|
Blog > Komentarze do wpisu
Nie tacy ci Celtics straszni, jak ich malująPierwszy mecz wygrali Lakers. Łatwo wygrali. Wygrali, bo Phil Jackson fantastycznie odrobił lekcję, której nie odrobili Mike Brown i Stan Van Gundy. Te elementy gry, gdzie Celtics mieli mieć przewagę zostały perfekcyjnie zneutralizowane. Te, w ktorych dominować mieli Lakers - nie. 1. Determinacja Już w 25. sekundzie Lakers udowodnili, że odpuścić nie zamierzają. Artest wdał się w przepychankę z Paulem Piercem, w ruch poszly łokcie, obaj panowie zostali ukarani przewinieniami technicznymi. W finale nie ma miejsca na delikatesy. Było ostro, było twardo, było ciężko. Ale to Lakers byli mocniejsi. Doc Rivers: “They were the more physical team by far. “They were more aggressive. They attacked us the entire night. I didn’t think we handled it very well.” Gasol: “I knew it was going to be physical. That’s a given. (...) You’ve got to compete, and you’ve got to match that physicality, that aspect of the game to be successful.”
2. Rondo Phil Jackson słusznie uznał, że Derek Fisher powstrzymać Rajona nie będzie w stanie. I posłał do boju Kobe Bryanta. Kobe skutecznie uprzykrzał życie Rondo: 13 pkt., z czego tylko 3 w drugiej połowie. Rajon trafił 6 z 14 rzutów, miał 8 asyst.
3. Ray Allen Jak Jax pośle Bryanta na Rondo to Ray zaszaleje - cieszyli się przed meczem kibice Celtics. Ray zaszaleć nie zdążył, bo po drugiej stronie parkietu szalał Kobe. Allen kompletnie sobie z Bryantem nie poradził, szybko złapał dwa faule i już do końca meczu zmagał się z problemem z przewinieniami. W sumie załapał 12 pkt. w 27 min.
4. Garnett Dwa lata temu zniszczył Pau Gasola. Ale to już nie jest ten Garnett, no i to nie jest ten sam Gasol. KG: 16 pkt. i tylko 4 zb. Gasol 23 pkt. i 14 zb. Lakers wygrali walkę na tablicach 42-31. Rivers: "Gasol was more aggressive. He attacked us. I thought he was the best player on the court. He shot when he should shoot. If you heard for two years what you couldn't do . . . he proved a lot tonight ."
5. Pierce Gdzie Rondo, Allena i Garnetta nie może, tam Pierce'a pośle? Nie tym razem. Niby zdobył swoje 24 pkt. ale z tego aż połowę - z rzutów wolnych. Odpowiedzią na Prawdę był Ron Artest, który od wspomnianej pierwszej akcji meczu skutecznie uprzykrzał życie Pierce'owi. Kobe: “I think he does a great job for us of setting the tone defensively with his intensity and with his energy. I was just letting him know it was well appreciated.”
6. Ławka Miała Lakers zmiażdżyć a zdobyła tylko o punkt więcej. 16-15. Owszem - Odom nie zagrał swoich zawodów. Owszem - przebłyski miewał Rasheed Wallace. Ale to wszystko za mało. Ławka Lakers miała więcej powodów do zadowolenia.
7. Obrona Celtics powstrzymali Dwyane'a Wade'a, LeBrona Jamesa i Dwighta Howarda. Na Kobego na razie lekarstwa nie znaleźli. 30 pkt., 7 zb., 6 as. a w trzeciej kwarcie, kiedy Lakers odjechali na 20 pkt. - pure jordanesque.
47-0. Kiedy drużyna Phila Jacksona wygrywa pierwszy mecz rywalizacji, to zazwyczaj wygrywa całą serię. Zazwyczaj oznacza w tym przypadku 47 na 47 razy. Rasheed Wallace: 'That's just media stuff. That don't mean nothing to me.'' Ray Allen: "I know when I go to the free-throw line, the odds of me missing one grow if I haven't missed one in a while. 'So I'll think of it like that.'' Jackson: “I wish I had put it in the bank, so to speak.”
Przez całą serię z Magic Celtics wysłuchiwali mantry, że każda seria musi się kiedyś skończyć. Teraz to jest ich własna mantra. piątek, 04 czerwca 2010, mrpw
Komentarze
Gość: Brat z Taize, net-91-213-255-7.nsystem.pl
2010/06/04 09:38:30
No cóż... Jak w poniedziałek będzoe 2:0, to będzie raczej po ptakach...
Gość: Bonkers, public51172.xdsl.centertel.pl
2010/06/04 10:19:24
Ale brawa dla sędziów. 5 faul Allena wzieli chyba z plutona ;)
Gość: Raul, terminal-1-171.retsat1.com.pl
2010/06/04 10:26:42
@Bonkers
Tej porazce Celtow sa winni tylko sedziowie, jak zawsze!
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/04 10:51:22
Seria otwarta, ten mecz powiedział tylko tyle, że La są w cugu i są żądni rewanżu za 2008.
Mentalnie Celtowie nie zgaszą w tej serii La, fizycznie już widać, ze też nie. defense Celtów dostawała w kakao jak rzadko kiedy, atletycznie i motorycznie La ich zgnietli, od najmniejszego do największego - sadzili kosz za koszem, wejście za wejściem i nawet nie zdązył się Lamar w to wkręcić. Pamiętacie serię z Okc, i jak La odstawali od Thunder właśnie w tych elementach ? Ciekaw jestem, czy naprawdę La są atletyczniejsi tylko od starszawych Celtów, czy po prostu przez pierwsze 2 i pół rundy kompensowali wyłącznie energię na finały i nie dawali w seriach więcej ponad absolutne minimum. Bryant & Gasol wyglądali na dwójkę najlepszych graczy w lidze. Artest na okradzionego z dpoty (jaki sens mają nagrody z Rs, skoro to w playoffs się gra w koszykówkę o mistrzostwo, a w Rs zarabia pieniądze dla organizacji i ligi ?). Def La ruchliwa i agresywna, świetne krycie na słabej stronie, z której BC często lubią uruchmiać swój ruch piłki; piki jakieś Celtowie próbowali w ogóle grać ? ;) . podobno na każdej ulicy w Bostonie wisi podobizna Rondo z napisem "Most Wanted" - nie zamierzam umniejszać jego klasy, zwłaszcza że w nast meczach może robić znowu cuda, ale jednak, na tle La, które ma blok na środku i ma weteranów w obronie, którzy jak chcą, to wiedzą jak się mają ustawić, granie przeciw Mo Williamsowi i 66-letniemu Shaqowi, który ostatni raz w powietrzu był po tym, jak się w domu przewrócił na niesprzątniętym laczku - to są dwie rózne komedie. Thibo & Doc mają sporo do roboty. Gentry coś tam wymyślił na atak La, wygrał co mógł tym składem i charakterystykami graczy, co mógł. Może też sięgnąc będą musieli po strefę/ Imo, Celtowie niewiele mogą poprawić w Off przeciw takiej grze La, o ile się ona nie zmieni, nie spuchną, albo nie zaczną świętować za wcześnie. W Def mają pole do poprawy, przynajmniej w rotacji przeciw dryblingom La, żeby, jak już, to ich próbowali rozstrzelać, a nie dać się zgwałcić naśmierć. West nazwał KB wczoraj "największym Lakerem w historii" :) Hehe. 2010/06/04 10:52:27
no nie powiedzialbym... sedziowanie bylo ogolnie do d ale w obie strony, wolne z kapelusza... powiedziailbym raczej ze garnett od 2kwarrty nie istnial, czego ikona byly jego zbierane pilki pod koszem i nieudane proby dobicia... artest - juz wiadomo po co zostal sprowadzony - moze sie go doceni tu na forum w koncu - troche niepotrzebnie silil sie na probe punktow gdy nie powinien, ale jego 'd' -bdb... kobe - pomimo podwojen i wg mnie dosc dobrej obrony trafial niesamowite rzuty, dobrze rozrzucal do fisha, gasola. a'propos fishera - piekne rzuty z poldystansu, w ogole na poczatku zapunktowal kazdy ze starterow, co bylo fajnym widokiem, jakby na zaprzeczenie o lakersach jako kobe itself and on hisa own... ogolnie dobry mecz, troche jednostronny, choc zgadzam sie troche z 83 ze dopiero jak boston ukluje to bedzie mozna jakos sily wywazyc.
Gość: pophorn, dexgaulle.a.83.230.50.114.debacom.pl.e-zabrze.pl
2010/06/04 10:59:16
jeden mecz nie poszedl, zdarza sie! a tu juz caly felieton o tym, troche smieszne! nastepny mecz wygraja Celtowie i bedzie taki sam artykul ale o LA! mysle, ze takie notki to po zakonczonym finale!
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2010/06/04 11:03:41
"Celtics powstrzymali Dwyane'a Wade'a, LeBrona Jamesa i Dwighta Howarda"
Tak zwlaszcza Wade`a na 56.5% FG i 33.2 PPG. Bryant niech zostanie najpierw MVP wlasnej druzyny wtedy dopiero zaczniemy go porownywac do Jamesa,Wade`a czy Jordana.Dzisiaj to Gasol byl duzo bardziej produktywny wygrywajac w cuglach matchup z KG.Zbieral Bryantowe kaszaloty i nawet z 1 uczynil asyste,mial ratio blokow do do czap dostanych 3:1,a nie 1:3 jak KB,lepsza skutecznosc,lepsza obrona,mniej strat,produktywnosc +13. To bylaby prawdziwa kleska jakby Bryant przegral MVP z wlasnym kolega w zespole i tradycyjnie niemal nie dostal MVP finalow i dla slepych fanow czas na wytrzezwienie.Wyobrazacie sobie Jamisona w walce o MVP z Jamesem?:) Boston byl tak niechlujny ze nie mial prawa wygrac meczu.Mowa o niewymuszonych bledach,ktore byly wrecz groteskowe.Czego tam sobie Tomek nie nabazgroli Celtics nie wygraja chocby 1 meczu jak beda robic tak debilne straty.Tu chyba zmeczenie wychodzi i mecze z Cavs,Magic,Heat odbijaja sie czkawka.Jedynie Pierce trzymal fason zdjety z legendarnego krycia Jamesa i moze jeszcze Sheed.Reszta duuzo ponizej wlasnego poziomu.
Gość: maciek.trzewikowski, apn-95-41-158-245.dynamic.gprs.plus.pl
2010/06/04 11:05:44
uważam że nawet jak będzie 2-0 w niedzielę to wcale nie jest po ptokach. zwycięstwo każdej z drużyn we własnej hali nie stanowi problemu. kluczowe będzie zwycięstwo w obcej hali. wg mnie za mało rotują kryciem na gasolu. sheed powinien pomóc garnettowi. na kobego nie ma bata - on zawsze swoje rzuci. ja bym celtics nie skreślał. allen z rondo zagrali słabe zawody. na pewno stać ich na więcej.
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/04 11:06:57
Celtics muszą poprawić przede wszystkim grę na tablicach. Tam zostali całkowicie zdominowani. W pewnym momencie było bodaj 34-17 dla Lakers w zbiórkach. W punktach drugiej szansy Lakers wygrali 16-0. To właśnie gra na tablicach zrobiła wynik w tym meczu. Mamy odwrócenie sytuacji sprzed 2 lat. Kobe nie jest najważniejszy. Istotniejsza będzie postawa Gasola. Kobe trafiał, ale potwierdziło się, że będzie miał trudniej niż z Suns czy Jazz samemu wygrywać mecze. Miał chyba 4 straty, dostał ze 2 bloki mimo to trzeba przyznać, że skuteczność miał całkiem niezłą. Lakers mają super pakę. Niech mi ktoś dalej mówi, że oni przegrywaliby ze starymi Bulls 15 na 20 meczy.
Sędziowanie tragiczne. W obydwie strony. Męczące gwizdki nie wiadomo skąd, przy tak fizycznym graniu. przecinek I Ty mi chciałeś wmówić, że Shaq był top 3-5 centrów w tym sezonie i tworzył super support Lebrona. Teraz piszesz o 66-letnim, nieskaczącym Shaqu :)
Gość: M, 77-253-237-37.ip.netia.com.pl
2010/06/04 11:07:45
Ze tez Ci sie to trollowanie nie nudzi. Ciagle to samo. Nudne to juz.
Gość: M, 77-253-237-37.ip.netia.com.pl
2010/06/04 11:17:07
Prawdziwka oczywiscie. Jak pisalem, to jeszcze Twojego komentarza nie bylo.
A teraz rzeczywiscie moze wygladac, ze chodzi o Ciebie, wiec sorry :). 2010/06/04 11:23:25
Nie wiem skad to przeświadczenie,że C's powstrzymali Wade'a. To, że Heat przegrali to na pewno jego wina nie była - ponad 30ppg, 56% fg i 40% za 3 (szczegolnie wazne, przypominam,ze to Wade!).
Odnosnie LAL - Celtics, licze na to,ze LAL wygra, ale dopiero po zacietych bojach. Chcialbym jeszcze poogladac mecze po sesji ;d
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/04 11:35:01
@ simon
Jedyne, co "chciałem wmówić", to to, że czytałem takie, wcale nie jednostkowe, opinie o Shaqu (dodać by można, że skupiające się na tym, ze wnosil do Cavs pkt spod kosza i rozmiary), a swoje zdanie dośc jasno nakreśliłem wtedy, i wcześniej też - dla mnie Shaq nie był topowy ze wg właśnie na swoją Def, którą tępiłem od dnia 1, kiedy się zjawił w Cavs. Poza tym, Rs a playoffs, a w tych playoffs konkretne mecze i serie, dzieli spora róznica. Poza tym, rozmawialiśmy głównie o Off supporcie dla LeBrona, a nie o defensywnej prezencji cavsów w ramach tego supportu, o ile mnie pamięć nie zawodzi. Ze starymi Bulls pewnie by La w serii przegrali, ale, odnosząc się do tego co pisałeś w innym wątku : rzekłeś tam, ze front Bulls (wymieniłeś Rodman-Wennington-Longley) był cienki i tym frontem La by ich zjedli. Jak zatem wyjaśnisz, że Bulls, tym słabowatym frontem, wykosili (w okresie drugiego 3-peatu) Indianę z Davisami i Smitsem, Miami z Pj-Zo, NYK z Masonem/Smithem-Oakleyem-Ewingiem, Orlando z Shaq-Horace Grant, Wiz z Webber-Howard-Harvey Grant, a nawet Hawks z Mutombo-Leattner ? La'10 mieliby z tymi frontami szalone problemy. Bulls przećwiczyli wszystkie, bardzo różne - od fizolowatych do finezyjnych, ale zawsze bystrych i walecznych, i wygrywali serie, mimo że, idąc tropem twoich dywagacji, powinni na samym handicapie frontowym dostać lanie, ze hej ? Wierzysz, że Gasol-Bynum/Odom zrobili by dostateczną róznicę przeciw ww. frontom w Def i Off ? Bo ja mam spore wątpliwości :)
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2010/06/04 11:40:16
Dajmy Bryantowi tytul MVF (Most Valuable Friends) i po krzyku w tym nikt go nie przebije.Koles dostal 3 latwe czapy ( nie a`la Howardowskie bynajmniej) i mial drivy tak kiepskie,ze Lebron z Wadem pospadali z krzeselek na rybach.A gdy nie potrafil wykonczyc 1na1 z G.Davisem albo 1na1 z obrecza to juz wie chyba tylko sam MVF.
Ale dopoki pilka w grze wciaz moze udowodnic ,ze potraf grac na wyzszym poziomie z Bostonem niz Wade czy chociazby Gasol.
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/04 11:55:18
A'propos Wade-case - równie dobrze mozna pitolić, że cavs w 2007 "nie zatrzymali" Jamisona, bo im wrzucił 32 ppg na 47 %. Tylko... kogo to obchodzi, skoro seria skończyła się sweepem ? Kogo w Cavs obchodziło ile im wbije Jamison, skoro róznica między zespołami była dramatyczna ?
I kogo obchodzi, co teraz ugrał Wade, skoro Miami przerżnęli z kretesem ? Nikt poważny nie zajmuje się przegranymi w tak jednostronnych seriach. Nikt się wtedy nie interesował wyczynami jamisona, więc dlaczego teraz wartałoby się zajmować Wadem ? Kim on taki naprawde jest w tej lidze ? Róznica między Wadem, a Bryantem jest taka jak między Wilkinsem i Jordanem - niby obaj są tak samo zaebiści, ale jeden odpada w 1-2 rundzie rok po roku, a drugi ma 6 pierścieni (tak, pamiętam, że Wade ma jeden, ale gdyby Wilkins miał jeden, to też by g,wno znaczyło). I kogo obchodzi dzisiaj, kim był Wilkins i kto jest na tyle niepoważny, żeby szukać porownania jego z Jordanem ? Jak można w ogóle porównywać gracza z 1 rundy do gracza z finałów ? To są dwa szczeble wtajemniczenia, dwa szczeble intensywności, dwa szczeble wymaganej odporności psychicznej na presję, to jakby porównywać gimnazjalistę do doktora uniwersytetu :) 2010/06/04 11:55:48
Eeeetam, Bryant był świetny a na dodatek załatwił kibicom darmowe tacos bo postanowił rzucić trójkę na 102 w ostatnich sekundach czego zwykle się nie robi przy takim prowadzeniu... a na dodatek grał bardzo mądrze i trochę przypomina Jordana ze swoich ostatnich tłustych lat. Może nie ma takiego powera jak kiedyś ale jest o wiele dojrzalszy i o wiele bardziej "do lubienia".
Akcja meczu: Garnett z 0,5 metra nie dorzuca do kosza, a dobitka z takiej samej odległości to niedolot :)
Gość: p-czar, 77-253-19-145.adsl.inetia.pl
2010/06/04 12:01:48
@trup
ciesze sie, ze uzyles chociaz jednego sensownego zwrotu w twojej wypowiedzi, tak sie sklada, ze to fraza-klucz, a mianowicie "na rybach"
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2010/06/04 12:11:43
To jakby porownywac 2 i 3 gracza w glosowaniu MVP.W ktorym 2 jest 2 a nie 3 glownie ze wzgledu na druzynowy bilans. Wade w 1 PO, finalach i IO pokazal wiecej jaj i skilla niz Bryant kiedykolwiek wniosl na finalowy stoliczek.Roznica jest taka,ze nie mial tytulu MVF przez 8-10 lat w lidze.I dostal starego Shaqa z ktorym zdobyl misia.A nie w prime timie.Ot.szczegol:) Bryant udowodnil juz,ze bez Gasola i super Shaqa 1 rundy nie potrafi przejsc,inni jak James czy Wade nie potrzebuja takich forow.
Gość: Bonkers, public51172.xdsl.centertel.pl
2010/06/04 12:18:13
@supersoulfighter
jak zabaczyłem tą akcje Garnetta to prawie wylałem kubek gorącej herbaty na siebie ;) 2010/06/04 12:18:27
Cały czas powtarzałem, że przewaga Celtics pod tablicami i ich niewiarygodna obrona to mit wynikający ze słabych przeciwników w PF. Dalej uważam, że Lakers mieli conajmniej równorzędnych. W tym meczu moim zdanie Lakers jakoś straszni nie dominowali, z resztą było parę momentów klinczu, ale w przeciwieństwie do Cavs i Magic łatwo sobie z tym radzili wykorzystując swoje atuty. A mają ich więcej niz BC. Teraz Boston może jest w stanie zagrać trochę lepiej, ale pytanie czy LA nie utrzyma tego poziomu. Bo jeżeli go utrzyma to bedzie ciężko. Różnica między La a takim Magic moim zdaniem była, aż naddto widoczna.
@Truth Bryant rzucił najwięcej punktów w meczu czyli robił dokładnie to co Jordan. Nie przypominam sobie, żeby Jordan robił cokolwiek więcej oprócz rzucania niezliczonej ilości punktów. Asysty i zbiórki pewnie też jakieś miał, ale wszyscy pamiętają tylko punkty. Deal with it. 2010/06/04 12:19:18
PS
a tak poza tym to uważam że @Truth jest w tej chwili kryty przez Artesta ;). Z tą te problemy. 2010/06/04 12:32:55
no i nie wypominajmy bryantoqwi slabych drive-ow, jestem bardzo ciekaw jak bardzo beda fruwac wade i lbj w swoim czternastym sezonie (oczywiscie nie mowimy o czternastu sezonach konczenia zabawy na rs) ja ci powiem - nisko... najgorsze dla nich wtedy bedzie to, co im zostanie - na dzien dzisieejszy odp brzmi - niewiele... poza tym wypominac bryantowi drive przy jego wachlarzu rzutowym to czysta ignorancja... zreszta nawet przy tej roznicy wiekowej (i atletycznej juz mimo wszystko) jego balans cialem zostawia daleko w tyle takiego lbja
Gość: jwjw, 141-dom-10.acn.waw.pl
2010/06/04 12:38:49
Nie no, smutno to wyglada dla celtow. LA jest po prostu lepsze. Mam nadzieje ze ekipa rivers-thibodeau cos wymysli.
