Blog > Komentarze do wpisu

MVP Bryant - szerzej, ze statsami, gwoli wyjaśnienia

Kilka zdań tytułem wstępu - notkę poprzednią napisaliśmy na szybko, na gorąco, przed wyjściem do pracy. Owszem - jesteśmy skłonni przyznać, że być może za szybko. Swoich opinii nie poparliśmy żadnymi cyferkami, ani konkretnymi argumentami, tylko odczuciami. Rozumiemy złość i rozgoryczenie niektórych czytelników, choć niektóre Wasze reakcje (nie tylko "rutkowski ty pierdoło weź się nie popłacz", ale również te "tę notkę mógł dać rozżalony 13-letni gimnazjalista", "przy następnej takiej okazji przestaję czytać SG") uważamy za znacznie przesadzone.

Będą się na tym blogu pojawiać tezy kontrowersyjne. Czasem - z braku czasu (zwłaszcza rano) - nie argumentowane. Ale jeśli szum będzie duży, to tak jak teraz - wywołani do odpowiedzi - odpowiadamy.

Przede wszystkim, kochani czytelnicy, błagam, czytajcie ze zrozumieniem.

Nie napisaliśmy, że Kobe nie zasłużył na MVP Finałów. Wręcz przeciwnie - napisaliśmy, że zasłużył (cytat: "bez dwóch zdań to on był MVP Lakers"). W LA nie było nikogo bardziej wartościowego. Nie próbujemy umniejszać jego osiągnięcia, nie napisaliśmy, że Kobe nie jest wielki. Jest wielki. Jest 5-krotnym mistrzem NBA. Niewielu ludzi może to o sobie powiedzieć.

Oczywiście, że kibicowaliśmy Celtics, ale uważamy, że Lakers wygrali zasłużenie. Gratulujemy zwycięzcom, współczujemy pokonanym.

Powtarzamy akapit, który wzbudził najwięcej kontrowersji:

"Czy Michael Jordan zagrał kiedyś równie nieskuteczne finały? Czy w ogóle zagrał kiedyś równie nieskuteczną serię w playoffs? Czy zagrał kiedykolwiek tak katastrofalnie w G7? Czy w ogóle w historii NBA był kiedykolwiek MVP Finałów z niższą skutecznością? Czy Kobe Bryant był najmniej wartościowym MVP Finałów ever?"

Napisaliśmy tylko (bez sprawdzania), że być może był to najmniej wartościowy MVP Finałów ever. Teraz sprawdziliśmy ostatnie 30 lat. Jeśli chodzi o skuteczność - mieliśmy rację. Jeśli chodzi o liczbę meczów na skuteczności poniżej 50% - również. Rozgrywający - Billups i Tony Parker mieli nawet 50%+. Nawet Paul Pierce, któremu raz przytrafiło się 2 z 14, miał ponad 43%. Wytykacie nam MJa A.D. 1996, który miał 41.5%. Rzeczywiście - to drugi najsłabszy występ MVP Finałów. Ale to jednak ciut lepszy.

Napisaliśmy, że że Michael, do którego porównywany bywa Kobe - chyba nigdy w playoffach takiej nieskutecznej serii. I serii, w której ANI RAZU nie trafił ze skutecznością 50%+ rzeczywiście póki co nie znaleźliśmy. I na razie nikt nam nie udowodnił, że jest inaczej. Co najwyżej są wyjmowane z kontekstu pojedyncze mecze, w których MVP finałów ceglił. Nie o tym dyskutujemy - dyskutujemy o całości.

Nie sprawdzaliśmy w statsach, pisaliśmy na szybko, podkreślamy, że możemy się mylić. Ale na razie wygląda na to, że nas intuicja nie zawiodła.

Dodatkowo problem polega też na tym, że nawet jeśli uznać przykład MJ-a za wystarczający (bo co to za różnica 1%), to występ Kobe Bryanta na marnym procencie w Finale nie jest niestety wyjatkiem. I na tym, że sytuacja, kiedy drży mu ręka w meczach przesądzających o tytule, nie zdarzyła się po raz pierwszy. W 2004 z Detroit trafił 38% rzutów (i tylko 7 z 21 w clincherze). 2 lata temu, kiedy przegrywali z Bostonem - 40,5% (w tym tylko 6 z 19 w kluczowym meczu nr 4 w LA i 7 z 22 w clincherze). A w swoich pierwszych finałach, w 2000, z Indiana Pacers, trafił 36,7% rzutów.

50% przekroczył w Finale tylko raz - gdy razem z Shaqiem rozbijali New Jersey Nets, w najbardziej jednostronnych finałach jakie pamiętamy. Ale jeśli już spojrzeć na G7 niesamowitej serii z Sacramento w tym samym roku, nazywanej powszechnie przedwczesnym finałem, to znowu nie wygląda to imponująco. 10/26. Skuteczność Bryanta w całej tamtej serii 41,8%. A przecież Kings do tytanów obrony nie należeli. Przez ciekawość sprawdziliśmy jeszcze siódmy mecz z Houston w ubiegłym roku. Lakers zmietli wtedy Rockets, ale rękami Pau Gasola (21/18). Kobe trafił 4 z 12 rzutów.

Podsumujmy naszą tezę: Kobe Bryant, wybitny koszykarz, pewnie najwybitniejszy w tej dekadzie, pięciokrotny mistrz NBA, w finałach NBA grywa zazwyczaj gorzej niż w niefinałach, ma też często problemy ze skutecznością w meczach kluczowych (G7 i mecze kończące serię). I w tych kategoriach - w porównaniu z Michaelem Jordanem, najwybitniejszym koszykarzem lat 90-tych, wypada blado. A nawet bardzo blado.

Zestawiliśmy skuteczność obu panów w Finałach NBA.

Kobe 2000 (Indiana, 22 lata): 15,6 pkt., 36,7%
Kobe 2001 (Philadelphia, 23 lata): 24,6 pkt., 41,5%
Kobe 2002 (New Jersey, 24 lata): 26,8 pkt., 51,4%
Kobe 2004 (Detroit, 26 lat): 22,6 pkt., 38,1%
Kobe 2008 (Boston, 30 lat): 25,7 pkt., 40,5%
Kobe 2009 (Orlando, 31 lat): 32,4 pkt., 43%
Kobe 2010 (Boston, 32 lata): 28,6 pkt., 40,4%

Michael 1991 (Lakers, 28 lat): 31,2 pkt., 55,8%
Michael 1992 (Portland, 29 lat): 35,8 pkt., 52,6%
Michael 1993 (Phoenix, 30 lat): 41 (!) pkt., 50,8%
Michael 1996 (Seattle, 33 lata): 27,3 pkt., 41,5%
Michael 1997 (Utah, 34 lata): 32,3 pkt., 45,6%
Michael 1998 (Utah, 35 lat): 33,5 pkt., 42,7%

To już są suche cyferki, tu nie ma miejsca na manipulację.

Od Bryanta oczekuje się więcej, tak jak oczekiwało się tego od Michaela. Jest megastarem, miewał serie 40, 50-punktowe, bywał królem strzelców. W playoffach, a zwłaszcza w finałach powinien wznosić się na absolutne Himalaje. Nie wznosi się. Powinien wyraźnie poprawiać swoje zdobycze punktowe z regular season. Udało mu się to trzykrotnie na 7 prób. A wyraźnie lepszy od osiągów z regular season był tylko raz - w 2009 (32,4 vs. 26,8). Michael - odwrotnie, tylko raz (z Seattle) miał średnią w finałach gorszą od tej z regular season.

Fajnie, gdyby Kobemu zdarzały się mecze wielkie, w których sam poprowadzi Lakers do zwycięstwa. Jak Wade 4 lata temu, jak Michael w każdych swoich finałach. Ale się nie zdarzają. W tegorocznych finałach nie było takiego meczu ani jednego. Było półtorej kwarty, kiedy zdobył bodaj 23 pkt. Lakers z rzędu. Ale znowu - akurat tamten mecz Lakers przegrali.

Aha, ci, którzy twierdzą, że w czasach MJa nikt tak nie bronił jak Celtics w tym roku, najwyraźniej nie pamiętają Detroit Pistons. Nie pamiętają New York Knicks. Co więcej - od tamtych czasów przepisy się zmieniły - na korzyść atakujących. Sorry.

Tyle wyjaśnień, nie łudzimy się, wiemy, że czekają nas kolejne flejmy. Ale prosimy tym razem - więcej argumentów merytorycznych, mniej argumentów ad personam.

piątek, 18 czerwca 2010, mrpw
Tagi: Kobe

Komentarze
Gość: mody, 095160203027.wroclaw.vectranet.pl
2010/06/18 14:55:37
A po co Wy się w ogóle tłumaczyćie ?! Mamy demokracje ! :) Nie słuchajcie tych debili ! :D
-
Gość: Partyzant, ip-94-42-56-26.multimo.pl
2010/06/18 14:56:42
Te zdania są tutaj kluczowe: "Aha, ci, którzy twierdzą, że w czasach MJa nikt tak nie bronił jak Celtics w tym roku, najwyraźniej nie pamiętają Detroit Pistons. Nie pamiętają New York Knicks. Co więcej - od tamtych czasów przepisy się zmieniły - na korzyść atakujących. Sorry."

Nic dodac. nic ująć. Kobemu do MJa dalej niż Lebronowi do Kobe'a. I to się już nie zmieni.
-
2010/06/18 14:57:44
Dużo z komentarzy to już była rozmowa pomiędzy czytelnikami stąd kłótnia czy był MVP czy nie. Przeczytano ze zrozumieniem ;)

Ja mam żal, że taka notka na ulubionym portalu popsuła mi świetny humor. Ale odzyskałem go czytając komentarze :)
LA FTW
-
2010/06/18 14:59:11
nkn69: podkreślam, Lakers wygrali dziś zasłużenie, byli zespołem lepszym. gratulacje :-)
-
2010/06/18 15:12:08
Teraz naszedł mnie taki pomysł.
Temat na następną notkę:
"Czy Lakers zostaną Spursami drugiej połowy pierwszej dekady XXI wieku?" Czyli o tym jak Lakers stali się najbardziej nielubianą mistrzowską drużyną NBA...
PS. Nie chcę już popadać w skrajne emocje bo zbytnia egzaltacja sportem w ogóle zdrowa nie jest. Ale ostatnie co chcę powiedzieć to:
Przestańcie Kobego porównywać do MJa, LBJa itd.
Wygrał? Wygrał.
Powinno się liczyć teraz to. Dzisiaj jest dzień na świętowanie. Jutro można skrytykować co nie co. Byle konstruktywnie. Najłatwiej napisać, że "Brajant jest ujowy".
A może ktoś z wszechwiedzących (może The Truth?) wyjaśni dlaczego Bryant nie dostawał czystych pozycji? A najlepiej powie jak to zmienić? I najważniejsze! Dlaczego Boston nie dał rady? Skoro Bryant jest taki słaby, dlaczego cała banda all-starsów sobie nie poradziła?

@MRPW - żartowałem, że przestanę was czytać ;) Utraty SG po wcześniejszym zniknięciu PoBandzie bym nie zniósł :P Szczególnie notek na sport.pl i nieśmiertelnej linii 6,25 w NBA! xD
Pzdr.
-
Gość: darko 23, a63.na5.pl
2010/06/18 15:12:23
TRUE TRUE TRUE AND ONE MORE TIME TRUE
ZA DUŻO NAPINACTWA U KOBASA ..... :) A BOZIA NIE LUBI TAKICH
-
2010/06/18 15:15:39
tyle że to 13/27 Kobego w meczu nr 5 było warte dużo więcej niż 48%, bo ostatnie 5 nietrafionych rzutów to były trójki, które musiały być odpalone, w tej chwili, w tym miejscu, więc zaliczyłbym to jako +50.

Co do porównywania najlepszych defensyw: Jordan pokonał Pistons jak byli już u schyłku, po tym finale Pistons poszli w rozsypkę, wcześniej nie dawał im rady

w Knicks nie było chyba tylu świetnych defensorów naraz i nie było przede wszystkim Thibodeau, nie wiem, jedyne, czego jestem pewien to to, że nikt nie zagrałby lepiej przeciwko takiej defensywie.
-
Gość: Polothx, afdu60.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 15:16:18
Zagadzam sie z Wami mimo żejestem fanem Kobego że mimo że jest świetnym graczem, który wielokrotnie wyrgywał mecze i całe serie dla swojego zespołu to jakoś w finałach nie podniósł swojego poziomu gry odpowiednio. Ale pytanie o obrone. Troche już lat mam i pamiętam co nieco lata 1997 1998 jakoś jednak nie pamietam zeby Chicago miało na pprzeciw siebie taką obronę jaką prezentowali Celtics. zgadzam sie że Detroit i Knicks mieli super obrone ale z nimi nie grało Chicago w finale a jak grało to mieli problemy rłównież MJ... no i jeszcze nie rozumiem czemu teraz przepisy są korzystniejsze?? moim zdaniem dla takiego KB wcale nie są... bo można bronić strefą to raz, bo grano bardziej wtedy za MJ obronę jeden na jeden a tu bardziej liczyły sie indywidualne umiejętności, które wykorzystywał MJ i dlatego Lebron przeciw obronie Celtics także miał problemy mimo że z każdą inną obroną dawał sobie rade. To że hand checking jest zabroniony to nawet gorzej atakujący czuł presje wiedział kiedy może przyspieszyć i minąć obrońceteraz jest trudniej... ale to tylko moje zdanie
-
2010/06/18 15:17:13
Dla mnie MJ zawsze będzie najlepszy, na nim się wychowałem, to on zapoczątkował moje zainteresowanie koszykówką i NBA. Szacunek dla Kobe'go, jest świetnym graczem, 5-krotnym mistrzem, to takie czepianie się na siłę. A te wszystkie porównania czasem są bez sensu. Gdzie jest teraz LBJ jak już tak porównujemy?
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/18 15:17:53
MRPW, dlaczego zredukowaliście grę w koszykówkę do statystyki rzutów z gry ?

Czy defensywa, przywództwo, cechy energetyczno-mentalno-wolicjonalne nie mają naprawdę żadnego znaczenia już i o niczym nie mogą decydować, czy choćby równoważyć jakies słabości ?
Czy Kobe naprawdę na tym boisku nic więcej nie robił i nie znaczył poza wycegłowaniem tych 18 rzutów (z czego pewnie z 1/3 pod naporem zegara) ?



-
2010/06/18 15:20:38
@83
A MJ takich cech nie miał?
-
Gość: LOBO, fjc46.internetdsl.tpnet.pl
2010/06/18 15:30:15
Wciąż podkreślacie, że Bryant był "MVP Lakersów". Nie. On jest MVP finałów. I to wcale nie jest z Waszej strony fair, że to podkreślacie, bo tym samym sugerujecie, że w drugiej drużynie jest ktoś, kto mógł być MVP nie tylko Celtics, ale i całej serii, skoro Bryant jest tylko Lakersów. Prawda, że nie brzmi to dobrze? Absolutnie nie ma ani jednego zawodnika, który mógłby konkurować z Bryantem w wyścigu o miano MVP finałów 2010, chyba każdy się z tym zgodzi. Zwłaszcza próżno szuklać kogoś takiego w szeregach Celtics. Jedynie Gasol zaprezentował podobny poziom (równy przez całą serię), ale on też jest z LA. Dziwnie wygląda deprecjonowanie z Waszej strony MVP tych finałów, które określacie mianem najlepszych od 1998 roku. Skoro takie dobre, to i dobrzy gracze musieli grać. A wśród nich jeden na pewno sięwyróżniał jako NAJLPESZY (w NAJLEPSZYCH finałach od lat), więc to chyba jest osiągnięcie prawda? Podkreślacie wciąż jakądoskonałą obronęmają Celtics, a przypieprzacie się wciąż do JEDNEJ statystyki Kobego - skuteczności z gry. Przy takiej obronie, to nie jest ujma, tumbardziej, że w całej serii Laker rzucali na skuteczności 41,5%, czyli praktycznie tyle co Kobe. Więc chyba nie skompromitował się na tle kolegów, którym podobnie ciężko było zdobywać punkty przeciw Bostonowi, prawda? Myślę, że poza skutecznością z gry warte podkreślenia są takie statystyki jak 29 punktów na mecz, czy 8 zbiórek na mecz. W finałach NBA. Powinno wystarczyć. Podobnie wariowaliście na punkcie obrony Celtics, a w finale okazało się, że (chyba) Lakers mieli lepszą obronę, czyż nie? Pozwolili Bostonowi na 87 ppg, a sami rzucali ponad 90 ppg. A w dwóch ostatnich meczach Boston miał średnią 75 ppg. Myślę, że to sąfakty godne odnotowania po tych finałach, gdzie ofensywni Lakers mieli zostać zjedzenie przez defensywę Bostonu. Zaadaptowali się i pokonali ich bronią bostońską. Chciałbym jeszcze nawiązaćdo wyliczenia serii, nie tylko finałowych, w których Bryant rzucał na słabej skuteczności - przytoczyliście m.in. serięz Sacramento, którzy przecież"do tytanów obrony" nie należeli. Hmm, to jeśli przytaczacie to, to przytoczcie też serięz Suns z tego roku, którzy też do tytanów obrony nie należą - Bryant 33,7 ppg, 53% fg, 42% 3pfg, 7.2 rpg, 8.3 apg. Robi wrażenie. Podobnie było z Utah, którzy już bronić potrafią nieco lepiej. Dlatego nie bądźcie jednostronni - przytaczacie złe statystyki, to przytoczcie też te wybitne, bo takich w przypadku KB24 nie brakuje. Acha, a wtych finałach miał jeszcze 2.1 spg - nie mało, oj nie. Poczytałem też trochę komentarzy zza oceanu - wszyscy są zgodni i jednomyślni, że to były finały Bryanta, i tylko on zasługuje na MVP. Bezsensowna dyskusja, czy zasłużył, czy nie. Szczerze myślę, że rok temu z ORL grał gorzej niż teraz. Bo teraz musiał do tego bronić przez duże B. Tytaniczna praca na całym parkiecie. No wybaczcie, że siadło mu kilka rzutów mniej niż zwykle. Pozdrawiam.
-
Gość: rafiq aka bb2 z lakers.pl, h-87-199-34-18.dolsatbelchatow.pl
2010/06/18 15:30:42
uwaga: argument merytoryczny. a ile razy mj w finalach, musial zmierzyc sie z taka defensywa jaka mial boston'08, '10 czy pistons'04?

wzialem 1 serie z brzegu z playoffs, w ktorej mj musial grac przeciwko defensywie przez duze D. 93 rok finaly konferencji vs.knicks.
mj g1 10/27, g2 12/32, g3 3/18, g4 18/30, g5 11/24, g6 8/24. 62/155 czyli 40% z gry

nie chce mi sie szperac w statystykach pokazujaca efektywnosc defensywna zespolow z ktorymi musial sie zmierzyc mj w finalach ale uwazam, ze duzo lepszej skutecznosci nie mialby niz kb gdyby czesciej trafial na takie defensywy jak te ostatnio. podejmowalby moze lepsze decyzje ale czy % mialby lepsze? mj nie dysponowal takim rzutem z daleka jak kb. dzis juz nie tak latwo wejsc pod kosz...

orlando magic nie mieli odp na kb i zrobil dobra serie na przyzwoitej skutecznosci.

z szcunku do mj, nie bede wyciagal przegranych serii z pistons ale przyjmijmy, ze wtedy mj nie dysponowal mistrzowskim zespolem i trenerem.
-
2010/06/18 15:30:46
Aha, ci, którzy twierdzą, że w czasach MJa nikt tak nie bronił jak Celtics w tym roku, najwyraźniej nie pamiętają Detroit Pistons. Nie pamiętają New York Knicks. Co więcej - od tamtych czasów przepisy się zmieniły - na korzyść atakujących. Sorry.

Amen:)
-
Gość: rafiq aka bb2 z lakers.pl, h-87-199-34-18.dolsatbelchatow.pl
2010/06/18 15:31:50
w finalach nba mj nigdy nie mial tego szczescia by trafic na swietna defensywe.
-
Gość: pbos, 77-255-44-105.adsl.inetia.pl
2010/06/18 15:37:20
@MRPW: a mi nie podoba się to, że się zaczęliście tłumaczyć. Po co to jak racja wasza? Jeszcze ten początek notki okropny... że Kobe zasłużył. Za co pytam się? Za nazwisko chyba i ball hogging. Gasol zagrał jak MVP, on decydował w serii tej i poprzednich. Kobe to dodatek do niego. Porównajcie statsy tu i nie patrzcie na historię organizacji nazywanej Kobe Bryant
-
Gość: dafus, adrn17.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 15:38:13
Ja to nie wiem, co by musial zrobic Kobe, zeby przecinek przejrzal w koncu na oczy. Nikt Kobiemu nie odbiera wybitnych umiejetnosci, ale to jednak nie to i tyle.
-
Gość: , dsy53.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 15:42:09
nadal podzielam zdanie kogoś tam ze zachowujecie sie jak rozżalony 13 letni gimnazjalista bo to czy trafił 10-15 rzutów mniej od MJ w ciagu 7 meczów nie ma znaczenia chcecie cos tu udowodnić... Kobe jest talizmanem czynnikiem wygrywania z Detroit zawiedli Payton i Malone mieli dominować a obrona ich stłamsiła, Kobe rzuca przez podwójne potrójne rece kogo obchodzi skuteczność? Powtarzam nawet te 15 rzutów mniej trafionych to nic. Niektórzy na tym forum piszą naprawde ciekawe rzeczy : rafiq aka bb2 z lakers.pl , LOBO, przecinek
-
Gość: przemas.71, host-81-190-228-77.wroclaw.mm.pl
2010/06/18 15:47:04
lepiej nie mogliście odpowiedzieć.

dla mnie wniosek z tego jest jeszcze jeden - nie było lepszego obrońcy w latach 90. od Gary'ego Paytona, bo to on uprzykrzał życie MJ ! Sonics forever !

PS. kontynuując wątek Sonics, wiem, że zupełnie nie w temacie, ale dla fanów polecam - www.youtube-nocookie.com/watch?v=s9Dp20ydm1E .
-
Gość: m, 088156019043.olsztyn.vectranet.pl
2010/06/18 15:54:49
@MRPW; dzieki za wczorajsze "powodzenia". Przydało się i powiodło. ;) Od dziś jestem licencjonowanym m ;)
-
Gość: szefu, 198.208.240.25*
2010/06/18 15:55:50
@LOBO
Bardzo trafnie napisane, podpisuje sie obiema rekami i nogami.
Mysle ze tezy MRPW troche zalatuja na haterstwo na Kobe'im ale w takim delikatnym stopniu.
Finaly fajne. Duzo emocji. Czekalem na to i sie nie przeliczylem. Moze czuje delikatny niedosyt ze jednak Kobe nie wzniosl sie na mega wyzyny i nie rzucal po 40pkt z 50% skutecznoscia ale na litosc boska, on mial przed soba najlepsza defensywe w lidze! (czapki z glow i respekt dla BOS). Nie jestem fanem ani 1 ani 2 druzyny czy poszczegolnych graczy w ktoryms z tych zespolow. To bylo super widowisko iwarte wielu nieprzespanych nocy. Dzis wygral lepszy zespol i tylko to sie liczy.

I prosze skonczmy te porownania Kobe vs MJ bo jest tylko jeden MJ tak jak jest 1 KB, 1 LBJ itd, itp.. i kazdy z nic hna swoj sposob wyjatkowy.

Peace
-
Gość: pophorn, adsx69.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 15:56:38
calkowicie zgadzam sie z autorami, teraz juz jest jasne, ze Kobe'mu do MJ'a bardzo daleko. Jest swietny, ale to nie ta klasa co Michael. A jesli chodzi o MVP powaznie bym sie zastanowil czy aby Gasol bardziej nie zasluzy! kluczowe zbiorki, nieustajaca walka, dobra skutecznosc przy bardzo ciezkich pozycjach do rzutu, gdyby nie on nie sadze, zeby tak sie to skonczylo!
-
Gość: , dsy53.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 15:56:55
Payton miał 1,93cm a MJ przy rzucie skakał 80-100cm wiec zjadał go na śniadanie po prostu nie trafial wtedy i juz.
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/18 15:57:06
Przepisy to rzecz dyskusyjna. Uwielbiam się spierać na ten temat. Kiedyś był hand check. Dzisiaj nie ma. Kiedyś nie można było grać strefy, dzisiaj można. W czasie drugiego three peatu MJ-a i Bulls mieliśmy linię trójek bliżej, dzisiaj linia jest dalej.

Przy obronie Pistons 04 czy nawet mistrzowskich Spurs, wszystkie Knicksy czy Pistons 89' nie mają podejścia. Mówią o tym niemal wszystkie wskaźniki.

Celtics 08 to jest w zasadzie ten Knicksowy poziom.

Bad Boysi to zamierzchłe czasy, dzisiaj ich obrona nie zrobiłaby wielkiego wrażenia.
-
Gość: kosmoz, w3cache.axelspringer.pl
2010/06/18 15:58:31
Dzięki Panowie za tę notkę, poprzedniej nie komentowałem, choć miałem dużą ochotę ją skrytykować. Była za szybka, za powierzchowna i rzeczywiście nie na Waszym poziomie. Teraz już jestem spokojny, dobrze oglądać jak dbacie o jakość swojego bloga.
-
Gość: bbmaster, absa105.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 16:01:39
Simon@ ale teraz to walnąłeś babola :) Jak możesz twierdzić, że drużyny, które podałeś nie potrafiły by teraz bronić dobrze?? Chłopie podaj jakieś argumenty a nie:) Może masz problemy z czytaniem ale specjalnie dla ciebie skopiuje ten fragment "Ale prosimy tym razem - więcej argumentów merytorycznych, mniej argumentów ad personam." Jak chcesz pisać takie rzeczy to podaj argumenty a nie piszesz. Ja rozumiem, że możesz nie pamiętać czasów Bad Boys, więc może się nie wypowiadaj na ich temat:) Jeszcze raz gratuluje LA mistrzostwa.
-
2010/06/18 16:01:42
83: ależ bierzemy pod uwagę. i naprawdę uważamy, że Kobe jest wielkim koszykarzem. ale "ten wielki koszykarz w finałach NBA grywa zazwyczaj gorzej niż w niefinałach, ma też często problemy ze skutecznością w meczach kluczowych (G7 i mecze kończące serię). "

tyle.

LOBO: oczywiście, że KB jako najlepszy ze zwycięskiego LA jest niekwestionowanym MVP tych finałów a nie tylko Lakers, jeśli nie było to jasne - to przepraszamy
-
Gość: tyler, static-68-179-42-18.ptr.terago.net
2010/06/18 16:02:38
O czym w ogole jest rozmowa? Jak mozna porownywac czlowieka, ktory na szesc wystepow w finalach wygral wszystkie i w kazdym dostawal MVP?
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/18 16:07:02
@ MIgally
Jasne, ze Mj to miał. Tak jak ma KObe. I dlatego ich MVP są inne niż MVP np Pierce'a, Parkera czy Billupsa, którzy dostali je za to, ze mieli najlepszą ppg wsród równie dobrych kolegów. KObe i Mj dostali swoje MVp także w uznaniu swojego wpływu energetyczno-mentalno-przywódczo-psycho-cojonesowego. Ich zespoły zawsze się karmiły/ą ich wolą wygrywania, charakterem i agresją. To są kompletnie inne bajki. Dlatego nie bardzo akceptuję taki układ, ze bierzemy statsy rzutów (TYLKO !) i porównujemy, które MVP jest fajne, a kóre nie. Np MVP Parkera za słabą serię z Cavs, gdzie nie trzeba było psychy, jaj i twardej d,py, tylko można sobie było porzucać wesoło jest kompletnie nieporównywalne z MVP za tę serię dla Bryanta.

kwestia defense. Gra się na dwóch końcach boiska. Oba mają znaczenie równorzędne, a może nawet obronny większe. KObe miał 6-24 z gry. 18 pudeł. W obronie był pewnie z 70 razy. Nie wierzę, nawet nie muszę liczyć, taki jestem pewien, ze jakby policzyć ile razy był bezpośrednio przyczynił się do obrony, a ile razy zawinił kosza, z akcji Celtics to by się to wyrównało, albo przynajmniej te 18 cegieł wyglądałoby mniej niekorzystnie. Ale nawet oceniając na oko, chyba nikt nie odbiera KB,że grał w defense b dobrą serię. generalnie, chodzi więc o to, by nie obniżać wartości gracza za pomocą jednej statystyki.
-
Gość: travi, efz209.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 16:11:12
Kobe Bryant zdobyl swoj 5 tytul NBA. Lakers prowadzeni przez KB pokonali w finale najlepsza defensywe ostatnich lat - Boston Celtics z Garnettem, Allenem, Piearcem, Perkinsem i Rondo. I wszystko na temat. Kobe czasami rzuca na sile ale nie zauwazyliscie ze bardzo czesto jak juz sciagnie na siebie 2,3 a czasem i 4 obroncow podaje do ktoregos z partnerow to nikt nie odwazy sie na rzut? Dostajac pilke szukaja jak tylko ja oddac KB spowrotem. Kobe jest liderem przez duze L i tyle, patrzcie na uwielbienie jakim jest darzony w LA, przez kolegow z druzyny i nawet przez samego Magica. To nic nie znaczy? Nie mozna mu odmowic charyzmy i cech ktore pchaja ten zespol do kolejnych zwyciestw. MJ to MJ. On mial swoj czas i byl najlepszy. Teraz najlepszy jest Kobe a oceniac kto jest najlepszy w historii NBA to wrozenie z fusow. Bo niby dlaczego MJ ma byc najlepszym koszykarzem w historii skoro taki Bill Russell zdobyl 11 tytulow????? LAKERS ponownie mistrzem czy sie to komus podoba czy nie!!!
-
2010/06/18 16:11:32
Jeśli zacznie się porównać kogokolwiek z Jordanem to rzeczywiście może być problem. Generalnie problem z tą notką jest taki, że zupełnie zapomina się o okolicznościach finałów i patrzy się na suche cyferki. A przecież jasne jest, że każdy team a już szczegolnie w finale ukierunkowuje defensywę na Kobego, a bez jego punktów LAL meczów wygrać nie może. Oczywiste więc jest, że trafia na mniejszym procencie.

W ogóle co to za porównania - jak SAS opierdalało CLE to MVP miał naprzeciwko siebie Gibsona i z jakim procentem miał trafiać. Z Nets Kobe miał dobrą skuteczność bo grał przeciwko słabszej drużynie z przeciętną defensywą, i tak jest praktycznie zawsze gdy dla przyszłego MVP trafi się przeciętny matchup (choćby Vlad na Pierce'a) . A Boston 2008 i 2010 to jedne z najlepszych defense w historii ligi. Jeśli ktoś tego nie widzi to pozostaje mu masturbacja nad cyferkami i wmawianie sobie jak to Bryant zawodzi zdobywając kolejne tytuły i dochodząc do kolejnych finałów

Na koniec mam pytanie do fanów Bostonu, - czy uważacie, że ograł was najgorszy MVP ever i w związku z tym jak oceniacie waszą defense i w ogóle wartość całego teamu?
-
2010/06/18 16:13:00
Widzę że 83 mnie uprzedził bo mniej więcej to samo chciałem przekazać.
-
Gość: travi, efz209.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 16:14:32
Druga kwestia to obrona. Przy calym swoim ofensywnym geniuszu Kobe jest rowniez genialnym obronca. Nikt nie moze tego zaprzeczyc. W obronie wykrzesuje z siebie 110% w kazdej akcji. To rowniez odbija sie na jego poczynaniach w ofensywie.
-
Gość: HSN, chello089077081126.chello.pl
2010/06/18 16:15:45
"To już są suche cyferki, tu nie ma miejsca na manipulację."
Jest, jest. Te statsy nie uwzględniają różnicy w liczbie ataków w latach 90 i dziś.

"Aha, ci, którzy twierdzą, że w czasach MJa nikt tak nie bronił jak Celtics w tym roku, najwyraźniej nie pamiętają Detroit Pistons. Nie pamiętają New York Knicks."
Aha, czyli statsy dajemy z finałów, ale przykłady przeciwników z dobrą obroną bierzemy już z tej samej konferencji, a nie z finałów. To nie jest manipulacja?

Ja nie twierdzę, że KB jest lepszy od MJ, ale na takie naginanie rzeczywistości na potrzeby udowodnienia swojej tezy zgody nie ma!
-
2010/06/18 16:17:13
pbos frustracie jeden, już parę twoich (celowo z małej litery zakompleksiony człowieku) komentarzy przeczytałem i można stwierdzić oficjalnie - jesteś licencjonowanym idiotą.
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/18 16:17:20
bbmaster

Nie muszę pamiętać czasów Bad Boysów, by na podstawie ściągniętych z neta meczów tej drużyny wyciągnąć odpowiednie wnioski. Na pomoc przychodzą również konkretne statystyki. To były inne czasy, inna koszykówka. Drużyny rzadko rzucały zza łuku. Dzisiaj Bad Boysi broniąc tak jak wtedy zostaliby rozstrzelani z dystansu.

Mistrzowscy Bad Boys mieli drtg (ilość traconych pkt. na 100 posiadań) z RS na poziomie 104,7 i 103,5. Dla porównania Pistons 04 mieli drtg 95,4 a Celtics 08 drtg 98,9.

Jest jeszcze FG% przeciwników.
Celtics 08'- 41,9%
Pistons 04'- 41,3%
Bad Boys 89', 90'- 2 razy 44,7%
-
Gość: ~Qlasty~, acvi62.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 16:17:32
Dajcie notkę o Mundialu bo się rozkręcił na całego. Od początku drugiej kolejki (a nawet od meczu Hiszpanów) są bramki, emocje i niespodzianki. Urugwaj gromi, Argentyna gromi, zacięty mecz Greków i wygrana, Meksyk szaleje z radości, Klose wylatuje z boiska i Niemcy dostają w papu, tera Słowenia ogrywa USA, do tego garść czerwonych, słupków i poprzeczek, obroniony karny...
-
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2010/06/18 16:25:02
MRPW-Niepotrzebnie sie tlumaczycie,zawsze znajda sie gimnazjalistki z Lakers(znaczy z Koscielnej Wsi),dla ktorych Kobe Brickryant wczoraj spisal sie na medal w g7.jak i calej serii i nie wolno zlego slowa napisac na KB bo LA wygrali.Olac takich pampersow.

Natomiast brawa za statystyke kaleczenia przez KB 0.25 finalow,sam mialem kiedys to zrobic ale liczba cegiel mnie skutecznie odstraszala .5 tytulow fajnie brzmi,ale to jak osadzac ksiazke po okladce.Bryant dawal dupy w finalach wiecej niz ktokolwiek inny i to powinno byc przypominane z gwiazdka przy jego tytulach.W tej chwili jest bez watpienia MVP-Most Valuable Pussy.

"MRPW, dlaczego zredukowaliście grę w koszykówkę do statystyki rzutów z gry ?"
Rzekl procencik ,ktory uczynil z tego domene oceniania zawodnikow i olewal inne aspekty gry :))))))
Pamietam jak Lebron byl jebany za 25,7,7 40% g6 z Magic czy 27,19,10 przy 38% g6 z Bostonem przez przecinka i jemu podobnych szzzpecow glownie ze wzgledu na % z gry.Troche konsekwencji moje panie.
-
2010/06/18 16:25:29
No Panowie z Bloga odrobili zadanie domowe ;) A wierzcie mi Takich danych jest wiecej :)
Duzo wiecej... :D
-
Gość: Syk, c150-46.icpnet.pl
2010/06/18 16:27:58
Notka 10/10. Właśnie o to chodziło mi, gdy pisałem w komentarzu po wczorajszym meczu, że LAL wygrali, lecz Kobe swoją szansę przegrał.

A Rutkowski to ma jednak łeb i jaja. Winszuję.
;)
-
Gość: pbos, 77-255-44-105.adsl.inetia.pl
2010/06/18 16:32:15
www.youtube.com/watch?v=MyGqu9nAsE4&feature=player_embedded - Celtics przegrali, rozpaczam, ale jak tu się nie cieszyć takim Ron'em z konferencji:) II najlepsza po zwycięskim Zo
-
2010/06/18 16:34:14
pjaxz: zwróć uwagę, że nie piszemy tylko o jednej konkretnej serii. piszemy o szerszym trendzie. Kobe w finałach NBA grywa zazwyczaj gorzej niż w niefinałach, ma też często problemy ze skutecznością w meczach kluczowych (G7 i mecze kończące serię).
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/18 16:38:03
To co pisze The Truth jest z grubsza prawdą. Przecienk wychwala Kobego za liderszip, wspaniałą obronę i rzekome jaja w najważniejszym meczu sezonu. Mimo, że Kobe zagrał 6/24. Lebrona jechał jak mógł. Bo ten zagrał beznadziejnie serię w ofensywie przeciwko Celtics. Co z tego, że zagrał na lepszym % niż Kobe mimo słabszych kolegów przy boku. Facet się wtedy starał. Zbierał nawet 19 piłek w jednym meczu, ale wtedy nikogo to nie obchodziło. Lebron został ostatnią łazengą i łamagą bo Lebrona z natury się nie lubi. Przecinka nie obchodziła też obrona Lebrona na Piercie, który zagrał najsłabszą serię PO w karierze. Gdy się z nim o to spierałem pisał coś, że matchup Lebron-Pierce nie miał znaczenia, Pierce nie forsował gry itp. Nie jestem sympatykiem tych dwóch zawodników, ale doceniam ich umiejętności. Apeluję jednak o chociaż odrobinę obiektywizmu.
-
Gość: Krzysztof.Jaszek, chello089077089154.chello.pl
2010/06/18 16:40:37
Ta cała dyskusja nie ma znaczenia. Kobe zagrał wystarczająco dobrze żeby zgarnąć wszystkie nagrody i pokonać Celtics więc nie czepiajcie się tych stats :
-
Gość: DMG, 212.180.145.12*
2010/06/18 16:41:27
Zawsze mnie zastanawiało popieranie swoich teorii jedną, starannie wybraną z wielu daną statystyczną. Pamiętam, że używając podobnej logiki ktoś udowadniał, że Gortat powinien dostać Obrońcę Sezonu (bloki na minutę gry czy coś w ten deseń).
Koszykówka się zmieniła i nie ma co porównywać defynsywy i procentów sprzed wielu sezonów. Dla przykładu teraz zapanowała moda na "ewidentnie poszedł po faul, nawet nie myślał o trafieniu do kosza" jak mówi red. Michałowicz. Nie uwzględnienie rzutów z faulem (jak wiadomo teraz fauluje się tak żeby rywal na pewno nie trafił) i rzutów pod presją 24sek. nie daje nawet cienia prawdziwego obrazu skuteczności danego gracza.
Co nie przeszkadza mi się zgodzić, że KB zagrał słabo w 7 meczu.
Co nie przeszkadza mi się zgodzić, że wybór MVP był jak najbardziej oczywisty i słuczny (jedyny konkurent - Gasol, bardzo blado wypadł przede wszystkim w obronie przez całą praktycznie serię.
-
2010/06/18 16:45:32
A jak dla mnie, to jest to dość nieudolna próba bronienia Waszych faworytów - MJ i Shaqa, poprzez umniejszanie osiągnięć Bryanta.
Ok, Bryant nie jest Jordanem. Jest najwybitniejszym koszykarzem dekady (można by o Duncanie podyskutować), ale nie jest Jordanem. So what?

Argument o skuteczności w meczach kluczowych mnie zawsze śmieszy. W tej serii KAŻDY mecz był kluczowy. A to, że w finałach gra gorzej niż w niefinałach? A bierzecie poprawkę na klasę przeciwnika? Zresztą znów, co to za argument. Gdyby zagrał słabiej z Phoenix, szykując się na lepszą grę w finałach, w finałach zagraliby Nash i spółka.

Ale jaja - zanosi się na to, że Słowenia będzie pierwszym ośmfinalistą. Usłyszymy, że nie odpadliśmy z byle kim ;).
-
Gość: Christo, apn-95-40-178-47.dynamic.gprs.plus.pl
2010/06/18 16:48:29
To była piękna seria.
Tak jak pisałem na początku, 7 spotkań, zmiany prowadzenia, wygrane przegrane mecze (nr 7 Celtics przegrali na własne życzenie w 3 minuty 4 kwarty), wybitne i słabiutkie mecze poszczególnych graczy, sporo emocji i fajne przebitki z historii rywalizacji obu drużyn.

Jeśli miałbym jednym zdaniem określić, to:
rzekłbym, że tegoroczne finały NBA nawiązały poziomem do tłustych lat NBA i zapadną na długie lata w pamięci kibiców.
-
Gość: , 77-252-187-98.ip.netia.com.pl
2010/06/18 16:53:32
@dsy53
Wzrost paytona działał na jego korzyść bo MJ był od niego wolniejszy. Minąć go z piłką zza linii 3 pkt naprawdę było ciężko ale głównie chodzi o to, że payton kapitalnie krył od piłki mj'a i grał niewiarygodnie agresywnie rękami. Jak oglądałem tegoroczne finały 1 od 8 lat chyba :), to jestem pewien, że szybko by miał kłopoty z faulami bo strasznie mało wolno dzisiaj obrońcą. Co nie zmienia faktu, że jak mj miał dobry dzień to nikt zatrzymać go nie mógł (patrz game 3).

@przemas
1:1 Payton absolutna topka jeśli chodzi defens. Ale on nie potrafił zdominować gry swoją grą w obronie jak robił to choćby pippen.

Kobe zasłużone mvp 5 tytuł gratki. Ale zabrakło mi choćby 1 meczu wygranego przez LA w tej serii dzięki jego grze w ataku. Takie moje "widzi mi się" :)
-
Gość: nemo, 121-9-n1.aster.pl
2010/06/18 16:57:54
Weźcie pod uwagę to, że NBA ma za sobą 10lat doświadczenia w powstrzymywaniu MJ'a, prawie identycznego zawodnika jakim jest Bryant. Ludzie wbrew pozorom się uczą i nabierają doświadczenia.
Z podobnego powodu ciężej jest\będzie dominować Howardowi - bo liga nauczyła się na dominacji Shaqa jak można takich graczy powstrzymywać.
Wracając do Kobego i Mike'a.
Jordan był pierwszym (w nowożytnej koszykówce) aż tak dominującym SG, o takich cechach fizycznych. Bryant jest już drugim, za Jordanem, naturalne jest, że jest mu ciężej.

Czy obrona Bostonu nie jest udoskonaloną wersją 'Jordan Rules'? Czy trzon tych obron nie jest podobny? Czy obrona bostonu przeciwko Bryantowi nie wyewoluowała z obrony bad boysów? tj. z double\triple-team za każdym razem kiedy Jordan ma piłkę do 'każdy robi dwa kroki w kierunku piłki kiedy bryant jest w jej posiadaniu + double team po 2 ale przed 4 kozłem'?
-
2010/06/18 17:04:39
airborell: O Shaqu nawet nie wspomnieliśmy, więc pudło. Shaqa Kobe dziś w nocy oficjalnie przeskoczył. Uwielbiamy Shaqa - chcielibyśmy go widzieć w Meczach Gwiazd do końca świata i o jeden mecz dłużej, ale jeśli chodzi o leadership, to może niestety Kobemu buty czyścić. Końcówka przygody w Miami, całość przygody w Phoenix i teraz całość przygody w Cleveland - to chodząca katastrofa. Oczywiście przemknął nam przez myśl scenariusz - Shaq za minimum do Bostonu, ostatni taniec i wielki rewanż za rok, ale nie łudzimy się - to by się nie miało szans udać.
-
Gość: , sggw137-252.sggw.waw.pl
2010/06/18 17:07:56
the thruth

Jeszcze raz sie pytam ile ma mistrzostw LBJ ze porownujesz go do KObego ja nwet chcialbym sprawdzic to co mowisz i porownac wystepy LBJ i BRYANTA w finale no ale cholera LBJ gral tylko raz( i chyba sie nie spisal) a moze wygral kiedys a ja o czyms nie wiem.... a moze LBJ u cibie gral wiecej razy, ile juz ma mistrzostw ile MVP finlow ciekawe czy jak polacz sie z wadem to tez bedziesz pisal ze bez pomocy wade to bymistrzostwa nie zdobylm, tak jak teraz masz jakies ale to KOBEGO...

LBJ to leszcz i taki borak ze juz chyba PIrce(cipka ) jet lepszy ...

pisales tu kiedys ze kobe nie jest lepszy od LBJ bo on tez przegral z bostonem, no to masz odpowiedz kobe nie przegral z nikim 2 rok z rzedu i to miedzy innymi dlatego ze LBJ to taki leszcz ze nie umie dojsc do finalu( ciekawe ile trzeba jeszce mu sciagnac zawodnikow zeby nie odpadl), najlepij sciagnac kogos kto by gral za nie go w play off i by sie nie posral...
-
Gość: RayRay, 193-239-36-129.ksi-system.net
2010/06/18 17:26:01
@ Simon
Zgadam się z Tobą w 100%. 83 przy calyej swojej wiedzy jest zdecydpwanie bardziej stronniczy niż MRPW. Jak by Kobe nie zagrał, to on tak to przedstawi, że wychodzi, że KB jest najlepszy. 13 pkt w ataku? Tak, ale wykonał tytaniczną pracę w obronie, w dodtaku 8 asyst czyli kapitalnie kreował partnerow. Lebron rzucił mniej punktow, zawiódł ceglił nie ma rzutu... Zaliczył dużo punktow- zabuiera grę kolegom. Kobe rzucił dużo- ciągnął drużynę, musiał... Lebron zaliczy 10 asyst znaczy, że ma za duzo pilkę itp. itd.
Uważam, że na dzis Kobe udowodnił że jest najlepszym graczem NBa. Jednak denerwuje mnie krytykowanie Lebrona za WSZYSTKO. Wzięło się to chyna stąd, że ludzie na tym blogu pisali, że Cavs mają ekipę na mistzra. A NIE MIELI. Wyłączając z 5 lebrona i Kobego, Kazdy zawdnik Lakers zawodnik Cavs. Taka prawda, niestety. Co nie znaczy, że Lebron nie zawiodl. Zawiódł, ale sugerowałbym szersze spojrzenie. Fakt faktem, że za szybk ozaczęto kreować jego "legendę" stąd wielu go porostu nie lubi. Mimo wszystko dopoki nie wygra mistrza, nie zasłuzy na porownania do Kobego
Tak samo Kobe, tu się zgodzę, nie pokazal w tych finałach, że jest grajem pokroju MJa. zasłuzył na MVP, finały świetne, ale wydaję mi się że performence KB nie przejdzie do historii. CZasem się tak zdarza, że i jest przeklenstwem wybitnych zawodniow, że nie mają takiej sytuacji wktorej wykonaja legnedarne zagranie zapamiętane przez wszystkich. Takie jest moje odczucie, i przyznaję od razu, że do fanow Bryanta nie należę.:) Może uważacie inaczej.

PS. Pisanie, że Lakers maja lepszą obronę od Celtics zakrawa o fanatyzm:). Wygrali serię w 7 meczach, a już mają obronę lepszą ofensywę znacznie lepszą, 2 najlepszych zawodnikaow, itp it. Jak Boston wogole uzbierał 3 wygrane? Bardziej zasadne wydaje mi się prownanie sredniej pkt Lakers z calych Playoffs lub finalu konfy, albo z RS, to samo z Celtics, do wynikow finalowych. Nie chce mi się szukać, ale wydaję mi się, że srednia La wyrazniej spadla. Dodatkow wynik Celtics obnizyl zdecydowanie jeden mecz- game 6, fakt, że bardzo ważny.
-
Gość: Paweł, nzt234.internetdsl.tpnet.pl
2010/06/18 17:28:41
@MRPW

Fajnie że Wam się chce. Myślę że wielu ludzi to doceniło.
-
Gość: RayRay, 193-239-36-129.ksi-system.net
2010/06/18 17:30:29
miało być: zawodnik lakers zawodnik Cavs. Trener Lakers trener Cavs
Tak naprawdę tylko Boston był kadrowo porwnywalny do LA w moim odczuciu, także finał jak najbadziej zasłużony.
-
2010/06/18 17:40:54
Gość: , sggw137-252.sggw.waw.pl
A czym się różnisz od the truth? Jaki sens oglądać tą całą NBA, emocjonować się koszykówką skoro potem wszystko się neguje? Przez coraz powszechniejszy hateryzm w stosunku do KB, Lebrona, Lakers czy Bostonu nie chce się czytać jakichkolwiek komentarzy. Jaki w tym sens?
-
Gość: jj, 81.190.124.*
2010/06/18 17:51:17
a czemu sędziowie gwizdali pod LA??
-
Gość: Dlugi, 141-moc-4.acn.waw.pl
2010/06/18 18:05:57
@simon, rayray
100% się zgadzam co do sposobu przedstawiania lbj i kobego przez niektórych

I szczerze mówiąc uważam że twierdzenie że kiedyś obrona była lepsza jest bzdurą. Statystyki pokazują że nie, zasady IMO tak samo. Kiedyś przez bardzo restrykcyjne zasady antystrefowe nie było mowy o czymś takim jak system defensywny, przede wszystkim broniło sie bardzo mocno 1on1. Był handchecking który to ułatwiał, ale nawet najlepsza obrona 1on1 raczej nie ustoi w dłuższym okresie bardzo dobrej strefie, albo obronie mieszanej. Szczególnie jeśli przeciwnik mało za 3 rzuca, co odnosi się w szczególności do okresu świetności bad boys. Ogólnie nie podejmuję się bezwzględnie stwierdzic że teraz broni sie lepiej, ale myslę że spokojnie można stwierdzic, że nie gorzej.
-
Gość: Dlugi, 141-moc-4.acn.waw.pl
2010/06/18 18:07:45
A już zupełnie w innej kwestii to muszę trochę ponarzekac na sędziów którzy podjęli kilka co najmniej dziwnych decyzji. Szczególnie Sheed łapał kolejne faule chyba tylko za to że jest Sheedem.
-
2010/06/18 18:35:04
No wlasnie - suche staty MJ. tylko, ze MJ mial u boku drugiego najlepszego zawodnika ligii. Niczym CR7 w MU mial swego Wayena Rooney'a - Pippen. To jedno slowo zastepuje wszelkie statystyki. To dzieki Pippenowy MJ mogl sobie kryc w finalach leszczy pokroju Herseya Hawkinsa z Seatlle SuperSonics. Pippen dawal MJ komfor o jakim nie moze sobie pomarzyc nikt w lidze. koniec kropka - bez odbioru
-
Gość: fokusmok2, chello087206092103.chello.pl
2010/06/18 18:35:49
Panowie, jeżeli już podajecie statsy porównujące MJ i KB z finałów to podajcie pełne a nie tylko liczbę punktów i procent celności. Powinny być też zbiórki, asysty, przechwyty, straty... Wtedy to możemy zacząć dyskusję. IMO MJ był niepowtarzalny, wyjątkowy. Kobiego lubię i ma wielkie umiejętności ale MJ to MJ.
-
Gość: letrel, abzv153.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 18:50:56
Tekst wiele wyjaśniający, a nawet czesciowo rehabilitujacy sie. Natomiast mam wrazenie (az obejrze sobie finaly Bulls), ze jednak poziom obrony dzisiejszej jest nieporownywalnie wyzszy niz byl 15 lat temu. Nie ogladalem niestety Pistons, wiec nie moge niczego powiedziec, natomiast mysle, ze poziom obrony zespolowej Celtics jest wyzszy niz poziom jakiejkolwiek innej obrony w historii NBA. Wrecz mam wrazenie, ze Celtics w obronie graja bardziej po Europejsku i prawie nie dopuszczaja do mozliwosci zeby rywale grali w izolacji 1-on-1.
-
2010/06/18 18:55:36
@ przemas

dzieki za linka do filmu. Sonics 4ever :)))
-
Gość: bbmaster, absa105.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 18:56:02
DA_Markos - no ja czekam aż podasz pod jakimi względami Kobe przerósł MJ, jak to dziś w nad ranem pisałeś:)
@letrel - I mówisz, że poziom obrony teraz jest wyższy choć tamtych zespołów nie widziałeś?? A to ciekawe:)
-
Gość: , dsu151.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 19:07:13
-
Gość: , dsu151.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 19:08:15
kurde link do czegos innego zobaczcie Postgame:Ron Artest
-
2010/06/18 19:12:41
1.a chocby to co sam wspomniales - kobe stal sie lepszy w klepaniu leszczy (czuje ze rymuje ;] ). w meczach o nic potrafil narzucac slabiakom kupe pktow.
2. mial genialne przeblyski w grze obronnej. nie bal sie kryc najlepszego z przeciwnikow - jak chocby w tegorocznych paly-offach. pochodna tego jest slabsza gra w ataku. Pozniej ogladajac staty kobego z ataku mozna miec wrazenie, ze zagral slaaby mecz.
jak wspominalem MJ mial ten komfort, ze cala czarna robote odwalal za niego Pippen i Michael mogl sie skupic na stukaniu punktow. To Pippen zawsze utrudnial zycie najlepszemu strzelcowi przeciwnikow.
-
Gość: Kobehater , chello087207082039.chello.pl
2010/06/18 19:22:23
Przecież Kobe to taka zbiedzona wersja MJ...Kobie MJ to tak jakby twierdzić,że Messi jest lepszy od Maradony.Aha.Widac to w reprezentacji Argentyny.Wszytko fajnie i ślicznie,tyle że Kobe w epoce handcheckingu zostałby zjedzony.Tak jak większość 'superstars' obecnej ligi.Strefa?Pfff - IO 1992 pokazały ile znaczy strefa...
Bryant nie jest złym zawodnikiem - jest obecnie najlepszym koszykarzem na świecie.Ale to,że ktoś jest teraz najlepszy nie oznacza,że automatycznie jest najlepszy w historii.
BTW - w ogóle nie podoba mi się dzisiejsza NBA - to już nie jest męski sport...
-
Gość: bbmaster, absa105.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 19:22:40
DA_MARKOS - aha czyli nie jesteś w stanie podać żadnych :) W meczach o nic to on może nawet rzucać sobie średnio 81 pkt:) Aha czyli to wina MJ, że miał takiego obrońce jak Pippen ??? No i na koniec powiedz dlaczego twierdzisz, że Jordan bał się kryć jakiś przeciwników ??(tego jestem ciekaw) :) Jeśli nie jesteś w stanie podać żadnych czynników w których Kobe Bryant przerósł Jordana to po prostu nie brnij w to dalej i daj już sobie spokój. Co nie zmienia faktu, że KB to świetny zawodnik i prawdopodobnie najlepszy zawodnik obecnie grający w NBA.
-
2010/06/18 19:26:35
Jak ja lubie takie przyrównywanie Kobiego do Jordana, LeBrona do Kobiego itd. Przynajmniej zawsze są ciekawe dyskusje, no chyba, że ktoś tylko mięsem rzuca. Zwykle wypowiadałem się za Kobim, ale teraz coś na obronę Bronka. Zauważcie, że Kobas został od razu wytransferowany do LAL, to był jego pierwszy klub miał 13 nr w drafcie. Można powiedzieć, że wystrzelił, nie poznano się na nim. Za to James jako wielka gwiazda został wybrany z pierwszym numerem przez Cleveland Cavaliers, Cleveland czyli, co często jest podkreślane, miasto - wiochę, amerykański Wąchock. Ten Wąchock udało mu się wepchnąć w pojedynkę do finału NBA, zbudowac drużynę, która jest jedną z najsilniejszych w lidze. Kobe trafił do Lakersów - uznanej firmy w NBA, jednego z najbardziej markowych zespołów w lidze. Sorry, ale jak dla mnie Kobas miał tutaj łatwiejsze zadanie. Porównanie do Jordana lepiej wytrzymuje Bronek - Bullsi przed Jordanem raczej cienko przędli. Tutaj porównania się kończą - Jordan zrobił z Bullsów najbardziej rozpoznawalną drużynę na świecie, a LeBron pewnie porzuci Cavaliers.
-
Gość: Fansport12345, 095160107199.warszawa.vectranet.pl
2010/06/18 19:29:36
dziwi mnie troche ze pisze sie tu tylko czy kobe jest lepszy od MJ albo LBJ od Kobego.... czy wszyscy zapomnieli ze wczoraj gral tez garnet(jestem zapalonym kibicem LAL ale tego goscia szanuje jak malo kogo- super koszykarz, to samo rondo) wlasnie rondo pirce allen, nikt o nich nie pisze a tutaj caly czas ze kobe to najslabszy MVP finalow w historii, czyli jak najlepszy zawodnik tej serii gral tak slabo to oznacza ze seriia tez byla jedna z najgorszych no bo skoro kobe to Mvp to wszyscy grali jeszcze gorzej? czy aby nie zapomina sie o obronie obu ekip... czy skutecznosc naprwde ma oznaczc kto jest najlepszy a kto slaby, to jak ktos wejdzie i rzuci w 3 min 2 na 2 czyli 100% to juz MVP?
a tak wogole pokaze mi ktos jakies cytaty KOBEGO ze chce byc lepszy niz MJ albo ze jest lepszy... bo wychodzi na to ze my w polsce klocimy sie jest czy nie jest a jego i wogole ludzi w NBA malo to obchodzi...
czepiaja sie skutecznosci kobego a czy jakby rzucil 30 na 80 % skutecznosci ale przegral final to byl by lepszy niz po wczorajszym swoim 5 triumfie..?

