|
Blog > Komentarze do wpisu
Sleeve and headband day, czyli powiedzieli o IversonieGeneralna opinia jest taka, że it ain't over, till it's over. George Karl: "I think he still has something left to give some team out there. If that's his decision, he'll go down in history, I think, as the greatest little guard ever to play the game of basketball. I was happy to have him for a couple years and hopefully our paths will cross. But I have a sneaky feeling that somewhere along the way an injury or a circumstance with a team will open that window back up." LeBron: "His legacy would be huge. He's one of the best when you talk about guys 6-foot and under in the game of basketball. He played injured and he played hard every single night. I don't think it should end this way, but if it does, he's left a lot of great things behind." Doc Rivers: "I don't ever believe anyone retires until they get to the point they have to. He had a great career if it is true, but I still think he has more to offer." Gregg Popovich: "Everybody talked about competing pound for pound. He was just one hell of a competitor. I don't care what he weighed or how tall he was, he sacrificed his body a lot and took a pounding and played hurt a lot." Brabdon Jennings: "I was looking forward to going up against him. Hopefully he does get another shot. That would be something I'd never forget, and I could one day tell my kids that I got to play against a guy that was my idol." Rudy Gay: "Everyone in the league should wear a sleeve and a headband tonight." Kevin Durant: "Please say it ain't so that Ai retiring!?!?" Jalen Rose: "AI a NBA cultural icon-crossover/tats/cornrows-a hip hop style/flavor not seen from an NBA MVP esp in 2001--this has an effect on opts 2day." Anthony Morrow: "I'm hearin BubbaChuck is retiring?!?! Well OG u changed the game bruh the best 6 foot n under player ever, ull be missed" Przy okazji - Marc Stein opisuje kulisy negocjacji Iversona z Knicks, rozpoczętych podobno jeszcze kiedy Iverson był zatrudniony w Memphis. Podobno to właśnie deklaracja kontraktu z Knicks, na fajnym rynku, z fajnym trenerem, w legendarnym klubie, w którym byłby pierwszą strzelbą, nakłoniła Iversona do szybkiego i taniego (440 tys. zamiast 3 mln dolarów) rozwiązania kontraktu z Grizzlies. Po czym Knicks się rozmyślili... A pozostali menedżerowie - tak jak jakiś anonim z Zachodu, myśleli sobie tak: "If his name was something other than Allen Iverson, and I could depend on him getting 14-15 points off the bench -- hell, yeah, I'd sign that guy. It's everything else. He has to be the man. You're not the guy on your team anymore, AI."
czwartek, 26 listopada 2009, mrpw
Komentarze
Gość: quentin, cjq55.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/26 11:48:32
przestancie juz oplakiwac ta cipe, ktora nie rozumiala ze to gra zespolowa
Gość: Krys, proxy.sgh.waw.pl
2009/11/26 12:12:25
Cipe?...oj chłopczyku widać, że o NBA nie wiesz nic i przy takim nastawieniu nigdy się nic nie dowiesz..A.I. mimo niezaprzeczalnego egocentryzmu i "samolubstwa" był też niezaprzeczalnie jednym z najlepszych małyc graczy jacy kiedykolwiek wyszli na parkiet, a do tego najtwardszym...pamiętam mecz w którym Iverson złamał rękę w drugiej kwarcie i a mimo to grał do końca zdobywając 30+ punktów i po każdym zdobytym koszu mówił do E.Snowa "I have a broken arm" a potem bez żadnych przerw czy jakichkolwiek "odsiadek" na rekonwalescencje grał z ręką w gipsie i wciąż był jednym z najlepszych strzelców NBA... Iver to postać niezaprzeczalnie genialna, osobowość porównywalna chyba tylko z Shaq'em i Gil'em w swej kontrowersyjności("we're talkin bout practice...not a game not a game, that i would go out there and die for") and he did every night:)...więc proszę na przyszłość nie szafuj takimi terminami bo co jak co ale okreśkenie najtwardszego zawodnika w NBA w ten sposób świadczy tylko źle o Tobie...a tylko gwoli ścisłości dodam, że nigdy nie byłem fanem Iversona
Gość: Alex, mail.polskielng.pl
2009/11/26 12:29:29
Od samego początku jego kariery było wiadomo, że drużyna w której gra szans na mistrzostwo nie ma. Za dużo gry na sobie skupia, żeby zdobyć 30 punktów potrzebuje 40 rzutów. Nie jest może cipą, tylko upartym durniem, któremu bardziej zależało na jakiejś prywatnej wojnie z resztą świata niż na sukcesach drużyny.
Gość: Kirol, 194.181.196.23*
2009/11/26 13:07:20
Jak to mówi Zenon Telman jak widzi QW zabierał gre innym:)
Gość: pavelbo, pod2.uml.lodz.pl
2009/11/26 13:29:49
Nigdy zwolennikiem Iversona nie byłem, ale podziwiałem to co potrafił zrobić z piłką. Doskonale wyszkolony technicznie zawodnik, jeden z najlepszych na swojej pozycji, ale... No właśnie, jak już wielu sympatyków koszykówki zauważyło, jest to sport zdecydowanie zespołowy. I kiepsko wychodzi na tym ten kto tego nie zrozumie. A.I. błyszczał w Philadelphii przede wszystkim dlatego, że to był zespół złożony z zawodników dobrych, ale nie wybitnych. Wybitny był Iverson i pod niego wszystko było grane, ponieważ nie mieli wyjścia. Bez jego punków ten zespół nic znaczącego by nie osiągnął. W drużynach, w których więcej jest indywidualności, tak być nie mogło - vide Denver z Melo, czy Detroit z Ripem, Prince'm czy Wallace'm. Tam A.I. nie mógł grać pierwszych skrzypiec, bo strzelcy równie dobrzy już tam byli. I chwalić nalezy takich zawodników, którzy potafili zrozumieć podobną sytuację. Bryant wybitny koszykarz, ale aż miło patrzeć jak potrafi grać zespołowo. Coraz lepiej radzi sobie z tym Wade, nawet Lebron szaleje z asystami. A Artest, może nie ta półka, ale niesfornością mógłby przewyższyć A.I. Czy ci zawodnicy są gorszymi strzelcami niż A.I., czy posiedli mniej koszykarskiego rzemiosła. Nie, ale wiedzą, że koszykowka to gra zespołowa, wiedzą, że jak im nie idzie, to jest jeszcze ktoś kto potrafi rzucić. Gdyby A.I. to zrozumiał może miałby okazję jeszcze raz powalczyć o mistrza, a tak został odrzucony. Bo nikt nie chce zaryzykować popsucia atmosfery w drużynie. DRUŻYNIE. A przecież Iverson spokojnie mógłby pograć w Nowym Jorku, nawet w pierwszej piątce. Nate przecież i tak jest zmiennikiem, a taki rozgrywający jak Duhon, to jakby go nie było. Tam A.I. miałby szansę jeszcze troszkę pogwiazdorzyć. Miasto też temu sprzyja. Niby ryzyko prawie żadne, a marketingowo pewny sukces. Ale ktoś tam uznał, że mimo wszystko może lepiej nie. Pewnie z powodów, o których wcześniej już pisałem.
A osobiście jestem wściekły, bo mimo wszystko, gdy Iverson przechodził do moich Tłoków, to wierzyłem, że ta ekipa w tym składzie jeszcze coś osiągnie. Ale szybko mi przeszło. Muszę teraz patrzeć, jak Billups pięknie dyryguje w Denver, a Tłoki się sypią. Odszedł już Wallace, tylko czekam aż wytransferują Ripa i Princa (bo cos w kontuzję tego ostatniego nie chce mi się wierzyć). Zostaje ekipa, niestety ale bez charakteru Bad Boys, bo o Gordonie i Charlim V. nie można tego powiedzieć. To jest to co Iversonowi oprócz zdobywania punktów wyszło doskonale. I wcale nie jest mi go żal, bo miał wystarczająco dużo okazji udowodnić swoją przydatność dla zespołow, w których gał, ale jego ego było górą. Znacznie bardziej mi szkoda takich zawodników, jak Barkley, Stockton, Malone.
Gość: timac, eko252.internetdsl.tpnet.pl
2009/11/26 13:35:03
no ikona crossovera bez dwóch zdań..cipa no tak popatrz na Utube "połamałby" kostki każdemy,przy tym filigranowy,ktoś tu napisał,że oprócz MJ23 on miał ta iskrę w oczach. Zgadzam się Kobe jeszcze ją ma.A.I. miał pasję w oczach i grze a co tam samolub tacy też musza być. Imponował grą przy słabych warunkach. Przy warunkach Wade'a czy LBJ nie trudno być dobrym koszykarzem. A.I. dawał koszykówce to "coś" w co mali mogli uwierzyć i grać!Szkoda wielka szkoda.Osobiście myślę,że wróci.Chciałbym,żeby zrobił to z klasą,pokazał,że umie dostosować wiek i umiejętności do drużyny.Pozdrawiam.
Gość: , 83.2.218.21*
2009/11/26 13:41:33
Wszyscy prześcigają się w szacunie dla Iversona, a gdyby zapytać - ilu z nich chciałoby z nim grać, mieć go w klubie ?, odpowiedź brzmiałaby : żaden.