Gość: wmordę, 77.223.209.22*
2010/06/04 12:44:51
@Prawdziwek
Bryant do końca 3 kwarty grał kapitalnie, a Gasol jedynie dobrze. W 4 KB spuchł, a Gasol wrzucił parę koszy. Lubię Hiszpana, ale na moje kaprawe, nie znające się na koszu oko dzisiaj KB Gasol. Zresztą, co ja tam wiem ;-)
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/04 12:47:00
przecinek
Bulls nigdy nie grali przeciwko Magic z Shaqiem i Horacem pod koszem. To znaczy grali, ale to był sezon przed drugim three peatem i Bulls wtedy polegli. Gdy Bulls sweepowali Magic w kolejnych PO, pod koszem Magic grał Shaq z Koncakiem. Nijak nie można tej pary porównać do dzisiejszego tria z Lakers. Knicks gdy przegrywali z Bulls w sezonie 95/96 grali z Masonem, Oakleyem i Ewingiem w S5. Mason robił za SF więc ciężko go wciskać pod kosz mimo, że dużo zbierał. Ewing wtedy był już coraz słabszy. Dalej świetny gracz, ale było już widać wpływ kontuzji i Pat z sezonu na sezon wyglądał już coraz słabiej. No i żadnego Smitha tam nie było. Poza tym gdzie strefy podkoszowe Wizards, Hawks, Heat czy nawet Indiany do dzisiejszych Lakers. Z całym szacunkiem dla Mutombo czy Mourninga którzy świetnymi koszykarzami byli, ale w parach z PJ Brownem czy Laettnerem wielkiego hałasu nie robili. Wszystkie drużyny, które wymieniłeś nie były tak efektywne pod koszem jak dzisiejsi Lakers. Dzisiaj Lakers mają 3 bardzo dobrych zawodników pod koszem. Wszyscy na poziomie 10rpg, dwóch z bardzo dobrym podaniem. Jeśli Bynum jest zdrowy to mają dwóch zawodników grających na poziomie 20ppg. Żadna z tych ekip, które wymieniłeś tego nie oferowała. Poza tym nawet jeśli tamte drużyny miały nad Bulls przewagę pod koszem to jak wyglądał wtedy ich obwód. Steve Smith, Starks, Penny, T.Hardaway czy Strickland to nie ta półka co Kobe. To były pod względem całościowym słabsze drużyny. Pacers, którzy postawili całkiem niezła strefę podkoszową (słabsza od Lakers) i mieli zawodników na obwodzie zrobili 7 meczową, wyrównaną i pasjonująca serię z Bulls. Dzisiejszych Lakers bierzmy z ich wszystkimi atutami. Mieli by dużą przewagę pod koszem, ale i na obwodzie mieliby Bryanta, b.dobrego obrońcę Artesta i Fishera. Na ławce mieli by też Jacksona, który jak przypuszczam jest lepszy, bardziej doświadczony niż naście lat temu. Nie wiem, kto by taką serię wygrał. Wiem natomiast, że Bulls nie mieliby łatwo i nie wieże, że wygrywaliby 3 na 4 mecze w konfrontacji z Lakers.
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/04 12:55:21
tu macie mistrza drajwów, w całej okazałości, nawet nie trzeba go bronić :
www.youtube.com/watch?v=YHc1z9SA1yY Kogo poważnego może obchodzić, czy człowiek spudłował jednego layupa, a nawet dwa, w spektakularnie wygranym meczu z groźnym przeciwnkiem, który miał go "zjeść", "postawić mu ścianę", "ubić jak muchę" ?
Gość: , host_235_149.compower.pl
2010/06/04 12:56:19
cały czas przypominam że Simon cięgle myli się co do oceny zawodników lat 90-tych.
notorycznie na łamach "Supergiganta" zaniża umiejętności tamtych zawodników. reasumując nikomu nie życze w tym typie szkoleniowca, który tak umie ocenic potencjał poszczególnych graczy. 2010/06/04 13:03:20
Super mecz godnych siebie rywali. Do mniej więcej 22 minuty gry ilość fauli i strat po obu stronach wynikająca z żelaznej obrony, a nie z jakiegoś niechlujstwa była wręcz nieprawdopodobna. W Lakers Kobe znowu świetne spotkanie, prawie same dobre decyzje, Gasol rewelacja, ale chyba decydującym czynnikiem był Bynum i jego nadspodziewanie dobra gra. Gość zagrał najlepsze spotkanie w playoffs biorąc pod uwagę klasę rywali. Jak utrzyma ten poziom i kolano mu ostatecznie nie trzaśnie to Boston ma problem. Artest zrobił swoje w defensywie i nie ceglił, oby tak dalej.
Niezłe zmiany dali Farmar i Brown, słabą Odom, ale najważniejsze że ławka nie przegrała znacznie z rywalami. W Bostonie zabrakło przede wszystkim rzutów dystansowych, zarówno Pierce'owi nie siedziało, jak i Allen nie miał kiedy rzucać ze względy na szybkie faule. W następnych spotkaniach nie ma opcji by Celtics tak pudłowali na dystansie. Boston bronił świetnie oprócz trzeciej kwarty i końcówki drugiej, gdzie spotkanie się właściwie rozstrzygnęło. KG najlepszy w ich szeregach ciągle duża klasa, Rondo solidnie ale widać było że Kobe bronił go wręcz absurdalnie głęboko, jeśli gość miałby rzut za 3 byłby nie zatrzymania. W kontekście całej serii nie stało się nic nadzwyczajnego, Lakers wygrali u siebie. Teraz niesamowicie ważny G2, przy wygranej Lakersi mają trzy mecze w Bostonie by urwać jeden i wrócić do siebie z przewagą 3-2 i atutem własnego parkietu. Przy ewentualnej niedzielnej porażce Bryant i spółka ustawią się pod ścianą mając w perspektywie trzy spotkania w Bostonie. Jest nieźle, są mocni fizycznie i psychicznie. Świetne widowisko, ważne zwycięstwo, GO LAKERS!
Gość: Bonkers, public51172.xdsl.centertel.pl
2010/06/04 13:03:52
@ Simon
Chicago mieli Jordana i kropka. 2010/06/04 13:09:59
Chciałbym jeszcze dodać, że jeśli obraz drugiego spotkania na jego początku będzie wyglądał źle dla Celtów to możemy zobaczyć strefę w wykonaniu Bostonu.
Gość: Fansport12345, 095160107199.warszawa.vectranet.pl
2010/06/04 13:12:44
ej kto to kór.... jest ten truth,
Czy on sie zna na koszykowce a mecz wogole widzial, boze jaki pojeb porownuje kobego do lebrona i wade przeciz to jest smieszne kobe wczoraj 30 p 7 z 6 a a on mowi ze gasol byl najlepszy( to kobe zbudowal prewage 20 p w 3 kwarcie, to on dyryguje obrona i to KOBE BRAYANT jest najlepszym koszykarzem na swiecie... a jesli chodzi o lebrona i wade(obaj swietni gracze) to jest szansa ze zdobeda za rok mistrzostwo pod jednym warunkiem musza SCIAGNAC DO SOJEJ DRUZYNY KOBEGO BRAYANTA on im pokaze jak trzeba grac w play off trzeba powiedziec szczerze kobe ma 10 razy wieksze jaja o lebrona... a truth pojeb i tyle
Gość: ribbentrop.soundsystem, 4.mas.abpl.pl
2010/06/04 13:14:29
Nie skreślajcie jeszcze Spurs i Magic z walki o mistrzowski pierścień, mogą być pierwszymi drużynami, które wyjdą ze stanu 0-3
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/04 13:19:57
host
No stary, ale kogo wartość ja tu znowu zaniżyłem? Chcesz podyskutować to napisz swoją opinię i już wtedy możemy się powymieniać jakimiś argumentami. Jeśli twoim zdaniem Heat, Knicks czy Magic z Koncakiem mieli lepszą strefę podkoszową od Lakers to po prostu to napisz, poprzyj to jakimś argumentem i już.
Gość: Fansport12345, 095160107199.warszawa.vectranet.pl
2010/06/04 13:27:04
jeszcze cos o KOBEM, moim skoromnym zdaniem to on troche kreowal gasola i bynuma... i sam rzucil 30 p a w 3 kwarcie kiedy odjechali na 20 p gral jak z kosmosu, a jego rzut z podwojenia w ostatnich sekundach akcij w 2 kwarcie to jest to czym sie wygrywa...
kobe znowu pokazal (juz po raz 1000) ze to on jest najlepszy na swiecie i garnet allen pirce i rondo wygladali jakby przyszli na lekcjie to profesora...( najlepiej swiatcz miny pirce i reszty po jednym z rzutow kobego chyba wtwedy stracili nadzieje w tym meczu) w obonie kryli kobego allen r.allen i pirce no i kobe po prostu ich osmieszal ... brawo LAL brawo KROLU BASKETU...
Gość: , host_235_149.compower.pl
2010/06/04 13:28:08
Simon, po prostu nie będe sie z Toba wymieniać na argumenty gdyż po prostu to nic nie da, po prostu nie musimy dojść do konsensusu, gdybyśmy musieli to po prostu bym się wymieniał, napisałem Ci po prostu w tym wczęsniejszym temacie że Ty widzisz talent większy w graczach tej dekady a ja tamtej i po prostu wymiana argumentów nic nam tu nie da, a ja po prostu pozwalam sobie czasem na wpis przypominający iz po prostu Simon zaniża poziom tamtej dekady i tak po prostu prosta to sprawa.
Gość: Fansport12345, 095160107199.warszawa.vectranet.pl
2010/06/04 13:29:35
truth
Gdzie jest lebron gdzie wade moze tez graja o mistrzostwo... na playstation i pewnie LAL i najlepszym koszykarzem swiata...
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/04 13:31:54
@ simon
Pisałem z pamięci, więc faktycznie gdzieś mi się wpakował Charles Smith nie wiadomo skąd. Ale z Ewingiem z kolei jest tak, ze zagrał później minimum 2 sezony bardzo dobre i nawet w 2000 w playoffs bił się najpiierw z pieknym i młodym Zo, a potem z Davis-Smits'Pacers jak równy z równym, więc imputowanie, ze w 96 był na jesieni jest nie na miejscu. Grant zagrał 28 min (i zebrał 1 piłkę) w g1, w którym magic zostali zniszczeni i wypluci. Potem faktycznie grał Koncak i w sumie biorąc pod uwage, ze Longley to nie był superboy wg ciebie, powinno na Bulls, przy obecności Shaqa i redukowaniu tematu frontu do pojedynku Shaq v ktoś z Bulls (zwykle Rodman) zapewnić Magic istotną przewagę. A tutaj sweep. Jakże to ? PJ Browna będę bronił, bo zawsze był charakternym i bystrym obrońcą, z kapitalnym zasięgiem i szybkością reakcji. Jeszcze w 2008 był x-faktorem u Celtów i bronił w finałach jak szef. Warto to sobie przypomnieć. Nie pamiętam statsów, mogą być słabe, ale nie w nich rzecz. Trochę ta kariera przeszła w ciszy, a szkoda. Para Zo-PJ była zawodowa. Jak Bulls z undersized Rodmanem, kluchą Longleyem i białym dziwakiem Wenningtonem nie przewalili serii ? Schodzisz na obwód, a nie o to chodzi, Bulls też mielio obwód. Ja oczekuję, ze jakoś wytłumaczysz, jak to się stało, że mają tak nędzny, jak powiadasz, frontcourt nie przegrywali serii z zespołami, które ten front miały conajmniej lepszy, a od dzisiejszych Lakersów nie gorszy. Chyba nie trzeba wielkiej wyobraźni, zeby zasymulować sobie jak Gasol miałby cięzką jazdę z Antonio Davisem/Oakleyem, którzy gral megafizloowato i do tego byli inteligentni w czytaniu i uczeniu się przeciwnika, zamiast z dość już miękkawym Kevinem, który, jak pisałem i się sprawdziło - 1 na 1 Def nigdy nie miał tak dobrej jak team-Df i help-Def, jak Bynum miałby cięzko z Mutombo, który byl chudy, ale silny jak sam sq..., albo z Dalem Davisem, albo z prime-Shaqiem. Wyobrażam sobie, że Magic żyją z podwajaniem Gasola w Off, ale nie żyją w def, kiedy Bynum łapie szybkie 2 faule na Shaqu i trzeba dać do krycia Gasola, zejść na small ball i być moze dt O'Neala cierpiąc na matchupie Fish-Penny, ew Fish-Scott/Anderson, tak samo niszczących. Bulls jakoś nie wziąłes "z wszystkimi atutami" w postaci 3 najlepszych obrońców obwodowych w lidze, którzy do spółki z undersized PF robili w obronie mistrzostwo świata. Zeby ich oslabić w wirtualnym Bulls'96-La'10 nie zawahałeś się sięgnąc nawet po Weningtona i Longleya, szukając tam decydujących przewag. Jakim cudem zatem ci Bulls no-front przetrwali te wszystkie zawieruchy ? Rodman v Gasol i Gasol o 30-40 % mniejszy.Bynum sam nie wygrywa, zwłąszcza przy limicie obwodu przez obronę Bulls.
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/04 13:40:05
host
Jeśli nie chcesz to trduno, ja Ciebie zmuszał nie będę. Nigdzie nie pisałem, że Mourning czy Ewing byli słabymi koszykarzami. Możliwe, że byli lepsi od Gasola. Tylko, że ja biorę pod uwagę całe strefy pod koszowe. Gasol z Bynumem i Odomem, mają więcej do zaoferowania od Ewinga z Oakleyem czy Mourninga w parze z PJ Brownem.
Gość: Damian Magic, ewm214.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/04 13:49:02
Kobe Bryant - godny nastepca Jordana
jak dla mnie on juz jest lepszy od miszy 2010/06/04 14:24:18
Celtics muszą zagęścić strefę podkoszową, nawet za cenę odpuszczenia Bryanta. Niech ten rzuca swoje 35 ppg, ale Niech Gasol utkwi na 16 ppg, Bynum 8 ppg i - przede wszystkim - Lakers nie będą wygrywać deski tak jak dzisiaj.
Gość: blamus, adhl55.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/04 14:47:53
"tematu frontu do pojedynku Shaq v ktoś z Bulls (zwykle Rodman) zapewnić Magic istotną przewagę. A tutaj sweep. Jakże to ? "
rodman to ben wallace i ron artest razem. Nie ma bata zeby mlody shaq z orlando mial jakakolwiek nad nim przewage. W jednym meczu Rodman mial wiecej zbiorek niz cale orlando.
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/04 14:57:14
przecinek
Na wstępie. Pisałem sporo wcześniej, że Lakers mieliby w takim pojedynku przewagę pod koszem z kolei Bulls mieliby przewagę na obwodzie. Brałem to pod uwagę. Pisałem tylko, że to drużyny, które miały podobny potencjał i można między nimi znaleźć sporo podobieństw. Nigdzie też nie pisałem, że Lakers by taką serię na bank wygrali. Ewing wtedy nie był skończony. To oczywiste. Miał natomiast za sobą już najlepszy okres grania. Z Pacers w 2000 to tez już za bardzo się nie bił. Zagrał chyba 1 mecz i się niestety połamał. Grant z tego co pamiętam miał już wtedy problemy zdrowotne przed g1 z Bulls. Mogę się mylić, a pamięć może mnie zawodzić. Jeden rzut i jedna zbiórka w 28 minut to już coś nie w porządku. Wiesz podajesz mi tutaj przykład Zo i PJ. Ale to nie o to chodzi, bo jakby tak to upraszczać tylko do strefy podkoszowej, to Bulls pewnie byliby losowani wysoko w drafcie, a nie zdobywali 3 tytuły z rzędu. Nie wiem jak Gasol wyglądałby na tle Oakleya czy Antonio Davisa. Wiem, że dzisiaj gra na tle b. dobrego obrońcy Garnetta byłego DPOTY, który miękki nie jest, a dysponuje też dużo większym wzrostem i zasięgiem niż Oakley z Davisem, którzy mieli trochę ponad 2 metry. Wiem, że Hiszpan jest już twardszym zawodnikiem niż 2 lata temu, a jeśli chodzi o umiejętności jest niemal kompletny. Mamy też Bynuma, który mimo, że gra na jednej nodze robi fajny mecz przeciwko bardzo fizycznemu Perkowi. Zaczynasz, teraz sobie robić jakieś śmieszne symulacje. Po jaką cholerę tu jeszcze Magic z Shaqiem wsadzasz i symulujesz ich serię z Lakers. Zakładasz oczywiście, że to Bynum łapie 2 faule na wstępie, bo Shaq nigdy nie faulował. Już tam ustawiasz Fisha na Andersonie. Równie dobrze można napisać, że Bynum czy Gasol robiliby z Koncakiem co chcieli, a mieli by jeszcze Odoma z innymi atutami na ławce. Z resztą po co to? Ja napisałem tylko, że Lakers z Gasolem, Bynumem i Odomem tworzyliby dużą przewagę pod koszem. Poza tym napisałem, że z tak kompletną drużyną jak Lakers, Bulls wtedy nie grali. A jeśli grali z kimś porównywalnym to mieliśmy długą i zaciętą serię, która mogła pójść w dwie strony (Pacers). Później jeszcze coś dopiszę. 2010/06/04 15:05:27
@Truth
Marzysz o legendarnym kryciu przez LeBrona? To mogloby Cie bolec... Kobe rzadzi i nic na to nie poradzisz
Gość: Brat z Taize, net-91-213-255-7.nsystem.pl
2010/06/04 15:13:59
Kobe królem, ale poczekajmy na koniec serii. Kluczowy mecz przed nami.
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/04 15:26:46
Powiedzmy, że zagrał wtedy 4 mecze, 3 w większym wymiarze czasowym. Ale o tym, że w 2000 jeszcze był zdatny do użytku napisałem w kontekście niezgody na "Ewing był wtedy coraz słabszy", bo : a) ciągle był dostatecznie dobry, przeciw "słabemu frontowi" Bulls, b) "coraz słabszy" nastąpiło jakieś 4 lata później.
W ost meczu przed g1 z Bulls Grant miał dobry występ, normalny. Nie widzę po prostu Granta jako faktora przechylającego serię z 0-4 na jakiekolwiek zwycięstwo Magic. W tamtych porównaniach, popraw jeśli się mylę, nie rozwodziłeś się specjalnie nad wpływem obwodu Bulls. Raczej rzuciłeś uwagę, że front Bulls był nędzny, front La znacznie lepszy, a wszystko w kontekście tego, kto by w serii miał lepsze karty. Nie rozgrywałeś tego z uwzględnieniem wpływu obwodów. Gdyby tak było, musiałbyś wziąć pod uwage, ze bynum w Off głównie dzięki wykanczaniu piłek po rozbiciu obrony wejściami niskich albo niezabezpieczonej tablicy (z ww. powodu).Dlatego skupiłem się głównie na frontach, które Bulls przeszli i ktore, wg mnie, dla La byłyby problematyczne. Gasol wyglądał dobrze, owszem, ale jak dla mnie Kevin to nie jest najlepsza partia do obrony akurat jego. Wg mnie, własnie Oak albo np A Davis byłby lepszy, bo raz, że silniejszy znacznie i mający większe mozliwości wypychania gasola spod kosza wyżej, dwa - z niższym środkiem ciężkości, grający niżej na nogach, zatem trudniejszy do minięcia, eliminujący grania frontem, a do tego specjaliści obaj w zbiórkach. Pewnie i z takich pozycji Gasol coś by rzucił, ale stawiam, że atakując z 4-5 metra, bez większej szansy minięcia i skończenia z bliska miałby głównie okazję do jumperków i niewielkie szanse, żeby po nich piłkę zebrać. Fronty fizolowatych gości z NYK. Pacers, Miami nie dałyby mu zrobić takiej rozpierduchy na własnej tablicy. No way x 3 :) Bynum ? Primo - bez Gasola nie mówimy o froncie La. Bynum żyje Off na asystach i Def na zbiórkach bez zastawki. Fronty ww. nie dają mu takich szans, w takim wymiarze jakby chciał mieć.
