Blog > Komentarze do wpisu

Najlepszy Tarantino

Od jakiegoś czasu zbieramy się do napisania notki nt. Bękartów wojny. Tyle, że czasu nie ma a nie chcieliśmy tego zbyć zwykłym "superowy film".

A zatem do rzeczy. Tylko uwaga - będą spoilery, więc jak ktoś nie widział, to niech nie czyta. Zobaczyć trzeba.

1. Uważamy, że to jeden z najlepszych filmów Tarantino, o ile nie najlepszy. Owszem - Pulp Fiction było przełomowe. Owszem - Kill Billa pewnie fajniej się oglądało. Ale Bękarty wojny są pierwszym filmem od lat (w ogóle - nie tylko chodzi o filmy Tarantino), który tak bardzo zapadł w pamięć, o którym tak bardzo chce się gadać, który tak bardzo wstrząsnął.

2. Znamy osoby, którym film się nie podobał. Jesteśmy pewni, że takie osoby są również wśród czytelników naszego bloga i że na pewno nas zmłotkują w komentarzach. Rozumiemy, dlaczego może się nie podobać. Rozumiemy, że można tej stylistyki, tej poetyki, tej narracji nie kupować. Rozumiemy, że żonglerka konwencjami i gatunkami w takim kontekście może razić. Ale my tę stylistykę bardzo kupujemy i wciąż jesteśmy pod wrażeniem.

3. Jak zwykle u Tarantino muzyka wybitna. Reżyser chciał, żeby sam Mistrz zrobił mu nową muzykę pod ten film, ale się nie udało. Morricone był już związany kontraktem na muzykę do nowego filmu Giuseppe Tornatore. Więc Tarantino muzykę wybrał sam. Wybrał jak zwykle genialnie. I wybrał wyciągając gdzieś z czeluści kawałki fantastyczne, z filmów, które pewnie mało kto widział, jak ten z napisów końcowych, oryginalnie wykorzystany w filmie Allonsanfan.

4. Dlaczego Ingloriuous Basterds a nie Inglorious Bastards? Bo tak. "That's just the way you say it: Basterds. That's the Tarantino way of spelling it."

5. Hans Landa. Miał go grać Leonardo DiCaprio. Ciekawe, prawda?

6. Tarantino po napisaniu roli Landy, stwierdził ostatecznie (dzięki Bogu, bo Christian Waltz był wybitny), że musi to zagrać aktor niemieckojęzyczny. Z jednej strony myślał sobie Tarantino: to najlepsza rola, jaką kiedykolwiek napisałem, lepsza niż Butch, Marcellus, Vincent Vega, Bill, Bride i wiele innych. Z drugiej strony myślał sobie Tarantino: ale tej roli nie da się zagrać. Dało się. Christoph Waltz MUSI dostać za to Oscara. Musi.

7. Co jest niesamowitego w postaci Landy? Wszystko. Ale przede wszystkim to, że jednocześnie budzi totalnie skrajne i sprzeczne ze sobą emocje. Obrzydzenie i podziw. i Pogardę i szacunek. Nienawiść i sympatię. Wybitnie inteligentny. Skrajnie zły. Pewnie to miał na myśli Tarantino, myśląc, że tego się nie da zagrać.

8. Tarantino potrafi uczynić dzieło sztuki z dłużyzny. Pierwsza scena jakby żywcem wzięta z filmów Sergio Leone. Kilkunastominutowa rozmowa Landy z francuskim chłopem, niby o niczym, niby lekka, a wszystko podchodzi do gardła. Rozmowa Shoshanny z Landą w restauracji. Mleko. Apfelstrudel. Bita śmietana. Papieros w ciastku. Dwudziestominutowa scena w oberży. Nietypowy akcent. Pojawienie się gestapowca. Gra w "zgaduję kim jestem". I znowu - niby nic się nie dzieje a napięcie cały czas rośnie. I rośnie. I rośnie.

9. Brad Pitt rządzi. Briefing o skalpach przejdzie do historii kina. Już przeszedł.

10. Tarantino pisał scenariusz Bękartów przez 10 lat. Warto było czekać. Once Upon a Time in a Nazi occupied France. Western w okupowanej Francji. A może raczej southern. Początkowo film miał być podzielony na części. Na trzy części.

11. Największy problem miał Tarantino z zakończeniem. I rzeczywiście - ostatnia scena chyba najsłabsza w całym filmie. Ale scena wcześniejsza - fenomenalna. Kto mógł wpaść na pomysł zabicia Hitlera w filmie? Tylko Tarantino.

12. Cameos, cameos. W filmie dwukrotnie pojawia się narrator. Raz - kiedy opowiada o wyczynach Hugo Stiglitza. Drugi raz - kiedy tłumaczy łatwopalność celuloidu. W roli narratora - Samuel L. Jackson. Ciekawe, prawda?

13. Cameos, cameos. Druga postać, która pojawia się w filmie jedynie oralnie - to Harvey Keitel. To zwierzchnik bękartów, ten, z którym Landa negocjuje warunki ułaskawienia. Ciekawe, prawda?

14. Cameos, cameos. Mike Myers, zagrał generała Eda Fenecha, architekta planu zamachu na Hitlera i całą nazistowską wierchuszkę. Tylko Tarantino mógł do takiej roli zatrudnić Shreka, Wayne'a ze Świata Wayne'a i Austina Powersa w jednej osobie. Tylko Tarantino.