ktos pisal ze artest mvp albo Gasol bo kobe zawiodl w 7 meczu no to sie pytam kto byl najlepszym zawodnikiem LAL we wczsniejszych 6 meczach ? to MVP przyznaje sie za 7 mecz serii? odkiedy? zreszta mimo tak kiepskiego wystepu kobe i tak rzucil najwiecej punktow w meczu i zanotowal 15 zbiurek... Czy ktos naprawde watpi w wklad Kobego w to mistrzostwo?
-
Gość: Fansport12345, 095160107199.warszawa.vectranet.pl
2010/06/18 19:39:23
vince1987

no sorry ale znowu gdybanie, aco by bylo jak kobego by nie wytranswerowali do LAL moze tez by pocigna jakas slaba druzyne do play off?( jak to teraz sprawdzic ..czy to kobego wina ze chcialo go LAL? a skoro chcialo to znaczy ze jednak sie poznali na jego mozliwosciach, a poza tym kobe wchodzil do ligi kilka lat wczesniej niz LBJ jako jeden z pierwszych po szkole sredniej, jak wchodzil LBJ to chyba bylo juz wiecej takich przypadkow i nie bano sie postawidz na mlodego) i czy ty uwazasz ze duzo latwiej bylo wejsc kobemu do druzyny z gwiazdami i walczacej o mistrzostwo niz LBJ do slabej druzyny w ktorej od razu mu powiedziano ze na nim opieraj druzyne, Bryant jednak musial pokazac ze jest dobrym graczem zeby grac w 1 z najlepszych druzyn NBA a LBJ mial zgorki....
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/18 19:48:32
kobehater

Bzdury niestety wypisujesz. Nie ma żadnych przesłanek, ani dowodów na to, że obrona z handcheckingiem była lepsza od tej dzisiejszej. Poza tym co to jest za argument z IO 92'. Poziom koszykówki europejskiej był wtedy dużo słabszy niż dzisiaj. Nie ma co tego porównywać. Kiedyś rywale wychodzili na mecze z Dream Teamem po to by porobić sobie po nim fotki i zebrać autografy. Niczym nasi piłkarze w meczu z Hiszpanią.
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/18 19:53:58
Poza tym gdy Jordan zdobył swój drugi three peat, hand check był już w NBA zabroniony.
-
Gość: Muerte, aex79.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 21:12:42
Jordan dominował w lidze, wyprzedził swoją epokę, był najlepszy w tym co stało się przyszłością ligi.
a kobie jest największym osiągnięciem swojej epoki, jest tym co jest najlepsze dziś.
Lebron jest z innej bajki, na razie jest tym kim był jordan za czasów Birda - człowiekiem z papierami na mistrza, którego nikt nie lubi, Jordan też miał mnóstwo haterów w latach 80tych.

hand checking - pomagał w obronie i to bardzo, ktoś napisał, że nie ma na to żadnego dowodu: nie potrzeba żadnego! przecież nikt nikogo nie zmuszał do trzymania ręki na przeciwniku. gdyby hand checking nie nic nie dawał, to w jakim celu przez lata stosowano go w obronie?

mimo braku hand checkingu, obrona dziś jest o wiele lepsza: koszykówka ewoluuje, może nie widać tego tak bardzo patrząc na lata 90te, ale wystarczy spojrzeć na 80te - różnica jest ogromna.
-
Gość: Jezier, staticline10540.toya.net.pl
2010/06/18 21:31:26
MRPW! Ogarnia mnie wscieklosc gdy czytam takie bzdury!

"(...)Michaelem Jordanem, najwybitniejszym koszykarzem lat 90-tych"

Przeciez on jest najwybitniejszym graczem ktory kiedykolwiek gral w te gre! :D. Prosze sie poprawic ;).
-
Gość: , 77.223.203.10*
2010/06/18 21:47:40
Sjr :

Szczerze mówiąc to popieram wasze zdanie, że Kobe jest wielkim graczem swojej epoki. Jednak czasy się zmieniły i Kobe nie dominuje tak ligi jak wielki MJ . Piszę wielki MJ bo to jest człowiek który nie tylko był fenomenalnym graczem, który potrafił wziąć wszystko na swoje barki jak trzeba było, to także wyprowadził tą ligę do tego poziomu na jakim teraz ją odbieramy . Pozatym MJ oprócz gry był przykładem i idolem da młodych chłopców ( wiem bo nadal nie pozwolę powiedzieć złego słowa o nim pomimo że uważam iż drugi powrót był całkiem zbędny ) a Kobe niestety zostanie w mojej pamięci podobnie jak LBJ wielkim graczem ale ich młodzieńcze samochwalstwo i to że media zrobiły z nich gwiazdy zostanie w mojej pamięci.
Poprostu MJ dla mnie zawsze pozostanie geniuszem jeśli chodzi o grę i zachowanie, a KB i LBJ są wielkimi nawet wyjątkowymi graczami ale tylko graczami ale jednak moim zdaniem brakuje im tej klasy

PS. Ale jednak i tak szkoda mi Bostonu ;/
-
Gość: czarny eminem, public81591.cdma.centertel.pl
2010/06/18 22:27:57
"Czy był kiedykolwiek w NBA MVP Finałów, który ani razu nie rzucał 50%+? Dodajmy do tego 27 strat (blisko 4 na mecz)."

W tym zdaniu kryje się hejterska presupozycja, która mówi: Kobe jest najgorszym MVP finałów czasów nowożytnych. Tutaj w dyskusji, liczni wypominają sobie wzajemnie gdybanie, ale w cytowanym zdaniu, to już jest szczyt gdybania. Gdybania w oparciu o statystyki. Wszystko jest relatywne, są niebezpodstawne spory czy hand checking pomagał, czy przeszkadzał shooting guardom, czy Pippen dzięki fenomenalnej obronie, odciążał Jordana, dawał mu AIR w ataku. I okej, można na ten temat mieć różne poglądy, bo to jest niesprawdzalne, nie da się niczego wyabstrahować do wspólnego mianownika i nie da się porównać pewnych rzeczy, dlatego dyskusje MJ vs KOBE vs Lebron, w oparciu o "co by było gdyby" zawsze będą długie i ciekawe, ale nigdy owocne, bo nie da się niczego jednoznacznie ustalić.
Ale żeby się odwoływać do statystyk? Do przekonywania, że skoro każdy MVP dotychczas miał występ powyżej 50%, to Bryant jest ten najgorszy? Że niby Billups, Parker byli lepsi od niego? Bo chyba taki jest wydźwięk tej wypowiedzi? Hateryzm. Nikt o zdrowych zmysłach nie spojrzałby na tę statystykę w ten sposób. Dlaczego mam porównywać suche statsy Billupsa, Parkera do tych Bryanta czy Jordana? Co nam to daje? Co możemy z tego wywnioskować? NIC. Niby nic, niewinna zabawa, niby porównujemy tylko statystyki, ale jednak z jakimś chorym podtekstem. A prawda jest taka, że 32-letni człowiek, z kontuzjowanym kolanem, złamanym palcem itp. itd. ciągnął zespół na swoich plecach przez całe serie. Wygrywał bitwy, wojny. Był pod ciągłą presją otoczenia, historii, kibiców, samego siebie. Gdy w ataku nie szło, hustlował w obronie, zbierał, blokował, wyrywał piłki, znajdował kolegów. Gdy kolegom nie szło, zdobywał ponad 20 punktów z rzędu. Aż nagle przyszedł mecz nr 7, najważniejszy mecz w życiu. Czy bał się presji? Czy uciekał za plecy innych jeziorowców? Ja widziałem jedno - najważniejszego zawodnika na boisku, który siłuje się z samym sobą, a dodatkiem do tego jest unoszący się za nim po każdym ruchu wianuszek obronców w kolorze zielonym, a wcześniej w wielu innych kolorach, mniej i bardziej intensywnych. Ceglił 3 pierwsze kwarty - 3 pierwsze kwarty Lakers przegrali. W czwartej wyciągnął wnioski, trafił ważny rzut, wymuszał i trafiał arcyważne wolne w crunch time crunch time'u, zaczął rozgrywać, kreować. Lakers wygrali. A on był kluczem. Mieczem obosiecznym. Jak jedno ostrze nie cięło rywali jak dotychczas, to wystarczyło je na kilka minut odwrócić.
-
Gość: , 77-254-55-126.adsl.inetia.pl
2010/06/18 22:34:09
Najlepszym wicemistrzem są suns z 1993. Sorry chłopaki.
-
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2010/06/18 22:44:05
Z innej beczki kiepskich wystepow: Rooney znow flopuje na na powaznej imprezie.Wygladal dzis jak kompletny kolek na tle Algierii.Brakowalo tylko zeby kogos w jaja kopnal po swoim drewnianym przyjeciu.Chyba cierpi na kompleks Ronaldo i czeka,az ktos cos za niego zrobi w ataku a on troche pobiega w te i we wte dla picu.Jak tak dalej pojdzie to skonczy jak w reklamie z pasza czy dojac krowy.Dawno takiego flopu nie widzialem,nawet Bryant sie chowa.Dno i wodorosty.
-
Gość: kolega_redakcyjny, dbi206.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 22:51:12
Z innej beczki: Ja patrze w przyszlosc Celtow ze spora nadzieja, ale o tym zadecyduje transferowe lato (moze Shaq nigdzie niechciany za Perka w pierwszych meczach sezonu? Bylby tata z synem w jednym teamie). Moze Joe Johnson? Oraz ta 19 w drafcie. W koncu taki Rajon Rondo zostal wybrany bodaj z 22.
Pozyjemy - zobaczymy. Draft juz 24 czerwca.

Tymczasem MRPW, check this out:
www.nba.com/2010/news/06/18/iverson.return.ap/index.html?ls=iref:nbahpt2
-
Gość: Paweł, apn-77-115-150-200.dynamic.gprs.plus.pl
2010/06/18 22:54:09
Dla mnie Kobe nigdy nie dogoni MJ'a, nawet gdyby miał lepsze statystyki.
-
Gość: kolega_redakcyjny, dbi206.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 22:58:13
@Paweł:
Ze niby "Kobe Bryant nigdy nie bedziesz Jordanem?":)
-
Gość: czarny eminem, public81591.cdma.centertel.pl
2010/06/18 23:01:48
Nigdy nie będziesz Polakiem, Kobe.
-
Gość: Gandalf, x1-6-00-1e-2a-28-99-64.k963.webspeed.dk
2010/06/18 23:09:53
E tam
5 mistrzostw, Boston pokonany, back to back. 2 tytuly MVP finals, MVP, 2 korony strzeleckie w nastepnym sezonie top 10 najlepszych strzelcow ever, juz 4 strzelec w historii playoffs(totals)
Niech tam sobie i Jordan ma lepsze CV to i tak Kobe jest jednym z dwoch najlepszych Lakersow w historii (Magic forever!) i w top 10 ligi ever.
Starczy :)
-
Gość: domin, 15-dom-20.acn.waw.pl
2010/06/18 23:21:27
hola hola a Jerry West i Kareem Abdul Jabbar?
-
Gość: kolega_redakcyjny, dbi206.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 23:31:56
MRPW: proponuje wasza notke pt. Co dalej Boston?. Ciekaw jestem waszej analizy...

Tymczasem Wall juz prawie na 100% w Wizards - zadne zaskoczenie zreszta.
-
Gość: WuWu, 78-105-239-181.zone3.bethere.co.uk
2010/06/18 23:36:29
LA ma mistrza i tyle to oni okazali sie lepsi boston naszpikowany doswiadczonymi gwiazdami i fantastycznym Rondo nie dal im rady KB nie jest mojim ulubiencem ale na te 5 tytulow zapracowal szaczunek sie nalezy i tak jak ktos tu juz napisal skoro byl taki kiepski to celtics byli jeszcze slabsi a z tego wynika ze final byl kiepski cos tu nie gra... najwazniejsze jest jednak to ze Ron ma pierscien! a moze to on powinien dostac mvp? ;-) notka wzbudzila takie emocje poniewarz zaraz po fantastycznym finale zajeliscie sie slaba skutecznoscia KB a moze lepiej by bylo wysilic sie i napisac o calym finale jaki byl ciekawy itp moze to wasze zranione uczucia zaraz po meczu...
-
Gość: raku, czv218.internetdsl.tpnet.pl
2010/06/19 00:01:45
Tak, tak, MJ był najlepszym koszykarzem w historii! To nie podlega żadej wątpliwości.
Ale przepraszam panów bardzo co wy pier**** ? Czy to nie kobe oddawał niesamowite rzuty w serii z Suns? czy to nie on miał tyle meczów powyżej 30 pkt?
Koszykówka troche sie zmieniła przez te 15 lat! I debilizmem jest porównywać obrone z czasów MJ i Kobiego.
i jeszcze jedno... tyle sie wypowiadaliście o tym finale a nic tak naprawde sie nie sprawdziło. Eksperci za dyche.
pisząc że phil miał 47-0 w seriach gdzie wygrywał 1 mecz, mówiliście ze statystyki to tylko statystyki a teraz porównując kobego i MJ piszecie STATYSTYKI ICH SIE NIE DA ZMANIPULOWAĆ! ŻENADA!
-
Gość: Sedov, gvm70.internetdsl.tpnet.pl
2010/06/19 00:04:02
Ogólnie nie czaję tego porównywania Kobiego do Michaela. Po co to w ogole robic? MJ to zawodnik jedyny w swoim rodzaju, nie wiadomo czy kiedykolwiek w przyszlosci pojawi ktos kto bedzie w stanie tak zdominowac lige, MJ to prawdziwy Jezus koszykowki.

Kobe Bryant jest jednym z wielu "swietych" koszykowki, porowywanie z "Jezusem" nie ma sensu, ale pomniejszanie jego zaslug tez jest bez sensu. W calym finale nie bylo gracza, ktory by byl rownie konsekwentny w grze, kazdy z wielkiej 3 (4?) Bostonu zawiodl przynajmniej w jednym meczu.

Kobe Bryant gral kiepsko w G7 w pierwszych 3 kwartach, ale w 4 odbudowal sie, zdobyl kilka waznych punktow i przede wszystkim trafil 8 na 9 rzutow wolnych.

Wygrala druzyna lepsza, ktora popelnila mniej bledow w koncowce i miala jaja zeby podniesc sie z 12 procentowej przewagi Celtics:
nbaplaybook.com/2010/06/18/the-defensive-mistake-that-may-have-cost-boston-the-championship/
espn.go.com/blog/truehoop/post/_/id/16833/seven-sequences-that-mattered-in-game-7

Czy to wystarczajaco merytoryczne argumenty? :)

A na koniec troszke bardziej emocjonalny argument:
3.bp.blogspot.com/_dhPAYrGQYlo/Svx2DJs8dvI/AAAAAAAAAcY/-X5is5QOyfg/s400/KObeHatersTee.jpg
(mozna dolozyc do tego jeszcze jeden teraz)
A moze jednak ten rysunek jest najbardziej merytoryczny z calej tej wypowiedzi?
Nie podejmuje się odpowiedzieć na to pytanie... ;)
-
Gość: raku, czv218.internetdsl.tpnet.pl
2010/06/19 00:08:23
Chciałem dodać że jednak większośc waszych czytelników podziela zdanie że jesteście niezbyt błyskotliwi !
-
Gość: LA_fan, chello089072193052.chello.pl
2010/06/19 00:11:11
Porownywanie MJ do Kobego kompletnie nie ma sensu. Jeden jest najlepszym graczem w koszykowke w historii tej gry, a ten drugi to MJ :D

Fajnie, ze wszyscy tak czule wspominaja stare czasy ale wydaje mi sie, ze historia MJ jest obecnie przesladzana i koloryzowana az do porzygu. Liga potrzebowala ikony i ja sobie stworzyla biorac na celownik kolesia ktory calkiem niezle gral w kosza. Nie znaczy to jednak, ze to on byl tym najlepszym.

Koszykowka sie zmienia, zmieniaja sie metody treningu, zalozen taktycznych, wiecej wiemy o biologii ludzkiego ciala i mamy lepszy "koks" niz kiedykolwiek. Dzisiejsi gracze to gladiatorzy w porownaniu do mieczakow z poprzednich dziesiecioleci, liga jest teraz znacznie mocniejsza i przecietna druzyna teraz bylaby materialem na mistrza 20 lat temu.
Poniewaz zaraz zostane zapluty przez "znawcow", ktorzy nie zrozumieja tego postepu na przykladzie lat 90 i obecnych, to radze spojrzec na lata 70-80te i niech mi ktorys powaznie sprobuje wcisnac, ze tamte bandy patyczakow bylyby w stanie cokolwiek zdzialac stajac na przeciw 2x silniejszym i sprawniejszym obecnym graczom.

Podsumowujac: obecne czasy to czasy najmocniejszej i najciezszej koszykowki w historii, Bryant jest najlepszym obecnym graczem na planecie z czego jasno wynika, ze to on jest najlepszym graczem w historii.
-
Gość: Pablo, dsv143.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/19 00:14:40
Trudno dyskutować z argumentami, które dopasowuje się do z góry postawionej tezy. Pewnie nie dacie się przekonać - jak wielu kobe-hatersów - nawet, jeśli Kobe będzie miał 7 pierścieni i będzie zdobywcą największej ilości punktów w historii NBA.
Mnie wasze cyferki zupełnie nie przekonują. Cyferki są dobre dla wspomnianego już przeze mnie Billa Simmonsa - zawsze można takie znaleźć, by coś udowodnić. Tak jak MJ był najwybitniejszym graczem lat 90-tych (co sami wspominacie), tak Kobe jest najwybitniejszy w tej dekadzie (jakieś inne propozycje? ktokolwiek kto zbliżył się do jego wymiernych- tytułami, punktami itd- osiągnięć?). A i tak te porównania są bezsensowne. To co warte przede wszystkim zauważenia, to chęć zwycięstwa, praca, inspiracja drużyny do zdobywania najwyższych celów itd. Po prostu wielkość jako sportowca, lidera, człowieka na parkiecie (bo poza nim, nic o nim nie wiem).
A w wartościach wymiernych? KB ma drugi najwyższy rekord punktów w meczu, dziś najbardziej utytułowany gracz ligi - obok Fishera o czym warto pamiętać - MVP sezonu zasadniczego i finałów (chyba nikt z bieżących graczy obu tytułów nie posiada). Będę bronił tezy, że to obecnie wymiernie najlepszy gracz na parkiecie.
Wyciągacie statsy Billupsa, Parkera, Pierce'a - c'mon, gracze wyjątkowi, tak, ale wybitni?
Idąc tym tokiem rozumowania, MJ przy Billu Russellu wypada jak cienias. I czy coś to dowodzi? Albo: statystyki MJ (.503) we Playoffach w karierze są gorsze od Magica Johnsona .516 czy Willa Fraziera .511 ( tak to wyciągnięte z rękawa przykłady, ale fakty nie kłamią). Czy to coś zmienia? Czu udowadnia jakąś niepostawioną tezę?
Kończąc te jałowe dywagacje, cieszmy się wspólnie, że mamy takich graczy i im podobnych, gdyż tylko dzięki nim możemy obserwować stratosferę wyczynów koszykarskich (czego dziś nie można powiedzieć o gwiazdach na Mundialu ;-)
-
Gość: bbmaster, absa105.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/19 00:33:26
@Pablo - /jakieś inne propozycje? ktokolwiek kto zbliżył się do jego wymiernych- tytułami, punktami itd- osiągnięć?/ - Tim Duncan, Shaquille O'Neal
/MVP sezonu zasadniczego i finałów (chyba nikt z bieżących graczy obu tytułów nie posiada)/ - Tim Duncan, Shaquille O'Neal - obaj więcej niż Kobe.

@LA_Fan /Dzisiejsi gracze to gladiatorzy w porownaniu do mieczakow z poprzednich dziesiecioleci, liga jest teraz znacznie mocniejsza i przecietna druzyna teraz bylaby materialem na mistrza 20 lat temu./ - już przy tym się uśmiałem mocno:)(dzisiejsze Chicago materiałem na mistrza :D
/Podsumowujac: obecne czasy to czasy najmocniejszej i najciezszej koszykowki w historii, Bryant jest najlepszym obecnym graczem na planecie z czego jasno wynika, ze to on jest najlepszym graczem w historii./ - ale to już chyba przewyższa wszystko :)
-
Gość: Polop, 195.189.90.23*
2010/06/19 00:42:17
Po co te kłótnie! I tak za kilka lat o tym wszystkim będą pamiętać zakochani w statsach Amerykanie. Kto zdobył tytuł ten jest lepszy (choć zawsze ciężko być za lepszymi Spurs).
W słabym stylu czy nie, Kobe tytuł ma, swoją robotę zrobił i widać było, że włożył w to serce. Dla malkontentów zawsze MJ będzie lepszy, chociaż mam wrażenie, że wtedy były inne czasy na taką grę.
Pozdrawiam wszystkich!
-
Gość: buli, 195.82.173.13*
2010/06/19 00:43:16
nie zapominajmy ze na kobem szczegolnie w finalach skupiaja sie przeciwnicy i nie cyferki pokazuja jego wybitna gre ;)
-
Gość: Gandalf, x1-6-00-1e-2a-28-99-64.k963.webspeed.dk
2010/06/19 00:46:26
Jerry West?
No chyba ze dioliczymy menedzerskie sukcesy. Sam Kobe powiedzial ze z historii Lakersow ceni najwyzej Westa bo sciagnal Magica i jego :) Ale mowmy o dokonaniach zawodniczych. Wiec mamy Magica, Kobego potem Kareema (Lakers bili Boston i Detroit kiedy wplyw Kareema byl duzo mniejszy) potem Shaqa i Westa.
W ogole ciekawe ktory team ma najlepszy sklad ever?Ja stawiam na Lakers
PG Magic
SG Kobe
SF Worthy
PF Baylor
C Kareem Abdul Jabbar
A teraz najlepsze LAWKA
WEST,SHAQCHAMBERLAIn, ok koncze bo wiadomo ze w playoffs gramy 8 osobowa rotacja ala jakby co to czekaja Gasol, Goodrich, Artest,Nixon
-
Gość: wlodex, aeis155.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/19 00:53:19
A CO Z ASYSTAMI I BLOKAMI ? LICZĄ SIE TYLKO PUNKTY I SKUTECZNOŚĆ przy 4 rotujacych obroncach podwojeniach i taktyce kobe na ziemi za wszelką cene ?
-
Gość: fokusmok2, chello087206092103.chello.pl
2010/06/19 00:53:30
Rację mają ci co piszą, że do z góry przyjętej tezy łatwo dopasować odpowiednie argumenty. Jeżeli bardziej się ceni MJ to nawet jeżeli KB zdobędzie 7 pierścieni to MJ będzie lepszy. Myślę, że tych co KB uważają za lepszego nie ma wielu, najwięcej osób pisze, że KB nie jest gorszy od MJ.
Co do obrony, oczywistą oczywistością jest to, że we wszystkich dziedzinach życia człowiek robi postępy, nie inaczej jest w kwestii sportu i koszykówki. MJ idealnie trafił na czasy, w którym był możliwy niesamowity BOOM na koszykówkę i stał się IKONĄ jej rozwoju. A, że był ponadprzeciętnym jednym z kilku najlepszych do tej pory koszykarzem, budził niesamowitą sympatię na całym świecie to został ambasadorem koszykówki. Naprawdę dopiero połączenie umiejętności indywidualnych z sukcesami drużynowymi pozwalają zawodnikom przejść do historii. Ciężko porównać KB z MJ, między innymi dlatego, że koszykówka poszła mega naprzód a i wielu patrzy inaczej na obecną NBA bo jak grał MJ byli młodsi i z nostalgią patrzą na tamte czasu i je idealizują. To jak samo ja z Madaroną czy Pele. Dzisiejsi wybitni piłkarze są o niebo lepsi od tamtych co nie znaczy, że gdyby tamci urodzili się w obecnych czasach nie mogliby być najlepsi. Swoją drogą ciekawe czy jakby urodzili się w tym samym czasie to kto byłby lepszy Eusebio czy C. Ronaldo, Maradona czy Messi.
Uwielbiałem MJ, ale jest to niejako przekleństwo NBA (powoli się staje) jego spóźcizna, jego dziedzictwo, piętno, że nic po MJ nie będzie już równie dobre. A ja uważam, że MJ nie miał wielu znakomitych rywali i miał zajebisty zespół z Pippenem na czele. Co nie umniejsza mu bo był mega sympatycznym gościem który wymiatał w kosza. Od tego czasu wszyscy nowi wybitni gracze chcą być porównywaniu do MJ.
-
Gość: Martini, chello087207016181.chello.pl
2010/06/19 00:54:52
Nie kumam jednego. Przecież umniejszając wielkość Bryanta umniejszacie jednocześnie wartość jego przeciwników, których pokonał już po raz 5. Skoro jest taki beznadziejny to jak bardzo słabi muszą być np. Celtics ?
-
Gość: mario, 85.222.87.7*
2010/06/19 01:09:59
@Martini

a gdzie napisali, ze jest beznadziejny?
-
2010/06/19 01:16:40
@bbmaster,

podalem 2 argumenty - a ty mowisz, ze zadne.... pfff no to jak tu dyskutowac

1. leszczy tez trzeba umiec klepac.
2. a kto mowi, ze sie bal???? po co sobie dopowiadzasz. MJ mial to szczescie, ze nigdy nie musial sie sprawdzic jako obronca. KOSZYKOWKA TO GRA ZESPOLOWA!!!! ZROZUMCIE TO WSZYSCY, KTORZY ROBIA TUTAJ POROWANIA!!!! jordan mial to szczescie, ze nie musial kryc najtrudniejszych przeciwnikow bo genialnie robil to pippen. mozna sobie pogdybac (co tu tez wszyscy robia) jakby wygladala gra ofensywna MJ gdyby pol meczu tracil energie na obrone. naturalne bylo wykorzystanie w 100% potencjalu MJ w ataku i 100% potencjalu pippena w obronie. po co rozhwiewac dobry uklad... stety niestety dzieki pippenowi nie dowiemy sie nigdy czy jordan mial rownie wielki potencjal na gre defensywna.