Gość: mazur, chello087207082039.chello.pl
2010/06/04 15:39:02
a'propo Bulls '96 - LA '10.Czy Byki dałby radę dziś Jeziorowcom?Ciężko powiedzieć - ale sam Jordan miałby pewnie 50+ z gry na dzisiejszych zasadach.Natomiast Lakers w 1996r zostaliby wtedy rozniesieni fizycznie przez Bulls.Handchecking :P - Lakers w starciu z takimi Bad Boys przeżyliby traumę.Z resztą - jak każda dzisiejsza drużyna z NBA.BTW - jeszcze co do Bulls - należy pamiętać,że to były czasy,kiedy sam Rodman neutralizował w pojedynkę (!) Shaqa,więc taki Odom czy Gasol to przy nim nawet by nie pierdnęli...Jeszcze Jordan w szczycie formy na Kobiego i nie ma Lakers...Te niedocenianie Bulls z niesamowitym rekordem w sezonie zasadniczym grających praktycznie od zawsze bez nawet znośnego centra jest trochę śmieszne...
Gość: panzerpanda, aekn54.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/04 15:46:04
Jeśli się to jakimś cudem sprawdzi wolę napisać teraz niż po g2. Otóż przyśniło mi się w g2 zwycięstwo Bostonu, albo 83:60 (lol) albo 90:83 (mniej lol).
Pewnie to bzdura, ale wolę mieć dowód na wszelki wypadek.
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/04 15:46:54
Może i smieszne, ale piszę o tym, żeby jakoś pokazać na symulacji, ze jesli front Magic byłby w stanie zlimitować znaczenie frontu La i narzucić ustawienie na boisku, to front bulls, który się frontowi Magic nie przejąc kontroli i wygrać w serii choćby skromnego jednego meczu, miałby całkiem niezgorsze widoki w potencjalnym pojedynku z frontem La, przy którym, podobno, słabo wyglądał. Chyba, ze ja słabo odczytuję twoje sugestie, że róznica frontów, to byłby x-faktor, i że piszesz o tym ot, tak sobie, a nie w kontekście jakiegoś porównania ew szans w wirtualnej serii.
Spoko, robiliby co chcieli z Koncakiem, ale umówmy sie, ze w zderzeniu tych frontów kluczowy byłby Shaq i to jak daliby z nim radę w Def miałoby znaczenie decydujące. A ja widzę po prostu Shaqa, który jest w 96 młody, piękny, potężny, dynamiczny i rujnuje wszystko na swojej drodze. Z dt Gasola przy Koncaku Orlando wychodzą zranieni, ale żyją. Z ft Bynuma przy Shaqu La wychodzą do krycia Shaqa Gasolem, a najpewniej w 2 half dt i przy klepce Scotta, Andersona i Penny'ego i ich współpracy z Shaqiem są pozamiatani. Nie ta defense co Bulls, nie ten shaq-stopper co u Bulls. La-Bulls też możesz zrobić symulację i jak dobrze spojrzysz, to ci wyjdzie, ze 60 % wartości frontu La, czyli Gasol w starciu z Rodmanem straciłby połowę wartości w Off. W Def ten sam matchup. Bynum na 20 mpg kryty Longleyem czy Wenningtonem, których stanowczo nie doceniasz nie istnieje, bo perimeter Def Bulls nie przepuszcza dośc wejść z wyłozeniami, a jesli Off La istnieje z dystansu, to zbiórki są dłużseze, promują graczy niższych ale szybkich i z timingie,,czyli nie Bynuma. W def Bynum w ogóle maleje do roli kołka, bo Longley umie rzucać z 5 metra, trzeba wyjśc wysoko, Off glass należy do Rodmana, z którym gasolowi nie wystarczyłoby wyciągnąc łapek w górę, zeby sobie tę piłkę podbić, musiałby powalczyć o pozycję z graczem przt którym Garnett'10 to kotek pokojowy, z szybkością i instynktem na desce, która przeszła do historii, zeby nie powiedzieć, ze stałą się "legendarna" ;) Odom coś zmienia. Owszem. Ale Bulls mają na niego odpowiedź, schodzi Longley wchodzi Kukoc, który stoi przy Arteście, a Pip przejmuje Odoma, ew Kerr gra na Fishu, a Harper zastawia odomowi pierwszy krok. Na tablicy Bulls wygrywali zawsze dzięki szybkości i instynktowi, Pippena 203, to może nie 208 odoma, ale i Pippen nie takich kozaków przetrwał w swojej karierze. To tak na szybko, rzecz w tym, że widzę Bulls którzy te przewagi La umieją zlimitować albo z nimi żyć w trakcie serii.
Gość: , dtb44.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/04 17:00:37
Boston nie istniał nie wiem czy da sie poprawić tyle braków w ciągu 3 dni mimo tego ze to nba. Watpie ale nawet jak prowadzili 20pkt lakers to i tak drżałem o wynik no i mało brakowało a by sie sprawdził czarny scenariusz bo 4Q zaczeli takim runem ze naprawde tyci tyci i byłaby gra przy róznicy 4-6 pkt
2010/06/04 17:17:30
Napisano tutaj o Wadzie "Kim on taki naprawde jest w tej lidze ?"... Ktoś się chyba zapędził albo zapomniał o Playoffs 2006 i z jakich opresji wyciągnął Miami w finałach. Gość z każdym rokiem jest lepszy, nieustannie nad sobą pracuje, z każdym sezonem widać lepszy rzut na coraz większym dystansie. Już nie tylko wjazdy zakończone dunkami/layupami/faulami rywali. Tutaj nawet nie ma co dalej pisać, wielki zawodnik i ma wszystko (oprócz ostatnimi czasy wyników drużyny).
Gość: , dtb44.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/04 17:40:38
Wade to nadal gorąca głowa czasem szybciej robi niz mysli dlatego przegrywają ważne mecze
Gość: Fansport12345, 095160107199.warszawa.vectranet.pl
2010/06/04 17:51:29
no wade jest super no ale kobe to kobe po prostu KROL
Gość: LukeLasko, ip-89-174-125-103.multimo.pl
2010/06/04 18:19:54
Gość: Snoopy, bfe62.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/04 18:52:16
Jeden mecz o niczym nie świadczy. Nawet jak będzie 2:0 to nie oznacza, że Lakersi już mogą świętować. Po dwóch meczach w LA kolejne 3 będą w Bostonie. Załóżmy, że odrobią do stanu 2:2 (wcześniej tak robili i OKH i PHX) to ewentualny g5 będzie w Bostonie. C's są wyjątkowo zahartowani w boju (można nawet powiedzieć, że najlepiej im idzie jak nikt w nich nie wierzy) i są w stanie zepsuć wspaniały rekord Jaxa (47 - 0). Ale pożyjemy zobaczymy. Seria się jeszcze tak na prawde nie zaczęła!
Gość: domin, 15-dom-20.acn.waw.pl
2010/06/04 18:57:08
koledze 83 chyba naprawde trzeba podziekować. Porównywanie Longleya z Bynumem to skandal Longley nie potrafil zlapac szybkiej pilki podkoszowej od MJ czy Pippa, dlatego zastepowal go czesto w seriach w Jazz niejaki Williams(niepamietam imienia) ale chłopie nie ośmieszaj sie z tymi porównaniami i jeszcze Orlando '95 ,które było słabsze psychicznie od Magic w tym roku a Carter to taki troche Anderson Nick.
Gość: , host_235_149.compower.pl
2010/06/04 19:16:52
kolega 83 najmądrzej tutaj pisze kolego Domin.
Gość: wiesz kochanie, staticline16969.toya.net.pl
2010/06/04 19:20:10
To aż dziw bierze, jak dorośli ludzie potrafią się dniami na siłę przekonywać i wykłócać o rzeczy, które są kompletnie nieweryfikowalne.
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/04 19:26:56
mazur
Przepisy. W telegraficznym skrócie. Kiedyś był hand checking, dzisiaj nie ma. Dzisiaj można grać strefą w obronie, kiedyś nie można było. Dzisiaj linia trójek jest dalej, kiedyś była bliżej. Generalnie poziom obrony jest cały czas na podobnym poziomie, ze wskazaniem nawet na dzisiejsze czasy. Bardzo łatwo można to sprawdzić. Z tego co pamiętam to Jordan jeszcze się załapał na czasy bez hand check i jakoś jego skuteczność nie wzrosła. Później chyba jeszcze jakoś przywracano na krótko ten przepis i generalnie skuteczności Iversonów, Kiddów itd. grających w tamtych czasach jakoś nie wzrosły po usunięciu tego przepisu. Bad boys byli brutalni, ale bronili słabiej od dzisiejszych Bobcats. Sport idzie do przodu, minęło ponad 20 lat, wiele rzeczy jest doskonalszych.
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/04 19:36:07
przecinek
Nie rozwodziłem się na przewadze Bulls na obwodzie, tak samo jak nie rozwodziłem się nad przewagą Lakers pod koszem. Po prostu stwierdziłem fakt. Lakers mocniejsi tu, Bulls tam. Jeśli Gasol przeciwko Garnettowi nie robi wrażenia, to można dać przykład jeszcze Howarda w zeszłorocznych finałach. Howard świetny obrońca, a mimo to Gasol zagrał bardzo dobre finały. Nie wierzę w obronę Bulls pod koszem do tego stopnia by twierdzić, że byliby wstanie wyłączyć wszystkich trzech zawodników podkoszowych Lakers. Shaq mimo, że Magic dostali sweepa, a za kumpla miał Koncaka zagrał bardzo dobrą serię. W sumie 64 FG%, bardzo dużo punktów. Nijak go Bulls nie ograniczyli. To już lepiej go Jazz z Ostertagiem bronili. Generalnie jak czytam to co napisałeś to wygląda na to, że Bulls byli jednak zajebiści pod koszem i wyłączali wszystkich. Longley i Wennington to obrońcy ekstraklasa, a piłki w pojedynku Lakers-Bulls odbijałyby się zawsze daleko i Rodman z Pippenem robią po 20rpg. Bynum nie istnieje ani w obronie ani w ataku, bo Longley z Wenningtonem to rewelacyjni obrońcy, a ten pierwszy ma jeszcze super rzut z 5 metra. No proszę Cię o czym tu dyskutować. Napisz od razu, że jednak Gasol, Bynum i Odom to leszczyki przy Rodmanie, Lucu i Billu. Tak będzie prościej i zużyjemy mniej klawiatury. Shaq mimo, że był piękny i młody to jego drużyny odpadały z mniej kompletnymi rywalami niż dzisiejsi Lakers. Jazz czy nawet Spurs z pierwszego mistrzostwa. Podajesz przykład Pacers i Heat, że niby nie dali by się w zbiórkach. Nie wiem. Wiem za to, że Pacers w swoim najlepszym sezonie czyli 97/98 byli na ledwie 18 miejscu w lidze jeśli chodzi o % zbiórek w obronie i na 28 miejscu jeśli chodzi o zbiórki ofensywne. Heat w swoim najlepszym sezonie czyli 96/97 byli na 6 miejscu w zbiórkach w def i na 23 w zbiórkach off. Lakers z kolei są na 9 i 10 miejscu. Ja tu rzuciłem luźne porównanie. Lakers mają podobny potencjał do tamtych Bulls. Uwierz mi nie bawiłem się w układanie symulacji ewentualnego starcia tych drużyn. Inne przepisy, inny sposób grania. Natomiast jest kilka rzeczy, które mnie skłoniło do tego luźnego porównania. Kobe sposobem gry najbardziej przypominający Jordana z zawodników ostatniej dekady. Artest czyli niepokorny obrońca. Od razu nasuwa się porównanie do Rodmana. Dalej Gasol, który tak jak Pippen rewelacyjnie spełnia się jako druga opcja. No i w końcu Jax i sposób grania. W zasadzie z wyłączeniem PG z rozegrania, trójkąty itp.
Gość: Muerte, afl231.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/04 20:11:36
ja płacze....wygląda na to, że rondo nie będzie MVP............
Przyłączając się do dyskusji: Kobas jest genialny, może i lepszy od Jordana, ale to nie zmienia faktu, że Jordan był, jest i będzie najlepszym koszykarem w historri i Brayant, czy jakiś tam Lebron nigdy tego nie zmienią. nowi Lakersi są pewnie lepsi od starych byków, ale to nie zmienia faktu, że to Bulls byli i nadal są najlepszą drużyną w historii :) w powyższym nie ma żadnych sprzeczności:P
Gość: Mauros, chello089072095024.chello.pl
2010/06/04 20:25:30
Polecam filmik o młodych wilkach z Minesoty (sezon 97-98) KG i Marbury Rising Stars
www.youtube.com/watch?v=3xxg1nQUOlQ
Gość: , host_235_149.compower.pl
2010/06/04 21:20:27
durny Marbury ... hej Kevin, to już Twój ostatni taniec, ostatni przemarsz.
Gość: Fidel, aqq204.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/04 21:41:33
Myśle, że Kobe pokazał wyższość nad każdym z zawodników NBA. W moim odczuciu jest 2 najlepszym graczem w historii, po Jordanie oczywiscie. LeBron gorszy technicznie, mniej regularny, typowo fizyczny nie potrafiący wygrywac końcówek tak jak Bryant czy Jordan. Z tym, ze James jest młodszy i ma szanse kiedys przeskoczyc Bryanta. Ale to chyba sie nie stanie.
Gość: Fidel, aqq204.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/04 21:42:27
Myśle, że Kobe pokazał wyższość nad każdym z zawodników NBA. W moim odczuciu jest 2 najlepszym graczem w historii, po Jordanie oczywiscie. LeBron gorszy technicznie, mniej regularny, typowo fizyczny nie potrafiący wygrywac końcówek tak jak Bryant czy Jordan. Z tym, ze James jest młodszy i ma szanse kiedys przeskoczyc Bryanta. Ale to chyba sie nie stanie.
2010/06/04 22:13:22
Bryant vs Jordan; Artest vs Pippen oj byłoby mega ciekawie. Raczej Rodman nie stawałby na przeciw Gasola (chociaż raczej ustałby na nogach - ale w zbiórkach to byłaby ciekawa walka hehe Dennis musiałby zastawiać Gasola jak najdalej od kosza bo w innym wypadku długość ramion Pau'a miałyby decydujące znaczenie) Fischer vs Harper (czyt. Fischer nie istnieje w ataku; Harper gra post-up dosyć często) Bynum vs Longley (wzrost Luca mógłby wystarczyć na zastawienie Andrewa) Odom vs Kukoc też mega ciekwie.
Gość: robi, static-129-44-62-191.ny325.east.verizon.net
2010/06/04 22:28:11
jeszcze nie widzialem tak slabo grajacych celtow (w takim skladzie). wyjatkowo glupie straty. garnet w kluczowych momentach dal du..y. lakers zagrali dobrze, ale z normalnymi bostonczykami dostali by 10 pkt. bohaterami meczu byli sedziowie. gwizdali jak koledzy "fryzjera". zreszta tak jest od kilku lat w finalowych meczach lakersow. zobaczymy co bedzie dalej. nawet jak bedzie 2:0 to zabawa sie nie skonczy.
2010/06/04 23:05:02
www.sport.pl/koszykowka/12,65086,7974382,Final_NBA__dlaczego_Lakersi_tak_latwo_ograli_Celtics_.html kazdy z filarow...yyy... miewoł yy.. gorsze...yy
Gość: Snoopy, bep39.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/05 01:20:09
Fidel czy Kobe wygrał tym meczem już mistrzostwo? Czy rzucił w tym meczu jakiegoś niesamowitego game winnera lub buzzer beatera? Czy podniósł drużynę kiedy jej nie szło? Nie, cała drużyna zagrała dobrze. Kobe jest świetnym koszykarzem ale musi się wykazać w meczu, którym nie będzie mu szło. Inaczej będą mu ciągle wypominać pamiętne finały 2004 i 2008.
Gość: , drw31.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/05 08:44:58
jak zdobedzie pierscień to nikt mu nie bedzie niczego przypominał 5 pierscieni to elita graczy jakby liczyc tylko liderów a nie np ławkowiczów Chicago Bulls
Gość: Gość, 178.182.35.29.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2010/06/05 10:45:09
Tak już w innym nadchodzącym temacie:
www.sport.pl/MS2010/1,97762,7951636,Jeszcze_przed_MS_2010____najpiekniejsze_gole_mundiali_.htmlrty_dla_Lewandowskiego__Borussia_straszy.html
Gość: lyq, chello089076223110.chello.pl
2010/06/05 11:00:43
nie zgodze sie tylko z jednym to nie bryant powstrzymal rondo a cale lakers zageszczajac strefe podkoszawa zmuszajac go do rzutow z poldystansu.. widac byla ze kazdy rzut z pomalowanego rondo byl mocno broniony o tych blokach ktore dostal juz nie wspominajac ;)
Gość: zumberek, nazgulnew.kosson.com
2010/06/05 11:32:57
@robi
A ja wlasnie sie z Toba nie zgodze w 100%, wlasnie to co najbardziej irytuje to gwizdanie pod Boston i to nawet na parkiecie LA- 36:31 dla Bostonu w rzutach wolnych, az strach pomyslec co bedzie jak w Bostonie - pewnie 30:10 dla Celtow....
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/05 11:39:16
@ simon
Gasol robi b dobre wrażenie, starałem się to napisać parę razy. Niemniej, ani Kevin nigdy królem 1-1 Def nie był, ani nie jest w szczytowej fazie kariery, a zdaje się na zjeździe już. Pytanie : czy front La'10 byłby w stanie ograniczyć Shaqa ? takie korespondencyjne porównanie ich Def z użyciem postaci Shaqa. Ja sądzę, że nie. Gasol/Bynum v Shaq'96 ? Bezszansie. Samo zajmowanie pozycji 2-3 metry od kosza byłoby dla Shaqa igraszką. Bynum jest faulogenny, Gasol nie jest mocny fizycznie, raczej finezyjny, Odom w ogóle nie wchodzi w grę. Żaden z nich nie wykonałby przy Shaqu tej roboty, co niższy, ale mocniejszy znacznie Rodman. Filtrujesz moje opinie przez swoje niedowierzanie. I przesadzasz, pozwól sobie powiedzieć. Staram się jakoś racjonalnie do tego podejść, widziałem wiele razy jednych i drugich i mam jakiś materiał poglądowy. A że nie wychodzi z niego, że front La wdeptałby w ziemię front Bulls, bo front Bulls, to nie byli superdunkerzy i highflyerzy... za to się naprawdę wstydzę :) Bulls jakoś przeszli suchą nogą przez wszystkie serie, które, ze wg na rażące dysproporcje frontcourtów powinny ich zatopić. Jakim cudem, ze znów zapytam ? Może warto przyjąć jednak, ze to nie byli mięczacy i idioci, tylko gracze kumaci i solidni, którzy La'10 też by się nie położyli grzecznie. Rodman v Gasol, Longley v Bynum - jeśli uważasz,że Gasol złoiłby Rodmana - spoko ;) Longley w Off wyciąga bynuma na 4-5 metr, bo half-J to jedyne było co umiał, ale umiał to dobrze, w Def bynum nie robi mu wielkiej krzywdy póki nie dostaje szans na łatwe zbiórki i dunki po rozbiciu strefy przez penetracje z obwodu, a to by przeciw perimeter-Def Bulls nie nastąpiło. Bynum nie ma iso-game, póki co. Słusznie. Bo na tym ten sport polega. Się w zespołach gra. Ja pisałem jednak wyłącznie o indywidualnych mocach Shaqa. Trzeba by porównać moc tamtej ligi, a obecnej ligi, no i matchupy konkretne, bo w skali ogólnej możesz wypadać srednio, bo sezon ma 82 gry, a czasami Fgs w meczu wynosi ponad 50 - nie ma co zbierać, tempo jest rózne, rywale też itd. Są też jednak rzeczy niepoliczalne - defense, rotacja, krycie, rim-protect, obrona pików, i inne takie duperele, których nie liczy żadna statystyka, a odbierasz je za pomocą wizualu wyłącznie i o ile jesteś uczciwy wobec siebie i innych, to potrafisz je w miarę obiektywnie ocenić. Spoko. Być może trochę nadreagowałem, ale tak jakbym dostrzegł w twoim pisaniu chęć zasymulowania serii la-Bulls. A z podobieństwami na pewno masz rację. Zwłaszcza charakterologicznymi.