15. Cameos, cameos. Tarantino nie byłby sobą, gdyby nie zagrał w swoim filmie. Zagrał dwukrotnie. Pierwszego oskalpowanego nazistę oraz amerykańskiego żołnierza, który w filmie "Duma Narodu" krzyczy "I implore you, we must destroy that tower!". Ciekawe, prawda?

16. Trzy ciekawostki w jednej. Żyda Niedźwiedzia miał zagrać Adam Sandler. Zagrał Eli Roth. Eli to reżyser horrorów (Cabin Fever i oba Hostele). Eli wyreżyserował też film w filmie, czyli "Dumę Narodu". Ciekawe, prawda?

17. No dobra, jeszcze jedna ciekawostka. Martin Wuttke, który zagrał w Bękartach Hitlera, 6 lat wcześniej, w filmie Rosenstrasse, zagrał Goebbelsa. Ciekawe, prawda?

18. Tragikomedia. Scena, w której bękarty próbują mówić po włosku przejdzie do historii komedii. Arrivederci. ARRIVEDERCI

19. Jak już się ukaże, zakupimy wszelkie możliwe nośniki. Z wersji kinowej Tarantino wyciął np. sceny z panią Himmelstein, starą Żydówką z Bostonu. Zagrała ją Cloris Leachman, którą najbardziej zapamiętaliśmy jako Frau Blucher z Młodego Frankensteina.

20. Widać, że Tarantino nie próżnował, pracując za młodu w tej wypożyczalni. Oglądał te filmy, zapamiętywał. I teraz dzięki temu, że odgrzebuje jakieś stare kawałki muzyczne, my wynajdujemy sobie na youtubie filmy i scenki, na które pewnie byśmy nigdy nie natrafili. Takie jak ta finałowa z filmu Il Mercenario (aka Professional Gun) - absolutny majstersztyk (choć znamy tylko tę jedną scenę i nie mówimy po włosku) z filmu o najemniku z Polski, niejakim Kowalskim. Filmu nigdzie się kupić nie da ale kiedyś obejrzymy i opowiemy. W roli Clinta Eastwooda tym razem Franco Nero. W roli Henry Fondy - Jack Palance. Enjoy:

21. 2014: Kill Bill 3. W międzyczasie jeszcze jeden film. Pamiętacie scenę z pierwszego Kill Billa, kiedy świadkiem zabójstwa Vernity Green przez Beatrix Kiddo jest malutka córeczka Vernity? Tarantino już wtedy myślał o trzecim Kill Billu. Córka Vernity będzie chciała się zemścić. Myśleć o trzeciej części za 10 lat, podczas kręcenia pierwszej? Tylko Tarantino.

czwartek, 05 listopada 2009, mrpw

Komentarze
Gość: r., dqd13.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/05 18:38:29
Rzeczywiście film świetny, nie zgadzam się z recenzją ;) tylko w jednym miejscu: IMO scena kończąca była również świetna!
-
2009/11/05 18:46:36
Ja słyszałem dużo opinii zawiedzionych ludzi, którzy myśleli, że będzie więcej akcji. Boże, przecież akcja u Tarantino to jest dodatek do dialogów i scen. IB to taki "western" w którym się strzelają 5 minut, a przez resztę czasu gadają. Ja to uwielbiam i kupuję. Christoph Waltz absolutnie genialny. Skąd Tarantino wyczarowuje takich ludzi? I jeszcze jedno - bałem się w trakcie oglądania, że nie zabiją Hitlera, że coś się nie uda, a cały film to będzie taka wariacja na temat: o tak mogło być! Na szczęscie Tarantino jest genialny i wszystko się powiodło ;)
-
Gość: Adrian P., d47-117.icpnet.pl
2009/11/05 18:46:44
Super tekst, czekałem na taki tekst, nie spodziewałem się go jednak w portalu poświęconym tematyce sportowej, dzięki, Arivederci.
-
2009/11/05 18:51:01
fajnie, że o tym piszecie, choć dla mnie bękarty są poza podium u Tarantino...(jedynka Killa ma złoto !). Mnie Bękarty Wojny nie rzuciły na kolana, choć ukazane przez was ciekawostki zmusiły mnie by obejrzeć go jeszcze raz. Obsada super, pojedyncze sceny rewelacyjne ale całość jakaś taka na czwórkę... Ale wiem, że nie da się dogodzić każdemu... Pozdrawiam wszystkich tarantinowców!
-
Gość: Bibliotekarz, 192.30.202.1*
2009/11/05 18:54:28

Generalnie zgadzam sie z wpisem, obejrzalem w kinie dwa razy i juz wiem ze to jeszcze nie koniec :-) Ale jedna rzecz mnie meczy, moze ktos ogladal film uwazniej ode mnie:
oddzial dowodzony przez Pitta sklada sie z 9 osob (razem z Schweigerem). Dwoch ginie w strzelaninie w piwnicy, dwoch w kinie podczas wybuchu, dwoch eskortuje Lande w ciezarowce. A pozostalych trzech? Czy cos przeoczylem?...

Bibliotekarz
-
2009/11/05 18:55:29
Reżyser chciał, żeby sam Mistrz zrobił mu nową muzykę pod ten film, ale się nie udało. [...] Więc Tarantino muzykę wybrał sam.

Wybierając spośród muzyki już przez mistrza napisanej :) Minimalista. Ale do filmu pasuje świetnie. Co innego słuchana luzem - to już nie to samo. W przeciwieństwie do soundtracków z poprzednich filmów.

Dlaczego Ingloriuous Basterds a nie Inglorious Bastards?

