Blog > Komentarze do wpisu

Niespełna 67 minut

Tyle w sumie trwała przygoda Allena Iversona z Memphis Grizzlies.

Iverson rozpoczął sezon z lekką kontuzją, a jak już ją zaleczył, to wylądował na ławce, jako zmiennik Mike'a Conleya. Nie spodobało mu się to, o czym nie omieszkał poinformować dziennikarzy.

“It’s something that I never did in my life, so obviously it’s a big adjustment. (...) That’s something you’ve got to ask the coach. He makes all the decisions around here. Obviously, they signed me for a reason. They’ve been watching me play this game for 13 years, and they know what I do on the basketball court.”

Iverson dodał jeszcze, że może nie byłoby problemu, gdyby trener raczył z nim porozmawiać: “It’s probably going to always be hard for me and him to see eye-to-eye, because we’ve never even talked to each other."

Trener Hollins odpowiedział tak jak należało się spodziewać: “If Allen wants to talk to me, my door is open."

W sumie Iverson zagrał 3 mecze po 20 parę minut, wszystkie z ławki.

Wczoraj spotkał się z właścicielem Grizzlies, Michaelem Heisleyem, który przychylił się do prośby Iversona i zgodził się na opuszczenie przezeń drużyny. Oficjalnie - żeby Allen mógł zająć się bliżej niezidentyfikowanymi sprawami osobistymi.

Ale nieoficjalnie mówi się, że Allen Iverson rozegrał już swój ostatni mecz w Memphis. A kto wie - może i w NBA.

Bo po tym, jak wyglądała współpraca z Iversonem najpierw w Detroit, a teraz w Memphis, trudno sobie wyobrazić, żeby znalazł się w lidze menedżer, gotów zaryzykować współpracę z Allenem.

Z kronikarskiego obowiązku odnotujmy więc: w swoim ostatnim (na razie) meczu - z Lakers - Iverson trafił 2 z 5 rzutów i zdobył 8 pkt.

Koszykówka NBA na bwin.com! Zarejestruj się i zgarnij bonus!

niedziela, 08 listopada 2009, mrpw

Komentarze
Gość: Marcin, 088156096022.stk.vectranet.pl
2009/11/08 10:27:13
Hej, można prosić o mail do was ? Mam pomysł na ciekawą i skuteczną akcje związaną z ratowaniem naszej piłki..
-
2009/11/08 10:40:19
mrpw@gazeta.pl
-
Gość: rumburak, 77-254-109-138.adsl.inetia.pl
2009/11/08 13:01:22
Szkoda
Zawsze wyjątkowo lubiłem Iversona za umiejętności i waleczność. Dla mnie to koniec pewnej epoki :(
-
Gość: , 83.2.218.21*
2009/11/08 13:24:03
Niech ten klaun już skończy z koszykówką.

Rozbić klub, zniszczyć chemię, zrobić awanturę o to, ze się wchodzi z ławki, a nie startuje... przecież to brzmi jak słaby żart. Można by napisać - niech Iverson się przyjrzy Ginobilemu, Wallace'owi i Terry'emu, tylko że to nie ma sensu - pan Ghetto Superstar straciłby szacun na dzielni, gdyby koledzy z podwórka zobaczyli, że jest rezerwowym. A to przeca ikona hip hopu ze street cred jest :) Nauczył się, ze jest bezcenną kurą, która znosi złote jaja, i której nikt przez to nie ruszy, nawet jeśli gdaka maksymalnie wqrwiająco. I teraz robi to samo, co przez całą karierę, tyle,że już jaj nie znosi i nikt go takiego nie chce. Biznes es jużual w NBA. Nikt się nie cacka. Sixers go wywalili dośc nieładnie, ale to pokazało tylko ile im tam krwi napsuł swoją postawą.

