Menu

Supergigant

Założony w 2006. NBA, piłka nożna i inne błyskotliwe obserwacje sportowe. Obecnie aktualizowany od wielkiego dzwonu.

Frajerstwo wszechczasów

mrpw
Ten drugi, co ze mną bloguje, obiecał, że opowiem jak było na stadionie. Będzie to historia osobista, z dobrym, mimo wszystko, zakończeniem.

Byłem z sześcioipółletnim synem. To był jego drugi mecz piłkarski w życiu, poprzednio byliśmy na meczu z Azerbejdżanem. Przed meczem zawarliśmy dżentelmeńską umowę: zabieram go pod warunkiem, że nie będzie marudził, że mu się nudzi i nie będzie mnie namawiał do wcześniejszego opuszczenia stadionu. Mecz rozpoczął się o 20.30, planowo miał się skończyć o 22.15 – normalnie mój synek o tej porze już śpi. Przez pierwsze 45 minut, przerwę i początek drugiej połowy, synek był dzielny i zgodnie z umową nic a nic nie narzekał.

A przecież nic nie było takie jak powinno. Z Azerbejdżanem pierwszą bramkę strzeliliśmy bodaj w 3. minucie, potem były jeszcze 4 bramki. Były śpiewy i była wielka radość. Było wesoło. Tym razem było i trudniej, i nieudolniej. W 20. minucie zamarliśmy.

Widmo meczu z Łotwą, na którym też byłem (choć jeszcze bez syna), powróciło. Kibicowanie baaardzo marne. Mało zabaw typu „cała kryta odpowiada”, mało śpiewów „Polska, biało - czerwoni”. Widać, że spora część widowni (bilety po cztery stówy, anyone?) była na meczu po raz pierwszy w życiu. Że dostali bilety od sponsorów i od przyjaciół sponsorów i trochę nie wiedzą jak się mają zachować. Głośniejsza od tysięcy Polaków była grupka kilku, może kilkunastu Kazachów, wymachujących flagami i wrzeszczących ile sił w gardłach „KAZACHSTAN, KAZACHSTAN”. Wszystko to rejestrował jakiś skośnooki kamerzysta.

Coś zmienić trzeba. Pierwszy zmian dokonał Beenhakker.

Na drugą połowę wybiegli Żurawski i Wasilewski. Kibice też postanowili coś zmienić. Na żylecie pojawił się długi na pół stadionu mega transparent o treści: „Z DEDYKACJĄ DLA TYCH, CO SPISALI NAS NA STRATY”.

Po czym zgasło światło. Nie wiemy, czy zgaśnięcie światła miało cokolwiek wspólnego ze wspomnianym transparentem.

Kiedy nastała ciemność, przy piłce byli akurat Polacy. Jakiś przytomny kibic wrzasnął więc: „teraz strzelajcie, bramkarz nic nie widzi”. Inny krzyknął „rozświetlmy stadion komórkami!”. Widać było tylko błyski fleszy kibiców, którzy chcieli uwiecznić ten kuriozalny moment totalnej ciemności.

Potem rozpoczęła się typowe w takich sytuacjach wymiana uprzejmości. Skandowanie „Gdzie są stadiony, Kaczyński, gdzie są stadiony”, „Zapalcie światła, Kaczyńscy, zapalcie światła”, podziękowania dla RWE STOEN, którego logotyp dumnie spoglądał na tę ciemność oraz tradycyjne, dobre na każdą właściwie okazję spontaniczne wyrażenie sympatii dla Polskiego Związku Piłki Nożnej „PEZETPEEN PEZETPEEN, (tutaj następuje dwukrotnie powtórzony niecenzuralny czasownik na literę J, PEZETPEEN).”.

Kiedy zapaliły się dwa jupitery, potrafił się znaleźć wodzirej (ten, który zawsze kiedy pojawiają się okrzyki pod adresem PZPN-u, przypomina, że piłkarze bardzo proszą kibiców o doping), który oznajmił: „I proszę Państwa, zapaliły się już dwa jupitery, jeszcze tylko dwa!”. Publiczność podchwyciła i zaczęło się skandowanie „Jeszcze jeden, jeszcze jeden!”. A wodzirej dalej podsycał emocje: „proszę Państwa, na stadionie, pojawił się pan w czarnym płaszczu (chodziło o delegata UEFA, przyp.mrpw), wszyscy czekamy na to, czy zadecyduje, że przy takim świetle można grać”. To było jeszcze wtedy, kiedy paliły się dwa jupitery i nie pozwolono by grać na żadnym stadionie świata.