Bo Iverson był, jest i będzie, niewygrywalny. Nikt nie wygrywa z no-defense 6-footerem na SG, rzucającym 30 razy na 40 % i dominującym balon w 80 % posiadań. Nie ma takiej opcji. Isiah Thomas wygrywał, umiał rzucić 4o+w finałach, ale był pg rasowym, dobrym obrońcą, częścią zespołu, a nie wokalistą, który chce bandu, owszem, ale chce żeby band nie pchał się na scenę i gdzieś tam mu robił chórki i muzyczkę z końca estrady. Takiego egocentryka nie było w tej lidze nigdy. Nie wiem za co robić mu pożegnalne party... za to, że całemu pokoleniu sprzedał, za pośrednictwem mediów robiących z niego idola, wzór postawy sportowej : nie bronię, nie podaję, rzucam sam, zespół jest po to, żeby brzdąkać na boku, bo ja jestem królem podwórka i ja mam błyszczeć. Bo przecież zarabiam na klub cięzkie melony swoim wizerunkiem biżuteryjno-warkoczykowym, sprzedając swoje życie, swoje łzawe historie z dzieciństwa i resztę farmazonów. Ta postawa będzie legacy Iversona. I jego kiczowata matka i reszta licznej rodziny, z transparentem "mój chłopiec" panosząca się w hali jakby była u siebie w domu. I ten cyrk ostatnich 2 lat w Pistons i w Grizz, z mistrzowskim zakończeniem kariery "kocham koszykówkę, chcę grać, jestem w formie, zrobię wszystko dla tytułu, tylko dajcie mi startowe miejsce w zespole, bo jak nie, to się wycofam" :) Te trzy rzeczy będą go na zawsze określały. Nie jakieś mityczne "tffrdzielstfo", w które tylko dzieci wierzą, patrząc na to z jakich powodów opuszczał mecze w Pistons i Grizz. A te tzw. zderzenia boiskowe, po których Iverson leżał na podłodze, prowokował sam Iverson. Mało było sytuacji, w których naprawde ktoś go mocno potraktował. Sam się odbijał. Kiedyś w taki sposób rzucił się na Shaqa, który tylko przebiegał obok wracając do obrony i wręcz się uchylał. Iverson walnął o niego, runął z wrzaskiem, a sędziowie zagwiazdali faul, bo Shaq miał rękę nieco opuszczoną. Iveerson zbierał się z trudem, a świat pewnie kontemplował jaki on jest odważny, że się z Shaqiem starł. Bujać to my, panowie szlachta. To jest normalny klaun NBA. Tyle pochwał, a 3/4 ligi zwyczajnie się z niego nabija, bo jak można stawiać w taki sposób sprawe, porzucać klub z okazji grania z ławki ? Widział kto coś takiego kiedykolwiek ? Wielkim małym był Isiah, bedzie nim Chris Paul, Iverson był po prostu dziwadłem, a to nie jest to samo, co wielkość.
Gość: Bonifacy, fl30.internetdsl.tpnet.pl
2009/11/26 14:05:17
Tu zgodzę się z "Przecinkiem" AI dołącza właśnie do Wielkiej Trójcy: Starbury, Franchise i AI. Trzech wykolejeńców z wielkimi umiejętnościami. W sumie nie żal ich
2009/11/26 14:13:12
83: to nie jest tak jak piszesz. mniej szacun, bardziej żal, że facet tak utalentowany, tak nakręcony, tak zmotywowany, kończy karierę w taki sposób.
to jest właśnie paradoks Iversona - gdyby nie był taki jaki jest, to by tyle nie osiągnął (awans do finału NBA, tytuł MVP, średnia kariery 27+, itd.). Ale ponieważ jest taki, jaki jest - nie miał prawa osiągnąć więcej i musiał zakończyć karierę tak jak zakończył, czyli w fatalnym stylu. nie wykluczamy, że jakiś desperat się w styczniu / lutym znajdzie - ale kto by to nie był, nie wróżymy kolejnemu eksperymentowi Iverson powodzenia. Choć bardzo byśmy chcieli się mylić bo Iversona lubimy :-) 2009/11/26 14:14:34
Bonifacy: charakter podobny ale i Francis, i Marbury mogliby jednak Iversonowi co najwyżej buty czyścić. on jednak coś w NBA osiągnął - oni nic.
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/11/26 14:34:10
Na razie Iverson dzierzy nieoficjalny rekord NBA warty wiecej niz rekordy Stocktona uzbierane w 67lat czy 100pkt.Willta czyli wejscie z najwiekszymi patalachami do finalu.
Pamietam ten sezon jak dzis,bezradnego Kobego w kryciu Ivera w finale gdzie rzucil mu kolo20pkt.w 1kwarcie,by pozniej trener kompletnie zrezygnowal z bezradnego Bryanta i wstawil Lue,ktorego Iverson przeszedl pozniej jak leszcza po jumperze.Byl wtedy MVP i gral jak mlody Bog,no ale mistrzostwa nie zdobywa sie grajac z Ratliffami,Mutombami,Snowami,Lynchami tylko z Shaqami albo Gasolami/Bynumami/Odomami.Mogl miec pierscienie na kazdym palcu,ale mial pecha,jak Garnett w Minnesocie tylko,ze bez Bostonu.Pizdons dostali sweepa bez Iversona,Grizzlie to zart dekady.Szkoda nie wykorzystanego talentu ten"indywidualista"miewal sezony po 7-8 asyst na mecz,i to prawdziwych asyst gdzie sciagal krycie i wystarczylo dopelnic formalnosci przy 30ppg.Tylko James i Wade notowali podobne osiagniecia,no i O.Robertson pol wieku temu.Indywidualnie Iverson ma swoje tam rekordy"4przylozenia w 1meczu",znaczy "4razy krol strzelcow"itd.wiec tak do konca o zmarnowanej karierze nie mozna mowic,bo przez ponad dekade miazdzyl,tylko pozostaje niesmak,ze stal sie taki drugim Stocktonem z cyferkami bez mistrzostwa,w wypadku Stocktona-ok dla niego to max.ile mogl osiagnac,dla Iversona to jednak porazka bo potencjal mial znacznie wiekszy.
Gość: , 83.2.218.21*
2009/11/26 15:08:22
Porównywanie Iveersona do Garnetta albo Bryanta pod tytułem : oni mieli partnerów, to wygrywali, a on niby nie miał, więc nie wygrał nigdy, jest absurdem - po pierwsze dlatego,ze Mutombo, Snow i Lynch, to byli idealni dla niego partnerzy, a po drugie - Iverson nigdy sam nie chciał nauczyć się być częscią układanki, a nie jej największym, dominującym kawałkiem; no i czy ktoś wyobraża sobie, że Bynum, Odom, Gasol i Ariza/Artest zapi.erdlają na Iversona, który daje im raz na jakiś czas powąchać piłkę ? Ten ktoś musiałby być niespełna rozumu. Kiedy Kobe tak grywa, a miewa ciągle ciągoty, oni to cichaczem akceptują, gdyby to zrobił taki Iverson, to by zespół go sam do pionu ustawił i ktoś by się musiał wynieść - albo oni, albo on, a jeśli oni, to przyszliby za nich Mutombo, Lynch i Snow... i kółko się zamyka.
G.wno "pamiętasz ten sezon", prawdziwek - jakbyś pamiętał, to byś pamiętał serie z Bucks, Raps, w których Iverson miał pojedyncze wyskoki po 45-55 punktów, a do tego kilka, jak nie kilkanaście, meczów ze skutecznością 30-40 % z 30 rzutów. gdyby nie obrona tych Mutombo i Snowa, to by Sixers wylecieli już z Pacers, a najpóźniej z Raps, Buckśów by nawet nie liznęli. Fani Iversona mają dziwny zwyczaj - dostają apopleksji nad tym trafionym rzutem w g1 Iversona, po którym przeszedł nad Lue, a zapominają, że przed tym rzutem Lue zupełnie zakneblował Iveersona, zmusił go do kiepskich rzutów, sam zdobył bodajże 10 punktów, a w następnych meczach Iverson w ogóle nie miał na niego pomysłu. A Bryant nie był bezradny, robił wszystko, zgodnie z kanonami sztuki defensywnej, tyle że Iverson odstawiał "jenningsa"i wszystko mu wpadało w ciemno, nawet z rękami na twarzy; nawet to co seriami beztrosko pudłował w poprzednich seriach i tio co, w znacznym procencie, knocił w kolejnych 4 meczach finałów. 7-8 asyst - pięknie, jak się ma piłkę 80-90 % czasu posiadań swojej drużyny, to się można dochrapać tylu asyst, czemu nie. Inna sprawa, że przy Iversonie można było tylko rzucać z miejsca, a nie kazdy jest Kylem Korverem i niektórzy potrzebują poczuć piłkę, zagrać zagrywkę, wykonać podanie, poczuć się w tym ataku. Przy Iversonie było to nierealne, mozna było najwyżej cisnąć na zimno, no chyba, ze ktoś postawi tezę,że w obronie się powinni rozgrzać do rzucania piłką w ataku :) gdyby Iverson nie był taką żyłą, to by został np. Stackhouse z nim ten zespół na 2001 rok mógł być znacznie lepszy. Tyle, że Iverson musiałby się posunąć, zejśc z ego, zając się rozgrywaniem, a nie rzucaniem na potege. Na to go stać nie było. Za duża z niego gwiazda była ;)
Gość: hatamoto_77, chello087206028091.chello.pl
2009/11/26 15:28:22
w dodatku naprawdę konkretny team miał w denver. jak dobry, widac było po tym jak drużyna zaczęła grać gdy zmienił go billups. gdzie byli nuggets z allenem a gdzie sa teraz. jeden zawodnik wiedzący na czym polega kszykówka zrobił całą różnicę
...zreszta detroit w meczach sprzed transferu było byli porażki.