Memphis budują zespół na za-2-3-lata, Conley i Mayo mają się rozwijać, grać jak najwięcej, grać końcówki, zbierać doświadczenie i nabierać confidence. Po co im Iverson w startowej piątce ? Nikt nie odda minut Conleya 35-letniemu 6-footerowi, co nie umie bronić, rozgrywać ani regularnie rzucać za trzy, a poza tym ma ego jak stąd do Rio. Teraz Mem to jest jak szkółka wielkiego klubu piłkarskiego - wyniki meczów są nieważne, liczy się szkolenie, dojrzewanie graczy, zeby za jakiś czas mogli wejść do pierwszej drużyny i tam się sprawdzać w grze o trofea. Iverson tutaj nie pasuje, ani stylem, ani żądaniami, ani podejściem.

Mógł skończyć jak mężczyzna, a kończy jak dzidzia-piernik, stara gwiazda, która nie widzi własnych zmarszczek, nie przyjmuje do wiadomości, ze Cary Grant już nie żyje od dawna, a jej nikt na ekranie widzieć nie ma ochoty. Przykry koniec. I śmieszny, jakby nie patrzeć.

A wg najnowszej teorii spiskowej - Iverson postawił spory grosz u buków, ze wyleci z Mem przed końcem roku. Nie wygrał wiele, bo kurs był niski, jako że opcja zbyt przewidywalna, ale swoje skasował ;)
-
Gość: nedops, 87-205-180-182.adsl.inetia.pl
2009/11/08 13:59:46
Ja jestem szczerze zszokowany. Nie samym odejściem Iversona, ale tym, że stało się to tak błyskawicznie. Myślę, że to nie jest tak, że mu odbija na starość... On zawsze taki był, tylko teraz postanowili się z nim nie cackać i dobro drużyny postawić na pierwszym miejscu - szacun dla Grizzlies. Tylko szkoda, że raczej nie zaliczą największego progresu w lidze, jak to typowałem w lidze jasnowidzów... ;)
Ciekawe jaki będzie następny przystanek w karierze Iversona? Może za 2 lata będzie grał w Prokomie?:P
-
Gość: meficzek, dynamic-87-105-133-30.ssp.dialog.net.pl
2009/11/08 14:03:05
Nie przesadzajmy z tym koncem kariery, jest pare klubow ktore maja niewiele do starcenia i chetnie widzialyby w swoim skaldzie AI. Na przyklad takie Bobki :)
-
Gość: cwaniak, aasb228.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/08 14:45:33
@meficzek Chyba po trupie Jordana:)
-
Gość: normals, chello089078041146.chello.pl
2009/11/08 15:46:25
Nigdy go nie lubiłem. Zdecydowanie zbyt duże ego jak na człowieka, który nigdy w NBA nic nie wygrał. Chyba nawet nie był w finale konferencji. czy był?
-
2009/11/08 15:55:07
z tego co wiem to był nawet w finale:) 2001 rok z lakersami.
-
Gość: pbos, chello087207018169.chello.pl
2009/11/08 16:11:43
@pampers i wszyscy krytycy: AI ma rację. Dlaczego? Bo argumenty, których używa - było kilka wywiadów - są rzeczowe i zgodne z rzeczywistą sytuacją. Jeśli ktoś chce go skrytykować, niech najpierw sobie sam odpowie na pytanie jak by się czuł, gdyby nagle po 13 latach pracy obniżyli wam pensję 5-ciokrotnie, przenosząc was przy tym na stanowisko sprzątacza. Sytuacja bardzo paralelna, pod warunkiem, że ktokolwiek z frustratów nie sprząta już teraz i do czegokolwiek doszedł. Rzekłem.
-
Gość: nedops, 87-205-180-182.adsl.inetia.pl
2009/11/08 16:17:15
@pbos: Bez przesady, nawet 1/10 sezonu nie minęła, Iverson zaczął od kontuzji, dobrze wie, że by się przydał w przeciągu całego sezonu, jeżeli grałby na swoim dawnym poziomie na pewno otrzymałby dużo minut. A on się zachował jak obrażona primadonna. Wszedł z ławki w kilku meczach i jego ego już nie wytrzymało? Dobrego sportowca powinien cechować charakter, AI udowodnił, że ma tylko talent...
-
2009/11/08 16:30:05
@meficzek, prawda jest taka, że Iversona nikt specjalnie nie chciał, Grizzlies się skusili, bo chcieli podnieść sprzedaż biletów. Jeśli jakiś GM się zastanawiał nad zakontraktowaniem AI przed sezonem, to teraz już się raczej nie zastanawia, bo wie, że sytuacja z Detroit nie była przypadkiem, tylko normą, która się potwierdziła w Grizzlies.
Allen nigdy nie był moi ulubieńcem, ale nie można mu odmówić, że umiejętności indywidualne miał niesamowite, tym bardziej szkoda, że jego kariera kończy się w taki przykry sposób, ale jak się ma takie EGO...
-
Gość: szczawiu, 85.222.87.4*
2009/11/08 16:35:14
normals: troche przesadzasz, wystarczy wejść na pl.wikipedia.org/wiki/Allen_Iverson i sprawdzić jakie "nic" osiągnął w NBA. A finały NBA z LA mogli 76ers równie dobrze wygrać. Pamiętam jak w meczu nr 1 w LA kilka błędnych decyzji sędziów pozbawiło ich zwyciestwa, seria moglaby sie potem roznie potoczyc potem sam wygrał jeden z meczów.