Inglourious ;)

Tarantino po napisaniu roli Landy, stwierdził ostatecznie [...], że musi to zagrać aktor niemieckojęzyczny.

Leo by dał radę. Aczkolwiek nie ma co żałować, że nie dostał szansy.

Co jest niesamowitego w postaci Landy? [...] Wybitnie inteligentny.

I dał się wykiwać jak dziecko. Wyjątkowa ujma na honorze tak dobrze prowadzonej postaci.

Rozmowa Shoshanny z Landą. [...] Mleko.

I pytanie czy ją rozpoznał, czy to przypadek, że mleko da niej zamówił :)

Kto mógł wpaść na pomysł zabicia Hitlera w filmie? Tylko Tarantino.

Na upartego można filmu bronić przed historycznymi freakami, że w metrykę nikt Hitlerowi nie patrzył. Mogli sobowtóry pozabijać i wojna wcale się nie skończyła :)

Cameos, cameos. Mike Myers, zagrał generała Eda Fenecha, [...] Tylko Tarantino mógł do takiej roli zatrudnić Shreka.

W roli postaci, która nazwisko wzięło od włoskiej aktorki :)

Z cameosów jeszcze na uroczystej premierze się przewija Enzo Castellari - reżyser pierwszych "Inglorious Bastards". Które poza tytułem nie mają nic wspólnego z filmem QT.

Zagrał Eli Roth. Ciekawe, prawda?

Ciekawa to jest niezrozumiała miłość jaką QT czuje do tego beztalencia już od czasu CSI Grave Danger. No ale można przeżyć taką słabość.

Scena, w której bękarty próbują mówić po włosku przejdzie do historii komedii.

Jednakowoż beztalencie Roth miało genialnie dobry akcent.

Córka Vernity będzie chciała się zemścić.


Plotka póki co raczej.
-
2009/11/05 18:55:50
No i zrąbałem cytowanie ;)
-
Gość: Peter Osgood, static-193-49.is.net.pl
2009/11/05 18:57:53
Mój prywatny Tarantino`s Box Office: 1. PF, 2. IB, 3. RD, 4. KB I, 5. JB, 6. KB II, 7-8. DP I&II
-
2009/11/05 19:30:04
błondżornou !
czy najlepszy tarantino ? oto jest pytanie... z zachwytami zawartymi w tekscie zgodzic sie trzeba - tak niesamowitego klimatu poza tarantino nie buduje chyba nikt. mr waltz - zaiste genialny: "that's a bingo !!!" i radosc dziecka z otrzymania lizaka od rodzicow... ooskar bylby zasluzony, choc pewnikiem na nominacji (co najwyzej) sie skonczy.
w moim osobistym rankingu tuz za "psami" i minimalnie przed "pulpą"...:)
-
2009/11/05 19:49:12
Warto to obejrzeć? Bo o Tarantino to mam zdanie, ze jak się widziało raz (Pulp Fiction) to widziało się wszystkie.
-
2009/11/05 20:11:49
Clint Eastwood i Henry Fonda? O ile myślimy o tej samej scenie to Tam byli Charles Bronson i Henry Fonda. No i piekna Claudia Cardinale;)
-
Gość: czabelita, apn-95-40-221-28.dynamic.gprs.plus.pl
2009/11/05 20:12:58
Błondżorno :)
Prawdziwy majsterszczyk Tarantino!!! Co nie ujmuje wielkości jego poprzednim filmom. Dowód na to, że z biegiem czasu można liczyć na tak wspaniałe obrazy jak ten.
Czy warto obejrzeć? Pytanie retoryczne, które nawet nie powinno paść;P
Wspaniały twórca, wielkie brawa! Osobiście zamierzam zrobić domowy seans z "only Tarantino":D polecam :)
Arriwederczi!
-
Gość: czabelita, apn-95-40-221-28.dynamic.gprs.plus.pl
2009/11/05 20:22:25
jeszcze jedno, a co ze Stiglitzem? postać jak i aktor zasługują na uwagę!
-
2009/11/05 20:26:22
toniemojrower: myślimy o filmach Leone w ogóle. Franco Nero jest jak Eastwood pojawiający się znikąd, kiedy Van Cllef ma już zginąć w końcowej scenie For a Few Dollars More. A elegancki Palance - jak Henry Fonda w Dawno temu.
-
2009/11/05 20:41:49
czabelita: słusznie, Stiglitz rulez - a zatem komentkowy suplement. Til Schweiger kiedyś zadeklarował, że nigdy nie zagra Hitlerowca. I właściwie można powiedzieć, że zdania dotrzymał. A oryginalny Hugo Stiglitz to legenda aktorstwa meksykańskiego lat 70-tych
-
Gość: Suchy, ank251.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/05 20:49:30
Film fenomenalny.
Straszliwie poprawil mi humor.
Super ze o tym piszecie.
Super ciekawostki.
Waltz zagral wrecz wysmienicie... Postac bardzo ciekawa, nietuzinkowa itp itd.
Ale mimo wszystko mi najnardziej spodobala sie postac pitta. Pewnosc siebie postaci, decyzje o mowieniu po wlosku bo przeciez zna, rewelacyjne teksty (jak ten o natzi business, bondziorno, czy tez gadka o "masterpisie"...) i caloksztalt odbioru postaci. Jak tylko sie pojawial to od razu sie po cichu smialem, rewelacja... Co potwierdza tylko moje wczesniejsze zdanie o bradzie ze jest w stanie zagrac na prawde wszystko (dla porownania role: ta z IB, cygan ze snatcha czy tez np. joe black... )
Nie zgodze sie tylko z dwiema rzeczami.
1) zakonczenie wedlug mnie nie dosc ze spoko to nawet bardzo fajne...
2) mike mayers mnie osobiscie irytowal... tego nie kupilem nie wiem czemu ale czulem sie glupio widzac go tam. mimo wszystko zaszufladkowalem go w durnych parodio-komediach (z calym szacunkiem dla swiata wayna).

