Blog > Komentarze do wpisu

A jak Ad vocem

Wywiązała się wewnętrzna polemika, bodaj pierwsza w historii tego blogaska :-)

Muszę odpisać tytułem wyjaśnienia, że nie jestem wielbłądem, bo niektórych rzeczy żem (MR) wbrew pozorom nie napisał.

1. Zgadzamy się, że atmosfera nie przenikła poza Spodek. Przynajmniej jeśli chodzi o Polskę. Nie zgadzamy się tylko co do źródeł. IMO odpowiedzialni są i organizatorzy, i media. Organizatorzy - bo marnie promowali. I media - bo uznały, podobnie jak ten drugi, co ze mną bloguje, że ludzie mają to w dupie więc lepiej się sprzeda umowna siódma kolejka Ekstraklasy. Tego, czy uznali słusznie - nigdy się nie dowiemy. Ten drugi pisze, że społeczeństwo zawiodło - i tu się różnimy. Najłatwiej zwalić na społeczeństwo (jakby powiedziała Halina Nowina Konopczyna przypadkowe społeczeństwo) ale dla mnie to są po prostu naczynia połączone. Nie dowiemy się jaka byłaby oglądalność finału gdyby media przez 2 tygodnie pompowały Eurobasket, tak jak np. Polsat pompuje siatkówkę. Zwłaszcza, że naprawdę nie mamy tu do czynienia z chodem sportowym, tylko sportem widowiskowym, popularnym na całym świecie. I to naprawdę nie jest tak, że musimy mieć megasukcesy (Małysz), żeby jakiś sport stał się popularny. Siatkówka była dużo popularniejsza już kilka lat temu - przed srebrem w Japonii i złotem w Turcji, kiedy siatkarze dobrze się zapowiadali, prezentowali poziom pewnie lepszy od dzisiejszych koszykarzy ale z wielkich imprez medali nie przywozili, jedynie okazjonalnie wygrywając albo napędzając stracha lepszym od siebie. Dopuszczam oczywiście, że mogę się mylić - być może pompowanie też by nic nie dało. Ale nie dane nam już będzie się dowiedzieć. Chyba, że za 40 lat ktoś się odważy sprawdzić.

2. Wydawanie gazet nie polega na tym, iż w jakiejś Magdalence spotykają się naczelni dzienników i w oparach lepszych fajek, w oparach wódki ustalają, kogo przylansować, kogo wypromować, kogo zganić, a Eurobasket upierdolić. Tu naprawdę nie mam pojęcia do czego to pije - nigdzie nie napisałem ani nie zasugerowałem, że to spisek mediów, żeby moją kochaną koszykówkę "upierdolić" bo wcale tak nie uważam. Nie jestem Piotrem Semką czy Rafałem Ziemkiewiczem, nie węszę wszędzie spisku cyngli. Napisałem tylko tyle, że media (wszystkie - nie tylko Gazeta) uznały, że ludzie mają Eurobasket w dupie więc lepiej pisać o siódmej kolejce Ekstraklasy. Zresztą ten drugi moją diagnozę przyczyn wprost potwierdził (Eurobasket dostał tyle ile zasługiwał). Cóż, jestem nawet skłonny przyznać, że nie mam racji - może i media uznały słusznie. Zwłaszcza, że łatwiej jest krytykować z boku - mnie nikt ze słupków sprzedaży gazet i liczby kliknięć na portalach nie rozlicza.

3. Łatwo się nabijać ze stwierdzenia "największa impreza na polskiej ziemi ever". Trudniej z tym stwierdzeniem spróbować polemizować. Która była większa (w sensie popularności dyscypliny na świecie i zainteresowania zagranicznych mediów)? Siódma kolejka Ekstraklasy, Puchar Świata w Zakopanem czy może Wyścig Pokoju? Która polska impreza spotkała się z takim odzewem światowych gazet, z tyloma relacjami na internetowych serwisach sportowych całego świata i z takim entuzjazmem przyjezdnych kibiców?

4. Łatwo obśmiać opiniotwórczość i powiedzieć: opiniotwórcza = przewidywalna, słuszna i przede wszystkim: nudna. Ale z jakiegoś powodu raczej nie zajmujemy się - również na tym blogasku (kiedyś wybranym jednym z 10 najbardziej opiniotwórczych blogasków w Polsce) - gołymi babami. Z jakiegoś powodu nowa kolekcja Gazety to dzieła Chopina a nie Ich Troje. Choć te drugie pewnie by się lepiej sprzedały.

5. Że się efekciarsko czepiam okładek. Nie czepiam się. Nie powiedziałem, że należało z Eurobasketu robić wszędzie czołówkę, nawet w Parkiecie i Pulsie Biznesu. Wiem, że byłoby to absurdem i idiotyzmem. Zgadzam się, że e-administracja to bardzo ważny temat, że dobry na czołówkę (zwłaszcza, że exclusive). Ale uważam, że można było - np. dać wzmiankę ze zdjęciem (tak jak o rzeczonym festiwalu w Gdyni). Dziennik od razu usprawiedliwiłem w tekście więc polemika nie na temat. Ale tego, że małe zdjęcie i krótka notka nie pojawiła się na pierwszych stronach gazet stricte sportowych (PS i sport.pl) - rzeczywiście nie rozumiem. Oczywiście, że nie jestem fachowiec od czołówek i konstruowania jedynki. Ale tak samo obaj nie jesteśmy fachowcy od koszykówki, co nie sprawia, że nie możemy o tym pisać i mieć swojego zdania.

6. Że nie rozumiem realiów deadlinów, że kasa, że logistyka, że chaos. Rozumiem - uważam tylko, że raz na 40 lat można. A jeśli ludzie mają to gdzieś - to nawet się powinno - choćby po to, żeby mieli trochę mniej gdzieś.

7. Że się czepiam portali po kilkunastu godzinach a newsy się zmieniają kilka razy na godzinę - czyli znowu się wykazałem ignorancją i niezrozumieniem. Spójrzmy więc na okienko sportowe na gazeta.pl teraz (wczorajsze screeny robiłem wcześniej, po 10 rano, teraz jest po południu).

Członkowie sztabu Stefana Majewskiego - to z wczoraj z 18.51. Rozmowa z Antonim Piechniczkiem - z 21.15. Bunt bukmacherów - 19.16. Smolarek - 19.26. Rekord to "wieczny odpoczynek" - wczoraj 15.53. Oczywiście, że wiem z czego to wynika - zostaje to, co się klika (piłka), to co nie - wypada. Eurobasket się nie klika, więc wypada z gry. Majewski i Piechniczek zostają. Ubolewam jedynie nad tym, że media przyjmują ten stan rzeczy do wiadomości i odpowiadają cynicznie: "Ludzi to obchodzi mniej niż przygody Stefana Majewskiego. Sorry."

A ja mogę tylko odpowiedzieć swoją naiwną mantrą - uważam, że mediom nic złego by się nie stało, gdyby z okazji największego wydarzenia sportowego w Polsce ever zrobiły wyjątek.

A skoro pierwszy raz w historii tego blogaska doszło do takiej polemiki autorów, to zróbmy se sondaż. Nie traktując oczywiście jego wyników wiążąco - bo ostatecznym sędzią jest i tak Megapanel i Polskie Badania Czytelnictwa.

PS. Jeszcze jedno - łażąc po portalu znalazłem coś takiego i zdurniałem:

To jak to w końcu jest z tym Eurobasketem? Klika siem czy siem nie klika? Bo z tego zestawienia wynika, że 5 tekstów na 8 w czołowej ósemce jest o koszykówce. I że Stefan Majewski jednak tę rywalizację przegrywa. Jak to się ma do: Gdyby teksty o koszykówce były chętnie czytane / klikane / komentowane - powstałaby jedna i druga analiza, podsumowanie, follow up i galeria zdjęć. Ale nie były. Ludzi to obchodziło mniej niż przygody Stefana Majewskiego. Sorry. Mamy w internecie takie maszynki, które mierzą zaangażowanie użytkowników.

środa, 23 września 2009, mrpw

Komentarze
Gość: HubbaBubbas, 213.134.132.10*
2009/09/23 13:34:10
Michał! Na Litość Boską! Nie tłumacz się! Miałeś rację z tym wpisem. A że to "ludzi" jednak obchodzi to świadczy o tym sama dyskusja.
Ciekaw jestem jak sie rozwinie i czy w ogóle się rozwinie
pozdrawiam
hb
-
Gość: werter, evdo-78-30-89-60.subscribers.sferia.net
2009/09/23 13:37:34
Pisałem już na blogu red. Ceglińskiego moje zastrzeżenia co do poniedziałkowej publikacji w Gazecie. Otrzymałem odpowiedź, że finał skończył się po 23 i dlatego brak relacji...

Jestem pełen uznania dla pracy redaktorów Ceglińskiego, Szeleszczuka, Owczarka, Tymińskiego, Kwiatkowskiego przy propagowaniu basketu w Polsce.

Prawda jest jednak taka, że są częścią tytułów, które co tu dużo mówić koncertowo położyły poniedziałkowe numery. Dowodem oczywiście dwa ostatnie wpisy na tym blogu.