Ten gość jest najlepszym koszykarzem wszechczasów w kategorii do 190cm:) Oczywiscie tytulu nie zdobyl jak i wielu innych wielkich, ale popatrz w jak "mocarnych" grał druzynach to znajdziesz odpowiedz dlaczego.

Na starość traci systematycznie swoj najwiekszy atut - szybkosc, nie potrafiac przy okazji poradzic sobie z najwieksza swoja wadą - ego. Poprzedni sezon z Pistons byl tego najlepszym przykladem a mogl byc jego najwieksza szansa na tytul, w duzej czesci to byla jego wina (i po części niedoswiadczonego trenera Curry'ego).

pozdr.
-
2009/11/08 16:53:27
@szczawiu coś źle pamiętasz. Sixers wygrali pierwszy mecz w finałach z Lakersami w LA, później przegrali cztery mecze pod rząd. Szczerze mówiąc nie sądzę, aby mieli wtedy jakiekolwiek szanse na wygranie mistrzostwa
-
Gość: Raul, terminal-1-171.retsat1.com.pl
2009/11/08 17:02:34
Mimo wszystko Allen był wspaniałym koszykarzem. Do dziś mam jego koszulkę z czasów gry w Philadelphii i cały czas czuję sentyment do tego niezwykle walecznego (ile razy grał mimo kontuzji!?), zadziornego i szybkiego zawodnika.
-
Gość: J., 212.59.228.12*
2009/11/08 17:48:37
Gunner mądrze pisze :) Sixers w 2001 nie mieli wiekszych szans z Lakers, już sam awans do Finałów był cięzko wywalczony po 7miu meczach.
Pbos o czym Ty piszesz? "(...)gdyby nagle po 13 latach pracy obniżyli wam pensję 5-ciokrotnie, przenosząc was przy tym na stanowisko sprzątacza".Ktoś Iversonowi obniżył knorakti. AI wiedział za ile kontrakt podpisuje. Jeśli nikt mu nie dał większych pieniędzy, znaczy że po prostu nie był ich wart. Jesli AI chce cos wygrać musi sie pogodzić z tym ze jego kariera "menadżera" już się skończyła. I pogodzić sie z rolą "sprzątacza" (drugiej opcji), bo żaden rozsądny menadżer nie zacznie budowac druzyny od podstaw na 35-latku.
-
Gość: Bibliotekarz, 69-196-132-248.dsl.teksavvy.com
2009/11/08 17:50:44

Co za pacan... to co mnie w nim najbardziej zadziwia to ze jest tak niereformowalny. To nic ze skutecznosc 30%, 20 rzutow na mecz musi byc i juz.

Bibliotekarz
-
2009/11/08 17:51:05
to fakt, sezon w którym philly doszli do finału... ech nawet w marzeniach nie wierzyłem, że pokonają LA w końcu oni przed finałem nie przegrali żadnego meczu, a co do słabości allena... jeden z najlepszych strzelców w historii nba... uwielbiałem go zawsze, szkoda gdyby w ten sposób zakończyła się kariera tak świetnego gracza.
-
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/11/08 20:22:28
Biedny Iverson cale zycie z gamoniami,nawet Marbury dostal szanse na powazne granie w Bostonie,albo Paytony czy Williamsy w Heat/Lakers/Magic,taki A.Miller trafil do Portland chociaz powacha playoffy,a Iver to od poczatku to byl kiepski dowcip w tym Memphis.Inna sprawa,ze mogl pokazac przydatnosc do lepszego teamu i lliczyc na transfer ale widac ma jakies problemy osobiste przeciez slabiaka Conleya wygryzlby jak nie z piatki to z minut z palcem w zadzie.Moze zwyczajnie szuklal pretekstu.I potrzebuje przerwy?Coz nie tacy juz wymiekali (Jordan).Licze na powrot do jakiegos contendera;nie 04Pizdons czy AjaxMemphis .Ale gdzie Iverson odnajdzie motywacje do grania i nie bedzie ujma wchodzenia z lawki,bo starter bedzie kims w tej lidze.
-
Gość: cwaniak, aasb59.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/08 20:25:22
Nie licząc wzrostu to trochę mi Kobe'go przypomina. Tylko że Bryant przez te 13 lat się rozwija - poprawił obronę, rzut za 3, za 2, częściej dzieli się piłką, więcej widzi. A Iverson robi to wolniej albo w ogóle tego nie robi.
-
Gość: gnt, host-193-93-94-164.leon.com.pl
2009/11/08 22:20:29
gratuluje cwaniak typowo polskiego pierdolenia, polecam wejście na nba,com i porownanie statystyk kobiego i ai zwłaszcza asyst, a co do skuteczności to kb niewiele go wyprzeda, ale zawsze fajnie coś napisać nawet jak się nie ma o tym pojęcia, prawda ?
-
Gość: pawelad, 92.244.57.21*
2009/11/08 22:38:29
@szczawiu zapomniałeś o Stocktonie; IMHO on jest najlepszym koszykarzem poniżej 190cm; skromny, ciężko pracujący człowiek z żelaza który kochał koszykówkę, i wiedział jak w nią grać; na 1 tylko Magic się z nim równa
-
Gość: cwaniak, aasb59.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/08 23:14:30
@gnt
A ja polecam czytanie ze zrozumieniem. Nie powiedziałem że Bryant jest lepszy w którymś z elementów, tylko że ciągle się poprawia czego nie widać tak wyraźnie u Iversona.
Dałeś fajny przykład asyst, tyle że te cyferki nie oddają zupełnie gry. Kobe często sam rzuca, ale też nie zwróciłeś uwagi na to, że całą karierę gra triangle offence, gdzie nikt nie nabija sobie wysokich statów w asystach.
-
2009/11/08 23:35:48
A'propos graczy poniżej 190cm, skoro takie tu wybory się zrobiły, to ja przypomnę o jednym graczu: Chris Paul. Chłopak ma 24 lata, już ładnych kilka sezonów za sobą, drugie tyle przed sobą i jeśli tylko ominą go kontuzje, to będzie to przyszły członek hof. Nie ma chyba w NBA, poza Cavs tak zależnej od jednego zawodnika drużyny. Szkoda tylko, że w tym sezonie przyszło mu się męczyć z bandą ogórków pokroju Juliana Wrighta, MoPeta czy Hiltona Armstronga.
-
Gość: szczawiu, 85.222.87.4*
2009/11/09 00:30:59
gunner84: fakt popierniczylem mecze w serii, chodzilo o kolejny, na zwyciestwo phi nikt nie liczyl i praktycznie byli bez szans ale wbrew pozorom troche inne sedziowanie w serii mogloby zmienic ich wynik...

pawelad: porownanie AI vs Stock - ciezki wybór... zupelnie inne typy graczy. Mając w druzynie 4 (jak to napisał gunner) ogórków wybrałbym na piątego AI (który sam potrafi(ł) wygrywać mecze), ale mając w drużynie 4 solidnych koszykarzy na piątego wybrałbym Stocka... hmmm a dalej gdybając to 1-on-1 przypuszczam, że AI wygrałby z Johnem...
-
2009/11/09 03:57:12
pbos - nie rozumiem Twoich argumentow. Sport zawodowy tym sie rozni od wielu "zwyklych" profesji, ze place zawodnikow w miare uplywu kariery najpierw rosna, a potem maleja. Pewnie w przypadku ponad 90% zawodnikow ostatni kontrakt jest nizszy niz te w latach szczytowej formy (wyjatkiem moga byc Ci, ktorzy skonczyli kariere bedac na topie). Wallace w Celtics, kiedys Payton w Heat czy Malone w Lakers - ci wszyscy zawodnicy zarabiali pod koniec kariery znacznie mniej niz wczesniej.

Jasne, mozna powiedziec ze oddali czesc zarobkow za przejscie do dobrego zespolu i szanse na tytul, a Iverson trafil tylko do kiepskich Grizzlies. Problem w tym ze to tylko i wylacznie wina Allena, ze zaden lepszy team go nie zechcial, wlasnie ze wzgledu na jesgo konfliktowosc, niechec do grania "drugich skrzypiec".

Gdyby jego ubiegly sezon w Detroit wygladal inaczej, na pewno dostalby lepsze propozycje niz ta. Nie mowiac juz o podstawowym fakcie ze Allena nikt do podpisania kontraktu z Grizzlies sila nie zmuszal - jesli nie czul sie na silach grac to mogl zakonczyc kariere PRZED sezonem.

I nie porownuj prosze degradacji z jakiegos wysokiego stanowiska na pozycje sprzatacza, do przeniesienia na lawke rezerwowych. W tym drugim przypadku roznica jest przede wszystkim prestiz bo wykonywany na boisku zawod jest dokladnie ten sam. Zreszta sa przeciez rezerwowi (Manu, Terry) ktorzy zarabiaja wiecej niz ponad polowa starterow w tej lidze.

Zreszta tak z ciekawosci, skoro uwazasz ze AI ma racje, to co powinni zrobic jego pracodawcy? Zerwac kontrakt z wlasnej winy i przeprosic Allena ze smieli go upokorzyc propozycja gry u siebie? A moze pozostale 29 teamow powinno zrzucic sie na odpowiednio hojna emeryture dla niego? No bo skoro AI jest ofiara to ktos musi byc temu winny - tylko kto?
-
2009/11/09 08:25:04
@szczawiu: w koszykówkę gra się w pięciu, a nie 1 na 1. I dlatego Stockton będzie przez całe dekady przykładem idealnej jedynki, gdy Iversona będą wspominać tylko w Filadelfii i okolicach.

-
Gość: fokusmok, chello089077152026.chello.pl
2009/11/09 10:13:32
ja Stocktona nigdy nie lubiłem dla mnie to rzemieślnik jakich wielu. Ja lubie wyjątkowych i barwnych graczy jak Rodman, Jordan i Iverson też sie do nich zalicza. W piłce nożnej to może być tylko i wyłącznie Cristiano i Messi.Magicy. A co do Iversona to mam nadzieje, że zmieni klub i jeszcze trochę pogra bo zawsze go lubiłem - dla ludzi o wzroście niekorzykarskim miło było popatrzeć i mieć kogoś takiego w NBA, który wyczyniał takie cuda co on. Takich ludzi ja podziwiam co mimo swoich warunków fizycznych potrafią coś osiągnąć (Messi w piłce).
-
2009/11/09 10:22:09
Pewnie, lepiej mieć tatuaże na plecach niż najwięcej asyst i przechwytów w historii NBA.
-
2009/11/09 10:25:57
Swoją drogą, naprawdę nie rozumiem, jak to się dzieje, że kibice kochają właśnie przereklamowanych typów z wielkim ego, a nie facetów, którzy po prostu dobrze (lekkie understatement w przypadku Stocktona) wykonują swoją pracę.
-
Gość: szczawiu, 85.222.87.4*
2009/11/09 11:45:40
airborell: ja Stocka uwielbiałem i uważam, że jest najlepszym PG w historii (sorry Isiah;)).
AI był natomiast SG i w zdobywaniu punktów przewyzszal zdecydowanie Johna.
Porownywanie, ktory z nich jest lepszy to jak porownywanie np. CP3 z Howardem.
-
Gość: jewel, host-89-230-196-195.lublin.mm.pl
2009/11/09 17:21:40
Iverson to SG a Stocton to PG!!!!!!!!!!1
-
Gość: christo, 94.78.153.4*
2009/11/09 18:37:35
Należy przypomnieć Rodmana, któremu też się nie układało z trenerami.
Jednak wartość jaką wnosił do gry powodowała, ze trenerzy naginali zasady.
takich graczy było wielu... (zagadka. pod kogo jest ustawiona gra w Lakers, Cavs czy Magic?)

Myślę, że podobnie będzie z Iversonem.
-
2009/11/09 20:44:58
Ale Rodman wnosił jakąś wartość do gry :). I co więcej, nie miał problemów z zaakceptowaniem roli zawodnika zadaniowego.

A z Iversonem to bywało różnie. Owszem, większość kariery grał jako SG, ale np. Brown zawsze chciał go przestawić na PG - co pewnie odbyłoby się z korzyścią i dla Iversona, i dla drużyny. Co do tych zdobywanych przez AI punktów, jego średnia skuteczność wynosiła 41%, gdy wspomnianego Stocktona 51%. Pewnie, że nie jest to do końca porównywalne, ale dla mnie Iverson to był zawsze zawodnik, dla którego jego własne osiągi były ważniejsze niż wyniki drużyny (a że czasami, jak w 2001, udawało się jedno z drugim połączyć, to był raczej przypadek). Stockton odwrotnie. Obecne zachowanie AI3 niestety tylko tę tezę potwierdza.
-
Gość: maciek, d92-201.icpnet.pl
2009/11/10 11:51:38
byłem szybszy:) A tak na poważnie, Iverson rozważa zakończenie kariery...ile w tym prawdy nie wiem, ale szkoda byłoby, gdyby zrobił to w takim stylu. On chyba nigdy nie nauczy się byćtym drugim, co przekreśla jego grę we wszelkiego rodzaju contenderach. Nikt nie wyda na niego kasy, nikt oprócz Knicks.
@fokussmok - każdy ma prawo do swojego zdania....jednak w osiedlowym meczu streeta wybrałbym Stocka. Teraz pierwszy raz gram z prawdziwym pg w swoim zespole i to jest naprawdę inna gra jak dostajesz podanie do ręki w różnych sytuacjach. Wolę grać z kolesiem, który widzi wszystko na boisku i podejmuje odpowiednie decyzje, niż z szaleńcem nastawionym na własny wynik. Pograj z jednym i drugim a będziesz wiedział o czym mówię. Ja mam takich u siebie, oczywiście w naszej amatorskiej skali i jest ogromna różnica w grze.

fantasysport.wordpress.com/
REKLAMA