podsumowywujac wielki szacun dla QT!!!
Kto nie widzial, marsz do kina
-
Gość: marcc, 212.76.37.23*
2009/11/05 20:52:23
brad pitt rządzi?? bez przesady proszę. on w tym filmie jest aktorsko wyjątkowo irytujący. gdzieś przeczytałem, ze Waltz ma nowy przydomek - Człowiek, Który Zakasował Brada Pitta. i ja się z tym zgadzam
to absolutnie nie jest najlepszy film Tarantino, stawianie tego na równi z pulp fiction jest śmieszne
-
2009/11/05 20:55:18
Widze ze prowadzacy bloga zaglebili sie w trivia na IMDB :).
Dla mnie mimo wszystko Pulp Fiction lepsze. IB ma podobna moc, ale mimo wszystko 9/10.
Landa genialny. Ale dla mnie o ledwie widoczny margin przegrywa z Billem mimo wszystko.
Ochy i achy zasluzone. Ochy i achy do kwadratu zasluzone mniej.
-
Gość: milo, chello087207146127.chello.pl
2009/11/05 21:02:48
Jedyne z czym się nie do końca zgadzam w waszej recenzji to bezkrytyczny zachwyt nad muzyką. Dla mnie całkowitym pudłem był kawałek Davida Bowiego.
Co do samej akcji minus za wątek Shosanny i Zollera zwieńczony ich finałową sceną.
Nota bene u Tarantino postacie kobiet są zawsze świetnie nakreślone. Tym razem jednak stało się tak tylko z Shosaną (pomijając wątek z Zollerem), zaś z postacią Von Hammersmark już nie do końca. Trochę mnie raził brak genezy jej kolaboracji.
Tak się też zastanawiam - czy przypadkiem cały zachwyt nad postacią Landy nie jest rezultatem głównie scenariusza. Inaczej - czy aby Walz nie miał ułatwionego zadania przy tak zarysowanej (i zarazem przerysowanej) postaci.
-
2009/11/05 21:19:50
wroblon: pudło ale blisko ;-) to była wikipedia
-
2009/11/05 21:22:13
milo: rzecz gustu - jak dla nas Putting out fire with gasoline - kapitalne. również dlatego, że nie pasowało do tego mixu spaghetti western morricone music + german charts lata 30-te. u Tarantino niedopasowanie staje się dopasowaniem :-)
wątek Shosanny i Zollera i jego kulminacja (kiedy Zoller zrywa z wizerunkiem miłego chłopca) - też fantastyczny.
ale znowu - to rzecz gustu :-)
-
2009/11/05 21:47:05
Zapowiedź meczu Millwall-Wimbledon już na blogu! Zapraszam! zoltoniebiescy.blox.pl/html
-
Gość: rooolf, d62-110.icpnet.pl
2009/11/05 22:02:09
moglibyscie,szanowni panowie mrpw,pozbyc sie tego fatalnego zwyczaju naduzywania anafor?? czytac was nie idzie ostatnimi czasy z tego powodu..niemal co notka,to zbior anafor,jakbyscie wiersze pisali..

"Ale Bękarty wojny są pierwszym filmem od lat (w ogóle - nie tylko chodzi o filmy Tarantino), który tak bardzo zapadł w pamięć, o którym tak bardzo chce się gadać, który tak bardzo wstrząsnął."

" Rozumiemy, że można tej stylistyki, tej poetyki, tej narracji nie kupować. Rozumiemy, że żonglerka konwencjami i gatunkami w takim kontekście może razić. Ale my tę stylistykę bardzo kupujemy i wciąż jesteśmy pod wrażeniem."

wiadomo-nie chcesz,nie czytaj,ale to po prostu razi..wiec zwroccie na to uwage,bo naduzywacie bardzo,bo to nie jest fajne,bo po co tak czesto..;)
-
Gość: rooolf, d62-110.icpnet.pl
2009/11/05 22:24:37
nawet mi sie troche skrocilo;d powinno byc:

"Rozumiemy, dlaczego może się nie podobać. Rozumiemy, że można tej stylistyki, tej poetyki, tej narracji nie kupować. Rozumiemy, że żonglerka konwencjami i gatunkami w takim kontekście może razić."

no i doczytalem wlasnie do konca(mimo nieszczesnych powtorzen,ktore mnie poczatkowo zniechecily:)..

i bo ja wiem,czy to taki fenomen myslec o trzeciej czesci robiac pierwsza? bo ja wiem,czy nerwowo rozrysowywal gdzies w swoim kajeciku scene za scena,jednoczesnie rezyserujac "jedynke"? bo ja wiem,czy to predzej jakis pierwszy zarys mu sie nie pojawil,luzna mysl,ktora teraz chce zrealizowac(denerwujace,nie?)..? podejrzewam,ze nie on jedyny jest tak "wyjatkowy" pod tym wzgledem.

o ile,to w ogole fakt,ze tak bedzie wygladala fabula czesci trzeciej.
-
2009/11/05 22:34:28
roolf: niestety nie wiemy co to są anafory
-
Gość: christo, 94.78.153.4*
2009/11/05 22:43:31
Jakim trzeba być bucem by po obejrzeniu filmu od razu go w internecie opowiedzieć?