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/05 11:45:33
@ domin
napisałem coś a'propos tego, jak wg mnie wyglądałoby frontowo-boiskowe zycie Longleya i Bynuma w symulacji serii La-Bulls, a nie robiłem żadnego porównania, więc nie masz za co mi dziękować :)
Gość: , dsh73.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/05 11:49:44
Co do linku z bramkami pamietam tego gola maxi Rodrigeza oglądałem mecz na tv w Manufakturze w Łodzi na ryneczku. To była dogrywka a jak strzelił to ze 100 osób złapało sie za głowe i tylko "widziałes to?" "aaaaa!" "o matkoo!"
Gość: Tito, 212.180.168.6*
2010/06/05 12:00:23
Kim jest ten starszy gość, który zawsze siedzi obok Jack'a?
Gość: Muerte, aev220.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/05 14:25:21
a kim jest ta ładna bkondynka obok jacka??:)
Gość: Filip, 91.200.37.9*
2010/06/05 15:49:30
@ Muerte
Nie wiem, czy ładna, ale na pewno jest córką Jacka. Nazywa się Lorraine Nicholson i ma 20 lat (choć wg mnie wygląda na 30+).
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/05 16:20:02
przecinek
Nie wiem czy by ograniczyli Shaqa. Jego najlepszy czas przyszedł w momencie gdy z Lakersami zdobywał tytuły. Wcześniej zdarzały mu się słabsze mecze w PO. Potrafił go ograniczać Ostertag, który głownie sprawiał problemy swoim wzrostem i masą. Rodmanowi wychodziło to raczej słabo. Seria z sezonu 95/96 i te 64 FG% Shaqa. Poza tym Shaq dużo bardziej musiałby się pomęczyć w obronie. Shaq nigdy wielkim obrońcą nie był, mógłby złapać kilka fauli, straciłby trochę sił broniąc dużego Bynuma czy Gasola. Poza tym nie wiem czy ograniczenie Shaqa byłoby konieczne w ewentualnej serii. Bulls tego nie zrobili, a mimo to wygrali rywalizację z Magic 4-0. Klucz do wygranej był gdzie indziej. Tak jak pisałem na samym wstępie. Tamci Bulls nie grali z drużyną, która miałaby taką produkcję na pozycjach podkoszowych jak dzisiejsi Lakers. Nie wiem w jakim stopniu Bulls by ich ograniczyli. Zwyczajnie nie grali z taką drużyną. Dużo punktów, zbiórek, niezłe blokowanie, kilogramy, centymetry, zasięg. Wszystko to rozkładające się między 3, a nie 2 zawodników. Poza tym dzisiejsi Lakers mają bardzo mocny obwód. W całości mają ogromny potencjał. Pytasz mnie jakim cudem z tym badziewiastym Longleyem i Wenningtonem oni zdobywali tytuły. Wygrywali je na obwodzie. Jordan, Pippen, Harper, Kukoc, Kerr. Nikt wtedy nie miał nawet zbliżonego potencjału na obwodzie. Może Pacers 98, ale oni właśnie postawili bardzo trudne warunki bykom. Do tego był broniący Rodman, który dostarczał sporo zbiórek w ataku. Zwróć uwagę, że wtedy generalnie była tendencja, że drużyny więcej zbierały w ataku niż dzisiaj i mniej w obronie niż dzisiaj. Być może to było spowodowane wtedy dość nowym przepisem 3 sekund w obronie, a może po prostu słabszą umiejętnością tamtych drużyn do zastawiania swojej tablicy. Obrona Bulls była bardzo mocna. Tylko czy dzisiaj robiłaby podobne wrażenie? Mam wątpliwości. Obrona, rotacja, picki, krycie itd. Te duperele bardzo łatwo można sprawdzić w statystykach. W efekcie wszystkie te rzeczy znajdują odzwierciedlenie w ilości traconych punktów i skuteczności przeciwnika. W swoim najlepszym sezonie Bulls mieli 101,8 drtg. Nie ma się co czepiać. Bardzo wysoki poziom. Z drugiej strony Celtics 2008 mieli 98,9. Także sporo lepiej, nie mówiąc już o Pistons czy Spurs 2004, którzy mieli 95,4 i 94,1. Druga rzecz to FG% przeciwników. Rywale Bulls mieli 44,8 FG%. Dla porównania: -Lakers 2010 44,6 FG% przeciwnika -Celtics 2008 41,9 FG% przeciwnika -Pistons 2004 41,3 FG% przeciwnika -Spurs 2004 40,9 FG% przeciwnika Te miejsca Heat i Pacers w zbiórkach, które Ci przytoczyłem to był % zbiórek w def i off. Chyba najbardziej sprawiedliwy wskaźnik mówiący o tym jak drużyna zbiera. Nie ma w nim żadnego znaczenia tempo gry, skuteczność itp.
Gość: former_player, beergate.in.lublin.pl
2010/06/06 01:36:12
panowie??? co jest??? trzymaliście piłke w rękach, czy tylko swoje członki???
po pierwszym meczu orzekaćie ze garnett sie skończył, pau go zjadł, kobe już mam mvp i jest lepszy od jordana, a lakersi lepsi od bullsów. litości. kwestia finałów jest otwarta. Greg "G.O." Ostertag (G)reatest (O)f all time
Gość: Dlugi, 141-moc-4.acn.waw.pl
2010/06/06 01:56:48
@ 83
trochę offtop ale kiedyś strasznie napinałeś się na dokładny cytat z jacksona o "uncoachable kobem". Może to nie dokładnie ten cytat z jaxa, o którym wszyscy tu wspominaliśmy i raczej nawet nie w takim kontekście jak w książce, ale jeśli koniecznie chcesz jakiś tego typu tekst dostac to proszę: www.youtube.com/watch?v=_7SYmsbITIU żeby było śmiesznie phil cytuje tu samego bryanta:)
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/06 13:48:38
@ simon.
Rodmanowi wychodziło to lepiej niż innym. Shaq v La'q10 - kim miałby być kryty ? Bynumem, który nawet z Shaqiem'ca 15 lat później nie dawał rady ? Gasolem, który szybkiego Amare nie umiał zatrzymać, a tu mówimy o starciu z gościem wyższym, 40 kg cięższym i nie mniej od AMare eksplozywnym, w sensie - mocy 1 kroku/1 move/1 spinu. Bez jaj. Gasol i Bynum to są obrońcy dobrzy na jumpshooterów i Perkinsów, a nie Shaqa. Ja pytam o ograniczenie Shaqa w tym kontekście, jaki zakreśliłem - potencjałów frontcourtów. Bulls dostali 64 %, ile by dostali La ? Chyba nie mniej, tak samo, jak nie widzę, żeby dawali radę z innymi ww frontami lepiej od Bulls. Off porównanie o tyle jest niezręczne, że ma słabe przełozenie na realia zespołowej rywalizacji, bo front Bulls nie miałby zbyt wielkiego w niej znaczenia w Off, ale w Def sam Rodman kryjący Gasola, to jest bardzo możliwe zlimitowanie możliwości tegoż frontu o dobre 30-40 %, a Bynum 1-1 z Longleyem grałby może ze 2 akcje w 1q ;) Spoko, pytanie : czy Bulls te produkcję byliby w stanie zlimitować. I mnie wychodzi, ze - tak. Gasol v Rodman, bez podwajania, Rodman daje radę wg mnie. Longley-Bynum, nie ma iso game Bynuma, a przy obronie obwodowej Harper-Mj-Pip nie ma piłek na łatwe dunki, przy szybkiej zbiórce Bulls szanse na dobitki też skromne, więc imo Off La z frontu miałaby spore problemy. Jesli chcesz zrobić proste przełożenia - jesli Off frontu La musiałby być kryty przez Def frontu Bulls, a Def La przeciw Off Bulls mniej, redukując w ten sposób obraz całości, to proszę bardzo. Jak jednak słusznie zauwazyłes, ale w swoich dywagacjach doszedłeś do tego trochę później niż wcześniej - dopiero patrząc na zespoły jako całości można pełny pogląd sobie wyrobić i idąc tym tropem stwierdzam, że front Bulls wypełniłby swoją rolę na tyle dobrze, żeby front La nie był x-faktorem w takiej, hipotetycznej, serii. Obwód Bulls to raz. Ale skoro pisałeś o frontach, to jednak choćby przewaga siły, wzrostu i mobilności frontów które wymieniałem nad "słabym frontem" Bulls powinna te serie wyrównywać, dawać niebagatelny handicap przeciwnikom Bulls - beka nieruchawa Longley, "upośledzony ofensywnie" undersized Rodman, sympatyczny gracz Wennington... jakim cudem Bulls, BEZ frontu dali radę ? Dobry obwód to tylko część wytłumaczenia. Jak byli w stanie wygrać, skoro front nic nie produkował, w sugestii ? Gdybyś roli frontu w baskecie nie doceniał, to chyba byś nie brał na tapetę przewag frontowych La. jesli tak, to, IMO, dziwnie brzmi twoje pomijanie zaznaczonych problemów Bulls w tej materii. Heloł :) Bulls nie grali 40 lat temu. Koszykówka, w sensie atletycznym nie zmieniła się od 96 roku, aż tak bardzo, jak można by sądzić. Jeśli do dziś liga nie dorobiła się tak szybkich graczy jak Kevin Johnson, takich bysiów jak Barkley, nie ma drugiego Shaqa, nie ma next Rodmana, a sprawność i koordynacja Jordana, Pippena i Drexlera ciągle są wielkim wzorem dla wszystkich, to zdaje się tak daleko nie odbiegliśmy. Więc atletycznie nie widzę żadnych problemów. INteligencha, zgranie,dojrzałość - w tym też tamci Bulls, w ogóle - tamta liga, są sporo do przodu przed dzisiejszą. A nic tak nie decyduje o defensywie, jak własnie wiedza, antycypacja i czytanie gry. Tych statsów nie sposób zinterpretować, a już kwantyfikacja z ich pomocą nie wchodzi wgrę - ani nie ma konkretnych meczów, ani rywali, ani rangi meczów, ani okoliczności, ani żadnego grupowania, szeregowania podług wagi danych gier i rywali. Nic. Może i liczby się obiektywne, ale zbite w kupę nic nie dają, co najwyżej tyle co w tym dowcipie : wg statystyki ja i mój pies mamy po 3 nogi :) Poza tym, z tych liczb wynikać może nic innego jak to że Bulls mieli lepszych rywali, a zatem, gdyby ci, co mają lepszy oppFG zagrali z nimi, to by mieli niższy. Poza tym, nie wiadomo, czy chodzi o rs, czy o playoffs, o które mecze w playoffs (czy o g4 przy 3-0, czy o g6 przy 2-3 itp) itd. Trudno się do tego rzeczowo odnieść.
Gość: gold, 94.127.109.20*
2010/06/06 22:14:56
@simon
heh, "sami wiecie kto" grający w słabych wizards, mający 40 lat na karku i rzucający 40pkt? Co do wymiany zdań z przecinkiem nt. bulls 96-la10, to pomijając "super" longleya czy wenningtona, byki zjadłby jeziorowców na śniadanie.
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/07 01:51:06
przecinek
Rodmanowi wcale nie wychodziło to lepiej niż innym. Akurat na Shaqu to on się przeciętnie sprawdzał. Lepiej od Bulls i Rodmana zatrzymywali go dwa sezony z rzędu Jazz z Ostertagiem i Fosterem pod koszem. Jacyś genialni obrońcy to nie byli i przeciwstawiali się głównie swoimi warunkami fizycznymi. Spurs 99 robili to lepiej od Bulls, nawet Pistons 96 w 1 rundzie lepiej bronili Shaqa. Shaq wtedy miał mimo wszystko sporo mankamentów w ataku. Zachowując odpowiednie proporcje przypominał trochę dzisiejszego Howarda. Poza tym dziwią mnie dwie rzeczy w tym co piszesz. Pierwsza to taka, że z luźnego porównania Bulls-Lakers zjechałeś na Magic z Shaqiem. Po co? Nie mam pojęcia. Tym bardziej, że Bulls, Shaqa nijak nie ograniczyli, a mimo to wygrali serię 4-0. Wcale nie wspomnisz o tym, że nawet Shaq robiący 30ppg na kosmicznej skuteczności w połączeniu z Koncakiem miał sporo mniejszą produkcję od trzech Lakersów. Druga rzecz. Piszesz tylko o tym co to by Shaq zrobił w ataku przeciwko Gasolowi i Bynumowi. No co by zrobił? Serie na poziomie 40ppg i 80%? Wcale nie wspomniałeś o tym jak by Shaq ich bronił. On niespecjalny obrońca, sam jeden musiałby bronić Gasola i Bynuma. Męczyłby się nieporównywalnie bardziej niż przeciwko atakującym Rodmanowi i Longleyowi. Łatwiej byłoby o jego faule itd. O tym oczywiście nie wspomnisz. A jeśli chodzi o powstrzymywanie wysokich przez tamtych Bulls. Sprawdziłem kilka rzeczy. Tak wyglądają statystyki wysokich zawodników rywali grających z Bulls w tamtym czasie: -Pacers 98 (Smits, Davisy) w RS (34,3ppg/20,4rpg) vs Bulls (36,57ppg/20,4rpg i 58,7%- lepiej niż w RS) -Knicks 96 (Ewing, Oakley) w RS (33,9ppg/19,3rpg) vs Bulls (36,8ppg/22,2rpg i 47,8%-lepiej niż w RS) -Magic 96 (Shaq) w RS (26,6ppg/11rpg) vs Bulls (27ppg/10,75rpg i 64% o 7% lepiej niż w RS mimo, że obok był Koncak, a nie Horace) Tak to wygląda. Można by jeszcze dorzucić Bullets czy nawet Hawks, ale już mi się nie chciało tego dopisywać. Nie sprawdzałem też wszystkich serii Bulls z tamtego three peatu. Oczywiście były też serie np. z Heat gdzie Mourning rzeczywiście został ograniczony. Ale nie o to tutaj chodzi. Chciałem pokazać, że obrona Bulls pod koszem nie była wcale taka genialna jak tutaj sugerujesz. Nie było żadną regułą, że nagle rywale Bulls grali pod koszem o 60% słabiej. Dodam, że oczywiście żadna z tych ekip nie miała takiej produkcji w ofensywie i na tablicach jak dzisiejsi Lakers. Jeśli uważasz, że Shaq z Koncakiem, Mourning z Brownem, czy Ewing z Oakleyem mieli niwelować przewagę Bulls na obwodzie to moim zdaniem się mylisz. Te drużyny miały przewagę pod koszem nad Bulls i mimo tego co piszesz potwierdzały to w rywalizacji podczas PO. Bulls wygrywali te serie na obwodzie. Tam mieli wielką przewagę i tam wygrywali. Pacers mieli również mocny obwód i dali 7-meczową serię.
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/07 01:55:38
Jasne, że to nie działo się 40 lat temu. Graczy z porównywalną szybkością do K.Johnsona dzisiaj w lidze mamy. Bysiów podobnych do Barkleya mamy. Ludzi z koordynacją porównywalną do Drexlera czy Pippena też mamy. Pod względem atletycznym ja też nie widzę wielkich różnic między tamtymi i dzisiejszymi czasami. Nie wiem co Ci znowu nie leży w tych statsach, które przytoczyłem. Bo są zbite w kupę? No i co z tego? To są statsy z RS, czyli z 82 meczów. Wszystkie te drużyny, które podawałem, łącznie z Bulls miały mecze łatwiejsze, trudniejsze. Sorry, ale dla mnie to już jest jakaś miara. Tym bardziej, że Pistons, Spurs czy Celtics grali defensywę uznawaną przez fachowców za TOP w historii NBA. Także, nie przesadzałby, że te statsy nie odnajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości. Pistons w finałach 2004 mieli drtg na poziomie 94,16. Chyba nie powiesz mi, że te mecze były mało ważne. Dla porównania Bulls w finałach 96 z Seattle mieli 106,7drtg. Lepszy mieli Spurs odpadając z Lakers w 2004 czy nawet Celtics w finałach 2008. Tak można sobie mówić, że Bulls mieli lepszych rywali, tylko na jakiej podstawie? Więcej klasowych drużyn? Wątpię. Z resztą zobacz na sezon 85/86. Celtics bronią najlepiej w lidze, zdobywają mistrzostwo. Ich rywale rzucają ze skutecznością 46,1%. W lidze jest średnia 48,7% dla porównania 10 lat później średnia w lidze wynosi 46,2%. Jaki wyciągasz wniosek? Rywale Celtics byli mocniejsi od tych Bulls, generalnie koszykarze byli lepiej wyszkoleni i celniej rzucali, czy może NBA zrobiła postęp pod względem defensywy?
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/07 11:28:58
Coś widziałem, coś oglądałem, mam przeciwne zdanie a'p Rodmana.
Dlaczego się Shaq tutaj pojawił, to pisałem kilka razy :) Nie widzę specjalnych zadań Def Shaqa v Bynum, poza zastawianiem tablicy przed ew zbiórkami Bynuma, który też jakoś heroiczne się o nie nie bije. Z Gasolem wygląda to inaczej, ale ani on silniejszy od Hakeema, ani szybszy od Robinsona, więc Shaq by to przeżył. Poza tym, musiałby go kryć wyłącznie wtedy, kiedy Bynuma nie byłoby na boisku, więc zaraz sytuacja bvy się odwracała na drugiej stronie boiska, gdzie Gasol prędzej by nałapał fauli na Shaqu niż Shaq na nim. Shaq 1 na 1 super Def nie był, ale umiał kryć bez kontaktu, korzystając z zasięgu i refleksu, dzięki czemu nie faulował zbyt dużo, a presję stwarzał i trzeba było naprawdę kozaka, żeby go pojechać. Nie męczył się zbytnio, poza tym - mówimy o Shaq'96, który mógł zasuwać dzień i noc i był wypoczęty. Dochodzą oczywiście pikandrole itp rzeczy, ale La zbyt często ich nie grają, znacznie groźniejsze były zagrania Penny-Shaq, więc tutaj Gasol z Bynumem (+ dowolny guard oprócz KB) mieliby cięzkie problemy, bo na switchach Orl by ich zajechali.Bynum musiałby grać v Shaq ok 40 minut, jest faulogenny, po prostu Shaq by wyfaulował tych dwóch kolesi. Tak to widzę. "O tym oczywiście nie wspomnisz" - nie, bo raz,że to nieprawda, wg mnie, a dwa - skoro ty nie jesteś obiektywny i nie dzielisz kartki na dwie strony "mocne-słabe" (strony), to i ja nie będę szalał. Trochę brakuje tego Fg % z Rs, bo np widać, że Shaq ma tylko 0,4 ppg więcej niż w RS, czyli niespecjalnie więcej, a nawet MNIEJ, bo w sezonie na te 26,6 potrzebował 36 minut, a v Bulls prawie 43. a przy okazji w sezonie miał 57 %, więc 64, to jest dużo, ale więcej przy i tak znakomitym wyniku, w zbiórkach Shaq - Rs 11 rpg/36 mpg, v Bulls 10,8/43 mpg. MOżna powiedzieć zatem, ze w ECF Bulls nie dali Shaqowi zrobić więcej, zatrzymali go, miejscami ograniczając lekko, w stosunku do Rs. Fronty bulls statystycznie mają jak widać nieco gorsze (wg twojego wartościowania 2 pkt procentowe to jednak nie jest dużo, jak pamiętam, hehe) wyniki, ale nie są to jakieś rażące róznice, jest to wzrost "playoffowy". Nie jest to róznica, który by pozwalała rywalom wygrać frontcourtem serię. i tak samo frontcourt La nie zrobiłby na froncie Bulls takiej róznicy, jaką podejrzewasz, bo mnie nie starcza samo "front La jest lepszy od frontu Bulls" - jestem ciekaw jakby to było na boisku i jak by wpływało na wynik ew serii. W innym przypadku takie pisanie nie ma żadnego sensu poza uprawianiem propagandy niczemu zreszta nie służącej tak naprawdę i niezdatnej do polemiki, a więc zbytecznej całkowicie. Poza tym, żeby te wyliczanki miały jakiś sens, w kontekście założonym, to trzeba by to jakoś odnieść do frontu La - czy front La byłby w stanie lepiej limitować i ganiać w Def te fronty ww ? Ja tego nie widzę, ze wg na cechy tych frontów, które już wymieniałem - siłę, rozmiary, inteligencję i coaching także, a także współpracę podkoszową. Ja rozumiem "wygrywali serię na obwodzie", naprawde - mnie nie trzeba 5 razy pisać :) ja pytam o coś innego - jakim cudem ten "upośledzony front" Bullsów nie został tak zdominowany i wbity w parkiet przez te "znacznie lepsze" fronty, żeby to umożliwiło NYK wygranie więcej niż 1 meczu w serii, Orlando wygranie jakiegokolwiek, a Pacers wygranie serii ?