A CZEMU JORDAN TO NIBY BEST PLAYER EVER??? BANDA IGNORANTOW IDEALIZUJE WSPOMNIENIA SWEGO DZIECINSTWA GDY TO NA 2TVP OGLADALO MECZE NBA- wtedy praktycznie kazdy z nas mial pierwsza stycznosc z nba. kazdy sie onanizuje na wspomnienie swoich beztroskich szczeniecych lat... A BILL RUSSELL??????? 11 pierscieni vs 6 (niech bedzie nawet 8 gdyby nie przerwa) jordan russellowi moze co najwyzej parkiet wylizywac przed treningiem. koles mial tego pecha, ze gral w czasach gdy krolowalo radio a czarni dalej (niemal) rzadzili na plantacjach bawelny i trzciny cukrowej

6 11 anyone?
-
Gość: Gandalf, x1-6-00-1e-2a-28-99-64.k963.webspeed.dk
2010/06/19 01:20:32
Wiellosc MJ nie podlega dyskusji i dominacja jego Bykow rowniez. Dla mnie fana Lakersow rowniez jasne jest ze poki co dyskusja MJ - Kobe zawsze skonczy sie zwyciestwem MJ. Nie potrafie jednak zrozumiec co zonglerka statystykami zeby pomniejszyc wartosc Kobe'go ma dobrego przyniesc.
MRPW
Wiem ze kochacie Shaqa jak i ja wiec przypomne ze na poczatku jego kariery ze wzgledu na uniqalny styl gry (przyznajmy silowy :) )mial wielu przeciwnikow ktorzy wypisywali ze nigdy nie osiagnie wielkosci ze Alonzo M choc gorszy to lepszy bo wiecej umie etc, podawano na dowod rzuty wolne, rzuty zza trumny itd i co?
Zachowujecie sie jak Ci experci uzywajac statystyk do wlasnych celow umniejszajac klasy wybitnemu koszykarzowi ktory zagral swietna serie ze slabym zakonczeniem
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/19 01:37:30
O rany, ale ludzie mają tutaj tendencje do przeginania pały. Teraz już Kobe jest best ever. Nie koloryzujmy lat 90-tych. Jestem za. Ani nie broniono wtedy lepiej, ani liga nie była silniejsza. Z drugiej strony przecież od tytułów zdobytych przez Jordana nie minęło 50 lat. Jordan swój pierwszy tytuł zdobywał w 91 roku. Kobe w 2000. Raptem 9 lat różnicy. Ostatni tytuł MJ-a to rok 98'. Raptem 12 lat temu i tylko 2 lata przed pierwszym mistrzostwem Kobego. Nie przesadzajcie.
-
Gość: bbmaster, absa105.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/19 02:15:22
@DA_MARKOS - pytałem się w których elementach twoim zdaniem Kobe przerósł MJ a ty odpowiadasz tak - bo umie bić leszczy(mam rozumieć, że Jordan nie potrafił tego tak ?:)
- Piszesz, że Kobe nie bał się kryć najlepszych przeciwników, podając to jako argument o tych lepszych elementach w grze Kobego, czyli jednoznacznie dajesz do zrozumienia, że Jordan się bał:)

Dlatego spytam się po raz ostatni bo już chyba nie tylko ja się z tego śmieje:) W jakich elementach twoim zdaniem Kobe jest lepszy od Jordana i może uzasadnij swoją tezę bo możliwe, że się po prostu nie rozumiemy :)
-
Gość: olsen, chello089079142182.chello.pl
2010/06/19 02:43:21
hej! co do porowan kto jest lepszy to sprawa jest prosta:
1. Jordan stylem gry, osiagnieciami, obecnoscia medialna, reklamowa, butami nike itp itd odstawal od calej NBA '80/'90. wprowadzil cos nowego, niespotykanego. jak ktos juz napisal byl Jezusem koszykowki w tamtym momencie. mial talent, swietnie gral w kosza i do tego znalazl sie w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu.
2. nikomu juz to pozniej sie nie udalo, napewno nie KB. KB jest swietny, moze by wygral z Jordanem 1on1 ale gra KB to juz w jakiejs czesci kopia z jordana. jordan "przeskoczyl" 10 lat rozwoju koszykowki, Kobe tego nie (z)robi.
3. prywatnie uwazam, ze takim przelomowym graczem obecnie jest lebrone (nie KB). od czasow magica nie bylo takiego wysokiego, silnego gracza, o tak swietnym ballhandlingu, zbiorce, asystach i skutecznosci punktowej. do tego gra bardzo widowiskowo. nie przypominam sobie nikogo takiego przed nim. jego problem ze poki co nie zdobywa tytulow. gdyby zaczal to robic to mysle, ze kariere bedzie mial taka jak jordan jak nie lepsza.
4. z jordanem jest chyba tak jak z michaelem jacksonem - sa teraz tancerze mu dorownujacy jak i lepsi od niego ale to on wymyslil moonwalking i nadal muzyce pop nowy wymiar. WAZNE jest co prezentujesz w danym momencie - watpie zeby sex pistols osiagneli status kultowych w dzisiejszych czasach :) ale 30-40 lat temu to osiagneli.
5. coraz trudniej osiagac "status jordana" tez innym sportowcom. jak mialbym wymieniac to shaun white w snowboardzie, phelps w plywaniu. w pilce noznej nie widze poki co nikogo choc ronaldo (ten z brazylii) byl chyba na dobrej drodze poki kontuzje go nie zlapaly. sergey bubka to napewno, michael johnson... ktos wiecej?
pozdr
-
2010/06/19 03:35:31
Te wypociny to niestety nic wiecej jak jeki sfrustrowanych kartofli kanapowych
po przegranej ich ulubionej druzyny.
Kobe i Lakers wygrali i nie zostaje wam nic innego jak to przelknac.
Wasza druzyna sie rozsypie a wy bedziecie znowu roztrzasac przez lata, jak to
i tak macie wiecej zwyciestw (bo w latach 60-tych wygraliscie 9 razy pod rzad)
i jak to MJ jest/byl lepszy od Kobe'ego.
Lakers wygrali! Slyszycie? Lakers mistrzem NBA i tego nie zmienicie chocby nie wiem co.

A tu maly argument o grze obronnej w erze MJ. Wasza ulubiona druzyna dostala
od niego 63 punkty (bodajze rekord playoffs), mozna podziwiac niesamowita gre
obronna ;) - gdyby Kobe byl tak broniony, to by mial 81 codziennie...

www.youtube.com/watch?v=69vkEcc-zfc

I na serio wypadaloby cos zrobic z tym brzuchem, bo to po prostu
nie wypada sie o sporcie wypowiadac jak sie taki na stol wylewa. Ta grzywka
i ten brzuch obcisniety zielona koszulka oslodzily mi te dwie porazki w Bostonie :)

Go Lakers!

-
Gość: Fansport12345, 095160107199.warszawa.vectranet.pl
2010/06/19 04:12:36
LAL mistrzem a KOBE MVP.... caly sezon i tyle nieprzespanych nocy ale bylo warto bo skaczylo sie tak jak mazylem....

duzo tu sie pisze o przyszlosci bostonu a moze by tak zastanowic sie co dalej z LAL?
co z Bynumem(te jego ciagle kontuzje)? moze go z kims wymienic? ( slyszalem ze jest taki temat ze Bynum mial by isc do toronto a c Bosh do LAL(dla mnie super bo uwielbiam Bosha)) co dalej z Fishem(oczywiscie jako wierny kibic LAL chcialbym zeby zostal tu do konca kariery)? czy nie lepiej by bylo poszukac jakiegos PG ktory umie dobrze rozgrywac bo w tych play off prawie caly czas musial robic to kobe...
Gasol i ARTEST( od wczoraj moj bohater drugi po MVP oczywiscie) oczywiscie powinni zostac ... swoja droga artest wczoraj pokazal ze moze rzucac sporo punktow powalczyc na tablicach i tak powinnien grac w nastepnym sezonie skoro nie pekl w finale to i w normalnych meczach moze rzucac 20 + a dodajac jego umiejetnosci w obronie staje sie jednym z najwazniejszych w druzynie....
co sie tyczy samej gry to LAL powinno bardziej wykorzystywac podwojenia na Kobem a nawet potrojenia( boston w finale) przeciez inni maja w takiej sytuacji czyst pozycje i nie mogol bac sie rzucac... brakowalo mi tez troche akcji dla kobego jak boston ustawial dla ray allena czyli wyjscie po zaslonach i rzut z czystych pozycji( kobe pokazal ze umie rzucac z kazdej pozycji bawet z 2 rekami na twarzy to i z tych czystych pozycj bedzie trafial)....

piszcie jak macie jakies ciekawe informacje a moze propozycje co do transferow....
-
Gość: sailorripley1, 51-111.komputersat.pl
2010/06/19 08:18:47
@mrpw
to jakaś masakra...
Po co się w ogóle tłumaczycie? Z czego? Że macie własne zdanie?
Macie do niego prawo, tak jak macie prawo się mylić i interpretować statsy po swojemu...
Wszystkim nigdy nie dogodzicie więc szczerze radzę nie bierzcie tak sobie do serca komentarzy tylko róbcie swoje...
-
Gość: Pablo, dro46.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/19 10:10:03
@BBMASTER
- /jakieś inne propozycje? ktokolwiek kto zbliżył się do jego wymiernych- tytułami, punktami itd- osiągnięć?/ - Tim Duncan, Shaquille O'Neal
Hmmm, jakoś nie bardzo widzę 5 pucharów O'Briena na półkach w domach obu Panów, a "score box'ami" to może Shaq jeszcze się kawalifikuje w niektórych statystykach wyżej, ale Timi?? - no tak, bankshot'y ;-)
- /MVP sezonu zasadniczego i finałów (chyba nikt z bieżących graczy obu tytułów nie posiada)/ - Tim Duncan, Shaquille O'Neal - obaj więcej niż Kobe.
Prawda. Trochę o nich zapomniałem ;-), ale bardziej chodziło mi o to gdzie jest obecnie konkurencja dla KB. Obaj Panowie złote lata mają za sobą. To trochę tak, jak argument że Robert Horry ma 7 pierścieni (jakby jeszcze grał - i z całym szacunkiem dla Roberta) więc...jest najlepszy. W tym kontekście, Shaq w istocie był dominatorem, ale raczej w czasach gry w LA i tylko pod Jax'em. Dziś jest dla niektórych Bogiem, ale tylko w kategorii "najlepszy żart roku" ;-) (pełen respekt dla jego minionej kariery). Znowu Timi - podobnie jak KG, wybitny gracz na swojej pozycji, ale chyba nie bohater naszych marzeń.
@Gandalf - masz rację. Dominacja Byków, szczególnie w drugim trymestrze, była większa i dziś myślę, że tamta drużyna zmiotła by spokojnie obu finalistów. Realizowanie zadań taktycznych, porozumienie między graczami, świadomość u każdego z zawodników ich roli w zespole - to były wypracowane latami atuty. W kontekście rozważań o KB i MJ posłuchajmy co ten pierwszy mówi o pojawieniu się Gasola, jak bardzo hiszpan odciążył KB od realizowania wszystkich zadań ofensywnych. Finał pokazał, jak Artest może pełnić uzupełniającą rolę - trochę na wzór Rodmana, trochę na wzór Pippena. Ale obecne LA to nadal zespół na dotarciu i w tych zespołowych porównaniach można jedynie wykazywać wielkość Byków i MJ jako lidera. Żonglowanie statsami MJvsKB wydaje mi się intelektualnie miałkie.
@ Olsen. W punkcie 2 piszesz "prywatnie uwazam, ze takim przelomowym graczem obecnie jest lebrone (nie KB). od czasow magica nie bylo takiego wysokiego, silnego gracza, o tak swietnym ballhandlingu, ..." a później w pukcie 3 "WAZNE jest co prezentujesz w danym momencie" . No to w danym momencie, to LBJ od miesiąca zastanawia się nad swoim kontraktem pod palemką. Tu nie tylko LA (którzy w sezonie byli znacznie słabsi od Cavs) ale właśnie Boston pokazali, że koszykówka jest zespołowa i żadne indywidualne wyskoki nic tu nie pomogą. LBJ jest pieśnią jutra (oby nie była to pieśń w tonacji Vince Cartera) KB jest od dziesięciolecia najbardziej kompletnym graczem na parkiecie, dziś w ostatnich latach kariery ustępującym siłowo i motorycznie 12 lat młodszemu koledze. No ale to on dziś odbiera trofeum, a myślę że każdemu z nas marzy się kolejny finał gdzie LA staną na przeciw drużyny z LBJ'em w składzie.
@sailorripley1 - Tak, ja myślę że masz rację. mrpw powinni niczym nie zrażeni pisać, że Luc Longley był najlepszym centrem ever lub inne podobne idiotyzmy, bo w końcu to ich blog i mają prawo pisać co im się chce. Zwróć uwagę, że równanie własne zdanie=zdanie mądre nie często idzie w parze.
-
Gość: , 188.33.146.3*
2010/06/19 10:16:38
@fotolotek

Dziękujemy, że robisz z bloga, w którym gęsto czytanie komentarzy jest fajniejsze niż samych notek, forum Onetu.
-
Gość: esox, 194.54.18.237.static.telsat.wroc.pl
2010/06/19 10:33:47
Finały finałami ale to już za nami... W dniu wczorajszym Karol Bielecki w moim odczuciu najlepszy polski zawodnik piłki ręcznej ostatnich lat zakończył z powodu koszmarnej kontuzji (utraty oka) swoją jakże piękną karierę... Pamiętam że się jaraliście podczas turniejów szczypiorniakiem dlatego też domagam się na Waszym blogasku notki wspomnieniowej dla Karola... :/
-
Gość: max, afi122.internetdsl.tpnet.pl
2010/06/19 10:46:36
zostawmy to na razie, kurczę nasz Karol Bielecki nie będzie grał juz w kadrze :((((((((
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/19 11:21:31
Bryant ma 5 tytuł, zrobił swój back2 back, a Ameryce już piszą,że to "maybe greatest Laker ever", Top 10 Alltime itd. Tam jest inne myślenie, drodzy supergigantes. Kompletnie inne. Tam zwycięzca jest ŚWIĘTYM. Wygrał i nikt nie kwęka w jakim stylu. Tam się liczy ostateczny efekt. najwyżej napiszą, ze miał "struggle", etc, ale NIKT, albo niemal nikt, nie skupia się na tym, czy zwycięstwo przyszło w bólach, czy w pląsach wesołych. Bryant jest zwycięzcą, więc jest poza krytyką. WYGRAŁ i nic więcej nie ma znaczenia, albo ma znaczenie jakieś tam poboczne, mało wazne. Co z tego,ze zwycięzca miał problemy i upadki po drodze ? Dostał parę nokdaunów, ale na końcu to on stał, a ten drugi leżał wyliczony. Na tym polega zwycięstwo w kraju, który zwycięstwem się karmi. Tam się liczy tylko # JEDEN, drugi to najlepszy z PRZEGRANYCH, a trzecim to już nikt sobie gitary nie zawraca. Liczą się jaja i serce, którymi się zwycięstwo wyciąga. Takich wygranych się hołubi jeszcze bardziej. Jak Jordana. W takich meczach jak ten g7 BC-La, takich stresujących i histerycznych, liczy się, kto wykaże się twardością do końca. wykazał się Bryant. Gdyby rzucił 10-23 to by coś zmieniło ? Nadal byłby mistrzem z okazji swojego charakteru i intensywności, bo na takim szczeblu rywalizacji się czasami już nie można podpierać samym skillem, słaby Fgs i nawet chaos są wpisane w zasady takich serii i takich meczów. Wszyscy mieli stres, wszyscy mieli problemy, wszyscy się w tej serii podnosili i upadali, Ray Allen najlepszym przykładem, Pierce, Gasol, wszyscy włącznie z Rondo. Za wielkiego kozaka i charakternego gościa zawasze był uważany Garnett. Czy dorównał Kobemu zajadłośćią w walce, wolą zwycięstwa ? NIgdy w życiu. Celtowie grupowo musieli równoważyć desire jednego Kobego. Na tym to polega. To było wizytówką Mj i to samo decyduje o postrzeganiu Kobego. Słowo daję, jak James dojdzie do finałów, zagra tak sercową serię i wygra, pokaże mental taki jak ma Kobe, to oddam mu hołd. @ simon, @ the truth, dziwicie się, że jechałem po Jamesie, chociaż miał superstatsy, a Kobe g7 ma słabsze i po nim nie jadę - no to chyba logiczne dlaczego tak robię, jesli czytaliście, co pisałem. i nie chodzi o hateryzm a o pojmowanie tego w grze wazne, najwazniejsze. Dla was to o tamto, dla mnie cos innego. Ja sie staram dociec, co wyroznia mistrzow i zwyciezow, co, jakie prawidlowosci, odrozniaja ich od przegranych, a wam chyba na czyms innzm zalezy. Nie wiem na czym.
-
Gość: , drn75.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/19 11:21:57
Co do Kobego jako MVP w 5 meczu finału rzucił 23 pkt z rzedu dla Lakers a podobna sytuacja 29 pkt LBJ miała miejsce kilka lat wczesniej a w tym roku brała udział w głosowaniu na najlepszy wystep w PO w latach 2000-2009 i zdobyła sporo głosów. 23 pkt z rzędu i to w finale za 10 lat bedą głosować na ten występ
-
Gość: werter, 178-36-54-187.adsl.inetia.pl
2010/06/19 11:36:14
abstrahując nieco...MJ miał też buty o niebo bardziej koszykarskie od tych dzisiejszych papuci Kobe,ego.

Nie ma co porównywać bezpośrednio dwóch Panów. Koszykówka się zmienia. Przepisy, wytrzymałość fizyczna, perfekcja w treningu.

Ja koszykówką zacząłem się interesować dzięki Michael'owi i tak już zostanie. Kobe jest nawet uroczy w momentach gdy stara się naśladować MJ'a.
-
Gość: metkabp, 095160183165.slubice.vectranet.pl
2010/06/19 11:41:11
ja tylko jedna rzecz chce dodac. kilka osob nawijalo tutaj o leadershipie Bryanta przez caaaaly sezon. ze on jest super i ze przy nim inni staja sie lepsi itp bzdury. wiec teraz kto ogladal ostatni mecz finalow ten wie kto tak naprawde jest tam gosciem odpowiedzialnym za przywodztwo! czas w samej koncowce wszywscy na lawkach przed lawka lakers stoi FISHER i nawija tlumaczy i motywuje wszystkich a gdzie jest Kobe? stoi sobie na uboczu popijajac gatorade i myslac "o moj Boze jak mi dzisiaj nie idzie teraz musze dac rade i rzucic pare wolnych". wiec cale gadanie o leadershipie Bryanta to po prostu bullshit.
-
Gość: Ko1, host-5db0cd3c.sileman.net.pl
2010/06/19 11:48:20
bardzo dobry tekst!
-
Gość: Fansport12345, 095160107199.warszawa.vectranet.pl
2010/06/19 12:10:17
metkabp

Tak fisher mvp i najlepszym graczem w historii...!!!
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/19 12:16:22
@ metkabp
Każdy kapitan potrzebuje sierżanta, nie zawsze sam musi gębę otwierać, nie wiedziałeś o tym ? w czasie gry, w momentach przerwy po gwizdkach to Kobe najczęsciej ma coś komuś do powiedzenia, wytłumaczenia, uwagę do zwrócenia. Poza tym, imo, liderszip pojmujesz zbyt wąsko.
-
Gość: kobemvp, 121-54-n1.aster.pl
2010/06/19 12:18:50
SKutecznośc nie jest najważniejsza.Jak wygral mistrzostwo, rzucal po 30 pkt na mecz to nie ma sie co czepiac.Wiadomo ze jordan mial lepsze finaly, ale to nie znaczy ze kobe nie wiadomo jak jest zly. Napewno to nie jest najmniej waroścoiwy gracz ever.
-
2010/06/19 12:30:55
błyskotliwy raku: dzięki za garść argumentów merytorycznych

fotolotek: podeślij swoje zdjęcie, chętnie zobaczymy jak wygląda modna fryzura i zgrabna szczupła sylwetka, może się czegoś nauczymy
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/19 12:47:37
przecinek

Sorry stary, ale jak odpadał Lebron to pisałeś, że facet daje seryjnie dupy w najważniejszych meczach serii, że nie trafia i jest tragiczny. Skrupulatnie oddzieliłeś mecze ważne i mniej ważne według sobie tylko znanego kryterium, wyliczając beznadziejną skuteczność Lebrona. Teraz gdy Kobe zagrał słaby mecz mówisz o jakimś niewidocznym liderszipie i charakterze Kobego, którym rzekomo LBJ się nie wykazał. Na czym polega ten charakter i liderszip? Na tym, że Fisher z Artestem trafiają w 4 kwarcie trójki, a Gasol chodzi seryjnie na linię? Przecież Lebrona jechałeś nawet za zeszłoroczną serię vs Magic w której facet robił coś koło 38/8/8 i trafił buzzera, argumentując, że i tak nie wykazał się charakterem. Po czym widzisz, że jeden zawodnik wykazał się charakterem, a drugi nie? Lebron nie wypiął się przecież na kolegów vsCeltics i nie miał wszystkiego w dupie. Zbierał, bronił, rozdawał podania, w 4 kwarcie trafiał trójki. Różnica jest taka, że nie miał takiego wsparcia jak Kobe, ale to nie od niego zależało. Aż mi się wierzyć nie chce, że muszę stawać w obronie Lebrona.
-
Gość: Pablo, dro46.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/19 13:10:27
@ simon; I lepiej tego nie rób. Facet jest niesamowity koszykarsko i sprawnościowo, ale mentalnie jest jeszcze w profesjonalnym przedszkolu. Przez 1.5 minuty, na końcu ostatniego meczu z Orlando, biegał (biegali) po boisku bez sensu, godząc się z przegraną. Na takie zachowanie może sobie pozwolić geniusz, tyle, że ten "geniusz" styka się z "bandą" geniuszy w tym samym typie, którym bardziej się chce. KB woli zaciskać zęby, KG gryźć parkiet (dosłownie, na kolanach;-), Ray przepychać się z Fishem, a LBJ... robić sobie zdjęcia grupowe. Mając wiele pozytywnych oczekiwań i szanując jego obecny poziom sportowy, nadal czekam aż LBJ dojrzeje do bycia zwycięskim liderem. Czego życzę nam tym szybciej, gdyż kontrakt i zapewne obecność KB na parkietach kończy się za kilka lat.
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/19 13:16:36
@ simon
o róznicy charakterów tych dwóch pisałem i rok temu, i 2 lata temu, a może i jeszcze wcześniej też. LeBron nie mając na grę skromny wpływ pozastatsowy mógł wykazac się tylko w tym względzie W żadnym innym obszarze nic nie wnosił. G6 z Magic normalnie przeszedł obok, G6 z Celtics - też, mimo numerów. Chyba wszyscy, nawet fani LeBrona, zastanawiali się, i w tym roku, i w poprzednim, jak to się stało, że ich idol po prostu nie wypruł z siebie flaków w tych meczach. nie ma tu porównania zatem, bo Bryanta mozesz czołgać za te rzuty, ale nie możesz zmienić tego, że zachowywał postawę i psychę zwycięzcy. LeBron zaś okazał się po prostu mentalnym loserem i jego loserska osobowość położyła się, kładzie się od lat, cieniem na jego własnym zespole. Lakersi zaś od Bryanta przejmują własnie tę energię i wolę, dzięki którym gra zyskuje inny wymiar niż tylko sprowadzający się do prostych technicznych kwestii; są w stanie np wygrać poświęceniem, intensywnością, psychiką, twardością, które się objawiają czy to w obronie, czy to w hustlu, czy to czy to po prostu w tym, ze nie robią w gacie, kiedy mają słaby dzien. To nie ejst tylko kwestia g7, ale także serii z Okc i serii z suns. Kiedy La wygrywali z suns i Bryant trafiał jak wariat, to także był ten sam zespół, też wygrywali własnie cechami wolicjonalnymi, psycha. Ktoś kiedyś powiedział,ze wielkich od dobrych, a dobrych od przeciętnych w NBA odróżniają nie kwestie skillów, tylko psychika i osobowość. Ja się z tym zgadzam w 100 %.