Bezdennym bucem trzeba być.
-
2009/11/05 22:50:55
...i tak Jackie Brown był wyjątkowy i bezbłędny ...ach i ta muzyka... Bobby Womack "Across 110th street" polecam ... noo jak dla mnie bomba
-
Gość: MU Rulez, 188.33.53.10*
2009/11/05 23:05:50
Dla mnie film bomba, chociaż bym go postawił na 3 miejscu (Pulp fiction pierwsze Kill bill 1 drugi-pierwszy film tarantio który widziałem w kinie, wściekłych niestety nie było mi dane obejrzeć w kinie) . Nie zgodzę się że Bowie nie pasował, pierwsze co zrobiłem po przyjściu z kina, to było sprawdzenie czyja to piosenka, dla mnie pasowała świetnie.
-
Gość: ddawwidd, ecc193.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/06 00:30:42
Jajko Faberge - piękne, technicznie świetne, kapitalnie zagrane i zabawne, puste w środu, cacuszko. Mimo wszystko, nie trafia do mnie wojna zabawna, fajna i wesoła. Ale rozumiem, czemu może się podobać ;)
-
Gość: kikujiro, dynamic-78-8-66-119.ssp.dialog.net.pl
2009/11/06 01:27:44
długi, nudny i głupi
-
Gość: Golem, urlich.t16.ds.pwr.wroc.pl
2009/11/06 02:41:09
Film dobry. Ale bez przesady z tymi zachwytami. Pulp Fiction to nawet do pięt nie dorasta.
Ja podczas pierwszego seansu zasnąłem... to chyba najlepiej świadczy o tym, jak mi się film podobał. Choć, rola Landy mistrzowska.
-
Gość: Intronaut, chello087207150180.chello.pl
2009/11/06 04:27:07
solimaczeta.blox.pl/2009/09/Usiadzmy-i-porozmawiajmy-Bekarty-Wojny-Tarantino.html

Pana, który popełnił ten wpis nie bardzo czasami lubię, ale ma dużo racji. tutaj imho 100%

Łatwo się chyba domyślić, że imho nowy Tarantino kiepścizna, z nowych rzeczy to "Moon" bym polecił ... David Bowie iał fantazję, syn widać też ma ... :-]
-
2009/11/06 05:01:26
właśnie skończyłem oglądać cavaliers-bulls.
i cleveland są słabi, aż boli.
jeśli nie masz drużyny to nie wygrywasz.
ilgauskas żadnego trafionego rzutu z gry.
mo williams 1 na 7 za trzy
no i dobry mecz shaqa 5 bloków w tym dwa w bardzo ważnym momencie meczu gdy chicago miało odskoczyć odpowiednio na 6 i 8 punktów.
Chicago za to... jak pewnie wszyscy pamiętaja w team nie ma "i".
ale ta drużyna to właśnie te cztery litery. tylko jedna strata w ostatniej kwarcie, dobra gra obrona, świetne rozgrywanie, ale oczywiście nie można się zachwycać bo skutecznością w tym meczu żaden zawodnik chicago się nie wyróżnił i gdyby nie to że cleveland gra po prostu źle prawdopodobnie by nie wygrali, ale tym razem to wystarczyło i sądzę, że chicago naprawdę mogą zdziałać w tym sezonie coś więcei (powtarzam się)
notabene ostatnia akcja meczu?
byłem przekonany, że znów zagwiżdżą na korzyść bronka, który najnormalniej próbował się wepchnąć na noah ale tym razem palantowi się nie udało.
druga porażka u siebie cavaliersów czyli mają już tyle samo ile w zeszłym sezonie. piekna sprawa ;]
-
2009/11/06 08:10:19
Też uważam, że to najlepszy film Tarantino. I koniecznie trzeba go zobaczyć w kinie, żeby móc obserwować reakcje publiczności - śmiech, tłumienie śmiechu, oburzenie na zmiany w historii etc. Dla mnie totalnie genialne było zatrudnienie w rolach cudzoziemców osób faktycznie z danego kraju. Dzięki temu uniknięto żenującego efektu, który niedawno w innym wojennym filmie można było oglądać ("Opór").