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/07 11:54:14
Ja nie rozumiem, jak można dać "drtg" z finałów kompletnie innych zespołów z kompletnie innymi zespołami, z obu par porównywanych, i na tej podstawie coś sądzisz o defensywie. Naturalną i oczywistą rzeczą jest, że zespół A leży zespołowi B, więc A wygrywa, ale już np C nie leży A a lezy B i B wygrywa, a do tego dochodzi jeszcze D, który ogrywa je wszystkie, ale pech chce, że trafia na E, co mu nie pasuje i odpada, choć E nie wygrałby ani z A ani z B ani z C. To jest egzotyka każdej gry zespołowej w formacie playoffs/ko zresztą też).trudno porównywać serie A v B z np 90 roku do C v D z 2000 i mówić, że skoro A miał v B takie statsy i rentegny, a C v D takie, to któryś jest lepszy.
Problem z ludźmi bazującymi na statsach jest taki, że chcą coś obiektywnie i koniecznie rozstrzygnąć i wydaje się im, ze liczba to załatwia, choć na każdym kroku widać, ze jest to zachowanie bezcelowe, bo się tak nie da nic ustalić poza trochę cyferek, którymi sobie można żonglować do woli i jednocześnie nic o grze i realiach nie powiedzieć. Ja nie chcę niczego rozstrzygnąć, bo wiem, że i tak się nie da - i dlatego statsów używam z umiarem, a jak zaczynam, to się szybko przekonuję,że to był mniejszy lub większy błąd, bo dociera do mnie to, co od dawna wiem, a mianowicie, że g.wno tym da się wykazać, bo zawsze coś jest w nich nieujęte albo ujęte nie dość dobrze (a choćby i ten mid range jumper, w niedobrej podziałce i bez rozbiórki na czynniki pierwsze, dający mglisty obraz zagadnienia i w ogole nie oddający kwestii technicznych) więc z trudem przemawia do mnie taka forma. I co mi da ten wyciąg ? W 86 na słabiaku robię 70 % Fgs, na mocnym 30 % i mam 50 % overall, w 96 ktoś inny na słabiaku robi 55 %, na mocnym 45 % i też ma 50 % overall. Jaki z tego wniosek ? Wg mnie... s-r-a-k-i :) Trzeba mieć bardzo szczegółowe wyciągi, żeby coś w ogole napisać w tej materii, a porównać się obu składów nie da (obiektywnie, bo symulować można do woli, ale na zasadzie zabawy konwencją, zdając sobie sprawę z nieprzekładalności wielu rzeczy z róznych okresów na zachowania boiskowe, a nie powaznego jak atak serca zderzenia), ich wyczynów, ich mocy i słabości w odniesieniu do zespołów z innego okresu historycznego, a czasami nawet sezonu na sezon. Co nam dzisiaj da rozkminianie, czy np BC'08 ograliby La'10 ? Jak to złożyć do kupy ? Rentgenami, statami zbiórek i procentów piłek odbitych od pięty ? TO da jedynie okazję do matematycznych szarad, w których zapomni się o sensie gry i tym, ze statsy ujmują bardzo skromny zestaw czynników wpływających na wynik, niezbędnych do oceny graczy i całych drużyn np obrona - piszesz o tym Fgs : jak za pomocą liczby ujmiesz np to, że jakiś gracz trafia 4/5 mimo że obrona wykonuje świetną robotę, a on po prostu ładuje przez ręce i wpada - znasz to z autopsji ? Bo ja znam, byłem po obu stronach, znam to z życia :) A z drugiej strony masz słabą obronę, która dopuszcza do open looków, słabo rotuje, ale pzeciwnik tego nie umie wykorzystać, bo... a bo jest słaby rzutowo i trafia 2/5. Dostajesz opp Fg 80 % v 40 % - wychodzi ci, ze ta druga obrona jest lepsza. Jak to się ma do realiów ? W ogóle się nie ma. I tu jest pułapka. Jedna z wielu. MOżna by takich rzeczy opisać multum.
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/07 23:00:10
Ja doskonale zdaje sobie sprawę, że Ty widziałeś zupełnie inaczej. Problem jest w tym, że znowu nie masz jakiś konkretnych dowodów na to co widziałeś. Wiem, że widziałeś wspaniale bronionego Shaqa przez Rodmana, mimo, że Dennis niemal wcale nie krył Shaqa podczas PO 96. Tak się składa, że ta seria jest na youtubie:
www.youtube.com/watch?v=RhwOdEkLSbM&feature=related Ja tam widzę, niemal non stop Longleya i Wenningtona na Shaqu. To jak to jest z tym wspaniałym Rodmanem na Shaqu? Pisałem Ci, że były w PO drużyny, które lepiej radziły sobie z O'Nealem. Oczywiście nie wierzyłeś mi. Shaq vs Jazz 97- 22ppg/11,6rpg i 49,4% Shaq vs Pistons 96- 21ppg/6,7rpg i 51% Shaq vs Spurs 99- 23,75ppg/13rpg i 49% Oczywiście zaraz coś wymyślisz, odwrócisz kota ogonem i stwierdzisz, że i tak Rodman z Bulls, rules przeciwko Shaqowi. Poza tym powtarzam, że Bulls mieli ułatwione zadanie nieobecnością pod koszem Horace'a, a obecnością Koncaka. Siłą rzeczy ułatwiało to Bulls zadanie. Rozumiem też, że bardziej cenisz sobie Magic 96 niż Lakers 2010. No cóż. Brawo. Z całym szacunkiem ja wolę jednak ufać już w te swoje statsy niż w twoje symulacje, które wymyślasz sobie w głowie. Koszykówka to na tyle złożona gra, że takie symulowanie nie ma racji bytu. Od razu postawiłeś sobie za pewnik, że Shaq zatrzymałby i Gasola i Bynuma, a w ataku robiłby z nimi co chciał. Mimo, iż Shaq nie grał spektakularnych serii w ofensywie gdy za rywali miał Ostertaga, Fostera, Westa i Thorpe'a, a przeciwko niemu dobre serie w ofensywie grał chociażby Smits. Przypieprzyłeś się do tego Shaqa, który i tak zagrał lepszą serię vs Bulls w porównaniu z RS mimo, że był pod koszem sam jak palec. Ja dałem jeszcze Knicksów, Pacers czy nawet Bullets. Jakoś nie widać na tych przykładach genialnej obrony Bulls na wysokich rywala.
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/07 23:03:04
Ja na samym początku napisałem, że Lakers mieliby przewagę pod koszem. Ty zacząłeś twierdzić, że Wennington z Luciem zatrzymaliby bankowo Bynuma, a Rodman zabrałby Gasolowi 60% wartości. Problem w tym, że nie masz na to żadnych dowodów i taka dyskusja nie ma żadnego sensu. Historia pokazała, że Bulls nie zawsze limitowali przewagi rywali pod koszem. Dałem Ci na to konkretne przykłady, a nie jakieś symulacje. Dzisiejsza NBA pokazuje, że Gasol jest niemal kompletny w ofensywie. Jest długi, ma zasięg, krótki półdystans, granie pod koszem. Wiemy, że rok temu miał finały na poziomie 18,6/9,2 i 60% przeciwko DPOTY- Howardowi. Wiem, że w tegorocznych finałach ma 24/11 i 62,5% przeciwko całej grupie dobrych podkoszowych obrońców Celtics i póki co jest najlepszy wśród Lakersów.
Ja wiem dwie rzeczy, które powtarzam i co do których mam pewność 100%. Bulls z drugiego three peatu nie grali z drużyną, która miałaby taką produkcję pod koszem. To jest fakt niezaprzeczalny. No i nie mam żadnej pewności, że Bulls zatrzymaliby podkoszowych Lakers. Historia ich występów pokazuje, że różnie z tym bywało. To też jest fakt niezaprzeczalny. Ty natomiast odpowiadasz mi swoimi symulacjami w których automatycznie wiesz jak by mecz wyglądał i poszczególne matchupy. Proponuję jednak rozmawianie o faktach.
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/07 23:04:00
Mam więc rozumieć, że Pistonsom leżeli Lakers 2004? Spursom też pasowali Lakersi mimo, że z nimi serię przegrali? Z kolei pewnie Bullsom 96- Sonics wyjątkowo nie leżeli:) Jak mam inaczej porównywać defensywy z dwóch różnych dekad? Podałem drtg z RS wszystkich tych drużyn. Nie pasowało Ci. Podałem drtg z finałów, ewentualnie ostatnich serii tych drużyn. Też Ci nie pasuje. Ja na początku stwierdziłem, że obrona Bulls 96 nie była wcale jakaś ponadczasowa. W ostatnich latach mieliśmy porównywalne, albo i lepsze drużyny jeśli chodzi o obronę. Podałem na to dowody. Od Ciebie nie doczekałem się niczego konkretnego. Jeśli twierdzisz inaczej do daj jakiś na to dowód. Jeśli Bulls lepiej bronili picki, lepiej rotowali, lepiej bronili wysokich to ja to powinienem widzieć w statsach. Czy to w drtg czy w FG% przeciwników.
O ile co do mid range można było mieć jeszcze jakieś wątpliwości tak tutaj nie bardzo. Drtg to ilość traconych punktów na 100 posiadań. Ciężko znaleźć tu jakieś nieobiektywne czynniki. Pokaż mi jedną drużynę, która miała dobry drtg, a słabo broniła. Nie ma takiej możliwości. To samo jeśli chodzi o FG%. Jeśli rywale drużyny A rzucają powiedzmy ze skutecznością 45%, a rywale drużyny B z 40% to dla mnie jest to jakiś sygnał. Nie da się stwierdzić kto by serie Bulls-Lakers wygrał. Z resztą ja tu nic nie rozstrzygam. Od początku tylko piszę, że Lakers mają mocniejszy front i mieli by pod koszem przewagę. Jeśli chodzi o FG%. To o czym piszesz może się zdarzyć kilka razy na sezon. Bronisz, a rywalom i tak wpada. Nie ma natomiast możliwości żeby tak było przez cały sezon, albo chociaż połowę. Ponawiam. Pokaż mi jeden przykład gdzie FG% albo drtg nas okłamują. Trochę śmieszy mnie lekceważenie przez Ciebie statsów z 82 gier w RS. Zawsze tak było, jest i będzie, że w RS gra się z drużynami słabszymi i lepszymi.
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/08 10:59:03
Napisałem, że mam "przeciwne zdanie", że "Rodmanowi szło lepiej niż innym (z Bulls'front) jeśli są to synonimy słowa "wspaniale", to nie mój problem. A Rodman pojawiał się przy Shaqu, jasne, że nie krył go cały czas, możliwe, że były to rzadkie momenty (nigdzie nie napisałem, że częste i nagminne, nawiasem mówiąc), ale zapamiętałem, że dawał sobie z tym radę. Nie wiem, nadal, co mają do rzeczy te numerki "innych drużyn", skoro wg statsów nawet wychodzi, że v Bulls, v LOngley/Wennington/Rodman Shaq nie zrobił nic ponad swoją Rs normę, nie zrobił żadnego playoffs-epic performance. Jak to się ma do rzekomej cienizny frontu Bulls'96 ? Cienki front Shaq powinien chyba potraktować znacznie surowiej...
Nie chodzi o to, kogo ja cenię bardziej, a kogo mniej, chodzi o to, jak się to dzieje, że nieceniony przez ciebie frontcourt nie jest w żadnej serii przyczyną porażki zespołu, a przynajmniej jakichś wiekopomnych problemów. Albo ten frontcourt nie jest taki słaby, albo ty przesadziłeś z podkreślaniem jego znaczenia w ocenie potencjału całego zespołu. Jeśli nie pierwsze, i nie drugie, to ja w ogóle nie rozumiem po co przypinałeś się do tych graczy. "Pewnik" ? O czym ty mówisz ? :) ILe razy mam napisac, że niczego nie zamierzam rozstrzygać, ani tym bardziej nie mam żadnej pewności, a wyłącznie robię sobie symulację. Mam każde zdanie poprzedzać inwokacją, że "imo i maybe baby" ? Zafiksowanie na nicniemówiącą koszykarską księgowość - przezyję jakoś, ale infantylizm takich zarzutów jak ww - niekoniecznie, z całym szacunkiem :) Ja o Bulls'96, Orlando'96, a ty ciach - Jazz'97, Spurs'99. Zmieniasz kontekst jak wiatr zawieje :) Porównanie Shaq'96-Bulls'front 96-La'front 10, a tu nagle Ostertag z 97... Nieźle, zaraz się pojawi Perkins z BC i w ogóle będzie na temat. A'propos Pistons'96 i "sam jak palec" - v Pistons miał ze sobą Granta, o tym chyba zapomniałeś radośnie tworząc historię alternatywną, więc nie musiał zapier,dalać zbyt ostro,. stąd niższe wyniki przeciw Thorpowi. Pomyśl chwilę - kwestionujesz jego wyniki v Bulls, BO NIE BYŁO Granta, a przeciw Pistons BYL Grant i też nie zauwazasz jaki to miało wpływ na O'Neala, że mógł robić mniej. V Bulls NIE MÓGŁ zrobić mniej, bo nie miał na kim się już wspomagać pod koszem, MÓGŁ zrobić więcej, bo miał 8 minut/mecz więcej niż v Pistons, MUSIAŁ grać ostrzej bo to ECF, a nie 1 runda i zdawał sobie sprawę,że MUSI przykręcić śrubę, bo nie ma Horaca. I ta mobilizacja Shaqa, chyba że powiesz że jak HOrace wyleciał to Shaq laskę na wszystko wyłożył, zaowocowała nieznacznie lepszymi numerami niż w rs i tylko nieco lepszymi niż v Pistons, przeciw którym miał plażę. Jak widzisz, cyfry nie zastapią racjonalnego myślenia :)
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/08 11:24:00
Nie napisałem,że Longley i Wennington "zatrzymaliby Bynuma", nie insynuuj, z łaski swojej :) Napisałem, ze Rodman zatrzymałby/zlimitował Gasola, a Bynum zostałby zlimitowany za pomocą braku bycia wykorzystywanym przez backcourt i samego Gasola, którzy zwykle umieją robić przewagę 1 na 1 i uruchamiać Bynuma do easy pts spod samego kosza. Wrzucając kamyk do twojego ogródka i posługując się hoopdatą : Bynum zdobywa 4 kosze spod samej dziury, 64 % jest asystowanych, czyli jest bliżej opcji, że z każdych 10 koszów z bliska 7 dostaje z asysty. Tego już nie ujmuje żadna znana mi statystyka, ale dodajmy, posługując się racjonalnymi wnioskami z obserwacji, ze 1-2 dorzuca z off reb branych ze spudłowanych rzutów przez atakujących kosz kolegów, którzy swoim wejściem ściagają obronę i zostaje wolne pole do łatwej zbiórki i łatwej dobitki. Dostajemy 8-może 9/10 koszów, które Bynum zdobywa dzięki kreacji kolegów. Jesli, jak sam sądzisz, permieter Bulls był wypasiony w obronie, to założyć trzeba, że ograniczyłby znacznie produkcję perimeter La i co za tym idzie zredukował ilość szans na easy pts Bynuma, a do tego Rodman na Gasolu to wysokie prawodpodobieństwo, że i Gasol nie robiłby dla Bynuma normalnej roboty. Na tym polega moja symulacja, wg której Bynum v Bulls byłby w Off non-faktor. Jeśli ten cały wywód nie ma sensu, wg ciebie, to już trudno.
Spoko, dla ciebie walory Off Gasola są tak przyćmiewające, że jeden z najlepszych obrońców w historii - Rodman zmniejsza się w twoich oczach do rozmiaru mrówki, której w ogóle nie nalezy powaznie traktować w takim comparison. Spoko. Dla mnie Rodman zachowuje swoje uniwersalne walory, Gasol zachwouje swoje i dlatego piszę o 30-40 (a nie 60; 60, to a'propos możliwości całego frontu La, którego Gasol jest głównym faktorem) procentowych ograniczeniu jego produkcji i kreatywności, a nie o 80 % :) Gasol pasowałby Rodmanowi jak mało kto, dennis byłby niemal niemożliwy do minięcia, do przepchnięcia, do wyoutreboundowania, transiton-Off zredukowana do minimum, albo do zera, a do tego gra byłaby max kontaktowa - Gasol mógłby go najwyżej przerzucać z kilku metrów hakami albo jumperkami. Na takiej grze musiałby polecieć z Fgs, ale co ważniejsze La nie zrobiliby takiej róznicy, jaką zwykle robią jakko zespół, korzystając z walorów i przewag Gasola. Teraz rzuć paroma "faktami" vel cyframi i wątek do archiwum ;) "nie mam żadnej pewności" - ja też nie mam, bo nie może być inaczej w korespondencyjnych porównaniach i próbach docieczenia, kto lepszy, a kto mniej lepszy dotyczących zespołów, które dzieli półtora dekady. Znam jednak styl gry, możliwości, taktykę i ogólny zarys tych graczy i zespołów i mogę ich mecz sobie spróbować wyobrazić, odtworzyć. Nie rozumiem po co piszesz o tym, że "Bulls nigdy nie grali z drużyną o takiej producji podkoszowej jak La", i chcesz to tak zostawić ? Chcesz żeby to zostało przyjęte przez aklamację, albo zakwalifikowane jako aforyzm luźny ? Ja to wziąłem na warsztat, bo ewidentnie zabrzmiało jak sugestia, że La mogliby Bulls zrobić tą przewagą krzywdę i spróbowałem rozkiminić. Wolałbyś jednak pierwszą opcję - obojętność ? :)
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/08 11:51:41
Nie. Chodzi o to, że lakers'04 mogliby nie leżeć Bulls'96, a Sonics'96 mogliby nie leżeć Pistons'04 i trudno dokonywać takich porównać za pomocą rentgenów, trzeba by wziąć wszystkie matchupy, strategie zespołów, ich mocne i słabe strony, poszczególnych graczy i ich wartość, rolę w zespole, okres w karierze, mocne i słabe strony, coaching, Def wady i zalety, Off wady i zalety i dokonac symulacji. Wtedy możesz coś zarysowac. Tylko do tego trzeba by przysiąść, mieć wiedzę o tych zespołach, graczach i trenerach i trochę się zastanowić. Pewnie, łatwiej sięgnąć po jakąś nic nie mówiącą cyferkę i na tej podstawie coś twierdzić, po co się męczyć, po co mieć wiedzę, po co umieć/próbować rozsądnie myśleć... cyferką załatwić to przecież można w try miga :) ja jestem oldskul, wolę własny mózg niż wzory matematyczne jakichś księgowych.
