|
Blog > Komentarze do wpisu
A jak "A kogo to obchodzi?"Votum separatum: ten drugi (MR) napisał błyskotliwą notkę, o tym jak media oblały egzamin z Eurobasketu. Ale ja (PW) w ogóle się z nim nie zgadzam. Eurobasket dostał w mediach dokładnie tyle, na ile zasługiwał. *** Cały wywód Michała opiera się na powtarzanym po wielokroć zdaniu, iż Eurobasket był "największym wydarzeniem sportowym na polskiej ziemi w ciągu ostatnich 40 lat". Rozumiem te emocje. Nie byłem w Katowicach, ale wiem że gdy w czymś uczestniczy się osobiście - gdy widzi się wszystko z bliska, gdy bohaterowie są na dotknięcie ręki - to wydarzenie zyskuje zupełnie inny wymiar. Staje się czymś wielkim i niepowtarzalnym. Ale niestety, poza Spodek ta aura nie przenikła. Może i Eurobasket był "obiektywnie" wielkim wydarzeniem. Niestety: społeczeństwo zawiodło. Nie doceniło jego rangi. Nawet w telewizji, w absolutnym prime time, oglądało finał ledwie 800 tys. ludzi. To naprawdę bardzo mało. Dla Polaków Eurobasket skończył się wraz z odpadnięciem naszej drużyny. Można biadolić, że nie dorośliśmy do wielkiego kibicowania (choć na Euro 2012 - co wiemy wszyscy - będzie inaczej), można zastanowić się czemu tak się stało. Według mnie, zapracowała na to przede wszystkim cherlawa i nijaka kampania promocyjna tej imprezy. Ale atakowanie mediów, że nie uhonorowały, nie doceniły i nie wypromowały tej wspaniałej imprezy, jest całkiem bez sensu. Do promowania służy reklama, do honorowania prezydent - a media zajmują się swoimi czytelnikami/słuchaczami/użytkownikami - i generalnie informacją. Wydawanie gazet nie polega na tym, iż w jakiejś Magdalence spotykają się naczelni dzienników i w oparach lepszych fajek, w oparach wódki ustalają, kogo przylansować, kogo wypromować, kogo zganić, a Eurobasket upierdolić. Każda gazeta z osobna - w ciągu kilku godzin - wybiera tematy na swoje Jedynki. Tematy, które są najciekawsze dla jej czytelników. Dzięki którym lepiej wypadnie w kiosku i lepiej się sprzeda. Jeśliby jeden dziennik/portal zignorował Eurobasket, można by pochylić się z troską nad kondycją psychiczną jego redaktorów. Ale zrobiły to wszystkie gazety. Wytłumaczenie jest proste: po prostu inne tematy były dla ludzi ciekawsze. Nie ma w tym żadnej tajemnicy. *** Na to oczywiście pojawia się argument o opiniotwórczości. Co prawda naród rangi wydarzenia nie docenił. Co prawda nie padł na kolana i nie oglądał. Ale jednak: największe wydarzenie sportowe na polskiej ziemi w ciągu ostatnich 40 lat. Media więc powinny uświadomić. Kształtować opinię. Wpływać powinny. Stan rzeczy zmieniać. Po to są, przekonują obrońcy lepszych spraw. [ Gdzieś indziej, na innym blogasku, jakiś miłośnik polskiego kina, gryząc paznokcie pisze, że tak wspaniały był ten festiwal w Gdyni, tak rewelacyjny i kulturotwórczy - a media nie poświęciły mu należytej uwagi (zobaczmy na przykład jedynkę Dziennika, w Wyborczej też taki mały glut). Gdzie kulturotwórcza rola mediów? ] Spraw wartych uwagi, jest tyle, że żadna gazeta świata ich nie pomieści (i wiemy, że promocja Eurobasketu do najważniejszych nie należała). Gazeta, strona internetowa, portal - wszystko jedno - musi być przede wszystkim ciekawa. Ciekawa, oryginalna, intrygująca. I wtedy, przy odrobinie szczęścia, dostaje od swych czytelników margines swobody na "kreowanie opinii". Margines. Natomiast gdy gazeta zajmuje się głównie własną opiniotwórczością, staje się przewidywalna, słuszna i przede wszystkim: nudna. *** Jeszcze kilka uwag technicznych - nie boli mnie krytyka mediów, ale krytykując, warto znać realia. Bo inaczej jest to jak krytykowanie strusia za to, że nie lata (baran jeden). O deadline'ach: Ktoś powie, że się czepiam, że finał się skończył ok. 23, że nie rozumiem specyfiki wydawania gazet codziennych i ciągłych awantur o dedlajny (choć mam wrażenie, że jak jest niedzielny wieczór wyborczy, to się daje wyniki podać i skomentować, nawet z późniejszych godzin i jestem pewien, że choć ostatni zakończony rzutami karnymi Mundial skończył się jeszcze później, to w gazetach nastepnego dnia znalazłem coś więcej niż 1. Włochy, 2. Francja, 3. Niemcy). Otóż właśnie: zmiana deadline'ów jest kolosalnym wysiłkiem logistycznym, organizacyjnym i finansowym. To NAPRAWDĘ DUŻO KOSZTUJE. Na taki wysiłek warto się porywać wtedy, i tylko wtedy, gdy to NAPRAWDĘ LUDZI OBCHODZI. Eurobasket tego kryterium nie spełniał. Być może był "największym wydarzeniem sportowym na polskiej ziemi w ciągu ostatnich 40 lat". Ale ludzie mieli to gdzieś. O okładkach: Czepianie się okładek wydaje mi się chwytem efekciarskim, ale fałszywym. Weźmy Dziennik, który przeformatowuje się właśnie na poważną, finansowo-prawną gazetę konkurującą z "Rzeczpospolitą". Bo co zrobił Dziennik dla promocji basketu? Dziennik, który tak biadoli nad rzeczoną promocją? - narzeka Michał. A przecież wie (bo sam kiedyś w podobnym ćwiczeniu uczestniczył), że okładka gazety przede wszystkim tę gazetę promuje. Gdyby Dziennik wstawił na jedynkę wielkie zdjęcie Pau Gasola, zrobiłby rzecz absurdalną. Zaprzeczyłby wizerunkowi, który chce zbudować. Czy Financial Times zrobił czołówkę z Eurobasketu? Gazeta Wyborcza uznała, że bardziej atrakcyjny jest tekst o e-urzędach. IMO super wybór. To był news. A info o finale eurobasketu byłoby po prostu relacją ze zdarzenia, które kto chciał, to widział poprzedniego wieczora (a mało kto chciał). Poza tym gazety w ogóle powinny odchodzić z robienia czołówek z relacji na rzecz własnych historii i exklusiwów (ale to inny temat). O portalach: Skoro w gazetach się nie da, to rzućmy okiem na poranne poniedziałkowe okienka sportowe z czterech największych polskich portali (przypominam, mija kilkanaście godzin od największego wydarzenia sportowego na polskiej ziemi w ciągu ostatnich 40 lat) - pisze Michał. Cóż, analizowanie nagłówków portali sportowych kilkanaście godzin po wydarzeniu jest ćwiczeniem jałowym. Czołówka wiadomości na Gazeta.pl potrafi się zmieniać kilka razy NA GODZINĘ. Kilkanaście godzin to w newsowym tyglu wieczność. Podczas decydujących meczów Eurobasket miał na portalach należytą oprawę - na Sport.pl czołówka i relacja na żywo (wiem, bo czytałem). Ale było, minęło. Gdyby teksty o koszykówce były chętnie czytane / klikane / komentowane - powstałaby jedna i druga analiza, podsumowanie, follow up i galeria zdjęć. Ale nie były. Ludzi to obchodziło mniej niż przygody Stefana Majewskiego. Sorry. Mamy w internecie takie maszynki, które mierzą zaangażowanie użytkowników. Czy w związku z tym media powinny zamawiać teksty o "największym wydarzeniu sportowym na polskiej ziemi w ciągu 40 lat" - czy o czymś, co jest dla ich czytelników ciekawe? Pamiętajcie: content kosztuje. W co zainwestowalibyście własne pieniądze? środa, 23 września 2009, mrpw
Komentarze
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/09/23 11:27:47
Moj post pasuje tu jescze bardziej i widze ze nie jestem jedynym na trzezwo myslacym.
Powod jest prosty eurozabawy z pilka to zawsze bedzie druga liga kosza,nie wszystkim nawet chce sie przyjezdzac.Liczy sie NBA a to jest tylko ubogi ochlap kosza,gdzie linia za3jest zrobiona blizej by kazdy mogl trafic,a pod koszem scisk zeby gra byla jak najbrzydsza.Gdyby poziom gry i efektownosc byly choc troche zblizone do NBA inaczej by to wygladalo.Wladze kosza FIBA,BIBA czy jak to tam sie zwie same sa sobie winne,zamiast dostosowac przepisy,serwuja wciaz te same ciezkostrawne dania z lesiami z Grecji ,Litwy czy Serbii rzucajacymi za3ile wlezie.Cholera nawet Gasol z Yao rzucaja bez wahania trojki,pewnie i Shaq dawalby rade... Wiec wpierw ujednolicenie przepisow,pozniej promocja.Bo na eurozabawy z pilka ludzie klada lache jak Duncan nie przez przypadek czy niewiedze,po prostu produkt jest wadliwy.Czy nie wiekszym problemem jest slabizna Eurokosza i przepasc do USA? Nie znam drugiego takiego sportu w ktorym jest taka przepasc w poziomie,a jeszcze wychodzi na to ze podobna przepasc oddziela Hiszpanie od reszty Europy. PS.Zidane,C.Ronaldo byli w Polsce,w przeciwienstwie do Russella znaja ich praktycznie wszyscy na swiecie.Tak samo jak Jordana sa ambasadorami swojej dyscypliny,a nazwisko Russella podejrzewam bardzo niewielu. PS2.Russell w ataku potrafil mniej niz Howard,wiec nazywanie go lepszym od Jordana czy porownywalnym ,albo najlepszym sportowcem wPL to groteska.A gral w czasach koszykowki lupanej przeciez.
Gość: mruk, 217.173.195.15*
2009/09/23 12:20:51
Musze sie w koncu włączyc...
podobal mi sie poprzedni wpis, ze media "olały" sprawe. akurat z tym sie zgadzam. jestem typowym przedstawiceilem kibica w polsce. kiedys kosz byl dla mnie nr 1. "hej hej tu NBA" do tej pory pamietam i z lezka w oku wspominam zarwane noce dla finałow, a pozniej niejasne tlumaczenia w szkole i na studiach :) ... teraz niestety praktycznie kosza nieogladam. nie mam drogiej platnej telewizji, gdzie takowe są na żywo. wyniki nba sledze tylko na stronach www. na szczescie coraz ciekawiej sa one pazkazywane, ze nie wspomne o jakis relacjach video w necie... ale wracając do tematu. trafila sie gratka w postaci mistrzostw europy, wiec oczywiscie wiedzialem ze SĄ, bez problemu zakupilem bilet na polfinały, po cichu liczac jednak na jakis cud i wystep polakow w nich ... cudu nie bylo, wszyscy widzieli...no i tu jest problem bo nie wszyscy!!. gdzie byly pokazywane mecze? ano nigdzie! bo jak gdziesz znalazlem, TVP SPORT moze ogladac około 2 % polaków. W jakis oczywiscie platnych platformach. Łatwo sobie policzyc, ile to jest potencjalnych widzów. Te marne relacje na I-TVP, to po prostu pominę, bo tam nawet dobrze wyniku nie było widac, no i jak pozatym mial ktos szczescie i nie wywaliło go z powodu "zbyt wielu ogladających". nie mam pojecia ile to jest zbyt wielu, ale to tez swiadczy ze zapotrzebowanie jest/było. Ja ogladalem, znajomi ogladali...nie wszyscy, nie było po prostu gdzie ogladac!! i tu jest wlasnie problem, i to nie brak reklamy, organizacji, własnie brak mediów!!. na zakonczenie zycze wszystkim takich emocji na najblizszych euro pilkarskich jak na meczu o 3 miejsce. do tej pory pamietam. i dla takich meczy naprawde warto sie pomeczyc z co chwile wyskakujacym komunikatem "z powodu liczby ... material niedostepny" :) A media są po to aby mowic. i nikt mi nie wmowi ze przegrana wisly jest ciekawszym materialem od mistrzostw europy w naszym kraju, czy jakas kolejna afera korupcyjna. Pozdrawiam. I wszystkim organizatorom Eurobasketu z tego miejsca dziekuje. Impreza naprawde świetna. A ze nie wszystkim sie dogodzi...to juz taka nasz narodowa cecha. 2009/09/23 12:20:53
B jak BOTH.
Ale przede wszystkim organizatorzy. 1) Nie ma watpliwosci, ze media daly dupy. Eurobasketu w przestrzeni medialnej nie bylo. MR ma w tym wniosku ogolnym pelna racje. Okladka poniedzialkowej Gazety Sport oddaje nalepiej pelne olewactwo, z jakim potraktowano te mimo wszystko sportowo istotna impreze. Kazdy sympatyk sportu uzywajacy glowy do myslenia (a w tym kraju nie jest to powszechne) ma juz dosyc, rzyga juz afera korupcyjna w polskiej pilce. Kolejna okladka jest nieporozumieniem w chwili gdy Gasol i spolka wygrywa mistrzostwo Europy w moim kraju... Nie ogladnalem zadnego meczu, ale jako szczery sympatyk kosza i dawny staly bywalec w HL i Orbicie, a nawet jeszcze na mieszczanskiej --- chetnie przeczytalbym poniedzialkiem rano w gazecie dlugi i rozlegly opis meczu, wywiad z Rubio, Navarro czy Gasolem i np. analize przyczyn sukcesu Hiszpanow albo artykul w stylu 'przezyjmy to jeszcze raz'. ZAMIAST wyrzucenia do kubla wspomnianych 8 czy 10 stron o rodzimym pilkarskim szambie. Polska pilka ligowa nie obchodzi nikogo inteligenetnego, bo kazdy normalny kibic futbolu juz dawno obrazilby sie na rozgrywki, ktore od bez mala dekady bez mydla ru***ja go w dupe. Nie kibicowalem nigdy polskiemu klubowi i polskiej klubowej pilce, ale bylem fanem Ajaxu, od 1992 Barcy a od 1996 (poczatek czasow Overmarsa i Bergkampa) Arsenalu. Od lat na biezaco ogladam Premiership, La Liga i CL. TO jest pilka nozna, a nie to co zaciekle stara sie serwowac mi glupota polskich mediow... Szczerze powiedziawszy to dziwi mnie, ze jakimkolwiek zaskoczeniem (a okladka GS oddaje jednak pewne zaskoczenie - nawet jesli dzis 70% umieszczenia materialu na okladce to trafienie w jak najwieksza grupe docelowa, to 30% wciaz oddaje intelekt dziennikarzy) dla redakcji nomen omen sportowej zrzeszajacej chyba kilka? osob choc troche inteligentnych, jest to, ze kasa na przekrety szla od sponsora (ups, no co za pech, ze to akurat panstwowa spolka). Rozumiem, ze polscy dziennikarze mysleli do tej pory, ze pilkarze kupowali mecze za pieniadze ze skarpety albo robili zrzutke na rynku w dzien targowy. GRATULUJE wyborczej takich okladek jak ta... 2) Kibice - OK, wykazali sie ignorancja. Jak powiedzial Truth - europejski basket jest generalnie shitowy na maxa. Nudny, wolny, bez charyzmy. Ale to byly mistrzostwa, czyli to, co Europa w koszu ma do zaoferowania najlepszego. Skoro na mecz ligi swiatowej z Wenezuela potrafil przyjsc zawsze komplet widzow to sorry, winnetou --- kibice i "a kogo to obchodzi" ponosza tu czesc winy, ale nie calosc. Bo obchodzilby ten event wiecej ludzi gdyby mial jakakolwiek promocje, marketing, komunikowanie, ze dzieje sie nam pod nosem cos naprawde ciekawego. A prawda jest taka, ze Eurobasket promocje mial gorsza niz jaselka w moim przedszkolu. Dlaczego? 3) Bo najbardziej dali dupy organizatorzy. Przez caly eurobasket - w warszawie nie widzialem eurobasketu. Ani sladu. Tylko pol sladu, tj. gortat u majewskiego, ale ten program jest juz tak nie-smieszny, ze na dluzej niz 5 minut nie zmusilem sie nawet dla gortata... Poza tym NIC. A nie spedzilem tego okresu na rakowieckiej, tylko co dzien bylem w centrum. Codziennie do pracy trasa PKiN/metro centrum-palma (rondo de gaulle'a i poczatek nowego swiatu)-plac 3ech krzyzy, wieczorami z przyczyn kulturano-towarzyskich. Jezeli taka impreza nie ma chocby sladu "odbywania sie" w centrach miast to ja nie mam dalszych pytan. Zadna agencja reklamowa/PR'owa ktora ogarniala marketing eurobasketowi nie powinna dostac za to pieniedzy. Sam pracuje w PR'ze i to pod wzgledem organizacyjno-marketingowym ta impreza poniosla najwieksza porazke. Za pilkarzami ludzie jezdza na koniec swiata, wystarczylyby miasteczka eurobasketu pod PKiN, na Placu Solnym itd itp... Dlatego nie bylo ludzi, nie bylo mediow, kazdy kladl lache. Bo nic sie nie dzialo, by przyciagnac ludzi. Ani przed ani w trakcie. I to organizatorzy, drodzy mrpw, odpowiadaja za ten zenujacy spektakl. Media i kibice/ludzie - tez. Ale duzo mniej. lbnl: A zamieszanie z Iversonem to taka PR'owa siara, ze az nie chce sie o tym pisac. 2009/09/23 12:25:08
The Truth, trochę za bardzo upraszczasz sprawę. Ta sama europejska koszykówka jest bardzo popularna w Hiszpanii, Grecji, Turcji, na Bałkanach czy na Litwie. Fakt, też wolę oglądać kosza na poziomie NBA (pod warunkiem że grają dobre drużyny i "nie kładą lachy) ale Europejska koszykówka na poziomie Eurobasketu to też jest niezłe widowisko. Sama gra dla mnie zresztą brzydka nie jest - kwestia gustu, znam osoby które nie lubią oglądać NBA a wolą kosza europejskiego (tak jak w stanach są ludzie, którzy uwielbiają NCAA a nie trawią NBA, choć ta druga ma przecież lepszych zawodników). Inna sprawa że widowisko europejskiej koszykówki potrafią bardzo popsuć faule, których jest czasem ogromna ilość (choć pewnie po części wynikają z wspomnianego przez Ciebie tłoku). Ale wracając do głównego tematu, to byłbym wniebowzięty, gdyby u nas Eurobasket zainteresował tyle osób co we wspomnianych przeze mnie wyżej krajach. I nie doszukiwałbym się przyczyn w różnicach z NBA, szczególnie że różnica między europejską a amerykańską koszykówką się zmniejsza, a nie zwiększa. I o tylu gwiazdach (a przynajmniej solidnych zawodnikach) NBA na europejskim turnieju co teraz to 10 lat temu możnaby było tylko pomarzyć.
Gość: saper, 195.205.150.10*
2009/09/23 12:31:54
bullshit!
to po co pisales i piszesz o NBA. ile jest tych zapalencow? przeciez ludzie wola poczytac o dodzie na plotku czy innym pudelku dlatego zrezygnowaliscie z FpK? czy moze dlatego z Was zrezygnowano? to co wazne to ze media olaly EB i nic nie chcialy wykreowac, zarazic koszykowska i sprzedac atmosfery wielkiego swieta, a przynajmniej w niewystarczjacym stopniu. gazeta owszem przodowala w tym ale tez bez specjalnego efektu. bo na tle zera to i 1/10 tez juz jest duza wartoscia. zalezy z czym sie poronujemy. jakos coroczne TdP ma wiekszy medialny szum. mozna? mozna! owszem ciesze sie ze zczubaki i na gazeta.pl bylo cos o EB ale IMHO za malo. i moge miec zal/pretensje/uwagi o to. i bede sie zgadzal z autorami obu porownan "Z jak ..." i cegieu i jednym z Was. bo ten drugi to chyba ten ktory jest wewnatrz struktur agory/gazety/etc i reprezentuje nie swoja opinie, tylko pracodawcy. za malo bylo o EB i koniec. dzieki komu sie ludzie mieli o tym dowiedziec jak nie od mediow? 2009/09/23 12:33:23
killy - "A zamieszanie z Iversonem to taka PR'owa siara, ze az nie chce sie o tym pisac."
A ja byłbym wdzięczny za jakieś info. Sam do niedawna trochę się kręciłem w okolicach polskiego pru i marketingu sportowego (wiem, określenie w polskich warunkach trochę na wyrost :) ale ostatnio wypadłem z obiegu i wiem tyle co z gazet. A jestem ciekaw, jak to wyglądało "od kuchni" i czy rzeczywiście zostało tak spieprzone. 2009/09/23 12:44:39
@mruk - "A ze nie wszystkim sie dogodzi...to juz taka nasz narodowa cecha."
Tzn? Możesz rozwinąć? Narodowa cecha Zorana Planinica, który pojechał po organizacji Eurobasketu? Czy może narodowa cecha hiszpańskich, brytyjskich, izraelskich i (bodajże) serbskich dziennikarzy, którzy skrytykowali promocję i organizację imprezy?
Gość: simon, 212.76.37.19*
2009/09/23 12:44:47
THE TRUTH
Zapewniam Cię, że ponad 90% naszego społeczeństwa nie wie, że są jakieś różnice w przepisach z NBA i FIBA. Z prostego powodu. Meczu NBA albo nigdy w życiu nie widziały, albo nie widziały go od kilkunastu lat. Z przepaścią też bym nie przesadzał. Ogromna różnica to była w latach 90-tych. Teraz Euroliga jest coraz lepszym produktem. Bardzo chętnie oglądana na kontynencie, z coraz większymi frekwencjami w halach, z coraz większymi pieniędzmi i fajnym opakowaniem. Koszykarze z USA też jakoś nie dominowali w ostatnich latach na wielkich imprezach i regularnie zawodzili. Jak już jesteśmy przy NBA. Przecież na turniej przyjechali Gasol i Parker. Gwiazdy światowego sportu, rozpoznawalne postacie na całym świecie, w sumie 4 pierścienie mistrzów NBA. U nas to postacie niemal anonimowe. Oczywiście poza grupą orientujących się w koszu. Mogliby wyjść na miasto i pewnie Hiszpan wzbudzałby zainteresowanie rzadko spotykanym wzrostem. Przyleciał Iverson i też pewnie jakby zapytać przypadkowych przechodniów to by powiedzieli, że to jakiś raper musi być. Russell i Robertson. Wielkie postacie w świecie sportu. Ludzie z TOP 10 w całej historii NBA. Nikogo to nie zainteresowało. Ciekawszym tematem był Majewski i kopacze. I to jest problem, że koszykówka jest u nas coraz bardziej spychana na bok. Jeszcze kilka lat i będzie u nas sportem tak popularnym jak futbol amerykański.
Gość: jugador, abrp40.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/23 12:56:24
The Truth jak sama nazwa wskazuje pieprzy jak potłuczony. Kolego ,NBA nikogo by w Polsce nie zainteresowało z prostego powodu - bo Jordan już nie gra (Barkley,Pippen,Stockton i Olajuwon też) .Podkoszowe szamotaniny Dwighta Howarda( jak przeciwko Lakersom w finale) albo taranowanie wszystkiego pod drodze w wykonaniu LeBrona to może ekscytować tylko takich zboczeńców jak ty albo ja.Szarego kibica który interesuje sie po trosze wszystkimi dyscyplinami wała to ochodzi że jakiś jeden czarny osiłek przepchnie drugiego i zapakuje do kosza .Gdyby NBA była tak samo ekscytująca jak powiedzmy 15 lat temu to wyniki oglądalności w samych Stanach szybowałyby w górę a jak pewnie wiesz jest raczej odwrotnie. Mylisz się również co do odbioru Eurobasketu na świecie.W takiej Grecji ,Turcji,Hiszpanii,Włoszech czy w całej byłej Jugosławii i na Litwie koszykówka bynajmniej nie kończy się na NBA .Powiem więcej ,kibice takiego Panathinaikosu czy innego Partizana walą tłumnie na mecze koszykówki nie dlatego że jest to dyscyplina którą uprawia jakiiś Kobe czy inny Srobi tylko dlatego że u nich bohaterem jest taki Teodosić czy Spanoulis albo Diamantidis i bynajmniej nie wpadają w kompleksy jak trzeba z tymi wszystkimi Howaradami i Wadeami zagrać na mistrzostwach świata i zlać im tyłek ( 2006 rok ).Pewnie dlatego że również potrafią rzucać za trzy nawet zawodnicy z pozycji centra ( swoją drogą gdzieś ty bracie oglądał Eurobasket że widziałeś nanim Yao ?)w przeciwieństwie do podkoszowych Afro-amerykaninów. Dunacan kładzie lachę na Eurobasket ? Hmm ,ciekawa teza . Sugerujesz że powinien zagrać na Mistrzostwach Europy ? Jak reprezentant Wysp Dziewiczych ? A może wiesz coś o jego polskich korzeniach ? Nic z tego ,Duncan już zagrał na olimpiadzie w Atenach w 2004 roku ( o dziwo wielcy koszykarze z NBA dostali tam w d..pę tak samo jak w 2006).Co do przepisów pełna zgoda ,powinny być ujednolicone bo w tym momencie koszykówka FIBA i NBA to prawie dwie różne dyscypliny. PS. W 1998 roku widziałem ranking najlepszych centrów wszechczasów a w głosowaniu brali udział wszyscy najlepsi zawodnicy ,trenerzy ,dziennikarze w Stanach i Russell zajął pierwsze miejsce. No ale oni się pewnie nie znają . Co do potencjału ofensywnego Pana Dwighta " Rura" Howarda to w starciu z Lakersami poznaliśmy go aż za dokładnie ( do wyrzygania ) .Jeśli to jest dla ciebie koszykarz pod jakimkolwiek względem lepszy od Russella to .....hmmm,takie niedomówienie. Shaq pewnie rzucałby na eurobaskecie za trzy ( bo Shaq to niezły jajcarz ) ale najpierw niech zacznie trafiać z wolnych.
Gość: berger, d37-159.icpnet.pl
2009/09/23 13:04:10
"Gdyby teksty o koszykówce były chętnie czytane / klikane / komentowane - powstałaby jedna i druga analiza, podsumowanie, follow up i galeria zdjęć. Ale nie były. Ludzi to obchodziło mniej niż przygody Stefana Majewskiego. Sorry. Mamy w internecie takie maszynki, które mierzą zaangażowanie użytkowników." - i co z tego? skoro na www.eurobasket2009.org było wszystko co trzeba. dlatego wolałem klikać tam niż na sport.pl. to jest wybór: lepsza informacja, lepiej sprzedana zatem kupowana. podejrzewam, że ci którzy chcieli wiedzieć więcej nie patyczkowali się z kulawą stroną sport.pl tylko od razu uderzali tam gdzie trzeba. jakby sport.pl serwował coś lepszego to i może kliknięć byłoby więcej. ludzi coś może nie obchodzić, ale jeśli już ich interesuje to wybierają.
Gość: HubbaBubbas, 213.134.132.10*
2009/09/23 13:17:42
Łomatko!
Paweł! O jakich Ty "ludziach" piszesz? O Niewidzialnej Ręce/Oku/Uchu... Rynku? Masz satysfakcje z pisania/tworzenia/malowania "dzieł" sąsiadujących z dupą Joli Rutowicz? (za przeproszeniem Pani Jolanto!) Rudy słusznie zauważył, że media zlały Eurobasket po odpadnięciu Polaków. Zlały po całości! Dlaczego? Po części dlatego, że PZKosz się nie wykazał wystarczającą pomysłowością na promowanie Mistrzostw po odpadnięciu Polaków. Ale to tylko część prawdy! Ważniejsze jest to czego dziś szukają i co "promują" media. A nie interesują ich tak wspaniałe imprezy jak Eurobasket tylko wygwizdanie nowego, _tymczasowego_ selekcjonera kopaczy. O Eurobaskecie napisała by i Wyborcza i finansowo-prawne dzienniki gdyby np. kibice (kibole?) z Hiszpanii z radości podpalili Spodek. Chyba się Pawle z tym zgodzisz. A przecież ogień w Spodku był! Warto było o tym święcie sportu napisać. Masz racje , ze może nie na "jedynkach" ale w sekcjach sportowych już na pewno! Na drugich stronach też. Jeszcze jedno - ja tez jestem człowiekiem i mnie to interesowało! Rudy 1 Wujec 0 ;)
Gość: janmit, 136.182.2.2*
2009/09/23 13:21:40
Szanowny Panie Redaktorze!
to, ze uzywa Pan slow typu 'content' lub 'deadline' wcale nie wplywa na wiekszy profesjonalizm Panskiej analizy, a jest jedynie przejawem niechlujstwa jezykowego. slowa 'tresc', 'terminy' sa znane jezykowi polskiemu! 2009/09/23 13:36:16
Wszystko juz wlasciwie zostalo powiedziane. Promocja zerowa, ludzie ode mnie z pracy nie mieli pojecia, ze taka impreza w ogole sie odbywa (niektorzy mieszkaja w Katowicach i okolicy). Znikoma ilosc meczy w tv raczej nie pomagala rozleklamowac Eurobasketu.
Dla mnie jednak wielkie przezycie. Tak jak napisal wczesniej ten drugi - zobaczyc te wszystkie gwiazdy wlacznie z Russelem i Robertsonem - bezcenne. Cala niedziela spedzona w spodku okazala sie swietnym pomyslem. Dobrym dowodem na bardzo niskie zainteresowanie turniejem jest fakt, ze udalo mi sie w dzien finalow kupic bilety na zielone sektory (najblizsze parkitu) sporo ponizej nominalnej ceny. Nie mowiac o biletach VIPowskich na mecze o 5. i 7. miejsce kupionych za kilkadziesiat zlotych (miejsca pare metrow od Russela i Robertsona:) Ponizej link do moich fotek z Eurobasketu: picasaweb.google.pl/grogbox
Gość: normals, chello089078041146.chello.pl
2009/09/23 13:36:32
"Wydawanie gazet nie polega na tym, iż w jakiejś Magdalence spotykają się naczelni dzienników i w oparach lepszych fajek, w oparach wódki ustalają, kogo przylansować, kogo wypromować, kogo zganić, a Eurobasket upierdolić"" No proszę Pana. Ten ostatni wyraz to chyba mocno nie na miejscu. Czy mi się wydaję, czy jeszcze niedawno była tu notka o schodzącym na psy języku dziennikarkim w GW.
2009/09/23 14:28:01
smieszny tekst o blogasku..wg mnie najlepszy blog o koszu zawsze po pierwsze , ktory niedawno zaliczyl 1 milionową odsłonę po zaledwie 4 miesiacach od przenosin z bloxa na wp.pl , znakomicie relacjonowal wydarzenia eurobasketu, przy ogromnej publice i należytej fachowości
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/09/23 20:13:05
Jugador-chlopcze co ty bredzisz NBA zyje i ma sie dobrze,i to na calym swiecie a nie w Polsce.Taaaak bez Stocktona i Barkleya nie da sie tego ogladac:)
" to może ekscytować tylko takich zboczeńców jak ty albo ja" Jestes zboczony pisz za siebie zboczencu. Yao miotal na olimpiadzie tlumanie,gdzie tez graja druzyny z Europy.Tak samo Duncanowi tam zniesmaczyli gre.Pozycja europejskiego kosza jest smiesznie niska,wez to porownaj z LM,ME to zrozumiesz.
Gość: simon, 212.76.37.19*
2009/09/23 21:48:19
the truth
Nie pisz, że pozycja europejskiego kosza jest śmiesznie niska bo to zwykła bzdura. A jeśli nawet tak jest to te leszcze z Europy potrafiły w ostatnich latach obić kilka razy tyłki amerykanom. Ja jestem ciekawy jak teraz sprzedałaby się NBA u nas w otwartym kanale. To nie lata 90-te gdzie NBA była dla Polaków jakimś świeżym powiewem z innego świata. Coś jak coca cola. Przeszkodą byłyby nocne godziny transmisji. Nie bardzo sobie wyobrażam, aby ludzie nie interesujący się koszykówką wstali w nocy i oglądali mecz do białego rana. Wiadomo, że osoby zainteresowane mają C+, albo szukają transmisji na justinie, albo wysupłają nawet trochę grosza i będą oglądali na league pass w super jakości. Trzeba by puszczać mecze z odtworzenia w ciągu dnia, a to już w ogóle jakieś science-fiction. Dzisiaj mamy tyle rozmaitego shitu w TV w postaci seriali, że wbicie gdzieś w ramówkę NBA jest powiedzmy sobie szczerze nierealne.
Gość: marek, nat2.btsnet.pl
2009/09/23 23:15:38
wy juz sie panowie chyba zbytnio nie darzycie sympatia, prawda?:)
Gość: rot, 89.72.45.17*
2009/09/23 23:28:59
bill russell najlepszym centrem w historii, ale na tle swojej epoki. przeniesc zawodnikow z lat 60 w dzisiejsze czasy, to przy bobcats wygladaliby jak izolator boguchwala. kondycja, przygotowanie techniczne, atletyczne, taktyczne - kazde. czegos takiego jak najlepszy w historii nie ma, jest tylko najlepsi na tle swojej epoki
Gość: jugador, deb101.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/24 10:41:33
The Truth - David Stern cie powinien wołku zbożowy zatrudnić na stanowisku doktora Goebbelsa bo tak dobrego zdania o NBA to nie jest nawet on sam. Twoje zboczenie jest dla mnie zupełnie oczywiste bo domniemywam że do NBA obecnej doby przyciąga cię nieskończenie większa ilość slam dunków niż na Eurobaskecie . Twoje niezbornie formułowane myśli niestety nie ułatwiają zrozumienia o co ci chodzi z tym Yao czy Duncanem. Jeśli Duncan rzeczywiście stwierdził że koszykówka inna niż amerykańska mu nie leży to raczej nie świadczy to o nim dobrze jako zawodniku. Jakby jakiś futbolista powiedział że nie zagra w Serie A bo nie lubi takiego pressingu to sam chyba nazwałbyś go cieniasem . Dlaczego zatem Duncanowi poczytujesz to jako poiwierdzenie jego wielkości ? Jakby ktoś z pierwszego Dream Teamu wyskoczył z takim głupim tekstem (zakładając że Duncan rzeczywiście coś takiego stwierdził)to wzbudziłby tylko uśmiech politowania. "Pozycja europejskigo kosza jest śmiesznie niska" - No to właśnie nazywam pieprzeniem . Jakieś argumenty podaj bo poza twoim dobrym samopoczuciem niewiele na to wskazuje .W Polsce jest niska - pełna zgoda . Proponuje żebyś wyściubił nos poza ekran komputera i przejechał się po Europie (szczególnie południowej) Pozycja kosza jest najwyższa jaka może być bo piłce nożnej tak czy siak nie dorówna . W Stanach zresztą nie jest to sport numer jeden więc twoja ekscytacja jest odrobinę przesadzona. rot typowanie najlepszego centra w historii zawsze będzie kontrowersyjną zabawą . Przenieśc Billa Russella z lat 60 w dzisiejsze czasy to trzeba razem z calą dzisiejszą technologią i medycyną sportową oraz metodami treningowymi i wtedy wyobrażam sobie że taki Robertson czy Russell bynajmniej chwała Bogu izolatorem by się nie stali . Sport to przede wszystkim charakter a nie cyferki na tablicy wyników . Gdyby Jessie Owens startował dziś to walczyłby z Bolten a nie z Kuciem .Gdyby dziś grał Beckenbauer to grałby w Realu a nie w ŁKS-ie i kosztował 100 baniek euro a nie worek gwoździ . No i analogicznie,gdyby Russell grał dzisiaj to Howard przy nim wyglądałby jak Rasiak próbujący okiwać Lucio . Pewne rzeczy się przez wieki nie zmieniają .Albo się ma talent do sportu albo nie . Można mieć talencik ( jak ,bo ja wiem ? - Lampe ?) i można mieć prze..bany TALENT ( Jordan,Maradona,Ali,Gretzky czy Merckx) . TALENT poparty pracą i sportowym CHARAKTEREM daje takie efekty jak przypadku tych panów w nawiasie .I dałby je w każdej epoce bo zaplecze logistczne byłoby inne ale ISKRA BOŻA ta sama.Gdyby uznać że najlepsi sportowcy wszechczasów to zawsze są ci którzy występują teraz to co szkodziłoby żeby stwierdzić że i w innych dziedzinach mamy permanentny postęp .Rubik,Ich Troje i Doda lepsi od Mozarta ,Hendrixa i Milesa . Pasuje ? Najwyraźniej zatem ci którzy głosowli na Russella uznali że miał on taką smykałe do tej gry że był lepszy i od Chamberlaina i od Olajuwona i od Shaqa i od Mikana . Tyle na temat Russella .
2009/09/24 11:16:10
The truth - lubię czytać Twoje wpisy o NBA, ale o koszykówce europejskiej czy światowej ewidentnie nie masz pojęcia. To że basket w wydaniu międzynarodowym nie podoba się Amerykanom (pewnie rzeczywiście z powodów, o których piszesz) to zupełnie inny temat. Kwestia gustu - całemu światu nie podoba się futbol amerykański czy baseball (z wyjątkami w Japonii czy na Karaibach) a Amerykanie nie lubią piłki nożnej. I nikt nie próbuje tu dla nikogo zmieniać przepisów.
W Europie popularna jest właśnie koszykówka europejska przede wszystkim, a nie NBA. I wydaje mi się że dyskusja tu dotyczy przede wszystkim tematu, czemu w Polsce kosz nie jest tak popularny jak w innych krajach Europy.
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/09/24 13:44:11
" tak dobrego zdania o NBA to nie jest nawet on sam. " Ale o europejskim koszu mozna miec dobre zdanie:) Jedz sobie do UK kup gazete,wlacz TV i sporoboj znalezc wzmianke o tych wsanialych rozgrywkach,powodzenia.Tak samo na calym swecie poza Europa kazdy fan kosza tylko NBA sledzi a nie euroszajs,jasne na Litwie to moze byc sport nr1,w Grecji czy Hiszpanii sledza te rozgrywki,ale tylko dlatego ze wygrywaja,a jak wiadomo nawet skoki mozna tak ogladac,zaden kraj co sie nie liczy wstawce tego nie oglada na powaznie. A wcale nie musi tak byc,ale lolko z FIBY musza zrozumiec ze musza czerpac wzorce z NBA,wtedy efektownosc gry znacznie by wzrosla i co za tym idzie ogladalnosc.
Kosz to nie futbol gdzie masz3 wyrownane ligi a zasady te same,jest NBA a pozniej przepasc,cos jak Premiership i szkocka liga.
Gość: jugador, deb101.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/24 14:49:12
Przecież nie twierdze że NBA nie jest zdecydowanie najlepszą ligą koszykówki na świecie tyle że transmisje z meczów Lakersów,Magic,Celtics i Cavs w Europie już nie są traktowane jak relacja z lądowania na księżycu. Dlaczego tak jest ? Prosty przykład - Liga Francuska (piłkarska) jest milion razy lepsza od naszej ekstraklasy i obie te ligi są transmitowane na canal plus, a co ludzie wolą oglądać ? Nasze rodzime gówno bo z tym francuskim ciężko się utożsamiać . Podałeś przykład Wielkiej Brytanii( akurat ją musiałeś wybrać ?) ale Angole to zlewają WSZYSTKO poza piłką nożną i golfem oraz snookerem . Jakby w Anglii było jakieś większe zainteresowanie NBA to przełożyłoby się na reprezentacje tego kraju i jej wyniki . Różnica poziomów między NBA a Europą powoli bo powoli ale się zmniejsza ,sądze zresztą że jeśli na NBA byłby taki szał jak dawniej a ktoś przytomny w FIBIE pomyślał nad dostosowaniem przepisów do NBA to zmniejszałaby się dużo szybciej. Fan kosza to śledzi wszystkie rozgrywki a nie tylko NBA bo jeśli tak to jest to jakiś wyjątkowo głupiutki fan. Tak głupiutki jak kibic Barcelony któremu się wydaje że na całym świecie tylko Messi ,Henry i Ibrahimovic potrafią dobrze piłke kopnąć a cała reszta choćby" zjadła tysiąc kotletów to nie udźwignie taki to ciężar". Sęk w tym że fan kosza to w Polsce gatunek ginący a przeciętny polski kibic to koszykówke kojarzy jako dyscypline uprawianą przez Gortata . Spytaj go o obecne gwiazdy NBA to wymieni góra trzy nazwiska,z euroligi żadnego więc różnica niewielka. W Hiszpanii czy Grecji rozgrywki europejskie są śledzone nie dlatego że wygrywają tylko dlatego wygrywają że jest zainteresowanie koszykówką w ogóle. Grecy i Hiszpanie na początku lat 80-tych dostawali regularnie baty od Polski a teraz są dwa piętra nad nami( Hiszpania to pewnie nawet trzy). Ich sukcesy z powietrza się nie wzięły i zaczęli je odnosić jeszcze zanim NBA "zaatakowała" telewizje na świecie więc raczej nie podzielają twojego zdania że nie istnieje życie poza NBA.
2009/09/24 17:33:48
marek: bardzo się lubimy, co nie znaczy, że musimy wszędzie mówić jednym głosem i we wszystkim się zgadzać :-) pierwszy poważniejszy spór jak 3 i pół roku istnienia bloga i 10 lat Fruwając to chyba niezły wynik :-) zresztą ja nawet rozumiem punkt widzenia PW - bo on pracuje w mediach ;-P
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/09/24 20:00:44
Kto mowil o jakims lądowaniu na księżycu,po prostu duzo lepszy jakosciowo produkt.
Liga francuska nie jest zbyt atrakcyjna,a to ze ludzie wola ogladac swojakow,to norma.Ale juz majac do wyboru Barce czy derby Manchesteru chyba tylko pojedynczy fani sie ostana. Zlewaja ale euroszajs,bo NBA tramsmituja w niekodowanej,wiec popyt musi byc. Na pewno kibice Barcy nie sledza niszowych lig,bo i po co.Nikogo nie podnieci to,ze ktos strzeli 3gole w lidze francuskiej,jak moga ogladac Messiego w akcji.Tak samo jak nikogo poza rodakam inie beda jarac jakies trojki Litwina jak moze ogladac Lebrona,Wade`a itd. Pytanie jaki jest tam popyt na NBA i wplyw NBA na kadre,bo Hiszpanie stali sie najlepsi w Europie dzieki grze w NBA.Poza tym sa inne kontynenty na ktorych euroszajs ma 0 ogladalnosc,a na NBA zawsze sa chetni.
Gość: simon, 212.76.37.19*
2009/09/24 20:36:26
Tylko pamiętaj, że tacy zawodnicy jak Parker, Gasol, Ginobili czy Nowitzki uczyli się podstaw koszykówki w Europie. Jak popatrzymy na reprezentację Hiszpanii to też nie do końca jest tak, że ich dobra gra to tylko zasługa NBA. Rubio, Garbajosa, Mumbru, młody Gasol, Navarro, Reyes, Fernandez, Cabezas i tak dalej. Poza jednym Pau Gasolem reszta kadry grała przez większość kariery w silnej lidze europejskiej. Młody Gasol i Fernandez mają za sobą dopiero debiutancki sezon, Garbajosa zaliczył za oceanem jeden sezon w wieku 30 lat i wrócił. Navarro też jeden sezon i powrót do Europy. Wcale nie jest tak jak piszesz.
Gość: jugador, akv187.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/24 21:37:13
Do tego co napisał Simon dorzuce jeszcze że twoja opinia o nieatrakcyjności ligi francuskiej wynika chyba z tego że jej nie oglądasz tak jak chyba nie oglądasz euroligi skoro twierdzisz że to taki szajs.W ogóle nie rozumiem co za problem ,można oglądać jedno i drugie i jak ktoś się koszykówką interesuje to własnie tak robi . Tak samo kibic futbolu (taki bardziej rozgarnięty od Szpakowskiego) z takim samym zainteresowaniem obejrzy mecz Barcy jak i Bayernu,Manchesteru czy Boca juniors albo Corinthians.Bo znakomici piłkarze graja nie tylko Primera division czy w Premiership . W NBA gra jakieś 400 koszykarzy ,około 60-70(może 100) z nich to gracze na których ludzie przychodzą na mecz. Naprawdę sądzisz że to cały koszykarski potencjał świata ? Przecież samych Amerykanów którzy z różnych powodów do NBA się nie dostali albo zniej wypadli a grać potrafią i potencjał na NBA mają jest pewnie kilka tysięcy rozsianych po całym świecie. Choćby taki Qyntell Woods albo Lynn Greer w Polsce. Jesteś pewien że dla ludzi w Europie ma to wielkie znaczenie że nie nazywają się James albo Wade? Myśle ze po tym jak USA przegrywa na olimpiadzie i na mistrzostwach i na turniejach przedezonowych z udziałem drużyn NBA to nie ma już takiego znaczenia. Dla graczy z Europy też już nie jest to taki wielki honor grać po jakichś Minnesotach czy innych Milwaukach tylko po to żeby być w NBA i zarabiać mniej niż w Panathinaikosie ,siedzieć na ławie w przekonaniu że trener cię nie wystawia bo nazywasz się Spanoulis a nie Brown,Smith czy jakiś Williams. Konkluzja jest taka że koszykówka sama w sobie jest fajna. Żeby zobaczyć slam dunk albo alley-oop nie trzeba już sprowadzać wagonu murzynów więc nie jest tak jak piszesz że tylko za trzy w całej Europie ciskają .W samej NBA jakoś nie gardzą pomocą z Euroligi i Nowitzki zostaje MVP a Bargnani zajmuje pierwsze miejsce w drafcie. Jakby była taka przepaść między tymi rozgrywkami to na euroligowych koszykarzy byłby taki popyt jak na piłkarzy naszej Oranżady w Premiership albo Serie A. Na innych kontynentach to koszykówka jest odbierana tylko przez pryzmat NBA bo to potentat marketingowy a nie ma tyle miejsca w telewizji zeby Hindus ogladał krykiet ,NBA ,Lige Mistrzów i jeszcze Eurolige. To tak jak z wyborami -jedna partia dostaję 40 % głosów a złożona jest z samych krętaczy,obiecywaczy,karierowiczów i pół-idiotów a inna z ludzi inteligentnych,uczciwych(załóżmy) i mających pomysł na pozytywne działanie a dostaje 1.5 % . Dlaczego ? Bo nie mają forsy,znajomości,wpływów w telewizji i innych mediach . Ot co.
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/09/24 23:02:47
No i dobrze byli jednak za dobrzy na wlasne podworka,i wczesnie wyfruneli i zostali uksztaltowani jak gracze w USA.
A gdzie gra Rudy jak nie w NBA? Widac od razu postepy tak jak u Gasola,jak sie gra w PO to pozniej takie wystepy przeciw Polakom to pryszcz. W porownaniu z eng,esp,wloska liga francuska jest nieatrakcyjna,i znacznie przede wszystkim slabsza.Ho nie kazdy ma czas by w weekend wszystko obejrzec,kibice wiec przewaznie wybieraja to co najlepsze.Copa Libertadores czy pilka poludniowa,akurat znacznie sie rozni od francuskiej i jest bardziej atrakcyjna. Jakies zapchajdziury moga byc rozsiane po swiecie,co za roznica przeciez zaden nie byl gwiazda.Akurat porazki USA mozna wlozyc do lamusa,bo ostatnio zlali rywali. Jest tez inny powod niektorzy sie boja ,i wola byc Bogami na Olimpie,nic podawac reczniki w nba.Ci najlepsi odeszli z Europy w mlodym wieku i tylko dzieki temu sa dzis gdzie sa.Tak jak Gorat-kolosalny postep w ciagu 1-2lat w lidze. Nie sami Hindusi zyja na swiecie,i nie mozesz tym tlumaczyc 0 ogladalnosci euroszajsu na 5innych kontynentach.
Gość: simon, 212.76.37.19*
2009/09/25 00:06:25
Ale jeszcze rok temu na Igrzyskach ani Rudy, ani Marc Gasol nie mieli rozegranego żadnego meczu w NBA. Nie przeszkadzało to Hiszpanom stoczyć całkiem wyrównanego finału z USA. Nie mówię już o MŚ w 2006 roku. Gdyby to było takie proste, że ilość zawodników w NBA=sukces, to Francja powinna być mistrzem Europy, a przynajmniej powinno było ją stać na wyrównane pojedynki z Hiszpania. Gdyby tak patrzeć na sprawę to amerykanie powinni być niepokonani od Barcelony 92, aż do dnia dzisiejszego.
NBA coraz chętniej korzysta z koszykarskiej Europy, bo widzą że tutaj często szkoli się lepiej zawodników niż w NCAA.
Gość: jugador, abrp187.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/25 13:20:57
The Truth @ No i własnie tu sie z tobą nie zgadzam. Francuska jest TROCHE słabsza od tych trzech lig . Rzuć okiem na składy czołowych zespołów ligi wloskeij,hiszpańskiej i angielskiej i zauważ ilu tam jest zawodników którzy sie nauczyli grać we Francji a z Francji odchodzą za dużo większymi pieniędzmi a nie dla podniesienia własnego poziomu gry bo jak przychodzisz do Barcy albo Manchesteru to nie po nauke ale po to aby wejść do składu i grać . Praktycznie nie zdarza się żeby jakiś zawodnik z Ligue 1 nie sprawdził się w którejkolwiek z tych lepszych lig.Sądze że gdyby francuskie zespoły miały takie zaplecze logistyczno-marketingowe jak ligi angielska,włoska czy hiszpańska albo Bundesliga to rządziłyby w Europie nie gorzej niż Wyspiarze ostatnio.Taki Olympique Lyon praktycznie co sezon traci 2-3 czołowych zawodników. Przy takiej polityce transferowej to i Barcelona by żadnego pucharu nigdy nie powąchała. Co do tych zawodników USA rozsianych po świecie to też się nie zgadzam że są to wyłącznie "zapchajdziury" . System selekcji zawodników do NBA jest niestety daleki od doskonałości . Sito eliminacyjne przepuszcza bardzo często "przeciętniaków" a dla prawdziwych "pereł" bywa za ciasne bo wbrew pozorom żeby wepchnąć się do NBA to prócz umiejętności trzeba mieć naprawdę kupę szczęścia bo "wolnych " miejsc do obsadzenia jest tam zawsze bardzo mało ,kandydatów mnóstwo a okazji do zaprezentowania się i rzetelnej ocenymożliwości kandydata nie tak znowu wiele. Wystarczy prześledzić historie draftu żeby się przekonać jak bardzo się potrafią pomylić w ocenie możliwości zawodnika nawet w ojczyżnie koszykówki. Nie dotyczy to zresztą tylko amerykańskich koszykarzy bo mylą sie Amerykanie także oceniając możliwości wielu europejskich graczy .Taki Jasikevicius na olimpiadzie w Sydney sam był bliski skopania naprawdę silnej ekipy USA(Carter,Kidd,Payton,Mourning,Allen min.) a potem przechodzi do Indiany i jest zmiennikiem jakiegoś ziutka bo podobno bronić nie umie .Dżizus ,tak jakby reszta Indiany umiała . Podobnie było z takim Djordjeviciem, Bazarewiczem czy Daniloviciem jak odszedł z Miami . Nie dziwota że taki Navarro położył lachę na graniu w jakimś prowincjonalnym Memphis bo to już ani nie był dla niego wielki prestiż ani pieniądze .Jedyny klub który daję większe szansę dla nieamerykanów to Raptors i całkim nieźle na tym wychodzą no ale Toronto to już prawie Europa. Stąd pewnie te pomysły Sterna (bardzo ciekawe zresztą) żeby zorganizować europejską dywizje w NBA. Co do tego odkładania porażek USA na olimpiadach i mistrzostwach świata do lamusa to pożyjemy ,zobaczymy. Z czterech ostatnich wielkich imprez wygrali tylko jedną a z jednej wrócili nawet bez medalu więc umówmy się że są to takie "wypadki przy pracy" jak regularne kompromitacje Wisły Kraków w pucharach europejskich. Trochę się za często zdarzają . Nawet ostatni tryumf w Pekinie był możliwy dzięki temu że w decydującym momencie sprawy w swoje ręce wziął Bryant i odpalił parę trójek (których tak nie lubisz zresztą . Bryant ma szczęscie że nie jest Litwinem). No i ostatnia rzecz - W miejsce tego Hindusa możesz wpisać bo ja wiem - Araba i jego hierarchia ulubionych sportów będzie analogiczna tylko zamiast krykieta będą wyścigi wielbłądów ,albo wpisujesz eskimosa i na pierwszym miejscu oglądalności sportu współzawodnictwo na reniferach .Taki serial "Przyjaciele" ma sporą oglądalność na całym świecie i co ? Nie widziałeś nigdy serialu z lepszą grą aktorską i mądrzejszymi albo dowcipniejszymi dialogami ? Kino amerykańskie co roku produkuje setki kilometrów tzw "przebojów kinowych" które są najczęsciej gówno warte dla kogoś kto nie lubi Hamburgerów i popcornu ale są tak namolnie reklamowane że ludzie na to pójdą w każdym zakątku świata . Bo na co mają pójść ? Na " Sztuczki " ? Eeee,przecież tam nie gra Angelina Jolie ani Brad Pitt . Nikt tam żadnego samochodu nie rozpierdolił ani strzelaniny nie było ani po gębie żaden murzyn innego murzyna nie zlał . Euroszajs jednym słowem (czyli bardzo dobry film dla kogoś kto się odrobine zna na filmach i odróżnia badziewie od sztuki)
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/09/25 15:52:54
W pucharach widac ,ze jest duzo slabsza,dodatkowo Lyon zdominowal lige przez 5,6 lat,co nie wplywa na atrakcyjnosc.Jasne,ale zaczynanie karier,a prime time gracza to nie to samo.Poza tym najlepsze ligi wiecej kupuja niz oddaja innym.Jakby wszyscy najlepsi Francuzi grali w lidze francuskiej pewnie by tak bylo,ale tak nie jest.To raczej ty sie mylisz,a nie spece od draftu Jasikevicius jest leszczem i na wiele minut nie zasluguje.
USA nie wygrywali 3pkt,by trojki Bryanta kogokolwiek zbawily. Chcesz mi wmowic,ze w takiej Grecji maja lepszych "Friendsow" i kosza:) Film a cos co jest notorycznie ogladane to jest roznica,a o filmach to zwykly frazes ze kazdy z usa jest plytki,a z Europy wspanialy i poruszajacy.USA przoduje w filmach jak w NBA,a filmy europejskie to z wyjatkami jak w NBA kaszana. 2009/09/25 17:39:09
Spece od draftu wywindowali na pierwsze miejsca takich wirtuozów jak między innymi Olowokandi, Brown albo Kenyon Martin (szczególnie jego draft to były prawie same pomyłki) . Daruj ale takich graczy to ja mam w drewutni kilkunastu i służą jako stojaki na ubrania . Nie wydaje mi się zatem żeby ci spece byli tacy nieomylni. Leszczem to był trener który nie potrafił skorzystać z umiejęytności kolesia który rozstawiał po kątach Paytona i Kidda . Jak się ten szkoleniowiec nazywał to nieche mi się nawet sprawdzać ale pewnie jakiś Butthead albo mr Gumby skoro stawiał na taką miernote jak Tinsley. Przewaga USA nie wyosiła 3 pkt ale wymosiła też 30 ani nawet 13 żeby twierdzić ze Amerykanie tak pewnie ten mecz wygrali.Będę się upierał że trójki Bryanta miały kluczowe znaczenie dla tego meczu i chwała Bogu że akurat on miał wtedy piłkę w rękach bo jakby rzucał James to podejrzewam że skończyłoby się na jakże cennym srebrnym medalu. USA przoduje w PRODUKCJI filmów tak jak przoduje w produkcji "szybkiego'' żarcia . Mnóstwo osób na świecie jada wyłącznie u Big Maca czy w innym KFC i też uważa że nic lepszego do jedzenia upichcić się nie da a opowiadanie o walorach jakiejś kuchni włoskiej, francuskiej czy japońskiej traktują jak bajki o siedmiu zbójach. Co sądzisz o takich konsumentach ?
Gość: The Truth, cpc1-scun5-0-0-cust338.nott.cable.ntl.com
2009/09/25 21:14:27
Jak ktos jest leniwy i sie nie rozwija,to zaden spec nie pomoze.A pomylki sie zdarzaja,ale na pewno nie w ocenie Jasikeviciusa,ktory zawital do nba i niczego specjalnego nie pokazal.Ta rozstawial po katach bo trafial trojki.? Nie jednego trenera Jasikevicius mial w nba ale jak sie jest leszczem nic nie pomoze.To ciekawe bo James ma duzo lepsza skutecznosc od Bryanta,a za 3 moze o procent,dwa mniejsza ,i jak pokazaly PO jest lepszym clutchem,albo raczej on nim jest a Bryant nie.
Smieszny jestes fast foodowe kino tez jest,ale nie moze przyslonic dobrego kina,pewnie nigdy nie widziales filmu z DeNiro,czy Pacino tylko caly czas gejowskiego Almovodara ogladasz...
Gość: , apj150.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/25 21:42:39
Coś ty się na te trójki tak uwziął ? Mają zlikwidować tą linie rzutów za trzy żebyś był zadowolony ? Jak koleś umie rzucać to co ma udawać że jest Kiddem i tylko podawać ? Jeśli miał kilku trenerów to znaczy że i w NBA zespoły mogą mieć kilku słabych trenerów jeden po drugim. Co oznacza termin CLUTCH ? Sądząc po tym że James nim jest a Bryant nie to może oznaczać leszcza (zgadłem ?). Ostatni wielki film z udziałem DeNiro czy Pacino to był jakieś 20 (lekko licząc ) lat temu a fanem Almodovara nie jestem ale parę fajnych fimów zrobił .To zresztą charakterystyczne że jako przedstawicieli kina amerykańskiego wymieniłeś aktorów a jako europejskiego reżysera . Tu jest pies pogrzebany ! Amerykanie najpierw zatrudniają WIELKĄ GWIAZDĘ(albo kilka) a potem kombinują co by mu tu dać do grania i tak otrzymujemy klasyczne filmowe gówno które da się czasem oglądać tylko dlatego że ten przysłowiowy DeNiro potrafi z tych żałosnych scenariuszy coś wycisnąć,a w Europie najpierw powstaje scenariusz a potem szukają odpowiednich aktorów .Nie twierdze że w Stanach nie ma wogóle dobrych reżyserów ale jest ich strasznie mało jak na tak rozwiniętą produkcje . Allen,Lynch,Coenowie,Jarmusch i kto jeszcze ? Chyba nie Wachowscy ?
Gość: , biy230.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/26 23:58:38
zapomniałem dodać Tarantino ,Aronofskyego i Eastwooda
|
|
I tak uważam, że lepiej to u nas wyglądało niż ME siatkarzy w Turcji.
Supergigant - dwie notki jednego dnia. Zaznaczam to na czerwono w kalendarzu.