Ciekawa jestem, jak ten film by wyglądał, gdyby go nakręcił Andrzej Wajda?;)
-
Gość: Zawiedziony, itt92.internetdsl.tpnet.pl
2009/11/06 10:11:40
Bardzo lubię Tarantino. Ale film mi sie nie podobał. O mało nie wyszedłem z kina. Uważam, że to jest jego najgorszy film. Ale z jego filmami chyba tak jest. Albo zachwyca albo jest nie do zniesienia. Moze za kilka lat do niego wrócę i mi sie wtedy spodoba. Dzisiaj twierdze, że to gniot jakich malo. Arivederci.
-
Gość: pso, c-67-173-22-56.hsd1.il.comcast.net
2009/11/06 10:12:24
hmm, zastanawia mnie taka swoista latwosc z jaka bardzo wiele osob wierzy i 'kupuje' zapewnienia i historie rezyserow (przewaznie) i producentow (nie tak czesto) o tym ze juz od poczatku planowali nakrecenie 2 lub 3 czesci danego filmu (lub stworzenie trylogii, lub jakiejkolwiek dluzszej sagi) - kiedy te zapewnienia srednio wiaza sie z 'bazowym' dzielem, nie znajduja specjalnego potwierdzenia w jego fabule i zakonczeniu a pojawiaja sie dopiero po jego zakonczeniu. Przyklady? 1. A prosze bardzo: Matrix - niemal wszyscy uwierzyli w zapewnienia Wachowskich ze od razu miala byc trylogia, mimo ze po pierwszy Matrix jest wlasciwie zamkieta historia i konczy sie w sposob niezwykle utrudniajacy jakakolwiek kontynuacje (glowny bohater nie tylko moze wszystko, ale tez film konczy sie jego znamiennym monologiem do 'ludzkosci'). Efekt? Pozostale czesci wygladaja jakby je przyklejono do legendy na sile... 2. Gwiezdne wojny - oczywiscie, od razu niby 'planowana' byla nie tylko trylogia ale i cala 6 (czy jak chca niektorzy 9) epizodowa saga, tyle ze znow pierwszy film jest w miare zamknieta historia i konczy sie w sposob ktory co prawda umozliwia dokrecenie nastepnych czesci, ale w hollywood tak konczy sie niemal kazdy film... numerek 4 przy New Hope pojawia sie dopiero dlugo po jego oryginalnej premierze, oczym tez wiele osob zapomina. Efekt? Tym razem sie udalo, malo ze saga udana, to smiem twierdzic ze jesli co kolwiek odniej od staje to wlasnie New Hope... 3. wspomniany przez autora Kill Bill - 2 czesci faktycznie wynikaja ze scenariusza, trzecia to juz najpewniej odcinanie kuponow od kasowego sukcesu i jakos nie chce mi sie wierzyc w tak dalekosiezne plany Tarantino...
-
2009/11/06 10:34:08
Wczoraj w Polsacie puszczali KB I... Obejrzałem go z żoną (jej debiut QT...!) I wiecie co? Nie podobało jej się !!! BO BYŁ ZBYT BRUTALNY !!!!!! Spadłem z krzesła! Z kim ja mieszkam??? Aby złożyć mi kondolencje wyślij sms pod nr....
-
Gość: YKW, 188.122.4.4*
2009/11/06 10:40:58
Czapki z głów dla QT za zatrudnienie Niemców i Austriaków. Dzięki temu gestapowiec w piwnicy rzeczywiście słyszy Frankfurtczyka, Monachijczyka i pana heimatslos. Dawno nie słyszałem takiego kwiecistego i wysublimowanego niemieckiego.
-
Gość: kajet, 188.33.235.23*
2009/11/06 10:43:43
*POCZĄTEK MŁOTKOWANIA MRPW*
Zdecydujcie się, czy Waltz nazywa się Christian czy Christoph :)
*KONIEC MŁOTKOWANIA MRPW*

A poza tym to zgadzam się z punktami od 1 do 21.

@PABLOZET też oglądałem. Szczerze współczuję :) za tydzień wyślij ją do koleżanek i oglądaj drugą - chyba lepszą, a na pewno zabawniejszą - część Kill Billa.
-
Gość: Pablo, drm162.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/06 11:30:23
- MRPW
Chyba autorom pomyliła się muzyka do filmu (sztuka którą uprawia E.Morricone) z oprawą muzyczną, która jak świetna by nie była, nigdy nie stanie się wspólną tkanką filmu. ERRATA: w przypadku Tarrantino właściwie tak się dzieje. Ale w przypadku jego filmów, wszystko jest jakby takim patchworkiem - fakt, że świetnie pomyślanym, a co najważniejsze - bo takich co myślą jest wielu :-) - świetnie, precyzyjnie zrealizowanym. No ale porównywanie tego udźwiękawiania do muzyki Ennio...hmm... myślę, że wielki Włoch świadomie odrzucił tą współpracę wiedząc, że reżysera interesuje głównie jego muzyka jako taki "hipertekst" pomiędzy innymi dziełami filmowymi z muzyką mistrza. A Panom autorom współczuję braku zajęć wychowania muzycznego w szkole, bo by nie mylili dwóch przestrzeni. Przekładając na porównania kultury obrazkowej (może bliższej?) to jak porównywać zdjęcia Nyqvist'a ze zdjęciami kamerą cyfrową. Co oczywiście nie zmienia faktu, że w Blair Witch Project (na przykład) te ostatnie były z pewnością bardziej pożądane i lepiej się sprawdziły.
No i czy ten film tak faktycznie wstrząsa? No jeśli świetnie zrealizowana rozrywka wami tak "wstrząsa"... no to widocznie tak :-)
-
Gość: grl zrbnck, 165.72.200.1*
2009/11/06 14:41:27
bardzo dobry film ale większe wrażenie zrobł na mnie ROCKNROLLA Guya Ritchiego.
-
Gość: K, d54c1cac0.access.telenet.be
2009/11/06 15:00:23
Prawda. Ciekawe.

I film mistrzowski. pozdro
-
Gość: mirun, absn169.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/06 15:09:40
Jeden ze słabszych filmów Tarantino, chociaż pewnie dla początkujących Tarantinowców może wydawać się ciekawy. Dla mnie jednak Tarantino to tylko i wyłącznie Wściekłe Psy i Pulp Fiction, te filmy były jakimś przełomem. Później poziom spadał. To samo jest z Guyem Ritchie, Przekręt i Porachunki, później było słabiutko, powielanie wzoru.
-
Gość: Ugluk, 80.240.175.5*
2009/11/06 15:34:45
Generalnie zgadzam się ;) chociaż podobne emocje latały mi w glowie miesiąc temu, a teraz juz troche sie uspokoiły. Nigdy nei porownałbym tego filmu do Pulp Fiction, bo wg. mnie bóstwo jest jedno , tak jak nigdy nie powiem "nastepny Michael Jordan" tak nie powiem , że lepsze Bękarty Wojny od kultu i filmu 666/10.
Natomiast film fantastyczny, prawdopodobnie najlepszy (IMO) od czasu PF własnie film Tarantino.

Kill Bill to dla mnei nieporozumienie i w ogóle sie nie nastawiam na częśc 3 tego filmu.
-
Gość: tt, 90.155.123.11*
2009/11/06 16:07:53
Film bardzo dobry.
Wspominacie inne produckje Tarantino, ale nigdzie nie zauwazylem Jackie Brown (chyba ze przeoczylem), sam Landa zaznaczyl gdzies ze to jego ulubiony film Tarantino... nie chce sie tutaj wyklocac, ale uwazam ze jezeli wspominacie inne filmy tego goscia, - Jackie Brown jak najbardziej zasluguje na uwage.
pozdro.
-
Gość: milo, chello087207146127.chello.pl
2009/11/06 16:52:32
Również wczoraj ponownie obejrzałem Kill Billa. I nasunęła mi się jeszcze jedna myśl - owszem, Kill Bill jest brutalnym filmem, tylko że tam brutalność jest zamknięta w określonej konwencji - mieliśmy wręcz śmieszące sceny z odcinanymi kończynami (kicz doprowadzony do absurdu), krwawą mangę czy wysublimowaną w swej estetyce scenę walki w zaśnieżonym ogrodzie. Tarantino potrafił też wprowadzić kadry czarno-białe żeby nie "zamęczyć" widza strumeniami lejącej się krwi...
A co mamy w "Bękartach"? Widz dostaje bejzbolem (nawiązując do wiadomej sceny) po oczach naturalistycznymi kadrami ze skalpowania, wyrzynania swastyki, wsadzania palca w otwartą ranę czy właśnie scena egzekucji przy pomocy kija. Po co to? Chyba jednak Tarantino przesadził z epatowaniem brutalnością...
-
Gość: dabull, abjw123.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/06 19:02:26
@Milo - idąc na Tarantino, spodziewaj się przemocy;). Chociaż scena skalpowania rzeczywiście była bardzo brutalna, bardziej niż latające odcięte kończyny w KB.

@Mirun - "...dla początkujących Tarantinowców może wydawać się ciekawy." - Tarantino zacząłem od PF pod koniec lat 90, następnym filmem były RD. Czyli zacząłem od najlepszych filmów QT (sprzeciwy? nie słyszę;). I mimo tej niezwykle wysokiej poprzeczki, potrafię docenić arcydzieło IB. Bo po dość miałkich grindhouse'ach (takie miały być w zamierzeniu), przeciętnych KB, Tarantino zrobił film, który przykuwa od pierwszej sceny do ostatniej. Z dialogów, gry ciała, pauz zrobił mistrzostwo. To co kiedyś stanowiło domenę włoskiego realizmu lat 50, tutaj pociągnięto do absolutnej perfekcji. Przykład. 1 rozdział, rozmowa Landy z francuskim rolnikiem. Niby nic się nie dzieje, akcja w jednym miejscu, zaciemnionym, a mimo to po 5 minutach trzyma cię w napięciu. To jest mistrzostwo - gdy nie ma efektów specjalnych, akcja toczy się w jednym miejscu przez 20 minut (hollywoodzkiego filmu!!), to trzeba niebywałego kunsztu, żeby trzymać widza w napięciu. Ten rozdział mógłby być równie dobrze grany jako część jakieś sztuki o 2wojnie w teatrze. Absolutne mistrzostwo.
Po pierwszym rozdziale wiedziałem, że film będzie bardzo dobry i dalej będzie też ok (jakoś tak ma Tarantino, filmy ma równe, słabsze lepsze, ale równe przez 2h, jak 2 skoki Małysza), po scenie w karczmie byłem zachwycony - było tam wszystko.
Poza tym drobne smaczki, typu mleko które lubił pić Landa, fetysz stóp (stały element u Tarantino), rozmowy o kinie i niszowych filmach; humor (arrivederci i bingo rules!).

Na film poszedłem 2x i za drugim razem bawiłem się tak samo dobrze jak za pierwszym. Za drugim razem mierzyłem czas poszczególnych rozdziałów (scena w karczmie najdłuższa ok 47min).

Polecam, bo obok PF i RD to najlepszy film Tarantino.
-
Gość: milo, chello087207146127.chello.pl
2009/11/06 23:24:25
@ dabull Czy aby na pewno? "Wczesny Tarantino" czyli RD i PF pozbawione były takiego naturalizmu jaki miał miejsce w Bękartach, a również i tam ewentualna brutalność była elementem konwencji i wręcz potrafiła śmieszyć (vide scena odcinania ucha przez Madsena w RD). To chyba różnica w stosunku do serwowania widzowi widoku zatłuczenia oficera kijem.
-
2009/11/07 04:00:51
Tarantino to Wściekłe Psy (najlepszy jego film, bije każdy inny kilkukrotnie), Pulp Fiction, Jackie Brown i długo, długo nic. Potem gdzieś za Czterema Pokojami pojawiają się Bękarty Wojny. Film dobry, ale nie przesadzajmy z orgazmami. Świetny aktorsko, kilka dobrych scen, ale fabuła leży na całej długości. Scena wzajemnego morderstwa w operatorce kina żenująca...
-
2009/11/07 08:57:41
racja. W mojej ocenie jak na razie film roku 2009!
-
Gość: road_66, 87.239.192.19*
2009/11/07 09:54:22
Bzdura, film jest oczywiście jednym z najgorszych. Ten pomysł był naciągany, a film przewidywalny i nudny.
-
Gość: jjj, c49-1.vpnext.upmf-grenoble.fr
2009/11/07 14:59:31
Zadziwia mnie zachwyt jakim otaczaja ten film wszyscy wielbiciele papki serwowanej przez tarantino. I mowie na powaznie. Nie chce mi sie za bardzo rozwijac wywodu poniewaz i tak zostane zjedzony przez rzesze tarantinofili czytajacych (i piszacych) tego bloga, jednak przerazajaca jest jednowymiarowosc filmow tarantino ktorej jakos nikt nie dostrzega. A przynajmniej nikt z jego adoratorow. Najlepsze podsumowanie tego filmu uslyszalem z ust kolegi:
"W ogole sie nie zdziwilem. Typowy film tarantino." Ludziom ktorzy byc moze zaraz naskocza na ten komentarz proponuje zastanowienie sie nad tymi slowami. Kilkukrotne. Bo wcale nie chodzi o to ze ten film nie rozni sie od jego poprzednich filmow.
Pozdrawiam jjj.
-
Gość: dabull, abjb99.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/07 16:37:58
@Milo - zgodziłbym się, gdyby nie:
1) od RD do IB minęło 17 lat. W filmie to epoka, ciężko robić filmy tak samo, spodziewając się jeszcze lepszych reakcji, ochów i achów ze strony widzów. Dopiero krytycy i widzowie mieliby pożywkę, że QT się nie rozwija i cytuje sam siebie. Tarantino siłą rzeczy pokazał brutalność wyostrzoną (chociaż nie masową) do kwadratu. A że to fim o wojnie, to i brutalność siłą rzeczy jest większa. No i tu...
2) po "Szeregowcu Ryanie" i "Kompanii Braci" kino wojenne jest zupełnie inne. Pierwsze 25 minut "Szeregowca..." to czysta, beznamiętna i naturalistyczna orgia brutalności wojny. Jeżeli widziałeś, to wiesz. IB jest stylizacją, brutalną, ale stylizacją. "Szeregowiec.." naturalizmem tłucze po jajach. Nie ma porównania.

@JJJ - to prawda, Tarantino ma jakąś swoja wizję kina. I robi je w różnych konwencjach, jakby chcąc pokazać, że w gruncie rzeczy, nieważne jaki gatunek reprezentuje dany film, chodzi o to samo w kinie;). Nie wiem, co to jest, ale się dowiem:))
-
Gość: grendel, 86-45-136-187-dynamic.b-ras2.chf.cork.eircom.net
2009/11/07 19:20:07
Dla mnie bomba! Bylem na Bekartach z bratem (zachwycony tak jak ja, tydzien pozniej poszedl do kina jeszcze raz) i ojcem. Jemu akurat film sie nie podobal, ale pewnie nie widzial napisow ;) Czekam na DVD, kupuje od razu. Oscar dla tego Austriaka murowany.
-
Gość: shoevarek, c-24-1-202-11.hsd1.il.comcast.net
2009/11/09 02:54:47
Szkoda, ze wlepiliscie link do filmu IL Mercenario, a nie na przyklad do IL Grande Silenzio Corbucciego. Duzo lepsza muzyka Morricone, no i Klaus Kinsky grajacy sam siebie. Wiem, ze Tarantino lubuje sie w powtarzaniu scen z filmow klasy B. Mam nadzieje, ze przynajmniej wybral te lepsze. Chyba sobie kupie DVD z tym filmem gdy bedzie na wyprzedazy.
-
Gość: cwaniak, aase189.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/11 16:07:57
Mi z Tarantino tylko PF się podobał. KB to brutalność PF do kwadratu minus dialogi, które były najważniejsze. A Bękarty fajne, ale do Pulp Fiction nie ma startu.
-
2009/11/12 13:55:05
A co na to Shaq? hehe :)
-
Gość: o2, pl104.multi-play.net.pl
2009/11/23 12:57:39
Co do tego, jakoby Tarantino miał umieścić na DVD wycięte sceny z filmu i zrobić z tego Director's Cut, fragment wywiadu:

Is there more footage that may come out on the DVD or a different Directors Cut of Inglourious Basterds?

QT: Not really to tell you truth. We were working on this at such an accelerated pace, I couldnt afford to shoot stuff that I didnt think was going to make the film. I always pride myself on my directors cut that plays in 3,000 theaters. I take a lot of pride in that. There are two sections that I shot that Im actually not going to put on the DVD. One is because it is more of Shossanas back-story from 1941 to 1944, and you know, I dont want to show that at all now. I really want the audience to actually come up with it in their own mind about how she survived. I want that to be like you own movie in your head, and I want you to figure it out. The other one is a backstory on Eli Roths character, Donowitz. It didnt fit into the section that I had planned it, but it worked so well that if the movie is a hit, and if I were to do a prequel with the Basterds, I could just plug it right into the other movie. So, I think I will save it on the chance that the movie is popular.

Pozdrowienia ;)
-
Gość: lukasz, aatv108.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/13 00:53:15
co do Waltza mieliście rację: oscary.onet.pl/818,kategoria.htmlco do Waltza mieliście rację: oscary.onet.pl/818,kategoria.html
co do Waltza mieliście rację: oscary.onet.pl/818,kategoria.html
REKLAMA