"niczego konkretnego" - a co ty dałeś "konkretnego" ? jakaś cyferka jest konkretna ? Konkretne jest to, co napisałem wyżej, i jak chcesz porównywać, to proponuję skorzystać z tej opcji. "Dowód" - pliz, napisałem ci już : ja nie chcę i nie będę niczego udowadniać, poza wiekiem zawodnikow i trenerów. Koszykówka to nie matematyka. Kiedyś nie było rentgenów i róznych cyrków i wszyscy wiedzieli, kto jest dobry, a kto ch,jowy, kto umie, a kto nie. Wystarczyło patrzeć i myśleć, interesować się niuansami i sensami tej gry. Dzisiaj rozwinął się przy NBA przemysł statystyczny, który jest czystą zabawą, a spece od niej zarabiają normalnie kasę na tym i nic poza tym nie udowadniają. Sądzisz, że trener NBA rozkminiając przeciwnika w playoffs przychodzi do szatni i mówi " słuchajcie, oni dobrze bronią, bo ich drtg wynosi tyle i tyle ?" - nie, rozpisuje to na tablicy "Kowalski słabo reaguje na atak w jego prawę, atakujcie więc na lewą rękę; Nowak jest marny w kryciu ścięć za plecy, a team-Def ma problem z przejmowaniem z wysokich zasłon" - gracze wychodzą na boisku i grają to perfekt, ale nie mają dnia i nie trafiają rzutów. Co wykaże drtg - że obrona zlimitowała atak, bo trafiał on niski fgs. I gdzie tu "konkret", "prawda" ? W d,pie :) Niczego nie udowadniasz, bawisz się jedynie w sofistykę, tyle że za pomocą cyferek. MNie może tez super nie wychodzi to, co piszę, ale ja się nie napinam na znajomość prawdy, doskonale zdaję sobie sprawę, że wszelkie porównania korespondencyjne są nieudowadnialne, są okazję do zabawy i tak to traktuję. Nie chodzi o rtg, a chodzi o to, jakby to wyglądało w serii, na boisku, w dodatku - przeciw teamowi z innej dekady. To, że za sezon ktoś ma dobry rtg w ogóle nie daje żadnego powodu, by sądzić, że w TYM KONKRETNYM MECZU/SERII ta obrona po prostu PRZECIW TEMU KONKRETNEMU ZESPOŁOWI by się nie posypała, bo TEN KONKRETNY ZESPÓŁ TEJ KONKRETNEJ OBRONIE/ATAKOWI by po prostu nie pasował. Tak trudno to przyjąć do wiadomości ? Przecież to całkowicie pojmowalne jest :) I logiczne do bólu zębów. NO właśnie, piszesz bezpieczne aforyzmy, a jak przychodzi do porównania jakby to działało w warunkach bojowych, do choćby symulacji na poligonie - asekurujesz się. To po co były te uwagi, tak naprawdę ? Żeby sobie były, czy żeby na ich bazie spróbować coś nakreślić, jakiś scenariusz, nie po to, żeby miec rację, bo w takich sytucjach nie można jej udowodnić i jej mieć, ale po to, żeby się do niej choćby zbliżyć, albo wykazać mocne i słabe punkty róznych rodzajów interpretacji. Dlaczego "nie ma możliwośći,żeby tak było przez cały sezon" - posługujesz się teraz rozsądkiem, tak ? :) TO ciekawe, bo w świecie liczb taka kalkulacja jest dozwolona i uprawniona. Pytanie - jak takie mecze śrubują ogólny rtg albo fgs ? 10 meczów może zdziałać cuda. Jak określisz, przeciw komu zdarzały się takie mecze - przecie mocnym, czy słabym ? Gdzie to ujmują statsy ? One są ślepe, ujmują tylko jakieś generalizacje, przeciętne, wyciągi, nie bawią się w niuanse i szczegóły i dlatego nic nie mówią prawdziwego. W rs gra się ze słabymi i mocnymi - to nie jest żadna odpowiedź i wyprostowanie wątpliwości jakie przedstawiłem w swoim przykładzie : 70 % na slabym + 30 na mocnym = 50, 55+45 też = 50. Remis ? b'shit :)
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/08 21:11:05
Spodziewałem się, że jakoś umiejętnie odkręcisz tego Rodmana. Napisałeś wcześniej "Rodmanowi wychodziło to lepiej niż innym". Ja rozumiem, przez te słowa, że Rodman był w tamtym czasie najlepszym obrońcą na Shaqa. Po pierwsze. Gdyby tak było to Rodman siedział by w PO non stop na Shaqu, a nie "pojawiał się przy Shaqu, jasne, że nie krył go cały czas, możliwe, że były to rzadkie momenty". Widzimy, że Rodman przy Shaqu nawet rzadko się pojawiał. Cyferki innych drużyn miały pokazać, że jednak były ekipy, które Shaqa broniły skuteczniej od Bulls. Proponuję zwrócić szczególnie uwagę na FG%. O ile w serii z Bulls Shaq grał niewiele lepiej niż w RS, tak z Pistons, Jazz czy Spurs zanotował wyraźny zjazd względem RS. Magic w 95 roku jakoś wykorzystali swoją przewagę pod koszem. Wtedy nie było jeszcze Rodmana. Pacers, którzy jako jedyni po Magic przy przewadze pod koszem potrafili postawić się także na obwodzie, zrobili 7-meczową serię.
Twoje symulacje mają to do siebie, że jedziesz w nich na jedną stronę. To mi wystarcza aby uznać je za nieobiektywne. Później wychodzą Ci takie kwiatki jak "faulogenny Bynum" czy "Shaq by wyfaulował tych dwóch kolesi". Nic to, że Shaq w przeliczeniu na 36 minut robił porównywalną ilość fauli do Bynuma, a w PO miał sporo sezonów na poziomie 3,5-4 faulu na mecz. Co tam nie bierzesz tego pod uwagę, że broniąc Gasola czy Bynuma mógłby mieć foul trouble i co za tym idzie ograniczone minuty. To samo z tymi frontami. W Bulls widzisz same plusy i zalety, a w wypadku Lakers patrzysz tylko jak to by ich Bulls ograniczyli. Moja mała sugestia, której nie musisz sobie brać specjalnie do serca. Robiąc swoje symulacje patrz na obydwie strony. Wcale nie zmieniałem kontekstu podając przykłady Pistons, Jazz czy Spurs. Dotyczyły one "Rodmanowi wychodziło to lepiej niż innym". Patrz wyżej. Przede wszystkim uważam, że łatwiej bronić Shaqa w parze z Koncakiem niż z Grantem. Można sobie pozwolić na częstsze podwajanie czy chociażby poświęcenie kilku fauli więcej aby wysłać Shaqa na FT. Shaq z Koncakiem miał mniejsze wsparcie na zbiórce itp. Nie wiem po co mi tu z minutami wyskakujesz. Zwróć uwagę na FG%. Między 64%, a między 49% jest spora różnica. Ze Spurs czy z Jazz Shaq odpadał, więc musiał przykręcać śrubę. Nie do końca mu to wyszło.
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/08 21:16:18
Tylko daj odpowiedź na jedno pytanie. Czy Oakley w połączeniu z Ewingiem oferowali w ofensywie więcej od Gasola z Bynumem? Czy Smits z Davisami potrafili więcej od Gasola z Bynumem? Czy Webber z Howardem byli lepsi od Gasola z Bynumem? Jakie serie grały te fronty vs Bulls już pisałem. Wcześniej pisałeś "Gasol w starciu z Rodmanem straciłby połowę wartości". Tak więc tutaj różnie z tym bywa w twoim wykonaniu. Po raz kolejny odwołuje się do granych przez Bulls serii w PO. Słabszych ofensywnie koszykarzy podkoszowych od Gasola i Bynuma, Bulls limitować nie potrafili i to już jest konkret. Tutaj mam spore wątpliwości. Rodman był świetnym obrońcą, ale zabrać połowę wartości Gasola, który w ataku potrafi wszystko byłoby mu bardzo ciężko.
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/08 21:27:19
Ja pamiętam genialnie broniących Pistons, Spurs czy Celtics. By to stwierdzić nie muszę zaglądać do żadnych statystyk. W statystykach znajduje tylko potwierdzenie tego co widziałem bądź widzę. Taka między nami różnica. Widziałeś podobno, że Bulls najlepiej bronili Shaqa, tylko ciężko znaleźć gdzieś na to potwierdzenie. Widziałeś też, że "Rodmanowi wychodziło to lepiej niż innym". Jak wygrzebałem serię Bulls-Magic to ciężko trafić na jedną akcję w tamtych meczach gdzie Rodman bronił Shaqa 1 na 1. Z tym mid range Melo-Lebron było to samo. Widziałeś lepszy rzut u tego pierwszego, tylko, że dziwnym trafem żadne liczby tego nie chciały potwierdzić. Ja napisałem wcześniej, że obrona Bulls nie była jakaś best ever i z grubsza wszystko mi się zgadza.
Zapewniam cie, że spece od scoutingu siedzący w każdym klubie NBA nie robią analizy rywala "na oko". Korzystają bez wątpienia z rozmaitych statsów. Chociażby tak zaawansowanych jak te z synergy sports. Trenerzy i ich asystenci dysponują całą masą danych, wskaźników z których chętnie korzystają. Defensywy tych drużyn, które ja wymieniłem jakoś nie zawodziły. Celtics przeszli do finałów w zasadzie na samej obronie. W ataku, aż do finału gra im się nie układała. Pistons mieli super obronę przez 3 RS. W PO to potwierdzali. Na tle rozmaitych rywali ich obrona nie zawodziła i była na rewelacyjnym poziomie. To samo tyczy się Spurs. Drtg czy FG% przeciwników, wyciągnięte pewnie gdzieś z 300 spotkań każdej z tych drużyn tylko to potwierdza. Czy by się posypały przeciwko Magic czy Sonics 96'? Wątpię. Jakie podałem konkrety? Chociażby to, że fronty rywali Bulls nie zawsze były limitowane. Chociażby to, że inne drużyny lepiej radziły sobie z Shaqiem. Tak pokazałem to za pomocą statystyk. Bo po pierwsze nie mam innej możliwości. Nie ściągnę jednej czy drugiej serii Bullsów z mixmakersa, nie wypalę płytki i nie pojadę później do Ciebie do domu żebyśmy mecz obejrzeli. Nie pokaże Ci palcem i nie powiem "o patrz jak Ostertag fajnie broni Shaqa" albo "patrz jak Juwan Howard dobrze gra przeciwko Rodmanowi". A po drugie nie mów mi, że te statsy, które przytoczyłem nic nam nie mówią i są jakoś skrajnie nieobiektywne. Poza tym gdybyś miał taką dobrą pamięć to byś wiedział, że Ostertag był w swoim czasie uznawany najlepszym obrońca na Shaqa. O tym mówiono wtedy dość często. Aha no i to, że Rodman nie bronił Shaqa pokazałem na konkretnej serii PO wywalonej na youtubie. Moim zdaniem nie napinam się na znajomość prawdy. Nie mam pewności czy Gasol zagrałby przeciwko Rodmanowi serie 20/10. Ja tylko pozwalam sobie w to wątpić na podstawie serii zagranych przez Bulls w PO i na podstawie tego co potrafi grać Hiszpan czy to przeciwko Dwightowi czy przeciwko Celtics chociażby. Może i ja jestem jakimś tam księgowym czy matematykiem, który wyciąga lekkie wnioski na podstawie starych box scorów. Ty natomiast możesz uchodzić na koszykarskiego filmowca. Takiego Spike'a Lee, który próbuje kreślić scenariusz konfrontacji sportowej. Dla twojej informacji. Drtg nie pokazuje nam jedynie limitowania FG przeciwnika. Chcąc nie chcąc pokazuje nam umiejętność wymuszania strat, blokowanie, bronienie picków, rotowanie i inne tego typu pierdoły. Drtg pokazuje nam umiejętność i wydajność gry w defensywie danej drużyny. Ilość 10 meczów nie może zdziałać cudów jak piszesz. To nawet nie jest 1/8 RS. Różnica może być raczej śladowa. Może 0,5-1 jeśli faktycznie rywalom wpada wszystko przez ręce. Na pewno nie byłoby to wahnięcie o kilka punktów. Zapewniam Cie, że w przypadku naprawdę klasowych drużyn w obronie 10 takich gier nie miało prawa by się przydarzyć. Ale czego dotyczą twoje dywagacje na temat dobrych i słabych drużyn w RS? Mają pokazać, że Celtics 86' grali w silniejszej NBA niż Bulls? W końcu ich rywale rzucali na lepszym FG%. Czy o co chodzi? Z resztą co do drtg czy FG% przytoczyłem serie finałowe tych drużyn, ewentualnie te w PO w których odpadali. Sam możesz sobie zobaczyć inne ich serie w PO. Tu już nie można mówić o słabych rywalach.
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/09 13:29:01
Pisałem wyłącznie w kontekście Bulls. Sądziłem, ze to dośc jasne.
To, że Longley się częsciej produkował, a Rodman nieczęsto, nie może mieć wpływu na ocenę jakości tej produkcji. Interesuje mnie tylko 96 rok. W 97 Shaq był w innej konfie, w innym zespole, z innymi ludźmi. Biorąc pod uwagę okoliczności front Bulls zrobił swoje v Shaq. Można się licytowac, czy ograniczyli go bardziej lub mniej niż Thorpe-West, ale fakt faktem, że poza fgs Shaq nie zrobil nic więcej niż w w przeciętnym meczu w Rs, jeśli to jest dowód na słabośc frontu, to chyba nie ma o czym dalej rozmawiac w tym wątku :) Trudno rozkminiać front Bulls wyjąwszy Rodmana i a'proos innego sezonu. Symulację wrzuciłem a'propos konkretnej tezy, ty w niej też niespecjalnie brałeś pod uwagę ew zalety frontu Bullls, więć nie wymagaj ode mnie przekrojowych analiz. Skupiłem się na tym, zeby sprbować wykazać, ze w zderzeniu z realiami twoja teza moze mieć wady albo być conajmniej niepełna lub nieprzekładająca się na grę w taki sposób w jakiś byś sugerował,że się przełożyć może. "W przeliczeniu na 36" - fajnie, tylko czy wziąłęś pod uwagę, że Bynum broniąc Shaqa miałby znacznie bardziej utrudnione zadanie niż broniąc przeciętnego C dzisiejszych czasów ? W ataku Bynum nie gra is przeciw Perkinsowi, a ja miałbym uwierzyć, że La marnowaliby posesje na jego wygibasy v Shaq ? Gasol to inna sprawa, ale żeby na Shaqu wymusić faule, to musiałby z nim grać na kontakcie, a raz, ze Gasol to inny typ gracza, a dwa - Shaq świetnie unikał takiej gry, kryjąc na mały radar, bardzo ostrożnie, wykorztując,że rywal boi się samego jego zasięgu i timingu. Ważne też by określić rolę frontu w całości taktyki zespołu, wtedy można dojść do wniosku np takiego, że front Bulls miał zmaczenie czysto Def, i za to wyłącznie można go rozliczać. Front La obustronne, ale w konfrontacji boiskowej znów sprowadzałoby się to do tego czy bulls front obroni La front, bo w Bulls Off i tak inne czynniki będą decydujące, a front sprowadzi się do zbiórek, zasłon i podań w trójkątach Rodmana na obwodzie, ew 3-4 jumperów LOngleya, a więc do nieco innego typu koniecznej def niż na drugim końcu boiska. Bulls kryli Shaqa raczej 1 na 1 z okazyjnymi dt. Jemu dali grać, resztę próbowali eliminowac swoją perimeter-def. Z tej gry rzucał wysoki fg. V Pistons nie wiem jak było, mogę spokojnie założyć,że Thorpe-West bronili lepiej, ale mogę też przyjąc,że liczba asyst Shaqa w seriach (v Pistons 16/3/35 min, v Bulls 16/4/43 min) i liczba rzutów (więćej v Bulls) rodzi podejrzenie, ze jednak ten Fgs po częsci opiera się na większej ilości podwojeń jakich doświadczał i rzutów trudniejszych, bo przeciw dt. To tylko dywagacje, jak sam widzisz na podstawie cyfr tylko mgliste przypuszczenia można snuć :)
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/09 13:41:55
napisałem chyba dośc dokładnie o tym, jakby to wyglądało w zderzeniu się obu ekip, weg mnie. Co mają do tego teraz inne fronty. tamte przypomniałem nie dlatego, żeby udowadniac, ze Bulls im nakopali w szmaty, tylko po to, żebyś mi napisał dlaczego te fizyczne, silne, albo techniczne i sprytne front nigdy nie zrobiły na froncie Bulls takiej róznicy, żeby NYK, Pacers czy ktoś tam inny wygrały serię. Nie napisałeś do tej pory, poza tym, ze "backcourt Bulls wygrywał serię", tyle to i ja wiem - pytam : dlaczego front Bulls nie stworzyl negatywnej przeciwwagi dla tej przewagi na obwodzie. Fronty NYK Pacers to były fronty mocniejsze fizycznie od La, bardziej agresywne na tablicach, znacznie lepsze w defensywie. Poza tym, każdy z tych graczy miał swoje zalety Off - nawet Oak miał bardzo przyzwoity jumper. Imo dązenie uparte do wykazania że La'10 to najlepszy front w historii, a na to zaczynają twoje usiłowania wyglądać, jest mission impossible. Przeciw frontom Pacers i NYK już by mieli szalone kłopoty, Webber-Howard to też dwójka nie w kij dmuchał w swojej formie z najlepszych lat narobiliby im niezłego pie,rdolnika. Na kim chcesz budować przewagę Bynum-Gasol ? Na ograniu D,upAmare-LOpez i to też róznie z tym bywało, na ograniu Boozera z Millsapem ? Na zbieraniu przy Ibace i Collisonie ? Na ograniu klocka Perkinsa i 35l. KG, co jak widzi pomalowane, to ucieka z krzykiem ? Gdzie tu porównanie ? Od tego, że Gasol wykiwał Amare, a Bynum zgnoił Ibakę, to naprawdę daleka droga do takich porównań.
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/09 13:52:09
A może odwrotnie - na boisku szukasz uparcie potwierdzenia tego, co wyczytasz w statystykach ? :)
Jestem za tym, żeby dokonywać konkretnych porównań, danych zespołów, za pomocą narzędzi o jakich wspomniałem we wczorajszym poście. Inne, za pomocą takich rzeczy jak rtg, czy jakiejś ogólnosezonowe wyciągi, są dla mnie zabawą dla księgowych, a nie rzetelnym podejściem do tematu. Nie zmienia to faktu, że Rodman jesli już był przy Shaqu, to bronił go należycie. Rzadko, często... gdzie to ma wpływ na ocene jakości ? melo ma o 10 pkt % lepszy rzut od LeBrona z odległości 10-15 ft, odległości bliższej obszarowi o którym wspominałem a'propos lepszości Melo niż 16-23. Tyle w temacie, co liczby wykazują. Napisałem - najlepszy byłby przedział od połowy 1 do połowy 2, ale że go nie ma, to wolę ten pierwszy niż ten drugi, skoro ten drugi do mid range zalicza nawet prawie-trójki. Kropka. Zapomniałeś o kontekście tamtej rozmowy, szkoda. Ja, na szczęscie, mam lepszą pamięć :) Słyszałem o synergy. analiza każdej akcji, w najdrobniejszych szczegółach. To by było fajne. Tylko do tego nie mamy dostępu. Tam być moze ujmuje się wlaśnie jak gracz broni na lewą rękę atakujących czy jak rzuca z jab stepów z 12 stopy. Póki tego nie mam, a rozzmawiamy o posługiwaniu się statsami jakimi dysponujemy i jakie ty przytaczasz, to mówimy o wielce niedoskonałych rzeczach, naskorkowych, nie uwzg szczegółów, a już kompletnie pomiających mentalność, psychikę, wolicjały, teamwork, taktykę zespołu itd.
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/09 14:08:53
Drtg nie pokazuje, kto by się przeciw komu posypał, a kto nie, w ogole nic nie pokazuje. Pokazuje wrzucone do jednego wora wszystkie wyniki w danym sezonie, niezależnie od klasy zespołu, momentu sezonu wszystkiego innego. Żaden materiał do porównań.
Konkret jest taki, ze przeciw Bulls produkcja Shaqa nie wykraczała, a nawet lekko była poniżęj w większości obserwacji, od jego przeciętnego występu w Rs. Statsy zawsze są obiektywne, jak to liczby. Rzecz w ich szczegółowości. Te ogólne nic nie mówią wielce ciekawego, ani wielce pomocnego. Służa do zabawy i mnie to nie przeszkadza, do momentu, kiedy ktoś, korzystając znich próbuje forsować zbyt daleko idące wnioski. Shaq v Ostertag to ani 96 rok ani konfa Bulls, ani nic, co by jakoś pasowało do kontekstu Bulls v La. Na podstawie serii zagranych przez Bulls... a może tak po ludzku postaw Gasola naprzeciw Rodmana, przypomnij sobie, jak Gasol grał przeciw a'la Rodman obrońcom i jaki ma styl, repertuar, jakie wykazuje odruchy i reakcje na dany typ Def, z Rodmanem zrób to samo tylko ze strony Def i napisz co o tym sądzisz. A ty zamiast taklich prób porównania, bierzesz rtg i inne farmazony, jakbyś się bał, że nie będziesz umiał obronić swojego toku myślenia, a zatem wolisz liczbę, bo zawsze możęsz powiedzieć, że ona nie kłamie. Nie wiem, sobie nie ufasz, czy mnie ? Ja nie dążę do udowodnienia komuś, ze źle mysli, o ile nie pisze skrajnych idiotyzmów, w dodatku idiotyzmów założonych jako prowokacja, jak The Truth. Dopóki jest myślenie racjonalne, to nawet przegięte i tendencyjne, nie jest podstawą do podważania. Nie zgadzam się. Albo masz konkretną cyfrę pokazującą jak bronione są picki i czy się bronione, czy po prostu obrona nie dostaje kosza ze wg na niewymuszony przze nią błąd przeciwnika, albo nie masz na ten temat nic, bo zbiorcza statystyka nic nie mówi właściwie. Tak jak z Fgs - masz ogólny procent, ale jak chcesz szukać procentu jumperów czy layupów to ich w tej ogólnej liczbie nie znajdziesz, musisz mieć szczegółówe, w w tych szczegółowych jeszcze bardziej szczegółowe żeby np zobaczyć ile layupów praworęczny gracz musiał kończyć na lewą rękę. To ocean bez dna, a my, statsując, ślizgamy się na powierzchni. Ja już nie mówię o max głębi, ale o chociaż średniej, a nie drtg, który sam w sobie nie mówi nic. "ich rywale rzucali na lepszym fgs" - w porównaniu z inną drużyna, z innej epoki, naweet sezaonu innego, warto wiedzieć co to za rywale i jakby się matchupowali z rywalami tej drugiej drużyny z danego sezonu. To ślepa uliczka, statsami się nic nie udowadnia, nawet się nie da zarysować żadnych okoliczności boiskowych.