Ale całe to bezprecedensowe wydarzenie mój syn potraktował to jako opportunity. Użył trzech najmocniejszych argumentów. Że mu zimno. Że jest głodny. I że chce mu się siusiu.

- Chodźmy już do mamy” – poprosił.

Cóż było robić. Próbowałem przypomnieć mu:

- Umawialiśmy się, że nie będziesz marudził.

- Tak tatusiu, ale nie przewidzieliśmy, że nastąpi taka straszna pomyłka.

- Poczekajmy jeszcze chwilę, może zaraz włączą się światła.

- Ale na razie tatusiu jest ciemno, tam w oddali są jakieś drzewa i ja się boję, że z nich wyskoczy stado wampirów na czele z hrabią Drakulą. Nastąpiło jakieś zamieszanie.

Cóż było robić. Dwa jupitery jak były zgaszone, tak były. Synek już widział, że rybka połknęła haczyk, pomyślałem, że może to my przynosimy chłopakom pecha i że jak wyjdziemy, to może się coś zmieni. No i wyszliśmy. W bramie natknęliśmy się na kompletnie pijanego, ledwo trzymającego się na nogach kibica, który wymachując biletem, awanturował się z nie chcącymi go wpuścić ochroniarzami, potem minęliśmy jeszcze dwóch zataczających się kibiców a jak wreszcie wyszliśmy na Łazienkowską, to oczywiście rozbłysły pozostałe dwa jupitery.

- Może wrócimy, synku?

- Hm, muszę się zastanowić – odpowiedział, przyśpieszając kroku.

Machnąłem ręką. Kiedy doszliśmy do samochodu, mecz już został wznowiony. Pierwszą bramkę usłyszeliśmy w samochodzie.

Drugą zobaczyliśmy w szatni knajpy, do której przyjechaliśmy po moją żonę. O trzeciej powiedział nam ktoś obcy.

Tak oto, wychodząc ze stadionu przy stanie 0-1, zostałem największym frajerem meczu z Kazachstanem. Ale – parafrazując Jana Rokitę – przecież to jest chyba właśnie to, co niektórzy nazywają miłością... :-)

Komentarze (34)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Fyord] 62.233.165.*

    to rozumiem , że dla małolata był to ostatni mecze z ojcem :D
    i o prezencie pod choinke może zapomnieć ??

  • Gość: [kmietas] *.astral.lodz.pl

    Ach ta rodzicielska milosc... Swietna notka...

  • Gość: [kamillo] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    o staryyyy, jeśli nadal kochasz syna, to gratuluje cierpliwości :P

    peace

  • Gość: [ArekTM] *.icpnet.pl

    brawa dla malego... ;)

    frajerstwo, nie frajerstwo...przynajmniej synek bedzie wiedzial co w zyciu jest NAJwazniejsze!!!! :)

  • Gość *.chello.pl

    ej no chopaki...moglibyscie utrzymac oryginalna pisownie :))) i poprzec kibiców„Z DEDYKACJĄ DLA TYCH, CO SPISALI NaS NA STRATY”

    "NaS"

    Pozdro

  • Gość: [ice-x] *.centertel.pl

    swietny wpis i swietna historia!

  • Gość: [mayor] *.ghnet.pl

    przynajmniej wiemy dzieki komu wygralismy ;) hehe bez urazy :D

  • Gość: [fuuunk] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Może tą notką autorzy rozpoczną nowy cykl reportaży ;) ?

  • Gość: [kopc] *.internetdsl.tpnet.pl

    moze też trzeba sie zainteresować jakie bajki oglada młody.... ten tekst z wampirami i Drakulą nie wziął się z niczego... jak mojemu 9 latkowi zaczęły się śnic pare lat temu podobne bzdury zabroniłem mu ogladac scooby doo ... i przestały mu sie śnic głupoty.... a wychodzenie z meczu też przerabiałem :)) na pocieszenie dodam że obecnie sam sie dopytuje kiedy idziemy na następny mecz .... także będzie lepiej :)

  • quentiin

    Może się powtarzam, ale weź już więcej na mecze nie chodź ;)

  • sylvio

    Podobne klimaty z tatą i synkiem

  • rumaros

    Moj ojciec(46 lat), kiedy sie go pytam "Tato, bedziesz ogladal mecz?" odpowiada zawsze - "Nie, bo sie cholernie denerwuje, a jak ogladam to nasi przegrywaja".