Żeby nie skończyć na utyskiwaniach i żółci. Może warto na kolegium pokazać okładkę gazety Marca z odpowiednim komentarzem...
-
Gość: janekjanek, nat-mo1.aster.pl
2009/09/23 13:46:12
nie ma nad czym dyskutowac-media basketu nie promuja,bo im sie to nie oplaca.wystarczy sprawdzic ogladalnosc meczow PLK (tylko hity przekraczaja 80-90tys),czy nawet eurobasketu-jesli final,z wicemistrzami olimpijskimi grajacymi swietna koszykowka oglada 800tys,to komu sie oplaca poswiecac okladke pisma na ten cel?wiecej sie sprzeda gazet,piszac o asystantach majewskiego.poprostu taki jest stan polskiej koszykowki-ja takze uwazam,ze eurobasket to byla wielka szansa.niestety niewykorzystana.bylem wolontariuszem (ok,nie bylem,zrezynowalem 2h przed:P) ale uczestniczylem we wszystkich szkoleniach.szkolenia zaczely sie dobre pol roku przed impreza.wiecie ile bylo imprez promujacych eurobaset?2.dwie. juz prawie legendarna jest wypowiedz amerykanskiego dziennikarza,ktory bedac w warszawie pytal przechodniow czy wiedza,jaka jestw ich miescie impreza-nikt nie wiedzial. jezdze na obozy do swietnego trenera,an ktorym sa najwieksze talenty polskiej koszykowki-moze z 3 osoby sa z wroclawia,cala reszta z miejscowosci o ktorych nigdy nie slyszalem.basket trzeba promowac w duzych miastach-wtedy beda efekty.ale jesli chce w zimie sobie porzucac,a za kazda hale w warszawie musze placic 300zl/h,to jasne ze nie porzucam.i staly argument-srednia wieku na boiskach do koszykowki.rzadko jest nizsza niz 20.ja osobiscie nie znam ZADNEJ lepszej ode mnie osoby w warszawie,i ZADNEJ oprocz mojego kolegi,ktora potrafi przyjac odpowiednia pozycje obronna.oczywiscie nie mowie o tych,co graja profesjonalnie.basketu w polsce poprostu nie ma-siatkowi mozna sie nauczyc latwo,to nie jest trudny sport.ale do koszykowki trzeba miec swietne bazy treningowe,dbac o zdrowie i diete mlodych zawodnikow,prowadzic zajecia z psychologami,miec swietnych trenerow i ciagla opieke.tego w polsce nie ma,i zakladam ze nie bedzie przez najblizsze 15 lat- i w tym momencie pragne podtrzymac swoja teze,ze najpredzej bedziemy mieli w NBA obwodowego (bo wyszkolenie bigmana jest o wiele prostsze) w 2020roku.oczywiscie nie mowie o zawodnikach w stylu ebiego smolarka czy macka lampe,ktorych 100% wyszkolenia odbywalo sie za granica.mowie o chlopaku,ktory nauczyl sie grac w polsce,trenowal w polsce,gral w plk,i trafil do nba.taki bedzie najwczesniej w 2020.
-
Gość: kanyeisayackass, chello089077042169.chello.pl
2009/09/23 13:49:07
A mnie te mistrzostwa do koszykówki przekonały. I to mimo oporu mediów. Chyba znowu zaczne chodzic na mecze, może nawet poswięcę noce na oglądanie NBA. Dla mnie zdecydowanie sport nr1. I tylko żal niewykorzystanej szansy, bo może faktycznie dzieci zaczęłyby chodzic do klubow jak by impreza byla lepiej promowana.
-
Gość: jakub, 213.172.173.11*
2009/09/23 13:53:02
Michale,

apropos Polsatu i siatkowki - oni niesamowicie promuja siatkowke, bo maja ja u siebie. W tym wypadku mozna miec pretensje do:

- TVP, bo ta ma u siebie koszykowke (i lige i Eurobasket), ale juz jej promocje ma totalnie w dupie, co wiecej, samo pokazywanie jej ma gdzies - nawet na TVP sport nie bylo wszystkich meczow Eurobasketu, a w stacjach Polsatu beda wszystkie mecze ME siatkarek

- PZKosz i PLK, ktore slepo wierza w magie TVP, mimo tego, ze sa przez TVP notorycznie wystawiane...

Co do dziennikarzy gazetowych i internetowych - od czasu rozpoczecia rzadow przez duet Ludwiczuk/Wierzbowski nie dosc, ze idiotyczne decyzje pograzaja koszykowke, to jeszcze Panowi Ci sa odporni na wszelka konstruktywna krytyke, a dziennikarze sa w rozmowach z nimi wyzywani, albo nazywani 'debilami z mediow' w tychrze mediach.

Dlatego nie nalezy sie dziwic bardzo krytycznemu podejsciu do Eurobasketu (bo na wiele bledow zwracano uwage przez ostatni rok) i osobiscie wole krytyke, ktora moze spowoduje jakies zmiany, niz zachwycanie sie impreza, bo to tylko umocnilo by pozycje Panow RL i JW...
-
Gość: jakub, 213.172.173.11*
2009/09/23 13:55:38
tychze powinno byc ;)
-
Gość: saian, 83.238.13.1*
2009/09/23 14:01:33
Polemika, polemiką, można zgadzać się lub też nie, co nie zmienia faktu, że:
- impreza była źle przygotowana pod kątem marketingowym (info na dworcach, lotniskach, plakaty, imprezy towarzyszące w miastach goszczących i innych, gdzie koszykówka jest popularna)
- impreza była źle przygotowana pod kątem jej obsługi (dziennikarze i beznadziejne pulpity na Torwarze; kibice - niewystarczająca ilość wodopojów)
- impreza była źle przygotowana pod kątem zawodników (słynne "najgorszy EB ever")
- impreza była źle przygotowana pod kątem medialnym (mało informacji dla "niedzielnych kibiców")

Być może w niektórych przypadkach słowo "źle" jest lekkim nadużyciem, co nie zmienia faktu, że z całej imprezy można było znacznie więcej wycisnąć. Co również wiązałoby się z większym nakładem finansowym na każdym froncie, a mam wrażenie, że pieniędzy najzwyczajniej nie starczyło lub nie chciało starczyć.

