Blog > Komentarze do wpisu

Shaq - teraz Dallas!

Dużo bardziej niż sytuacja LeBrona (poradzi sobie) niepokoi nas dalszy los Big Fella.

Trzeci raz z rzędu Shaq rozstaje się z klubem w atmosferze totalnej porażki i rozczarowania. W Miami już 2 lata po mistrzostwie przyszła katastrofa w postaci jednego z najgorszych bilansów w NBA. W Phoenix eksperyment trwał półtora roku i zakończył się bez awansu do playoffs (a wszyscy wiemy, gdzie są ci sami Suns dziś, bez Shaqa). W Cleveland pewnie skończy się na jednym roku, bo po takim zakończeniu sezonu (półfinał Konferencji zamiast Mistrzostwa NBA) trudno sobie wyobrazić, że Shaq pozostanie Kawalerzystą. Został zatrudniony, żeby powstrzymać Dwighta Howarda ale nawet nie będzie miał okazji przeciwko niemu w playoffs zagrać.

Na szczęście on sam, choć trochę przybity (win a ring for the king, anyone?), nie traci rezonu:

"I missed 360 games because of injury in my career, so by my calculations I still have 3.7 years left. That means I'm going to play until I'm 41. I've been here 17 years but I've missed a lot of games, so I still feel I can play this game."

Co dalej? Czy po fiasku eksperymentów w Miami, Phoenix i Cleveland ktoś go w ogóle zechce?

Cleveland? Jeśli LeBron odejdzie - na pewno nie. Jeśli Mike Brown zostanie - też raczej nie. W ogóle wydaje się to być bardzo mało prawdopodobne.

Powrot na stare śmieci - nad jeziora? No way. Nawet jeśli Dwight Howard i spółka pokonają Lakers w tegorocznym finale, Kobe nie zniósłby kolejengo roku upokorzeń i śmiechów spod znaku "jak trwoga, to do Shaqa".

Wymyśliliśmy destynację idealną. I pamiętajcie, że to właśnie na Supergigancie przeczytaliście o tym po raz pierwszy.

Może Dallas Mavericks? Za midlevel exception (więcej i tak tego lata nigdzie nie dostanie)? Tak miał powiedzieć Shaq rok temu: "Dallas is pretty much my favourite city. I'd love to live in Dallas. I'd love to be in  Dallas." Mark Cuban wielokrotnie próbował Shaqa pozyskać. A dziś Cuban ma do wyboru dwie opcje - nie przedłużać kontraktu z Dirkiem Nowitzkim i rozpocząć przebudowę, albo spróbować raz jeszcze, ostatni raz.

Obaj panowie są dzisiaj w podobnych nastrojach. Przeszli wiele zmian, żeby móc zawalczyć o tytuł, przegrali za wcześnie, przegrali zupełnie nieoczekiwanie, z teoretycznie słabszymi od siebie. Obu się o porażkę obwinia, na obu postawiono już krzyżyk, obu sugeruje się rozstanie z koszykówką. I obaj nie mają nic do stracenia.

Check this out:

C: Shaq
PF: Nowitzki
SF: Marion
SG: Butler
PG: Kidd.

Pierwsza piątka, jakiej w historii NBA nie było nigdy. W sumie 40 występów w Meczu Gwiazd. 17 wyborów do pierwszej piątki NBA. Problem jest tylko jeden ale za to jaki - wiek. Na wiosnę 2011 panowie będą mieli odpowiednio 39, 33, 31, 33 i 38 lat.

Tak, wiemy - to się nie ma prawa udać. Ale spróbować warto.

Obiecujemy, że jeśli do tego dojdzie, to z miejsca jesteśmy Teksańczykami.

PS. Jeszcze słówko a'propos Mike'a Browna - ktoś napisał pod poprzednią notką, że niesprawiedliwie go oceniamy. Nie napisaliśmy, że MEGAGWIAZDA Shaq słabo u niego grała. Shaq nie grał źle. Grał mało. Bardzo mało. Być może Mike Brown doszedł do wniosku, że Shaq do Cleveland nie pasuje. To trzeba było wcześniej nie namawiać managementu na jego pozyskanie. Być może Jamison nie pasuje - jw.

Trener jest za wylot Cleveland odpowiedzialny. Drugi z rzędu wylot po osiągnięciu najlepszego bilansu w regular season. Sorry - Mike Brown musi odejść. I to niezależnie od tego, czy Shaq zostaje, czy nie.

piątek, 14 maja 2010, mrpw
Tagi: Shaq Cuban

Komentarze
2010/05/14 11:12:03
Nie chcę tutaj wychodzić na obrońcę Browna, bo nim nie jestem - Cleveland powinno sobie wreszcie prawdziwego trenera znaleźć. Ale akurat to, że Shaq grał ile grał rozumiem doskonale. Czy Wy widzieliście jak wyglądała gra Cavs kiedy on był na parkiecie? Nie wchodząc w szczegóły nt. ataku (który i bez Shaqa do najlepszych w lidze nie należy - vide Mike Brown) czy Wy widzieliście jak wyglądała ich obrona z Shaqiem w składzie? Wystarczyło ich gnębić pick and rollem w KAZDEJ akcji, bo wielkolud zanim zrobił jeden krok, każdy inny dał już po trzy. Też lubię Shaqa, ale nie ma co się oszukiwać, he's a liability on both ends of the floor. Mike Brown nie ma z tym nic wspólnego.
-
Gość: max, dwo14.internetdsl.tpnet.pl
2010/05/14 11:12:47
Amen
-
2010/05/14 11:18:21
Od kiedy Miami to było fiasko?
-
Gość: , dru148.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/14 11:18:36
patrzcie na tego Shaqa przecież to już gruby dziad a nei tak dawno jeszcze kipiała w nim moc : thestartingfive.net/wp-content/uploads/2008/02/shaquille-oneal.jpg przeciez to było nie tak dawno a Shaq na zdjeciu z linku wyglada jak najlepszy Shaq. Ta piatka z Dallas to tylko wielkie nazwiska. Ale przynajmniej w sezonie zasadniczym bedą emocje: Lakers, Orlando, nowy zespoł Jamesa , nowy zespoł Bosha+Wade , Dallas , Oklahoma, i moze po raz ostatni SAS, PHX i C's
-
Gość: suchy, h-247-51.belchatow.msk.pl
2010/05/14 11:28:52
Do Dallas moze pasowac idealnie...
No ale czy ma to sens to juz nie do mnie pytanie.

Dallas maja ostatni sezon moze dwa szansy. Maja fajnych mlodych na rezerwie - Barea (jak przedluzy), Boubou*&($W*(# czy jak to tam sie pisze, terry, damp itp itd.

Ale nie ma co pitolic bez sensu. Zobaczymy co sie stanie.
Co do bronka to nie wiem czy odejdzie, czy tez po prostuy wywala browna i postawia na kogos madrego...

Co do trenerow to mam nadzieje ze nigdzie nie pojdzie trener obrony Celtics... Fenomen...

Tak czy siak mamy super ciekawe lato, a przed nami jeszcze finaly...

Szczerze jak wygra ktokolwiek poza LAL bede sie cieszyl (idealnie PHX albo C's ale pierscien dla mlotka tez brzmi fajnie...)...

-
Gość: Brat z Taize, net-91-213-255-7.nsystem.pl
2010/05/14 11:33:27
Shaq będzie jeszcze pasował wszędzie, ale powinien coś zrobić z tym brzuchem. Polecam rowerek stacjonarny.
-
Gość: BUJAS, ecr98.internetdsl.tpnet.pl
2010/05/14 11:46:57
do bostonu albo do sas :)) byloby ciekawie ;)
-
Gość: Butepren, ppp-1-9.glas-b-1.access.uk.tiscali.com
2010/05/14 11:51:04
Do Cleveland najbardziej to James nie pasuje:-)
-
Gość: vinsanity, 77.252.146.4*
2010/05/14 11:53:20
pierwszy raz czytacie o tym w tym komentarzu i zapamiętajcie: Shaq w Oklahomie
-
Gość: szczawiu, ip-93.159.32.130.static.crowley.pl
2010/05/14 11:55:35
@ MRPW: "Pierwsza piątka, jakiej w historii NBA nie było nigdy"
trochę przesadzacie, popatrzcie na np. skład Lakers sezon 03-04 (Shaq, Malone, Payton, Kobe...)
-
Gość: ormo, 82.160.111.21*
2010/05/14 12:11:02
Obawiam się, ze może to być końcówka w stylu Allena. Wyląduje w jakiś podrzędnym klubie (nie obrażając fanów Grizzly), transfer okaże się wielka klapą i zakończy karierę jakimś skandalem. Nie chciałbym tego, bo cenie Shaqa za to jakim był graczem i za jego genialne teksty:) Wspaniale by było gdyby zakończył karierę biorąc udział w kolejnym ASG albo nawet z 5 pierścieniem.
-
Gość: p-czar, 213-238-100-78.adsl.inetia.pl
2010/05/14 12:28:41
shaq nie pojdzie nigdzie indziej niz do contendera
-
Gość: dfgsdfg, asj178.internetdsl.tpnet.pl
2010/05/14 12:36:47
shaq moze rowniez wyladowa w c's ale tam srednio wieku bedzie podobna, jak w Dallas
la powinno sobie z phx poradzic, a w finale to raczej z magic zagraja
o ile z cavs mieli jeszcze szanse i to dobrze wykorzystali, o tyle z magic juz sobie raczej nie poradza,
-
Gość: kajet, 109.243.194.13*
2010/05/14 12:50:41
@MRPW - fajnie, że nawiązaliście do kwestii Waszego obwiniania trenera. Więc jeszcze raz:

"Trener nieudacznik, który nie potrafił poukładać drużyny po pozyskaniu gwiazd - Shaqa i Jamisona. (...) Shaq - pewnie na wylocie (zwłaszcza, jeśli Cavs nie zmienią trenera, który kompletnie O'Neala nie umiał wykorzystać)."

Sorry, ale ja tu widzę "świetny zawodnik, a trener go nie potrafił wykorzystać - inny trener pewnie by potrafił". A nie "po co go sprowadzał, skoro nie umie wykorzystać". Dlatego tak mnie rozbawiła poprzednia notka. Chociaż jeszcze bardziej mnie rozbawił inny wpieniony komentator, który zarzucił mi ignorancję i że chyba w ogóle nie gram w kosza (LOL), bo nie wiem, że Shaq grał w meczach gwiazd i zdobywał mistrzostwa. Litości!

Shaq jest taką gwiazdą jak Bruce Lee: historyczną.
-
Gość: kajet, 109.243.194.13*
2010/05/14 13:02:36
Sorry, jeszcze a propos Mike'a Browna: z oceną jego pracy nie polemizuję. Zastanawiam się jednak, jak dobre faktycznie Cleveland jest w koszykówkę - czy ich występy w playoffach nie są po prostu bardziej miarodajne niż występy w sezonie zasadniczym. Może to jest niezły (ale nie wybitny) zespół, któremu dwa razy wyjątkowo dobrze poszło w sezonie zasadniczym? Może Brown w sezonie zasadniczym potrafił czynić cuda? No bo kogo oni mieli, poza LeBronem? Czy dla drużyny mającej jednego świetnego zawodnika i grupę przeciętniaków (nie będę bronił tej tezy jak niepodległości, ale może tak właśnie jest) półfinał konferencji to klęska? Zapomnijmy na chwilę o medialnym hype'ie wokół tej drużyny i kreowaniu finału CLE-LAC i wróćmy do realiów - jakie one były?

Może warto by poświęcić temu zjawisku osobną notkę.
-
Gość: , 77-254-81-218.adsl.inetia.pl
2010/05/14 13:34:57
Zastanawia mnie sytuacja z dzisiejszego meczu przy stanie 78:74 dla celtics lebron ma pile kozluja przy probie miniecia tonego allena pilka odbija sie od nogi gracza bostonu przez co lebron ja traci, i gra toczy sie dalej.. w nba nie uznaja czegos takiego jak noga? szczedgolnie jak pomaga ona odebrac pilke ;)
-
Gość: chow, chello089079093166.chello.pl
2010/05/14 13:49:35
Ja chce Shaqa do Detroit. Jak będą w końcówce obaj z Big Benem na boisku, to przeciwnik nie będzie wiedział którego specjalistę od wolnych faulować :)
-
Gość: domin, 15-dom-20.acn.waw.pl
2010/05/14 13:52:44
Panowie no to typujemy kto na mistrza, kto do finału?
Ja powiem tylko tyle ,ze boston wcale nie jest bez szans przeciwko Orlando. Skoro bobcats potrafili ograniczyc poczynania Howarda (9pkt,9zb), tylko nie potrafili przeciwstawic sie fantastycznej grze obwodowej Magic, ale Boston ma rewelacyjna gre obronna i maja odpowiedz na kazdej pozycji niemalże. 4:2 Boston, ewentualnie 4:3.
-
Gość: lido, adlc35.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/14 14:32:50
Bardzo możliwe ,że z Bostonem więcej na parkiecie będzie musiał przebywać Marcin.
Tak czy owak szukuje się świetna seria, i już raczej na pewno nie do zera!
-
Gość: Butepren, ppp-1-9.glas-b-1.access.uk.tiscali.com
2010/05/14 14:44:29
Moim zdaniem Brown to slaby trener. 2 raz z rzedu najlepsi w RS a potem klapa w play-off. Trener szukal rozwiazan gry bez Jamesa dopiero w play-off, a to wlasnie RS jest czasem na testowanie roznych ustawien, kombinacji zawodnikow itd. Nagle z rotacji wypadl JJ Hicskson, ktory calkiem, calkiem sobie poczynal i byl dobrym duchem zespolu. Shaq nie pasowal do tej druzyny, zwalnial ja niemilosiernie jak wczesniej Suns. Jak Suns graja dzis kazdy widzi.

Do tego zle decyzjie transferowe, brak realnych wzomocnien graczami ogranymi (ale wciaz sprawnymi) i potrafiacymi grac twardo. Anthony Parker i Jamison to nieporozumienie. Jamison gral w bardzo slabym zespole, ktorego nigdzie nie potrafil doprowadzic, nigdy nie byl powaznie sprawdzony w post season.

Odkad interesuje sie NBA, nie pamietam by jeden super-star wygram mistrzostwo. Albo mial powazne uzupelnienie jak Jordan-Pippen, Shaq-Kobe albo byla to druzyna bardziej zbilansowana, gdzie kilku zawodnikow mialo wazne role Detroit, Huston czy nawet Suprs.

Boston pokonal Cavaliers poniewaz:
- sa bardziej zbilansowani w ataku. Jak nie idzie Allenowi czy Pierceowi to gre ciagnie Garnett i Rondo.
- maja niezla lawke, gdzie sa zawodnicy mogoacy dac zespolowi iskre, Tonny Allen, Glen Davis, Rasheed Wallec. Patrzac na wygrane przez Boston mecze, tam zawsze byl zawodnik z lawki, ktory dal solidne wsparcie, Game2: Wallec 17pkt., Game4: T. Allen 15pkt., Game5: Davis 15pkt., Game6: Wallec 13pkt.
- Obrona, obrona, obrona. Boston ma fantastyczna zespolowa obrone. Obronca Jamesa mial niemal zawsze drugiego gracza w poblizu, ktory nie pozwalal mu na wjazd pod kosz. Dobra pomoc i komunikacja w defensie to klucz.
- Bardziej chcieli wygrac jako druzyna. Na cale zycie zapamietam ostatnia minute tego spotkania. Cleveland przegrywa 9pkt, sa pod sciana i co? Pozwalaja spokojnie grac Bostonowi! kompletny brak woli zwyciestwa i wiary w nie. OK Boston stlamsil ta wiare wczesniej, ale panowie! Nie bylo zadnego przerywania gry faulami, proby trojek (a wpadly juz dwie Jamesowi). To w regular season jest wiecej wiary w koncowe zwyciestwo. Ta ostatnia minuta to taki micro-cosmos pscyhiki obydwu druzyn, ktory dokladnie oddaje to gdzie obie druzyny obecnie sa. Krokpa.
-
2010/05/14 14:57:42
wyrons: napisaliśmy o końcówce Shaqa w Miami - bolans bodaj 15-57.
szczawiu: to, co podałeś, to CZWÓRKA, jakiej nigdy nie było :-) w Dallas byłaby - chyba pierwszy raz w historii - taka piątka.
-
Gość: saian, 83.238.13.1*
2010/05/14 15:13:05
Shaq moze isc wszedzie, ale obawiam sie, iz w kazdej konfiguracji w jakiej sie znajdzie, to... mistrzostwa nie osiagnie. Niestety.
-
2010/05/14 15:16:08
Knicks? 5:shaq 4:bosh/boozer 5: mc grady 2: Johnson 1: przy farcie wall j chyba jadą z każdym w tej lidze?
-
Gość: urbanator, fw1.k2.pl
2010/05/14 15:16:09
www.youtube.com/watch?v=9WGJCp4eJa4

wyobraźcie sobie jakby całą karierę trzymał formę, ale z drugiej strony masa była jego plusem do pewnego wieku
-
2010/05/14 15:23:22
nie ma opcji walla w knicks - pick knicks z tego draftu ma utah :)
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/05/14 15:24:43
Butapren, piszesz o znaczeniu defensu (w zwycięstwie BC), a z drugiej strony oburzasz się, że Brown nie wstawił JjH, podczas gdy tajemnicą poliszynela jest to, że JJ jest w All-Defense-Worst-Team. kilka razy zresztą pojawił się na parkecie w tej serii, radzę popatrzeć na jego zachowania w obronie - wtedy łatwo zrozumieć racjonalnośc decyzji trenera Browna.
Jj nic by nie zmienił na lepsze, co najwyżej zmieniłby, albo - zmieniał wchodząc, na gorsze.

"Anthony Parker to nieporozumienie" - nie zgadzam się. To jedyny gracz, który zagrał tę serię z sercem, inteligentnie i nie dał d,py; jasne, był ogrywany, przerzucany rzutami, ale nie zgasł, nie umarł, nie zes,rał się.

"nie pamiętam by jeden superstar wygrał mistrzostwo, zawsze miał powązne uzupełnienie" - to zdanie jest nielogiczne, bo : albo KB dla Shaqa i Pip dla Mj to są "powazne uzupełnienia" albo są to "superstars nr 2".
Btw, pamiętam, ze parę mistrzostw wygrały zespoły bez żadnej supergwiazdy. Takim samym zespołem jest i Boston, gdzie są zawodnicy klasowi, ale żaden nie jest jakąś ikoną ligi, gtg, żaden najpewniej sam nie pociągnałby zespołu (nigdy zresztą tego aden nie robił, a jak robił, to dość przeciętne wyniki osiągał - znamię ich znakomitości, to fakt, że umieli połączyć swoje siły i zrezygnować z ego), gdyby musiał - nawet najlepszy gracz tej serii Rajon, a może zwłaszcza on. Imo, o klasie grajka decyduje zawsze i wszedzie umiejętność wkomponowania się w zespół. Im gracz bardziej funkcjonalny, tym lepsze otoczenie może mieć. Supergwiazda funkcjonalna, to skarb, niefunkcjonalna, to kamień u szyi zespołu.

Tom Thibodeau - oficjalnie zostaje MVP tej serii.

Cavs przegrali dawno temu. Może nawet 2 lata temu, wraz z pozyskaniem Mo Williamsa. Wtedy się zaczeło, a teraz nastąpiło ukoronowanie tego okresu błędnych i głupich decyzji kadrowo-strategicznych.

Przez ost playoffs naczytałem się, ze moje podważanie liderszipu, mental-tough i odporności na ciśnienie LeBrona to tępe hejsterstwo. Cieszy mnie jedno, dzisiaj, w podobnym położeniu, znajdzie się ten, kto będzie podnosił przeciwną do mojej tezę :))

-
Gość: Komisarz Stern, afeh37.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/14 15:52:40
Panowie, jako fani Shaq'a naprawde chcielibyscie go ogladac w kolejnych jeszcze barwach, gdzie bedzie gral jeszcze mniejsza role? No bo nie poprawi sie juz raczej... dla mnie to troche smutne, ja lubie zawodnikow ktorzy przez lata byli zwiazani z konkretnym franchise, konkretnymi barwami. A tutaj O'Neal juz Magic, Lakers, Heat, Suns, Cavs zaliczyl, teraz ma leciec do Mavericks? to juz pol ligi prawie... nie podoba mi sie to nic a nic.. Zwlaszcza ze ostatnie te podroze to bez sukcesów.

Tak czy owak zadziwia mnie to Wasze "Lebron nie martw sie". Gosc jest najwieksza gwiazda koszykowki na swiecie, nie dal rady, i blagam niech nikt nie mowi mi ze mial patalachow na okolo. NIe spisali sie, to prawda, ale Lebron zostal skutecznie przyblokowany, to przyzna każdy. DLatego to "nie martw sie i tak bedziesz krolem, mistrzem mvpo" jest smieszne. Jak na razie sorry....

HEY KING . WHERES YOUR RING?
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/05/14 15:58:24
Btw, jak to miło, że wreszcie się te Cfs skończyły, z tymi sweepami, 40-pkt blowami i zaczynają się CFy, które, mam nadzieję, uratują te słabe playoffs. Pełne ciekawych produkcji, performów, ale w sumie - mało elektryzujące. Jakaś g7 by się przydała potęzna. Btw, ja z tych playoffs na razie nie wpisałem nic do "pamiętnika", nie zapamiętam żadnego pojedynczego meczu, który by dreszczykiem po plecach mi przekłusował. A wy ? ;)
-
Gość: andw, wapgw2.wapgw.era.pl
2010/05/14 16:24:11
Już był kiedyś taki "Dream Old Team", w 2004 (39 meczów All-Star):
Gary Payton
Kobe Bryant
Rick Fox
Karl Malone
Shaquille O'Neal
+ Derek Fisher, Devean George, Bryon Russell, Horace Grant, Luke Walton, Brian Cook, Kareem Rush...
Każdy pamięta jak to się skończyło ;-)
-
2010/05/14 16:32:30
Hey Stern - pogadamy za 10 lat :-) tak jak pisałem wcześniej - Michael i Shaq w wieku 25 lat też nie mieli pierścieni :-) Hakeem też nie. Kobe jako niekwestionowany lider drużyny też zdobył tytuł później.
-
Gość: Butepren, ppp-1-9.glas-b-1.access.uk.tiscali.com
2010/05/14 16:40:45
@83
Zgadzam sie, ze Hickson to nie tytan defensywy, ale pokazuje to brak knocepcji w rotacji Cavs. Moze Brown nie mial wyplywu na transfery jaki powinien miec powazany trener w klubie? Nie wiem jak to tam wygladalo.

Zgadzam sie, ze mistrzostwa wygrywaly zespoly bez super-star 1 i 2. Napisalem o przykladzie Huston I Detroit. Przeciez Detroit AD 2004 to sami wyrobnicy. Billups nie mial jeszcze takiej opinii jaka ma teraz.
-
2010/05/14 17:11:05
Detroit mieli gwiazde tylko ,ze na lawce trenerskiej ;)
-
Gość: aldi, 90-156-17-146.as.kn.pl
2010/05/14 17:30:16
Pamiętajcie, w tych porównaniach Lebrona, Jordana czy innych, w jakim wieku który z graczy zaczynał grać. Jordan miał 21 lat gdy zaczął przygodę z NBA , James zas zaczął ją 2 lata wczesniej więc jakby nie patrzeć MJ zdobył pierwszy tytuł w mniejszej ilosci sezonów (zaczął w '84 a tytuł zdobył w sezonie '90-'91).
-
2010/05/14 18:32:35
przecinek, ale przeciez te playoff sa naprawde fajne, popatrz na te momenty

- g3 lakers-jazz kiedy lakers pokazali ze sa for real i ze ich ofensywa jest praktycznie nie do zatrzymania, piekna ofensywna koszykowka z obu stron

- g3 suns-spurs i goran dragic zmieniajacy sie w kule ognia w czwartej kwarcie

- g1 suns-spurs i pierwsza kwarta nasha

- 9 blokow w 27minut howarda z charlotte (g1)

- wade i wyrwany celtom g4

- rondo i kosmiczne triple double

- kobe kryjacy westbrooka

- kosmiczne triple doubles lebrona od niechcenia i g5 z celtami

- bucks bez boguta w g3, 4 i 5

- zabojstwo denver i dallas

- powrot roya po 8miu dniach od operacji (co pewnie jest glupota, ale fajnie sie to ogladalo)

- 101punkow orlando nad atlanta w czterech meczach i +/- mike'a bibby'ego (-61 w 67minut czyli -0.9punktu na minute :)

- howard z atlanta 27/32 z gry (84%!!!)

- dirk g1 12/14 z gry 12/12 z wolnych

- d-will z denver

- 17 blokow oklahomy w g2 (ibaka 7)

- luol deng mijajacy lbj w g3


te playoffy sa goog

nie narzekaj

-
-
Gość: Pablo, dsw93.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/14 18:32:55
@Andw
Hej pamiętamy jak to się skończyło. Skończyło się finałem NBA. No to zupełnie fatalnie :-).
@MRPW
Chyba z tym kolejnym pomysłem na Dallas to przesadzacie. Z tego co pamiętam, to zeszłej jesieni śpiewaliście peany na temat teksańczyków. "Co za piątka, Marion, trata tata, może i Gortat dołączy". Jak dotychczasowe wyniki pokazują koszykówka to GRA ZESPOŁOWA. Żaden LBJ, KB, KD, w pojedynkę nic nie załatwią (choć akurat ten ostatni pokazał jak w młodym zespole można świetnie współpracować).
I komentarz z poprzedniej notki, że MJ w wieku 28 lat, Shaq w tym samym wieku i "Kobe BEZ Shaqa" (to taki nowy związek frazeologiczny, albo chyba jakiś nowy gracz) w wieku 30 zdobyli tytuł. To już jest demagogia na poziomie działaczy Rodzin Polskich, albo po prostu (wybaczcie) piep*&#&$. 3 tytuły mistrzowskie KB są faktem, jak i faktem jest to że nie dał rady nawet dojść do finałów konferencji sam, z bardzo słabym składem i zapewne nie byłby dziś mistrzem ponownie bez Pau Gasola i spółki oraz codziennej tytanicznej pracy. Skończmy(cie) z tymi wątpliwej natury analizami czy LBJ w pojedynkę wygra mistrzostwo. Na dzień dzisiejszy jak widać nie. I z tego co pamiętam to nikomu w pojedynkę w nowoczesnej erze koszykówki to się nie udało. A będąc trochę uszczypliwym, to zamiast robić sobie fotografie na parkiecie z kolegami, obdarowywać ich prezentami, lepiej zebrać się na sali i ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Najwięksi mistrzowie ligi to powtarzają w kółko.
Dla LBJ dziś może i najlepiej by było pozostać w Clavleland, zmienić coacha, oddać Shaqa na emeryturę (a właściwie jego kontrakt) i popolować na dalsze wzmocnienia. I wywalczyć tytuł i zawalczyć o Legacy. A przypominając MJ, to chyba nie było tak że tenże uciekał po kilku latach spędzonych w Bulls.
A co do Shaqa, to chyba widać jak na dłoni, że z roku na rok coraz mniej jest wiarygodny w tych swoich "pierścienowych" zapewnieniach. Fajny marketing, efektywny (20 mln za sezon), ale chyba na dzień dzisiejszy tylko tyle. Poza tym fajny gość, ale może przesuńcie go jednak do kategorii enterteiment a nie basketball.
-
Gość: Ko1, host-5db0cd3c.sileman.net.pl
2010/05/14 18:51:41
Nie skreślajcie jeszcze Shaqa!
W razie transferu Gortata widziałbym go w Orlando:)
Pewnie że w obronie juz nie daje rady ale w ataku nadal potrafi wiele.
Świadczy o tym fakt że w serii przeciwko Celtics był drugim strzelcem swojej drużyny.
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/05/14 18:53:53
MRPW

Nie no panowie Shaq w Mavs? On ma niby odmienić ten zespół i zrobić z nich mistrzów? No bez jaj. Stary Kidd, który nie potrafi nic bronić co pokazał w serii ze Spurs i jeszcze im Shaq potrzebny nie wiadomo do czego. Wtedy to już na bank kończą sezon 10/11 na 1 rundzie. Super para podkoszowych obrońców Dirk-Shaq. Pomysł pod każdym względem absurdalny. Poza tym ja mam poważne obawy czy Shaqowi się będzie jeszcze chciało. W tym sezonie grał za 20 baniek, a w następnym pewnie musiałby pocić się za marne grosze. Wątpię, żeby chciało mu się postawić swoją wielką stopę na parkiecie w RS.

-
Gość: Ko1, host-5db0cd3c.sileman.net.pl
2010/05/14 18:54:38
A z resztą co mi tam porównajmy statsy z PO 38 letniego Shaqa z naszym asem:)

sports.espn.go.com/nba/players/profile?playerId=2758
sports.espn.go.com/nba/players/profile?playerId=0614

Proponuje brać pod uwage serie Shaq vs Boston i Marcin vs Bobcats gdyz obydwaj grali po 20 min:)
wiem wiem Marcin nie dostaje podań a Gruby odpuszcza w obronie...
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/05/14 19:07:12
A co do Cavs i Lebrona.

Po meczu pisałem, że Bron musiałby w tym meczu rzucić grubo +40 zamieniając te straty na punkty, żeby Cavs mieli jakąś szansę na zwycięstwo. Nie zrobił tego. Nie pamiętam żeby jakieś triple double w PO zrobiło na mnie tak małe wrażenie. Niestety. Obrona Celtics była genialnie ustawiona na niego i tutaj brawa dla speca T. Cavs nie byli drużyną na zdobycie mistrzostwa. Celowo piszę mistrzostwa. Gdyby nawet James zrobił serię na +40ppg i jakimś cudem dało by to awans do finału konferencji to pewnie Cavs zostaliby rozstrzelani przez Magic i to bez względu na to jakby tam prezentował się MVP. Taka prawda. Mo wystrzelał się w pierwszej połowie (7/10FG), a w drugiej dorzucił 2 na skuteczności 1/8. Kto widział mecz ten wie jakie rzuty pudłował gdy trzeba było gonić wynik. Jamison to w ogóle bez komentarza. Przeceglił cały mecz, tragicznie bronił. Jeśli ktoś mi powie, że z takimi ziomkami można zdobyć pierścień to niech mi pokaże jednego lidera, który to zrobił. Prawda jest taka, że jakby oni trafiali to i na Jamesie obrona mogłaby się mniej skupić i grałoby mu się dużo lepiej.
-
2010/05/14 20:25:50
Kolejna ciekawostka dla porównujących MJ z LeBronem:
"For now, this second consecutive loss as the No. 1 seed in the playoffs disqualifies him from Michael Jordan comparisons, because, among other things, Jordan won all 23 series he played with home-court advantage (as San Jose Mercury News columnist Tim Kawakami tweeted Thursday night). "
-
2010/05/14 20:39:16
@MRPW:
Jeszcze co do niesamowitego sukcesu Bostonu. Zastanawiam się skad ta niewiara w Celtow u autorow tego bloga? Mialo byc 2-4 z Miami :).
Moj typ: moj Boston w finale, a potem zobaczymy...
Pozdrawiam
KR

PS A tak typowali "eksperci" zza oceanu :) :
www.redsarmy.com/.a/6a01156f2c3287970c0133ed977e80970b-800wi
-
Gość: , host_235_149.compower.pl
2010/05/14 20:54:40
@Gość: mazurxiii, chello087207082039.chello.pl
LeBron&Wade w Chicago?O_o.Tylko kto byłby Pipenem a kto Jordanem???

myśle że w tej anglojęzycznej wypowiedzi jest odpowiedż:
"It's significant that have there been just as many "next Scottie Pippen"s or "Pippen clone"s through the years are there have been "next Jordan"s.
And very candidate has paled, just like every proposed heir to Jordan mantle.
Pippen is an archetype and in his own category at the same time.
The only person I can think of who has the passing, shooting, defense, ball-handling and transition game potential is Lebron (who, incidentally, is also the closest thing to the "next Jordan" we've ever seen)"
...a Wade przypomina przeciez w grze Jordana, zatem jest odpowiedż, jednakże wydaje mi się to niemożliwe gdyż o ile dwójka James-Wade, może moze mogłaby funkcjonować to juz trójka James-Wade-Rose piłke wyrywałaby sobie z dłoni.
-
Gość: , host_235_149.compower.pl
2010/05/14 23:28:49
Michael Jordan and Scottie Pippen - NBA on NBC retrospective , warto posłuchać, moze więcej sie zrozumie czego brakuje Jamesowi.

www.youtube.com/watch?v=UjYszEJslMU&NR=1
-
Gość: hejhejtuenbiej, netpanel-212-182-104-80.zolnierska.lublin.pl
2010/05/14 23:44:28
A propos Dallas. Wszyscy typujemy mistrza, ew. zwycięzców poszczególnych serii. Proponuję grę w typowanie na odwrót. Grze - jako jej prawdopodobnyn wynalazca - nadałem nazwę: gra w "Syndrom Dallas". O co w niej chodzi - typujemy "najgorszą" drużynę playoffów. W jakim sensie najgorszą? Otóż tak jak dokładnie tylko jedna drużyna w pucharowym systemie "win or die" jest najlepsza, tak dokładnie jedna drużyna jest "najgorsza", co oznacza, że drużyna, która z nią wygrała serię, przepada od razu w następnej rundzie, przegrywając z drużyną, która potem znowu od razu przegrywa - i tak do końca. Pozwala nam to sądzić (trochę oczywiście niesprawiedliwie) - że była to najgorsza drużyna, skoro ci, co wygrywali z nią lub z jej zwycięzcami, sami zaraz potem odpadali.
Dla przykładu (inspiracją było oczywiście Dallas w tym roku): Dallas przegrywa ze Spurs (wszyscy myślą - no, Spurs się obudzili, koniec z kontuzjami, to ich czas, nie lubię ich stylu, ale ten charakter itd.,itp.), po czym w następnej rundzie Spurs dostają baty od Suns (i teraz mamy: należało się Nashowi, gra jak w piosence Grechuty pt. "Świecie Nash", ale Gentry ułożył drużynę itd, itp.). I teraz, jeśli Suns dostaną baty od Lakers, a Lakersi przegrają z kimś ze Wschodu, to pierwszym zwycięzcą fascynującej gry w "Syndrom Dallas" zostaje dumna drużyna z Teksasu, bawidełko i radość Cubana.
I to jest mój typ w tej grze.
Pozostała trójka drużyn, które mają jeszcze szansę na ten średniozaszczytny tytuł to oczywiście:
Denver (przegrana z Utah, Utah przegrało z LA)
Mil. Bucks (przegrana z Atlantą, która z kolei dostaje bęcki z Orlando)
Chicago (przegrana z Cle., które z kolei - po najbardziej pasjonującej serii półfinałów konferencji * - odpada z Bostonem).
Gra zaczyna się trochę późno, ale za rok można by ją włączyć do Zgadu, albo Ligi Jasnowidzów.
PS.:* była to najbardziej pasjonująca rozgrywka półfinałów, bo jako jedyna nie zakończyła się sweepem. Kto, jak nie Krół, mógł tego dokonać?
-
Gość: , host_235_149.compower.pl
2010/05/15 00:27:50
proszę przeczytać koniecznie ten artykuł:

bleacherreport.com/articles/391874-lebron-more-pippen-than-mj-and-should-embrace-that-to-be-great

fragment:
Pippen showed in his career that he needed Jordan and vice-versa. You could even venture the guess that their statures in NBA history wouldn't be as big as they were with each other. LeBron isn't a Jordan type who needs his Scottie Pippen, he's a Scottie Pippen-type that needs his Michael Jordan.
His MJ? He's in Miami. He already has a ring, doesn't shy away from big moments.
-
Gość: cwaniak, aasi100.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/15 01:11:31
A mi po tym meczu przypomniał się słynny film www.youtube.com/watch?v=NaVa6NHwUUg
-
2010/05/15 08:51:26
A Atlanta Hawks zwolnili Mike'a Woodsona ze stanowiska trenera Jastrzębi
-
Gość: cwaniak, aasr129.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/15 11:09:12
@host
Przecinek o tym kiedyś pisał i w sumie się z nim zgadzam. Szkoda żeby gracz który jest tak wszechstronny skupiał się na scoringu, gdy mógłby spokojnie dawać staty na poziomie 20/10/10+ ale przecież LeBron ma zbyt duże ego żeby być tym drugim:). Choć miejmy nadzieję że się mylę, bo jestem strasznie ciekaw pary Wade-James
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/05/15 12:57:30
LeBron James, to jest dzisiaj prawdziwy machina reklamowa, chodzący baner, brand. Za tym stoi megakasa. On musi być centralną postacią zespołu, żeby go dało się sprzedać, po co komu "King", co w duzym stpniu robi za robotnika boiskowego, broni, a nie scoruje po 40 ppg ? . Kiedyś w Ameryce sprzedawało się najlepiej tych, którzy wygrywali, byli synonimami sukcesu polegającego na byciu pierwszym na mecie. Teraz nie trzeba być pierwszym, wystarczy mieć dobry marketing, który sprzeda człowieka odpowiednio. Wcześniej też graczy sprzedawano, jasne, ale nie trzeba im było budować osobowości i wizerunku, bo go mieli w naturalny, samoistny sposób, więcej - na tej naturalności opierano całą strategię : Magic był piękny, błyszczący i uroczy, i uwielbiała go Kalifornia, Bird był tajemniczym i intrygującym samotnikiem- wieśniakiem budzącym respekt swoją pracowitością i ciekawość tym większą, im bardziej olevał popkulturę wokół NBA, a poza tym był białą nadzieją i kochało go redneckie Południe, Jordan był maniakiem rywalizacji, ale i miał niesamowity wdzięk i kochał go Nowy Jork i w ogole był ikoną dla urban-culture był prekurorsorem nowego stylu gry - cała trójka była waleczna, inteligentna, ambitna i pracowita, a do tego wszyscy byli idealnie zbrandowani swoją własną indywidualną tożsamością, byli różni, można się było z nimi identyfikować, bo coś sobą utożsamiali, a zarazem wszyscy byli tak samo oddani grze, tak samo szanowali koszykówkę - to rozumiał kazdy i każdy potrafił kupić; teraz produkt się tworzy całościowo, dobudowuje się także to, co kiedyś dobudowane być nie musiało. Teraz strategia tworzy osobowość, a nie osobowośc strategię. Kim jest LeBron ? CO sobą reprezentuje ? Czym może zaczarować ? Gdzie jego inność ? To człowiek bez właściwości, wydmuszka, pozbawiona naturalnej zjawiskowości. Ale sprzedaje się, bo czasy są inne. A jak się sprzedaje, to muszą być zasady tej sprzedazy. A zasada # 1 brzmi : james ma być superstar. Dopóki ma prime reklamowe. Kiedy się lachon zestarzeje trochę, zjawią się nowe postaci, które podłapią koncerny, będzie mógł zostać # 2, jak Iverson - w Sixers musiał być królem, bo szedł wtedy jak woda jego image, jego hiphopowa sława, jego świeżość i kontrowersyjność. Sixers zarabiali na przyszłośc. A z nimi cała liga, oficjalnie się od Iversona i jego więziennej przeszłości odcinająca. Kiedy Sixers go wyrzucali bezacermonialnie już nie musieli zarabiać na jego nazwisku, liga nie musiała, bo byli już nowi, już kasa szła innymi kanałami, można było kurę przestać traktować jak królową świata, kiedy przestała znosić złote jaja. Tak samo będzie z Jamesem.
-
2010/05/15 13:21:04
@cwaniak: to nie jest kwestia ego. Tak długo jak publika będzie wychwalać Jordanów i deprecjonować Pippenów (zamiast traktować je jako równorzędne elementy wielkiej drużyny), tak długo żaden koszykarz największego formatu na rolę Pippena się nie zgodzi.
-
Gość: LB, aarl191.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/15 13:35:36
Panowie,

Zachwyty Shaqiem są przesadzone. Liga się zmieniła w ostatnich latach: mniej liczy się masa i siła, bardziej szybkość i technika. Shaq'owi tego brakuje. Seria z Bostonem to obnażyła. Shaq spowalniał grę Cavs dając Bostonowi ustawić defensywę. Z kolei w ataku Boston grał pick&rolle, do których Shaq jest za wolny. Przykro to powiedzieć, ale czas Shaqa się skończył. I sam jest sobie winien: roztył się i nie nabył wystarczających umiejętności technicznych (ma dwa manewry, z czego ten w prawo dopiero w Lakers; o osobistych nie wspomnę). W Miami mistrzostwo wygrał głównie Wade, raczej pomimo, a nie dzięki Shaqowi.

Jedno trzeba przyznać, że Shaq dodaje kolorytu lidze swoimi wypowiedziami, ale jego czas już nadszedł. Ktokolwiek go zatrudni, na pewno nie zrobi tego z powodów sportowych.
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/05/15 13:51:14
@ airborell
Jesli "żaden koszykarz największego formatu na rolę Pippena się nie zgodzi", bo "publika Pippenów deprecjonuje", to z takiego postawienia sprawy wynika, że jednak JEST to kwestia ego. Jeśli komuś zależy, to chrzani publikę i jej opinię o sobie, swoją wśród nich reputację i kibicowskie docenienie albo niedocenienie. Więc - ego i raz jeszcze ego decyduje.
I sprawy pozaboiskowe, głównie umowy sponsorskie, polityka reklamowa, strategie biznesowe itd.
Imo, najgorsze jeszcze nie jest, że ktoś ma ego, najgorsze kiedy to ego jest kompletnie niezgrane z predyspozycjami. Bryant miał to ego, cierpiał na brak własnego tytułu mistrza i kojarzenie z rolą pomocnika tgo dużego, ale miał walory lidera. Sprawdził się w obu rolach. Tak samo Tim Duncan. Tak samo Shaq. Reszta na razie do tego nie dorosła, i szczerze mówiąc, nie bardzo widać wśród tej nowej fali graczy, którzy zdradzali by takie możliwości.

Adande z ESPN :
"And what if LeBron needs to win a championship in the manner Garnett did, as part of
the council instead of the tribal leader ? What if LeBron isn't a top solo rapper like Biggie or
Tupac and is better when collaborating, like ODB ?"

On dzisiaj pyta, ja to rok temu pisałem jako cioś, co wydaje mi się baaaardzo prawdopodobne i dostałem po głowie tutaj, ze bluźnię ;); jak to czas wszystko zmienia pięknie. Jeszcze z tydzień i przestanę siadać do kompa w poniemieckiem hełmie.
-
2010/05/15 13:57:47
@ airborell

parafrazując - ważniejszy jest wizerunek koszykarza niż dobro drużyny - jak dla mnie to jest kwestia ego. poza tym Pippen miał (i ma) ogromną rzeszę fanów - pewnie nie tak dużą jak Jordan, ale takiej to nie ma nikt.
a teza jakoby LeBron jest stworzony do pełnienia takiej roli jest bardzo ciekawa - nigdy nie myślałem w ten sposób.
-
2010/05/15 14:17:02
Ale zaraz - NA CZYM zależy? Na pierścieniach? Myślę, że każdemu koszykarzowi, ba, każdemu sportowcowi zależy na docenianiu jego gry, jego roli w zespole. Zwłaszcza, że to jednak się przekłada na pieniądze.

BTW, nie jest prawdą, że Shaq "sprawdził się w obu rolach". Shaq nie pogodził się z tym, że w LA miałby stać się "tym drugim" i uciekł do Miami, gdzie miał być tym pierwszym. Okazało się, że nie był... Duncan tak naprawdę jest przypadkiem wyjątkowym, on przecież tak naprawdę był "tym pierwszym" już za czasów Dwóch Wież - ale świadomie oddawał pierwszeństwo Robinsonowi.

-
2010/05/15 14:28:27
Ale zaraz - NA CZYM zależy? Na pierścieniach? Myślę, że każdemu koszykarzowi, ba, każdemu sportowcowi zależy na docenianiu jego gry, jego roli w zespole.

To jest gra zespołowa więc gramy tak żeby zespół wygrał i wtedy zawodnik bedzie doceniony. Troche nie nadazam za Twoim sposobem myslenia.
A pieniadze nie sa najlepsza motywacja w sporcie. Najlepsza motywacja sa zwyciestwa.
-
2010/05/15 14:40:30
Tyle że jakoś ani Lebron, ani Wade, ani żaden inny zawodnik z czołówki nie rzuca się podpisywać kontraktu za minimum z LAL albo Orlando.

"gramy tak żeby zespół wygrał i wtedy zawodnik bedzie doceniony"

No więc właśnie często zespół wygrywa, a zawodnik doceniony nie jest. Typowy przykład - Scottie Pippen, który schował swoje własne ambicje liderowania drużyną dla sukcesów zespołowych, po czym czytamy - także tu - że do liderowania drużyną na poziomie ścisłej czołówki NBA się nie nadawał (mimo że sezon 93/94 jasno tej tezie zaprzecza).
-
2010/05/15 14:52:21
To truizm. Oczywiście że chcesz zarabiać pieniądze za to że dobrze pracujesz, ale działa to tak (przynajmniej powinno), że grasz dobrze więc zarabiasz, a nie - dajcie dużo to będę grał.
Co do Pippena - żaden rozsądny kibic koszykówki nie będzie deprecjonował zasług, talentu, wielkości tego zawodnika. To że niektórzy tak robią świadczy o ich ignorancji. Ingorantów i krzykaczy niestety w każdej dziedzinie jest na pęczki - w mojej opinii nie warto walczyć o ich serca.
-
Gość: , host_235_149.compower.pl
2010/05/15 15:14:17
Wielki Dzieki chłopaki za te wpisy, to miód na moje serce.
Chciałem coś też znależc na potwierdzenie tej tezy z amerykańskiego artykuły (i takze już mojej tezy)
Jeśli macie chwilke, to obejrzyjcie filmik z roku 1995, mecz Bulls-Suns(wtedy 1-3 druzyna zachodu) i proszę zwrócić uwagę:
-jako liderzy Scottie i Charles, a wielu wielu twierdzi, że Pippen nie był graczem formatu
Barkleya
- proszę spojrzeć na grę Pippena, na model tej gry czy jak to nazwiemy, czy to do holery nie przypomina Lebrona???????????????????????????????????????????????
jest tu sam, bez Jordana, jak sam jest James.
- szczególna uwage mozna zwrócić na to jak po świetnym początku Barkleya, w obronie przejmuje go Pippen, f e n o m e n a l n a robota, a przeciez jeszcze wtedy Chuck był w top formie.
Pip wykonują tą prace w robocie i jeszcze nakreca oraz roztrzeliwuje przeciwnika.
Wszystkim młodszym pragnę przekazać, że mając Mike u boku i dając jemu Buławe w ofensywie, uznając że on jest "TymWybranym", to przez wszystkie te lata robił "taką/podobną" robote w defensywie i nakrecał też druzyne.
www.youtube.com/watch?v=7SGe-vp_l8U&feature=related
-
Gość: windows 8, staticline16969.toya.net.pl
2010/05/15 15:22:09
Pospekulujcie lepiej kto przejdzie do Lakers na PG
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/05/15 15:25:53
@ airborell

zależy - na "pippenowaniu", przecież o tym była mowa.
Jasne, że każdemu zalezy na docenianiu jego gry, ale jeśli komuś zależy na docenianiu 30 ppg i no-playoffs, albo playoffs-1rs-exit, to jest to inne pragnienie niż docenienie, że z
30 ppg itd staje się Pippen-like i w sumie jest lepszym graczem niż był, mimo że mniej spektakularnym i mniej wiodącym.

Z La Shaq uciekł, ale już w Miami swoje drugie skrzypce odegrał dobrze - w tym znaczeniu pisałem, ze się w obu rolach pokazał i w obu cel osiągnął.

Btw, w róznych źródłach docierałem do informacji, ze Scottie nie chował swoich ambicji, tylko własnie je realizował przy Mj - a to dlatego, ze Scottie nie miał przywódczych zapędów, nie chciał za bardzo dowodzić całą armią, i bardzo był szczęśliwy i uznawał za
idealne dla siebie wyjście granie z Mj, który z kolei miał odwrotną jazdę : uwielbiał dominować, być prymusem i szefem. Pip-Mj, to jest historia idealnego doboru charakterologicznego dwóch wybitnych graczy, a nie rezygnacji jednego na rzecz drugiego.

Btw 2, o jakim docenieniu mówimy ? Przy Mj każdy byłby uważany za sidekicka. Z tym się nie wygra na skalę masową. MJ był za dużego formatu grajkiem. Shaq-Kobe - Shaq MDE na środku, KB bardzo młody, dojrzewający (choć już wtedy znakomity) : też szanse, zeby każdy dostrzegł, iż bez KB Shaq skończyłby jak Wilt - z rekordami i jakimś jednym strzałem trafionym, są minimalne. Można próbowac, ale to skazane na niepowodzenie, z wyobraźnią masową się nie wygra. Tak samo próżno spierać się, ze to były duety, tak naprawdę, a nie Batman i Robin. Utarło się jednak inaczej i nie da rady.
Czym miałoby być to docenienie ? uznaniem równego wkładu ? Imo, to się nigdy nie stanie na poziomie ogólnym. Dlatego zawsze wolę dyskusję o tym, jak gracze spełniali swoje role w zespołach, jak to się zazębiało, co wnosili i jak się sprawdzali w warunkach zespołowej koncepcji gry, dopasowania do innych itp. niż przełożenia, ze jakby i gdyby, to cośtam.
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/05/15 15:52:58
przecinek

Lebron miałby się zgodzić na bycie nr.2 w jakimś teamie? To jakieś żarty? Co by o nim nie mówić, to facet w kosza grać potrafi jak nikt inny w tym momencie w tej lidze. Jeśli tak nie jest to rzuć mi kogoś lepszego i kogoś kogo byś wcześniej od niego brał do swojej ekipy. Biorąc pod uwagę wszystko. Wiek, perspektywy na przyszłość, podatność na kontuzje, umiejętności indywidualne itp.

Bycie drugim Pippenem? Drugie opcje nigdy się nie załapią do topu wszech czasów. Taka prawda. Zawsze patrząc na sukcesy jakiejś drużyny patrzy się na lidera. Przykład właśnie Pippena i ostatnich wpisów pod tym blogiem mówiących, że Scottie wcale taki dobry nie był, są na to doskonałym przykładem. Mało kto pamiętał, że Bulls pod jego wodzą mieli bardzo dobry sezon i tak naprawdę to mieli możliwości na finał. Co by nie mówić o Lebronie to facet ma 25 lat na karku, kupę grania przed sobą i spokojnie ma czas na zgarnięcie kilku pierścieni. Jestem pewien, że zdobycie przez niego tytułu jest kwestią otoczenia go dobrym towarzystwem. Myślącym trenerem i GM oraz dobrymi grajkami którzy nie będą miękkimi paluchami w najważniejszych momentach. Sam nie jestem ani wielkim fanem Lebrona, ani tym bardziej Cavs, ale mam wrażenie, że wielu ocenia go tak jakby gość skończył już karierę, albo co najmniej zmierzał do jej zakończenia jako ten, który zawodowo przesrał swoją karierę. Jeszcze chwila i powiecie, żeby podpisał nowy kontrakt za minimum w jakimś contenderze i robił za uzupełnienie składu i 4 opcja. Bez przesady.
-
Gość: , host_235_149.compower.pl
2010/05/15 16:06:45
@Gość: , 83.2.218.21*
ogólnie zgadzam sie z Toba jednakże z zastrzeżeniem co do tego aby Pippen nie miał przywódczych zapędów i nie chciał sam dowodzić i uważał to za idealną sytuacje.
Otóż do końca lat 80-tych mieszkałem w Chicago, a potem przez wszystkie lata pozostał tam mój brat, który pracował w catheringu w obydwóch halach Byków, a jako że jest osobą tzw. kontaktową/duszą towarzystwa to miał wiele informacji, których "szukał" o zespole, znał osoby z szeroko pojetego staffu druzyny, a z zawodników miał kontakt stały z WillemPerdue i RandyBrownem. Obydwaj oczywiście zylismy tym, on na miejscu, a ja tylko juz na wakacje jeżdziłem. Miałem jednakże informacje na zywo/na gorąco z obozu Chicago.
Zatem stąd moja wiedza, iż jest to bardziej historia rezygnacji jednego na rzecz drugiego aczkolwiek z twierdzeniem że charakterologicznie los ich dobrał doskonale też się zgadzam.
Pippen podołał zarówno wyzwaniu bycia tym pierwszym, jak i tym drugim.
A to krótka wypowiedż JimaCleamonsa "Bulls players, when they needed a pep talk or a little inspiration, went to Scottie. No less an expert than Phil Jackson said so", trochę tego obrazu ukazuje.
@Simon
Ta koncepcja z artykułu nie mówi koniecznie o byciu drugim, ta koncepcja prosi aby Lebron dalej grał podobnie jak teraz, dalej był tak wszechstronny dla drużyny, aby jeszcze więcej dał z siebie ognia w defensywie ale natomiast nie był "TakimZabójcą w Ataku", aby był allllllle pozwolił np, właśnie Wadowi być wiekszym.

p.s. Dla mnie opcja idealna bo Wade jest lepszym shooterem i tego James nie nadrobi.
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/05/15 16:08:39
@ simon

"kogoś" ? wolne żarty, miałbym z 10 nazwisk, a nie jedno tylko. Na czele z now-Bryantem, future-Durantem i defense-Howardem.

Może i LeBron ma kupę przed soba, ale on sam nie będzie młodszy, a zaczynal wcześniej, więc szybciej będzie kończył. KB nie forsował nigdy tak konfrontacyjnego stylu gry, a w wieku 31 lat już jest w końcówce sierpnia swojej fizys, a utrzymuje nr 1 korzystając z dopracowanej do max techniki. LeBron ma więc, na oko, 3-4 lata do rozpoczęcia procesu starzenia organizmu. Co będzie miał, jak mu atletyzm siądzie ? Wg mnie, na dziś - nic nie ma. Więc, ja bym tak sie nad tą jego przyszłością nie rozpływał w zachwytach i pewności, bo będzie mu bardzo cięzko i jeśli chce ją mieć, to powinien już dziś pracować, a ma mnóstwo do nadrobienia.

"otoczenia go dobrym towarzystwem" - co z tego,że go otoczą, jak potencjalnie świetni gracze nie będą w grze z nim już świetni, tylko przeciętni, bo nie da się ich zmaksymalizować i zharmonizować z jego stylem, ambicjami i potrzebami ?









-
2010/05/15 16:12:43
"Bycie drugim Pippenem? Drugie opcje nigdy się nie załapią do topu wszech czasów. Taka prawda."

To jest bzdura. Posililes sie powiedzeniem ze o drugich sie nie pamieta, ale to powiedzenie dotyczy zupelnie czegos innego. Pippen jest nierozerwalna czescia Bulls z lat 90tych, filarem tego zespolu, wymienianym zawsze obok Jordana. Poza tym - en.wikipedia.org/wiki/List_of_players_in_the_Basketball_Hall_of_Fame

"Zawsze patrząc na sukcesy jakiejś drużyny patrzy się na lidera."

W związku z tym nikt nie pamięta o mistrzach z 2008 roku, bo przeciez oni nie mieli lidera.
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/05/15 16:52:56
przecinek
Czyli rozumiem, że twoim zdaniem mamy w NBA 10 lepszych koszykarzy od Jamesa i prędzej wziąłbyś do składu 31-letniego Bryanta, który jak sam napisałeś fizycznie jest coraz słabszy? Ok twoje zdanie, twoja opinia. Howarda z serii z Bobcats czy nawet z zeszłorocznych finałów też bierzesz przed Lebronem?

To czy Lebron zacznie się starzeć w wieku lat 28 czy 29 jest wielką niewiadomą. Póki co poważne kontuzje go omijały, a on sam jest atletycznym freakiem, którego chyba jeszcze w NBA nie było. Wszystko jest więc możliwe. A jeśli stawiamy taką tezę w jego przypadku to tym bardziej powinniśmy ją zastosować w przypadku Howarda, który poza atletycznością ma jeszcze mniej do zaoferowania. A przecież Howarda bierzesz przed Jamesem.

Tego czy świetni gracze przy Lebronie będą ledwie przeciętni też nie wiemy. Z przyczyny takiej, że ze świetnymi zawodnikami to on jeszcze w jednej drużynie nie grał. Świetnymi graczami nie są Mo Williams, Jamison, stary Shaq czy Drew Gooden. Moim zdaniem z dobrymi zawodnikami w teamie Lebronowi grałoby się dużo bardziej komfortowo. Biorąc pod uwagę chociażby świetnie pod niego ustawioną defensywę Celtics.

kuratorr
Poczytaj sobie opinie pod poprzednimi wpisami supergiganta to zobaczysz jaką nierozerwalną częścią Bulls był Pippen. Wiele osób dalej uważa, że to Jordan wykreował Pippena i gdyby nie MJ to Scottie by nawet nie pierdnął w tej lidze. Ktoś tam pisał, że gdy MJ odszedł na pierwszą emeryturę to byki nic nie znaczyły. Ja i jeszcze jedna osoba musieliśmy przypomnieć, że bez MJ Bulls zrobili bilans tylko minimalnie gorszy niż z nim i odpadli po zaciętym boju z późniejszymi finalistami. O tym mało kto tam pamiętał bo Bulls to tylko Jordan i Jordan, a Pippen, Rodman, Harper, Kukoc to tylko przylepce.

Celtics 2008 nie mieli jednego lidera, ale nie mieli też typowej drugiej opcji więc chyba strzał niecelny. Tam było po prostu big three. Pistons 2004 też na dobrą sprawę nie mieli lidera. No może Billups, ale to naciągane. Drugiej opcji też na dobrą sprawę nie mieli.

A jeśli chodzi o bycie drugą opcją. Dlaczego słysząc nazwisko Chamberlain większość pomyśli o meczu ze 100 punktami, o średniej 50ppg, a nie o tym, że zdobył majstra z Lakersami już po swoim prime i jako 4 strzelec drużyny? Dlaczego Kobe nie marzył o niczym innym tylko o zdobyciu tytułu bez Shaqa na pokładzie? Dlaczego myśląc o Shaqu będzie miało się w pamięci przede wszystkim three peat z Lakers i jego totalną dominację, a nie to, że "tylko" pomógł Wade'owi w Heat?

-
Gość: , host_235_149.compower.pl
2010/05/15 17:11:42
no tak, Simon i ja, od dawien dawna "bijemy się" na tym blogu O IMIĘ PIPPENA
...a wieksza większość prawiła jak Simon pisze.
-
Gość: , host_235_149.compower.pl
2010/05/15 17:15:33
...i przypominam, że brak wielkiego finału bez Jordana 1994 jest wynikiem tylko i wyłącznie jednego złego gwizdka i teraz opinie/mity byłyby inne.
czasem tak właśnie bywa, że jeden gwizdek decyduje o całym sezonie ...
tak jak w ostatniej kolejce naszej ligi piłkarskiej.
-
Gość: mac, 134.220.188.6*
2010/05/15 17:16:58
przecinek
eeee, wymien mi tych 10 zawodnikow bo jestem strasznie ciekawy. i troche nie rozumiem az tak wielkiego hype'u nad durantem. chlopak ma naprawde talent, ale ten talent obecnie jest tylko stricte scorerski, co i tak straaaasznie zawiodlo w serii z lakersami.
-
2010/05/15 17:19:15
"Poczytaj sobie opinie pod poprzednimi wpisami supergiganta to zobaczysz jaką nierozerwalną częścią Bulls był Pippen."
Jak pisałem wyżej - opinie "specjalistów" gdybaczy mnie nie interesuja.

"A jeśli chodzi o bycie drugą opcją. Dlaczego słysząc nazwisko Chamberlain większość pomyśli o meczu ze 100 punktami, o średniej 50ppg, a nie o tym, że zdobył majstra z Lakersami już po swoim prime i jako 4 strzelec drużyny? "
Bo 100 punktów? Bo średnia 50ppg? Bo to są urywające dupę staty?
Przyznam że nie jestem na tyle leciwy zeby pamietac czego dokonal w swoim debiutanckim sezonie. Poza tym moim zdaniem to zupełnie inna sprawa niż zapomnieć o istnieniu gracza tylko dlatego że nie zdobywał najwięcej punktów w zespole.

Dlaczego Kobe nie marzył o niczym innym tylko o zdobyciu tytułu bez Shaqa na pokładzie?

Marzył o tym o czym marzy każdy koszykarz - wygrać kolejny tytuł. A to że Shaq na każdym kroku robił sobie z niego jaja tylko to marzenie potęgowało.

Dlaczego myśląc o Shaqu będzie miało się w pamięci przede wszystkim three peat z Lakers i jego totalną dominację, a nie to, że "tylko" pomógł Wade'owi w Heat?

To już twoja opinia. Ja pamiętam o wszystkich jego tytułach.

A co do LBJ to tak jak wpominałem wczesniej - ciekawa teza i nie ma nic wspolnego ze skreslaniem. Tak czy inaczej to tylko dywagacje - klepniety transfer moze nam powie wiecej.
-
Gość: cwaniak, aasr129.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/15 17:24:58
@simon
Też mnie boli brak szacunku dla Pippena, ale to że Jordan z niepewnego chłopaka, którego nie lubił zrobił poprzez katowanie na treningach świetnego zawodnika to jest fakt. Pewnie rozwinąłby się grając z kim innym, ale możliwość bronienia na codzień przeciwko najlepszemu graczowi 1on1 w historii, który do tego cię niszczył psychicznie bardzo mu pomogło.
Co do świetnych zawodników to moim zdaniem najlepiej by wyszedł duet James/Bosh bo jednak z Wadem i coraz lepszym Beasleyem może być walka o piłkę
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/05/15 17:46:58
kuratorr

Opinie "specjalistów" mogą Ciebie nie obchodzić, ale między innymi to one wpływają na to, że Pippen przez sporą część kibiców koszykówki jest po prostu niedoceniany. Dodam, że z opiniami tego typu spotkałem się nie tylko na supergigancie. Inne źródła to chociażby realgm czy inne fora. Druga opcja to zawsze tylko druga opcja. Ciekawy jestem dlaczego zagorzali haterzy Lebrona, całą winę za porażkę Cavs zwalają właśnie na niego. Nie obchodzi ich przecież to, że Mo i Jamison zagrali co najmniej słabo. Przecież to druga i trzecia opcja tej drużyny. Za wyniki odpowiada niestety lider i całą śmietankę też spija lider. W historii też zapisują się wielcy liderzy, a nie wielkie drugie opcje.

Lebron też urywa dupę statami, a i tak większość zwraca uwagę na jego spektakularne porażki w PO.

Co do Kobasa. Nie, nie chciał zdobyć pierścionka bo Shaq się z niego śmiał tylko dlatego, że powszechna była opinia, że jako PIERWSZA opcja nie potrafi tego tytułu zdobyć. Mówiono, że nie jest prawdziwym liderem i bez najbardziej dominującego centra ostatnich lat niewiele może.

U Shaqa pamięta się wszystkie tytuły, ale to te zdobyte z Lakersami będzie się wymieniało w pierwszym rzędzie wystawiając mu laurkę na koniec kariery. Dlatego bo był najważniejszym elementem tamtej układanki, a nie tylko dodatkiem.
-
Gość: szczawiu, 85.222.87.5*
2010/05/15 17:54:38
Piszecie, że James ma czas na bycie mistrzem, że "jeśli" otoczy się go dobrymi partnerami, trenerem itp... to będzie mistrzem. To wszystko prawda - jednak ja będę powtarzał to jak mantrę - to pan Stern i firma NBA zadecyduje, ile tych tytułów będzie i przede wszystkim w jakim opakowaniu nam te tytuły zaserwuje. Koszulka Cleveland najwidoczniej nadawała się do tego celu jak papier toaletowy do opakowania trufli.

Jestem pewien, że jeśli nie poprzestawia się w głowie, do końca, Lebronowi i nie pojawi się nowy lepiej sprzedający się bohater (przecinek w dużej mierze to dobrze opisał) to czeka nas nowa dynastia. James ma wszelkie predyspozycje by zwiększyć strumień płynących $$$ do ligi, przywrócić finałom zbliżoną oglądalność do ery Jordanowskiej.

NBA potrzebuje nowej dynastii, nowego bohatera, którego połowa widzów będzie kochać, druga połowa nienawidzić - bez tego ratingi będą wciąż na takim poziomie jak obecnie. Widzicie innego kandydata na tego bohatera? Wade, Melo, Durant, Howard??? Czy oni mają to coś, wisienkę na torcie, która przyciągnęłaby tłumy? Nie. Wszystko widziano już wcześniej. Co miał Jordan? Styl, umiejętności, niesamowite statystyki, wywalony język i to coś co wyróżniało go z tłumu - lot. Był His Airness będzie His Cyborgness.
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/05/15 18:01:42
Gdyby to tylko od Sterna zależało to pewnie LBJ tytuł by już miał i to nie jeden.
-
Gość: Gr3g, 86-45-205-253-dynamic.b-ras2.mvw.galway.eircom.net
2010/05/15 18:32:41
@simon

Co do pary James/Bosh, to mam dokładnie takie same zdanie. Gdybym się nazywał Walsh to w pierwszej kolejnoSci podpisałbym kontrakt z Boshem, a dopiero potem z kims z dwójki James/Wade (i chyba chętniej z Jamesem z tego względu, że Wade po zdobyciu tytułu odchorowywał cały następny sezon, a Miami grało straszną kupę). Tylko LBJ musiałby w końcu pojąć, że nie może robić wszystkiego i musi zdecydować się albo mistrzostwo albo statystyki. (chyba za bardzo wziął sobie do serca słowa Barkley'a, że będzie miał statystyczne triple-double, bo jak tak chce to niech podpisze kontrakt na rok za minimum z Golden State i gwarantuje, że statystyki będą imponujące i musi pamiętać że sporo meczów musi przegrać i nie awansować do PO, bo tam w pierwszej rundzie LAL by go pojechali i cały wysiłek bierze w łeb bo o statsach wszyscy by zapomnieli, a o porażce z KB mówili by przez lata). Tak więc najpierw Bosh i jakiś sensowny PG, (taki młody Billups albo Payton, może Rodney Stuckey) co to nie biega jak szalony od kosza do kosza tylko mądrze grę prowadzi i dobrze broni. Do tego jeszcze jednego dużego (Gortat:-))))) i zostawiłbym T-Mac'a i David'a Lee. Na ławce kilku dobrych zadaniowców i koniecznie trenera (D'Antoni to kupa). No i LBJ miał by pierścień najpóźniej w sezonie 11/12.
-
Gość: , host_235_149.compower.pl
2010/05/15 18:55:31
ale jednak Stern przypilnował aby nic nie umniejszyć legendzie Mika i nie pozwolił zdobyć Mistrzostwa zespołowi pod wodzą Pippena - patrz rok 1994 i 2000.
-
Gość: szczawiu, 85.222.87.5*
2010/05/15 19:32:41
simon: sprawdź jaką oglądalność miały finały z udziałem Cavs a będziesz miał odpowiedź dlaczego nie było ciśnienia by ten tytuł przyszedł już teraz.
-
Gość: , host_235_149.compower.pl
2010/05/15 19:48:26
Waszmości dobrze prawisz
-
Gość: RayRay, 4.76.classcom.pl
2010/05/15 20:02:04
@Cwaniak
To Jordan nie lubił Pippena? Zawsze mi się wydawalo, że się dobrze dogadywali. Czy to bylo na samym poczatku?
-
Gość: , host_235_149.compower.pl
2010/05/15 20:22:02
chłopaku jak Ci się nie chce prześledzic w całosci temat to daj sobie spokój ...... tu juz dawałem linka
www.youtube.com/watch?v=UjYszEJslMU&NR=1
jak widzisz kochali się i byli przyjaciólmi
ale jak bys naprawe kochał nba to juz dawno znalazłbyś w jakimś artykule bądz linku informaje, że gdy Scottie przyszedł do Chicago to Mike był strasznie srogi dla niego i nie wynikało to z niechęci ale z tejże przyczyny iż widząc ogromny potencjał u młodego chłopaka nie widział jednocześnie aby ten umiał sprzedać/wykorzystywać tenże talent, nie podobało mu się że chłopak nie jest odpowiednio zdeterminowany, a zwłaszcza, że nie wierzy w siebie, w swoje mozliwości, co przekładało się na grę.
-
Gość: , host_235_149.compower.pl
2010/05/15 20:29:39
a że taki Pippen był to też nie dziwota, był chłopaczkiem znikąd, z tak zwanej głebokiej prowincji i biedy, ze słabszej ligi "naia", gdzie też się z trudnościa załapał po szkole średniej i gdzie dopiero po dwóch latach dopiero "wystrzelił", ale że tej ligi za bardzo "nie szanowano", to też i wybranie go z numerem5 w drafcie było szokiem dla ogółu, no poza superwyszukiwaczami scoutami i ...BilleRusselem, który ujrzał w nim "diament" na przed draftowym obozie. w każdym bądz razie chłopaczek znikąd trafia do klubu "boskiego Jordana" .... a tu oczekiwanie były przeogrooooomneeeeeeeeeeeeeeee
-
Gość: windows 8, staticline16969.toya.net.pl
2010/05/15 20:31:54
-
Gość: RayRay, 4.76.classcom.pl
2010/05/15 20:45:59
dzięki za link
-
Gość: tyler, cpe00222d98f643-cm00222d98f63f.cpe.net.cable.rogers.com
2010/05/15 21:41:14
Eh, nie ma co przesadzac z ta skromnoscia Pippena. Poki byl Jordan, to zostawal na drugim planie, bo wiedzial, ze z taka osobowoscia lepiej nie zadzierac. Jak MJ zrobill sobie wolne, to obrazil sie na Jacksona, ze ten wolal dac Kukocowi ostatni rzut w meczu z NY i odmowil wyjscia na boisko (Kukoc trafil zreszta).
-
2010/05/15 21:55:01
Fajnie się czyta wasze komentarze, coraz częściej są ciekawsze niż same notki (bez urazy dla MRPW :)

Ja chciałem wtrącić się do dyskusji nt. motywacji i wyboru "max kontrakt czy minimum u contendera". Moim zdaniem takie upraszczanie wyboru przed którym stają gwiazdy NBA stawianie sprawy i pisanie że większość z nich idzie za kasą to trochę za daleko idące uproszczenie.

Mała analogia do psychologii biznesu: dosyć powszechnie uważa się że wysokość zarobków może być raczej motywatorem negatywnym, niż pozytywnym. Tzn jeśli zarabiamy (w naszym mniemaniu) za mało to jesteśmy niezadowoleni i zdemotywowani. Ale jeśli zarabiamy znacznie więcej, to niekoniecznie pracujemy na "200%" normy. Do poprawienia pracy motywuje podwyżka, ale najczęściej po jej otrzymaniu człowiek szybko "przyzwyczaja się" do nowych zarobków. I najważniejsze: znaczenie mają przede wszystkim relatywne zarobki - tzn czy zarabiam mniej czy więcej niż kolega z pracy. Ludzie chcą być wynagradzani sprawiedliwie - jeśli jestem najlepszy w firmie, to czemu mam zarabiać mniej niż kolega który ma słabe wyniki?

Natomiast jeśli już warunek finansowy jest spełniony, to sama praca, jej sens i odnoszone w niej niefinansowe sukcesy są zdecydowanie większym motywatorem pozytywnym. Tzn jeśli robimy to co lubimy, to będziemy z dużym prawdopodobieństwem pracować lepiej niż ktoś, kto swojej pracy nie lubi.

I tak myślę jest też z koszykarzami. Ci najlepsi grają raczej dla zwycięstw, bo to one dają największego "kopa". Ale też nic dziwnego że nie trudno im podjąć decyzję o grze za małe pieniądze w mocnych zespołach. Bo sami pomyślcie, jak wy byście się czuli, będac jednym z najlepszych koszykarzy na świecie i zarabiając tyle co rezerwowy? Nie czulibyście się głupio, gdyby kolegę z drużyny było stać na nowy wypasiony dom, a was nie? Oczywiście, można powiedzieć, że niższe zarobki wynagradzałyby wam sukcesy drużyny na boisku. Ale przecież ww. kolega z drużyny odnosiłby dokładnie te same sukcesy drużynowe, zarabiając znacznie więcej. Nie czulibyście się z tym dziwnie? Nie zaczęłoby to was po pewnym czasie frustrować?

Oczywiście wybujałe wymagania płacowe zawodników NBA to często kwestia przerośniętego ego. Ale pytanie czy ci sami zawodnicy doszliby tak wysoko, gdyby nie to ego i potrzeba bycia lepszymi od innych? Jeśli ktoś chce być najlepszy na boisku to prawdopodobnie trudno mu zaakceptować że będzie zarabiał mniej niż słabsi koledzy z zespołu.

Oczywiście z czasem trochę się zmienia podejście i po 30ce Ci najlepsi zaczynają czuć presję, że zostało już tylko kilka lat na wygranie tytułu. A że często forma już nie ta co w najlepszych latach, to tym łatwiej im zaakceptować niższą pensję w dobrym zespole. Ale wtedy już prawdopodobnie mają odłożoną sporą sumkę na koncie.

Zresztą trzeba pamiętać że kariera sportowca jest relatywnie krótka i nigdy nie wiadomo czy nie zostanie nagle przerwana. Młodemu zawodnikowi ciężko zrezygnować z kilku milionów $ w najbliższym sezonie, bo zawsze wisi nad nim groźba np. zerwania ścięgien i przedwczesnego końca kariery. A to że większość graczy pochodzi z biednych środowisk i nikt ich nie nauczył zarządzać wielkimi pieniędzmi (bo jak tu się nauczyć, skoro wcześniej o takich kwotach słyszało się tylko w TV?) powoduje że nawet wysokie zarobki szybko się "rozchodzą".

Podsumowując ten przydługi wywód - myślę że tych najlepszych naprawdę motywują zwycięstwa a nie pieniądze. I to że "przy okazji" chcą zarabiać duże pieniądze wcale się z tym nie kłóci.
-
Gość: zumberek, nazgulnew.kosson.com
2010/05/15 22:01:36
Wy tu chlopaki gadu gadu a ja sie o "wiadomo kogo" zaczynam martwic czy sobie biedak krzywdy nie zrobil po porazkach jego LJ, Realow i innych takich, bo dawno nic nie napisal...
-
2010/05/15 22:19:41
zumberek - a ja sie zastanawiam czy to przypadek ze podczas "wiadomo kogo" nieobecności rozwinęła się całkiem merytoryczna dyskusja bez obrazania sie i personalnych wycieczek :)
-
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2010/05/15 22:58:09
Dyskusja na temat 10 lepszych graczy w lidze lepszych od Lebrona i bycia druga opcje przez jedynego tak bezdyskusyjnego MVP back2back :) Bezcenne.Zawsze lepsze niz na temat podawania rak po meczu i ciuchow w trakcie.
" Kim jest LeBron ? CO sobą reprezentuje ? Czym może zaczarować ? Gdzie jego inność ? To człowiek bez właściwości, wydmuszka, pozbawiona naturalnej zjawiskowości"
Jeden troll puszcza haselka bez pokrycia i nawet po pustej glowie zbyt mocno nie dostaje
Rzeczywiscie bez wycieczek osobistych by sie nie obylo jakbym mial czas wczesniej.

Fajnie to sie czyta jakies insiderskie posty speca od Pippena,a nie trollowskie wynaturzenia.Exxon71 tez dobrze napisal o graniu za "pietruche".To jest czyste science-fiction w lidze i z psychologicznego pkt.widzenia nic dobrego.Wyobrazmy sobie,ze ktos poswieca 50mln.w 3 lata $ i nie przechodzi nawet 1 rundy PO i wychodzi na tym frajersko jak Bryant w bialych laszkach w LA Times.I nie ma nic ani kasy,ani tytulow ani prestizu.
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/05/16 11:53:35
@ simon
Zdefiniuj słowo "najlepszy",jeśli łaska.
zapytałeś, kogo ja bym wziął przed Jamesem do składu - wymieniłem 3 nazwiska z róznych powodów wybrane; wziąłbym ich dlatego, bo uważam, ze z nimi prędzej
skleciłbym dobry zespół niż z Jamesem. I łatwiej by mi było ze wg na ich styl gry, potencjał, mentalność itd.
Nie porównuję tzw. lepszości, bo wg mnie lepszy jest ten, kto jest funkcjonalny. Jeśli mam zjeść zupę i mam do wyboru : łyżka i obraz Rafaela , to biorę łyżkę, mimo że w sklepie zapłacę za nią 2 zł, a za obraz na aukcji mogę wziąć 10 mln euro, ale chcąc zjeść nim zupę raczej umrę z głodu, a wolę być żywy i nie mieć 10 mln euro niż mieć 10 mln ale będąc trupem.

Zdecydowanie. Biorę Howarda over James 24/7/365. Do fizycznego, sprawnego środkowego ze zbiórką i rim-protect (zdaje się najbardziej deficytowy towar w baskecie obecnie), który robi swoje i dobrze się czuje w swojej roli łatwiej dopasuję różne klocki niż do dominującego piłkę wiodącego skrzydłowego.
Masz rację, HOward też straci swoje zalety, ale to nie zmieni w ogóle sytuacji, skoro i James je utraci.

Na papierze pewnie "grało by mu się bardziej komfortowo", gorzej byłoby zapewne z boiskową praktyką - kim byłby w takim składzie, kim oni by byli przy nim. Jakby grał LeBron nie mając przez 80 % czasu ataku drużyny piłki w swoich rękach, będąc częścią
taktyki zespołowej, a nie taktyki ustawionej pod własne dominowanie ? Imo, LeBron jest (był, zresztą, nie wymyśliłem sobie tego dzisiaj) najtrudniejszym do obudowania supportem graczem w lidze, stąd w ogóle nie kupuję recept typu : dajmy mu lepszych graczy i samo pójdzie. Co tro znaczy "lepszych" ? Lepsze nazwiska ? Lepszych strzelców ? Lepszych... co to znaczy w ogóle, bo nie wiem ?

@ mac
po co ci 10 nazwisk, do kolekcji ? wymieniłem 3 i z nimi średnio polemizujesz, to po co 10 ?
Napisałem futurre-Durant. poza tym, w tym roku debiutował, nie zrobił tego maxa, ale frycowe zapłacił i to z obrońcami tytułu, bardziej on i OK postawili się mistrzom niż Cavs celtom, niż w ogóle ktokolwiek komukolwiek w CFs.Widzę w nim potencjał na bycie bardziej funkcjonalnym i sportowo wydajniejszym i łatwiejszym w obróbce i pożyteczniejszym liderem i franchise niż LeBron.





-
Gość: zumberek, nazgulnew.kosson.com
2010/05/16 13:45:29
w 100% zgadzam sie z przecinkiem. I moge sie zalozyc ze nie bedzie takiej opcji w wakacje ze Lebron wyladuje z ktoryms Bosh czy Wade w jednym skladzie - za duze ego.
Nie wiem jaki gracz by pasowal pod jego styl gry, zeby wilk byl syty i owca cala...moze wlasnie ktos taki jak Howard, ktory poswieci sie obronie, zbiorkom, blokom itd. ale znowu nie wiem czy miejsca pod koszem dla obydwu by starczylo.
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/05/16 14:10:49
Dla mnie najlepszy to ten, którego wybiorę jako pierwszego gdybym miał tworzyć swój własny team. Najlepszy to ten, którego najbardziej chciałbym w swoim teamie.

Bierzesz Howarda przed Jamesem. Ok to twoje zdanie. Tyle, że Howard cały czas jest dość kaleki w ataku co przypuszczam Perkins zacznie udowadniać już dzisiaj. Wcale nie będzie potrzebne jego podwajanie. Piszesz o obudowywaniu jednego gracza. Problem w tym, że na Howardzie nie da się wybudować drużyny. Mówię tutaj o Howardzie jako fundamencie i liderze. Facet jest silny, jest najlepszym obrońcą ligi z dobrą zbiórką. To jasne. Ale on nie jest w stanie pociągnąć drużyny w ataku w najważniejszych momentach. Biorąc pod uwagę bardzo małą ilość ruchów w ataku, fatalne FT, i to, że wystarczy silny klocek pod koszem by go ograniczyć w ataku nie ma siły żebym wziął go przed Jamesem. Za dużo miał już słabych serii, takich po których James zostałby totalnie wyśmiany.

Idąc dalej. Jakie masz argumentu za tym, że Jamesa trudno jest dobrze obudować? Podaj mi jedno nazwisko gościa który byłby w swoim prime, byłby sprawdzony w play offowych bojach i byłby zawodnikiem formatu all star z którym Lebron grałby w jednej drużynie w ostatnich 3 latach. Jeśli byłby ktoś taki i przy Jamesie obniżyłby loty to możemy się spierać dalej.

Co rozumiem przez otoczenie Lebrona lepszymi grajkami? To dość łatwe. Mam na myśli ludzi, którzy mają więcej do zaoferowania od Mo czy Jamisona. Którzy nie są tyczkami w obronie i gdy trzeba gonić wynik to wspomogą w tym swojego lidera, a nie będą pudłować z pozycji, które na punkty zamieniałby Szubarga. Z całym szacunkiem dla niego. Dodałbym do tej układanki trenera, który ma jakiś pomysł na rozegranie serii i potrafi wprowadzić jakieś adjustments po niezbyt udanym meczu. Chcesz dobrze obudowanego lidera? Kobe, ma w składzie Gasola, prawdopodobnie najlepszego PF ligi, ma Bynuma, Artesta- czołowego obrońcę ligi, Fishera który może fenomenalny nie jest ale nie raz już udowadniał, że trafiać w ważnych momentach potrafi i nie mięknie mu rura. Ma też Odoma, który jak wychodził w S5 to notował regularnie double double. Na koniec oczywiście Jackson, czyli najbardziej utytułowany trener w historii tej ligi. Powiedz mi co w tym porównaniu ma James?

Lebron ma 80% czasu piłkę dlatego, że jest jedynym zawodnikiem Cavs, który potrafi cokolwiek wykreować. I to jest kolejny argument za tym, że Cavs nie byli dobrze ułożoną drużyną. Z resztą średnia 8,6 asysty w meczu przy tym, że samemu rzucał 30ppg robi wrażenie. On tam robi za point forwarda i to tak samo jakby zarzucać Nashowi czy D. Williamsowi, że za długo trzymają piłę w swoich rękach.
-
Gość: BB, dnr25.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/16 15:05:41
Jax powiedział że jeśli miałby budować drużynę od zera to zacząłby od Howarda - tak jest nie od LeBrona. Jesli mówi to najbardziej utytułowany trener w historii to weźcie to pod uwagę
-
Gość: mac, 134.220.186.15*
2010/05/16 16:53:49
widze ze wymieniles 3, ale

'"kogoś" ? wolne żarty, miałbym z 10 nazwisk, a nie jedno tylko. Na czele z now-Bryantem, future-Durantem i defense-Howardem. '

wiec wymien ta pozostala 7.
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/05/17 12:32:12
@ simon
A po co tworzysz ten team ? bo ja po to, zeby mieć szansę na mistrzostwo - jesli masz podobnie, to nasze podejście się różni tylko na poziomie nomenklatury.

O tym, jaki jest Howard pisałem iks razy i nie rózniło się to, z grubsza, od tego, co piszesz.
Do ataku doczepiłbym sobie innych graczy. Ale zacząłbym od Howarda na środku, zapewniając sobie zbiórkę, w sumie najlepszą w dzisiejszej lidze rim-protect i też naj zagrozenie blokiem, nawet jesli jest ono czasami niemiłosiernie ogrywane.

Sam wymieniłeś najlepszy argument - skoro od lat taka tuza jak LeBron nie dostaje odpowiednich graczy, mimo że dostaje graczy na poziomie AS, to o czymś to świadczy.
Przy takim ball-dominant po prostu nikt nie robi postępów, mało kto się maksymalizuje.

Taki skład (nie-tyczki w obronie) Cavs mieli 2-3 lata temu. Serię z BC potrafili przeciągnąć do g7, przy Jamesie walącym cegłami i tracącym po 5 piłek/mecz. Potrafili skończyć PIstonsów mimo słabszej formy strzleckiej jamesa, zawsze niemal ograniczali fgs przeciwnika. Byłem za tym, żeby w tym kierunku Cavs się rozwijali, ale oni postanowili szukać mu "williamsów i "Jamisonów" oraz "szaków", więc to ich sprawa. Tak, czy srak, w jednym i drugim koncepcie LeBron nie wygrywa. I zrzucanie tego tylko na support jest niepowazne. LeBron spiep.rzył g6 z Magic rok temu, spi,eprzył też tę serię z BC - nie udawajmy, że to nie jego wina.
james miał 60-wins team, i to rok po roku. KB na pewno ma dobre wsparcie, ale to KB błyszczał i wygrywał serie z SA, czy z DN w ost latach, jakby zagrał słabo, to by jego support nic nie zdziałał. Zauważ, że support też się karmi swoim liderem, to nie są osobne całkiem byty. Jesli support La karmi się KB na tyle dobrze, że daje to tytuł, a support Cavs nie umie się LeBronem nakaramić na tyle, żeby ograć BC, czy OM, to jest także kwestia liderszipu, twardości mentalnej tych gości i chyba nie ma wątpliwości, że KB bije tu Jamesa na głowę.

Nie tylko LeBron umie kreować, jamison czy Mo z choinki się nie urwali, atak jakiś mają. Tyle że przy LeBronie są zredukowani do spot-up shooterów.LeBron ma 80 % piłkę w łapach, bo taki jest ten system gry, ustawiony całkiem pod niego. Jakby miał piłkę 50 % czasu i część energii zatrzymał na wydajniejszą defense oraz miał liderszip, i umiał lepiej angażować w organizację ataku innych graczy niz tylko rzucić im asystę na jumperka ze stójki, to Cavs mieliby większe szanse.

@mac
nie wiem, po co ci to, ale proszę bardzo. 10 graczy, których bym wziął, zgodnie z regułą Simona, "przed Jamesem, woląc na nich budować zespół" : Bryant, Durant, Howard, Rose, Deron, Roy, Steve Nash, Chris Paul (zdrowy), P.Gasol, Nowitzki, Manu. każdego z nich wolałbym mieć zamiast LeBrona.

-
Gość: mac, 134.220.190.21*
2010/05/17 13:26:57
przecinek,
bardzo umiejetny wybor. zwlaszcza steve, dirk i manu. przeciez oni tacy mlodzi sa ze mozna na nich budowac zespol. nowitzki juz nie raz udowadnial ze jest wspanialym liderem. chociazby w tym roku majac naprawde dobry wyrownany sklad.
roy? kiedy on byl w pelni zdrowy? gasol? przemilcze.

apropo kwestii liderszipui karmienia sie swoim liderem. to nic innego jak sterta nadinterpretacji. nikt nie trafi za ciebie otwartej 3. nikt nie skonczy za ciebie layupa w tloku. musisz sam to zrobic, kazdy ma swoja psychike i jej granice. i czemu zwalasz cala wine na jamesa? to tylko jego wina ze odpadli?

i naprawde podoba mi sie upor w jakim hejtujesz jamesa:) podziwiam
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/05/17 13:29:47
Ale kim są ci gracze na poziomie all-star obok Lebrona? Mo i Jamison? Mo nigdy nim nie był, a Jamison na pewno nie tu i teraz gdy ma 34 lata na karku. Nie znam żadnego gościa, który byłby zawodnikiem na poziomie all-star, byłby w swoim prime i byłby w supporcie Jamesa.

Rok temu Lebron zagrał typowo jordanowską serię z Magic na poziomie 40ppg i nie bardzo rozumiem po co się czepiać nawet tej rywalizacji. Nawet gdy zrobił 49 punktów i miał 20/30FG to Cavs przegrali mecz. Nie wiem co musiałby jeszcze zrobić.

Co do Kobe. Zauważ, że musiał dostać bardzo dobre wsparcie, żeby jego team liczył się w lidze. Dopóki otoczony był Kwame Brownami i Smushami to albo wcale nie wchodził do PO, albo kończył na 1 rundzie.

Karmienie się na linii support-lider działa niestety w dwie strony. Kobe nie odniósł żadnych sukcesów bez swojego supportu. Nie ma co ukrywać, że Gasol, Bynum, Artest ułatwiają mu liderowanie. To jest niezaprzeczalne. Różnica jest taka, że Kobe ma kogo karmić i ci ludzie nie zawodzą, a Lebron takich ludzi obok siebie nie ma.

Mo nie jest żadnym PG/kreatorem. W Bucks pokazywał, że jest kreatorem na poziomie Nelsona czyli bardziej SG niż PG. O Jamisonie nie będę wspominał bo on nigdy nikogo nie kreował i już nigdy tego robił nie będzie. Z resztą jego średnia asyst w karierze na poziomie 1,7 mówi wszystko w tym względzie.

I na koniec tych twoich 10 zawodników. Deron, Roy, Nash, Paul, Nowitzki, Gasol nie odnieśli ŻADNYCH sukcesów jako liderzy swoich drużyn. Taki Dirk regularnie koczy sezon na 1 i 2 rundzie mimo, że przez jego support przewinęło się dużo więcej graczy formatu all star niż przez skład Lebrona. Nash ma już 36 lat i nawet w żadnym finale nie grał. Mimo, że w składzie miał Amare, Mariona, Johnsona, Q-Richa w swoim prime. Deron, Roy, Paul kończą szybko swoją grę w PO jeśli w ogóle się do niej zakwalifikują. Gasol jako lider nie wygrał meczu w PO.

Manu ma już 33 lata i też nie bardzo rozumiem sens budowania na nim drużyny. Prawda jest taka, że obudowywanie niemal wszystkich tych graczy, których podałeś byłoby trudniejsze i bardziej skomplikowane niż obudowywanie Lebrona.

Już jakiś czas temu o to pytałem. Wymagamy, żeby Lebron z tymi ludźmi których ma zdobył mistrzostwo. Pokaż mi jeden przykład lidera, który z takim supportem zgarnął tytuł.
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/05/18 12:58:49
@ mac
a kto powiedział, ze to ma być zespół na za-niewiadomo-ile-lat ? Za 2-3 lata ich szlag nie trafi. Poza tym, co mi z tego, ze wziąłbym młodego Jamesa, skoro nie wierzę, ze z nim to będzie mozliwe w przeciągu 4 lat, zanim się atletycznie nie postarzaje i zostanie z niczym poza solidną obręczą barkową i zakolami na głowie ?
O tym, co nie tak i kto winny, daruj - pisałem parę razy, śmiałem się z jamisona i Williamsa nie raz.
"Hejtuję" ? to nowa nazwa dla merytorycznej krytyki ? Pierwsze słyszę :)

@ simon
Jasne, można odbierac tym graczom ich status :) james ma w zespole 2 świeżych AS, dwóch byłych. Powiedz mi, kto twoim zdaniem zrobił te 60 zwycięstw w sezonie ? Kto ograł Bulls ? Sam LeBron ? Czy LeBron zagrał wybitną serię z BC ? Kto był MVP serii BC-Cavs ?
Rok temu james ze.srał się w g6 z Magic - to też są fakty. W tym roku powtórzyła się ta historia. W finałach z SA grał nędzę. Serię z DP zamykał w średnim stylu. Może to nie jest po prostu gracz, który daje radę w big games, big series ?

Owszem, KB przegrywał mając Smushów, ale KB ze Smushami nie wygrywał 60 meczów w sezonie i nikt nie pisał i nie mówił, patrząc na jego skład : "no-excuses".

Masz rację, to obustronny układ, ALE - Kobe mógłby z latwością zarżnąc ten zespół swoim ego. Nie zrobił tego : dzieli się chwałą, zespół funkcjonuje, przy nim i nadal się nie zmienia zasadniczy układ : KB lideruje, reszta idzie za nim. O to mi chodzi, że LeBrona w takiej roli nie widzę, KB jest sobą, a zarazem jest przestrzeń dla innych, LeBron nie zostawia wiele pola do popisu pozostałym, a gdyby chcial zostawić, to musiałby sam sie zlimitować. Kwadratura koła :). On ma inny styl gry od KB, inny mental, inny liderszip, dlatego także i Mo i Jamison nie zaistnieli w takim stopniu w jakim by mogli.

W Cavs LeBron nie daje pola do popisu, powtórzę. Jak MO wszedł w rytm w g6, to wyglądał nieźle. Ale LeBron już w rytm nie wchodził,bo piłkę miał rzadziej. To ten problem.
TO ciekawe, widzisz, bo Jamison umiał w playoffs rzucał po 33 ppg w serii. podejrzewałem, że w obronie da d,py, obaj dadzą, ale że w ataku wypadną tak niemrawo się nie spodziewałem. Sądziłem, że dostaną swoją przestrzeń i coś z nią zrobią.

Spoko, masz rację, mimo to nadal bym wziął tych graczy over LeBron. Może to moja arogancja, ale po prostu wierzę, kalkulując sobie i szkicując, że na nich wolałbym budować
swój zespół niż na nim.
Tak, Manu jest kontrowersyjny, to się zgadza, wahałem się między nim, a Carmelo, ale ostatecznie wolałbym Manu w formie z końcówki roku i playoffs niż tego drugiego.

Pytanie z gatunku : nieodpowiadalnych. Support supportowi nierówny, do każdego lidera pasuje inny, w zależności od stylu gry, cech osobowości i modelu przywództwa tego lidera. Mógłbym nawinąc makaron na uszy, ale w gruncie rzeczy można tylko porównywać : który support pasował, a który nie pasował. LeBron w zasadzie przerobił już oba idealne dla siebie modele : 2008 i 2010. Żaden nie dał oczekiwanego sukcesu. jego problem, wg mnie, polega na tym, że 3 drogi nie ma. Nie nazwiska sa problemem, ale dostępny system gry z jego lideryzmem.

-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/05/18 15:00:29
Jamison w ASG grał 3 lata temu gdy był trochę świeższy. Mo z tego co pamiętam zagrał w ASG tylko dlatego, że Nelson się połamał. Chociaż tutaj mogę się mylić, jakby co to mnie popraw. Shaq w ostatnich ASG grał za zasługi i dlatego, że gwarantował show. Ostatni sezon w którym prezentował grę na poziomie all star był mistrzowski sezon w Heat. Jak już jesteśmy przy Shaqu to moim zdaniem gra Cavs wyglądała lepiej z Hicksonem niż z nim. O big Z to nawet nie wiem co powiedzieć. Dzisiaj jest już niestety stary i zniedołężniały, a jego rola w tych PO była raczej mała. Myślę, że to nie są zbytnio krzywdzące opinie o tych zawodnikach.

Mówisz, że Cavs byli ekipą na mistrza bo zrobili 60W RS. Tyle, że PO to inne granie. I tutaj prezentuje dowody na to, że Jamison i w szczególności Mo (druga i trzecia opcja ofensywna) nie wytrzymali tej presji.

Mo w RS 44,2% FG 42,9% 3PT
Mo w PO 40,9% FG 32,7% 3PT

Mo sezon 08/09 RS 46,7% FG 43,6% 3PT
Mo sezon 08/09 PO 40,8% FG 37,2% 3PT

Jamison 09/10 RS 48,5% FG (lepiej niż kiedykolwiek w Wiz) 34,2% 3PT
Jamison 09/10 PO 46,7% FG 25,6% 3PT

Chłopaki zrobili zwyczajny zjazd na czas PO. W wypadku Mo szczególnie wyraźny i ta sytuacja powtarza się 2 sezon z rzędu. Grali przecież z tą samą wersją Lebrona (jego % nie poleciały w dół, a rok temu wręcz wzrosły) tyle, że nie trafiali tych rzutów, które trafiali jeszcze w RS. Oglądałeś tą serię i przypuszczam, że widziałeś te pudła z otwartych pozycji. Dostali swoją przestrzeń i niestety nic z nią nie zrobili.

Mo to mógł sobie wchodzić w rytm bez piłki bo jest shooterem, a Lebron robi w Cavs za PG i jego gra opiera się na penetracjach. To trochę tak jakby zabrać piłkę D-Willowi i mieć pretensję, że nie wchodzi w rytm. Lebron robi w Cavs za kreatora gry. Poza tym nie rozumiem dlaczego ktoś z grający dużo piłką obok Lebrona miałby być dla niego wielkim problemem. Rozgrywanie i kreowanie kumpli nie jest mu wcale do życia potrzebne. Gdyby miał przy swoim boku rasowego PG, mógłby się skoncentrować na graniu tych swoich izolacji, penetrowaniu i robieniu +30ppg. Zupełnie nie rozumiem po co mu piłka non stop w rękach. Swobodnie mógłby się skoncentrować na scoringu i robieniu za Jordana.

Ta dycha, którą wymieniłeś jest dość mocno niekonsekwentna względem tego co piszesz do tej pory. Cały czas mówisz o liderszipie, o tym jak beznadziejnym LBJ jest liderem, a dajesz przykład ludzi którzy nic nie osiągnęli jako liderzy swoich ekip i to na nich wolisz robić drużynę. Nowitzki, który jest chyba symbolem mocnej postaci, która otoczona dobrymi zawodnikami nie osiągnęła nic poza jednym finałem. Sukcesy porównywalne z Lebronem tylko Niemiec jest dużo starszy i będzie się kończył. Dajesz Nasha, który ma już swój prime za sobą, który nie broni nic, ani niczego, ma 36 lat i nie posmakował nawet finału. Dajesz Gasola, który jest ekstra druga opcją, ale jak drużyna była budowana wokół niego to nie wygrał meczu w PO. Dajesz przed Lebronem Roya, który z zespołem wybudowanym pod siebie i którego jest liderem nie przeszedł 1 rundy. D-Will, który jako lider Jazz nie ma sukcesów. I na końcu Paul, który poza 2 rundę się nie wzbił mimo, że sam był w super formie. I tacy to są liderzy. A może są dobrymi liderami tylko nie dostali odpowiedniego supportu? Tak samo jak i Lebron?

Moim zdaniem można na to pytanie odpowiedzieć bez problemów. Ja jak sięgam pamięcią to mam Lakers z Kobe, Gasolem, Bynumem, Odomem i Philem, mam Celtics z big three, mam Spurs z big three i Popem (wszystkie tytułu po 2000), mam Heat z Wadem, Shaqiem (ostatni mocny sezon) i Patem, mam Pistons z całą układanką i Brownem, Lakersów z Shaqiem, Kobe i Philem. Jak się cofam w lata 90-te to mam dominujących Bulls z Jordanem, Pippenem, Rodmanem i Philem.

Nie wiem, nie mam pojęcia w które miejsce wcisnąć Lebrona z jego Mo, Jamisonem i coachem Brownem. W dodatku takie mistrzowskie ekipy jak Lakers czy Spurs mieli chociażby takich ludzi jak Horry, który wielkim postaciom ratował nie raz tyłek. Kto ratował tyłek Lebronowi w całej jego play offowej karierze?
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/05/19 13:39:05
Jamison rok temu miał statsy i całą resztę, która decyduje o ASApp nie gorsze od Allenów, Pierców i Lewisów, tyle że miał zespół bodaj najgorszy w lidze, więc nie chodziło o jego nieświeżość. Mo dostał się za to, że grał fajny basket w najlepszym zespole ligi, to chyba jest dobry powód, nie ? :) Shaq przez wielu uważany był w tym sezonie za top3-5 C ligi, rok temu był w 3rd All-NBA. Nie zabierajmy im osiągów, żeby LeBrona wybielić.

Nie jesteś wiarygodny tym, co piszesz. W drugim wątku podajesz eFGs KB, KD i Jamesa - dane wyglądają tak : 46,2 - 45,2 - 43,6 i nazywasz je "stosunkowo nieduża róznicą". W przypadku Mo róznica Fgs 3,3, Jamisona 1,8, jest już dla ciebie na tyle duża, żeby sugerować totalną porażkę i krach. Nie wiem, jak z tym polemizować, bo to są dwie rózne miarki przykładane do takiej samej wartości.

na tym właśnie polega rzecz, i też o tym piszę 57 raz - są gracze, którzy lubią rzucać z otwartych pozycji po asyście, Kyle Korver to uwielbia, Peja też; ale są i tacy, co nie lubią stać i czekać na piłkę, a sami chcą w organizacji ataku pouczestniczyć i ew go skończyć, poczuć balon, poczuć rytm. Jamison do takich graczy należy. Mo częsciowo też. Zauwaz - kiedy sami kreują, to lepiej im wychodzi atak. Dlatego uważam, ze przy Jamesie ich efektywnośc ofensywna spadła. Na ich defense nie liczyłem, pisałem 75 razy o tym. Na atak zdecydowanie bardziej, ale nie wypaliło też do konca. Psycha, to raz, ale przy jamesie nie nabrali żadnej confidence i nie mogli swojego stylu ataku uskuteczniać.

Jesli wierzysz, ze james nie musi mieć stale piłki w rękach, to fajnie. Ja wolę opierać się na materiale dowodowym, w którym niestety nie ma dla tej wiary żadnych przesłanek, zatem - wolę pozostać brzydkim racjonalista niż pięknoduchem :)

Tak trudno przyjąc,że uważam, przy wszystkich wadach, tych graczy za lepsze kamienie węgielne niż James ? Tak im te wady wypominasz, jakby James był chodzącym ideałem, a nie facetem, który znowu zawiódł, zwłaszcza jako lider i przywódca mentalny.
Ja nie napisałem, ze biorę tych gości, bo mi coś udowodnili, przecież chodziło o to, na jakim graczy MY byśmy chcieli budować SWÓJ zespół. Może akurat mam jakiś pomysł, jak ja bym go wykorzystał i otoczył, zeby mi zagrała taka wizja. Jeśli mam do wyboru "2 opcję" z możliwośćią dorzucenia do niej 3-4 graczy prawie tak samo dobrych i zrobienia jakichś Celtów albo Pistonsów bis, to wolę to niż męczenie się z jakimś supergwiazdorem, z którym mogę mieć najwyżej Cavs 2008 albo Cavs 2010. To proste. Twoja wyliczanka tutaj nie zmienia nic, a nic :)

A teraz spróbuj jamesa wcisnąc zamiast Tima, Mj, Garnetta, KObego, Shaqa do zespołów, które wymieniłeś i powiedz mi, ze wierzysz, ze James by tam pasował i tak samo dobrze funkcjonował. Nie uwierzę ci, od razy zapowiadam :)
jaki z tego morał ? Nie przypadkiem taki, że james po prostu nie jest graczem, który albo się zmieni i dostosuje tak, żeby łatwiej go było wkomponować w jakiś TEAm, albo zostanie bez sukcesu w tej lidze, jako "wiecznie młody i pokrzywdzony brakiem supportu"
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/05/19 15:06:56
Jedno słówko, a sporo zmienia :)
w ost zdaniu "James JEST graczem...itd" - bez "nie".
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/05/19 20:34:16
Mo nawet grając swoją fajną koszykówkę nie zagrałby w ASG gdyby nie kontuzja Nelsona. Sprawdziłem i teraz mogę potwierdzić to co pisałem wcześniej. Shaq top 3-5 C ligi? To ciekawe. Sam stawiam wyżej Howarda, Boguta, B.Lopeza, Bynuma, Nene, Horforda, młodego Gasola, Kamana, Noaha nawet Lee, który typowym C nie jest, ale to na tej pozycji gra prawie cały czas w Knicks. To samo Bosh. Wszyscy mieli lepsze sezony od Shaqa. Uzbierało się tego od groma (pewnie o kimś zapomniałem) i to w lidze w której podobno nie ma centrów. Od Jamisona zapewne znalazłoby się nastu lepszych PF więc też ciężko go nazwać kimś na poziomie AS.

Uważam, że różnica 1,6 i 2,6% w skuteczności jumperów jest niewielka jeśli mówimy o Jamesie, który twoim zdaniem nie ma rzutu, albo ze swoim jumperem jest nikim przy Kobe i Durancie. Myślę, że to nie duże różnice gdy porównujemy top shooterów z kimś kto rzekomo rzutu nie ma. Williamsy i Jamisony to zupełnie co innego. To ci sami ludzie, tylko pokazani w różnych okolicznościach. Zamiast wejść na wyższy poziom co charakteryzuje play offowych zawodników oni obniżyli loty. Te statystyki przytoczyłem, żeby pokazać różnicę między graniem w RS i PO.

Cavs sobie kreowali bez Jamesa w g4 czy g5 z Bostonem. Już teraz nie pamiętam, który to był mecz. Wiem, że przegrali, a ja czytałem wiele opinii, że LBJ był za mało aktywny i miał za mało piłki w rękach. Ja dalej nie rozumiem 2 rzeczy:
1)dlaczego uważasz, że rozgrywanie/kreowanie Lebrona źle wpływa na Cavs i twoim zdaniem źle wpływałby na innych zawodników w nowych konfiguracjach. Biorąc pod uwagę, że gra jako point forward i ma średnią 8,6apg i małą ilość strat jak na taką ilość grania piłką i taki wzrost. Wielu rasowych PG mogłoby mu pozazdrościć takich średnich.
2)dlaczego uważasz, że mając innych zawodników obok siebie musiałby dalej trzymać przez 80% czasu piłkę w swoich rękach? Tak jak pisałem wcześniej. Gdyby miał obok siebie rasowego PG musiałby trzymać piłkę tylko po to, żeby odpalić rzut czy zagrać izolację. Jordan przecież nie był typowym shooterem. Dużo penetrował, grał 1na1 tak samo mógłby funkcjonować LBJ. Żeby nawet daleko nie szukać to mógłby grać jak Carmelo, który ma przecież słabszy rzut. PG zajmowałby się rozgrywaniem, a Lebron koncentrowałby się tylko na punktowaniu starymi sposobami.

Tak jest to dość trudne do zrozumienia. Zarzucając Lebronowi brak liderszipu i chcąc budować mistrzowską ekipę na Nashu czy Nowitzkim moim zdaniem sobie po prostu zaprzeczasz. Widzisz nie czepiałem się Duranta. Mimo, że zagrał słabiutko z Lakers to dalej jest największym prospectem w lidze. Ma to jakiś sens i jakieś podstawy. Tak samo zrozumiałbym gdybyś zamiast Nasha wybrał Billupsa, zamiast Roya wybrał Wade'a, a zamiast Dirka wziął Duncana. Wtedy to ma ręce i nogi.

W Spurs zamieniam Manu na Jamesa. W Celtics wymieniam Pierce'a na Lebrona. W Heat wymieniam Wade'a na Jamesa. W Lakers Kobasa na LBJ-a, a w Bulls Jordana na LBJ-a. Mimo, że wolałbym mieć Jordana. Myślę, że nie byłyby to słabsze drużyny może poza Bulls. Nie mam na to dowodów, ale potrafię sobie wyobrazić te drużyny z Lebronem w składzie, tak samo jak ty potrafisz sobie wyobrazić mistrzowską ekipę opartą na Nashu czy Dirku.
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/05/20 12:40:48
gdyby... może trzymajmy się faktów, hę ? :) Jasne, Lee, Lopez mają fajne statsy, ale w zespołach z końca tabeli, ile wnosiliby w lepszym teamie, to znowu jest gdybanie. Shaq v BC właściwie, poza defensywą, w której jest denny (ale właściwie tylko Howard i Bogut, Horford, może Noah jak chodzi o czyszczenie własnej tablicy, są od niego w tej materii lepsi), wypadł całkiem nieźle. Jamison ma status AS z ost lat, jego problemem była głównie słaba drużyna, w której pogrywał. Dziwne,że kiedy przychodził do Cavs prześcigano się w wyliczaniu jego zalet, a kiedy przegrali - w sprowadzaniu jego kariery do poziomu g.wna.

Pokrętne tłumaczenie - albo 2,6 % w każdym przypadku shootingu jest róznicą znaczącą, albo żadną. Trzeba się zdecydować.

ad 1 - napisałem : dlaczego. Wynika to m.in z niewłaściwego doboru zawodników, ale także z tego,ze przy LeBronie w takim stylu dominującym atak grają albo tacy, albo tacy jak eks-Cav Donyel Marshall czy gibson, którzy lubią rzucać z dostanej na pozycję piłki. O tym w pop poście starałem się napisać dokładniej.
Widzisz, ty się zachwycasz statsami LeBrona i z nich wywodzisz jego znakomitość, a nie zastanawiasz się, jak ta znakomitość wpływa na możliwość konstruowania wokół niego zespołu i doboru zawodników - w takim stylu rozumując zawsze będzie się cięzko dziwił, czemu jego teamy nie wygrywają, skoro on jest taki "świetny" i zawsze ci będzie wychodziło,że support musiał dać d,py - powiem tak : jak bierzesz baletnicę, to pozwalasz jej być baletnicą, jesli chcesz z niej zrobić panczenistkę, to się pożegnaj z sukcesem.
Btw, kreacja ataku polega także, a możę przede wszystkim, na organizowaniu gry, w stylu Jasona Kidda czy Magica. LeBron raczej stara sę rozbijać przeciwników dryblingami i ew odgrywać na wolne pozycje - więc z PG bym tgo nie porównywał, bo initial passy, reversal-passy, pass-first, wszystkie ustawianki i zasilanie interior-off, angażowanie wszystkich graczy w posiadanie piłkii, czyli podstawowa robota PG to nie są rzeczy, które w grze LeBrona widzi się częsciej niż epizodycznie.

Carmelo ma'słabszy rzut" ? A to nowość :)
Nie uważam, że mając innych musiałby 80 % czasu tyrzymać piłkę, uważam, ze chcąc miecc lepszych, INNYCH, partnerów musiałby zmienić swój styl gry.O graniu a'la Jordan czy Anthony w ogóle lepiej zapomnieć, on tak nie umie, nie ma ani jab-J jak Melo ani tych wszystkich cudów co je Mj miał. tego się nie uczy w pół roku, ani nawet w dwa lata, na to trzeba całą karierę pracować.
"punktowanie starymu sposobami" w przypadku LeBrona, to piłka na 9 metrze, rajd pod kosz, albo zatrzymanie na linii i trójka, plus kontry - gdzie tu pole dla PG ? po co PG ?

Równie dobrze, ja mogę to odwórcić i napisac, że biorąc LB over Nash/Dirk zaprzeczasz samej idei. W czy niby on jest od nich lepszy ? Co roku przegrywa, tak jak i oni, a lepszych graczy niż Jamison i Williams nie da się do niego dopasować. Dirk i Nash wg mnie dają lepsze możliwości otoczenia ich dobrymi graczami - tak trudno pogodzić się, że ktoś tak może mieć ?
Zamiast Roya Wade'a - no tak, ale ja nie patrzę na solowe skille, tylko na to, jak do ich stylu mógłbym dobrać graczy i czy byłoby to możliwe. Wade daje mi to, co LeBron tylko w o 4 cale mniejszej wersji.
Jesteś optymistą, wymieniasz graczy o jednym typie skills na takiego o kompletnie innym, z innej pozycji, o innym stylu i myśleniu o baskecie i wierzysz, że support by tak samo działał, ba ! - zespół by tak samo działał :) Gdyby świat był tak prosty... :)
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/05/20 14:12:28
Fakty są takie, że Nelson był wybrany do ASG, przed weekendem się połamał i w jego miejsce został powołany Mo. Dzięki kontuzji Nelsona, Mo ma jeden występ w ASG. Takie fakty. Lee i Lopez mają fajne statsy w słabych zespołach i dlatego nie mieli lepszego sezonu od Shaqa i nie są formatu AS, za to Jamison, który robił statsy w słabym zespole ma status AS z ostatnich lat. Zaiste bardzo logiczne i obiektywne podejście do sprawy.

To nie wielka różnica jeśli porównujemy kogoś bez rzutu z kimś kto ten rzut ma. Pisałeś, że LBJ rzutu nie ma. Dla mnie to rzutu nie ma wywołany przez Ciebie Josh Smith (28,5% eFG z jump shotów) czy inny Tony Allen (21,4 eFG% z jump shotów) . Jeśli porównujemy te same osoby w tym wypadku Mo i Jamison różnica 2% jest już znacząca. Piszę to już chyba po raz 3 i chyba nie ma sensu bym się powtarzał.

To prawda dla mnie support Lebrona dał dupy i to już drugi sezon z rzędu. Mo Williams, który jest shooterem w PO rzucał o 3% FG słabiej, a trójki o ponad 10% (3Pt na poziomie 40% w karierze). Dla mnie dał dupy. Nie trafiał tych rzutów, które trafiał jeszcze w RS, pudłował wielokrotnie z czystych i łatwych pozycji. Biorąc pod uwagę, że pan Mo tylko rzut ma do zaoferowania drużynie, dał bardzo dupy. Jamison, który swoją grę opiera na rzucie i poza tym nie ma i nie miał wiele do zaoferowania (słaba zbiórka, obrona, passing skills itd.) miał prawie 2% mniej FG i prawie 9% w 3PT mniej. Tak dla mnie też dał dupy. Nie trafiał tych rzutów, które zamieniał na punkty jeszcze w RS pudłował z łatwych pozycji.

Nie wiem nie chcę już wnikać jakie asysty robi LBJ. Tego nie zmierzymy, tak samo nie sprawdzimy czy jego asysty, gra jako point formward jest mniej wydajna od gry takiego Billupsa. Prawda jest taka, że Lebron ma 8,6apg, i ilość strat ma minimalnie niższy od Nasha. Więcej asyst od niego notują tylko rasowi PG. Samymi asystami wypracowuje +20 punktów kolegów. Jeśli to ma niewiele wspólnego z kreowaniem drużyny/partnerów to ok.

Lebron nie dostał do tej pory rasowego PG do swojej drużyny. Takie są fakty. Nie wiemy jak wyglądałaby jego gra przy takim zawodniku, nie mamy materiału i możemy tylko gdybać.

Tak Carmelo ma trochę słabszy rzut od LBJ-a. Trójki rzuca na trochę słabszym % i generalnie podejmuje mniej prób zza łuku. eFG% z jump shotów Carmelo to 41%. Między nim, a Lebronem jest taka różnica jak między Lebronem i Durantem. W clutch time już lekka przepaść. Przy 50% eFG z jumperów Lebrona, Carmelo ma tylko 37,7%. Różnica spora. Ponadto ma sporo słabsze penetracje i punktowanie blisko kosza w porównaniu z LBJ. Lebron 74% eFG z inside, przy 59,6% Carmelo. W clutch też przewaga po stronie aktualnego MVP. Mając te dane pod ręką nie wiem dlaczego Carmelo może penetrować i odpalać rzuty, a Lebron nie bo tego niby nie potrafi. Mógłby punktować tak jak teraz. Bez piłki w rękach przez 80% czasu mógłby się skoncentrować na izolacjach i jumperach z wszelkich odległości. Robiłby to samo co Anthony, a że robi to z lepszą skutecznością to pewnie i efekt byłby lepszy.

To, że nie da się Lebrona wspomóc lepszymi zawodnikami od Mo i Jamisona to twoje zdanie, nie poparte żadnymi dowodami. Swoją drogą nigdzie indziej nie spotkałem się z taką teorią. Nash i Dirk mają albo porównywalne, albo mniejsze sukcesy od Lebrona. Różnica jest taka, że Dirk ma 32 lata, Nash 36, a Lebron 25. Dodatkowo przez ich składy przewinęło się dużo więcej graczy formatu AS. Byłych, obecnych jak wolisz. Nawet pograli sobie razem i Jamisona też mieli w ekipie. Zakończyli wtedy na 1 rundzie. Inne przykłady z twojej 10 typu Deron, Paul nie mogą nawet podskoczyć swoimi sukcesami pod Lebrona.
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/05/20 14:24:12
Tak uważam, że Wade'a można byłoby zastąpić Jamesem. Dlatego, że Wade nie jest pod żadnym względem lepszym zawodnikiem od Lebrona. Ma słabszy rzut, mniej wydajne penetracje i piłkę w rękach ma też bardzo często i bardzo długo.

Tak uważam, że Pierce'a można byłoby zastąpić Jamesem. Biorąc pod uwagę, że to ta sama pozycja, obydwaj opierają się na izolacjach i w końcu w Celtics miałby PG z krwi i kości obok siebie.

W Lakers mógłby się skoncentrować na scoringu mając takich ludzi obok siebie. Tak jak wcześniej pisałem.
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/05/21 13:30:26
Takich przypadków w historii ASG było sporo. Fakt jest faktem - został AS i tyle. Z dowołania, czy z powołania... whatever. Pamiętam zresztą, ze Mo był wtedy w ścisłej czołówce pukających do AS i nie był jakimś przypadkowym lamusem wziętym z łapanki. Statsy Jamisona przypomniałem nie z okazji AS, a z okazji tego ze napisałeś o nim, iż "nie był już tak świeży, jak w czasie kiedy grał w ASG" - napisałem, ze w ASG nie grał głównie z powodu słabego zespołu, a statsy miał całkiem świeże i smaczne, więc twoja teza jest nieuprawniona. Staraj się może pamiętać konktekst każdego zdania napisanego, bo przypominanie go za każdym razem będzie dla mnie nużące :)

effFG obejmujący m.in fts, to nie jumpshot. Jesli LeBron w kluczowych meczach playoffs, rok temu z Magic g 3 & 4 - 28 % z jumperów, w tym roku g5 v BC - 1-11, to śmiem pisać, ze "nie ma rzutu". Nie interesuje mnie, z góry zastrzegam, jaki mial Fgs z jumperów v. Memphis, GSW, Wiz i innych potęgom ligi. Dla mnie - albo 2 %, to dużo, albo mało, to jest wartośc stała, a nie relatywna wg okoliczności i uznania. Zostańmy przy tym.

Kiedy Mo dał d,py ? Przeciw Bulls czy przeciw BC ? Nie wiem, czy zauwazyłeś, ale od stanu 2-2 w serii z BC James rzucał 11-35 z gry, a MO 11-26. Kto tu dał d,py (rzutowo, ale o niczym innym nie wspominasz, więć i ja się nie czuję w obowiązku rozwijania tematu) ??.
Nie dokonujesz podziałów na serie, więc dlaczego negujesz statsy Jamisona v Bulls ? - 4/5 gier na 50+ fgs, 19 ppg. To oznacza danie d,py ?

Jest róznica między asystami rasowego PG, który kreuje jak kreują Kidd albo Nash, a asystami LeBrona, który kreuje jak typowy ballhog. Ci pierwsi tworzą atak, on w zasadzie sam go gra, a koledzy są tylko dodatkami, które mają kończyć to co on narai. Nie wszyscy lubią grać w takim systemie, co lepsi scorerzy lubią w tym ataku uczestniczyć w trochę szerszej formule.
Nie dostał PG, bo w Cavs nie jest on potrzebny, skoro James decyduje o ataku. Dlatego dostał fake-PG Williamsa, który rzuca, a nie rozgrywa, a nie jakiegoś bardziej klasycznego.

Kurde, effFG :) Pisałem sto razy, nie chce mi się sto pierwszy.
Na półdystanie 4-6 metr Carmelo jest lepszym jumpshooterem - rzuć okiem na hotspots z playoffs na NBA com. Poza tym, dla niego to jest naturalna rzecz, dla Jamesa głównie liczy się gra : drive or 3. między laypuem/dunkiem, a trójką właściwie niewiele ma do zaoferowania. LeBron gros rzutów oddaje z kozła, nie jak Melo, który umie dostać piłkę, jab stepować i rzucać z isos, umie zagrać tyłem do kosza i się wkręcić, umie wejść od linii. UMie to samo co LeBron. LeBron jest lepszy w kontrach od niego, ale na halfcourt-off Melo ma więcej atutów, bo własnie ma jumper z półdydychy, a LeBron nie ma i jak jest zagęszczona trumna i nie ma jak wejśc zostaje mu ciskanie z trójek albo long range-2 i Fgs natychmiast mu dramatycznie leci na pysk. Jak gracz ma 80 % czasu piłkę i gra kozłem to przejście na inny styl nie musi mu służyć. Zresztą, co to miałby być za styl, skoro on wszystko co robi robi na koźle i to bardzo częstym. I teraz nagle miałbny grać a'la Kb i Mj albo Melo - dwa kozły i wbicie na jumper lub wkręt z post up pod kosz ? bez jaj. james idzie na kosz prosto, nie ma wymyślnych ruchów, półdycha leży i kwiczy, jak ty chcesz go zmienić... :)

LeBron ma 25 lat, a więc ze 3-4 do pierwszych oznak utraty atletyzmu, jego jedynego atutu. Dirk-now i Steve-now są lepszymi opcjami niż James-future.
zaraz, czy ty pytałeś o to na kim ja bym chciał zbudować swój zespól, czy o co, bo już się pogubiłem ? Co ma brak sukcesów tego czy owego do faktu,że ja bym go wolał od LeBrona, który ma z grubsza te same sukcesy co Dirk, czy Deron, tyle że odpada zawsze z większą obsuwą ?

Hola, Pierce ma rzut z półdychy, to cała jego gra, jgo stepback jest niezatrzymywalny. James opiera się na drive & 3, więc to są kompletnie inni gracze. Dla systemu grania zespołu, to jest bardzo ważne, bo zmienia całą grę. PG leBronowi jest zbyteczny, bo on sam piłkę lubi mieć i decydować o grze. Jemu potrzebny jest właśnie taki Mo, który umie rzucać z kick-outów.
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/05/21 20:46:43
Łapiąc kontekst. Napisałeś "Jamison ma status AS z ost lat, jego problemem była głównie słaba drużyna". Rozumiem z tego zdania, że Jamison był formatu AS tylko grał w słabej drużynie. To była twoja odpowiedź na moje "Od Jamisona zapewne znalazłoby się nastu lepszych PF więc też ciężko go nazwać kimś na poziomie AS".

O eFG% już pisałem pod drugą notką. 2% to wartość stała, ale wygląda inaczej w dwóch różnych sytuacjach.

Mo dał dupy po całości. Całe PO miał rzutowo słabsze od RS. Tutaj bez wyjątku bo akurat FG% miał na niemal identycznym poziomie i w serii z Celtics i z Bulls. Ze słabiakami z Chicago jak ich nazwałeś miał mecze typu 2/13 czy 2/8. W serii z Celtics miał z kolei mecze typu 1/9, 3/9, 3/8. W g6 miał super 1 połowę 7/10 i 20 punktów. Za to w drugiej połowie (idąc twoim tokiem rozumowania najważniejszej w serii) gdy Cavs zaczął zaglądać smród do dupy i trzeba było gonić wynik zrobił 1/8 i 2 punkty. W 4 środkowych meczach z Celtics miał zawrotne 9,5ppg. I w serii z Bulls i z Celtics wypadał o ponad 3% słabiej w FG (tak to duża różnica) w porównaniu z RS, a z Celtics miał 4/19 zza łuku co jak na shootera, kogoś kto miał +40% trójek w RS i prawie 40% w karierze, jest wynikiem tragicznym.

W życiu bym nie powiedział, że dzisiejszy Lebron to ballhog. Ballhog nigdy nie zrobiłby 8,6apg. Ballhog to ktoś kto trzyma piłę i efektu z tego nie ma. Jest nieefektywny, a Lebron akurat efektywny jest bo z jego rozgrywania są korzyści typu właśnie 8,6apg i +20 wykreowanych punktów dla kolesi. Bodaj tylko 6 kreatorów w tej lidze jest bardziej efektywnych i wydajnych od niego.

I Jordan i Anthony nie grali/grają catch&shoot. Tego rzeczywiście nie ma Lebron. Rzuty odpalają/odpalali po koźle i trzymaniu piłki przez jakiś czas w łapach. Lebron to ma i nie byłoby to dla niego problemem. Może rzucać i sporo rzuca z izolacji. Piszesz o tym jak Carmelo potrafi się wkręcać, wchodzić do linii, a tak naprawdę to jego penetracje są mniej wydajne i blisko kosza jest dużo mniej skuteczny od LBJ. Podają to nawet twoje źródła statystyk.

Tego czy za 3-4 lata atletyczność Lebrona będzie słabnąć nie wiemy. Gość jest akurat pod tym względem freakiem jakiego w tej lidze jeszcze nie było i cholera wie jak będzie zachowywać się jego organizm.

Lebron odpada zawsze z większą obsuwą? O co chodzi?

Hehe, akurat popatrzyłem na NBA hotspots i według tego Pierce ma dokładnie taki sam mid-range co Lebron. Ba ma nawet słabszy bo rzuca na tym samym procencie, ale oddał zaledwie 148 prób przy 400 Lebrona z tego dystansu. Przewaga Pierce'a to akurat 3PT.

Myślę, że powinniśmy zakończyć dyskusję na temat tego co nam się wydaje (moja teoria o PG obok Jamesa i twoje budowanie na Nashu). Akurat tutaj dyskusja jest jałowa. Nie mamy żadnych dowodów na poparcie swoich tez. Obok Lebrona do tej pory nie grał rasowy PG. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak wyglądałaby jego gra przy takim zawodniku. Może nam się tylko wydawać. Mi tak, tobie inaczej. Może niebawem się doczekamy PG obok Jamesa i będzie można wrócić do tej rozmowy. Na Nashu i Dirku też jeszcze nikt mistrzowskiej ekipy nie zbudował mimo, że próbowano wielokrotnie. Kto wie może tobie by się udało.
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/05/22 12:17:03
Pisałeś,że "Jamison grał 3 lata temu w AS, kiedy był trochę świeższy", ja na to, ze nie chodzi o świeżość, tylko o to, że w nast latach nie miał dośc dobrej drużyny, żeby w AS nadal być, bo statsy miał absolutnie allstarowe, nie gorsze od graczy, którzy do tych składów wchodzili.

MO z bUlls miał też g4, właściwie z pkt widzenia okoliczności najważniejszy w serii, bo dający Cavs bezpieczne 3-1 i się spisał w nim. Moje wątpliwości dot przede wszystkim twoich kryteriów ocen, bo chętnie uznam, że Mo dał d,py, jeśli przyznasz, ze w takiej sytuacji, to i LeBron dał d,upy, przynajmniej jak idzie o fgs, bo 18-53 (2-13) na 43 min w 3 ost meczach z BC, to nie jest powalający rezultat. 14-35 (4-11) na 38 min (46 w g6 naciąga statystykę) Mo wygląda jakby nieco lepiej.

A dla mnie ballhog, to ktoś kto monopolizuje piłkę i sam decyduje o wszystkim, zamiast dzielić odpowiedzialność z zespołem. Zresztą, jak zwał tak zwał. Ball-dominant, może być i tak, jak chcesz. Pokaż mi mistrzowski zespół, w którym jakiś lead-guard (na takiej pozycji właściwie gra LeBron) zdobywa 30 ppg, podaje 9 asyst i trzyma piłkę tak długo jak LeBron. ta taktyka jest do d,py, chyba że jest po to,żeby LeBron się upiększał, aczkolwiek fakty świadczą o tym, że i to też wychodzi średnio.

Głowna gra LeBrona, to drive & 3, on nie ma pojęcia o graniu a'la Mj, czy Anthony : na jab stepie, jumperach z obrotu, wejściach tyłem do kosza na niższych przeciwnikach, stepbackach, pull-upach z jednego kozła itd. To że raz na jakiś czas coś takiego zagra, to nie znaczy, ze umiałby to grać cały czas. Poza tym, co innego zagrać sobie nawet i często takie akcje w rs, a co innego mieć je jako żelazną broń w playoffs. Kto bronił Jamesowi tak grać ? gdyby tak grał, to by mu innych pomagierów sprowadzali, a nie Mo Williamsa, który miał go uzupełniać jako scorer. Nie mówmy, kto by co potrafił, tylko o tym, co gra/ł naprawdę i w realu.
Biologia każdego posuwa i jego posunie też. Teraz ma 25 lat, wygląda zdrowo, więc o momencie, w którym będzie miał 29-30 lat i w naturalny sposób przyjdzie czas na pokazanie ile się nauczył technicznie, mysli się,że nigdy nie nadejdzie.

A uważasz, ze James przegrywa w wielkim stylu ?

LeBron w ogóle więcej rzuca, więc nic dziwnego, że Pierce rzuca mniej. Ma problem z Fgs, w playoffs także.

Dla mnie ten wątek jest bezprzedmiotowy, a to z tej przyczyny, ze James gra w takim stylu, który nie wymaga obecności przy nim rasowego Pg. Nie pokazał dotąd,ze umiałby grać inaczej i wg to jest przyczyna takiego stanu rzeczy, a nie np nieudolność menadżmentu.
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/05/22 16:44:11
W takim razie Lopez i Lee to też zawodnicy mający all-starowe statsy i co za tym idzie mieli lepszy sezon i bardziej zasługiwali na ASG od Shaqa, który statsy robił najwyżej przeciętne i pół sezonu przesiedział w domu robiąc nadwagę. Wracamy więc do punktu wyjścia. Shaq z supportu Lebrona nie był w tym sezonie żadnym TOP 3-5 C ligi bo było od niego nastu lepszych, wydajniejszych i efektywniejszych.

G4 z Bulls, który zakończył się blowoutem, a Lebron zaliczył w nim 37p, 11/17 i dołożył do tego 12 zbiórek i 11 asyst. Jeśli mam wskazać kto miał większy wkład w tą wygraną to chyba wiesz kogo wybiorę. Kiedy ja ani razu nie wspomniałem, że Lebron zagrał jakieś wspaniałe zawody z Celtics. Wszystko zaczęło się od tego, że miałem pretensję do osób piszących tutaj o zwalanie całej winy za porażkę Cavs na Lebrona. Mimo, że nie jestem ani jego wielkim fanem, ani kibicem Cavs. To było dla mnie zwyczajnie niesprawiedliwe. Support jest od tego by wspomagać swojego lidera. Tutaj kolesie LBJ-a się nie spisali. Gdy trzeba było ciągnąć wynik to na polu bitwy zostawał sam Lebron. Nie za każdym razem mu wychodziło, ale miał w tych sytuacjach dobre momenty typu 2 trójki w g6 z Celtics gdy w pojedynkę podgonił na -4. Mo w tym czasie był w trakcie robienia swojego 1/8 w drugiej połowie, a Jamison w całym meczu miał 2/10. Uważam, że Lebron zagrał jak na siebie bardzo przeciętną serię z Celtics w ofensywie. Nie zmienia to faktu, że ze wszystkich Cavs i tak wyglądał najlepiej i miał najwięcej do zaoferowania w ataku. W obronie natomiast zrobił bardzo dużo dobrego i też był w tym względzie liderem swojej drużyny.

A co rozumiemy przez odpadanie w wielkim stylu? Moim zdaniem jeśli chodzi o zeszłoroczne PO i przegraną z Magic nie można mu nic zarzucić. Miał średnie na poziomie 38/8/8. Tylko raz zszedł przeciwko Magic poniżej 40%FG. rzucił jednego buzzera. Tak uważam, że ta przegrana wstydu mu nie przynosi. Niby Deron, Dirk, Roy, Nash i kto tam jeszcze odpadają w większym stylu, zaliczając lepsze serie? Nie sądzę.

Już mniejsza o to kto ile rzuca. Procent z mid-range i krótkiej półdychy według nba hotspots jest taki sam u Pierce'a i Lebrona.
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/05/23 11:37:41
Ale co z tego wynika ? Rzecz się rozbija(ła) o to, że nazwałeś Jamisona "już nie tak świeżym po AS sprzed 3 lat", mimo że w sezonie nastepnym nie on obniżył loty, tylko jego zespół, co zaowocowało takim, a nie innym skutkiem, jak jego brak w ASG. Nie rozumiem, dlaczego mieszasz w to Shaqa i resztę graczy - zmieni to coś w tym, że się minąłeś z prawdą a'propos "świeżości jamisona w kontekście ASG" ? :)

Support może wspomagać lidera, ale nie może go zastępować. To jest podstawowa zasada. Choćby w tym g4 z Bulls. LeBron zagrał max, ale Jamison & Mo łącznie mieli 15-26, 43 pkt. Bez ich effortu też by tej wygranej nie było, więc jeśli LeBron jest fajny, bo Bullsom nastrzelał w g4, to jego główni supportujący strzelcy też nie dali ciała. W meczach gorszych, jeśli LeBron rzucał po 20-38 %, a i Jamison z Mo odpowiednio słabiej, to znaczy, że jesli ich nazwiesz d,podajcami, to i LeBron też nim jest. Nie da się od tego uciec - nie można rozgrzeszać lidera, który zawiódł, tym ze mu zespół meczu nie wygrał w prezencie, bo to zamiana całkowita ról na boisku. Nie można robić tak,że dopóki zespół wygrywa, to wygrywa dzięki liderowi, a jak przegrywa, to przegrywa, bo support się nie spisał, mimo że gołym okiem widać było, że lider po prostu gra słabo, albo nie dość dobrze.

O tym, dlaczego Cavs się poślizgnęli, kto i za co jest odpowiedzialny, już mi się w zasadzie nie chce więcej pisac, napisałem i tak chyba aż za dużo przez cały rok albo i przez ostatnie 2-3 lata, więc - chwilowo ten wątek pominę.

Spójrz na g6 z Magic rok temu - LeBron miał 40 % z gry, 2/8 fgs-3, 3 To/0 stls, 7 ast. Ale nie o te cyfry tylko chodzi, chodzi o jego pasywność, o to, że o ile we wczesniejszych meczach atakował i zarabiał sporo fts (część z bonusa, ale nie to inny temat), to w meczu must-win po prostu się schował, wyszedł bez wiary, miał niewiele determinacji. Po prostu czuł, ze rywal jest lepszy i opór jest zbyteczny. Że nie ma szans. To nie jest zachowanie walczaka i twardziela, desperata. To MO z Delonte ciągnęli atak fgs 15-31 (3-fgs 5/7), Varejao miał 7-12, 15. Support, przynajmniej w ofensywie, ale rozumiem, ze nie robimy jakiejś analizy, tylko patrzymy, jak LeBron byłó wspierany w ataku - zrobił swoje. Czy LeBron zrobi swoje, czy dorównał swoim kolegom chęciami i agresywnością ? Moim zdaniem - nie. I dlatego uważam, że odpadł bez klasy. Niepodawania rąk itp rzeczy nie uwzględniam, to były michałki.
Poza tym, dlaczego chcesz dawać LeBronowi alibi przywołując innych graczy ? czy to, ze Kowalskiemu też się przytrafiło coś słabego, ma osłabiać wymowę odpadnięcia LeBrona ? Jak Nowak leje swoją żonę, to ja swojej też mogę przywalić i będę rozgrzeszony ? Nie przesadzajmy.

No tak, podobny, tylko są dwie maleńkie różnice : pierwsza - Pierce rzuca jak na siebie słabo w tym roku, ma najsłabsze wskaźniki od 4 lat z każdej odległości, oprócz akcji rzutowych spod samej dziury. LeBron zaś ma wyniki niemal najlepsze. Druga - w playoffs, w meczach najważniejszych w sezonie, to Pierce jednak trafia te swoje stepbacki, a LeBron jednak częściej pudłuje. Co się bardziej liczy - Rs, czy najw playoffs-games, to zostawiam już twojej osobistej ocenie. Dla mnie liczą się te drugie i one oddają właściwą klasę graczy.





-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/05/23 11:48:06
Co do lead guarda. Może Magic Johnson. W zasadzie to też był point forward. W sezonie 86/87 miał 24ppg i 12apg. Piłkę miał z pewnością częściej w rękach niż Lebron. Nie miał w ogóle rzutu z dystansu więc pod tym względem jego punktowanie było mniej wydajne. Lakers oczywiście zdobyli wtedy tytuł. Z mniej spektakularnych przykładów to może Jordan. Sezon 88/89 i statsy na poziomie 32ppg i 8apg. Odpalał więcej rzutów z gry niż Lebron dzisiaj, bardziej dominował grę. Mistrzostwa oczywiście nie było, skończyło się na finale wschodu.

Nie pokazał, że potrafi grać inaczej, obok PG bo takiego póki co żaden GM mu nie zapewnił. Powtarzam, póki kogoś takiego w składzie Lebron nie dostanie (może już następny sezon) nie możemy mieć pewności, że nie potrafi grac w ten sposób. Tak samo ja mogę powiedzieć, że nie ma opcji, żebyś zbudował mistrza na Nashu i Dirku bo póki co nikt tego nie zrobił mimo, że długo już grają w tej lidze i mieli nie raz fajnych kumpli w drużynie.
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/05/23 14:02:33
Shaq był tutaj wmieszany bo to twoim zdaniem TOP 3-5 C ligi w tym sezonie. To twoje słowa. Nawet Zydrunas się przewinął w kontekście aktualnego supportu Lebrona i gości z poziomu ASG.

Support może zastępować lidera w pojedynczych meczach PO. Mamy na to przykłady z historii i nie mów mi, że jest inaczej. Najświeższy przykład to Kobe. Niespecjalna seria z Thunder, pasywna gra w niektórych meczach, raczej słaba skuteczność. Seria wygrana 4-2. W g6 game winner Gasola kończący serię. Lakers potrafili w tej serii wygrywać przy niespecjalnych zawodach Kobasa. Historia Jordana, który nie zawsze grał rewelację, a mimo to Bulls potrafili wygrywać. Głównie Pippen potrafił przejąć kontrolę nad meczem, Cała masa była też sytuacji gdy rolesi trafiali najważniejsze rzuty w seriach itp. Pokaż mi jeden mecz z PO w ostatnich 2 sezonach w którym Lebron rzuca poniżej 40% i Cavs wygrywają. Dla mnie to jest jedno z najważniejszych kryteriów przy ocenie supportu kogokolwiek. Nie zawsze lider gra genialnie. Nie wszystkie mecze PO wychodziły Jordanowi, Kobasowi i Lebronowi też nie zawsze musi wszystko wychodzić. Jest człowiekiem, który też ma słabsze dni. W takich dniach wypadałoby, żeby ktoś inny wziął na siebie ciężar gry. Trafiał ważne rzuty dając tym wsparcie liderowi. W Cavs od 2 lat tego nie ma. Lebron nie trafia i Cavs są w dupie za każdym razem.

Magic rok temu. Mecz z 20 rzutami i 11FT to rzeczywiście jakiś szczególnie pasywny występ? To gdzie w takim razie jest Kobe oddający odpowiednio 9 i 10 rzutów z Thunder i mający w sumie w tamtych meczach 9FT? Poza tym gdzie był twój Mo gdy seria z Magic była przegrywana w nie mniejszym stopniu niż w G6? Mówię tutaj o meczu pierwszym, trzecim i czwartym. Wtedy Lebron wychodził z siebie, rzucał często, był aktywny, chodził na linię. W tych 3 meczach gdy trzeba było walczyć na całego Lebron miał 44,5ppg i wszystkie te gry Cavs przegrali. Tak wspaniały był to support. W tych 3 meczach gdy znowu wynik był na styku twój Mo miał 16/50 czyli 32% i 5/21 w trójkach. Tak wspomagał lidera. Oczywiście dla Ciebie te wyrównane mecze są pewnie nie istotne. Liczy się już tylko g6 gdzie Cavs byli po 1 połowie na -18, a po 3 kwartach było po zabawie. Mo jest shooterem, miał trafiać rzuty, które zwykł trafiać w RS. Nie robił tego, pudłował często z czystych pozycji. Dał dupy. Pisałem to już kilka razy, to ostatni raz. Szkoda czasu, szkoda klawiatury. No błagam cie i Ty mi piszesz, że nie kontroluje wątku i nie pamiętam co wcześniej pisałem. Twoje słowa "Co ma brak sukcesów tego czy owego do faktu,że ja bym go wolał od LeBrona, który ma z grubsza te same sukcesy co Dirk, czy Deron, tyle że odpada zawsze z większą obsuwą ?". Z tego zdania rozumiem, że Deron i Dirk odpadają w lepszym stylu od Lebrona. Chyba dobrze rozumiem, czy jest w tym zdaniu jakiś ukryty sens? Ciekawe na czym polega lepszy styl odpadania Dirka. Poza tym gdzie tu porównywać sukcesu Derona i Lebrona? Nie mam pojęcia.

Co nas obchodzą w tym wypadku poprzednie lata Pierce'a i Lebrona? Liczy się chyba tu i teraz. Zgadza się? Jeśli Lebron robi jakiś progres w skuteczności rzutów to chyba chwała mu za to. Może jak tak dalej pójdzie to za te 4 lata gdy twoim zdaniem straci atletyczność jednak będzie miał jeszcze jakieś argumenty. Mecze PO-te najważniejsze? Które to znowu? Seria z Heat? Z Celtics? Chyba tak. Ale co koncentrujemy się na całej serii czy weźmiemy i tym razem jeden mecz i na jego podstawie wyciągniemy wnioski? Teraz by pasował g5, co z tego, że blowout. Ważne, że to jedyny mecz, który Pierce zagrał na swoim poziomie w tej serii, a Lebron zagrał bardzo słabo. Biorąc pod uwagę całą serię to Pierce miał prawie 10% FG mniej, a trójki rzucał o 4% lepiej. Ale to właśnie trójki są teraz jego domeną i nawet w RS rzucał chyba o 6% lepiej od LBJ-a.
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/05/24 12:25:24
Nie moim zdaniem, a "zdaniem wielu". To raz. A dwa - nie za bardzo rozumiem, w jaki sposób "statsy a'la AS" Lopeza i Lee podważają ew status Top 3-5 Shaqa.

Ja nie rozumiem... jak jest mowa o LeBronie, to zawsze musi być odwracana "a Kobe to..." ;) Nie można mówić o Lebronie, jesli o nim to akurat jest wątek ? Co ma do tego Kobe ?
"Pasywna gra" ? Chyba co innego oddawać mniej rzutów w zespole, w którym, jak sam sugerujesz, support off jest zayebisty, a co innego rzucać mniej w teamie, w którym, jak sugerujesz również, ów off-supp jest denny :)
Kroisz tezę, wg której LeBron nie jest gorszy od Kb albo Mj, ale ma gorszy supp i dlatego przegrywa - nie zgadzam się z tym absolutnie, bo to odrywa lidera od zespołu - wy sobie i ja sobie, zaprzecza faktowi, że zespół to organizm, mechanizm, w którego tworzeniu lider bierze czynny udział i ma wpływ na kształtowanie jego charakteru i osobowości boiskowych swoich teammates. W twojej tezie czai się pogląd, ze cechy przywódcze nie mają w koszykówce znaczenia. I ja tego nie kupuję, bo to błędne myślenie, wg mnie.
"LeBron też może mieć słabszy dzień" - podam ci taką statystykę : v Orlando rok temu, mecze 4-6, LeBron rzuca : 44,8 %, 45,8 %, 40 %, seria z Bostonem w tych playoffs, mecze 4-6, LeBron rzuca : 38,9 21,4 38,1 - sorry, ale jesli w 6 meczach 4-6 w ost dwóch latach w elimination-series LeBron ani razu nie rzuca więcej niż 45 %, a 4 razy 40 % i mniej, to, przynajmniej w sensie wydajności off z pola mówimy o chroniczności "słabych dni" i to jakimś cudem własnie tych dni, w których to on powinien być najlepszy. Na tym polega wielkość w koszykówce, i każdym sporcie - na wybitnych występach w najważniejszych meczach i momentach. Nie zawsze się da, jasne, ale Kb i MJ o niebo częsciej od LeBrona w takich testach wypadali pozytywnie.

Ciągle wałujesz tego Mo, popatrz na innych. Podałem kilka statystyk. G6 v Orlando, jak LeBron był mniej dominujący, to jakoś udawało się rzucać innych na dobrym Fgs. w tym roku, g5 z Bulls - "na styku" i ważny, jak go nazwałeś - LeBron tak sobie, a Shaq & West - klasa, Jamison 25 pkt na 57 %. tego jakoś zauważyć nie chcesz.
Mo Wiliamsa można rugać za to, ze raz LeBronowi meczu nie wygrał, ale nie można go rypać za to, że nie wygrał żadnego z ost 3 meczów z Bostonem, w których LeBron po prostu dał d,py. NO dał d,py i nie dyskutujmy o tym, bo to wiedza powszechna i naprawdę wystarczyło popatrzeć... Fgs Mo z tych 3 meczów, to 14-35. LeBrona 18-53. Bądź przez moment obiektywny - kto tu dał d,py ? LeBron trafił 4 kosze więcej z gry od MO. CZTERY. Grając łącznie 15, 5 min dłużej w tych 3 grach. wykonując 18 rzutów więcej. O czym my mówimy... Tu nie było superlidera, który potrzebował pomocy, tylko słaby lider, który potrzebował zbawienia od swoich kolegów, którzy nie są w zespole by zbawiać, a by pomagać. TRZY razy potrzebował. Żeby choć raz sam dał jakiś max effort w ataku. Nie dał. 3 razy supp miał mu wygrać mecz. Bez jaj :)

No fakt, Deron nie dostał sweepa w finale ;) Poza tym, to samo - CF, CSF.
Powiedzmy, ze styl w jakim Dirk odpadał z NUggets i SA w ost 2 sezonach był kozacki, i LeBron nigdy mu nie dorównał w graniu do końca. Dirka można żałować, ze w meczach w których dał naprawdę świetny effort nie dorównał mu support. LeBron sam dał d,py, więc do supp pretensje są zrzucaniem z lidera naturalnej odpowiedzialności za zespół.


-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/05/24 13:01:15
Btw, cieszę się, ze raczej drążysz sprawę odpadania Dirka i Derona i nie polemizujesz z tym, że odpadanie w kiepskim stylu LeBrona, to fakt :)

na razie LeBronowi łatwiej jest w ogóle ciskać te proste long-2's i 3, bo obrońca boi się jego 1 stepu, więc kryje go z oddalenia większego. Ma zwykle dośc miejsca, może się złożyć bez pośpiechu. Jak straci eksplozję, to będzie kryty bliżej, a co to znaczy, to sam rozumiesz. Mj i KB mieli na taką okazję swoją mid range game, która stała się wkrótce ich wizytówką, przysłaniając ich młode wyczyny powietrzne. James jej nie ma, albo ma w powijakach.Po prostu przy Mj i KB LeBron jest klocem. Nie ma takiej giętkości, elastyczności, żeby wykonywać takie rzuty z półdychy jak oni. Jest znacznie cięższy - 125 kg przy 203 cm. TO są warunki na taranowanie, czołgowanie obrony, a nie na Mj/KB-game. Mówimy o róznych typach graczy.

Nie zamierzam ginąć za Pierce'a, bo z Cavs zagrał marną rzutowo serię. Przydał się w obronie, przydał się jako element systemu off, nawet jesli pudłował swoje rzuty i nie był zbyt energiczny. Rzuty miał słabe i szlus. Dążę do takiego wniosku, że jego słabość nie miała specjalnego wpływu na losy serii, a dodatkowo zagrała w nim żyłka playoff-performera, który nawet w słabej serii budzi się w kluczowych momencie i potrafi w nim coś zrobić. Tego się nie da chyba nie zauważyć.

Magic był PG, organizował atak, rozgrywał dla innych, kreował graczy wokół siebie - dlatego mógł grać z dobrymi - pewnie - sam też rzucał, wykorzystywał mismatche, post upował niskich grajków, walił hakami itd, ale zawsze - po pierwsze był rozgrywającym, który skupiał się na formowaniu ataku i wyprowadzaniu kontr z asystą najczęsciej. Kareem lubił haki, właściwie bazował na hakach - Magic musiał mu grać balon na iso, Worthy lubuł wejścia w halfcourt, Magic nie mógł mu grać na open-J, bo Worthy tak grać za dobrze nie umiał i nie lubił, itd. Zadania PG spełniał.
James po prostu rozbija obronę wejściami koncząc lub odgrywając, albo rzuca long 2's/3. Nie jest ani PG ani SG ani SF. Dlatego ja go nazywam lead-G nie bacząc na to, jaka jest wykładnia tej pozycji w oficjalnym żargonie. Magic był pure-PG, który umiał dodatkowo wzrost wykorzystać. Do młodego Jordana może i LeBron bardziej pasuje stylem, chociaż wg mnie LeBron jest prymitywniejszy, mniej finezyjny w szukaniu odpowiedniego stylu na konkretną obronę i nie ma mid range w przeciwieństwie do Mj z tamtego okresu.

Pewności nie, ale możemy sobie to jakoś symulować - w mojej symulacji jamesowi PG jest niepotrzebny, bo nie bardzo widzę rolę, jaką miałby pełnić, a także nie dostrzegam u LeBrona przejawów stylu gry, którym mógłby obecność obok siebie Pg pozytywnie uzasadnić.
Możesz tak mówić, pytanie, czy mówisz tak, bo w to wierzysz, czy dlatego, bo ci pasuje jako kontropinia wobec mojego deficytu wiary w to, ze na Jamesie coś się da zbudować wartościowego :)

-
Gość: Filip, 217.149.44.2*
2010/05/24 13:16:29
@ , 83.2.218.21, Simon

Sorry, że się wtrącę - pewnie nie myśleliście, że jeszcze ktoś to może śledzić ;-)
Myślę, że czas pokaże, że jednak , 83 miał rację, gdy atletyzm Lebrona przestanie być jego aututem, a raczej kulą u nogi - może stanie się to nawet szybciej niż podejrzewamy. Chyba, że w miarę szybko sobie uświadomi, że trzeba wypracować sobie repertuar zagrań w mid-range. Tylko, czy nie jest już za późno i czy jego sylwetka pozwoli na ewentualne rozwinięcie się w takim stopniu jak MJ i KB?

ps. Lebron waży 113 kg nie 125 kg, co i tak jest dużo. Na szczęście, bo w drugiej opcji wyglądałby chyba bardziej jak Pudzian niż jak koszykarz ;-)
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/05/25 11:41:05
Nic nie drążę. Byłem tylko ciekawy na czym polega większy fason odpadania Dirka i Derona. Tak poza tym to Deron zrobił raz CF, który przegrał, a Lebron raz taką serię przegrał i raz wygrał. Nie chcę ruszać za bardzo wątku Dirka bo to byłby zapewne kolejny temat rzeka i dyskutowalibysmy tutaj do końca roku. Dziwi mnie tylko, że akurat w jego przypadku nie rzucasz słów "zespół to organizm, mechanizm, w którego tworzeniu lider bierze czynny udział i ma wpływ na kształtowanie jego charakteru i osobowości boiskowych swoich teammates".
O mid-range napisałem oczywiście wszystko pod drugą notką. O Piercie też.

Powtarzam po raz setny. Moim zdaniem Lebron nie zagrał dobrej ofensywnie serii vs Celtics. Nie wiem ile razy będę musiał to jeszcze powtarzać byś był zadowolony. Cały czas jednak upieram się, że jego support mu zadania nie ułatwił, znacznie obniżając loty względem RS tym samym zmniejszając możliwości drużyny jako całości.

Nigdzie też nie kroiłem tezy, że Lebron jest lepszy od MJ-a. Sam pisałem, że do składu Bulls lat 90-tych to bym brał jednak Jordana. Jednak nie ulega wątpliwości, że support Jordan miał przygniatająco lepszy, a i jemu przytrafiały się mecze typu 20 czy 18 punktów na słabej skuteczności gdy odpadał 3 lata z rzędu z Pistonsami. Co do Kobasa to też nie przypominam sobie bym mówił, że jest od LBJ-a słabszy. Pisałem, że ma lepszy support i w przeciwieństwie do Lebrona może sobie pozwolić na słabsze/pasywniejsze mecze od czasu do czasu.

Co do PG przy Lebronie. Ja sądzę tak ty inaczej. To nie jest specjalnie kwestia wiary, bo ja na przykład nie wierzę, że zrobiłbyś mistrzowski team na Nashu czy Dirku. Już o tym pisałem przecież.
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/05/25 11:51:17
Filip
ja jestem w szoku, że jeszcze ktoś tu zajrzał:)

przecinek
Ciekawy jestem kto stoi za tym "zdaniem wielu". Statsy tych dwóch mówią, że mieli lepsze sezony indywidualnie. Sorry, wymieniłem kilkunastu centrów, którzy grali w tym sezonie po prostu lepiej od Shaqa. Kaman, Howard, Bynum, Bogut, Horford, Noah, Nene, Marc Gasol, Bosh no i tych nieszczęsnych dwóch. Nie ma możliwości by Shaq grający po 20 minut w meczu, robiący bodaj 12/6 broniący jak to Shaq i odpoczywający przez połowę RS był umieszczany w gronie TOP 3-5 C. Zwyczajnie był za słaby i na to miano już bardziej zasługiwali Lee i Lopez mimo, że grali w słabych drużynach.

Tak jak już pisałem nie będę już męczył tematu o tym który mecz jest ważniejszy, a który mniej ważny w serii 6-meczowej.

Problem w tym, że Mo Williams jeszcze nigdy nie wygrał meczu Cavs w PO.
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/05/25 14:29:21
@ Filip
wg mnie, LeBron ma wszelkie predyspozycje, by stać się najlepszym obrońcą obwodowym ligi i w takiej roli pomóc jakiejś drużynie wygrać. Jako ofensywne centrum, alfa i omega z każdym rokiem będzie miał mniejsze szanse, m.in ze wzg na to, ze o czym jest tutaj mowa. Do grania w defensywie nie musiałby nic zmieniać, oprócz mentalności. Jesli Gary Payton, jak sam mówił, 70 % swojej energii pożytkował zawsze na defense i chyba nikt nie powie, że schrzanił karierę, to LeBron też moze. Gary miał też ograniczone możliwości off, tyle że nigdy nikt od niego nier wymagał bycia 1 opcją, a raczej częscią systemu, nawet jeśli oddawał więcej rzutów niż inni, momentami.

@ simon
Sądziłem, ze nie musze tego dopisywać, bo to się rozumie samo przez się. Pod tym wzg Dirk też jest nie do końca fajny, nie jest ideałem, ale ideałów takich jest dzisiaj w ogóle mało, a Mac mnie nachodził i chciał 10 nazwisk :) - rzecz w tym,że jesli mam do wyboru Dirk-LeBron i obaj nie mają takiego liderszipu, jaki by mi się marzył, to patrzę na drugorzędne cechy płciowe, czyli to czy chociaż sami biją się jak desperaci, czy oddają pole - no i, pardon, ale Dirk pola nie oddał, do końca szarpał, LeBron - już mniej z tym rózowo. Jesli nie ma liderszipu mentalnego, to biorę liderszip polegający na przykładzie : zobaczcie, nic wam nie powiem, nie stworzyłem może klimatu, bo jestem niezdolny i nie dość agresywny, ale przynajmniej naparzam na boisku, jak umiem i nie daję ciała, a wy idźcie za mną, jak chcecie i dacie radę, czerpćcie z tego motywację - dla mnie jest to mniej udatny liderszip, bardziej przydaje suię w zespołach pełnych weteranów z charakterem, którym nie trzeba wiele mówić, bo oni sami o siebie zadbają. W Dallas przydałby się jednak inny, więć tu Dirk dla mnie nie jest ideałem, ale jeśli mam coś i nic, to jednak biorę coś, bo LeBron ani nawet takiego mi nie daje na najważniejsze mecze.

Przyjmuję to, po prostu starałem się dociec, dlaczego tak się nakręciłeś na tego Mo i innych. Poza tym, wiesz, jesli piszesz "LeBron nie grał dobrej ofensywnie serii z Celtics", a "MO dał d,py z Celtics", a w g4-6 Mo miał lepszy effort z gry niż james, to też trochę pobłażliwie brzmi twoja ocena wyczynów LeBrona. No ale nic, dość o tym.

To dwuznacznie brzmi. Bo support można dowolnie kroić i podawać : o prosze, taki a taki by był idealny. Tak to jednak nie działa, bo musi być dopasowanie charakterologiczne, stylistyczne, a do tego lider musi mieć ten swój wpływ na zespół. A ty upraszczasz. Nie bierzesz np. pod uwagę, ze LeBron może właśnie dostał swój idealny support, że lepszego pod ten styl, możliwośći liderszipowe i charakter playoffowy po prostu nie ma. JOrdan miał taki, a nie inny, bo na taki go było stać. Możę LeBrona po prostu na lepszy nie stać ? Może nie da się zrobić dla niego bardziej dopasowanego składu ? mozę jak Mo zastapić Michaelem Reddem, to nadal będzie g,.wno, bo Redd to w playoffs taka sama c,pa, a LeBron swoim poor liderszipem mu nie pomoże stać się lepszym i odpornmiejszym, bo sam nie jest odporny ? Imo, to za proste stawianie sprawy, sprowadzające rzecz całą do banałów, wyświechtanych formułek, z których się jawią recepty zbyt proste i alibi zbyt grubymi nićmi szyte.
Uwązasz,że LeBronowi mniej wolno, bo ma gorszy support, spoko, ale litości - jesli ktoś gra /rzuca słabo w 5 z 6 ost g4-6 w playoffs, to nie mówimy o tym, ze lider "miał chwilowy przestój, bo jest tylko człowiekiem i zespół powinien go wesprzeć" (zespół to czynił pare razy, podawałem statsy), tylko mówimy o tym, ze lider jest chronicznie niezdolny do wzięcia na klatę gry w meczach o najwyższym poziomie stresu i ciśnienia i zespół nie może go zastępować za każdym razem, bo to odwracałoby naturalną hierarchię w zespole.

Nie uważasz, ze gracz, wokół którego można zbudować taki support jest po prostu lepszy od takiego wokół którego się nie da ? LA to dośc elastyczny organizm, na pewno, ale czy LeBron potrafiłby w takim organizmie grać ? Pamiętam np serię z Pho KB, kiedy taktycznym zaleceniem Jaxa było, żeby KB mniej rzucał.
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/05/25 14:38:58
Seria z OKc w tym roku - te 10 rzutów KB było zaraz po krytyce medialnej, jaką mu urządził jax, podnosząc że Bryant za dużo ciska. No to ciskał mnie. Pasywność ? Czy moze próba dostosowania się do żądań coacha ? 9 rzutów ? Krył wtedy Westbrooka, ciągle obowiązywał taktyczny imperatyw jaxa - ograniczył świadomie swój udział w egzekucji. To nie jest pasywność, to jest świadoma autolimitacja na rzecz team-effort. Od Jamesa nikt nie oczekiwał limitowania się w obu g5's w tych playoffs. NIKT. Nigdzie nikt o tym nie mówił, żeby mu choć koło ratunkowe rzucić, a już zwłaszcza nikt tego nie podnosił przed meczem, zeby wyjaśnić zawczasu inny styl gry LeBrona, czyli tak jak w przypadku KB. Nie porównujmy tych rzeczy, bo są one jednak od siebie dośc daleko.

"zdaniem wielu", to moja impresja z literatury sezonowej róznych portali, blogów, dyskusji etc. Nie chodzi o to, że ja się z tym zgadzam, ale spotykałem takie opinie w ilości większej niż kilka, więc takiego słowa użyłem.
No właśnie, ja wolę jednak gracza, który w zespole z topu robi dobrą robotę (tak, ja też nie byłem fanem defense Shaqa i dla mnie top 5 nie był) niż jakiegoś kozaka ryżowego z czerwonej latarni, który popisuje się, bo gra o czapkę gruszek mniej więcej od grudnia i nie gra w sezonie żadnego statmentu.

Co to znaczy "wygrał mecz" ? Był takim supportem jakim chciałbyś by był (czyli, jakim ?) dla hasającego LeBrona, czy wziął gałę, LeBrona na plecy i zrobił za niego cały pie,prznik ? :)
-
Gość: , host_235_149.compower.pl
2010/05/25 19:40:08
82 pisząc ten fragment do Filipa:
"@ Filip
wg mnie, LeBron ma wszelkie predyspozycje, by stać się najlepszym obrońcą obwodowym ligi i w takiej roli pomóc jakiejś drużynie wygrać. Jako ofensywne centrum, alfa i omega z każdym rokiem będzie miał mniejsze szanse, m.in ze wzg na to, ze o czym jest tutaj mowa. Do grania w defensywie nie musiałby nic zmieniać, oprócz mentalności. Jesli Gary Payton, jak sam mówił, 70 % swojej energii pożytkował zawsze na defense i chyba nikt nie powie, że schrzanił karierę, to LeBron też moze. Gary miał też ograniczone możliwości off, tyle że nigdy nikt od niego nier wymagał bycia 1 opcją, a raczej częscią systemu, nawet jeśli oddawał więcej rzutów niż inni, momentami"
to tak jakbys pisał o Pippenie i tym samym podpisał się ze mną pod artykułem amerykańskim, który wkleiłem w tym temacie wyżej.
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/05/25 19:47:19
To może zostańmy przy tym, że jednak Shaq w tym top 5 C nie był. Jeśli obydwaj się z tym zgadzamy to nie powinno być to problemem. Ja też bym wolał kogoś z topu, ale rola Shaqa w RS Cavs była co najwyżej średnia.

Wygrał mecz. Mam tu na myśli chociażby taki występ jak ten Carona Butlera gdzie rzucił 35 punktów ze Spurs przy średnim dniu Dirka, który mógł być na drugim planie. Mam tu na myśli również takie wsparcie jak to Gasola, który robi regularne 21/12 w PO i rzuca na 60%. Nie mówię żeby Mo grał cały czas na poziomie Pau, bo to nierealne, ale on nawet nie miał jednego meczu na takim poziomie, że łapałbym się za głowę. Przez ostanie 2 sezony miał 6 występów z +30punktami, ani razu w PO.

O supporcie Jordana już pisałem. Szczególnie w drugim three peacie był on rewelacyjny. Rodman już wcześniej dostający DPOTY i najlepiej zbierający. Harper który miewał sezony na +20ppg w drużynach przed Bulls. Czasami były to drużyny na 1 rundę PO czyli nie jakiś dół ligi. W mojej opinii Harper pod względem umiejętności przewyższał chociażby Mo. Dalej Kukoc, najlepszy wtedy europejski gracz w NBA. Akurat w amerykański basket wdrażał się pod nieobecność MJ-a więc ciężko tu mówić o jego wpływie na Chorwata. Steve Kerr oczywiście tylko zadaniowiec, ale ze swoich zadań czyli rzucania trójek świetnie wywiązywał długo przed przejściem do Bulls. I na koniec Pippen. Wiadomo jaki gracz.
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/05/25 19:56:06
Ja chciałbym, żeby Lebronowi po prostu dać czas. Jeśli za 10 lat będzie kończył karierę bez mistrzostwa jako lider, a przez jego skład przewinie się cała masa zawodników o rozmaitych charakterystykach to pierwszy przyznam Ci rację. Przypomnę sobie tą dyskusję i stwierdzę bez problemów, że jednak przecinek słusznie prawił o tym jak nie da się wokół Lebrona zrobić super drużyny. Jeśli za 5 lat Lebron straci atletyzm, zacznie zamulać, a jego statsy jakoś dramatycznie spadną to też Ci przyznam rację, że LBJ jednak umiejętności czysto koszykarskich zbyt wielkich nie miał. Teraz jednak mamy rok 2010 i nie widzę ku temu podstaw. Facet dostaje 2 x MVP bez żadnych wątpliwości. Jego mid-range nie jest słabszy od Carmelo i potrafi zagrać dobrą w obronie serię. Na ten moment uważam, że Lebron nie dostał dobrego supportu. Ludzi nie wymiękających w PO, dobrego trenera i rasowego PG. Mogę nie mieć racji, nie jestem alfą i omegą ani Nostradamusem. Na ten moment po prostu uważam że:
-nie dostał dostatecznie dobrego supportu, żeby o Cavs można było powiedzieć, że to drużyna na mistrza
-może grać koło PG, skoncentrować się na punktowaniu. Póki co Lebron żadnemu rasowemu PG gry i życia nie zepsuł
-nie sądzę, żeby jego wielkie ofensywne możliwości skończyły się dość szybko wraz z utratą atletyzmu. Warto wspomnieć, że klasyczny mid range poprawił od 2007 o 6%. Całkiem nieźle, kto wie czy rzut nie będzie się poprawiał w dalszym ciągu.

Jeszcze co do Bryanta. Przejrzyj sobie jego game logi z PO w poprzednich latach. Też miał sporo wpadek. Duża ilość meczów poniżej 40%. Finały z Pistons w których nie podołał i Prince go złamał. Przeciętne finały z Celtics i tylko 2 mecze +40%.
-
Gość: zumberek, nazgulnew.kosson.com
2010/05/25 21:57:24
@simon
W jednym doskonale rozumiem 83, ze nie wszyscy gracze lubia rzucac z otwartych pozycji zaraz po dostaniu pilki w rece. Sam kiedy gram od czasu do czasu ze znajomymi, to lubia pokozlowac pilke, wpasc w rytm, sam zdecydowac kiedy rzucac, a nie dostac pilke pod koszem na czystej pozycji i z tego co wiem inni tez tak maja. Dlatego gra Lebrona mimo kosmicznych statystyk jest nieefektywna, chyba ze na okolo bedzie mial samych takich strzelcow "z miejsca".
A Lebrona nikt by sie nie czepial gdyby nie mial tych wszystkich "nalepek" King-ow, the chosen one-ow, rzezb itp. A tak wymagania rosna z roku na rok.
-
Gość: Dlugi, 141-moc-4.acn.waw.pl
2010/05/26 01:54:53
83 mam do Ciebie duże pytanie:
co sie do cholery takiego stało że z wyrażania jakieś dwa lata temu przy okazji wygranego przez cavs meczu z LAL opinii (cytuję z pamięci, nie chce mi się szukac): "nie chciałbym byc w skórze ludzi którzy próbują zdecydowac, który z nich (kb/lbj) jest lepszy, obaj kosmiczni, ja się nie podejmuję" (wypowiedź poprzedziły zachwyty nad rotacją lbj w obronie w końcowych minutach) zmieniłeś się w gościa który jamesa jedzie za wszelką cenę?
Bo wybacz ale nie jesteś obiektywny, często kiedy trafisz na jakiś argument który w trafny sposób pokazuje jakąś jego przewagę, zaczynasz bawic sie w sofistę, wykrzywiasz słowa tak żeby było Ci dobrze, czepiasz się szczegółów żeby zamazac obraz wypowiedzi z którą się zmagasz? Robisz to jak nie przymierzając Truth tylko po odjęciu pewnej dawki fanatyzmu. Jeśli chodzi o przykład czegoś takiego to czepiasz sie potwornie tych 2,6% w różnicy rzutu zupełnie na siłę i nie patrząc na kontekst, zamiast uznac że rzeczywiście i Lebron dał dupy i jego support też dupy dał i byc może rzeczywiście cos w tym jest że otoczenie nie było najlepsze. Sam doszedłem w tych playoffach do takiego wniosku, mimo iż uważałem wcześniej, że ten rok to "no-excuses".

@simon
w kwestii liderszipu lbj zszokowała mnie w tym sezonie jedna rzecz, a mianowicie 4kwarta 6meczu z bostonem. Do tej pory nie jestem w stanie pojąc jak lebron mógł tak odpuścic (2 3pt nie licze bo to w kontekscie calej kwarty byl nic nie znaczacy epizod). Nie pchał sie na piłkę, nie walczyl jak wściekły w obronie. Nic z tych rzeczy. Tak nie gra lider, czego by nie mówic. W tamtej kwarcie wyszło też cos ważnego o atmosferze w drużynie. Wszyscy mieli w dupie porażkę. Jamesowi własciwie nie podawali. Zero interakcji między zawodnikami. Jak w końcówce trzeba było cos zrobic, chocby mocno sfaulowac, wbic się pod kosz sprzedając łokcie, rzucic się po pilke na parkiet, cokolwiek innego, to Mo z Moonem bodajże rzucali sobie kretyńskie alleyupy. Żadnych hustle plays, nikomu nawet nie przeszło przez głowę wściec się, powalczyc na koniec. Żeby ci Celtics, skoro nie można ich wyeliminowac chociaż zapamiętali te mecze jako rywalizację a nie grę na zadupiu z jakimiś lokalnymi cwokami bez jaj. IMO jeśli Lbj to taki zajebisty lider to na nim spoczywa odpowiedzialnosc za wykreowanie odpowiedniego klimatu na playoffy. Skoro tego nie zrobił to dał dupy i nic go nie usprawiedliwia.

Wierzę jeszcze w niego, ale już dużo mniej. Ostatni raz jak widziałem tak nie będącego w grze najważniejszego zawodnika w drużynie, w najważniejszym meczu sezonu to oglądałem słynny mecz numer 7 w rywalizacji suns-lakers, w którym kobe wyglądał jakby sabotował wysiłki drużyny... Ponieważ bryant sie ogarnął to widzę jeszcze szansę dla jamesa. Tyle że w tamtym meczu chociaż reszta drużyny sie starała
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/05/26 12:31:59
@ host - wiesz, ja pisałem o tym ze 2 m-ce temu, albo i dalej, np do The Truth, który odbierał to jak osobistą zniewagę ;)

@ simon
głowy za to nigdy nie kładłem, nie bedę się upierał, ale chyba i ci co pisali chcieli powiedzieć możę raczej "ej, guys, Shaq był dobry"
naprawdę sądziłeś, ze Mo to tego typu gracz, co Gasol ? :) Trochę to tak, jakby od Dwighta wymagać 90 % z Fts i się bulwersować, ze tego nie nastrzelał :)
Imo, BUlls Mj i Cavs LeBrona, to inne byty koszykarskie - Bulls dawali Mj przede wszystkim pewną defense, wiedzę i stałą intensity. Cavs mieli dawać Jamesowi przede wszystkim scoring, ale z rozmaitych powodów to nie wypaliło i ja bym winy za ten stan rzeczy szukał nie tylko w nich i ich oczywistych słabościach.

Wszystko się mozę zmienić, to jasne, LeBron może podołać. Jednak są jakieś dane, materiały poglądowe, coś można probówać wyniuchać, jakieś prognozy dawać.

Mam pytanie : skoro, jak uważasz ten mid range Jamesa jest taki fajny, to czemu nie korzystał z niego, zeby rozwalić Celtów, skoro akcje pod kosz kosztowały go tyle zdrowia, a z półdychy można było spokojnie walić nad głowami niższych obrońców ? Po co tyle jeździł, zamiast zrobić prosty pull up, albo rąbać z jab stepów jumpera za jumperem prosto w siatkę ? Jeden półdystans celny/mecz, 29 % w serii... Coś tu nie pasi :)

Imo, pytanie brzmi : czy LeBron, to bigtime-playoffs-performer czy tylko superstar regulara i pierwszej serii ?
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/05/26 12:39:52
@ Długi
czy ja dowodzę "który lepszy" ? :)

Jak idzie o %, to trochę mi się kłóciło w rozumowaniu Simona, że dla tej samej wartości są rózne zastosowania.
A jak chodzi o support, to nie będę umierał za Mo i Jamisona, ale nie kupuję tego, co się kryje za rozkminianiem tego tematu - "nie no, James się nie spisał, ALE KURFA TEN SUPPORT TO DNOOOOOO !!!" - ;) wiesz, tutaj szepcik i półgębek, a tam wrzask. Nie gram w to, bo jesli z ost 6 g4-6 w playoffs-eliminated-series LeBron 5 razy gra słabo, to problem jest szerszy, dot także osobowości boiskowej samego LeBrona i tego, czy do niej da się dopasować lepszy support niż dostał teraz ORAZ - czy z podobnych względów ten support został max wykorzystany w grze, bo (Zumberek też o tym pisze) : nie jest to jasne do końca. Mo i Jamison są graczami, którzy swój najlepszy scoring w Bucks i Wiz robili mając piłkę, grając na swobodzie, z zielonym niemal światłem w off. W Cavs są dodatkiem, często spot-uperami, to nie jest TAKA SAMA gra, co wtedy, kiedy byli fajni i wyglądali na scorerów z prawdziwego zdarzenia. ergo - zgodność, dopasowanie stylów.
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/05/26 19:42:54
Dlugi
Być może Lebron faktycznie nie ma dzisiaj tego mentalnego liderszipu. Nie wykluczam tego. Wątpię aby Mo Williams czy nawet Jamison rzucali celniej czy lepiej bronili gdyby ich przenieść do drużyny Bryanta czy Jordana, no ale kto to wie. Ja wolę poczekać niż robić z 25-letniego Lebrona koszykarza przegranego. Pamiętam jak krytykowano KB24 jeszcze wtedy gdy nie miał tak fajnych pomagierów,a Shaq poszedł do Heat. Kłótnie w drużynie, obrażanie się na cały świat, afery. Miał wtedy 26-27 lat i nie wyglądało to wszystko tak kolorowo jak teraz gdy niektórzy robią z niego okaz lidera i wzorzec. Jeśli chodzi o 6 mecz z Celtics. Moim zdaniem i tak wyglądał najlepiej i najambitniej ze wszystkich Cavs.

przecinek
Oczywiście, że Mo to nie jest Gasol i to jest też potwierdzenie na to kto ten support ma jednak lepszy. Ale pytałeś mnie co rozumiem przez "Mo nie wygrał Cavs żadnego meczu". To byłby taki występ na poziomie 30 punktów, mocny wystrzał, którego od Mo nikt się nie doczekał w 2 ostatnich PO.

O mid-range Lebrona napisałem chyba już wszystko w tej drugiej notce gdzie niestety wykazujesz się tym o czym pisze Dlugi czyli brakiem obiektywizmu. Może dlatego nie rozwalił Celtów rzutami bo mu one nie wpadały? To najprostsze wytłumaczenie. Z resztą przeciwko tak grającym w PO Celtics mało, który lider gra super serie. Poza tym to jednak penetracje i punktowanie spod kosza jest jego najsilniejszą stroną mimo co najmniej solidnego rzutu.

Nikt chyba nie pisał, że support Lebrona prezentował denny poziom. Bez przesady, wszystko fajnie wyglądało do czasu zakończenia RS. Jamison rzucał na % lepszym niż w Wizards, Mo był całkiem niezły. Problem jest tylko w tym, że zawiedli w PO.

Nie wiem na jakiej podstawie wyciągasz wnioski, że niby Mo i Jamison w poprzednich drużynach mieli więcej swobody. Po pierwsze dostali swoje rzuty. Po drugie według hoopdaty obydwaj zdobywają podobny % punktów bezpośrednio po asystach.

-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/05/27 11:25:42
@ simon
Wiesz, to mówienie o supportach bezustanne, w momencie, kiedy sam lider zawodzi, przypomina trochę dyskusję w stylu : jakbym ja miał ferrari, a nie Kubica, to bym
był mistrzem świata F1. Bezproduktywne zupełnie. Nie w momencie, kiedy lider sam
nie dał rady. Jakby dał popis i zabrakło wsparcia kolegów - rozumiem, miałoby to
głęboki sens. Ale nie w takich okolicznościach, jak teraz.

Jesli nie wpadały, to może nie ma się co upierać przy tym, że ma jumper taki fajny jak wskazują statsy z Rs ?

Cieszę się, ze uczłowieczasz LeBrona, tym ciągłym doklejaniem alibi z cyklu "Nowak leje swoją żonę, więc cóż w tym dziwnego, że ja własną leję również ?" - godne uwagi i zapamiętania.

"Co najmniej solidnego rzutu" - tak, 8-26 połdystans, 7-26 trójka ;)

Nie chodzi o to, czy dostali swoje rzuty i ile z asyst wrzucili (btw, naliczanie asyst w NBA jest dość ciekawe, bo podanie na iso, z którego następuje np. celny rzut po jab stepie, czy z obrotu, czyli właściwie akcja indywidualna, też jest zaliczana jako asysta, poza tym - jesli Mo zapie,rdzielał sobie po screenach i dostawał piłkę na catch'n shot, WIEDZIAŁ że akcja jest pod niego, WIEDZIAŁ, że ją dostanie, to jest inny ofens niż stanie i czekanie na stójce, aż mu piłka EWENTUALNIE spłynie do rąk z krUlewskiego stołu - tego w statystyce nie znajdziesz, to trzeba by raczej znać z życia ;)
W swoich pop zespołach byli częściej pod piłką, byli centralnymi postaciami ofensu, mogli uczestniczyć w ataku na innych zasadach niż w Cavs, mogli istnieć w regularnym ball movement, czyli rzeczach, które w Cavs istnieją incydentalnie. MOżesz to bagatelizować, bo statsy pokazują to, czy owo, a dla mnie jest to rzecz istotna, bo systemu gry zespołu, charakteru zawodnika i wzajemnego tych dwóch rzeczy dopasowania, nie da się zmierzyć cyferkami.
-
Gość: simon, 85.222.87.1*
2010/05/27 15:26:39
Pisałem nie raz, że Lebron zagrał przeciętną serię z Celtics. Tobie to nie wystarcza, masz jakąś manię i musisz to usłyszeć. Dlatego żebyś lepiej spał. Labron zagrał tragiczną, beznadziejną i żenująca serię z Celtics. Powinien zakończyć karierę po takim obciachu. Tylko on jest winien klęski Cavs, a jego support był rewelacyjny i każdy lider od Devina Harrisa w górę zdobyłby z takimi kolegami mistrza. Lebron ponadto jest najsłabszym liderem w NBA, nie ma liderszipu, a jego obrona jest fajna tylko wtedy gdy nie ma żadnego wpływu na serię.

Rok temu rzucając 38ppg z Magic też zagrał żenującą serię i tak naprawdę nie wiem dlaczego już wtedy nie zajął się czymś innym niż koszykówką. Zapomniałbym, jego rzut jest jeszcze bardziej beznadziejny niż seria z Celtics. Facet nie ma rzutu i żadnych umiejętności i jest większą wersją Dariusa Milesa.

O mid range napisałem już wszystko w drugiej notce nie będę klepał wszędzie tego samego. Wszelkie statsy (także PO) pokazują, że Lebron nie ma gorszego rzutu od Melo, który twoim zdaniem rzut ma bardzo dobry. To chyba coś oznacza.
-
Gość: , 83.2.218.21*
2010/05/28 11:15:42
@ simon
Nkt ci nie każe tego powtarzać, sam to robisz. Moze po to, zeby lepiej spać :)
Jak piszę, że LeBron nie ma zdolności przywódczych, jaj i serca do gry, to kwestionujesz to, choćby za pomocą ironii, a jednocześnie zgadzasz się, ze dał d,py w tej serii - no to, jak to traktować ? Przecież sam sobie przeczysz :)
I nie ma potrzeby histeryzować, nikt nie nazwał go "najsłabszym w NBA" poza tobą.
Mówisz, że tak - że powalił serię, support wypadł blado, a zarazem ironicznie sugerujesz, ze jednak ma liderszip. Znowu nie pasuje jedno do drugiego. Lider odpowiada za zespół, porażka zespołu, jego niekomplementarnośc, brak pasji i energii w grze, brak charekteru także jest sprawą lidera - nie można oddzielać lidera od zespołu, zespołu od systemu gry w jakim się porusza, od dopasowania stylu i mentalności poszczególnych graczy i relacji z coachem. Kropka. Ty iziolujesz jedno od drugiego i dlatego ja twojego stylu rozumowania i oceniania nie podzielam.

O, przesadzasz stanowczo ;)
Rok temu zagrał bez pasji, wiary i charakteru g6. Nie wykazał liderszipu. Nic więcej mu nigdy nie zarzucałem, no może poza tym jeszcze, ze w meczach środkowych cegłował jumpery, a pkt nabijał seriami z Fts, dostawanych hurtowo. Ale stawiałem to jako wątpliwość, a nie negację. Reszty nie kwestionowałem.

Hola, jesli piszesz o "moim zdaniu", to moje zdanie od początku brzmiało "Melo ma lepszy rzut z tego obszaru, z którego LeBron co roku ma w playoffs ogromny problem, czyli sredniobliskiego półdystansu" - sorry, ale jeśli chcesz mi powiedzieć, ze 23 ft, to "średniobliski półdystans", to się ewidentnie nie zgodzimy. 18 ft-19 pasowałoby na pewno, ale problem w tym, ze pomiary z tych punktów występują w zbiorczej statystyce z 21-23 ft, które już w kontekście jaki narysowałem na wstępie i który był zaczynem do tej wymiany zdań - są nietrafne. Ogólny półdystans, bo chyba tylko to już zostało, co do czego nie można mieć wątpliwości, pomijając statsy z konkretnych gier - w tamtej notce podsumowałem.



REKLAMA