Piszę bez przerwy na czym polega charakter i liderszip :)
Liderszip ma dotyczyć pojedynczych zagrań ? U kiddin me ? :) To jest ukształtowanie pewnego stylu bycia i zachowania zespołu, twardości i intensywności, których gracze w tym zespole po prostu nie mogą nie posiadac, nawet jeśli wcześniej byli ci,pami w ogólnej opinii. Dla mnie wpływ osobowości, woli i desire Bryanta jego maniackiego pragnienia wygrywania jest niezaprzeczalne. Tym się wyznacza kierunek dla innych. Tak wielu ludzi z NBA, pod nazwiskiem i anonimowo, mówiło o tym jak cięzko pracującym graczem (najciężej w lidze) jest Bryant, że trudno tego też nie brać pod uwagę. Ty chcesz to kwantyfikowac, a tego się zrobić nie da. To widać w przemianie zespołu z miękkiego na twardy, w zachowaniach i postawach graczy. Gasol z c,py stał się przynajmniej niepękaczem, bo co ? Uwaasz, ze zespół sobie, a Bryant sobie i przypadkiem z tego wychodzą 3 finały z rzędu i back2back ? Bzdura. Moc mentalna zespłu jest dla mnie zawsze związana z osobą lidera/ów. Dlaczego Mj, Bird, Magic, Isiah wygrywali tytuł ? Bo mieli tę osobowość i zaszczepiali ją innym - przykładem, słowem, codzienną pracą. Jak LeBron mozę komuś coś zaszczepić tekstem, ze "najważniejszym celem mojej kariery jest stać się najbogatszym" ? Mo Williams w g6 v BC ostentacyjnie lekceważył na boisku LeBrona, filmiki z tym krążą po sieci. Czy któryś laker tak lekceważył sobie Bryanta ? Czy Lakersi pozwolili sobie kiedykolwiek na takie smutne, bo na chodzonego i bez jaj, porażki jak Cavs w ost 2 latach w obu g6 ? Nie. Chcesz to rozptrywać poza postaciami liderów i guru tych zespołów ? - spoko. Ja bym się wstydził.
-
Gość: Magic, amb178.internetdsl.tpnet.pl
2010/06/19 13:27:55
@, - świetny komentarz. Nic dodać nic ująć. Inteligentni zrozumieją;). Pozdrawiam.
-
2010/06/19 13:36:08
@Simon @83

masz rację ze tak to wygląda u przecinka, jak Bryant robi 25% fgs, ballhoguje a koledzy trafiaja za niego ważne rzuty to i tak ukazuje jakoś swój liderszip (którego generalnie mu nie odmawiam) natomiast Lebron może sie starać, rzucic 35 pkt i mieć TD ale i tak bedzie jebany bo akurat koledzy wymiękli, jak James męczył sie rzutowo to przecinek ani myslał dostrzegać jego gry obronnej 19 zbiórek i 10 asyst co oczywiście u Kobego oznaczało liderszip, rzeczywiscie 83 ma argument ze to Kobe ma pierścien, Lebron łowi ryby a zwycięzców sie nie sądzi, ale zeby być obiektywnym nie mozna nie zauważyc ze to nie Kobe a Lakersi wygrali tytuł, nie James a Cavsi przegrali,
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/19 13:42:03
Btw, nikt tego nie zrobil na razie, chyba... więc może będę pierwszy :
wszystkie pudła Bryanta i ich bezpośrednie konsekwencje :

17 ft misses - Bryant OR
layup miss - Bryant OR
20 ft misses - bez konsekw, Pierce spudłował w odp
8 ft misses - KG pudłuje w odp
27 ft misses- Davis trafia layupa, (2 pts)
23 ft misses - Bynum OR, misses tip shot
20 ft misses - artest OR, misses tip shot
8 ft misses - Bryant OR led Odom misses shot
10 ft misses - Gasol OR + misses tip shot
24 ft misses - Pierce made 3 pts (5 pts kosztu)
25 ft misses - BC rebs, Davis turnover
28 ft misses - KG 2+1 w odp (8 pkt kosztu)
21 ft misses - Bynum OR, Artest misses
20 ft misses - KG misses w odp
13 ft misses - Pierce misses w odp
19 ft misses - Pierce made 2 pts (10 pts kosztu)
26 ft misses - Gasol OR

Korzystałem w play-by-play z ESPN, jest tu 17 sytuacji, 18 się nie doszukałem.
Wynika z tej wyliczanki, ze z 17 epizodów, kiedy Bryant pudłował (pomijam : czy dlatego, ze nie miał zegara, czy dlatego, ze nikt nie wyszedł na pozycję, tylko wszyscy czekali na jego rzut pod tablicą już, whatever), tylko CZTERY zakończyły się stratą pts przez Lakersów
na łączną sumę : 10 pts (pomijam, kto dał ciała w obronie, jeśli ktoś dał - nie w tym bowiem rzecz). tyle wynosi koszt tej strasznej ceglarni Bryanta. Jakże strasznie wiele :)
8 z 17 akcji skończyło sie OR Lakersów, w tym 3 razy zbierał po sobie sam Bryant.
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/19 13:48:15
@ Peter
nie oddzielasz liderszipu od kwestii technicznych jak rebs, pts, ast, czy innych : dot. systemu grania, wszystko wrzucasz do jednego wora, więc nic dziwnego, ze dochodzisz do blędnych wniosków a'propos mojego rozumowania :)
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/19 14:06:48
P.S
od stanu 64-64, 5:56 left, czyli jakby skrócony mecz - Off posiadania Lakersów

1 Bryant makes 2/2 fts
2 Bryant made jumper 2 pts, lakers 68-64
3 Gasol makes 2/2 fts
4 Bryant misses jumper
5 Bryant makes 1/2 fts
6 Gasol makes 2/2 fts
7 Gasol makes 1/2 fts
8 Odom misses 3
9 Gasol made layup
10 Artest made 3 pts (Bryant assist)
11 Bryant misses 3, Gasol OR, Bryant makes 2/2 fts
12 Vujacic makes 2/2 fts

Dostajemy 7 pts gasola, 7 pts Bryanta plus 3 pts zrobione z asysty Bryanta, oraz 2 pts zrobione z OR Gasola (świadomie nie doliczam asyst na Fts, skoro nie zaliczane są one w
oficjalnym protokole, żeby nie mieszać) - produkcja w clutch : Bryant 10, Gasol 9, wniosek : mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy, a nie jak zaczyna, jak mawial klasyk.
Wizytówką superstara są końcówki. I tak jak jechałem po Kb, że w g2 nie zrobił nic ważnego w kluczowych momentach, tak teraz ewidentnie jego clutch-perform się absourwalutnie broni przed wszelką krytyką. No chyba,ze ktoś by chciał 100 % skuteczności ;)
-
Gość: Fansport12345, 095160107199.warszawa.vectranet.pl
2010/06/19 15:06:53
przecinek

temu czlowiekowi nie wytlumaczys juz pisales chyba ze 20 razy a on swoje ze LBJ 35+ dla niego to jest wazne a nie to ze Cavs w ostatniej min 6 meczu zamiast faulowac i starac sie trojkami jeszcze dogonic boston to staneli i czekali na koniec nawet trener cavs darl sie zeby faulowali a oni nic no to ja sie pytam czy im zalezalo na mistrzostwie, czy kobe artest by tak odposcili?
-
Gość: Dlugi, 141-moc-4.acn.waw.pl
2010/06/19 15:38:54
@83
Po pierwsze te jego 17 pudeł to nie 10 pkt kosztu tylko ze 30. Bo gdyby się nie upierał rzucac to ktoś inny mógłby cześc z tych rzutów trafic. A Bryant ewidentnie chciał wygrac dla LA ten mecz, bardzo chciał, ale sie ofensywnie zesrał. I spieprzył masę akcji.
On się obronił po części swoim zaangażowaniem w obronę, walkę itd, ale na pewno nie końcówką w ofensywie.
Bo jeślibyś chciał rozbic te statystyki na poszczególne akcje to nagle się okazuje że:

przy asyście do Artesta jego jedyną zasługą było nie upieranie sie na swój rzut (co jest zresztą logiczne jak sie gra tak tragiczny ofensywnie mecz), a tak to zmusił rona do oddawania rzutu w ostatnich sekundach z wcale nie takiej dobrej pozycji

na siedem pkt kobego składa się 1/3 z gry i 5/6 osobistych. już przemilczę fakt że to TYLKO 5/6 z osobistych w końcówce. Te osobiste nie wynikają jednak z jego dobrych decyzji i ewidentnych fauli bostonu tylko po części z tego że to akurat on holował piłkę w momencie jak już trzeba było coś zrobic, a po części mu pomogli sędziowie.

Szczytem głupoty kobego była akcja z rzutem za trzy, kiedy najpierw paskudnie spudłował z trudnej pozycji, w której się znalazł na własne życzenie, potem gasol mu uratował tyłek, a kobe mając bodajże 26 sekund na zegarze, postanowił wbic się w tłum zawodników bostonu, zamiast uciec na obwód i starac sie zyskac jak najwięcej czasu. Żeby było śmiesznie zrobił w tej akcji po prostu stratę, wpadając na sheeda, który wręcz się odchylił od niego. Normalnie byłby ofens, ale jako, że sheed chyba stał w półkolu to gwizdka nie powinno byc a piła dla bostonu.

Dlatego wybacz ale Twoje jaranie się play by play i bohaterstwem Bryanta pozwala wręcz podejrzewac że nie oglądałeś meczu. Kobe pokazał co prawda serce i obronę, ale w żadnym momencie meczu nie był nawet przyzwoity w ataku.
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/19 16:13:37
@ Długi
W tym zestawieniu nie zajmuję się "gdyby", tylko faktami. KOsztowały te jego cegły 10 pts.

Trójka Rona.
Trzeba mieć problem ze wzrokiem, zeby nie widzieć, jak KObe zaczyna drybling, a Pierce ma w d,pie Artesta i patrzy na to, co zrobi KB i jest gotowy do potrojenia. Artest ma cały czas świata i 2 metry miejsca, zeby na luzie przymierzyć. Kobe podaje mu idealnie w tempo, a dodatkowo wykonuje tuz przed podaniem look/head-fake, żeby ułatwić Ronowi sytuację, wydusić jakąś przewagę nad Piercem dla niego. Sekundy pięknie liczysz jak idzie o Rona, ale jak Kobe na koniec 2q musi walić przez ręce z zegarem, mimo że całe pole obok jest puste i nikt nie fatyguje się do pilki, a Brown chowa się wrecz za chowającego się Artesta - już nie widzisz.

Biorąc pod uwagę, ze to własnie Fts decydowały o wyniku meczu, to akurat twoje marudzenie, że "5/6, ale z osobistych" jest nie na miejscu, takie same Fts Artesta i Gasola w clutch g5 bodajże (?) decydowały o porażce Lakersów :)

Sheed faulował, zajął za późno pozycję, wychylił biodro, nie ma w ogole o czym mówić. Fts jak byk, żaden Celt nie zająknal się nawet, tylko KG zrezygnowany pomógł wstać Sheedowi.

Wziąłem play-by-play, bo to co chciałem pokazać wypadło udokumentować jakimiś zapisami, inaczej napisałbyś coś a'propos moich "wymysłów" i tyle by było wszystkiego.
Clutch plays też oparłem na faktach, a to, ze kwestionujesz ich fundamentalne znaczenie dla wyniku meczu, chociaz widać,ze w ost 6 minutach 7/12 posiadań La kończyło się właśnie na linii - odbiera ci całą wiarygodnośc przynajmniej w moich oczach.

Ja nie mówię o ataku KB w tym meczu : mówię o tym, ile jest "nieprzyzwoitość" kosztowała Lakersów, a kosztowała 10 pts, oraz że w clutch, w short-game (najważniejszy okres gry w całej serii - od 64-64, 5:56 left, nawet po time oucie ruszyli, żeby jeszcze bardziej dobitnie się to ułożylo, hehe) był najbardziej produktywnym graczem i zrobił to co powinien. Aż strach pomyśleć, jakby nie trafił tych Fts...





-
Gość: RayRay, 193-239-36-129.ksi-system.net
2010/06/19 18:31:19
Dyskusja robi się o tyle bez sensowna, że nikt tu nikogo nie przekona:). Ja np nie dam sobie wmowic, że jak jeden zawodnik gra świetnie, a partnerzy sknocą to jego wina bo nie ma liderszipu, a jak drugi akurat trochę słabiej, ale koledzy mu pomogą (od czego zresztą są) to jest najlepszym liderem. Coś wtym jest, ale podstawą jest to, że jeden ma lepszych partnerow a drugi gorszych. proste.
Poprostu 83 nienawidzi Jamesa, (jego prawo), ale każdą wypowiedz odnosmie bardzo roznych wystepow Lebrona argumentuje w taki sposob, że wychodzi na to, żę lebron zawiodl i jest beznadziejny. Po tym jak LBJ dostal MVP napisał, że to nic nie znaczaca nagroda. Owszem, prawdziwa gra jest w PlayOffs, ale czy napisal taki sam tekst gdy Mvp dostawał Kobe?
Podejrzewam, że gdyby Lebron miał taki mecz jak game 5 Kobego to byłby liderem do dupy, bo przegrali, a on zabierał grę zespołowi, nie dawal pilki partnero i oni przez to pudłowali. A Kobe robił to wszystko dla druzyny.
Fakty sa po Twojej stronie, Kobe jest mistrzem, Lebron nic nie wygrał, więc porownania kariery graczy są bezpodstawne, tu przyznaje racje. Jednak po prostu nie trafia do mnie dostowywanie wszystkich wydarzeń do swojej teorii.
Przyznaj, że jestes fanem Kobego, a Lebrona nie lubisz i nikt (nic) Cię nie przekona, żebyś zmienił swoje zdanie co do niego. Takie donisołem wrażenie czytając Twoje komentarze.
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/19 19:21:30
przecinek

Super inicjatywa z czytaniem play by play, ale tak naprawdę to nie mam pojęcia co mają czasem głupie pudła i zmarnowane posiadania w ataku przez Kobego do traconych akcję później punktów w obronie. Poza tym zapomniałeś zliczyć ile punktów Lakers stracili po 4 stratach Kobego.

Zasadniczo bardzo fajnie, że całą śmietankę za dobrą i charakterną atmosferę w Lakers spija Kobe, a raczej mało mówi się o takich ludziach jak Fisher, nie wspominając już o najbardziej utytułowanym trenerze w historii. W Cavs widziałem trenera Browna i Shaqa, który jakoś nie służył swoim doświadczeniem.

Według play by play Lebron w 4 kwarcie g6 z Celtics rzucił 10 punktów z 18 całej drużyny w tym dwie trójki redukujące stratę z 68-78 na 74-78. Poza tym ten ballhog rozdał dwie asysty po których Cavs rzucili kolejne 5 punktów. Był chyba też jedynym w całej tej kawalerii, który potrafił coś zrobić na tablicach. Zebrał 5 piłek. I w ten o to sposób Kobe jest super liderem, najbardziej produktywnym graczem, clutch playerem i gościem z jajami, a Lebron leszczem, żenującym liderem i gościem, który zwyczajnie dał dupy. Dla mnie jedyna różnica jest taka, że poza Kobem jego kolesie potrafili dorzucić w 4 kwarcie 20 punktów, a kolesie Lebrona punktów 8.

Fansport
Na minutę przed końcem g6 Cavs przegrywali 85-94. Nie wiem jaki sens miałoby faulowanie. Mecz był przegrany i to kilka minut wcześniej.
-
Gość: Dlugi, 141-moc-4.acn.waw.pl
2010/06/19 19:41:32
83 ja się gdyby też nie zajmuję. Faktem jest że Bryant skopał 22 posiadania LA jeśli wliczysz jeszcze do tego straty. 3 z nich uratował ofensywnymi zbiórkami, 5 wyciągnęli partnerzy. Jednak nawet Kobe nie będzie argumentował tak jak Larry Hughes, że cegli żeby jego partnerzy mogli zebrac.
Trójka Rona to dla mnie zasługa Rona i tyle. Zasługa Kobego była taka że wreszcie podał piłkę i tam był (jego obecnośc zawsze zajmuje obrońców bardziej niż obecnośc jego parnerów).

Śmieszne jest "Sekundy pięknie liczysz jak idzie o Rona, ale jak Kobe na koniec 2q musi walić przez ręce z zegarem, mimo że całe pole obok jest puste i nikt nie fatyguje się do pilki, a Brown chowa się wrecz za chowającego się Artesta - już nie widzisz."
Rona Kobe osobiście wprowadził w taką sytuację i dlatego to wina Bryanta. Chowający się partnerzy to zgodnie z Twoim rozumowaniem także wina Kobego jako lidera bo nie wyszli na piłkę w takim momencie, wiedząc że i tak rzuci, przecież zawsze wtedy odpala. Wina lidera nie ich przecież. A byłby lepszy to by miał w drużynie lepszych zawodników, którzy by w takiej akcji wyszli po piłkę. Ale jest za słaby żeby tacy przyszli przecież...

Nie marudzę że 5/6 ale z osobistych, co najwyżej marudzę że osobiste niezasłużone i że tylko 5/6. Jednak rączka zadrżała.

Że rasheed wystawił biodro? Żartujesz sobie chyba ze mnie. Oglądałem tą sytuację już chyba ze dwadzieścia razy i wciąż uważam że faulu nie było i powinien po prostu Kobe zaliczyc 19 pudło w meczu. Ale przyjmijmy że się nie znam a superstarom wolno wbiegac w ludzi i sędziowie mają obowiązek wtedy sobie pogwizdac. Powiedz mi w takim razie na cholerę ten bohater się wpieprzał pod kosz mając 22sekundy do konca akcji, 26 do konca meczu i 3 pkt przewagi.

Kwestionuję jakośc gry Kobego a nie znaczenie osobistych. To jest fundamentalne. A Twoja interpretacja tego co piszę to Twoja sprawa, ale nie przypisuj mi słów których nie powiedziałem.
-
Gość: czarny eminem, public80832.cdma.centertel.pl
2010/06/19 20:40:49
Przecież to jasne, że KB rzucał i nie trafiał, żeby Gasol mógł sobie zbierać w ofensywie. Przecież w tej serii wygrywał ten, kto miał więcej zbiórek. Gdyby KB trafiał, to by Gasole nie miały czego zbierać i Lakers by przegrali.
-
2010/06/19 21:24:48
Oj hatersi nawet po kolejnym tytule dla Kobego nie mogą chociaż na dwa dni zamilknąć. Jakie frustrujące musi być oglądanie NBA drugi rok z rzędu, w której ten "słaby, zawodzący w najważniejszych momentach" Kobe znowu prowadzi swój zespół do mistrzostwa. Więcej jadu w komentarzach może uśmierzy ten widoczny ból :))))
-
Gość: kolega_redakcyjny, egw99.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/19 21:25:05
@MRPW: A dlaczego projekt Shaq w Bostonie mialby sie nie udac? Nie wiadomo co bedzie z Perkiem i to bylaby nieglupia opcja na pierwsze mecze sezonu.
Moim zdaniem kolejny final BOS-LAL przy nieco przebudowanym skladzie i Shaq vs. Kobe. Czysta epika ;)
-
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2010/06/19 21:42:53
Przecinek zauwaz,ze ta "cipa" Gasol prowadzil asiorow z Grizzlie do PO 3 lata z rzedu,byl szanowanym All-Starem i gral na zblizonym poziomie jak teraz.On nie potrzebowal Bryanta do bycia kims.To cipowaty Bryant w 04-05 nie wchodzacy do PO(ogladajacy Gasola w tv),1 i 2 piatki NBA i 1.def.Team potrzebowal typow zwyciezcow w zespole jak Jax,Fish i Gasol.Rownie dobrze mogl dostac Mo,Browna i Jamisona tez by wygral?:) Wygral los na loterii chyba jeszcze wiekszy niz grajac z Shaqiem w primie.To inni robia go zwyciezca w duzo wiekszym stopniu niz on sam.Tak jak ta dziewczyna wycofala zarzuty gwaltu nie znaczy, ze mozna sie z nia od razu umawiac na randki i tylko dlatego,ze Bryant wygral zespolowo nie znaczy ze jest najlepszym grajkiem,liderem,fighterem,zwyciezca i to o mile przed reszta.Proste.Jego bledy nie kosztowaly tytulu tylko dlatego,ze maja 4potencjalnych All-Starow,jednego z lepszych rolesow ever+najlepszego coacha ever ktory nad wszystkim czuwal. Skad sie wziely te FT we wczesnej fazie 4kwarty?Koledzy zapracowali,ot.szczegol.
Bryant nabil reputacje top obroncy dla T.Allena w tej serii i pozostawil niesmak ktory nie przystoi najlepszym w historii.Jeden z gorszych MVP finalow ever,ktos zna gorszego? Mozna by w sumie notke z sonda z tym zrobic...
-
Gość: Dlugi, 141-moc-4.acn.waw.pl
2010/06/19 21:44:59
@pjax
w moim przypadku nie ma mowy o hejteryźmie bo mam do gościa duży szacunek.
Jednak jak patrzyłem na mecz to byłem przekonany że Bryant go Lakersom przegra, okrzyki w stylu "co on do cholery robi!?" nie były niczym nadzwyczajnym. Dla mnie w tym 7 meczu było w LA co najmniej dwóch gości od niego lepszych. Jedno to szacunek do niego i jego umiejętności a drugie to bezkrytyczne jaranie się nim i jego osiągnięciami.
-
Gość: Dlugi, 141-moc-4.acn.waw.pl
2010/06/19 21:50:14
Truth
Reputację top obrońcy t. allenowi nabił nie kto inny a James we własnej osobie;)
-
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2010/06/19 22:09:33
Obawiam sie,ze kontuzja lokcia byla wiekszym factorem niz Allen.Poza tym James mial mecze z % FG,ktore pozostaly w sferze marzen Kobeusza w finale.
-
Gość: , drr12.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/19 22:35:03
ten filmik jest baaardzo wymowny, reakcja jedenego z najlepszych aktualnie koszykarzy na świecie po zagraniu najlepszego koszykarza na świecie (jak ktos ogladał mecze to na pewno to zauważył) www.youtube.com/watch?v=ExnX5h4mjCM
-
Gość: wieszczu, 90.156.116.18*
2010/06/19 22:58:39
Manute Bol nie żyje.... :(
-
Gość: Dlugi, 141-moc-4.acn.waw.pl
2010/06/19 23:10:43
truth
z tą kontuzją łokcia tak naprawdę nic nie wiadomo, nikt nie wie jaki miała wpływ na grę, zabawne że mówiło sie o niej tylko po słabych występach jamesa. Przejawiała sie podobno tym że james miał słabe jumperowo momenty i mało wjazdów pod kosz. Z tego by wychodziło że każdy gwiazdor który w tych playoffach grał przeciwko defensywie Bostonu miał swoją kontuzje łokcia.
-
Gość: Sim0n_, 77-255-114-197.adsl.inetia.pl
2010/06/19 23:28:33
@Truth tlumaczysz slabsza gre Jamesa kontuzjowanym łokciem ale czemu nie napiszesz ze Kobe prawie caly sezon gral z kontuzja palca?

Co do lakers 04/05 a pozniej 05/06 to chyba zapominasz ze bez Bryanta tamten zespół plasowałby się z pewnością w samym ogonie ligi. W sezonie 05/06 Bryant praktycznie sam doprowadził ich do playoff grając wtedy najlepszy indywidualnie sezon z srednią ponad 35pkt na mecz i słynnymi meczami z Dallas i Toronto.
-
Gość: , c45-146.icpnet.pl
2010/06/19 23:39:08
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/20 00:21:29
pjaxz

Chyba nawet nie wiesz co oznacza określenie hater. Nie jestem fanem Kobego, Lebrona, Duncana i nie kibicowałem niegdyś Bullsom z Jordanem. Zupełnie nie przeszkadza mi to jednak by stwierdzić, że są to świetni koszykarze.

Jeśli twierdzę, że Lebron zagrał przeciętną serię z Cavs grając w niej słaby mecz 3/14 to tak samo twierdzę, że Kobe zagrał słabo g7 finałów mając 6/24 i sporo złych decyzji na koncie. Grając przy tym generalnie przeciętne finały. I nie będę nikomu zamydlał oczu niewidocznym liderszipem i jego rzekomym wpływem na celne rzuty kolegów. Świeżo po zakończeniu finałów pojawiły się głosy żeby nie porównywać Kobego do MJ-a, że Jordan nigdy nie zagrałby tak słabo w finałach. Chyba jako pierwszy na tym blogu przypomniałem finały 96'. Tak samo jestem w stanie przypomnieć serię Jordana z Knicksami w finałach konferencji 93'. Knicksi grali porównywalną obronę do dzisiejszych Celtics i Jordan miał ledwie 41% FG w 6 meczowej serii i taki występ jak 3/18. Dodam, że był to g3, Knicksi prowadzili wtedy 2-0, a Bulls mimo 3/18 Jordana wygrali mecz 103-83 i dalej liczyli się w walce o tytuł. Nie robię tragedii z g7 Bryanta. Nie przypominam sobie ani jednego z wielkich graczy po 90 roku, który grałby same rewelacyjne serie w PO. Apeluję jednak o odrobinę obiektywizmu w komentarzach co po niektórych.

Z resztą przed finałami sam pisałem, że Kobe będzie miał indywidualnie spore problemy bo z taką obroną jeszcze się w tych PO nie spotkał. W odpowiedzi od takiego Kobe lovera jak fan dostałem tekst, że Kobe jest nie do powstrzymania i zje obronę Celtics na śniadanie. Sam przecinek pisał, że momentami Suns bronili Kobego rewelacyjnie i lepiej się nie da. Jak widać, da się.
-
Gość: Raul, terminal-1-171.retsat1.com.pl
2010/06/20 00:31:15
Jak ty to pieknie Lobo napisales. Ostatnie 2 artykuly chyba wyszly spod piora kogos spoza supergiganta. Bo jakiez to subiektywne, jakiez przeklamane. Az nie da sie czytac!
-
2010/06/20 01:10:22
tak Wam powiem, drodzy czytelnicy, ze sg to w zasadzie jeden z mozne trzech blogow ktore czytam, a jedyny ktory czytam regularnie. I od jakiegos czasu straszny metlik sie tu zrobill... rzeczowa dyskusja przeplatana jest czasem takimi wjazdami, ze wlosy staja deba !KULTURA MILE WIDZIANA... Ad vocem - Jak zwrocil uwage ktos z wczesniej komentujacych - chyba tylko w Polsce ludzie potrafia sie wyklocac o takie rzeczy - czy Kobe Bryant jest lepszy niz Michael Jordan (tudziez shaq, duncan, lbj, frazier, whatever...) Przyznaje sie bez bicia - bylem fanem Jordana i jestem Kobe Bryanta - i niestety nie zaliczam sie do grona wielbicieli LBJ co nie oznacza, ze nie oddam mu co jego... Bryant zagral swietne playoffy i finaly no i niestety kiepsko game7 - a to bedzie obraz dominujacy i fatalna skutecznosc o ktorej sam pisalem na blogu na zywo zaciera calkiem dobre, wczesniejsze wrazenie. Ale Kobe gral bdb w pierwszych meczach finalu. Boston naprawde gral pieknie w obronie, obydwa zespoly momentami kulaly, aletak bylo jest i bedzie zawsze w seriach - Mimo, ze jestem kibicuje lakers, to boston lubie i po tym sezonie jeszcze bardziej szanuje. Rozumiem,ze mozna nie lubic Kobego,albo lakers. Ale nie rozumiem jak mozna byc fanem koszykowki i nie doceniac tych shotow jakimi nas raczy... Na dodatek jezeli ktos gra/grywa w kosza to ma pojecie jaki to skill.. // a teraz sie zbieram do czytania, bo widze ze tu niezle posty padaja.. nic nie pisalem , bo od dwoch dni jestem w pracy a na telefoni e to mozna tylko ''lol'' napisac, pozdrawiam
-
Gość: Daro, ip-94-42-66-216.ibd.gtsenergis.pl
2010/06/20 01:51:13
Witam witam jestem sympatykiem superG i podziwiam ludzi za wkład i ogrom wykonywanej pracy przy tworzeniu tej stronki wpisów itd....Tylko nie rozumiem jednego dlaczego się czepiacie Kobego i od razu porównujecie go do MJ i wytykacie Kobemu to i tamto....Po pierwsze nikt mnie nie przekona że w tamtych czasach była lepsza obrona niż teraz, zgadza się byli Pistons tzw BadBoys itd ale w porównaniu do Celtics teraz to byli pikusie...Jordan to Jordan (jeden z najleprzych koszykarzy na świecie) a Kobas to Kobas (najbliżej mu do Jordana w grze, w stylu poruszania sie oddawani rzutów itd itp dlugo dlugo nie bedzie takiego gracza), Pozatym zobaczcie jakie staty miał Jordan jak zdobywał mistrza ostatniego w wieku 35 lat, czy w dzisiejszym baskecie jest to mozliwe by mieć 35 lat zdobywac średnio ponad 30pkt na mecz i samemu ciagnac team? Praktycznie nie mozliwe poniewaz basket w dzisiejszycg czasach wymaga niesamowitego przygotowania fizycznego, gra jest bardziej siłowa, już nie mówiąc o elementach obrony, Kto w ostatnich 10latach zdobył mistrza w wieku 35lat beda liderem zespolu i zblizajac sie do srednieh chociaz 30pkt? Po za tym glupie porównywania czy jest MVP wartosciowym czy tez nie....Ja bym mu dał MVP nawet gdyby miał srednia puntków 10 i skuteczność 5% dlaczego? Zobaczcie co się zrobiła z Raya Allena ile stracił sił na Kobem....dlaczego jak mial powera i sypal trohe to celtics wygrali na lajcie? Wlasnie tego gracza tych jego trojek Celtom zabraklo do wygrania mistrza a dlaczego? poniwaz zajechal sie na Kobem na maksa a mimo to kobas rzucal swoje 28pkt na mecz procz tego mial jeszcze na tyle sily by w obronie ciorać dlatego Panowie zastanówcie się cos zanim zaczniecie komentować na gorąco..Bo te porównania są glupie i nie na miejscu był MJ w swojej dekadzie i teraz jest |KB w swojej...Serdecznie pozdrawiam
-
Gość: fokusmok2, chello087206092103.chello.pl
2010/06/20 02:23:07
@ The Truth aż żal się czyta twoje komentarze o tym jaki to KB słaby. Stary nie wiem gdzie ty masz oczy albo czemu go aż tak bardzo nie lubisz, ale nie trzeba go kochać a być odrobinę obiektywnym aby zobaczyć, że KB to pod wieloma względami najlepszy koszykarz ostatniej dekady i pisanie, że tak nie jest zakrawa o śmieszność. KB nie jest moim ulubionym zawodnikiem ani nie gra w ulubionej drużynie ale potrafię docenić jego wielką klasę. a tobie chyba coś nie pozwala tego zobaczyć
-
Gość: Fansport12345, 095160107199.warszawa.vectranet.pl
2010/06/20 02:43:59
Ktos napisal wyrzej ( chyba the truth) ze Lbj i KOBE rozniol sie tylko tym ze ten 1 ma lepsza ekipe... a slyszeliscie co mowili komentatorzy o artescie, ze sam LBJ do niego dzwonil zeby przyszedl do Cavs ale on powiedzial ze woli isc do Kobego ( tak mowili komentatorzy ja wczesniej tego nie wiedzialem) ciekawe tez gdzie poszedl by gasol gdyby mogl znowu wybierac?
piszecie ze nie ma roznicy w liderowaniu pomiedzy nimi a moze wlasnie to ze Kobe sam chcial przyjscia gasola(wlasciwie to wymusil na wlascicielach) a artest sam mowi ze chcial grac z Bryantem by zdobyc mistrza( no i mu sie udalo w 1 roku) swiadczy o wiekszym wplywie na druzyne Kobego niz LBJ...

simon

odnosnie koncowki 85-94 to ja uwazam ze powinni faulowac nawet jakby przegrywali 20 p czy to nie nalezalo sie ich kibicom zeby chociaz powalczyli do konca w ostatnim meczu sezonu, czy to tak ciezko sfaulowac i sprobowac trafic trojke...? mnie natomiast zaskoczylo to ze min do konca i sam trener prawie wskakuje na parkiet i krzyczy zeby faulowali a oni nic udaja ze nie slysza....( czy to dobrze swiadczy o druzynie i atmosferze?)
nie jestem fanem Cavs i LBJ ale umiem docenic jego umiejetnosci koszykarskie, wkurza mnie jedynie to przyrownywanie go do Kobego bo jak ktos porownuje MJ z KB(sam nigdy tego nie robilem i mimo ze wole KB to uwazam ze MJ byl lepszy) to ludzie sie burza ze nawet nie ma co porownywac a ja uwazam ze bardziej mozna porownac KB do MJ niz LBJ do Kobego(choc to sie moze zmienic LBJ jeszcze z 10 lat pogra w NBA) sama liczba tytulow mowi wszystko...

a jesli chodzi o zdanie ze "kobe jest nie do powstrzymania"( bo nie pamietam zebym pisal ze zje Boston na sniadanie) to troche za emocjonalnie zareagowalem( cieszylem sie z awansu mojej dryzyny do finalu) no ale z drugiej strony ciezko powiedziec ze Boston powstrzymal kobego skoro LAL wygralo a Bryant w6 z 7 meczow byl najlepszym strzelcem LAL a w 5 calego meczu fakt ze skutecznosc nie najlepsza, ale jak na to ze czesto by podwajany a nawet potrajany(chyba zgodzisz sie ze byl najlepiej bronionym zawodnikiem) to jego dokonania strzeleckie i skutecznosc nie jest najgorsza, zawiodl w ostatnim meczu i sam tak napisalem zaraz po meczu ale w tej serii gral i tak najlepiej i najrowniej...
odnosnie najgorszego MVP finalow to sam podales ze MJ mial podobna serie wiec wychodzi na to ze najgorszymi MVP finalaow w historii sa KB i MJ(moim zdaniem 2 najlepszych koszykarzy) brzmi to troche smiesznie...

-
Gość: lokopo, 77-254-188-201.adsl.inetia.pl
2010/06/20 07:28:41
Cenię autorów, ale z własnego doświadczenia wiem że statystyki są najlepsza metodą na zaciemnienie prawdy. Podając statystyki tylko punktowe i procentowe pojedynczego zawodnika bez podania ogólnych statystyk drużyny i przeciwnika ( % rzutów i średnie punktowe całej drużyny) nagina się je dla udowodnienia własnej racji :). Może by tak autorzy podali trochę szersze statystki.
Ale i tak najfajniej brzmi że dwóch najgorszych MVP finałów to MJ i KB - czyli mamy tak ufać statystykom?
A tak to wolimy wygrać łatwo z średnim przeciwnikiem na dobrym procencie czy z najlepszymi nawet mimo własnej średniej gry? Ja wolę to drugie.
Kolejne to że LAL jest postrzegane jako drużyna KB i on musi na sobie skupiać min 2 przeciwników, przez co inni mają więcej miejsca. Kolejna sprawa to gdyby KB gra 20 lat temu to by też miał lepsze statystyki - jednak obrona jeden na jeden by go tak samo preforowala jak MJ (szybkość, wyskok). Podejrzewam że teraz i MJ by miał gorsze statystyki (no ale może by miał więcej asyst). Jedyne w czym Kobe jest inny/gorszy to że czasami nadal potrafi się zachować jak dziecko w piaskownicy gdy ktoś zepsuje mu jego babkę.
Przecież gdyby Kobe nie by liderem to drużyna po takim cegleniu przez 3,5 kwarty by się poddała, a on ją trzymał i non stop motywował i jak na końcu trzeba było to swoje dołożył, dal odetchnąć innym. I jeszcze coś, Kobe dorósł co widać po tym iż trzyma również zespól w szatni - czy w przeciągu ostatnich 2,5 roku z LAL były sygnały o kłótniach? Potrafi pokazać innym że jest liderem i gwiazdą ale też pokazuje że bez reszty drużyny dalej by by tylko Kobe 81 ( a może by i przekroczył 100) ale tylko z 3 tytułami. Czyli poświecił się dla kolejnych pierścieni. I chyba za rok założy szósty pierścień no chyba że ktoś stworzy super drużynę z LBJ, DW, Boschem, albo LBJ przejdzie do Orlando z DW i wezmą Riversa. Żadna inna siła przez najbliższe 2-3 lata nie ma szans zatrzymać KB przed zdobyciem 7 tytułów, no chyba że JAXS nie będzie chciał aby KB przeskoczy MJ :)

A tak na marginesie skoro był to według autorów najlepszy finał od 98 to może napisać "Finał naszych marzeń 2" tylko wersja z zdrowym Bynumem? Tylko już na spokojnie z lepszą analizą statystyk.
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/20 10:44:07
Fansport

Nie przypominam sobie, aby Bryant chciał i wymuszał na rządzących przyjście Gasola do Lakers. No, ale pamięć może mnie zawodzić.

To nie Ty pisałeś "kobe jest nie do powstrzymania" tylko gość o nicku fan. I tylko o to mi chodzi. Kobe zagrał słabo w g7, zagrał przeciętne finały na co miała wpływ świetna obrona ze strony Celtics. Zgadzam się też, że grał w tej serii najlepiej i najrówniej wśród Lakersów i zasłużenie dostał MVP. Moim zdaniem określenie "najsłabszy MVP" nie ma racji bytu. Można by do Jordana i Bryanta dorzucić jeszcze Duncana, który w finałach 2005 przeciwko Pistons miał 41,8 FG%. Ich statsy na kolana nie rzucają. Wszyscy trzej mieli w finałach słabsze momenty i wszyscy trzej grali przeciwko świetnym w obronie drużynom. Przypominam, że w sezonie 95/96 Sonics byli na 2 miejscu w RS pod względem wydajności defensywy.

Co do tego, że Kobe jest najlepszym koszykarzem tej dekady to ja osobiście miałbym wątpliwości. Jest przecież jeszcze Duncan czyli najlepszy PF ever.
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/20 10:50:47
I jeszcze taka ciekawostka. Mecz numer 7 najchętniej oglądanym meczem NBA od 98 roku. Ponad 28 milionów w USA.
livefeed.hollywoodreporter.com/2010/06/nba-finals-game-7-ratings.html

Ponadto finały były pokazywane w 215 krajach na całym świecie. Swoją drogą ciekawe jaka oglądalność była w Polsce.
-
Gość: Pablo, dtn114.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/20 11:38:24
@simon - Jednak pamięć Cię zawodzi. Przypomnę, że to był czas gdy Bryant był "w drodze na Plutona" ;-) i raczej management miał sporo do roboty by kogokolwiek sensownego pozyskać. Czapki z głów że Kuptchak zrobił najlepszy trejd paru ostatnich sezonów.
-
Gość: Jarec, chello089072034240.chello.pl
2010/06/20 11:58:15
Co do tego że nikt wtedy tak nie bronił jak dziś C's. Bzdura, polecam moją ulubioną serie PO gdzie Bulls męczyli się z Knicks w finałach konferencji w 93 roku. Wydaje mi się że jakby jakąkolwiek drużyne A.D. 2010 wtawić w tamtą serie zamiast Bulls to zostali by rozjechani jak przez walec. A jeśli NYK przenieśc do finałów A.D. 2010 to wydaje mi się że kazdy mecz by kończyli piątką rezerwowych i tylko dlatego że już by sędziowie nie chcieli gwizdać więcej fauli i przerywać spotkania :)
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/20 12:35:30
Pablo
Kobe był "w drodze na Plutona", ale przecież nie poszedł do Kuptchaka i nie powiedział "chce tego Hiszpana z Memphis". Przynajmniej mnie nic o tym nie wiadomo. Sam Gasol tez wiele do powiedzenia nie miał. Poleciał do LA w wymianie. Nie miał możliwości wielkiego wyboru i nie wybrał Lakersów bo tam grał Kobe.

Jarec
Ja przytaczałem już statystyki. Knicksi 93' to jest półka dzisiejszych Celtics. Słabiej jednak bronili od Celtics 08' czy Pistons 04'. Bronienie przeciwko Bulls to im akurat średnio wychodziło. Udało im się co prawda ograniczyć Jordana, ale Bulls jako drużyna zagrali dobrą ofensywnie serię. W RS Bulls mieli 112,9 ortg. W serii przeciwko Knicks aż 112,4. Tak więc jakoś mocno ich Knicks nie ograniczali swoją obroną.
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/20 12:38:30
@ Ray ray
Nie mam nic do LeBrona. Ale jednocześnie nie stało się dotąd nic, co by moje poglądy i obserwacje a'propos jego koszykówki obaliło, a przeciwnie : co roku wychodzi na moje :)
Wiesz, jakby LeBron grał g5 w finałach, to ja już dawno bym milczał i się nie odzywał. Nie mam tyle tupetu, co niektórzy, którzy jechali i jadą po Bryancie, i nie przeszkadza im nawet to, że iks razy już ich jazdy kończyły się wywrotką, po której powinno im być wstyd się dalej w tej poetyce wypowiadać. Ja jestem taką zabawką, ze krytykuję, ale jak zaczyna gracz robić, co trzeba i jak trzeba, co przestaję, bo nie mam powodów. Tak samo mam z LeBronem, jak się zmieni na lepsze, to sam się przekonasz. Zresztą,w którym punkcie się myliłem dotąd a'propos Jamesa ?

@simon
to przecież proste. Nie jest to próba wybielania faktu, że Bryant pudłował, ale realnego przełożenia tego na wynik. Z jego pudeł La stracili 10 pts. Szczęscie, czy nie - tyle właśnie stracili. Tyle ich kosztowała realnie jego słabsza forma strzelecka. Stratami się nie zajmowałem, bo nie robiłem dossier nt Kobe in g7, tylko tymi cegłami, bo to 6-24 było najwazniejszym tematem pofinałowym, ważniejszym nawet od tego czy będziemy mieli 3-peat, czy Celtowie się skończyli i innych stokroć wazniejszych.

POgadałbym o Brownie i Shaqu, ale raczej wtedy, gdyby LeBron był kimś a'la Bryant. Ty stwarzasz okoliczności wg mnie nierealne : róznicę dostrzegasz w supporcie, tak jakby się Bryant i James niczym nie róznili. Sugerujesz : James i Bryant są na remis, a na korzyść Bryanta szale przeważa support i trener. Ja się z tym nie zgadzam na wstępie, bo dla mnie Bryant i James to są gracze z innej półki, więc ta sprzeczność nie pozwala mi na serio, w takim stylu, rozmawiać o wpływach czynników trzecich.

Mozesz i tak intepretować. Dolicz obronę, intensity, spróbuj wziąć pod uwagę rzeczy takie jak charakter zespołu, jego odporność psychiczna, mentalność. Dla niektórych to mogą być rzeczy zbyt niepoliczalne, żeby były ważne. A dla mnie są kluczowe, są widoczne w zachowaniach, w agresji boiskowej, w determinacji w grze, w tym jak się zachowują ,kiedy idzie, a jak kiedy nie idzie, Prosze cię bardzo. Nie będę powtarzał o róznicach jakie dostrzegłem w grze LeBrona i Bryanta. Dla mnie kazdy zespól nosi piętno lidera swojego. Zwłaszcza kiedy są to tacy gracze jak ww., którzy albo są z natury, albo powinni być liderami. Dlaczego La w stresie trafiali, a Cavs nie bardzo ? Bo są lepsi ? Moze. Ale na pewno są twardsi psychicznie. A to już kwestia ukształtowania charakteru całego zespołu. Potrafli wybronić więcej niż stracili. Dlatego, że są lepsi w obronie ? Moze. Dlatego, że mieli większe jaja i serca ? Na pewno. Dlaczego Cavs nie umieli dostatecznie dużo obronić, wygrać obrona, kiedy im atak nie siedział. Ręka może zadrżeć, ale w obronie nie trzeba rzucać, trzeba zapie,rdalać, reagować, nie popuszczać zasłon, trzeba wracać i nie mieć opadłej fujarki, bo się przed chwilą nie trafiło do kosza, albo straciło 24 sek albo rzucało rozpaczliwie. Trzeba wierzyć i się umieć spiąc. Mental. Cavs nie mieli. La mieli. Lider, przywódca, nie ma znaczenia ? Bulls nie nosili stygmatu osobowości Mj, Pistons osobowości Isiaha, Celtowie Birda ? Nie ma zespołu charakternego bez charakternego lidera, i na odwrót. Sądzisz, że Cavs byliby tacy soft mental z Kobem, a La tacy mocni z LeBronem ? o wykracza poza prostą arytmetykę.





-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/20 13:06:30
@ Długi
ja pytam o koszta tych skopanych posiadań. Straty doliczasz nie wiem po co (i nawet w zapamiętaniu zapomniałeś odliczyć 1 stratę w zamian za 1 przechwyt Bryanta, to wiele mówi o twoich intencjach; można doliczyć zbiórki defensywne - jakby ich nie było, to też by La mogli nie mieć posiadania itd - sam widzisz, ze jak się wyjdzie poza założony obszar, to się robi mętlik), skoro zajmowałem się wyłącznie tymi nieszczęsnymi cegłami. 10 pts, tyle kosztowało La to slawetne 6-24.

"Zgodnie z moim rozumowaniem" ? Jakoś tego nie wykazałeś, poza tym, że napisałeś :)
Nie wiem, co ma do tego lideryzm, o którym pisałem.

jasne, niezasłużone. Yea.

Ja obejrzałem 3 razy i wystarczyło mi, żeby faul zobaczyć i to choćby w tym fakcie,że Wallace za późno zajął pozycję. Bryant już jest w koźle i naskoku, a Sheed w ostatniej chwili wychodzi do niego, ustawia się lewym biodrem, staje bokiem, jedna noga w przód, łapy opuszczone - sorry, ale nie wierzę, ze nie znasz się na grze na tyle, żeby serio pisać, ze on nie faulowal. Przecież fauluje i to tak, ze niewidomy by przejrzał :)

No i to jest zawsze piękne. Ja jestem niefajny, bo Bryanta wybielam, LeBrona oczerniam i nie szukam równowagi, a tutaj widzę już zdecydowałeś się na jedną i jedynie słuszną interpretację :) I świadomie stawiasz mnie na pozycji tego, co powinien dać inną. czy ja tego samego nie czynię zwykle ?

Dlaczego się ładował pod kosz z 3pt przewagi 26 left ?

Weźmy, że nie rzuca, tylko oddaje. za 5 sekund Celtowie kogoś faulują. 2 Fts - 2 pudła. 3 pts róznicy i Celtowie grają do końca. Btw,komu miał podać ? Gasol poza boiskiem odom w kleszczch dwóch Celtów, Fisher na własnej połowie, z tyłu Artest, ktory nie gwarantuje 1/2, a co dopiero 2/2. Sam mia kozlować na zegar ? spoko. Ukozłowałby ze 3 sekundy i to wsio - w wypadku spudłowania przez siebie 2 fts daje Celtom komfortowe 20 sekund na spkojne wyprowadzenie, ustawienie, poczucie rytmu akcji i trafienie za 3 z syreną albo z jakimś cypelkiem dla La - pewnie by było, że Bryant specjalnie tak zrobił, żeby rzucać winnera itd, a tak, atakująć od razu kosz odbierał te przewagi i mógł zarobić nawet 2 +1, a nie tylko 2 fts.

Teraz trafia 2/2, La mają 5 z przodu, 25,7 sek, Celtowie muszą rzucać bez komfortu czasowego, nie na remis, a na zmniejszenie - co jest psychicznie nie tak wygodne, a do tego : rzucać szybko - żeby jeszcze przynajmniej raz sfaulować i mieć choć kilka sek, w razie powodzenia ich planów, na własny rzut na remis albo na wygraną.

Wszystko, wg mnie, przemawia za tym, ze to była dobra decyzja, nieważne świadoma czy intuicyjna.





-
Gość: Fansport12345, 095160107199.warszawa.vectranet.pl
2010/06/20 13:42:30
simon

odnosinie tego czy bryant chcial konkretnie Gasola to dowodu nie mam, ale na pewno wymuszal jakis transfer(wartosciowy) i to tez jest wplyw na druzyne( moim zdaniem)...
A jesli chodzi o Gasola to po jego przyjsciu czytalem wywiad ze on sam bardzo chcial tego transferu i to glownie ze wzgledu na Bryanta no i oczywiscie trenera....
Czyli 2 najwazniejszych graczy(Gasol i artest) ktorzy tak pomogli LAL w tym roku zdobyc mistrza jasno podkreslaja ze przychodzili tez ze wzgladu na kobego do LA, a jeszcze ostatnio slyszalem ze to sam Kobe namawial zeby sciagneli spowrotm Fisha bo jak zartowal bez niego nie moze zdobywac mistrzostw, uwazam ze sam wplyw na ksztalt druzyny stawia kobego w roli lidera i przywodcy tej druzyny....
ale zgadzam sie z toba ze ciezko miec pretensje do LBJ czy KObego ze koledzy nie trafiaja...
-
Gość: Dlugi, 141-moc-4.acn.waw.pl
2010/06/20 14:14:21
@83 tu nie ma co wykazywac, wziąłem Twoje dwa posty o Jamesie w takich sytuacjach i to jak argumentowałeś, po czym użyłem dokładnie takiej samej retoryki w stosunku do Bryanta.

Kosztem cegieł Bryanta i jego strat jest utrata posiadania. I to jest duża strata niezależnie od tego co potem przeciwnik zrobił. Nie wiem czy słyszałeś o czymś takim jak koszt alternatywny, ale w tym przypadku to się idealnie sprawdza. Straty ująłem bo mówiliśmy o ataku. Gdybyśmy mówili o obronie to byśmy ujęli i przechwyty i zbiórki i wymuszone ofensy itd. Ale co do obrony od początku się zgadzamy że była bardzo dobra, tylko Ty nie wiem czemu mieszasz ją w rozważania o jego ofensie.

To teraz mi powiedz czemu w wersji kobe-wpieprza-się-pod-kosz zakładasz że na pewno trafi dwa osobiste, a w opcji kobe-kozłuje-5-sekund-i-go-faulują zakładasz że je jednak może spudłowac. I skąd Ci przyszło do głowy że Celci by grali do końca w takiej sytuacji? W 7 meczu finałów postawic na jeden jedyny rzut w ostatniej sekundzie? Nikt nie jest taki głupi. Dam sobie rękę uciąc że każda drużyna świata próbowała ten rzut oddac wcześniej żeby miec potem jeszcze ewentualną szansę na poprawkę. Mamy akurat niedaleko przykład z meczu LA z PHX, który się skończył dobitką artesta. Czy suns czekali z rzutem na ostanią sekundę?
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/20 14:45:24
@ Długi
mgliste te historie, nie wiem co z czym, do czego i na czym.

Racja. utrata posiadania. a z tej utraty idzie posiadanie dla przeciwnika. I z tych posiadań przeciwnik zdobywa ogólem 10 pts z ogólem 79, 4 kosze z 29. Chodzi mi o wymierny koszt.

W obu wypadkach moze nie trafić, to proste.
ALE :
jesli ma np 22 sekundy na zegarze i pudłuje oba, to Celtowie mają pełny zegar na rzut w ost sekundzie nawet i Ot bez szansy dla la na ripostę.
Jesli ma 26 sek na zegarze i pudłuje oba, to daje im 24 sekundy, ale w najgorszym razie zostają 4 sek dla jego zespołu na odpowiedź.

Nie wiem, jakby grali, przecież mowa jest o wariancie teoretycznym, a w takiej sytuacji bierzesz pod uwagę wariant najgorszy jako możliwy i pod niego możesz się ustawic, a nawet powinieneś i nie ma to nic wspólnego z głupotą.





-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/20 14:47:20
Pardon, nie 4 sek, a 2, ale w NBA to sporo czasu i można oddać rzut, a nawet rozegrać mini akcję, ZERO sekund, to prostu brak jakiejkolwiek szansy, zero to zero i już.
-
2010/06/20 15:15:57
Moze wiekszosci chodzi o to co zaraz nadmienie. Mniej wiecej.. Piszecie 'kobe nie uniknie porównań z MJ...' tak jakbyscie chcieli napisac ze jest to bez celowe i niepotrzebne i wogole bez najmniejszego sensu... A sami to robicie... I to jak..
-
2010/06/20 15:31:47
Kobe ma wpływ na to kto gra w LAL i jest to jasne jak słońce. Każdy już pewnie oglądał jak Lakers byli po zdobyciu tytułu u Kimmela. W pewnym momencie prowadzący pyta Fishera czy jest rzeczywiście wolnym agentem i ten potwierdza, na co Kobe przerywa i mówi "but... NO". Z Artestem też lobbował za jego przyjściem do czego również pośrednio przyznał się w tym programie. Na pewno nie miał wpływu na sprowadzenie konkretnie Gasola ale swoją postawą dał jasno do zrozumienia - albo coś zrobicie, albo oddajcie mnie gdziekolwiek i będziecie w głębokiej dupie przez następne 10 lat. To jest postawa gościa, któremu zależy tylko na wygranych a nie kręceniu indywidualnych statystyk
-
Gość: bbmaster, abq47.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/20 15:39:43
Przypomnę, że ten wielki lider także agitował za tym aby pozbyć się Bynuma ale o tym już żadne z dickdickerow Bryanta nie napisze:)
-
2010/06/20 15:56:53
No i na dzisiaj ocena tej agitacji za pozbyciem się Bynuma nie jest jednoznaczna biorąc pod uwagę jego ciągłe kontuzje.
-
Gość: Fansport12345, 095160107199.warszawa.vectranet.pl
2010/06/20 15:59:09
bbmaster

po i to bylo jak bynum wchodzil dopiero do ligi i wtedy jeszcze nic niewiele umial( mial chyba 18 lat) a kobe chcial kogos od razu do 5 zeby grac o mistrza....
ale masz racje ze go nie chcial, tylko sam widzisz co z tym bynumem sie dzieje w finale 2008 grac nie mogl bo kontuzja ten caly rok praktycznie kontuzjowany(fakt ze gral i pomogl druzynie) on ma chyba dopier 22 lata a juz tyle kontuzji i operacji wiec niewim co z nim bedzie( sam go lubie i chcialbym zeby sie wyleczyl i gral jeszcze dlugo W LAL ale widac ze jest strasznie podatny na urazy)
-
Gość: cwaniak, aasy89.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/20 16:30:09
A gdzie ci co woleli Arizę od Artesta?:)
-
Gość: SADEK_23, 78.155.123.24*
2010/06/20 18:54:08
No tak Fani Kobeiego zapewne nei pamietaja wystepów JEGO POWIETRZNOSCI ale niestety kobe jest wielki gdy ma przciwko sobie słabszych przeciwników i ma dzień - w przypadku gdy musi wnieśći sie na wyzyny i ma presję że nei zalezy to juz od dyspozycji dnia - Niestety KOBE YOU ARE NOT JORDAN. Michael miał to cos co pozwalalo mu ma maxymalna gre w stresujacych sytuacjach wtedy gral na najlepszych obrotach. G6 - '98 pamietne mecze '93 _ Kobe jest wielki przayznaje pomimo braku sympatii obiektywnie stwierdzam to mega gwiazda ale jakbym mial wybrac do kogo podac pilke w decydujacym meczu i mial bym do wyboku MJ i Kobiego to niestety to tak jakbym zamiast maybachem chcial pojechac C6 :))) :) best closer - fakt ale gdy nic nie zalezy od wyniku meczu... juz wyzej cenie WADE'a ale oddajac slusznosc w NBA obecnie jest tylko 4 graczy pokroju co KOBE - LBJ WADE DURANT - i com Mi sie wydaje ze to byl KOBE LAST DANCE - w przyszlym roku tych panow poogladamy w finalach :) chyba ze boston redeem team R.Allen out - MANU GINO IN :))))
-
Gość: obi, chello089078143138.chello.pl
2010/06/20 19:28:49
Panowie MRPW, sęk w tym, że gdyby wygrał Boston, to taka notka nigdy by sie nie pojawiła. A w zasadność MVP dla Rondo czy Pierca byście nie wątpili. A obu, nawet razem wziętych, Bryantowi w tym finale do pięt nie sięgało jak chodzi o MVP. Chyba Was boli, że Kobe ma już więcej pierścieni niż Shaq i ta proporcja już się nigdy zapewne nie zmieni. Co nie znaczy, że Kobe zagrał jakoś rewelacyjnie. 40 % w finałach to rzeczywiście nienajlepiej, ale średnie na poziomie 29 pkt./ 8 zb./ 4 as. to już całkiem niezły wynik. I pamiętajcie, że to zrobił przeciwko Bostonowi - nie pamiętacie już jak wymiękł przeciw Celtom LBJ? o ile słabsze miał staty z nimi? I w końcu poległ z Bostonem. Kobe nie poległ. Ale najważniejsze jest to że był to bezdyskusyjnie najlepszy zawodnik tych finałów i poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa. Zrobił to co zrobić miał. A gdzie jest Król?
-
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2010/06/20 20:38:23
"nie pamiętacie już jak wymiękł przeciw Celtom LBJ?"

James 44.7%FG, 26.8ppg ,9.3 reb,7.8 as.2.2 steal,1.3 bl.
Bryant 40.5% FG ,28.6 ,8.0, 3.9, 2.1, 0.7
+legendarna obrona na PP,Bryant ledwie otarl sie o legendarny poziom w D.

Jak twierdzili niektorzy 4% w NBA to zajebiscie duzo,wiec mamy zajebista przepasc.
Do tego 2 factory :
1)powazna kontuzja Jamesa
2)Boston w finale byl juz solidnie obity i zajechany i znacznie slabszy niz w 2 czy 3 rundzie gdzie szczytowal
Prawda jest jedna James przy wybitnie nie sprzyjajacych warunkach i partnerach zagral duzo lepsza serie niz Bryant
PS.Oczywiscie jak reszta stwierdzam,ze jestem obiektywny i nie faworyzuje zadnej ze stron! Daje szanse Bryantowi w nastepnym sezonie.
-
Gość: obi, chello089078143138.chello.pl
2010/06/20 21:00:49
@the truth: legendarnie pieprzysz głupoty. Wiem, że dla ciebie LBJ powinien dostać MVP finałów, nawet jeśli w nich nie grał. Ale prawda jest taka, że okazał się za słaby po prostu. Równiez jako lider. Czas aby legendarnie zaczął się uczyć, np. od Kobego, jak tytuły się zdobywa.
A jak już zaczepiasz w tak głupi sposób to staty Rondo:
w serii z Cavs - 20,7 PPG, 6,3 RPG, 11,8 APG
w serii z LA - 13,6 PPG, 6,3 RPG, 7,6 APG
wiesz kto głównie krył Rondo w finałowej serii? Nie chłopczyku, to nie był LeBron.
tyle w temacie legendarnej obrony na najlepszym zawodniku przeciwnika. A w której rundzie szczytował Boston to nie wiem, widać za to że ty zawsze jak pomyslisz o królu bez korony. A z tą poważną kontuzją to żart roku :) Bo jak wtedy nawzać np. kontuzję Bynuma?
-
Gość: bbmaster, abq47.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/20 21:21:30
@Obi - czyli może powiedz kto twoim zdaniem powinien kryć Pierca w tej serii żeby ten nie miał takich statystyk ?? 24,3 PPG 8,3 RPG 3,8 APG przy skuteczności 51%?? Czasami warto pomyśleć zanim coś się napisze:) Gdyby Lebron krył Rondo to Pierce zjadłby Cavs tak samo jak zjadł Orlando. Widać gołym okiem, że Lebron wypadł o wiele lepiej niż Kobe przeciwko obronie Bostonu, lecz jego drużyna (support) okazała się gorsza niż paczka Bryanta. Widać to czarno na białym.
-
Gość: travi, acdn170.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/20 21:51:00
Wszyscy sie tak zachwycali Cavs, ze Shaq ze Jamison, ze Mo wszyscy tak super grali a tu nagle LeBron mial slabsza paczke od Lakers. Kto mial najwiecej zwyciestw w sezonie zasadniczym? O czym Ty wogole mowisz? Ja nie wiem po co dyskutowac z wszystkimi dla ktorych KB jest przecietniakiem. KOBE BRYANT zaliczyl swoje 7 finaly NBA, zdobyl 5 pierscien. Nikt juz nie pamieta ze trafil do ligi jako 17 latek? Kto tego dokonal przed nim? Niby jakim cudem mial zostac 1 strzelba Lakers skoro zaraz przyszedl tam Shaq u szczytu swoich mozliwosci? KOBE vs LEBRON 5:0, KOBE vs JORDAN 5:6. I tyle w temacie.
-
Gość: obi, chello089078143138.chello.pl
2010/06/20 21:55:21
bbmaster: czarno na białym to widać co zrobił LBJ w najważniejszym meczu serii z Bostonem (game 5 - 15/6/7), a co zrobił Kobe w najważniejszym meczu serii z Celtami (game 6 - 26/11/3). A raczej to, że pierwszy przegrał, drugi wygrał. Te najważniejsze mecze i całą serię. LeBron nie podołał. Bezdyskusyjnie. Kobe podołał. Bezdyskusyjnie. A od supportu się odczepcie, bo po przyjściu Shaqa i Jamisona (i jednocześnie powrocie big Z) Cavs miało mieć nalepszy team i najlepszą ławkę w całej lidze (no może za wyjątkiem Dallas). I nie podołali. I lider też nie podołał.
-
Gość: bbmaster, abq47.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/20 21:58:48
O ja Robert Horry 7 - 5 Kobe Bryant ale go niszczy. Czemu stwierdzasz, że wszyscy się się tak zachwycali ?? Ktoś mówi, że Kobe to przeciętniak?? Po prostu napisałem, że Kobe miał gorszą serię przeciwko Bostonowi niż Lebron, czy tak ciężko to przyznać?? Ja wiem, że zaślepienie i emocje po kolejnym mistrzostwie jeszcze w żyłach pulsują ale czasami warto spojrzeć na coś trzeźwym okiem.
-
Gość: , 87-205-29-50.ip.netia.com.pl
2010/06/20 21:59:41
-
Gość: bbmaster, abq47.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/20 22:07:45
obi - z tego co mi wiadomo, to najważniejszym meczem serii finałowej to był mecz nr. 7, ale jeśli nawet chcesz pisać coś o meczu nr. 6 to może warto było ci lepiej spojrzeć na ojca sukcesu tamtego spotkania czyli zawodnika, który otarł się o TD. Aha no i czemu nic nie piszesz o tym, kto twoim zdaniem miał kryć Pierca kiedy ty byś wysłał Lebrona na Rondo - rozumiem, że nadal trzymasz się tej tezy??
-
Gość: dannygd, chello089073236212.chello.pl
2010/06/20 22:10:56
MRPW - alez Wy nie lubicie LAL i KB... Te ciagle porownania do MJ i Bulls, to ciagle podwazanie jego kompetencji i gry, pomimo twierdzenia ze jest najlepszy, zawsze Wam cos nie pasuje. Mam nadzieje ze LAL z KB zdobeda jeszcze 2 tytuly z rzedu, nawet przy 20% skutecznosci - bo tylko wtedy bedziecie mogli dalej nie doceniac ich wielkosci i talentu KB.
MJ byl w swoim czasie najwiekszy i choc bylem fanem Magica i Dlexlera, to jednak docenialem jego dokonania. Mozna by pisac ze za czasów Pistons i IT nigdy nie doszli do finalow. prawda?? mozna by pisac ze MJ w pozniejszych czasach nie mial godnych obroncow (Poza finalami z Seatlle, ktore wygrali mu koledzy z zespolu), mozna by pisac ze wiele meczow w finalach ratowaly mu serie 3 Paxtona, Kerra czy Pippena, w koncu mozna by rzec ze to wcale nie KBi MJ byli wielcy ale... Phil Jackson!

Przestancie w koncu te porownania robic, ja ogladalem i Tloki i LAL MAgica i Bulls Jordana i Spurs (niestety) Duncana - kazdy na inny sposob byl liderem swojej druzyny!!! Jordan w finalach nie musial tyle razy gonic samotnie przeciwnikow, bo z reguly wygrywali jako ekipa pewniej - stad i jego wysokie %FG...
Ja doskonale pamietam ze jak nawet Bulls musieli gonic, to nagle wchodzil "bialy" trojkowicz np. Paxson lub Kerr i zalatwiali MJ-owi mistrzostwo!!!
(John Paxson proved to be a valuable 3-point marksman and clutch shooter in the Bulls' first three championships. Paxson is probably best known for his championship-winning shot during the 1993 NBA Finals. albo Steve Kerr w 1993 r. trafił do Chicago Bulls, gdzie jako kluczowy rezerwowy, przyczynił się do zdobycia trzech kolejnych mistrzowskich tytułów. Jego rzut dał m.in. zwycięstwo w ostatnim szóstym finałowym meczu z Utah Jazz w 1997 r. - pamiętacie?). Ja pamiętam, bo z reguły kibicowałem drużynom przeciwnym Bulls i MJ i jakoś nikt teraz o tym nie pamięta pisząc o legendach i porównaniach.
Dlatego apeluje o skonczenie tych idiotycznych i mega subiektywnych ocen, bo nie wiecie jak zagraliby Magic, Isiah czy MJ w dzisiejszych czasach, opartych glownie na sile i wzroscie.

Ja cenie ze KB jest jednym z ostatnich graczy technicznych, grajacych pieknie i potrafiacych prawie wszystko bez uzycia 15-20 kg miesni wiecej niz nierzadko jego przeciwnicy.
-
Gość: czarny eminem, public52234.cdma.centertel.pl
2010/06/20 22:15:13
To że LBJ ma lepszą skuteczność wynika z predyspozycji fizycznych i sposoby gry. Tylko ignorantom trzeba tłumaczyć, że Center ma przeważnie lepszą skuteczność niż PG. Wynika to z odległości oddawania rzutów. KB to już stary ramol, rzuca jumpery z dystansu. Natomiast Lebron to niezbyt inteligentny osiłek, który jak dostanie piłkę na linii za 3, to ucieka z nią jakieś 10 kroków w stronę własnej połowy, żeby mógł się odpowiednio rozpędzić, po czym, jak na osiłka-przygłupa przystało, rozpędza się z nią w stronę kosza, taranując wszystko co jest po drodze i trafia spod kosza. Niestety w ostatnim meczu z Bostonem tego nie było, bo LBJ wolał się chować za plecy kolegów w crunch time i udawać, że go nie ma na boisku.

Co do Bostonu, oczywiście The Troll ma rację. Ich prime time był w 2. rundzie, a potem już się tylko męczyli. Nie od dziś wiadomo, że tacy Lakersi mają prime time w finale, bo każda ich przedfinałowa seria PO to odpoczynek po cięzkim RS. Lakersi to jedyna w NBA drużyna, która najbardziej się męczy od lipca do października, a potem odpoczywa. Wiadomo.
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/20 23:25:03
obi
To jest właśnie to obiektywne podejście, które tak uwielbiam. Nagle kolega obi wymyślił, że najważniejszym meczem serii Celtics-Cavs było g5, a w finałach najważniejsze było spotkanie numer 6. No cóż brawo. Powstrzymam się od dalszego komentarza.

czarny eminem
Lebron schował się za plecami kolegów w crunch time g6 z Bostonem? Proponuję żebyś przejrzał sobie play by play z tego meczu, bo jak widzę nie pamiętasz co się wtedy działo. Cavs rzucili w 4 kwarcie 18 punktów. Lebron 10 z nich + dwie asysty przy kolejnych 5 punktach.

pjaxz
"Na pewno nie miał wpływu na sprowadzenie konkretnie Gasola ale swoją postawą dał jasno do zrozumienia - albo coś zrobicie, albo oddajcie mnie gdziekolwiek i będziecie w głębokiej dupie przez następne 10 lat"

Myślisz, że Wade czy inny Lebron nie chcieliby mieć w swojej drużynie jak najlepszych graczy? Myślisz, że tym podejściem Kobe odróżnia się od reszty ligi? Uważasz, że cała reszta grajko-liderów w NBA gra tylko po to by nastukać fajne statsy? Bez jaj. Równie dobrze Kuptchak mógł mu sprowadzić zamiast Gasola- Antawna Jamisona.

Generalnie ciekawe jest myślenie, że całe dobro, wspaniała atmosfera, zbudowanie mistrzowskiej drużyny itp. jest zasługą jednego człowieka. Kobego Bryanta. Natomiast wszystkie niedoskonałości Cavs, łącznie z tym, że Mo i Jamison nie potrafią bronić i nie trafiają w PO są winą Lebrona. Słaba atmosfera, brak ducha walki itd. to tylko i wyłącznie wina jednego człowieka. Nikt nawet nie wspomni o otoczeniu, o trenerze i innych podobnych i mało ważnych jak widać bzdetach. Ciekawy tylko jestem, czy Kobe grający pod szyldem Cavs robiłby w czwartek back to back.
-
Gość: czarny eminem, public72715.cdma.centertel.pl
2010/06/20 23:36:38
No nie pamiętam, a oglądałem, a to o czymś świadczy. Pamiętam, że wykazywał się zadziwiającą jak na siebie stagnacją, unikał piłki, nie było głodu piłki, tylko jakaś abominacja. Pamiętam jeszcze, że trafił dwie trójki z rzędu, co było przebłyskiem i sobie pomyślałem: teraz się zacznie. Ale nic się nie zaczęło, a raczej skończyło.
-
Gość: , 188.33.189.17*
2010/06/20 23:56:20
Simon-głos rozsądku na tym blogu
-
Gość: fan12345, 095160107199.warszawa.vectranet.pl
2010/06/21 00:00:39
SIMON

co do meczu 6 w finale to ja sie jednak zgadzam ze byl bardzo wazny napewno nie mniej wazny niz g7 no bo co im by bylo po g7 skoro by przegrali g6, przeciez bylo 3-2 dla bostonu i musieli sie spinac jakby to byl ostatni mecz serii, a zreszta przeciez kazdy byl warty tyle samo, wkoncu to zawsze 1 zwyciestwo....
-
Gość: fan12345, 095160107199.warszawa.vectranet.pl
2010/06/21 00:08:07
the truth

2 factory
1) Kobe tez gral z kontuzja a jakos tego nie piszesz( zlamany palec, uaz plecow i uraz kolana)
2)piszesz ze boston byl juz zmeczony i nie bronil juz tak jak z cavs to ja pisze ze kobe tez zagral jeszcze 2 seriie wiecej niz LBJ zanim zagral z bostonem czyli 10 meczow ale ty uwazasz ze zmeczyl sie tylko boston a kobe to co?

PS: i jaki ty jestes obiektywny?
-
Gość: fan12345, 095160107199.warszawa.vectranet.pl
2010/06/21 00:20:11
simon

i jeszcze jesli chodzi o atmosfere i tak dalej to napewno nie zalezy tylko od jednego gracza i nie mowie ze LAL to tlko Kobe i nikt pozatym, ja to pierwsz chyba napisalem o artescie i chodzilo mi konkretnie o tego jednego zawodnika ze chcial go i Kobe i LBJ(podobno nawet jezdzil do niego i namawial na gre) a on wybral ze woli grac z kobem(jako powod mowil ze chce wygrac mistrza z bryantem), a pozniej tutaj ludzie pisza ze LBJ ma gorsza pake a Kobe lepsza ale przeciez oni nie maja na to wplywu, no to ja podalem jeden przyklad ze jednak maja i tyle, wiadomo ze wszystko nie zalezy od nich ale te najwieksze gwiazdy maja wplyw na transfery wczoraj ogladalem program z druzyna LAL i juz tam kobe zapowiedzial ze nie pozwoli oddac Fisha (chyba wygasl mu kontrakt) bo jest mu potrzebny czyli jednak ma cos do powiedzenia w sprawie partnerow...
-
2010/06/21 00:31:05
Simon chyba myśli, że jest jedynym obiektywnie oceniającym rzeczywistość gościem na ziemi, a na pewno na tym blogu. Cała reszta jest skażona przez kibicowanie LAL/Bos/Cavs/Kobemu/LBJ'owi/Wade'owi etc. A on nie, on siedzi sobie z boku ze spokojną głową, w jednym ręku fajka pokoju, w drugim myszka na stronie ze statystykami z ostatnich 10 lat i spokojnie OBIEKTYWNIE tłumaczy nam, fanbojom jak wygląda rzeczywistość. A obiektywna rzeczywistość wygląda właśnie tak jak uważa Simon.
-
Gość: , 87-205-29-50.ip.netia.com.pl
2010/06/21 08:08:36
Obiektywna rzeczywistość wygląda tak, ż LeBron jest na rybach, a Kobas ma miśka.
Simon, jakoś nie pamiętam żebyś pisał pod koniec sezonu jakie to Cleveland jest słabiutkie i nie ma szans z Orlando, nie mówiąc już o Bostonie. Nie przypominam, żeby ktoś poza 83 pisał, że przyjście Jamisona i Shaqa jeszcze Cleveland osłabi, a de facto w porównaniu z poprzednim sezonem tak się stało. Wiem, że żałosna obrona postawy Kobego w G7 przez kolegę 83 nie jest wyznacznikiem obiektywności. Ale proszę Simon, nie kreuj się na arbitra, bo Twoje sądy (do których masz prawo) są tylko Twoimi sądami.
Piszesz: "Myślisz, że Wade czy inny Lebron nie chcieliby mieć w swojej drużynie jak najlepszych graczy? Myślisz, że tym podejściem Kobe odróżnia się od reszty ligi? Uważasz, że cała reszta grajko-liderów w NBA gra tylko po to by nastukać fajne statsy? Bez jaj. Równie dobrze Kuptchak mógł mu sprowadzić zamiast Gasola- Antawna Jamisona."
Otóż takiemu np Garnettowi nie raz się na tym forum dostało, że wcześniej nie wymógł na GM Minesoty transferu, i słusznie. KG zajmował się trzepaniem kapuchy, zamiast wykorzystać swój prime time do zdobycia kilku tytułów gdzie indziej. Jakoś nie pamiętam, żeby LeBron krzyczał po zeszłorocznej porażce, że jak mu nie ściągną Gasola to on chce na Marsa się przenieść. Co do Jamisona to raczej zgodne były w sezonie opinie, że to jest brakujące ogniwo i z nim jedynym celem Cle jest mistrzostwo, protestowałeś wtedy? Za to transfer Gasola był komentowany raczej negatywnie i wielu z Was pisało, że Gasol to ciota (jeszcze kilka dni temu niektórzy tak pisali) i nic z tego nie będzie.
Reasumując imho to właśnie Kobe jednak jest tym x-factorem, który czyni z LAL mistrzowski team i nie chodzi tu o umiejętności tylko. LeBron musi się tego nauczyć bo jeszcze tego nie opanował. Ma chyba największy talent ever, i motorykę która daje mu niesamowitą przewagę nad innymi ale to nie tenis tylko gra zespołowa niestety.
-
Gość: Filip, 217.149.44.2*
2010/06/21 08:34:09
Ktoś wyżej pisał, że obecna obrona odróżnia się od tej z przełomu lat 80/90, że teraz wolno bronić strefą. Zgoda, dzisiaj strefa jest oficjalnie dopuszczona, ale zobaczcie na poniższy materiał - okazuje się, że kiedyś również broniono zoną i MJ wcale nie miał łatwiej niż Kobe.
www.youtube.com/watch?v=-tXwAhMVb1Y
-
2010/06/21 10:09:10
Smutna wiadomość. Zmarł Manute Bol.
link:www.sport.pl/koszykowka/1,65035,8038882,Zmarl_Manute_Bol__Wiecej_niz_koszykowka.html
RIP
-
Gość: Saper, cnc239.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/21 11:08:56
Strasznie ale to strasznie drażnią i nudzą mnie porównania KB z Jordanem bo po co to robić, MJ grał w innych latach NBA - to on spopularyzował koszykówkę na świecie to on stał się ikoną NBA, czy jest najlepszym koszykarzem w historii?? Wg. mnie jednak nie, ponieważ wyżej cenie np. Billa Rusella z Celtics, ale to tylko moje zdanie. KB jest w tym momencie najlepszym koszykarzem co do tego nie ma wątpliwości! Ma 5 pierścieni i to o czymś świadczy, nie zagrał super serii z Bostonem, wiadomo obrona Celtów zrobiła swoje, zagrał słabe spotkanie nr. 7 jednak w 4 kwarcie trafiał ważne rzuty wolne, mówie to chodź jestem wielkim fanem LAKERS!!!! Bryant przeszedł do historii i mogę się założyć że całkowicie inaczej będzie się o nim mówiło jak skończy karierę, pewne dołoży jeszcze jedno lub dwa mistrzostwa. Będzie legendą i tego jestem pewien. Podziwiam go za charakter i technikę no właśnie technikę!Nie ma już takich graczy w NBA, teraz wszystko robi się siłowo, i to niestety będzie się pogłębiało, bo kiedy takim zawodnikom jak Wade czy LBJ, których nie lubie a jednocześnie bardzo szanuje skończy się fizyczność będą mieli bardzo ciężko w przyszłości grać na najwyższym poziomie. Najgorszy MVP ehhehe to mnie rozbawiło, Bryant grał super z Utah i Suns, troszkę słabiej z Boston, ale w finale też robił swoje! i na koniec Kobe to Kobe a Michael to Michael i proszę nie zmieniajcie tego na siłe!!!!
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/21 12:31:21
@ simon
Czarny eminem jest bliżej prawdy.

w g6 Cavs-Celtics decydująca faza meczu, to był okres między 9:33, a 5:52 left, od stanu 78-74 dla Celtów do stanu 88-74 dla Celtów,w tym czasie LeBron oddal JEDEN rzut, który spudłował, oraz raz stracił piłkę. Nic nie zrobił ponad to. Reszta też zresztą.
Potem byl timeout, a potem kolejne 2,5 minuty, w trakcie których Cavs odrobili 2 pkt, LeBron raz aasystował i raz zebrał, nic nie rzucił, nawet żadnego FGA nie miał.
3,5 min left, przy 12 pts dla Celtów było po meczu w zasadzie.

Nie wiem, jak można to porównywać do crunchtime Bryanta w g7, który nie dał Celtom zrobić w końcówce przewagi, a odwrotnie.

Zadałem ci już kiedyś to pytanie, ale się uchyliłeś od odpowiedzi. więc spytam raz jeszcze : jak sądzisz, tak po ludzku i bez mataczenia : dlaczego Artest wybrał grę z Bryantem, a nie z LeBronem ? Obaj kolędowali u niego, LeBron ponoć jeszcze bardziej niż Bryant. Dlaczego wybrał Bryanta ?

@ 87
"Żałosna obrona Bryanta w G7" ?
W którym miejscu się mylę ? W ocenie jego intensity, desire, energii, liderszipu, którymi prowadził zespół ? W ocenie jego crunchu (przecież to są fakty, a nie moje widzimisię) ?
W obliczeniu, ze jego sławetne cegły nie przełożyły się na nic więcej poza 10 pts straty przez La ? Gdziez to jest "załosne" ?
I w ogóle sprowadzaniu gracza do jego fgs zawsze byłem przeciw, i tak samo przeciw jestem teraz, no chyba, ze zawężamy dyskusję tylko do shootingu - wtedy fgs ma znaczenie, ale kiedy czytam "Bryant zagrał słabo, bo rzucał 6-24", to coś tu nie działa jak nalezy.

-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/21 12:49:19
, 87-205-29-50.ip.netia.com.pl
Gdy sezon się kończył to ja się tutaj w ogóle nie udzielałem. Nie pisałem więc, że Cavs są super słabi, czy super mocni. Poza tym Jamison i szczególnie Mo Williams zdecydowanie spuścił z tonu w PO względem RS co z resztą sam tutaj wypunktowałem czas jakiś temu. O transferze Gasola też tutaj nic nie pisałem więc bardzo Cie proszę nie pisz "wielu z Was pisało". Jeśli chodzi o Garnetta to on w czasach Minnesoty musiałby zrezygnować z części kasy, którą mógłby zarobić, na co wyrazić zgody nie chciał. Z tego co mi wiadomo, przyjście Gasola i inne wzmocnienia Lakers nie uszczupliły zarobków Kobego nawet o dolara. Nie jestem wcale taki pewien czy Kobe chciałby zrezygnować z kilku baniek więcej, które mógłby zarobić tylko po to by mieć w swoim składzie Gasola.

fan12345
G6 był ważny, nie przeczę. Ale dlaczego "najważniejszy" i bardziej ważny od g7 czyli meczu sezonu tego już nie rozumiem. Tak samo nie kumam, dlaczego niby g5 serii Cavs-Celtics był ważniejszy od g6. obi tak napisał tylko dlatego, że g6 był dobry w wykonaniu Kobego, a g5 był najsłabszym w wykonaniu Lebrona. To bardzo proste.

pjaxz
Pokaż jeden moment w którym wykazałem się nie obiektywizmem. Dlaczego podchodzę obiektywnie do sprawy LBJ-Kobe już pisałem i nie mam zamiaru się powtarzać. Pisałem tutaj, że Lebron zagrał przeciętną serie z Celtics. Teraz piszę, że Kobe zagrał przeciętne finały i słabe g7. Pisałem, żeby nie zwalać całej winy za porażkę na barki Lebrona, a teraz piszę, żeby nie robić z Kobego bożka, któremu Lakers zawdzięczają całe dobro, które ich spotkało. To gra zespołowa, na którą dodatkowo wpływa wyjątkowo dużo małych czynników i sprowadzanie wszystkiego do jednego człowieka jest zbyt prostym stawianiem sprawy. Niektórzy z kolei walili w Lebrona jak w bęben po serii Celtics, wyśmiewali się z meczu 3/14, a teraz gdy Kobe miał występ na poziomie 6/24 mówią, że i tak zagrał dobrze.
-
Gość: obi, zuw.szczecin.uw.gov.pl
2010/06/21 13:14:26
simon.
Wcale nie dlatego, że w jakims meczu jeden wypadł dobrze a drugi źle. Tylko i wyłącznie dla tego, że to były mecze kluczowe w swoich seriach. To proste. Dlaczego, pewnie zapytasz ? Ano dlatego, że przed tymi meczami więcej szans dawano jednym(odpowiednio Cavs, Boston), a po tych meczach już większe szanse przypiswyano drugim (Boston, Lakers). Można więc zaryzykowac twierdzenie że te mecze odwróciły losy serii. Albo przynajmniej przywróciły przeciwnika do życia. I w obu przypadkach zwycięzca tego meczu wygrał serię. Uprzedzając twoje kolejne niedowierzanie: nie, o 1 ani 2 meczu serii nigdy tak powiedziec nie można, że jest to kluczowy mecz. O 5,6, może czasem o 4, już tak. Pod warunkiem, że stanie się tak jak w tych przypadkach.
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/21 13:15:56
przecinek
Artest mógł wybrać Lakers dlatego, że to oni zdobyli mistrza w 2009 roku, a nie Cavs. Poza tym Lakers wyglądali na dużo bardziej kompletną drużynę od Cavaliers. Podsumowując miał lepsze perspektywy.

Dlaczego akurat przedział 9-5 minut do końca był najważniejszy? Przed dwoma trójkami Lebrona Cavs mieli już -10 i nic nie zapowiadało, że nawiążą jeszcze walkę.

Równie dobrze mogę odbić piłkę i powiedzieć, że Kobe w momencie gdy Lakers odrabiali straty w 3 kwarcie miał raptem 2/6 FG i 1/2 FT. Ponadto miał 2 faule, 2 straty i ani jednej asysty.
-
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2010/06/21 13:29:58
"dlaczego Artest wybrał grę z Bryantem, a nie z LeBronem ?"
LOL pewnie dlatego,ze Bryant to nie SF i garowalby u Brona do tego grajac czesto na nizszej pozycji,np.z Bostonem ganialby sie z Allenem na zaslonach.
Do tego porownac jakosc zycia w LA z tym zadupiem w Cavs(dla USA)

Juz lepsi sa ci co palec do lokcia porownuja i stawiaja g6 wyzej od g7.
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/21 14:05:53
@simon
Moment był najwazniejszy, bo w trakcie tego okresu gry Celtics zbudowali z 4 do 14 pkt przewagi, co zabiło Cavs. Jak dodać do tego następne 2,5 minuty, w trakcie których Cavs nie zrobili nawet mini re-runu i staneło na 12 pts dla BC 3:27 left, to znaczy, ze to był czas kiedy się rozstrzygały losy meczu. LeBron w tym czasie nie zrobił NIC. Kiedy La mieli taki okres decydujący w g7 (ost 6 minut) Bryant zrobił 7 pts i asystę na trójkę, pomijam już zbiórki. Taka róznica.

Mozesz odbijac do woli, tylko może staraj się byc racjonalny. Ja wziąłem pod uwagę dwa decydujące okresy gry dla wyników meczów w 4q. Po q3 La-BC wszystko się sprowadziło do ost 6 minut granych od stanu remisowego, mecz/seria/sezon się zawęziły do tych 6 minut przy remisie w meczu i 3-3 w serii.
W meczu Cavs-BC przy stanie 78-74 9:oo left właściwie mecz się decydował : Celtowie ucierkali do 14 pts przewagi, a LeBron w tym czasie nic nie zrobił. Kolejne 2,5 min i jedna asysta. Jeśli nie widzisz oczywistej oczywistości, że crunch time LeBron przespał albo odpuścił, to o czym tu jeszcze rozmawiać ?

@ prawdziwek
aha, to znaczy, że LeBron sobie szukał gościa, co da mu te 5 minut odpoczynku w meczu, tak ? dlatego tak się zaangażował ? Po 5-minutowego zmiennika ?
-
Gość: zumberek, nazgulnew.kosson.com
2010/06/21 15:07:29
Wrocilem po urlopie, o ostatnich 2 meczach czytalem opisy tylko z netu na komorce, wczoraj sobie nadrobilem ogladanie i majac w pamieci wasze zale i pretensje, doszedlem do wniosku ze to MEGA zle granie Kobiego jest naciagane.
Najwazniejszy mecz byl meczem nr 6 - poniewaz to tutaj LA bylo pod sciana i w przypadku przegranej nie ma mowy o meczu nr 7. W tym meczu Kobe gral bardzo dobrze, nie forsowal rzutow, fajna gra obronna, ogolnie cala druzyna gra super.
Mecz nr 7 - Kobe na slabej skutecznosci, tutaj mial doslownie ze 3 akcje za ktore bedac trenerem bym go opitolil bo to byly rzuty na sile. Reszta zas akcji to byly normalne rzuty pod presja obronca(naliczylem raptem 1 rzut z czystej pozycji) jakie zwykle trafial.On sam sie dziwil i bym wsciekly na siebie ze nie idzie, ale z nim wiadomo- moze 10 pod rzad nie trafic, po czym nastepne 10 trafic- i nikt nie bedzie zdziwiony.
Ktos tu pisal ze Gasol i Artest uratowali tylek Kobego- sorry Gasol gral piach jakich malo, straty z czystych pozycji nie trafial czyscioch, Artest na tle druzyny moze i wypadl dobrze- ale on zagral na swoim tragicznym zreszta procencie- w normalnym meczu znowu zostalby zbesztany. Do tego dodajcie jego sposob rozgrywania - tu kazde podanie jest na granicy straty, koles klepie pilke tak ze przyprawia mnie o palpitacje serca. Ci kolesie oddaja rzuty z reguly z czystych pozycji - i nie trafiaja.
Wcale sie nie dziwilem ze Kobe rzuca, gdy reszta gra koszmarnie - akurat tak sie zlozylo ze tego dnia on tez nie trafial.
Tak czy inaczej jest back2back i mam nadzieje ze to co powiedzili Philowi- ze jak zdobywa mistrzostwo to 3 pod rzad:)
Momenty bezcenne po meczu to podziekowanie Artesta dla psychoterapeuty i placz ze szczescia Gasola.
OBY TAK DALEJ!
-
2010/06/21 16:04:07
No i to jest właśnie tWój problem Simon. Siłą próbujesz narzucać swoje racje, uważając je za pełny obiektywizm, a jakbyś ich nie argumentował są to opinie czysto subiektywne. Choćby to uprzedzenie względem Bryanta widocznie gołym okiem
-
Gość: , 095160107199.warszawa.vectranet.pl
2010/06/22 00:05:49
the truth

To zes wymyslil, chyba nie grales w kosza skoro uwazasz ze zlamany palec reki rzucajacej to nic takiego, a co do kontuzji lokcia LBJ to jakos po serii z bostonem nie slychac o jakis zabiegach czy operacji czyli to jednak tak powazne nie bylo?
sprytnie ominoles tez temat kontuzji plecow i kolana bryanta no ale przeciez lokiec to lokiec bze kolana mozna grac(np. bynum).... nic nie wspomniales tez o tym ze LBJ odpoczywal w ostatnich 5 meczach sezonu zasadniczego a Kobe gral(to tez nie ma znaczenia)
a jezeli chodzi o artesta to on sam mowil ze przechodzi do LAL bo chce z kobem zdobyc mistrzostwo no ale ty wiesz lepiej ze z innych powodow....
-
Gość: Kam, c114-76-17-65.eburwd4.vic.optusnet.com.au
2010/06/22 00:11:53
i jeszcze tutaj jeden fajny artykol o postawie Kobe w 7 meczu. warto przeczytac, bo taka krytyka jak tutaj na SG byla totalnie do przewidzenia:

www.silverscreenandroll.com/2010/6/21/1525036/kobe-bryants-game-7-in-perspective
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/22 01:10:37
pjaxz
Niech więc będzie, że to jest moje subiektywne (inaczej stronnicze) zdanie w temacie Lebron-Kobe. Lebron zagrał przeciętną serię z Celtics. Kobe zagrał przeciętne finały. Lebron zagrał słabo gdy miał 3/14. Kobe zagrał słabo gdy miał 6/24. Nie wszystko co złe w Cavs jest zasługą Lebrona. Nie wszystko co dobre w Lakers jest zasługą Kobego. Tak wygląda moje subiektywne zdanie. Po której ze stron jestem- nie wiem. Sam wybierz. Mi jest to obojętne.

Dla co poniektórych niech lepiej zostanie opcja, że Kobe grał przeciwko obronie Celtics, a Lebron zwyczajnie dał dupy. Poza tym Artest gra w Lakers tylko dlatego bo zawsze chciał pograć w jednej ekipie z Kobem, którego kocha od zawsze i który zaimponował mu swoim liderszipem na obiedzie. Inne czynniki o których pisałem ja czy Truth są zupełnie nie istotne. Liczy się tylko to, że w LA jest Kobe.
-
Gość: Loki, host-94-231-59-10.ip.jarsat.pl
2010/06/22 05:10:11
@Simon

Jeśli Kobe zagrał przeciętne finały, to kto i dlaczego według Ciebie zagrał ponadprzeciętnie, skoro Bryant był niekwestionowanym MVP? Jeśli nikt, to czy sądzisz, że całe finały były przeciętne?
-
2010/06/22 08:23:24
Czy Lakers zostaną Spursami drugiej połowy pierwszej dekady XXI wieku?" Czyli o tym jak Lakers stali się najbardziej nielubianą mistrzowską drużyną NBA...
-
Gość: zumberek, nazgulnew.kosson.com
2010/06/22 10:47:59
@2010mlb

Ta jasne, najbardziej nielubiana druzyna. Druzyna ktora oglada sie najchetniej, sprzedaje najwiecej gadzetow, koszulek na calym swiecie, jedna z najbardziej rozpoznawanych marek nba...

@simon
Sam doskonale wiesz dlaczego po Lebronie jedzie sie ostro i kazde, nawet minimalne potkniecie jest wytykane do granic absurdu, bo jak sie ma the chosen one, king itd czyli generalnie brak pokory, skromnosci, a na dodatek ma sie pewnych wszystkim znanych oszolomow za poplecznikow to nie moze byc inaczej. LJ sam jest sobie winien.

-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/22 11:30:34
Loki

Finały były świetne. Nie widzę związku między przeciętnymi finałami Kobego, a jakością samych finałów. Kobe grał mecze bardzo dobre i grał mecze słabe/przeciętne. Poza g7 w każdym meczu wyskakiwał ktoś kto robił show. Był Fisher biorący mecz na plecy gdy Kobe miał 10/29. Był Ray Allen, byli rezerwowi Celtics. Genialne granie MVP nie było potrzebne by uznać te finały za rewelacyjne.

zumberek
Zgadzam się. Lebrona się nie lubi. To nie jest też mój człowiek. Chociaż w mojej opinii są ludzie w tej lidze bardziej zakochani w sobie.
-
Gość: , 095160107199.warszawa.vectranet.pl
2010/06/22 11:39:48
simon

widze ze trzymasz z the truth ktory pisze ze jest bezstronny a pozniej pisze ze Cavs przegrali i LBJ zagral slabo bo mial lokiec kontuzjowany(o kontuzjach bryanta nic nie pisze no ale przeciez jest bezstronny) pisze ze lbj mial trudniej bo boston jeszcze mial sile w serii Cavs a finale byl zmeczony( o tym ze kobe teaz gral jeszcze 2 seriie przed finalem tez zapomnial napisac na ale przeciez kobe sie nie meczy co tam 10 meczow w ta czy w tama zmeczony byl tylko boston)
dziwie sie troche ze powolujesz sie na kolesia ktory w tej lidze widzi tylko LBJ i Wade a kobe , duncan czy inni mistrzowie to leszcze(szczegolnie kobe to najslabszy zawodnik w calej NBA-tak mozna wywnioskowac z jego opinni na temat bryanta) i do niczego sie nie nadaja a to ze maja kilak pierscieni to tylko zasluga ich kolegow, co tam ze kobe byl najlepszy we wszystkich mecze z jezz i suns a takze w wiekszosci w finale( 10 meczow z rzedu z dorobkiem powyzej 30) wazne ze zwiodl w ostatnim...

a co sie tyczy artesta to nie wiem o co ci chodzi, koles jasno powiedzial ze chce grac z kobem i zdobyc znim mistrza ia wy tu piszecie ze nie bo sa jakies inne powody,
ja nie mowie ze atrakcyjnosc LAL nie miala wplywu na jego decyzje no ale skoro sam mowi ze chcial grac z kobem no to napisz mi dlaczego ty wiesz lepiej niz artest?

i jeszcze jedno o lepszosci LAL nad CAVS to w sezonie zasadniczym nikt nie pisal ze LAL maja lepsza druzyne a wrecz odwrotnie wszyscy widzieli mistrza LBJ, a raptem w play off cavs juz slabe a boston i LAL super, to jak to jest raz jest supera zachwile slaba...
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/22 12:09:30
Z nikim tu nie trzymam. Powołuje się na The Truth bo akurat z atrakcyjnością miasta i dublowaniem pozycji miał rację.

Artest tak powiedział. Nie zaprzeczam i nie zabieram mu tych słów. Ale czy podpisał z Lakers tylko dlatego, że gra tam Kobe? Moim zdaniem nie do końca. Inne czynniki też odegrały swoją rolę. Miasto, perspektywa grania w S5, to, że Lakers byli mistrzami 2009' co oczywiście wiąże się z tym, że to z tym zespołem będzie miał największe szanse na mistrzostwo.

RS i PO to dwie zupełnie inne gry. Cavs grali dobrze w RS i ciężko było ich za to krytykować. Tak samo Celtics ciężko było chwalić za porażki z Nets u siebie. Wracając jeszcze do Cavs to oni znacznie spuścili z tonu w PO i o tym parę razy tutaj pisałem. Chociażby taki Mo Williams. Typowy shooter, który jedyne co robi dobrze to rzuca. Skuteczność rzutów znacznie poleciała mu w dół.
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/22 14:02:02
Jesli truth miał rację z dublowaniem pozycji, to znaczy, że LeBron starał się tak usilnie o gościa 5 mpg.
To tak jakby Komorowski umizgiwał się o głosy Kornela MOrawieckiego ;)

Zastanówmy się, czy Artest by podpisał z La, gdyby tam NIE BYŁO Kobego. Przezył iks lat kariery w takich ośrodkach jak Houston, detroit czy Indiana, jakoś mu to nie przeszkodziło wyrobić sobie nazwisko i wylansowac jako postać, więc i Cleveland by przeżył, a granie z LeBronem skierowałoby na niego wszystkie reflektory, więc miasto miało tu minimalnie znaczenie, wg mnie. Skoro nawet tak wielkomiejskich świateł żądny i od zawsze w zespołach z miast ładnych i ciepłych grający Shaq przeprowadził się do Cleveland, to Artest miałby z tym problem, biorąc pod uwagę jego doświadczenia urban-culturowe z całej kariery ?

"RS i PO to zupełnie inne gry" - The Truth twierdził inaczej, nie wiem czy dalej twierdzi, ale twierdził był z takim zacięciem, że to jedno i to samo, ze mniemam iż zdania nie zmienił :)

-
Gość: Kam, c114-76-17-65.eburwd4.vic.optusnet.com.au
2010/06/22 14:10:49
@MRPW
prosze przeczytajcie ten artykol - prosicie o dyskusje merytoryczna, a nie personalna, prosze bardzo:
www.silverscreenandroll.com/2010/6/21/1525036/kobe-bryants-game-7-in-perspective
Wiecie, jedna rzecz to napisac, ze "Co więcej - od tamtych czasów przepisy się zmieniły - na korzyść atakujących. Sorry." inna rzecz to jeszcze to poprzec. Ci goscie z silverscreenandroll siedza po uszy w koszykowce. Oni tym zyja. OK to sa fani LA, ale popatrzcei na statsy jakie oni podaja. Tutaj jest krotki frg z powyzszego artyk:

Michael Jordan appeared in six NBA Finals series. These are the defensive ratings (points allowed per 100 possessions) of those six teams: 105.0, 104.2, 106.7, 102.1, 104.0, and 105.4.

Magic Johnson appeared in nine NBA Finals series. These are the defensive ratings of those nine teams (Celtics teams in italics, teams that beat Magic's Lakers in bold): 101.0, 103.9, 100.9, 104.4, 106.3, 106.8, 105.3, 104.7, 105.2.

This year's Celtics team had a defensive rating of 103.8. That's better than five of the six defenses Jordan faced in the Finals; it's better than seven of the nine teams Magic faced in the Finals.

But even that is misleading, since even the dullest of NBA observers knows full well that the Celtics in 2009-10 regular season were nothing like the team that showed up for the playoffs let alone the team that nearly won the NBA championship. During the regular season, this Celtics team employed a deliberate strategy of saving their best players for the post-season. As a result, over their final 54 games they were 27-27. Their defense in the regular season, after Christmas, was barely a shadow of the defense they played in the playoffs. In fact, it was actually quite bad.

Perhaps that is the most significant indicator in all of this. Their regular season defense, when compared to the way they played in the playoffs and especially the Finals, was really pretty terrible and yet, it was better than that of 12 of the 15 teams Magic and Michael played in the Finals.

Meanwhile, the Celtics' defense in the 2010 Finals, particularly in that Game 7, was much more reminiscent of their team that won the 2008 NBA Championship. That team's defensive rating? 98.9.

Michael Jordan never played against that kind of defense in the Finals
-
Gość: Filip, 91.200.37.9*
2010/06/22 14:55:50
@ Kam
Właśnie skończyłem.
Świetny artykuł. Sporo faktów, statystyk. Ja zapamiętałem z niego kilka rzeczy: to co wszyscy wiedzą - czyli świetna obrona Celtów - wg autora najlepsza ever, na przeciw której (ani podobnej) ani MJ ani Magic nie mieli okazji grać oraz to, że to Kobe jest centrum off Lakersów - co też jest oczywistą oczywistością - i to ta nim skupia się najlepsza z obron często go podwajając, a nieraz potrajając. Ponadto, Kobe który męczył się w ataku (tak samo jak męczyli się wszyscy inni na boisku z obu drużyn) - wsparł drużynę w def (świetna obrona na Rondo) oraz na tablicach, co według wielu było kluczem do zwycięstwa w każdym meczu tej serii.
-
Gość: dannygd, chello089073236212.chello.pl
2010/06/22 18:04:14
świetny art. Kam, generalnie potwierdzający to co już wcześnij pisałem. Czy doczekamy na odp mrwp?
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/22 18:04:54
Artykuł dobry. Generalnie dobrze pasuje do mojej tezy, że kiedyś wcale nie broniono lepiej, a wręcz przeciwnie. Ciekawa jest jeszcze jedna rzecz o której warto wspomnieć przy tej okazji. Jordan w ciągu całej swojej kariery tylko raz grał serię w PO z drużyną, która miała drtg poniżej 100. Byli to Knicks 93', a Jordan w tamtej rywalizacji miał 41 FG%. O tym już z resztą wspominałem. Dla porównania Kobe w całej karierze zagrał aż 13 serii w PO z drużynami mającymi drtg poniżej 100.

przecinek
Zacznijmy od tego, że nie do końca pewne jest to, że Lebron tak usilnie starał się o Artesta. W zeszłorocznym off season mówiło się raczej "Lebron podobno rozmawia z Artestem". Dublowanie pozycji byłoby problemem. Nie widzę możliwości, aby Artest i Lebron mogli razem grać w S5. Ani jeden ani drugi nie może grać na SG. Szczególnie w obronie byłby to problem. Jedyne wyjście to ustawienie Lebrona na PF, ale ja tego zupełnie nie widzę.
-
Gość: kondzio, 89.240.231.5*
2010/06/22 20:39:44
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/23 10:55:33
@ simon
aha, nie jest pewne ;), cóż...

Inna sprawa, powiedz jak to jest : w każdym sporcie zespołowym są gracze, którzy wygrywają, wokół których budowane są mistrzowskie teamy, a są i tacy, którzy nigdy nie mogą wygrać.
W piłce masz Pelego, Maradonę, Zidane'a, Cruyffa (mistrzem świata nie był, ale wygrywał PE 3 razy z rzędu i był naj graczem najważniejszej być może drużyny w historii piłki), Beckenbauer itd - wszyscy WYGRYWALI. W koszu - wiadomo : Mj, Bird, Magic, Shaq, Russell, West, Olajuwon, Duncan, Bryant. Na siatce się specjalnie nie znam, ale Grbić, Giba i Zwerver swoje powygrywali. I możesz znaleźć mnóstwo graczy dobrych, fajnych, utalentowanych, którzy nie zwycięzyli nigdy w niczym, albo raz tam kiedyś fartem, słowem - nie stworzyli legacy żadnej.
Jak to jest ? wszyscy ci gracze są zgodnie uznawani za największych w swoich branżach.
jedni mieli szczęście do "supportu i kolegów", a drudzy nie mieli - tylko to odróżnia tych, wokół których powstały mistrzowskie zespoły, co jak widać jest prawidłowością dla każdego sportu, od tych, którzy nigdy się takim kamieniem węgielnym nie stali ?
Dlaczego, wg mnie - to właśnie robisz bezustannie, stawiasz w zasadzie znak równości między Bryantem, a Jamesem, a nie dostrzegasz tej właśnie reguły, albo dostrzegasz ale nie uznajesz ? Sądzisz, że Bryant dostał ten swój support z litości albo fartem ? Nie sądzisz, że po prostu na nim łatwiej jest budować niż na Jamesie ? I jak chodzi o podejście, i jak chodzi o wolę walki, i jak chodzi o cechy przywódcze i jak chodzi o styl gry ?

Co jest z tą zasadą ? Może po prostu James jst skażony pechem gigantem ?
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/06/24 13:40:32
przecinek
Taka natura sportu, że nie wszyscy wygrywają. Jak jesteśmy przy piłce to taki Weah był przez krótki czas najlepszym piłkarzem świata. Dostał złotą piłkę, a na MŚ nie zagrał nawet minuty, bo nie miał z kim grać. W reprezentacji był najlepszym zawodnikiem, kapitanem, sponsorem i przez jakiś czas chyba nawet trenerem. Ciężko o nim powiedzieć, że dał dupy jako lider reprezentacji. George Best to kolejny przykład. Wilt Chamberlain był w swoim prime najbardziej dominującym koszykarzem w historii, a mistrzostwo zdobył dopiero jako któraś tam opcja w Lakers.

Co do Lebrona to krótko i na temat. Dopóki nie zostanie otoczony ludźmi z którymi mógłby zdobyć tytuł bez robienia samemu PO na poziomie 40/10/10, dopóty nie powiem, że jest dupnym liderem.
Kobe nie dostał tego supportu z litości. Natomiast od początku kariery gra w drużynie z ogromnymi tradycjami, która nigdy nie oszczędzała na budowaniu drużyny. Tak jest i teraz gdy Lakers od co najmniej dwóch sezonów wydają najwięcej.

I jeszcze jedna rzecz. Lebron wcale nie musi być mentalnym liderem swojej drużyny. Nigdzie nie jest napisane, że najlepszy zawodnik musi być super liderem w szatni. Weźmy takich Heat 2006'. Wade był najlepszym zawodnikiem Miami, ciągnął zespół swoimi występami, ale czy był mentalnym liderem? Nie był. Był otoczony przez weteranów, którzy robili swoje. Kto był mentalnym liderem Pistons 2004'? Ciężko powiedzieć. Kto był mentalnym liderem Celtics 2008'? Może KG, ale nie jestem w 100% pewien.
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/25 11:01:00
Wymieniasz gwiazdkę jednego sezonu i gracza, który PE wygrał, a jako rep Irlandii Płn szanse na sukces miał znikome i za to akurat nikt go nie rozlicza (tak jak Weah za to, że z Liberią nie zagrał w MŚ). Jak dla mnie, to nijak nie pasuje do rzeczy. Gdzież Weah do tych, których wymieniłem...
Clue problemu jest w tym właśnie, ze nikt nie zakwestionuje tych, których wymieniłem jako najlepszych w swoim fachu. I tak się składa, że wszyscy są zwycięzcami, czasami wielokrotnymi. Dlaczego ci najlepsi stali się podstawami mistrzowskich teamów, a jakies Weahy nie ? No bo przeecież nie powiesz,ze Weah od Zidane'a odróznia tylko to, ze Zidane miał support... :)
Mnie nie interesuje, co już parę razy pisałem, kto "dominuje" i ile umie indywidualnie - interesuje mnie, kto potrafi stać się - jak ww : podstawą mistrzowskiego teamu. Jesli ktoś się nią nie stał, to niewykluczone, że z nim coś było nie tak, a nie z jego otoczeniem : był dominujący graczem, ale nie mial cech przywódczych, był świetnym strzelcem, ale ballhogiem, był znakomitym all-around, ale nie potrafił być osią jakiegoś skutecznego systemu gry itp/itd

Nie wystarcza ci, że LeBron nie umie sobie graczy wychować ? Ja nie dopuszczam możliwości, że tak utalentowani gracze jak Mo czy Jamison grają tak miękko przy Bryancie. Nie dopuszczam takiej opcji. Nie starcza ci, że zespół Cavs, którego LeBron jest liderem, w playoffs z bandy kozaków staje się bandą c,ip (nie wyłączając samego lidera, w mniejszym czy większym stopniu) ? Nie wystarczy ci, ze Cavs w decydujących meczach mają obniżony poziom intensywności gry, desire, wola walki topnieje ilekroć mecz nie układa się po ich myśli ? Uwazasz, że LeBron nie odpowiada za brak charakteru jaki cechuje Cavs w playoffs ? Naprawdę chcesz zwolnić lidera z odpowiedzialności całkowicie ? Chcesz, zeby lidera rozliczać za punkty i zbiórki, a pomijać całą mentalno-wolicjonalno-energetyczno-cojonesowato-systemową stronę gry ? Jesli lider jest mięczakiem, to i zespół jest miękki, widziałes kiedyś twardy zespół z lipnym liderem ? Widziałeś mistrzowski zespół bez lidera z jajami i osobowością, za którym podążał zespół ? (pomijam teamy tak wyrównane jak Celtics czy Pistons z ost lat, gdzie istotnie charakter wyznaczała postawa grupy ludzi, a nie jednego wybijającego się, niekwestionowanego przywódcy - ale w takim układzie LeBron byłby "jednym z kilku", a nie liderem i na pewno nie można by go było zrównywać do najlepszych)

zwalniasz LeBrona z tego, co charakteryzowało graczy do których on ma być porównywany - odbierasz mu po prostu zdolność do bycia liderem, zaniżasz poprzeczkę. Jesli tak, to nie dziw się, ze mało kto go stawia i mało kto, będzie go stawiał w jednym rzędzie z Bryantem.

Wade był młodym graczem, normalne, że nie zdązył się wybić na megalidera. Dawał jednak przykład na boisku. A ty ciągle albo zapomniasz albo udajesz, że nie pamiętasz, iż LeBron zawiódł przeciw Orlando w g6 rok temu i w tym roku w ost meczach z Celtami i nawet TD nie zmieniło tonu komentarzy, a był on zgodny : James grał bez jaj, bez ducha i bez serca. Nie ma tu żadnego porównania do Wade'a, który co by nie patrzeć, ale w tym konkretnym sezonie i playoffs jaja miał :)

-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/06/25 11:01:41
Wymieniasz gwiazdkę jednego sezonu i gracza, który PE wygrał, a jako rep Irlandii Płn szanse na sukces miał znikome i za to akurat nikt go nie rozlicza (tak jak Weah za to, że z Liberią nie zagrał w MŚ). Jak dla mnie, to nijak nie pasuje do rzeczy. Gdzież Weah do tych, których wymieniłem...
Clue problemu jest w tym właśnie, ze nikt nie zakwestionuje tych, których wymieniłem jako najlepszych w swoim fachu. I tak się składa, że wszyscy są zwycięzcami, czasami wielokrotnymi. Dlaczego ci najlepsi stali się podstawami mistrzowskich teamów, a jakies Weahy nie ? No bo przeecież nie powiesz,ze Weah od Zidane'a odróznia tylko to, ze Zidane miał support... :)
Mnie nie interesuje, co już parę razy pisałem, kto "dominuje" i ile umie indywidualnie - interesuje mnie, kto potrafi stać się - jak ww : podstawą mistrzowskiego teamu. Jesli ktoś się nią nie stał, to niewykluczone, że z nim coś było nie tak, a nie z jego otoczeniem : był dominujący graczem, ale nie mial cech przywódczych, był świetnym strzelcem, ale ballhogiem, był znakomitym all-around, ale nie potrafił być osią jakiegoś skutecznego systemu gry itp/itd

Nie wystarcza ci, że LeBron nie umie sobie graczy wychować ? Ja nie dopuszczam możliwości, że tak utalentowani gracze jak Mo czy Jamison grają tak miękko przy Bryancie. Nie dopuszczam takiej opcji. Nie starcza ci, że zespół Cavs, którego LeBron jest liderem, w playoffs z bandy kozaków staje się bandą c,ip (nie wyłączając samego lidera, w mniejszym czy większym stopniu) ? Nie wystarczy ci, ze Cavs w decydujących meczach mają obniżony poziom intensywności gry, desire, wola walki topnieje ilekroć mecz nie układa się po ich myśli ? Uwazasz, że LeBron nie odpowiada za brak charakteru jaki cechuje Cavs w playoffs ? Naprawdę chcesz zwolnić lidera z odpowiedzialności całkowicie ? Chcesz, zeby lidera rozliczać za punkty i zbiórki, a pomijać całą mentalno-wolicjonalno-energetyczno-cojonesowato-systemową stronę gry ? Jesli lider jest mięczakiem, to i zespół jest miękki, widziałes kiedyś twardy zespół z lipnym liderem ? Widziałeś mistrzowski zespół bez lidera z jajami i osobowością, za którym podążał zespół ? (pomijam teamy tak wyrównane jak Celtics czy Pistons z ost lat, gdzie istotnie charakter wyznaczała postawa grupy ludzi, a nie jednego wybijającego się, niekwestionowanego przywódcy - ale w takim układzie LeBron byłby "jednym z kilku", a nie liderem i na pewno nie można by go było zrównywać do najlepszych)

zwalniasz LeBrona z tego, co charakteryzowało graczy do których on ma być porównywany - odbierasz mu po prostu zdolność do bycia liderem, zaniżasz poprzeczkę. Jesli tak, to nie dziw się, ze mało kto go stawia i mało kto, będzie go stawiał w jednym rzędzie z Bryantem.

Wade był młodym graczem, normalne, że nie zdązył się wybić na megalidera. Dawał jednak przykład na boisku. A ty ciągle albo zapomniasz albo udajesz, że nie pamiętasz, iż LeBron zawiódł przeciw Orlando w g6 rok temu i w tym roku w ost meczach z Celtami i nawet TD nie zmieniło tonu komentarzy, a był on zgodny : James grał bez jaj, bez ducha i bez serca. Nie ma tu żadnego porównania do Wade'a, który co by nie patrzeć, ale w tym konkretnym sezonie i playoffs jaja miał :)

REKLAMA