Pozostaje wierzyć, że kolejne wielkie imprezy w Polsce nie będą taką prowizorką jak EuroBasket, który... chciałbym ponownie zobaczyć w naszym kraju.
-
2009/09/23 14:18:53
Taaa zaczyna się:) W sensie, czy to nie jest tak, że znów się budzimy trochę z ręką w nocniku? zryjparkiet.blox.pl/2009/03/EuroBasket-w-Polsce-serio.html Powyższą notkę napisałem w połowie marca, czyli ponad pół roku temu.
-
Gość: mn87, jelonki.robbo.pl
2009/09/23 14:21:46
a ja w ciąż nie rozumiem jednego... dlaczego przy organizacji tego typu imprez, czy w ogóle w tworzeniu/naprawianiu systemów szkolenia i promocji sportów drużynowych, nie czerpiemy wzorców i utartych SPRAWDZONYCH idei z zagranicy. Wciąż gadane jest, że "trzeba stworzyć system szkolenia", "trzeba zadać o bazy szkoleniowe", "trzeba rozpromować to i tamto", "będziemy sie starać zrobić to i to"... Kiedy najczęściej najrpostrze rozwiązania są najlepsze - wystarczy spojrzeć na siatkówkę i Brazylię. W Rio czy innym Sao Paulo na plaży i ogolnie w mieście są setki DARMOWYCH, OTWARTYCH 24h boisk z prawdziwego zdarzenia. W Stanach - dziesiątki HAL i SAL SPORTOWYCH otwartych dla WSZYSTKICH obywateli (oczywiście w czasie kiedy nie odbywają się tak akurat zajęcia) - wiem, bo mam kolegów w Orlando i Waszyngtonie, mówią że nie ma najmniejszego problemu sobie przyjść prawie o dowolnej godzinie, wziąć piłkę z magazynku i porzucać na świetnych halach.
Nie twierdzę, że taki "ogólnodostęp" będzie gwarantował odrazu sukces, ale jest to naprawdę podstawowy i sprawdzony (skuteczny) krok który władze powinny uczynić. Po co silić się odrazu na jakieś mega kompleksy treningowe za miliony euro, skoro i tak pewnie nigdy takich pieniędzy w Polsce się na ten cel nie wywalczy, a jak tak to zostaną rozkradzione i przejedzone przez władze lokalne.
Jak to wygląda w Polsce z perspektywy młodych ludzi? Podam przykłady z Warszawy, apropo siatkówki i koszykówki. W lato jest mniejszy problem - nawpychali nam tych orlików, są przez wakacje otwarte - OK. Ale już w siatkę tam nie pograsz, bo jest a) tartan na którym się grać nie da, b) nie ma nawet słupków i siatki ("bo nie dowieźli"). Więc jak zwykle prowizorka (ale minister sportu bedzie darł japę, że tyle orlików zbudował i tam mają się objawiać nowi Zagumni, Winiarscy itp - LOL). Kosz - no niby na tartanie da się grać, ale tłumów nie widać. W zimę - tragedia. Chcesz pograć na hali? Zapomnij. W salach szkolnych sale po godz. 15 pozamykane, ew. wynajmuje je się 60-letnim szychom na grę w tenisa za grubą kaskę. Ew. jakiś klub badgmintona sobie wynajmie (też za hajs). Chcesz sobie porzucać w swoim dawnym LO - zapomnij, najwyżej cieć cie pogoni. Idziesz na dzielnicową halę sportową, np. Koło, Redutowa czy na Obrońców Tobruku - nie ma niestety wolnych wejść. Albo zajęte przez firmy, albo jak już wolne to 150zł/h. Trudno się więc dziwić, że młodzież po takich eskapadach wraca do domu i woli pograć w 2k9 na komputerze, przynajmniej jest za darmo.
Gdyby władze wymogły na dyrekcjach szkół i na władzach lokalnych odpowiedzialnych za hale dzielnicowe, że np. mają być otwarte w całym tygodniu przez 2-3 godz. dziennie ZA DARMO do użytku mieszkańców, miałoby to sens. Tylko też muszą się tym zająć kompetentne osoby - a nie radosna twórczość, jak to w Polsce bywa, gdzie za takie projekty biorą się osoby nie znające się na sporcie, jak np. pan Drzewiecki, który chce na tartanie szkolić siatkarzy. Trzeba otworzyć WSZYSTKIE (najwięcej ile się da) hale i sale w większych miastach, aby nie było tłoku i kolejek (pamiętam jak rok temu na ferie zimowe hala Koło była dostępna dla mieszkanców - na siatkę przychodziło dziennie ok 100 osob... a boiska były 3). Mozna nazwać jakoś ten cały projekt, dofinansować z rządowych pieniędzy, wywalić firmy i dziadów od tenisa co blokują sale - oni mogą sobie pozwolić na zapłacenie i wynajęcie gdziekolwiek, młodzież niekoniecznie. Potem, kiedy już coś ruszy, dzieciaki, młodzież a nawet ludzie po 30 bedą regularnie się spotykać na kosza, siatkę itp. można wprowadzić tam trenerów itp., osoby które by się tym zajęły, zoragnizowały jakieś pseudo-profesjonalne treningi, zajęcia dla maluchów, jakieś rozgrywki itp. Myślę, że po jakimś czasie naturalne talenty same by się objawiały, i można by je stamtąd wyławiać do profesjonalnych klubów.
Tak ja to widzę - tak to działa choćby w Brazylii czy USA. Jednak w Polsce nikomu się nie chce zająć ogólnodostepem do sportowych obiektów, kazdy ma jakis interes i woli halę wynając niż udostępnic młodzieży...
-
Gość: jugador, abrp40.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/23 14:43:19
"Nie jestem Piotrem Semką ani Rafałem Ziemkiewiczem . Nie węsze wszędzie spisku cyngli ." Dobre ,ale jest pan pewien że Michnik tu zagląda ? Koledzy by mu donieśli ? Czy pan oraz Michał Pol ,Przemysław Iwańczyk i Rafał Stec dostajecie jakąś dodatkową gratyfikację za to opowiadanie się po "właściwej stronie" czy tak sami z siebie macie dokładnie takie same poglądy polityczne i czy (do jasnej cholery) musicie się z nimi tak usilnie afiszować na BLOGU SPORTOWYM ?! Zacytował pan Nowine Konopczyne (ciekawe ile osób kojarzy tą panią ?) a trzeba było zacytować jeszcze dosadniejszą wypowiedź pana Geremka o "spoleczeństwie które nie dorosło do demokracji " . Co jest ,zadrżała panu ręka ?
-
2009/09/23 14:45:57
i kloci sie dwoch tych co w trakcie eurobasketu woleli pisac "o niezbyt polskich pingpongistkach odc. 56", a nie moga sie pochwalic zadna notka dotyczaca gry polskich koszykarzy.
Jak to jest, ze ogladaliscie na zywo tylko jeden mecz polakow? Sponsor nie mogl sie lepiej postarac i zalatwic wycieczki do wroclawia?
Wedlug mnie racja lezy gdzies posrodku, ale zarzucanie nas teraz rekordowa liczba notek per day na ten temat jest troche unfair. Bo skoro malo informacji bylo w mediach to gdzie kibice kosza w polsce szukaja pomocy jak nie tu.
Jak dla mnie dostajecie zolta kartke:)
A z tymi gazeta zagranicznymi to lekka przesada
Hiszpania? Jak my bysmy zostali mistrzami chyba ktos by o tym wspomnial.
Serbia? Cale Balkany to koszykarskie eldorado, nie dorosniemy im do piet za 15 lat, zapraszam na ulice Belgradu, by spotkac 10 adeptow koszykowki w 5 minut i jeszcze wiecej boisk.
Chetnie bym zobaczyl co napisali francuskie media (no moze cos tam), brytyjskie (jesli cos bedzie na 1 stronie to usuncie moj post).
Ciekawia mnie gazety litewskie ale srednio znam tamtejsze tytuly (moze ktos?)
Podsumowujac: moglo byc lepiej, moglo byc gorzej, po hibernacji polskiej koszykowki ciezko oczekiwac od dziennikarzy zeby wiedzieli cos na temat kosza w ktorym nie wydarzylo sie nic ciekawego od 15 lat.
-
Gość: Frasier, 77-254-68-32.adsl.inetia.pl
2009/09/23 14:50:21
To PZKosz jest winny nie media... Gdyby tam byli profesjonalni ludzie, to wiedzieliby że warto np. wybrać którąś codzienną gazetę na prawdziwego medialnego partnera. Zapewnić dostęp do tony exclusivów, zastrzec w umowie minimalną ilość artykulów itd. Być może zainteresowanie jednej gazety pociągnęłoby inne... Czy to media winne są temu że np. spora cześc Warszawiaków dowiadywała się że w ogóle są jekiś mecze w stolicy (ba, że jest TERAZ jakiś Eurobasket?). Gdzie kampanie informacyjne w miastach? Na to też nie trzeba dużej kasy, znów - partnerstwo z którąś firmą outdoorową, niech robi po kosztach, albo przekazuje aktualnie puste powierzchnie... Nie wspomnę o zmarnowanym potencjale jakim mogli byc wolontariusze i wielu innych kwestiach. Dlaczego media papierowe i internetowe miałyby ryzykować zmniejszenie wpływów, jeżeli ostateczny wyznacznik - poziom oglądalności w TV wypadł tak blado?
Pretensje można mieć tylko do organizatorów (TVP przecież się nie sprawdza w transmisjach sportowych, nie umieją wzbudzać zainteresowania...), nie do rzekomego spisku.
-
Gość: pbos, afdv215.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/23 14:55:39
Wszystkie przeczytać teraz nie mam czasu, ale...
P jak "Pomoc Iverson'a dla górników". Bezcenne? Eee, pewnie już nie...
-
2009/09/23 15:08:13
jugador: po raz n-ty: to nie jest BLOG SPORTOWY. Wczoraj pojawiła się np. notka o Marku Knopflerze. A w ubiegłym tyg. - o Chrisie De Burghu. A kiedyś blogowaliśmy nawet na żywo jakiś odcinek dobranocki Sali Mali. A gratyfikację finansową za wstawki polityczne oczywiście dostajemy, zaraz idę po wypłatę.
tgosc: po raz n-ty: jesteśmy kibicami, nie dziennikarzami. Mamy swoje obowiązki, rodzinę i normalną pracę, nie związaną z koszykówką, ani w ogóle ze sportem. Nie jesteśmy w stanie obejrzeć wszystkiego, nawet gdybyśmy chcieli.
-
Gość: jugador, abrp40.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/23 15:43:55
Ale polityczny ten blog chyba też nie jest ? No ale jak pan mówi że jest gratyfikacja to przynajmniej tyle dobrze . To już się nie będe dopytywał ile bo sądząc po częstotliwości takich wtrętów u pana i pańskich kolegów opłaca się .
-
2009/09/23 15:51:05
jugador: polityczny nie jest ale bywa. jeśli natomiast chodzi o wysokość gratyfikacji - to jestem zadowolony.
-
2009/09/23 15:51:15
Podoba mi się to co powiedział Fresier 3 kom. wyżej. - myślę, że najpierw winne jest PZKosz potem media. Brak w związku profesjonalizmu i wiedzą to wszyscy, którzy interesują się trochę naszą koszykówką. Nie ma energii, pomysłu, czucia tematu. Ludzie trzymają się stołków, a EB był świetną okazją do zabalowania za nie swoje pieniądze.

PLK mając tyle możliwości robi jakieś dziwne mecze w małych miastach. Więcej dla promocji PLK robił Adam Romański sezon temu co kolejkę przygotowując top-ten, niż ktokolwiek z plk czy pzkosz...

Wiem też, że w PZKoszu wszyscy straszliwie zazdroszczą siatkówce, ale jednocześnie nie robi się nic żeby siatkówce dorównać.

Część ludzi mówiła też o telewizji - jak promować turniej i dyscyplinę używając tylko TVP sport? itvp strasznie denerwuje, gdyby nie bet365, to bym pewnie żadnego meczu nie zobaczył... ale to chyba znowu trochę wina ludzi z pzkosz, że jest taki a nie inny kontrakt z tv.

Co do finału i 800k ludzi - niestety - finał, a już w ogóle druga połowa, to jeden z nudniejszych meczy tego turnieju. I tu niestety pech nas trochę dopadł. Gdyby finałem był niesamowity półfinał SLO-SRB, myślę że oglądalność była by lepsza i lepsze wrażenie by turniej zostawił po swojej jedynej wizycie w prime-time... (z drugiej strony - ten półfinał też mógł lecieć w prime-time...).

A ponad pół Łuczniczki puste na każdym meczu? A w tym mieście plakaty były, była wielka piłka na rondzie :) Poza tym - wiem że FIBA, że regulacje, ale dla energicznej, pewnej siebie osoby z pzkosza nie powinno być problemem znalezienie kilku klubów szkolących młodzież i przekazanie im kilku biletów.. Poza tym, w hali tej ciężko o atmosferę, i naprawdę oddani kibice koszykarscy się nudzili, a co dopiero człowiek z ulicy. Łatwiej też było by zapełnić halę sprzedając pojedyncze mecze, za dużo mniejsze pieniądze.

