyba nikomu nie trzeba mówić, jak to ważne jest, kiedy odskakujesz w takim momencie na 4 pkt. Trafił fts w ost minucie i świetnie zdecydował się na ich zarobienie, po podaniu od Gasola. Asystował Artestowi na trójkę. Podejrzanie dużo cluch plays jak na tak kiepski mecz. "zagrał po prostu słaby mecz" - nie zagrał słabego meczu, miał słaby procent rzutów, ale nie zagrał słabego meczu. To róznica. Gdyby Celtowie rzucili nieco więcej niż 40 %, to, przy 4 pkt róznicy na koniec, zapewne inaczej by się skończyło. Dla mnie def La była kluczowa. Przy tak słabym Fgs własnym. Or swoją drogą, ale one dopychały pts, były one zaliczane do Fgs, czyli Or wchodza w skład/przekładają się na te 32 % z gry. Sędziowie, pogoda, kryzys finansowy. Powody będą się mnożyć, a wynik zmianie nie ulegnie. Ale to było pewne zanim się te finały rozpoczęły w ogóle. "To nie KObe budował tę drużynę" - to ciekawe, bo z tego, co pamiętam np Artest mówił, że być może naj powodem dla którego przyszedł do La była szansa gry z Bryantem. namawiał Rona takżę LeBron, nawet jeździł specjalnie do niego z propozycją. I jakoś Ron wybrał Kobego. Ciekawe dlaczego... pewnie z głupoty ;) Kobe miał wpływ na jakiekolwiek ruchy menadżerów, wpływ jakiego np nigdy nie wywarł w Minnesocie Garnett. Sądzisz, ze podpisywali sobie gracza bez konsultacji z najważniejszą osobą w klubie ? Nie ma takich praktykk. KObe, co powiesz na Gasola, jak widzisz współpracę możliwą ? Nada się, dawać go, jesli macie okazję. Nikt nie ryzkuje konfliktu w takiej sytuacji. Gasol w Memphis był jasno i dobitnie, oraz wszem i wobec uważany za gracza bez charakteru. W La nagle się nim stał. DObry psychiatra ? A moze jednak gra pod jakimś przywódcą ? Może nagle poczuł się swojsko i kozacko, bo to Kobe jest liderem, a on nie musi nim być i zmagać się z całą presją świata i rozumie to, nie aspiruje do tej pozycji, bo jest za mały, ale że jest za mały w stos do najlepszego w lidze, to akceptuje z radością takkie rozwiązanie i nie buczy, hę ? Przy kobem gasol może być dobry. Bez Kobego, jako lider, nie wszedłby do playoffs z żadnym teamem w lidze, nikt nie budowałby na nim zespołu. A Kobe bez Gasola ? W 2-3 lata doczekałby się składu mistrzowskiego, nowego supportera. To też wiele mówi, wg mnie, o tym, kim jest Bryant. I to 6-24 wygląda może i mało ciekawie, ale Kobe jest większy niż te cyfry. LeBron jak popracuje, to może też będzie tak dobry, że jego wpływ i znaczenie będzie ponadcyfrowe.
Gość: bbmaster, aehv227.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 14:33:58
hmm 83 oglądałeś w ogóle mecz? :) Na razie walisz same statystyki, wczoraj jakoś podczas blogowania na żywo cię nie było:)
2010/06/18 14:44:11
Oj ciężkie jest życie kobe haterów. Co by nie pisali, co by nie próbowali udowadniać to właśnie Kobe podaje rękę największym w historii - Jordanowi, Birdowi, Magicowi. I tyle, więcej pisać nie trzeba. Kobego nie trzeba do nikogo porównywać, on pisze własną historię. Bryant pije właśnie szampana, a ja za jego kolejny tytuł pije sobie właśnie zimne piwko w ten piękny dzień. Generalnie radzę wszystkim nie denerwować się i nie dyskutować z frustratami i prowokatorami. Szkoda czasu na nerwy w godzinach triumfu, jak ktoś jechał po Kobem i LAL cały sezon i w momencie zdobycia misia jedzie po nich znowu to co myśleć o takim osobniku/ osobnikach? Brak godności, honoru i szacunku dla samego siebie by zamilczeć nawet w takiej chwili
Kobe zagrał wspaniałe playoffs po bardzo trudnym dla siebie sezonie, przede wszystkim fizycznie dotrwał ledwo do końca. Ciągłe kontuzje po grze na wielkim przeciążeniu przez lata, już nie ta szybkość, nie ten wyskok, nie ta dynamika co choćby 5 lat temu. Mimo to ciągle jest wielki. Trzymał każdą serię dla Lakersów, no chyba tylko z Utah poszło gładko, a tak dociągnął Jeziorowców do finału i trzymał Finals mimo niesprzyjających okoliczności - wielkiej defensywy Bostonu i ich niesamowicie równego i zbilansowanego składu, Bynuma na jednej nodze, Gasola który przeżywał zrozumiały fizyczny kryzys, Artesta 2-9 FG dwa na trzy mecze itd. Generalnie Lakers dali radę, po G5 nie liczyłem nawet na G7, ale wytrzymali presję. Bronili również wybitnie, o poziomie defense świadczą tylko dwa stu punktowe (raz LAL, raz BOS) występy ofensywne w całej serii. Wielki finał, wielkie zwycięstwo. Tak mi się jeszcze nasunęło na koniec - w 2008 roku Lakers przegrali zasłużenie 2-4 w finale ze wspniałym Bostonem. Patrząc z perspektywy czasu ciężko nawet myśleć, że mogli wygrać tamtą serię - brakowało nie tylko Bynuma na jednej nodze, ale też przede wszystkim matchupu na Pierce'a, bo przy całym szacunku dla Vlada do jednego z liderów Bostonu nie ma startu. Przyszłość Bostonu wygląda nie najgorzej, nie widzę powodu dlaczego by za rok nie mieli powalczyć znowu o Finals. Przygotowanie szczytu formy fizycznej przez weteranów na playoffs jak pokazał ten roku jest jak najbardziej możliwe. Rondo pewnie przez całe wakacje będzie ćwiczył dystans i półdystans. Poszerzą skład o jedno dwa wartościowe nazwiska i za rok będą znowu walczyć. Kwestia taka, gdzie pójdzie James - jak do NYK to tylko Magic będą ich realnym rywalem na Wschodzie. W Chicago może być realny contender po przyjściu Lebrona. Ale to jeszcze przyjdzie czas na przemyślenia w tej kwestii. Co do przyszłości Lakers - Kupchak ma pełne ręce roboty. Oby zatrzymał Jacksona, znalazł najlepszych lekarzy dla AB a przy okazji wartościowego dla niego zmiennika z pojęciem o trójkątach za średnie pieniądze (nieśmiało podsunąłbym free agenta Shaqa ale nie wiadomo co Kobe by o tym myślał). Pojawiały się jakieś plotki, że Kupchak może jakimś cudem pozyskać Derona bez straty Odoma. Taki cud jak w 2008 roku się chyba już nie zdarzy, ale jakby to wyszło... Nie, nie chcę nawet myśleć... Ciekawa przerwa międzysezonowa przed nami, ale teraz czas na świętowanie wielkości Lakers i Kobego - NBA Champions 2010
Gość: panzerpanda, ael55.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 14:45:02
Czy tylko mi się tak wydaje, czy Artest się przełamał/przełamie i trójka Bryant/Artest/Gasol będzie rządzić w przyszłym sezonie? I to niekoniecznie ze wskazaniem na Bryanta jeśli o zdobycze punktowe chodzi.
Gość: sagamore, pix.cplus.com.pl
2010/06/18 14:47:45
kurcze jaka tu koalicja fanów Lakers i to na "probostońskim" blogu..ciekawe prawda? :P
Gość: air, pc-47.5.am.szczecin.pl
2010/06/18 15:03:59
jak mozna porownywac kobe'ego do M.J. po wczorajszym meczu chyba juz nikt tego nie zrobi (JORDAN by tak fatalnie nie zagral w tak waznym meczu ;]), PS nic nie piszecie o Phil'u Jackson'ie a jak dla mnie to ON najwiecej zdzialal w wczorajszym meczu, LA bylo rozbite przegrywalo 13 pkt a on ich zdeterminowal i lakers are the champion ;d
Gość: Pablo, dsv143.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 15:25:27
Notka na poziomie Billa Simmonsa: Jak nie można przypieprzyć wprost, to daje się po bokach. Już byście z uprzejmości dla czytającej części który są za lakersami nic nie pisali (jak po poprzednim meczu - dziura czasowa była. oj była :-).
Celci zagrali świetny mecz, końcówka to była wymiana ciosów jeden za jeden i mieli jednak trochę mniej szczęścia (ale niewiele jakiś istotnych błędów). Każdy grał właściwie swoje, Rondo prawie otarł się o TD, i rzucił kluczową trójkę, KG objerzdżał Gasola jak chciał, Wallace miał swoją statystyczną trójkę. Glen Davies zebrał 9! razy przez 21 minut....wow. A przede wszystkim wieeelka obrona celtów, która nie pozwoliła KB rzucać tego co zwykle rzuca - jeśli tego nie widzieliście to obejrzyjcie mecz jeszcze raz. To była najlepsza obrona Zielonych na Bryancie w tej serii. Tyle, że nie mieli szczęścia. Artest "postanowił" dzisiaj rzucać - jak dla mnie najlepszy gracz meczu - i wyhaczać wszystko co się da. No i niestety taktycznie popełniali błędy, które się liczą. Jak choćby jedna z ostatnich akcji, gdy nie wiadomo czemu Rondo znalazł się przy Gasolu (sic!) - kto to wymyślił!. Zważmy, że LA trochę dało ciała z wolnymi- inaczej w wyniku mielibyśmy powtórkę meczu 6. Te finały to nie tylko mecz 7, ale i cała seria. Jakoś mam zaufanie, gdy słyszę z ust Magica Johnsona że to była niesamowita seria. Statystycznie? :Kobe kontynuuje dziś tworzenie własnej legendy tego sportu i trochę "off-line" zamyka usta malkontentom. Jego 38 pkt w meczu 4, czy niewiarygodne pozycje rzutowe w meczu 5 - to jest poziom tego gracza. Nawet bez mistrzostwa mówiło się o nim jak o MVP finałów - a on je na dodatek zdobył (pisząc "on" wcale nie mam na myśli jedynie jego zasług, ale notka blogowa jest właściwie tylko o KB). Ktoś dziś będzie wspominał coś o Shaqu? o LBJ'u? Oddajmy szacunek tym, którzy dziś tworzą dla nas tak niezapomniane widowiska. A jutro będzie my patrzyli na nich znowu i na innych próbujących iśc w ich ślady, pamiętając tych wielkich którzych nie ma już na parkiecie. Dziś jest na nim Kobe Bryant i pozostali gracze Lakersów i to im wypada okazać szacunek i podziękowanie.
Gość: , sggw137-252.sggw.waw.pl
2010/06/18 16:36:56
air
piszesz cos a nawet nie przeczytasz komentarzy juz co najmniej 5 osob napisalo ze Michael Jordan ten wielki niesamowity MJ mial w 96 roku w 6 meczu finalowym (ostatnim) 5-19 wiec 21,5% a kobe wczoraj 6 -24 wiec 20% czy to jest az tak dramatyczna roznica
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/18 18:13:55
przecinek
Rozumiem, że można super liderować podejmując złe decyzje na parkiecie? Brawo. Przez 3 kwarty widziałem Kobego popełniającego masę błędów. Nie trafiającego rzutów, podejmującego złe decyzje. Kobego, któremu piłka z rąk wypadała gdy nie był naciskany. Jak dla mnie nie było to dobre liderowanie. Podałem sytuację w których sędziowie popełnili ewidentne błędy. Nie przypominam sobie ewidentnego błędu na korzyść Celtics w tym meczu. Nie wiem czy Celtics by to wygrali gdyby nie ewidentne błędy sędziów. Wiem natomiast, że na skutek tych błędów Lakers dostali 3 pkt i uniknęli 2 osobistych KG. A decyzję o niepodpisywaniu Arizy, który zażyczył sobie zdaniem GM-a Lakers zbyt duże pieniądze też podejmował Kobe? Czy to Kobe wybrał w drafcie Bynuma? Rozumiem, że o podpisywaniu Gasola też decydował Kobe, który jeszcze wtedy miał tendencje do obrażania się na wszystko i na wszystkich. Jeśli chodzi o Hiszpana to on jest teraz w swoim najlepszym wieku dla koszykarza. W Memphis nie miał obok siebie takich partnerów jak w Lakers. Poza tym on też się cały czas uczy i nie potrzebny mu do tego jest Kobe. Dostał po tyłku 2 lata temu. Przypuszczam, że bez pomocy Kobego potrafił wyciągnąć odpowiednie wnioski.
Gość: air, pc-47.5.am.szczecin.pl
2010/06/18 19:00:52
Gość
chodzilo mi o to ze MJ w tak decydujacym meczu by wzial ciezar gry na swoje barki i by nie popelnial takich bledow ;], a chicago mieli w 96 przewage 1 meczu i MJ nie musial grac wielkich zawodow ;]
Gość: Fansport12345, 095160107199.warszawa.vectranet.pl
2010/06/18 20:17:37
ja takie same pretensjie do sedziow mialem po meczu nr 5 dwa faule na kobem nie odgwizdane w samiej koncowce wiec mozna se tak gadac...
2010/06/18 20:32:05
Te Simon, a czy liderowanie nie polega przypadkiem na ciągnięciu zespołu przez całe playoffs? Swoje zrobił, zagrał wybitne playoffs, brał na siebie odpowiedzialność, WYGRAŁ. Wszystko w temacie
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/19 01:40:35
pjaxz
A co mają występy przeciwko Jazz czy Suns do oceny występu w g7 przeciwko Celtics czy nawet do oceny całych dość przeciętnych w jego wykonaniu finałów? 2010/06/19 09:40:41
No przecież zupełnie nic. Czy przypadkiem nie o to chodzi by poprowadzić drużynę do mistrzostwa a statystyki indywidualne z jednego meczu nie świadczą w zbyt dużym stopniu o liderowaniu (cokolwiek by to nie znaczyło) i ciągnięciu zespołu? Ale nawet w tym słabym G7 w czwartej kwarcie jego determinacja i dobre decyzje pozwoliły Lakers wyjść na prowadzenie i wygrać mecz, więc kogo interesuje te 6/24 czy parę straconych piłek w przeciągu całego meczu z rewelacyjnie broniącymi Celtics? Powiem szczerze nie bardzo mam ochotę o tym dyskutować, bo dla mnie sprawa jest oczywista, a próby kwestionowania roli Kobego w całym drugim triumfie z rzędu, w całych playoffs, w całej serii czy choćby G7 brzmią co najmniej śmiesznie.
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/19 10:44:52
@simon
jak sądzisz, czy Jax tego, co dla ciebie tak oczywiste się wydaje - nie widział ? Dlaczego nie zdjął Bryanta z boiska i grał nim 45 minut ? Czy 11-krotny mistrz ligi nie wie, co robi ? zwariował ? Bryant ma jego nagie foty i terroryzuje go ich ujawnieniem w przypadku niesubordynacji ławkowej ? Tak, można liderować popełniając błędy. Nie ma takich, co ich nie popełniają. Bryant still led the Lakers. Błędy mogą podkopać zaufanie do rzutów lidera, ale do jego woli zwycięstwa nigdy, jesli nie spuszcza nosa na kwintę przy okazji i daje z siebie wszystko. Za brak takiego przywództwa krytykowałem np LeBrona, a nie za jego nietrafione rzuty, kiepskie decyzje etc, bo to już zaliczam do innej grupy problemów. W przypadku Bryanta jestem konsekwentnie w tej samej optyce :) Historia zna pewnie większe błędy, za 5 lat, ba - za rok, nikt o tym nie będzie pamiętał. Celtowie mieli swoje normalne rzuty, żeby je trafić, gdyby to zrobili nie byłoby żadnego problemu sędziów. Nie. Ale sądzę, stawiam w ciemno, że Bryant był konsultowany przy tych decyzjach. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, w której najwazniejszy gracz zespołu zostaje postawiony przed faktem dokonanym - zjawia się na obozie, a tu nie ma Arizy, a jest Artest. Ron, co ty tu robisz, kuźwa ? Gram z wami. Jak z nami, jak ty w Rox pogrywasz ? No własnie nie, gram z wami teraz, podpisali mnie grubasy z góry. O ja pierdykam, ty, a nie widziałeś Trevora, miał mi załatwić miejscówkę na błotne zapasy w Przytulnym Kociaku ? Nie, słuchaj, Trevor poszedł do Rox, za mnie. Weź nie pierd,ol, Ron... No powaga. Ale się pozmieniało... Kobe, gdzie idziesz ? Idę yebnąć Jaxowi, a potem Kupchakowi, czy kto tam jest menago teraz, bo może i tam się zmieniło i Królik Bugs przejął rządy. Tak to by wyglądało. Wszyscy się smiali np z tego, że Bryant powiedział, że wolałby grać na Plutonie, niż w La. "gwiazdeczka strzela focha", mówili. A tymczasem właśnie wtedy się menadżerowie spięli i zaczęli, od tamtego momentu, działać agresywniej na rynku i kompletować żwawiej skład, z którego Kobe byłby zadowolony. tak postepuje lider, ktoś kto się poczuwa do odpowiedzialności za klub, skoro innym się wydaje, że wystarczy być. Skillowo pewnie Gasolowi Bryant jest niepotrzebny, ale gra przy Bryancie zdejmuje z gasola presję, której on sam nie potrafił nigdy wziąć na siebie samodzielnie. Kobe jest liderem, Kobe jest pod ostrzałem mediów i przeciwnik na nim się koncentruje, a ja robie swoje z tylnego siedzenia. Taka jest, wg mnie, wersja najbliższa prawdy. To, wg mnie, wyjaśnia zmianę Gasola w La w porównaniu do Memphis, gdzie dorobił się tylko i wyłącznie miana przegrańca i mięczaka. A i tak w tych finałach opinie o Gasolu są od ściany do ściany : po g5 znów był nazywany jak najgorzej. Po g7 nagle ma dostawać MVP ;) Za co ? Za bycie świetną 2 opcją i adiutantem Bryanta ? Bez przesady. Jaki wkład nieujmowalny w statystyce wnosi Gasol do La ? Wg mnie, żaden. W tej materii all about Kobe Bryant jest w La. Może jeszcze Fish dorzuca swój weterański sznyt, a Artest rodzaj cwaniactwa, który na pewno dodaje wszystkim animuszu. Ale Gasol nie wnosi nic. Gaso, miał 37 % z gry, 53 % z licznych Fts, 18 zbiórek przy 15 Bryanta. I nagle Gasol jest boski, a Bryant niefajny. To też mnie zastanawia.
Gość: krog, 213-238-74-239.adsl.inetia.pl
2010/06/19 12:40:54
No dobra może ktoś rozwinie tezę co tam z tymi czirliderkami robi w hotelach Kobe ;-). Czyżby historia się powtarzała? Pierścionek, pierścionkiem, ale po tym wpisie, może mu się w domu zrobić gorąco. bardzo gorąco jak w wakacje parę lat temu.
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/19 13:17:50
pjaxz
Taki urok g7 finałów, że cały sezon i wcześniejsze wyczyny w PO sprowadzają się do jednego meczu. Tak się składa, że Kobe zagrał w tym meczu słabo. To, że Lakers wygrali to inna sprawa. Czy Kobe miał największy wpływ na wygranie tego meczu przez Lakers to mam spore wątpliwości. przecinek Zlituj się. Miał zdjąć Kobego i postawić na Shannona Browna, który z resztą nic w tym meczu nie grał? No dajże spokój. Kobego zdjąć z parkietu nie mógł i to nie dlatego, że Kobe grał słabe zawody. Chyba nie muszę Ci tego tłumaczyć. Z pewnością historia zna większe błędy. Z pewnością też nikt nie będzie o tym pamiętał za czas jakiś. Nie zmienia to faktu, że błędy były ewidentne i mogły mieć wpływ na końcowy wynik. Kobe był na pewno informowany na bieżąco o zmianach kadrowych, ale nie miał na nie decydującego wpływu. Lakers nastawili się na Artesta, wiedząc, że stracą Arizę. Wtedy nie było im to specjalnie na rękę. Poza Lakers o Artesta biło się jeszcze kilka ekip. Kobe umówił się z nim na obiad i pogadali. Taki był jego wpływ. Przypuszczam, że na wybór Bynuma w drafcie nie miał żadnego wpływu. Kobe nie uczestniczy w campach Lakersów i nie ogląda płyt dvd z meczami jakiś chłopaczków z High School. Na decyzję o podpisaniu Gasola pewnie też wielkiego wpływu nie miał. Nie wtedy, gdy miał jeszcze duże pretensję do rządzących organizacją o to, że nie są w stanie mu stworzyć odpowiedniego otoczenia. Nie sądzę, aby zarząd chciał z nim konsultować wtedy takie decyzje. A i nie pisz mi tutaj, że stworzenie mistrzowskiego teamu wokół Bryanta było taką oczywistością. "W 2-3 lata doczekałby się składu mistrzowskiego, nowego supportera". Przypominam, że ten teraz idealny Kobe był parę lat temu konfliktowy, samolubny, potrafił wypiąć się na kolesi itp. Teraz gdy wszystko fajnie się układa, stworzenie mistrzowskiego teamu na Kobem jest dziwną dla Ciebie oczywistością. Gasol jest drugą opcją. W takiej sytuacji mniejsza presja jest oczywistością. Z resztą w Memphis jakiejś wielkiej presji na nim nie było. Przeciętne drużyna z trudnością dostająca się do PO, po której wielkich wyników nikt nie oczekiwał. Nie pisałem i nie uważam, że Gasol powinien dostać MVP za te finały.
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/20 14:34:40
Skoro Kobe, jak pisali niektórzy ze swadą i czupurnością był "6 graczem Celtów", to mogło być gorzej z Brownem ?
Desire over cegły. Tak to jest. Sądzisz, że Artest przyszedłby do La, gdyby - a zaszalejmy - Kobe stamtąd akuratnie decydował się odejść ? Ja w to nie wierzę. Wbrew Kobemu podpisali Gasola ? Tez nie wierzę. Nie w zawodowym klubie, który broni tytułu mistrzowskiego. Nie twierdzę, ze przychodzi gm do Bryanta, klęka przed nim, a ten akceptuje pomysł, albo nie, ale na pewno jest to konsultowane i jakoś mi się zdaje, ze prędzej dzwonią z tym do Bryanta niż do Fishera :) Mieli na to okazję, zapytali Bryanta, co on na to, on na to, że pasi i super. I podpisali. Tak ja to widzę. Kobe łatwy nie jest, ale nikt z wielkich nie był łatwy - Jordan nie lubił Cartwrighta i specjalnie dawał mu za trudne piłki, żeby tamten się skompromitował, bił Longleya, o ile pamiętam, jechał Kerra, kwestionował publicznie twardość Pippena po migrena-game i nie tylko, Granta nie znosił, bo zastąpił on Oakleya, którego uwielbiał, Kukoca ignorował demonstracyjnie (razem z Pippenem zresztą). Tyran. Taki sam był Magic. I nie inny był Bird, którego się inni Celtowie normalnie bali. Jakimś cudem ten konfliktowy Bryant ma 5 tytułów, i jako - jak to niektórzy chca widzieć : "druga opcja i pomagier Shaqa", i jako lider i przywódca. 5 tytułów nie wygrywa ktoś, z kim nie da się grać, ktoś taki, zajmujący tak eksponowaną pozycję w zespole, prędzej by rozwalił od środka, zniszczył psychikę i zdemotywował resztę graczy, tak ze odeszliby z drużyny bez wg na forsę, niż cokolwiek ugrał. A tu mówimy o 3-peat, back2back, 7 seriach finałowych w 11 lat. Zachowajmy jakieś proporcje. To,że gracz wymaga od swoich kolegów jakiejś postawy, to chyba dobrze, nawet Odom to zrozumiał - mieli konflikty, okładali się w szatni, a dzisiaj Odom mówi o Bryancie tylko z szacunkiem. To wlasnie profesjonalizm - nie musmy się kochać, ale musimy być zawodowcami pełną gęba. Przy Bryancie nie wypada nie być zawodowcem, nie spiąć d,py i nie wypada marudzić, płakać i narzekac, tylko trzeba zapi,erdalać cały sezon. To jest także liiderszip - przykład jaki dajesz. Takie osobowości tworzą atmosferę i etykę sprzyjające wygrywaniu, akceptujesz ze się czasami wkur,wi, ze coś powie, ale wiesz, ze mu zależy na wygrywanu, a nie jedzie po tobie jako po człowieku, przejmujesz to z czasem i jesteś lepszy, mocniejszy mentalnie, odporniejszy, pracujesz wydajniej. Możesz ignorować psychologię, ale dzisiaj bez tego ani rusz, to oddziela wielkich do średnich. Bryant miał takie gasolowe "memphis" w la, Smusha, Waltona, Kwame w s5, i paru innych - wygrał 4 mecze w cięzkich seriach z suns. Gasol mial Poseya, Millera, J-Willa, Battiera i nie wygrał w 3 podejściach żadnego meczu. 0-12. taka jest róznica mniej więcej. Presji oczywiście na nim nie było, bo od graczy drugorzędnych niewiele się wymaga. Fakty są jednak faktami. 2010/06/22 08:24:58
wow, ale frajer.
Co do samego KB... fakt faktem ze g7 to zagral fatalne... i to bedzie mu wypominane, bez watpienia. Natomiast kwestionowanie kolesia jako mvp finalow to jakas paranoia.
Gość: , 195.95.144.25*
2010/06/23 14:27:49
Prosze bardzo: Szczegolnie pierwsze kilka zdan.
www.nba.com/2010/news/features/vince_thomas/06/22/kobe.legacy/index.html |
|
www.youtube.com/watch?v=k65Fh5Y-FDk