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/10 09:07:20
Jeśli pisałeś o Rodmanie jako najlepszym obrońcy na Shaqa wśród Bulls to ok nie ma co przywoływać Jazz czy Spurs. Poświęciłem się i obejrzałem cały g3 Bulls-Magic. Rodman ani razu nie bronił Shaqa 1 na 1. Tak więc pisanie, że Rodman był jakimkolwiek obrońcą na Shaqa mija się z prawdą. Bulls przy każdej okazji szukali podwojeń O'Neala. Obok Shaqa szalał oczywiście Koncak i jeszcze zabawniejszy Joe Wolf.
Nie ma się co licytować. Jak na dłoni widać, że Thorpe i West lepiej limitowali Shaqa. Mniej punktów, mało zbiórek, słabsza skuteczność, foul trouble. Czego chcieć więcej? Mówisz, że interesuje Cie tylko rok 96. Ok, ale nie wiem jakie znaczenie miało to w jakiej konferencji grał Shaq. Chcąc nie chcąc Jazz mierzyli się z tym samym człowiekiem, który dostawał piłkę i przestawiał rywali swoim cielskiem. Różnica taka, że z Jazz wychodziło mu to mniej skutecznie. Pewnie Bynum miałby utrudnione zadanie. Ale jak patrze na te stare boxscory Shaqa to miał chociażby 4,3 faulu na mecz w serii z Pistons. Dwa lata pod rząd z Jazz miał odpowiednio 4,8 i 4,5. Równie dobrze i on mógłby mieć foul trouble. Różnica jest taka, że Magic z serii przeciwko Bulls mieli tylko Shaqa pod koszem. Nawet jakby Lakersom Bynum się wyfaulował to byłby jeszcze Gasol. Mało tego. Idąc twoim tropem symulowania, Phil mógłby nawet pograć kilka minut dużym Mbengą czy Powellem. Mogliby chociażby poświęcić kilka fauli by wysyłać Shaqa na linię. Mbenga mógłby go pomęczyć swoimi gabarytami w stylu Ostertaga. Jak sobie próbuje to wyobrazić w twoim stylu to uważam, że prędzej Shaq wpadłby w foul trouble niż 2 czy 3 podkoszowych Lakers, potrafiących zrobić różnicę. Co do "backcourt Bulls wygrywał serię". Ja chyba już wcześniej pisałem coś w stylu "przewagi Bulls na obwodzie były większe niż straty pod koszem". Jeśli nie załatwiło to sprawy to postaram się sensownie to wyjaśnić. Jeśli miałbym wybierać między osamotnionym Shaqiem pod koszem, który robi mi handicap w stosunku do podkoszowych Bulls, a między Jordanem, Pippenem i Harperem robiących mi przewagę nad Pennym, wiecznie obesranym Andersonem i Scottem to wybieram tą drugą opcję. Dodam, że w takim wypadku mam jeszcze Kukoca i Kerra z ławki. To samo z Knicksami. Jeśli miałbym wybierać między przewaga Knicks pod koszem w postaci Ewinga i Oaka, a Jordanem, Pippenem i Harperem grającym matchupy przeciwko Masonowi, Starksowi i D.Harperowi to też wybieram opcję drugą. Z Pacers jest inaczej bo oni mieli przewagi pod koszem, które wcielili w życie, a poza tym mieli konkretny obwód z Millerem, Jacksonem, Mullinem i rezerwowymi Rosem i Bestem. Na pewno front dzisiejszych Lakers nie jest najlepszy w historii. Wbrew temu co piszesz wcale do tego nie dążę. Na początku pisałem, że front Lakers jest lepszy od frontów rywali Bulls w drugiego 3 peatu. Lepsi od osamotnionego Shaqa, Ewinga z Oakleyem, Howarda z Webberem itd. Dalej to podtrzymuje, biorąc pod uwagę ich warunki, umiejętności off, def z blokowaniem na czele, zbieranie, ich moment w karierze itp.
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/10 09:09:26
"Na ograniu klocka Perkinsa i 35l. KG, co jak widzi pomalowane, to ucieka z krzykiem ? Gdzie tu porównanie?". Nie dobijaj mnie takimi stwierdzeniami. KG, Sheed i Perk to czołówka wysokich obrońców ostatnich lat. Jako całość na pewno nie bronią słabiej niż dawny front Bulls. Poza tym Gasol grał bardzo dobre finały rok temu przeciwko DPOTY-Howardowi, czy finały konferencji z Nuggets, którzy po jednej stronie mieli Nene, a po drugiej Kenyona. Też dobry front.
Jeśli chodzi o defensywy, które przytoczyłem, to w statsach znalazłem tylko potweirdzenie tego co widziałem. Podobnie sprawa ma się z Ostertagiem chociażby. Serii Bulls z Bullets i Magic nie miałem w pamięci więc leciałem po statsach. O Rodmanie było już wcześniej. Jeśli ktoś nie broni danego zawodnika wcale to ma to wpływ na ocenę jakości. Tutaj odwrócę sytuacje. Co by Ci było po tym, że twoja drużyna niby fajnie rotuje, broni picki, byłby dobry teamwork, mentalność itp. Co Ci po tym gdybyś dostawał w dupe 120 punktów w meczu, a rywale dziurawili twój kosz ze skutecznością +50%? Dla mnie sprawa jest bardzo prosta. Jeśli dobrze bronisz to tracisz mało punktów, a twoi rywale mają problemy ze skutecznym trafianiem. To jest cel każdej obrony. I w tym wypadku nie potrzebuje wskaźników z synergy, pokazujących jak wydajnie jedna czy druga drużyna rotuje czy jaką tam ma mentalność. W zupełności mi wystarczy drtg pokazujący ile drużyna traci punktów na 100 posiadań oraz FG% rywali. Nigdzie nie pisałem, że jedna drużyna broniła lepiej od drugiej picki. I tak naprawdę niewiele mnie to obchodzi, bo wszystko i tak prowadzi do ilości traconych pkt. i FG% przeciwnika. Nie specjalnie interesuje mnie rozbieranie jednej czy drugiej obrony na czynniki pierwsze bo i tak wszystko służy temu by tracić mniej punktów. Nawet odsuwając statsy zupełnie na bok. Postawiłem, tezę, że Bulls nie mieli obrony best ever. Że były po nich drużyny, które broniły lepiej. Pamiętam grających Pistons, Spurs, Celtics. Ty pewnie też pamiętasz. Moim zdaniem Bulls nie bronili od nich lepiej. Dla mnie zresztą obrona Pistons z tamtego czasu jest najlepsza jaką na oczy widziałem. Drtg tylko to potwierdza. Nawet gdy wywalimy statsy z RS, a skoncentrujemy się na poszczególnych meczach czy seriach PO znajdujemy potwierdzenie, że były to ekipy rewelacyjnie grające w obronie.Nie pasuje Ci zbiorcza statystyka. Tutaj masz podzielone na poszczególne mecze. Na przykładzie Pistons: www.basketball-reference.com/teams/DET/2004/gamelog/
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/10 11:07:57
Słusznie, ale to nie ja się rozpędziłem ;)
Seria liczyła 4 gry, a nie jedną; jeśli te 15 lat np jeden epizod wywyżyszło do niewiadomo jakiej rangi, to nie będę się upierał. Możliwe, że pamiętam mecze z rs, które mi się z playoffs'96 gdzieś spiknęły - jesli się okaże, że się machnąłem, i Rodman bronił słabo albo bronił kogoś innego, to zostanie teza, że LOngley i Wennington nie dali Shaqowi zrobić nic ponad jego średnią, oczywiście poza tym Fgs, aczkolwiek na większą iloś pts się on nie przełożył. Shaq'96 nie grał z Utah, przykro mi. Równie dobrze można wziąć Shaqa z każdej serii, w której akurat nie miał ft i dowodzić przeciwnej tezy. Strata czasu. Mbenga, Powell rzeczywiście wpędzilby Shaqa w ft ;) Bynum musiałby mieć na to sposób, ale jaki, skoro on nie ma iso game ? Jak by Shaqa wkręcił w faule ? Gasol miałby na to największe szanse, ale na to już odpowiadałem, Shaq kryłby go tylko wtedy, gdyby Bynuma nie było na boisku, czyli w matchupie, stąd sądze, ze Shaq by mógł go kryć ostrożnie, na lekkim radarze, grożąc stale zasięgiem, nie dopuszczając blisko kosza, zaś po drugiej stronie Gasol po prostu nie byłby w stanie kryć Shaqa bez łapania fauli, a musiałby to robić. Mbenga na boisku, to plaża dla Shaqa w obronie i najpewniej łatwe pts albo fts i szybki limit fauli La - efekt : szybka zmiana. Tak czy siak Bynum & Gasol zostają na gros czasu i nie widzę szansy na to by Shaq ich nie stamsił. Ja to rozumiem, co piszesz, rzecz na początku dotyczyła zupelnie innej kwestii (dlaczego rzekome frontowe słabości Bulls nie były wyrównywane przez fronty rywali w celu wygrania, albo choćby wyrównania, serii, słowem - dlaczego front Bulls, który ustępował, rzekomo, rywalom tak bardzo, jak ich backcourty backourtowi Bulls nie był przyczyną ww potencjalnych wydarzeń w seriach), ale pal licho ;) W porządku, ja będę miał zdanie przeciwne. W dodatku, jesli NAWET założyć, zę front La jest lepszy od wymienionych, to z tego porównania nic nie wynika, bo w boiskowej rzeczywistości samo zrównanie indywidualnych potencjałów nic nie oznacza.
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/10 11:37:41
Tego nie powiedziałem.
Off Gasol Howarda przećwiczył, to jest fakt. Ale, jak dla mnie, Rodman to jest w 1-1 def inna półka niż Howard, który jest bezcenny głównie w zbiórkach, asekuracji obwodu i straszeniu blokiem mniejszych penetratorów. Rodman przede wszystkim nie dawał się kiwać nikomu i jesli miałby kryć Gasola, a to byłoby możliwe ze wg na niefizyczny styl G. to miałby wszelkie szanse go zatrzymać. Dlatego stale będę podkreślal, że w realiach boiska te pozorne przewagi by się rozmyły, a główną postacią byłby Rodman. Obejrzałes na razie g3 i wyciągasz wnioski na całą serię. Pisałem już o Rodmanie i jgo Shaq-def, ale powtórzę : jesli rzeczywiście był to tylko epizod jakiś, to przyznać mi przyjdzie ze albo pomyliłem mecze, albo te 15 lat ma swoją wagę. Tyle że problem jaki się ztego wyłania, znów powtórzę, jest ciekawszy - Longley dostał może i 6/7-10 od Shaqa, ale zarazem Shaq nie zrobił w serii nic ponad swój przeciętny wynik w Rs. Pts może i więcej, ale w przeliczeniu na minuty - mniej. Zbiórki - to samo. Tylko Fgs wyższy, ale jak pts nie ma więcej, to boisko mówi, że bulls nie byli na tym stratni aż tak bardzo jak by znamionować mógł fgs. Powiedzmy, ze Longley, który utrzymuje Shaqa na jego rs-level, albo ciut poniżej gra przeciw Bynumowi, który, co by tu nie mówić, Shaqiem nie jest. I jak z tego choćby porównania wygląda sprawa ? :) Gasol v Rodman - i tutaj : jesli Gasol zrobiłby Rodmana na tyle, na ile zrobił Kg, to byłby w szoku. Nie wierzę w to. Rodman-Gasol, to byłoby coś w stylu Artest-Pierce. Gasol leży Rodmanowi jak ulał. Wyższy, ale słabszy fizycznie, wolniejszy, mniej reaktywny, bez power-moves. Boisko weryfikuje te matchupy jako wcale nie niekorzystne dla Bulls. Myślę, że nawet bardzo korzystne. Biorąc pod uwagę zdolności Def backcourtu Bulls nie widzę w grze Bynuma i jego easy pts, a ile on znaczy bez taich ułatwień o jakich pisałem, to obaj dobrze wiemy.
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/10 11:56:46
Stale, mam wrażenie, mówimy o czymś innym - ty wyciągasz ogólne wnioski z równie ogólnych numerów, a ja bym wolał raczej szukać niuansów - nie interesuje mnie, jak drużyna X broni w przekroju całego sezonu, bo w jego trakcie gra z zespołami o bardzo róznej klasie i występy dobre przeciw słabym mogą maskować te słabe przeciw mocnym. To podważa całą statystykę w sensie realnej mocy tej obrony. Z ogólnych statsów, drtg tego nie wyczytasz. Zachowań w konkretnych sytuacjach też nie - obrony pików, rotacji itd.
Słusznie, do wyciągania ogólnych wniosków, których nie sposób przyłożyć do ew. konkretnej serii, wystarczy ci drtg. To prawda. Tylko jaki obraz sytuacji daje drtg kiedy przeciw sobie stają konkretne teamy X i Y - kogo obchodzi czy X dorze bronił przeciw A, a Y przeciw U, skoro tamte serie miały swoją specyfikę, swoje uwarunkowania, swoje okoliczności, a ta mają swoje, calkiem inne najczęsciej ? W drtg do jednego wora jest wrzucanych 80 gier z hakiem, obrona Off Suns, to inny cięzar gatunkowy dla def niż obrona Off Cats, a w drtg dostajesz z tego średni wyciąg, przeciętną. To tak jakby dzisiaj miał cię pilnować Nash, a jutro Artest. Nashowi rzucisz 40 na 70 %, a Artestowi 10 na 30 i wyjdzie na to masz średnio 25 ppg i 50 % z gry i jesteś super scorerem. Ale jaki to daje obraz, skoro 80 % z tego nabiłes na słabym obrońcy ? Fanie, dzięki, teraz tylko każdy team z kolei rozpatrzę pod wzg jego wyników w całym sezonie, oblicze to sobie procentowo, żeby na końcu i tak dojśc do wniosku, że nic nie wiem i jak mam do porównania tych Pistons v dowolny inny team w symulacji serii, to muszę zrobić to po swojemu, bo z tych numerków przeciw 29 innym teamom, z których każdy gra inaczej, albo się inaczej z Pistons matchupuje wiele pożytku nie wynika.
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/11 02:48:51
Nie będę oglądał całej serii Bulls-Magic. Obejrzałem jeden mecz, widziałem co widziałem, i zaryzykuje stwierdzenie, że w pozostałych 3 meczach wyglądało to tak samo. Tzn. Rodman nie bronił Shaqa. Specjalnie wybrałem g3. Najsłabszy mecz Shaqa w serii, on i Rodman grali sporo minut. Mbenga i Powell nie wpędziliby Shaqa w faule. Ile razy widziałem Mbengę w akcji to nie był jakąś defensywną luką dla Lakers. Jest duży, dość silny. Poza tym hack a Shaq. Mbenga czy Powell wchodziliby na parkiet gdy Lakers mieliby już limit fauli wykorzystany. Wysyłaliby Shaqa na FT, a że O'Neal miał wtedy skuteczność w PO z FT około 39% to mogłoby to przynieść spory pożytek. Z resztą symulujesz, że Shaq broniłby Bynuma. A co wtedy z Gasolem? Hiszpan wali kosz za koszem nad Koncakiem czy Wolfem niszcząc ich przy okazji na desce. Nawet Powell zjadłby tych dwóch kołków. Tu byłaby właśnie ta liczebna przewaga dzisiejszych Lakers. Do tego Odom, który robiłby z Koncakiem co chciał. Sorry, ale ja nijak nie widzę w takiej konfrontacji przewagi Magic. A jeszcze co do fauli Shaqa. Jakoś przeciwko Thorpe'owi z Westem miał foul trouble. Miał regularne problemy z faulami przeciwko Utah, gdzie za rywala miał Ostertaga. Przeciwko takim zawodnikom też ciężko byłoby wywróżyć foul trouble Shaqa, a jednak takie są fakty. Równie dobrze mógłby popełnić jakiegoś offensa co przy jego stylu gry nie było rzadkością. Równie dobrze mógłby popełnić faul przy walce o pozycje, przy ustawianiu zasłony, czy przy penetracji kogoś z niskich Lakers. Nie koniecznie musiałby popełniać 5 fauli broniąc 1 na 1 Bynuma.
Zwróć uwagę, że wpędzenie Shaqa w foul trouble też było w jakimś stopniu sposobem na jego limitowanie. Kilku drużynom się to udało. Bulls akurat nie. Może jeśli Lucowi udało się zatrzymać Shaqa na RS level, to Bynum też zatrzymałby się na RS level? Więcej bym nawet od niego nie wymagał w ewentualnej konfrontacji. Nie obchodzi Cie, jak broni drużyna w przekroju całego sezonu. To co cie obchodzi? Podałem game logi Pistons. Możesz sobie zobaczyć jak bronili czołowych rywali w tamtym czasie. Wiele czasu na to nie potrzeba. Są przecież box scory z ich poszczególnych serii w PO. Czego tu chcieć więcej. Jeśli jakaś drużyna traci w jednym sezonie minimum 100 punktów ledwie 5 razy (raz w PO) na 105 gier i spuszcza w tymże sezonie aż 16 razy (6 w PO) rywali poniżej 70 punktów to dla mnie nie ma tutaj miejsca na przypadek. Chcesz matchupy porównywać? Jaka drużyna ładnie i łatwo by się matchupowała z Pistons mającymi 4 super obrońców w S5, rewelacyjny team def i Browna na ławce, który specem od obrony był zawsze. Seattle czy Magic 96'? Co tu porównywać? Pistons po prostu mieli ekstra obronę i co tu więcej analizować.
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/11 02:52:55
Jeśli miałbym wybierać między drtg, a jakimś wskaźnikiem informującym mnie np. o bronieniu picków to wybieram drtg. Drtg informuje mnie o tym ile punktów traci drużyna. Czy to w całym sezonie czy w pojedynczym meczu PO. W tym momencie mogę wywalić wskaźniki o obronie picków, przejściu do obrony itp na śmietnik. Dlatego, że informowałyby mnie tylko o danym elemencie def. a nie jej całościowej wydajności. Co byłoby mi po bronieniu picków, jeśli miałbym w składzie bolków, którzy nie potrafią bronić 1 na 1, albo pod koszem mam ludzi którzy blokują razem 0,5 rzutu w meczu. Tak jak pisałem. Możesz sobie sprawdzić drtg z każdego pojedynczego meczu. Ty z kolei cały czas z uporem maniaka powtarzasz o tych 80 meczach.
Moim zdaniem takie symulowanie jakie Ty robisz ma sporo wad. Po pierwsze porównujemy drużyny z dwóch innych dekad. Raz, że były inne przepisy. Dwa, że przepisy zmieniały sposób grania. Kiedyś linia trójek była bliżej, skupisko graczy pod koszem. Dzisiaj gra się szerzej. Już samo to utrudniałoby funkcjonowanie obrony Bulls w tej dekadzie, gdzie dużą wagę przykłada się do rzucania i bronienia trójek. Moim zdaniem sensowne jest porównywanie jak drużyna A i drużyna B dawała sobie radę z rywalami w swoich czasach. Jak spisywali się przeciwko rywalom na przepisach, które obowiązywały w danym okresie.
