Menu

Supergigant

Założony w 2006. NBA, piłka nożna i inne błyskotliwe obserwacje sportowe. Obecnie aktualizowany od wielkiego dzwonu.

Andrzej Wroński i polska myśl zapaśnicza

mrpw

Kontynuujemy nasze wspominki o polskich olimpijczykach. Po Bronku Malinowskim i Arturze Wojdacie, przyszła kolej na polskiego zapaśnika wszechczasów - czterokrotnego olimpijczyka, dwukrotnego mistrza olimpijskiego, wielokrotnego medalistę Mistrzostw Świata i Europy, piętnastokrotnego Mistrza Polski, tura z Kaszub, Andrzeja Wrońskiego.

W zapasach w stylu klasycznym - jakkolwiek jest to dyscyplina niespecjalnie apetyczna - to byliśmy kiedyś potęgą i prawie z każdych igrzysk przywoziliśmy medale.

Był wrzesień 1988, w moim liceum trwała chyba lekcja angielskiego. Ja siedziałem na lekcji a na matę w Seulu wyszedł bić się o złoty medal olimpijski młodziutki (23 lata) Andrzej Wroński. Naprzeciw niego niejaki Gerhard Himmel z RFN. Pod stołem malutkie radyjko, nastawione najciszej jak się dało, żeby pani nie usłyszała. Przebiegu walki nie pamiętam, bo musiałem się skupiać przede wszystkim na tym, żeby pani się nie zorientowała, że zamiast klepać słówka, trzymam pod stołem kciuki za Wrońskiego. Nie pamiętam okoliczności ale Wroński wygrał, przebijając osiągnięcie innego zapaśnika o wdzięcznym nazwisku Głąb, który bodaj dzień wcześniej swój finał olimpijski przegrał.

Cztery lata później, w Barcelonie, Wroński był już faworytem. Ale dał ciała w pierwszym pojedynku - uległ Amerykaninowi Koslowskiemu, brązowemu medaliście z Seulu. Potem stanął jeszcze przed szansą na brązowy medal - ale przegrał z Rosjaninem (wtedy to się nazywało Wspólnota Niepodległych Państw) i zajął czwartą pozycję. Pamiętam to słabo, bo będąc już na studiach cały lipiec spędziłem na Mazurach, z nieodłącznym małym czerwonym radyjkiem przy uchu. A radyjko było włączane przede wszystkim na mecze piłkarskie, no i na finałową walkę Waldemara Legienia.

W 1996 w Atlancie komfort śledzenia relacji był już pełny. Igrzyska odbywały się wprawdzie w wakacje - ale już pracowałem, więc spędzałem je w Warszawie. Transmisje - tylko wieczorami i w nocy (nigdy nie zapomnimy porywającej walki Artura Partyki z Charlesem Austinem). No i złota polska niedziela, której nigdy nie zapomnimy. Najpierw Paweł Nastula, potem Ryszard Wolny, który na igrzyska dostał się dzięki dzikiej karcie, zmasakrował w finale jakiegoś Francuza, zaczął się cieszyć już na kilka sekund przed końcem, po czym zrobił piękne salto. Komentator TVP wpadł w ekstazę (mamy złoty medal w Atlancie!!!).

I wreszcie koszmarny finałowy pojedynek Wrońskiego. Przepychanki, stójki, partery, opóźnianie, wzajemne przeszkadzanie. Pięć minut, potem dogrywka. Ale to Białorusin był częściej za pasywną postawę posyłany do parteru więc ponadstukilowy Wroński zaczyna podskakiwać ze szczęścia i robi salto radości. Walka jest nudna i brzydka ale do 8.40 warto sobie przewinąć.

A potem było jeszcze złoto Włodzimierza Zawadzkiego, srebro Fafińskiego i brąz Tracza. Najlepszy występ polskich zapaśników ever. A tajemnica tkwiła podobno m.in. w tym, że wszystkie walki toczyli w tych samych, zużytych już wcześniej, przepoconych strojach.

Prawda, że miło wspomnieć?

Na tym niestety zakończyły się piękne czasy szkoła polskich zapasów. W Sydney były wielkie oczekiwania i jeszcze większa klęska. Wroński został oskarżony o udział w gangu wymuszającym odszkodowania i tak jak inni obrońcy tytułu przegrał swoją pierwszą walkę i odpadł z rywalizacji. Podobnie było w Atenach, gdzie Wroński już nie pojechał, choć przerwał emeryturę i nominację wywalczył zdobywając Mistrzostwo Polski (trenerzy postawili jednak na młodzego Marka Mikulskiego). Potem wszyscy trzej rozpoczęli karierę trenerską albo polityczną (Wolny jest też radnym Raciborza).