Gość: hatamoto_77, chello087206028091.chello.pl
2009/11/26 15:29:06
byli bez porażki miało być w ostatnim zdaniu
Gość: adas, brzozowa-k-ce35196223077.c196.msk.pl
2009/11/26 15:43:33
W przypadku Detroit AI był tylko ostatnim elementem, ta układanka waliła się wcześniej. A trade był chyba po tygodniu rozgrywek.
Najcelniej problem z Iversonem podsumował Ten Drugi, Który Dziś Pisze, w pierwszym komentarzu. Aha, i uważałbym z porównywaniem z KB. Bryant taki miły i sympatyczny dla otoczenia stał się gdzieś w 11 sezonie w NBA. A i tak potem chciał emigrować na Pluton.
Gość: tulipanowa17, 80.50.234.3*
2009/11/26 15:47:13
kurcze, ten lue aż tak źle a.i. to chyba nie krył. raczje pamietam tamte mecze i cieszyło mnie że schodził bryant. skoro on sobie nie radził to tym bardziej lue sobie nie poradzi - myślałem. a tak raczej nie było. na kazde 2 punkty iverson musiał solidnie przy lue zapracować i klepać te 23 sekundy żeby na koniec odpalić. a reszta patrzyła. raz, drugi, trzeci wejdzie. ale nie w serii ani tym bardziej przez całą kariere. szóstki grały wyjątkowo siermiężną koszykówke za czasów a.i. A każde zwycięstwo rodziło sie w cieżkich bólach. denver wszystko zweryfikowało. nie wspominając detroit.
Gość: hatamoto_77, chello087206028091.chello.pl
2009/11/26 15:48:51
@adas
z detroit racja, to były raptem dwa mecze chyba. bardziej chodziło mi o to, co zmieniło się w denver i że miał tam Iverson zawodników z potencjałem na bardzo mocną drużynę.
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/11/26 16:28:50
" Mutombo, Snow i Lynch, to byli idealni dla niego partnerzy" Hahaha to byli przecietniacy ligowi falszywku,idealni do dorabiania debilologii,ze AI byl niezdolny do mistrzostwa,i ze monopolizowal gre kolesi ktorych pilka parzyla w rece.
Tak Ariza akceptowal Bryanta,ze zmienil klub.Bryant bez supportu by zaginal w akcji,monopolizowal gre jak sie dalo miewal po10rzutow z rzedu,ale klasowych graczy sie nie monopoluzuje,dlatego z przyjsciem Gasola skonczyl sie ten wiejski dworek. Ty gowno pamietasz przecinek bo dobrych meczow AI bylo3razy wiecej niz zlych.A w defensywie sam Iver zapierdalal majac,np9przechwytow z Pacers. Taaak Lue zakneblowal Ivera ,ze ten mial ze 30pkt.w ostatnich 3kwartach+OT:)))))To sie nazywa przecinkowski knebel. "A Bryant nie był bezradny, robił wszystko, zgodnie z kanonami sztuki defensywnej" :)))))) I dlatego do konca serii kryl Snowa czy McKie.Bryant gubil sie na screenach jak dzieci w supermarkecie,byl spozniony o 2 tempa,i trener nie mogl na to pozwolic i wprowadzil najszybszego swego grajka. Tak 90%:)) A Bryant z Parkerami i Smushami dzielil sie po rowno. Na pewno Korverami nie byli ceglarze Hughes,Snow i cala reszta. NBA to nie twoje podworko przecinek,od zagrzewania to jest rozgrzewka.Jakby ktos sie tlumaczyl,ze sobie pilki nie pomacal przed rzutem w NBA i dlatego pudlowal to by sie skompromitowal publicznie jak ty masz to w zwyczaju.
Gość: banco, 212-87-13-74.sds.uw.edu.pl
2009/11/26 16:43:58
Ogromna strata dla NBA.Dzięki za wszystkie mecze w 76ers Allen.
Gość: Czaszka Wodna, 78.9.38.*
2009/11/26 17:15:18
a tacy gracze jak Anthony Nene Martin Jr. Smith , czy w później Prince Hamillton Dice Wallece to źli partnerzy?? jak w 76 do szczęścia brakowało mu tylko odpowiednich partnerów to czemu z tymi grajkami nic nie osiągnął??? 1 runda playoff i do domu , taki kozak wielki??? Mutombo nie był żadnym przecietniakiem był jedny z lepszych centrów napewno nie wiele gorszym, o ile nie równym niż, B.Wallece w czasach gry pierwszej w Detroit. Dlaczego tak sie stało, że nie stworzył z STack-iem morderczego duetu który poprowadził 76 do 5 tytułów mistrza co staneło na przeszkodzie??? idiotyzm władz 76 czy konflikt wywołany przez ivera?? - Iver to świetny umiejętnościowo koszykarz ale kiepski team player mogl zostać sprinterem to by może coś wygrał
pytanie panie Truth proszę o szczerą odpowiedź - który inny tak wielki allstar jak Iverson , przyszły HoF , został olany przez wszystkie kluby NBA w wieku 34 lat ??? komu jeszcze sie przydażyło ze mając karte zawodniczą w ręku nie chcąc wcale duzych pieniędzy i będąc jednym z "najlepszych" w histori kosza nie mógł znaleźć zatrudnienia a wieku ok 34 lat (powtarzam a nie przed 40?) znajdź mi takiego drugiego, a jeśli nie bedziesz w stanie to zastanów sie dlaczego to właśnie Iverowi przydażyło sie to jako temu pierwszemu (sugeruję odp przepraszam)
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/11/26 18:27:50
Iverson jest za dobry,na granie w slabych zespolach na tym etapie kariery i te kluby dobrze o tym wiedza" Trzymamy się wytyczonego planu. Patrzymy w przyszłość. Sądzę, że New York to nie jest obecnie dobre miejsce dla Iversona. Allen powinien iść do zespołu z którym będzie walczył o wysokie cele albo play off. Po prostu jest za dobry dla nas w tym momencie - dodał prezydent NYK Donnie Walsh" www.sport.pl/koszykowka/1,65086,7282325,NBA__New_York_Knicks_nie_chca_Iversona.html
A ci co walcza o mistrzostwo maja sie calkiem niezle,wiec zmian nie potrzeba,ale tylko glupiec moze stwierdzic ze Iverson nie moglby sie odnalezc w takim zespole,skoro Alstony,Fishery,Williamsy,Hille maja takie mozliwosci.Iverson nie mial szczescia za mlodu czemu na starosc mialoby byc inaczej?
Gość: marcin, host-83-2-12-17.tvteletronik.pl
2009/11/26 18:28:11
the truth - iverson nie gral dobrej obrony, przechwyty zdobywane byly u niego na wypadach, z ktorych polowa konczyla sie niepowodzeniem i caly zespol byl przez to gleboko w dupie, raz udalo mu sie 9 razy i od razu pewnie Twoim zdaniem zasluzyl na DPOTY?
wystarczyl silniejszy pg/sg i ai mogl sobie dookola niego poskakac, a nie pracowac w obronie :D
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/11/26 18:44:57
AI wygrywal klasyfikacje przechwytow,a nie mial 1wyskok.Obronca byl b.dobrym na poczatku kariery,nie do krycia SG ale PG i team defense,dopiero pozniej wraz z rozwojem ligi i swoim starzeniem sie stawal sie coraz slabszy.
Gość: cwaniak, aatd157.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/26 21:27:28
Ale Alstony i Fishery mają pokorę.
"Tak Ariza akceptowal Bryanta,ze zmienil klub.Bryant bez supportu by zaginal w akcji,monopolizowal gre jak sie dalo miewal po10rzutow z rzedu,ale klasowych graczy sie nie monopoluzuje,dlatego z przyjsciem Gasola skonczyl sie ten wiejski dworek. " Pomijając to, że KILKUKROTNIE przytaczane były tu artykuły o tym jaki wpływ miał Bryant na Lakersów, jak wdzięczny był Ariza za treningi, co nie?No i to, że Bryant wolał Artesta z którym się lubili i który jest bardziej doświadczony(spójrz na Arizę w Houston teraz, gdy przestał być quasi Pippenem a musi ciężar gry mieć na swoich barkach)i lepszy od Arizy toteż pikuś. Jeśli uważasz że nie trzeba obyć się z piłką przed rzutem to znów udowadniasz, że jedyna twoja styczność z koszykówką jest za pośrednictwem TV. Co do Iversona to nigdy go nie lubiłem - wkurzały mnie te jego, wielokrotnie tu wymieniane, wady. Ale bardziej denerwuje mnie to, że pokazując że 6footer może rzucać po szaleńczych akcjach i nie zawsze musi bronic dał sygnał młodym dzieciakom żeby tak grali. Na pewno to nie była do końca jego intencja, ale za czasów Iversona wszyscy chcieli być tacy jak on i niektórym to niestety zostało. Zamiast rozegrać normalnie akcję lecą jak charty i próbują jednym podaniem rozwiązać cały problem budowania ataku. Oczywiście z przerwami na bezsensowne jumpery. Taka dawka mojej żółci.
Gość: Christo, 94.78.153.4*
2009/11/26 21:34:25
ja wiem ,ze polska ortografia jest trudna, ale niektórym komentatorom polecam POWRÓT do szkoły zamiast bełkotliwego mądrzenia się. Nie da się Was czytać panowie analfabetyzujący krytycy, Iversona było przynajmniej miło oglądać na parkiecie.
Gość: Yossarian, adlb36.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/26 21:51:55
Pamiętam jak oglądałem kiedyś NBA Action (wtedy chyba w TVN) i puścili materiał poświęcony Iversonowi. Kiedy przychodził do NBA powiedział: "Zawsze chciałem rzucać jak Larry, skakać jak Mike, dryblować jak Isaiah, podawać jak Magic". Od tamtej pory śledziłem karierę Iversona i starałem się w każdym meczu odnaleźć potwierdzenie jego buńczucznych zapowiedzi. Technicznie nie odbiegał od koszykarzy, których postawił sobie za wzór, jednak nie posiadł nawet odrobiny oleju w głowie, jakiego tamci mieli pod dostatkiem. Na pewno trzeba mu oddać jedno - jeden z najlepszych w historii, być może najlepszy koszykarz poniżej 185 cm (biorąc za kryterium umiejętności czysto koszykarskie). Jak wielu przedmówców zauważyło - lider beznadziejny. Mentalność wiecznego dziecka slumsów nie pozwoliła mu tym liderem zostać. Bo lider, oprócz solidnych statystyk, musi często opieprzyć kolegów z drużyny, zmotywować ich itp. A jaki zawodnik potraktuje poważnie opieprz, jaki serwuje mu gościu z warkoczykami na głowie, wytatuowany, pooblepiany, który lubi sobie czasem zapalić gandzię i pobawić się giwerą z kumplami w ciemnej bramie.
Mimo wszystko lubiłem Iversona, podobał mi się styl jego gry: potworna szybkość, zabójcze crossovery, fajne dunki w początkowej fazie kariery. NBA na pewno traci jedną ze swoich ikon, bo AI stanowił postać niezwykle barwną i niepowtarzalną. Tak jak nie będzie drugiego MJ, Magica, Larrego, tak nie będzie już drugiego Iversona. Ogólnie...dzięki Allen, chociażby za występ w tym ostatnim z wielkich Meczy Gwiazd: www.youtube.com/watch?v=_cr3CZDVCgk
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/11/26 21:52:21
Napisz mi lepiej cwaniak jak wspaniale gra Manchester bez Ronaldo i ile mial punktow o tej samej porze rok temu zamiast krytykowac bezmyslnie jednego z najlepszych strzelcow w historii ligi za gre w ataku.I najlepszego strzelca wsrod 6footerow ever,pewnie sam masz wiecej wzrostu od AI tak jak i przecinek ale talentu starcza wam tylko na rzut gatkami do kosza z bielizna z 1metra i wylewanie zolci w necie.
Gość: cwaniak, aatd157.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/26 22:23:13
No, ale chociaż na wrzucenie całej bielizny nie potrzebuję oddawać 30 rzutów.
2009/11/27 00:27:55
Widzę, że niektórzy już zapomnieli jak to całkiem niedawno Bryant grał sam, rzucał skąd popadnie i jakie wyniki miała w tej sytuacji drużyna. Sam mówił, że odchodzi bo jest lipa. Ale co tam, dostał Gasola, Lakers zaczęli grać zajebiście i wszystko jest cacy. Nagle dobry pan Bryant dzieli się piłką i wszyscy są szczęśliwi. Nagle jest on super zawodnikiem, po prostu wzorem dla innych.
Iverson natomiast dostał etykietkę tego, co nigdy nie podawał, psuł atmosferę i w ogóle był złem wcielonym, a bez niego Mutombo i Snow to na pewno wygraliby ligę. Dzięki Iversonowi 76'ers wycisnęli 120% możliwości, z Lakers przegrali, ale to już były zbyt wysokie progi. Co do Denver i Detroit. W Nuggets drużyna była postawiona na głowie, sami strzelcy a nie było za bardzo komu rozegrać, pod koszem jeszcze w tamtym czasie też nie było tak wesoło. W Detroit też postąpiono bezsensownie oddając Billupsa, który trzymał to wszystko w kupie a biorąc Iversona, który rozgrywającym raczej nie jest. Także to też nie miało prawa wypalić. Co do tematu właściwego czyli emerytury Allena to napiszę tylko tyle, że myślałem, pewnie jak wielu, że inaczej to będzie wyglądało. Smutno, coś się kończy. Mam wrażenie, że coraz mniej jest w lidze takich graczy - wyrazistych, których można kochać lub nienawidzić, ale którzy czynią grę pasjonującą.
Gość: quentin, dki194.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/27 00:29:54
haha, genialny diss Cwaniak :D Propsy.
2009/11/27 01:22:52
He he Znalazł sie fan Iversona, który wszystkich opieprza, bo mu idolka krytykują.
Nie będę się tu zbytnio rozwodził, ale "Answerowi" zawsze brakowało czegoś do zdobycia upragnionego mistrzostwa. Najwięcej osiągnął z "rzemieślnikami" z Filadelfii i coś w tym jest. Być może po części dlatego, że miał wtedy znakomity okres gry, ale jak dla mnie przeważało jego ego. Przecież jak Garnett poszedł do Bostonu to robił wszystko żeby zdobyć pierścień. Grał sobie po 30 - kilka minut, rzucał po kilkanaście punktów, a nie po ponad 25 jak w Timberwolves. Wiedząc, że ma w drużynie kolegów takich jak Ray Allen i Paul Pierce schował po części swoje indywidualne ambicje o statystykach do kieszeni, dla dobra zespołu. Oglądając AI w Denver a potem w Detroit widac było, że to ten sam kazus co Marbury, tylko może nie aż tak uwypuklony. Ten drugi deklarował po przyjściu Larry'ego Browna, że zmieni swoje podejście, po to, żeby Knicks zaczęli grać lepiej, że stanie się nowym Billupsem. Oczywiście pamiętamy jak się to skończyło. U Iversona też kończyło się na deklaracjach, że liczy się dla niego dobro drużyny, itp. To było tylko takie gadanie. On po prostu musiał mieć piłkę i rzucać, a w obronie w ostatnich latach grał praktycznie na stojąco.Nie potrafił zaakceptować roli wchodzącego z ławki. Prawdę mówiąc sam bym go nie zatrudnił i zdziwiłbym się gdyby ktoś inny w NBA podjął takie ryzyko. Nie mniej cieszę się, że ktoś taki jak on w tej lidze był przez tyle lat. To była osobowość, fenomen. Przez lata był niepowstrzymany w ataku, pokazywał niebywałe umiejętności, ubarwiał całą NBA. Za to jestem mu wdzięczny, choć do moich ulubieńców nigdy nie należał.
Gość: Kassad, static-81-219-99-114.devs.futuro.pl
2009/11/27 08:13:16
Yossarian dzięki za link, w drugiej akcji widać jakim zawodnikiem był AI. 3 wysokich czeka na podanie nad kosz a on sam bawi się z obrońcą i kończy akcję, prawdziwy MISZCZ;)
Gość: timac, eko252.internetdsl.tpnet.pl
2009/11/27 09:07:08
CWANIAK to jest gość. No faktycznie widać z koszykówką to masz styczność. Budowanie ataku. Jak ja to słucham te zagrywki monotonne, ta schematyczność to dramat koszykówki. Owszem trzeba grać zagrywkami, ale AI własnie lubił łamać schematy i grał nieprzewidywalnie. A tu pisze CWANIAK, że młodzi się wzorują i grają samolubnie. Lepiej kłaść im do głowy schematyczność i potem patrzeć jakie mamy diamenty w PLK i innych ligach.Gratuluje.
Gość: cwaniak, aasc224.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/27 10:33:45
@timac
Jest różnica między budowaniem ataku, a grą schematami. Jeżeli ktoś biegnie na pałę pod kosz i próbuje potem podać za plecami albo po obrocie albo po prostu dynamicznie oddać na obwód to okej - jeśli mu to wychodzi w 8 przypadkach na 10. Niestety większości "młodzieży" udaje się to mniej więcej w połowie przypadków, gdy grają z kimś innym niż bandą streeballowców. Możesz teraz powiedzieć, że chodzi o to żeby próbowali, ale sam dobrze wiesz że nie można mieć tylko tego typu zagrywek w swoim arsenale. Mi największą przyjemność sprawia budowanie ataku, ale nie gra schematami, upraszczając w dużym stopniu - gra bez piłki, pokazywanie się rozgrywającemu, szybkie rozrzucenie piłki i czasem wykonanie jednego podania więcej, niż spodziewają się obrońcy. I tyle - schematów tu nie ma, no chyba że zagranie pick n roll nazywasz schematem. A nieprzewidywalna gra jest pożądana wtedy, gdy jest skuteczniejsza od przewidywalnej. A u Iversona bywało z tym bardzo różnie.
Gość: timac, eko252.internetdsl.tpnet.pl
2009/11/27 12:11:54
no z tym to się akurat zgodzę,wcześniej nie precyzowałeś. Nasza koszykówka niestety u podstaw własnie cierpi na schematyczność. Potem są przepraszam za słowo "twory" koszykówkonibypodobni. Nie potrafią decyzji podjąć, nie są przebojowi. No bo jak nie ma tego co trzeba zagrac to co gramy?Ja mam takie wrażenie. Chodzi mi o nasze podwórko, że tak powiem.Próżno wypatrzeć takiego Rubio u nas lub tego typu młodzieniaszków.Są wyuczeni cięzkiego rzemiosła nic swojego, bo to karalne u trenera, zero zabawy z piłką u nas ona przeszkadza.Zdarłem z tematu. Nie zmienia faktu dla mnie AI mimo tylu wad miał ta iskrę, która robiła różnicę.
Gość: , 83.2.218.21*
2009/11/27 13:50:12
Wielkie brawa za filtr antyspamowy. Blokuje posty, bez choćby jednej k.urwy w tekście, lepiej niż Mutombo.
Gość: , 83.2.218.21*
2009/11/27 14:01:35
Moze przepuści chociaż FG Iversona z meczów playoffs 2001, w których, jak dumnie rzecze prawdziwek, "prowadził samotnie bandę nieudaczników do Finałów" :
v Pacers 7-19, 15-27, 11-28, 10-31 v Raps 11-34, 21-39, 7-22, 10-30, 21-32, 6-24, 8-27 vs Bucks 13-35, 5-26, DNP, 10-32, 5-27, 14-33, 17-33 vs. LAL 18-41, 10-29, 12-30, 12-30, 14-32 Wielki Ceglarz, któremu się zdarzyły 3-4 dni konia.
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/11/27 14:32:27
Podaj jeszcze ile mial asyst i podan po ktorych Snow walil airballe z czystych za 3.Ile razy dostal porzadne podanie a ile razu sam sobie kreowal pozycje strzeleckie.Ile meczow wygral w RS i jak wygladaly kariery tych szarakow przed i po.
Gość: cwaniak, aatl199.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/27 14:32:59
Oj czepiasz się - 562 punkty na 661 rzutów z gry to chyba nie jest tak mało:)
Gość: , 83.2.218.21*
2009/11/27 15:04:13
Snow w playoffs'01 rzucał 7 razy za trzy. Nawet jeśli były to same airballe z podań
iversona, to nie ma o czym mówić. Assyty ? 134. Snow 102, Mc Kie 121. mieli oni piłkę rzadziej niż Iverson. ILe razy AI trafiał z ich asyst po zasłonach od wysokich - wiele razy :) Grał tak jak lubił, jak chciał grać. RS mnie w tym momencie nie obchodzi. Tak jak kariery Snowa i Mc Kie późniejsze i wcześniejsze. Najlepsze lata oddali Iversonowi.
Gość: , 83.2.218.21*
2009/11/27 15:11:55
P.S : a co najlepsze, robisz sobie dobrze przy rzucie Iversona v. Lue, który tak naprawdę nie był winnerem, a dworujesz sobie ze Snowa, który zapewnił Sixers w ogóle dogrywkę w tym samym meczu. Tak - zrobił to Snow akcją 2+1,w momencie, kiedy Iveerson był całkowicie na offie, (tak, 4q G1 Finałów'01 pan Wielka Cegła rzucił całe 3 punkty). "Nieudacznicy, których Iverson heroicznie w pojedynkę na plecach do finału dociągnął" obronili mecz, za który Iverson potem zbierał honory.
Btw, g6 z Bucks i 14-33 AI niech nikogo nie zmyli - Iverson zaczął trafiać wtedy, jak było już po meczu, do momentu kiedy Bucks trzymali defense miał poniżej 30 %. 2009/11/27 15:50:54
Kibice Hawks domagali się felietonu, to go dostali. Od razu spadek z I miejsca w konferencji na 4 i seria dwóch porażek + pierwsza porażka u siebie. NBA - where amazing happens :)
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/11/27 16:49:41
7 razy za 3 rozgrywajacy dobre:))))) A ile razu bal sie rzucac jak mu Iverson wystawial,56? Nie dosc wiec,ze rzucal najwiecej to jeszcze asyst mial najwiecej,brawo.
"Grał tak jak lubił, jak chciał grać" A skad ty wiesz co lubil,moze lubil dobrych graczy a nie bande przecietniakow?Bo wielokrotnie podkreslal,ze zespol trzeba wzmocnic. Ty sie spuszczasz chlopcze nad Lue co przez 5-10min. zatrzymal Iversona,a pozniej zostal ograny i upokorzony. Sam jestes 2+1 IQ.Ja pisze ,ze gral z przecietniakami przez LATA gry a ty wyskakujesz z 2+1 w 1akcji?:)))) Czy to bylo jedyne 2+1 Snowa w calej karierze z Iversonem,czy moze Lebrona tez tak zacnie wspieral? Iverson rzucil prawie polowe punktow,mial 6asyst i5przechwytow,jako "ceglarz"mial 9/9z osobistych a w dogrywce rzucil 7pkt.tyle co Lakers,tyle w temacie one man show. "RS mnie w tym momencie nie obchodzi" Jasne najlepiej wybierac pojedyncze mecze niz spojrzec z szerszej perspektywy.
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/11/27 16:55:29
Co do one-man show to chodzilo o Sixers,bo Shaq robil co chcial z Mutombo po drugiej stronie parkietu.
Gość: cwaniak, aatl199.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/27 16:56:41
Nie rozumiem po co Iverson wystawiał piłkę na rzut za 3 graczowi o którym wiedział że nie jest w stanie tego zrobić(bo wolał rzucać bliższej odległości) w przeciwieństwie do np McKie.
2009/11/27 19:36:01
tak poza dyskusją to w ogóle możecie mi wytłumaczyć na czym polega fenomen tego rzutu a.i. nad lue? owszem, fajny cross ale takie rzeczy widuje się na co dzień, a że lue się potknął przy próbie zastawienia i iver dumie nad nim przeszedł to niczego nie znaczy:)
Gość: bec, client-82-13-27-20.brhm.adsl.virginmedia.com
2009/11/27 20:45:00
"W Nuggets drużyna była postawiona na głowie, sami strzelcy a nie było za bardzo komu rozegrać" - tak dobrze powiedziane.
To jest (byla:() wlasnie najwieksza wada AI jako koszykarza nawet abstrachujac od jego charakteru - byl pg ktory nie rozgrywal lub sg ktory nie bronil lub nawet w niektorych przypadkach nie mogl bronic ze wzgledu na warunki fizyczne. Wyobrazcie sobie mecz play off LA lakers vs. ktos tam - dzisiejzy Kobe kryty przez dzisiejszego Ivera? - jeden wielki missmatch. Zawodnika takiego typu ciezko przypasowac do jakiejkolwiek druzyny w nba.
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/11/27 23:55:17
Cwaniak-Some guys are open for a reason jak to mowia komentatorzy,Snow byl tego typu kolesiem co bylo zenujace bo byl PG a nie C i utrudnial gre partnerom,jak Iverson byl podwajany i tylko Sniezek byl wolny to komu mial podac?
Gość: , 83.2.218.21*
2009/11/28 11:21:31
Prawdziwek
Nie wiem za bardzo czego chcesz dowieść. Snow 3/4 energii zużywał w obronie, która była nr 2 na liście najważniejszych powodów sukcesów Sixers ówczesnych (nr 1 to oczywiście trener Brown), ułatwiając życie Iversonowi, który miał piłkę przez 80 % czasu ataku Sixers. Snow nie musiał rzucać za trzy, wystraczy, ze ciskał stamtąd cegły sam Iverson. Miał za to dobry półdystans i gra była tak ustawiona, że Snow rębał właśnie z 6 metra, a nie walił z daleka. Lepsze 2-3 z jumperów niż 1-5 za trzy. Szkoda, że inni w tej lidze nie są tak rozumni jak Eric był wtedy, liga byłaby na wyższym poziomie, gdyby rózni ludzie rozumieli, na czym się znają i co umieją, a do czego drygu za wuja nie mają. Opowiadanie bajek, że Iverson chciał mieć wtedy ze dwóch scorerów 16-18 shots/game jest bzdurą. Wszyscy wiemy, i wiedzieliśmy wtedy, że on nie chce się chwałą i piłką dzielić z nikim i żadni strzelcy dodatkowi nie są mu potrzebni. W dodatku, jak by to zmieniało zespół ? Wyeliminujmy pracusiów Hilla i Snowa, którzy robili świetną obronę i nie narzekali, ze w ataku są głównie statystami przy Wielkiej Cegle, wstawmy dwóch bardziej utalentowanych ofensywnie, którzy nie wnoszą takiej obrony i Iversona dodatkowo unieszczęsliwiają, bo zabierają mu połowę rzutów. I co dostajemy ? Phoenix Suns bez Nasha, czyli 1-4 z Raps, albo nawet 2-3 z Pacers w 1 rundzie. Sam Mutombo by tego nie uniósł. Nie popisuj się epitetami przez internet, bo mnie tylko rozśmieszasz. To po pierwsze. Akcja Snowa vs. akcja Iversona, obie w G1, o "latach gry", to ty sobie coś tam piszesz i wyobrażasz. Tak, a w 4 kwarcie ten sam Iverson miał tylko 3 punkty, foroswał rozpaczliwie przeciw Lue, zabrał mu tenże Lue 2 albo 3 piłki, a akurat Lakersi zaczęli lepiej grać. A Sixers do OT dociągnął duch święty. W OT Lakersi zdobyli tylko 7 pkt, bo się oczywiście zapatrzyli w nowy wzór warkoczyków Iversona. Obrona Sixers, Brown, poświęcenie, intensity, praca całego zespołu. Pi.pka, Iverson im wygrał, bo trafił na Lue kosza - wersja historii, której nawet IPN by się zawstydził :) A co to "szersza perspektywa" z RSem, kiedy mowa o playoffs ?
Gość: , 83.2.218.21*
2009/11/28 11:29:42
P.S : ty się prawdziwek zastanów lepiej ile Snow wybronił za Ai na własnej połowie (zapominasz, że koszykówka polega w 50 na 50, na ataku i na obronie, a nie 90-10), ile razy Snow bywał wolny, a Iveerson mu piłki nie podał, albo z jego podania sam spudłował, a jak wiemy pudłował jak szalony.
Sugerowanie, że 4-5 spudłowanch rzutów Snowa szkodzi zespołowi jakoś szczególnie, a 10-32 Iversona nie szkodzi w ogóle jest błazenadą. Jak Iverson był podwajany, to Snow stał na 6 metrze i czekał na swoją ulubioną półdychę, a nie cofał się na 10 metr,żeby udowadniać światu, że jest dotknięty ręką boga. Poza tym, większość zespołów kryła Iversona 1 na 1 godząc się na rzuty jego z dystansu i koncentrując się na kontestowaniu jego penetracji, co sprawiało, że podwojenia nie było za częste, a FGs Ai bardzo przeciętne, jak na tyle rzutów. Warto zwrócić uwagę, ze te dobre mecze w playoffs tamtych (01) miał tylko wtedy, kiedy siedział mu jumper.
Gość: maciek, staticline18454.toya.net.pl
2009/11/28 14:19:49
bardzo dobre spostrzeżenia panie 83. Ja AI nie lubiłem za bardzo, ze względu na sposób bycia i grania. Nie chciałbym z nim poprotu grać w jednym zespole.
Jednak znaleźli się głupcy, którzy chcieliby go zatrudnić. Przebudowujący się76ers co ciekawe. Sprzedaż koszulek ważniejsza od wyników zespołu...Iguodala, Lou Williams i Brand na pewno się cieszą. Co do grania AI z innym scorerem - widać to było w Denver, widać to było chociażby jak grał z trupem Chrisa Webbera. Nie wyglądało to najlepiej. @83 - musisz zrozumieć, że zawodnicy dzielą się na idoli i dobrych koszykarzy, których nikt nie zauważa. Iverson był idolem całej masy. Pojawił się w czasach posuchy, pojawił się w czasach, w których nasze społeczeństwo chłonęło kulturę Hip-Hop. Nic dziwnego, że wiara go lubiła i nadal lubi. Nie mój styl, dlatego w odróżnieniu do Kobiego, nawet go nie cenię. Kobasa zacząłem cenić jak cholera, bo 31 lat na karku, kilka pierścieni, a facet całe lato pracuje nad nowinkami w swojej grze...takie zachowania cechują tylko wybitne jednostki. fantasysport.wordpress.com/
Gość: , cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/11/28 20:18:34
"w obronie, która była nr 2 na liście najważniejszych powodów sukcesów Sixers ówczesnych (nr 1 to oczywiście trener Brown":))))) Te sukcesy to 1final na 10 lat gry Iversona w Sixers,partnerzy Billa Russella i Magica by popadli w kompleksy z wrazenia:)))))
Snow-McKie-Jones-Hill-Mutombo z lawy McCuloch,Ollie czy zoltodziob Bell to sa tworcy sukcesu w postaci finalu:))))))))) Kij tam z jakims MVP.Ale w koncu jesli "David Villa jest pilkarzem jednego meczu i dzisiejszym O.Salenko" a "Iverson byl wielkim ceglarzem co mial 3-4mecze konia" to rownie dobrze moge isc do zoo i "podyskutowac" z malpa na pewno niczego glupszego nie uslysze. Zobaczymy jak Bobkom pojdzie maja teraz najlepsza obrone w lidze i coacha Browna jesli nie wejda do finalu czy polfinalu chocby konferencji to znaczy po raz kolejny,ze majaczysz marny prowokatorze.
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/11/28 20:37:49
Maciek a co maja Sixers do stracenia,numerek w drafcie?
PS.Nie podpisalem sie w poprzednim poscie.
Gość: , 83.2.218.21*
2009/11/29 12:47:54
Pisałem o "sukcesach", a ile ich było, to jest rzecz na inny temat, więc czytaj ze zrozumieniem, z łaski swojej.
Nie zawsze zestaw nazwisk mówi coś o zespole jaki ci gracze tworzą. Szczególnie laikom. Bo każdy kto trochę o NBA ma pojęcia wie dobrze, że Snow, Mutombo, Mc Kie czy Hill to byli odpowiedzialni, dojrzali, zespołowi, bystrzy gracze. Niekoniecznie błyskotliwi w ataku, ale nadajacy się do stworzenia prawdziwego zespołu. Nie no, jasne, Iverson doprowadził swój zespół do finałów sam - oddając 30 rzutów, trafiając w najlepszym razie 12, tracąc po parę piłek, grając antyzespołową pseudoobronę, którą oddawał osobiście przynajmniej połowę tego co ustrzelił w ataku. Tylko ciekawe jak tego dokonał,bo to za wuja nie ma w sobie logiki. O, bardzo celne. Villi wyszedł w życiu jeden mecz na mistrzostwach, tak jak Salence. W klubowej piłce jest wannabe-star, bo jak można być gwiazdą w Valencii, która nie gra o żadne puchary i nie ma gdzie zweryfikować Villi. To tak jakby ktoś gwiazdę robił z grajka, co nigdy w playoffs nie zagrał. Własnie dyskutuję z małpą, więc nie muszę nigdzie chodzić - nie wiem jak można śmiać się z "3-4 dni konia Ai", kiedy przytoczone jego FGs z playoffs'01 pokazują dobitnie, że w tamtych rozgrywkach tak właśnie było - 4 razy zagrał powyżej 50 % z gry. To nawet nie wiem, czy na "dzień konia" pasuje, bo taki dzień to z 67 % powinno chyba być... Z faktów się nabijasz. A co mają dzisiejsi Bobcats do Sixers'01 ? Równie dobrze możesz porównywać Jordana z debiutanckiego sezonu do Jordana z ostatniego sezonu. Ten sam poziom idiotyzmu. Poza tym, dzisiaj EC jest, na oko, kilka razy mocniejsza niż wtedy, bo jeśli Bucks bez obrony i z Karlem na ławce, lRaps z alltime-chokerem Vincem Carterem jako gtg odgrywały główne role, to chyba odpowiedniejszy komentarz nie jest możliwy.. Tylko w takich okolicznościach zespół zrobiony pod takiego kogoś jak Iverson mógł dostać się do Finałów.
Gość: , 83.2.218.21*
2009/11/29 13:10:01
p.S : nie kojarzą się Wam te prośby Larry Browna w mediach, żeby Iversona ktoś przygarnął, z szukaniem przez Fakt, Super Express i inne media posady dla Marcinkiewicza ? :)
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/11/29 22:48:21
Byl dokladnie 1 na 10lat.A dla niektorych nawet final to zaden sukces czasami.
Role players sa wazni ale jak masz ich 11 na 12 w zespole to znaczy ze zespol jest do bani.Z gowna bicza nie ukrecisz. Nie sam z banda przecietniakow,gdzie robil one-man show.Bronil akurat dobrze,pudlo "oddając 30 rzutów, trafiając w najlepszym razie 12" 15-27,21-39,21-32, 14-33, 17-33,tylko ze suche fg,to malo bo ile razy faule wymuszal i swietnie rozgrywal nigdzie nie znajdziesz. :)))))) Brawa za trzymanie swojej wersji i ocenianie ligi hiszpanskiej jak mongolska,ale w koncu nic nowego w Anglii jeszcze latwiej jest:,bo Ronaldo samym kelnerom strzelil sobie Zlota Pilke))))) Poza tym masz marna pamiec a raczej wiedze w 2006-2007 Valencia wygrala grupe z Roma i pobila Inter,i odpadajac po walce z Chelsea. Villa strzelil mega free-kicka i pamietam ze Stec stworzyl felieton na jego czesc.Rok pozniej tez grali zreszta w LM. Znaczy do lustra gadasz? Co 2mecz byl tym koniem:))) Wszystko oprocz Iversona,dwa najwazniejsze warunki do sukcesow wg.ciebie. Zespol z Carterem znow odgrywa glowna roletak wiele sie nie zmienilo,a tamta slabosc East obrazuje slabosc partnerow Iversona,bo przeciez nie MVP na cala lige.
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/11/29 22:53:06
No co ty taki autorytet jak Brown,co byl wazniejszy od MVP do "Faktu"porownujesz? Musisz sie zdecydowac czy czcic Browna czy z niego polewac.
Gość: , 83.2.218.21*
2009/11/30 12:16:05
co miał 42 % z gry, 4 asysty na 3 straty. Jasne. Dostał MVP dzięki temu, że zespół miał tak dobry, że wygrywali, a że w konfie, co miała, łącznie z nimi 3 zespoły ponad 50, to szczegól. WC miała wtedy 7 teamów ponad 50, Shaq z Duncanem lepsze wyniki indywidualne, SA wygrali 2 mecze więcej od Sixers, a Lakersi tyle samo. Ale dostał Iverson za progres Sixers. Tyle, że on sam nie zrobił żadnego większego progresu, po prostu zespół poszedł w górę pod kierownictwem Browna. Z 42 % z 26 rzutów i 4/3, w zespole gorszym defensywnie od Sixers, Iverson mógłby najwyżej dostać honorable mention w wyborach do 3 piątki ligi.
A Sixers'01 doszliby wtedy do finału z jakimś innym rzucający, nawet z tym Carterem. Prawda jest taka,że to zespół czynił Iveersona lepszym, a nie Iverson zespół. ?
Gość: , 83.2.218.21*
2009/11/30 12:17:09
ścięło posta na pół, więc - raz jeszcze pierwszą częśc.
Mieszasz dwie rózne rzeczy. Zwłaszcza jak ten 12 gracz, to samolubny, nieskuteczny, adefensywny kurdupel z przerośniętym ego. Na Lakersów to było istotnie za mało, ale chyba nikt się nie spodziewał, ze zespół zrobiony pod Iversona może być mistrzem. "Sam z bandą przeciętniaków, gdzie robił one man show" - widać,że do ciebie można strzelać argumentami wagi supercięzkiej, a ty dalej będziesz swoje bredził, a jak fakty są przeciw tobie, to tym gorzej dla faktów. "Bronił akurat dobrze" - jasne, że tak, pod warunkiem, że za "obronę" uznamy statystykę przechwytów, ale wtedy trzeba uznać, że Battier czy Bowen, to są najgorsi obrońcy w lidze. Ale jeśli chcesz, to sobie możesz to uznawać. Nie zamierzam cię przekonywać więcej. "Świetnie rozgrywał" - rozgrywają piłkę - Billups albo Kidd, Iverson czasami asystował z drive and kick. Mieszasz dwie rózne rzeczy, jak zwykle. 14-33, to nawet 50 % nie jest. ILe fauli wymuszał ? A ile razy puścił swojego w obronie, nie zrobił rotacji, ile razy nie podał w tempo - na to statsów nie ma, żeby to widzieć, to trzeba było patrzeć w ekran, a nie ssać smoczka. No to dużo Villa zrobił, ojp. Z takich farmazonów Villowych robisz ajwaj, a cała kariera Raula to dla ciebie lipa... I jak ciebie powaznie traktować. "Co 2 mecz był tym koniem" - policzmy, w playoffs'01 zagrał 22 mecze, z czego : 15 na procencie 40 i mniej (w tym 9 na 33,3 % albo mniej) 3 na procencie 40-50 (42/43, nie wyżej) 4 na procencie 50 i więcej ( raz powyżej 60, 2 razy minimalnie pow. 50) I to chyba starczy. Takie są fakty, a jak się z nimi nie zgadzasz i chcesz je przeinaczać, to śmiało. Tobie już nic nie może zaszkodzić. ?
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/11/30 17:32:21
Ty mieszasz liczbe pojedyncza z mnoga,jednym sukcesem chcesz wybielic tych nieszczesnikow? Nie wyszlo im to na dobre,bo pozniej tylko w dol zjezdzali a Brown nie mial pomyslu na progres.
Niesamolubny,swietny strzelec,dobry defensor i wtedy jeden z najtwardszych graczy w lidze w skrocieMVP. Przechwyty biora sie z czytaniem gry i sa papierkiem lakmusowym obrony guardow np.Wade,Chalmers,Paul kiedys Payton,Stockton itd.Szybkie rece i madra glowa na bazie atletyzmu to podstawa sukcesu.Battier ma 1na mecz tragedii nie ma,ale taki Ariza ma 2 i cos jest na rzeczy bo jeden nie umie krycBryanta,drugi umie. Swietnie asystowal pasuje lepiej,Iversona asysty byly 1klasy,nie taki Kiddowskie rozgrywanie"masz pilke i zrob cos a ja spadam",tylko na czysta pozycje. "14-33, to nawet 50 % nie jest." A co mnie to obchodzi,to jest linia mowiaca masz ponizej 50 jestes be,a powyzej ok?:))))) Nie mozna miec 44% z czego 4trojki na 5 ale byc na linii 13razy,rozdac 8asyst i miec 3 asysty bo wtedy przecinek podsumuje to " to nawet 50 % nie jest.":)))) O 100% wiecej niz przeklamales.Nie cala tylko 3/4.Totti tez duzo nie gral w LM i co z tego co on gorszy niz Inzaghi? Pisalem o procentach wyzej,one moze maja znaczenie pierwszorzedne jak robisz zakupy w monoplowym nie przy b.dobrej grze. "SA wygrali 2 mecze więcej od Sixers, a Lakersi tyle samo"A teraz porownaj sklady to tak jakby Durant mial dzis taki sam bilans co Boston. Sixers zmarnowali najlepsze lata Iversona jak Minnesota Garnetta.
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/11/30 17:35:09
"rozdac 8asyst i miec 3 przechwyty"mialo byc.
Gość: maciek, d92-201.icpnet.pl
2009/11/30 20:46:03
truth
sixers mają do stracenia chemię zespołu, który dopiero się tworzy. Zobacz jak działa Atlanta, a Sixers teraz po latach budowy, musieliby wszystko zamieść pod dywan pod tytułem "experyment nieudany". Jakbyś się czuł, gdyś wkładał dużo w rozwój zespołu, a nagle pan GM powiadomiłby Ciebie (igoudala), że potrzebujemy AI, bo ty się jednak nie nadajesz, nie jesteś TYM graczem, na którego liczyliśmy. Nie chodzi o numerki, czasem są wartości większe niż sprzedaż koszulek. W ten sposób więcej zniszczą niz zbudują.
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/11/30 21:19:43
Sixers bardziej przypominaja Clippers a nie progresujacych Hawks.Tu nie ma czego psuc,a Iguodala nie jest jakims wielkim strzelcem,ofensywnym specem,liderem by byl to dla niego policzek,zreszta co jest wazniejsze dobro klubu,czy ambicje graczy?
"czasem są wartości większe niż sprzedaż koszulek" Np.sprzedaz biletow na mecze,tych Sixers nie chca ogadac kibice i maja ku temu wyrazne powody.
Gość: cwaniak, aasv193.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/30 21:49:17
Ach ta straszna Minnesota i Phila, kazali biednym murzynkom brać naście milionów za każdy sezon i nie pozwalali oczywiście nie podpisać kolejnego kontraktu
Gość: , 83.2.218.21*
2009/12/01 13:39:16
Widać,że nauczenie się czytania ze zrozumieniem zajmie ci trochę czasu...
Wokół Iversona nie można było nic bardziej "pod niego" zbudować. "Niesamolubny", "Świetny strzelec', "dobry obrońca" "jeden z najtwardszych" - jesli to nie jest słaba prowokacja, to musi być idiotyzm. Jedno z dwojga. No i co z tego, że w 40 minut przechwycisz 1-2 piłki ? Gdzie tu jest "papierek lakmusowy gry w obronie" - wystarczy, że się rywal potknie i przewróci, weźmiesz mu piłkę i już masz stila - i co : to cię czyni dobrym obrońcą, nawet jeśli przez pozostaje 39 minut gubisz rotację, jesteś rolowany na słabej stronie, gubisz się na każdej zasłonie, i polujesz na drugi przechwyt, kosztem trzymania obrony pozycjnej, a do tego nie umiesz obronić nikogo sam na sam ? Rozgrywanie, to organizacja całej gry, ustawianie, zarządzanie zagrywek, kontrola ustawienia. Oglądałem kiedyś jakieś video pokazujące Kidda w trakcie rozgrywania - nonstop gadał, pokazywał gdzie, kto ma stanąc i co grają, jak, kto jest nie tam gdzie powinien. To jest rozgrywający. Właśnie to rózni koszykówkę podwórkową a'la Iverson od zawodowej - świadome granie, a nie totalna improwizacja. "ja spadam" - tak tak, właśnie widać ile wiesz o baskecie, roli rozgrywającego i znaczeniu organizacji gry dla funkcjonowania zespołu. Mówię o FGs, jeśli ktoś pudłuje 2o rzutów, to, zakładając, że nie było OT, jest 20 zmarnowanych posiadań. Tego niczym nie odrobisz, bo nawet jeśli staniesz 13 razy na linii, to będą już nowe posiadania. 8 asyst ? Jak wyżej. 3 przechwyty ? Trzeba założyć,że zakończone punktami. Jeśli tak, to odrabiasz 3 posiadania. Zostaje 17 posiadań zepsutych. Doliczmy ile Iverson popełniał krytycznych dla strat punktów błędów w obronie, doliczmy ile razy dostał czapę (rzut zablokowany nie jest doliczany do FG, ale tak samo skutkuje przegranym posiadaniem). Można by jeszcze liczyć off balance passy, niekorzystane dla akcji. I wtedy masz obraz sytuacji. Nadal jednak straconych 20 posiadań z niecelnych 20 rzutów nie zmienisz. FGs samych w sobie nie zmienisz próbująć rozciągac ocenę gry na wiele elementów. Pisałeś, że Iverson miał "co 2 mecz dzień konia" - nie wiem jak to możliwe u gracza, co na 22 mecze w 18 ma Fg's 43 albo mniej, a w 15 33.3 albo mniej, ale ty pewnie sobie coś dośpiewasz. Porównaj sobie konferencje. Poza tym, od lat MVP dostaje najlepszy gracz najlepszej drużyny, albo jeden z najlepszych drużyn. Bryant za sezon z 35 ppg nie dostał MVP, bo mia słaby zespół. Wade rok temu też nie, bo miał za słaby rekord zespołowy. A to tylko najświeższe przykłady. Taka jest reguła. Skład nie ma znaczenia. Iverson mógł być w puli kandydatów ze wg na rekord Sixers, ale lepsze wyniki mieli Duncan i Shaq. A że byli lepsi nawet mając lepszych od Iversona partnerów (tu można dyskutować, czy można mieć lepsdzych partnerów w zespole niż DPOTY i 6-OTY), to chyba tylko świadczy o ich klasie dodatkowo.
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/12/01 20:12:20
Ty zwagarowales z lekcji polskiego w szkole o liczbie poj.i mnogiej i do dzis sa konsekwencje.
"Wokół Iversona nie można było nic bardziej "pod niego" zbudować.":)))))))))) Haha Mutombo lepszy od Shaqa ,Hill od Duncana,Lynch od Pierce`a a Snow od Sprewella za chuja pana sie nie dalo:))))) Jedynym idiota jestes ty i moze jeszcze twoj klakier cwaniak,zeby z MVP robic blazna i cienkiego bolka. A kto mowi,ze ten co ma 2steale ma byc rolowany?Predzej ten co nie ma jest rolowany bo mysli i biega wolniej.Wszyscy najlepsi p.guardzi def.dobrze przechwytuja.A Iverson i czape mogl sprzedac np.Olajuwonowi. Haha Kidd po prostu za slaby byl by grac1na1,od zagrywek jest trener.Iverson wiele asyst mniej nie mial,a gral z leszczami i rolesami glownie,a Kidd sobie nabijal przy Finleyu,Carterze czy teraz Nowitzkim. A czyli rywal nie pudluje minimum 20rzutow w meczu?:))))) Myslalem,ze srednia to kolo 45% na team,Iverson moze mial ze 2-3%ponizej sredniej,i to bylo nie do nadrobienia?:)))))I wciaz nie wiem skad sie wziela twoja linia przyzwoitosci 50%,a nie np.52,53,46 albo 48.Musisz tez podliczyc ile rzutow Iversona bylo wymuszonych,dostawal pilke na 2-7sek.przed koncem akcji,albo pod koniec kwart z ktorych i tak byly praktycznie stracone albo na duzo gorszym procencie. "Skład nie ma znaczenia" Haha wlasnie,ze ma jak sie ma bilans.To sie patrzy kto mial najwiekszy wplyw na team,dlatego np.Nash dostal drugie MVP jak bez Amare ciagnal team. Wyniki Iverson mial najlepsze i dlatego dostal MVP bo Shaq mial lepszy bilans ,a nawet zakladajac podobne statsy to zrobic to z patalaszkami a zLA to roznica. Spasuj lepiej jak z Villa.
Gość: , 83.2.218.21*
2009/12/02 14:38:11
żeby to robić. Kidd nie musi grać 1 na 1, na rozpatrywanie koszykówki pod wg "1 na 1", to są mecze 1 na 1 pod twoim blokiem.
"Najlepsi defensywni guardzi" mogą przechwytywać, Iverson nie był i nie jest wśród nich, więc jego przechwyty są bytem samoistnym oderwanym od istoty gry defensywnej. Steale nie stanowią o tym, czy ktoś jest dobry w obronie czy słaby. Możesz być dobry i nie przechwytywać, a może przechwytywać i nie być dobrym. Proste. Tak, ja też widziałem na jutubie jak Iverson sprzedaje. I co poza tym ? Widzisz błyskotki, a nie widzisz podstaw. Błyskotka to jakiś hajlajt, a żmudna orka nie błyszczy, ale jest podstawą defensywy. Po primo, Kidd to nie tylko asysty, a organizacja gry, maksymalizowanie potencjałów swoich partnerów, taktyka. Iverson to tylko te kilka asyst, zero pojęcia o organizacji gry i zero maksymalizowania potencjałów swoich graczy, bo to że samemu rzucają po 30 razy czasami komuś da się też rzucić, to nie jest rozgrywanie piłki. Kidd czynił innych lepszymi, Iverson nikogo lepszym nie uczynił. Ciekawe,że Tony Parker umiał rzucać 54 %, Nash w MVP-sezonach po 50 %, Thomas niemal całą karierę prawie 50, Paul od 3 lat niżej 48 nie schodzi, Stockton 50+ iks sezonów, a Iverson ? Jeden sezon z 46 % i nigdy więcej nie miał. W przypadku IVersona z 2001 roku skład ma o tyle znaczenie, ze to ten skład mial większą zasługę w bilansie Sixers niż Iverson, co rzucał 42 % na 26 rzutach z gry i miał ratio TO/ast 3,3 do 4,6 i był no-defense, robiony na szaro przez wszystkich. Shaq miał w 2001 - 29-12, na 57 %, 2,8 blk, prawie 4 asysty i niecałe 3 straty. Jego zespół wyugrał tyle samo gier, tyle że w konfie,w której było 7 zespołów ponad 50, podczas gdy w konfie Sixers były tylko 3. Tez nie był super-defense, ale przynajmniej swoimi gabarytami stwarzał róznicę pod koszem. Nagrody dla Mutombo, Browna i Mc Kie wskazują na to,że po prostu postanowiono wtedy nagrodzić progres Sixers, więc i Iverson dostał. A że najlepsze wyniki mieli Shaq i Duncan, to widać gołym okiem.
Gość: , 83.2.218.21*
2009/12/02 14:46:51
P.S : na papierze można zbudować wszystko, w realu Iverson miał najlepszy możliwy, pod jego oczekiwania, pragnienia i jego wizję koszykówki, skład.
Iverson miał 2 steale i był rolowany w całej reszcie elementów obrony. Mowa jest o tym, jak dany gracz produkuje, a nie cały zespół, nie wiem, co ma jednoz drugim wspólnego... Kiedy mowa o indywidualnych effortach, to nie wtryniaj zespołowego.
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/12/02 16:54:33
Pod blokiem albo w Sixers w latach 96-06,gdzie wsparcie bylo marne.Kidd grywal w lepszych teamach i ma tylko 1final wiecej.
Nie osmieszaj sie Iverson byl 2razy obronca roku East w Georgetown i przez pierwsze lata byl dobrym obronca,ale w koncu Lebron,Wade,Howard tez nie potrafa bronic:))) Kidd nie mial nigdy pojecia o scoringu,wiec mozna go ocenic wyzej od Brevina Knighta czy Stocktona a nie Iversona. Zaden z nich nie roil po30ppg,tylko od swieta.Wiec %zrobic mieli latwiej. Hahaha myslalem,ze to MVP oznacza najbardziej wartosciowy,nawet nie najlepszy ale najbardziej wartosciowy,a tu sie okazuje inaczej,ze nie byl wartosciowy.Ratio to sie podaje asyst do przechwytow kombinatorze za 5groszy. Iverson mial wieksza wartosc dla zespolu proste,nie chodzi o cyferki a o cale prowadzenie gry.
Gość: , 83.2.218.21*
2009/12/03 14:16:04
"Tylko jeden finał" - "TYLKO" :)
Zważywszy na to, że w ost. 20 latach Mj i KObe mają po 6, Tim i Shaq po 5, Clyde 4, a Kidd jest zaraz za nimi, to chyba nie jest to "tylko". I patrząc na jego skład, jakim kierował, nie był to zespół naszpikowany superstrzelcami i superfajnymi wysokimi, nie był to skład superdosowany do możliwości Kidda. PO prostu Kidd, z tej bandy surowszczyków, prostackich atletów, zrobił zespół. A co Iverson zrobił z PHilly ? Jeden z najlepszych zespołów defensywnych w NBA ? To nie on, on był najsłabszym ogniwem w tej obronie. Jeden ze słabszych ofensywnych teamów ? Yes, yes, yes. Co to za scoring Iversona, co wynosi 42 % z gry w rzekomo najlepszym jego sezonie, w playoffs, co to za scoring skoro w tych samych playoffs Iverson na 22 mecze w 18 rzuca 43 % i mniej, a w 9 poniżej 33,3 %... Idź pan w wuj z takim scoringiem. Kidd był playmakerem,, dzięki niemu zespół zdobywał punkty. I dlatego był, jest i będzie lepszym graczem. Nie był wybitnym strzelcem, a nawet i przeciętnym mocno, ale jego Fg był bardzo zbliżony do procentu Iversona, w swoich playoffs z finałami Kidd zdobywał 19,6 i 20,1 ppg na 40-41 %. Dlaczego nie zdobywał 30 ppg tak jak Iverson ? BO rzucał mniej. I to cała róznica jak chodzi o scoring między Kiddem a Iversonem. Tyle że poza tym,ze słabo rzucał, to Kidd był mózgiem zespołu, organizował całą grę, zbierał po 8 piłek na mecz i był najlepszym obrońcą w zespole, a może i wtedy w całej lidze na pozycji PG. Produktywność i znaczenie Iversona dla Sixers nie ma nawet lotu do znaczenia Kidda dla NJN. A co to ma za znacznie czy asyst do przechwytów czy przechwytów do asyst, skoro na jedno wychodzi ? Żałosny jesteś. "Prowadzenie gry" - Iverson dostawał piłkę i rzeźbił sobie sam albo rzucał na 42 %, potem wracał do obrony i stał jak kołek, był robiony w bambo 1 na 1, gubił rotację, albo był łapany na najprostszej zasłonie i na tym kończyła się jego gra; Kidd robił grę dla całego, rozgrywał, ustawiał, asystował, rzucał kiedy było trzeba (rzadko forsując rzuty, tak jak to często czynił Iverson), wracał do obrony i harował tam cięzko i efektywnie. I kto tu ma większą wartość, to sobie już kazdy sam odpowie. |
|
Niech Moc 4ball będzie z Wami!!!
4baller
_____________________________
www.4ball.pl - Do Kosza Te Ciuchy!!!