Podsumowując - dla mnie koszykówka jest sportem numer jeden i przygnębia to wszystko o czym piszą panowie dzisiaj. Jedyne co mogę zrobić to pisać takie komentarze, nawoływać do zmian, podsuwać ludziom z plk ciekawe pomysły, mając świadomość, że i tak się chyba nic nie zmieni.
-
2009/09/23 16:01:20
Ł. jak ładna polemika.
Trzeźwy realista kierujący się żelazną logiką rynkową versus niepoprawny marzyciel-entuzjasta. Ja jestem entuzjasta, który jednak absolutnie stracił złudzenia, że w mediach może być inaczej niż pod dyktando oglądalności/czytelnictwa. Zresztą sam MR też to jasno widzi pisząc, że Polsat wszedł w siatkówkę, która już była niezwykle popularna, POMIMO braku realnych sukcesów. A mimo to, pisze też: "Nie dowiemy się jaka byłaby oglądalność finału gdyby media przez 2 tygodnie pompowały Eurobasket, tak jak np. Polsat pompuje siatkówkę." Takie stawianie sprawy jest imho sensowne wyłącznie w odniesieniu do mediów publicznych, czyli bardzo zasadne pod adresem TVP, która kompletnie spieprzyła sprawę oddając imprezę do niszowego TVP Sport. Co świadczy o kompletnej degrengoladzie, mecze 1 ligi mogą lecieć w TVP3 w świetnym niekiedy czasie antenowym, a mecze EB nie? No, ale oglądalność finału, już w TVP1 i w prime time była po prostu katastrofalna.
Zgadzając się z zarzutami pod adresem promocji i organizacji imprezy (chociaż okolice hali w Łodzi i zaplecze sanitarno-gastronomiczne było o niebo lepsze niż się spodziewałem będąc tam 3 tygodnie wcześniej) chciałem jedno pochwalić. Strona internetowa imprezy była doskonała, update wyników błyskawiczny, sensownie zredagowana i w niezłym angielskim. Byłem parę dni za granicą podczas EB i korzystałem z niej intensywnie i z przyjemnością. A fakt, że w swoim mieście, kwadrans od domu, widziałem pojedynek centra mistrza NBA z centrem wicemistrze NBA ma dla mnie wciąż dość absurdalny posmak.
-
Gość: FlasH, a243.net128.okay.pl
2009/09/23 16:56:10
Zaglosowalem na MR z dwoch powodow....po pierwsze dlatego, ze zawsze wolalem romantyzm od pozytwizmy, po drugie dlatego, ze chcialem sie troche podlizac do tego, ktory zdecydowanie czescie umieszcza notki na blogu poniewaz mam prosbe...

Szanowny MR, to zapewne Ty jeszcze w ubieglym sezonie informowales, iz na blogu na pewno pojawi sie wpis dotyczacy wysmienicie grajacej Barcelony. Jaka, ze jest to moj ukochany klub, a Twoje notki czytam zawsze z wielkim zainteresowaniem i zaciekawieniem dotyczacym Twojej opinii na dany temat, bardzo prosze (mimo zrozumienia dla obowiazkow zawodowo-rodzinnych i napietego harmonogramu) o znalezienie troche czasu na skrobniecie notki o prawdopodobnie najlepszym i najladniej grajacym klubie w historii pilki noznej. Informacja o notce dotyczacej Barcelony pojawila sie w okolicach kwietnia, maja kiedy Barcelona jeszcze nic nie wygrala. Obecnie Katalonczycy zgarnelii juz 5 pucharow (wszystkie mozliwe) i rozpoczeli sezon znowu grajac niebywale (5:2 z Atletico Madryt w miniona sobote, a wczoraj 4:1 z Racingiem)
-
Gość: ar, w3cache02.cvdnet.pl
2009/09/23 17:07:31
Powiem wam jak ja czytam newsy sportowe: jeśli dotyczą koszykówki, futbolu amerykańskiego, hokeja na lodzie to klikam zawsze (wchodzę z czytnika RSS Opery), nawet jeśli news jest już nieco "stary" lub przepisany z ESPN czy innego portalu obcego (te czytam i tak), na newsy związane z piłką nożną nigdy nie klikam - traktuję ten sposób czytania Portali jak głosowanie. I mówię NIE ustawianym meczom kopaczy i perypetiom Leśnych Dziadków. Głosuję klikaniem na to, co dobre, a kosz zasługuje na to.

A was obu cenię za FPK, dlatego w sondzie nie zagłosowałem
-
2009/09/23 18:00:35
@mrpw
wiem wiem wiem
nigdy nie mialem pretensji o ilosc notek itd, to bylo tylko takie moje spostrzezenie: 5 czy 6 meczow hiszpani, jeden polski. co potem dalo odzwierciedlenie w notkach.

wyrazam tylko moje zdanie ze zamiast trzech notek o tym czy media napisaly za duzo czy za malo, wolalbym Wasze opinie na temat gry gortata, lampego, koszarka, szewczyka i reszty.

ale bedziecie pisac o czym bedziecie chcieli
-
2009/09/23 18:02:39
dodam jeszcze swoje 3 grosze lub łyżeczkę dziegciu, żeby bardziej pasowało do dyskusji.
Pal licho kiepską organizację, brak "wodopojów", średni występ reprezentacji, relacje TVP Sport, komentarz Noculaka i wiele innych mniejszych czy większych niedociągnięć.
Mam tylko nadzieję, że mimo wszystko boiska, które mamy jakie mamy, zapełnią się pełnymi zapału do gry fanami koszykówki, którzy będą chcieli blokować jak Gortat, rzucać za 3 jak Ignerski, czy pakować jak Logan lub Fernandez...
Jako pokolenie "hej hej tu NBA" byłem świadkiem boomu na kosza życzyłbym sobie i innym powtórki z rozrywki.
-
2009/09/23 18:09:27
rotfl @ jugador
-
Gość: stp, 87.204.233.20*
2009/09/23 18:33:54
Chciałem dodać że wkurzyła mnie tvp, kiedyś byłem wiekkszym fanem kosza tzn og;lądalem śląsk urlepa i nba potem juz zapał gasł na nowo sie rozbujał razem z play offami z gortatem i naprawde fajnie ogladalo sie Polske w meczu z Litwa byłem tam podczas MŚ i wiem ze Wilno zamiera kiedy gra ich repra dosłownie wiec po wygranej naprawde myslalem ze mozemy wiecej ale wyszło inaczej, szkoda ze oprucz meczów Polski półfinału i finału nie dało sie obejrzec wiecej meczów z Euro w otwartym TVP. Szkoda bo te mistrzostwa BYŁY przez 3 dni a potem były ale tak jakby ich NIE BYŁO
-
Gość: jacek, afez35.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/23 19:11:31
dobra, niech pan PW przyzna wreszcie, że zazdrości panu MR możliwości zobaczenia z bliska światowych gwiazd i legend koszykówki. bo o to się chyba rozchodzi:)
-
Gość: dan, 83-145-183-11.cable-modem.tkk.net.pl
2009/09/23 20:20:51
Zastanawiam się czy oby z tym zebraniem w magdalence nie było choć ziarenka prawdy :D Pierwszy błąd powierzyć pracę partaczowi (TVP) może tylko partacz (PZKosz) Drugi błąd żyjemy w XXI wieku reklama i marketing odgrywa taką rolę że można wcisnąć pokemony jako szal a takiej organizacji jak mistrzostwa europy nie ??? Come on to co widać to indolencja zarówno ekonomiczna jak i marketingowa na każdym polu. Potencjał tej imprezy został wykorzystany w jakiś 20 do 30 % bo tylko bilety poszły. Sam byłem na meczu Niemcy Rosja i Łotwa Francja. Na tym drugim Oliwia była zapełniona bo przyjechało jakieś 1,500 Łotyszy. Mecz pierwszy z kolei to pustki. Powinno rozdzielić bilety na jeden mecz a nie na dzień zmagań, bo zawsze ktos nie przyjdzie na pierwszy mecz choć de facto bilety zostały sprzedane ale ludzi nie było !! Lepiej sprzedawać bilety na jeden mecz i mieć pewność że ten kto chce zobaczyc swoja drużyne przyjedzie. Fajnie by było żeby bilety były na mecze. np 30 zł na ten pierwszy i 50 zł na drugi wyszłoby tyle samo bo 80 zł ale może by przyszli ludzie dopingować albo Ci których nie stac na 80 zl poszliby na ten mecz za 30 z ciekawości. Ludzi trzeba zainteresować koszem sami nie zwrócą swoje oczy na kosza. Jeżeli zostały jakies bilety to zrobic konkurs na rynku miejskim załóżmy rzuty z określonych pozycji i te wolne bilety porozdawac. Banery kolejna sprawa: W gdańsku widziałem jeden duży plakat zapraszający na eurobasket w.... Łodzi. Come on miasto powinno zrobić wszystko co w jego mocy żeby rozpowszechnić informacje na lotniskach na stronach internetowych nawet przewoźników jak Raynair Lot itp. W barach powinny być plakaty dużo wcześniej na wylotówkach na największych budynkach co dzień jakiś konkursik na rynku miejskim, przecież wystarczy pobudzić ciekawosc a wszystko sie zwróci z nawiązką. Teraz fani koszykówki to tacy fani ukryci w podziemiach a dokładniej w domach. Ciekawe ilu z was ogląda mecze NBA kupowało MagicBasketball, czyta blogi jak ten. Pamięta statystyki graczy NBA że Bryant zdobył 81 pkt że Jordan zrobil dynastię w Bulls. Wsyscy to wiedza bo NBA trafia nawet do tych co nie chcą słuchać a eurobasket nie trafił nawet do tych co otwierali wszystkie mozliwe drogi dojścia do oglądania w TV. TV Sport ogląda jakieś 70 tysiecy ludzi, tego nie ma na kablówkach a jak na złość gdzie są mecze -- na TVP Sport. Chciałem zobaczyć transmisje on line to sorry wykorzystano limit połączeń bo tylu odwiedzających. Musiałem szukać na atdhe żeby oglądnąć z telewizji zagranicznych i sorry jak tu nie mówić o spisku. Bo nie trzeba byc specem od marketingu żeby powiedzieć że produkt w postaci kosza jest goły poza dobrą grą na eurobaskecie nie było nic. Łatwo mi się krytykuje bo sie ogląda NBA jest wzorzec jak wygląda organizacja oprawa meczu itp itd to jest temat rzeka......
-
2009/09/23 21:30:54
winny jest Zenon Telman
-
2009/09/23 21:36:57
A ja powiem tak.
Dwie imprezy w jednym czasie - mistrzostwa siatkarzy w Turcji - ponoć najgorsze w historii i mistrzostwa w kosza w Polsce. Też chyba najgorsze w historii. W obu przypadkach miejscowi nie wiedzieli nic o imprezie. W obu przypadkach podobno było kiepsko ze sprzedażą biletów, obie imprezy kulały pod względem medialnym i oprawy organizatorskiej.
I teraz pytanie: jak będzie wyglądać zatem euro 2012 w piłce kopanej? :P Tak samo!
-
2009/09/23 22:08:32
Jak na moje, MR ma pełną rację. Znany tu i ówdzie blogowy komentator Gobokke (serdeczności!) przytacza czasem przerażające statystyki spadku czytelnictwa gazet w Polsce. Nigdy nie sprawdzałem prawdziwości jego danych. Nie muszę. Wystarczy, że posiadam znajomą, która jeszcze do niedawna prowadziła kiosk.
Zresztą, gdyby rzecz dotyczyła tylko tradycyjnie rozumianych gazet, można by się zgodzić z Michałem Polem, że "papier sucks", że to lamus jest i w ogóle mychą trąci, a prawdziwe media robi się dziś gdzie indziej. Może i tak, ale gdzie indziej też sprawa nie wygląda różowo. Doskonałym przykładem jest tu podana w notce statystyka klikalności. W sumie: czemu tu się dziwić? Kogo tak naprawdę obchodzi, że Szczęsny jr zagrał w jakichś czwartorzędnych rozgrywkach? Tzn. pewnie są tacy, ale oni ten fakt znają przypuszczalnie w pierwszej kolejności ze stron poświęconych Arsenalowi. A ci, którzy na owe strony nie zaglądają, po większości mają takie sensacje głęboko. A co do "przysłowiowej" siódmej kolejki Ekstraklasy - skoro nawet u takiego beznadziejnego maniaka rodzimej kopaniny, jak ja, Eurobasket ograniczył weekendowe oglądanie nożnej do meczu ukochanej Cracovii i ligowego magazynu (w poniedziałkowej powtórce!), tzn., że ta impreza miała moc przyciągania. Moc, której niestety nikt nie raczył wykorzystać.