    No i zdarzylo sie, z Portugalia jak gralismy na slaskim nie ogladal, natomiast historia w przypadku Kazachstanu jest identyczna, byl z moja mama u znajomych na meczu i w czasie kiedy zgaslo swiatlo stwierdzil "No, czas sie zbierac, na pewno jak przestane ogladac to cos strzelimy" - droga do domu trwala okolo 10 minut, a wiemy co sie wtedy stalo.

    A swoja droga - mądrze synek moment wybrał haha.

  • Gość: [Tom] *.adsl.inetia.pl

    świetna historia

  • Gość: [nieznani sprawcy] *.dolsat.pl

    jak najwiecej zakazow dla NS

    www.charazay.com/?act=user&code=2&ref=61812

  • Gość: [tomek] *.hsd1.il.comcast.net

    do czego to doszlo?? Ja jak mialem 6lat, to tylko liczylem na kazda kolejna minute po 22:00 a takie imprezy sportowe to mogly trwac dla mnie wiecznie. Tutaj tez odzywa sie ogladanie telewizji dla doroslych przez dzieciaka. Za duzo sie filmow naogladal...

  • Gość: [tomek] *.hsd1.il.comcast.net

    do czego to doszlo?? Ja jak mialem 6lat, to tylko liczylem na kazda kolejna minute po 22:00 a takie imprezy sportowe to mogly trwac dla mnie wiecznie. Tutaj tez odzywa sie ogladanie telewizji dla doroslych przez dzieciaka. Za duzo sie filmow naogladal...

  • Gość: [tomek] *.hsd1.il.comcast.net

    ja tam zadko na pilke chodze. Najczesciej na koszykowke, a tam zimno nie jest + jakas pizza zawsze jest w zasiegu :)

  • wyrons

    A ja w drugiej połowie trzy razy przełączałem na chwilę na Ocean's 11. Wracałem na dwójkę, a tam replay.

  • Gość: [saian] *.chello.pl

    Bilety pewnie za frajer, to i wyjść nie było żal, co? :)

  • Gość *.internetdsl.tpnet.pl

    ehh niezla historia nie ma co

  • pelidd

    Pocieszenie: Wyłączyłem telewizor po pierwszej połowie podczas finału ligi mistrzów Liverpool-Milan(ten wcześniejszy z karnymi i dudek-dance)

  • gregoff

    Aż się wzruszyłem... fajowski wpis...

  • reikal

    kapitalny post:) dawno się tak nie uśmiałem i wzruszyłem za razem.

  • sgk

    Ojcem być - bezcenne ;)

  • Gość: [Kris] *.aster.pl

    szkoda że Małego nie było jeszcze na Łotwie....
    ja się do tej pory boję wejść na Ł3 na międzynarodowy

    pozdr

  • mmai

    noooo notka rewelacyjna, aż chce się takie tutaj czytać

  • Gość: [tess] *.media4.pl

    ladny artykol :)

  • Gość: [jafiaa] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    hahahah dobre
    ale najwazniejszy jest efekt koncowy
    czyli 3-1

    mysl ze to dzieki tobie - bedzie łatwiej :)

  • Gość: [jarrod] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    No ale Rokita to ma gorzej...

  • Gość *.chello.pl

    www.sportandbusiness.prv.pl

  • Gość: [zyzio] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    To nie frajerstwo to rodzicielstwo.

    Gratuluje wyboru (szczerze!).

    U mnie kopana nie wywoluje takich emocji co kiedys (jak grali hymn przed meczem to wszyscy wstawali przed TV, a niektorzy spiewali), wiec z wyjsciem wczesniej z meczu 'z powodu syna' nie mialbym wiekszych klopotow.

  • Gość: [gips] *.erasmus.sth.ac.at

    wpis super, zdjecia super

  • Gość: [kiwi] 194.181.189.*

    Oj Kierowniku, zamiast tachać Dzieciaka na lipne stadiony wez Go na Konwiktorską 6 i pokaz miejsce, w którym nigdy nie gasną swiatla, a kibice spiewaja... No i można spotkać Dodę :))))

  • Gość *.chello.pl

Dodaj komentarz

© Supergigant
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci