Blog > Komentarze do wpisu

Żegnaj Allenie Iversonie...

And like that... He's gone...

W wieku 34 lat, po 13 latach gry w NBA. Za wcześnie ale nie było innego wyjścia. Jeszcze półtora roku temu, w Denver, rzucał średnio 26 pkt. Tyle, że drużyna nie wygrywała. Po przejściu do Detroit nastąpił błyskawiczny zjazd w dół. Narzekania na ławkę, na trenera, kłótnie, obrażanie się. W zasadzie tak było zawsze. Ale dopóki wszystko w danej drużynie (Philadelphia) było ustawione pod niepokornego Iversona, to trener (Larry Brown) nie miał innego wyjścia - musiał znosić jego kaprysy. W Denver, Detroit i Memphis było już inaczej. Marudzisz? To do widzenia.

To niesamowite, że tak utalentowany i tak wiele potrafiący facet jest takim samolubem, taką potencjalną gangreną w szatni, że nikt - żaden z 30 menedżerów NBA - nie odważy się go zatrudnić. Mimo, że co poniektórzy nie mają praktycznie nic do stracenia. Kiedyś Lakers nie bali się zatrudnić na podobnym etapie kariery wziąć Isiaha Ridera, Mavericks - Rodmana, ostatnio Celtics - Marburego. Allen Iversona nie chciał zatrudnić NIKT. Ani Knicks, ani Bobcats, ani Heat, ani Clippers. NIKT.


Tako rzecze Danny Ainge (który rok temu nie bał się zaryzykować z Marburym): “We have had internal discussions about (Iverson), but a decision like this has to be unanimous, and it wasn’t. He’s someone I would definitely consider if I felt we had a need, But I like the team we have now, and we don’t have that need.

Bardzo smutno skończyła się kariera Iversona. Szkoda. Jest późno więc nie będziemy się rozpisywać. Bardzo fajny tekst pożegnalny popełnił Kelly Dwyer, z większością się zgadzamy. Przekleimy co fajniejsze kawałki.

W każdym razie - możecie się śmiać - ale będzie nam Iversona brakowało.

So this is how it ends. Not with a bang, but with a whimper.

(...)

Pissed off Jordan. Crossed over Jordan. Took over for Jordan as the league's most popular player, when the NBA was in its darkest era since the drug daze of the late 1970s. Won the MVP. Took home-court advantage from a swaggering, dominant Lakers team in the 2001 Finals. Made it, nearly, to the top. On his terms.

And, because things stayed on Allen Iverson terms, it all fell apart from there.

Allen Iverson is set to retire. This follows an ignominious attempt at shopping himself on the open free-agent market, with the season having already started. That followed an ignominious three-game turn with the Memphis Grizzlies, which followed an ignominious season with the Detroit Pistons, which followed a ... you see where I'm going here.

Every step of the way, Iverson stayed true to himself. And, in a game and a culture that had grown up around him, that steadfast refusal to do anything but stay true to himself resulted in this early, unnecessary retirement.

(...)

Iverson never adapted. His game never grew, it hardly changed, and everybody knew. He could still get his — A.I. was still averaging over 26 points and seven assists for the Nuggets two seasons ago — but at what cost?

He needed the ball, quite a bit, to get those numbers. It took others out of their games. He bitched and moaned every time he was asked to leave the game, even though he averaged over 41 minutes per game in his career. He never tried to help, he never tried to lead, he never tried to learn.

He stayed true to who he was. It's what got him a nice house, huge contracts, out of poverty, into working at the game he loved. Good for him. But at some point, you have to stop working at things as if you're a week removed from the breadline.

(...)

A.I. never adapted. And while "me against the world" is admirable when it truly is you against the world, at some point you have to realize that you have four other guys with you, on your side, against the world. And they're not interested in fighting your fight. They're interested in winning the game.

And that hurts. Iverson accomplished quite a bit, but I'll never shake the feeling that so much was left unaccomplished. That he could have learned so much and contributed so much to this game had he not decided to essentially flatline in his early 20s.

I take no great pleasure in pointing this out, but the man quit on the 76ers (who traded him a few weeks later), his presence stifled the Nuggets, he quit on the Pistons, he quit on the Grizzlies (complaining about playing time after sitting out of practice for weeks and playing one whole game), and he just quit on this league. Way too early. With so much left to do.

(...)

What we do know is that this is a shame. For a man with his talent, his vision, his will, and his heart; to go out like this? To never, really, "get it?" It's a shame.

And, saddest of all, it's typical A.I.

Koszykówka NBA na bwin.com! Zarejestruj się i zgarnij bonus!

czwartek, 26 listopada 2009, mrpw

Komentarze
2009/11/26 01:10:50
"So this is how it ends. Not with a bang, but with a whimper."
Kto zgadnie do czego nawiazuje ten cytat - 100pkt.
-
2009/11/26 01:18:44
The Hollow Men
-
2009/11/26 01:24:55
No cóż, kolejny wielki sportowiec odszedł. Szkoda tylko, że nie w blasku chwały (jak sami wiecie kto) tylko po cichu, bez pompy. Jest dla mnie jednym z dwóch najlepszych koszykarzy którzy nie zaznali mistrzostwa NBA. Cóż, miał trudny charakter ale to nie zmienia faktu że wielkim sportowcem był. Powinien dostać od życia jeszcze jedną, ostatnią szansę (jak Malone w Lakers), taki ostatni taniec. Czyż nie byłoby to piękne zobaczyć jak Mały Rycerz przywrócony w cudowny do gry w Orlando tudzież w Cleveland (np. kontuzja Cartera czy Bronka) w końcu wygrywa ligę i odchodzi w glorii chwały? Cóż pomarzyć zawsze można.
-
2009/11/26 01:41:05
Ile czasu nie grał Marbury a ile nie gra A.I.?
-
Gość: imbecyl, d94-254.icpnet.pl
2009/11/26 08:07:31
Tylko w jego oczach, dostrzegałem to co w oczach MJ.. ten zapal, te iskry na .. widać było, że on chce .. on musi wygrać .. gdyby w koło niego zorganizowano mocniejsza ekipę W 76, jestem pewien, że grałby tam do tej pory, i dzisiaj pisalibyśmy o nim zupełnie inaczej, a jego egoizm nazywali zaleta, lub wybaczali jak hazard wiadomo komu ...
no i najzabawniejsze ... to on kiedyś powiedział, ze wiadomo kto nie osiągną wiele :)
-
Gość: saian, 83.238.13.1*
2009/11/26 08:14:21
Do Katowic z nim...
-
Gość: Jacek, plus-96-101.polkomtel.com.pl
2009/11/26 09:10:12
@dani55
To chyba dość duży komplement jeden z dwóch. Barkley i Malone ? Który z nich miałby być gorszy niż Iverson. Mamy do tego jeszcze Reggiego Millera i Johna Stocktona.
-
2009/11/26 09:58:43
No i stało się to, co musiało się stać. Marbury się ugiął i dlatego dali mu szansę. AI był na to zbyt dumny więc nikt go nie chce. W sumie nie dziwię się. Być może Cleveland mogłoby sobie z nim poradzić tak jak Bulls z Rodmanem czy teraz Lakers z Artestem, ale oni mają już jednego samoluba Jamesa i do tego wielkiego Shaqa który też lubi być go-to-guy. Prawdę mówiąc nie wydaje mi się żeby Cavs wyszli dobrze na tym co mają teraz a dodanie AI tam oznaczałoby to co LB miał ostatnio na butach - nr 6 i NY :P
AI był dobrym grajkiem ale nie umiał jak Jordan wejść w rolę lidera podnoszącego umiejętności kolegów. Nie potrafi też tego James.
A co do tego co w oczach miał MJ - ja to widzę w oczach Kevina Garnetta. Trochę tego ma też w sobie Kobe. Za to właśnie kibice kochają takich graczy jak AI i wymienieni. Bo nie sztuka odwołać występ w meczu jak miało się wybity palec. Sztuką jest zagrać słaniając się na nogach i wygrać. Dlatego za takimi facetami jak odchodzący właśnie "Alien" Iverson będą tęsknić ludzie. Bo dla prawdziwych kibiców liczy się serce do gry, krew i pot zostawiony na parkiecie, a nie gwiazdorstwo i chapanie kasy.
-
Gość: taka prawda, ahg186.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/26 10:35:33
Jeden z najbardziej przereklamowanych koszykarzy ever... Zmarnował swoją karierę
-
Gość: 23kowal, 82.146.248.5*
2009/11/26 10:36:25
trener Urban: www.sport.pl/video/12,98305,7296756,Urban_gorzko_o_polskich_ligowcach___oszukujemy_sie.html bardzo, bardzo smutne jest to co mówi. a to dlatego, że to wszystko prawda i nie prędko się to zmieni.
p.s. czy trenerzy Urban, Globisz, Smuda lub jakikolwiek inny będą na Okrągłym Stole? Nie licząc Piechniczkow i Engelów oczywiście.
-
2009/11/26 10:46:55
zachwycacie się jakimś czymś w oku, a pytanie brzmi:
CHCIELIBYŚCIE GRAĆ W JEGO TEAMIE, BYĆ TYM JEDNYM Z 4 STATYSTÓW?
bo ja nie :)
-
Gość: mazur, chello089076071073.chello.pl
2009/11/26 10:47:47
Nie zdobył pierścienia?Zawdzięcza to TYLKO sobie - wielu graczy z gorszym charakterem vide Rodman potrafiło w odpowiednim momencie swojej kariery zgiąć kark.Iverson tego nie potrafił,za to ma 'szacunek ludzi ulicy' + został w tym momencie potraktowany jak śmieć (szczególnie przez NYK)...opłacało się?
-
2009/11/26 10:59:19
doublev: a ja bym bardzo chciał :-)
-
2009/11/26 11:02:38
Nie ma co ukrywać Iverson był jednym z najbardziej utalentowanych graczy, jacy kiedykolwiek pojawili się na parkiecie! Nie osiągnął zbyt wiele ze względu na jego trudny charakter! Jedni się śmieją, a mi jest go naprawdę żal :(

Niech Moc 4ball będzie z Wami!!!

4baller
_____________________________
www.4ball.pl - Do Kosza Te Ciuchy!!!
-
2009/11/26 11:04:36
przypomina mi się jeden artykuł, czytany jeszcze na papierze, o Iversonie i Duncanie. Duncan wtedy był tylko nudnym robotem, który na dodatek narzekał że go włosy bolą i nie mógł grać. Iverson ze złamanym palcem i innymi kontuzjami zostawiał wtedy serce (i wszystkie siły) na boisku. Teraz Duncan jest wielkim mistrzem bo dojrzał a Iverson zgorzkniałym obrażalskim bo nie dojrzał. Szkoda tego talentu i tej pasji, bardzo.
-
2009/11/26 11:21:43
the.jester: święte słowa, niestety
-
Gość: aaaa, host-72.39.pxs.pl
2009/11/26 11:35:17
MJ zrozumial
Kobe zrozumial
Malone tez (chociaz on byl juz naprawde stary)
LBJ jest na najlepszej drodze do tego, nawet Melo ostatnio gra pod druzyne mimo 30ppg ale AI tego nie pojal coz szkoda
-
2009/11/26 11:44:52
ale tego co (prawie) sam zrobil z philly nikt mu nie zabierze. to bylo niesamowite pare lat

i rzeczywiscie - koles 1.5 roku temu robil 26pkt 7asyst, a teraz knicks go nie chca... smutne

no nic, moze jeszcze dostanie jedna szanse
-
Gość: , 85.222.87.7*
2009/11/26 18:55:57
Wielki- Maly Koszykarz. Dalej nad moim łozkeim w domu rodziców wisi jego koszulka z 76ers. Szkoda.
-
Gość: janekjanek, nat-mo1.aster.pl
2009/11/27 13:37:35
koszykarsko Iverson to poziom Kobego...dokladnie-szkoda,ze nie zrozumial.moglby spokojnie robic 15pkt-7asyst jako rezerwowy w kazdym z contenderow (cavs,boston,orlando,lakers,spurs) i miec na koncie wiele tytulow.ale chyba wlasnie przez swoja niepokornosc zostanie zapamietany na zawsze
-
2009/11/27 21:38:09
odnośnie Iversona: co wielkiego zrobił na parkiecie? Miał wybitne umiejętności koszykarskie, tego nie da się zaprzeczyć, ale śmiem twierdzić, że jedyne co robił, to grał pod siebie. W każdy meczu. Jedyny udany sezon, kiedy doszli do Finałów NBA i jako jedyna bodaj drużyna przegrali poniżej 30 meczów sezonie stanowi chyba tylko potwierdzenie moich słów. Dodatkowym argumentem tego, że AI grał pod siebie jest to, jak walczył każdego dnia. Powiecie, ze był twardy jak skała, grał z kontuzjami, zostawiał serce na parkiecie, niczego się nie bał i traktował każdy mecz, jakby był jego ostatnim. Wszystko prawda, zgadzam się z tym całkowicie. Ale czy nie przyznacie mi racji, że nikt nie pracuje ciężej od osoby, która pracuje tylko dla siebie?

cd tutaj daveknot.wordpress.com/2009/11/27/iverson-gral-tylko-dla-siebie/
-
Gość: timstar, abqm88.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/28 17:28:40
Goodbye AI
REKLAMA