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/11 11:34:00
Proponuję zatem, żebyś napisał "w meczu nr 3 Rodman nie bronił Shaqa", tak będzie uczciwiej :)
Ile razy można grać hack a Shaq, dwa ? I kiedy ? W połowie meczu ? W clutch, kiedy może być po herbacie ? Gasol-Wolf/Koncak to oczywista konieczność podwajania, albo liczenia na iq def tych graczy i że zespół nie straci za wiele zanim Bynum 2 razy nie sfauluje Shaqa i pójdzie siedzieć. Mówiłeś o liczbie fauli O'Neala i Bynuma, ze jest porównywalna - zwróć jednak uwagę, zę Shaq łapał je w znacznie większym przedziale czasowym niż Bynum i już miał do czynienia z graczami tego typu, za to Bynum NIGDY nie krył nikogo takiego jak Shaq; przenosząc to na gruint Bulls-Lakers, jeśli LOngley na Shaqu dostawał 64 %, to ile dostałby od Bynuma, który w ogóle nie aspiruje do porównania z O'Nealem ? Zakładając zlimitowanie wejść na kosz niskich La przez perimeter-Def Bulls Bynum nie ma easy pts i easy rebs. Zostają regular rebs - i tutaj : jesli LOngley ograniczył w serii Shaqa do mniejszej liczby zbiórek w przeliczeniu na minuty niż w Rs, to znaczy, że byłby zdolny do tego samego z górką - w starciu z Bynumem, więc czy Bynumowi zostają jakieś atuty off ? Twoja opinia. Wg mnie, jest przynajmniej remisowo, ze wg na Off Shaqa. Spoko, jak chodzi o Ft Shaqa, to możliwe, aczkolwiek w playoffs 96 miał tylko 3 takie mecze, na 12 rozegranych, w tym dwa przeciw starym wyjadaczom Thorpowi i Westowi. Bynum to szczaw przy nich, a czynnik doświadczenia jak sądzę jest tu niebagatelny. Bynum miałby problemy ze swoim Rs-level,biorąc pod uwage, ze karmiąca go permieter-Off La zderzyłaby się z być może best ever permieter Def po stronie Bulls. W obronie zebrałby parę piłek, to pewne, ale nie widzę jego Off, a dla wyniku tej serii Off frontu Bullsowego nie byłaby konieczna, albo nawet istotna, pomijając Off rebs Rodmana. Napisałem, co mnie obchodzi - konkretny matchup z konkretną drużyną. w jakieś wrózenie z fusów całosezonowych można się bawić, ale w momencie gdy dochodzi do konkretnej serii nie mają one większego znaczenia.
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/11 11:52:40
Nie zamierzam umniejszać def Pistons, ale używając twoich kart, mógłbym spytać, czy w swoim mistrzowskim sezonie 04 z Brownem zagrali serię z tak wybujale utalentowaną Off i wcale nie słabą Def drużyną jak Sonics Karla 96.Nie za bardzo. Mieli przeciwko sobie dobrze złożonych i solidnych Nets, mieli takich samych Pacers, którzy zresztą bronili nie gorzej niż sami Pistons, a w finale dostali Lakersów naszpikowanych no-names i emerytami, ktorych atak łatwo było ograniczyć. Off Sonics 96 to był poziom zdecydowanie wyższy niż wszystkich rywali Pistons w 04.
Drtg nie informuje cię dokładnie przeciw komu je traci, w jakim momencie sezonu i czy traci w większości dzieki własnej grze. Wiesz jaka jest specyfika gry, zespół może bronić dobrze cały sezon, ale jesli w kluczowych meczach broni słabo, to wszystko weryfikuje. Dlatego całościowy współczynnik daje powierzchowny osąd. Chyba, ze się akceptuje takie osądy, albo są one akurat na miejscu w danej dyskusji, wtedy nie mam nic przeciwko. Cóz, mógłbyś np wskazać na jakiś element w obronie, np bronienie pików, który w symulowanym matchupie można by uznać za argument in plus/in minus. Gdybyś np miał dobra obronę z najsłabszym pkt w postaci pik-Def przeciw Off z najlepszym pkt pik-Off, to mógłbyś potem nie być zaskoczony, że dobra Def straciła więcej pts niż zazwyczaj :) Słuszne uwagi. Cóz począć, skoro już dałeś to "front La miałby lepsze argumenty niż front Bulls" - jakoś musiałem się do tego odnieść symulując jakby to wyglądało, wg mnie, w realnej konfrontacji, co wydało mi się jednym sensownym sposobem takowego odniesienia.
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/11 21:59:07
Jeśli chodzi o liczbę fauli Shaqa i Bynuma. W RS jest ona porównywalna w przeliczeniu na 36 minut. Bynum grając swoje minuty ma fauli mniej. W tegorocznych PO Bynum ma średnio chyba 2,75 faulu. Shaq w wersji 96' bo o takiej mówimy w PO miał średnio 3,33 faulu w meczu. Rywali chyba nie miał jakiś wybitnych ofensywnie. West, Grant Long czy wreszcie Longley to nie są jakieś wybitne nazwiska.
I to jest właśnie problem tych twoich symulacji. Patrzysz pozytywnie tylko na jedną stronę. Hack a Shaq można grac zdecydowanie częściej niż 1 czy 2 razy. Tym bardziej jeśli Shaq ma dzień na poziomie 1/9 z FT (g3 z Bulls). Mówisz, że Magic musieliby podwajać Gasola. Ok, ale to samo tyczy się bronienia Shaqa. Lakers mogliby go podwajać bardzo często wiedząc, że obok dzielą i rządzą Koncak na przemian z Wolfem. Z resztą ja pamiętam jak Shaqa bronili Jazz, którym wychodziło to najlepiej w lidze. Ustawiali Ostertaga, który był długi i swoje ważył. Miał stać twardo choćby nie wiadomo co się działo. Jak sytuacja się waliła to miał faulować. Podwojenia szły kiedy tylko się dało. No i chyba najważniejsza rzecz. Stockton z Hornackiem cały czas próbowali wybijać Shaqowi piłkę gdy ten wchodził w jakikolwiek kozioł. Jeśli Shaq piłki nie stracił, to przynajmniej miał słabszą pozycje do rzutu i FG% sypało się do -50%. Z Bynuma robisz jakiegoś kołka defensywnego. Chłopak nieźle broni. Jest długi, ma blok, a poza tym w konfrontacji z Shaqiem dysponowałby swoimi 130 kilogramami co byłoby nie bez znaczenia w przepychankach po koszem. No i oczywiście to wybijanie mu piłki z kozła przez obwodowych. Przecież Lakers tak właśnie bronili Howarda w zeszłorocznych finałach i przynosiło to dobry efekt, a Howard jednak mniej kozłuje od tamtego Shaqa. Pacers nie mieli słabej ofensywy w tamtym czasie. Ilość punktów przez nich rzucanych może być myląca, bo byli w czołówce ligi jeśli chodzi o wolne tempo grania. Reggie się już kończył. Ale mieli przecież J.O'Neala będącego w swoim najlepszym okresie i robiącego 20/10. Był Artest, który potrafił pograć w ataku. Był Harrington, czołowy rezerwowy tamtego sezonu. Lakers też mieli dobrą ofensywę. Był cały czas mocny Shaq, który zagrał dobre finały. Był przecież Kobe. Malone, który co prawda w pełni sił był tylko w pierwszych dwóch meczach finałów, ale grał cały czas dobrze. Payton. Z resztą ja się nie upieram przy Pistons 04. Rok później grali podobną obronę, a w PO ograli Heat, którzy byli na 5 miejscu pod względem ofensywy w tamtej lidze. W serii PO zatrzymali Heat ograniczając ich do 101ortg podczas gdy w RS mieli ponad 110. W finale byli przecież Spurs. Słynący również z defensywy, ale mający w składzie Manu, Tima, Parkera i dobrą egzekucję ataku. Też zostali ograniczeni względem RS.
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/12 11:22:38
Fesenko, Lopez i Perkins są chyba jeszcze gorsi w Off :)
Imo tutaj porównanie jest inne - przyjmijmy,że Shaq łapał na tycvh akurat gościach swoje 3,3 fpg. czy na Bynumie łapałby więcej ? Może o pół faula. Powiedzmy, że do 4 fpg. A jesli Bynum na fesenko i Perkinsie łapie 2,7, to ile łapałby na shaqu ? West & Thorpe złapali 21/3, Long 11/3, Longley 20/4. nawet optymistyczny wariant "longowski" śrubuje fpg Bynuma, a biorąc pod uwagę czynnik doświadczenia, to mówimy o hurraoptymistycznym założeniu. Tak patrzę, masz rację, dlatego że nie zgadzam się z twoją tezą i staram się to objaśnić racjonalnie. Nie piszę, że "nie masz racji i szlus", tylko jakoś próbuję swoje zdanie uzasadnić. Lakers mieliby podwajać Shaqa Gasolem ? W jaki sposób ? Koncak czy Wolf to byli mało motoryczni gracze, ale z 2 metrów jeszcze skończyć umieli. Musieli by ew podwajać z obwodu, otwierając się na Scotta, Andersona i Penny'ego. Bulls postawili na 1 na 1 z O'Nealem i przydusili strzelców. Powiodło się. Jax zagrałby ten sam wariant. Shaq ćwiczyłby Bynuma, a później Gasola. Mbenga to dość ciekawy pomysł, ale karleje przy tym Off La. Rok temu v Howard finałowe występy Mbengi i Powella można liczyć w sekundach właściwie. Jax z nich nie korzystał v Dwight (symilarnie słaby w Fts, co Shaq), to miałby nimi grać v Shaq ? Aha, Bynum v Howard 21 fauli w 5 grach, czyli 4 z groszami p/g, średnio 19 minut na mecz. Wiem, że mówimy o Bynumie'10, ale pisałeś o Shaq-Ostertag'97, to sobie pozwoliłem trochę odbić w bok :) Malone był wtedy właściwie off the game. Niedawno Ewing z 96 był w twojej opinii na "zejściu", a teraz Malone niby był dobry wtedy ? Miał 41 lat, grał bo inną opcją na PF byli Medvedenko albo Cook :) Off La miał dwóch ludzi i nikogo poza tym. Trudniejsze serie Pistons grali w EC. Miami v Pist w 2005 rzucali 3 razy 46 z gry, 2 razy ponad 50 w 7-meczowej serii. Nie wiem, czy jest to najlepsze "ograniczanie" jako takie. W Rs się rózne rzeczy dzieją, na słabiakach można nabić całkiem fajny Fg za cały sezon, ale w serii Pistons nie wykazali na nich tej defensywnej niszczycielskiej mocy w jakimś dużym stopniu.
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/12 19:26:13
Jeśli Shaq łapałby dajmy na to te 4 f/mecz to oznaczałoby to jego foul trouble i spadek minut. Jeśli i Shaq i Bynum mieliby problemy z faulami to o ile dla Lakers nie byłby to wielki problem bo wchodzi Odom, a Gasol dalej robi swoje, tak dla Magic byłby to problem kolosalny.
Mnie jest ciężko sobie wyobrazić Shaqa robiącego jednocześnie następujące rzeczy przez większą część serii: -rzuca +30ppg na dobrym % -ogarnia tablice -wyfaulowuje Bynuma, samemu nie mając foul trouble -zajmuje się później Gasolem i go limituje Naprawdę musiałby dokonywać cudów, żeby zrealizować tyle punktów przeciwko takiemu frontowi jak Lakers. Bulls podwajali Shaqa. Kilka razy robił to Rodman. Mógłby też i Gasol. Przy dobrym podwojeniu nie jest łatwo dostarczyć piłkę do wolnego zawodnika tak by ją dostał 2 m od obręczy. Mówisz, że Gasol byłby podwajany. Być może, ale on ma bardzo dobre podanie i nie byłby to dla niego i Lakers wielki problem. I jeszcze co do fauli Bynuma. Hack a Shaq też mogłoby zrobić w tej kwestii swoje. Weźmy sytuacje, że taki Vujacic wchodzi na parkiet i wysyła Shaqa na linie. Nawet kilka razy w ciągu meczu. Magic w ten sposób tracą kilka posiadań, w których Bynum mógłby popełnić faul w obronie. Nawet biorąc pod uwagę pozytywny przebieg wydarzeń dla Magic. Shaq gra +40 minut. Bynum ma foul trouble, ale i tak pograłby +20 minut i coś od siebie dorzucił nawet z tych łatwych pozycji. Perimeter Magic nie był rewelacyjny. Gdy Bynum siedziałby na ławce, Gasol przechodzi na C mając prawdopodobnie góra 1 czy 2 przewinienia, a Odom wchodzi i skacze po głowie Koncakowi i Wolfowi. Nawet przy jego tendencji znikania, grając +20 minut robiłby double double jeżdżąc na wszystkie strony z tymi kołkami. Jak dla mnie przewaga po stronie Lakers nawet przy tym optymistycznym dla Magic scenariuszu. Z ilością fauli to jest prawdziwe wróżenie z fusów. Nie zawsze potencjał rywala z matchupu przekłada się na ilość fauli. Faul można zrobić na 101 sposobów także ciężko tu coś wyrokować.
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/12 19:42:46
Nie wiem z jakich narzędzi korzystałby Jax w ewentualnej rywalizacji. Nie jestem Nostradamusem.
O Ewingu pisałem, że za sobą miał okres gdy grał najlepszy basket. Z Malonem to inna bajka bo on nie był ani pierwszą, ani drugą opcją Lakers. Miał 41 lat, ale on był zawsze wzorem przygotowania. Kontuzje go omijały, ciężko było zauważyć jakiekolwiek zużycie. Jeszcze w sezonie 02/03 robił statsy na poziomie 20/8. W Lakers było 13/9 więc też ładnie jak na 3 opcje w drużynie. Broń Boże nie chce robić z niego TOP PF tamtego sezonu. Robił swoje, grał to co od niego oczekiwali. Najważniejsi byli i tak Shaq z Kobe. Tak samo można by powiedzieć, że off Lakers z three peatu opierał się na 2 zawodnikach. Heat w RS 04/05 mieli ortg 110,2. W 1 rundzie PO przeciwko dobrej obronie Nets mieli 115,5 ortg w każdym meczu rzucając +100pkt. W serii z Wizards mieli ortg 112,7. Tylko raz spadając do 99 pkt. Pistons ograniczyli ich do 101 ortg, tracąc tylko raz +100pkt, a w g6 zatrzymując ich na ledwie 66 punktach. Moim zdaniem nieźle. W sezonie 03/04 byli jeszcze Bucks. W RS czołowa ofensywa ligi z ortg 106,5. Pistons zatrzymali ich w serii na 96. Pacers o których wspominałem mieli najlepszy bilans po RS. Ortg 103,8. Pistons zatrzymali ich na 88 i na 34,9 FG%. I tak dalej i tak dalej. W zasadzie nie sposób znaleźć drużyny, która nie została grubo ograniczona przez obronę Pistons w tamtych latach.
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/13 11:32:29
Niekoniecznie. W 96 : w meczach, w ktorych łapał minimum 4 faule grał odpowiednio : 36, 32, 37, 45, 42 minuty.
Brak Bynuma zmusza do eksploatowania Gasola w obronie v Shaq. Odom oczywiście robi problem v Koncak/Wolf, ale jako że Odom to nie jest banger spokojnie mógłby być kryty niższym graczem. Bulls podwajali go w czasami w dość szczególny sposób : w momencie obrotu podbiegał ktoś, kto miał go skonfudować w trakcie akcji rzutowej. Robili ten czasami sztuczny tłok, ale w sumie, dla taktyki team v team, krycie go 1 na 1 było najlepsze. Nie sądzę,żeby Jax wtedy stosował inny wariant i w ew serii La-Magic zastosował inny, w sytuacji gdy tamten się sprawdził i Bull wygrali do zera. Na czyms pts trzeba stracić, czy na podwajaniu Gasola, czy na wygrywaniu przez niego 1 na 1, whatever. Ale rzecz główna polega na tym, wg mnie,zeby rozbić zespołowe granie. Samych mocnych pkt nikt nie ma. Imo, nadal kluczem jest Bynum i jego ft na Shaqu, które wydaje się bardzo prawdopodobne biorąc pod uwagę ogólną jego faulogenność i choćby te statsy fauli v Howard sprzed roku, o ile można je wziąć pod uwagę. Nawet w serii z Suns miał 4 mecze z min 4 faulami i tylko raz w serii zagrał ponad 20 minut. Niezbyt to dobrze wrózy, bo wszyscy do kupy jego rywale z Suns, to nawet nie było 50 % mocy Shaqa. weźmy 20 minut pg Bynuma. Co z pozostałymi 28, może 33 ? Kto kryje Shaqa ? Shaq nie dopuszcza do łatwych koszy z bliska NAWET Gasola, z 4-5 metra - pewnie byłoby już lepiej z pozycjami, ale z Fg niekoniecznie. Gasol Shaqa nie ma szans w taki sposób, zeby uniknąć fauli, albo easy pts w koszu La. Nie ma szans. PO prostu. Z oczywistych względów, które obaj kumamy, jak sądzę. Powiedzmy, że taki matchup utrzymuje się nawet i te 2,5 kwarty. Kto na tym lepiej wychodzi ? Kto ma korzystniejszą sytuację z tej dwójki ? Piki - wyżej od kosza. Powiedzmy, że tutaj Gasol miałby większą szansę pojechać Shaqowi. Ale z kim będzie to grał, La coraz rzadziej używają tych zagrywek, a już zwłaszcza do kończenia z bliska, co dawałoby szansę obejść Shaqa. Hack a Shaq to mógłby być problem, ale nikt tak naprawdę nigdy tego nie grał konsekwentnie, a poza tym Shaq był tym trafiony tylko na początku, potem, im częsciej, tym się lepiej przykładał do Fts. Bynum mógłby oszczędzić 1 faul, ale to wiele nie zmienia w obrazie sytuacji, wg mnie. "Odom skacze po glowie" - uff... ;)) CÓz, dla mnie to ciągle wygląda na zabawę pt : na ile La byliby w stanie pograć przeciw Shaqowi, a róznica między Bulls, a La jest wg mnie taka, ze Bulls mogli poświęcić na obronę Shaqa graczy nieistotnych z pkt widzenia team-Off, zaś La musieliby do tej cięzkiej pracy dać graczy, co w Off są bardzo ważni. Zobacz, jak Gasol traci w tych finałach na konieczności krycia Garnetta, który wcale tytanem odbierającym oddech i energię zderzeniami, fizycznymi konfrontacjami itd, czyli nikim nawet podobnym do Shaqa nie jest. I musi grać po 40 minut Gasol. Jak wyglądałby jego Off, skoro v BC już wyglądać zaczyna podejrzanie ?
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/13 11:57:26
Ja myślę, że Jax korzystałby z tych, które mu przyniosły sukces poprzednio. Magic'96 byliby wszak Magic'96 nadal.
Na mój gust Ewing 96 to nadal dobry, i dojrzały, Ewing. Malone 04, to 41-letni zmęczony, powoli kontuzjami trapiony facet, który musi grać znacznie więcej niż jest w stanie, i już w 8 z 21 gier playoffs nie rzuca nawet 40 z gry. Zima Malone'a ;) No dobrze, idąc wg (innych) statsów, choć tego nie lubię specjalnie. Pistons w 04-05 limitowali przeciwników do 43 % z gry. Średnio. Miami Heat w serii rzucali im : 46,8 46,2 52,3 44,4 52,5 40,6 46,4, czyli 6 na 7 razy rzucali pow średniej. Z kolei sami Heat w sezonie rzucali w Off 48,6 %, a więc 2 razy na 7 gier przekroczyli swoją średnią. Imo, niezły mętlik : Heat zostali istotnie ograniczeni w swojej produkcji sezonowej, ale i Pistonsowa obrona została uszkodzona w większym stopniu niż w sezonie, a biorąc pod uwagę róznice w obu słupkach w stos do średniej został zachowany pewien stan równowagi i wg mnie nikt nikogo nie ograniczył w stopniu decydującym, co zresztą, imo pokazuje fakt, że było 7 meczów i o wyniku serii rozstrzygało koniec końców 6 pkt. Ale to tylko a'propos skuteczności rzutów z gry, która jednak, chyba, tak całkiem niestotna nie jest. Co do Pacers Off-Pistons Def to sprawa jest jasna, nie ma sporu. Sa to jednak inne sezony, serię z Heat Pistons mieli rok później. Nie wiem, czy da się jedno z drugim porównywać, bo to jednak inny rytm sezonowy, forma, zawsze inne okoliczności przyrody. 2010/06/22 08:54:54
Def La ruchliwa i agresywna, świetne krycie na słabej stronie, z której BC często lubią uruchmiać swój ruch piłki; piki jakieś Celtowie próbowali w ogóle grać ? ;)
|
|