Teraz po kolei:

ad 1.
odpowiedzialni są i organizatorzy, i media.

Trudno przeczyć. O fatalną promocję ze strony PZKosz nie ma co się sprzeczać. Ja sam mieszkam na wygwizdowie, gdzie żadne Mistrzostwa Europy w czymkolwiek bądź raczej nigdy nie zawitają i brak lokalnej świadomości istnienia Eurobasketu to raczej sprawka mediów właśnie. Ale to, że w miastach-organizatorach większość ludzi nie wiedziała, o co chodzi, to już gruby skandal. Skandalem jest też uparte trzymanie się przez PZKosz TVP. Nie powiem, relacje w TVP Sport były nienajgorsze. Dało się oglądać. Dało się, jeśli się ma. A - jak już ktoś przede mną pisał - tego kanału nie ma w (prawie?) żadnym kablu.

ad 2.
Mnie też nikt ze słupków nie rozlicza. Mam jednak wrażenie, że ci, co ich ktos rozlicza, robią co tylko mogą, żeby dostawać po dupie.

ad 3.
"Największa impreza na polskiej ziemi ever" to chyba kwestia subiektywna. Ale na pewno Eurobasket był jedną z. I to, że w zbiorowej świadomości zaistniał słabiej, niż pierwszy lepszy Puchar Świata w hopsaniu na nartach w jakimś Feikenschmugelbaden, nie chce mi się zmieścić w głowie.

ad 4.
Nic +, nic -. No, może tyle, że z tym, że media dają to, co ludzie chcą, jest jak z lubieniem tych piosenek, które się zna. A jednak Ich Troje w GW nie poszło...

ad 5.
Swobodnie wyobrażam sobie, że Puls Biznesu daje jedynkę z Eurobasketu. Ale to, że nie dał, to jednak wina organizatorów.

ad 6.
Excusez le mot: pierdolenie o szopenie z tą logistyka itede. Po pierwsze: raz na 40 lat faktycznie można. Po drugie: o tym, że finał Eurobasketu będzie w niedzielę i skończy się coś koło 23ciej wiadomo było od dawien dawna. I można się było jakoś przygotować. Po trzecie: kasa tracona przez media na tym, że ludzie zamiast naprawdę interesujących materiałów dostają jakieś pierdoły, na pewno znacznie przewyższa ew. fundusze wydane na zmianę jedynki.

ad 7.
Taaa... a całkiem niedawno jako news dnia na sport.pl bardzo długo wisiała "pogrzebowa liryka mariborska". Że Szpaku jest bardziej interesujący od Gasola? Jasne. A piszący te słowa jest lepszym obrońcą, niż Ricky Rubio.
-
Gość: cwaniak, aarw185.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/23 22:33:21
Wszystko właściwie już zostało powiedziane, więc nie będę powtarzać wciąż tych samych argumentów. Mnie tylko ciekawi jak to możliwe, że w PZPSie który de facto też jest jedną wielką koterią jakoś znajdują się ludzie z pomysłem, którzy nie boją sie spróbować czegoś nowego.
-
Gość: cwaniak, aarw185.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/23 22:33:44
a w PZPNie i PZKosz nie
-
Gość: Andrzej, 088156053218.olsztyn.vectranet.pl
2009/09/23 22:58:50
To ja troche zbocze z tematu i polecam przeczytac wpis sprzed 2 lat... supergigant.blox.pl/2007/12/Szczesliwego-2012.html .

Mozna sie posmiac :) Szczegolnie przy jednym wpisie pod koniec o Gortacie :)
-
Gość: tejon23, chello087207152197.chello.pl
2009/09/24 01:02:35
z jednym się nie zgadzam, a mianowicie:

dzienniki typu wyborcza czy Dziennik nie są od prezentowania sportu, mam serdecznie dość jak co dwa lata, w trakcie Euro i Mundialu pierwsza strona każdego dziennika nie różni się od PS-u czy dodatków sportowych. Można robić specjalną okładkę z tyłu ew., ale wrzucanie na 1 stronę, gdy nie wygrywa się nic znaczącego to przesada.

Ale co do reszty to pełna zgoda. Przeczytałem właśnie książkę Tomasza Lisa "My, Naród", gdzie słusznie mówi on, na czym to polega. Dziennikarze nie produkują informacji o tym, co się nie sprzedaje i ludzi zwyczajnie nudzi. Polacy mają w dupie basket, nie ma go gdzie oglądać na co dzień i sympatycy muszą mnóstwo płacić za kablówki. A ich praca polega na zaspokajaniu ich potrzeb (czytelników, widzów), więc z zasady nie opłaca się podejmować żadnych działań dla zmiany obecnego stanu rzeczy.

To nie są media opiniotwórcze. Polskie społeczeństwo w znakomitej większości jest za głupie na takowe i my, inteligenci ;), musimy przez to cierpieć...
-
Gość: www, ip-118-187.mofnet.gov.pl
2009/09/24 07:19:44
Koszykowka to za trudny sport, zeby stal sie sportem masowym. Ot cala tajemnica.

Festynowa siatkowke moga ogladac cale rodziny, bo to "sport dla idiotow, wystarczy przebic na druga strone siatki". Koszykowka technicznie, taktycznie a przede wszystkim w kwestii przepisow i zasad stoi na innym szczeblu ewolucji.

Na czyms co jest niszowe nie zarobisz. Wiec po czesci racje maja obaj panowie. A przynajmniej zadnemu z nich nie mozna jej odmowic.
-
2009/09/24 08:31:53
Bla bla, tylko dlaczego koszykówka jest sportem niszowym tylko w Polsce? Bo przecież nie na Litwie, w Hiszpanii, Grecji, Turcji czy byłej Jugosławii? O USA już nie wspominając.
-
Gość: FCB, ans250.internetdsl.tpnet.pl
2009/09/24 08:50:18
bardzo bawi mnie to, jak ludzie napinają się tutaj i mówią o tym, jak to nas, Polaków, jara koszykówka, bo na supergigancie, zawsze po pierwsze itp. jest duże zainteresowanie imprezą. To tak jakby ktoś stanął przed kościołem w niedzielę o 12 i pytał się, czy pan/pani wierzy w Boga. Wynik badań na pewno będzie obiektywny.

PW powiedział oczywistą oczywistość popartą dowodami - Polacy mają koszykówkę w dupie - bo finał największej imprezy koszykarskiej w Europie oglądało 800 tys. osób. A Małysza w Salt Lake City 13,5 mln. Polacy mają koszykówkę w dupie, bo nie ma promocji. Polacy mają koszykówkę w dupie, bo NIE MAMY dobrych zawodników poza Gortatem. Lampe? Prooooszę, no przeciez o tym człowieku w Polsce oprócz Eurobasketu nie było ni widu ni słychu praktycznie! Polacy mają koszykówkę w dupie, bo w Eurolidze gra jedna polska drużyna, której filarami i tak są Amerykanie, na dodatek rozgrywki transmituje kodowany Canal+.
Polacy to taki naród, który jara się sportem, w którym jest dobry. Nie jesteśmy Hiszpanami, że praktycznie w każdej grze zespołowej mają zespół który jest w światowym topie (gała, kosz) czy przynajmniej solidny (ręczna, siatka). W hokeja za to ich zmłócimy na miękko.

Nie wiem, czemu w Polsce miał być boom na Eurobasket. Jakbyśmy zrobili mistrzostwa świata w hokeju na trawie to MR też by krzyczał, że ogromna impreza, a nie ma relacji w mediach?

Miałem przyjemność być w USA, kiedy ichna drużyna siatkarska absolutnie dominowała w jakiejś imprezie (chyba LŚ) włącznie z ograniem Brazylii w Final Four. I co? W mediach nie powiedzieli o tym NIC, w kółko Shaq, Kobe, gwiazdy baseballa i NFL. Co kraj, to inny sport narodowy, żaden sekret.
Polaków kosz nie kręci i tyle. To, że jest spora grupa fanów - super, ale nie jest ona na tyle spora, żeby gazety musiały robić przejmujące relacje. Większość Polaków bardziej jara 5. kolejka ekstraklasy niż kapitalny mecz w kosza Turcja - Grecja. Gazety i portale internetowe to nie są instytucje charytatywne i prawda jest taka, że one są nastawione na zysk. Skoro większe zainteresowanie zapewni im to, co selekcjoner Majewski zjadł na śniadanie, to piszą o owym menu. To, że MR był na meczach i ma zdjęcie z Iversonem - bajer, gratuluję, sam o tym marzę. Przesiąknąłeś tą imprezą i się nią jarałeś. Takich jak Ty było trochę, ale za mało, żeby zrobić z Eurobasketu wydarzenie medialne w Polsce, sorry.
-
2009/09/24 09:08:04
Wszystko ładnie pięknie - polemika bardzo ciekawa, trudno nie zgodzić się z argumentami obu Panów. Warto chyba jednak wspomnieć, że koszykowka w Polsce ostatni raz była popularna w latach 90-tych, co znajduje potwierdzenie na salach sportowych, gdzie spotykam moich rówieśników (gości ok. 30 lat), ktorzy mimo wieku nadal znajdują i czas i ochotę pograć w kosza. Obok mojego bloku są dwa boiska do kosza, które w wakacje świeciły pustkami lub służyły za teren do jazdy na rolkach lub ... gry w tenisa ziemnego. Żadnych młodocianych zapaleńcow koszykówki, kiedy mieliśmy ochotę z kolegami porzucać po pracy dla odstresowania i relaksu nie było z tym najmniejszego problemu. Ten sport po prostu u nas nie jest popularny. A niewątpliwie sukcesu Marcina Gortata w NBA jeszcze nie da się przekuć na zwiększenie zainteresowania. I tu zgodzę się ze stwierdzeniem że jest to wina mediów, a przede wszystkim tv. Bo skoro we wsponianych latach 90-tych udało się młodzież zainteresować NBA, kiedy to w naszym kraju poza piłką nożną trudno było szukać innych sportów wzbudzających tak wielkie zainteresowania. To obecnie jest to wydaje się to znacznie łatwiejsze. Tylko czy w regularnej tv można oglądać mecze NBA - umówmy się jednak często dużo bardziej widowiskowe niż Euroliga czy PLK, choć i tych w tv nie uświadczysz albo jak na lekarstwo. Koszykowka to sport dla zapaleńcow, którzy oglądają mecze po nocach w internecie, a rano czytają z zaciekawieniem blogi o tej tematyce. To nie jest sport popularny wśród młodzieży szkolnej, bo dzieciaki nie powinny siedzieć po nocach. Dajmy im szansę tak jak kiedyś bywało (sobota bodjaże godz. 13), obejrzeć jakiś ciekawy mecz NBA czy euroligi, jakiś magazyn typu NBA Action itp. o normalnej porze. Oczywiście w tym momencie upraszczam, ale myślę że wiecie o co mi chodzi. A może okazałoby się że jednak można zainteresować młodych ludzi tym sportem, choćby na skalę popularności siatkówki. Tyle że prościej jest mówić, że ludzie się tym nie interesują i nic nie robić w tym temacie. Lepiej puszczać w tv mecze Ekstraklasy, czy I Ligi piłki nożnej, których atrakcyjność nie ma nic wspólnego z samą nazwą. Generalnie, z całym szacunkiem do kibiców piłki nożnaej, do których sam również się zaliczam, ale jest to kopanina bez większego ładu i składu, a o poziomie to po ostatnich dokonananiać naszych piłkarzy nawet nie wypada pisać. Nie ma co rozdrapywać ran. Nie mówię, że należy zrezygnować z pokazywania polskiej "kopanej" w tv, bo to w końcu sport nr 1 w Polsce, ale djamy zaistnieć też innym dyscyplinom.
A jeszcze słowo a propos promocji, no nie ma nic gorszego jak zostawić to urzędnikom, ktorzy z reguły na takie cele nie mają wystarczających środków albo wolą wykorzystać je ciut inaczej, wychodząc z założenia że dobra impreza sama się zapromuje - to po pierwsze. A po drugie - nie da się nagle w ciągu powiedzmy miesiąca wypromować sportu, który nie był promowany w Polsce od lat. Promocję Euro 2012 to faktycznie można sobie darować, bo ta impreza w ten czy inny sposób jest już obecna w mediach od dawna.
-
2009/09/24 09:34:06
@Airborell
Bo po pierwsze mamy słabą ligę. Po drugie reprezentanci Polscy, czy nawet potencjalni reprezentanci Polski nie grają w niej pierwszych skrzypiec, co może nie zniechęcać do kibicowania fanów konkretnego klubu, ale potencjalnych kibiców z miast gdzie nie ma koszykarskich drużyn już tak. A poziom tych obcokrajowców nie jest znowu tak powalający, by oglądać dla samej przyjemności kontemplacji wielkiego widowiska. Nawet jak mistrz Polski gra w eurolidze, to mniej mnie to jara, gdy na parkiecie są sami Amerykanie plus była Jugosławia.
M.in. dlatego siatkówka jest popularna, że w lidze co tydzień można oglądać większość reprezentacji polski i jeszcze parę gwiazd europejskiego formatu. Po trzecie mamy słabą reprezentację. Która, po czwarte, nie ma okazji się pokazywać kibicom za często - vide siatkówka znowu, gdzie dzięki lidze światowej co roku przynajmniej 6 razy polscy fani mają okazję oglądać reprę grającą przeciwko mocnym przeciwnikom i uczyć siatkówki.
Nawet jakby polska liga leciała co tydzień w tvp1 w piątek o 20.00, by to nie pomogło promocji kosza. Nie w znaczącym stopniu w każdym razie.
-
Gość: kajet, gateway1.bemowonet.pl
2009/09/24 10:56:43
@fin1978
Bez przesady z tą słabą ligą! Nie porównujmy się z siatkówką, sportem bez porównania mniej widowiskowym; sportem, w którym przy co drugiej wymianie o tym, kto zdobył punkt, dowiadujemy się od sędziego. Popatrz na naszą ligę piłkarską. Podobnie jak Michał Rutkowski, nie mogę zrozumieć - nawet biorąc pod uwagę "tradycyjną" dominację piłki nad innymi dyscyplinami - dlaczego sportowy szmatławiec pierwszych 20 stron poświęca tej dyscyplinie, za to olewa finał mistrzostw europy w koszu, i to rozgrywany w naszym kraju. W sytuacji, w której liga jest po prostu żenująca, od bodaj 15 lat nie mieliśmy klubu w Lidze Mistrzów, przegrywamy z Azerami i Norwegami, etc. Podczas gdy w koszu mamy średni zespół euroligowy, w lidze parę zespołów, które potrafią tej europejskiego formatu drużynie napędzić stracha albo nawet zbić na kwaśne jabłko, byli zawodnicy z ligi polskiej znajdują zatrudnienie w najsilniejszych ligach Europy czy w NBA (vide Lynn Greer), lider reprezentacji gra w finale najsilniejszej ligi świata, etc., etc.
-
2009/09/24 11:16:52
Ale fin1978 ma rację. W latach 90. polskie kluby wcale nie prezentowały większego poziomu niż obecnie. Ale wiedziałem, że Śląsk to są Wójcik, Zieliński, Wilczek, Krzykała plus jeden czy dwóch cudzoziemców od lat związanych z klubem: Miglinieks, McNaull. Włocławek to Griszczuk i Jankowski, Bobry to Pluta i Bacik, Pruszków to Walker i Tomczyk... I inni kibice też to wiedzieli.
-
Gość: Melo, chello089078193246.chello.pl
2009/09/24 11:23:14
To, że w świecie chodzi o pieniądze to banał, ale banał prawdziwy. Odnosząc to do stron internetowych - ilość kliknieć na dany link przekłada się na ilość wyświetleń danej reklamy, a gdy wielkość ta wzrasta, wzrasta też ilość kliknieć na reklamę i dalej szansa, że reklamodawca na reklamie zarobi, że okaże się ona opłacalna, efektywna kosztowo, że będzie chciał ją dalej zamieszczać i za nią płacić dając zarobek innym. Recepta na dużą ilość kliknięć na link jest prosta - chwytne zdanie związane z tematyką, która interesuje statystycznie największa część narodu, a w przypadku naszego narodu tematyka tą jest piłka nożna (teoretycznie podważa to zdanie screen pokazujący, co na sport.pl czytane było najczęściej, ale w moim odczuciu wymieniony portal ukierunkowany jest jednak bardziej na poszukujących info sportowych, a dopiero potem sensacji, może stąd taki wynik). I tak klikając na "tragedia reprezentanta Portugalii" dowiadujemy się o czymś w stylu faktu, że skarpetka Cristiano Ronaldo rozpruła się w trakcie meczu. Ale to już nie ważne, ważne, że reklama została wyświetlona. Nie sadze, żeby tworzenie takich linków i artykułów było dla redaktorów portali internetowych hobby czy ambicją, ale to ich zarobek, pensja i nie zrezygnują z niej dla wyższych celów czy nam się to podoba czy nie. I tu refleksja. Czy w takich twardych rynkowych warunkach chciałbym, żeby to moja kochana koszykówka była dyscypliną numer jeden, czy chciałbym klikać na 1 z 10 linków typu "Ktoś truje Polska kadrę", a dalej czytać "Czy ktoś otruł Polska kadrę? Znaleziono 2 odkręcone bidony w szatni"... wiem, że to nierealne, ale czy ja bym tego chciał... nie. A na merytoryczne pisanie z racji wcześniej opisanych realiów rynku szans nie ma. Wiem, że wielu uzna to za jakiś przejaw egoizmu, ale mam do niego prawo, cieszę się, że koszykówka jest na tyle niepopularna, że nie opłaca się jej szmacić . Ktoś powie, że większa popularność przysporzyłaby jej sponsorów i przyczyniła się do jej rozwoju, ale czy tak rozumiana popularność? Na poziomie wyszukiwania sensacji... nie wydaje mi się, żeby poważne firmy chciały się pod tym podpisywać. Poważne firmy interesują transmisje telewizyjne, transmisje będą wtedy, gdy będą opłacały się reklamy w ich trakcie, a te będą się opłacały, gdy ludzie będą na kosza chcieli patrzeć. Dużo tandetnych artykułów w Internecie tego nie spowoduje. Co spowoduje? To temat na osobną dłuuugą wypowiedź. Dobrze mi z tym, że nie jestem zarzucany koszykarskimi sensacjami na każdym kroku, a wyszukuje i czytam to, co mnie interesuje, o czym wiem, że reprezentuje sobą wartość i pewnie wiele osób, które to czytają się ze mną zgodzi, właśnie dlatego, że to czytają, czyli odwiedzają ten blog =)
-
Gość: simon, 212.76.37.19*
2009/09/24 11:29:13
Ktoś tam napisał, że koszykówka jest sportem za trudnym i dlatego nigdy nie będzie sportem masowym. Co innego siatkówka. Większej bzdury już od dłuższego czasu nie czytałem. Można byłoby o tym mówić gdyby siatkówka na świecie cieszyła się większym zainteresowaniem od koszykówki. A, że tak nie jest to chyba nikomu, kto ma choć małe pojęcie o sporcie nie trzeba tłumaczyć. Koszykówka jest sportem nr.2 na świecie pod względem popularności. Problem w tym, że u nas jest zupełnie inaczej.

Problem jest złożony. Nie mamy sukcesów w ostatnich latach. Gdyby trafiłby nam się sukces w postaci medalu to media by już zaczęły działać i dużo osób połknęło by haczyk. Koszykówka jest w TV zakodowanych lub mało dostępnych. Nikt przelatujący po kanałach przez przypadek nie trafi na mecz kosza. Dzięki tym dwóm punktom, koszykówką interesują się pasjonaci dyscypliny i nie ma innej możliwości by było inaczej. Za tym idzie mała opłacalność dla gazet, internetu bo tych pasjonatów pamiętających Szaranowicza i NBA jest zbyt mało. Koło się zamyka. Potrzeba sukcesu.

Wiadomo, że NBA dociera wszędzie od Aruby po Somalię, a i w Polsce można ją pooglądać. Ale czy na Bałkanach, w Grecji, Turcji, Litwie, Łotwie, Hiszpanii, we Włoszech i innych kontynentach koszykówka byłaby tak popularna gdyby mieli takie koszykarskie tradycje, sukcesy, indywidualności, taki dostęp do dyscypliny w mediach, taką ligę i kluby jak w Polsce? Bardzo wątpię. Przecież jak się popatrzy na ligi zagraniczne, na czołowe ekipy Euroligi. Panathinaikos, Olympiakos, CSKA, Maccabi, Real, Barcelona, Partizan, Cibona, Efes, Fenerbahce, Żalgiris, Olimpija, Alba i tak dalej. Wszystko to drużyny z dużych miast, przeważnie ze stolic. Gdzie u nas mocne drużyny z Warszawy, Krakowa, Łodzi, czy teraz z Wrocławia? Wszystko się tam ładuje w kopaną, która i tak jest na żenującym poziomie. Mamy za to Zgorzelec czy Włocławek. Z całym szacunkiem dla tych miast.
-
Gość: kz, mail.effect.com.pl
2009/09/24 12:06:36
Dlugo probowalem zrozumiec caly ten atak na media ale nadal to do mnie nie trafia. Z tego co sie orientuje wszystkie wymienione gazety i portale to media komercyjne. A jaki jest cel wszystkiego co jest komercyjne? Moze zmartwie wszystkich tych co tak atakuja media ale "komercyjne" nie rowna sie "promujace", chyba ze promocja idzie w parze z promowaniem siebie co laczy sie z wiekszymi zarobkami (patrz polsat i siatkowka). Niestety "komercja" = "zarabianie jak najwiecej". I mimo tego calego ataku, mysle ze redaktorzy gazet i portali internetowych nie sa ekonomicznym idiotami i jesli Eurobasket faktycznie by sie dobrze sprzedawal i byl popularny to bylby na pierwszych stronach. Ale widac nie byl. Ale mysle ze ciezko obwiniac gazety za to ze nie byl na pierwszych stronach. Nalezy obwiniac ludzi odpowiedzialnych za promocje Eurobasketu ze nie byl on wystarczajaco popularny zeby znalezc sie na pierwszych stronach albo przynajmniej wsrod wazniejszych news-ow. A kto byl odpowiedzialny za to? i komu powinno zalezec na promocji tego sportowego wydarzenia roku w polsce? PZKosz + TVP ktorzy mogli na tym zarobic mase kasy. Gazety niestety nie zarobia na promocji kosza, czyli nie maja w tym interesu skoro oga spokojnie pisac o polsce pilce noznej ktora jest juz wystarczajaco popularna bez ich specjalnego wysilku. Obwiniajac gazety ze nie pisza o Eurobaskecie, to tak jakby obwiniac McDonald i KFC ze sprzedaja niezdrowe hamburgery i kurczaki zamiast zdrowych warzyw i owocow. Czemu tego nie robia? Przeciez tak samo jak media powinny promowac kosz tak samo fastfoody powinny promowac zdrowa zywnosc. Niestety nie. Fastfoody sprzedaja to co sie sprzedaje lepiej i im sie oplaca, tak samo jak gazety i portale komercyjne pisza o tym co jest popularniejsze i przynosi im wiecej korzysci.
Podsumowujac: zyjemy niestety w komercyjnym swiecie i nie powinnismy miec pretensji do mediow ze nie sa superman-ami ktore wlasnym kosztem przyczynia sie do rozwoju koszykowki w Polsce. Calkowita wina lezy po stronie PZKosz oraz TVP ktore calkowicie zamrnowaly potencjal tej imprezy i w ktorych moim zdaniem ludzie od marketingu powinni zostac od razu wymienieni na nowsze modele.
PS - osobiscie jestem fanem kosza i oglalem wszystkie mecze eurobasketu jakie mialem mozliwosc na co moze nie wskazywac moj komentarz:)
-
2009/09/24 14:10:14
@ Simon:

Jak z większością Twojej wypowiedzi się zgadzam, tak ten fragment: Gdzie u nas mocne drużyny z Warszawy, Krakowa, Łodzi, czy teraz z Wrocławia? Wszystko się tam ładuje w kopaną, która i tak jest na żenującym poziomie. Mamy za to Zgorzelec czy Włocławek. Z całym szacunkiem dla tych miast. nieodmiennie wydaje mi się jakiś poroniony. Zobacz, mamy mocno popularną ligę siatkówki, a w niej rządzą ekipy z Bełchatowa, Jastrzębia Zdroju, Rzeszowa, Kędzierzyna... Z całym szacunkiem też żadne aglomeracje.

@ KZ:

Skoro jest tak dobrze (w sensie finansowym), dlaczego jest tak źle? Tzn. dlaczego w drastycznym tempie spada i ogólna sprzedaż gazet, i kontakt z rodzimymi mediami ludzi zainteresowanych sportem?
Uświadommy sobie taką podstawową kwestię: mamy (z wyjątkiem może kilku dyscyplin) kiepściunich sportowców, (bez względu na dyscyplinę) żałosnych działaczy, to co, może chociaż (sportowych) mediów da się nam pozazdrościć? Tak niespecjalnie chyba, prawda?

pees.
Calkowita wina lezy po stronie PZKosz oraz TVP ktore calkowicie zamrnowaly potencjal tej imprezy i w ktorych moim zdaniem ludzie od marketingu powinni zostac od razu wymienieni na nowsze modele.

Bo TVP to nie medium, tak? ;)
-
Gość: kz, mail.effect.com.pl
2009/09/24 14:24:31
Ja nigdzie nie napisalem ze jest "tak dobrze". Jedyne co napisalem to to ze wszystkie media leca tak na prawde na kase a nie na promocje jakiegokolwiek sportu lub jego rozwoj. Pisza o tym co ludzie czytaja najczesciej i co w dalszej perspektywie przyniesie zysk. A TVP to jest medium, tylko jak wczesniej napisalem to ten rodzaj medium ktore dzieki promocji tego akurat wydarzenia moglo zarobic. Tak jak polsat zarabia na promocji siatkowki ktore transmituje, tak TVP, skoro juz wykupilo prawo do transmisji, moglo sie bardziej postarac i wypromowac Eurobasket na wydarzenie, jakim mistrzostwa europy zasluzyly zeby byc.
-
Gość: simon, 212.76.37.19*
2009/09/24 14:55:13
albiceleste10

Siatkarską ligę mamy mocną, ale czy na pewno jest ona popularna w naszym kraju? Nie znam wyników oglądalności finałów MP czy meczów Skry w LM, ale przypuszczam, że nie były one oszałamiające. Druga sprawa to finanse. W siatkówce do odniesienia sukcesu są potrzebne nieporównywalnie mniejsze nakłady niż w koszykówce. Przypuszczam, że pieniądze na pensje dla zawodników jakie wydawał swego czasu Śląsk Wrocław czy Prokom były co najmniej takie same jak te w Skrze teraz. A sukcesów na skalę europejską tych drużyn nie ma co porównywać. Taki Olympiakos podpisał kontrakt z Kleizą na 6 milionów $ za sezon. Jakiś siatkarski klub wydaje porównywalne pieniądze dla całego składu?

Nie mam wątpliwości. W dużych miastach byłoby łatwiej wydrapywać duże pieniądze od sponsorów. Co za tym idzie szansę na sukces byłyby większe, duże hale można by zapełnić i zainteresować koszykówką szerszą publiczność. Tak jest na poziomie Euroligowym i z sezonu na sezon widać w dyscyplinie większe pieniądze i większe zainteresowanie.

Zobacz jakie kluby odnoszą sukcesu w LM siatkarzy. Skra, Lube Banca Macerata, VfB FRIEDRICHSHAFEN, Trentino, Iraklis Saloniki, Iskra Odincowo, Zenit Kazań i tak dalej. Kluby albo z małych miast, albo nie największych z danego kraju. W takim towarzystwie Bełchatów czy Kędzierzyn Koźle fajnie się odnajduje.
-
2009/09/24 16:02:27
@simon: ale kiedy koszykówka była sportem nr 2 w Polsce i mocno atakowała nr 1 (wcale nie tak dawno, koniec lat 90., akurat ligowa piłka spadała na organizacyjny dół, a frekwencje leciały na pysk), tak samo w lidze rządziły drużyny z Włocławka, Pruszkowa, Bytomia (i Nowego Bytomia), Stargardu... Żadne to metropolie. Śląsk był wyjątkiem.
-
Gość: simon, 212.76.37.19*
2009/09/24 16:16:47
airborell

Zgadzam się, ale popularność koszykówki w tamtym czasie opierała się na NBA w TVP. Krajowa liga była tylko dokładką. Poziom ligowy moim zdaniem nie był wtedy wyższy niż dzisiaj. Sukcesów klubowych w Europie też nie odnosiliśmy mimo, że koszykówka europejska nie była tak mocna jak dzisiaj i nie było w niej takich pieniędzy jak dzisiaj.
-
Gość: supermario, ge-r1-atm.ptim.net.pl
2009/09/24 22:01:09
Byłem na meczu Polska-Hiszpania.
Przed halą żadnego info gdzie jest parking. Wszyscy parkowali na okolicznych osiedlach.
(fajne, oficjalny parking Eurobasket jest na osiedlu, pod blokiem, super)
Chciałem w hali kupić koszulkę dla dziecka i żony. Najmniejsze były L.
Poza tym na pojemniku z kawą, którą można było w przerwie kupić, było napisane coffe.
Nie wiem, mnie takie rzeczy strasznie drażnią, gdybym był dyrektorem takiej imprezy, sam bym te koszulki co godzinę dowoził.
A hej hej, tu nba już nie wróci, nie ma już takich gwiazd z taka techniką jak Ewing, Olajuwon, Stoctkon, Barkley, Wilkins czy Pippen i Jordan. Dzisiejsza koszykówka jest bardziej siłowa/biegowa, atletyczna i ja tego już za bardzo nie mogę oglądać.
-
Gość: jawa, 90.156.119.*
2009/09/24 23:14:09
do jugador: niewiarygodne jakim można być tępakiem, chyba pobiłeś rekord świata i okolic. Gratuluję i w nagrodę proponuję wziąć słownik trudnych wyrazów i znaleźć słowo "ironia"
-
2009/09/25 00:37:13
społeczeństwo, czyli rozumiem tzw. opinia publiczna/publika, nie jest niczemu winna, bo czegoś takiego nie ma....

opinia publiczna nie funkcjonuje w obszarze publicznym, lecz tylko w systemach świadomości w charakterze operatywnej fikcji. opinia publiczna nie jest publiczna.
opinia publiczna jest operatywna fikcją, która w komunikacjach tworzy fakty i tematy komunikacji.
ta fikcja pozwala produkować tak a nie inaczej ukierunkowane wypowiedzi. opinia publiczna i ideologia to słowa umożliwiające odpowiednie mówienie. operatywne fikcje pozwalają tworzyć fakty.
-
2009/09/25 11:56:41
@SIMON
Wyniki oglądalności siatkówki są takie, że prywatnej telewizji, której właściciel znany jest z tego, że każdą złotówkę trzy razy obejrzy zanim wyda, opłaca się zrobienie z siatkówki flagowego okrętu stacji.
Porównanie z koszykówką ligową masz tutaj:
iwanczyk.blox.pl/2008/11/Ile-tak-naprawde-warta-jest-polska-siatkowka.html

Co do tego, który sport jest fajniejszy to każdemu jego porno. Masz rację że siatkówka europejska stoi małymi miastami, chociaż akurat Kazań to najlepszy przykład nie jest. A kasa jest znacząco mniejsza niż w koszykówce. Tyle że akurat w Polsce jej status jest akurat absolutnie wyjątkowy. I bardzo bym chciał żeby działacze koszykarscy, media sprzyjające koszykówce, czy sami sportowcy zrobili coś by powalczyć o status dyscypliny nr 2 w Polsce, ale po Eurobaskecie widać, że nie mają pojęcia jak się za to zabrać, szczególnie działacze oczywiście.
A to że najpopularniejsza jest ta słaba, chora i zła piłka nożna to smutna rzeczywistość. Trzeba się z tym pogodzić. Tylko w niewielkich krajach, które mają/miały sukcesy w jednej dyscyplinie sportu jest tak, że jakiś sport jest numer daleko jeden przed futbolem. Vide hokej w Finlandii, koszykówka na Litwie.
-
Gość: simon, 212.76.37.19*
2009/09/25 12:54:27
No tak porównanie miażdżące ale pamiętajmy, że Polsat Sport jest dostępny w każdej Polskiej kablówce, a TV4 można złapać chyba zwykłą anteną. TVP Sport za to jest w mało którym Polskim domu, nie mówiąc o tym co było prawie rok temu.

Kazań to małe jak na Rosję miasto. Do Moskwy nie ma co porównywać. Krajów w których piłka nożna nie jest nr.1 jest stosunkowo dużo. Lecę z głowy. Kanada, Finlandia (hokej), Nowa Zelandia, RPA, Australia, małe państewka z Karaibów (Rugby), Indie, Pakistan, Bangladesz (krykiet), w Chinach z tego co wiem sportem najchętniej oglądanym i uprawianym jest koszykówka, USA to oczywiście futbol amerykański, koszykówka i baseball. Na Kubie też chyba baseball.
-
2009/09/25 14:20:24
@MPRW, ale też przy okazji w kontekście tego komentarza:
PLK mając tyle możliwości robi jakieś dziwne mecze w małych miastach. Więcej dla promocji PLK robił Adam Romański sezon temu co kolejkę przygotowując top-ten, niż ktokolwiek z plk czy pzkosz...

Żeby nie ględzić od rzeczy, tylko o konkretach. Media managerem i szefem Public Relations Eurobasketu był Wasz całkiem niedawny kolega z pracy, który (zresztą razem z Ceglińskim) zanim dostał tą fuchę, biadolił, dlaczego na 2 lata przed Eurobasketem ta impreza nie jest promowana wśród babć.
I został osobą, która była odpowiedzialna za kreowanie wizerunku imprezy w mediach. Może zapytajcie go, dlaczego był mocny w gębie i krytykowaniu z zewnątrz i takie sukcesy odniosił w promowania kosza przez prywatnego bloga, a jak dostał tak olbrzymie i profesjonalne zadanie do wykonania, to jak widać poniósł totalną klęskę?
Zawsze odbiegaliście od krytykanctwa na rzecz konstruktywnego wyciągania wniosków i analizy - proszę, spróbujcie to teraz zrobić. Mały wywiadzik z Media Managerem Eurobasketu? Który co ciekawę nagle milczy jak zaklęty na ten temat.
-
Gość: jawa, 90.156.119.*
2009/09/25 16:06:58
adrom nie był odpowiedzialny za promocję, tylko za obsługę dziennikarzy (polskich i zagranicznych). Nie myl pojęć. Do promocji mistrzostw była zdaje się wybrana jakaś firma
-
2009/09/28 08:27:33
Prowadził dział mediów i public relations
REKLAMA