W Pekinie cudów chyba nie będzie. Wolny, który jest dziś trenerem kadry, mówi: "W Pekinie każdy z nich ma szansę, ale trzeba pamiętać, że w każdej kategorii wagowej jest po 15-20 liczących się zawodników."

Igrzyska olimpijskie Pekin 2008 w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

Komentarze (8)

Dodaj komentarz
  • Gość: [jj] *.chello.pl

    Ostatnio widziałem pana Andrzeja w sklepie w Żukowie :):):)

    Nie chciał bym z nim się spotkać sam na sam... Mimo że sam mam 195 to Andrzej może nie wyższy, ale na pewno szerszy. Mimo jakiegoś tam już wieku nadal robi wrażenie ;)

    Pozdrawiam was i pana Andrzeja!

  • Gość *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Lecialem kiedys warszawa istambul (3 lub 4 lata temu) i na lotnisku zobaczylem
    wronskiego z wieksza ekipa (zapasnikow). W sumie bylo ich 4 + trener, dresy, torby sportowe itd. Tak wyszlo, ze lecielismy tym samym samolotem. Ale to nic, mieli dla siebie 2 rzedy (jeden za drugim) a, ze w sumie daje to 6 miejsc to okazalo sie, ze tym szczesliwcem bylem ja. Szczesliwcem :) cale szczescie bo to niespelna 3 godziny lotu, ale bylo ciasno. Chlopaki lecieli na jakies zawody (klubow wojskowych?), i zjadali po 4 porcje pokladowego zarcia.

    No nic, to bylby koniec tej historii, gdyby nie to ze po 6 dniach wracalem...razem z nimi. Tym razem juz nie w jednym rzedzie (ufff), ale zgadnijcie kto wstal uciszyc pasazera, ktory pijany w 3 dupy wykrzykiwal na caly poklad "panie pilot, spaniemy,ja to jebie, spadniemy". No wiec jak stanelo przed nim takie duze cos, pan pijany tylko zsunal sie z fotela i zasnal w 10 sekund.

    O cholera, zapomnialem o autografie! :P

  • Gość: [Lux] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    bylem wtedy w podstawowce. gdyby byla szansa na zapisanie sie do klubu zapasniczego to na pewno bym zaczol trenowac. ale w moim miasteczku był tylko piłkarski. Ale godzinami w piaskownicy od skoku w dal tarzalismy sie i robilismy wózki, wynoszenia, partery.

  • Gość: [Maciek] *.internetdsl.tpnet.pl

    wspomnienia są piękne:)
    Czas na Legienia, Artura Partykę i dodałbym Arka Skrzypaszka z komentarzem chyba Szulca:) To były medale"przełomowe", które spowodowały wzrost zainteresowania daną dyscypliną sportu.

  • migally

    Pamiętam, pamiętam, choć w Barcelonie mnie zawiódł. Ale rehabilitacja w Atlancie była, choć zgryzłem wtedy paznokcie ostro. Swoją drogą teraz nie znam ani jednego zapaśnika, a wtedy oglądałem większość walk...
    Nie wybaczę sobie natomiast tego, że konkursu i walki Partyki z Austinem nie widziałem, dopiero po fakcie z odtworzenia.

  • Gość: [MATEUSZ P] *.aster.pl

    JA ZNAM ANDRZEJA OSOBISCIE BO MOJ OJCIEC BYL ZAPASNIKIEM I RAZEM TRENOWALI W LEGII WARSZAWA MOJ OJCIEC BYL Z NIM NA OLIMPIADZIE W BARCELONIE W 1992 ROKU WERONSKI BYL CZWARTY A MOJ STARUSZEK 5
    ANDRZEJ WRONSKI MOZE WYGLADA GROZNIE ALE TO MILY CZLOWIEK

  • kslgs

    Dnia 21 Lutego w Żukowie w gimnazjum numer 2 był ten słynny zapaśnik... I było też dużo innych (młodzików i kadetów(w tym ja)) Walczyli gdy on patrzał po walkach nadszedł czas na wręczenie nagród zajelem 2 miejsce podchodzi pan Andrzej i podaje Dyplom oraz kalendarz Żukowa na rok 2009 usciskuje nam dlonie i gratuluje, troche sie wkurzylem bo walczylem o glupie kartki, ale widzialem mistrza, walczylem gdy on patrzyl i mam z nim zdjecie :)

  • Gość: [lewojt] *.internetdsl.tpnet.pl

    spoko gość! byłem z nim dziś rano na polowaniu;-))

© Supergigant
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci